Tomasz Olbratowski - człowiek orkiestra! Tańczy, śpiewa i... pisze felietony. Nie ma osoby w tym kraju, która nie usłyszałaby choć kilku z nich. Felietonów słuchaj od poniedziałku do piątku o 7.50 w RMF FM.

Pogoda na Wielkanoc 2026 budzi coraz większe zainteresowanie – czytamy w Internecie. Trudno polemizować z tym stwierdzeniem, tym bardziej, że Wielkanoc się zbliża. Tu nie będzie zaskoczenia z każdym dniem. Tak jest co roku. Ja tylko przypomnę, że w tym roku Wielkanoc przypada w niedzielę, która jest poprzedzona przez sobotę poświęconą na święcenie koszyczków z tradycyjnym wkładem. To takie ogólne przypomnienie. Nie przegapmy. Wracając do prognozy pogody na święta Wielkanocne. Prognoza Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej pełna jest konkretów, cytuję: sugeruje przewagę wiosennej aury, jednak modele wskazują też na możliwe epizody chłodniejsze. Synoptycy podkreślają, że długoterminowe wyliczenia obarczone są niepewnością, bo prognozy długoterminowe mają charakter orientacyjny. Ostateczny obraz pogody na Wielkanoc 2026 zależeć będzie od rozwoju sytuacji barycznej w kolejnych tygodniach. Czyli może być różnie...

Nagłówki w Internecie to osobno rodzaj twórczości. Radosnej i pouczającej. Przykład cytuję: Rekin zaatakował bez ostrzeżenia. Odnotowano niesamowity wybryk natury: rekin, który nie ostrzega przed atakiem. Musimy wszyscy przyznać, że to nieładny i pozbawiony wszelkich zasad fejrplej postępek rekina. Bardzo nieładnie z jego strony, że nie ostrzegł. Mógł, nie wiem, wysłać esemesa: cześć, tu rekin Stanisław. Co u Ciebie. Za chwilę będę atakował. Pozdrawiam. Może na swoim profilu powinien był zamieścić ostrzeżenie: tu i tu, tego i tego dnia, od tej do tej godziny nastąpią moje ataki. Ubrana kamizelka odblaskowa też mogłaby załatwić sprawę. Również jakieś wybrane sygnały dymne, lub błyskanie latarką. Niestety, bolesna prawda jest taka, że każdy drapieżnik, czy to taki drapieżnik czy inny, biegający, pełzający, fruwający atakuje bez ostrzeżenia...

Mamy w kraju problem z przywództwem. Duży pałac, a w zasadzie duży pajac naparza się z małym pajacem. Duży Pajac snuzuje i wetuje na zmianę, Mały Pajac sprzedaje Polskę Niemcom, mówili w telewizji, którą prowadzą zacięte twarze. Hipokryta Błaszczak dymi jak zepsuta kotłownia na wszystkie tematy. I tak dalej. Piorą się po socialach jak oszalali. Niby w ten sposób kontynuujemy starą Polską tradycję, którą zapoczątkował średniowieczny książę Tworzyspór II Nieogar. Brak nam w Polsce przywódcy z prawdziwego zdarzenia. Tutaj potrzeba jednej zdecydowanej osoby, która by przyszła i powiedziała: ma być tak, tak i tak. I ... mnie obchodzi. Od razu zapanowałby porządek. Dlaczego zatem nie skorzystać z dobrej tradycji. Taką odpowiedzialną osobą w naszej historii był książę Bolesław Rękonogi. Bolesław Rękonogi piękna postać, wspaniały władca, aż szkoda, że nie istniał..

Tak wynika z powszechnych doświadczeń. Otóż, przechodząc do meritum sedna, kiedy chcesz sobie przygotować jajko sadzone, mimo, że ostrożnie wbijasz jajo na patelnię, ono się rozwala i musisz robić jajecznicę. Z kolei kiedy robisz jajecznicę, to niedbale wbijasz jajo na patelnię i co? żółtko ładne okrągłe w środeczku, wokół gluty, idealne sadzone i musisz mieszać, żeby była jajecznica, bo akurat na nią masz ochotę. Można się starać oszukać jajo, i kiedy chcesz sadzone to mówisz na głos, żeby wszystkie jajka słyszały: a, zrobię sobie jajecznicę. Nie działa.

Polska scena polityczna dzieli się na partie, a te partie dzielą się. Potężna partia Polska 2050 ugięła się pod własnym ciężarem ważności i pękła. Podzieliła się na dwie części, czyli mamy dwie Polski 1025. 1025: czy ta data coś wam mówi? Tak, w 1025 roku koronowano pana Bolesława Chrobrego na pierwszego króla Polski. Co jest dobrą wróżbą dla obu części. Mamy więc w kraju dwie królewskie partie. Która będzie rządzić? Biorąc pod uwagę poziom poparcia dla macierzystej mateczki 2050, to jedyna szansa na rządzenie dwóch Polsk, to wprowadzenie w Polsce monarchii i wyłonienie króla, lub królowej jednej z tych królewskich ugrupowań 1025. W ślad Polski 2050 wydaje się iść PiS...

Święto zakochanych, popularne Walentynki jedni obchodzą, a inni, na przykład ludzie samotni, introwertycy obchodzą je z daleka. Zwróćmy wspólnie uwagę, że wszystkie nasze święta, nie tylko Walentynki, są w zasadzie stworzone pod ekstrawertyków, a nie introwertyków. Tu wyjaśnię pojęcia, introwertyzm to normalna postawa człowieka, ekstrawertyzm to silne zaburzenie psychiczne polegające na tym, że taka osoba lubi ludzi, lubi wśród nich przebywać. I ekstrawertycy kontrolują wszystkie święta. Boże Narodzenie jest grupowym spotkaniem przy wigilijnym stole, w święto niepodległości są marsze, we Wszystkich Świętych wizyty na zatłoczonych cmentarzach. Nawet w środę popielcową w tłoku posypują ci głowę popiołem. Wszystkie te uroczystości są nastawione na interakcje międzyludzkie...

Banany to zdecydowanie jedne z ulubionych owoców Polaków, chociaż próżno ich szukać w polskich sadach. – bardzo słuszna uwaga. Chyba, że ktoś je dla jaj powiesi na jabłonce. Wchodzi sadownik, eee! I dalej autorka: z pewnością codziennie można je znaleźć na blatach kuchennych w tysiącach naszych domów. Częściej w lodówkach, ale jak ktoś ma blat to może wyłożyć na niego banany i znajdzie na blacie. Ok., banany leżą na blacie, walisz w nie efektownie patelnią i jest malownicza pulpa. Teściowa poprosi o dokładkę. Nic z tych rzeczy.

Lekko odżyła sprawa reparacji wojennych od Niemiec dla Polski. Oczywiście część odebrał już Robert Lewandowski grając w Bayernie Monachium, ale została jeszcze pewna kwota. I Wolfgang Ischinger, wieloletni szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, zaproponował, by Niemcy, zamiast finansowych reparacji wojennych, przekazały Polsce nieodpłatnie okręt podwodny, parę okrętów niepodwodnych, czyli nawodnych i czołgi. Noo, w sumie rozsądna propozycja, czemu nie, ktoś by powiedział: nie ma słabych luk. Ale...

Niektórzy twierdzą, że naszemu należał się złoty medal i pytają: jakim cudem Niemiec, Filip Raimund skoczywszy w dwóch skokach łącznie o półtora metra bliżej od Polaka, a wygrał, wietrząc w tym germański spisek. Odpowiadam: wiatry panie, wiatry. Niemiec miał mocniejsze wiatry. A to bardzo istotne podczas narciarskiego lotu. Fizyka się kłania. Sukces Polaka ma jeszcze inny wymiar: zachęca do skakania. Bo jak zdobył srebrny, tak niespodziewany medal to skakałem. Tak mało jest w dzisiejszym świecie powodów do skakania z radości. Dzięki Kacper, znaczy panie Kacprze za tę okazję.

Zauważmy ciekawą sprawę. Żadna z zimowych dyscyplin olimpijskich nie ma swojego źródła, początku w Polsce. W czym dołączyliśmy do takich państw jak: Brazylia, Kongo, czy Namibia. Na zimowych igrzyskach jest curling, dyscyplina polega na tym, że panie i panowie zamiatają szczotą lód przed wypuszczonym wcześniej kamieniem. Curling w wykonaniu panów chętnie oglądają panie, gdyż jest to jedyna okazja zobaczenia jak facet zasuwa na mopie. Ta dyscyplina narodziła się w Szkocji, pierwsza wzmianka o curlingu pochodzi z 1511. Narciarstwo klasyczne narodziło się w Skandynawii: Norwegii, Szwecji i tak dalej, gdzie przez większość roku jest śnieg. We Włoszech czy Francji powstało narciarstwo alpejskie, z tego prostego, choć może zaskakującego powodu, że tam są Alpy. A nasz kraj nie jest wynalazcą, rdzennie naszej dyscypliny zimowej. Są ku temu przyczyny...

Wiedzieliście o tym, że cyfry mają własne wibracje trtrrrtr i rezonują z nami. No. Tak twierdzą numerolodzy, osobnicy zajmujący się badaniem wpływu cyfr, numerów na życie człowieka. Mówię cyfr i numerów, bo przecież numer może składać się z wielu cyfr na przykład pokój 28. A zatem co numerologia mówi o cyfrach? Cyfry to niezłe numery. Bo wam to się wydaje, że jak coś wam się nie udaje, albo udaje, to wasza wina czy zasługa...

Przepraszam ale muszę dzisiaj powiedzieć coś pozytywnego o naszych politykach i jelitach celebryckich. Zapytacie: „Ile ci zapłacili?”. No niestety nic. O co chodzi? Spójrzcie na tę aferę z Epsteinem. Gość miał wyspę, na która zjeżdżały się tuzy światowej polityki, miliarderzy czy inne elity. Było ostro: nieletnie dziewczyny sprowadzane wbrew swojej woli, orgie, Moskwa miała wysyłać kobiety, które szpiegowały dla Rosji, na wyspie rzekomo ukryty jest cmentarz. Jednym słowem biblijna Sodoma była w porównaniu do tego miejsca stolicą moralności. Placem zabaw dla dzieci. A ci wszyscy politycy, bogacze i celebryci, który tam jechali wiedzieli, że nie jadą tam dyskutować o literaturze czy na rekolekcje i odmawianie samotnie w celi pod twą obronę. A wiele materiałów i zdjęć nie opublikowano bo są zbyt drastyczne. Okaleczenia, zgony. A teraz spójrzcie na polskie elity polityczno-celebryckie. A to zaparkują w niedozwolonym miejscu, a do z promilem się przejadą, nawpychają się ośmiorniczek na koszt podatnika, a to biorą kilometrówki na jazdę kabrioletem w zimie z Przemyśla do Brukseli.

Olbratowski jest najpiękniejszą rzeczą, jaką Bóg mógł dać człowiekowi. To cytat ze słuchacza, który nagrał się na naszą sekretarkę. Dużo w tym stwierdzeniu prawdy, ale też i sporo przesady. Bo najpiękniejszą rzeczą, którą dał Bóg światu to Chrystus. Ja jestem na drugim miejscu. Chrystus w moim wieku już dawno zmartwychwstał i wstąpił do nieba, a ja nawet nie jestem chory...

Prokuratura ze Szczecina skierowała do Sądu akt oskarżenia przeciwko myśliwemu, który nieumyślne zastrzelił 5 lat temu dwie, będące pod ścisłą ochroną, samice żubra. Może myślał, że to rowerzyści przebrali się za żubry, żeby uniknąć jego strzałów. Nie dam się zrobić w konia, pomyślał sobie. Nie uciekną łobuzy. Tłumaczył, że wziął żubrzyce za dziki. Pomyłki na polowaniach się zdarzają. Sporo ginie postronnych istot typu, krowa, rowerzysta, sąsiad...

Donald Trump twardo upomina się o przyznanie mu Pokojowej Nagrody Nobla. Do wielu parlamentów, w tym do naszego, przyszły wezwania z Izby Reprezentantów USA i izraelskiego Knesetu, do lobbowania za kandydaturą Trumpa do Pokojowego Nobla. Załączono nawet gotowca listu lobującego: "Żadna inna osoba nie zrobiła więcej na rzecz promowania pokoju w 2025 i nikt nie jest bardziej godny tego zaszczytu." W ciężkiej sytuacji nas postawiono. Bo z jednej strony dość dyskusyjny jest ten Pokojowy Nobel dla Trumpa, a drugiej jest trochę strach, że jak nie wyślemy listu do komisji noblowskiej, to mogą być sankcje: zakaz wjazdu Polaków do USA i Izraela, cła, wycofanie amerykańskich żołnierzy z Polski.

O Igrzyskach we Włoszech zrobiło się głośniej, kiedy Amerykanie potwierdzili, że do Włoch wybierają się agenci ICE Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł, by wziąć udział w zabezpieczeniu igrzysk. Ostatnio nasilają się protesty wobec ICE i Straży Granicznej, które są krytykowane za brutalne metody działania. Deklaracja udziału ICE spotkała się z gwałtowną krytyką Włochów. Mamma mija, to jest milicja, która zabija, drą kopary Italiańce. Ciekawe czy zjawi się tam sławny już z działań w Minessocie szef patrolu granicznego Greg Bovio. Powinien, pasuje do Włoch, bo w tym swoim mundurze wygląda jak siostrzeniec Mussoliniego. Dzieci włoskie będą krzyczeć; mamma, mamma Benito arriva, Mussolini przybył.

Każdy ma jakieś marzenia. Nawet ludzie za granicą. Zatrzymany na lotnisku przez Straż Graniczną 29-cio-letni Wenezuelczyk, pytany o cel podróży wyznał, że chciałby zwiedzić Sosnowiec. Potem niby zmienił zdanie i powiedział, że chce zostać w Katowicach kilka dni. Ostatecznie przyznał, że przyleciał, aby podjąć pracę zarobkową. Może niepotrzebnie Straż Graniczna nakazała mu powrót. Przecież może nie kłamał, może chciał pobyć kilka dni w Katosach, a później podjąć pracę zarobkową w Sosnowcu, przy okazji zwiedzając miasto. To się w zasadzie trzyma kupy...

W Polsce pod koniec lutego ma być gotowy projekt ustawy ograniczającej dostęp dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych do ukończenia 15. roku życia. Podobnie jak w Australii czy Francji. Czyli młode muszą się przygotować na tę noc cyfrową. Warto już teraz zacząć przygotowywać zapasy lajków w tapczanie, zamrozić w lodówce suby na zaś, zakisić wyświetlenia, zrobić z rolek konfitury. Bo to się może to skończyć tak, że dzieci w szkole będą musiały na przerwie rozmawiać ze SOBĄ, poznawać ludzi w realu, czytać książki, nie budować swojej wiedzy na 20 sekundowych rolkach...

Jak pewnie się zorientowaliście, dobry Pan Bóg zamknął mi przed nosem drzwi, kiedy stałem w kolejce po urodę. Postawił na mój rozwój osobowy, co Mu się nie do końca udało. Uroda nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć. Ja to mam z głowy, ale inni nie. Koledzy wczoraj mówili o pani Bognie Sworowskiej, która zdradziła, że dbanie o urodę to jest ogrom roboty: ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia. Ludzie ładni mają przechlapane: trzeba się co tydzień kąpać, nie dopuścić by paznokcie wrosły w palce, golić w różnych miejscach, jeść odrażające rzeczy, robić makijaż permanentny, drenaż limfatyczny, dermoobrazę, kotafilię, pependzing, piling azjatycki, czy bliskowschodni, wzmacniać brwi, przedłużać paznokcie, botoksować się z urodą, wypychać się silikonem, robić sobie fejslifting, czyli operację wygładzania skóry twarzy poprzez naciągania skóry twarzy na głowę, znaczy własnej skóry twarzy na własną głowę. Lifting można inaczej nazwać repasacją twarzy, bo w miarę naciągania znikają oczka.

Maturzyści, są teraz w okresie próbnych matur, a już w maju matury jako takie sensu strikto. Maturzyści będą zdawać między innymi egzamin z języka angielskiego. I tu miałbym pewną uwagę co do poleceń polegających na napisaniu czegoś na zadany temat. I te tematy są takie ostatnio oderwane od rzeczywistości. Typu, nie wiem: twój kolega z Londynu, Muhammed abu tabu chce kupić wazon i prosi cię o radę. W liście do kolegi podziękuj za zaufanie, napisz o swoim stosunku do wazonów, przedstaw jakie twoim zdaniem widzisz. Zaproponuj alternatywne rozwiązanie, żeby kupił ołówek. Coś w tym stylu jest na egzaminie z anglika. A moim zdaniem trzeba dawać takie zadanie, które są mocno osadzone w rzeczywistości. Na przykład: Dostałeś list od Prezydenta USA, Donalda Trumpa, w którym proponuje Ci wstąpienie do Rady Pokoju. Wymaga to jednak wpłaty w wysokości 1 miliarda dolarów. W liście do prezydenta: a/ podziękuj mu za zaproszenie, b/ opisz swoją reakcję na list, c/ wytłumacz, dlaczego nie będziesz w stanie skorzystać z zaproszenia, d/ zaproponuj alternatywne rozwiązanie. Rozwiń swoją wypowiedź w każdym z czterech podpunktów, tak aby pan prezydent Trump uzyskał wszystkie wskazane w nim informacje i nie czuł się obrażony i nie nałożył na ciebie ceł. Zadania maturalne tego typu, nie dość, że sprawdzą znajomość angielskiego abiturienta, to dodatkowo przygotują go do życia w świecie współczesnym, który niestety wraz z towarzyszącą mu rzeczywistością, nas otacza.

Sensacja archeologiczna w Anglii. Młotek sprzed pół miliona lat zmienia historię Europy– grzmi tytuł w Internecie. W południowej Anglii odkryto jedno z najstarszych narzędzi z kości słonia w historii Europy o długości zaledwie 11-stu centymetrów. Jak piszą naukowcy: historia młotka została nagle przerwana, nie wiadomo, dlaczego został porzucony. Pewnie ktoś zbudował młotek, ale nie odkrył gwoździ, więc nie miał czego przybijać i młotek odrzucił. Jak czytasz, że coś zmieni historię Europy, to myślisz, że to będzie chociaż święty Graal, jakiś dowód, że król Artur istniał, a nie młotek. Ale trzeba zrozumieć archeologów: całe życie odkopujesz jedynie potłuczone skorupy, to nie dziwota, że stary młotek wprawił archeologów w euforię. Zawsze to jakaś odmiana. Może zresztą tym młotkiem potłuczono te naczynia, co wcześniej znajdowali?

Nasze porankowe koło słusznych inicjatyw, chce brać z Trumpa przykład i zakładamy naszą Radę Przedpokoju. Wszyscy są zaproszeni. Nasza Rada Przedpokoju jest tańsza, osoby staną się stałymi członkami już po wpłaceniu na nasze konto jedynie, a niech wam będzie, miliona złotych. Niech będzie nasza strata. Kto nie przystąpi do naszej rady, zapłaci nam karę w wysokości stu tysięcy złotych.

"Drogi Jonasie”, napisał do drogiego Jonasa, premiera Norwegii, Prezydent USA Donald Trump, Zważywszy na to, że Twój kraj postanowił nie przyznać mi pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie 8 wojen PLUS, nie czuję już obowiązku myślenia. Wyłącznie o pokoju. Jako jedynemu udało mi się zdobyć odpowiedź drogiego Jonasa do drogiego Donalda. Idzie tak: Drogi Donaldzie. Zważywszy na to, że Twój kraj, postanowił nie przyznać nagrody Oskara za nasz, norweski dramat psychologiczny Olaf egre nygre bagre, przygody Olafa w błocie, ba nawet go nie Ameryka nie nominowała, nie czuję już obowiązku myślenia o tobie. A tak na poważnie, no, uraziła Norwegia amerykańskiego dzidziusia nie przyznając mu pokojowego nobla. No nie zabiera się dziecku zabawki.

Wysłuchaliśmy ze Skowronem w Internecie pałer spicza, czyli takiej mowy motywującej, bardzo popularne teraz. Zadaniem mowy motywującej jest zmotywowanie przez mówcę motywującego, motywanta. Chodzi o to, żeby motywowany motywant zrozumiał siebie i umiał wytyczyć cel i ścieżkę swojego rozwoju. Chyba w to wejdziemy ze Skowronem, podobno dochodowa sprawa. To nie jest trudne. Skupcie się: Pamiętaj, że jesteś sobą, inny nie jest tobą tylko ty. Musisz tego nie zmienić. Musisz wiedzieć, że ty sam jesteś fundamentem siebie. Masz być skałą na której związek wyznaniowy, jeśli zechce, zbuduje plebanię i dom katechetyczny z ozdobną dachówką. I na tym fundamencie, musisz budować to co nazywasz swoim ja. Stań się najlepszą wersją samego siebie, to znaczy zdefiniuj siebie poprzez siebie, ale jeśli ty chcesz się stać sobą, to będąc sobą musisz się na siebie otworzyć.

Dlaczego płaczesz Janino. A to łzy radości. Z okazji 36-cio lecia RMF FM, i wspaniałego livu nadawanego do Internetu. Ze łzami patrzysz z tej okazji i chcesz wspomnieć w tę rocznicę, twoich, Janino ulubionych komandosów poranka: Skowrona, Tomkowicza, Kałamagę i Olbratowskiego. To właśnie oni, pod czujnym okiem panny dyrektor, nie bacząc, co rano budzą i pobudzają kraj do życia w programie Wstawaj Szkoda Dnia. Ci bohaterowie wczesnego poranka, jak piekarze o ciemnym świcie wypiekają chleby ciekawych informacji, w tym bułki komentarzy i rogale płęt, byśmy my, obywatele tak, przecież, różnych płci, mogli z optymizmem i uśmiechem wejść w nowy dzień i stawić mu czoła. Dzięki tym komandosom poranka, odkąd zaczęli nadawać, społeczeństwo poprawiło swoją produktywność i byt. To właśnie głównie wysiłki Skowrona, Tomkowicza, Kałamagi i Olbratowskiego doprowadziły nasz kraj do dwudziestki najbogatszych państw świata...

I patrzcie. Natura pokryła nasz kraj panierką ze śniegu. Przysmażyła mrozem. W telewizyjnych stacjach informacyjnych trwały bezpośrednie transmisje ze śniegu i z mrozu. Reporterzy stojąc po kostki w śniegu donosili radośnie sensacyjnym tonem o Argamedonie. Radośnie bo było o czym mówić, a nie tylko o porwaniach prezydentów czy Ziobrze. Kierowcy co prawda narzekają, ale nikt im nie kazał kupować samochodów. To były indywidualne decyzje. Spora sensacja w sumie, że w styczniu tyle śniegu napadało i chwycił spory mróz. Bardziej czekalibyśmy w styczniu na listki na drzewach i kwiatuszki Co se będziemy żałować z listkami tak malowniczo wyrastających z łodyżek. Starsi z nas mówią: a taka zima, dawniej to były zimy. Śniegi to były śniegi, a mrozy były mrozami. Pamiętam taką zimę, że było tak zimno, że mróz pukał do drzwi i prosił, żeby go wpuścić, bo chce się ogrzać. Jak za szkołą paliliśmy papierosy, to dym zamarzał...

Były minister sprawiedliwości i prokurator generalny za rządów PiS, Zbigniew Ziobro uzyskał azyl polityczny i ochronę międzynarodową na Węgrzech. Bo zdaniem władz węgierskich w Polsce doszło do "szeregu działań noszących znamiona politycznie motywowanych represji politycznych". Dlatego nie można będzie postawić pana Ziobry przed sądem. A prokuratura podejrzewa go o popełnienie 26 przestępstw w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości. I co ma teraz zrobić rząd?

Mądrość, rozsądek i trafne rozwiązania są na wagę złota – na przykład jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski. Pod koniec zeszłego tygodnia niby spotkali się w tej sprawie pan prezydent z panem premierem, ale informacje, jakie z obu stron poszły po ich rozmowie, są takie, że każdy z nich chce dobrze, ale ten drugi przeszkadza. A tu trzeba się zbroić. Są propozycje nowego podatku obronnego, ale to przecież nowy podatek. Są na szczęście w kraju ludzie światli, mądrzy i rozsądni, zawsze gotowi podsunąć trafne rozwiązania...

Według wyników badań zdecydowana większość osób polskich nie wierzy, że dojdzie do współpracy prezydenta i premiera. Mają racje, bo chłopczyki kłócą się jakby im za to płacili wódką. Te kłótnie to przez social media. Ogólnie rzecz biorąc wpisy prezydenta to w skrócie: hasztag premier jest głupi, hasztag zdrajca hasztak dziadek w wermachcie. Wpisy premiera to: hasztag prezydent debil hasztag ukradłem mieszkanie Stanisławowi hasztag alfons. Jakby kazali im napisać piosenkę to by się pokłócili na Iksie o tekst. Jeden by chciał refren: siabadaba, to drugi, nie ma być babariba. I żadnego kompromisu typu lalalala by nie było. Takie niedojrzałe chłopczyki, które tylko szukają okazji, gdzie by tu jeden drugiemu, a drugi jednemu wbić w plecy ironiczny nóż złośliwości, żeby krwawił złością...

Koniec roku nastraja do podsumowań i przewidywań. Ciekawsze są przewidywanie, bo jaki jest sens w przewidywaniu przeszłość. Najciekawszą przepowiednią na 2026-ty rok, jest przepowiednia bułgarskiej niewidomej jasnowidzki, Baby Vangi. Według niej w listopadzie na Ziemię ma przybyć statek kosmiczny obcej cywilizacji. I co wtedy. Jakby wybrali Polskę, co byłoby słuszną decyzją, to mogą nam zepsuć Wszystkich Świętych. Można też założyć, że zechcą zostać dłużej, i wpadną na Wigilię. Dlatego warto zaplanować więcej pustych nakryć przy stole wigilijnym. Na przykład wpadną do ciebie na pierogi i kompot z suszu pan z małżonką. I trzeba będzie ich godnie podjąć i rozmawiać. Na przykład pan Ziblibablok powie: wylądowaliśmy w Baranowie. Piękne miejsce, cicho, pusto, jeden pan nam nawet chciał działkę sprzedać. Nie myśleliście, żeby tam lotnisko wybudować? Hmm, komu dolać kompociku.

A więc po około 365 dniach oczekiwania kończy się jeden, konkretnie 2025 rok, a zaczyna nowy 2026. Jest to czas podsumowań zwykle w polityce. Ale po co w przededniu Sylwka zajmować się szambem? Dlatego porozmawiamy o balach sylwestrowych. Są to bardzo groźne i nieprzyjemne imprezy, bo musimy obcować z innymi ludźmi, a przecież mamy smartfona. Są różne rodzaje bali, balów. Na przykład Węgrzy bawią się na Balatonie, Towarzystwo Przyjaciół Słowackiego na Bal-ladynie, wojskowi na Hu-balu. Miłośnicy latania spędzą sylwestra na bal-onie, a pracownicy NIK-u na balo-NIKu. Rzeźnicy zorganizują sobie branżowy bal – salceson, przepraszam bal-eron, czyściochy będą się bawić w bal-ii. Frywolne pijaki radośnie spędzą Sylwka na Bal-andze. Wśród bali mamy jeszcze bal dla samotnych, czyli bal-sam. Prywatni przedsiębiorcy na prywatce, a politycy cóż – na prywacie.

Czy potrzebny wam był po świętach szpikulec? Żeby sobie zrobić nową dziurkę w pasku do spodni. Niektórzy podobno sztukowali stary pasek. Tak, tak. Często po świętach jelita proszą o litość. Nasz układ trawienny, czyli nasz zkład przetwórstwa intensywnie harował całodobowo na pełnych obrotach nad przerobem świątecznych dóbr kulinarnych. Powstawały wyroby, dzieła, które wielu wpisze do swojego CV, a nawet złoży wniosek o wpisanie na listę UNESCO niematerialnego dziedzictwa ludzkości. Niematerialnego, bo po pewnym czasie podziwiana dzieło sztuki idzie do morza. Bałtyku oto nadchodzę. Ludzie narzekają, że nie da się tego tłuszczu zrzucić przed Sylwestrem. To zrzućcie przed Sewerynem.

Jutro wigilia i trzeba wykombinować jakiś prezent na ostatnią chwilę. Niektórzy umieją kupować, wynajdywać prezenty, inni nie. Co zrobić, żeby nie popaść w skrajną desperację i nie jechać na stację benzynową po breloczek? Albo goście już jadą do ciebie na wieczerzę, albo tym masz już wychodzić do kogoś i orientujesz się, że nie masz prezentu. Nie panikuj. Weź torebką z szarego papieru, nasyp tam niezmielonej kawy, zawiąż szarym sznurkiem...

Spiesz się powoli, wolniej jedziesz dalej zajedziesz, jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Świadom tych uniwersalnych mądrości, profesor Piotr Gliński, były minister kultury słusznie zauważył: Po co nam pociągi jadące 350 km/h? Mowa o Polsce. Kto będzie tym jeździł? Ludzie się będą bali wsiąść do takiego pociągu. Trudno się z profesorem nie zgodzić. Pociągi jeżdżące z prędkością 350 km/h mają oczywiste wady. Komu potrzebny jest strach ludzi? Chyba tylko rządowi. Poza tym przy tak szybkiej jeździe dochody pociągowych restauracji Wars. Bo jak jedzie pociąg krócej to mniej ludzie kupią. A co ważniejsza tak olbrzymia prędkość pociągów spowoduje, że kury nie będą dawać mleka, krowy przestaną się nieść i trzeba je będzie nosić. Szczotki przestaną zamiatać, liczba Pi przestanie być nieskończona. Chłop będzie z chłopem, a baba z babą.

Licząc od 20 do 31 grudnia wyreżyserowany przez Jerzego Hoffmana "Znachor" poleci aż 19 razy na różnych polskich kanałach telewizyjnych. Nie uciekniesz. Pytanie w rodzinie: Co chcecie oglądać, co wam włączyć Znachora czy Znachora, a może Znachora wolicie, nie, ja wolę Znachora, albo nie wiem Znachora? to wybierzcie, chyba, że macie ochotę na Znachora, dobra to pójdźmy na kompromis i niech będzie Znachor, ewentualnie Znachor. Oglądasz, ale wiesz, że zaraz się rozkręci, nagle i ktoś mówi: O, już są napisy końcowe zmień kanał, bo się spóźnimy na kolejnego Znachora. Szykuje się prawdziwy Kosiba szoł. Po trzeciej emisji, będziesz w stanie powiedzieć przed Fronczewskim słynne: Szanowni państwo, wysoki sądzie... To jest profesor Rafał Wilczur. Zaszczekaj Rafał. 19 emisji. Kurcze to w takim razie w 10 dni Kosiba będzie łamał nogi Wasylkowi 19-cie razy. Oby wytrzymał Wasylko. Kto obejrzy wszystkie 19 emisji dostanie order Virtutti Znachori...

Jest rok 15156. Środowisko archeologów już od setek lat poszukuje ruin mitycznego Centralnego Portu Komunikacyjnego, jednego z najważniejszych obiektów z okresu trzecio-er-peu. O CPK wspominają liczne zachowane źródła, ale jak dotąd nikomu nie udało się natrafić na żaden ślad tego tajemniczego obiektu. Nie jest też do końca jasne, czym owo CPK było. Jednak ilość wypowiedzi, pochwał na jego temat świadczy o tym, że musiało to być miejsce o niebagatelnym znaczeniu. Niektórzy wysnuwają teorię, że chodziło o stolicę trzecio-er-peu, inni że było to niezwykle ważne miejsce kultu, przejścia ze świata żywych do krainy umarłych, o czym mogą świadczyć liczne nawiązania do skrzydeł i odlotu na zachód, gdzie zachodzi Słońce, odwieczny symbol życia i śmierci. Archeolodzy spierają się też czy CPK i Port Polska to te same obiekty.