POPULARITY
Rodzina nie rozpada się od wielkich burz — częściej od małych ucieczek. Dzisiaj opowiem Ci historię, która nie daje spokoju. Mały chłopczyk, bardzo ciężko chory, trafia na OIOM… reanimacja, sekundy, życie na włosku. Uratowany wraca do ośrodka — i nikt nie chce go adoptować, bo „to zbyt trudne”. Aż w końcu dzwoni kobieta. Mówi spokojnie: „Ja go przyjmę.” I wtedy pada zdanie, po którym człowiek milknie: „Jestem lekarką z OIOM-u. To ja go reanimowałam.” Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda miłość, która nie jest teorią — posłuchaj tej historii.Ale to dopiero początek. W Święto Świętej Rodziny pytam wprost: dlaczego rodzina stała się dziś miejscem największego napięcia? Dlaczego tyle ataków, kryzysów, podważania sensu małżeństwa? Czasem największy cios nie przychodzi z zewnątrz. Czasem jest mały, cichy i… świeci ekranem. Dziecko zaczyna opowiadać o szkole — i nagle „pik!” powiadomienie. Mama odwraca wzrok. I w sercu dziecka rodzi się myśl, której nikt nie wypowiada, ale wszyscy ją czują: „Internet jest ważniejszy ode mnie.”W tym odcinku chcę Cię zaprosić do czegoś prostego i bardzo trudnego: do odzyskania obecności. Do obrony rodziny nie hasłami, ale codziennym wyborem: „Patrzę na Ciebie, słucham Cię, jestem.”Jeśli masz wrażenie, że relacje w domu słabną — ten odcinek może być Twoim „zatrzymaniem” i powrotem do tego, co najważniejsze.
Pełny tekst opisu zamieściliśmy na stronie internetowej naszego projektu: http://2historykow1mikrofon.pl/boze-narodzenie-2025/ Gdy myślimy o Świętach, przywołujemy obrazy, które wydają się oczywiste: śnieg — choć historycznie bywał raczej wyjątkiem niż regułą, choinkę — zwyczaj zaskakująco nowoczesny, i bombki — kruche artefakty kultury codzienności. Historia przypomina nam, że nawet to, co uznajemy za „odwieczne”, ma swoje początki, konteksty i — oczywiście — przypisy. Choć dziś pozwólmy im zostać poza kadrem. W tym świątecznym zawieszeniu czasu chcemy życzyć Wam dobrych narracji: takich, które nie upraszczają świata, nie szukają jednego bohatera i nie boją się niejednoznaczności. Dziękujemy, że jesteście z nami przy jednym mikrofonie — za uważne słuchanie, krytyczne myślenie i za to, że historia jest dla Was rozmową, a nie zamkniętym rozdziałem. Patrząc w przyszłość — w nowy rok i kolejne odcinki — obiecujemy dalej pytać, wątpić i sprawdzać źródła. Bo historia nie kończy się w archiwum, tylko zaczyna się w rozmowie. Spokojnych Świąt i do usłyszenia w kolejnym roku — 2historykow1mikrofon. Krzysztof Ruchniewicz Blog: www.krzysztofruchniewicz.eu Facebook: www.facebook.com/krzysztof.ruchniewicz.3 Instagram: www.instagram.com/ruchpho/ Przemysław Wiszewski Blog: www.przemysławwiszewski.pl Facebook: www.facebook.com/przemyslaw.wiszewski Instagram: www.instagram.com/przewisz/ Twitter: twitter.com/wiszewski Do nagrania intro i outro wykorzystaliśmy utwór RogerThat'a pt. „Retro 70s Metal” (licencja nr JAM-WEB-2020-0010041).
Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" ujawniają najgłębiej skrywaną, świąteczną tajemnicę PiS. Otóż w partii były nie dwie - jak się dotąd wydawało - ale aż trzy wigilie. Pierwszą zrobił dla wszystkich pisowców prezes Jarosław Kaczyński. Drugą, dla swoich ludzi, były premier Mateusz Morawiecki. A najtajniejszą zorganizował były wicepremier Jacek Sasin. Jak mówią jedni, przy opłatku - pardon - "rzygał" on na Morawieckiego. Drudzy są bardziej dyplomatyczni. Twierdzą, że Sasin prowadził ze swymi gośćmi świąteczne dysputy o Polsce - Polsce bez Morawieckiego, rzecz jasna. W tym wydaniu „Stanu Wyjątkowego" ujawniamy też, co wynika z analiz Nowogrodzkiej w sprawie sytuacji na prawicy. Co musiałoby się stać, aby Kaczyńskiemu udało się odbić wyborców Grzegorzowi "Grigorijowi" Braunowi? Otóż najpierw trzeba zbić jego partię Korona do poziomu 5 proc., by w konsekwencji jego wyborcy uznali, że lepiej nie marnować głosu i postawić na PiS. Patrząc na notowania Brauna, to marzenie. Bardzo sprawnie, co przyznają w PiS, Donald Tusk przykleja bowiem prawicy twarz Grzegorza Brauna. W części rozrywkowej programu mówimy, ile na walce w klatce zarobi były poseł PiS Przemysław Czarnecki, syn Ryszarda i były facet Marianny. On sam przyznaje, że jest póki co "jest bardziej freak niż fighter". Chyba pierwszy raz się z nim zgadzamy. Zapraszamy na wyjątkowe wydanie "Stanu Wyjątkowego", w którym prowadzący w konstytucyjnym składzie podsumują dla państwa 2025 rok w polskiej polityce. Pierwsza część już w drugi dzień świąt - 26 grudnia o godzinie 18. Więcej informacji pod tym linkiem: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/podsumowanie-roku-ze-stanem-wyjatkowym-pierwsza-czesc-juz-w-drugi-dzien-swiat/lksfhl1
Rządowy plan transformacji energetycznej zapowiada spadek cen prądu o 8 proc. do 2030 roku i jeszcze więcej w kolejnej dekadzie. Równolegle Polskie Sieci Energetyczne publikują dokumenty strategiczne, zakładające głęboką przebudowę systemu elektroenergetycznego. Prof. Ziemowit Malecha, energetyk z Politechniki Wrocławskiej, w rozmowie na antenie Radia Wnet nie pozostawia jednak złudzeń: deklaracje polityczne i techniczna rzeczywistość rozmijają się w sposób zasadniczy.Cały czas brniemy w tym samym kierunku, czyli w zbawczą siłę odnawialnych źródeł energii i w dążenie do tak zwanej zeroemisyjności. Patrząc na przedstawiane liczby, to jest po prostu niemożliwe, żeby było taniej– mówi.Profesor zwraca uwagę, że sama skala inwestycji planowanych przez PSE – budowa systemu zdolnego przyjąć nawet 100 proc. energii z OZE do 2035 roku – oznacza gigantyczne koszty i ogromne ryzyko.To jest tak gigantyczne przedsięwzięcie, że nawet nie wiem, czy realistyczne jest wykonanie zakupów i montażu tych wszystkich urządzeń w tak krótkim czasie. A jeszcze mówi się, że ma być tanio– komentuje.W ocenie Malechy transformacja energetyczna w obecnym kształcie łamie podstawową zasadę inżynierii: prostota oznacza bezpieczeństwo i niezawodność. Tymczasem nowy system będzie coraz bardziej skomplikowany.Pozwoliłem sobie nazwać tę transformację energetyczną antykopernikańską. Rzeczy tanie, stabilne i bezpieczne są proste. My budujemy coś bardzo skomplikowanego – jak system geocentryczny. Może działać, ale będzie drogie, uciążliwe i zawodne– podkreśla.Jako przykład profesor wskazuje problem prądów zwarciowych i zabezpieczeń sieci.Nowe urządzenia nie są w stanie przyjąć takich obciążeń. W praktyce trzeba wymienić niemal każdy element sieci. Zadajmy sobie pytanie: czy to naprawdę będzie tanie i czy przyniesie korzyści?– pyta.Szczególnie krytycznie Malecha odnosi się do kosztów całego przedsięwzięcia. Według przedstawionych scenariuszy do 2040 roku Polska miałaby wydać od 2,7 do 3,5 biliona złotych.To jest już poza jakimkolwiek pojęciem. Te liczby są tak abstrakcyjne, że zaczynam je ignorować. Pieniądze same niczego tu nie załatwią– zaznacza.Kluczowym problemem – jak podkreśla – nie są tylko środki finansowe, lecz brak ludzi zdolnych taki system zaprojektować i utrzymać.Nie chodzi o pieniądze, tylko o ludzi. Skąd weźmiemy taką liczbę inżynierów, skoro specjaliści uciekają, bo ta praca jest dziś skrajnie stresująca?– zastanawia się.Malecha odwołuje się do Niemiec jako studium przypadku. Mimo znacznie większych nakładów i lepszego przygotowania technicznego niemiecki system energetyczny nie jest w stanie stabilnie funkcjonować przy wysokim udziale OZE.Niemcom nie udało się w tak krótkim czasie zbudować systemu w pełni wydolnego przy 100 proc. OZE. Największym kosztem są odcięcia energii – u nas rosną lawinowo. W tym roku mówimy już o półtorej terawatogodziny energii nieprzyjętej– podkreśla.Wątpliwości budzi również mit tanich magazynów energii. Profesor przywołuje przykład największego bateryjnego magazynu w Polsce, budowanego w Żarnowcu.Ma kosztować półtora miliarda złotych. Kiedy słyszę, że magazyny kosztują sto dolarów za kilowatogodzinę, a tu wychodzi trzysta dolarów, to ten mit taniości jest po prostu nie do obrony– wskazuje.W szerszym, globalnym kontekście Malecha podkreśla, że świat odchodzi od idealistycznych wizji transformacji opartej wyłącznie na OZE. Zarówno Chiny, jak i USA stawiają na energetykę stabilną – węgiel, gaz i atom – zwłaszcza w obliczu rosnącego zapotrzebowania ze strony centrów danych i sztucznej inteligencji.Centra obliczeniowe to energochłonne zakłady. Nie da się rozwijać tych gałęzi przemysłu w oparciu o źródła zależne. Dlatego wszyscy budują energetykę stabilną– mówi ekspert.Rozmowę profesor podsumowuje gorzką diagnozą europejskich ambicji energetycznych.Po raz kolejny budujemy w Europie jakąś formę utopii. Ona najprawdopodobniej nie przetrwa sprawdzianu czasu– podsumowuje./fa
Temat ten wygrał instagramowy plebiscyt na rozprawkę z gatunku subiektywnych. Od dłuższego czasu chodzi mi po to głowie. Ale jak wiesz przeprowadzka na stałe, albo na choć pół roku w roku nie jest prosta. Mało tego, to brzmi wręcz jak nierealne marzenie. Dużo prostsze do spełnienia mając 28 lat, niż 39. Prawda? Jednak skąd w ogóle ten pomysł. No po pierwsze wszędzie lepiej gdzie nas nie ma. Prawda? Zawsze tak jest na wakacjach, zwłaszcza jak się jest gdzieś pierwszy raz. Jednak byłem tu nie wiem, z 10 razy od 2008 roku. Żeby było śmieszniej kiedyś jeździłem tutaj na motocyklach i mówiłem – o kurczę, ale góry, ale jestem zmęczony. I potem zawsze człowiek tęsknił. Zwłaszcza jesienią i zimą. Myśl o mieszkaniu w Hiszpanii zaszczepił mi też mój lekarz. No jaki. Przecież nie proktolog. Psychiatra. Od kilkunastu lat leczę się na depresję. Wiem, statystycznie połowa powie, że taka choroba nie istnieje, wmawiam sobie, do roboty powinienem się wziąć albo zrobić sobie pięcioro dzieci to mi przejdzie. Albo na keto powinienem przejść. Druga połowa wie, że to jest choroba jak każda inna. Jak bielactwo, grzybica, krzywa przegroda nosowa. Tyle, że mojej choroby nie widać. Co gorsza nie widać jej u innych którzy chorują i nie mają kompletnie żadnego oparcia. Nieważne. Dla mnie najtrudniejszym momentem każdego roku jest jesień i przedwiośnie. I to nie jest meteopatyzm, tylko głowa. W tym okresie nasilają się wszystkie objawy z którymi momentami ciężej żyć. Najgorszy jest lęk. Wtedy odpala mi się cała galeria zaburzeń na tym tle w formie uogólnionej. Ciężko jest to niekiedy wytłumaczyć. To takie stałe uczucie napięcia. To jakby codziennie podchodzić do egzaminu na prawo jazdy. Żadna tragedia, jednak na dłuższą metę czujesz się tym cholernie zmęczony. Z kolei gdy jesteś wyczerpany dołącza się do tego prawdziwe podłoże tych objawów czyli depresja. 4 terapie, leki, higieniczne życie, sen. Sport. To pomaga. Bardzo. Jednak moja choroba jest na tyle wielowątkowa, że mimo to dalej miewam te gorsze momenty. Nagrałem o tym 90 minutowe wideo. Przez 3-4 miesiące staję się zombie. To po postu mózg jest wypaczony. Jego chemia zaburzona. Co jeszcze obok terapii, farmakoterapii ukierunkowcananej właśnie na poprawę tej mózgowej chemii przynosi ulgę. Słońce. Dzień trwający do 18 a nie 15:30. Tak. To taka prosta odpowiedź. Ekspozycja na słońce. Dlatego każdy psychiatra powie, że ruch na świeżym powietrzu za dnia to niesamowita broń przeciwko temu co opisałem powyżej. A zmiana klimatu to jest już mega kop w tyłek. Po prostu czuję się lepiej. A nawet jeśli pojawiają się jakieś problemy to łatwiej się je przeżywa tutaj. One nie znikają, jak hejt, troski finansowe i zdrowotne. Hiszpania sama w sobie nie rozwiązuje problemów. Tłumi pewne objawy i przez to pozwala odzyskać nieco sił mentalnych i fizycznych. To jest właśnie to co nazywamy ładowaniem akumulatorów. Wybierając południową Hiszpanię mamy 300 słonecznych dni w roku. W Polsce 60. Naprawdę 60. A po zmianie czasu w pochmurny dzień naprawdę nie jest przyjemnie. Tutaj możesz bez problemu pracować sobie zdalnie do tej 16 i znaleźć jeszcze 2 godziny na rower. Zimą słońce zachodzi około 18:30, a do tego czasu przeciętnie jest 15 stopni. Jednego dnia 19, innego 13. Jednak jest to słońce, które gdy nie wieje z północy to naprawdę grzeje. Przez cały rok, bez wyjątku można złapać opaleniznę, a na postojach rozbierać na krótko. Oczywiście są takie dni, gdy leje. Przez tydzień. Jednak rzadko ciągiem. Zazwyczaj popada rano, albo wieczorem i w nocy. Patrząc w prognozy można znaleźć sobie okienko pogodowe. Do tej pory w życiu doświadczyłem tutaj może trzech dni, które ewidentnie nie nadawały się do jazdy. Albo gdy przez lodowaty wiatr nie było przyjemności z jazdy. To jest sporadyczne i ma miejsce w okresie od listopada do lutego gdzieś tak mniej więcej. Niesamowicie pociągające jest to, że nie trzeba szukać tras kolarskich. Gdziekolwiek się meldujesz jesteś na jakieś trasie. Wyjątkiem są oczywiście duże miasta jak Walencja, Alicante albo Malaga. Ale zauważyłem, że nawet mieszkając w centrum zawsze masz ścieżkę rowerową dostosowaną do kolarzy szosowych. Mimo to aglomeracje już mnie nie pociągają. Raz to ceny mieszkań i hoteli – dwa – odległość od natury. Trzeci powód jest już dużo mniej ważny, choć też kuszący. Hiszpania to inna grupa kulturowa. Tylko nie zrozum tego jako narzekanie na Polaków. Inaczej jest kiedy widzisz niemal wszędzie uśmiechnięte twarze. Inaczej kiedy kierowcy Cię pozdrawiają zamiast zajeżdżać drogę. Też wiele osób mówi, że przesadzam z tym jeżdżeniem na rowerze w okolicach Skawiny. Jednak uznajmy, że mam niesamowitego pecha do agresji drogowej. Są po prostu takie momenty gdy odechciewa mi się jeździć po mojej okolicy. Mimo faktu, że naprawdę zwracam uwagę na przepisy, staram się na asfalcie być empatyczny, bez względu na to czy jestem w aucie czy na rowerze. Dołują mnie też niesprowokowane niczym zachowania, które ładują mnie negatywnymi doświadczeniami. Wtedy właśnie myślę o południowej Hiszpanii, gdzie ten czas jakoś wolniej biegnie. Mniej osób się śpieszy, a więcej jest najzwyczajniej życzliwych. Inna strefa kulturowa. I bardzo podobnie jest chyba w Internecie. Czytałem ostatnio bardzo ciekawe badania na temat hejtu w Hiszpanii a we wschodnich regionach Europy. Niekiedy mam takie fale gdzie leci do mnie krytyka z każdej strony. Cokolwiek bym nie zrobił. Jednak od YouTube i Facebooka nie ucieknę. I pewnie każdy Polak, nawet na obczyźnie nie jest w stanie odciąć się od lokalnych treści. Dlatego potraktujmy to jako dygresję a nie powód do przeprowadzki. To co jeszcze może kusić to nieruchomości. W zakupie i w najmie. W cenie M2 w Krakowie lub Warszawie masz M2 ale nad Morzem Śródziemnym. No dobra, czasem trzeba troszkę dołożyć. Oczywiście dużo zależy siły złotówki, od standardu i lokalizacji. Czy to nowe czy stare budownictwo. Jednak jeśli komuś odpowiada domek na wsi 10 kilometrów od takiego Calpe do lekkiego tuningu, wówczas okazuje się, że cena niczym się nie różni od mieszkania na Ursynowie. Dla mnie to był szok. Z niedowierzaniem patrzyłem na ogłoszenia biur nieruchomości. Dlatego w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać czy nie lepiej wziąć kredyt hipoteczny w Hiszpanii na domek z drzewem pomarańczowym. Głośno myślę. Czy nie kupić czegoś na zimę, by to potem w lecie wynajmować turystom, spłacając z tego choć część kredytu na który na razie i tak mnie nie stać. Nie stać mnie, jednak mam jakiś cel zawodowy by zmienić tę sytuację. To impuls do rozwoju swojego sklepu. Myślę o tym także w kontekście tego ile wydaję na loty, mieszkania czy hotele. Średnio 3 razy do roku na tydzień lub dwa. Versus raty za wiejski domek, który wynajmujesz innym gdy w nim nie mieszkasz. Kolejna rzecz to koszty życia, które są niewiele wyższe od Polski. Trzeba doliczyć 15% do cen w sklepach. No plus przewalutowanie, chyba, że z wyprzedzeniem kupujesz więcej Euro przez jakąś aplikację śledząc kurs. Bo zakładam, że nie zarabiam w Euro i jeszcze długo nie będę. Techniczne byłbym w stanie przeprowadzić się tutaj na pół roku z dnia na dzień. Tyle, że boję się o firmę. Oczywistym u perfekcjonisty jest wyjście z założenia, że ja sam zrobię wszystko najlepiej. Musisz mieć dodatkowego pracownika na etacie, na cały rok a nie pół. Musi Cię być na niego stać. A co jak obroty spadną? Włącza mi się znowu ten lęk od którego zaczynamy. Miałem go także przed miesiącem gdy byłem ostatnio w Hiszpanii na 20 dni. ŚWIAT SIĘ ZATRZYMUJE LESZEK WYJEŻDŻA. Wtedy się pocieszam, że obiektywnie, naprawdę dziś mnie nie stać na zakup nieruchomości i mówi to Excel a nie mój chory mózg. Jest oczywiście też plan C, od mi się odpala gdy mam kumulację presji finansowej, życiowej oraz zdrowotnej. Zamknąć to wszystko w cholerę i zaaplikować do pracy w Hotelu Diamante Beach Calpe i tam smażyć kolarzom naleśniki na śniadanie od 5 do 10 za najniższą krajową. Do tego wynająć na miejscu mieszkanie i mieć wszystko gdzieś. Nie mam parcia na bycie YouTuberem, bo tak samo pociąga mnie życie w cieniu. W gruncie rzeczy jedno i drugie to praca, z tą różnicą, że kończąc robić śniadanie gościom, wychodzę z pracy i nie zabieram jej ze sobą. Dlatego mam jeszcze jedno marzenie w ramach planu D – bycie realizatorem dźwięku na żywo w hiszpańskiej rozgłośni radiowej. Koniec programu, koniec pracy. Tyle, że ten zawód już umiera na rzecz automatyzacji emisji. To Wszystko naprawdę czasem brzmi kusząco dla każdego prowadzącego firmę w Polsce. Tak bliżej 20 każdego miesiąca w branży sezonowej. Ddobra, to jest to WSZĘDZIE GDZIE NAS NIE MA. Ja lubię swoją pracę poza momentami kryzysu, które ma każdy gdy nałoży się na siebie nieco więcej przeciwności losu. Jednak one są i w Polsce i w Hiszpanii, która też nie jest bez wad. Jest super na jesień i zimę. Gorsza gdy chcesz kupić ibuprom lub znaleźć otwarty sklep po 20:30. Albo zostawić gdzieś samochód żeby Ci go mewy nie osrały. Ale to nic kiedy codzień rano wstajesz, świeci słońce i słyszysz cykanie tych wszystkim bębenków innych kolarzy. Masz mega impuls, żeby włączyć turbomode pracy zdalnej, by jak najszybciej wyjść na zewnątrz. Nie masz czasu na smutki, bo się śpieszysz na rower. Warunkiem jest TYLKO stabilna sytuacja zdrowotna, rodzinna i finansowa. I też nie chcę, aby ktoś zrozumiał mnie źle – kocham Polskę. Staram się być patriotą. Tu płacę i będę płacić podatki, bez kombinatoryki, lewizn, nawet jeśli uważam, że są za wysokie i niekiedy niesprawiedliwe. Bo tak postrzegam pariotyzm. Nawet jeśli czasem mam dość pogody, ciemności, deszczy i polskiego temperamentu i wewnętrznych podziałów. Nasz kraj mimo, że niekiedy smutny to wciąż jednak bezpieczny, dynamicznie się rozwijający i stabilny. Przy okazji patriotyzmu, namawiam też do tego skonsumenckiego. Prowadzę polski sklep polskiej marki z polską odzieża i akcesoriami na rower. Zapraszam, zwłaszcza poza sezonem. Bez względu na miesiąc w kalendarzu namawiam też do wizyty na moim instagramie czesc.l
Krajowa Administracja Skarbowa traci skuteczność w walce z oszustwami podatkowymi – ostrzega Agata Jagodzińska, przewodnicząca Związkowej Alternatywy w KAS. Jej zdaniem luka VAT realnie rośnie, choć w oficjalnych przekazach władzy wygląda to inaczej.Z ogromnym niepokojem patrzę na to, co się dzieje. KAS zmniejszyła swoją efektywność. Ta luka VAT-owska w rzeczywistości chyba rośnie, a tylko sztucznie się ją „poprawia” przeksięgowaniami.Mniej presji na mafie VAT-owskieJagodzińska podkreśla, że kluczowa zmiana, którą widzi „od środka”, dotyczy priorytetów. W jej ocenie obecne kierownictwo państwa kładzie mniejszy nacisk na zwalczanie przestępczości podatkowej, w tym zorganizowanych mafii VAT-owskich.Kiedyś bardziej koncentrowano się na tym, żeby mafie VAT-owskie zwalczać w zarodku, bardziej współdziałano z prokuraturą. Teraz – jak mówią koledzy z prokuratury – nacisk na walkę z mafiami VAT-owskimi jest dużo mniejszy– mówi.https://wnet.fm/2025/12/09/koalicja-siega-po-wybory-marcin-dybowski-cofaja-nas-do-czasow-stalinowskich/Nie chodzi o to, że KAS przestała pracować. Urzędnicy wciąż rozliczają podatki, obsługują przedsiębiorców, prowadzą analizy. Ale – jak mówi – zmienił się ciężar zadań:Po prostu kierownictwo kładzie mniejszy nacisk na to, by zwalczać oszustwa podatkowe. Można się na coś „zamknąć oczy”, można pójść w jakąś sprawę, a można nie pójść… I tak to wygląda– wyjaśnia.Rozluźniona współpraca z prokuraturąJednym z kluczowych elementów skutecznej walki z mafiami VAT-owskimi była – według Jagodzińskiej – ściślejsza niż dziś współpraca między KAS a prokuraturą:Kiedyś ta współpraca między prokuraturą a KAS-em w zakresie zwalczania oszustw podatkowych była dużo częstsza, dużo ściślejsza. Dlatego to wszystko lepiej działałoDziś – jak relacjonuje, powołując się na rozmowy z prokuratorami – wyspecjalizowane piony gospodarcze praktycznie nie działają tak, jak powinny:Koledzy z prokuratury mówią wprost: działy do walki z mafiami VAT-owskimi praktycznie już nie działają. To pokazuje skalę problemu.https://wnet.fm/2025/12/09/jacek-saryusz-wolski-amerykanska-diagnoza-europy-jest-trafna-i-bolesna/Zmiana władzy, zmiana priorytetówPytana, kiedy nastąpiło przesilenie, Jagodzińska wskazuje wprost na moment zmiany władzy i wymiany kierownictwa.Zmiana władzy, zmiana kierownictwa. Są po prostu inne cele. Na inne rzeczy stawia się nacisk– mówi.Nie rozwija publicznie wszystkich technicznych szczegółów, ale jej przekaz jest jasny: mechanizmy, które działały w poprzednich latach, zostały poluzowane, a państwo zrezygnowało z części narzędzi i determinacji w ściganiu zorganizowanych oszustw podatkowych.Likwidacja filii szkoły w Przemyślu: „bo to stawiał PiS”Symbolem tej polityki „robienia na złość” ma być – zdaniem Jagodzińskiej – likwidacja filii Krajowej Szkoły Skarbowości w Przemyślu. Właśnie o to apelowała na X, pisząc o „likwidacji prestiżowego ośrodka z zemsty na PiS”.W październiku minister finansów podjął decyzję o likwidacji filii Krajowej Szkoły Skarbowości w Przemyślu. To jest apel, to jest krzyk – bo ta decyzja jest kompletnie niezrozumiała.To jedyna filia KSS na wschodzie kraju, położona tuż przy granicy z Ukrainą. Jak podkreśla, to był ośrodek z międzynarodową renomą:Rocznie szkoliło się tam nawet do 10 tysięcy funkcjonariuszy KAS, przyjeżdżali też funkcjonariusze z innych krajów UE i z Ukrainy. Część szkoleń odbywała się bezpośrednio na granicy – to była realna praktyka, a nie kolejny webinar.W Przemyślu ulokowano też centrum kompetencyjne BASER, wyspecjalizowane w przeszukiwaniu autobusów. Oficjalnym powodem likwidacji są „zbyt wysokie koszty najmu” budynku (ok. 50 tys. zł miesięcznie z mediami).Tymczasem – jak mówi – miasto i uczelnia wyszły z konkretną ofertą obniżenia kosztów, a mimo to decyzji nie zmieniono.Rektor zgodził się znacząco obniżyć czynsz, prezydent Przemyśla zaoferował nawet przekazanie innej nieruchomości Skarbowi Państwa. Mamy gotowe rozwiązania na stole. Pisałam do ministra Domańskiego – nie ma odpowiedzi, nie ma dialogu.Najmocniej wybrzmiewa relacja z rozmowy z jednym z podkarpackich posłów KO:Jeden z posłów Koalicji Obywatelskiej powiedział mi wprost: „bo to stawiał PiS”. Więc można się domyślić, jaki jest prawdziwy powód. Likwidujemy coś tylko dlatego, że zrobiła to poprzednia władza – nieważne, że to działa dobrze i ma renomę w UE.„Jestem państwowcem. To się źle skończy dla budżetu”Na koniec wraca do tego, od czego zaczęła: budżetu i luki VAT. W jej ocenie połączenie dwóch procesów – poluzowania walki z mafiami VAT i jednoczesnego osłabiania zaplecza szkoleniowego – to przepis na kłopoty.Jako osoba, której leży na sercu dobro budżetu państwa, jestem państwowcem. Patrzę na to z ogromnym niepokojem.Osłabiamy realną walkę z mafiami VAT-owskimi, rozluźniamy współpracę z prokuraturą, likwidujemy ważny ośrodek szkoleniowy w Przemyślu – to nie może się skończyć dobrze ani dla państwa, ani dla podatników.I dodaje apel, który wcześniej zamieściła też na X: nie róbmy polityki „na złość” kosztem instytucji, które służą państwu bez względu na to, kto akurat rządzi.Nie róbmy sobie na złość. Niech władza nie pomaga, jeśli nie chce – ale niech chociaż nie niszczy tego, co działa i służy Polsce– apeluje./ad
Zamieszanie wokół „tajnego” posiedzenia Sejmu, które według przecieków ma dotyczyć rosyjskiej siatki szpiegowskiej i kryptowalut, Cymański interpretuje przede wszystkim jako element nacisku na prezydenta Karola Nawrockiego. Jego zdaniem kolejność jest odwrotna, niż przedstawiają to media: najpierw polityczny cel, potem dopasowywana narracja.To, co pani powiedziała, tylko że odwrotnie, to jest atak w prezydenta, a w kontekście coś trzeba wymyślać. To jest bardziej teatr, widowisko, a mamy poważne zagrożenia– wyjaśnia.Były poseł zwraca uwagę, że w sytuacji geopolitycznej, w której Polska mierzy się z licznymi niebezpieczeństwami, podobne spektakle są nieodpowiedzialne.Najpotężniejsze zagrożenie jest wojenne. A bawienie się za pałkami, widowiska, kabaret to ostatnia rzecz, gdy wiszą nad Polską niebezpieczeństwa– dodaje. Cymański ironizuje także nad „tajnością” posiedzenia.Szczelność? Przy 460 osobach? Tajemnice zostały ujawnione jeszcze przed posiedzeniem, to kabaret– stwierdza.https://wnet.fm/2025/12/05/grzegorz-placzek-sprawa-ekshumacji-na-wolyniu-budzi-etyczna-groze/Jego największy niepokój dotyczy jednak czegoś głębszego niż bieżący kryzys polityczny: erozji autorytetów i coraz bardziej agresywnego podziału społecznego.Straszny problem braku autorytetów. Proszę wskazać nazwisko kogoś, kto cieszy się powszechnym szacunkiem. Nie ma. Podział mamy w rodzinach. Centryści są znienawidzeni. Albo z nami, albo przeciw– podkreśla.Na koniec dorzuca gorzką refleksję o tempie, w jakim psuje się polska polityka.Patrzę na to wszystko, przecieram oczy ze zdziwienia. Widziałem niejedno, ale żeby aż tak…– wskazuje.
Czy jedenasta niedziela z NFL w tym sezonie okaże się tą najlepszą? Patrząc na zestaw spotkań, na taką się zapowiada. Zobaczymy w niej masę ważnych i świetnie zapowiadających się meczów. W NFC gra ze sobą cała czołówka – Los Angeles Rams zmierzą się z Seattle Seahawks, a Philadelphia Eagles podejmą Detroit Lions. Ponadto w tej konferencji zobaczymy jeszcze kilka innych istotnych meczów, za to w AFC dominują starcia pomiędzy ekipami, które na razie są pograniczu play-offów. Czy Kansas City Chiefs zaczną gonić w dywizji Denver Broncos? Czy Jacksonville Jaguars pomogą sobie w rywalizacji z Los Angeles Chargers, gdzie swing procentowych szans na awans do play-offów jest największy? Do tego mamy hitowe starcie międzykonferencyjne, czyli Buffalo Bills vs Tampa Bay Buccaneers, dwa bezpośrednie mecze pomiędzy ekipami z dywizji AFC North, a Green Bay Packers w kryzysie grają z New York Giants, którzy dopiero zwolnili trenera. Do tego jeszcze mecz w Madrycie na Santiago Bernabeu, więc niedzielę z NFL zaczniemy o 15:30! Jest o czym rozmawiać, a odcinek zaczynamy od podsumowania spotkania, które otworzyło Week 11, czyli wygranej New England Patriots nad New York Jets.TEMATY(0:00) – Wstęp i agenda(2:29) – Podsumowanie Patriots vs Jets(16:42) – Rams vs Seahawks(27:45) – Eagles vs Lions(40:00) – Bills vs Buccaneers(48:18) – Broncos vs Chiefs(57:37) – Jaguars vs Chargers(1:04:07) – Vikings vs Bears(1:15:22) – Giants vs Packers(1:26:34) – Cardinals vs 49ers(1:30:30) – Browns vs Ravens(1:36:14) – Steelers vs Bengals(1:44:16) – Dolphins vs Commanders(1:48:15) – Falcons vs Panthers(1:54:16) – Raiders vs Cowboys(1:56:33) – Titans vs Texans(1:59:22) – Ogłoszenia i zakończenieZOSTAŃ PATRONEM: patronite.pl/nflpg
Radny Aleksander Jankowski na antenie Radia Wnet mówił o gdańskich obchodach Narodowego Święta Niepodległości, w których uczestniczył premier Donald Tusk. Zdaniem samorządowca z Prawa i Sprawiedliwości, wizyta szefa rządu na Pomorzu miała wymiar polityczny i symboliczny – była, jak określił, „ucieczką od Warszawy”.Miasto Gdańsk obchodziło wczoraj swoje święto w ramach tzw. Parady Niepodległości. Ja przyznam szczerze, że nigdy nie podobała mi się ta nazwa, bo ewidentnie nawiązuje do Parady Równości. Są Marsze Niepodległości i tak powinno się to nazywać– mówił radny.Jego zdaniem wystąpienie premiera w Gdańsku było zaplanowaną kontrą wobec warszawskich obchodów państwowych.To była zaplanowana i zamierzona rejterada z Warszawy. Patrząc na przemówienie pana prezydenta Karola Nawrockiego, nie dziwię się, że Donald Tusk nie chciał być obecny na oficjalnych uroczystościach. Wolał przyjechać do Gdańska, gdzie wszyscy się do niego uśmiechali, gdzie był wśród swoich, swojego politycznego zaplecza– ocenił.„Porównywanie się do Piłsudskiego to pycha i małostkowość”Najwięcej emocji wśród komentatorów wywołały słowa Donalda Tuska, w których premier odniósł się do krytyki swojej osoby, przywołując przykład marszałka Józefa Piłsudskiego. Aleksander Jankowski nie krył oburzenia.Pan Donald Tusk zawsze zaskakuje. Tym razem bardzo zaskoczył mnie tym, że przyrównuje się do Piłsudskiego, nawiązując, że przecież i na Piłsudskiego mówiono, że był niemieckim agentem. To jest pycha i małostkowość na najwyższym poziomie– ocenił.Radny wskazał również, że w jego ocenie premier mówi jedno, a robi drugie.W sytuacji, w której wszyscy widzimy nagonkę na opozycję, ściganie chociażby ciężko chorego ministra Ziobry, pan Donald Tusk ma czelność mówić o tym, że wszyscy powinniśmy być zjednoczeni, że Polak ma być dla Polaka. Hipokryzja tego człowieka przekracza wszelkie granice czegokolwiek– powiedział w Radiu Wnet.To, co mówi i jak się zachowuje, pokazuje, że to człowiek całkowicie wyzuty z honoru i poczucia patriotyzmu. Pan marszałek Piłsudski, do którego się porównuje, wysiadł na przystanku Niepodległość. Pan premier niestety nawet w Brukseli nie był w stanie wysiąść z pociągu Niemcy– dodał.
Czy naprawdę wszyscy w pracy krzywo na ciebie patrzą? Oto zniekształcenie poznawcze, które może sabotować twój spokój ducha. Jeśli uznajemy jakąś myśl za pewnik, nasz mózg będzie zwracał uwagę wyłącznie na te sygnały, które potwierdzają nasze przekonanie – a to nie zawsze jest dobry pomysł. Autorka: Mónica Heras Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/czy-naprawde-w-pracy-krzywo-na-ciebie-patrza-czym-jest-efekt-potwierdzenia-digitalsyndication
Jeansy indygo zaskarbiły sobie uznanie w branży mody. Model ten jesienią 2025 testujemy w wielu konfiguracjach, dostosowując fasony do różnych okazji. Czy to także dobra pora na wypróbowanie jeansów indygo z niskim stanem? Patrząc na inspiracje z modnej ulicy - nie mamy wątpliwości. Jakie kroje jeansów indygo sprawdzą się przy niskim stanie spodni i jak je stylizować w zgodzie z jesiennymi trendami? Oto najciekawsze propozycje.Autorka; Ewelina KołodziejArtykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/jeansy-indygo-z-niskim-stanem-stylizacje-jesien-2025
„Skąd patrzysz, patrz” – to zaproszenie, by skierować uwagę do źródła widzenia. To spotkanie nie daje nowych koncepcji, lecz rozpuszcza stare. Gdy przestajesz utożsamiać się z obserwowanym, a rozpoznajesz siebie jako Obecność, wszystko wraca na swoje miejsce. To, co wydaje się zewnętrznym światem, istnieje tylko w polu widzenia Świadomości. Kiedy spojrzenie się odwraca, napięcie znika, a Ty przestajesz być postacią w historii.
Fałszywa depesza PAP podważyła wiarygodność Polski na świecie – mówi w Poranku Radia Wnet Maciej Świrski. Były szef KRRiT, a wcześniej członek zarządu Polskiej Agencji Prasowej. Fałszywa depesza Polskiej Agencji Prasowej, w której przypisano Donaldowi Trumpowi słowa, których nigdy nie wypowiedział, wywołała burzę nie tylko w Polsce, ale i na świecie.To wydarzenie podważyło wiarygodność Polski. Patrzą na nas jak na kraj niepoważny– mówi Maciej Świrski w Poranku Radia Wnet, były przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.Świrski zna PAP od podszewki. W latach 2006–2009 był członkiem zarządu agencji, a we wrześniu 2020 roku objął funkcję przewodniczącego rady nadzorczej. Jak podkreśla, zna procedury obowiązujące przy publikacji depesz i dlatego uważa, że wydarzenia ostatnich dni to poważne naruszenie standardów.„Depesza nigdy nie miała prawa się ukazać”Depesza w PAP nie ma prawa wyjść bez zatwierdzenia przez redaktora dyżurnego. Sprawdza on, czy tekst pokazuje obie strony problemu, czy opiera się na źródłach i czy jest poprawny językowo. W sprawach istotnych decyzję podejmuje nawet prezes agencji– wyjaśnia Świrski.Dodaje, że system edycyjny „Tryton”, wprowadzony w PAP w latach 2008–2010, rejestruje każde kliknięcie.Nie można go ominąć. Jeśli depesza wyszła, to ktoś musiał ją świadomie zatwierdzić. A jeśli śladów w systemie brakuje, to znaczy, że dane zostały usunięte – a to już przestępstwo– zaznacza.Kto odpowiada?Zdaniem Świrskiego odpowiedzialność spoczywa na trzech poziomach:likwidatorze pełniącym obowiązki prezesa – „To stanowisko jest nielegalne, bo PAP została powołana ustawą i tylko ustawa może ją zlikwidować”;redaktorze dyżurnym, który wypuścił depeszę;kierownictwie redakcji zagranicznej i redaktorze naczelnym, którzy odpowiadają za treści.Bezpośrednią odpowiedzialność ponosi człowiek, który bezprawnie pełni funkcję prezesa. Po drugie – redaktor dyżurny, który zatwierdził tekst. Po trzecie – kierownictwo redakcji. Te osoby odpowiadają za to, co trafiło do abonentów– mówi.PAP jako gwarant prawdyByły szef KRRiT przypomina, że depesze PAP mają szczególny status w polskim systemie medialnym.Jeśli medium powoła się na depeszę PAP, a ta okaże się fałszywa, odpowiedzialność spada wyłącznie na PAP. To czyni z agencji podstawowe źródło prawdy w polskich mediach. Abonentami są wszystkie największe redakcje i liczne instytucje gospodarcze– wyjaśnia.Teraz jednak reputacja PAP – jego zdaniem – została zachwiana.Każdy redaktor naczelny, który dostaje depeszę z PAP, musi się zastanawiać, czy można jej zaufać. To podważa fundamenty systemu informacyjnego w Polsce– ocenia.Skutki międzynarodoweŚwirski nie ma wątpliwości, że konsekwencje są poważne.Świat patrzył na histerię w Polsce, wiedząc, że Trump nic takiego nie powiedział. W efekcie Polacy zostali przedstawieni jako ludzie niepoważni. To uderza w naszą reputację i wizerunek Polski jako partnera– podkreśla.Dodaje, że pracownicy PAP to profesjonalni dziennikarze, choć słabo wynagradzani.To dobrzy fachowcy, ale całe to wydarzenie niszczy zarówno agencję, jak i Polskę. Obecne kierownictwo dołożyło cegiełkę do psucia naszego wizerunku na świecie– konkluduje.
W studiu Radia Wnet goszczą Marek Głowacki i Marek Dorsz - współorganizatorzy wydarzenia, którzy osobiście znali Marię Dłużewską.Maria Dłużewska była osobą niezwykłą. W latach 70. pracowała jako aktorka, ale świadomie zrezygnowała z kariery zawodowej, by poświęcić się działalności w konspiracji, szczególnie w obszarze kultury niezależnej i w podziemnym Radiu Solidarność. Warto podkreślić, że było to radio działające nielegalnie – dziś mało kto zdaje sobie sprawę, co kryje się za określeniem „program drugi Radia Solidarność” w jej biogramach. Udział w takiej aktywności niósł realne ryzyko: więzienia, represji, pobicia, a nawet śmierci.~ mówi Marek Głowacki. Dodaje, że działalność Marii Dłużewskiej była wszechstronna: kolportowała niezależną prasę, tworzyła teatr domowy i działała w Solidarności Walczącej:I trzeba mocno podkreślić: nie chodziło tu o krótki epizod, pół roku czy rok działalności. To były długie lata, od 1982 do 1989, wypełnione stresem, poniewierką i ciągłym lękiem przed aresztowaniem. Maria wybrała taką drogę. A później, gdy zaczęła tworzyć filmy dokumentalne – ponad czterdzieści, w których była reżyserką, scenarzystką czy producentką – można uznać, że była to w pewnym sensie kontynuacja jej wcześniejszej pracy w podziemiu.26 września w sali widowiskowej Kościoła Wszystkich Świętych na pl. Grzybowskim w Warszawie odbędzie się pierwszy przegląd filmów Marii Dłużewskiej pod hasłem Patrzę na Ciebie. Marek Głowacki mówi o tym, dlaczego należy pamiętać o twórczości polskiej reżyserki:Tukidydes powiedział: Narody tracąc pamięć, tracą życie. To jest uniwersalna sentencja, którą w szczególny sposób można odnieść do Marii. Ona przypominała naszą historię, odkłamywała naszą historię, przypominała zapomniane albo wręcz wycinane z naszej świadomości postaci, takich jak Joanna i Andrzej Gwiazdowie, takich jak Andrzej Kołodziej i wiele innych. Czyli to może służyć nam jako to powiedzenie, może służyć jako motto praktycznie do wszystkich filmów Marii Dłużewskiej.Dodaje, że na tegorocznym przeglądzie, zdecydowano się pokazać dwa filmy: Zorza 2 nad Gdańskiem oraz Dzielnieśmy stali i celnie rzucali:Oba filmy dokumentalne bazują na odkrytych, niezwykle interesujących i nigdzie wcześniej niepublikowanych materiałach historycznych. Jeden z nich przedstawia wizytę papieża Jana Pawła II w Gdańsku w 1987 roku oraz jego decyzję o złożeniu kwiatów pod pomnikiem stoczniowców, a dalsze konsekwencje tej decyzji są ukazane w filmie. Drugi film, Dzielnieśmy stali i celnie rzucali, opiera się na dokumentach z narad specjalnego sztabu MSW odpowiedzialnego za tłumienie tzw. rewolty grudniowej, która w rzeczywistości była brutalną masakrą w grudniu 1970 roku. Te niezwykle cenne materiały stanowią punkt wyjścia do głębszych analiz historycznych.Marek Dorsz dzieli się też refleksją na temat pierwszego z wymienionych filmów:Mogę tylko podkreślić, że film o wizycie papieża nie powstał przypadkowo. To bardzo ważne wydarzenie. Pamiętam, jak Maja wraz z Pawłem montowali ten film. Pokazuje ono sytuację, która odsłania nasze dzisiejsze zaniedbania wobec ojczyzny i społeczeństwa – bo papież został tam potraktowany w sposób wyjątkowo brutalny. Nie chcę teraz opowiadać całej fabuły filmu, ale to wydarzenie miało ogromne konsekwencje i nadal nas porusza. Nigdzie na świecie papież nie doświadczył takiego afrontu, jaki spotkał go pod pomnikiem stoczniowców w Gdańsku, i to jest dla nas wszystkich bolesne, zwłaszcza że sprawcami byli nasi rodacy.Na koniec audycji, goście zachęcają do uczestniczenia w wydarzeniu:Zapraszamy serdecznie wszystkich, którzy kochają Polskę, wszystkich, którzy cenią sobie polską tożsamość narodową, polską historię, ale również wszystkich tych, którzy cenią sobie prawdę, wierność i szacunek dla drugiego człowieka.
Na początku audycji rozmawiamy z Andrzejem Świtalskim (Rycerz Jana Pawła II), który dzieli się ze słuchaczami trudnościami, z jakimi spotyka się na co dzień jako osoba z niepełnosprawnością. Mówi m.in. o bałaganie administracyjnym związanym z wystawianiem kart parkingowych. Następnie łączymy się z dr Beatą Lewińską (UKSW), która odpowiada na pytanie: dlaczego sztuka abstrakcyjna jest trudna w odbiorze? Realizujemy też krótkie połączenie z dziennikarzem filmowym Krzysztofem Sporem, który zdaje relację z rozpoczynającego się dziś 50. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Na koniec audycji rozmawiamy o życiu i twórczości Marii Dłużewskiej. Marek Głowacki i Marek Dorsz zapraszają na 1. przegląd filmów Marii Dłużewskiej Patrzę na Ciebie, który odbędzie się 26 września o godz. 18:00 w sali widowiskowej Kościoła Wszystkich Świętych na pl. Grzybowskim w Warszawie. Współorganizatorzy wydarzenia dzielą się własnymi wspomnieniami związanymi z polską reżyserką i zanurzają się w refleksji nad znaczeniem jej twórczości.
Czy łatwiej jest przytyć czy schudnąć? Dlaczego sportowcy są w stanie zrobić absolutnie wszystko, by zdobyć medal – nawet jeśli wiąże się to z konsekwencjami zdrowotnymi? I czy w świecie dietetyki można znaleźć jedną, prostą odpowiedź na wszystkie pytania? Na te i wiele innych tematów w 26. odcinku podcastu Moc Wiatru Monika Bronicka rozmawia z dr Grzegorzem Prokopowiczem, dietetykiem, fizjoterapeutą, trenerem Kadry Narodowej PZŻ żeglarzy z niepełnosprawnościami i wykładowcą na Wydziale Nauk o Zdrowiu Olsztyńskiej Szkoły Wyższej. W odcinku usłyszysz m.in.:dlaczego diety nie są zero-jedynkowe i jak patrzeć na organizm w sposób holistyczny,jak odróżnić modę żywieniową od rzetelnej wiedzy naukowej i czemu codzienna nauka daje satysfakcję,jak wyglądają treningi żeglarzy z niepełnosprawnościami, z jakimi barierami mierzą się zawodnicy i jak szukać rozwiązań zamiast problemów,a także: dlaczego Grzegorz Prokopowicz zaczyna treningi… jeszcze przed wschodem słońca.To rozmowa o sporcie, pasji, konsekwencji i poszukiwaniu równowagi w świecie, w którym skrajności i modne trendy odchodzą tak szybko, jak się pojawiają. Ten odcinek spodoba się każdemu, kto interesuje się zdrowym stylem życia, dietetyką sportową i tym, jak łączyć naukę z praktyką w sporcie wyczynowym.
28 sierpnia miała miejsce debata między Sławomirem Mentzenem a Mateuszem Morawieckim w formule "Piwa z Mentzenem".Prezydenckie wetaOczekiwałem, że prezydent to trzyma słowa i będzie się kierował swoim hasłem, że Polska dla Polaków i oczekiwałem, że rzeczywiście stanie w obronie interesów Polaków i będzie podejmował odważne decyzje. To nie było takie oczywiste. Pamiętam ten moment, kiedy wtedy jeszcze kandydat spotkał się z prezesem Mentzenem i podpisał tę deklarację toruńską i z niego wynikało, że prezydent jednak określił dosyć szczegółowo kierunek, w którym chce iść jako prezydent. I te weta jak na razie są potwierdzeniem tego, że prezydent dotrzymuje słowamówi Grzegorz Płaczek, komentując prezydencką odmowę podpisania m.in. tzw, ustawy wiatrakowej i ustawy o warunkach pomocy obywatelom Ukrainy tymczasowo przebywającym w Polsce.cieszę się, że jest ktoś w Pałacu Prezydenckim, kto potrafi podejmować twarde decyzje, bo jesteśmy w takim momencie, że te decyzje muszą być podejmowane, jeżeli chcemy bronić lary swojej niezależności i suwerenności państwa. kontynuuje polityk. Jak podkreśla, pomoc dla obywateli Ukrainy powinna być udzielana, choć być może na innych, bardziej restrykcyjnych zasadach niż do tej pory. W ocenie gościa "Odysei Wyborczej", ze strony państwa ukraińskiego brakuje gestów wzajemności.
Więcej o nas znajdziecie tutaj:Facebook: https://www.facebook.com/kosciolnaskaleInstagram: https://www.instagram.com/kosciolnask...Spotify: https://open.spotify.com/show/1OCpb2p...Strona Internetowa: https://kosciolnaskale.pl/
W poturowo-przedłeltowej odchłani kolarskiej pochylam się nad : GPSem, debilizmem, egzaminami na aerofittera, stanem rowerów zawodowców. Patrzę w stronę Turynu gdzie wystartuje czwarty najważniejszy wyścig etapowy sezonu i zastanawiam się kogo kontraktować do Berlinki PNC Paprykarz szczeciński Pro Cycling team. Chcesz folołować? – Facebook: https://www.facebook.com/pncastCykChcesz popaczeć? – Instagram: https://www.instagram.com/pncast/Chcesz połoglondać? – YouTube: https://www.youtube.com/channel/UC5hNRM9CimnQAZTho-FBAcQ Chcesz pobiznesować? – e-mail: podnominal@gmail.com Chcesz dać zapomogę? – PATRONITE: https://patronite.pl/pncast Buycoffee: www.buycoffee.to/pncastPatroni : HIGROSYSTEM.PLMarek DrÓb
Prezydencka ustawa rolnaJednak najpierw, były minister rolnictwa odnosi się do prezydenckiego projektu ustawy rolnej, który zakłada przedłużenie zakazu wyprzedaży polskiej ziemi cudzoziemcom do roku 2036 oraz zmianę w preambule ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, co ma w konsekwencji ochronić Polskę przed efektami umowy UE Mercosur. Jak mówi, jest to:Bardzo dobra kontynuacja tego, co zaczęliśmy jeszcze w roku 2013-2014, kiedy wprowadziliśmy ustawę o zakazie sprzedaży ziemi rolniczej cudzoziemcom.I kontynuuje:Mercosur był negocjowany 20 lat, ale za mojego ministra rolnictwa nie było w tym zakresie postępów. Później Komisja Europejska ustąpiła przemysłowi Ameryki Południowej, podpisując umowy. Teraz rząd blokuje Mercosur, zwłaszcza w kwestii zakupu ziemi przez cudzoziemców. W 2015 roku sprzedano im około 400 ha, a w 2022 już ponad 5,5 tysiąca — więc deklaracje pana Nawrockiego mijają się z rzeczywistością.Prowadząca Poranka Wnet zauważa, że Anna Gembicka z Prawa i Sprawiedliwości we wpisie na portalu X zaprzeczyła tym doniesieniom, mówiąc że w latach 2022 za zezwoleniem MSWiA sprzedano cudzoziemcom, jedynie niecałe 30 hektarów gruntów. Poseł PSL zarzuca Pani Gembickiej kłamstwo:Pani Gembicka mówi tylko o ziemi rolniczej, a nie o całej polskiej ziemi, choć zna różnicę z raportu MSWiA. Sama najpierw odrolniała ziemię, a potem sprzedawała ją cudzoziemcom. W 2022 roku sprzedano im prawie 5,5 tysiąca hektarów, więc manipuluje danymi — zamiast tego powinna była zapobiec odrolnieniu i sprzedaży cudzoziemcom.Magdalena Uchaniuk odnosi się też do zawartego w prezydenckiej inicjatywie ustawodawczej przedłużenia zakazu wyprzedaży polskiej ziemi do 1936 roku i pyta, czy PSL poprze ten postulat. Marek Sawicki odpowiada:Oczywiście, że poprzemy, ale powiem uczciwie: to są duperele. Nośne hasła, którymi zasłania się problemy współczesne, bo one nie mają większego znaczenia.Na pytanie, dlaczego zakaz miałby trwać tylko 10 lat, Sawicki odpowiada:Możemy i na 100 lat Pani Redaktor. (...) To jest taki prawny kruczek, który pozwala z jednej strony udawać nam politykom, że sprawę żeśmy załatwili i blokowanie jest, ale wprowadzają memorandum.PIT 0%Magdalena Uchaniuk porusza też kwestię prezydenckiego projektu PIT 0% dla rodzin z dwójką dzieci. Marek Sawicki przedstawia alternatywę dla inicjatywy Karola Nawrockiego:Pracuję nad kompleksowym dokumentem dotyczącym podatku PIT w szerokim zakresie, który wprowadzi trzyletni okres dochodzenia do kwoty wolnej od podatku 60 tys. zł– wyjaśnia. Proponowany przez PSL PIT rodzinny ma opierać się na mnożeniu kwoty wolnej przez liczbę członków rodziny, co dla pięcioosobowej rodziny oznacza zerowy podatek do 300 tys. zł.Spór o związki partnerskieW kwestii związków partnerskich Marek Sawicki podkreśla, że jest to temat nieuregulowany statutowo przez PSL:Kosiniak-Kamysz mówi o statusie osoby bliskiej, nie o związkach partnerskich– zaznacza, wyjaśniając, że światopoglądowe kwestie są poza zakresem partii.Na pytanie o Szymona Hołownię odpowiada zdystansowanie:To jego osobisty problem, czy chce być w rządzie czy nie. Mnie to kompletnie nie interesuje.CPK — zbyt ambitny projekt?Odnosząc się do prezydenckiej inicjatywy ustawodawczej o CPK mówi poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego mówi:Znam dokonania na tym gruncie PiSu i tak naprawdę poza wydaniem dużych pieniędzy i nadzorowaniem pustych łąk nic się nie zadziało. Marek Sawicki dodaje, że populacja Polski maleje:Za 20 lat CPK będzie głównie służył Europejczykom, a nie Polakom.Kończy wypowiedź, stwierdzając:Warto inwestycje mierzyć w stosunku do potrzeb, bo przewymiarowane nigdy nie zwracają swoich kosztówPodkreśla też, że projekt jest ważny, ale nie może opierać się na „gigantomańskich” założeniach. KPO źródłem spokoju?Odnośnie oskarżeń o nadużycia przy realizacji Krajowego Planu Odbudowy, Marek Sawicki mówi, że odczuwa spokój:110 mln zł wydano z 268 mld zł i główne projekty jeszcze nie zostały sfinansowane– mówi. Podkreśla także, że minister funduszy powinna stracić stanowisko za niedostateczne wsparcie dla odnawialnych źródeł energii. Magdalena Uchaniuk zauważa, że 110 milionów to wciąż duża kwota, o którą trudno być spokojnym. W odpowiedzi, Marek Sawicki mówi tak:One nie zostały zmalwersowane, nie zostały przepalone tak jak 3,5 miliarda w Ostrołęce. One jeszcze nie są rozliczone. Zapytany o stanowisko posłanki KO Katarzyny Królak, która na antenie Polsat News powiedziała, że połowa jej zanjomych i rodziny dostała dofinansowanie z KPO, były minister rolnictwa mówi tak:Ona to prostowała, mówiąc że swojej rodziny tam nie znalazła. Ja powiem tak: przestańmy się ścigać na to, który rząd i których polityków rodziny nakradły więcej.
Dzieła Józefa Chełmońskiego były już prezentowane w Muzeum Narodowym w Warszawie i w Poznaniu. Od 8 sierpnia do 30 listopada można je oglądać także w Gmachu Głównym Muzeum Narodowego w Krakowie na wystawie "Chełmoński". Na antenie Dwójki opowiadamy o mrocznych stronach osobowości malarza.
#rozwójosobisty #coaching #medytacja Postaw kawę twórcy: https://buycoffee.to/mediteusz---------------------------------------------------------------------KURS IRMINY "KOŁCZYCY" MASIUDY" - CZAS NA ZMIANĘhttps://www.irminamasiuda.com/czas-na-zmiane/KOD MEDITEUSZ ---------------------------------------------------------------------OUTLEThttps://wiedza.mediteusz.pl/outlet/ALMANACH OGRANICZAJĄCYCH PRZEKONAŃhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/almanach-ograniczajacych-przekonan/PRZEDSPRZEDAŻ-----------------------------------------------------------------Nowe nagranie na buycoffee klikasz kawkę i leci do Ciebie nagraniefragment tuhttps://mediteusz.pl/audio/Czarodziej_zycia_001_wstep.mp3-------------------------------------------------------------------WAKACJE ZMIAN 2025https://wiedza.mediteusz.pl/produkt/wakacje-zmian-2025/-----------------------------------------------------------------------------------MEDYTACJA OGRÓD ZDROWIA - POBIERZ MP3https://tiny.pl/d-3085hgŁUKASZ GOTOWICZ - AUDIOBOOKhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/lukasz-gotowicz-od-chaosu-do-swiadomosci-audiobook/---------------------------------------------------WIELKA KSIĘGA AFIRMACJI https://wiedza.mediteusz.pl/produkt/wielka-ksiega-afrimacji/1000 AFIRMACJI + 2000 NAGRAŃ !!!!TYLKO 1250 SZT !--------------------------------------------------KSIĘGA DOBROSTANÓWhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/ksiega-dobrostanu/PRZEDSPRZEDAŻ - TYLKO 1111 szt --------------------------------------------------------------------------NOWA KSIĄŻKA PROF. KRÓLICKIEGOhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/feng-shui-niech-przestrzen-pracuje-dla-ciebie/PRZEDSPRZEDAŻ - 350 PIERWSZYCH Z DEDYKACJĄ AUTORA + DODATKI ----------------------------------------------------------------------------SPOTKANIA Z WEWNĘTRZNYM DZIECKIEMhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/wewnetrzne-dzieckoPRZEDSPRZEDAŻ DO 23 II 2025 --------------------------------------------------------------------------SKLEP MEDITEUSZA Z NAGRANIAMI I KURSAMIhttps://wiedza.mediteusz.pl---------------------------------------------------------------------ILUSTROWANY MUDRARZ WSPÓŁCZESNYhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/ilustrowany-mudrarz-wspolczesny/ PAIERhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/ilustrowany-mudrarz-wspolczesny-ebook/ EBOOK----------------------------------------------------------------ŁUKASZ GOTOWICZOD CHAOSU DO ŚWIADOMOŚCI - JAK KREOWAĆ SWOJĄ RZECZYWISTOŚĆTU KLIKNIJ: https://tiny.pl/vx06f6f4 --------------------------------------------------------------------METODA SILVY W ŚWIECIE PIENIĄDZA - TWOJE FINASE W DOBRYM STANIEhttps://wiedza.mediteusz.pl/produkt/metoda-silvy-w-swiecie-pieniadza-ksiazka-w-twardej-oprawie/---------------------------------------------------------------------MEDYTACJA DYNAMICZNA SILVY https://wiedza.mediteusz.pl/produkt/medytacja-dynamiczna-silvy-zapanuj-nad-zyciem-i-odzyskaj-zdrowie-ksiazka/SAMOKONTROLA UMYSŁU METODĄ SILVY KSIĄŻKA !https://samokontrolaumyslu.plCODZIENNIK MOTYWACYJNY #565 22 VII 2025 NA DRODZE DO CELU PATRZ POD NOGI.....Subskrybuj by być na bieżąco
Rozdziały w książce porządkują fabułę i opowiadaną historię. Dzięki nim czytelnikom łatwiej czyta się powieść, a autorom się ją pisze. Czy jest to element obowiązkowy? Ile stron powinien mieć rozdział idealny? Kiedy go zakończyć i jak rozpocząć nowy? O tym wszystkim posłuchasz w czterdziestym drugim odcinku podcastu Didaskalia Joanny Bagrij z cyklu #WarsztatPisarski.Szczegóły również na blogu: https://born-to-create.pl/rozdzialy-w-ksiazce/Linki do powiązanych tematów:Retrospekcje w książce - https://born-to-create.pl/retrospekcje-w-ksiazce/Akcja w książce - https://born-to-create.pl/akcja-w-ksiazce/Rozdziały w książce nie są elementem obowiązkowym, ale zdecydowanie ułatwiają zaprezentowanie całej historii. Porządkują książkową rzeczywistość i pozwalają na prezentowanie fabuły z punktu widzenia różnych bohaterów, stosowanie ciekawych zabiegów stylistycznych i korzystanie z różnych typów narracji. Poza tym pomagają także w:Wprowadzeniu retrospekcji,Przeskakiwaniu w czasie i przestrzeni,Przeniesieniu czytelnika do innego wątku, wydarzenia,Dawkowaniu informacji, ujawnianiu tajemnic lub ich ukrywaniu,Stopniowaniu napięcia i kontrolowaniu tempa akcji.Nie istnieją żadne ścisłe wytyczne dot. liczby rozdziałów w książkach ani ich długości. Wiele zależy od samej obszerności książki, gatunku, grupy docelowej, skomplikowania fabuły i oczywiście Twojego pomysłu na konstrukcję powieści. Patrząc na dane z amerykańskich blogów prezentujące przeciętne długości rozdziałów, można zauważyć, że najdłuższe są w powieściach fantasy i sci-fy (od 20 do nawet 32 stron), a najkrótsze w kryminałach, thrillerach (do 4 stron) i literaturze dziecięcej (ok. 4 strony). Takie statystyki nie są jednak żadnym wyznacznikiem, a jedynie pokazują pewien trend w obecnie już wydanych książkach.W przypadku tworzenia rozdziałów ważny jest również moment zakończenia i rozpoczęcia nowego. Robimy to wtedy, gdy chcemy wprowadzić dużą zmianę, np. zmienić wątek, miejsce lub czas rozgrywanej akcji, perspektywę narracyjną. Pochylić należy się także nad spójnością tytułowania rozdziałów, ich strukturą i ciekawych zabiegach ich rozpoczęcia i zakończenia. Zaintrygowany? Koniecznie wysłuchaj odcinka podcastu i dowiedz się, jak wprowadzać retrospekcje w powieści!Jeśli chciałbyś przedyskutować temat, zapraszam do kontaktu: j.bagrij@born-to-create.pl.
Patrząc na nasz demokratyczny porządek, widzimy, że prawica często znajduje się pod presją oskarżeń o różne formy ekstremizmu. Słyszymy o odradzającym się faszyzmie, nazizmie lub przynajmniej jakimś marnym, agresywnym nacjonalizmie. Wiemy jednak, że nie są one zasadne i rzadko kiedy znajdują potwierdzenie w rzeczywistości.Pozostałe artykuły możesz czytać na
Prowizje, jakie polskie firmy płacą zagranicznym platformom technologicznym za sprzedaż w internecie, są gigantyczne. Właśnie w tym obszarze Grupa Shoper dostrzega ogromny potencjał do dalszego rozwoju. O strategii wzrostu, perspektywach dla e-commerce oraz zmianach zachodzących w cyber_Folks rozmawiamy z Jakubem Dwernickim, prezesem obu spółek.Głośne przejęcie spółki Shoper przez Grupę cyber_Folks — obie notowane na warszawskiej giełdzie — odbyło się w stylu znanym z największych transakcji z Wall Street. Patrząc na reakcję rynku, czyli wzrost kursów akcji, można mówić o przykładzie tworzenia wartości dla akcjonariuszy obu firm.Jakub Dwernicki w rozmowie z podcastem Procent Składany opowiada o dalszych planach wobec spółki Shoper, kluczowych zmianach po M&A, a także o tym, jak obecnie wygląda krajobraz e-commerce w Polsce i Europie. Polski e-commerce kontra chińskie platformy Czy polskie firmy internetowe obawiają się ekspansji gigantów z Chin, takich jak Temu czy Shein? Jakie praktyki z chińskiego e-commerce mogą być inspirujące dla lokalnych graczy? I co może być przewagą konkurencyjną polskich rozwiązań technologicznych? O tym wszystkim również usłyszycie w rozmowie z Jakubem Dwernickim.Spis treści odcinka:01:30 — Skąd wziął się pomysł na przejęcie Shopera przez cyber_Folks03:30 — Co w praktyce oznacza e-commerce jako jeden z segmentów cyber_Folks 06:20 — Polityka przejęć w Grupie cyber_Folks08:00 — Zmiany w Grupie Shoper14:30 — Czy Shoper myśli o ekspansji zagranicznej18:00 — Czym jest Apilo i czym różni się od Shopera25:30 — Poznań stolicą polskiego e-commerce26:30 — Czy polski e-commerce boi się chińskich platform29:30 — Czego polski e-commerce może nauczyć się od chińskich platform32:30 — Układanka cyber_Folks, Vercom i Shoper — jak patrzeć na nią z giełdowej perspektywy35:00 — Czy Shoper może w przyszłości rozwijać się przez M&A36:50 — Czy Grupa Text znajduje się na celowniku cyber_Folks?37:40 — Czego możemy się spodziewać po Grupie cyber_Folks w przyszłości?
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio Ministerstwo Spraw Zagranicznych w końcu przedstawiło plan ewakuacji Polaków z Izraela. Ewakuacja będzie miała formę konwoju autobusowego do granicy z Jordanią. Wiceminister spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski pytany w programie "Graffiti" na antenie Polsat News, czy polski rząd ma czyste sumienie w sprawie ewakuacji obywateli z Izraela, stwierdził, że Polacy, którzy pojechali w ostatnim czasie na Bliski Wschód, zrobili to "na własną odpowiedzialność". — My spodziewaliśmy się problemów na terenie Bliskiego Wschodu i mówiliśmy: "nie jedźcie na tereny tych państw" — zaznaczył polityk. Tomasz Sekielski, komentując słowa wiceministra Bartoszewskiego, stwierdził, że ta wypowiedź pokazuje, jak duży problem komunikacyjny ma ten rząd. Jak zaznaczył, chce słyszeć od rządu "że państwo, Polska, bez względu na to, gdzie Polak potrzebuje pomocy i dlaczego się tam znalazł, będzie robiła wszystko, aby tego człowieka z opresji wyciągnąć i mu pomóc. Od tego mamy rząd, za który płacimy swoimi podatkami. To nie pan minister będzie płacił za ewentualną ewakuację, nie wykłada tego z prywatnych pieniędzy." Tematem, który zdominował ostatnio debatę publiczną, stał się temat liczenia głosów w wyborach prezydenckich. Znamy zwycięzcę wyborów, jest nim Karol Nawrocki, ale dalej nie wiemy, ile głosów zdobył w tych wyborach. Patrząc na całe zamieszanie wokół tego tematu, Bartosz Węglarczyk przypomniał, że politycy z różnych stron stworzyli takie prawo wyborcze w Polsce, że PKW generalnie nic nie może. Ten problem zaczyna się nie teraz, nie po wyborach, tylko zaczyna się przed wyborami. PKW realnie nie jest w stanie sprawdzić, czy listy poparcia dla osób, które chcą być kandydatami na prezydenta, są prawdziwe, a osób, które chcą się ubiegać o urząd prezydenta z wyborów na wybory jest coraz więcej. Czas w końcu zmienić prawo wyborcze w Polsce. Tomasz Sekielski opisując wydarzenia zeszłego tygodnia, ironizował, że po wotum zaufania, które zmieniło losy milionów ludzi w Polsce, należy zająć się tym, co dalej z Szymonem Hołownią, ponieważ od tego zależy los Polski. Szymon Hołownia jest tak robotny i dla dobra Polski zrobi wszystko, że dalej chciałby być marszałkiem Sejmu, ale już do rządu nie chciałby wejść, nie interesuje go wicepremierostwo ani żaden resort, tylko marszałkowanie. Czy jego zdanie podzielają koalicjanci? Naczelni uważają, że niekoniecznie. Ale dostrzegają podobieństwo między Szymonem Hołownią a Adrianem Zandbergiem, jeśli chodzi o ich chęć służenia Polsce. Zapraszamy na kolejny odcinek Naczelnych oraz zachęcamy do oglądania podcastu w każdy poniedziałek o godz. 19.00 na stronie Onetu, a także słuchania w aplikacji Onet Audio. Zapraszamy również do pisania do Naczelnych na adres naczelni@onet.pl.
Odcinek #212, w którym spotykamy się z Jakubem Nowakiem na Mystic Festiwal 2025 i w Nadbałyckim Centrum Kultury w Gdańsku rozmawiamy o powieści "Nie w szczepionkę".Zaczynamy od M jak muzyki jako elementu budowania W jak wspólnoty, rownież osób skrojonych z czapki, czy naszywki. Na pierwszy plan wysuwa się ważny wątek nowej powieści Jakuba, którym jest P jak przemoc rówieśnicza, subkulturowa, zakorzeniona w okresie dojrzewania.Mówimy sobie, żeby tylko "Nie w szczepionkę", niby żartujemy, a jesteśmy śmiertelnie poważni.Wspominamy lata 90-te bez S jak sentymentu.Pojawia się G jak gangsterka, perspektywa M jak małomiasteczkowa i zauważalna K jak klasowość.Na scenę wchodzą główni bohaterowie książki - chłopak i dziewczyna.Jest Mikołaj, który szuka mamy i S jak Siwa, która traci I immunitet. I są najważniejsze - D jak dzieciaki.Śledzimy relacje rodzinne oraz przyglądamy konstrukcji powieści, której rama jest G jak gatunkowa. Dlatego pojawia się S jak skarb w skrzyni, T jak tajemnicze zaginięcie, są P jak porachunki. Patrząc na literaturę konfrontujemy się z własnymi wspomnieniami, z P jak pamięcią. Na koniec pojawia się C jak cytat, który może być świetnym mottem podcastu Alfabet Wojtusika a pochodzi z powieści Jakuba.
Patrząc na historię projektu budowy okrętów "Orka" dochodzimy do lat 2003-2004. A okrętu podwodnego jak nie było, tak nie ma - mówi w programie Magdaleny Uchaniuk komandor prof. Andrzej Makowski.Magdalena Uchaniuk rozmawia z komandorem prof. Andrzejem Makowskim, specjalistą z zakresu sztuki wojennej i obronności państwa.Wojskowy i naukowiec przyznaje, że kiedy sięgamy wstecz w dokumentację programu "Orka", dochodzimy aż do lat 2003-2024.Potem kolejne programy modernizacyjne, rok 2012. A okrętu podwodnego jak nie było, tak nie ma. W sumie trochę złośliwie powiem, że materiał programu wystarczy na porządny doktorat. Jeżeli przyjrzymy się faktom, to możemy powiedzieć tak: niedecyzyjność i budżet- wskazuje na bolączki przedsięwzięcia komandor.Ekspert zwraca uwagę, że obecnie mamy pięciu oferentów, którzy są rozpatrywani przez Agencję Uzbrojenia.Mamy pięciu oferentów, tak można powiedzieć, którzy są rozpatrywani przez Agencję Uzbrojenia. W następnym etapie agencja skieruje sprawę do Rady Modernizacji Technicznej MON.Patrząc na kalendarz, jeżeli podejmiemy w tym roku jeszcze taką decyzję, to pierwszy okręt podwodny przy bardzo takich optymistycznych założeniach to jest rok 2031, a przy mniej optymistycznych to tak gdzieś 2035- przewiduje komandor.
„Nie możesz ruszyć w przyszłość, jeśli twoje serce ciągle mieszka w przeszłości.”W tym odcinku Pastor Kinga dzieli się przesłaniem – o tym, jak przeszłość może zatrzymać nas przed tym, co nowe. Usłyszysz o żonie Lota, o tym, dlaczego nie warto idealizować tego, co Bóg już zamknął – i jak iść dalej, nawet gdy nie czujesz się gotowy.
Przez długi czas zabierałem się do stworzenia tego wideo. Mimo że temat już poruszałem zarówno w książce jaki w innych filmach. Wideo nie jest kolarskie. Wideo jest takie jak ja wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami. Stąd też niekiedy materiały należące do ciężkostrawnych oraz niepopularnych. Jednak nigdy nie rozwinąłem zagadnienia dotyczącego podstaw przez których zaniedbanie decydujemy się na życie w ciągłym napięciu i stresie, obniżając jakość naszego życia. Nawet bez względu na sport. Bo okazuje się, że szosa, bieganie, triathlon to kolejne pole do zagospodarowania przez nasze fobie i wieczne, podświadome ocenienie samego siebie. Tym sposobem psując sobie nawet momenty odpoczynku, albo na rowerze, które tak naprawdę również przepełnione są ciągłym napięciem. Bo najgłębiej w sercu na samym jego dnie znajduje się lęk przed byciem nielubianym. Tymczasem nie wszyscy muszą zarówno ciebie jak i mnie lubić a odkrycie tego i wdrożenie do swojej podświadomości jaki również do serca ułatwia nam codzienne funkcjonowanie i cieszenie się życiem jak i każdą chwilą z osobna. Tak, to jest wideo o mnie, o moich kompleksach i czułych punktach. Skąd to się bierze. Głównie z dzieciństwa. Na skutek naszego otoczenia, na skutek tego co wpajali nam rodzice kiedy byliśmy mali. Kim byli rówieśnicy z jakich domów pochodzili. Może jak ja byłeś(aś) pośmiewiskiem i klasowym workiem treningowym? Tak, to co opisuje to syndrom worka treningowego. Z tym się wchodzi w dorosłe życie i mknie jak po szynach. Trwale zaprogramowanym. Tą momenty które tkwią głęboko w głowie każdego z nas mimo że kiedy się wydarzyły 30 lat temu. I mija 30 lat, gdy zaczynasz to rozumieć. Jak wiele jesteś w stanie poświęcić jako dziecko by być lubianym. Chcesz należeć do nas to zapal papierosa. Rzuć szklanką z 4 piętra. By być lubianym przez rodziców musisz się dobrze uczyć. Mieć dobre oceny i gotowym na ocenianie. Jak wyglądasz? Ile ważysz? Jaki masz plecak? Co masz z matematyki? Czemu ta chemia tak słabo? Czemu tak mało zarabiasz? Czemu tak wolno? Czemu brzuch Ci wystaje? Czemu masz dwie różne skarpetki? Czemu nie poszedłeś do komunii? Czemu nie masz gry telewizyjnej w domu? Czemu masz taki krzywy nos? Czemu nie medycyna? Czemu nie poboczem? Przez lata tkwisz w schemacie jednowymiarowej oceny. Oceniasz siebie tak jak oceniano Ciebie w dzieciństwie. Językiem dziecka. Bo wciąż nim jesteś. Mimo, że masz dowód i nikt nie pyta Cie w sklepie o wiek. Szkołę zamieniłeś na pracę. Dres z WFu na trykot kolarski. Rodziców na męża, żonę, teściowego lub teścia. Oni też oceniają. Wszyscy ludzie z którymi masz do czynienia Cię oceniają. Cały Internet spogląda na Ciebie i ocenia. Dostrzegasz, że nawet gdy nie musisz wciągasz brzuch sam dla siebie. Przyzwyczajasz się do bólu przepony. Nie umiesz już jej rozluźnić. Odkrwasz, że masz wiecznie spiętą szyję od patrzenia w ziemię. Maskę masz założoną nawet będąc w samotności. Jesteś tak przyzwyczajony do tej peleryny, że przestajesz ją czuć na skórze. Ona wrosła się w Ciebie, choć początkowo była dopasowana do 140 cm wzrostu. Stąd tak ciężko jest ją zdjąć. Dlatego to tak bardzo boli, a im później zdobędziesz się na ten krok, to cierpienie będzie silniejsze. A im bardziej polaryzowane i płaskie jest spojrzenie naszego społeczeństwa tym większy masz lęk przed byciem sobą. Dzisiejszy świat przepełniony jest moim zdaniem jednowymiarowością intelektualną. Mam wrażenie że w dużej mierze w socialmedia są najbardziej adekwatnym atrybutem do wyrażenia tych zmian mentalnych. Masz jedno zdjęcie przedstawiające jedną daną sytuację i na podstawie krótkiego filmu czy jednej stopklatki jesteś oceniany. Nawet przyznam że mnie to niekiedy irytuje ,bo w ten sam sposób bardzo często konsumuje się nagłówki w portalach newsowych, wyciąga się wnioski na podstawie tytułu, wreszcie ocenia drugiego człowieka przez pryzmat fryzury, figury, samochodu jakim jeździ. Jednowymiarowość oceny jest wygodna, bo daje natychmiastową odpowiedź na trudne pytanie. WE. To Warszawiak. Tyle, że 800 000 z tych aut nigdy nie było w Warszawie. Trzeba się zastanowić dlaczego? Różowy strój = pedał. Mimo, że nie zamieniłem z nim ani słowa. Musiałbym z nim porozmawiać. Koślawy nos oznacza niepolskie pochodzenie. Choć nie przeanalizowałem jego historii. Za mały rower. A teraz? Już dokonano oceny na podstawie płaskiej fotografii bez studiowania optyki. Które koło na tym zdjęciu jest większe? A może oba są takie same? A czy jesteś pewień, że ten bezdomny jest w takiej sytuacji z własnej winy? Poznałeś jego genezę, że już wydajesz ocenę? Grubas. A może po prostu chory? Utrudnienie w ruchu. A może po prostu człowiek, tylko na innego rodzaju pojeździe. Dzisiaj w taką pogodę jeździsz na trenażerze? A może to zdjęcie jest z wczoraj? Nikogo uczciwego nie stać na taki samochód. A może to ja się za mało staram. Te smugi to jest chemia. A może po prostu nie rozumiem jak one powstają? Mam swój pogląd i atakuje nim innych. A czy sprawdziłem czy mam rację. Nie rozumiem. Więc oceniam. To jest jednowymiarowość. Kuszący skrót dla umysłów. Także dla mojego. Wyjście poza ten schemat wymaga przede wszystkim chęci, ale też posiadania szerszej perspektywy patrzenia na świat. Nie dla każdego jest to proste. Spora część ludzi ma współecześnie z tym problem, a media czy social media tylko utrwalają ten sposób konsumpcji życia. Miniatury, krzyczące nagłówki, mowa obrazkowa. Minutowe pionowe filmy. Jak najprostszy przekaz, by treści były łatwe, nie wymagały analizy i szerszego spojrzenia. Jesteśmy tak wygodni, że nie chce się nam nawet doczytać do końca. Przesunięcie palcem albo myszką jest wyczerpujące. Stąd oceniamy ludzi i świat po pierwszym zdaniu i 3 sekundach patrzenia na miniaturę. Zauważasz też, że ludzie są coraz bardziej wrogo nastawieni wobec siebie. Chcą dostrzegać jedynie negatywy. Jest czarne i białe. Jak w takiej sytuacji sprawić by wszyscy Ciebie lubili? Nie da się. Ludzie widzą Twoje 5% i tak zostanie. Możesz karać samego siebie żyjąc w ciągłym napięciu, bo ktoś źle mnie oceni. Dostrzegasz, że unikasz ludzi i sytuacje, które mogą potencjalnie narazić na osąd. Żyjesz w apatii i stopniowo się wycofujesz. Swoje niewielkie kompleksy przekształcasz w prawdziwe problemy. Tak jak ludzie z depresją wywołaną otyłością, ją zajadają. Albo tak jak swoje niepowodzenia życiowe, zapijają. Tak, bo to też sposób na ucieczkę od tego napięcia wywołanego lękiem przed byciem gorszym. Nielubianym, nieakceptowanym. Tylko sam przed sobą mogą być sobą? A teraz zadaj sobie pytanie – co z tego, że ktoś mnie nie lubi? Co z tego, że nie wpisuje się w czyjś światopogląd? To jest obcy schemat. Nie mój. Tylko, aby uwierzyć to potrzebna jest pewność siebie. Poczucie własnej wartości. Jednak samo zdanie sobie z tego sprawy już bardzo pomaga. Tak samo jak przerobienie w swojej głowie dzieciństwa. Odkrycie, że to jest schemat. Ten sam. Patrzę na świat wrażliwe jak sześciolatek. Jak dziecko, które tak samo bezkrytycznie przyjmuje ocenię innych. Ocenę, która nie musi być prawdziwa. Stąd mało mnie interesuje jak oceni mnie obcy człowiek w Internecie, który kompletnie mnie nie zna. Dzięki temu też łatwiej wyjść mi na zewnątrz i się otworzyć przed ludźmi. Choć oczywiście nie zawsze. Bo niekiedy bywam słaby i ta tarcza ochronna gdzieś niknie. Albo w skórze znajduje reszty zatopionej peleryny supermana. Ale też dałem sobie sprawę z tego, że nie każdego dnia muszę być silny. Po drugie, kto jest najbardziej skory to wydawania jednowymiarowej oceny? Zazwyczaj osoby wiodące jednowymiarowe życie. Kto próbuje zepchnąć Cie z drogi tłumacząc, że miasto obok jest ścieżka? Jak smutne życie może wieść osoba, która ma motywację do tego, by obrażać obcą osobę w Internecie? A być może to jest tak, że statystyczne 6% ludzi ma satysfakcję z zadawania cierpienia innym? Czy na pewno zależy Ci na tym, by te osoby musiały Ciebie lubić? Czy Twoje napięcie, stres jest tego warte? Czy jeśli 5% okolicznych mieszkańców mojej gminy nienawidzi mnie za to, że jeżdżę na rowerze mam rezygnować że sportu? Kim statystycznie są Ci ludzie. Czy oni muszą mnie kochać? Co jest dla mnie ważniejsze? Wizerunek czy bycie sobą i realizowanie swoich potrzeb, marzeń oraz celów. By przestać się bać należy być także nieco egoistą. Nie zawsze musisz się wpisywać w potrzeby swojego otoczenia. Z resztą jak toksyczne są próby robienia wszystkiego wbrew sobie tylko po to, by czuć się częścią społeczności do której nie do końca chcemy należeć. Jednak chcemy by nas lubili. Albo kochali. Na końcu daj się zamknąć w klatce swojego związku, by być idealną zoną, matką, ojcem, mężem. Zrezygnuj do tego że swoich pasji, przekonań, poglądów. Byle to inni byli szczęśliwy i nas kochali. Tak babciu, nienawidzę tatara, ale zjem by Ci nie było przykro, byś mnie kochała. Oczywiście kochana żono. Nie będę już chodzić z kolegami. Oczywiście mój mężu, nie będę chodzić na treningi, bo jesteś zazdrosny. Tak tato, masz rację, depresja nie istnieje, a leki uzależniają. Już odwołałam wizytę. Tylko mnie kochaj. Wiem sąsiedzie. Masz rację. Smog nie istnieje. Też czasami lubię popalić śmieciami. Masz prawo mieć swoje zdanie i być innym. Bo każdy z nas jest inny. I pamiętaj, że ogrom ludzi ma problem z akceptacją jakiejkolwiek odmienności. Nawet nie wiesz jak szeroka część społeczeństwa jest zapatrzona w swoje wewnętrzne wyobrażenia i przekonania. Jest jeden tor i masz zawsze po nim jeździć. Jest jeden kolor i masz go lubić. Bo tak jest łatwo. Łatwiej się jeździ gdy na drodze nie ma innego rodzaju pojazdów. Łatwiej gdy każdy z nas ubiera się tak jak my lubimy. Łatwiej jest jak niczyja sylwetka się nie wyróżnia. Łatwiej gdy ktoś nie wyraża innych poglądów do naszych. A czy to oznacza, że mam swoim kosztem ułatwiać komuś jednowymiarowe patrzenie? Może jednak lepiej być sobą? Wraz że swoimi zaletami i wadami. Być jakimś. Jakimś to także nielubianym przez wszystkich. Nie lubi mnie 7% moich Widzów. Można mnie krytykować za brak mięśni Za wystający brzuch. Brak wyników. Za posiadany rower. Za emocjonalność. Za odmienność. Bo jestem inny. Jak każdy, kto jest sobą.
W całej Platformie Obywatelskiej mamy dziś do czynienia z totalną paniką - mówi redaktor naczelny tygodnika "Do Rzeczy".
Narkotyki w dziąsłach, browary z mordercami, aktywizacja zawodowa sexworkerek, skruszeni gangole walczący o demokrację, polsatowscy agenci pisu, trzaskające poślady, zwiedzione nadzieje, jazda z kudłami.Finał sezonu niekończącego się serialu.
Jeszcze kilka lat temu 4-calowy ekran był uznawany za „duży”
Wracamy na wschód Polski - do płotu, czy jak chcą inni "zapory", przy której cały czas giną ludzie. Ciągle wzrastająca liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy to skutek operacji białoruskich i rosyjskich służb. Jak w takiej rzeczywistości nie zgubić z pola widzenia człowieka, migrantów szukających lepszej przyszłości dla siebie i swoich rodzin? Głównym bohaterem reportażu jest Mirosław Wierchow, nauczyciel historii w gminnej podstawówce. Patrząc na pobliskie stalowe ogrodzenie opowiada między innymi o militaryzacji okolicy, o migracjach ludzi i zwierząt, o niepokojach związanych z budową Tarczy Wschód i niepewnym losie mieszkańców wyludniających się przygranicznych wsi.
Co robimy w ogrodzie w pierwszej połowie lutego? Patrząc na pogodę za oknami, cięcie drzew i krzewów jest ważniejsze niż wysiewy. Kładziemy więc nacisk na dokończenie cięcia w sadzie i jagodniku. Tniemy także róże oraz cześć krzewów ozdobnych.W podcaście Katarzyna opowie o ciepłych inspektach, jakie buduje w swoim ogrodzie. Skrzynie inspektowe wypełnione będą obornikiem ogrzewającym przechowywane rozsady. Z siewem ociągamy się jak możemy. W najbliższych dniach, jeszcze niespiesznie rozpoczniemy pierwsze wysiewy kwiatów oraz warzyw. Część z rozsad z roślinami chłodnolubnymi przeniesiemy do nieogrzewanych szklarni. Te ciepłolubne będą musiały pozostać w ogrzewanych pomieszczeniach.Rozmawiają Katarzyna Bellingham i Jacek NaliwajekPolecamy książki:Książki Katarzyny Bellingham z dedykacją: https://allegro.pl/uzytkownik/kitty908Książka "Plan na warzywnik" Jacek Naliwajek: https://bit.ly/3zwoGv1 Polecane ze sklepu Kasi (reklama): Nasiona warzyw: https://bit.ly/40A5ynbDobroczynek gruszowiec, opaski 20 szt.: https://bit.ly/42DvAstAgro Eca Protect na choroby grzybowe i bakteryjne: https://bit.ly/44j4Xdalub koncentrat: https://bit.ly/4crli2SPreparat może służyć także do dezynfekcji sekatorów Domki dla ptaków: https://bit.ly/4huSCHYZiemniaki sadzeniaki - bardzo wczesna odmiana 'Lord': https://bit.ly/40zuM8CZiemniaki sadzeniaki - bardzo wczesna/wczesna odmiana 'Bellarosa': https://bit.ly/42fGeY7Ziemniaki sadzeniaki - średnio wczesna odmiana 'Tajfun': https://bit.ly/3DTPaZ4Sekator jednoręczny: https://bit.ly/3QnH7GsDwuręczny sekator do sadu: https://bit.ly/4aaPTRKOstrzałka do sekatorów: https://bit.ly/40aQ6zRMiniszklarenka do wysiewów: https://bit.ly/42D7m1cMocne i trwałe multuplaty do rozsady: https://bit.ly/3NWzrdNWidły do napowietrzania gleby: https://bit.ly/4fE10nnLampiony Lumiz: https://bit.ly/3D05pmUSklep Kasi: https://KasiaBellinghamSklep.pl/ Sadzonki szczepionych warzyw: https://ogrodbellingham.redcart.pl/ Newsletter: https://ogrodowynewsletter.gr8.com/ Strona internetowa: https://naturalnieoogrodach.pl/Kontakt: naturalnieoogrodach@gmail.comSubskrybuj nasze kanał YT: http://bit.ly/3kxfBuehttps://www.youtube.com/channel/UCcDsU5ePpzDBdaxJADjL2jQ?view_as=subscriber---------------Podcastu możesz też słuchać na aplikacjach mobilnych: �� Spotify: https://spoti.fi/2IT0uXP�� Apple Podcasts: https://apple.co/2VN51RH----------------Zajrzyj do nas: FB: https://www.facebook.com/Naturalnie-o-ogrodach-803749476630224/IN: https://instagram.com/naturalnie.o.ogrodach/-----------------Co to za kanał „Naturalnie o ogrodach”? Opowiadamy o ogrodach naturalnych, ekologicznych, pożytecznych, wiejskich, miejskich i angielskich. Propagujemy i zachęcamy do uprawiania ogrodów ekologicznie, w zgodzie z naturą, bez chemii. #naturalnieoogrodach
W dzisiejszym podcaście Ośrodka Studiów Wschodnich spojrzymy na to jak Chiny patrzą na Donalda Trumpa i jego administracje. O tym czy Pekin widzi różnicę pomiędzy prezydenturą Bidena a prezydenturą Trumpa, o tym czy jest gotowy do wojny handlowej z USA, o możliwych scenariuszach działań Trumpa i odpowiedzi Chin. O tym wszystkim opowiedzą Jakub Jakóbowski, Maciej Kalwasiński i Michał Bogusz.
Co w Biblii oznacza "gorejące serce"? Czym (kim) według Słowa Bożego jest "trawiący ogień"? Kogo w Biblii spotyka zjawisko rozpalonego serca? Jakie benefity są związane z tym zjawiskiem? Jak się modlić aby go doświadczyć? Rozdziały: 00:00:00 Wstęp i ostrzeżenie. 00:05:04 Doświadczenie ognia w sercu. 00:23:04 Biblijny model Modlitwy Ognia; 00:30:46 Punkt pierwszy. Pragnij spotkania z Panem. 01:07:09 Punkt drugi. Pomódl się do Ducha Świętego o obraz i słowo. 01:17:07 Punkt trzeci. Użyj wyobraźni by zobaczyć Jezusa, czekaj na Jego ruch. 01:20:54 Punkt czwarty. Patrz co Jezus mówi i robi. 01:23:49 Słuchaj aktywnie Jezusa. 01:30:14 Punkt piąty. Odpowiedz Bogu modlitwą uwielbienia lub prośby. 01:40:12 Punkt szósty. Miej czas na refleksję. 01:41:19 Kiedy i po co modlić się Modlitwą Ognia? 02:15:47 Zakończenie i podsumowanie. Miniatura autorstwa: https://www.deviantart.com/kevron2001
Linda Weiszewski i Klaudia Adamek sprawiły ostatnio sporą niespodziankę, zajmując dziewiąte miejsce w Pucharze Świata w bobslejowych dwójkach. Wynik wywalczony na torze w Winterbergu odbił się szerokim echem w tej dyscyplinie sportu. „Pamiętam, że w poprzednim sezonie mówiono o tym, że Polki nic nie pokażą. Teraz dostawałyśmy liczne gratulacje. Patrzą na nas inaczej, a nie jak na słabiaków. Liczą się z nami” - mówi w RMF FM Weiszewski, która jest pilotką polskiego bobsleja.
Kiedy myślę o Konferencji Girlbosskie i Gali Kursory Roku 2024, wciąż czuję ogromne wzruszenie. Ten dzień był dla mnie wyjątkowy, pełen emocji i niesamowitej energii, którą wypełniliście każdą salę, każdy zakątek wydarzenia.Organizacja tego przedsięwzięcia była wielkim wyzwaniem – logistycznym, emocjonalnym i osobistym. Ale wiecie co? Warto było. Patrząc na Was, na Waszą radość, inspirację, wymianę kontaktów, wiedziałam, że to ma sens. Przekroczyłam swoje granice i z dumą widziałam, jak razem tworzymy coś większego, niż mogłam sobie wyobrazić.
Można rzucić filozoficzną uwagę o zmarłym: Patrz, wujek żył, żył i umarł. A u was wszyscy zdrowi? I na koniec jak niby znajomy odchodzi to rzucasz: to pozdrów tam wszystkich od nas. Później taka osoba wraca na swój grób do rodziny, bardzo miła osoba była na grobie wujka, chyba ktoś z rodziny, bo o dzieci pytał, o Staszka się dopytywał, kazał wszystkich pozdrowić.
Mówi Się przeżywają Szymona w TVN. Czy to już inny człowiek, czy on nasz wciąż? Asia jako agentka, rzecznika i powierniczka. Jest takie ciśnienie, aż Szymon robi dogrywkę. Jedni za tobą tęsknią, a drudzy wysyłają ... statystyki ĄCKIEGO. Co z tego prawdziwe, co fałszywe? Załoga Mówi Się biczuje się za swój udział w programie. Nagle wkracza ONA - ŻONA Szymona. Szymon jako wielki tekściarz, autor piosenki CO ZA DZIEŃ …A potem Asia …
Spodobał Ci się odcinek? Zostaw mi naKAWEk! https://buycoffee.to/zmacznego https://patronite.pl/zmacznego IIle może wydarzyć się przez 5 lat! Och, naprawdę dużo! Patrząc z perspektywy globalnej - ostatnie lata sporo namieszały i świat wygląda zdecydowanie inaczej niż pół dekady temu. A jak w tym czasie zmienił się świat kulinariów? Między innymi o to zapytałam szefa kuchni Aleksandra Barona, z którym ostatni raz widziałam się na początku 2019, gdy nagraliśmy odcinek ZMACZNEGO o polskim street foodzie: https://open.spotify.com/episode/6r1kvoVD1aeeZH5FTN45Kw?si=a1b0958efb6143e4 Teraz spotkaliśmy się ponownie, aby zrobić updaty z życia. 00:00 DZIEŃ DOBRY, DZIEŃ DOBRY! 1:38 JAK PRZEZ OSTATNIE 5 LAT ZMIENIŁA SIĘ GASTRONOMIA W POLSCE? 5:00 CO DZIAŁO SIĘ W TYM CZASIE U ALEKSANDRA 11:34 PRZYGOTOWYWANIE NIEZWYKŁYCH KOLACJI W HONG KONGU, PALESTYNIE I ROSJI 24:53 KULINARNY KRAKÓW VS WARSZAWA 30:08 KONFRONTACJA Z ODPOWIEDZIAMI NA PYTANIA SPRZED 5 LAT 33:34 FENOMEN HOT DOGÓW W POLSCE 36:00 JAK ZMIENIŁA SIĘ POLSKA KUCHNIA I CZY JESZCZE CZYMŚ ZASKAKUJE? 49:53 ROZLICZENIE Z ASP 51:58 PODSUMOWANIE DO ZOBACZENIA NA:
W tym wydaniu Magazynu mówimy o Stanach Zjednoczonych, o tym, jak Amerykanie patrzą na naszą część Europy, jakie znaczenie w obecnej kampanii wyborczej ma rosyjska agresja na Ukrainie. Gościem audycji jest amerykański korespondent Polskiego Radia - Marek Wałkuski.
"Patrząc dzisiaj na to, jak działa prokuratura zarządzana przez pana Bodnara, (…) trudno ją posądzić o to, że jest niezależna" - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Zbigniew Bogucki. Poseł PiS odniósł się do sprawy byłego szefa RARS Michała K., który po aresztowaniu w Wielkiej Brytanii jest przeciwny swojej ekstradycji do Polski. Bogucki unikał w rozmowie w RMF FM bezpośredniej odpowiedzi na pytanie, czy chce być nowym prezydentem. "Rodzice i życie nauczyli mnie cierpliwości i pokory" – powiedział. Stwierdził też, że "urząd prezydenta RP jest ostatnim bastionem gwarantującym rozsądek".
Wiecie za co najbardziej uwielbiam Herra On Air? Za to, że nigdy nie jestem w stanie przewidzieć w jakim kierunku potoczy się rozmowa i jest to absolutnie piękne. Rozmowa z Ulą wątku aktorskiego dotyczyła... w najmniejszym stopniu. Rozmawialiśmy za to dużo o pasji i patrzeniu na świat obrazami. Posłuchajcie sami.
Rzym przez pryzmat intymny, niemalże. Patrzę na Rzym przez pryzmat lekcji historii. Nieuniknione w towarzystwie starożytnych kolumn, murów, budowli, wszelki pozostałości. Wciąż działającego głównego akweduktu, dzięki któremu źródlana woda dostępna jest w centrum, lecąc z pięknych, żeliwnych hydrantów. Patrzę na Rzym przez pryzmat temperatur latem, gdy w czerwcu zwykłe 37 st. Celsjusza wyłącza zwoje mózgowe. Zawieszam się równolegle z przegrzanym telefonem. I wtedy jest jedna sensowna rada – wyprawa do Ostii, dzielnicy Rzymu leżącej nad Morzem Tyrreńskim. Wsiada się wtedy w pociąg. Klimatyzowany. I kołysze się delikatnie, sunąc co celu. Morze łaskawe chętnie przyjmuje rozgrzane ciała, chłodzi, przynosi rozrywkę. Patrzę na Rzym przez pryzmat potraw, które nad morzem pachną słono, są wykwintne w swojej prostocie i można jeść w miejscach przewiewnych i w miarę cichych. W mieście – je się jakże smacznie i jest jakże głodno. Słuchanie miasta przez pryzmat natężenia dźwięków - wrażliwych nierzymian może doprowadzić do szału. Patrzę na Rzym przez pryzmat tłumu, który przepływa przez miasto, arteriami szlaków turystycznych, drugim obiegiem rzymskiego życia. Patrzę na Rzym przez pryzmat kościołów i bazylik, miejsc względnej ciszy i zadumy, nie tylko religijnej. Sztuka jest tu. I wędrówka w czasie jest tu Patrzę na Rzym przez pryzmat ciszy w Term Krakalli, monumentalnych łaźni z III i tak trudnych do wyobrażenia sobie momentu ich świetności. W upale - tylko mewy pędzą z jednego krańca ruin na drugi, ludzie stoją oddychając ciężko, szukają cienia i odpoczywają w każdym zadaszonym fragmencie . Była woda. Były baseny. Było starożytne spa dla 10 tysięcy ludzi. Jest spiekota, pustka, zatrzymanie. Patrzę na Rzym przez pryzmat swoich potrzeb, kilkudniowego wypadu, w którym nie zmieści się żaden ambitny plan, przez zmęczenie moim miastem patrzę, przez potrzebę egzotyki patrzę, przez to wybicie się z mojego rytmu i wpadnięcie w rzymski rytm. Patrzę na Rzym przez pryzmat nocy, gdy taksówka wiezie mnie na lotnisko. Zapada kurtyna. Rzym może się dla mnie nie powtórzyć już nigdy. Biorę to pod uwagę. A ty? Czy dla Ciebie wszystko dogi prowadzą do Rzymu? P.S. Niemieccy eksperci z grupy Moovel Lab postanowili sprawdzić aktualność powiedzenia z czasów starożytnych twierdzącego, że „wszystkie drogi prowadzą to Rzymu”. Wynik eksperymentu jest jednoznaczny – stwierdzenie jest przestarzałe. Do stolicy Włoch obecnie prowadzi niecałe 500 tys. dróg na naszym kontynencie. mit co prawda nie jest potwierdzony ale pokazuje starożytną potęgę Rzymskiego Cesarstwa. Zbudowało ono sieć drogową, gdzie naprawdę z każdego ówczesnego miasta można było dojechać do stolicy. Przy czym współcześnie Eksperci zauważyli jednak, że miasto o nazwie Rzym można znaleźć na każdym kontynencie. Co za czasy! Kawa dla Autorki https://buycoffee.to/dziennik.zmian Muz. Purple-music, scenografia dźwiękowa – Miłka +freesound, oraz zdjęcia - Miłka --- Send in a voice message: https://podcasters.spotify.com/pod/show/milkamalzahn/message
Ej pamiętacie siebie w okresie nastoletnim?Bo ja pamiętam aż za dobrze. Pamiętam fryzury (które sama obcinałam) i stylizacje (które, o zgrozo, sama wybierałam), relacje (przez które wielokrotnie płakałam, ale nadal były najważniejsze) i to poczucie, że świat mnie nie rozumie. Patrząc z ciarami krindżu i wzruszenia na zdjęcia z tego okresu myślę sobie, że było jednocześnie trudno i pięknie mieć naście lat. Ale na pewno nie było łatwo - ani nastoletniej mnie, ani nikomu dookoła (sorry, Mamo!). Pod pozornie zblazowaną miną tkwiło dużo lęku i niepewności. Jak zatem wspierać nastolatka? Czy to w ogóle możliwe? O tym rozmawiałam z psychologiem, psychoterapeutą poznawczo-behawioralnym, autorem książek psychoedukacyjnych Arturem Gębką.Bierzcie i ślijcie w świat - może dotrze do nastolatków, ale przede wszystkim ich troskliwych opiekunów?Za możliwość realizacji i dystrybucji podcastu kłaniam się w pas Patronom i Patronkom
Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. Całość TYLKO w aplikacji Onet Audio. Subskrybuj pakiet Onet Premium i słuchaj bez limitu. „Wizyta w Kijowie Radosława Sikorskiego to powiew optymizmu" – komentuje Zbigniew Parafianowicz. Podsumowując podróż służbową Ministra Spraw Zagranicznych, zastanawia się też nad procesem obsadzania kluczowych stanowisk państwowych przez nową władzę. "Nowa ekipa rządząca ma prawo decydować o obsadzie kluczowych stanowisk państwowych, aby w pełni realizować politykę, za którą bierze odpowiedzialność" – podkreśla. W dalszej części prowadzący dokonują podsumowania polityki zmarłego Wolfganga Schäuble oraz podkreślają ukraiński sukces w zniszczeniu okrętu Floty Czarnomorskiej. W głównej części podcastu Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz skupiają się na podsumowaniu roku 2023, analizując kluczowe wydarzenia i konsekwencje polityki międzynarodowej. Niewątpliwie jednym z najważniejszych momentów minionego roku była druga wizyta prezydenta USA Joe Bidena w Polsce i zmiana pozycji Polski w strukturach NATO. "Z przynależności kategorii B przeszliśmy do kategorii A" – podsumowuje Witold Jurasz. Kluczowe wydarzenia na arenie międzynarodowej determinują konflikty, czego doskonałym przykładem jest nakaz aresztowania Władimira Putina przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie na Ukrainie. Trwająca już blisko dwa lata wojna za wschodnią granicą znacząco przyczyniła się do przyjęcia Finlandii (a wkrótce również Szwecji) do NATO, co z perspektywy Polski ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo. Patrząc globalnie, trudno pominąć też bunt w Sudanie przeradzający się w krwawą wojnę domową, konflikty w Jemenie czy ataki Hamasu na Izrael, który zdawał się być zbyt pewny swojego bezpieczeństwa. Rok 2023 to również potwierdzenie kontynuacji rządów Erdogana i Xi Jinpinga, nieudany bunt oraz śmierć Prigożyna i zachwianie przyjacielskich relacji polsko-ukraińskich.