POPULARITY
Categories
Oto Magda, Tomek i ich syn Leo. Ludzie, którzy postanowili się nie poddać.Leo od urodzenia choruje na klątwę Ondyny (CCHS) - rzadkie schorzenie o podłożu genetycznym, objawiające się między innymi zaburzeniami oddychania. Kiedy chłopiec zasypia, jego oddech musi być wspomagany przez specjalistyczne urządzenia.Rodzice Leo szybko otrząsnęli się z rozpaczy. Postanowili, że ich życie będzie ciekawe i aktywne - mimo wszystko. Jako artyści sięgnęli po język sztuki, aby nagłośnić sytuację chorych na CCHS i pozyskać środki na wynalezienie leku na klątwę Ondyny. Proces "zdejmowania klątwy" trwa...Piosenka "Kołysanka dla Ondyny" wykorzystana w reportażu za zgodą producenta i autorów.
Wojtek Kaczmarczyk – twórca kanału Do Roboty – przetestował dziesiątki zawodów i wie, jak naprawdę wygląda praca w Polsce. W rozmowie w Biznes Rider szczerze opowiada o tym, co dzieje się dziś na rynku pracy, jak sztuczna inteligencja (AI) zmienia zawody i dlaczego pasja wciąż ma większą wartość niż pieniądze. Poruszamy też temat prowadzenia biznesu gastronomicznego, motywacji oraz błędów, które najczęściej popełniamy w karierze. Jeśli interesuje Cię przyszłość pracy, rozwój osobisty i prawdziwe historie ludzi z pasją ten odcinek jest dla Ciebie. Miłego seansu- Daniel Siwiec
W tym odcinku będziecie mieli Państwo okazję poznać kilku interesujących a przy tym odważnych ludzi, którzy postanowili podzielić się licznymi spotkaniami z Nieznanym - jedni z całego swojego życia, inni zaś wybrali i zaprezentowali kilka takich, które zrobiły na nich największe wrażenie. Wysłuchamy kilku mniej lub bardziej obszernych paranormalnych spowiedzi. Dużo będzie dziś wątków związanych z kontaktami ze zmarłymi, obserwacjami dziwnych zjaw, obiektów UFO, zastanawiającymi zdarzeniami na granicy snu i jawy, i nie tylko. UWAGA: W części z korespondencją tekstową, na prośbę jednej ze Słuchaczek po publikacji wycięliśmy nazwy miejscowości. W pliku MP3 w tych miejscach są wyciszenia. START 00:00:00 Wstęp 00:01:08 Korespondencja 01: dziwne istoty, pasażerowie-widmo, UFO, itd. 00:02:07 Korespondencja 02: ludzie cienia, kontakt z zaświatami i coś jakby UFO 00:11:47 Korespondencja 03: nawiedzone mieszkania, zjawy, poltergeist, odwiedziny z zaświatów, prekognicja 00:20:42 Korespondencja 04: żywy folklor, dziwna istota, prorocze sny 00:33:19 Historie duchowe z Messengera 00:39:41 Wstęp do kolejnych relacji 00:47:48 01 Rowerzysta-widmo 00:48:32 02 Widmowi spacerowicze 00:55:09 03 Pytania uzupełniające do 01 i 02 01:00:31 04 Ty umrzesz przede mną... 01:02:36 05 UFO nad kopalnią Wieczorek i inne obserwacje 01:03:32 06 Deja-vu lub zdalne postrzeganie 01:05:41 07 Zdarzenia związane z telepatią 01:06:39 Wprowadzenie do ostatniej części tego odcinka 01:10:30 00 Słowo wstępu 01:10:57 01 Dziwne wizje w dzieciństwie 01:11:22 02 Strata brata bliźniaka i duchowy pocieszyciel 01:12:07 03 Noc, błysk i pojawienie się dziwnej postaci kobiety jakby z innej epoki oraz osobliwy zapach 01:13:18 04 Niefizyczny towarzysz zabaw. Zdarzenie z wczesnego dzieciństwa 01:16:33 05 Odwiedziny ojca z zaświatów. Pożar w domu! 01:17:44 06 Interwencja z innego wymiaru 01:19:20 07 Sny prorocze... a może OOBE? 01:20:53 08 Ludzie cienia, z czego jeden zwiastował śmierć szwagra 01:25:01 09 Komentarze do 07 01:27:15 10 Obserwacja "białych lamp" robiących zygzaki na niebie 01:28:57 11 Komentarze do 02 01:32:25
– W księgach metrykalnych widać taki ruch ludzki, że to jest nie do ogarnięcia – mówi w Radiu Naukowym prof. Mateusz Wyżga, historyk z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej, autor m. in. wydanej niedawno książki „Polska sarmacka. Historia zwykłych ludzi”. I właśnie tę historię zwykłych chłopów, mieszczan i niezbyt bogatej szlachty – staramy się opowiedzieć w odcinku nr 291.***
Oto Magda, Tomek i ich syn Leo. Ludzie, którzy postanowili się nie poddać.Leo od urodzenia choruje na klątwę Ondyny (CCHS) - rzadkie schorzenie o podłożu genetycznym, objawiające się między innymi zaburzeniami oddychania. Kiedy chłopiec zasypia, jego oddech musi być wspomagany przez specjalistyczne urządzenia. Rodzice Leo szybko otrząsnęli się z rozpaczy. Postanowili, że ich życie będzie ciekawe i aktywne - mimo wszystko. Jako artyści sięgnęli po język sztuki, aby nagłośnić sytuację chorych na CCHS i pozyskać środki na wynalezienie leku na klątwę Ondyny. Reportaż ukazuje, jak rodziła się niesamowita płyta "Ondinata. Pieśni dla Ondyny".Proces "zdejmowania klątwy" trwa, dlatego też zachęcamy do wsparcia Polskiej Fundacji CCHS "Zdejmij klątwę".
Damien Mohrabi, Irańczyk mieszkający na Węgrzech, mówi wprost: „Ludzie są zadowoleni”. Opowiada o protestach, ofiarach i nadziei na wolny Iran.
Podczas powrotu z wycieczki do Wietnamu Polacy utknęli w Dubaju. Przeżyli kilka dni chaosu i strachu. Okazuje się też, że nie mieli żadnego wsparcia ze strony polskich służb dyplomatycznych. O ich sytuacji na antenie Radia Wnet mówił redaktor naczelny portalu Odpowiedzialny Poznań Bartosz Garczyński. Jak podkreślał, „to była wycieczka z Wietnamu, tak naprawdę. Oni mieli międzylądowanie w Dubaju”, a gdy wylądowali, „okazało się, że ze względów bezpieczeństwa ewakuowano wieżę kontroli lotów i obsługę lotniska”.Alarm na lotnisku i chwile grozyGarczyński zaznaczał, że dla pasażerów była to „naprawdę chwila grozy”. Jak mówił, „wyobraźcie sobie państwo, że ląduje pani na lotnisku, a tu jest ewakuacja ze względu na możliwy atak rakietowy”.Relacje samych podróżnych pokazują, jak napięta była sytuacja. Jedna z pasażerek wspominała:„Na lotnisku wszystkim się załączały alarmy, bo treść tych alarmów [była taka], że ataki rakietowe. Ustawiono nas pod ścianami, daleko od okien”. Jak dodała, „my nic nie słyszeliśmy”, ale same komunikaty wystarczyły, by wywołać niepokój.„Masakra. Nic, nic, nic”Największa złość pasażerów nie dotyczyła jednak wyłącznie alarmów i kolejnych opóźnień, lecz braku realnej pomocy ze strony polskich służb. Garczyński mówił wprost, że „podróżni nie zostawiają suchej nitki na służbach konsularnych”.Jeden z podróżnych relacjonował to bardzo dosadnie:„Wszędzie. Ludzie dzwonili – po co? Żeby usłyszeć, że mają odejść od okien. I to wszystko?”.Pytany, czy to był cały komunikat, odpowiadał krótko: „Tak”. Opisywał też koszty i bezskuteczność prób kontaktu:„Muszę zarejestrować kartę, zapłacić 500 zł za połączenie, żeby dowiedzieć się, żeby odejść od okien”.W jego relacji najmocniej wybrzmiewała bezradność wobec braku odpowiedzi ze strony polskich instytucji.„Wszyscy próbowaliśmy. To nie, że ktoś – wszyscy. Wszyscy próbowaliśmy z konsulatem, z izbami, wszędzie. Masakra. Nic, nic, nic. Naprawdę Sikorski rezygnować pomiędzy z roboty!”– mówił.Podobnie sytuację opisywała inna podróżna. „Gdziekolwiek chciał uzyskać jakichkolwiek informacji – proszę czekać. Do konsulatu dzwoniła bratowa, dostała: jeszcze czekać na informacje, czytać na stronach ogólnych” – relacjonowała.
Kamila Biedrzycka gości Witolda Rakowskiego, eksperta, który PRZEWIDZIAŁ wybuch wojny. Rakowski analizuje sytuację w Iranie, twierdząc, że "LUDZIE TAŃCZĄ Z RADOŚCI" na ulicach, a ajatollahowie są obserwowani. Ekspert przewiduje, że Irańczycy "DOBIJĄ REŻIM, jak będą mogli". Ostrzega, że "SYTUACJA WYMYKA SIĘ SPOD KONTROLI!". Co to oznacza dla Bliskiego Wschodu i świata? Posłuchaj całej dyskusji o dramatycznych wydarzeniach i ich konsekwencjach! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.
Po izraelskim nalocie na południowe dzielnice Bejrutu tysiące mieszkańców w panice opuściły swoje domy: Pierwszą potrzebą jest dziś bezpieczne schronienie - mówi Dominik Derlicki, szef misji Caritasu.
Hubert Maciejewski i Przemysław Iwańczyk rozmawiali na temat tego, jak młodzi ludzie podchodzą do służby wojskowej i patriotyzmu, czy są w stanie walczyć, czy chcą być przygotowani do obrony, czy zmieniło się takie podejście na przestrzeni lat, na czym polega przygotowanie do służby wojskowej oraz czy wzrasta poczucie bezpieczeństwa.
28 lutego 1944 r. ukraińscy żołnierze 4. Galicyjskiego Ochotniczego Pułku Policji SS, powiązanego z 14. Dywizją SS „Galizien”, oddziały UPA, nacjonaliści ukraińscy oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wiosek, wkroczyli do wsi Huta Pieniacka zamieszkanej przez ludność polską. W wyniku przeprowadzonej przez napastników akcji pacyfikacyjnej, śmierć poniosło ponad 850 Polaków. Masakrę przeżyło około 160 osób.We wczesnych godzinach porannych 28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka została otoczona przez oddziały wojska w sile około 500-600 żołnierzy ukraińskich formacji policyjnych SS. Dowodzili Niemcy. Po wkroczeniu do wsi, napastnicy zaczęli przeszukiwać zabudowania, a mieszkańców zgromadzili w kościele i szkole znajdujących się w centrum wsi. Ukraińcy rozpoczęli plądrowanie i grabież domów. Zabudowania podpalano. Wielu mieszkańców zostało zabitych podczas prób ucieczki z miejsc, w których się ukrywali. Po południu zgromadzonych w kościele i szkole Polaków wyprowadzano w kilkudziesięcioosobowych grupach i przeprowadzano w konwojach do drewnianych stodół i budynków gospodarczych znajdujących się we wsi. Ludzie byli w nich zamykani, a budynki były podpalane. Osoby próbujące zbiec lub stawiać opór, były zabijane. Żołnierze ukraińscy dopuścili się licznych zbrodni na polskich mieszkańcach Huty Pieniackiej. Wszyscy ci ludzie zostali zabici. 18 lutego 2026 r. Ministerstwo Kultury Ukrainy wydało ostateczną zgodę na prace poszukiwawcze na terenie dawnej wsi Huta Pieniacka, na podstawie wniosku złożonego przez ukraińskiego partnera Instytutu Pamięci Narodowej, którym jest przedsiębiorstwo „Wołyńskie Starożytności”. Decyzja została poprzedzona zaakceptowaniem przez Lwowską Obwodową Administrację Państwową przedstawionego jej 17 października 2025 r. programu prac poszukiwawczych.Decyzja władz ukraińskich kończy blisko siedmioletnie starania Instytutu o uzyskanie pozwolenia na poszukiwanie grobów ofiar zbrodni dokonanej 82 lata temu, której rocznica przypada za kilka dni. Działania IPN podejmowane były w ścisłej współpracy z rodzinami ofiar skupionymi wokół Stowarzyszenia Huta Pieniacka, przy szczególnym zaangażowaniu prezes stowarzyszenia p. Małgorzaty Gośniowskiej–Koli.Więcej podcastów historycznych znajdziesz na portalu przystanekhistoria.pl
W sejmowej debacie wokół mechanizmu SAFE – jak ocenił Piotr Gursztyn – najbardziej uderza nie warstwa merytoryczna, tylko styl uprawiania polityki przez rządzących. Publicysta „Sieci” zwraca uwagę, że w wystąpieniach Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego dominowała chęć mobilizacji własnego elektoratu, a nie realne przekonywanie niezdecydowanych. Taka strategia ma jednak swoją cenę: prowadzi do zmęczenia opinii publicznej i oswajania ludzi z kluczowymi zagrożeniami.„Wszystkie wypowiedzi Donalda Tuska (…) w 110% służyły mobilizowaniu własnego elektoratu”– mówił Gursztyn, opisując sejmowy dzień jako pokaz politycznej narracji, w której spór z opozycją staje się celem samym w sobie.
28 lutego 1944 r. ukraińscy żołnierze 4 Galicyjskiego Ochotniczego Pułku Policji SS powiązanego z 14 Dywizją SS „Galizien”, oddziały UPA, nacjonaliści ukraińscy oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wiosek, wkroczyli do wsi Huta Pieniacka zamieszkanej przez ludność polską. W wyniku przeprowadzonej przez napastników akcji pacyfikacyjnej, śmierć poniosło ponad 850 Polaków. Masakrę przeżyło około 160 osób. Kilka dni wcześniej, 23 lutego, w okolicy wsi doszło do potyczki oddziału samoobrony z Huty Pieniackiej z patrolem policyjnym złożonym z Ukraińców służących w 4 Pułku Policyjnym Dywizji SS „Galizien”. W wyniku walk dwóch żołnierzy ukraińskich zginęło, a ośmiu zostało rannych. W starciu wzięły też udział oddziały UPA wspierające żołnierzy SS. Niemcy urządzili ofiarom tych walk uroczysty pogrzeb w Brodach.Oddział SS pojawił się Hucie Pieniackiej w związku z uzyskaniem przez Niemców informacji, że we wsi stacjonował oddział partyzantów radzieckich, z którymi współpracowali mieszkańcy. Partyzanci opuścili jednak miejscowość 22 lutego.Po starciach z 23 lutego mieszkańcy Huty Pieniackiej przygotowywali się do mającej nastąpić niemieckiej akcji odwetowej. Wywiad Inspektoratu AK w Złoczowie w nocy z 27 na 28 lutego przekazał oddziałowi samoobrony w Hucie Pieniackiej dowodzonemu przez Kazimierza Wojciechowskiego, że do wsi zdążają oddziały 14 Dywizji SS „Galizien”. Zalecono, aby nie stawiać oporu, ukryć broń i mieszkańców. Liczono, że oddziały SS jedynie skontrolują wieś, poszukując broni i kontaktów mieszkańców z radziecką partyzantką. Podobna akcja miała miejsce kilka dni wcześniej we wsi Majdan, gdzie obyło się bez ofiar.We wczesnych godzinach porannych 28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka została otoczona przez oddziały wojska w sile około 500-600 żołnierzy ukraińskich formacji policyjnych SS. Dowodzili Niemcy. Wojsko wspierali członkowie UPA oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wsi. Miejscowość została ostrzelana. Część mieszkańców ukryła się w przygotowanych wcześniej kryjówkach. Po wkroczeniu do wsi, napastnicy zaczęli przeszukiwać zabudowania, a mieszkańców zgromadzili w kościele i szkole znajdujących się w centrum wsi. Ukraińcy rozpoczęli plądrowanie i grabież domów. Zabudowania podpalano. Wielu mieszkańców zostało zabitych podczas prób ucieczki z miejsc, w których się ukrywali. Żołnierze ukraińscy dopuścili się licznych zbrodni na polskich mieszkańcach Huty Pieniackiej.W bestialski sposób przesłuchiwano zatrzymanych Polaków, starając się uzyskać od nich informacje na temat pobytu we wsi radzieckich partyzantów. Dowódca oddziału samoobrony Kazimierz Wojciechowski został oblany łatwopalną substancją i podpalony.Po południu zgromadzonych w kościele i szkole Polaków wyprowadzano w kilkudziesięcioosobowych grupach i przeprowadzano w konwojach do drewnianych stodół i budynków gospodarczych znajdujących się we wsi. Ludzie byli w nich zamykani, a budynki były podpalane. Osoby próbujące zbiec lub stawiać opór, były zabijane. Spalono praktycznie wszystkie zabudowania w miejscowości, z wyjątkiem kościoła i szkoły, gdzie przetrzymywano zatrzymanych. Późnym popołudniem napastnicy opuścili Hutę Pieniacką.18 lutego 2026 r. Ministerstwo Kultury Ukrainy wydało ostateczną zgodę na prace poszukiwawcze na terenie dawnej wsi Huta Pieniacka, na podstawie wniosku złożonego przez ukraińskiego partnera Instytutu Pamięci Narodowej, którym jest przedsiębiorstwo „Wołyńskie Starożytności”. Decyzja została poprzedzona zaakceptowaniem przez Lwowską Obwodową Administrację Państwową przedstawionego jej 17 października 2025 r. programu prac poszukiwawczych. Decyzja władz ukraińskich kończy blisko siedmioletnie starania Instytutu o uzyskanie pozwolenia na poszukiwanie grobów ofiar zbrodni dokonanej 82 lata temu. Działania IPN podejmowane były w ścisłej współpracy z rodzinami ofiar skupionymi wokół Stowarzyszenia Huta Pieniacka, przy szczególnym zaangażowaniu prezes stowarzyszenia p. Małgorzaty Gośniowskiej–Koli.
Gościem odcinka jest prywatny detektyw Dariusz Korganowski. Jeśli zainteresował Cię ten temat, sięgnij do książki Magdaleny Kuszewskiej i Dariusza Korganowskiego pt. „Spowiedź detektywa”: https://www.empik.com/spowiedz-detektywa-kuszewska-magdalena-korganowski-dariusz,p1699998223,ksiazka-p---„7 metrów pod ziemią” to wywiady o tematyce społecznej. Rozmawiam z ciekawymi ludźmi - konkretnie i bez zbędnych dygresji. Mój cel? Wydobyć z rozmówców prawdę, na którą nie zdobyliby się w telewizyjnym studiu. Rafał Gębura.Oprawa muzyczna: Dawid „Shimz” SchiemannOprawa graficzna: Andrzej Wąsik
Co sprawia, że nauczyciel decyduje się wyjść poza schemat i wziąć odpowiedzialność za zmianę?W tym odcinku rozmawiamy z trenerami, którzy ukończyli Akademię Daltońską i dziś sami wspierają innych w budowaniu nowoczesnej edukacji. To nie jest rozmowa jedynie o planie daltońskim, ale też o odwadze, decyzjach i kompetencjach, które realnie zmieniają szkołę. Usłyszysz:- co było momentem przełomowym w jego drodze zawodowej,- z czym mierzył się podczas Akademii,- jak dziś pracuje z nauczycielami,- jakie błędy najczęściej popełniamy, chcąc „zmieniać system”,- i dlaczego zmiana zawsze zaczyna się od siebie. Jeśli interesuje Cię edukacja przyszłości, rozwój kompetencji takich jak samodzielność, odpowiedzialność i współpraca, ten odcinek jest dla Ciebie. To seria rozmów z ludźmi, którzy nie czekają na reformę.Tworzą ją każdego dnia w swoich klasach, zespołach i społecznościach.__________________________________________[Autopromocja]
Serial "Ołowiane dzieci" w reżyserii Macieja Pieprzycy zawojował Internet. Ludzie oglądając go przypominają sobie, co przed laty działo się w Katowicach-Szopienicach, gdy stwierdzono, że dzieci tam żyjące chorują na ołowicę. Serial wraca do tamtych czasów, ale nie jest serialem dokumentalnym, o co niektórzy widzowie mają pretensje. Niektórych bohaterów pokazuje bardzo dokładnie, o innych ledwo wspomina. Krzysztof Lewandowski napisał książkę o Ziętku i o profesorce Bożenie Hager-Małeckiej i w rozmowie z Markiem Mierzwiakiem mówi, jaką te dwie postaci odegrały ważną rolę wówczas, gdy o chorobie dowiedziały się władze i społeczeństwo.
Twórcy dokumentu przyznają, że nie spodziewali się takiego odbioru: „Ten film żyje dzięki widzom”. Polska premiera już 20 lutego. Jak mówią twórcy filmu Sabrina i Steven Gunnell, projekt wyrósł z osobistego doświadczenia wiary i nawrócenia:Odczuliśmy wezwanie, by nasze talenty oddać na służbę Ewangelii.~ podkreślają goście programu Cała naprzód.Impulsem do powstania filmu była rodzinna konsekracja Najświętszemu Sercu Jezusa oraz przekonanie, że to przesłanie jest dziś wyjątkowo aktualne.Zrozumieliśmy, że Pan chce filmu na ten temat.~ mówią twórcy filmu, dodając, że chodziło o dotarcie do jak największej liczby ludzi.Najświętsze Serce to filmowa opowieść o istocie wiary chrześcijańskiej – o miłości Boga, który tak ukochał człowieka, że pozwolił przebić swoje Serce na krzyżu. Bohaterowie dokumentu mówią o samotności, zmęczeniu i braku sensu życia, ale też o odnalezieniu lekarstwa – relacji, która pozwoliła im odkryć siebie na nowo.Twórcy przyznają, że sukces filmu we Francji był dla nich zaskoczeniem.Słowo, które ciągle słyszymy, to ‘przebudzenie'. Ludzie mówią: ‘przebudziliście mnie.~ relacjonują i dodają:Chcemy powiedzieć światu jedno: każdy człowiek jest bardzo, bardzo kochany.
Opowieść o „jednoosobowej katastrofie ekologicznej”, czyli o spektakularnej karierze i upadku benzyny ołowiowej. Scenariusz jak z eposu bohaterskiego: siły zła kontra samotny naukowiec, który odkrywa mroczną tajemnicę i ocala świat od zagłady.Zachęcamy też do posłuchania dwóch cykli naszych podcastów, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem: 1) serii kryminalno-naukowej “Laboratorium zbrodni”:https://open.spotify.com/show/5Sw33l0P1o2vDOErG6VGL2?si=b3068c6d99a34dac2) serii dociekliwie analizującej “Sekcja teorii spiskowych”:https://www.youtube.com/playlist?list=PLZTuUgCmeGG6cRigivWs3HvsZBIr2ZdRv Jeśli podobają Wam się nasze podcasty, rozważcie wsparcie nas na Patronite - dzięki Waszym wpłatom będziemy mogli utrzymać cotygodniowy rytm ukazywania się nowych odcinków: https://patronite.pl/crazynaukaJeśli wolisz jednorazowo postawić nam kawę, to super. Dzięki!
Do tematu relacji z ostatniego Warsaw Coffee Festival 2026 podszedłem zupełnie inaczej. Dla mnie tego typu festiwale to przede wszystkim ludzie i ich historie – często ukryte pod splendorem najbardziej rozpoznawalnych na rynku graczy. To właśnie takich ukrytych, niepozornych biznesów, pasji i – jak się okazało – nierzadko miłości szukałem w miniony weekend na PGE Narodowym. I znalazłem.Linki:Strona domowaInstagram | X/TwitterNewsletter „Bo czemu nie?”Warsaw Coffee FestivalIntro RoasteryNolens-VolensOrganum CoffeePricky EatersQualia CaffeKafejetoBioffee kubkinothing. roasterySerce KawyHard BeansTRIGGERPartnerzy:- Palarnia kawy HAYB (w odcinku kod -10% na kawy i herbaty!)Prowadzący: Krzysztof KołaczMam prośbę: Oceń ten podcast w Apple Podcasts oraz na Spotify. Zostaw tyle gwiazdek, ile uznasz. Twoja opinia ma znaczenie!Zainteresowany współpracą? Pogadajmy! kawa@boczemunie.plSłuchaj, gdzie chcesz: Apple Podcasts | Spotify i przez RSS.Rozdziały:(00:00:11) INTRO(00:00:44) Wstępniak(00:04:59) Intro Roastery(00:08:37) Nolens Volens(00:13:26) Organum Coffee(00:17:10) Pricky Eaters(00:21:18) Qualia Caffe(00:23:49) Kafejeto(00:26:08) Bioffee kubki(00:29:13) nothing. Roastery(00:31:50) Serce Kawy (00:34:58) TRIGGER(00:37:49) HARD BEANS(00:42:34) HAYB(00:44:22) Do następnego!
Słuchasz nas regularnie? Zajrzyj na https://patronite.pl/radionaukoweNasze wydawnictwo: https://wydawnictworn.pl/ ***Ludzie paleolityczni w pewnym „momencie” zaczęli czuć potrzebę tworzenia sztuki naskalnej: malowideł, rytów. Takie dzieła zaczęły pojawiać się mniej więcej w tym samym czasie (najstarsze wydatowane z dużą pewnością mają około 30-40 000 lat) na właściwie wszystkich zamieszkałych przez ludzi kontynentach. Zwróćcie uwagę, że to sporo później niż samo pojawienie się człowieka rozumnego. To może oznaczać, że musieliśmy do tego niejako dojrzeć. – Jest to fenomen wynikający z jakichś rosnących naszych chyba zdolności. Być może (…) ewolucja na poziomie biologicznym gdzieś również tutaj odgrywa rolę – mówi prof. Andrzej Rozwadowski, archeolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. W odcinku rozmawiamy o sztuce naskalnej, która jest fenomenem globalnym, długotrwałym, który jeszcze się nie zakończył!Sztuka naskalna w powszechnym rozumieniu to malowidła jaskiniowe, ale to duże uproszczenie. Wiele odkrytych dzieł jest wręcz trójwymiarowych: ich twórcy często wykorzystywali w tym celu naturalne nierówności i załomy skalnych ścian. Do tego dochodzą ryty oraz wiele sztuki paleolitycznej na terenach otwartych. Jaskinie wydają się jednak mieć szczególne znaczenie. Ludzie paleolityczni nie mieszkali w nich, najwyżej obozowali w przedsionkach jaskiń. Naukowcy przypuszczają, że wchodzenie w głąb jaskini mogło mieć znaczenie mistyczne, duchowe, symbolizować wkraczanie w inny, niewidzialny świat. W tej interpretacji sztuka naskalna służyła komunikacji ze światem nadprzyrodzonym.Za tą hipotezą przemawiałby fakt, że niewiele znaleziono sztuki przedstawiającej najważniejszy z punktu widzenia ludzi element zwykłego świata, czyli nas samych. Szczególnie widać to w znaleziskach z terenu Europy. – Wizerunków postaci ludzkich jest kilka procent, to są bardzo nieliczne znaleziska i obiekty – opowiada archeolog. Zdecydowanie dominują wizerunki zwierząt. Co ciekawe, wcale nie tak często w sytuacji polowania. Zdarzają się też postaci łączące cechy ludzkie i zwierzęce oraz dużo elementów abstrakcyjnych, geometrycznych. Z kolei w znaleziskach afrykańskich i australijskich dużo więcej jest elementów roślinnych.W odcinku usłyszycie, dlaczego odkrywcę jaskini ujawnionej jako pierwsza (Altamira w północnej Hiszpanii) uznano za oszusta i fałszerza, jak się ustala wiek takich znalezisk, czym się charakteryzuje twórczość afrykańskich ludów San, czym są australijskie Wandjina i jaki związek ma pryskanie barwnikiem z ust z transowymi wizjami.Profesor zachęca też do zwiedzania dostępnych jaskiń (w samej Europie mamy ich ponad 300). – Naprawdę warto pojechać w takie miejsca i samemu to zobaczyć. Żadna książka, żaden film nie odda tego – podkreśla. Gorąco polecam! Odcinek powstał podczas XVI podróży Radia Naukowego do Poznania. Podróże są możliwe dzięki społeczności Patronek i Patronów, wspierających nas na patronite.pl/radionaukowe
W Kijowie temperatury spadają nawet do –20 stopni, a w wielu mieszkaniach jest zaledwie 12 stopni. Rosjanie niszczą infrastrukturę energetyczną i próbują odciąć stolicę od Rówieńskiej Elektrowni Atomowej, uderzając w linie przesyłowe. Mateusz Lachowski opowiada, jak Ukraińcy radzą sobie z kryzysem energetycznym, jak funkcjonują usługi i pomoc z zewnątrz oraz jaki wpływ ma ta sytuacja na działanie armii. W rozmowie także o sytuacji na froncie, możliwościach rosyjskiego przyspieszenia oraz o tym, czy ukraińscy politycy i analitycy wierzą, że rozmowy pokojowe mogą do czegoś doprowadzić.(00:00) Wstęp(1:56) Sytuacja w Kijowie. Jak radzą sobie ludzie na Ukrainie?(9:13) Ludzie wyjeżdżają do Kijowa za pracą. Jak funkcjonują usługi?(15:25) Na ile widoczna jest pomoc z zewnątrz?(19:08) Jak funkcjonuje armia? Jak ta sytuacja wpływa na działanie wojska?(29:37) Jak przesuwa się linia frontu?(39:43) Czy Rosjanie mogą dokonać znacznego przyspieszenia? Zasoby mobilizacyjne i problemy (47:03) Nowy minister obrony na Ukrainie. Jakie są jego metody działania?(54:17) Czy analitycy i ukraińscy politycy wierzą w rozmowy pokojowe do czegoś doprowadzą?Tu możesz zgłosić się do Szkoły Przywództwa: https://szkolaprzywodztwa.pl/Mecenasi programu: Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/UkladOtwartyETF AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.htmlPobierz aplikację Hallow: http://hallow.com/ukladotwarty
Ujawnienie milionów dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina nie tylko podsyca sensację, lecz także odsłania ciemną stronę globalizacji, bezkarność elit i chaos informacyjny epoki internetu"
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio W najnowszym odcinku „Naczelnych", prowadzonym przez Bartosza Węglarczyka i Andrzeja Stankiewicza, ujawniono obraz politycznego chaosu, który wykracza daleko poza Polskę 2050. W samej partii Szymona Hołowni trwa otwarta wojna o władzę, wpływy i subwencje — tak brutalna, że Stankiewicz mówi wprost: „ta partia jest trupem". Wybór Katarzyny Pełczyńskiej‑Nałęcz na przewodniczącą zamiast zakończyć kryzys, tylko go pogłębił. Ugrupowanie zostało rozerwane przez wewnętrzne wojny, rozmowy o „kupowaniu głosów" stanowiskami w KZN i SIM‑ach oraz permanentny konflikt frakcji. „Ludzie się nienawidzą, nie rozmawiają, nie podają rąk" — podkreśla Andrzej Stankiewicz. W tle pojawia się wątek Szymona Hołowni, który – według ujawnionych wiadomości z WhatsAppa – próbował doprowadzić do unieważnienia wyborów, by wrócić do partyjnej gry. Hołownia, sfrustrowany i przekonany, że to Donald Tusk „rozbił mu partię", może stać się elementem nowej rozgrywki premiera przeciwko Katarzynie Pełczyńskiej‑Nałęcz. Zapraszamy na kolejny odcinek Naczelnych oraz zachęcamy do oglądania podcastu w każdy poniedziałek o godz. 19.00 na stronie Onetu, a także słuchania w aplikacji Onet Audio. Zapraszamy również do pisania do Naczelnych na adres naczelni@onet.pl
Witamy w 378 odcinku Shufflecast! Po dość napakowanym tematami wstępniaku przechodzimy do jednego z najlepszych seriali ostatnich lat. Drugi sezon Landmana za nami i był to szalenie udany seans. Na szczęście trzeci ma być pod koniec aktualnego roku, czyli całkiem niedługo. Poza tym rozmawialiśmy o Clicks Communicator, nadchodzących Foldach oraz uszach Sławka. Zapraszamy! 03:23 - Wstępniak: Canal+, Snipping Tool, HBO Max w DE, MacOS Tahoe, AirTag 2, Sony sprzedaje dział TV 20:50 - (nie)polecajki: Skok i świetny Landman S2 32:54 - Ludzie listy piszą... 36:01 - Clicks Communicator & 2026 będzie rokiem foldów 45:13 - uszy Sławka Zachęcamy do obserwowania podcastu na Twitterze, Facebooku oraz do zostawienia subskrypcji na YouTube. A także naszych prywatnych profili: Sławek & Damian.
Gościem najnowszej Melliny jest Piotr Skwieciński – dziennikarz, publicysta i autor książek. Od lat specjalizuje się w zagadnieniach związanych z Rosją. Był korespondentem "Rzeczpospolitej" w Moskwie, a następnie dyrektorem Instytutu Polskiego w stolicy Rosji. Po wydaleniu z Rosji został ambasadorem RP w Armenii. Na kanapie u Marcina Mellera tłumaczy m.in., co dla Rosjan tak naprawdę oznacza wojna w Ukrainie i jak do tego podchodzą zwykli ludzie. Skąd wziął się fenomen Putina i dlaczego wciąż utrzymuje się na stanowisku? Skwieciński tłumaczy też rosyjską mentalność, która przełożyła się m.in. na to, że Polska nie odzyskała wraku Tupolewa.
W audycji Studio Dublin prowadzonej przez Tomasza Wybranowskiego i Bogdana Feręca pojawiły się dwa wyraźne wątki: znaczenie irlandzkiej tradycji religijnej w życiu publicznym oraz narastające problemy gospodarcze Irlandii.Pierwsza część rozmowy dotyczyła świętej Brygidy, jednej z głównych patronek Irlandii, której święto – obchodzone 1 lutego – od 2023 roku jest oficjalnym dniem wolnym od pracy. Jak podkreślano, mimo postępującej sekularyzacji, Kościół i tradycja religijna wciąż pozostają ważnym elementem irlandzkiej tożsamości.Kościół niby jest odsunięty na bok, ale cały czas przewija się w rozmowach, w myśleniu i w zachowaniu Irlandczyków– mówił Bogdan Feręc.Wspomniano także o tradycyjnych krzyżach świętej Brygidy, które do dziś wiesza się w domach i samochodach jako symbol ochrony i początku wiosny.Drugim, wyraźnie dominującym tematem były problemy gospodarcze Irlandii. Feręc zwracał uwagę, że kraj wszedł w fazę tzw. recesji technicznej, co nie oznacza jeszcze kryzysu, ale jest sygnałem ostrzegawczym.PKB Irlandii spadło o 0,6% w czwartym kwartale i o 0,3% w trzecim. To już pozwala mówić o recesji technicznej– relacjonował.W audycji mówiono o odpływie specjalistów za granicę, problemach mieszkaniowych oraz rosnących kosztach życia. Zdaniem komentatorów, wysokie ceny energii, mieszkań i żywności sprawiają, że mieszkańcy zaczynają mocno ograniczać wydatki, co odbija się na handlu wewnętrznym.Sklepy świecą pustkami. Ludzie po prostu zaczęli bardzo oszczędzać– mówili. Choć rządowe inwestycje budowlane mogą w krótkim okresie podtrzymać wzrost, prowadzący i gość Studia Dublin zgodnie podkreślali, że bez głębszych zmian strukturalnych irlandzka gospodarka może w kolejnych latach wyraźnie wyhamować./fa
Góry nie zaczynają się od mięśni. Zaczynają się w głowie. Od ciekawości, od pytania „co jest wyżej” i od momentu, w którym człowiek po raz pierwszy przekracza własną granicę. Paweł Mamoń, podróżnik i miłośnik wysokich gór, w rozmowie radiowej opowiadał o tym, co naprawdę dzieje się z człowiekiem na dużych wysokościach – i dlaczego tak wielu wraca tam mimo realnego ryzyka.„Dla kogoś, kto poszukuje wrażeń, kto lubi wiedzieć, co jest za zakrętem, kto lubi wiedzieć, co jest wyżej, jak wysoko może zajść, jak je temperatury może wytrzymać.”To jednak nie jest opowieść o romantycznej przygodzie. Raczej o cienkiej linii między euforią a tragedią.Góry nie wybaczają. Psychika ważniejsza niż siłaMamoń podkreślał, że wysokie góry szybko weryfikują wyobrażenia. Powyżej 4,5 tysiąca metrów zaczyna się fizjologia, z którą nie da się negocjować: ból głowy, duszność, przyspieszony oddech, zimno. Każdy krok wymaga wysiłku, a błędy kosztują więcej niż na nizinach.„Powyżej 4,5 tys. metrów powietrze zaczyna się bardzo mocno rozrzedzać… Postawienie kroku następnego wiąże się z nabraniem dwóch, trzech oddechów nieraz.”Dlatego – jak mówił – kluczowa jest znajomość własnego organizmu i umiejętność ocenienia, kiedy należy się wycofać.„Znajomość swojego organizmu, na co można sobie pozwolić, ale też jak daleko możemy się posunąć przekraczając swoje granice.”Elbrus i moment, gdy rzeczywistość się rozpadaNajmocniejsza część rozmowy dotyczyła Elbrusa – góry pięknej, ale zdradliwej. Mamoń opisywał ją jako teren czynny sejsmicznie, z wyziewami siarki, które potrafią wpływać na świadomość. To tam jego partner z wyprawy zaczął doświadczać halucynacji.„Te wyziewy siarki spowodowały już halucynacje.”„Powiedział: ‘przecież widziałem cię, jechałeś maluchem'. A mnie tam w ogóle nie było.”To właśnie w takich momentach – tłumaczył – ludzie tracą orientację, wybierają zły kierunek i giną, spadając w przepaście.„Bardzo często ludzie tam właśnie giną na Elbrusie, bo podczas tych halucynacji idą nie w tą stronę, gdzie trzeba.”Uzależnienie od wysokości i rywalizacjaDlaczego więc wracają? Dlaczego ryzykują ponownie? Mamoń nie uciekał od trudnych odpowiedzi. Mówił wprost o uzależnieniu, o potrzebie sprawdzenia się i o rywalizacji, która potrafi przysłonić rozsądek.„To wciąga jak narkotyk, jak uzależnienie.”„Wchodzi jakiś element rywalizacji – kto szybciej wejdzie, kto wyżej wejdzie – i niestety nieraz to się kończy w taki sposób.”W tym kontekście wspomniał też o dramatycznych historiach z Himalajów, gdzie w sytuacjach granicznych wybór bywa brutalny.„Albo giną dwie osoby, albo jedną osobę się zostawia. Dla ratowania własnego życia.”Nocna burza i decyzja, która ratuje życieInnym obrazem, który zostaje w pamięci, była nocna burza pod Elbrusem. Błyskawice, wiatr dochodzący – jak relacjonował – do 130–140 km/h i moment, w którym odwrót przestaje być możliwy. Jedyną opcją było schronienie się za niewielkimi skałami.„Musimy się schronić za tymi skałami.”„Małe bryłki lodu nas bombardowały… nie można było ustać na nogach.”Po dwóch godzinach cisza. Pogoda odpuściła, a grupa mogła kontynuować wejście.„W pięknej pogodzie stanęliśmy wszyscy na szczycie.”Co zostaje po powrocie „na dół”Mimo wszystkich zagrożeń Mamoń mówił też o tym, co góry dają pozytywnego. O perspektywie, która zmienia sposób patrzenia na codzienne problemy.„Stanąć na szczycie i spojrzeć na świat z tej perspektywy… jest jakiś rodzaj euforii.”„Daje to moc w codziennym życiu. Dużo łatwiej jest pokonywać małe bariery.”Na koniec wrócił jeszcze do Kaukazu – regionu pięknego, ale naznaczonego konfliktami – i zostawił prostą, osobistą refleksję.„Konflikty tworzą politycy, a nie ludzie. Ludzie, których tam poznaliśmy, byli cudowni. To przepiękne miejsce.”
Aleksander Dugin wzywa Rosjan, by przyjmowali chrzest! Człowiek, który pochwala mordowanie Ukraińców (bo nie chcą się przyłączyć do Rosji), a Polskę uważa za fikcyjne państwo, wzywa do nawrócenia się do Boga? Koniec świata, prawda? Być może tak. Przynajmniej tak twierdzi sam Dugin sugerując, że ten czas się zbliża. Czy faktycznie ideolog Putina chce, by Rosjanie się nawracali do Boga? A może chce osiągnąć inny cel? #IPPTV #KtórędyDoNieba #Dugin #Rosja #chrześcijaństwo #Biblia ----------------------------------------------------
W audycji przenosimy się do Krakowa, gdzie – jak poinformowano – powstał Obywatelski Komitet Referendalny w celu odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Ruszyła zbiórka podpisów, a inicjatorzy uzasadniają ją m.in. „lawinowo-rosnącym zadłużeniem Krakowa”. Na czele komitetu stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy Stare Miasto, określany jako osoba bezpartyjna.Na antenie przywołano fragment wczorajszej konferencji prasowej prezydenta Krakowa, który ostro odniósł się do próby uruchomienia referendum. W jego ocenie referendum nie powinno być „dogrywką” po wyborach.„Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców. Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych kolejnych wyborów.”Prezydent mówił też o pieniądzach, które – jego zdaniem – stoją za akcją przeciwko niemu. Pada wprost sugestia, że kampania ma charakter zorganizowany i kosztowny, a pytanie brzmi: kto ją finansuje.„Nie da się sobie kupić Krakowa. (…) Skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje?”Miszalski wskazywał, że w mieście mają krążyć liczne materiały – „gazetki” – które „niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość” i trafiają „do prawie każdej skrzynki”. W tej narracji referendum ma być podszyte nie tyle oddolnym ruchem, co kapitałem i politycznym zapleczem.„Jest przynajmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek (…) w prawie każdej skrzynce w krakowskich domach. (…) Krakowa nie da się tak łatwo kupić na 100%.”Prezydent dodał również, że Kraków jest miastem „wyważonym”, a za inicjatywą mają – według niego – stać środowiska skrajne.„Kraków nigdy nie był skrajny. Kraków jest zawsze miastem o poglądach trochę centrowych, a trochę po prostu wyważonych. I już widzimy, że środowiskami, które za tym referendum będą stały (…) są środowiska skrajne.”Jednocześnie zadeklarował, że choć ma poważne zastrzeżenia do motywacji i zaplecza inicjatorów, to uznaje prawo do zbierania podpisów.„Oczywiście szanuję to, że jest taka możliwość, każdy ma prawo te podpisy zbierać, więc będziemy się tej inicjatywie przyglądać.”Pierwszy dzień zbiórki: „widać ruch, widać zainteresowanie”Naszym gościem był Michał Drewnicki, radnym miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie padła informacja, że media donosiły rano o „pięciu tysiącach podpisów”, a radny potwierdził, że zbiórkę widać na ulicach.„Tak, ewidentnie jest ruch, jest zainteresowanie. Już wczoraj, tuż po rejestracji Komitetu Referendalnego można było zauważyć na ulicach ludzi, którzy te podpisy zbierali. W kamizelkach oznaczeni, z identyfikatorami, z kartkami, z planszami do podpisu.”Drewnicki podkreślał, że w Krakowie kluczowe jest nie tylko poparcie, ale logistyka – bo formalnie potrzeba 58 tys. podpisów, a realnie (z „górką” na błędy) trzeba zebrać około 80 tys., i to w zimie, tuż przed feriami.„Zebranie 58 tysięcy podpisów, a de facto musimy zebrać 80 tysięcy podpisów, żeby mieć górkę (…) to jest olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza w zimie, zwłaszcza gdy ferie przed nami, no ale pierwszy dzień naprawdę bardzo na plus.”W rozmowie pojawia się też wątek sondażu: 64% krakowian ma deklarować udział w referendum, a większość z nich – poparcie dla odwołania prezydenta. Radny studzi entuzjazm, ale tłumaczy, że i tak „jesteśmy na granicy” wymaganej frekwencji.„Ten sondaż naprawdę brzmi fantastycznie. Ja sądzę, że aż tak dobrze nie jest. (…) w Zabrzu (…) finalnie poszło tylko 41% z tych, co deklarowali w sondażu, że pójdą. (…) Na Kraków przekłada się to mniej więcej tak, że (…) możemy liczyć (…) na frekwencję na poziomie około 27%.”Wypowiadając tę liczbę, Drewnicki od razu przypomniał warunek skuteczności referendum – minimalną frekwencję, którą przelicza na konkretną liczbę głosujących.„A właśnie 27% to jest ta minimalna, wymagana frekwencja 158 tysięcy osób. Tyle musi pójść na wybory.”O co jest spór: „całokształt”, a nie jedna decyzjaProwadząca dopytywała o powody powstania komitetu i zarzuty wobec prezydenta. Drewnicki przyznał, że nie chodzi o „jedno jaskrawe działanie”, które natychmiast porwałoby wszystkich do podpisu. W jego ujęciu to suma decyzji, stylu rządzenia i rozczarowania obietnicami.„Prezydent Miszalski tak naprawdę nie ma takiego jednego działania, które byłoby tak jaskrawie. Nie ma takiego jednego działania.”Radny buduje szerszą opowieść: o braku wizji, „nierealizowaniu obietnic”, wizerunkowym stylu działania i rosnących kosztach życia w mieście. Wśród przykładów wymienia m.in. komunikację miejską.„Brak jakiejkolwiek wizji, nierealizowanie obietnic. (…) W czasie, gdy ludziom podnieśli opłaty za bilety. W Krakowie mamy teraz najdroższy bilet w Polsce. 8 zł kosztuje bilet godzinny.”Wymienia także cięcia środków w obszarze opieki nad dziećmi, a w tle stale powraca temat finansów miasta – zadłużenia oraz – jak mówi – premii dla zastępców prezydenta.„Obcięcie środków na (…) przedszkola, obcięcie środków na żłobki, zaciskanie pasa, cały czas zadłużanie miasta. (…) Równocześnie (…) dał sowite premie swoim wiceprezydentom. Za 9 miesięcy (…) trzech wiceprezydentów dostało 160 tysięcy złotych premii.”W tej narracji referendum ma być wyrazem buntu przeciwko „marazmowi” i rozczarowaniu tym, że – zdaniem radnego – nowy prezydent „wszedł w buty” poprzednika, nie oferując jednocześnie jakościowej zmiany.„Ludzie (…) nie chcieli kolejnego prezydenta Majchrowskiego, chcieli kogoś nowego (…) Tymczasem mają polityka, który (…) wszedł po prostu idealnie w buty Majchrowskiego.”Metro, Bruksela i obietniceW rozmowie wraca też wątek krakowskiego metra. Drewnicki kpi z kolejnych terminów i wskazuje na przesuwanie daty realizacji.„Prezydent Miszalski co rusz obiecuje metro. Przed wyborami obiecywał, że pierwsza łopata zostanie wbita za dwa lata, czyli w 2028 roku. Teraz mówi się o 2030.”Radny interpretuje wyjazd prezydenta do Brukseli jako działanie reaktywne, mające przykryć presję związaną z referendum. Padają mocne, kolokwialne sformułowania, które – w rozmowie – mają pokazać nastroje ulicy.„Nie ma co robić, nie ma co dać, nie ma co zaproponować, no to zawsze można sfinansować bilet lotnicy do Brukseli, spotkać się z kimś pod toaletą, wrzucić zdjęcie i powiedzieć, że się załatwia.”Polityka i „oddolność”: spór o to, kto stoi za komitetemCiekawym jest to, że obie strony – prezydent i jego krytycy – mówią o pieniądzach stojących za referendum, ale każda na swój sposób. Miszalski sugeruje „potężny kapitał” i „środowiska skrajne”. Drewnicki z kolei zapewnia, że komitet ma charakter obywatelski i bezpartyjny – choć jednocześnie przyznaje, że widać profesjonalne przygotowanie.„Warto dodać, że (…) zawiązał się 21-osobowy komitet referendalny. Tam nie ma ludzi z żadnej partii politycznej. To są ludzie bezpartyjni.”A zaraz potem:„Na pewno widać, że są tutaj środki, że to jest profesjonalnie robione, że to nie jest gdzieś amatorka robiona w piwnicy (…) tylko to jest porządnie zrobione.”Radny deklaruje wsparcie PiS dla inicjatywy i zapowiada konferencję prasową swojej formacji. Zachęca też mieszkańców do podpisywania wniosku, wskazując, że czas na zbiórkę już biegnie.
Aleksander Dugin wzywa Rosjan, by przyjmowali chrzest! Człowiek, który pochwala mordowanie Ukraińców (bo nie chcą się przyłączyć do Rosji), a Polskę uważa za fikcyjne państwo, wzywa do nawrócenia się do Boga? Koniec świata, prawda? Być może tak. Przynajmniej tak twierdzi sam Dugin sugerując, że ten czas się zbliża. Czy faktycznie ideolog Putina chce, by Rosjanie się nawracali do Boga? A może chce osiągnąć inny cel? #IPPTV #KtórędyDoNieba #Dugin #Rosja #chrześcijaństwo #Biblia ----------------------------------------------------
Jak pewnie się zorientowaliście, dobry Pan Bóg zamknął mi przed nosem drzwi, kiedy stałem w kolejce po urodę. Postawił na mój rozwój osobowy, co Mu się nie do końca udało. Uroda nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć. Ja to mam z głowy, ale inni nie. Koledzy wczoraj mówili o pani Bognie Sworowskiej, która zdradziła, że dbanie o urodę to jest ogrom roboty: ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia. Ludzie ładni mają przechlapane: trzeba się co tydzień kąpać, nie dopuścić by paznokcie wrosły w palce, golić w różnych miejscach, jeść odrażające rzeczy, robić makijaż permanentny, drenaż limfatyczny, dermoobrazę, kotafilię, pependzing, piling azjatycki, czy bliskowschodni, wzmacniać brwi, przedłużać paznokcie, botoksować się z urodą, wypychać się silikonem, robić sobie fejslifting, czyli operację wygładzania skóry twarzy poprzez naciągania skóry twarzy na głowę, znaczy własnej skóry twarzy na własną głowę. Lifting można inaczej nazwać repasacją twarzy, bo w miarę naciągania znikają oczka.
☞ SŁUCHAM ☞ Boży GPS: Jak znaleźć drogę, gdy życie się wali? ❖ Krzysztof Pałys OP i Katarzyna Olubińska
Zdaniem prof. Krzysztofa Szczuckiego kolejne działania rządu wobec instytucji państwowych – w tym interwencja policji w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa – wpisują się w szerszy mechanizm, który prowadzi do „oswajania bezprawia” i stopniowego osłabiania państwa. Poseł PiS przekonuje, że nie chodzi już wyłącznie o wizerunek na zewnątrz, ale o rzeczywiste obniżenie odporności Polski na presję i działania hybrydowe ze strony wrogich państw.W rozmowie Szczucki wraca do tezy, że w Polsce wprowadzany jest system „dwóch porządków”: formalnego prawa oraz „prawa” tworzonego doraźnie przez rządzących.To kolejna odsłona bezprawia w wydaniu tego rządu. Ludzie przyzwyczajają się do zła, stają się mniej wrażliwi. Najpierw przejęto nielegalnie media, później prokuraturę, wiele rzeczy złych się działo i dziś to, co stało się w KRS, już w pewnym sensie nie zaskakuje— mówi prof. Krzysztof Szczucki.
Jak wygląda droga od PepsiCo do Netii i współtworzenia Play?W tym odcinku poznasz kulisy decyzji z samego szczytu dużego biznesu - bez PR-u, bez korporacyjnych frazesów i bez mitów o „idealnej karierze”.Gościem audycji jest Mirosław Godlewski, były prezes PepsiCo, były CEO Netii oraz współtwórca powstania Play, który opowiada:
Ludzie w Twojej organizacji skarżą się na nadmiar spotkań i brak czasu, by “robić robotę”? A może wszyscy są tak zarobieni, że nie ma czasu na właściwe spotkania, w efekcie czego na koniec trzeba dużo dopasowywać i naprawiać? Niezależnie od tego, gdzie jesteś na spektrum od “spotkaniozy” do braku czasu na "załadowanie taczki", ten odcinek będzie dla Ciebie! Dowiedz się, czym są koszt transakcyjny i koordynacyjny pracy. Jak je rozpoznać, zmierzyć, zidentyfikować nadmiar lub niedomiar. Zapanuj nad tym i poznaj techniki, jak wyjść z każdej ze skrajności!
Książkę „To samo, ale inaczej. Opowiedz siebie na nowo” psychoterapeutka i autorka bestsellerów o tematyce psychologicznej Joanna Flis (znana w sieci jako Madame Monday) poświęciła terapii narracyjnej. – Ludzie są gatunkiem opowiadaczy. Nie istniejemy, dopóki nie opowiemy sobie samych siebie, wybierając z rzeki zdarzeń te, które uznajemy za kluczowe – stwierdza autorka. Czy możemy zmienić niszczące nas opowieści, by zbudować lepszą wersję swojego życia? Autorka: Anna Sańczuk Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/to-samo-ale-inaczej-opowiedz-siebie-na-nowo-joanna-flis-recenzja-ksiazki
Rozpoczęty właśnie 2026 r. będzie pierwszym od trzech lat, gdy nie odbędą się żadne ogólnokrajowe wybory. Zakładamy oczywiście, że nie powtórzy się scenariusz z 2007 r., gdy do wyborów – przyspieszonych – jednak doszło. Wtedy jednak został spełniony kluczowy warunek – Tusk dogadał się z Kaczyńskim. Wtedy wcześniejsze głosowanie jako tako opłacało się im obydwu. Tym razem nie opłaca się żadnemu z nich. Specjalnie z tego powodu nie płaczemy, zwłaszcza że lokatorzy obydwu pałaców, a także gmachu przy Wiejskiej, z pewnością nie pozwolą o sobie zapomnieć. Tak było zresztą już w trakcie świąteczno-noworocznej przerwy. Ostrzał na linii Nawrocki-Tusk trwał w najlepsze. Duży i mały pałac co rusz wysyłały sobie „pozdrowienia" — czyli wyzwiska — nawet przy okazji składania życzeń. Nawrocki prawił, że „sprawy państwa nie idą w dobrą stronę", zaś Tusk wspominał o „królu kiboli". To było jednak tylko przygotowanie artyleryjskie do kolejnej odsłony bitwy, która będzie miała swoje rozstrzygnięcie w 2027 r. Prezydent kokietuje elektorat skrajnej prawicy, a Donald Tusk zbiera wokół siebie przestraszonych perspektywą uczestniczenia w przyszłym rządzie Grzegorza Brauna. Niebawem czeka też na ostatecznie rozstrzygnięcia wewnętrznych wyborów w Polsce 2050, której członkowie niebawem zdecydują o tym, kto zastąpi Szymona Hołownię na fotelu lidera. Z wyścigu odpadł właśnie Michał Kobosko, który stwierdził, że łączenie mandatu europosła z kierowaniem partią współtworzącą rząd będzie dość karkołomne. To oczywiście powód oficjalny, bo — wiele na to wskazuje — Kobosko po prostu pogodził się z tym, że faworytką rywalizacji pozostaje Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Chyba, że jej przeciwnicy będą w stanie zawrzeć sojusz, który zablokuje ministrę funduszy. Inna sprawa, że Donald Tusk z tego powodu by nie płakał, bo Pełczyńskiej-Nałęcz nie cierpi. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Kamil Dziubka i Dominika Długosz zauważają, że równie gorące uczucie zaczyna kiełkować między Sławomirem Mentzenem a europosłanką Ewą Zajączkowską-Hernik, Pierwszą Damą Konfederacji. Mentzen właśnie ją zdegradował w partyjnej hierarchii, a wedle naszych informacji to nie koniec napięć. Lider Konfederacji — jak słyszymy — ciężko znosi popularność Zajączkowskiej-Hernik w swym elektoracie. Braun już czeka na europosłankę z otwartymi rękami. Zresztą o potajemnych politycznych knowaniach pani Ewy z „Grigorijem" już od dawna krążą legendy.
#ludzie #społeczeństwo #XXIwiek #dziś #prawda #młodzież #kler #shorts Zacznij wspierać ten kanał, a dostaniesz te bonusy: https://www.youtube.com/channel/UCUZ9x49ZuhZt1QVJafMy5rA/join
Czy potrzebny wam był po świętach szpikulec? Żeby sobie zrobić nową dziurkę w pasku do spodni. Niektórzy podobno sztukowali stary pasek. Tak, tak. Często po świętach jelita proszą o litość. Nasz układ trawienny, czyli nasz zkład przetwórstwa intensywnie harował całodobowo na pełnych obrotach nad przerobem świątecznych dóbr kulinarnych. Powstawały wyroby, dzieła, które wielu wpisze do swojego CV, a nawet złoży wniosek o wpisanie na listę UNESCO niematerialnego dziedzictwa ludzkości. Niematerialnego, bo po pewnym czasie podziwiana dzieło sztuki idzie do morza. Bałtyku oto nadchodzę. Ludzie narzekają, że nie da się tego tłuszczu zrzucić przed Sylwestrem. To zrzućcie przed Sewerynem.
Spiesz się powoli, wolniej jedziesz dalej zajedziesz, jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Świadom tych uniwersalnych mądrości, profesor Piotr Gliński, były minister kultury słusznie zauważył: Po co nam pociągi jadące 350 km/h? Mowa o Polsce. Kto będzie tym jeździł? Ludzie się będą bali wsiąść do takiego pociągu. Trudno się z profesorem nie zgodzić. Pociągi jeżdżące z prędkością 350 km/h mają oczywiste wady. Komu potrzebny jest strach ludzi? Chyba tylko rządowi. Poza tym przy tak szybkiej jeździe dochody pociągowych restauracji Wars. Bo jak jedzie pociąg krócej to mniej ludzie kupią. A co ważniejsza tak olbrzymia prędkość pociągów spowoduje, że kury nie będą dawać mleka, krowy przestaną się nieść i trzeba je będzie nosić. Szczotki przestaną zamiatać, liczba Pi przestanie być nieskończona. Chłop będzie z chłopem, a baba z babą.
Zdaniem prof. Andrzeja Zybały Nowa Lewica jest "formacją nieporadną w swoich działaniach i bezradną w profilowaniu się na scenie politycznej". - Kojarzy się tylko ze sprawami światopoglądowymi. Ludzie widzą bezczelność z ich strony, na przykład obsadzanie stanowisk ludźmi niekompetentnymi, złymi moralnie, jak Dariusz Wieczorek, który jako minister zaczął uprawiać jakieś interesy rodzinne - powiedział politolog. Dodał również, że przywództwo Czarzastego nad formacją "jest beznadziejne".
Koniec roku na naszym kanale z podcastami upływa pod znakiem poezji, nie inaczej jest dzisiaj, jako że przypominamy spotkanie, w którym wzięły udział poetki oraz poeci nominowani w tym roku do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii Książka roku. · Anna Adamowicz, Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło, Wydawnictwo Warstwy· Marcin Czerkasow, Belgijskie rozwiązania, Wydawnictwo WBPiCAK w Poznaniu· Anouk Herman, Silesian Gothic, Girls and Queers to the Front· Grzegorz Hetman, Flash crash, wydawnictwoj· Krzysztof Siwczyk, Ludzie z taksydermii, Wydawnictwo LiterackieJak wiemy – ostatecznie triumfował Marcin Czerkasow, ale zanim do tego doszło, z pisarkami i pisarzami porozmawiał krytyk Jakub Skurtys.Zapraszamy do słuchania!------------------------------Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
Historia węgla to historia cywilizacji. Współcześnie Chiny odpowiadają za 52% światowego wydobycia węgla. Wróciły tym samym do pozycji hegemona, którą zajmowały przed rewolucją przemysłową. Kiedy i dlaczego Europa „odskoczyła” Chinom? Co ma z tym wspólnego rewolucja polityczna w Anglii i dlaczego ten niewielki kraj wyrósł na globalną potęgę? To opowieść o tym, jak węgiel — paliwo cywilizacji — uruchomił przemysł, gospodarkę i globalną konkurencję.Czy to prawda, że maszyna parowa była początkowo używana do osuszania kopalń? Na czym polegała rewolucyjna zmiana wykorzystania węgla w postaci koksu? Śledzimy drogę węgla przez Newcastle i Londyn. Dostrzegamy, że powstanie potęgi brytyjskiej żeglugi jest związana z węglem. James Cook dociera do Oceanii na węglowcu. Historia wydobycia węgla to także historia wyzysku, zatrudniania dzieci i nieludzkich norm pracy. W kopalni Królowa Luiza na Górnym Śląsku w 1803 roku konie miały normowany dzień pracy – maksymalnie osiem godzin. Ludzie mogli jedynie pozazdrościć takiego standardu.Jaką rolę odegrał węgiel w budowaniu bogactwa Śląska? Kiedy powstała pierwsza kopalnia w Polsce? Czy złoża węgla należały do króla? Dlaczego arystokracja wzbogaciła się na wydobyciu czarnego złota?Program zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Odkryj sekrety pięciu błękitnych stref świata, gdzie ludzie żyją ponad 100 lat. Poznaj sprawdzone naukowo nawyki żywieniowe, styl życia i filozofię długowieczności z Kalifornii, Sardynii, Kostaryki, Japonii i Grecji. Artykuł E1T1 | #264 – 5 miejsc, w których ludzie żyją ponad 100 lat w zdrowiu. Jaki jest ich sekret? pochodzi z serwisu Each One Teach One.
Instagram @konradshymanskyhttps://www.instagram.com/konradshymansky/Autor podcastuKonrad SzymańskiOpracowanieRafał GałązkaŹródła: https://ntpd.eu/d1bEYkontakt/współpraca: codypresents@gmail.com
Kartki żywnościowe w USA zamrożone - czy ludzie wyjdą na ulice?
instagram.com/zurnalistapl