Żyjemy w ciągłym zabieganiu, z trudem znajdując czas na relaks i zamyślenie nad życiem. Kiedy przychodzi wieczór często sięgamy po telewizyjny pilot, by zagłuszyć własne myśli. A może lepiej zaparzyć herbatę, wyłączyć światło, nałożyć słuchawki i… znaleźć się w trochę innym świecie? Opowieści, które dla Was przygotowujemy, przedstawiają życie w rozmaitych jego przejawach. Zapraszają reportażyści Radia Lublin.

Historia kobiety z podzamojskiej wsi oraz jej niepełnosprawnej intelektualnie córki, która - jak twierdzi matka - została zgwałcona. Nie było to jednak zgodne z prawdą...Reportaż porusza sprawę seksualności osób z z niepełnosprawnością intelektualną oraz zadaje pytanie o społeczną odpowiedzialność za te osoby.Audycja z 2018 roku.

Jest to opowieść o tym, co 87 lat temu wydarzyło się w Niemcach koło Lublina 11 września 1939 roku. Kilka niemieckich bomb spadło wtedy prosto na tutejsze czworaki folwarczne, całkowicie niszcząc życie tamtejszych rodzin. To historia złożona z bardzo osobistych wspomnień dzieci i wnuków tych, którzy ucierpieli w nalocie. Opowiadają o bolesnych śladach, z którymi ich bliscy musieli żyć przez lata, oraz o tym, dlaczego przez długi czas po wojnie nie mówiło się o tym. Jak rodziny ofiar radzą sobie z tymi wspomnieniami dzisiaj? Czego ta historia uczy nas po latach? W reportażu usłyszą Państwo również o przywracaniu pamięci po latach milczenia, o powstaniu nowego pomnika oraz o mieszkańcach Niemiec, którzy zaangażowali się w upamiętnienie tej tragedii. W audycji głos zabierają:Alicja Gruda mieszkanka Niemiec, była nauczycielka, autorka artykułu o bombardowaniu Niemiec zawartego w książce „Ocalić od zapomnienia” cześć 3; Ryszard Goljanek – ranna Janina Bielecka była jego mamy cioteczną siostrą; Danuta Goljanek żona pana Ryszarda; Krystyna Wawiernia z Białegostoku, wnuczka Julianny Mazek – ofiary bombardowania; Ewa Adamska i Małgorzata Motek - wnuczki Władysława Bondosa – ofiary bombardowania; Wiesław Kasperek – emerytowany nauczyciel szkoły podstawowej w Niemcach, jedna z osób redagujących książki „Ocalić od zapomnienia”; Wiesław Wiśniewski z Niemiec – w czasie bombardowania miał rok; uczestnicy uroczystości odsłonięcia pomnika: Marian Goljanek – wójt Gminy Niemce i ksiądz Mirosław Skałban – proboszcz parafii pod wezwaniem św. Ignacego Loyoli w Niemcach który poświęcił obelisk; Fragmenty publikacji „Ocalić od zapomnienia” o bombardowaniu wsi Niemce czytali Michalina Deleżuch i Michał Kowalik – niegdyś uczniowie Szkoły Podstawowej wNiemcach.

Drewniany budynek szkoły w Nowogrodzie (gm. Łęczna) jest jednym z najstarszych tego typu obiektów na Lubelszczyźnie. Został zbudowany w 1936 roku w ramach czynu społecznego mieszkańców wsi. Przez dziesięciolecia pełnił funkcję oświatową i społeczną. Od kilku lat stoi jednak pusty i niszczeje. Wiosną tego roku podupadającym budynkiem zainteresowała się urodzona w Nowogrodzie lublinianka - nauczycielka i artystka - Jadwiga Graboś. Spacer wokół pierwszej szkoły (budynek jest zamknięty) wywołał wspomnienia, ale też czułość dla tego miejsca. Próbując zainteresować ewentualną rewitalizacją szkoły miejscową społeczność, napotkała na zrozumienie, bowiem myśl o "odzyskaniu" ważnej dla wsi przestrzeni kiełkowała od kilku lat w głowach innych jeszcze pań. Kobiety powołały Fundację Szkoła w Nowogrodzie. Wkrótce jednak okazało się, że działką, na której stoi szkoła, zainteresowała się inna fundacja, niedawno powołana w Lublinie...

Historia wycinanek zaczyna się w XIX wieku wraz ze zmianą systemów grzewczych. Koniec palenisk, gdy dym wyprowadzano już kominem, to początek czystszych ścian, które zaczęły zdobić wycinanki.Ignacy Dobrzyński był artystą, odkrytym w 1901 roku przez nałęczowskiego lekarza wojskowego, a także pierwszego kustosza etnografii powstającego muzeum dr Bronisława Malewskiego. Wycinanki artysty spod Garbowa powędrowały w świat, do Krakowa i Warszawy.

Jerzy Kubina to artysta który po niemal 40 latach spędzonych w Nowym Jorku powrócił do rodzinnego Zamościa. Jest absolwentem ASP w Krakowie i uczniem profesora Jana Szancenbacha. Poszedł w stronę malarstwa abstrakcyjnego, które jest dla niego przestrzenią pełną: pamięci, refleksji i emocji. Lata spędzone w Nowym Jorku i Paryżu są dla niego doświadczeniem bez którego nie byłby dziś takim artystą jakim jest. Osoby mówiące w reportażu: artysta Jerzy Kubina, mama artysty, Izabela Winiewicz -historyczka sztuki i kuratorka wystaw, Jerzy Kuśnierz- emerytowany archeolog Muzeum Zamojskiego w Zamościu, Franciszek Maśluszczak - artysta.Fot.MM

Nie ważne czy chodzi o grę na boisku czy o grę o życie. Liczy się odwaga, współpraca zaufanie i nieustępliwa wytrwałość. szczególnie wtedy kiedy przeciwnik nie stosuje zasad fair play.

Marek Sołowiej to znany i ceniony artysta, który jest zasłużony dla kultury i sztuki Zamościa. Szczególnie ważna dla niego była i jest edukacja młodzieży. Przez wiele lat był nauczycielem w Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych im. B. Morando w Zamościu oraz jego dyrektorem. Artystycznie ukształtował go właśnie zamojski "Plastyk". Myślał kiedyś o karierze muzyka, bo przeszedł edukację muzyczną. Studiował w Instytucie Wychowania Artystycznego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Dyplom przygotował w pracowni malarstwa prof. Mariana Stelmasika. Organizował plenery na Roztoczu i w Zamościu. Należy do Związku Polskich Artystów Plastyków oraz Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Otrzymał nagrodę Dyrektora Centrum Edukacji Artystycznej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego za szczególny wkład w rozwój edukacji artystycznej w Polsce. Jego prace nagradzane są i wyróżniane w konkursach "Sztuki militarnej" organizowanych przez Departament Edukacji, Kultury i Dziedzictwa Ministerstwa Obrony Narodowej.Fot. Autoportret Marka Sołowieja

Był pierwszym Polakiem w Japonii, jezuita, misjonarz Wojciech Męciński urodził się w Osmolicach pod koniec XVI wieku, zginął w Nagasaki 23 marca 1643 roku.Japonia była wówczas zamknięta dla cudzoziemców pod karą śmierci, mimo to jezuici nadal chcieli prowadzić tam pracę misyjną. O historii polskiego zakonnika, historii Japonii w 17 wieku opowiada reportaż Magdy Grydniewskiej "Jezuita Wojciech Męciński".

W Radzyminie i Ossowie historia Bitwy Warszawskiej jest wciąż żywa. To tu rozegrała się jedno z najważniejszych starć w w dziejach nowożytnej Europy. „Cud w oparach mgły” to próba zrozumienia historii i odpowiedzi na pytanie, w jakim sensie zwycięstwo było „Cudem nad Wisłą”.

Agnieszka Lidia Płatek jest bibliotekarką z zamiłowania i wykształcenia. Pracuje jako dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Stróży-Kolonii koło Kraśnika (gdzie się urodziła). Fascynują ją kobiety, które stały u boku ordynatów Zamoyskich. Napisała o nich książkę. Wszystko zaczęło się od opowieści jej babci oraz życiorysu Teresy Anieli z Michowskich Zamoyskiej, drugiej żony VII ordynata – Tomasza Antoniego Zamoyskiego, fundatorce trójkątnej Kaplicy pw. Trójcy Przenajświętszej w Stróży. Agnieszka Lidia Płatek należy do zamojskiego Stowarzyszenia Turystyka z Pasją i współpracuje z zamojską przewodniczką Dominiką Lipską przy popularyzacji wiedzy o historii rodu Zamojskich. Realizacja reportażu Piotr Król.Fot. Z archiwum Agnieszki Lidii Płatek.

Każda cegła ma swoją historię, a także własną barwę i dźwięk. Każda może też opowiedzieć dzieje ludzi i miejsca. O historii zapisanej w cegłach opowiedzą kolekcjonerzy. To jak z kawałka gliny powstaje niepowtarzalny budulec wytłumaczą ceglarze. Posłuchamy jak brzmią cegły doskonałe i te nieco gorsze zwane kiedyś „snem palacza”. Na program o godzinie 11.00 zaprasza Magda Grydniewska.

To opowieść o rotmistrzu Romanie Okulicz-Kozarynie – postaci pełnej sprzeczności i ułańskiej fantazji. To historia żołnierza, który urodził się w Kiełczewicach pod Lublinem. Choć rzadko bywał w swoim rodzinnym majątku prowadzonym przez rządców, założył na tym terenie Polską Organizację Wojskową oraz lokalną straż pożarną, a później walczył na froncie z bolszewikami. Choć trzykrotnie zasłużył na Krzyż Walecznych, przedwojenne wojsko oceniało go wbardzo szczery, niejednoznaczny sposób. Z czasem wokół jego postaci zaczęły narastać tajemnice, związane z nagłą śmiercią w 1931 roku oraz powojennym ukrywaniem pamięci o nim. Prawdę o tych losach krok po kroku odkrywają członkowie Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego, dzięki którym ta historia powraca do lokalnej pamięci. fot. (koloryzowane) Strzyżewickie Towarzystwo Regionalne

Piotr Marzec (na zdjęciu) to uznany florysta i nauczyciel tego zawodu z tytułem Mistrza Florysty. Za całokształt pracy zawodowej otrzymał tytuł Mistrz Rzemiosł Artystycznych nadany przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Oprócz pracy jego pasją jest też zbieranie porcelany. Ma już sporą jej kolekcję. Część zbiorów Piotra Marca można oglądać obecnie na wystawie w Dworku Kościuszków w Ogrodzie Botanicznym UMCS w Lublinie (wystawa dostępna do 30.10.2026). Głównym tematem tej wystawy są motywy roślinne w dekoracji porcelany i porcelitu chodzieskiego. W reportażu opowie jak z właściciela kwiaciarni i florysty stał się kolekcjonerem i dlaczego jest to akurat porcelana z Chodzieży.Swoją kolekcję porcelany prezentował na wystawach: w Muzeum Zamoyskich w Kozłówce, w Morandówce w Zamościu, w Muzeum Zamek Górków w Szamotułach, w Muzeum w Tomaszowie Lubelskim, w Muzeum w Przeworsku, oraz w Lewkowie.fot. MM

Santiago de Compostela w Hiszpanii to cel wielu pielgrzymów już od czasów średniowiecza. Jest tam grób Świętego Jakuba, jednego z 12 apostołów. Jego święto przypada 25 lipca. Pielgrzymich dróg prowadzących do jego grobu jest wiele. Jedna z nich prowadzi z Lublina. Przeszedł nią Zbigniew Ściubak. Co dała mu ta pielgrzymka? O tym w reportażu.

Jak dojechać do zabytkowego kościoła w Żabiance, w powiecie ryckim? Trasa podana w Internecie budzi coraz większe zainteresowanie, bo kościół jest nie tylko zdobywcą Lauru Konserwatorskiego, ale także tegorocznym laureatem prestiżowego, ogólnopolskiego konkursu Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Generalnego Konserwatora Zabytków „Zabytek zadbany”.Drewniany kościół wraz z oryginalnym wyposażeniem pochodzi z XVIII wieku. Opowiadamy o jego historii, o odkrytych ostatnio kryptach, o nowej sygnaturce.

Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady ten społeczny mem ma zupełnie realny wymiar. Ci którzy decydują się na radykalna zmianę dotychczasowego stylu życia mają różne motywacje i cele łączy ich jedno chęć zerwania z przeszłością. Jak jednak jednak z nią zerwać jeśli w górskie doliny zabieramy cały bagaż własnych doświadczeń.

Barbara Sosnowska Bałdyga to znana i nagradzana lubelska graficzka, która odeszła w kwietniu tego roku. W Radiu Lublin została otwarta wystawa ku jej pamięci z jej fotografiami przedstawiającymi Lublin. Zdjęcia są przeniknięte graficznym sposobem myślenia i pokazują istotę tego co dla kultury Lublina charakterystyczne. Barbara Bałdyga nad Czechówkę i Bystrzycę przeniosła się znad Pilicy. Pochodzi z Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie dzięki tacie, Jerzemu Sosnowskiemu, poznawała świat przyrody. Do Lublina przeniosła się wraz z mężem Stanisławem Bałdygą (urodzonym w Lublinie) po ukończeniu Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmowała się grafiką artystyczną oraz projektowo-wydawniczą. Jako pierwsza w Lublinie zajęła się grafiką komputerową. Wraz z mężem od blisko 60 lat byli nierozłączni, pochłonięci sztuką oraz organizacją spotkań grafików. W ich ślady poszła ich córka - Małgorzata, która uważa, że wielki wpływ na twórczość rodziców miała woda i światło.

Wielopokoleniowa rodzina Dyziów mieszka dziś w Warszawie i okolicznych miejscowościach. Wiele lat temu Beata Kowalska odnalazła w starym pudełku swojej babci, Marianny z domu Dyzio, zdjęcie młodego mężczyzny w mundurze. Babcia nie chciała wyjawić, kim jest ówmłodzieniec – widać było, że to wspomnienie wiąże się zgłęboką traumą. Dopiero później wyszło na jaw, że fotografia przedstawiała jej brata, Konstantego Dyzia, który zaginął na wojnie w niewyjaśnionych okolicznościach. Prawda o jego losach wyszła na jaw dopiero po latach.

11 lipca 1943 roku to tzw. Krwawa niedziela na Wołyniu czyli punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej. Potrzebapogrzebania bliskich zmarłych jest czymś naturalnym, oczywistym. Bohaterowie reportażu wciąż nie mogą jej zaspokoić - ich bliscy leżą w bezimiennych masowych mogiłach, które wciąż czekają na odnalezienie. Od kilkudziesięciu lat historyk dr Leon Popek organizuje pielgrzymki Rodzin Wołyńskich na Ukrainę. W 2008 roku autorzy reportażu z mikrofonem towarzyszyli ostatnim świadkom i ich rodzinom w wędrówce po nieistniejących już wsiach: Ostrówki, Wola Ostrowiecka i Sokół. Zamordowanotam ze szczególnym okrucieństwem blisko tysiąc osób: mężczyzn, kobiet i dzieci. Dr Leon Popek - opowiada o trudnej drodze ku upamiętnieniu ofiar mordów: o poszukiwaniachzbiorowych mogił, ekshumacjach czy walce o cmentarz ). Autorzy reportażu ukazują również proces pojednania, które - choć nie może nastąpić na najwyższym szczeblu - dokonuje się między zwykłymi Polakami i Ukraińcami Jednocześnie pojawiają się wątpliwości, czy bez wyjaśnienia sprawy rzezi wołyńskiej Ukraina mogłaby wstąpić do Unii Europejskiej.

Edukacja czy ekscytacja - czyli jak uczyć się równocześnie świetnie się bawiąc. Pedagogika zabawy to niezawsze doceniana metoda nauczania. Importowana z Austrii, wdrażana od 25 lat przez działaczy Polskiego Stowarzyszenia Pedagogów i Animatorów KLANZA wLublinie. . O pracy poza schematami, pełnej twórczego entuzjazmu, inspiracji wydobywających z człowieka niepodejrzewane możliwości, we wszystkichgrupach wiekowych, od przedszkolaków po emerytów opowiada w reportażu Małgorzata Borowska, pełna pasji animatorka z Białegostoku i Witalia Sosnowska z Lublina, emerytka, której monotonne życie zmieniło sięw intrygującą przygodę pełną artystycznej i osobistej pasji

Pola Firestone przybyła po raz pierwszy do Lublina kilka lat temu na Zjazd Lublinerów organizowany przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN. Jej przodkowie w latach 20. XX wieku wyjechali z Lublina do Antwerpii, a potem przez morze i ocean, popłynęli dalej w poszukiwaniu lepszego życia i swojej własnej drogi. Pola chciała się dowiedzieć jak najwięcej o tej części rodziny, która pozostała w Lublinie podczas wojny. Chciała zrozumieć, jak to możliwe, że tyle osób z rodziny pewnego dnia nagle zniknęło. Historia jej rodziny, Krymholców i Kirszenbaumów, tkana ze strzępów informacji przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN składa się na obraz dawnego Lublina, który wciąż żyje i ciekawi kolejne pokolenia.

Reportaż premierowy Magdy Grydniewskiej o 120-leciu Muzeum Lubelskiego, obecnie Muzeum Narodowego, o ojcach założycielach (głównie o Hieronimie Łopacińskim), o dziejach muzeum, które przetrwało dwie wojny światowe, o eksponatach i historii muzealnictwa.

Niedaleko Międzyrzecza rozciąga się Międzyrzecki Rejon Umocniony. MRU należy do jednych z największych podziemnych fortyfikacji świata. Budowa systemu umocnień została rozpoczęta przez Niemców w 1934 roku by wzmocnić wschodnią granicę, jednak nigdy w całości nie została ukończona. Ale to co znajduje się pod ziemią zadziwiłonie tylko Armię Radziecką w 1945 roku, która zdobyła ten teren, ale zadziwia nadal każdego kto zejdzie ponad 30 metrów pod ziemię. Długość podziemnych korytarzy stanowi około 35 kilometrów. Jeśli spędzają Państwo właśnie wakacje w drodze i szukają ciekawego miejsca na mapie Polski, warto zjechać na chwilę z głównych tras w stronę województwa lubuskiego i odwiedzić MRU.

Jackie Schwarz urodziła się w Londynie, mieszka w Antwerpii w Belgii. Pracowała jako gemmolog i projektantka biżuterii. Choć była w tym dobra, postanowiła wszystko rzucić na rzecz genealogii. Od wielu lat prowadzi badania genealogiczne w archiwach belgijskich i europejskich, koncentrując się przede wszystkim na pomocy rodzinom żydowskim w odkrywaniu zaginionych historii osobistych. Kilka lat temu rozpoczęła się jej współpraca z Ośrodkiem Brama Grodzka Teatr NN w Lublinie. Jak się okazało Jackie ma polskie korzenie.Fot. Artur Król. Na zdjęciu Jackie Schwarz i Monika Malec

Jestto opowieść o rodzinnejpamięci i odkrywaniu losów Aleksandra Fila, komendanta obwoduLubartów Batalionów Chłopskich. Choć w rodzinie od zawsze krążyłymgliste opowieści o jego przeszłości, strach przed komunistycznymirepresjami sprawiał, że przez lata nikt nie pytał o szczegóły. Trzy dekady po śmierci kapitana, jego córki, odnalazły ukryte wdomowej szufladzie zapiski ojca. Jedna z nich, Wiesława Piosik,zebrane wspomnienia wydała w książce „Zesłaniec”, copozwoliło uporządkować znane z rodzinnych rozmów wątki o jegosyberyjskim zesłaniu i powojennej tułaczce. Ta historia stała sięimpulsem do zorganizowania po ponad pół wieku wielkiego zjazdurodzin wywodzących się od Filów.W audycji głoszabierają:WiesławaPiosik – córka Aleksandra Fila, która napisała książkę„Zesłaniec. Syberia 1945-1947” i zorganizowała zjazd rodzinny;Łucja Drejws-Wijatyk - najstarsza córka Aleksandra Fila;Małgorzata Piosik, Agnieszka Biernacka, Radek Gawlik – wnukiAleksandra Fila; Anna Kaczkowska – Aleksander Fil był wujem jejojca Wacława Żelaznego; Alina Gargała – najstarsza wnuczkaMichaliny Krupy, u której ukrywał się Aleksander Fil w czasieokupacji; KrzysztofGargała – prawnuk Michaliny Krupy; Celina Rybicka, AgnieszkaRojek, Halina Mucha i Paweł Fil – spotkani na cmentarzu wKamionce, przy grobie protoplastów rodziny Filów.fot. Aleksander Fil tuż przed wywózką na Syberię (zdjęcie ze zbiorów rodzinnych - Wiesławy Piosik)

26 czerwca mija 67 rocznica walki o kościół, która rozegrała sięw 1959 roku w centrum Kraśnika Fabrycznego między milicjąobywatelską, ZOMO a wiernymi stającymi w obronie demontowanego ołtarza.Poszły w ruch kamienie, polewano ludzi wodą i bito pałkami. Pozajściu zaś zaczęły się aresztowania, był proces pokazowy isurowe kary dla uczestników wydarzeń (nawet do 3 lat więzienia).Nieliczne żyjące ofiar tamtych represji, przez lata starały się okasację wyroku wydanego przez komunistyczny sąd. Jak przebiegałytamte wydarzenia, co zapamiętali świadkowie i uczestnicy, co na ichtemat wiedzą historycy o tym usłyszą państwo w reportażu.Osoby:KrzysztofKołodziejczyk – historyk, wicedyrektor Archiwum Państwowego wLubliniei kierownik kraśnickiego oddziału Archiwum Państwowego; JulianKuśmierczyk– skazany w procesie pokazowym a w latach dwutysiecznychzrehabilitowany,zmarł na początku czerwca 2014 roku w wieku 79 lat; MichałWiderlich- również nieżyjący, wówczas mieszkał w poblizu Komendy MilicjiwKraśnikuFabrycznym; Marcin Dąbrowski - historyk z lubelskiego InstytutuPamięciNarodowej;Marianna Żołądek i Zbigniew Kalisz -– świadkowie historii,mieszkańcyKraśnika;Sabina Rakuś – założycielka Klubu Samotnych Ludzi w Kraśniku,któraczytałafragmenty wiersza „Polana' pani Czesławy Dąbrowskiej owydarzeniachkraśnickiegoczerwca 1959 roku; Arcybiskup Metropolita Lubelski – StanisławBudzik;ksiądz Janusz Stefanek - proboszcz w Parafii św. Józefa RobotnikawKraśniku;

Ten reportaż powstał w 2006 roku, ale do dziś w Zamościu Stowarzyszenie Turystyka z Pasją organizuje inscenizację zatytułowaną "Legenda Szwedzkiego Stołu". Historia nawiązuje do wydarzeń z XVII wieku i oblężenia Twierdzy Zamość przez Szwedów. Legendę wymyślił Henryk Szkutnik - znany zamojski artysta malarz, przewodnik turystyczny i pracownik Muzeum Zamojskiego.

Mieczysław Mołdawa był architektem, docentem Politechniki Lubelskiej, więźniem obozów koncentracyjnych. Pochodził z Łodzi, mieszkał w Warszawie, ale za namową profesora Andrzeja Waksmundzkiego przez wiele lat wykładał w Lublinie, gdzie WSI przekształcała się w Politechnikę. Poznali się w Gross-Rosen, obozowa przyjaźń przetrwała całe lata. W Radiu Lublin przypomnimy sylwetkę niemal zapomnianą, choć Mieczysław Mołdawa wykształcił i wychował kilka pokoleń lubelskich inżynierów.

Pewnego dnia rzucili wszystko i wyjechali do Irlandii - bynajmniej nie dla pieniędzy i lepszego życia. dlaczego Dorota i Jacek wraz z piątką dzieci zdecydowali się na tak drastyczna zmianę - warto posłuchać, bo cuda to codzienność a nie spektakularne wydarzenia

Daniel "Gedeon" Grzeszkiewicz był uzdolnionym rysownikiem komiksów. Zdobywał za nie nagrody. Zmarł w 2025 roku w wieku 45 lat. Jego życie było pełne zmagań. Czy sztuka może uratować człowieka przed samym sobą?

Kościół polskokatolicki w Maciejowie wierni wybudowali w jedną noc. Obecnie świątynia jest wpisana do rejestru zabytków jako przykład sztuki ciesielskiej. W audycji opowiem o tym dlaczego niemal cała wieś przeszła z Kościoła katolickiego do Kościoła polskokatolickiego, jak doszło do budowy świątyni i dlaczego musiała powstać nocą.To wszystko działo się tuż przed odzyskaniem niepodległości i w okresie międzywojennym i jest wpisane w historię Polski.Zaprasza Magda Grydniewska.

Elżbieta Gnyp to zamojska malarka, kuratorka wystaw sztuki współczesnej, animatorka kultury. Nie tylko malowała, ale i pisała teksty do czasopism zamojskich o sztuce i artystach, często tych zapomnianych. Była również ilustratorką tomików poezji oraz twórczynią Zamojskiego Towarzystwa Renesans, dzięki któremu został stworzony unikatowy zbiór Leśmianowej Kolekcji Sztuki. Artystka była wielbicielką twórczości Bolesława Leśmiana. Organizowała plenery malarskie na Roztoczu. Jej przyjaciele Teresa Bodys i Marek Sołowiej zorganizowali pośmiertną wystawę jej prac zatytułowaną " Świadectwo obecności" w podziemiach kościoła ojców Franciszkanów w Zamościu, gdzie dawniej mieściło się Liceum Plastyczne w którym Elżbieta Gnyp rozwijała swoje artystyczne zdolności.Fot. Portret Elżbiety Gnyp autorstwa Stanisława Mazusia na wystawie "Świadectwo obecności" w Zamościu w Muzeum - Krypty kościoła pw. Zwiastowania NMP oo. Franciszkanów (ul. Staszica 1).

Historiaporucznika Mariana Tadeusza Mokrskiego nierozerwalnie łączy się zlosami legendarnego okrętu ORP „Orzeł”. To właśnie jegoniezwykłe umiejętności nawigacyjne umożliwiły brawurowąucieczkę „Orła” z internowania w estońskim Tallinie. GdyEstończycy odebrali załodze wszystkie pomoce nawigacyjne, porucznikMokrski własnoręcznie wyrysował z pamięci i na podstawie spisulatarń nową mapę Bałtyku i cieśnin, co pozwoliło bezpieczniedoprowadzić okręt do Wielkiej Brytanii. Ten pochodzący z Lublinamłody oficer, który zaginął w 1940 roku wraz z załogąjednostki, był postacią o wielu talentach. Przez lata zapomniany,miał na koncie sporo ciekawych historii – był szkolnym prymusem ozdecydowanym charakterze, świetnie rysował, a jako student zagrałnawet epizod w przedwojennym filmie. W osoatnich latach pamięć onim powoli wraca dzięki lokalnym inicjatywom i zachowanymwspomnieniom do niedawna żyjących jeszcze jego krewnych.

Przez 20 lat byli niezwykłym małżeństwem. On - niewidomy - pomagał jej się poruszać. Ona była jego oczamiGrzegorz, który "był nogami i dłońmi" swojej żony, odszedł 28 maja w wieku 48 lat. W imieniu rodziny i przyjaciół Ani prosimy Was o wsparcie zrzutki, dzięki której zostanie zorganizowana opieka nad ukochaną Grzegorza: https://zrzutka.pl/pzf8k8

Reportaż o "wyłudzeniu na bank", czyli o tym jak oszuści próbuję nami manipulować by ukraść pieniądze. Jak nie dać się okraść? Przepis jest prosty. Posłuchajcie.W audycji autorka użyła nagrania z próby oszustwa, które zostało utrwalone przez policję.

Kajetan Koźmian to postać, która do dziś budzi różne opinie. Poeta, urzędnik i gospodarz związany z Piotrowicami, przez jednych ceniony za rozsądek i pracowitość, przez innych krytykowany za swoje poglądy oraz spór z romantykami.Choć od jego śmierci minęło już 170 lat, pamięć o nim wciąż jest obecna w naszej okolicy. Szczególnie dba o nią społeczność Szkoły Podstawowej w Bychawce, która od lat przybliża młodym pokoleniom życie i twórczość swojego patrona.Kim naprawdę był Kajetan Koźmian i dlaczego jego historia nadal wzbudza zainteresowanie? O tym między innymi usłyszą Państwo w reportażu.W audycji głos zabierają:Anna Bartnik – polonistka i Zbigniew Maksim – nauczyciel matematyki ze Szkoły Podstawowej im. Kajetana Koźmiana w Bychawce, Anna Otrocka i Grzegorz Kuras – ze Strzyżewickiego Towarzystwa Regionalnego oraz Hubert Mącik – historyk sztuki, Miejsk iKonserwator Zabytków w Lublinie

Reportaż o fenomenie kibicowania na lubelskiej Arenie: o emocjach i o...zjednoczeniu w dźwięku. Czy wspólne skandowanie, śpiewanie, krzyczenie z radości albo smutku czyni z nas wspólnotę? Czy pojawiając się regularnie na Arenie przywiązujemy się jeszcze bardziej do naszego miasta? Dlaczego dla niektórych kibicowanie stało się sposobem na życie?

Na jego ilustracjach do Pana Tadeusza wychowało się kilka pokoleń Polaków. Ilustrator, malarz, architekt Michał Androlli miał życie równie ciekawe jak jego brawurowe rysunki. Miał być lekarzem, ale na studiach zmienił kierunek na sztuki plastyczne. Los sprawił, że zmarł w Nałęczowie gdzie przyjechał na leczenie, tu też jest pochowany.

Historia pana Adolfa Gąski, jednego z Dzieci Zamojszczyzny, pokazuje, jak wojna wpłynęła na życie zwykłej wiejskiej rodziny. Jako jedenastoletni chłopiec został wraz z bliskimi wysiedlony z Dańczypola w powiecie zamojskim i trafił do obozu przejściowego w Zamościu. To, co wydarzyło się później, na długo pozostało w jego pamięci. W najtrudniejszych chwilach najważniejsze było dlaniego to, że rodzina była razem. Po latach wraca do tych wspomnień z dużą dokładnością i emocjami. To osobista relacja jednego z Dzieci Zamojszczyzny o doświadczeniach, które na zawsze zmieniły jego dzieciństwo.

Rzeźby Zofii Trzcińskiej Kamińskiej można oglądać w wielu miastach, ale nie trzeba jechać do Poznania czy Warszawy. W Lublinie jej autorstwa jest orzeł na Poczcie Głównej, a także liczne rzeźby sakralne w kościołach, między innymi w Garbowie. A to dlatego, że Zofia Trzcińska urodziła się w Leścach, pierwsze nauki pobierała w Lublinie, a do rodzinnego domu często wracała również z mężem Zygmuntem Kamińskim. To prawdopodobnie w Leścach powstał jego projekt herbu Polski, wprowadzony w 1927 roku, a potem w 1989. Nie ma dowodu na to, że to w Leścach artysta zaprojektował herb Polski, ale według rodzinny opowieści na pewno w tym dworze po raz pierwszy zaprezentował go rodzinie.O dworze w Leścach, o sztuce, o pamięci opowiemy w audycji Magdy Grydniewskiej.

Wzruszająca opowieść o „powracaniu do życia” dzięki miłości. Historia pani Magdy, która przez 14 lat była szczęśliwą żoną i mamą trojga dzieci - aż do tragicznego wypadku jej męża. Kiedy lekarze zakomunikowali o śmierci mózgu jej ukochanego, bohaterka reportażu podjęła decyzję o oddaniu jego organów do przeszczepu. Sama popadła w rozpacz, która trwała kilka lat. Pewnego dnia, namówiona przez koleżankę, wybrała się na tańce organizowane na lubelskim Moście Kultury. Kiedy stała samotnie, obserwując tańczących, podszedł do niej młody mężczyzna…

Wiosną 1964 roku rozpoczęła się akcja osiedlenia i produktywizacji ludności cygańskiej. W ten sposób skończyło się pięć wieków wędrowania taborów po drogach i bezdrożach Rzeczpospolitej. Historia opowiedziana przez Barbarę Bobowicz z Lublina ma swój początek w owym czasie. To historia miłości Cygana i Polki. Miłości, która przetrwała mimo różnic kulturowych i braku akceptacji ze strony społeczeństwa. Fot. Fragment zdjęcia z albumu fotograficznego "Pożegnanie taboru" autorstwa Andrzeja Polakowskiego na którym jest Laba - wójt społeczności romskiej z gminy Grabowiec