POPULARITY
Categories
Zapisz się na Darmowy Newsletter: ✉️ bit.ly/e1t1-newsletter --- Zostań patronką lub patronem Podcastu i odbierz Bonusy:
Notatki i linki wymienione w tym odcinku znajdziecie na naszej stronie: designpractice.pl/090W tym odcinku rozmawiamy:→ o zawodowym skoku w bok→ o procesie pisarskim→ o częstych błędach początkujących pisarzy i pisarek→ o wnioskach z wydania książki na własną rękęNaszą gościnią jest doktor Aga Szóstek. Wieloletnia projektantka, konsultantka i autorka książek biznesowych, oraz uwaga, powieści „Niewidzialna klatka”. Zawsze marzyła, żeby zostać pisarką, a jej marzenie właśnie się spełnia.Bądźmy w kontakcie:Zapisz się na nasz newsletter, żeby nie przegapić kolejnych odcinków i co 2 tygodnie otrzymać porządną dawkę wiedzy przydatną w rozwoju kariery na styku IT i designu:Instagram: instagram.com/designpracticeplFacebook: facebook.com/designpracticeplYouTube: @designpracticeplDżingiel: Explore by maxime.Timestampy:0:00 Start1:41 Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?3:34 Tłusty Czwartek4:31 Czym się zajmujesz?8:23 Skąd pomysł na powieść?12:05 O czym jest „Niewidzialna klatka”?17:46 Skąd czerpałaś pomysły na wątki i bohaterów?22:26 Jak godziłaś pisanie powieści i swoją pracę?33:07 Błędy początkujących pisarzy34:25 Przestroga dla początkujących pisarzy39:08 Czy mentoring pisarski pomógł jakoś w pracy projektowej?44:44 Czy miałaś blokady twórcze?49:19 Jak wyglądał proces self-publishingu?53:39 Przerywnik techniczno-pączkowy55:05 Więcej o self-publishingu1:02:00 Współpraca z wydawnictwem opłaca się bardziej czy mniej?1:08:33 Jak wydasz kolejną książkę?1:09:44 Na rozwoju jakich umiejętności chciałabyś się skupić w najbliższym czasie?1:11:14 Zakończenie
W nowym odcinku podcastu Sukces Pisany Szminką Olga Kozierowska rozmawia z Niną Yedigarian – Philanthropy & Engagement Manager HUB L'Oréal Poland & Baltic Hub, twórczynią programu POWER ON, oraz Dorota Peretiatkowicz – partnerka w firmie IRCenter, socjolożką, badaczką ilościową, prelegentką, mentorką i współtwórczynią Socjolożki.pl. Czy na rynku pracy istnieje „idealny wiek” dla kobiet?Ta rozmowa pokazuje, że nie — bo kobiety są oceniane przez pryzmat wieku na każdym etapie kariery. Od młodych kobiet „potencjalnie znikających na macierzyński”, przez mamy wracające po przerwie, aż po dojrzałe liderki mierzące się z ageizmem i etykietą overqualified. Rozmawiamy o unconscious bias - nieuświadomionych uprzedzeniach, które wpływają na decyzje rekrutacyjne, awanse i codzienne funkcjonowanie kobiet w pracy. O tym, jak stereotypy działają po cichu, ale bardzo skutecznie - i dlaczego tak trudno je wyłapać bez danych i edukacji.Dlaczego kobiety „nigdy nie mają idealnego wieku”, by pracować?Jak działa gendered ageism i podwójny filtr płci oraz wieku - szczególnie wobec kobiet 50+?Czym są unconscious bias i jak wpływają na rekrutację, ocenę kompetencji i potencjału?Dlaczego dojrzałe liderki częściej słyszą, że są „overqualified” - i co naprawdę się za tym kryje?Jak program POWER ON L'Oréal wspiera kobiety w odzyskiwaniu sprawczości, pewności siebie i miejsca na rynku pracy?To odcinek o barierach, które rzadko są zapisane w regulaminach, ale realnie decydują o karierach kobiet. O systemowych uprzedzeniach, sile danych i rozwiązaniach, które pomagają zmieniać rynek pracy na bardziej sprawiedliwy - bez względu na wiek.Więcej o programie POWER ON: https://www.loreal.com/pl-pl/poland/pages/group/poweron-pl
W rozmowie na antenie Radia Wnet Tomasz Grosse, politolog i wykładowca Uniwersytet Warszawski, odniósł się do narastającej w Unii Europejskiej debaty o tzw. autonomii strategicznej. Wątek ten ma być jednym z głównych tematów zbliżającej się Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa.Zdaniem prof. Grossa hasło uniezależnienia się Europy od Stanów Zjednoczonych funkcjonuje głównie na poziomie politycznej narracji, a nie realnych zdolności wojskowych.„Decyzje dotyczące takich funduszy i projektów zapadają w Radzie Unii Europejskiej większością kwalifikowaną. A to oznacza, że Niemcy i Francja mają tu najwięcej do powiedzenia i zawsze coś chcą w zamian.”Pieniądze za warunki: interesy Berlina i ParyżaPolitolog zwrócił uwagę, że wszelkie europejskie inicjatywy obronne – w tym finansowanie – nigdy nie są bezinteresowne.„Tego typu fundusze europejskie nie są dawane na piękne oczy. Zawsze ktoś chce coś ugrać, najczęściej chodzi o zakupy w korporacjach zbrojeniowych Francji i Niemiec.”W jego ocenie ten mechanizm od lat towarzyszy zarówno wsparciu dla Ukrainy, jak i projektom skierowanym do państw członkowskich UE, w tym Polski.Niemcy bez broni jądrowejKluczowym elementem analizy prof. Grossa jest kwestia odstraszania nuklearnego. Jak podkreślał, Niemcy nie posiadają własnej broni jądrowej.„Niemcy nie mają broni jądrowej żadnej. Poza uczestnictwem w programie Nuclear Sharing są w dużym stopniu uzależnieni od Amerykanów.”To właśnie dlatego – zdaniem politologa – Berlin, mimo ostrych deklaracji o autonomii strategicznej, unika realnej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi i Donald Trump.„Zależy im na tym, żeby nie rozdrażniać Trumpa i łagodzić spory transatlantyckie.”Francja i Wielka Brytania nie zastąpią USAW europejskiej debacie coraz częściej pojawia się pomysł objęcia państw UE parasolem nuklearnym przez Francja i Zjednoczone Królestwo. Prof. Grosse studzi jednak te oczekiwania.„Francja i Zjednoczone Królestwo nie mają triady nuklearnej.”Wskazał także na kolejny, fundamentalny brak:„Nie mają broni nuklearnej średniego zasięgu. To są bardzo poważne mankamenty.”Zbrojenia wymagają czasu i pieniędzyZapytany o możliwość szybkiego nadrobienia tych braków przez europejski przemysł zbrojeniowy, prof. Grosse nie pozostawił wątpliwości.„To wymaga ogromnych inwestycji. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień.”Jego zdaniem zarówno Francja, jak i Wielka Brytania nie dysponują dziś wystarczającym potencjałem fiskalnym, by samodzielnie zbudować pełnowymiarowe zdolności odstraszania nuklearnego.Niemcy nie chcą „francuskiego przycisku”Nawet gdyby Paryż oczekiwał finansowania takich programów przez Berlin, pojawia się bariera polityczna.„Niemcy nie chcą skokowego wzrostu pozycji Francji w Europie. De facto staliby się zakładnikiem francuskim, jeśli chodzi o przycisk nuklearny.”Zdaniem politologa to kolejny dowód, że wewnątrz UE brak jest zgody co do kierunku i realnych fundamentów autonomii strategicznej.Francja kontra Niemcy: narastające podziałyRozbieżności między Paryżem a Berlinem nie ograniczają się do kwestii nuklearnych. Prof. Grosse wskazał także na spór o protekcjonizm gospodarczy.„Prezydent Macron chce, żebyśmy kupowali tylko produkty wyprodukowane w Unii Europejskiej. Kanclerz Merz mówi bardzo wyraźnie: nie.”W jego ocenie te różnice będą się pogłębiać.„To tylko pokazuje, że spory między Niemcami a Francuzami raczej się nasilają, a nie zmniejszają.”Wniosek: Europa bez USA jest słabszaAnaliza prof. Tomasza Grossa prowadzi do jednoznacznego wniosku: europejska autonomia strategiczna pozostaje projektem politycznym, a nie realną alternatywą dla sojuszu transatlantyckiego.„Bez Stanów Zjednoczonych Europa nie ma dziś zdolności, które dawałyby jej pełne bezpieczeństwo.”
4 lutego odszedł Zbigniew Maciej Dowgiałło – ceniony malarz, kurator sztuki i grafik. Alicja Kadrow, uczennica i przyjaciółka zmarłego, wspomina mistrza. Musimy jak najwięcej wspominać o Maćku, żeby Jego pamięć trwała jak najdłużej. Była to osoba niezwykła. Była to osoba dobra, wesoła, mająca całą masę przyjaciół, nie bojąca się łamać schematy. Zawsze myślał najpierw o innych, później dopiero o sobie. Waleczny do samego końca.~ wspomina Alicja Kadrow. Redaktor Konrad Mędrzecki zaznacza, że pamięć o zmarłym artyście pozostanie – wiele z jego dzieł prezentowane jest w wielu galeriach w Polsce, w tym jeden obraz ozdabia galerię Radia Wnet. Gość programu zaznacza, że Zbigniew Dowgiałło zajmował się nie tylko malarstwem i grafiką komputerową, robił także zdjęcia i pisał scenariusze.Bardzo wszechstronnie uzdolniony artystycznie człowiek.~ zaznacza przyjaciółka artysty.Zbigniew Maciej Dowgiałło urodził się w 1961 roku w Gdańsku. Studiował w PWSSP w Gdańsku oraz na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie w 1986 roku uzyskał dyplom z malarstwa w pracowni Stefana Gierowskiego. Był malarzem, zajmował się grafiką komputerową i projektowaniem 3D. Uczestniczył w wystawach „ekspresji lat osiemdziesiątych”. W swojej twórczości łączył malarstwo sztalugowe z technikami cyfrowymi. Jego prace znajdują się w kolekcjach muzealnych i prywatnych, m.in. Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Muzeum Sztuki w Łodzi.
W studiu Radia Wnet gościła Maja Zabłocka – wolontariuszka Fundacji Mam Marzenie, która zaprosiła słuchaczy na wyjątkowe wydarzenie łączące świat sztuki z pomocą dzieciom zmagającym się z ciężkimi chorobami.Jak podkreślała, wszystko zaczyna się od wernisażu, który otwiera kolejną edycję Aukcji Marzeń:„Jest mi niezmiernie miło zaprosić wszystkich słuchaczy na jutrzejszy wernisaż, który rozpoczyna wystawę prac malarzy, którzy zdecydowali się w tym roku wesprzeć nasz projekt organizacyjny, czyli Aukcje Marzeń”.To już siódma edycja inicjatywy, organizowanej we współpracy z domem aukcyjnym Dom Aukcyjny Desa Unicum oraz Galeria Bellotto, mieszczącą się przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.„W tym roku będziemy prezentowali prace ponad 44 artystów – głównie obrazy, ale mamy też rzeźby i grafikę komputerową. Zapraszamy wszystkich do przyjścia i obejrzenia tych prac”.Dochód z aukcji w całości trafia na pomoc podopiecznym fundacji. Jak przypomniała Maja Zabłocka, głównym celem organizacji jest spełnianie marzeń dzieci ciężko chorych:„Głównym celem Fundacji jest spełnianie marzeń dzieci, które chorują na choroby zagrażające życiu. Działamy już ponad 20 lat i spełniliśmy prawie 11 tysięcy marzeń”.Fundacja opiera się niemal wyłącznie na pracy wolontariuszy:„Mamy około 240 wolontariuszy. Wszyscy – od zarządu po wolontariuszy – działamy dla dobra naszych podopiecznych”.Marzenia, które realizuje fundacja, mają bardzo różny charakter – od spotkań z idolami, przez podróże, aż po drobne, ale niezwykle ważne dla dzieci rzeczy codziennego użytku:„To mogą być spotkania ze sportowcami, muzykami, wyjazdy w góry, wizyta w muzeum Harry'ego Pottera czy marzenie o telefonie albo iPadzie, który staje się jedynym kontaktem ze światem”.Rozmówczyni szczegółowo opisała także drogę, jaką musi przejść przyszły wolontariusz:„Wystarczy zgłosić się przez naszą stronę. Potem poznajemy zasady działania, marzycieli i uczymy się, jak z pełnym szacunkiem pracować z dziećmi”.Proces realizacji marzeń to nie tylko zbiórka pieniędzy, ale także osobiste zaangażowanie:„Poznajemy dziecko, jego marzenie, zbieramy środki, ustalamy termin, a potem często sami w tym marzeniu uczestniczymy”.Fundacja prowadzi również wiele akcji towarzyszących, m.in. z okazji Dnia Pluszowego Misia czy Ogólnopolskiego Dnia Zdrowia:„Widok uśmiechniętych dzieci i rodziców, którzy widzą, że ktoś się troszczy o ich dziecko, jest bezcenny”.Maja Zabłocka opowiedziała także o swojej motywacji do dołączenia do wolontariatu:„Zawsze wiedziałam, że chciałabym pomagać innym. Uśmiech dziecka, uśmiech rodziców i odsunięcie trudnych chwil – to jest coś bezcennego”.Na zakończenie rozmowy zaprosiła słuchaczy na wernisaż i aukcję:„Zachęcam wszystkich, żeby spróbowali. To ogromna satysfakcja i poczucie, że robi się coś naprawdę ważnego”.Wernisaż inauguracyjny siódmej edycji Aukcji Marzeń odbywa się 6 lutego o godzinie 18.00 w Galerii Bellotto przy Krakowskim Przedmieściu 79 w Warszawie.
Reguła czwartego kroku pomoże ci osiągnąć bujną czuprynę, niezależnie od tego, o jakiej porze dnia myjesz włosy – zapewniają specjaliści. W czym tkwi sekret tego sposobu? Autorka: Ana Morales Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/regula-czwartego-kroku-wlosy-na-czym-polega-digitalsyndication
Czy rodzicielska intuicja naprawdę istnieje, czy to tylko mit, który wywiera na rodzicach ogromną presję?A co, jeśli nie czujesz intuicji, masz wątpliwości, myślisz za dużo i zamiast „wewnętrznego głosu” słyszysz chaos?W tym odcinku rozmawiamy szczerze o tym:
Rozmawialiśmy o sprawach, które są ważne dla Polski, wyjętych spod sporu politycznego - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Stefan Krajewski, informując, jakie tematy poruszono podczas czwartkowego spotkania polityków Polskiego Stronnictwa Ludowego z Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim. "Zawsze warto się spotykać, szukać konsensusu" - dodał. Minister rolnictwa i rozwoju wsi mówił też o nowej ustawie, tzw. Aktywnym rolniku.
Jestem przekonany, że powinniśmy być członkiem Rady Pokoju. Zawsze warto być przy stole – mówił w Porannej rozmowie w RMF FM poseł PiS Jacek Sasin. Były wicepremier zwrócił uwagę, że "twardy zawodnik" Karol Nawrocki jest potrzebny w związku z tym, "co wyprawia Donald Tusk".
Dlaczego na koniec miesiąca masz zawsze 0 na koncie – nawet jeśli dobrze zarabiaszZarabiasz. Pracujesz. Starasz się.A mimo to, pod koniec miesiąca na koncie znowu jest zero.W tym odcinku rozmawiam z Izą Bloom — money mindset coach, która od lat pracuje zarówno z dużymi budżetami w korporacyjnym świecie, jak i z kobietami, które chcą budować zdrową, spokojną relację z pieniędzmi.Rozkładamy na czynniki pierwsze to, dlaczego sam dochód nie rozwiązuje problemów finansowych, skąd bierze się powtarzalny wzorzec „pieniądze przychodzą i znikają” oraz jak tożsamość, emocje i układ nerwowy wpływają na to, ile pieniędzy jesteśmy w stanie utrzymać.To rozmowa nie o budżetach i trikach oszczędzania.To rozmowa o wewnętrznym progu, poczuciu bezpieczeństwa i relacji z obfitością.Jeśli masz dość zaczynania każdego miesiąca od zera — ten odcinek jest dla Ciebie.Iza Bloom zaprasza na wyzwanie 26/27 stycznia - Finansowy SHIFTBezpłatne wydarzenie online dla Kobiet pracujących na etacie.https://wydarzenie.izabelabloom.com/ -> show notes
Adam Zawadzki z Fundacji „Dziękujemy za Wolność” wrócił z Ukrainy. Mówi o zmęczeniu wojną i tym, dlaczego bez wolontariatu armia nie byłaby w stanie walczyć.Sytuacja na wschodzie Ukrainy wciąż jest bardzo trudna – mówi Adam Zawadzki, prezes Fundacji „Dziękujemy za wolność”, który regularnie uczestniczy w konwojach humanitarnych na Ukrainę.Nie chcę słodzić. Ta sytuacja wygląda źle. Zwłaszcza po nagłym ataku zimy, który dotknął nie tylko Polskę, ale przede wszystkim Ukrainę– mówi Zawadzki.Jak relacjonuje, fundacja współpracuje z ukraińskimi partnerami i co kilka tygodni wysyła transporty z pomocą, głównie samochody wykorzystywane na froncie.Wozi się auta na front, zabiera się z frontu te zniszczone. W ten sposób realnie pomaga się Siłom Zbrojnym Ukrainy– podkreśla.
Sensacja archeologiczna w Anglii. Młotek sprzed pół miliona lat zmienia historię Europy– grzmi tytuł w Internecie. W południowej Anglii odkryto jedno z najstarszych narzędzi z kości słonia w historii Europy o długości zaledwie 11-stu centymetrów. Jak piszą naukowcy: historia młotka została nagle przerwana, nie wiadomo, dlaczego został porzucony. Pewnie ktoś zbudował młotek, ale nie odkrył gwoździ, więc nie miał czego przybijać i młotek odrzucił. Jak czytasz, że coś zmieni historię Europy, to myślisz, że to będzie chociaż święty Graal, jakiś dowód, że król Artur istniał, a nie młotek. Ale trzeba zrozumieć archeologów: całe życie odkopujesz jedynie potłuczone skorupy, to nie dziwota, że stary młotek wprawił archeologów w euforię. Zawsze to jakaś odmiana. Może zresztą tym młotkiem potłuczono te naczynia, co wcześniej znajdowali?
Dwa dni po śmierci Valentino Garavaniego, jednego z najwybitniejszych projektantów XX wieku, na antenie Radia Wnet jego sylwetkę i znaczenie dla świata mody przybliżyła Halina Rostkowska-Niemczyk, redaktor naczelna dwujęzycznego, modowo-dyplomatycznego magazynu La Mode et la Diplomatie.Jak podkreślała rozmówczyni, Valentino był kimś znacznie więcej niż tylko projektantem.„Valentino stał się ikoną, która wywarła wpływ daleko poza granice trendów i epok. On zmienił świat mody i wyznaczył nowe standardy piękna” – mówiła Rostkowska-Niemczyk.Centralnym punktem jego twórczości było zawsze wydobywanie naturalnego piękna kobiet.„Zależało mu przede wszystkim na jednym – wydobywać z kobiet prawdziwe piękno. Za to kobiety go kochały i to one wyniosły go na szczyt światowej mody”.Rozmówczyni przypomniała także anegdotę z młodości projektanta – moment olśnienia w barcelońskiej operze, gdy widok kobiet w czerwonych sukniach na zawsze związał jego nazwisko z legendarną czerwienią.„Ta czerwień stała się jego znakiem rozpoznawczym, choć dziedzictwo Valentino to znacznie więcej niż jeden kolor”.Valentino – wbrew rewolucjom obyczajowym lat 60. i 70. – świadomie wracał do klasyki, inspirując się złotą erą Hollywood.„Jego podejście było rewolucyjne. Zamiast prowokacji szukał zmysłowości, klasy i naturalnego piękna. Zawsze potrafił sprostać wymaganiom kobiet”.W rozmowie wielokrotnie powracał motyw dziedzictwa i niepowtarzalności stylu mistrza.„To ikona. Nie będzie powtórki z rozrywki. Następcy mogą kontynuować jego drogę, ale za tym stylem będziemy tęsknić” – przyznała redaktor naczelna.Valentino był również projektantem wielkich przyjaźni – ubierał i przyjaźnił się z największymi ikonami XX wieku.„Przez dwa lata tworzył wszystkie stroje dla Jackie Kennedy. Jego kreacje nosiły Elizabeth Taylor, Sophia Loren, Julia Roberts, Cate Blanchett… Kobiety o bardzo różnych typach urody, a on potrafił ubrać każdą z nich”.Rostkowska-Niemczyk zwracała uwagę, że kreacje Valentino były rozpoznawalne bez podpisu.„Nie trzeba było mówić, że to Valentino. To się widziało. Czuło się klasę i prestiż”.Na zakończenie rozmowy padły słowa, które stały się symbolicznym podsumowaniem jego filozofii:„Moda przemija, modą się bawimy. Ale styl – albo się go ma, albo nie. I Valentino Garavani ten styl miał”.
31 stycznia 2025 r. Marek Kamiński i jego 18-letni syn Kay stanęli na Biegunie Południowym, kończąc pierwszy etap projektu „Pole 2 Pole”. Wyruszyli 9 grudnia, a cel osiągnęli o 3:30 czasu polskiego. Dla 61-letniego podróżnika to także symboliczny powrót do historii: trzy dekady temu – w 1995 roku – jako pierwszy człowiek na świecie zdobył oba bieguny Ziemi bez wsparcia z zewnątrz. Wyprawa ma być nie tylko sportowym wyczynem, ale też opowieścią o tym, jak zmienił się świat przez 30 lat i czego – mimo technologii – wciąż szukamy w sobie.O swojej wyprawie – która ma prowadzić z Antarktydy aż ku Arktyce, ale po drodze zahaczać o miejsca-symboliczne, „wcielenia człowieka przyszłości”– Kamiński opowiadał w Radiu Wnet. Podkreślał, że „biegun” to nie wyłącznie punkt na mapie. To także stan wewnętrzny, granica, próg, który każdy człowiek ma gdzie indziej. Jak mówił, „te bieguny są umowne. (…) biegunów jest tyle, co ludzi".Tą drogę (…) chcę przebyć przez różne wcielenia człowieka przyszłości. To będzie wyprawa bardziej metaforyczna niż tylko odwiedzenie konkretnych miejsc– wskazał.W planie pojawiają się m.in. Atakama „przypominająca Marsa”, Patagonia, Półwysep Antarktyczny, Ekwador nazwany „krajem długowieczności”, San Blas jako wizja bezludnych wysp i potencjalnej „przyszłej” samotności ludzkości, a dalej: treningi kosmiczne w USA, Grenlandia, Spitsbergen i finał na biegunie północnym.„Wigilia na Antarktydzie” – wyprawa ojca z synem i ciężar odpowiedzialnościNajmocniej wybrzmiał jednak nie plan logistyczny, tylko to, co działo się między ojcem i synem w warunkach, gdzie nie da się „pomóc w stu procentach”. Kamiński przyznał wprost: bał się o Kaya – nie dlatego, że syn „nie da rady”, ale dlatego, że w ekstremum nie da się przejąć za drugiego człowieka jego zadań i jego wysiłku.Bałem się o Kaya i bałem się, że nie damy sobie razem rady, że ja nie będę też w stanie mu pomóc, bo nie można za kogoś iść, nie można komuś pomóc w stu procentach– mówił podróżnik.Wspominał momenty proste w opisie, a groźne w skutkach: zimno w stopach i dłoniach, ryzyko odmrożeń, paraliżujące konsekwencje dla podstawowych czynności, jak rozstawienie namiotu.Ta wyprawa była też inna, bo Kay zdecydował się w ostatniej chwili – zabrakło czasu na przygotowania, a ojciec widział w nim czasem „zagubionego osiemnastolatka”. I znów: nie jest to opowieść o słabości, tylko o realności doświadczenia. Z biegiem dni role zaczęły się odwracać. Syn nie tylko „ogarnął się”, ale też stał się kimś, kto potrafił podtrzymać ojca.I właśnie dlatego Kamiński mówi o tej drodze jak o czymś, co zostaje na zawsze — w rodzinnej pamięci mocniej niż jakiekolwiek pamiątki.Wigilia na Antarktydzie, Święta Bożego Narodzenia na Antarktydzie, Sylwester, Nowy Rok to wszystko już połączy nas na zawsze– dodaje.Strach jak sinusoida i biała pustka, która uczy wiary w krokW rozmowie wrócił też temat lęku. Kamiński opisywał go nie jako jednorazowy „próg”, tylko falę, która przychodzi, znika i wraca, zwłaszcza gdy nie wiadomo, czy cel jest osiągalny.Ten strach jest jakąś sinusoidą, on pojawia się i znika. Kiedy jest bardzo ciężko, kiedy nie wiemy, czy damy radę– opowiada.Do tego dochodzi warstwa psychologiczna Antarktydy: white-out, brak punktów odniesienia, poczucie abstrakcyjności celu – biegun jako punkt, którego nie widać, choć się do niego idzie. A jednak to właśnie ta abstrakcja ma wartość edukacyjną: nie tylko „siłę mięśni”, lecz umiejętność trwania przy kierunku, kiedy postęp jest minimalny.„Milion dolarów na Harvard czy wyprawa na biegun?” – edukacja jako odpornośćJednen z najbardziej ciekawych wątków rozmowy dotyczył edukacji. Kamiński powiedział, że po tym, co zobaczył w przemianie syna, wybrałby wyprawę – jako inwestycję w odporność, wytrwałość i orientację w życiu.Gdybym miał milion dolarów wydać na Harvard lub na wyprawę na biegun, to myślę, że wolałbym wyprawę na biegun– wskazuje.Wyjaśniał, że „edukacja” nie sprowadza się do informacji i dyplomu, ale do umiejętności radzenia sobie, gdy przychodzą trudne sytuacje. a te przychodzą niezależnie od zawodu i statusu.To przede wszystkim wytrwałość, żeby dawać sobie radę w trudnych sytuacjach, bo życie często te trudne sytuacje przynosi– dodaje.Równolegle wracało pytanie o sens: czy idziemy po to, by coś zdobyć, czy by coś zostawić. Kamiński odpowiadał, że jedno nie wyklucza drugiego, a „zdobywanie” może dotyczyć spraw głębszych niż geografia./fa
“Stworzenie macierzy RACI to jest rzucenie granatu w organizację.” Szymon otwiera odcinek o wdrażaniu chmury at scale najbardziej trafną metaforą roku - bo zanim pomyślisz o Hub and Spoke, Azure Firewall czy politykach bezpieczeństwa, musisz przeżyć wojnę o odpowiedzialność. Szymon dodaje: “Tagi są niewyobrażalnie ważne, są też absurdalnie nudne w realizacji. Tu się zaczyna prawdziwa napierdzielanka z zespołami.”
“Musimy się lepiej komunikować” – czy zdarza się, że słyszysz to w swoich zespołach? Niby proste hasło, ale często nikt nie wie, co to właściwie znaczy i jak to zrobić.Rozłożyliśmy efektywność komunikacji na czynniki pierwsze. Zdefiniowaliśmy ją i pokazaliśmy praktyki komunikacji nie tylko w zespołach projektowych, ale też managerskich. Skorzystaj z naszych sprawdzonych rekomendacji, które możesz wdrożyć od razu by komunikacja stała się efektywna. Porządny Agile · Efektywna komunikacja Jak rozumiemy efektywność komunikacji? Za każdym razem, gdy mówimy o efektywności, mamy na myśli relację wartości uzyskanej z danej czynności do kosztu jej uzyskania. Oczekiwalibyśmy więc, aby komunikacja dawała jak najwięcej wartości. Była z tej perspektywy efektywna przy jak najniższym koszcie doprowadzenia do sytuacji, w której efektywność oceniamy jako wysoką. Przykładowo możesz mieć bardzo długie spotkanie, na które zaproszono wiele osób, a efekt tego spotkania wcale nie będzie spektakularny. W takiej sytuacji mówimy o niskiej efektywności. Z drugiej strony możesz mieć krótkie spotkanie, w którym uczestniczy jedynie kilka osób. Natomiast wnioski, z którymi wraz z grupą wychodzisz z takiego spotkania, mogą być bardzo wartościowe i mogą rozwijać biznes do przodu. W takim przypadku uznamy komunikację za efektywną. Spis treści Jak rozumiemy efektywność komunikacji?Praktyki i rozwiązania: jak podnieść efektywność komunikacji w zespole?Jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu?Transkrypcja podcastu „Efektywna komunikacja„ Wyzwanie w tym podejściu, mimo że sama filozofia jest prosta, polega na precyzyjnym określeniu wartości komunikacji. Koszt jest zazwyczaj widoczny gołym okiem. Są to elementy łatwe do policzenia, natomiast wartość dodana jest znacznie trudniejsza do uchwycenia. Proponujemy uproszczone podejście, bez dosłownego trzymania się wzoru kosztu i korzyści. Można przyjąć, że efektywność pracy zespołu lub efektywność jego komunikacji ma pewien poziom, który wymaga analizy, jak konkretne zmiany w przepływie informacji wpływają na wyniki. Nie ma potrzeby precyzyjnego określania wartości obecnej ani wyliczania wartości całkowitej, wystarczy oszacować różnicę. Analizujemy dodatkową korzyść wynikającą z lepszej komunikacji oraz dodatkowe koszty lub oszczędności uzyskane dzięki poprawie praktyk komunikacyjnych. Nakłady najczęściej wiążą się z czasem zespołu, kilku lub kilkunastu osób uczestniczących w działaniach komunikacyjnych. Może to być spotkanie, praca warsztatowa lub większe spotkanie zespołowe, ale również czas poświęcony na napisanie wiadomości e-mail, który także jest elementem komunikacji. Czas potrzebny na jej napisanie, przeczytanie i zrozumienie również stanowi koszt. Po oszacowaniu kosztów i wartości dodanej nie stanowi wartości bezwzględnej, lecz pozwalają ocenić zmianę efektywności, co jest wystarczające do optymalizacji pracy zespołu oraz dalszej analizy kolejnych zagadnień. Praktyki i rozwiązania: jak podnieść efektywność komunikacji w zespole? 1. Komunikuj się bez pośredników Chodzi o unikanie pośrednictwa w komunikacji i bezpośrednie porozumiewanie się wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Jest to praktyka dość oczywista z perspektywy efektywności, ponieważ każda kolejna osoba w łańcuchu komunikacji generuje dodatkowy koszt. Z drugiej strony każdy pośrednik może obniżać wartość uzyskaną z komunikacji, ponieważ część informacji może zostać zniekształcona lub niedopowiedziana, a sama komunikacja przestaje być tak skuteczna, jak zakładano. Mamy wyraźną preferencję dla komunikacji bezpośredniej. Poniżej dwie konkretne praktyki z życia biznesowego: skip level – chodzi o obejście klasycznej hierarchii, w której przełożony rozmawia wyłącznie z podwładnymi, dyrektor z kierownikami, a prezes jedynie z dyrektorami. W praktyce skip level polega na tym, że członek zarządu rozmawia bezpośrednio z przedstawicielami zespołów projektowych, ewentualnie w towarzystwie menedżerów pośredniego szczebla, ale nie ogranicza się wyłącznie do komunikacji za ich pośrednictwem, co jest istotą tej praktyki. Czasami taka okazja pojawia się naturalnie, a czasami wymaga stworzenia pretekstu, innym razem wynika z firmowych rutyn, ale kluczowe jest znalezienie sposobu, aby osoby wyżej w strukturze mogły zrozumieć perspektywę pracowników pierwszego poziomu poprzez bezpośrednią rozmowę lub obserwację. Takimi okazjami mogą być podsumowania projektów, ich rozpoczęcia, ale również rozmowy dotyczące usprawnień czy zmiany strategii. Powodów i kontekstów w różnych organizacjach może być wiele. Kluczowe jest przełamanie zasady, zgodnie z którą wiedza o tym, co dzieje się w firmie, pochodzi wyłącznie od bezpośredniego szczebla zarządzania. udział w warsztatach z przedstawicielami klienta – niezależnie od tego, czy pełnisz rolę bezpośrednio pracującą z rynkiem, na przykład w sprzedaży, obsłudze klienta, rozwoju produktu lub rozwoju biznesu. Nawet jeśli nie pracujesz w takich rolach, warto od czasu do czasu mieć okazję do bezpośredniego kontaktu z klientem, nawet w zaaranżowanych warunkach. Pozwala to lepiej zrozumieć potrzeby klienta, język, którym się posługuje, oraz towarzyszące mu emocje, a także konkretne, zgłaszane przez niego potrzeby, co pozwala ograniczyć ryzyko zniekształcenia komunikatu przez pośredników stojących między Tobą a rynkiem oraz utraty okazji do wartościowych spostrzeżeń. Powtarzamy również istotne zastrzeżenie dotyczące tej praktyki: wszystko należy rozpatrywać z perspektywy efektywności. Praktyki takie jak skip level są kosztowne, ponieważ osoby wysoko w hierarchii organizacji poświęcają czas na dodatkowe spotkania, których w innych warunkach można byłoby uniknąć. Podobnie warsztaty z przedstawicielami klienta wymagają czasu i odciągają od innych obowiązków. Z naszego doświadczenia wynika jednak, że w obu tych praktykach pojawia się istotna wartość dodatkowa wynikająca z lepszych rozwiązań, szerszej perspektywy i trafniejszych decyzji, co ostatecznie przekłada się na lepszy rezultat. 2. Twórz warunki do współdziałania To dość ogólna rekomendacja, ale chodzi w niej o takie układanie współpracy, aby komunikacja pojawiała się przy jej okazji, a nie służyła jedynie łączeniu pracy wykonywanej w izolacji. W tej poradzie przyjmujemy tezę, że skuteczna komunikacja pojawia się naturalnie przy okazji współpracy, gdy co najmniej dwie osoby w zespole lub grupie zadaniowej wspólnie tworzą coś razem, a komunikacja nie jest odrębną aktywnością oderwaną od pozostałych działań w organizacji. Przykładowo, wyobraź sobie sytuację, w której konieczna jest reorganizacja i w Twojej organizacji trzeba zmienić strukturę. Reorganizacja, jej powody oraz konkretne rozwiązania będą najlepiej zrozumiane, jeśli zespół liderów i osób zaangażowanych w zmianę będzie ją jednocześnie współtworzył. Prace możesz zacząć od brudnopisu, niepełnych pomysłów, a nawet sprzecznych koncepcji, jednak w trakcie tego procesu pojawi się potrzeba intensywnej komunikacji, co sprawi, że będzie sumarycznie bardzo efektywna. Owszem, wymaga to poświęcenia czasu na dość żmudny proces dochodzenia do ustaleń, ale jednocześnie ustalenia te będą bardzo dobrze rozumiane, ponieważ wszyscy zaangażowani uczestniczyli w tym procesie. Jest to przykład dość kontrowersyjny i jeden z bardziej wymagających, zwłaszcza jeśli reorganizacja wiąże się ze zmianami personalnymi, ale można go również odnieść do pracy projektowej, pracy nad pomysłem lub nowym produktem, albo do zmian o mniejszej skali, które nadal wymagają dobrej komunikacji. Przy tej okazji warto wspomnieć, że wiąże się to z zależnością jakości komunikacji od narzędzia, które jest stosowane. Upraszczając, najsłabszym narzędziem jest przesyłanie dokumentów lub opracowań w formie pisemnej. Rozmowa zajmuje w tym zestawieniu pozycję pośrednią. Najlepsze efekty przynosi wspólna praca nad jednym dokumentem, szkicem, draftem lub konkretną koncepcją, jednak ma to sens tylko przy istotnym zastrzeżeniu, że chodzi o wypracowywanie złożonych koncepcji. Oczywiście nadal istnieją sytuacje, w których najbardziej efektywne będzie napisanie dobrze skonstruowanej wiadomości e–mail, natomiast wszędzie tam, gdzie coś jest tworzone lub wspólnie wypracowywane, a poziom złożoności rośnie, tym większą korzyść przynosi faktyczna, bliska współpraca. Rolą lidera w tym układzie jest tworzenie warunków do współdziałania, zachęcanie do niego, pokazywanie dobrych praktyk oraz korzystanie z takich narzędzi, tak aby osoby w zespole miały okazję zobaczyć, jak takie współdziałanie wygląda w praktyce. 3. Zbliż się w komunikacji Wychodzimy z założenia, że dobra komunikacja wymaga fizycznej lub symbolicznej bliskości. Co to oznacza w praktyce? W pracy stacjonarnej może to oznaczać pracę w jednej przestrzeni. W takiej sytuacji często wystarczy obrócić krzesło, aby coś skomentować lub o coś dopytać. Pojawia się tu również zjawisko komunikacji przez osmozę, czyli możliwość przypadkowego usłyszenia informacji w open space lub we wspólnej przestrzeni, która może okazać się istotna, nawet jeśli została odebrana mimowolnie, albo informacji, którą warto uzupełnić lub skorygować. Przykładem takiego zbliżenia jest również czat grupowy, w którym wszyscy mają dostęp do informacji przepływających w ramach pracy zespołu. Jeśli spotkanie odbywa się online, warto zadbać o to, aby możliwie najbardziej przypominało spotkanie fizyczne. Z naszego doświadczenia wynika, że istotny jest nie tylko kontakt słowny, ale również możliwość zobaczenia rozmówcy, dlatego warto korzystać z kamery, aby dostrzegać sygnały niewerbalne, oraz zadbać o dobrą jakość połączenia, zarówno obrazu, jak i dźwięku. Obecnie nie ma istotnych przeciwwskazań technologicznych, aby skutecznie komunikować się na odległość. Można z lekkim przekąsem zauważyć, że mamy 2026 rok, a jakość komunikacji online nadal bywa wyzwaniem, nawet w zespołach, które pracują w trybie hybrydowym od kilku lat. Zamiast kolejnego przykładu z obszaru pracy zespołowej przytoczymy anegdotę historyczną nawiązującą do osobistych zainteresowań Kuby. Znaczenie wspólnego przebywania w jednej przestrzeni dobrze widać w projektowaniu bombowców z czasów II wojny światowej. W wielu konstrukcjach cała załoga zwłaszcza niemieckich bombowców licząca zazwyczaj cztery lub więcej osób siedziała bardzo blisko siebie. W niewielkiej kabinie obok znajdowali się pilot, bombardier, nawigator, strzelcy i radiooperator, przy czym część ról bywała łączona lub rozdzielana, a cała załoga była fizycznie skupiona w jednym miejscu. Dzięki temu możliwa była nie tylko komunikacja przez intercom, czyli wewnętrzne radio i słuchawki, ale także sygnalizowanie gestami, okrzyki i szybkie, wspólne reagowanie całej załogi. Podobny mechanizm opisaliśmy również w jednym z wcześniejszych artykułów poświęconych łodziom podwodnym. Są to konstrukcje znacznie większe niż samoloty, jednak w jednym z prototypowych rozwiązań z czasów sowieckich a właściwie grupa zarządzająca jednostką, przebywała w jednym miejscu, co znacząco podnosiło efektywność komunikacji, ponieważ osoby siedzące blisko siebie mogły szybko sobie pomagać, sprawnie reagować w sytuacjach kryzysowych oraz wychwytywać istotne sygnały niejako przy okazji. 4. Komunikuj się małymi partiami Mamy na myśli unikanie długich komunikatów, tworzonych i przekazywanych dopiero na późnym etapie. To podejście ma charakter „fraktalny”, sprawdza się nawet na poziomie krótkiej wiadomości e-mail, którą również można podzielić na mniejsze części. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku dużych komunikatów. Prezentacja licząca kilkadziesiąt slajdów czy godzinne spotkanie wypełnione informacjami po brzegi, w którym każde kolejne zdanie uznawane jest za niezbędne. Wszystko to sprawia, że taka komunikacja bywa kosztowna i często mało skuteczna. Często zapomina się o tym, że osoby nadające komunikat odczuwają ulgę po przekazaniu obszernej informacji, podczas gdy jej faktyczna skuteczność bywa ograniczona. Takie podejście daje również możliwość zebrania pierwszego feedbacku oraz rozwijania pomysłów kolejnych osób. Najpierw przekazujesz pierwszą cząstkę informacji, na bazie której pojawiają się pierwsze reakcje, w tym kwestie, które nie zostały wcześniej dostrzeżone przez nadawcę komunikatu, co pozwala uzyskać większą wartość końcową. Szczególnie dobrze działa to w połączeniu z podejściem od ogółu do szczegółu. W pierwszej partii przekazywany jest kontekst, wysokopoziomowy cel oraz ogólne założenia wraz z deklaracją, że pierwsze szczegóły lub działania wykonawcze pojawią się w jasno określonym, niedalekim czasie, co daje przestrzeń na oswojenie się z komunikatem, a także na wcześniejsze przekazanie elementów ogólnych, które zwykle zmieniają się rzadziej niż szczegóły wykonawcze zależne od kolejnych ustaleń. Takie podejście pozwala lepiej przyswoić koncepcję, zaczynając od ogólnych założeń, a jednocześnie wcześniej wychwycić fundamentalne różnice. Jeśli zespół nie zgadza się z zakomunikowaną zmianą strategii na najwyższym poziomie, tym bardziej nie przyswoi szczegółów wykonawczych, takich jak konkretne milestone'y czy oczekiwane funkcjonalności. Dwa przykłady: zamiast przygotowywać finalny, dopracowany raport na przyszły tydzień, możesz spróbować dostarczyć pierwsze, robocze wnioski już po dwóch dniach. Dzięki temu po pierwsze dostarczasz wartość szybciej, a po drugie wcześniej dowiadujesz się, jak te wnioski rezonują, jak forma przekazu odpowiada odbiorcom oraz masz szansę wykorzystać informację zwrotną do usprawnienia przygotowywanych materiałów, co zwiększa ostateczną efektywność komunikatu. Nawet w pojedynczej komunikacji nie musi to jednak oznaczać czegoś dużego i rozbudowanego. Przykładem może być exposé na spotkaniu z nowym zespołem. Możesz zastosować taką strukturę spotkania, aby już po kilku pierwszych komunikatach, na przykład wprowadzających lub przekazujących kluczowe informacje, zrobić świadomą pauzę i dać odbiorcom przestrzeń na pytania lub komentarze. Wiemy, że często kusi przesunięcie dyskusji i pytań na sam koniec prezentacji, ale może to prowadzić do długiego monologu, w którym szczegóły zaczynają umykać, odbiorcy stopniowo się wyłączają, a ostateczna skuteczność komunikacji, w tym również jej efektywność, okazuje się niższa. Warto więc zastanowić się, czy porcje informacji przekazywane otoczeniu nie są zbyt duże, ponieważ mogą prowadzić do znużenia i wyłączenia odbiorców. 5. Wzmacniaj komunikację wizualizacją Sporo było o komunikacji werbalnej, a także o komunikacji tekstowej, w tym niedawno o komunikacji w małych partiach. Wizualizacja oznacza dla nas stworzenie wspólnego obrazu dyskusji, który jest widoczny, w zależności od kontekstu pracy, na ścianie lub flipcharcie, kartce albo ekranie, w udostępnionym pliku lub w narzędziu do pracy wizualnej. Jeśli w Twoim zespole rozmawia się o wynikach produktu, najlepszym rozwiązaniem jest prowadzenie tej rozmowy w oparciu o konkretne dane, czyli na wyświetlonych miernikach produktowych, na dashboardzie z wynikami, statystykami lub wykresami. Dzięki temu rozmowa nie pozostaje abstrakcyjna. Wszyscy uczestnicy widzą te same informacje, a także mogą dostrzec elementy istotne dla dalszej dyskusji, zabrania głosu lub lepszego zrozumienia omawianych tematów. Jeśli Twój zespół reorganizuje strukturę, nawiązując do wcześniejszego, wymagającego przykładu, najlepiej prowadzić rozmowę przy wyświetlonej strukturze, wraz z konkretnymi wariantami i opcjami, aby rozmowa, szczególnie przy większej liczbie wymiarów, nie opierała się wyłącznie na wyobrażeniach, lecz na konkretnych propozycjach. Nawet jeśli spotkanie nie dotyczy dużych zmian, ani istotnych decyzji, a jest rutynowym spotkaniem, o charakterze operacyjnym, na którym zapadają ustalenia, również te ustalenia można wizualizować, co mocno rekomendujemy. Wszyscy uczestnicy mogą widzieć powstającą notatkę, tworzoną na czacie, najlepiej jednak wspólnie na ekranie, w udostępnionym dokumencie, do którego każdy może dopisać swoje uwagi. Decyzje są widoczne, wszyscy widzą zapisywane ustalenia, kto, co i do kiedy ma zrobić, co pozwala je skorygować, jeśli pojawiają się rozbieżności, albo lepiej je zrozumieć i realizować. Wszystko, co trwa dłużej niż kilka minut, grozi tym, że ktoś się rozproszy, choćby na moment, a efektywność komunikacji zacznie spadać, nawet jeśli spotkanie pozornie przebiega standardowo. Wizualizuj takie spotkania, co zwiększa szansę na lepsze zrozumienie, skuteczniejsze ustalenia oraz trafniejsze decyzje. 6. Sprawdzaj zrozumienie komunikatu Chodzi nam o parafrazę oraz upewnienie się, że odbiorca rozumie komunikat zgodnie z intencją osoby nadającej. Chcemy przy tym szczególnie podkreślić, że nie chodzi wyłącznie o to, aby osoba komunikująca na przykład zmianę sprawdzała, czy odbiorcy właściwie ją rozumieją, ale również o zachętę do odwagi w parafrazowaniu w drugą stronę. Oznacza to, że również jako odbiorca komunikacji, niezależnie od pozycji względem osoby, która przekazuje informację, warto ją sprawdzić i sparafrazować oraz upewnić się, że istnieje wspólne zrozumienie i że komunikacja między stronami jest skuteczna. Możesz poprosić odbiorcę swojego komunikatu o parafrazę, który właśnie przekazałeś lub przekazałaś, co jest dość oczywistym działaniem, ale możesz też działać w drugą stronę, będąc odbiorcą komunikatu. Sparafrazuj to, co usłyszałeś lub usłyszałaś, a dopiero po upewnieniu się, że dobrze rozumiesz przekaz, który do Ciebie trafia, odpowiednio go skomentuj. Jest to szczególnie wartościowe podejście, zwłaszcza w zespołach, które nie są przyzwyczajone do tego, aby odbiorca komunikatu brał odpowiedzialność za precyzję komunikacji oraz za to, czy ostatecznie wszyscy rozumieją, co zostało zakomunikowane. 7. Regularnie usprawniaj komunikację Wychodzimy z założenia, że zespół podnosi efektywność komunikacji nie tylko poprzez samo komunikowanie się i nabieranie wprawy, ale również dzięki ciągłym, drobnym usprawnieniom sposobu, w jaki się komunikuje. Wymaga to oczywiście, jak zapewne się domyślasz, pewnej inwestycji, aby wyjść poza rutynę komunikowania się. W zamian pojawia się potencjalny zwrot z inwestycji w postaci drobnych eksperymentów i usprawnień, które z czasem mogą podnieść efektywność sposobu, w jaki się komunikujesz. Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania, na przykład podczas regularnego, tygodniowego spotkania, w formie stałego punktu programu: czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Wystarczy pięć minut, a czasem nawet jedno pytanie oraz sprawdzenie, czy ktoś w zespole lub grupie zadaniowej ma pomysł na usprawnienie, przy czym najczęściej będą to bardzo przyziemne usprawnienia. Nie będą to przełomowe rozwiązania ani nowe, rewolucyjne metody. Czasem będzie to pomysł na lepszy tytuł maila albo zmienioną formę notatki ze spotkania, która lepiej uwypukli kwestie istotne lub problematyczne w poprzednich tygodniach. Kluczowe jest jednak to, aby usprawnienia były ciągłe i drobne, a także świadomie deklarowane i uzgadniane z całym zespołem. Zgodnie z tą zasadą nie chodzi wyłącznie o usprawnianie poprzez powtarzanie i nabieranie wprawy, lecz również o świadome wprowadzanie nowych rozwiązań. Poza takim regularnym nawykiem warto rozważyć drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji odbywają się okazjonalne spotkania o większym znaczeniu, na przykład wyjazd typu offsite, warto również uwzględnić w programie taki punkt, który przyjmie formę wyraźnie wydzielonej sesji. Zaangażujesz zespół do głębszej refleksji oraz generowania pomysłów dotyczących tego, co można usprawnić w sposobie komunikacji w obrębie organizacji. Następnie wypracujesz pomysły na zmiany i, co równie istotne, wspólną deklarację, że te zmiany zostaną wprowadzone w życie. 8. Eksperymentuj ze sposobami komunikacji Jest ona podobna do poprzedniej, ale jednak inna. Warto tę różnicę wyraźnie podkreślić. W poprzedniej praktyce chodziło o ciągłe, drobne usprawnienia i systematyczne dążenie do doskonałości. W tym punkcie proponujemy natomiast odrobinę zdroworozsądkowego eksperymentowania. Nie dowiesz się, czy coś zadziała w złożonych realiach, dopóki tego nie wypróbujesz. Dlatego w niektórych obszarach nie warto nadmiernie dywagować ani analizować, nie warto też mnożyć argumentów i kontrargumentów — lepiej przeprowadzić świadomy eksperyment. Zespół działa w inny sposób, wprowadzając nową praktykę, inną niż dotychczasowe stosowane podejścia. Działanie to realizujemy świadomie, jako eksperyment z jasno określonymi celami. Obserwowane są również niespodziewane efekty uboczne, których wcześniej nie dało się przewidzieć. Następnie jako zespół podsumowujecie taki eksperyment i podejmujecie decyzję, czy wdrażacie któryś z tych pomysłów. Określenie „szalone pomysły” pojawia się tu z przymrużeniem oka, ponieważ to, co dla jednej organizacji jest szalone, dla innej może być codzienną rutyną. Mogą to być zarówno przykłady już wcześniej wymienione, jak i inne, jeszcze niewymienione, takie jak dzień bez spotkań lub dzień bez maila, albo anulowanie określonego typu spotkań. Wszystkie te działania wymagają pewnej odwagi, którą łatwiej zbudować, gdy traktujesz je jako eksperyment, coś tymczasowego, co pozwala sprawdzić rozwiązania i wyciągnąć wnioski na podstawie rzeczywistości, a nie wyłącznie wyobrażeń o tym, jak mogłoby to działać. Jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu? 1. Zbuduj świadomość nieefektywności komunikacji Żadna zmiana nie nastąpi bez świadomości, że jest ona potrzebna. To stwierdzenie jest dość oczywiste, ale dotyczy również komunikacji, która także podlega tej zasadzie. Komunikacja w Twoim zespole ma określony kształt, jest efektywna w pewnym stopniu i ma swoje niedoskonałości, ale posiada również mocne strony. Może się jednak zdarzyć, zwłaszcza jeśli w organizacji brakuje refleksji nad komunikacją, że nikomu nie przyjdzie do głowy, iż komunikacja może być nieefektywna. Komunikacja przebiega w ten sam sposób od tygodni lub miesięcy, często od czasu ostatniej zmiany przełożonego, który wprowadził własne praktyki. W efekcie nikt może nie pomyśleć, że wymaga to jakiejkolwiek poprawy, po prostu „jest, jak jest”. W takiej sytuacji być może trzeba podejść do tematu mniej lub bardziej dyplomatycznie, ale jednocześnie pokazać potencjał usprawnienia i potencjał zmiany, a czasem nawet wprost nazwać niedoskonałości obecnego stanu, czyli elementy, które wymagają zmiany. 2. Wzbudzaj poparcie dla zmiany Chodzi o dotarcie do każdej osoby objętej zmianą oraz pokazanie tej zmiany w taki sposób, aby miała ona sens dla konkretnego odbiorcy. Nie chodzi tu o manipulację, lecz o świadomość tego, że różne osoby mają różne potrzeby, różne nastawienie, a także znajdują się w odmiennej sytuacji zawodowej i prywatnej. Warto więc spojrzeć na każdą osobę możliwie z indywidualnej perspektywy i zastanowić się, jak można do niej sensownie dotrzeć, jakimi argumentami, aby zaczęła podążać za zmianą oraz aktywnie ją wspierać. 3. Uzupełniaj kompetencje komunikacyjne Komunikowanie się jest kompetencją i jak każda kompetencja wymaga doskonalenia. Sama z siebie nigdy nie jest idealna, dlatego warto dostrzegać luki i świadomie je uzupełniać. Pracując w różnych organizacjach, wielokrotnie uczestniczyliśmy w szkoleniach kompetencji miękkich i choć w trakcie uczestnictwa nie zawsze było jasne, po co one się odbywają, ani nie zawsze były doceniane, to z perspektywy czasu, mają one sens. Umożliwiają ćwiczenie udzielania informacji zwrotnej, komunikowania zmian czy formułowania celów w sposób motywujący, co jest elementem programów wielu tego typu szkoleń. Kluczowe jest to, że na takich warsztatach ćwiczy się praktykę, poznaje się proste schematy, które można później stosować na co dzień, a to sprawia, że ewentualne luki kompetencyjne lub nieco „zardzewiałe” umiejętności ponownie stają się dostępne i użyteczne. 4. Pomóż wykorzystywać nowe praktyki Możesz znaleźć się w sytuacji, w której potrzebne będzie dodatkowe zainicjowanie wykorzystania tego, czego zespoły nauczyły się w trakcie szkoleń lub warsztatów, o których była mowa wcześniej, w tym różnych modeli, technik i praktyk. Jak to często bywa w przypadku szkoleń, jeśli nowa wiedza nie zostanie szybko wykorzystana w praktyce, najprawdopodobniej szybko się ulotni. Dlatego tą poradą zachęcamy do tego, aby świadomie zachęcać do eksperymentowania oraz wykorzystywania wiedzy zdobytej podczas warsztatów lub szkoleń. Identyczna zasada dotyczy zmiany podejścia do komunikacji. Poprzedni rozdział zawierał listę gotowych praktyk. Być może któraś z nich nie jest obecnie wykorzystywana w Twoim zespole, mimo że mogłaby podnieść efektywność komunikacji. Dlatego zachęcamy do tego, aby zainicjować na przykład pracę bliżej siebie lub formę warsztatów, których efektem będzie refleksja oraz konkretne usprawnienia dotyczące tego, jak na co dzień komunikują się ludzie w zespołach. 5. Wzmacniaj kierunek usprawniania komunikacji Wcześniej pojawił się wątek inicjowania zmian i to może być właśnie Twoja rola. Może to być również podsumowywanie wprowadzonych zmian. Na początku pojawił się wątek trudności w precyzyjnym mierzeniu efektywności. Twoim zadaniem może być pokazanie zespołowi, że jako zespół wprowadziliśmy zmiany i że przynoszą one konkretne efekty. Możesz to wprost zakomunikować. Możesz też zapytać, czy zespół postrzega to w podobny sposób. Forma takiego podsumowania może wynikać z Twojego stylu zarządczego, jednak kluczowe jest systematyczne podsumowywanie uzyskanych zmian oraz zarezerwowanie czasu na nazwanie tych zmian, ich oszacowanie lub opisanie, a także osadzenie ich w konkretnych przykładach lub historiach. Chodzi o to, aby połączyć włożony wysiłek i próbę zbudowania nowych nawyków z uzyskiwanymi efektami zespołowymi oraz rezultatami w obszarze efektywności komunikacji. Jakie praktyki można zastosować, żeby poprawić efektywność komunikacji? Komunikuj się bez pośredników. Twórz warunki do współdziałania. Zbliż się w komunikacji. Komunikuj się małymi partiami. Wzmacniaj komunikację wizualizacją. Sprawdzaj zrozumienie komunikatu. Regularnie usprawniaj komunikację. Eksperymentuj ze sposobami komunikacji. Dodatkowe materiały Znaczenie pracy zespołowej Efektywna komunikacja w miejscu pracy Dlaczego warto poprawiać komunikację w zespole Transkrypcja podcastu „Efektywna komunikacja„ Poniżej znajdziesz pełny zapis rozmowy z tego odcinka podcastu Porządny Agile. Jacek: Czy masz wrażenie, że w twoim zespole nieustannie powtarza się frazy „Musimy się lepiej komunikować”, ale nikt nie wie co to właściwie znaczy i jak to zrobić? Kuba: W tym odcinku rozłożymy na czynniki pierwsze zagadnienie efektywności komunikacji. Dowiesz się jak ją precyzyjnie zdefiniować i co najważniejsze przedstawimy konkretne praktyki i rozwiązania, które możesz wdrożyć natychmiast od komunikacji bez pośredników, przez współdziałanie i bliskość, aż po wzmacnianie wizualizacją. Kuba: Przeprowadziliśmy w grudniu warsztaty dla ponad 100-osobowej grupy. Samo w sobie było to dużym wyzwaniem, żeby taką grupę ogarnąć czy tak logistycznie czy facylitacyjnie, ale ja nie o tym. Natomiast fajne było to, że przedmiotem ćwiczenia była kwestia komunikacji w dużej skali i efektywności tej komunikacji. I ćwiczenie wyszło bardzo sprawnie, sami z Jackiem jesteśmy bardzo zadowoleni. Dostaliśmy też dobre informacje zwrotne ze strony zarówno uczestników, jak i organizatorów. Natomiast refleksje powarsztatowe i też taki materiał merytoryczny, który stał pod tymi warsztatami jest wkładem do dzisiejszego nagrania. Jacek: I o komunikacji można wiele mówić i funkcjonuje wręcz taki żart, że co można usprawnić. Zawsze możemy się po prostu lepiej komunikować. Natomiast co to właściwie znaczy lepsza komunikacja? Zwykle w takiej praktyce, kiedy jest podejmowana decyzja, że powinniśmy się lepiej komunikować, to nikt za bardzo nie wie, ale wszyscy są uspokojeni. Natomiast ta koncepcja usprawniania komunikacji jest kluczowa i chcielibyśmy dzisiaj porozmawiać o tym w tym odcinku, co to konkretnie znaczy, że komunikujemy się lepiej i komunikujemy się efektywniej. Kuba: I nasze porady będą, myślę, bardzo uniwersalne, zwłaszcza na poziomie spisu treści czy nagłówków naszych porad. Natomiast tutaj od razu zadeklaruję tobie, Słuchaczu lub Słuchaczko, że będziemy starali się mówić o komunikacji nie tylko na poziomie komunikacji zespołu projektowego, czy zadaniowego, czy produktowego, ale również o komunikacji na poziomie organizacji, na poziomie zespołu managerskiego, czy zespołu liderów, którzy gdzieś zarządzają organizacją. Więc tutaj zastrzegam to na początku, bo niektóre nasze przykłady mogą się wydawać nietypowe, ale myślę, że wszyscy byliśmy też jako tutaj odbiorcy naszego podcastu nie tylko w sytuacjach projektowych, ale również w sytuacjach takich zarządczych organizacyjnych i spróbujemy podawać takie przykłady, bo one jednocześnie są też o wiele bardziej uniwersalne, bo niezależne od metody, w której się pracuje w danym konkretnym jednym zespole. Jacek: Spis treści na dzisiaj. Po pierwsze powiemy, jak rozumiemy efektywność komunikacji. Następnie ta kluczowa część odcinka, praktyki podnoszenia efektywności komunikacji i na koniec powiemy kilka zdanie o tym, jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu. Kuba: To zaczynajmy od razu rozdział czym jest efektywność? Jakie mamy tutaj podejście, zwłaszcza dla osób, które nie słuchają wszystkich naszych odcinków? Jacek: Tak. Za każdym razem, gdy mówimy o efektywności, mamy na myśli wartość uzyskaną z danej konkretnej czynności do kosztu jej uzyskania. I jakby się tak chwilkę zastanowić, to ten wzór pięknie pasuje również do kwestii komunikacji. Czyli oczekiwalibyśmy, żeby komunikacja dawała nam jak najwięcej wartości, czyli żeby była z naszej perspektywy efektywna przy jak najniższym koszcie doprowadzenia do sytuacji, w której czujemy, że ta efektywność jest wysoka. Czyli przykładowo możesz mieć bardzo długie spotkanie, na które zaprosisz sporo osób, a efekt tego spotkania wcale nie będzie taki spektakularny. Wtedy będziemy mówić o niskiej efektywności. Ale z drugiej strony możesz mieć krótkie spotkanie, być może zaproszone jest tam tylko kilka osób. Natomiast wnioski, z którymi wyjdziesz wraz z grupą z tego spotkania mogą być bardzo wartościowe, mogą popychać twój biznes do przodu. Wtedy będziemy mówić o tym, że to spotkanie było efektywne. I komunikacja jako taka szeroko rozumiana również byłaby tutaj oceniona wysoko. Kuba: Natomiast wyzwanie w takim podejściu, o ile filozofia jest dosyć prosta, to wyzwanie tkwi w tym, żeby precyzyjnie wyliczyć wartość komunikacji. Koszt będzie najczęściej widoczny gołym okiem. To będą rzeczy łatwo policzalne, albo przynajmniej wydawałoby się, że łatwo policzalne, natomiast wartość dodana będzie trudna. Ja tu proponuję trochę uproszczone podejście, czyli nie trzymanie się tak dosłownie koncepcji wzoru na koszt i korzyść. Przyjmij, że Twoja efektywność pracy Twojego zespołu czy efektywność komunikacji tego zespołu jest jakaś, być może nieokreślona, ale jest jakaś, no i przeanalizuj, jak konkretne zmiany w przepływie informacji wpływają na wyniki. Więc może nie musisz złapać precyzyjnie wartości obecnej i wyliczyć wartości totalnej, tylko po prostu zrobić takie wyliczenie różnicy. Uzyskana korzyść dodatkowa dzięki lepszej komunikacji i dodatkowe koszty, a może oszczędności kosztu, bo czasami to może pójść nawet w tę stronę, uzyskane dzięki poprawie praktyk komunikacji. No i tutaj nakłady będą najczęściej związane z czasem zespołu, więc tak jak ja wyliczał kilka, kilkanaście osób uczestniczących w jakiejś aktywności związanej z komunikacją. Czy to jest jakieś spotkanie, czy to jest jakaś praca warsztatowa, czy to jest jakieś duże spotkanie szersze, ale to też może być czas na napisanie nawet głupiego maila, to też jest komunikacja, no i ten czas na napisanie go i na przeczytanie i zrozumienie go, to też będzie koszt. I taki wynik, takie koszty trochę oszacowane i takie wartość dodana, to nie będzie może wartość bezwzględna, to będzie tylko ocena zmiany efektywności, ale jest to wskaźnik wystarczający dla optymalizacji pracy zespołu i do analizy tego, co proponujemy w kolejnym rozdziale. Kuba: Ale, zanim zaczniemy kolejny rozdział, przypominamy, że jeżeli chcesz pogłębić wiedzę, jeszcze bardziej niż robimy to w podkaście, to znajdziesz nasze płatne produkty na stronie porządnyagie.pl/sklep. Jacek: Teraz przechodzimy do konkretnych praktyk i do rozwiązań, jak podnosić efektywność komunikacji w zespole. Pierwsza nasza rekomendacja to komunikuj się bez pośredników. Mamy tutaj na myśli to, żeby unikać pośrednictwa w komunikacji, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, komunikować się bezpośrednio. Jest to taka praktyka, można powiedzieć, oczywista, ewidentna do rozważenia z perspektywy efektywności, bo każda kolejna osoba, którą dokładamy do łańcuszka, najprawdopodobniej będzie nam generować jakiś koszt. Natomiast z drugiej strony, patrząc, każdy pośrednik też potencjalnie może nam obniżać tą wartość, którą uzyskamy, bo pewne rzeczy mogą być przekręcone, niedopowiedziane no i ta komunikacja nie będzie tak idealna, jakbyśmy sobie to wymyślili. Osobiście z Kubą mamy bardzo mocną preferencję do komunikacji bezpośredniej i mówił Kuba na samym początku podcastu o warsztatach, które organizowaliśmy przy organizacji właśnie tego konkretnego warsztatu. Również zdecydowaliśmy się na kontakt bezpośredni z organizatorem, żeby dograć wszystkie szczegóły organizacji, tej przestrzeni, na której prowadziliśmy warsztaty i uniknąć efektu głuchego telefonu. Kuba: I konkretne dwie praktyki z życia takiego biznesowego. Jedna praktyka, ja spotykam się z nią pod nazwą skip level. Oczywiście wszystko po angielsku brzmi mądrze i chodzi o to, żeby ominąć taką klasyczną hierarchię, że przełożony rozmawia tylko z podwładnymi, dyrektor tylko z kierownikami, prezes tylko z jakimiś dyrektorami zarządzającymi. Czyli koncepcjalny skip level polega na tym, że np. członek zarządu rozmawia z przedstawicielami zespołów projektowych bezpośrednio, ewentualnie może w towarzystwie jakichś managerów pośredniego szczebla, ale na pewno nie polega tylko i wyłącznie na komunikacji za ich powiedzmy pośrednictwem, o czym właśnie mówi ten punkt. Czyli tutaj jest okazja generowana czasami, czasami trzeba do tego pretekstu, czasami są po prostu rutyny w firmie, ale poszukanie sposobu na to, żeby np. wyżsi zarządzający rozumieli perspektywę pracowników pierwszego poziomu poprzez osobistą rozmowę, osobistą obserwację, mogą być do tego okazje typu podsumowywania projektów, startowania tych projektów, mogą być też okazje typu jakieś refleksje na to usprawnianie, zmiana strategii, powodów dla różnych organizacji będzie dużo. Ważne, żeby przełamać trochę zasadę, że o tym co się dzieje w firmie wiem tylko i wyłącznie od szczebla minus jeden zarządzającego pod sobą. Kuba: Drugi przykład to unikanie pośredników w relacjach z rynkiem. Tutaj powiedziałbym jakiś rodzaj udziału w warsztatach z przedstawicielami klienta. I nieważne czy jesteś w roli takiej firmy, w firmie takiej roli, gdzie faktycznie bezpośrednio pracujesz z rynkiem, jakaś sprzedaż, jakaś opieka, jakiś może rozwój produktu, rozwój biznesu. Nawet jeśli nie robisz takich ról, fajnie, jeśli od czasu do czasu masz okazję do zobaczenia i porozmawiania z klientem na żywo, nawet w lekko zaaranżowanych warunkach lepiej zbudujesz swoje zrozumienie tego, czego klient potrzebuje, jakim językiem mówi, jakie są emocje, czy jakie są takie już namacalne, konkretne potrzeby, które zgłasza, żeby może właśnie przełamać ryzyko, że wszyscy pośrednicy, jak stoją między Tobą a rynkiem, powodują, że ten komunikat jest już trochę przeinaczony i traci się okazji do jakichś wartościowych spostrzeżeń. Powtórzę to, co Jacek powiedział w swojej części o tej poradzie, że tak, to trzeba wszystko rozważyć z perspektywy efektywności. Czyli skip level będzie kosztowny, bo wysoko pozycjonowana osoba w organizacji będzie spędzać sporo czasu na dodatkowych spotkaniach, które może można uniknąć. No i tak samo te warsztaty z przedstawicielem klienta będzie wymagało czasu, będzie odrywało trochę od innych obowiązków. Natomiast w obu tych praktykach i z doświadczenia i powiedzmy z założenia zakładam, że jest też duża wartość dodatkowa uzyskana dzięki temu, że rozwiązania będą lepsze, perspektywa będzie lepsza, decyzje będą lepsze i w efekcie wynik, rezultat będzie lepszy. Kuba: Druga porada, twórz warunki do współdziałania. Dosyć ogólnie brzmiąca porada, ale chodzi w niej o to, żeby tak układać współpracę, żeby ta komunikacja wydarzała się przy jej okazji, a nie, żeby komunikacja służyła połączeniu pracy w izolacji. Czyli mamy tutaj taką tezę w tej poradzie, że bardzo skuteczna komunikacja ujawnia się sama przy okazji tego, że po prostu dwie lub więcej osób w zespole czy w jakiejś grupie zadaniowej po prostu współpracuje, tworzy coś razem, a nie komunikacja jest jakąś osobną aktywnością do innych aktywności osoby, która działa w ramach organizacji. Więc przykładowo, wyobraźmy sobie, że na przykład trzeba zrobić reorganizację i w Twojej organizacji trzeba zmienić strukturę. Najlepiej będzie ona zrozumiana, ta reorganizacja i powody, jej konkretne rozwiązania, jej konkretne pomysły, jeśli zespół liderów, osób zaangażowanych w tę zmianę będzie też ją jednocześnie w jakimś sensie współkreować czy tworzyć. Zaczną od brudnopisu, od niepełnych pomysłów, może sprzecznych wręcz koncepcji, ale w toku tej pracy będą potrzebowali się mocno komunikować i ta komunikacja dzięki temu tak sumarycznie będzie bardzo efektywna. Owszem, spędzi się trochę czasu nad dosyć żmudnym procesem dochodzenia do ustaleń, ale jednocześnie te ustalenia będą perfekcyjnie rozumiane, bo wszyscy zaangażowani uczestniczyli w tym procesie. To jest oczywiście dosyć kontrowersyjny przykład, bo może jeden z najbardziej hardcore’owych, jeśli te reorganizacje oznaczają też jakieś zmiany personalne, ale możemy to sobie też oczywiście zredukować do na przykład pracy projektowej, do pracy nad pomysłem, nad nowym produktem, czy jakiejś zmiany drobniejszej skali, ale wymagającej dobrej komunikacji. Jacek: I przy tej okazji warto wspomnieć o tym, że łączy się to z koncepcją zależności jakości komunikacji od tego, jakie narzędzie stosujemy. Upraszczając można powiedzieć, że najsłabszym narzędziem jest przesyłanie sobie jakichś dokumentów pisemnych, jakichś opracowań. Pewnie średnia też jest rozmowa. Najlepsza będzie najprawdopodobniej wspólna praca nad jednym dokumentem, jakimś szkicem, draftem, czy jakąś konkretną koncepcją, ale wszystko to, co mówię, ma sens i jest prawdziwe tylko przy pewnym ważnym zastrzeżeniu, że mówimy tutaj o wypracowywaniu złożonej koncepcji, bo oczywiście nadal będą przypadki, gdzie najbardziej efektywne będzie napisanie do siebie po prostu dobrze skonstruowanego maila, ale wszędzie tam, gdzie będziemy coś tworzyć, wymyślać i generalnie im większa będzie złożoność, tym większy benefit będziemy mieć z tego, że będzie to faktycznie bliska współpraca. No i rolą lidera w tej układance będzie tworzenie warunków do takiego współdziałania, zachęcanie, pokazywanie, najprawdopodobniej też po prostu używanie przez samego lidera, czyli liderkę takich narzędzi, żeby ludzie w otoczeniu mieli okazję zobaczyć, jak by to mogło wyglądać w praktyce. Jacek: Trzecia praktyka, zbliż się w komunikacji. Tutaj wychodzimy z takiego założenia, że aby się dobrze komunikować, trzeba być dosłownie blisko. Co mamy tutaj na myśli? W przypadku, gdy mówimy o pracy stacjonarnej, może to być np. siedzenie w jednej przestrzeni. Powoduje to, że właściwie obrót krzesła wystarczy, żeby coś skomentować, żeby coś dopytać. Dochodzi tutaj też taka koncepcja komunikacji przez osmozę, czyli przez przypadek właściwie mogę usłyszeć coś w open space, czy we wspólnym pokoju, co może być istotne, albo dla mnie, czyli otrzymam jakąś informację mimowolnie, albo przez przypadek można powiedzieć usłyszę jakąś informację, którą np. uznam, że warto ją skorygować. Natomiast nie musi to odnosić się wyłącznie do pracy stacjonarnej. Takim przykładem zbliżania się jest też czat grupowy, gdzie wszyscy mają ekspozycję na informacje, które przepływają w ramach pracy grupowej. Jeżeli spotkanie jest online, to warto zadbać, żeby przypominało spotkanie fizyczne. Tutaj mocno z Kubą wierzymy i lubimy jednak taki kontakt, nie tylko słowny, ale też, żeby można było zobaczyć osobę, z którą się rozmawia, więc jakby kamera, żebyśmy widzieli też wszystkie sygnały niewerbalne, dobrej jakości połączenie, żeby było i wyraźnie słychać, i żeby było dobrze widać. Tak naprawdę nie ma już dzisiaj przeciwwskazań technologicznych do tego, żeby się na odległość w skuteczny sposób komunikować. Kuba: No i trochę się uśmiecham, bo z przekąsem można powiedzieć, że mamy 2026 rok, a nadal bywa wyzwaniem jakość komunikacji właśnie online i nie u osób, które pracują teoretycznie hybrydowo już najczęściej parę lat. Ja tutaj zamiast przykładu na zbliżenie się komunikacji, bo tutaj Jacek w zasadzie pokrył wszystko, mam króciutką anegdotę historyczną, bardziej odwołującą się do moich hobbies. Siedzenie razem bardzo widać w koncepcji projektowania rozwiązań w bombowcach z czasów II wojny światowej. Zwłaszcza niemieckie bombowce miały rozwiązanie wiążące się z tym, że cała załoga bombowca, a taka załoga to najczęściej jest cztery, a może nawet i więcej osób, siedzi bardzo blisko siebie razem. Mają malutką kabinę, wewnątrz której jest obok siebie pilot, bombardier, nawigator, strzelcy, radiooperator, czasami te funkcje są łączone, a czasami rozdzielne i oni wszyscy są zgrupowani obok siebie, więc nie tylko porozumiewają się poprzez intercom, czyli takie wewnętrzne radio i słuchawki, ale też mogą sobie coś pokazać ręką, krzyknąć do siebie, jakoś tak wzajemnie reagować wspólnie jako wspólna załoga. Bardzo podobny koncept też jest pokazany w moim starym artykule o łodziach podwodnych. To są już oczywiście o wiele większe konstrukcje niż samolot, ale tam też w pewnym prototypowym rozwiązaniu z czasów sowieckich doprowadzono do tego, że cała załoga siedzi, czy może grupa zarządzająca statkiem siedzi w jednym miejscu, dzięki temu bardzo wzrasta efektywność ich komunikacji, bo dzięki temu, że różne osoby siedzą obok siebie, mogą też bardzo szybko sobie pomagać, szybko reagować w sytuacjach kryzysowych czy właśnie tak przy okazji coś dostrzec. Kuba: Następna porada, komunikuj się małymi partiami. Chodzi o to, żeby unikać komunikatów długich, późno wytworzonych na późnym etapie. To jest koncepcja taka trochę fraktalowa, czyli to jest prawdziwe na poziomie nawet niedużego maila, zawsze nieduży mail może być rozbity na jeszcze mniejsze partie. Zwłaszcza myślę, to się wypukla w przypadku dużych komunikacji. Nowa strategia, miesiącami generowana i opublikowana na raz, 20 slajdów, mail, który się przewija i przewija i przewija i końca nie widać, godzinne spotkanie, na którym nie ma gdzie szpilki wcisnąć, bo tam już każde jedno słowo jest to, które musi paść. To wszystko powoduje, że taka komunikacja jest kosztowna i może być przede wszystkim mało skuteczna. O tym się czasami zapomina, że osoby, które nadają komunikat, są zadowolone, że wreszcie wypluły z siebie ten wielki komunikat, natomiast faktycznie ze skutecznością może być krucho. Więc zamiast zbierania i formułowania jednego ostatecznego komunikatu proponujemy, żeby podzielić ten komunikat na mniejsze kawałki, żeby odblokować przepływ w takim rozumieniu praktyk, powiedzmy, zwinnych. Czyli po prostu, żeby uruchomić pewne pierwsze procesy, zacząć nadawać pierwsze kawałki komunikacji. Być może będą z tego uruchomione jakieś pierwsze działania, które już nie muszą czekać na to coś, co jest komunikowane, oczywiście w zależnie od co to jest. Można też dać szansę zebrać pierwszy feedback czy nadbudować pomysły kolejnych osób. Dajemy pewną pierwszą cząstkę informacji, na tej bazie pojawią się pierwsze reakcje, być może rzeczy, których ktoś nie przemyślał, kto nadaje ten komunikat i w efekcie uzyskać jeszcze większą wartość. Zwłaszcza jeśli połączymy to z praktyką od ogółu do szczegółu. Czyli w pierwszej partii komunikacji pójdzie jakiś kontekst, jakiś wysokopoziomowy cel, jakieś może ogólne założenia i deklaracja, że pierwsze szczegóły czy pierwsze akcje wykonawcze będą nadawane w jakimś tam najbliższym czasie z góry zadeklarowanym, czyli jest możliwość oswajania się z komunikatem, być może też można nadać te ogólniki, które się pewnie nie zmieniają aż tak mocno szybciej niż jakieś szczegóły wykonawcze, które podążają za kolejnymi jakimiś ustaleniami. To wszystko pozwoli z jednej strony lepiej przyswoić koncepcję, zaczynamy od ogólnych założeń, ale też by ewentualnie wyłapać fundamentalne różnice. Jeśli na przykład zespół nie zgadza się z zakomunikowaną zmianą strategii na poziomie najwyższym, to tym bardziej nie będzie przyswajał jakichś szczegółów wykonawczych, jakichś konkretnych milestone’ów czy konkretnych oczekiwanych feature’ów. Jacek: I dwa przykłady do tego, co powiedział Kuba, czyli, zamiast przygotowywać finalny, wyrafinowany, wypolerowany, wymuskany raport na za tydzień, możesz spróbować dostarczyć pierwsze surowe wnioski już po dwóch dniach. To spowoduje, że po pierwsze dostarczasz wartość szybciej, a po drugie możesz się też czegoś dowiedzieć wcześniej na temat tego jak te wnioski rezonują, jak ta forma, którą przybrałeś czy przybrałaś odpowiada odbiorcom i jest szansa na to, żeby wykorzystać tę informację zwrotną i usprawnić to co przygotowujesz, czyli jest szansa na to, że ta ostateczna efektywność tego, co przekażesz będzie wyższa. Ale nawet w takiej pojedynczej komunikacji niekoniecznie musi być to coś dużego i rozbudowanego. Czyli na przykład to może być expose na spotkaniu z nowym zespołem. Możesz zastosować taką strukturę, żeby już po kilku pierwszych komunikatach, na przykład takich otwierających głównych czy przekazujących jakieś fundamentalne informacje, zrobić świadomą pauzę i pozwolić osobom, które są odbiorcami tych komunikatów do zadawania pytań lub komentarzy. Wiem, że zarówno mnie samego, jak i Kubę często kusi taka idea przesunięcia dyskusji i pytań na koniec na przykład prezentacji, ale może to się skończyć długim słowotokiem, którego szczegóły umykają, ludzie się być może trochę wyłączają, a ostateczna skuteczność komunikacji, a w tym też jej efektywność może być niższa. Tak więc warto się zastanowić, czy te partie, którymi karmimy otoczenie, czy one nie są zbyt duże, bo może się pojawić efekt znużenia i wyłączenia. Jacek: Kolejna praktyka. Wzmacniaj komunikację wizualizacją. Sporo mówiliśmy o komunikacji werbalnej, trochę też o komunikacji tekstowej, nawet przed chwilą o komunikacji w małych partiach. Natomiast problem jest taki, że taka forma komunikacji może być ulotna, podatna na błędy poznawcze i trudna do przyswojenia w dłuższym horyzoncie czasowym. Wizualizacja to z naszej perspektywy stworzenie wspólnego obrazu dyskusji, który widać w zależności od tego, gdzie pracujesz, albo na ścianie, albo na jakimś flipboardzie, albo na kartce, albo na ekranie, w jakimś współdzielonym pliku, czy w jakimś narzędziu do pracy wizualnej. Kuba: Konkretne przykłady. Jeśli w Twoim zespole rozmawia się o wynikach produktu, najlepsze, co można zrobić, to całą tę rozmowę prowadzić na podkładzie tzw. czyli gdzieś na wyświetlonej informacji o konkretnych miernikach produktowych, jakiś dashboard z wynikami, jakieś statystyki, jakieś wykresy. Wszystko to, co powoduje, że ta rozmowa nie jest zawieszona w powietrzu. Dowolne osoby po pierwsze widzą też to, co widzą pozostali, ale też ewentualnie mogą dostrzegać jakieś ważne cząstki do kontynuowania dyskusji, do zabierania głosu, czy chociaż wyobrażenia sobie o czym się mówi. Jeśli Twój zespół właśnie reorganizuje strukturę, jak zacząłem od tego hardkorowego przykładu na początku w poradach, no to najlepiej to robić poprzez rozmowę, gdzie w tle wyświetlona jest struktura, jakieś konkretne koncepcje na opcje dodatkowe, żeby ta rozmowa, zwłaszcza jeśli wymiarów jest więcej niż 2, 3, żeby nie była w głowach i w próbie wyobrażenia sobie tego, tylko po prostu rozmawiamy o konkretnych propozycjach, konkretnych schematach, konkretnych wymiarach, konkretnych fragmentach. Ale nawet jeśli to spotkanie nie jest o żadnych zmianach, żadnych jakichś dużych rzeczach, tylko jest to rutynowe, cotygodniowe spotkanie, jakieś bieżące takie operacyjne, gdzie zapadają kolejne ustalenia, nawet te ustalenia można wizualizować i my tutaj właśnie mocno rekomendujemy. Wszyscy uczestnicy mogą widzieć tworzącą się notatkę, ona może się tworzyć na czacie, ona może się najlepiej tworzyć wspólnie na ekranie, na jakimś współdzielonym dysku, na którym wszyscy mogą też ewentualnie dopisać swoje kawałki. Decyzje też są widoczne, wszyscy widzą jakie są zapisywane ustalenia, kto, co, do kiedy ma zrobić i w efekcie albo skorygować, jeśli jednak się nie zgadzam z tym, co zapadło na tym spotkaniu, albo lepiej zrozumieć i po prostu podążać za tym spotkaniem. Wszystko, co zajmie więcej niż parę minut już grozi tym, że ktoś się na chwilę rozproszy, na chwilę zostanie rozproszony i w efekcie ta efektywność komunikacyjna może spadać, nawet jeśli wydaje się, że rutynowe spotkanie przebiega jak zwykle. Wizualizuj takie spotkania, wizualizuj ustalenia z takich spotkań, w efekcie jest szansa na lepsze zrozumienie, lepsze skuteczne ustalenie, czy zapadnięcie pewnych decyzji. Kuba: Szósta porada będzie prosta, sprawdzaj zrozumienie komunikatu. Oczywiście chodzi nam po prostu o parafrazę i takie upewnienie się, że ten, kto odbiera komunikat rozumie ten komunikat tak, jak jest on nadany w intencji nadającego. Natomiast chyba chcemy przede wszystkim mu wypuklić w tym, że to wymieniamy, że chodzi nie tylko o to, żeby ten, kto komunikuje, jakąś na przykład zmianę sprawdzał, czy odbiorcy tego komunikatu to sprawdzają, ale też chyba chcemy zachęcić do odwagi w parafrazowaniu w drugą stronę. Czyli również jako odbiorca komunikacji, niezależnie od tego w jakiej pozycji jesteś względem osoby, która coś ci przekazuje, żeby również to sprawdzić, sparafrazować i upewnić się, że istnieje zrozumienie i istnieje skuteczne komunikowanie się pomiędzy wami. Jacek: I takie podsumowujące dwa przykłady na bazie tego, co powiedział Kuba. Możesz poprosić o parafrazę odbiorcę twojego komunikatu, który nadałeś, nadałaś, to jest jakby taka oczywista sprawa, ale też w drugą stronę możesz, będąc odbiorcą pewnych komunikatów, sparafrazować to, co usłyszałeś bądź usłyszałaś i dopiero upewniając się, że dobrze rozumiesz komunikację, która wokół ciebie się dzieje, odpowiednio skomentować. To może być w szczególności ciekawe podejście, jeżeli zespoły nie są przyzwyczajone do tego, żeby też odbiorca komunikatu w pewnym sensie brał odpowiedzialność za to, czy ta komunikacja faktycznie jest precyzyjna i czy na koniec dnia wszyscy rozumieją, co chcieliśmy zakomunikować. Jacek: Przedostatnia praktyka, regularnie usprawniaj komunikację. Wychodzimy tutaj z Kubą z takiego założenia, że zespół podnosi efektywność komunikacji nie tylko poprzez po prostu komunikowanie się i nabieranie, można powiedzieć, wprawy, ale także dzięki ciągłym, drobnym usprawnieniom tego, jak się komunikują. Wymaga to oczywiście, jak się pewnie domyślasz, pewnej inwestycji, żeby wyjść poza tą rutynę komunikowania się. Natomiast potencjalnie czeka tutaj zwrot z inwestycji w postaci małych, drobnych eksperymentów i usprawnień, które na koniec dnia mają szansę podnieść efektywność tego, w jaki sposób się komunikujesz. Kuba: Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania na przykład na tym wspomnianym, regularnym spotkaniu tygodniowym, punkt w programie, czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Krótkie 5 minut, a może nawet tylko jedno pytanie i sprawdzenie, czy ktoś w zespole, czy ktoś w grupie zadaniowej nie ma jakiegoś pomysłu i prawdopodobnie będą się pojawiać bardzo przyziemne usprawnienia. To nie będą przełomowe rozwiązania, nowe metody czy jakieś nowe kosmiczne praktyki. To będzie czasem pomysł typu lepszy tytuł maila albo jakaś zmieniona forma notatki ze spotkania, które uwypukli pewne rzeczy, które są ważne albo które były kłopotliwe w poprzednich tygodniach. Ale chodzi o to, żeby były ciągłe drobne usprawnienia i bardzo świadomie deklarowane, bardzo świadomie ustalane z całym zespołem. Czyli to, co Jacek powiedział, żeby to nie było takie usprawnianie się poprzez ciągłe powtarzanie tego i nabieranie wprawy, ale również bardzo świadome wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań. Poza takim drobnym nawykiem regularnym proponuję drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji realizuje się jakieś okazjonalne spotkania większego kalibru, na przykład wyjazdowy typu offsite, może tam też fajnie w programie zamieścić jakiś punkt, może wtedy to już jest jednak wyraźnie zaznaczona, osobna sesja do głębszej refleksji i do wygenerowania pomysłów na temat tego, co można usprawnić w tym, jak się komunikujecie w obrębie swojego zespołu czy w obrębie firmy i wygenerować jakieś pomysły na zmiany oraz oczywiście zadeklarować sobie wzajemnie, żeby te zmiany wprowadzić w życie. Kuba: Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania na przykład na tym wspomnianym, regularnym spotkaniu tygodniowym, punkt w programie, czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Krótkie 5 minut, a może nawet tylko jedno pytanie i sprawdzenie, czy ktoś w zespole, czy ktoś w grupie zadaniowej nie ma jakiegoś pomysłu i prawdopodobnie będą się pojawiać bardzo przyziemne usprawnienia. To nie będą przełomowe rozwiązania, nowe metody czy jakieś nowe kosmiczne praktyki. To będzie czasem pomysł typu lepszy tytuł maila albo jakaś zmieniona forma notatki ze spotkania, które uwypukli pewne rzeczy, które są ważne albo które były kłopotliwe w poprzednich tygodniach. Ale chodzi o to, żeby były ciągłe drobne usprawnienia i bardzo świadomie deklarowane, bardzo świadomie ustalane z całym zespołem. Czyli to, co Jacek powiedział, żeby to nie było takie usprawnianie się poprzez ciągłe powtarzanie tego i nabieranie wprawy, ale również bardzo świadome wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań. Poza takim drobnym nawykiem regularnym proponuję drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji realizuje się jakieś okazjonalne spotkania większego kalibru, na przykład wyjazdowy typu offsite, może tam też fajnie w programie zamieścić jakiś punkt, może wtedy to już jest jednak wyraźnie zaznaczona, osobna sesja do głębszej refleksji i do wygenerowania pomysłów na temat tego, co można usprawnić w tym, jak się komunikujecie w obrębie swojego zespołu czy w obrębie firmy i wygenerować jakieś pomysły na zmiany oraz oczywiście zadeklarować sobie wzajemnie, żeby te zmiany wprowadzić w życie. Kuba: I ostatnia porada, podobna do poprzedniej, ale jednak inna, eksperymentuj ze sposobami komunikacji. Tak uwypuklę różnicę. W tej poprzedniej myślimy o takich ciągłych, drobnych usprawnieniach, takim ciągłym dążeniu do doskonałości. Natomiast w tym punkcie proponujemy odrobinę szaleństwa, ale takiego zdrowo rozumianego. Nie dowiesz się, czy coś zadziała w złożonych realiach, dopóki tego nie spróbujesz. Czyli o niektórych kwestiach nie dywagujcie, nie zastanawiajcie się, nie wymieniajcie się między sobą jakimiś argumentami i kontrargumentami do kontrargumentów, tylko po prostu zróbcie eksperyment, ale taki bardzo świadomy eksperyment. Działamy jakoś inaczej, wprowadzamy jakąś zupełnie inną, nową praktykę, niż to, co robiliśmy do tej pory. Robimy sobie to świadomie, robimy sobie to jako eksperyment z założonymi jakimiś celami. Obserwujemy również niespodziewane zjawiska uboczne, na które nie wiemy, czy wystąpią. No i jako zespół podejmujecie podsumowanie takich eksperymentów i podejmujecie decyzję, czy któryś z tych szalonych pomysłów wchodzi w życie, czy nie. Mówię szalonych pomysłów z uśmiechem. Jak słuchasz, to nie widzisz, jak na wideo, to widać, że się uśmiecham, bo to szalone pomysły dla jednej firmy, to będzie normalna rutyna dnia codziennego dla innej firmy. Więc to mogą być rzeczy niektóre z tych, które wymieniliśmy jako przykłady, jakieś inne, których może nie wymieniliśmy, typu dzień bez spotkań, czy jakiś dzień bez maila, czy anulowanie spotkań jakiegoś typu. To wszystko mogą być rzeczy, które po prostu wymagają pewnej odwagi i tę odwagę łatwiej uzyskać, jeśli robisz eksperyment rozumiany jako coś tymczasowego, coś, żeby sprawdzić i wyciągnąć wnioski na bazie rzeczywistości, a nie tylko na bazie wyobrażeń, jak mogłoby być, gdybyśmy to próbowali robić. Jacek: I dodam do tego, co powiedział Kuba, takiego osobnego przykładu. Może nie podamy, ale przykładem może być po prostu dowolne zastosowanie albo zaprzestanie stosowania którejkolwiek z wymienionych dzisiaj praktyk. Jacek: Przechodzimy do ostatniego rozdziału, czyli powiedzieliśmy dotychczas o praktykach, a teraz tak trochę konkretniej, jak zamienić te słowa w czyny, czyli jak usprawnić efektywność komunikacji. Kuba: Pierwszy punkt bazowy, fundamentalny, to zbuduj świadomość nieefektywności komunikacji. Żadna zmiana nie nastąpi, jeśli nie ma świadomości, że ta zmiana jest potrzebna. To jest dosyć oczywiste, ale komunikacja też jest tutaj możliwym zjawiskiem, które podlega również tej zasadzie. Czyli ta komunikacja w Twoim zespole jest jakaś, jest efektywna w oczywiście swoim stopniu i ma swoje niedoskonałości, ale ma też swoje mocne strony. Natomiast może być tak, zwłaszcza jeśli w waszej organizacji nie ma takiego myślenia, czy takiego nastawienia, że nikomu do głowy nie przyjdzie, że ta komunikacja jest nieefektywna. Komunikujemy się tak samo już od tygodni, miesięcy, od czasu ostatniej zmiany szefa, który wprowadził jakieś swoje praktyki. No i nikt może nie pomyśleć, że to wymaga coś poprawy, po prostu jest jak jest. Więc tutaj być może trzeba to ująć mniej lub bardziej dyplomatycznie, ale jednak pokazać potencjał usprawnienia, potencjał zmiany no i może nawet wprost nazwać niedoskonałość obecnego stanu, jakieś rzeczy, które wymagają zmiany. Jacek: Druga wskazówka, wzbudzaj poparcie dla zmiany. Chodzi o dotarcie do każdej osoby, która jest objęta zmianą i pokazanie tej zmiany w taki sposób, by miała ona sens dla tej konkretnej osoby. Nie chodzi tutaj o jakieś manipulowanie, tylko wynika to z faktu, że różne osoby mają różne potrzeby, mają różne nastawienie, są w różnej sytuacji aktualnej, zawodowej i prywatnej. No i należałoby spojrzeć na każdą osobę tak w miarę z pojedynczej perspektywy i zastanowić się jak można sensownie dotrzeć, jakimi argumentami do tej konkretnej osoby, żeby ta osoba zaczęła podążać za zmianą i zaczęła tę zmianę wspierać. Kuba: Trzeci krok to uzupełniaj kompetencje komunikacyjne. Komunikowanie się jest kompetencją i jak każda kompetencja wymaga doskonalenia. Sama z siebie nigdy nie jest idealna i tutaj też trzeba poprawiać albo ewentualnie dostrzegać jakieś luki i je uzupełnić czy po prostu sprawić, żeby nie istniały. Jako pracownik niejednej korporacji wiele razy uczestniczyłem w szkoleniach tak zwanych miękkich i wtedy, gdy w nich uczestniczyłem, może nie za każdym razem dobrze rozumiałem, po co to się dzieje, nie zawsze je może też doceniałem, ale jednak z perspektywy czasu, z mądrości dnia dzisiejszego widzę, że to ma sens, żeby jeszcze raz spróbować dawać sobie informację zwrotną, zakomunikować jakąś zmianę czy może pokazać, jak można formułować cele, tak żeby były motywujące i pewnie mogę wymieniać po kolei program wielu tego typu szkoleń. Ważne, że ćwiczy się na takich warsztatach, poznaje się może jakieś nowe proste schematy, które można później zastosować na co dzień i to wszystko powoduje, że te ewentualne luki kompetencyjne albo jakieś już lekko zaśniedziałe umiejętności ponownie stają się aktywne. Jacek: Czwarta porada, pomóż wykorzystać nowe praktyki. Możesz znaleźć się w takiej sytuacji, kiedy potrzebne będzie dodatkowe zainicjowanie wykorzystania wszystkiego tego, czego Twoje zespoły nauczyły się w trakcie szkoleń czy warsztatów, o których Kuba przed chwilą wspominał, tam mogą się pojawiać różne modele, techniki, pewne praktyki. No i jak to zwykle bywa ze szkoleniami, jeżeli nie wykorzystasz tego w praktyce od razu, to najprawdopodobniej ta wiedza się szybko ulotni, więc tą poradą chcemy zachęcić do tego, żeby tak świadomie zachęcać do eksperymentów i wykorzystania tej wiedzy, którą ludzie zdobyli na warsztatach czy na szkoleniach. I właściwie identyczna porada dotyczy zmiany podejścia do komunikacji. Cały poprzedni rozdział to była lista gotowych praktyk. Może jest tak, że któraś z tych rzeczy nie jest wykorzystywana w Twoim zespole, a czujesz, że mogłoby to podnieść efektywność komunikacji, więc zachęcamy do tego, żebyś zainicjował, czy to przesiadkę bliżej siebie, czy może jakąś formę warsztatów, w których efektem będzie refleksja i usprawnienia konkretne na temat tego, jak na co dzień komunikują się ludzie w Twoich zespołach. Kuba: I ostatni krok, wzmacniaj kierunek usprawnienia komunikacji. Jacek mówił o tym, żeby zainicjować pewne zmiany. To może być Twoja rola. Twoją rolą może być też podsumowanie sobie zmiany. Ja zaczynałem na początku wyliczać, jak trudne może być wyliczenie wzoru na efektywność. Twoim zadaniem może być pokazanie ludziom, że wprowadziliśmy jako zespół zmiany i są różnice, są efekty. Możesz im to powiedzieć. Może możesz zapytać, czy oni tak sądzą. Techniki to może być twój indywidualny styl zarządczy, ale ważne, żeby systematycznie dokonywać podsumowywań uzyskanych zmian, zagospodarować sobie trochę czasu na to, żeby te zmiany może policzyć, może sobie nazwać, może jakieś story do tego dołożyć. Tak żeby połączyć włożony wysiłek, próbę zbudowania nowych nawyków z uzyskiwanymi efektami jako zespół, z uzyskiwanymi rezultatami efek
Rozmowa z Wojciechem Surmaczem na antenie Radia Wnet szybko zeszła na temat głębokich przetasowań w polskich mediach, zwłaszcza w Grupie Polsat. Jak zauważał dziennikarz, przez lata telewizja ta budowała pozycję medium „środka”, starannie balansującego między różnymi nurtami politycznymi.„Zawsze mówiono, że to jest taka partia Solorza. Ekumenicznie – zawsze była frakcja lewa i prawa. To w dużej mierze zbudowało sukces Telewizji Polsat.”Ten model – jego zdaniem – właśnie się kończy.„Przyszedł Miszczak i się zaczęło”Surmacz wskazywał, że zmiany personalne w strukturach właścicielskich i zarządczych Polsatu nie są przypadkowe i mają realne przełożenie na linię redakcyjną.„Przyszedł pan Miszczak i się zaczęło. Gdy lider zespołu wchodzi do zarządzania, zespół zaczyna grać tak, jak lider śpiewa.”W rozmowie pojawił się wątek wejścia do gry osób kojarzonych z obozem władzy, w tym Aleksandra Grada – byłego ministra skarbu.„Jeżeli taki człowiek zostaje liderem zespołu, to wiadomo, o co chodzi.”W opinii Surmacza trudno mówić tu o przypadku – raczej o świadomym przesuwaniu środka ciężkości w mediach komercyjnych.Koniec „zrównoważonej” telewizjiZdaniem rozmówcy Radia Wnet dotychczasowa pozycja Polsatu jako stacji „zrównoważonej” przestaje być aktualna.„Z tym obiektywizmem to wiadomo, jak jest, ale była to telewizja zrównoważona. To już się skończyło. Teraz są nowe porządki.”W tle tych zmian Surmacz widzi szerszy proces politycznego porządkowania rynku medialnego po zmianie władzy.„Donald Tusk jest politykiem pamiętliwym i konsekwentnym. Te procesy nie dzieją się przypadkiem ani chaotycznie.”Media publiczne: „tam nie ma już co zbierać”Szczególnie gorzko dziennikarz wypowiadał się o sytuacji Telewizja Polska w likwidacji. Jego zdaniem dzisiejsze spory mają w dużej mierze charakter symboliczny.„Tam nie ma już co zbierać. Zostały archiwa, prawa autorskie i infrastruktura. To jest dziś największa wartość.”Surmacz odniósł się także do programów rocznicowych i narracji wokół przejęcia TVP sprzed lat.„To jest materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Próba pisania historii od nowa i odwracania uwagi od tego, co dzieje się teraz.”W tym kontekście pojawił się również wątek Jacek Kurski i medialnych rozliczeń z jego okresem kierowania telewizją publiczną.„Zlikwidujmy media publiczne”Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy było przypomnienie tezy, którą Surmacz postawił publicznie kilka lat temu.„Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, żeby zlikwidować media publiczne w Polsce – i zróbmy to.”Jak relacjonował, reakcja była gwałtowna.„Prawie mnie wyniesiono związanego i wyrzucono z panelu. Ale dziś, po latach, widzimy, że ten temat wraca, tylko już w zupełnie innym kontekście.”Jego zdaniem obecny stan rzeczy to efekt wieloletnich zaniedbań i upolitycznienia, a nie jednorazowej decyzji.Rynek medialny w przyspieszeniuRozmowa dotknęła także szerszego krajobrazu medialnego: dynamicznego rozwoju nowych projektów telewizyjnych, rozbudowy redakcji i przyspieszenia zmian technologicznych.„Zmiany w mediach następują błyskawicznie. Jedni się rozbudowują, inni znikają, a jeszcze inni próbują na nowo opowiedzieć swoją historię.”W tym sensie – jak sugerował Surmacz – polski rynek medialny wchodzi w fazę ostrego przesilenia, w której dawne podziały i kompromisy przestają obowiązywać.
Nie ma już prawa międzynarodowego, są tylko interesy. Dr Artur Bartoszewicz w Radiu Wnet tłumaczy, dlaczego USA, Chiny i dług rozmontowują porządek świata.Świat wchodzi w etap brutalnej przebudowy globalnego układu sił. W ocenie dr. Artura Bartoszewicza, ekonomisty SGH i byłego kandydata na prezydenta RP, wydarzenia wokół Wenezueli są jedynie jednym z widocznych symptomów głębszego procesu: zaniku prawa międzynarodowego, koncentracji władzy gospodarczej i przesuwania realnych decyzji poza granice państw narodowych.USA jako hegemon surowcowyZdaniem Bartoszewicza wejście Stanów Zjednoczonych do Wenezueli oznacza coś znacznie więcej niż lokalną operację polityczno-wojskową.Zawsze, kiedy na rynek wchodzi znaczący gracz, posiadający ogromne zasoby finansowe, technologie i zdolność narzucania własnych reguł, sytuacja globalna się zmienia– mówi.
Damian Cycak jest moim gościem.Jeśli chcesz spróbować suplementu w formie żelków to z kodem AGENT masz 10 złotych taniej na https://fezi.plPoznaj partnera kanału:Cashify: https://www.cashify.eu/[współpraca reklamowa]
Literackie podsumowanie roku zawsze przychodzi mi z trudem. Jak wybrać spośród tylu przeczytanych książek te najważniejsze? Jak ograniczyć się do 10? Zawsze przepełnia mnie niepokój, że pominę jakiś tytuł niesłusznie, przez zapomnienie, chwilowe zamroczenie. Żeby ułatwić sobie zadanie, zawęziłam wybór do prozy, fikcji. Z jednym wyjątkiem, którym są „Notatniki” Alberta Camusa, pisarza, którego jestem wierną admiratorką od dekad.Autorka: Maria Fredro-Smoleńska
Zajrzyj do starożytnej księgi Apokalipsy! Seria 365 krótkich rozważań pomaga wyjaśnić każdy werset z jej 22 rozdziałów napisanych tajemniczym językiem i wypełnionej symbolami, które dla wielu są trudne do zrozumienia. Audiobook obejmuje wszystkie główne tematy i zagadnienia tekstu w możliwie praktyczny sposób. © 2022 Amazing Facts International. All rights reserved. © 2025 nadzieja.fm. Creative Commons Attribution, BY-NC-ND 4.0 PL, https://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/4.0/legalcode.pl.
Gościem Popołudnia Radia Wnet była Kinga Śliwińska‑Buśkiewicz, sędzia i przedstawicielka Ogólnopolskiego Zrzeszenia Sędziów Equitas. Rozmowa dotyczyła zapowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości dotyczących „przywracania praworządności” oraz reakcji środowiska sędziowskiego na publiczną krytykę orzeczeń przez ministra Waldemara Żurka. Sędzia nie kryła, że sposób, w jaki minister odnosi się do decyzji sądów, budzi głębokie zaniepokojenie.Trudno przyjąć takie słowa pozytywnie. Zawsze, gdy słyszymy krytykę od przedstawicieli władzy wykonawczej czy ustawodawczej, nie można uznać, żeby to było coś dobrego. Strony często są niezadowolone z orzeczeń, ale od tego są środki zaskarżenia. Taka publiczna krytyka w takiej formie żadnemu sędziemu nie może się podobać– mówiła. Jak podkreślała, niezawisłość sędziowska nie jest dziś zagrożona jednym działaniem, lecz całym zespołem rozwiązań systemowych.Ta niezawisłość jest zagrożona w kilku aspektach. Doskonałym przykładem jest segregowanie sędziów do określonych wydziałów czy możliwość odstąpienia od losowania składów kilkuosobowych. Kolejna sprawa to delegowanie sędziów do wyższych instancji – sędzia delegowany przez ministra jest zależny od władzy wykonawczej, bo delegacja w każdej chwili może być cofnięta– dodała. Sędzia zwróciła uwagę także na dramatyczne braki kadrowe w sądach i sposób ich uzupełniania, który podważa realną niezależność orzeczniczą.Brakuje nam około tysiąca sędziów. Etaty uzupełnia się delegacjami, mimo że orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE jasno wskazuje, że taka zależność od ministra budzi wątpliwości co do pełnej niezależności– alarmowała. Najostrzejsza krytyka dotyczyła jednak planów dotyczących sędziów powołanych po 2018 roku.Jedną grupę sędziów chce się zdegradować, a po dwóch latach pracy przymusowej na delegacji przywrócić na niższe stanowiska. Inną grupę – przedstawicieli innych zawodów prawniczych – po prostu wyrzucić z zawodu. To jest całe pasmo działań, które budzą nasz stanowczy sprzeciw– zaznaczała. Śliwińska-Buśkiewicz podkreślała, że zmiany personalne w sądach nie prowadzą automatycznie do poprawy ich funkcjonowania.Sama wymiana prezesa czy wiceprezesa sądu niczego nie przyspieszy. To tylko nadzór administracyjny. Co więcej, dokładnie w ten sam sposób prezesów odwoływał minister Ziobro. Ta sama procedura, te same przepisy– mówiła. W rozmowie padł również zarzut braku realnego dialogu Ministerstwa Sprawiedliwości z częścią środowiska sędziowskiego.Wielokrotnie zwracaliśmy się z prośbą o możliwość opiniowania projektów aktów prawnych. Nie jesteśmy zapraszani nigdzie. Jesteśmy całkowicie pomijani. Nie ma dialogu, nie ma nawet próby wysłuchania– podkreślała. Sędzia wskazywała, że krytyczne opinie ekspertów są konsekwentnie ignorowane, nawet wtedy, gdy pochodzą od międzynarodowych instytucji.W jej ocenie narracja o „neosędziach” została oparta na uproszczeniach i nie znajduje potwierdzenia w orzecznictwie europejskich trybunałów.Nie ma żadnego orzeczenia ETPCz ani TSUE, które kwestionowałoby status sędziów powołanych po 2018 roku jako taki. Chodzi o procedurę, a nie o sam status. Mówienie inaczej po prostu nie polega na prawdzie– zaznaczyła. Na zakończenie rozmowy sędzia nie ukrywała pesymizmu co do kierunku, w jakim zmierzają zapowiadane reformy.„Obawiam się, że oddalimy się od modelu idealnego. Zamiast stabilności prawa i zaufania obywateli mamy element rewanżyzmu. A przecież wcześniej, nawet przy poważnych problemach konstytucyjnych, zawsze znajdowano rozwiązania, które chroniły stabilność systemu”./fa
Miała wiele imion. Zmieniała nazwiska, posługiwała się wieloma nickami. Zawsze miała jednak ten sam cel...partner odcinka: https://in.eset.plZapraszam do wsparcia mnie na Patronite!https://patronite.pl/HistorieNaFaktach Wiem, że dzięki pomocy moich patronów moje marzenie o zostaniu podcasterem na pełen etat, teraz - jak nigdy wcześniej - ma szansę stać się rzeczywistością!
Temat ten wygrał instagramowy plebiscyt na rozprawkę z gatunku subiektywnych. Od dłuższego czasu chodzi mi po to głowie. Ale jak wiesz przeprowadzka na stałe, albo na choć pół roku w roku nie jest prosta. Mało tego, to brzmi wręcz jak nierealne marzenie. Dużo prostsze do spełnienia mając 28 lat, niż 39. Prawda? Jednak skąd w ogóle ten pomysł. No po pierwsze wszędzie lepiej gdzie nas nie ma. Prawda? Zawsze tak jest na wakacjach, zwłaszcza jak się jest gdzieś pierwszy raz. Jednak byłem tu nie wiem, z 10 razy od 2008 roku. Żeby było śmieszniej kiedyś jeździłem tutaj na motocyklach i mówiłem – o kurczę, ale góry, ale jestem zmęczony. I potem zawsze człowiek tęsknił. Zwłaszcza jesienią i zimą. Myśl o mieszkaniu w Hiszpanii zaszczepił mi też mój lekarz. No jaki. Przecież nie proktolog. Psychiatra. Od kilkunastu lat leczę się na depresję. Wiem, statystycznie połowa powie, że taka choroba nie istnieje, wmawiam sobie, do roboty powinienem się wziąć albo zrobić sobie pięcioro dzieci to mi przejdzie. Albo na keto powinienem przejść. Druga połowa wie, że to jest choroba jak każda inna. Jak bielactwo, grzybica, krzywa przegroda nosowa. Tyle, że mojej choroby nie widać. Co gorsza nie widać jej u innych którzy chorują i nie mają kompletnie żadnego oparcia. Nieważne. Dla mnie najtrudniejszym momentem każdego roku jest jesień i przedwiośnie. I to nie jest meteopatyzm, tylko głowa. W tym okresie nasilają się wszystkie objawy z którymi momentami ciężej żyć. Najgorszy jest lęk. Wtedy odpala mi się cała galeria zaburzeń na tym tle w formie uogólnionej. Ciężko jest to niekiedy wytłumaczyć. To takie stałe uczucie napięcia. To jakby codziennie podchodzić do egzaminu na prawo jazdy. Żadna tragedia, jednak na dłuższą metę czujesz się tym cholernie zmęczony. Z kolei gdy jesteś wyczerpany dołącza się do tego prawdziwe podłoże tych objawów czyli depresja. 4 terapie, leki, higieniczne życie, sen. Sport. To pomaga. Bardzo. Jednak moja choroba jest na tyle wielowątkowa, że mimo to dalej miewam te gorsze momenty. Nagrałem o tym 90 minutowe wideo. Przez 3-4 miesiące staję się zombie. To po postu mózg jest wypaczony. Jego chemia zaburzona. Co jeszcze obok terapii, farmakoterapii ukierunkowcananej właśnie na poprawę tej mózgowej chemii przynosi ulgę. Słońce. Dzień trwający do 18 a nie 15:30. Tak. To taka prosta odpowiedź. Ekspozycja na słońce. Dlatego każdy psychiatra powie, że ruch na świeżym powietrzu za dnia to niesamowita broń przeciwko temu co opisałem powyżej. A zmiana klimatu to jest już mega kop w tyłek. Po prostu czuję się lepiej. A nawet jeśli pojawiają się jakieś problemy to łatwiej się je przeżywa tutaj. One nie znikają, jak hejt, troski finansowe i zdrowotne. Hiszpania sama w sobie nie rozwiązuje problemów. Tłumi pewne objawy i przez to pozwala odzyskać nieco sił mentalnych i fizycznych. To jest właśnie to co nazywamy ładowaniem akumulatorów. Wybierając południową Hiszpanię mamy 300 słonecznych dni w roku. W Polsce 60. Naprawdę 60. A po zmianie czasu w pochmurny dzień naprawdę nie jest przyjemnie. Tutaj możesz bez problemu pracować sobie zdalnie do tej 16 i znaleźć jeszcze 2 godziny na rower. Zimą słońce zachodzi około 18:30, a do tego czasu przeciętnie jest 15 stopni. Jednego dnia 19, innego 13. Jednak jest to słońce, które gdy nie wieje z północy to naprawdę grzeje. Przez cały rok, bez wyjątku można złapać opaleniznę, a na postojach rozbierać na krótko. Oczywiście są takie dni, gdy leje. Przez tydzień. Jednak rzadko ciągiem. Zazwyczaj popada rano, albo wieczorem i w nocy. Patrząc w prognozy można znaleźć sobie okienko pogodowe. Do tej pory w życiu doświadczyłem tutaj może trzech dni, które ewidentnie nie nadawały się do jazdy. Albo gdy przez lodowaty wiatr nie było przyjemności z jazdy. To jest sporadyczne i ma miejsce w okresie od listopada do lutego gdzieś tak mniej więcej. Niesamowicie pociągające jest to, że nie trzeba szukać tras kolarskich. Gdziekolwiek się meldujesz jesteś na jakieś trasie. Wyjątkiem są oczywiście duże miasta jak Walencja, Alicante albo Malaga. Ale zauważyłem, że nawet mieszkając w centrum zawsze masz ścieżkę rowerową dostosowaną do kolarzy szosowych. Mimo to aglomeracje już mnie nie pociągają. Raz to ceny mieszkań i hoteli – dwa – odległość od natury. Trzeci powód jest już dużo mniej ważny, choć też kuszący. Hiszpania to inna grupa kulturowa. Tylko nie zrozum tego jako narzekanie na Polaków. Inaczej jest kiedy widzisz niemal wszędzie uśmiechnięte twarze. Inaczej kiedy kierowcy Cię pozdrawiają zamiast zajeżdżać drogę. Też wiele osób mówi, że przesadzam z tym jeżdżeniem na rowerze w okolicach Skawiny. Jednak uznajmy, że mam niesamowitego pecha do agresji drogowej. Są po prostu takie momenty gdy odechciewa mi się jeździć po mojej okolicy. Mimo faktu, że naprawdę zwracam uwagę na przepisy, staram się na asfalcie być empatyczny, bez względu na to czy jestem w aucie czy na rowerze. Dołują mnie też niesprowokowane niczym zachowania, które ładują mnie negatywnymi doświadczeniami. Wtedy właśnie myślę o południowej Hiszpanii, gdzie ten czas jakoś wolniej biegnie. Mniej osób się śpieszy, a więcej jest najzwyczajniej życzliwych. Inna strefa kulturowa. I bardzo podobnie jest chyba w Internecie. Czytałem ostatnio bardzo ciekawe badania na temat hejtu w Hiszpanii a we wschodnich regionach Europy. Niekiedy mam takie fale gdzie leci do mnie krytyka z każdej strony. Cokolwiek bym nie zrobił. Jednak od YouTube i Facebooka nie ucieknę. I pewnie każdy Polak, nawet na obczyźnie nie jest w stanie odciąć się od lokalnych treści. Dlatego potraktujmy to jako dygresję a nie powód do przeprowadzki. To co jeszcze może kusić to nieruchomości. W zakupie i w najmie. W cenie M2 w Krakowie lub Warszawie masz M2 ale nad Morzem Śródziemnym. No dobra, czasem trzeba troszkę dołożyć. Oczywiście dużo zależy siły złotówki, od standardu i lokalizacji. Czy to nowe czy stare budownictwo. Jednak jeśli komuś odpowiada domek na wsi 10 kilometrów od takiego Calpe do lekkiego tuningu, wówczas okazuje się, że cena niczym się nie różni od mieszkania na Ursynowie. Dla mnie to był szok. Z niedowierzaniem patrzyłem na ogłoszenia biur nieruchomości. Dlatego w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy nie lepiej wziąć kredyt hipoteczny w Hiszpanii na domek z drzewem pomarańczowym. Głośno myślę. Czy nie kupić czegoś na zimę, by to potem w lecie wynajmować turystom, spłacając z tego choć część kredytu na który na razie i tak mnie nie stać. Nie stać mnie, jednak mam jakiś cel zawodowy by zmienić tę sytuację. To impuls do rozwoju swojego sklepu. Myślę o tym także w kontekście tego ile wydaję na loty, mieszkania czy hotele. Średnio 3 razy do roku na tydzień lub dwa. Versus raty za wiejski domek, który wynajmujesz innym gdy w nim nie mieszkasz. Kolejna rzecz to koszty życia, które są niewiele wyższe od Polski. Trzeba doliczyć 15% do cen w sklepach. No plus przewalutowanie, chyba, że z wyprzedzeniem kupujesz więcej Euro przez jakąś aplikację śledząc kurs. Bo zakładam, że nie zarabiam w Euro i jeszcze długo nie będę. Techniczne byłbym w stanie przeprowadzić się tutaj na pół roku z dnia na dzień. Tyle, że boję się o firmę. Oczywistym u perfekcjonisty jest wyjście z założenia, że ja sam zrobię wszystko najlepiej. Musisz mieć dodatkowego pracownika na etacie, na cały rok a nie pół. Musi Cię być na niego stać. A co jak obroty spadną? Włącza mi się znowu ten lęk od którego zaczynamy. Miałem go także przed miesiącem gdy byłem ostatnio w Hiszpanii na 20 dni. ŚWIAT SIĘ ZATRZYMUJE LESZEK WYJEŻDŻA. Wtedy się pocieszam, że obiektywnie, naprawdę dziś mnie nie stać na zakup nieruchomości i mówi to Excel a nie mój chory mózg. Jest oczywiście też plan C, od mi się odpala gdy mam kumulację presji finansowej, życiowej oraz zdrowotnej. Zamknąć to wszystko w cholerę i zaaplikować do pracy w Hotelu Diamante Beach Calpe i tam smażyć kolarzom naleśniki na śniadanie od 5 do 10 za najniższą krajową. Do tego wynająć na miejscu mieszkanie i mieć wszystko gdzieś. Nie mam parcia na bycie YouTuberem, bo tak samo pociąga mnie życie w cieniu. W gruncie rzeczy jedno i drugie to praca, z tą różnicą, że kończąc robić śniadanie gościom, wychodzę z pracy i nie zabieram jej ze sobą. Dlatego mam jeszcze jedno marzenie w ramach planu D – bycie realizatorem dźwięku na żywo w hiszpańskiej rozgłośni radiowej. Koniec programu, koniec pracy. Tyle, że ten zawód już umiera na rzecz automatyzacji emisji. To Wszystko naprawdę czasem brzmi kusząco dla każdego prowadzącego firmę w Polsce. Tak bliżej 20 każdego miesiąca w branży sezonowej. Ddobra, to jest to WSZĘDZIE GDZIE NAS NIE MA. Ja lubię swoją pracę poza momentami kryzysu, które ma każdy gdy nałoży się na siebie nieco więcej przeciwności losu. Jednak one są i w Polsce i w Hiszpanii, która też nie jest bez wad. Jest super na jesień i zimę. Gorsza gdy chcesz kupić ibuprom lub znaleźć otwarty sklep po 20:30. Albo zostawić gdzieś samochód żeby Ci go mewy nie osrały. Ale to nic kiedy codzień rano wstajesz, świeci słońce i słyszysz cykanie tych wszystkim bębenków innych kolarzy. Masz mega impuls, żeby włączyć turbomode pracy zdalnej, by jak najszybciej wyjść na zewnątrz. Nie masz czasu na smutki, bo się śpieszysz na rower. Warunkiem jest TYLKO stabilna sytuacja zdrowotna, rodzinna i finansowa. I też nie chcę, aby ktoś zrozumiał mnie źle – kocham Polskę. Staram się być patriotą. Tu płacę i będę płacić podatki, bez kombinatoryki, lewizn, nawet jeśli uważam, że są za wysokie i niekiedy niesprawiedliwe. Bo tak postrzegam pariotyzm. Nawet jeśli czasem mam dość pogody, ciemności, deszczy i polskiego temperamentu i wewnętrznych podziałów. Nasz kraj mimo, że niekiedy smutny to wciąż jednak bezpieczny, dynamicznie się rozwijający i stabilny. Przy okazji patriotyzmu, namawiam też do tego skonsumenckiego. Prowadzę polski sklep polskiej marki z polską odzieża i akcesoriami na rower. Zapraszam, zwłaszcza poza sezonem. Bez względu na miesiąc w kalendarzu namawiam też do wizyty na moim instagramie czesc.l
"To satysfakcjonujące dla kogoś, kto przez lata ostro krytykował PiS, że dziś słabnie. Dużo mniej satysfakcjonujące jest to, że rośnie w siłę skrajna prawica. Zawsze może być gorzej niż PiS" - powiedziała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Magdalena Biejat, wicemarszałkini Senatu z Nowej Lewicy, odnosząc się do ostatniego sondażu, w którym Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna zajęła trzecie miejsce.
W piątek Wołodymyr Zełenski przyjedzie z wizytą do Warszawy. - Bardzo dobrze, że do tej wizyty dochodzi. Szkoda, że zajęło to kilka miesięcy. Zawsze po zmianie władzy kolejność pierwszych wizyt ma znaczenie. Trochę szkoda, że Kancelaria Prezydenta opóźniała tę wizytę - mówił w Polskim Radiu 24 Andrzej Szeptycki, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego (Polska 2050).
W tym odcinku rozmawiam z Elizą Kuną, adwokatką, mediatorką i autorką książki „Wszystko, czego nie mówią ci przed ślubem”.To jedna z najbardziej otwierających oczy rozmów o małżeństwie, prawie i… seksie.Jeśli myślisz, że ślub to przede wszystkim romantyczny gest, to po tym odcinku spojrzysz na to inaczej bo w polskim prawie istnieje coś takiego jak obowiązek małżeński, a podczas rozprawy rozwodowej pada jedno pytanie, którego nikt się nie spodziewa: „Kiedy ostatni raz państwo współżyli?”Tak, seks może zdecydować o tym, czy dostaniesz rozwód.I tak, są sytuacje, w których brak seksu zostaje uznany za „winę” jednej ze stron.Ale to dopiero początek.To odcinek, który powinna obejrzeć każda kobieta i każdy mężczyzna zanim powiedzą „tak”.subskrybuj kanał: https://www.youtube.com/@natalia_kusiak IG: www.instagram.com/nataliakusiak o mnie: https://www.nataliakusiak.comPatronite: https://patronite.pl/pierwszarandka
Damian Cycak jest moim gościem.Jeśli chcesz spróbować suplementu w formie żelków to z kodem AGENT masz 10 złotych taniej na https://fezi.pl
Biel w designie pojawia się falami i nie jest przypadkowa. Zawsze oznacza reset. Koniec jakiejś epoki – mówi Zuzanna Skalska, analityk sygnałów zmian w designie, która przywołuje przedmioty-symbole. Pierwszy i-Phone wyprodukowany w 2007 roku miał srebrzysto-biały kolor. Innym przykładem jest biały odtwarzacz płyt CD Naoto Fukasawy z 1999 roku, który stał się manifestem przełomowej dla masowego designu estetyki marki Muji. Co oznacza biel Cloud Dancer, czyli kolor roku 2026, wskazany przez Instytut Pantone?Autorka: Basia CzyżewskaArtykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/kolor-cloud-dancer-pantone-trendy-total-look-jak-nosic-wiosna-2026
„Polka. Słowo, w którym tkwi życie. Chwyciłam się go jak obietnicy” – pisze o swojej babce, Apolonii Machczyńskiej-Świątek, jej jedyna wnuczka, Grażyna Plebanek.Apolonia Machczyńska-Świątek w czasie II wojny światowej ukrywała Żydów, którym udało się uciec przed likwidacją getta w Kocku. W styczniu 1943 roku została zastrzelona przez Niemców. Dzięki zeznaniom jednej z uratowanych Żydówek, Rywki Goldfinger, została uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.O Apolonii, przez najbliższych nazywanej Polą, napisano i powiedziano bardzo dużo. Zawsze w kontekście jej śmierci — śmierci męczeńskiej, pomnikowej. A Grażyna Plebanek napisała książkę o jej życiu. Choć, jak przyznaje, było to trudne: „Bo babka umierała wiele razy. W Annopolu, w miejscu jej egzekucji. W zeznaniach Niemca. W reportażach. Na scenie”.Kluczem do napisania opowieści o babce w świetle jej życia, a nie w cieniu śmierci, było wyzwolenie jej historii z tragicznego mitu, w którym to nie ona decydowała o swoim losie, lecz została złożona w ofierze.Grażyna Plebanek podążała tropem słów i zdań, w których był ruch i życie.Dlatego o jej książce „Pola. Ukryte życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek” najlepiej rozmawiać w ruchu. Tak właśnie zrobiłyśmy, umawiając się na spacer po Brukseli, mieście, w którym autorka mieszka od 20 lat.Opowieść o Brukseli – mieście w ruchu, w ciągłej przebudowie, gwarnym, hałaśliwym i zachwycającym – przeplata się z opowieścią o życiu Apolonii, Poli, Polki.Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Grażyna PlebanekKsiążki:„Pola. Ukryte życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek” / Wydawnictwo Agora„Bruksela. Zwierzęcość w mieście” / Wydawnictwo Wielka Litera---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
Dziś andrzejki. W związku z tym chcemy porozmawiać o przyszłości i o tym czym różni się poważne przewidywanie przyszłości od wróżbiarstwa. Czy wszelkie próby przewidywania są z góry skazane na porażkę? Czy wszystkie są niepoważne i niewarte uwagi? Jak formułowane są profesjonalne prognozy? Na te i inne pytania odpowiada Karol Wasilewski, kierownik Zespołu Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej.
O jej życiu przez lata można było przeczytać niewiele, bo sama o nim prawie nie mówiła. Wiedziałem o tym, przygotowując się do podcastu. Miałem z tyłu głowy, że może nie chcieć wchodzić w osobiste tematy, że rozmowa skupi się na filmach i rolach, które znamy wszyscy. I nawet z taką wersją Agaty byłbym szczęśliwy – bo rozmowa z kimś tak wybitnym to już zaszczyt.Ale wydarzyło się coś więcej. Agata w rozmowie otworzyła się w sposób, którego się nie spodziewałem. Opowiedziała o całym swoim życiu – o trudnych początkach kariery, o chwilach, gdy chciała zmienić zawód. Powiedziała o czasie, w którym brała antydepresanty. O związku, w którym była ofiarą przemocy psychicznej. O wszystkim tym, o czym milczała przez lata.Zawsze myślałem o niej jak o jednej z najwybitniejszych aktorek w Polsce.Dziś wiem, że to przede wszystkim wyjątkowy człowiek – silny, mądry i prawdziwy.Dziękuję za tę rozmowę.I za szczerość, która zostaje na długo po tym, jak gasną kamery.
Dla chcącego nic trudnego.Gdybyś naprawdę chciał, to byś to zrobił.A co, jeśli to nie jest takie proste i nie wystarczy chcieć? Co wpływa na nasze działania i co może sabotować nasze najwytrwalsze starania?W tym odcinku wspominam o masie książek:Robert Sapolsky: "Zachowuj się!"Justyna Suchecka: "Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze"Justyna Dąbrowska: "Zawsze jest ciąg dalszy, Rozmowy z psychoterapeutami"Jarek Szulski: "Nauczyciel z Polski"Elżbieta Kalinowska: "Jak ruszyć z miejsca"
Taki kryzys, który nie bierze jeńców. Przychodzi, zmiata to, co było, to jak siebie widzimy, jak działamy, do czego dążymy. Zawsze coś zabiera, ale czasem może z tego wyrosnąć rzecz zupełnie nowa.Przejście takiego kryzysu proste nie jest, a do tego my od nich uciekamy, bo wydaje nam się, że tam na pewno nie znajdziemy nic cennego. Jest dokładnie odwrotnie.Opowiadam o paradoksalnej naturze kryzysów psychicznych i pokazuję, co robić, żeby nie zmiatały nas z planszy.
☘️
Z Aleksandrą Rybińską rozmawiamy o tym, czym dziś jest AfD, jak reagują niemieckie elity i czy ta partia może być realnym zagrożeniem dla Polski.(00:00) Wstęp(1:57) Czy poparcie dla AfD rośnie? Czy widać już skutki ich rządów lokalnych?(5:28) Angela Merkel wraca do mediów(10:10) Czym jest dzisiaj AfD? (21:44) Czy AfD jest dla nas zagrożeniem?(28:20) Zwolennicy AfD a obowiązkowa służba wojskowa(33:32) Jakiego typu politykami są członkowie AfD?(41:50) Czy AfD odblokowała debatę w Niemczech?(45:14) Czy będzie możliwe zdelegalizowanie AfD? Czy są głosy, aby wciągnąć AfD do systemu?(50:59) Poziom polaryzacji w Niemczech Mecenasi programu:Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/UkladOtwartyETF AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.htmlNovoferm: https://www.novoferm.pl/ Zgłoś się do Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności:https://szkolaprzywodztwa.plhttps://patronite.pl/igorjanke ➡️ Zachęcam do dołączenia do grona patronów Układu Otwartego. Jako patron, otrzymasz dostęp do grupy dyskusyjnej na Discordzie i specjalnych materiałów dla Patronów, a także newslettera z najciekawszymi artykułami z całego tygodnia. Układ Otwarty tworzy społeczność, w której możesz dzielić się swoimi myślami i pomysłami z osobami o podobnych zainteresowaniach. Państwa wsparcie pomoże kanałowi się rozwijać i tworzyć jeszcze lepsze treści. Układ Otwarty nagrywamy w https://bliskostudio.pl
#życie #człowiek #młodość #bogactwo #zaufanie #ja #Jezus #Bóg #ksiądz #niebo #pieniądze #katolik #dusza #nazawsze #zdrowie Zacznij wspierać ten kanał, a dostaniesz te bonusy: https://www.youtube.com/channel/UCUZ9x49ZuhZt1QVJafMy5rA/join
Zawsze głośny, przerysowany, budzący kontrowersje. Tylko u nas Popek zdejmuje okulary i pokazuje swoją prawdziwą twarz. W szczerej, momentami bolesnej rozmowie opowiada o nałogach, z którymi wciąż toczy nierówną walkę. O ojcu, który kazał mu nosić wódkę na melinę, ośrodku wychowawczym, który nauczył go przetrwania, ale i zostawił blizny głębsze niż tatuaże. To one stały się pancerzem na całe życie. Mówi o łzach po treningach „Tańca z gwiazdami”, o spotkaniu z Jezusem, o dzieciach, które jeszcze nie wiedzą, kim tak naprawdę jest ich ojciec. O życiu, w którym dla jednych pozostaje potworem, a dla innych – legendą. „Jestem Pawłem, który Popka nienawidzi” – mówi o sobie. Czy to, że jeszcze żyje to cud czy świadomy wybór? W jakich okolicznościach poznał Amy Winehouse? Wielokrotnie upadał, ale za każdym razem potrafił znaleźć w sobie siłę, by wstać i zawalczyć. Czy w końcu uda mu się uciec przed demonami przeszłości? #płatnawspółpraca
Niestety Trump znów zaczął wstawać lewą nogą. O co chodzi. Dziś nagle stwierdził, że Tomahawków dla Ukrainy nie będzie, będzie natomiast kolejne spotkanie z Putinem, tym razem w Budapeszcie. Sankcji też na razie nie będzie. Ale będzie Łuk Triumfalny w Waszyngtonie. Na cześć… Trumpa. Jak tu traktować go poważnie? A dziś także o nowej herezji w cerkwi prawosławnej. Tej samej, z którą w 2012 roku jednali się polscy biskupi. Dziś ta sama cerkiew i ten sam patriarcha głoszą, że za śmierć żołnierza na Ukrainie jest odpuszczenie grzechów. #TACO #Trump #Putin #Ukraina #IPPTVNaŻywo -------
Za Tuska Polskie Linie Lotnicze podają niemieckie masło - poinformował na platformie X europoseł, wiceszef PiS Tobiasz Bocheński wracając samolotem z Niemiec. Można w LOCIE podawać niemieckie piwo, można niemieckie pieczywo, ale masło ma być polskie. Zawsze!
W siedzibie Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku znaleźli się równocześnie prezydent i szef MSZ. Zdziwieniom nie było końca kiedy do Polski zza oceanu dotarły zdjęcia uśmiechniętych panów wymieniających między sobą uwagi. Faktem jest, że panowie mają wspólne tematy, które budzą u nich wesołość — Sikorski twierdzi, że Nawrocki chwalił Sławomira Nitrasa. To rzecz jasna drwina z głównego stratega kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego — drwina, którą Sikorski podziela. Trzaskowski nie rezygnuje ze współpracy z Nitrasem. Znów zorganizowali swój Campus — i próbują zmartwychwstać. To była jednak stypa, co było widać po minach młodych campusowiczów. Ani Trzaskowski ani Nitras nadal nie rozumieją kampanijnych błędów i za swą porażkę winią wszystkich dookoła. Z nowości Trzaskowski ma wąsy, a Nitras brodę. W koalicji rządzącej trzeszczy. Polska 2050 wyraźnie chce się odróżniać i zdecydowała się poprzeć prezydencki projekt ustawy o CPK, który dzięki temu trafił do dalszych prac w Sejmie — choć Donald Tusk oczekiwał jego odrzucenia. Premier był tym wyraźnie zirytowany i to nie pierwszy raz w tym tygodniu z powodu Polski 2050, bo na posiedzeniu rządu ministry od Szymona Hołowni także postanowiły wyprowadzić go z równowagi. Hołownia i jego najbliżsi ludzie wyraźnie prowokują premiera, co — nie żartujemy — grozi najpoważniejszym kryzysem od momentu powstania koalicji. Może nawet doprowadzić do rozłamu w obozie władzy i ostatecznego rozstania Hołowni i jego dworu — tudzież dworku — z Tuskiem i Koalicją Obywatelską. Ale nie tylko w obozie władzy trzeszczy. Pisowcy widzą się już w rządzie najpóźniej za 2 lata, więc zawczasu wzięli się za łby. W partii buduje się opozycja wobec Mateusza Morawieckiego, który widzi się - znowu - w fotelu premiera. Zdecydowany opór chcą mu postawić trzy zjednoczone frakcje partyjnych młokosów — o ile w ogóle jakikolwiek polityk PiS kiedykolwiek był młokosem. Na czele buntu stoją Patryk Jaki, Tobiasz Bocheński i Przemysław Czarnek, ale najciekawsze jest wsparcie jakie dostają od zakonu PC. Na spotkaniach tej trójki regularnie bywa Jacek Sasin, a czasami wpada też Mariusz Błaszczak. Dla wszystkich chyba jest jasne, że to wyraźny sygnał, że prezes wie o wszystkim i się nie sprzeciwia. Prezes wie też, rzecz jasna, jak walczyć z alkoholizmem. Jako wybitny terapeuta oznajmił właśnie, że facet może chlać 20 lat zanim się uzależni, a kobieta ledwie dwa lata. Zawsze nas intrygowały takie teorie prezesa, które ewidentnie mają swe źródła w jego skomplikowanej biografii.
(00:00) Kaszpirowski(01:47) Last Epoch, POE 2 i gry singlowe(11:00) Oddaj ją / Bring Her Back - Kino(20:09) Zawsze przychodzi noc - Netflix(24:24) Obcy Ziemia - Disney+(34:36) Retro Sfera(35:24) Język polski na Switch (39:45) Czy potrzebujemy recenzji przedpremierowych?RetroSfera — największy w Polsce festiwal retro gamingowyhttps://retrosfera.com.pl/Switch i gry Nintendo po polsku! Co i skąd wiemhttps://youtu.be/He7vExpaadE?si=A52zbVczCCtgz9Be„Byłoby to niesprawiedliwe”. Zaskakująca deklaracja twórców Silksong: znamy powody braku recenzji przed premierąhttps://www.gry-online.pl/newsroom/nie-spodziewajcie-sie-recenzji-przed-premiera-gry-zaskakujaca-dek/z92e96cGrupa Rock i Borys na FB - https://www.facebook.com/groups/805231679816756/Podcast Remigiusz "Pojęcia Nie Mam" Maciaszekhttps://tinyurl.com/yfx4s5zzShorty Rock i Boryshttps://www.facebook.com/rockiboryshttps://www.tiktok.com/@borysniespielakSerwer Discord podcastu Rock i Borys!https://discord.com/invite/AMUHt4JEvdSłuchaj nas na Lectonie: https://lectonapp.com/p/rckbrsSłuchaj nas na Spotify: https://spoti.fi/2WxzUqjSłuchaj nas na iTunes: https://apple.co/2Jz7MPSProgram LIVE w niedzielę od osiemnastej - https://jarock.pl/live/rockRock i Borys to program o grach, technologii i życiu
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. Gościem najnowszego odcinka podcastu Raport międzynarodowy jest prof. Antoni Dudek, wykładowca UKSW, autor kanału Dudek o historii. Prowadzący Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz zaproponowali Antoniemu Dudkowi rozmowę na dwa tematy. Pierwszy ogólny to próba odpowiedzi na pytanie, czy polscy politycy mogą zachowywać się w racjonalny, a nie romantyczny sposób w polityce zagranicznej, drugi - o przyszłość prezydenta Karola Nawrockiego. Czy będzie on nawiązywać do polityki zagranicznej Lecha Kaczyńskiego, czy też znacznie bliżej będzie mu do optyki środowisk Konfederacji? Pierwszą poruszoną kwestią był polski brak racjonalności i nieumiejętność zimnego, a być może nawet, gdy to konieczne, cynicznego myślenia w polityce zagranicznej. Czy to przekleństwo romantycznie pojmowanej polityki nie jest aby pokłosiem dominacji inteligencji. Przy czym należy tutaj zaznaczyć, że chodzi o inteligencję mającą w istocie w większości chłopskie pochodzenie. Prof. Antoni Dudek niestety nie jest optymistą i zakłada, że romantyczna polska tradycja będzie dominować jeszcze przez lata. O tym wszystkim usłyszą Państwo w dostępnym na naszej stronie głównej i kanale YT fragmencie. Pełna wersja podcastu Raport Międzynarodowy dostępna jest w subskrypcji Onet Premium, a w niej Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz pytali prof. Dudka, czy polska inteligencja powinna się rozliczyć w większym stopniu z udziału w komunizmie, czy też może raczej z hipokryzji, którą jest opowieść o rzekomym sprzeciwie większości grona inteligenckiego wobec komunizmu. Prowadzący i gość zastanawiają się też nad dziedzictwem Powstania Warszawskiego. Jakie przyczyny stoją za absolutnym brakiem umiejętności trzeźwego spojrzenia na Powstanie zarówno w środowiskach Prawa i Ssprawiedliwości, jak i Platforma Obywatelska. Czy którykolwiek z członków dwóch najpotężniejszych sil politycznych w kraju byłby w stanie przyznać, że waszawski zryw był całkowitą klęską? Witold Jurasz w tym kontekście pyta, czy mit powstania nie jest aby skutkiem istnienia PRL? Prof. Antoni Dudek w odpowiedzi zauważył, że moglibyśmy w naszej historii znaleźć wiele przykładów zwycięstw, ale z jakiegoś powodu nie do nich odnosimy się w naszej narodowej mitologii. W drugiej części rozmowy poświęconej Karolowi Nawrockiemu prowadzący Zbigniew Parafianowicz i Witold Jurasz zastanawiali się z prof. Dudkiem czym różni się tradycja endecka od piłsudczykowskiej w zakresie polityki zagranicznej i czy Karol Nawrocki jest nie jest aby w gruncie rzeczy endekiem, co czyniłoby go człowiekiem bliższym ideowo Konfederacji, a nie PiS?
Swoich ofiar szukał na portalach randkowych. Przez ponad rok policja nie potrafiła połączyć oczywistych poszlak.Instagram @konradshymanskyhttps://www.instagram.com/konradshymansky/Autor podcastuKonrad SzymańskiOpracowanieMagdalena JabłońskaŹródła: https://ntpd.eu/WZmnDkontakt/współpraca: codypresents@gmail.com
Gościnią Anny Wacławik była Agnieszka Lichnerowicz - dziennikarka, reporterka, autorka książki "Idzie wojna? Spodziewaj się najlepszego, przygotuj na najgorsze"
W najnowszym solowym odcinku podcastu „Rozwój Osobisty dla Każdego” zapraszam do głębszej refleksji na temat czasu, produktywności i priorytetów. Czy naprawdę brakuje nam czasu, czy to tylko złudzenie?W odcinku usłyszysz o: