Tomasz Olbratowski - człowiek orkiestra! Tańczy, śpiewa i... pisze felietony. Nie ma osoby w tym kraju, która nie usłyszałaby choć kilku z nich. Felietonów słuchaj od poniedziałku do piątku o 7.50 w RMF FM.

O Igrzyskach we Włoszech zrobiło się głośniej, kiedy Amerykanie potwierdzili, że do Włoch wybierają się agenci ICE Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł, by wziąć udział w zabezpieczeniu igrzysk. Ostatnio nasilają się protesty wobec ICE i Straży Granicznej, które są krytykowane za brutalne metody działania. Deklaracja udziału ICE spotkała się z gwałtowną krytyką Włochów. Mamma mija, to jest milicja, która zabija, drą kopary Italiańce. Ciekawe czy zjawi się tam sławny już z działań w Minessocie szef patrolu granicznego Greg Bovio. Powinien, pasuje do Włoch, bo w tym swoim mundurze wygląda jak siostrzeniec Mussoliniego. Dzieci włoskie będą krzyczeć; mamma, mamma Benito arriva, Mussolini przybył.

Każdy ma jakieś marzenia. Nawet ludzie za granicą. Zatrzymany na lotnisku przez Straż Graniczną 29-cio-letni Wenezuelczyk, pytany o cel podróży wyznał, że chciałby zwiedzić Sosnowiec. Potem niby zmienił zdanie i powiedział, że chce zostać w Katowicach kilka dni. Ostatecznie przyznał, że przyleciał, aby podjąć pracę zarobkową. Może niepotrzebnie Straż Graniczna nakazała mu powrót. Przecież może nie kłamał, może chciał pobyć kilka dni w Katosach, a później podjąć pracę zarobkową w Sosnowcu, przy okazji zwiedzając miasto. To się w zasadzie trzyma kupy...

W Polsce pod koniec lutego ma być gotowy projekt ustawy ograniczającej dostęp dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych do ukończenia 15. roku życia. Podobnie jak w Australii czy Francji. Czyli młode muszą się przygotować na tę noc cyfrową. Warto już teraz zacząć przygotowywać zapasy lajków w tapczanie, zamrozić w lodówce suby na zaś, zakisić wyświetlenia, zrobić z rolek konfitury. Bo to się może to skończyć tak, że dzieci w szkole będą musiały na przerwie rozmawiać ze SOBĄ, poznawać ludzi w realu, czytać książki, nie budować swojej wiedzy na 20 sekundowych rolkach...

Jak pewnie się zorientowaliście, dobry Pan Bóg zamknął mi przed nosem drzwi, kiedy stałem w kolejce po urodę. Postawił na mój rozwój osobowy, co Mu się nie do końca udało. Uroda nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć. Ja to mam z głowy, ale inni nie. Koledzy wczoraj mówili o pani Bognie Sworowskiej, która zdradziła, że dbanie o urodę to jest ogrom roboty: ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia. Ludzie ładni mają przechlapane: trzeba się co tydzień kąpać, nie dopuścić by paznokcie wrosły w palce, golić w różnych miejscach, jeść odrażające rzeczy, robić makijaż permanentny, drenaż limfatyczny, dermoobrazę, kotafilię, pependzing, piling azjatycki, czy bliskowschodni, wzmacniać brwi, przedłużać paznokcie, botoksować się z urodą, wypychać się silikonem, robić sobie fejslifting, czyli operację wygładzania skóry twarzy poprzez naciągania skóry twarzy na głowę, znaczy własnej skóry twarzy na własną głowę. Lifting można inaczej nazwać repasacją twarzy, bo w miarę naciągania znikają oczka.

Maturzyści, są teraz w okresie próbnych matur, a już w maju matury jako takie sensu strikto. Maturzyści będą zdawać między innymi egzamin z języka angielskiego. I tu miałbym pewną uwagę co do poleceń polegających na napisaniu czegoś na zadany temat. I te tematy są takie ostatnio oderwane od rzeczywistości. Typu, nie wiem: twój kolega z Londynu, Muhammed abu tabu chce kupić wazon i prosi cię o radę. W liście do kolegi podziękuj za zaufanie, napisz o swoim stosunku do wazonów, przedstaw jakie twoim zdaniem widzisz. Zaproponuj alternatywne rozwiązanie, żeby kupił ołówek. Coś w tym stylu jest na egzaminie z anglika. A moim zdaniem trzeba dawać takie zadanie, które są mocno osadzone w rzeczywistości. Na przykład: Dostałeś list od Prezydenta USA, Donalda Trumpa, w którym proponuje Ci wstąpienie do Rady Pokoju. Wymaga to jednak wpłaty w wysokości 1 miliarda dolarów. W liście do prezydenta: a/ podziękuj mu za zaproszenie, b/ opisz swoją reakcję na list, c/ wytłumacz, dlaczego nie będziesz w stanie skorzystać z zaproszenia, d/ zaproponuj alternatywne rozwiązanie. Rozwiń swoją wypowiedź w każdym z czterech podpunktów, tak aby pan prezydent Trump uzyskał wszystkie wskazane w nim informacje i nie czuł się obrażony i nie nałożył na ciebie ceł. Zadania maturalne tego typu, nie dość, że sprawdzą znajomość angielskiego abiturienta, to dodatkowo przygotują go do życia w świecie współczesnym, który niestety wraz z towarzyszącą mu rzeczywistością, nas otacza.

Sensacja archeologiczna w Anglii. Młotek sprzed pół miliona lat zmienia historię Europy– grzmi tytuł w Internecie. W południowej Anglii odkryto jedno z najstarszych narzędzi z kości słonia w historii Europy o długości zaledwie 11-stu centymetrów. Jak piszą naukowcy: historia młotka została nagle przerwana, nie wiadomo, dlaczego został porzucony. Pewnie ktoś zbudował młotek, ale nie odkrył gwoździ, więc nie miał czego przybijać i młotek odrzucił. Jak czytasz, że coś zmieni historię Europy, to myślisz, że to będzie chociaż święty Graal, jakiś dowód, że król Artur istniał, a nie młotek. Ale trzeba zrozumieć archeologów: całe życie odkopujesz jedynie potłuczone skorupy, to nie dziwota, że stary młotek wprawił archeologów w euforię. Zawsze to jakaś odmiana. Może zresztą tym młotkiem potłuczono te naczynia, co wcześniej znajdowali?

Nasze porankowe koło słusznych inicjatyw, chce brać z Trumpa przykład i zakładamy naszą Radę Przedpokoju. Wszyscy są zaproszeni. Nasza Rada Przedpokoju jest tańsza, osoby staną się stałymi członkami już po wpłaceniu na nasze konto jedynie, a niech wam będzie, miliona złotych. Niech będzie nasza strata. Kto nie przystąpi do naszej rady, zapłaci nam karę w wysokości stu tysięcy złotych.

"Drogi Jonasie”, napisał do drogiego Jonasa, premiera Norwegii, Prezydent USA Donald Trump, Zważywszy na to, że Twój kraj postanowił nie przyznać mi pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie 8 wojen PLUS, nie czuję już obowiązku myślenia. Wyłącznie o pokoju. Jako jedynemu udało mi się zdobyć odpowiedź drogiego Jonasa do drogiego Donalda. Idzie tak: Drogi Donaldzie. Zważywszy na to, że Twój kraj, postanowił nie przyznać nagrody Oskara za nasz, norweski dramat psychologiczny Olaf egre nygre bagre, przygody Olafa w błocie, ba nawet go nie Ameryka nie nominowała, nie czuję już obowiązku myślenia o tobie. A tak na poważnie, no, uraziła Norwegia amerykańskiego dzidziusia nie przyznając mu pokojowego nobla. No nie zabiera się dziecku zabawki.

Wysłuchaliśmy ze Skowronem w Internecie pałer spicza, czyli takiej mowy motywującej, bardzo popularne teraz. Zadaniem mowy motywującej jest zmotywowanie przez mówcę motywującego, motywanta. Chodzi o to, żeby motywowany motywant zrozumiał siebie i umiał wytyczyć cel i ścieżkę swojego rozwoju. Chyba w to wejdziemy ze Skowronem, podobno dochodowa sprawa. To nie jest trudne. Skupcie się: Pamiętaj, że jesteś sobą, inny nie jest tobą tylko ty. Musisz tego nie zmienić. Musisz wiedzieć, że ty sam jesteś fundamentem siebie. Masz być skałą na której związek wyznaniowy, jeśli zechce, zbuduje plebanię i dom katechetyczny z ozdobną dachówką. I na tym fundamencie, musisz budować to co nazywasz swoim ja. Stań się najlepszą wersją samego siebie, to znaczy zdefiniuj siebie poprzez siebie, ale jeśli ty chcesz się stać sobą, to będąc sobą musisz się na siebie otworzyć.

Dlaczego płaczesz Janino. A to łzy radości. Z okazji 36-cio lecia RMF FM, i wspaniałego livu nadawanego do Internetu. Ze łzami patrzysz z tej okazji i chcesz wspomnieć w tę rocznicę, twoich, Janino ulubionych komandosów poranka: Skowrona, Tomkowicza, Kałamagę i Olbratowskiego. To właśnie oni, pod czujnym okiem panny dyrektor, nie bacząc, co rano budzą i pobudzają kraj do życia w programie Wstawaj Szkoda Dnia. Ci bohaterowie wczesnego poranka, jak piekarze o ciemnym świcie wypiekają chleby ciekawych informacji, w tym bułki komentarzy i rogale płęt, byśmy my, obywatele tak, przecież, różnych płci, mogli z optymizmem i uśmiechem wejść w nowy dzień i stawić mu czoła. Dzięki tym komandosom poranka, odkąd zaczęli nadawać, społeczeństwo poprawiło swoją produktywność i byt. To właśnie głównie wysiłki Skowrona, Tomkowicza, Kałamagi i Olbratowskiego doprowadziły nasz kraj do dwudziestki najbogatszych państw świata...

I patrzcie. Natura pokryła nasz kraj panierką ze śniegu. Przysmażyła mrozem. W telewizyjnych stacjach informacyjnych trwały bezpośrednie transmisje ze śniegu i z mrozu. Reporterzy stojąc po kostki w śniegu donosili radośnie sensacyjnym tonem o Argamedonie. Radośnie bo było o czym mówić, a nie tylko o porwaniach prezydentów czy Ziobrze. Kierowcy co prawda narzekają, ale nikt im nie kazał kupować samochodów. To były indywidualne decyzje. Spora sensacja w sumie, że w styczniu tyle śniegu napadało i chwycił spory mróz. Bardziej czekalibyśmy w styczniu na listki na drzewach i kwiatuszki Co se będziemy żałować z listkami tak malowniczo wyrastających z łodyżek. Starsi z nas mówią: a taka zima, dawniej to były zimy. Śniegi to były śniegi, a mrozy były mrozami. Pamiętam taką zimę, że było tak zimno, że mróz pukał do drzwi i prosił, żeby go wpuścić, bo chce się ogrzać. Jak za szkołą paliliśmy papierosy, to dym zamarzał...

Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny za rządów PiS, Zbigniew Ziobro uzyskał azyl polityczny i ochronę międzynarodową na Węgrzech. Bo zdaniem władz węgierskich w Polsce doszło do "szeregu działań noszących znamiona politycznie motywowanych represji politycznych". Dlatego nie można będzie postawić pana Ziobry przed sądem. A prokuratura podejrzewa go o popełnienie 26 przestępstw w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. I co ma teraz zrobić rząd?

Mądrość, rozsądek i trafne rozwiązania są na wagę złota – na przykład jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski. Pod koniec zeszłego tygodnia niby spotkali się w tej sprawie pan prezydent z panem premierem, ale informacje, jakie z obu stron poszły po ich rozmowie, są takie, że każdy z nich chce dobrze, ale ten drugi przeszkadza. A tu trzeba się zbroić. Są propozycje nowego podatku obronnego, ale to przecież nowy podatek. Są na szczęście w kraju ludzie światli, mądrzy i rozsądni, zawsze gotowi podsunąć trafne rozwiązania...

Według wyników badań zdecydowana większość osób polskich nie wierzy, że dojdzie do współpracy prezydenta i premiera. Mają racje, bo chłopczyki kłócą się jakby im za to płacili wódką. Te kłótnie to przez social media. Ogólnie rzecz biorąc wpisy prezydenta to w skrócie: hasztag premier jest głupi, hasztag zdrajca hasztak dziadek w wermachcie. Wpisy premiera to: hasztag prezydent debil hasztag ukradłem mieszkanie Stanisławowi hasztag alfons. Jakby kazali im napisać piosenkę to by się pokłócili na Iksie o tekst. Jeden by chciał refren: siabadaba, to drugi, nie ma być babariba. I żadnego kompromisu typu lalalala by nie było. Takie niedojrzałe chłopczyki, które tylko szukają okazji, gdzie by tu jeden drugiemu, a drugi jednemu wbić w plecy ironiczny nóż złośliwości, żeby krwawił złością...

Koniec roku nastraja do podsumowań i przewidywań. Ciekawsze są przewidywanie, bo jaki jest sens w przewidywaniu przeszłość. Najciekawszą przepowiednią na 2026-ty rok, jest przepowiednia bułgarskiej niewidomej jasnowidzki, Baby Vangi. Według niej w listopadzie na Ziemię ma przybyć statek kosmiczny obcej cywilizacji. I co wtedy. Jakby wybrali Polskę, co byłoby słuszną decyzją, to mogą nam zepsuć Wszystkich Świętych. Można też założyć, że zechcą zostać dłużej, i wpadną na Wigilię. Dlatego warto zaplanować więcej pustych nakryć przy stole wigilijnym. Na przykład wpadną do ciebie na pierogi i kompot z suszu pan z małżonką. I trzeba będzie ich godnie podjąć i rozmawiać. Na przykład pan Ziblibablok powie: wylądowaliśmy w Baranowie. Piękne miejsce, cicho, pusto, jeden pan nam nawet chciał działkę sprzedać. Nie myśleliście, żeby tam lotnisko wybudować? Hmm, komu dolać kompociku.

A więc po około 365 dniach oczekiwania kończy się jeden, konkretnie 2025 rok, a zaczyna nowy 2026. Jest to czas podsumowań zwykle w polityce. Ale po co w przededniu Sylwka zajmować się szambem? Dlatego porozmawiamy o balach sylwestrowych. Są to bardzo groźne i nieprzyjemne imprezy, bo musimy obcować z innymi ludźmi, a przecież mamy smartfona. Są różne rodzaje bali, balów. Na przykład Węgrzy bawią się na Balatonie, Towarzystwo Przyjaciół Słowackiego na Bal-ladynie, wojskowi na Hu-balu. Miłośnicy latania spędzą sylwestra na bal-onie, a pracownicy NIK-u na balo-NIKu. Rzeźnicy zorganizują sobie branżowy bal – salceson, przepraszam bal-eron, czyściochy będą się bawić w bal-ii. Frywolne pijaki radośnie spędzą Sylwka na Bal-andze. Wśród bali mamy jeszcze bal dla samotnych, czyli bal-sam. Prywatni przedsiębiorcy na prywatce, a politycy cóż – na prywacie.

Czy potrzebny wam był po świętach szpikulec? Żeby sobie zrobić nową dziurkę w pasku do spodni. Niektórzy podobno sztukowali stary pasek. Tak, tak. Często po świętach jelita proszą o litość. Nasz układ trawienny, czyli nasz zkład przetwórstwa intensywnie harował całodobowo na pełnych obrotach nad przerobem świątecznych dóbr kulinarnych. Powstawały wyroby, dzieła, które wielu wpisze do swojego CV, a nawet złoży wniosek o wpisanie na listę UNESCO niematerialnego dziedzictwa ludzkości. Niematerialnego, bo po pewnym czasie podziwiana dzieło sztuki idzie do morza. Bałtyku oto nadchodzę. Ludzie narzekają, że nie da się tego tłuszczu zrzucić przed Sylwestrem. To zrzućcie przed Sewerynem.

Jutro wigilia i trzeba wykombinować jakiś prezent na ostatnią chwilę. Niektórzy umieją kupować, wynajdywać prezenty, inni nie. Co zrobić, żeby nie popaść w skrajną desperację i nie jechać na stację benzynową po breloczek? Albo goście już jadą do ciebie na wieczerzę, albo tym masz już wychodzić do kogoś i orientujesz się, że nie masz prezentu. Nie panikuj. Weź torebką z szarego papieru, nasyp tam niezmielonej kawy, zawiąż szarym sznurkiem...

Spiesz się powoli, wolniej jedziesz dalej zajedziesz, jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Świadom tych uniwersalnych mądrości, profesor Piotr Gliński, były minister kultury słusznie zauważył: Po co nam pociągi jadące 350 km/h? Mowa o Polsce. Kto będzie tym jeździł? Ludzie się będą bali wsiąść do takiego pociągu. Trudno się z profesorem nie zgodzić. Pociągi jeżdżące z prędkością 350 km/h mają oczywiste wady. Komu potrzebny jest strach ludzi? Chyba tylko rządowi. Poza tym przy tak szybkiej jeździe dochody pociągowych restauracji Wars. Bo jak jedzie pociąg krócej to mniej ludzie kupią. A co ważniejsza tak olbrzymia prędkość pociągów spowoduje, że kury nie będą dawać mleka, krowy przestaną się nieść i trzeba je będzie nosić. Szczotki przestaną zamiatać, liczba Pi przestanie być nieskończona. Chłop będzie z chłopem, a baba z babą.

Licząc od 20 do 31 grudnia wyreżyserowany przez Jerzego Hoffmana "Znachor" poleci aż 19 razy na różnych polskich kanałach telewizyjnych. Nie uciekniesz. Pytanie w rodzinie: Co chcecie oglądać, co wam włączyć Znachora czy Znachora, a może Znachora wolicie, nie, ja wolę Znachora, albo nie wiem Znachora? to wybierzcie, chyba, że macie ochotę na Znachora, dobra to pójdźmy na kompromis i niech będzie Znachor, ewentualnie Znachor. Oglądasz, ale wiesz, że zaraz się rozkręci, nagle i ktoś mówi: O, już są napisy końcowe zmień kanał, bo się spóźnimy na kolejnego Znachora. Szykuje się prawdziwy Kosiba szoł. Po trzeciej emisji, będziesz w stanie powiedzieć przed Fronczewskim słynne: Szanowni państwo, wysoki sądzie... To jest profesor Rafał Wilczur. Zaszczekaj Rafał. 19 emisji. Kurcze to w takim razie w 10 dni Kosiba będzie łamał nogi Wasylkowi 19-cie razy. Oby wytrzymał Wasylko. Kto obejrzy wszystkie 19 emisji dostanie order Virtutti Znachori...

Jest rok 15156. Środowisko archeologów już od setek lat poszukuje ruin mitycznego Centralnego Portu Komunikacyjnego, jednego z najważniejszych obiektów z okresu trzecio-er-peu. O CPK wspominają liczne zachowane źródła, ale jak dotąd nikomu nie udało się natrafić na żaden ślad tego tajemniczego obiektu. Nie jest też do końca jasne, czym owo CPK było. Jednak ilość wypowiedzi, pochwał na jego temat świadczy o tym, że musiało to być miejsce o niebagatelnym znaczeniu. Niektórzy wysnuwają teorię, że chodziło o stolicę trzecio-er-peu, inni że było to niezwykle ważne miejsce kultu, przejścia ze świata żywych do krainy umarłych, o czym mogą świadczyć liczne nawiązania do skrzydeł i odlotu na zachód, gdzie zachodzi Słońce, odwieczny symbol życia i śmierci. Archeolodzy spierają się też czy CPK i Port Polska to te same obiekty.

Politycy często stają przed bardzo dramatycznymi wyborami. W PiS-ie będą dwa spotkania wigilijne tego samego dnia. Jedna organizowana przez prezesa Kaczyńskiego, druga, jak mówi się: konkurencyjna, przez Mateusza Morawieckiego. Stosunki między nimi układają się mniej więcej tak jak między papą Smerfem i Gargamelem. I wśród polityków PiS panuje dezorientacja. Na którą wigilie pójść, na kogo postawić. Jak pójdziesz na opłatek do prezesa, a prezesa odsuną i Morawiecki przejmie prawicę, to co, pójdziesz do Morawieckiego prosić o ministerstwo i co usłyszysz? Ooo, mam tu listę, kto był u mnie. Nie ma pana na liście, a dlaczego to do Mateuszka się nie przyszło? Ha? Albo pójdzie działacz do Morawieckiego na wigilię, a tu Kaczyński zostaje, wygrywa wybory, polityk idzie do prezesa po stanowisko w radzie nadżerczej, a prezes na to: A dlaczego to do Mateuszka się poszło na opłatek, a nie do mnie. Mój człowiek był u Morawieckiego i pana widział. Ha?

Pamiętacie, mówiłem kiedyś o przepowiedniach dotyczących Polski. Baba Wang, ojciec Klimuszko i wszystkie były w pateczkę. Polska ma wychodzić z każdej opresji. Ma być Polska ostoją spokoju i dobrobytu. Piękna i dobra. Pełna szemrzących strumyków i wierzb płaczących z radości płaczących. I słuchajcie te przepowiednie spełniają się już teraz. Brytyjski Daily Mail narzeka, że pracowici i dobrze wykwalifikowanie Polacy masowo wracają do Polski, bo tam, czyli tu jest lepiej, spokojniej. Tak samo narzekają Niemcy, Norwegowie...

Syn mówi do mamy: kupmy Canal plus, bo chciałbym oglądać mecze koszykarskie NBA. Dziecko, NBA mamy za darmo w domu. Tymczasem w domu: TVRepublika ogłosiła, że w nocy na antenie będzie relacja z meczu NBA. Za darmowe friko. Widzowie się napalili, a meczu nie było tylko faceci siedzieli w studiu oglądali mecz i komentowali spotkanie którego widzowie nie widzieli, opisywali co się dzieje na parkiecie, rozmawiali o koszykówce, dyskutowali. Wiadomo: dyskusyjna telewizja. Co za piękny wsad! Krzyczeli.

Zbliżają się święta, sylwester, mężczyźni biją się z myślami jak się ubrać na te okazje. Czy to włożyć, czy tamto, czy jeszcze coś innego. Otóż nadchodzi zmiana w modzie męskiej. Jak czytam do lamusa odchodzi mężczyzna drwaloseksualny. Nie chodzi o to, że rąbie jak oszalały, tylko ma brodę, często zadbaną, w koszuli w kratę, w spodniach drwalowych, buciory. Dyktatorzy mody mają teraz inne wizje współczesnego mężczyzny, jakim część z nas jest.

Wczoraj był fetorek, bo wczoraj ukazała się informacja, że Doda nie myje rano twarzy. Nawet na TikToku przeprowadziła bezpośrednią transmisję z nie mycia twarzy. Doda wywołała, jak pisze Internet burzę w Internecie, a Internet chyba najlepiej wie co się u niego dzieje. Trochę w komentarzach kpią z Dody, ale czytamy, że rano nie myją twarzy amerykańskie gwiazdy typu Hajek, czy Stone. Podobno mycie oblicza rano powoduje, że się usuwa pecha. A poza tym uczciwi nie muszą myć twarzy.

Po meczu Radomiak Pogoń jeden gniazdowych, gniazdowy to osoba na meczu, która prowadzi i koordynuje doping. Coś jak marszałek Sejmu. Zatem jedne z gniazdowych przekazał piłkarzom szczecińskim ważny komunikat, cytuję: Jeszcze raz dowiemy się, że któryś z was był na baletach i obracał nasze dziewczyny, to wjeżdżamy na trening i was wszystkich roz****dalamy. Nieważne czy biały, czy czarny, czy obrońca, czy napastnik. Jesteście jedną drużyną i wszyscy dostajecie w****dol. Ode mnie tyle, zakończył swój komunikat gniazdowy. Dlaczego o tym mówię, bo to jest przykład jak należy konstruować informację. Mamy tu do czynienia z jasnym, precyzyjnym komunikatem, bez anglicyzmów, nie ma klik bajta typu: ale wam zaraz powiem, i zaczyna od historii Pogoni Szczecin, może coś o ustawie łańcuchowej, a dopiero na końcu konkret.

5-tego grudnia byliśmy świadkami niezwykłej uroczystości o światowym zasięgu w John F. Kennedy Center w Waszyngtonie. Była to uroczystość o charakterze towarzyskim. Towarzysz Infantino szef FIFY wręczył towarzyszowi Trumpowi pokojową nagrodę FIFA. Nagroda ta została wręczona po raz pierwszy, gdyż dopiero w tym roku towarzysz Infantino ją ustanowił, żeby nie przyjeżdżać do towarzysza Trumpa z pustymi rękami, ale z czymś godnym. Po ogłoszeniu przez włoskiego towarzysza decyzji na sali zapadła cisza. Cisza, tu nie ulega wątpliwości, spowodowana radosnym podziwem. Widownię po prostu zatkało z zachwytu. Słychać było jedynie głos towarzysza Infantino, który jakby nucił coś co przypominało: łubudubu, łubudubu, niech nam żyje towarzysz prezydent Trump. Coś koło tego.

Tusk i Nawrocki kłócą się, dogryzają sobie. A przecież to są kibole jednej drużyny, Lechii Gdańsk. Może przez te ich swary Lechia średnio stoi. Obaj uczestniczyli w szlachetnych modułach walki, Tusk podobno nawet z solidnym łańcuchem w ręce. A teraz nawet jako kibole nie mogą się dogadać. Co polityka robi z porządnymi ludźmi. Jak to świadczy o polskiej piłce...

Jak udowodnić, że coś nie istnieje? Udowodnić, że coś istnieje też nie jest łatwo. Paręnaście lat temu, mówiłem o tym, pewien Kanadyjczyk został uznany za zmarłego przez pomyłkę. I chciał udowodnić, że żyje, że po prostu jest. Przyszedł do urzędu i mówi, że żyje. Może pan i żyje, ale u nas w dokumentach stoi, że nie. A co jest ważniejsze nasze, urzędowe dokumenty, czy rzeczywistość? Wracaj chłopie do grobu i rób bałaganu w dokumentach – tak mniej więcej wyglądał rozmowa. W końcu, poszedł do ichniego urzędu skarbowego i mówi oto jestem, ecce homo powiedział wskazując na siebie. Chcę znów płacić podatki. A Skarbówa na to: aa, jesteś. Ale on udowadniał urzędowi, że coś jest, konkretnie on. A jak udowodnić, że coś nie istnieje? Przed takim problemem stanęła nasza słuchaczka Marysia. Chciała zagospodarować nabytą przez nią działkę, na której nie ma lasu, ale w urzędowych dokumentach sprzed 25 lat las jest. Sprawa trwa 5 lat, były dwie wizje lokalne i Marysia dalej się buja z udowodnieniem, że lasu już dawno nie ma. Stoimy zatem przed filozoficznym problemem: jak udowodnić, że coś nie istnieje?

Polski język mody jest fascynujący i go lubię, choć jest angielski. Taki tytuł z Internetu: Kozaki? Zapomnij. "Buckled boots" to zimowy hit. I dalej czytamy. "Buckled boots" to najmodniejszy aktualnie model. Są wyraziste z solidnym, motocyklowym charakterem. Motocyklowym, bo są dwusuwowe, znaczy dwu-wsuwowe, jeden wsuwa się na lewą, a drugi na prawą nogę. Nic dziwnego, mówią eksperci, że już niedługo zdominują ulice. Żeby było jasne: nie są to zwykłe buckled boots, ale takie z klamrami...

Weźmy się za jajka. Polska - jest jednym z największych producentów i eksporterów jaj na świecie. Nie chodzi o te polityczne, ale kurze. Czyli tę cudowną żółtą kulkę, zanurzoną w przezroczystej plazmowatej mazi, a to wszystko obute w delikatną skorupkę. Piękniejszej definicji jaja nie znajdziecie. Przystępując do tematu: 40 procent polskiej produkcji jaj trafia na rynki zagraniczne. Nawet do Tajlandii. Ale też kupujemy jaja kurze z Ukrainy, Turcji, a nawet z Brazylii, tak zwane kochones. Za taki stan rzeczy nasz branża jajcarska wini przede wszystkim politykę Unii Europejskiej, bo unijne wymogi stawiane producentom jaj podnoszą ceną tego niemal kulistego zdrowego produktu. Nieustanne zaostrzanie przepisów dotyczących produkcji jaj daleko ponad standardy obowiązujące na świecie powoduje, że jajka nie unijne są dużo tańsze. Problem polskich jaj zatem leży w samej istocie biurokracji...

Będzie krach finansowy. Acha. Przetrwacie, dzięki mnie. O co chodzi? Wyjaśniam. Ale klikbajcior! Nie? Godny najlepszych portali na prestiżowych witrynach. Krach finansowy, najogólniej rzecz ujmując, jest to sytuacja, że no, nie zygniesz za bardzo z forsą. Zakup nowego taboretu będzie musiał poczekać. Robert Kiyosaki, guru finansów osobistych straszy wielkim krachem, który ma uderzyć w najbliższym czasie w rynki nieruchomości, akcji i tradycyjnych walut. Zdaniem Kiyosakiego uratować choć część majątku pozwolą jedynie inwestycje w metale. U nas w Polsce na szczęście są inwestorzy w metale. Kradną metale, trakcje kolejowe, szyny, kable, mówimy o nich złomiarze. Ci mogą się czuć bezpiecznie. Co z resztą społeczeństwa?

Kompleks Adonisa to obsesyjne skupianie się na wyglądzie. Adonis to mitologiczna postać, był ukochanym Afrodyty i stał się symbolem męskiego piękna i siły. Jak ostrzegają eksperci kompleks dotyczy coraz większej liczby mężczyzn, dla których obsesyjne dążenie do perfekcyjnej sylwetki i urody może prowadzić do zaburzeń psychicznych i innych schorzeń.