POPULARITY
Na łamach Wirtualnej Polski ukazał się artykuł autorstwa Zbigniewa Parafianowicza, opisujący kulisy działalności prof. Krzysztofa Ruchniewicza – byłego dyrektora Instytutu Pileckiego i pełnomocnika rządu ds. relacji polsko-niemieckich. Tekst dotyczy m.in. jego kontaktów z niemieckim środowiskiem analitycznym powiązanym z narracjami przychylnymi Moskwie oraz osobami sympatyzującymi z tzw. Grupą Wagnera.W Popołudniu Radia Wnet sprawę komentował Stanisław Żaryn – były zastępca ministra-koordynatora służb specjalnych i ekspert ds. bezpieczeństwa. Już na wstępie zaznaczył, że publikacja pokazuje znacznie więcej niż pojedynczą znajomość.„Ten tekst (…) koncentruje się nie tylko na znajomości z konkretnym analitykiem niemieckim. To jest człowiek głęboko zaangażowany w działania promocyjne grupy Wagnera. (…) To jest zupełnie skandaliczne powiązania, jeżeli chodzi o człowieka, który pełnił funkcje publiczne w Polsce”– powiedział.Żaryn zwrócił uwagę, że – według opisu w artykule – kontrowersje nie dotyczą wyłącznie relacji towarzyskich czy medialnych.„Tekst wskazuje również na sabotowanie przez pana Ruchniewicza chociażby śledztwa związanego ze zbrodniami rosyjskimi na Ukrainie (…) ten obraz jest zdecydowanie bardzo niepokojący”– ocenił.Chodzi m.in. o działania wokół Instytutu Pileckiego i Centrum Lemkina, które dokumentowało rosyjskie zbrodnie wojenne. W ocenie rozmówcy Radia Wnet, jeżeli opisane w tekście sytuacje są zgodne z faktami, rodzi to poważne pytania o bezpieczeństwo państwa.Ekspert odniósł się również do deklaracji rządu o twardym kursie wobec Kremla.„Mam wrażenie, że wiele tych buńczucznych tez o tym, że obecny rząd jest bardzo skupiony na zwalczaniu rosyjskich interesów, to jest pewna pokazówka, która często jest po prostu pusta w środku”– stwierdził.W jego ocenie nominacja Ruchniewicza mogła być elementem szerszej kalkulacji politycznej.„Rząd Tuska liczył na to, że taka osoba poprawi prasę rządu RP w niemieckich mediach i doprowadzi do tego, że napięć politycznych między Berlinem a Warszawą będzie mniej”– mówił.Żaryn zwrócił uwagę, że w ostatnich miesiącach na styku relacji polsko-niemieckich pojawiały się również inne nominacje osób związanych wcześniej z niemieckimi fundacjami czy grantami.Na koniec rozmowy Żaryn postawił pytania o rolę polskiego kontrwywiadu.„Czy pan Ruchniewicz był sprawdzany przez służby przed nominacjami? (…) Jeżeli służby zostały zmarginalizowane, to całą odpowiedzialność bierze na siebie Donald Tusk”– zaznaczył.Jednocześnie zastrzegł, że nie przesądza o kwalifikacji prawnej działań byłego urzędnika./fa
Gościnią programu była Anastasiia Vinichuk, która opowiadała o dzieciństwie w Fastowie, naznaczonym długofalowymi skutkami katastrofy w Czarnobylu, a także o złożonych, wielokulturowych korzeniach i decyzji o przeprowadzce do Warszawy. O zaangażowaniu wpisanym w historię jej rodziny oraz o tym, jak doświadczenia te przełożyły się na jej dzisiejszą działalność społeczną w ramach fundacji Terytorium Kobiet.
Warszawa perłą turystyczną Europy! Stolica zajęła drugie miejsce w prestiżowym rankingu „52 Places to Go in 2026” amerykańskiego dziennika The New York Times. Magazyn Forbes uznał Warszawę za numer jeden rankingu "European Cities of the Future: 10 Places To Visit In 2026" (przed Wiedniem czy Madrytem). Doceniono nowoczesność, bogatą ofertę kulturalną (97% pozytywnych opinii), zieleń, gastronomię oraz przystępne ceny. Brytyjski The Guardian opisuje Warszawę jako „fascynujące, dynamiczne miasto o bogatej, złożonej historii, idealne na nietypowy city break”. Podkreśla unikalną mieszankę „glitz and grunge” (blasku i surowości), wyróżniając zarówno główne zabytki, jak i nietypowe atrakcje oraz bogatą ofertę kulturalno-gastronomiczną, co czyni stolicę atrakcyjną dla zagranicznych turystów. Co przyciąga turystów do stolicy? Jaka jest turystyczna polityka miasta? Czym zachwycają się obcokrajowcy w Warszawie i jak promuje się miasto na dalekich rynkach? W Stacji Warszawa Dorota Huk Królikowska ze Stołecznego Biura Turystyki.
Dziś w programie: Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wziął udział w spotkaniu zKorpusem Dyplomatycznym akredytowanym w Polsce; mieszkańcy Kopciowa na Litwie zorganizowali w sobotę pokojowy protest przeciw planowanej budowie poligonu wojskowego w pobliżu granicy z Polską. Litewskie władze argumentują, że ma on wzmocnić obronność przesmyku suwalskiego. W demonstracji wzięli udział także Polacy z Sejneńszczyzny; pierwszych 230 generatorów zakupionych ze zbiórki "Ciepło z Polski dla Kijowa" trafiło na Ukrainę. Urządzenia pomogą ogrzać się zmarzniętym mieszkańcom. Obecnie prawie 1200 budynków nie ma ogrzewania, a 800 tysięcy mieszkańców pozbawionych jest energii elektrycznej. Pomagają także inne kraje UE; goście PRdZ - Robert Wilczyński, autor zdjęć i dr Jacek Konik, kurator wystawy „W promieniach dwudziestolecia”, którą można obejrzeć w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Patrzymy na starą Warszawę, Radom, Kraków, Lublin, Łódź, i inne miejscowości z dzisiejszej perspektywy, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Zapraszamy!
Dziś w programie: Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wziął udział w spotkaniu zKorpusem Dyplomatycznym akredytowanym w Polsce; mieszkańcy Kopciowa na Litwie zorganizowali w sobotę pokojowy protest przeciw planowanej budowie poligonu wojskowego w pobliżu granicy z Polską. Litewskie władze argumentują, że ma on wzmocnić obronność przesmyku suwalskiego. W demonstracji wzięli udział także Polacy z Sejneńszczyzny; pierwszych 230 generatorów zakupionych ze zbiórki "Ciepło z Polski dla Kijowa" trafiło na Ukrainę. Urządzenia pomogą ogrzać się zmarzniętym mieszkańcom. Obecnie prawie 1200 budynków nie ma ogrzewania, a 800 tysięcy mieszkańców pozbawionych jest energii elektrycznej. Pomagają także inne kraje UE; goście PRdZ - Robert Wilczyński, autor zdjęć i dr Jacek Konik, kurator wystawy „W promieniach dwudziestolecia”, którą można obejrzeć w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Patrzymy na starą Warszawę, Radom, Kraków, Lublin, Łódź, i inne miejscowości z dzisiejszej perspektywy, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Zapraszamy!
Jak wskazuje Aleksandra Fedorska w rozmowie z Jaśminą Nowak, minister Sikorski zaskakująco wypowiadał się na temat relacji między Polską a Ukrainą; snując nietrafioną analogię do relacji indyjsko-brytyjskich.Oczywiście, w rozmowach dyplomatycznych trzeba mówić prawdę, ale należy unikać pouczaniamówi gość "Popołudnia Wnet", komentując różnicę występującą między Warszawą a Delhi w podejściu do wojny rosyjsko-ukraińskiej; Indie nigdy nie poparły sankcji nakładanych na Rosję po dokonaniu pełnoskalowej inwazji 24 lutego 2022 r.My w Polsce od dawna wiemy, że minister Sikorski nie kontroluje swoich słów; w Indiach pokazał się od najgorszej stronyMiarą niepowodzenia pobytu szefa polskiej dyplomacji w Indiach jest fakt, iż nie doszło do jego spotkania z premierem ani prezydentem państwa, które odwiedzał.
– Administracja publiczna w Polsce działa według zasady „bo my zawsze tak robiliśmy” – mówi gość Sebastiana Stodolaka, Małgorzata Ziółkowska, wieloletnia urzędniczka państwowa, Zastępca Prezesa Fundacji Sprawne Państwo.Z odcinka dowiesz się m.in.:
W Domu Józefa Mehoffera przy ul. Krupniczej 26 w Krakowie można dziś zobaczyć dzieło, o którym przez dziesięciolecia istniała jedynie wzmianka w rękopisach. Chodzi o monumentalny tryptyk „Powstanie Warszawskie”, namalowany przez jednego z najwybitniejszych artystów Młodej Polski w ostatnich miesiącach II wojny światowej.O sensacyjnym powrocie obrazu na antenie Radia Wnet opowiadała Beata Studziżba-Kubalska, kustosz Muzeum Narodowego w Krakowie i opiekunka Domu Mehoffera.„Serdecznie zapraszam do domu Józefa Mehoffera, by zobaczyć ten obraz. Tryptyk Józefa Mehoffera Powstanie Warszawskie” – mówiła na początku rozmowy.Jak podkreśliła, dzieło zostało udostępnione w depozycie przez Beskidzkie Muzeum Rozproszone Diecezji Bielsko-Żywieckiej, które przez lata przechowywało je w swoich zbiorach.„Korzystając z okazji wyrażam jeszcze raz swoją ogromną wdzięczność wobec tej instytucji, która sprawiła, że dzieło Mehoffera, znane jedynie w zasadzie z przekazów źródłowych, jest już pokazywane szerszemu kręgowi odbiorców”.Przez lata jedynym śladem istnienia obrazu był krótki fragment wspomnień Jadwigi Mehofferowej, żony artysty. W rękopisie biografii męża opisała ona tryptyk powstały w czasie wojny w krakowskim domu przy Krupniczej.Kustosz MNK przytoczyła ten niezwykły opis:„Jego środek, w przeciwieństwie do bardzo kolorowych boków, w utrzymanych odcieniach stali: na pierwszym planie tank niemiecki atakuje powstańców, którzy nie próbują się bronić, bo na wierzchu tanku leży przytwierdzona do niego dziewczyna, niechybnie wystawiona na pocisk. W głębi dalszego planu, w rozżarzeniu powietrza, widać na Placu Zamkowym walącą się Kolumnę Zygmunta”.Z tego zapisu wynikało jasno: Mehoffer, schorowany i już w podeszłym wieku, stworzył wstrząsające dzieło o losie walczącej Warszawy.„Wiemy, że taki obraz powstał właśnie w domu artysty przy Krupniczej 26 pod koniec 1944 lub na początku 1945 roku. No i potem ślad się w zasadzie urywa”.Sytuację komplikował fakt, że w Muzeum Powstania Warszawskiego już od 2008 roku znajduje się obraz Mehoffera przedstawiający walki na Starym Mieście z walącą się Kolumną Zygmunta. Przez lata uważano, że to właśnie to zaginione dzieło.Jak jednak wyjaśniła kustosz:„Nasz obraz i obraz w Muzeum Powstania Warszawskiego to absolutnie dzieła Mehoffera. U Mehoffera zdarzało się, że niektóre kompozycje powstawały w kilku wersjach”.Jedna wersja mogła być bardziej „wykończona”, druga bardziej swobodna malarsko – ale obie wyszły spod ręki tego samego artysty.„Ta wersja, która jest u nas eksponowana, jest może trochę bardziej malarska, jakby mniej wykończona. Ta z Muzeum Powstania Warszawskiego mogła być dalszym rozwinięciem tej samej wizji”.Mehofferowie w czasie wojny udzielali schronienia uciekinierom z Warszawy. Być może właśnie ich relacje stały się impulsem do stworzenia dzieła.„Jadwiga Mehofferowa wspomina, że ich dom na Krupniczej służył za schronienie wielu uchodźcom. Pisze też o młodym człowieku, który opuścił Warszawę po Powstaniu i musiał być jego świadkiem. Wyrażał ogromną wdzięczność za opiekę”.To z tych opowieści mógł powstać dramatyczny obraz powstańczej Warszawy, przeniesiony na płótno w formie symbolicznej, a nie dokumentalnej.Choć środkowa scena ukazuje czołg, dziewczynę przytwierdzoną do pancerza i ruinę miasta, Mehoffer nie stworzył realistycznej kroniki.„To nie jest scena realistyczna. To jest jakaś wizja, wyobrażenie podniesione do rangi symbolu. Ta młoda warszawianka ma rozłożone ręce jak w znaku krzyża, a na nią pada snop jasnego światła”.Ten motyw męczeństwa i ofiary łączy się z bocznymi skrzydłami tryptyku.Po prawej stronie widzimy apokaliptyczną walkę dobra ze złem:„Archanioł Michał strącający Lucyfera w otchłań, w ogniu i szamotaninie walki”.Po lewej natomiast pojawia się zupełnie inny ton:„Mamy scenę z uchodźcami opuszczającymi ginącą Warszawę, nad którymi czuwają anioły. Ta scena jest bardziej słoneczna, spokojniejsza, jakby niosła przesłanie, że mimo zagłady miasto zostaje opuszczone przez ludzi prowadzonych ku dalszemu życiu”.Do dziś nie wiadomo, w jaki sposób tryptyk opuścił dom Mehoffera i trafił do zbiorów kościelnych.„Nie ma żadnych źródłowych danych, czy artysta go podarował, czy rodzina sprzedała, czy może został ofiarowany jakiemuś księdzu. Być może jeszcze natrafimy na jakiś ślad. Dla mnie byłoby to ogromnie ciekawe”.Dziś jednak dzieło – choć tylko w depozycie – wróciło tam, gdzie powstało.„Po latach dzieło do nas wraca. Wraca na pewien czas, bo jest depozytem, ale znów jest w Domu Mehoffera”.Tryptyk „Powstanie Warszawskie” nie jest tylko sensacją muzealną. To także nowe światło na późną twórczość artysty kojarzonego dotąd głównie z symbolizmem i dekoracyjnymi polichromiami.„Dla wielu osób jest to niezwykłe, że Mehoffer podjął tak brutalny temat. A jednak zrobił to, wpisując go w swój symbolistyczny język”.
W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski mówił, że kryzys demograficzny w Polsce nie jest zagrożeniem przyszłości, lecz faktem dokonującym się tu i teraz. Punktem wyjścia do rozmowy był tzw. Dekalog Narodowego Przetrwania – inicjatywa przygotowana m.in przez Karnowskiego wspólnie z Markiem Grabowskim. Jak podkreślał, dotychczasowa debata publiczna jest zbyt łagodna wobec skali problemu.To jest już odór śmierci, który unosi się nad Polską. To jest katastrofa, która się dokonuje teraz, a nie wydarzy się w przyszłości. To są mniejsze miasta, w których kolejne roczniki są o połowę mniej liczne. Nawet pod Warszawą zaczyna brakować dzieci w przedszkolach, bo one po prostu się nie rodzą– mówił. Zdaniem Karnowskiego eksperckie dyskusje sprowadzające się do ogólników i deklaracji nie przynoszą żadnych efektów.Ta cała nasza dyskusja z udziałem ekspertów to jest takie troszkę pitu-pitu. Stwórzmy system, wesprzyjmy, szanujmy wszystkich – no donikąd nas to nie doprowadzi. Trzeba myśleć bardzo radykalnie– dodał. Podkreślał, że w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia narodu priorytety muszą zostać jasno postawione – nawet kosztem sporów konstytucyjnych czy ideologicznych.W obliczu zderzenia takich racji jak przetrwanie narodu i inne racje – także konstytucyjne, wolnościowe, demokratyczne – uważam, że przetrwanie narodu ma pierwszeństwo– wskazał. Wśród najbardziej kontrowersyjnych postulatów pojawiła się propozycja przyznania dzieciom praw politycznych, realizowanych przez rodziców.Chodzi o to, żeby rodzice głosowali za dzieci. Dziecko ma głos. Jeżeli masz dwójkę dzieci i jesteś ich prawnym opiekunem, masz trzy głosy. To przesuwa scenę polityczną w stronę troski o demografię i o rodziny– zaznaczył. Kolejnym elementem miałyby być progresywne świadczenia socjalne.800 plus na pierwsze dziecko, 1600 na drugie, 2400 na trzecie i tak dalej. Trzeba jasno powiedzieć: im większa rodzina, tym większe wsparcie– dodał. Karnowski mówił również o potrzebie walki z kulturą antynatalistyczną, nie wykluczając narzędzi prawnych.„Tańczymy na Titanicu”W dalszej części rozmowy dziennikarz przywołał dane Główny Urząd Statystyczny, wskazując, że rzeczywistość okazała się gorsza niż najczarniejsze scenariusze.GUS kilka lat temu przygotował prognozy demograficzne, również bardzo pesymistyczne. My jesteśmy poniżej tego scenariusza, poniżej najczarniejszego z możliwych. Ten nasz świat się rozpada na kawałki– zaznaczał. W jego ocenie Polska znajduje się dziś w sytuacji symbolicznego „tańca na Titanicu”.Karnowski ostro krytykował obecną władzę za brak realnego zainteresowania demografią, wskazując wprost na premiera Donald Tusk.Donald Tusk problemem demografii w ogóle się nie zajmuje. Przypominam, że rozpędzono Instytut Pokolenia – pierwszą próbę zbudowania profesjonalnego narzędzia analitycznego w tej sferze – zaraz po zmianie władzy– mówił. Jak zauważył, obecnie jedyną strukturą zajmującą się tym obszarem jest rada działająca przy prezydencie./fa
W pierwszym odcinku „Kultury na weekend” w nowym roku wielkie podsumowanie: najlepsze seriale 2025 i największe rozczarowania. Jakie były najlepsze seriale Netflixa, Apple TV czy Prime Video? Dlaczego „Heweliusz”, „Stranger Things” i „Dojrzewanie” tak nas poruszyły w 2025 r.? I co z widzami takich dzieł jak „Emily w Paryżu”? Czy „The Pitt” jest „Doktorem House'em” nowej ery, na przyspieszonych obrotach i z widokiem na aktualne problemy społeczne? Czy w wielkich magazynach gdzieś pod Warszawą składowane są scenografie lat 90., gotowe już do wykorzystania w kolejnych produkcjach? Kto najlepiej opowiedział w serialach rzeczywistość, którą na co dzień oglądamy? Czy ziszczą się plany zakupu studiów Warnera i HBO Max przez Netflixa? Bartek Chaciński i Aneta Kozioł rozmawiają o swoich ulubionych serialach, o tym, czego nie zdążyli jeszcze zobaczyć i na co czekają z niecierpliwością w 2026 r. Z tego odcinka dowiecie się również, jakie były najlepsze polskie seriale i czy 1670 oraz Jan Paweł Adamczewski zagościli już na stałe w polskich domach. Zapraszamy do oglądania i słuchania. Rozmowę prowadzi Bartek Chaciński, tygodnik „Polityka”.
W tym wydaniu: podsumowanie najważniejszych wydarzeń minionego 2025 roku; Muzeum Powstania Warszawskiego zostanie rozbudowane – zyska nowy pawilon i bardziej otworzy się na Warszawę; bilans akcji „Rodacy Bohaterom”, realizowanej przez Stowarzyszenie Odra-Niemen; gość PRdZ to Aneta Zawacka–Uveges, dyrektorka polskiej szkoły SEN w Dublinie. Zapraszamy do słuchania!
W tym wydaniu: podsumowanie najważniejszych wydarzeń minionego 2025 roku; Muzeum Powstania Warszawskiego zostanie rozbudowane – zyska nowy pawilon i bardziej otworzy się na Warszawę; bilans akcji „Rodacy Bohaterom”, realizowanej przez Stowarzyszenie Odra-Niemen; gość PRdZ to Aneta Zawacka–Uveges, dyrektorka polskiej szkoły SEN w Dublinie. Zapraszamy do słuchania!
Dziś w audycji: Polska będzie produkować pociski do HOMAR-ów. W tej sprawie podpisano wczoraj trzecią umowę wykonawczą. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z wysłannikiem prezydenta Republiki Korei ds. strategicznej współpracy gospodarczej, Hoon-sik Kang'iem. Muzeum Powstania Warszawskiego zostanie rozbudowane. W grudniu podpisano umowę na inwestycję, dzięki której muzeum zyska nowy pawilon i bardziej otworzy się na Warszawę. O zmianach w ortografii języka polskiego w 2026 roku rozmawiamy z dr Moniką Kresą z Instytutu Języka Polskiego Wydziału Polonistyki UW. Naszym gościem jest Rafał Siemianowski, dyrektor Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, rozmawiamy o rosnącym zainteresowaniu nauką w polskich szkołach za granicą. Zapraszamy do słuchania!
Dziś w audycji: Polska będzie produkować pociski do HOMAR-ów. W tej sprawie podpisano wczoraj trzecią umowę wykonawczą. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z wysłannikiem prezydenta Republiki Korei ds. strategicznej współpracy gospodarczej, Hoon-sik Kang'iem. Muzeum Powstania Warszawskiego zostanie rozbudowane. W grudniu podpisano umowę na inwestycję, dzięki której muzeum zyska nowy pawilon i bardziej otworzy się na Warszawę. O zmianach w ortografii języka polskiego w 2026 roku rozmawiamy z dr Moniką Kresą z Instytutu Języka Polskiego Wydziału Polonistyki UW. Naszym gościem jest Rafał Siemianowski, dyrektor Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, rozmawiamy o rosnącym zainteresowaniu nauką w polskich szkołach za granicą. Zapraszamy do słuchania!
Dziś w audycji: Polska będzie produkować pociski do HOMAR-ów. W tej sprawie podpisano wczoraj trzecią umowę wykonawczą. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz spotkał się z wysłannikiem prezydenta Republiki Korei ds. strategicznej współpracy gospodarczej, Hoon-sik Kang'iem. Muzeum Powstania Warszawskiego zostanie rozbudowane. W grudniu podpisano umowę na inwestycję, dzięki której muzeum zyska nowy pawilon i bardziej otworzy się na Warszawę. O zmianach w ortografii języka polskiego w 2026 roku rozmawiamy z dr Moniką Kresą z Instytutu Języka Polskiego Wydziału Polonistyki UW. Naszym gościem jest Rafał Siemianowski, dyrektor Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą, rozmawiamy o rosnącym zainteresowaniu nauką w polskich szkołach za granicą. Zapraszamy do słuchania!
Ekshumacje na Wołyniu, ukraińska wdzięczność i preferencje dla polskich firm – to, zdaniem Pawła Bobołowicza, główne polskie oczekiwania wobec Kijowa.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyleciał do Warszawy w czwartek wieczorem, prosto z Brukseli. To wizyta, która – jak podkreśla korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz – ma dwa wyraźne wymiary: budowanie zachodniej wspólnoty wsparcia dla Kijowa oraz uporządkowanie relacji polsko-ukraińskich, także w kwestiach historycznych.Nie ulega wątpliwości, że przyjeżdża tutaj, budując cały czas tę wspólnotę państw zachodnich w poparciu dla Ukrainy– mówi Paweł Bobołowicz w poranku Radia Wnet.90 miliardów z UE i zamrożone rosyjskie aktywaBobołowicz przypomina, że w nocy przed wizytą zapadła kluczowa decyzja w Brukseli:Jest informacja o tym, że Unia Europejska przekaże 90 miliardów euro na rzecz wsparcia dla Ukrainy.Zełenski przyleciał do Warszawy bezpośrednio z Brukseli, gdzie zabiegał o wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy.Na razie wygląda na to, że te rosyjskie aktywa pozostaną zamrożone. To niebagatelna suma – około 200 miliardów euro w samej Europie i jeszcze około 5 miliardów euro w Stanach Zjednoczonych– zaznacza korespondent.Ten finansowy wymiar – obok kwestii militarnego wsparcia – jest jednym z głównych tematów całej trasy zagranicznej Zełenskiego.
Gościem Poranka Radia Wnet był Dmytro Antoniuk, korespondent na Ukrainie, który relacjonował nastroje wokół zapowiadanej wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie. Jak podkreślał, w ukraińskich mediach temat ten nie dominuje przekazu.Nie powiedziałbym, że aż dużo uwagi jest temu poświęcono w mediach ukraińskich– zaznaczał, dodając, że relacje ograniczają się głównie do zapowiedzi samego spotkania.Antoniuk zwracał uwagę, że choć wizyta prezydenta Ukrainy w Warszawie ma wymiar symboliczny, to relacje między Warszawą a Kijowem wymagają odbudowy.Jest co naprawiać– mówił korespondent Radia Wnet, wyrażając jednocześnie nadzieję, że rozmowy na najwyższym szczeblu przyniosą poprawę wzajemnych stosunków.Istotnym wątkiem rozmowy były oczekiwania Ukrainy wobec Unii Europejskiej, zwłaszcza w sprawie zamrożonych rosyjskich rezerw walutowych. Jak podkreślał Antoniuk, ich ewentualne wykorzystanie ma dla Ukrainy fundamentalne znaczenie.U nas jest dziura w przyszłym roku co do naszego budżetu i też finansowania naszego wojska– tłumaczył, wskazując, że przekazanie tych środków byłoby realnym wsparciem dla państwa walczącego z rosyjską agresją.Na zakończenie Antoniuk przedstawił najnowsze informacje z frontu. Sytuacja pozostaje bardzo trudna – choć część rosyjskich ataków została odparta, miniona doba przyniosła rekordową liczbę uderzeń.Za ostatnią dobę odnotowaliśmy największą ilość ataków rosyjskich od początku tej pełnowymiarowej inwazji – 277– podkreślał, wskazując, że Moskwa może w ten sposób próbować wzmocnić swoją pozycję przed ewentualnymi rozmowami o przyszłym pokoju/fa
W dzisiejszej audycji mówimy o piątkowej wizycie Prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie w trakcie której spotka się on m.in. z prezydentem Karolem Nawrockim i premierem Donaldem Tuskiem. Mówimy także o podpisaniu przez Polskę i Szwecję memorandum poświęconego współpracy na rzecz pozyskania przez Polskę okrętów podwodnych w ramach programu ORKA, a także o zatwierdzonych przez Radę Języka Polskiego zmianach w języku polskim, które wejdą w życie z początkiem nowego roku. Odwiedzamy także Świerk pod Warszawą, gdzie znajduje się jedyny w Polsce działający reaktor jądrowy MARIA, nazwany tak na cześć Marii Skłodowskiej-Curie. Zachęcamy do słuchania!
"Księżyc ma zapach Warszawy" łączy dwa wątki: historię studenta Jacka z lat 1988-1993 oraz wizję XXIII wieku z badaczką Nadią, spajane przez magiczne i pełne kontrastów miasto - Warszawę. Książka porusza tematy postkomunizmu, transformacji i przyszłości Polski, mieszając realizm z groteską, beznadzieją z humorem. Z autorem rozmawia Jakub Kukla.
Zabytki Warszawy - skarby znalezione w podłodze i remont drewniaka. W Stacji Warszawa stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki mówi o skrytce nieotwieranej od ponad 80 lat oraz o niezwykłym drewniaku Burnego na Kawęczyńskiej. Jakiś czas temu Warszawę i Polskę obiegła informacja o niezwykle cennym znalezisku. Pod podłogą zabytkowej kamienicy na Saskiej Kępie odkryto tajną skrytkę z czasów II wojny światowej, zawierającą archiwum Armii Krajowej, w tym dokumenty Komendy Głównej AK, mapy, zdjęcia, pamiętniki z czasów okupacji, a nawet puste formularze niemieckich dokumentów i prasę podziemną, co stanowi historyczny skarb o ogromnym znaczeniu dla poznania dziejów Warszawy. Na Pradze trwają prace przy zabytkowej oficynie Burkego. Odnawiane elementy stolarki i detali mają przywrócić jej dawny wygląd. Jednopiętrowa oficyna została wzniesiona około 1890 r. przez Edmunda Burkego jako tania czynszówka dla robotników pobliskich fabryk. Po II wojnie światowej pełniła funkcję domu komunalnego, a ostatni lokator wyprowadził się dopiero w 2016 r. Dziś drewniak przy Kawęczyńskiej 26 jest unikatowym reliktem drewnianej zabudowy warszawskiej Pragi – świadectwem codziennego życia i przemian społecznych tej dzielnicy.
W drugiej części rozmowy w Klubie Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich Radia Wnet dyskusja zeszła z diagnoz na hipotetyczne działania. Prowadzący Krzysztof Skowroński pytał, co należałoby zrobić, by wyjść z pozycji państwa peryferyjnego. Jacek Bartosiak zastrzegł, że nie wchodzi w politykę wewnętrzną ani w kwestie finansowe, ale szczegółowo opisał, jakie ruchy należałoby wykonać w obszarze bezpieczeństwa.„Decyzje muszą zapadać w Warszawie, a nie w Berlinie czy Waszyngtonie”Bartosiak podkreślał, że kluczowym sygnałem nowego otwarcia musiałoby być pokazanie realnej sprawczości państwa polskiego wobec wszystkich graczy regionalnych i globalnych.Nowa ekipa musiałaby pokazać Ukraińcom, Turkom, Skandynawom, ale też Amerykanom i Rosjanom, że decyzje zapadają w Warszawie. Nie w Waszyngtonie i nie w Berlinie – tak jak było do tej pory. Sprawczość musi być tu– mówił.Jak zaznaczał, dotychczasowy model polegał na wygodnym cedowaniu odpowiedzialności na sojuszników, co w praktyce prowadziło do paraliżu decyzyjnego i utraty podmiotowości.W jego wizji pierwsze kroki powinny polegać na równoczesnych, demonstracyjnych ruchach wojskowych i politycznych w regionie północno-wschodniej Europy. Bartosiak wymieniał m.in.: negocjacje dotyczące stałej obecności wojskowej na Przesmyku Suwalskim; obecność Wojska Polskiego na Gotlandii; stacjonowanie polskich jednostek w Estonii i na Litwie; intensywne ćwiczenia z Finlandią w bezpośredniej bliskości Rosji.Te działania miałyby – jak podkreślał – nie charakter symboliczny, lecz operacyjny i odstraszający.Turcja, Ukraina i Skandynawia zamiast „zarządzanej eskalacji”Szczególne miejsce w tej koncepcji zajmowała współpraca z Turcją i Ukrainą, zwłaszcza w obszarze technologii wojskowych.Powinniśmy natychmiast wejść we współpracę z Turcją: drony dalekiego zasięgu, poligony, wywiad wojskowy, wspólne jednostki specjalne. Równolegle – głęboka współpraca z Ukrainą w zakresie technologii– mówił.Bartosiak przekonywał, że Polska powinna wykorzystać doświadczenia wojenne Ukrainy i stworzyć warunki do rozwoju robotyki, elektroniki, oprogramowania i systemów dronowych, deregulując ten sektor na wzór ustawy Wilczka.Zachód jest w tych obszarach słabszy niż Ukraińcy. My moglibyśmy zyskać przewagę, jeśli pokażemy, że jesteśmy samodzielni i gotowi do ryzyka– dodał geopolityk.W tym kontekście mówił wprost o konieczności budowania zdolności wojskowych bez pośrednictwa USA i Niemiec, które – jego zdaniem – dążą do kontrolowania eskalacji, nie ponosząc tych samych kosztów co Polska.Pobór selektywny i nowoczesne wojskoBartosiak opowiadał się również za powrotem do powszechnego, ale selektywnego poboru, opartego na nowoczesnym modelu armii.Nie chodzi o przymusowe kamasze. Jeśli wojsko będzie nowoczesne, oparte na prawdzie, a nie na biurokracji, większość ludzi sama będzie chciała do niego iść– zaznaczył.Jednocześnie zastrzegał, że realizacja takiej wizji wymagałaby przywództwa, którego – jego zdaniem – obecnie brakuje.Ja już w to nie wierzę. Opowiadam to raczej jako teorię, na przyszłość, gdy będziemy opisywać, jak było przed. Nie wierzę w zdolność do samoreformy państwa polskiego– skwitował.Królewiec jako punkt naciskuJednym z najmocniejszych wątków była kwestia zdolności do asymetrycznej eskalacji wobec Rosji, zwłaszcza w odniesieniu do Obwodu Królewieckiego.Królewiec jest strategicznym zakładnikiem państwa polskiego. Rosjanie nie są w stanie funkcjonować tam bez naszej zgody – tylko trzeba chcieć to wykorzystać– wskazał.Bartosiak mówił o konieczności przygotowania planów blokady lądowej, powietrznej i morskiej oraz o powszechnej „dronizacji” działań wojennych jako elemencie odstraszania.W końcowej części swojej wypowiedzi Bartosiak wrócił do historycznych porównań, wskazując na zasadniczą różnicę między elitami II i III RP.Elity II RP musiały wywalczyć i fizycznie bronić niepodległości. Elity III RP dorastały w świecie, w którym bezpieczeństwo miało być gwarantowane przez NATO, a gospodarka regulowana przez Unię. Ten świat się właśnie skończył– ocenił.Jak podkreślał, podstawowe funkcje państwa – bezpieczeństwo i samodzielność gospodarcza – zostały wyprowadzone poza Warszawę, a obecne elity nie musiały walczyć o przetrwanie państwa.Pytanie brzmi: czy nasi politycy będą zdolni odnaleźć się w świecie, w którym nikt już za nas tego nie zrobi?– pytał./fa
W korespondencji z Polski m.in. : 13 grudnia minęły dwa lata od powołania rządu Donalda Tuska; Port Polska - tak nazywa się powstający pod Warszawą, Centralny Punkt Komunikacyjny czyli nowe lotnisko; co najmniej 120. nielegalnych imigrantów przedostało się do Polski przez tunel wydrążony na granicy z Białorusią...
"Tylko rozmowy przy stole negocjacyjnym mogą zakończyć trwającą na Ukrainie wojnę. Może do nich doprowadzić wyłącznie prezydent USA Donald Trump" - przekonuje gość specjalny RMF FM - Jim Mazurkiewicz. Niedawny kandydat na ambasadora USA w Polsce, a obecnie szef polsko-teksańskiej Izby Handlowej, przebywa z wizytą w naszym kraju. Reporter RMF FM Mateusz Chłystun rozmawiał z nim o geopolityce, obecnych stosunkach między Warszawą a Waszyngtonem, ale też o szansach na współpracę biznesową między przedsiębiorcami z Polski i Teksasu.
Pani Danuta Duszczyk – Krawiec jako dziecko usłyszała od babci Janiny Cudnej opowieść o tragedii, która wydarzyła się w jej rodzinie w czasie okupacji. Z rąk hitlerowców, we wsi Michałów (Bankówka) pod Warszawą, zginęli wówczaskilkuletni chłopiec i dorosła kobieta. Przez lata wspomnienie o tym wydarzeniu wywoływało w rodzinie traumatyczne wspomnienia, również dlatego że Janusz Cudny i Magda Rogala nigdy nie zostali oficjalnie uznani za zmarłych, gdyż niezostały wydane akty zgonu. Zarówno babcia, córka jak i wnuczka Danusia przez wiele lat starały się to zmienić, ale też godnie upamiętnić ofiary.
Codzienny dojazd z Łomianek do Warszawy stał się – jak mówią sami mieszkańcy – komunikacyjną katastrofą. O skali problemu, doraźnych rozwiązaniach i planowanej blokadzie mówił na antenie Radia Wnet Piotr Krzeski, mieszkaniec Łomianek, zaangażowany w oddolną inicjatywę mieszkańców.Już na wstępie rozmowy mieszkaniec Łomianek nie krył frustracji związanej z codziennymi korkami na północnym wjeździe do Warszawy. Jak podkreślał, sytuacja w ostatnich miesiącach znacząco się pogorszyła.„W tej chwili w godzinach szczytu potrafimy stać godzinę, żeby dojechać do Rogatek Warszawy, a mówimy o takim odcinku kilkukilometrowym. Sytuacja stała się dramatyczna, to chyba inaczej tego niż katastrofą komunikacyjną nie można nazwać” – mówił.Zwracał uwagę, że według istniejących analiz, przy sprawnie działającej infrastrukturze, dojazd z Łomianek do Warszawy nie powinien trwać dłużej niż kwadrans.„W tych analizach szacuje się, że taki dojazd do Warszawy powinien trwać nie dłużej niż 15 minut, a my stoimy w korkach godzinę albo i dłużej” – zaznaczył.Problem, jak podkreślał, nie jest nowy, ale od początku obecnego roku szkolnego stał się szczególnie dotkliwy. Historycznie sięga kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat zaniedbań związanych z północnym wjazdem do stolicy.„Sprawa dojazdu, tutaj wjazdu od północy do Warszawy, to jest bardzo przestarzały i nabrzmiały problem” – mówił Piotr Krzeski, dodając, że docelowe rozwiązanie, czyli połączenie Kiełpina z obwodnicą Warszawy na Bemowie, pozostaje wciąż w perspektywie nawet dziesięciu lat.Dlatego mieszkańcy skupiają się na rozwiązaniach możliwych do wdrożenia „na już”. W rozmowie przedstawiono cztery postulaty skierowane do prezydenta Warszawy jako organu nadzorującego miejskie instytucje odpowiedzialne za organizację ruchu.Pierwszy dotyczy synchronizacji świateł na ulicy Pułkowej.„Krajówką jeździ 2–3 tysiące samochodów na godzinę, a ulicą Wójcickiego kilkadziesiąt, może najwyżej kilkaset. A czas świateł jest 50 na 50. To jest absolutnie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem” – podkreślał rozmówca Radia Wnet.Drugi postulat to zmiana organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulicy Estrady z Wólczyńską, które mogłoby stać się realną alternatywą dla części kierowców z Łomianek.Najwięcej emocji wzbudza jednak trzeci punkt – budowa buspasa na ulicy Pułkowej.„Chcemy, żeby powstał buspas z Łomianek do Warszawy biegnący trzecim pasem ulicy Pułkowej. Broń Boże nie mówimy o zawężeniu obecnych pasów dla samochodów” – zaznaczał Krzeski.Jak argumentował, rozwiązanie to ma solidne podstawy ekonomiczne i ekologiczne. Przywoływał wyniki analiz wykonanych na zlecenie władz Warszawy i Łomianek.„Okazuje się, że stojąc w korkach tracimy 110 milionów złotych rocznie, a budowa buspasa to koszt rzędu 30 milionów jednorazowo” – mówił.Czwarty postulat dotyczy wąskiego gardła przy wjeździe do Warszawy od strony północnej, w rejonie Mostu Północnego.„Za miliardy złotych wybudowano ekspresówkę, która potem przy wjeździe do stolicy zostaje zwężona do jednego pasa. Trudno o bardziej ewidentny przykład działania na szkodę mieszkańców” – oceniał.Podkreślał przy tym, że mieszkańcy Łomianek generują jedynie około 30 procent ruchu na tym wjeździe, a mimo to ponoszą największe konsekwencje zatorów.„Coraz wcześniej wychodzi się z domu, żeby spróbować te korki uniknąć, albo po prostu wystać swoją godzinę, czy półtorej na dojeździe do Warszawy” – relacjonował.W rozmowie pojawił się również wątek zapowiedzianego spotkania burmistrza Łomianek z prezydentem Warszawy oraz planowanej blokady zorganizowanej przez mieszkańców.„Chcemy, żeby nasi przedstawiciele poczuli mandat i siłę tego mandatu, który im dajemy, żeby zmotywowali urzędników do realnych działań, a nie kolejnego gadulstwa i przerzucania się argumentami” – podkreślał Krzeski.Mieszkańcy zapowiadają manifestację w piątek, 19 grudnia, o godzinie 15 w Burakowie.„Spotykamy się na przejściu w Burakowie, gdzie będziemy demonstrować nasze postulaty i zwracać uwagę na nasz problem, bo decyzje zapadają niestety po stronie warszawskiej” – zapowiedział.Na zakończenie rozmowy nasz gość podkreślił, że nie występuje jako polityk ani radny, lecz jako jeden z tysięcy mieszkańców szybko rozrastających się Łomianek.„Nie jestem radnym. Jestem mieszkańcem Łomianek i takim pozostanę. Jest nas blisko 39 tysięcy i wszyscy chcemy dojeżdżać do pracy i szkół w sposób normalny” – podsumował.
W Popołudniu Radia Wnet generał broni w stanie spoczynku Bogusław Samol – były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO i wykładowca Akademii Sztuki Wojennej – komentuje nową strategię bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych oraz niedawny wywiad Donalda Trumpa. W centrum jego analizy znajduje się zasadnicza zmiana globalnego układu sił: Ameryka przestaje być jedynym gwarantem bezpieczeństwa Zachodu.Generał przypomina, że kierunek polityki Trumpa nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem, bo „jego poglądy i ideologię poznawaliśmy już w kampanii wyborczej”. Podkreśla, że fundamentem nowej strategii są wartości, które Trump „buduje na bazie chrześcijaństwa”, a w polityce migracyjnej i bezpieczeństwa stawia na twarde, jednoznaczne decyzje.W ocenie generała najważniejsze jest jednak to, że strategiczne dokumenty USA przesuwają punkt ciężkości z roli lidera na rolę państwa broniącego przede wszystkim własnych interesów.Bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych jest na pierwszym miejscu. W drugiej kolejności gospodarka światowa ma służyć interesom amerykańskim– zaznacza. To podejście ma bezpośrednie konsekwencje dla Europy.Ameryka przyjdzie wtedy, kiedy będzie miała w tym interes. I wtedy, kiedy pewne zdolności w Europie będą deficytowe. Nie ma już mowy o roli jedynego lidera światowego– mówi.W rozmowie generał otwarcie ocenia stan europejskiej polityki bezpieczeństwa. Jak podkreśla, „Europa Zachodnia nie ma narzędzi. Ma tylko deklaracje polityczne i chęci”.Samol przypomina, że od początku wojny na Ukrainie europejskie państwa reagowały zbyt wolno, bo „zamiast od razu udzielić pomocy materialnej, jedni dostarczali hełmy, inni zastanawiali się, czy dostarczyć rakiety dalekiego zasięgu. Cały czas były tylko deklaracje”.Wskazuje także dramatyczne różnice w potencjale militarnym poszczególnych państw UE.Francja ma 70 haubic. W porównaniu z tym, co ma dziś Polska, to jest bardzo biedny kraj. Europa dopiero zaczyna myśleć o obronie, ale jeszcze nie dojrzała do tego, by się bronić– zaznacza.Ryzyko resetu z Rosją i pierwsze sygnały pomijania PolskiJednym z najmocniejszych akcentów rozmowy jest ostrzeżenie przed możliwym powrotem do polityki resetu z Moskwą.W strategii bezpieczeństwa USA jest zapis, że Europa musi sobie układać stosunki z Federacją Rosyjską. Ja się obawiam powrotu do resetu 2011 roku– mówi generał. Zwraca uwagę, że w Europie dochodzi już do procesów, w których Polska nie uczestniczy:Francja, Niemcy i Wielka Brytania stworzyły Pakt Bezpieczeństwa – bez Polski, kraju frontowego. To bardzo niepokojący sygnał– stwierdza. Jeszcze większy niepokój budzi informacja o decyzjach dotyczących polskiego terytorium podejmowanych bez konsultacji z Warszawą.Bez naszej zgody ktoś zdecydował, że na terytorium Polski mogą stacjonować europejskie myśliwce. My dowiadujemy się o tym z mediów– podkreśla.Mimo ogromnych nakładów na wojsko, Polska planuje dysponować ok. 1300 czołgami do 2030 roku, zdaniem generała nie jest traktowana jak kluczowy partner.Polska przygotowuje się do obrony, wykłada horrendalne sumy na zbrojenia, ma większy potencjał niż wielu sojuszników. A mimo to jest lekceważona– stwierdza. Samol ostrzega, że dopóki Warszawa nie zmieni filozofii działania, będzie pozbawiona wpływu na decyzje dotyczące jej bezpieczeństwa. Jak ocenia, „w Polsce cały czas jest system naiwności. My mówimy o wartościach, o tolerancji, a bezpieczeństwo buduje się siłą”.Na koniec dodaje, że to Amerykanie od lat przypominają prostą zasadę, którą Europa dopiero musi zinternalizować:„Wywiad, dyplomacja, gospodarka i siły zbrojne – w tej kolejności buduje się bezpieczeństwo. Bez siły nie ma suwerenności”./fa
Rozbudowany program koncertowy i nowa ścieżka poświęcona muzyce klasycznej, dyskusje poruszające kwestie globalnego biznesu muzyczny, muzycznych technologii, dialogu muzyki z polityką i gospodarką, spotkania branży, artystów, edukatorów i wizjonerów. Rozmawiamy o Music Week Polska. To prestiżowe wydarzenie, które w maju ogarnie Warszawę. O programie i zgłoszeniach do Music Week Polska opowiedziała Tamara Kamińska - CEO Music Week Poland i Prezes Culture Hub Poland.
Album „Warszawski modernizm. Współczesny portret międzywojennej stolicy” opublikowany przez wydawnictwo OsnoVa jest efektem wędrówek Michała Łukasika, który przez niemal cztery lata przemierzał Warszawę, utrwalając na zdjęciach budynki z lat 20. i 30. XX wieku. Czarno-białe fotografie wraz z tekstami Aleksandry Boćkowskiej i Jarosława Trybusia układają się w fascynującą opowieść o nieprzemijającej urodzie oraz sile oddziaływania liczącej już niemal 100 lat architektury. Autorka: Karolina Rychter Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/warszawski-modernizm-wspolczesny-portret-miedzywojennej-stolicy-ksiazka-osnova
Cztery hale do 230 m długości, zużycie prądu jak Bydgoszcz i wody jak Elbląg. Tak ma wyglądać data center w Regułach. Lokalna społeczność mówi „stop”.Na przedmieściach Warszawy, w Regułach, prywatny inwestor planuje ogromne centrum danych na ponad 20-hektarowej łące pomiędzy osiedlami domów jednorodzinnych. Mają tam stanąć cztery budynki długości od 100 do 230 metrów. Protest podpisało już około 1200 mieszkańców.Prąd jak dla Bydgoszczy, woda jak dla Elbląga– Z dokumentacji inwestora wynika, że obiekt będzie zużywał rocznie tyle prądu, co miasto Bydgoszcz – mówi Marta Tymoszuk ze Stowarzyszenia Aktywnych Sąsiadów w Regułach.Jeszcze większe emocje budzi kwestia wody. – W upalne dni centrum ma zużywać tyle wody, co miasto wielkości Elbląga. Ta woda ma pochodzić z warszawskich wodociągów, które czerpią z Wisły. Jeśli wody zabraknie, kto dostanie ją pierwszy – mieszkańcy czy serwery? – pyta Tymoszuk.„Problem nie jest tylko lokalny”Według społeczników planowany obiekt to część większego „zagłębia” centrów danych na zachód od Warszawy. W samej gminie Michałowice planowane są już kolejne ośrodki, każdy z ogromnym zapotrzebowaniem na moc.– To nie jest tylko nasz lokalny spór. To kwestia energii, wody i środowiska całej aglomeracji – podkreśla przedstawicielka stowarzyszenia.Luka w prawie i walka o skalęW Polsce brak specjalnych przepisów regulujących lokalizację takich inwestycji. Jedynym realnym narzędziem gminy pozostaje miejscowy plan zagospodarowania.– Nie jesteśmy przeciwni centrum danych jako takiemu. Sprzeciwiamy się skali. Między domami jednorodzinnymi nie powinny wyrastać budynki długie na 230 metrów – podsumowuje Tymoszuk.
Bloomberg ujawnił zapis rozmowy Steve'a Witkoffa, specjalnego wysłannika prezydenta USA, z doradcą Władimira Putina Jurijem Uszakowem. Wynika z niej, że Witkoff podpowiadał Rosjaninowi, jak wpłynąć na Donalda Trumpa przed spotkaniem z Wołodymyrem Zełenskim.Media podają także, że ludzie Putina omawiali przekazanie Amerykanom własnego planu pokojowego, który później miał być przedstawiony jako projekt USA.W tym samym czasie Donald Trump potwierdził, że polecił Witkoffowi polecieć do Moskwy na rozmowy z Putinem, licząc na finalizację „planu pokojowego”.Ujawnione materiały – jak ocenia w Popołudniu Radia Wnet Paweł Bobołowicz – pokazują, że cały proces rzekomych negocjacji pokojowych miał charakter rosyjskiej operacji wpływu, prowadzonej z wykorzystaniem amerykańskiego wysłannika. Korespondent Radia Wnet podkreśla, że nikt nie kwestionuje autentyczności rozmów, a ich treść całkowicie zmienia obraz sytuacji.Według Bobołowicza rzekomy „amerykański plan pokojowy” od początku był dokumentem Kremla. Z podsłuchów wynika, że powstał w Moskwie, w języku rosyjskim, a Witkoff miał wprowadzić go do obiegu jako inicjatywę Stanów Zjednoczonych.Ten plan, który powstał w Moskwie, od początku powstał w taki sposób, żeby przez Witkoffa go przekazać Stanom Zjednoczonym i żeby Witkoff spowodował, że ten plan będzie funkcjonował jako plan amerykański– podkreśla Bobołowicz.Jeszcze poważniejszym elementem jest fakt, że Witkoff instruował rosyjskiego urzędnika, jak rozmawiać z prezydentem USA, by uzyskać efekt korzystny dla Rosji.To jest zdrada, to jest po prostu zdrada. To jest podpowiadanie przeciwnikowi, jak ma rozmawiać z prezydentem własnego kraju, żeby uzyskać jakiś efekt– mówi korespondent.Bobołowicz zauważa, że plan ingerował także w sprawy dotyczące Polski, m.in. sugerując rozmieszczenie europejskich myśliwców na naszym terytorium – bez konsultacji z Warszawą. Uważa to za działanie „ponad głowami” sojuszników i przykład uderzenia w bezpieczeństwo regionu.Według korespondenta za przeciekiem mogły stać amerykańskie służby lub struktury współpracujące z ukraińskim wywiadem.Osiągnięty został punkt krytyczny. Jedynym wyjściem było ujawnienie rozmów i zatrzymanie procesu, który nie służył ani Ukrainie, ani Stanom Zjednoczonym, ani ich partnerom– ocenia.
Zaglądamy do Krakowa, gdzie Małgorzata Kleszcz rozmawia z przewodnikiem Antonim Życzkowskim. Gość oprowadza nas po mniej oczywistych miejscach dawnej stolicy Polski, takich jak ulica Wenecja czy dawne rozlewiska Rudawy. Opowiada też o krakowskich Błoniach, Bazylice św. Floriana i legendach, które tworzą wyjątkową tkankę miasta. Następnie słuchamy rozmowy z Aliną Kowalską z Fundacji 22Q11 która wyjaśnia, czym jest delecja 22q11, z jakimi wyzwaniami mierzą się pacjenci oraz jak fundacja wspiera rodziny dotknięte tą rzadką wadą genetyczną. Na koniec kierujemy uwagę na Warszawę. Artystka Stefania Michałowska zaprasza na swój wernisaż „Drzewa. Milczące obecności”. To wystawa ceramicznych obrazów, która poprzez formę i materiał opowiada o relacji człowieka z naturą i ciszą.
Gościem Poranka Wnet był Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. W rozmowie o dywersji na linii Warszawa–Lublin i wojnie hybrydowej Rosji z Polską urzędnik BBN kreśli obraz państwa, które reaguje, ale wciąż nie ma spójnego systemu odpowiedzi. Puławski na początku rozmowy odwołuje się do informacji przedstawionej w Sejmie przez premiera Donalda Tuska na temat próby wysadzenia torów w Mice i sabotażu koło Puław. Jak przypomina, w Puławach – według słów premiera – miało dojść do próby wykolejenia pociągu. W Mice znamy już znacznie więcej szczegółów.Jak ja to rozumiem, doszło rzeczywiście do eksplozji, do detonacji wywołanej działaniem osób zadaniowanych przez obce służby specjalne. Wszystko wskazuje na to, że przez rosyjskie służby specjalne. W wyniku eksplozji doszło do wycięcia kawałku szyny na jednym z torów– mówi.https://wnet.fm/2025/11/19/900-stron-tajemnic-prezydent-ujawni-aneks-do-raportu-wsi/Premier mówił w Sejmie o „katastrofie na wielką skalę” i „zamachu”. Puławski nie wyklucza takiej interpretacji, ale zwraca uwagę na drugi, jego zdaniem bardzo prawdopodobny scenariusz.Możemy dopuścić tę pierwszą interpretację jako ostateczną, że mogło chodzić o zamach i wywołanie szkód, strat i ofiar na wielką skalę. To możemy przyjąć. Ale możemy również przyjąć, że to był tylko sygnał. Że to było takie ostrzeżenie– ocenił.Podkreśla wymiar psychologiczny całej operacji.Informacja o tym, że Rosja tutaj jest, że wprowadza swoich ludzi i oni w sposób niezauważony mogą wywołać taki mały incydent,. W związku z tym zdolna jest do działań jeszcze na innych kierunkach, jeszcze bardziej spektakularnych– dodał.Puławski otwarcie krytykuje sposób, w jaki premier Donald Tusk zrelacjonował zdarzenia w Sejmie.Ton wczorajszej wypowiedzi pana premiera był bardzo alarmistyczny. Uważam, że ta informacja była zbyt alarmistyczna, to jest sianie takiej paniki, ja zawsze odbieram jako działanie psychologiczne obliczone na rynek wewnętrzny– mówił.Puławski ostrzega, że Polska reaguje wycinkowo – zawsze na ostatni atak, a nie na logikę całej wojny hybrydowej.Moim zdaniem dajemy się Rosjanom tutaj wodzić za nos, a my musimy mieć kompleksowy system odpowiedzi na takie rzeczy– wskazuje.Co robić? Kontrwywiad, granice, system wielodomenowyW sferze praktycznych działań Puławski wskazuje kilka kierunków. Po pierwsze – wzmocnienie kontrwywiadu i odejście od wykorzystywania służb w rozgrywkach politycznych:Dajmy więcej pieniędzy kontrwywiadowi, przestańmy używać kontrwywiadu cywilnego i wojskowego do uganiania się za jakimiś politykami czy przeciwnikami politycznymi. Tylko powiedzmy im: słuchajcie, macie pieniądze, takie są wasze zadania. Waszym zadaniem jest upilnowanie teraz Polski– zaznacza.Po drugie – ograniczenie ryzyka w relacjach z Rosją i Białorusią, również na poziomie decyzji transportowych:„Zamknijmy takie połączenie, nie otwierajmy kolejnych możliwości, dajmy więcej pieniędzy kontrwywiadowi. Dlaczego w takim razie otwieramy przejście, połączenie autobusowe między Królewcem a Warszawą? To jest proszenie się o kłopoty”.Po trzecie – budowa spójnego systemu ochrony państwa:„Musimy się przygotowywać na różnego rodzaju zagrożenie, ale kompleksowo. To znaczy, skoro była sytuacja z dronami, no to nie koncentrować się tylko na budowaniu systemów antydronowych. Skoro była sytuacja z koleją, to nie pilnować tylko szlaków kolejowych. Musimy stworzyć system takiego kompleksowego, wielowektorowego, wielodomenowej obrony przed zagrożeniami. Musimy to mieć”.Kryzys zaufania: szefowie służb, premier i prezydentW końcowej części rozmowy Puławski odnosi się do napięcia pomiędzy rządem a prezydentem Karolem Nawrockim. Zdaniem gościa Radia Wnet to nie jest tylko kwestia „stylu współpracy”, ale realny problem bezpieczeństwa:Weszliśmy w nową fazę wojny hybrydowej, bardzo niebezpieczną, bo już widać ukierunkowaną na jakieś katastrofy związane z cywilami. Odcinanie prezydenta, zwierzchnika sił zbrojnych od kontaktu bezpośredniego z przedstawicielami służb specjalnych, czy ich szefami, jest skandalem. To jest osłabianie odporności państwa na te działania hybrydowe– ocenił.Puławski nie ma wątpliwości, że obecni szefowie służb znajdują się pod silnym naciskiem politycznym.Szefowie służb boją się Donalda Tuska i dali się, że tak powiem, wmanewrować w taką sytuację, w której on zabrania im wykonywać ich ustawowe obowiązki– mówi.https://wnet.fm/2025/11/19/polska-w-defensywie-wobec-dywersji-ekspert-w-ciagu-12-miesiecy-beda-ofiary-wsrod-cywilow/Aneks do raportu WSINa końcu rozmowy pojawia się temat aneksu do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Puławski studzi oczekiwania.Aneks do likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych grzeje opinię publiczną od dawna i wszyscy chcą zobaczyć, co tam jest, szczególnie dziennikarze, bo będą chcieli znaleźć tam newsy. Ja nie znam jego treści, natomiast bazując na tym wszystkim, co już usłyszałem do tej pory od osób, które znają tematykę i im wierzę: jego ujawnienie nie wywoła trzęsienia ziemi w Polsce– ocenił.
Pod torami między Lublinem i Warszawą podłożono trzy ładunki - jeden nie wybuchł. Dzięki temu uniknęliśmy tragedii. Ale w przyszłości może nie być tak szczęśliwie. Jak pilnować torów? Rząd uruchamia WOT, z dronami i śmigłowcem. PKP apeluje do pasażerów. Czy jesteśmy w stanie upilnować wszystko? A może trzeba było pilnować granicy, a nie wpuszczać tysięcy ludzi z Białorusi i Rosji? I może nie podsycać rosyjskiej propagandy? #IPPTVNaŻywo #polityka #tory #dywersja #Rosja ----------------------------------------------------
Na początku audycji zdzwaniamy się z Basią Tomaszewską (zespół shama), która zaprasza słuchaczy na koncerty w ramach najbliższej trasy po Polsce. Grupa wystąpi w powiększonym składzie i w najbliższych tygodniach odwiedzi Wrocław, Katowice, Kraków, Sopot i Warszawę. Następnie rozmawiamy z Ewą Gołębiewską, która mówi o działalności Stowarzyszenia Ponad Miedzą. Organizacja od 4 lat pomaga osobom w ubóstwie i kryzysie bezdomności, poprzez organizowanie darmowych stołówek, a także zbiórek odzieży i żywności. Łączymy się też z Aleksandrą Raczyńską, artystką występującą pod nazwą Almadera. Dziś ma miejsce premiera jej debiutanckiej płyty Serenity. Wokalistka opowiada o trwającej 10 lat pracy nad albumem, inspiracjach i symbolice. Na koniec słuchamy rozmowy z dr Jadwigą Rodowicz-Czechowską, byłą Ambasadorką RP w Japonii i autorką opracowania krytycznego notatek Inazō Nitobe, japońskiego dyplomaty i pracownika Ligi Narodów w latach 1922-1926. Wokół tej pozycji, zatytułowanej Poznacie w nas rasę zrozumiałą. Co Inazō Nitobe pisał o Polsce i Polakach, Konrad Mędrzecki rozmawiał z autorką w Święto Niepodleglości.
Lena Góra – scenarzystka i aktorka – powraca na American Film Festival z nowym filmem w reżyserii Pete'a Ohsa pt. Erupcja. Produkcja zdobyła rozgłos na długo przed premierą za sprawą udziału jednej z najpopularniejszych współczesnych gwiazd muzyki – Charli XCX. Jak wyglądały prace na planie? Jak Lena postrzega Warszawę i czy w miłości powinny zdarzać się erupcje i trzęsienia ziemi? O tym wszystkim opowiada w rozmowie z Mateuszem Nowakiem, tuż po polskiej premierze filmu.
Bogdanka LUK Lublin z kolejnym trofeum, tym razem mistrzowie Polski sięgają po Superpuchar Polski 2025! Mocno postawił się JSW Jastrzębski Węgiel, ale Wilfredo Leon i spółka nie dali sobie wyrwać trofeum. Za nami prawie 4 kolejki ligowych spotkań - jakiej wiedzy o drużynach dostarczył nam start sezonu? Omawiamy sytuację każdej z drużyn!
W korespondencji z Polski m.in. : o aferze związanej ze sprzedażą jednej z działek rolnych pod Warszawą; a także o tym, że Polska rozbudowuje swoją fabrykę amunicji w Zakładzie MESKO w Kraśniku w województwie lubelskim...
Zostań patronem i posłuchaj dodatkowych odcinków: ➡️https://patronite.pl/beczkaprochu ☕POSTAW NAM KAWĘ: https://buycoffee.to/michal.rapacz
Czechy z nowym rządem nie będą upatrywały w Polsce kluczowego partnera czy lidera regionu - prognozuje politolog.
Wywiad z dyrektorem Instytutu Strat Wojennych im. Jana Karskiego, Bartoszem Gondkiem, odsłania kulisy odnalezienia i opracowania wyjątkowej kolekcji fotografii przedstawiających zburzoną Warszawę w roku 1945. To dokumentacja, która czekała na swój moment.Odkrycie zapomnianych kadrówZdjęcia wykonał Andrzej Leonard Nitsch, architekt oraz członek Stowarzyszenia Architektów Warszawskich jeszcze przed wojną. Dokumentował ruiny miasta tuż po jego wyzwoleniu. Jak mówi dyrektor Gondek:„To Morze Ruin, o którym wszyscy wiemy, ale jak się patrzy na zdjęcia w większości nieznane… to robi niesamowite wrażenie.”Fotografie trafiły w ręce Instytutu kilka lat temu. Czekały na uporządkowanie, aż zespół podjął decyzję o ich katalogowaniu i digitalizacji.„Kiedy się pojawiłem, powiedzieliśmy sobie – to jest ten moment, żeby o nie zadbać.”Pierwsza prezentacja i plany na przyszłośćŁącznie odnaleziono około 3000 fotografii, z czego niemal 2900 zostało udostępnionych publicznie po raz pierwszy w Domu Spotkań z Historią przy ul. Karowej 20. Na zdjęciach zobaczymy zburzone pierzeje ulic, barykady, miejsca kaźni, samotne groby, a nawet Palmiry.„Te zdjęcia stanowią pewne memento, czym jest wojna… Myśmy już dzisiaj zapomnieli, czym jest wojna.”Instytut planuje, by pełna wystawa – także plenerowa – została otwarta 17 stycznia, w rocznicę zajęcia stolicy przez Armię Czerwoną. Dyrektor ma nadzieję, że ekspozycja trafi również za granicę.„Najpierw pokażmy te zdjęcia w Warszawie… a potem może wyeksportujmy je gdzieś dalej.”„Ta pamięć jest, trzeba się nią dzielić, trzeba o niej opowiadać i w ten sposób można dokonywać fantastycznych odkryć.”
W Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach rozpoczęła się konwencja programowa Prawa i Sprawiedliwości, podczas której – jak zapowiedział Jarosław Kaczyński – ma powstać „kolejny poważny program dla Polski”. Prezes PiS w swoim wystąpieniu podkreślił, że kraj stoi wobec „kryzysu państwa” obejmującego gospodarkę, służbę zdrowia i finanse publiczne, a najbliższe miesiące będą testem zdolności do ich naprawy.Mamy w tym momencie kryzys generalny naszego państwa. Kryzys gospodarczy, kryzys służby zdrowia, a także kryzys finansów publicznych, który może przerodzić się w coś znacznie poważniejszego– powiedział Kaczyński.„Generalna reforma służby zdrowia”Jednym z głównych punktów wystąpienia prezesa PiS była zapowiedź gruntownej reformy ochrony zdrowia. Kaczyński zaznaczył, że dyskusja o tej dziedzinie jest w Polsce trudna, bo system jest uwikłany w wiele sprzecznych interesów – od personelu medycznego, przez samorządy, po producentów leków.Potrzebna jest generalna reforma służby zdrowia. To jest dziś ponad sześć procent PKB i ogromna ilość interesów. Ale jeśli nie zaczniemy mówić o tym otwarcie, nic się nie zmieni– stwierdził. Kaczyński dodał, że prawdziwa naprawa systemu wymaga „stanięcia w prawdzie”, czyli odejścia od pozorowanego konsensusu.Nie można udawać, że wszyscy kierują się najlepszymi intencjami. Tak nie jest w żadnej dziedzinie, również w ochronie zdrowia– powiedział. Według prezesa PiS temat zdrowia ma być jednym z kluczowych elementów nowego programu partii, obok bezpieczeństwa i gospodarki.Kryzys finansów publicznych i plan dla gospodarkiDrugim filarem wystąpienia był apel o odbudowę finansów publicznych i pobudzenie inwestycji. Kaczyński przekonywał, że Polska stoi w obliczu „ciężkiego kryzysu fiskalnego”, który może prowadzić do szerszych problemów gospodarczych.Mamy bardzo ciężki kryzys finansów publicznych. To może być droga ku dużemu kryzysowi. Najpierw gospodarka, najpierw naprawa finansów – to musi być rozwiązane na samym wstępie– mówił.Kaczyński zwrócił uwagę, że mimo wzrostu gospodarczego w ostatnich latach poziom inwestycji w Polsce pozostaje niski, a innowacyjność – słaba.Udział inwestycji w PKB jest wciąż niski. Trzeba nauczyć się ryzykować, korzystać z kredytu i rozwijać nowe technologie. To kredyt stworzył dzisiejszy świat– podkreślił.Celem PiS ma być utrzymanie wzrostu gospodarczego na poziomie 4–5 procent rocznie, co – jak zaznaczył prezes – „szybko zbliżyłoby Polskę do najbogatszych państw Unii Europejskiej”.Kaczyński odniósł się do polityki Unii Europejskiej i ostrzegł przed – jak to określił – „niemiecko-brukselskim planem budowy jednego państwa hegemonicznego”. Według lidera PiS nowe traktaty mają ograniczyć suwerenność krajów członkowskich, w tym Polski.Powstaje w gruncie rzeczy jedno państwo, ale państwo hegemonialne. Ma to być wielkie zwycięstwo Niemiec i powstanie czegoś w rodzaju nowego imperium– mówił Kaczyński. Zaznaczył, że Polska nie może zgodzić się na model, w którym decyzje o jej losie zapadają poza Warszawą.Kto wierzy, że naród bez własnego ośrodka decyzji politycznych będzie w stanie załatwiać dobrze swoje interesy, ten jest w wielkim błędzie. To droga do utraty państwa– ostrzegł. Kaczyński przeciwstawił temu wizję współpracy wolnych państw demokratycznych, w której Polska miałaby zachować pełną suwerenność.
Big techy mają nowy problem. Oprócz rządów, które chcą im narzucać regulacje i użytkowników, którzy czasem korzystają z ich usług "nie zawsze zgodnie z przeznaczeniem", rośnie wobec nich najprawdziwszy ruch oporu. A konkretnie na całym świecie pojawia się zjawisko aktywizmu centrów danych. Ludzie od USA, przez Irlandię, Hiszpanię i Holandię po Polskę protestują przeciwko budowie w ich okolicy centrów danych. Albo przynajmniej wyrażają obawy, co też taka konstrukcja zmieni w ich najbliższym otoczeniu. Dlatego w tym odcinku opowiadamy, dlaczego centra danych bywają budowane na terenach trawionych przez suszę, komu przez centrum danych wyschła woda w studni, dlaczego w USA pojawiły się aż 142 grupy protestujących i czy podobna niechęć może pojawić się także nad Wisłą. GOŚCIE ODCINKA: - Aurora Gómez z hiszpańskiej grupy aktywistów Tu Nube Seca Mi Río ("Twoja chmura wysusza moją rzekę"), - Marta Tymoszuk, Tomasz Ciechomski i Joanna Ciechomska z organizacji Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów z miejscowości Michałowice pod Warszawą, - Marianna Sobkiewicz, starsza analityczka zespołu klimatu i energii w Polskim Instytucie Ekonomicznym. ROZDZIAŁY: 04:28 Hiszpania 15:02 Stany Zjednoczone 21:23 Polska 34:49 Boom na centra danych 43:08 Woda jest niezbędna 49:34 Gdzie się buduje? 52:46 Kryzys azotowy 01:05:20 Greenwashing ŹRÓDŁA: - O producencie amunicji, który nie mógł działać: https://www.theguardian.com/technology/2023/mar/28/energy-hungry-tiktok-data-centre-ukraine-ammunition-production-nammo-norway - Ile wody potrzebują centra danych: https://www.eesi.org/articles/view/data-centers-and-water-consumption - Ile ciepła potrzebują centra danych: https://www.datacenterdynamics.com/en/analysis/heat-reuse-it-is-time-it-meant-business/ - O kryzysie azotowym: https://www.rp.pl/rolnictwo/art37510071-kryzys-azotowy-w-holandii-rzad-chce-skupowac-gospodarstwa-rolnikow - O nieprawidłowościach w Holandii: https://www.techzine.nl/nieuws/privacy-compliance/542104/kaart-hollands-kroon-stilletjes-gewijzigd-voor-bouw-microsoft-datacenter/ - O stanach, co nie chcą centrów danych: https://www.datacenterwatch.org/report - O greenwashingu centrów danych: https://www.theguardian.com/technology/2024/sep/15/data-center-gas-emissions-tech
Czy wiesz, że codziennie używasz technologii kosmicznych? Nawet wtedy, gdy jadąc do pracy, włączasz nawigację. To nie lektor Cię prowadzi, a satelita, która znajduje się 20 tysięcy kilometrów od ciebie. Również główne centrum procesowania danych satelitarnych znajduje się… pod Warszawą! Sektor kosmiczny jest bliżej niż zdajemy sobie z tego sprawę! Kosmos to też nie tylko rakiety i astronauci – to także rosnąca gospodarka, innowacje i nowe szanse dla każdego z nas. Sektor kosmiczny w Polsce zatrudnia już około 15 000 osób. W 2024 roku natomiast globalna gospodarka kosmiczna osiągnęła wartość 613 miliardów USD, a prognozy wskazują, że do 2032 roku może przekroczyć 1 bilion USD. Aż 78% tej wartości generuje sektor komercyjny – a nie rządowe agencje.W nowym odcinku podcastu Sukces Pisany Szminką Olga Kozierowska rozmawia z Justyną Redełkiewicz, CEO GoCosmic i Laureatką XVI edycji Konkursu Sukces Pisany Szminką w kategorii Polka za granicą. To rozmowa o przyszłości, która dzieje się tu i teraz. I o tym, że kosmos na nas czeka.
Michał Olszewski rozmawia z Bartoszem T. Wielińskim, wicenaczelnym "Gazety Wyborczej", o coraz bardziej skomplikowanych relacjach polsko-niemieckich i o sytuacji w Strefie Gazy. Jakie znaczenie miało spotkanie Karola Nawrockiego z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem i kanclerzem Friedrichem Merzem? Czy sprawa reparacji jest sprawą zamkniętą? Czym różnią się reparacje wojenne od zadośćuczynienia? I czy Niemcy są gotowe do faktycznego zrekompensowania strat Polsce? A także, czy rząd Donalda Tuska świadomie chłodzi relacje między Warszawą a Berlinem? Jaki stosunek do Izraela oraz do tego, co dzieje się w Strefie Gazy, mają politycy polscy i niemieccy? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl.
3 maja 1791 roku Stanisław August Poniatowski był triumfatorem, człowiekiem dzięki któremu Rzeczpospolita Obojga Narodów miała znowu stanąć na nogi. Po niecałych czterech latach zaliczany był do największych zdrajców. Jak do tego doszło? Opowiemy o ostatnich latach ostatniego polskiego monarchy. To historia człowieka rozdartego między ambicjami reformatora a geopolitycznymi ograniczeniami, uwikłanego w polityczne zależności, które wpłynęły na losy I Rzeczypospolitej.Czy Stanisław August Poniatowski słusznie stał się symbolem upadku państwa? Jak rozumieć jego przystąpienie do konfederacji targowickiej? Kiedy opuścił Warszawę i dokąd się udał? Dlaczego Poniatowski abdykował w dniu imienin imperatorowej Katarzyny? Czy car Paweł I rzeczywiście otoczył go szczególną opieką?O tym wszystkim w najnowszym odcinku Rzeczy Historycznej!Program zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
"Aby poznać Warszawę, miasto, które zatrzymuje się co roku 1 sierpnia o godzinie 17.00 aby uczcić Powstanie Warszawskie, wystąpienie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim należy odwiedzić Muzem Powstania Warszawskiego". Mówi historyk, Szymon Niedziela, przewodnik po najbardziej popularnym muzeum w Polsce, które przyciąga dziennie około czterech tysięcy odwiedzających. Powstanie Warszawskie wybuchło 1 sierpnia 1944 roku i trwało do pazdziernika 1944 roku.
- Diddy zostaje za kratkami do października- Smurfs z Rihanną to filmowa katastrofa- Iron Maiden honoruje Warszawę limitowaną koszulką!Masz pytanie do naszej redakcji? Możesz je zadać tutaj: https://tally.so/r/npJBAVZawsze rano. Same fakty.5 najważniejszych wiadomości.5 minut.Wydarzenia ze świata, sportu, popkultury, technologii, środowiska i gospodarki. Ramówka:Poniedziałek: Ekonomicznie in BriefWtorek: Sport in BriefŚroda: PopCulture in BriefCzwartek: Technologicznie in Brief / Planet in BriefPiątek: World in Brief W aplikacji Voice House Club m.in.:✔️ Wszystkie formaty w jednym miejscu.✔️ Możesz przeczytać lub posłuchać.✔️ Transkrypcje odcinków z dodatkowymi materiałami wideo. ► Wypróbuj 30 dni za darmo: https://voicehouse.co/sluchasz-i-wiesz/?utm_source=youtube&utm_medium=social
"Aby zrozumieć Powstanie Warszawskie, wystąpienie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim należy zrozumieć warszawiaków" mówi historyk, doktor Szymon Niedziela, przewodnik po najbardziej popularnym muzeum w Polsce Muzeum Powstania Warszawskiego, które przyciąga dziennie około czterech tysięcy odwiedzających. Przewodnik tłumaczy dlaczego warszawiacy podjęli walkę w powstaniu, które wybuchło 1 sierpnia 1944 roku i trwało do pazdziernika 1944 roku.
Czy muzyka klasyczna może konkurować z hip-hopem, metalem i nowoczesnymi brzmieniami? Oczywiście! Dowodem na to jest Break In Classic 2025, nowy festiwal muzyki klasycznej, który odbędzie się w sierpniu w Muzeum Wnętrz w Otwocku Wielkim pod Warszawą, w oddziale Muzeum Narodowego w Warszawie. Wydarzenie, które łączy barokowy styl z nowoczesną energią, zapowiada się jako jedna z najciekawszych imprez muzycznych tego lata w kraju. Za artystyczną dyrekcję festiwalu Break In Classic odpowiadają światowej klasy artyści: Aleksander Dębicz, pianista i kompozytor, oraz Jakub Józef Orliński, kontratenor znany z łączenia muzyki dawnej z popkulturą. Obaj twórcy, znani m.in. ze wspólnej płyty „#LetsBaRock”, zaprosili wybitnych muzyków klasycznych z całej Europy. W rozmowie dyskutujemy też o tym, jak skracać dystans do muzyki klasycznej, czy wypada klaskać między częściami utworu i co wspólnego ma rockandrollowy styl życia z barokiem. A także: co robił Jakub Józef Orliński na koncercie Quebonafide i czy planuje występ na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles? Chcesz więcej treści od „Polityki”? Wydarzenia kulturalne, zjawiska i komentarze ekspertów: wszystko, co musisz wiedzieć, w jednym miejscu. Skorzystaj z oferty specjalnej, kup subskrypcję z 30% zniżką na roczną subskrypcję. Aktywuj kod KULTURA30 na stronie www.polityka.pl/kod/kultura30.
Giertych: Ks. Rydzyk głosi herezję! Mentzen na piwie z Trzaskowskim. Nawrocki nark***nem? Co wciąga podczas debat? Wielkie Marsze przeszły przez Warszawę. Kogo poprze Mentzen? Kto wygra wybory? #IPPTVNaŻywo #Mentzen #Trzaskowski ----------------------------------------------------