Żyjemy w ciągłym zabieganiu, z trudem znajdując czas na relaks i zamyślenie nad życiem. Kiedy przychodzi wieczór często sięgamy po telewizyjny pilot, by zagłuszyć własne myśli. A może lepiej zaparzyć herbatę, wyłączyć światło, nałożyć słuchawki i… znaleźć się w trochę innym świecie? Opowieści, które dla Was przygotowujemy, przedstawiają życie w rozmaitych jego przejawach. Zapraszają reportażyści Radia Lublin.

Santiago de Compostela w Hiszpanii to cel wielu pielgrzymów już od czasów średniowiecza. Jest tam grób Świętego Jakuba, jednego z 12 apostołów. Jego święto przypada 25 lipca. Pielgrzymich dróg prowadzących do jego grobu jest wiele. Jedna z nich prowadzi z Lublina. Przeszedł nią Zbigniew Ściubak. Co dała mu ta pielgrzymka? O tym w reportażu.

Jak dojechać do zabytkowego kościoła w Żabiance, w powiecie ryckim? Trasa podana w Internecie budzi coraz większe zainteresowanie, bo kościół jest nie tylko zdobywcą Lauru Konserwatorskiego, ale także tegorocznym laureatem prestiżowego, ogólnopolskiego konkursu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Generalnego Konserwatora Zabytków „Zabytek zadbany”.Drewniany kościół wraz z oryginalnym wyposażeniem pochodzi z XVIII wieku. Opowiadamy o jego historii, o odkrytych ostatnio kryptach, o nowej sygnaturce.

Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady ten społeczny mem ma zupełnie realny wymiar. Ci którzy decydują się na radykalna zmianę dotychczasowego stylu życia mają różne motywacje i cele łączy ich jedno chęć zerwania z przeszłością. Jak jednak jednak z nią zerwać jeśli w górskie doliny zabieramy cały bagaż własnych doświadczeń.

Barbara Sosnowska Bałdyga to znana i nagradzana lubelska graficzka, która odeszła w kwietniu tego roku. W Radiu Lublin została otwarta wystawa ku jej pamięci z jej fotografiami przedstawiającymi Lublin. Zdjęcia są przeniknięte graficznym sposobem myślenia i pokazują istotę tego co dla kultury Lublina charakterystyczne. Barbara Bałdyga nad Czechówkę i Bystrzycę przeniosła się znad Pilicy. Pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie dzięki tacie, Jerzemu Sosnowskiemu, poznawała świat przyrody. Do Lublina przeniosła się wraz z mężem Stanisławem Bałdygą (urodzonym w Lublinie) po ukończeniu Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmowała się grafiką artystyczną oraz projektowo-wydawniczą. Jako pierwsza w Lublinie zajęła się grafiką komputerową. Wraz z mężem od blisko 60 lat byli nierozłączni, pochłonięci sztuką oraz organizacją spotkań grafików. W ich ślady poszła ich córka - Małgorzata, która uważa, że wielki wpływ na twórczość rodziców miała woda i światło.

Wielopokoleniowa rodzina Dyziów mieszka dziś w Warszawie i okolicznych miejscowościach. Wiele lat temu Beata Kowalska odnalazła w starym pudełku swojej babci, Marianny z domu Dyzio, zdjęcie młodego mężczyzny w mundurze. Babcia nie chciała wyjawić, kim jest ówmłodzieniec – widać było, że to wspomnienie wiąże się zgłęboką traumą. Dopiero później wyszło na jaw, że fotografia przedstawiała jej brata, Konstantego Dyzia, który zaginął na wojnie w niewyjaśnionych okolicznościach. Prawda o jego losach wyszła na jaw dopiero po latach.

11 lipca 1943 roku to tzw. Krwawa niedziela na Wołyniu czyli punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej. Potrzebapogrzebania bliskich zmarłych jest czymś naturalnym, oczywistym. Bohaterowie reportażu wciąż nie mogą jej zaspokoić - ich bliscy leżą w bezimiennych masowych mogiłach, które wciąż czekają na odnalezienie. Od kilkudziesięciu lat historyk dr Leon Popek organizuje pielgrzymki Rodzin Wołyńskich na Ukrainę. W 2008 roku autorzy reportażu z mikrofonem towarzyszyli ostatnim świadkom i ich rodzinom w wędrówce po nieistniejących już wsiach: Ostrówki, Wola Ostrowiecka i Sokół. Zamordowanotam ze szczególnym okrucieństwem blisko tysiąc osób: mężczyzn, kobiet i dzieci. Dr Leon Popek - opowiada o trudnej drodze ku upamiętnieniu ofiar mordów: o poszukiwaniachzbiorowych mogił, ekshumacjach czy walce o cmentarz ). Autorzy reportażu ukazują również proces pojednania, które - choć nie może nastąpić na najwyższym szczeblu - dokonuje się między zwykłymi Polakami i Ukraińcami Jednocześnie pojawiają się wątpliwości, czy bez wyjaśnienia sprawy rzezi wołyńskiej Ukraina mogłaby wstąpić do Unii Europejskiej.

Edukacja czy ekscytacja - czyli jak uczyć się równocześnie świetnie się bawiąc. Pedagogika zabawy to niezawsze doceniana metoda nauczania. Importowana z Austrii, wdrażana od 25 lat przez działaczy Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA wLublinie. . O pracy poza schematami, pełnej twórczego entuzjazmu, inspiracji wydobywających z człowieka niepodejrzewane możliwości, we wszystkichgrupach wiekowych, od przedszkolaków po emerytów opowiada w reportażu Małgorzata Borowska, pełna pasji animatorka z Białegostoku i Witalia Sosnowska z Lublina, emerytka, której monotonne życie zmieniło sięw intrygującą przygodę pełną artystycznej i osobistej pasji

Pola Firestone przybyła po raz pierwszy do Lublina kilka lat temu na Zjazd Lublinerów organizowany przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN. Jej przodkowie w latach 20. XX wieku wyjechali z Lublina do Antwerpii, a potem przez morze i ocean, popłynęli dalej w poszukiwaniu lepszego życia i swojej własnej drogi. Pola chciała się dowiedzieć jak najwięcej o tej części rodziny, która pozostała w Lublinie podczas wojny. Chciała zrozumieć, jak to możliwe, że tyle osób z rodziny pewnego dnia nagle zniknęło. Historia jej rodziny, Krymholców i Kirszenbaumów, tkana ze strzępów informacji przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN składa się na obraz dawnego Lublina, który wciąż żyje i ciekawi kolejne pokolenia.

Reportaż premierowy Magdy Grydniewskiej o 120-leciu Muzeum Lubelskiego, obecnie Muzeum Narodowego, o ojcach założycielach (głównie o Hieronimie Łopacińskim), o dziejach muzeum, które przetrwało dwie wojny światowe, o eksponatach i historii muzealnictwa.

Niedaleko Międzyrzecza rozciąga się Międzyrzecki Rejon Umocniony. MRU należy do jednych z największych podziemnych fortyfikacji świata. Budowa systemu umocnień została rozpoczęta przez Niemców w 1934 roku by wzmocnić wschodnią granicę, jednak nigdy w całości nie została ukończona. Ale to co znajduje się pod ziemią zadziwiłonie tylko Armię Radziecką w 1945 roku, która zdobyła ten teren, ale zadziwia nadal każdego kto zejdzie ponad 30 metrów pod ziemię. Długość podziemnych korytarzy stanowi około 35 kilometrów. Jeśli spędzają Państwo właśnie wakacje w drodze i szukają ciekawego miejsca na mapie Polski, warto zjechać na chwilę z głównych tras w stronę województwa lubuskiego i odwiedzić MRU.

Jackie Schwarz urodziła się w Londynie, mieszka w Antwerpii w Belgii. Pracowała jako gemmolog i projektantka biżuterii. Choć była w tym dobra, postanowiła wszystko rzucić na rzecz genealogii. Od wielu lat prowadzi badania genealogiczne w archiwach belgijskich i europejskich, koncentrując się przede wszystkim na pomocy rodzinom żydowskim w odkrywaniu zaginionych historii osobistych. Kilka lat temu rozpoczęła się jej współpraca z Ośrodkiem Brama Grodzka Teatr NN w Lublinie. Jak się okazało Jackie ma polskie korzenie.Fot. Artur Król. Na zdjęciu Jackie Schwarz i Monika Malec

Jestto opowieść o rodzinnejpamięci i odkrywaniu losów Aleksandra Fila, komendanta obwoduLubartów Batalionów Chłopskich. Choć w rodzinie od zawsze krążyłymgliste opowieści o jego przeszłości, strach przed komunistycznymirepresjami sprawiał, że przez lata nikt nie pytał o szczegóły. Trzy dekady po śmierci kapitana, jego córki, odnalazły ukryte wdomowej szufladzie zapiski ojca. Jedna z nich, Wiesława Piosik,zebrane wspomnienia wydała w książce „Zesłaniec”, copozwoliło uporządkować znane z rodzinnych rozmów wątki o jegosyberyjskim zesłaniu i powojennej tułaczce. Ta historia stała sięimpulsem do zorganizowania po ponad pół wieku wielkiego zjazdurodzin wywodzących się od Filów.W audycji głoszabierają:WiesławaPiosik – córka Aleksandra Fila, która napisała książkę„Zesłaniec. Syberia 1945-1947” i zorganizowała zjazd rodzinny;Łucja Drejws-Wijatyk - najstarsza córka Aleksandra Fila;Małgorzata Piosik, Agnieszka Biernacka, Radek Gawlik – wnukiAleksandra Fila; Anna Kaczkowska – Aleksander Fil był wujem jejojca Wacława Żelaznego; Alina Gargała – najstarsza wnuczkaMichaliny Krupy, u której ukrywał się Aleksander Fil w czasieokupacji; KrzysztofGargała – prawnuk Michaliny Krupy; Celina Rybicka, AgnieszkaRojek, Halina Mucha i Paweł Fil – spotkani na cmentarzu wKamionce, przy grobie protoplastów rodziny Filów.fot. Aleksander Fil tuż przed wywózką na Syberię (zdjęcie ze zbiorów rodzinnych - Wiesławy Piosik)

26 czerwca mija 67 rocznica walki o kościół, która rozegrała sięw 1959 roku w centrum Kraśnika Fabrycznego między milicjąobywatelską, ZOMO a wiernymi stającymi w obronie demontowanego ołtarza.Poszły w ruch kamienie, polewano ludzi wodą i bito pałkami. Pozajściu zaś zaczęły się aresztowania, był proces pokazowy isurowe kary dla uczestników wydarzeń (nawet do 3 lat więzienia).Nieliczne żyjące ofiar tamtych represji, przez lata starały się okasację wyroku wydanego przez komunistyczny sąd. Jak przebiegałytamte wydarzenia, co zapamiętali świadkowie i uczestnicy, co na ichtemat wiedzą historycy o tym usłyszą państwo w reportażu.Osoby:KrzysztofKołodziejczyk – historyk, wicedyrektor Archiwum Państwowego wLubliniei kierownik kraśnickiego oddziału Archiwum Państwowego; JulianKuśmierczyk– skazany w procesie pokazowym a w latach dwutysiecznychzrehabilitowany,zmarł na początku czerwca 2014 roku w wieku 79 lat; MichałWiderlich- również nieżyjący, wówczas mieszkał w poblizu Komendy MilicjiwKraśnikuFabrycznym; Marcin Dąbrowski - historyk z lubelskiego InstytutuPamięciNarodowej;Marianna Żołądek i Zbigniew Kalisz -– świadkowie historii,mieszkańcyKraśnika;Sabina Rakuś – założycielka Klubu Samotnych Ludzi w Kraśniku,któraczytałafragmenty wiersza „Polana' pani Czesławy Dąbrowskiej owydarzeniachkraśnickiegoczerwca 1959 roku; Arcybiskup Metropolita Lubelski – StanisławBudzik;ksiądz Janusz Stefanek - proboszcz w Parafii św. Józefa RobotnikawKraśniku;

Ten reportaż powstał w 2006 roku, ale do dziś w Zamościu Stowarzyszenie Turystyka z Pasją organizuje inscenizację zatytułowaną "Legenda Szwedzkiego Stołu". Historia nawiązuje do wydarzeń z XVII wieku i oblężenia Twierdzy Zamość przez Szwedów. Legendę wymyślił Henryk Szkutnik - znany zamojski artysta malarz, przewodnik turystyczny i pracownik Muzeum Zamojskiego.

Mieczysław Mołdawa był architektem, docentem Politechniki Lubelskiej, więźniem obozów koncentracyjnych. Pochodził z Łodzi, mieszkał w Warszawie, ale za namową profesora Andrzeja Waksmundzkiego przez wiele lat wykładał w Lublinie, gdzie WSI przekształcała się w Politechnikę. Poznali się w Gross-Rosen, obozowa przyjaźń przetrwała całe lata. W Radiu Lublin przypomnimy sylwetkę niemal zapomnianą, choć Mieczysław Mołdawa wykształcił i wychował kilka pokoleń lubelskich inżynierów.

Pewnego dnia rzucili wszystko i wyjechali do Irlandii - bynajmniej nie dla pieniędzy i lepszego życia. dlaczego Dorota i Jacek wraz z piątką dzieci zdecydowali się na tak drastyczna zmianę - warto posłuchać, bo cuda to codzienność a nie spektakularne wydarzenia

Daniel "Gedeon" Grzeszkiewicz był uzdolnionym rysownikiem komiksów. Zdobywał za nie nagrody. Zmarł w 2025 roku w wieku 45 lat. Jego życie było pełne zmagań. Czy sztuka może uratować człowieka przed samym sobą?

Kościół polskokatolicki w Maciejowie wierni wybudowali w jedną noc. Obecnie świątynia jest wpisana do rejestru zabytków jako przykład sztuki ciesielskiej. W audycji opowiem o tym dlaczego niemal cała wieś przeszła z Kościoła katolickiego do Kościoła polskokatolickiego, jak doszło do budowy świątyni i dlaczego musiała powstać nocą.To wszystko działo się tuż przed odzyskaniem niepodległości i w okresie międzywojennym i jest wpisane w historię Polski.Zaprasza Magda Grydniewska.

Elżbieta Gnyp to zamojska malarka, kuratorka wystaw sztuki współczesnej, animatorka kultury. Nie tylko malowała, ale i pisała teksty do czasopism zamojskich o sztuce i artystach, często tych zapomnianych. Była również ilustratorką tomików poezji oraz twórczynią Zamojskiego Towarzystwa Renesans, dzięki któremu został stworzony unikatowy zbiór Leśmianowej Kolekcji Sztuki. Artystka była wielbicielką twórczości Bolesława Leśmiana. Organizowała plenery malarskie na Roztoczu. Jej przyjaciele Teresa Bodys i Marek Sołowiej zorganizowali pośmiertną wystawę jej prac zatytułowaną " Świadectwo obecności" w podziemiach kościoła ojców Franciszkanów w Zamościu, gdzie dawniej mieściło się Liceum Plastyczne w którym Elżbieta Gnyp rozwijała swoje artystyczne zdolności.Fot. Portret Elżbiety Gnyp autorstwa Stanisława Mazusia na wystawie "Świadectwo obecności" w Zamościu w Muzeum - Krypty kościoła pw. Zwiastowania NMP oo. Franciszkanów (ul. Staszica 1).

Historiaporucznika Mariana Tadeusza Mokrskiego nierozerwalnie łączy się zlosami legendarnego okrętu ORP „Orzeł”. To właśnie jegoniezwykłe umiejętności nawigacyjne umożliwiły brawurowąucieczkę „Orła” z internowania w estońskim Tallinie. GdyEstończycy odebrali załodze wszystkie pomoce nawigacyjne, porucznikMokrski własnoręcznie wyrysował z pamięci i na podstawie spisulatarń nową mapę Bałtyku i cieśnin, co pozwoliło bezpieczniedoprowadzić okręt do Wielkiej Brytanii. Ten pochodzący z Lublinamłody oficer, który zaginął w 1940 roku wraz z załogąjednostki, był postacią o wielu talentach. Przez lata zapomniany,miał na koncie sporo ciekawych historii – był szkolnym prymusem ozdecydowanym charakterze, świetnie rysował, a jako student zagrałnawet epizod w przedwojennym filmie. W osoatnich latach pamięć onim powoli wraca dzięki lokalnym inicjatywom i zachowanymwspomnieniom do niedawna żyjących jeszcze jego krewnych.

Przez 20 lat byli niezwykłym małżeństwem. On - niewidomy - pomagał jej się poruszać. Ona była jego oczamiGrzegorz, który "był nogami i dłońmi" swojej żony, odszedł 28 maja w wieku 48 lat. W imieniu rodziny i przyjaciół Ani prosimy Was o wsparcie zrzutki, dzięki której zostanie zorganizowana opieka nad ukochaną Grzegorza: https://zrzutka.pl/pzf8k8

Reportaż o "wyłudzeniu na bank", czyli o tym jak oszuści próbuję nami manipulować by ukraść pieniądze. Jak nie dać się okraść? Przepis jest prosty. Posłuchajcie.W audycji autorka użyła nagrania z próby oszustwa, które zostało utrwalone przez policję.

Kajetan Koźmian to postać, która do dziś budzi różne opinie. Poeta, urzędnik i gospodarz związany z Piotrowicami, przez jednych ceniony za rozsądek i pracowitość, przez innych krytykowany za swoje poglądy oraz spór z romantykami.Choć od jego śmierci minęło już 170 lat, pamięć o nim wciąż jest obecna w naszej okolicy. Szczególnie dba o nią społeczność Szkoły Podstawowej w Bychawce, która od lat przybliża młodym pokoleniom życie i twórczość swojego patrona.Kim naprawdę był Kajetan Koźmian i dlaczego jego historia nadal wzbudza zainteresowanie? O tym między innymi usłyszą Państwo w reportażu.W audycji głos zabierają:Anna Bartnik – polonistka i Zbigniew Maksim – nauczyciel matematyki ze Szkoły Podstawowej im. Kajetana Koźmiana w Bychawce, Anna Otrocka i Grzegorz Kuras – ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego oraz Hubert Mącik – historyk sztuki, Miejsk iKonserwator Zabytków w Lublinie

Reportaż o fenomenie kibicowania na lubelskiej Arenie: o emocjach i o...zjednoczeniu w dźwięku. Czy wspólne skandowanie, śpiewanie, krzyczenie z radości albo smutku czyni z nas wspólnotę? Czy pojawiając się regularnie na Arenie przywiązujemy się jeszcze bardziej do naszego miasta? Dlaczego dla niektórych kibicowanie stało się sposobem na życie?

Na jego ilustracjach do Pana Tadeusza wychowało się kilka pokoleń Polaków. Ilustrator, malarz, architekt Michał Androlli miał życie równie ciekawe jak jego brawurowe rysunki. Miał być lekarzem, ale na studiach zmienił kierunek na sztuki plastyczne. Los sprawił, że zmarł w Nałęczowie gdzie przyjechał na leczenie, tu też jest pochowany.

Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.

Rzeźby Zofii Trzcińskiej Kamińskiej można oglądać w wielu miastach, ale nie trzeba jechać do Poznania czy Warszawy. W Lublinie jej autorstwa jest orzeł na Poczcie Głównej, a także liczne rzeźby sakralne w kościołach, między innymi w Garbowie. A to dlatego, że Zofia Trzcińska urodziła się w Leścach, pierwsze nauki pobierała w Lublinie, a do rodzinnego domu często wracała również z mężem Zygmuntem Kamińskim. To prawdopodobnie w Leścach powstał jego projekt herbu Polski, wprowadzony w 1927 roku, a potem w 1989. Nie ma dowodu na to, że to w Leścach artysta zaprojektował herb Polski, ale według rodzinny opowieści na pewno w tym dworze po raz pierwszy zaprezentował go rodzinie.O dworze w Leścach, o sztuce, o pamięci opowiemy w audycji Magdy Grydniewskiej.

Wzruszająca opowieść o „powracaniu do życia” dzięki miłości. Historia pani Magdy, która przez 14 lat była szczęśliwą żoną i mamą trojga dzieci - aż do tragicznego wypadku jej męża. Kiedy lekarze zakomunikowali o śmierci mózgu jej ukochanego, bohaterka reportażu podjęła decyzję o oddaniu jego organów do przeszczepu. Sama popadła w rozpacz, która trwała kilka lat. Pewnego dnia, namówiona przez koleżankę, wybrała się na tańce organizowane na lubelskim Moście Kultury. Kiedy stała samotnie, obserwując tańczących, podszedł do niej młody mężczyzna…

Wiosną 1964 roku rozpoczęła się akcja osiedlenia i produktywizacji ludności cygańskiej. W ten sposób skończyło się pięć wieków wędrowania taborów po drogach i bezdrożach Rzeczpospolitej. Historia opowiedziana przez Barbarę Bobowicz z Lublina ma swój początek w owym czasie. To historia miłości Cygana i Polki. Miłości, która przetrwała mimo różnic kulturowych i braku akceptacji ze strony społeczeństwa. Fot. Fragment zdjęcia z albumu fotograficznego "Pożegnanie taboru" autorstwa Andrzeja Polakowskiego na którym jest Laba - wójt społeczności romskiej z gminy Grabowiec

To nie mogło się udać. Nie było żadnego sprzętu, żadnej remizy, żadnych tradycji strażackich. Nie było nikogo kto nauczyłby przyszłych strażaków ratownictwa. A jednak. W kuźni w Kiełczewicach zrobiono bosaki, hełmy były ze skóry a pierwszy zbiornik wody, który służył do gaszenia pożarów to stulitrowa beczka po kapuście. Tak w 1916 roku zaczynała się ponad stuletnia historia Ochotniczej Straży Pożarnej wKiełczewicach i Strzyżewicach w powiecie lubelskim, którejzałożycielem był rotmistrz Roman Okulicz-Kozaryn. Jej powstanie było przykrywką do działalności Polskiej Organizacji Wojskowej. Straż, poza funkcją ratowniczą, pełniła także rolę wychowawczą i patriotyczną, szkoląc mieszkańców. Stała się ważnym ośrodkiem życia społecznego i kulturalnego wsi. Szczególnymsymbolem jest krzyż założycielski, przy którym odbywały siępierwsze zbiórki. Ciekawe losy straży to również okres PRL-u, o którym opowiadają członkowie OSP, pełniący służbę często od kilku pokoleń. W audycji głos zabierają: Ferdynand Rymarz - ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, autor książki,która ma być wydana na początku lipca 2026 pt. „Ochotnicza Straż Pożarna w Strzyżewicach. W sto dziesiątą rocznicę powstania”; Paweł Pijanowski – od 10 lat Naczelnik OSP w Kiełczewicach Dolnych / Strzyżewicach-Rechcie; od trzech pokoleń związany ze strażą; Wiesław Pijanowski (ojciec Pawła) – Naczelnik tejże Ochotniczej Straży Pożarnej w latach 1998-2011; budowniczy remizy numer 4; Danuta Cajzer – jedna z pań prowadzących kronikę straży pożarnej; Roman Cajzer – prezes OSP w latach 1993-2004 i budowniczy remizy nr 4; Genowefa Baran – wieloletnia sołtyska, całe życie pomagała przy straży, jej ojciec był prezesem OSP napoczątku lat 70-tych; Piotr Szelest – obecny wiceprezes OSP ijego żona Monika – która jest dowódcą żeńskiej drużynypożarniczej; Adam Pidek - ze Strzyżewickiego TowarzystwaRegionalnego, jego ojciec był tam czynnym strażakiem; Barbara Zdybel – wójt Gminy Strzyżewice

Róża Luksemburg była jedną z pierwszych kobiet na świecie i jedną z pierwszych Polek, która obroniła doktorat z ekonomii na Uniwersytecie w Zurichu. Tematem doktoratu był "Rozwój przemysłowy Polski". Była działaczką polskiej oraz niemieckiej socjaldemokracji w czasie, gdy kobiety nie miały jeszcze prawa głosu i przynależności do partii. Jako rewolucjonistka na wiecach głosiła hasła w wyniku których robotnicy uwierzyli, że mogą dokonać zmian i polepszyć swój byt. Była zwolenniczką edukowania mas. Ośmio-godzinny dzień pracy dziś mamy dzięki niej i protestom robotników. Urodziła się w Zamościu i tu wisiała dawniej tablica informująca o tym. Chciano by znów zawisła w dawnym miejscu, ale pomysł powieszenia nowej tablicy spotkał się ze sprzeciwem prawej strony sceny politycznej. Fot. Joanna Nowicka

Duma i smutek - tymi dwoma słowami mieszkańcy Matczyna wspominają akcje Most 1. 15 kwietnia mija kolejna rocznica brawurowej akcji pierwszego udanego lotu alianckiego samolotu Dakota. Akcja była sukcesem - stąd dumą, a smutek, bo Niemcy w odwecie zamordowali pięciu mieszkańców okolicznych wsi, w tym trzech braci.

Piecza zastępcza, demoralizacja, ośrodek wychowawczy i burzowe chmury na horyzoncie dorosłości. Historia życia głównej bohaterki zmierzała ku nieuchronnej katastrofie. A jak sie wszystko potoczyło tego właśnie warto posłuchać. realizacja akustyczna Piotr Król, muzyka Artur giordano

Krzaczki z gminie Jabłonna to miejsce wśród pól, gdzie według wierzeń nastąpiło Wniebowstąpienie Pańskie i gdzie znajduje się środek świata. Jak w wielu tego typu miejscach, które według wierzeń są poza czasem i przestrzenią, był też głaz z odciśniętą stopą. Głaz ktoś ukradł, ale Krzaczki zaczynają wracać jako miejsce kultu. Znalazły się nawet w gminnej ewidencji zabytków.

„Obóz na Majdanku to trudny spadek, a jego muzeum to kłopotliwe sąsiedztwo. Jak się do niego odnosić? Czy możliwe jest pogodzenie żywej pamięci o strasznej historii tego miejsca z poczuciem sąsiedztwa i przynależności?” – takie pytania stawia sobie Anna Augustowska, studentka kierunku sztuki społeczne na UW. Pani Ania dorastała w sąsiedztwie byłego obozu koncentracyjnego...W opowieści poznajemy również wrażenia Joanny Bachury-Wojtasik, która po raz pierwszy odwiedza muzeum na Majdanku.

O czym jest sztuka? Czy jest sens oddzielać ją od życia osoby,która ją tworzy? Wizyta w podziemnej paryskiej pracowni Angeliki Markul nie daje jednoznacznych odpowiedzi. Można jednak odnieść wrażenie, że sztuka jest materią, która domaga się nieśmiertelności. Nowopowstała w Paryżu fundacja osobista "Maison Markul" będzie rodzajem archiwum pamięci dla przyszłych pokoleń Realizacja Piotr Król, muzyka Artur GiordanoZdjęcie Zuza KrajewskaGłos Krystiana Boltanskiego - pochodzi z wywiadu udzielonego w radiu France Culture w dniu 14 listopada 2019 roku program Matins de Guillaume Erner 1'30'W audycji znalazły się także fragmenty muzyki autorstwa Come Aguiar z filmu artystycznego "La memoire des glaciers" autorstwa Angeliki Markul - 50"fragment wywiadu z Angeliką Markul z wystawy indywidualnej w KEWENIG Warehouse in Berlin-Moabit kwiecień 2022prywatne nagrania dźwięków publiczności z wystawy Chrystiana Boltanskiego w Centre Pompidou 2019 2'

Dawid uległ wypadkowi na przejściu dla pieszych. Powrót do sprawności wymaga od niego niezwykłej pracy mad ograniczeniami ciała i mowy oraz pamięci. Postanowił się nie poddawać. Kocha rap. Pisze piosenki i je nagrywa. Wydał płytę "Głos serca". Jego idolami są raperzy: Chada i Peja. Wiążę swoją przyszłość właśnie z muzyką rapową.Fot. Kadr z teledysku do utworu "Podnoszę się" z pierwszej płyty Dawida "Głos serca", która dostępna jest na kanale YouTube BSDavido.

Czy w obozie na Majdanku możliwy był bunt? Na przełomie 1943 i 1944 roku więźniowie przygotowywali zbrojne wystąpienie przeciwko Niemcom. Gromadzili broń, opracowywali strategię walki i mieli gotowy plan na wypadek porażki. To wszystko działo się pod nosem oprawców, dzięki zorganizowanej siatce konspiracyjnej. Klucz do tej tajemnicy przez lata spoczywał pod ziemią. W ogródku przy ulicy Sapiechy w Lublinie ukryto 50-litrowy słój po ogórkach, który zamiast przetworów skrywał ponad dwa tysiące dokumentów wywiadu Armii Krajowej. To niezwykłe archiwum stało się dowodem na to, że za drutami Majdanka pulsowało drugie, podziemne życie. O tej niezwykłej karcie w historii Majdanka opowiadają eksperci z Państwowego Muzeum na Majdanku: Marta Grudzińska, Beata Siwek-Ciupak, Anna Surdacka, Anna Wójcik, Anna Wójtowicz i Krzysztof Tarkowski

Ciało zmarłej kobiety przez rok leżało w małym domku na odludziu w jednej z zamojskich wsi. W tym czasie córka regularnie przychodziła w odwiedziny do matki, opiekowała się domem i obejściem i pobierała rentę w imieniu zmarłej Sąsiadom mówiła, że mama jest w domu spokojnej starości.. Opowieścią o tym jak niepostrzeżenie zło wnika w duszę człowieka. gdy stare rytuały i tradycje przestraja mieć znaczenie, a nowych zasad według których należy postępować nie widać.

Jak ktoś przyzwyczajony do ogromnej sprawczości radzi sobie z nieuchronną, ludzką niemocą, która do każdego przychodzi wraz z wiekiem ? Dziadek przez całe życie był ostoją dla swoich wnuków. Spokojny, opiekuńczy, pewny siebie, decyzyjny. teakz to on potrzebuje opieki i wsparcia. jak sobie z tym radzi i jak rodzą sobie z tą nową sytuacją jego najbliżsi?

Wielkopostne tradycje na Podlasiu trwają do dziś. W niedzielnej audycji nawiążemy i do tradycyjnego myślenia i do pamięci historycznej, dzięki którym z pokolenia na pokolenia są przekazywane zwyczaje, obrzędy i obyczaje zapomniane gdzie indziej. Powiemy o Wielkim Poście, o śródpościu, o Wielkanocy i oczekiwaniu na zbliżającą się wiosnę.

Działająca przy lubelskim „Domu Słów” Izba Drukarstwa to wyjątkowe miejsce na kulturalnej mapie Lublina. Znajduje się tu ekspozycja, na którą składają się stare maszyny drukarskie, wciąż będące w użyciu. Pracuje na nich artysta-zecer Robert Sawa.Posługując się dawnymi technikami typograficznymi, tworzy on unikalne afisze oraz druki akcydensowe. Często opowiada o znikającym rzemiośle podczas warsztatów dla młodzieży. Niepowtarzalna sztuka Roberta Sawy jest wyrazem nie tylko rzadkich umiejętności, ale również głębokiego namysłu nad wartością słowa. Sam artysta jest jednak pełen wątpliwości co do rangi swojej pracy.