Tomasz Olbratowski - człowiek orkiestra! Tańczy, śpiewa i... pisze felietony. Nie ma osoby w tym kraju, która nie usłyszałaby choć kilku z nich. Felietonów słuchaj od poniedziałku do piątku o 7.50 w RMF FM.

Polska uczestniczy w szczycie 20 najbogatszych państw świata. Tyle, że ostatnio wyliczyli na świecie, że my nie 20-sta gospodarka, ale 21-sza. Szwajcaria nas wyprzedziła. Guzik prawda. Co ta Szwajcaria wytwarza? Zegarki dla posiadających prywatne odrzutowce ludzi, którym która godzina i tak mówi służba. Albo robi dziurawe sery. Żyją z tajnych kont oszustów z całego świata. Tak naprawdę to Polska jest bogatsza od Szwajcarii, mimo wysiłków polityków. Na moje oko, a mam dwa, Polska jest co najmniej na dziesiątym miejscu, Dlatego, że u nas jest bardzo rozbudowana szara strefa. Płaci się pod stołem dzięki czemu mamy pieniądze...

Witold Zembaczyński z KO ostrzega, że Zbigniew Ziobro może uciec w bagażniku przebrany za kobietę. Tak trochę dla jaj powiedział, ale większe jaja by były gdyby kobieta w przebraniu Ziobry wróciła do Polski. Nie wiadomo po co, może dla niepoznaki. Dużo niepoznak urozmaica życie. Ale bądźmy poważni i odłóżmy żarty, co na jedno wychodzi. Możemy być dumni ze Zbigniewa Ziobro, bo on się nie poddaje, a takich nie oddających ludzi nam trzeba. Zapewnił: Będę walczył z premierem Donaldem Tuskiem gdziekolwiek się znajdę...

Dziś zapraszam do kącika medycznego. Temat: andropauza. Z czym się to je? zapyta młody. Z niczym się nie je. To nie jest potrawa. Andropauzy nie też należy mylić z Andaluzją, Do Andropauzy nie pojedziesz na wycieczkę. Andropauza to naturalny proces starzenia się organizmu mężczyzny. Temat ten podjąłem po przeczytaniu frapującego tytułu w Internecie, cytuję: mężczyźni w andropauzie odstawiają mercedesa i płaczą. Osobiście nie widziałem, ale też specjalnie się nie przyglądałęm. Wielu mężczyzn chciałoby się znaleźć w takiej sytuacji, że mogą odstawić mercedesa i zapłakać. Łzy wyschną można wsiąść z powrotem. O czym to świadczy? O tym, że nasz kraj i jego obywatele się wzbogacili. Jak u mnie pojawiały się pierwsze objawy andropauzy, to mogłem najwyżej wysikać się koło starej skody 105s. Ale czerwonej. Silnik z tyłu. Tak, za mojej młodości nie robili takich andropauz jak teraz: Mercedes, płacz. Na czym konkretnie polega ta andropauza? Ona polega na tym, że mężczyzna w pewnym, ściśle określonym wieku, zaczyna się modnie ubierać, choć to nie ma już żadnego sensu. Entuzjazm gdzieś wyparował, motywacja osłabła, zaangażowanie coraz częściej się kruszy. W głowie zaczyna krążyć to jedno niewygodne pytanie: czy to wszystko jeszcze ma sens? Jasne, że nie.

Opublikowane na koncie prezydenta USA wspaniałe dzieło przedstawiające go jako Jezusa Uzdrawiającego jest pełne wzruszającej symboliki. Donald Trump jako Jezus, leczy leżącego mężczyznę, poprzez nałożenie prawej ręki na głowę ofiary. Z ręki lewej wybiegają ożywcze promienie dobra. Pierwsze co rzuca się w oczy to skromność prezydenta Trumpa, który kazał się przedstawić bez aureoli. Postać Trumpa-Jezusa otaczają symbole boskości, czyli żołnierze jako anioły ICE, widzimy wpatrzone z uwielbieniem w postać prezydenta modlącą się kobietę, pielęgniarkę, weterana i weterana z brodą. Wokół fruwają samoloty oraz orzeł. Lewy górny róg opanował łopocząca, zapewne na wietrze flaga amerykańska. Symbolika dzieła poraża widza głębią dna, które ma drugie i trzecie dno. Te dna mówią nam, że nie liczy się wyspa Epsteina, czy Lolita Ekspress, liczy się pierwsze przyjście na ziemię uosobienia Jezusa, który jest lekarstwem na zło uosabiane przez leżącego mężczyznę. Scena jednoznacznie wskazuje, że skoro prezydent leczy, to sam jest zdrowy. I dobry. I skromny.

Węgrzy nie posłuchali takich autorytetów jak Putin, Trump, Narłoki, i Orban poniósł druzgocącą porażkę. I zmartwienie: co teraz z naszymi chłopakami na Węgrzech, panami Zbigniewem Ziobro i Marcinem Romanowskim. Obaj uciekli na Węgry Orbana przed polskim sądem, a tu łups, obaj mogą teraz dostać kopa w azyl. Gdzie teraz uciekać? Jest kilka ciekawych opcji, ale każda taka sobie. Białoruś, może Rosja, chociaż tam mogą im gęby pastą brązową do butów posmarować i wysłać pod płot na granicy z Polską. Może Chiny. To Zrzucą ich jako pierwszych w desancie na Tajwan. Może USA? Tam mogą ich wysłać na przymusowe roboty na Księżyc do budowy stałej bazy.

Najbardziej Polaków zajmuje teraz dojadanie świąt, a następnie zamieszanie w sprawie ślubowania sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego. O co w tym całym rozgardiaszu chodzi? Aby to zrozumieć należy, a nawet trzeba mieć: ekierkę, jabłko, tablicę Mendelejewa, pokłady samoświadomości, widok na Tatry, może być w Internecie i dużo, dużo szaleństwa. Trzeba to wszystko rozrysować, aby pojąć. W tym celu: bierzesz czystą kartkę papieru, czarnego mazaka, może być pisak, zamykasz oczy i minutę bazgrasz po kartce, tak zu, zu, zi, zu, za. Wtedy otrzymasz dokładny schemat sytuacji jaką zgotowali politycy w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Co więcej, rzecz ze ślubowaniem sędziów rozbija się o interpretację słowa „wobec”, „ślubowanie wobec prezydenta”. Prezydent wobec tłumaczy wszem i wobec, że to oznacza w jego obecności. Ale przecież w zapisie konstytucyjnym nie jest określone jaką odległość od prezydenta charakteryzuje się wobec. Bo może to oznaczać, że sędzia ślubujący musi się przytulić do prezydenta, albo też stać maksimum pięć metrów od niego, i czy składacz i przyjmant ślubowania muszą być w tym samym pomieszczeniu?

No słuchajcie, już trzeci raz w tym tygodniu uniknęliśmy III Wojny Światowej. Powoli staje się to nudne. Chociaż prezydent Trump w zasadzie nie daqje powodów do nudy. A to napisze, że “zginie cała cywilizacja, później, że Iran ma otworzyć tę je…ą cieśninę, albo będą żyć w piekle. Chwała Allachowi. Chwała Allachowi, tak napisał. Później, jako chrześcijanin, z resztą jakaś pani biskup protestancka nazwała Trumpa Jezusem, stojąc na balkonie, znaczy nie ta pani biskup stała, ale Trump, obok typa przebranego za zająca wielkanocnego, który mówił, nie typ przebrany za zająca mówił, ale Trump o wojnie w Iranie i bombardowaniu. Zając milczał. Trochę zamieszania z tym wszystkim. Tu Pan Jezus z martwych wstaje, a ten o wojnie. I ja myślę, że to wszystko przez te amerykańskie zwyczaje wielkanocne. Bo gdyby Trump był w Polsce, był polskim katolikiem, wszystko wyglądałoby inaczej. Pomalował by se jajka, by jajka osiągnęły stan pisanek, zaniósł przyjemny koszyczek do kościoła do poświęcenia, zjadł w niedzielę na śniadanie pyszny żurek z jajkiem i białą kiełbasą, kawałek boczku, prawda, kawałek szynki, dobre pieczywo, zakąsił żurek zimną wódeczką, albo ciepłą, jak kto woli, zakończył kawałkiem sernika lub makowca, to od razu byłby w bardziej, radosnym, pokojowym nastroju...

Budowanie dialogu to nie jest tak hop siup. Potrzebne są co najmniej dwie strony, bo gdy jest tylko jedna strona, to nie ma dialogu jest monolog, patrz Hamlet sam na scenie ze swoim byciem albo nie byciem. Monologi są też wtedy gdy dyskutują ze sobą na przykład politycy z przeciwstawnych opcji. Każda ze stron, nie słucha drugiej strony, mówi co wie, a wie wszystko, i często takie monologi zachodzą na siebie, co nie znaczy, że jest dialog. Wtedy obserwujemy narastające pieprzenie. Dziwi zatem pojawiająca się w pewnych kręgach krytyka z powodu, że fundacja „Zryw” Alexandra Sikorskiego syna Radka też Sikorskiego otrzymała z Fundacji Polskiej Rady Biznesu milion 175 tysięcy złotych. Zryw zajmuje się właśnie dialogiem oraz budowaniem świadomości obywatelskiej i edukacją. Biorąc pod uwagę wagę dialogu, budowanie świadomości obywatelskiej, dziwi oskarżanie, że ta kasa to po znajomości. A przecież co to jest ten milion z hakiem? Za takie pieniądze porządnego dialogu nie zbudujesz, nie mówiąc już o budowaniu świadomości obywatelskiej. Budowanie dialogu i świadomości obywatelskiej to nie są tanie rzeczy. Za niecałe dwie duże bańki to można najwyżej porozmawiać o pogodzie, czy majonezach...

Astronauci zgłosili usterkę toalety Oriona, którym, przypomnę, lecieli w kierunku Księżyca. Problem dotyczył wentylatora w pomieszczeniu sanitarnym statku NASA. Ekipa naziemna z centrów kontroli lotu przygotowała rozwiązanie. Capiło z kibla! W takich warunkach nie da się podbić kosmosu. A przez okienko nie da rady bo pupsko próżnia wessie w kosmos i gówno z tego wyjdzie. Ale nie było tak źle, choć nie było znowu aż tak dobrze. Na początku Astronautom pozwolono na korzystacie z WC, ale nie do oddawania moczu. Ale jak? Robiłeś kiedyś dwójkę bez jedynki? Przecież zawsze coś pocieknie. Takie są, pani kierowniczko, prawa natury. Może mogli tylko krzyżówki w kiblu rozwiązywać? Albo przeglądać rolki. Papieru toaletowego. To, że tę sytuację przetrzymali, świadczy o determinacji załogi. Dwójki bez jedynki. Trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby to wykonać...

Święta Wielkanocne oprócz świętowania niosą wiele dylematów. Choćby post. Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego obowiązek ścisłego postu dotyczy wyłącznie Środy Popielcowej i Wielkiego Piątku. A co z Wielką Sobotą? Tu sprawa jest złożona. Chociaż tego dnia obowiązuje tzw. post paschalny, czyli tradycyjny czas wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych. Pościć można, ale nie trzeba. Pewien ksiądz oznajmił w Internecie, cytuję: Jeśli ktoś zje kiełbaskę ze święconki, nie popełnia grzechu. Co, jeśli dziecko zje kiełbasę w Wielką Sobotę? padło pytanie. Nic najwyżej nie będzie kiełbasy na święta. Na wszelki wypadek trzymajmy kiełbasę z poza zasięgiem szczeniaka. I alkohol też. Bo to przypadki chodzą po dzieciach. Zatem, żeby uniknąć rozterek popośćmy w Wielką sobotę, a jak ktoś nie popości, to niech dopości w jakiś inny dzień...

Zbliżają się święta wielkanocne, i powodowany szlachetną, czystą, polską, katolicką duszyczką jaką mam. W sobie, chciałbym tu wspomnieć o człowieku, którego mi w sumie żal, chciałbym się, w obliczu nadchodzących świąt, pochylić razem z wami nad nim. Chodzi o to, że mam tu na myśli pana Kim Dzong Una, dyktatora Korei Północnej. Tak, wiem, Kim nie jest święty, nawet nie jest bardzo święty, do świętego Kim Dong Unowi brakuje tyle ile, na przykład prezydentowi Nawrockiemu do bycia przykładem człowieka zgodnego. A więc dużo. Ale zastanówmy się: czy święty potrzebuje, aby się nad nim pochylać. Właśnie. Biedny Kim. Obecnie, oprócz lokalnych wyrzynań na świecie, trwają dwie poważne wojny. Z pominięciem Kim Dong Una. A on ma takie wysokie mniemanie o sobie. Tu to tam latają rakiety, wybuchają, samoloty strzelają i latają, a nad Koreą Północną nic. On się ten Kim czuje pomijany, lekceważony.

Martwili byśmy się: wpuszczą nie wpuszczą. ICE by przesłuchiwało: a jakim składem zagracie, a dlaczego was tylu? Czy zamierzacie w USA pracować? czy macie chorobę weneryczną, gruźlicę, czy ktoś z rodziny był nazistą? Czy dziadek był w Wermachcie? Pokażcie wasze fejsbuki, instagramy. A dlaczego nie daliście nam patriotów? Przysłaliście jednego to psikał gaśnicą na Izraelskie rakiety. Bo Amerykanie chcą od nas pożyczyć baterię patriotów i pociski. Macie pożyczyć parę patriotów i pocisków do pierwszego? Zatem różnie mgło być przed naszym wjazdem do USA z Meksyku. Cofnęliby nas Jankesi i byśmy na mecz w Huston byli przemycani meksykańskim podkopem pod granicą. Dużo do mistrzostw może się zdarzyć.

Kamil Stoch, Rakieta z Zębu, oddał 29 marca 2026 roku ostatni skok w swojej długiej karierze. Chorągiewką machnęła mu żona Ewa. Jakby nie wprost tym machnięciem dała do zrozumienia: Kamil, dość tego skakaj do domu i ucz się ładować zmywarkę. Ależ on nam radości dał: 3 złote medale olimpijskie, dwie kryształowe kule, 2 mistrzostwa świata, trzy razy wygrał Turniej Czterech Skoczni. A sezon 17/18 o ile dobrze pamiętam, takie numery wyczyniał, że normalnie weź. Z najniższego rozbiegu pobił rekord skoczni gdzieś w Norwegii, bodajże. Jak zauważono, była na paru skoczniach linia punktu K, cokolwiek to jest, później jakiś lasek jodłowy, i, po lasku, linia zdrowego rozsądku, następnie linia granicy wyobraźni i na koniec linia Stocha. Iga Świątek zapytana kiedyś czy będzie oglądać skoki, odpowiedziała: skoki? Nie za bardzo je ogarniam. Stoch wtedy odpisał: W sumie ja też ich nie ogarniam. Mam tylko zapiąć narty i jechać. Później mi pokazują, który jestem. Spoko Iga, wszyscy tak mamy.

Dzieje się. Jak ogłosił prezydent Trump, USA bezsprzecznie wygrało wojnę z Iranem i Stany Zjednoczone nie potrzebują NATO, bo sami wygrali, dlatego Trump jest zły, że państwa NATO nie pomagają. Udało się też całkowicie rozbić Irańskie wojska a cieśnina Ormuz jest otwarta. Więc Trump oburza się, że Iran nadal ostrzeliwuje tankowce. Jednym słowem wszystko jest bardzo jasne i logiczne. W każdym razie w tle toczą się negocjacje. Lub nie toczą, bo tutaj zdania są podzielone.

W Indiach, podaję za Internetem, mysz dostała się do bankomatu i zjadła 18 tysięcy dolarów. Może to były rupie. W każdym razie zdechła. Jak więc widzimy za dużo pieniędzy naraz szczęścia nie daje. Najlepiej najeść się małymi kwotami, a nie od razu chapać. Pod tym względem sporo szczęścia mieli najwięksi finansowi gracze z Wall Street, tak zwani. „władcy wszechświata”. Oni w krótkim czasie stracili dziesiątki miliardów dolarów, bo zmieniły się warunki rynkowe, które wcześniej pozwalały im szybko się bogacić. droższy pieniądz, ryzyko kredytowe, spadki wycen, zmiany technologiczne. No i stracili miliardy. Nic z tym nie mamy wspólnego, ale trochę cieszy. Nikt nikomu źle nie życzy, z oczywistymi wyjątkami, każdy niech sobie po swojemu wypełni tę rubryczkę...

Naukowcy odkryli sekret potężnych pytonów birmańskich. Przełom w leczeniu otyłości? Pyta artykuł czy odkrycie sekretu pytonów jest przełomem w leczeniu otyłości. Walka z otyłością najogólniej rzecz biorąc polega między innymi na opanowaniu apetytu. Naukowcy zidentyfikowali wyjątkową cząsteczkę w krwi pytona, która skutecznie ogranicza apetyt u otyłych myszy. Można by się przez chwilę zastanawiać jakimi drogami szło myślenie naukowców, że postanowili podać myszom kawałek krwi pytona birmańskiego. Czy takimi jak tych naukowców, którzy kiedyś badali wpływ alkoholu na pszczoły? Okazało się, że, jak w przypadku ludzi, pszczoły po alkoholu bzykały bez sensu. Otóż nie. Oni odkryli, że jak pyton birmański coś zapytoni do jedzenie i strawi, to może przez wiele miesięcy łobuziak nie odczuwać głodu, dzięki cząsteczce we krwi, którą nazwali, cząsteczkę, nie krew, pTOS. Brzydko.

Jest taki stary dowcip: trzeba sobie umieć radzić w życiu, powiedział baca zawiązując buta dżdżownicą. Tak samo pomyślał pewien Kubańczyk, tyle, że zamiast dżdżownicy użył węgla drzewnego, a zamiast buta, małego fiata. Znamy sprawę: W obliczu całkowitego odcięcia dostaw ropy przez USA, kubańska pomysłowość weszła na nowy poziom – donosi artykuł. Juan Carlos Pino, mechanik z miasteczka Aguacate z powodzeniem zmodyfikował swojego polskiego Fiata 126p, by ten jeździł na gaz z węgla drzewnego. Wykorzystajmy ten pomysł u nas. Taki prototyp nowej, węglowej Izery, która jak PiS przejmie władzę mógłby być produkowany, jak to się naukowo mówi: kurde, z powodzeniem. Metoda Kubańczyka, jest znana, zrobił auto, na tak zwany holzgas, popularny chociażby podczas II Wojny Światowej. Ale inicjatywa pana Pino cenna, bo kłania nam się węgiel, który, nie tylko drzewny może być użyty w innych dziedzinach. Na przykład, profesor Sroze, czyli pan Przemysław Czarnek, jak już mu się zwróci, to unijne przekleństwo fotowoltaika, to będzie mógł sobie przerobić te fotowoltaikę z energii słonecznej, na fotowoltaikę napędzaną węglem. Generalnie możemy panele fotowoltaiczne w Polsce przerobić na panele napędzane węglem, i nimi ładować auta na węgiel. A wybiegnijmy trochę w przyszłość, nie jakąś daleką: przecież możemy wybudować elektrownie atomowe na węgiel.

Wielkanocny, a jednocześnie wiosenny czas sprzyja domowym porządkom. Do których panie chętnie zaangażowałyby panów. Spróbowałem kiedyś sprzątania w domu… dupy nie urywa. Bo jak mówisz: trzeba sprzątnąć, to jakby przyznajesz się, że jest brudno, że jesteś brudasem. Poniekąd oczywiście. Ale nie warto lekceważyć sprzątania. Takie opublikowano badania z wyliczeniami. Streszczam: intensywne sprzątanie, takie jak mycie okien, szorowanie podłóg czy przesuwanie mebli pozwala w dwie godziny spalić nawet 600 kalorii. I dale radzą, cytuję: Włącz muzykę, taniec podczas sprzątania zwiększa spalanie. Myj podłogi na kolanach, zamiast mopem z długim kijem. Wykonuj czynności zamaszyście. Tylko jak ścierając podłogę na kolanach tańczyć?

Potrzebujemy nowej partii w Polsce. Dlaczego? Przyjrzyjmy się skrupulatnie. Sytuacja polityczna w kraju jest zagmatwana jak stan układu trawiennego po popiciu ogórka kiszonego kwaśnym mlekiem. W Polsce trwa nieustająco kampania wyborcza przed wyborami parlamentarnymi w 2027-m roku. Mamy do dyspozycji dwie główne narracje: PO będzie groziło ludności przez całą kampanię, że jeśli PiS wygra to wyprowadzi Polskę z Unii Europejskiej metodą na polexit. PiS natomiast będzie w swojej narracji przekonywało, że Tusk sprzeda Polskę Niemcom...

Zajęci różnymi rzeczami nie dostrzegamy innych rzeczy. Na przykład Umeboshi nie dostrzegamy. To błąd. Sekret długości życia Japończyków, szczególnie na Okinawie. Wątroba ci podziękuje. Tak piszą w Internecie. Wątroba ci podziękuje, a ty powiesz jej proszę. Pomagają w trawieniu, dostarczają przeciwutleniaczy i wspierają organizm w walce z chorobami cywilizacyjnymi. Umeboshi to przysmak wywodzący się z Japonii, należący do kategorii tsukemono. O czym tu dalej dyskutować. Można kończyć felieton i zatańczyć do piosenek Skowrona, na hasło Złowacki w Internecie. To klasa sama w sobie, znaczy umeboshi, nie piosenki Skowrona. Owoc rajski to przy umeboshi pestka. Łapią dowcip – owoc, pestka. Chcę się upewnić, że dotarło. Umeboshi z kategorii tsukemono powstaje z owoców drzewa Prunus mume, wulgarnie zwaną japońską śliwką. Niedojrzale owoce soli się, fermentuje, suszy na słońcu co daje małe, pomarszczone owoce o bardzo kwaśnym i słonym smaku. Takie brzydkie i niedobre...

Nasi politycy obiecywali tanie paliwo. Donald Tusk 5,17 za litr 95. Karol Nawrocki zapewniał, że obniży cenę benzyny o 30 procent. Jakby byli co dobrego, to by się dogadali i Tusk obniżyłby do 5,17, Nawrocki jeszcze 30 procent i benzyna byłaby po 4 złote i malutkim kawałkiem, albo i bez kawałka. I obu by się może udało, gdyby nie okoliczności. Są rady jak obniżać zużycie paliwa: jeździj wolniej, sprawdź opony, unikaj gwałtownych przyspieszeń i hamowań, i: nie ładuj się w wojnę na Bliskim Wschodzie, bo inny kraj cię o to poprosił. Na tę ostatnią kwestię my nie mamy wpływu. I wojna jest wspaniałą wymówką dla obiecantów, Tuska i Nawrockiego, co nie znaczy, że nie mogą nic w tej kwestii zrobić. Podsuwam pomysł...

Ażeby tankowiec z paliwem do konkretnego kraju dotarł do celu z zablokowanej przez Iran cieśniny Ormuz, Iran postawił warunek: wydalenie z poszczególnych stolic ambasadorów USA i Izraela. Co Polska powinna zrobić? Raczej to oczywiste: Trzeba zaprosić do knajpy ambasadora USA Toma Rose'a po naszemu Tomka Różańskiego i ambasadora Izraela Jaakowa Finkelsteina, po naszemu… Jaakowa Finkelsteina, i zapodać im treść: chłopacy jest sprawa, potrzebujemy trochę ropy i gazu, żeby zbić ceny. Chodzi o to, żebyście na chwilę zniknęli. To nic osobistego, to interes...

Kosmos, w sensie Wszechświat, czyli tak naprawdę wszystko, a więc Kosmos, którym to terminem dla potrzeb dyskusji określmy przestrzeń znajdującą się poza Ziemią, matką naszą. Zatem Kosmos niesie ze sobą wiele niespodzianek, w tym przyjemnych. Koledzy wczoraj powiedzieli: Astronomowie namierzyli międzygwiezdną kometę, która przybyła do Układu Słonecznego i jest pełna alkoholu. Może to jakaś międzygwiezdna wielopokoleniowa prywatka podróżuje i za chwilę zawita do nas by uzupełnić asortyment. Albo odpalić nam trochę asortymentu, skoro jest jego pełna. Ale jest jeszcze większa niespodzianka. Jeden astronom, parę lat wstecz, odkrył w gwiazdozbiorze Łabędzia, obłok składający się z czystego asortymentu i obliczył, z pewnym przybliżeniem, tak do pół litra na głowę, że asortymentu stamtąd starczyłoby do końca Wszechświata dla wszystkich ziemian, oraz niemowlaków, kobiet ciężarnych i młodzieży małoletniej, a nawet by jeszcze dla nas trochę zostało...

Nowym przywódcą Iranu został Modżtaba Chamenei, syn zabitego przez Amerykanów ajatollaha Alego Chameneiego. Prezydent USA Donald Trump otwarcie powiedział, że nie jest zadowolony z tego wyboru. Prezydent USA wręcz powiedział: "chciałbym wybrać dobrego przywódcę, jest wiele osób, które mogą się kwalifikować". Owszem są tacy kandydaci na dobrego przywódcę Iranu. Z oczywistych przyczyn nikt z nas ze WSD nie może z braku czasu, może w weekendy, ale to też nie, czasem mamy występy, a i z rodziną trzeba pobyć. Ale jest jedna kandydatura z Polski...

Na całym świecie, w Polsce może trochę mniej czekano kogo to pan prezes Kaczyński wybierze na EPP ewentualnego przyszłego premiera. Niecierpliwe drżenie się skończyło, jest nim Przemysław Czarnek. EPP Czarnek się nie cackał i nazwał Tuska pustym łbem, w odpowiedzi na Tuskowe zakute łby, oraz przejechał się satyrycznie po PSL-u. Te i inne wypowiedzi naszych polityków na najwyższych stolcach władzy jednoznacznie wskazują na to, że osoby, które wyrażają chęć rządzenia absolutnie się do tego nie nadają. Problem z rządzeniem jest taki, że do władzy dochodzą ci, którzy lepiej potrafią zmanipulować ludzi. Konsekwentnie każdemu, kto chce zostać premierem, czy nie daj Boże prezydentem nie powinno się absolutnie pozwolić nim zostać. Dajmy na to ktoś mówi: Chcę być waszym Prezydentem. Albo premierem. To my mu odpowiadamy: weź ziomek sprawdź czy nie zostawiłeś żelazka na gazie i posprzątaj w domu.

Prezydent Krakowa pan Miszalski ma złych doradców. Bo grozi mu odwołanie. Zbierane są podpisy w sprawie referendum o odwołaniu. Głównie z powodu Strefy Czystego transportu, a TEle też z powodu zamieszania z cenami biletów MPK. Bo na przykład normalny na 20 minut kosztował 4 złote, a teraz też kosztuje cztery złote, ale na 15 minut. W sumie jest to obniżka, tyle, że czasu przejazdu, ale zawsze to jakaś obniżka. To samo z biletami miesięcznymi. Stary kosztował 90 złotych podwyższono jego cenę na 109 złotych, ale prezydent obniżył do 99 złotych. Czyli znów, chociaż jest podwyżka, to mamy obniżkę. Obniżka podwyżki, czyli podniżka, lub jak kto woli obwyżka. Mieszkańcy śmieją się. A przecież można było podwyżki lepiej rozegrać...

Bóg jest z nami. Jeden z dowódców amerykańskich powiedział żołnierzom w biorącym udział w ataku na Irak, że cytuję: 'prezydent Trump został namaszczony przez Jezusa, aby rozpalić ogień sygnałowy w Iranie, który spowoduje Armagedon i upamiętni jego powrót na Ziemię'. Jezusa nie Trumpa, chociaż dobrze by było, żeby to Trump powrócił na ziemię. Wezwał nas, kontynuował amerykański oficer, abyśmy powiedzieli naszym żołnierzom, że to 'wszystko jest częścią boskiego planu'. Miał szeroki uśmiech na twarzy, kiedy to mówił, co sprawiło, że jego przesłanie wydało się jeszcze bardziej szalone" - pisał oficer w mailu do Amerykańskiej Wojskowej Fundacja Wolności Religijnej. Dlaczego przesłanie ma być szalone? W czołówce listy stwierdzeń twojego generała na pewno jest zapewnienie, że wódz naczelny konsultował się w kwestii wojny z samym Jezusem. Ciekawe czy generał amerykański wspominał coś o Tysiącletnich Stanach Zjednoczonych. Ale chyba nie, bo skoro ma nastąpić Argramedon i powtórne przyjście Jezusa, to sytuacja nieco się zmieni. Ale za to prezydent Trump będzie mógł powiedzieć, cytuję: to będzie najlepsze powtórne przyjście Jezusa w historii, nigdy takiego nie było. I nie wykluczone, że Trump dostanie pokojową nagrodę nobla w kategorii „powtórne przyjście Jezusa”. Trump namszczony przez Jezusa, boski plan...

Iran zaatakował Zjednoczone Emiraty Arabskie w tym mekkę influencerów polskich Dubaj. Wielu marzy, żeby wypić szejka w Dubaju. Jak głosi plota nasi influencerzy dostają wiele rzeczy w Dubaju za darmo, choćby szejka, pod warunkiem jest zamieszczanie wpisów w Internecie jak fajnie i spokojnie jest w Dubaju. Cudowne: Klimat, plaże, hotele w Dubaju. Teraz Dubaj jest atakowany przez Iran, ale noble obliż bycie polskim influencewrem zobowiązuje. Trzeba się wywiązać z obowiązków wobec szczodrych szejków. Nadają, że mimo wojny na Bliskim Wschodzie, w Dubaju jest w porządku, przede wszystkim rozpływają się nad tym, że systemy przeciw lotnicze działają znakomicie. Wpisy ten są tak podobne, że istnieje podejrzenie, że są przesłane przez mocodawców influencerów.

Jarosław Kaczyński, jak czytamy w obliczu niekorzystnych sondaży i wewnętrznych napięć w partii zapowiada „rozpoczęcie marszu” po władzę, który ma się rozpocząć 7 marca w Krakowie, w hali Sokoła, nas konwencji programowej. Ale nie chodzi tu o marsz w sensie tup, tup, noga w nogę, ręka w rękę, głowa przy głowie, ale marsz w sensie metaforycznym. Takim psychicznym, symbolicznym wręcz. Politycy nasi mają obsesję na punkcie marszów, ale cóż się dziwić: czasy wojenne, a poza tym jak się zaczyna nasz hymn narodowy? Marsz, marsz. I są marsze „za” i są marsze „przeciw”. Zwykle marsz za jest marszem przeciw marszowi rywali politycznych i odwrotnie marsz przeciw jest zwykle marszem za czymś. Marsze za są przeważnie jednocześnie marszami przeciw, i marsze przeciw są równocześnie marszami za.

Pogoda na Wielkanoc 2026 budzi coraz większe zainteresowanie – czytamy w Internecie. Trudno polemizować z tym stwierdzeniem, tym bardziej, że Wielkanoc się zbliża. Tu nie będzie zaskoczenia z każdym dniem. Tak jest co roku. Ja tylko przypomnę, że w tym roku Wielkanoc przypada w niedzielę, która jest poprzedzona przez sobotę poświęconą na święcenie koszyczków z tradycyjnym wkładem. To takie ogólne przypomnienie. Nie przegapmy. Wracając do prognozy pogody na święta Wielkanocne. Prognoza Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej pełna jest konkretów, cytuję: sugeruje przewagę wiosennej aury, jednak modele wskazują też na możliwe epizody chłodniejsze. Synoptycy podkreślają, że długoterminowe wyliczenia obarczone są niepewnością, bo prognozy długoterminowe mają charakter orientacyjny. Ostateczny obraz pogody na Wielkanoc 2026 zależeć będzie od rozwoju sytuacji barycznej w kolejnych tygodniach. Czyli może być różnie...

Nagłówki w Internecie to osobno rodzaj twórczości. Radosnej i pouczającej. Przykład cytuję: Rekin zaatakował bez ostrzeżenia. Odnotowano niesamowity wybryk natury: rekin, który nie ostrzega przed atakiem. Musimy wszyscy przyznać, że to nieładny i pozbawiony wszelkich zasad fejrplej postępek rekina. Bardzo nieładnie z jego strony, że nie ostrzegł. Mógł, nie wiem, wysłać esemesa: cześć, tu rekin Stanisław. Co u Ciebie. Za chwilę będę atakował. Pozdrawiam. Może na swoim profilu powinien był zamieścić ostrzeżenie: tu i tu, tego i tego dnia, od tej do tej godziny nastąpią moje ataki. Ubrana kamizelka odblaskowa też mogłaby załatwić sprawę. Również jakieś wybrane sygnały dymne, lub błyskanie latarką. Niestety, bolesna prawda jest taka, że każdy drapieżnik, czy to taki drapieżnik czy inny, biegający, pełzający, fruwający atakuje bez ostrzeżenia...

Mamy w kraju problem z przywództwem. Duży pałac, a w zasadzie duży pajac naparza się z małym pajacem. Duży Pajac snuzuje i wetuje na zmianę, Mały Pajac sprzedaje Polskę Niemcom, mówili w telewizji, którą prowadzą zacięte twarze. Hipokryta Błaszczak dymi jak zepsuta kotłownia na wszystkie tematy. I tak dalej. Piorą się po socialach jak oszalali. Niby w ten sposób kontynuujemy starą Polską tradycję, którą zapoczątkował średniowieczny książę Tworzyspór II Nieogar. Brak nam w Polsce przywódcy z prawdziwego zdarzenia. Tutaj potrzeba jednej zdecydowanej osoby, która by przyszła i powiedziała: ma być tak, tak i tak. I ... mnie obchodzi. Od razu zapanowałby porządek. Dlaczego zatem nie skorzystać z dobrej tradycji. Taką odpowiedzialną osobą w naszej historii był książę Bolesław Rękonogi. Bolesław Rękonogi piękna postać, wspaniały władca, aż szkoda, że nie istniał..

Tak wynika z powszechnych doświadczeń. Otóż, przechodząc do meritum sedna, kiedy chcesz sobie przygotować jajko sadzone, mimo, że ostrożnie wbijasz jajo na patelnię, ono się rozwala i musisz robić jajecznicę. Z kolei kiedy robisz jajecznicę, to niedbale wbijasz jajo na patelnię i co? żółtko ładne okrągłe w środeczku, wokół gluty, idealne sadzone i musisz mieszać, żeby była jajecznica, bo akurat na nią masz ochotę. Można się starać oszukać jajo, i kiedy chcesz sadzone to mówisz na głos, żeby wszystkie jajka słyszały: a, zrobię sobie jajecznicę. Nie działa.

Polska scena polityczna dzieli się na partie, a te partie dzielą się. Potężna partia Polska 2050 ugięła się pod własnym ciężarem ważności i pękła. Podzieliła się na dwie części, czyli mamy dwie Polski 1025. 1025: czy ta data coś wam mówi? Tak, w 1025 roku koronowano pana Bolesława Chrobrego na pierwszego króla Polski. Co jest dobrą wróżbą dla obu części. Mamy więc w kraju dwie królewskie partie. Która będzie rządzić? Biorąc pod uwagę poziom poparcia dla macierzystej mateczki 2050, to jedyna szansa na rządzenie dwóch Polsk, to wprowadzenie w Polsce monarchii i wyłonienie króla, lub królowej jednej z tych królewskich ugrupowań 1025. W ślad Polski 2050 wydaje się iść PiS...

Święto zakochanych, popularne Walentynki jedni obchodzą, a inni, na przykład ludzie samotni, introwertycy obchodzą je z daleka. Zwróćmy wspólnie uwagę, że wszystkie nasze święta, nie tylko Walentynki, są w zasadzie stworzone pod ekstrawertyków, a nie introwertyków. Tu wyjaśnię pojęcia, introwertyzm to normalna postawa człowieka, ekstrawertyzm to silne zaburzenie psychiczne polegające na tym, że taka osoba lubi ludzi, lubi wśród nich przebywać. I ekstrawertycy kontrolują wszystkie święta. Boże Narodzenie jest grupowym spotkaniem przy wigilijnym stole, w święto niepodległości są marsze, we Wszystkich Świętych wizyty na zatłoczonych cmentarzach. Nawet w środę popielcową w tłoku posypują ci głowę popiołem. Wszystkie te uroczystości są nastawione na interakcje międzyludzkie...

Banany to zdecydowanie jedne z ulubionych owoców Polaków, chociaż próżno ich szukać w polskich sadach. – bardzo słuszna uwaga. Chyba, że ktoś je dla jaj powiesi na jabłonce. Wchodzi sadownik, eee! I dalej autorka: z pewnością codziennie można je znaleźć na blatach kuchennych w tysiącach naszych domów. Częściej w lodówkach, ale jak ktoś ma blat to może wyłożyć na niego banany i znajdzie na blacie. Ok., banany leżą na blacie, walisz w nie efektownie patelnią i jest malownicza pulpa. Teściowa poprosi o dokładkę. Nic z tych rzeczy.

Lekko odżyła sprawa reparacji wojennych od Niemiec dla Polski. Oczywiście część odebrał już Robert Lewandowski grając w Bayernie Monachium, ale została jeszcze pewna kwota. I Wolfgang Ischinger, wieloletni szef Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, zaproponował, by Niemcy, zamiast finansowych reparacji wojennych, przekazały Polsce nieodpłatnie okręt podwodny, parę okrętów niepodwodnych, czyli nawodnych i czołgi. Noo, w sumie rozsądna propozycja, czemu nie, ktoś by powiedział: nie ma słabych luk. Ale...

Niektórzy twierdzą, że naszemu należał się złoty medal i pytają: jakim cudem Niemiec, Filip Raimund skoczywszy w dwóch skokach łącznie o półtora metra bliżej od Polaka, a wygrał, wietrząc w tym germański spisek. Odpowiadam: wiatry panie, wiatry. Niemiec miał mocniejsze wiatry. A to bardzo istotne podczas narciarskiego lotu. Fizyka się kłania. Sukces Polaka ma jeszcze inny wymiar: zachęca do skakania. Bo jak zdobył srebrny, tak niespodziewany medal to skakałem. Tak mało jest w dzisiejszym świecie powodów do skakania z radości. Dzięki Kacper, znaczy panie Kacprze za tę okazję.

Zauważmy ciekawą sprawę. Żadna z zimowych dyscyplin olimpijskich nie ma swojego źródła, początku w Polsce. W czym dołączyliśmy do takich państw jak: Brazylia, Kongo, czy Namibia. Na zimowych igrzyskach jest curling, dyscyplina polega na tym, że panie i panowie zamiatają szczotą lód przed wypuszczonym wcześniej kamieniem. Curling w wykonaniu panów chętnie oglądają panie, gdyż jest to jedyna okazja zobaczenia jak facet zasuwa na mopie. Ta dyscyplina narodziła się w Szkocji, pierwsza wzmianka o curlingu pochodzi z 1511. Narciarstwo klasyczne narodziło się w Skandynawii: Norwegii, Szwecji i tak dalej, gdzie przez większość roku jest śnieg. We Włoszech czy Francji powstało narciarstwo alpejskie, z tego prostego, choć może zaskakującego powodu, że tam są Alpy. A nasz kraj nie jest wynalazcą, rdzennie naszej dyscypliny zimowej. Są ku temu przyczyny...