POPULARITY
Categories
Co sprawia, że nauczyciel decyduje się wyjść poza schemat i wziąć odpowiedzialność za zmianę?W tym odcinku rozmawiamy z trenerami, którzy ukończyli Akademię Daltońską i dziś sami wspierają innych w budowaniu nowoczesnej edukacji. To nie jest rozmowa jedynie o planie daltońskim, ale też o odwadze, decyzjach i kompetencjach, które realnie zmieniają szkołę. Usłyszysz:- co było momentem przełomowym w jego drodze zawodowej,- z czym mierzył się podczas Akademii,- jak dziś pracuje z nauczycielami,- jakie błędy najczęściej popełniamy, chcąc „zmieniać system”,- i dlaczego zmiana zawsze zaczyna się od siebie. Jeśli interesuje Cię edukacja przyszłości, rozwój kompetencji takich jak samodzielność, odpowiedzialność i współpraca, ten odcinek jest dla Ciebie. To seria rozmów z ludźmi, którzy nie czekają na reformę.Tworzą ją każdego dnia w swoich klasach, zespołach i społecznościach.__________________________________________[Autopromocja]
Serial "Ołowiane dzieci" w reżyserii Macieja Pieprzycy zawojował Internet. Ludzie oglądając go przypominają sobie, co przed laty działo się w Katowicach-Szopienicach, gdy stwierdzono, że dzieci tam żyjące chorują na ołowicę. Serial wraca do tamtych czasów, ale nie jest serialem dokumentalnym, o co niektórzy widzowie mają pretensje. Niektórych bohaterów pokazuje bardzo dokładnie, o innych ledwo wspomina. Krzysztof Lewandowski napisał książkę o Ziętku i o profesorce Bożenie Hager-Małeckiej i w rozmowie z Markiem Mierzwiakiem mówi, jaką te dwie postaci odegrały ważną rolę wówczas, gdy o chorobie dowiedziały się władze i społeczeństwo.
Twórcy dokumentu przyznają, że nie spodziewali się takiego odbioru: „Ten film żyje dzięki widzom”. Polska premiera już 20 lutego. Jak mówią twórcy filmu Sabrina i Steven Gunnell, projekt wyrósł z osobistego doświadczenia wiary i nawrócenia:Odczuliśmy wezwanie, by nasze talenty oddać na służbę Ewangelii.~ podkreślają goście programu Cała naprzód.Impulsem do powstania filmu była rodzinna konsekracja Najświętszemu Sercu Jezusa oraz przekonanie, że to przesłanie jest dziś wyjątkowo aktualne.Zrozumieliśmy, że Pan chce filmu na ten temat.~ mówią twórcy filmu, dodając, że chodziło o dotarcie do jak największej liczby ludzi.Najświętsze Serce to filmowa opowieść o istocie wiary chrześcijańskiej – o miłości Boga, który tak ukochał człowieka, że pozwolił przebić swoje Serce na krzyżu. Bohaterowie dokumentu mówią o samotności, zmęczeniu i braku sensu życia, ale też o odnalezieniu lekarstwa – relacji, która pozwoliła im odkryć siebie na nowo.Twórcy przyznają, że sukces filmu we Francji był dla nich zaskoczeniem.Słowo, które ciągle słyszymy, to ‘przebudzenie'. Ludzie mówią: ‘przebudziliście mnie.~ relacjonują i dodają:Chcemy powiedzieć światu jedno: każdy człowiek jest bardzo, bardzo kochany.
Opowieść o „jednoosobowej katastrofie ekologicznej”, czyli o spektakularnej karierze i upadku benzyny ołowiowej. Scenariusz jak z eposu bohaterskiego: siły zła kontra samotny naukowiec, który odkrywa mroczną tajemnicę i ocala świat od zagłady.Zachęcamy też do posłuchania dwóch cykli naszych podcastów, które tworzymy we współpracy z Polskim Radiem: 1) serii kryminalno-naukowej “Laboratorium zbrodni”:https://open.spotify.com/show/5Sw33l0P1o2vDOErG6VGL2?si=b3068c6d99a34dac2) serii dociekliwie analizującej “Sekcja teorii spiskowych”:https://www.youtube.com/playlist?list=PLZTuUgCmeGG6cRigivWs3HvsZBIr2ZdRv Jeśli podobają Wam się nasze podcasty, rozważcie wsparcie nas na Patronite - dzięki Waszym wpłatom będziemy mogli utrzymać cotygodniowy rytm ukazywania się nowych odcinków: https://patronite.pl/crazynaukaJeśli wolisz jednorazowo postawić nam kawę, to super. Dzięki!
Do tematu relacji z ostatniego Warsaw Coffee Festival 2026 podszedłem zupełnie inaczej. Dla mnie tego typu festiwale to przede wszystkim ludzie i ich historie – często ukryte pod splendorem najbardziej rozpoznawalnych na rynku graczy. To właśnie takich ukrytych, niepozornych biznesów, pasji i – jak się okazało – nierzadko miłości szukałem w miniony weekend na PGE Narodowym. I znalazłem.Linki:Strona domowaInstagram | X/TwitterNewsletter „Bo czemu nie?”Warsaw Coffee FestivalIntro RoasteryNolens-VolensOrganum CoffeePricky EatersQualia CaffeKafejetoBioffee kubkinothing. roasterySerce KawyHard BeansTRIGGERPartnerzy:- Palarnia kawy HAYB (w odcinku kod -10% na kawy i herbaty!)Prowadzący: Krzysztof KołaczMam prośbę: Oceń ten podcast w Apple Podcasts oraz na Spotify. Zostaw tyle gwiazdek, ile uznasz. Twoja opinia ma znaczenie!Zainteresowany współpracą? Pogadajmy! kawa@boczemunie.plSłuchaj, gdzie chcesz: Apple Podcasts | Spotify i przez RSS.Rozdziały:(00:00:11) INTRO(00:00:44) Wstępniak(00:04:59) Intro Roastery(00:08:37) Nolens Volens(00:13:26) Organum Coffee(00:17:10) Pricky Eaters(00:21:18) Qualia Caffe(00:23:49) Kafejeto(00:26:08) Bioffee kubki(00:29:13) nothing. Roastery(00:31:50) Serce Kawy (00:34:58) TRIGGER(00:37:49) HARD BEANS(00:42:34) HAYB(00:44:22) Do następnego!
Słuchasz nas regularnie? Zajrzyj na https://patronite.pl/radionaukoweNasze wydawnictwo: https://wydawnictworn.pl/ ***Ludzie paleolityczni w pewnym „momencie” zaczęli czuć potrzebę tworzenia sztuki naskalnej: malowideł, rytów. Takie dzieła zaczęły pojawiać się mniej więcej w tym samym czasie (najstarsze wydatowane z dużą pewnością mają około 30-40 000 lat) na właściwie wszystkich zamieszkałych przez ludzi kontynentach. Zwróćcie uwagę, że to sporo później niż samo pojawienie się człowieka rozumnego. To może oznaczać, że musieliśmy do tego niejako dojrzeć. – Jest to fenomen wynikający z jakichś rosnących naszych chyba zdolności. Być może (…) ewolucja na poziomie biologicznym gdzieś również tutaj odgrywa rolę – mówi prof. Andrzej Rozwadowski, archeolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. W odcinku rozmawiamy o sztuce naskalnej, która jest fenomenem globalnym, długotrwałym, który jeszcze się nie zakończył!Sztuka naskalna w powszechnym rozumieniu to malowidła jaskiniowe, ale to duże uproszczenie. Wiele odkrytych dzieł jest wręcz trójwymiarowych: ich twórcy często wykorzystywali w tym celu naturalne nierówności i załomy skalnych ścian. Do tego dochodzą ryty oraz wiele sztuki paleolitycznej na terenach otwartych. Jaskinie wydają się jednak mieć szczególne znaczenie. Ludzie paleolityczni nie mieszkali w nich, najwyżej obozowali w przedsionkach jaskiń. Naukowcy przypuszczają, że wchodzenie w głąb jaskini mogło mieć znaczenie mistyczne, duchowe, symbolizować wkraczanie w inny, niewidzialny świat. W tej interpretacji sztuka naskalna służyła komunikacji ze światem nadprzyrodzonym.Za tą hipotezą przemawiałby fakt, że niewiele znaleziono sztuki przedstawiającej najważniejszy z punktu widzenia ludzi element zwykłego świata, czyli nas samych. Szczególnie widać to w znaleziskach z terenu Europy. – Wizerunków postaci ludzkich jest kilka procent, to są bardzo nieliczne znaleziska i obiekty – opowiada archeolog. Zdecydowanie dominują wizerunki zwierząt. Co ciekawe, wcale nie tak często w sytuacji polowania. Zdarzają się też postaci łączące cechy ludzkie i zwierzęce oraz dużo elementów abstrakcyjnych, geometrycznych. Z kolei w znaleziskach afrykańskich i australijskich dużo więcej jest elementów roślinnych.W odcinku usłyszycie, dlaczego odkrywcę jaskini ujawnionej jako pierwsza (Altamira w północnej Hiszpanii) uznano za oszusta i fałszerza, jak się ustala wiek takich znalezisk, czym się charakteryzuje twórczość afrykańskich ludów San, czym są australijskie Wandjina i jaki związek ma pryskanie barwnikiem z ust z transowymi wizjami.Profesor zachęca też do zwiedzania dostępnych jaskiń (w samej Europie mamy ich ponad 300). – Naprawdę warto pojechać w takie miejsca i samemu to zobaczyć. Żadna książka, żaden film nie odda tego – podkreśla. Gorąco polecam! Odcinek powstał podczas XVI podróży Radia Naukowego do Poznania. Podróże są możliwe dzięki społeczności Patronek i Patronów, wspierających nas na patronite.pl/radionaukowe
W Kijowie temperatury spadają nawet do –20 stopni, a w wielu mieszkaniach jest zaledwie 12 stopni. Rosjanie niszczą infrastrukturę energetyczną i próbują odciąć stolicę od Rówieńskiej Elektrowni Atomowej, uderzając w linie przesyłowe. Mateusz Lachowski opowiada, jak Ukraińcy radzą sobie z kryzysem energetycznym, jak funkcjonują usługi i pomoc z zewnątrz oraz jaki wpływ ma ta sytuacja na działanie armii. W rozmowie także o sytuacji na froncie, możliwościach rosyjskiego przyspieszenia oraz o tym, czy ukraińscy politycy i analitycy wierzą, że rozmowy pokojowe mogą do czegoś doprowadzić.(00:00) Wstęp(1:56) Sytuacja w Kijowie. Jak radzą sobie ludzie na Ukrainie?(9:13) Ludzie wyjeżdżają do Kijowa za pracą. Jak funkcjonują usługi?(15:25) Na ile widoczna jest pomoc z zewnątrz?(19:08) Jak funkcjonuje armia? Jak ta sytuacja wpływa na działanie wojska?(29:37) Jak przesuwa się linia frontu?(39:43) Czy Rosjanie mogą dokonać znacznego przyspieszenia? Zasoby mobilizacyjne i problemy (47:03) Nowy minister obrony na Ukrainie. Jakie są jego metody działania?(54:17) Czy analitycy i ukraińscy politycy wierzą w rozmowy pokojowe do czegoś doprowadzą?Tu możesz zgłosić się do Szkoły Przywództwa: https://szkolaprzywodztwa.pl/Mecenasi programu: Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/UkladOtwartyETF AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.htmlPobierz aplikację Hallow: http://hallow.com/ukladotwarty
Ujawnienie milionów dokumentów dotyczących Jeffreya Epsteina nie tylko podsyca sensację, lecz także odsłania ciemną stronę globalizacji, bezkarność elit i chaos informacyjny epoki internetu"
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio W najnowszym odcinku „Naczelnych", prowadzonym przez Bartosza Węglarczyka i Andrzeja Stankiewicza, ujawniono obraz politycznego chaosu, który wykracza daleko poza Polskę 2050. W samej partii Szymona Hołowni trwa otwarta wojna o władzę, wpływy i subwencje — tak brutalna, że Stankiewicz mówi wprost: „ta partia jest trupem". Wybór Katarzyny Pełczyńskiej‑Nałęcz na przewodniczącą zamiast zakończyć kryzys, tylko go pogłębił. Ugrupowanie zostało rozerwane przez wewnętrzne wojny, rozmowy o „kupowaniu głosów" stanowiskami w KZN i SIM‑ach oraz permanentny konflikt frakcji. „Ludzie się nienawidzą, nie rozmawiają, nie podają rąk" — podkreśla Andrzej Stankiewicz. W tle pojawia się wątek Szymona Hołowni, który – według ujawnionych wiadomości z WhatsAppa – próbował doprowadzić do unieważnienia wyborów, by wrócić do partyjnej gry. Hołownia, sfrustrowany i przekonany, że to Donald Tusk „rozbił mu partię", może stać się elementem nowej rozgrywki premiera przeciwko Katarzynie Pełczyńskiej‑Nałęcz. Zapraszamy na kolejny odcinek Naczelnych oraz zachęcamy do oglądania podcastu w każdy poniedziałek o godz. 19.00 na stronie Onetu, a także słuchania w aplikacji Onet Audio. Zapraszamy również do pisania do Naczelnych na adres naczelni@onet.pl
Witamy w 378 odcinku Shufflecast! Po dość napakowanym tematami wstępniaku przechodzimy do jednego z najlepszych seriali ostatnich lat. Drugi sezon Landmana za nami i był to szalenie udany seans. Na szczęście trzeci ma być pod koniec aktualnego roku, czyli całkiem niedługo. Poza tym rozmawialiśmy o Clicks Communicator, nadchodzących Foldach oraz uszach Sławka. Zapraszamy! 03:23 - Wstępniak: Canal+, Snipping Tool, HBO Max w DE, MacOS Tahoe, AirTag 2, Sony sprzedaje dział TV 20:50 - (nie)polecajki: Skok i świetny Landman S2 32:54 - Ludzie listy piszą... 36:01 - Clicks Communicator & 2026 będzie rokiem foldów 45:13 - uszy Sławka Zachęcamy do obserwowania podcastu na Twitterze, Facebooku oraz do zostawienia subskrypcji na YouTube. A także naszych prywatnych profili: Sławek & Damian.
Gościem najnowszej Melliny jest Piotr Skwieciński – dziennikarz, publicysta i autor książek. Od lat specjalizuje się w zagadnieniach związanych z Rosją. Był korespondentem "Rzeczpospolitej" w Moskwie, a następnie dyrektorem Instytutu Polskiego w stolicy Rosji. Po wydaleniu z Rosji został ambasadorem RP w Armenii. Na kanapie u Marcina Mellera tłumaczy m.in., co dla Rosjan tak naprawdę oznacza wojna w Ukrainie i jak do tego podchodzą zwykli ludzie. Skąd wziął się fenomen Putina i dlaczego wciąż utrzymuje się na stanowisku? Skwieciński tłumaczy też rosyjską mentalność, która przełożyła się m.in. na to, że Polska nie odzyskała wraku Tupolewa.
W audycji Studio Dublin prowadzonej przez Tomasza Wybranowskiego i Bogdana Feręca pojawiły się dwa wyraźne wątki: znaczenie irlandzkiej tradycji religijnej w życiu publicznym oraz narastające problemy gospodarcze Irlandii.Pierwsza część rozmowy dotyczyła świętej Brygidy, jednej z głównych patronek Irlandii, której święto – obchodzone 1 lutego – od 2023 roku jest oficjalnym dniem wolnym od pracy. Jak podkreślano, mimo postępującej sekularyzacji, Kościół i tradycja religijna wciąż pozostają ważnym elementem irlandzkiej tożsamości.Kościół niby jest odsunięty na bok, ale cały czas przewija się w rozmowach, w myśleniu i w zachowaniu Irlandczyków– mówił Bogdan Feręc.Wspomniano także o tradycyjnych krzyżach świętej Brygidy, które do dziś wiesza się w domach i samochodach jako symbol ochrony i początku wiosny.Drugim, wyraźnie dominującym tematem były problemy gospodarcze Irlandii. Feręc zwracał uwagę, że kraj wszedł w fazę tzw. recesji technicznej, co nie oznacza jeszcze kryzysu, ale jest sygnałem ostrzegawczym.PKB Irlandii spadło o 0,6% w czwartym kwartale i o 0,3% w trzecim. To już pozwala mówić o recesji technicznej– relacjonował.W audycji mówiono o odpływie specjalistów za granicę, problemach mieszkaniowych oraz rosnących kosztach życia. Zdaniem komentatorów, wysokie ceny energii, mieszkań i żywności sprawiają, że mieszkańcy zaczynają mocno ograniczać wydatki, co odbija się na handlu wewnętrznym.Sklepy świecą pustkami. Ludzie po prostu zaczęli bardzo oszczędzać– mówili. Choć rządowe inwestycje budowlane mogą w krótkim okresie podtrzymać wzrost, prowadzący i gość Studia Dublin zgodnie podkreślali, że bez głębszych zmian strukturalnych irlandzka gospodarka może w kolejnych latach wyraźnie wyhamować./fa
Góry nie zaczynają się od mięśni. Zaczynają się w głowie. Od ciekawości, od pytania „co jest wyżej” i od momentu, w którym człowiek po raz pierwszy przekracza własną granicę. Paweł Mamoń, podróżnik i miłośnik wysokich gór, w rozmowie radiowej opowiadał o tym, co naprawdę dzieje się z człowiekiem na dużych wysokościach – i dlaczego tak wielu wraca tam mimo realnego ryzyka.„Dla kogoś, kto poszukuje wrażeń, kto lubi wiedzieć, co jest za zakrętem, kto lubi wiedzieć, co jest wyżej, jak wysoko może zajść, jak je temperatury może wytrzymać.”To jednak nie jest opowieść o romantycznej przygodzie. Raczej o cienkiej linii między euforią a tragedią.Góry nie wybaczają. Psychika ważniejsza niż siłaMamoń podkreślał, że wysokie góry szybko weryfikują wyobrażenia. Powyżej 4,5 tysiąca metrów zaczyna się fizjologia, z którą nie da się negocjować: ból głowy, duszność, przyspieszony oddech, zimno. Każdy krok wymaga wysiłku, a błędy kosztują więcej niż na nizinach.„Powyżej 4,5 tys. metrów powietrze zaczyna się bardzo mocno rozrzedzać… Postawienie kroku następnego wiąże się z nabraniem dwóch, trzech oddechów nieraz.”Dlatego – jak mówił – kluczowa jest znajomość własnego organizmu i umiejętność ocenienia, kiedy należy się wycofać.„Znajomość swojego organizmu, na co można sobie pozwolić, ale też jak daleko możemy się posunąć przekraczając swoje granice.”Elbrus i moment, gdy rzeczywistość się rozpadaNajmocniejsza część rozmowy dotyczyła Elbrusa – góry pięknej, ale zdradliwej. Mamoń opisywał ją jako teren czynny sejsmicznie, z wyziewami siarki, które potrafią wpływać na świadomość. To tam jego partner z wyprawy zaczął doświadczać halucynacji.„Te wyziewy siarki spowodowały już halucynacje.”„Powiedział: ‘przecież widziałem cię, jechałeś maluchem'. A mnie tam w ogóle nie było.”To właśnie w takich momentach – tłumaczył – ludzie tracą orientację, wybierają zły kierunek i giną, spadając w przepaście.„Bardzo często ludzie tam właśnie giną na Elbrusie, bo podczas tych halucynacji idą nie w tą stronę, gdzie trzeba.”Uzależnienie od wysokości i rywalizacjaDlaczego więc wracają? Dlaczego ryzykują ponownie? Mamoń nie uciekał od trudnych odpowiedzi. Mówił wprost o uzależnieniu, o potrzebie sprawdzenia się i o rywalizacji, która potrafi przysłonić rozsądek.„To wciąga jak narkotyk, jak uzależnienie.”„Wchodzi jakiś element rywalizacji – kto szybciej wejdzie, kto wyżej wejdzie – i niestety nieraz to się kończy w taki sposób.”W tym kontekście wspomniał też o dramatycznych historiach z Himalajów, gdzie w sytuacjach granicznych wybór bywa brutalny.„Albo giną dwie osoby, albo jedną osobę się zostawia. Dla ratowania własnego życia.”Nocna burza i decyzja, która ratuje życieInnym obrazem, który zostaje w pamięci, była nocna burza pod Elbrusem. Błyskawice, wiatr dochodzący – jak relacjonował – do 130–140 km/h i moment, w którym odwrót przestaje być możliwy. Jedyną opcją było schronienie się za niewielkimi skałami.„Musimy się schronić za tymi skałami.”„Małe bryłki lodu nas bombardowały… nie można było ustać na nogach.”Po dwóch godzinach cisza. Pogoda odpuściła, a grupa mogła kontynuować wejście.„W pięknej pogodzie stanęliśmy wszyscy na szczycie.”Co zostaje po powrocie „na dół”Mimo wszystkich zagrożeń Mamoń mówił też o tym, co góry dają pozytywnego. O perspektywie, która zmienia sposób patrzenia na codzienne problemy.„Stanąć na szczycie i spojrzeć na świat z tej perspektywy… jest jakiś rodzaj euforii.”„Daje to moc w codziennym życiu. Dużo łatwiej jest pokonywać małe bariery.”Na koniec wrócił jeszcze do Kaukazu – regionu pięknego, ale naznaczonego konfliktami – i zostawił prostą, osobistą refleksję.„Konflikty tworzą politycy, a nie ludzie. Ludzie, których tam poznaliśmy, byli cudowni. To przepiękne miejsce.”
Aleksander Dugin wzywa Rosjan, by przyjmowali chrzest! Człowiek, który pochwala mordowanie Ukraińców (bo nie chcą się przyłączyć do Rosji), a Polskę uważa za fikcyjne państwo, wzywa do nawrócenia się do Boga? Koniec świata, prawda? Być może tak. Przynajmniej tak twierdzi sam Dugin sugerując, że ten czas się zbliża. Czy faktycznie ideolog Putina chce, by Rosjanie się nawracali do Boga? A może chce osiągnąć inny cel? #IPPTV #KtórędyDoNieba #Dugin #Rosja #chrześcijaństwo #Biblia ----------------------------------------------------
W audycji przenosimy się do Krakowa, gdzie – jak poinformowano – powstał Obywatelski Komitet Referendalny w celu odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Ruszyła zbiórka podpisów, a inicjatorzy uzasadniają ją m.in. „lawinowo-rosnącym zadłużeniem Krakowa”. Na czele komitetu stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy Stare Miasto, określany jako osoba bezpartyjna.Na antenie przywołano fragment wczorajszej konferencji prasowej prezydenta Krakowa, który ostro odniósł się do próby uruchomienia referendum. W jego ocenie referendum nie powinno być „dogrywką” po wyborach.„Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców. Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych kolejnych wyborów.”Prezydent mówił też o pieniądzach, które – jego zdaniem – stoją za akcją przeciwko niemu. Pada wprost sugestia, że kampania ma charakter zorganizowany i kosztowny, a pytanie brzmi: kto ją finansuje.„Nie da się sobie kupić Krakowa. (…) Skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje?”Miszalski wskazywał, że w mieście mają krążyć liczne materiały – „gazetki” – które „niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość” i trafiają „do prawie każdej skrzynki”. W tej narracji referendum ma być podszyte nie tyle oddolnym ruchem, co kapitałem i politycznym zapleczem.„Jest przynajmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek (…) w prawie każdej skrzynce w krakowskich domach. (…) Krakowa nie da się tak łatwo kupić na 100%.”Prezydent dodał również, że Kraków jest miastem „wyważonym”, a za inicjatywą mają – według niego – stać środowiska skrajne.„Kraków nigdy nie był skrajny. Kraków jest zawsze miastem o poglądach trochę centrowych, a trochę po prostu wyważonych. I już widzimy, że środowiskami, które za tym referendum będą stały (…) są środowiska skrajne.”Jednocześnie zadeklarował, że choć ma poważne zastrzeżenia do motywacji i zaplecza inicjatorów, to uznaje prawo do zbierania podpisów.„Oczywiście szanuję to, że jest taka możliwość, każdy ma prawo te podpisy zbierać, więc będziemy się tej inicjatywie przyglądać.”Pierwszy dzień zbiórki: „widać ruch, widać zainteresowanie”Naszym gościem był Michał Drewnicki, radnym miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie padła informacja, że media donosiły rano o „pięciu tysiącach podpisów”, a radny potwierdził, że zbiórkę widać na ulicach.„Tak, ewidentnie jest ruch, jest zainteresowanie. Już wczoraj, tuż po rejestracji Komitetu Referendalnego można było zauważyć na ulicach ludzi, którzy te podpisy zbierali. W kamizelkach oznaczeni, z identyfikatorami, z kartkami, z planszami do podpisu.”Drewnicki podkreślał, że w Krakowie kluczowe jest nie tylko poparcie, ale logistyka – bo formalnie potrzeba 58 tys. podpisów, a realnie (z „górką” na błędy) trzeba zebrać około 80 tys., i to w zimie, tuż przed feriami.„Zebranie 58 tysięcy podpisów, a de facto musimy zebrać 80 tysięcy podpisów, żeby mieć górkę (…) to jest olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza w zimie, zwłaszcza gdy ferie przed nami, no ale pierwszy dzień naprawdę bardzo na plus.”W rozmowie pojawia się też wątek sondażu: 64% krakowian ma deklarować udział w referendum, a większość z nich – poparcie dla odwołania prezydenta. Radny studzi entuzjazm, ale tłumaczy, że i tak „jesteśmy na granicy” wymaganej frekwencji.„Ten sondaż naprawdę brzmi fantastycznie. Ja sądzę, że aż tak dobrze nie jest. (…) w Zabrzu (…) finalnie poszło tylko 41% z tych, co deklarowali w sondażu, że pójdą. (…) Na Kraków przekłada się to mniej więcej tak, że (…) możemy liczyć (…) na frekwencję na poziomie około 27%.”Wypowiadając tę liczbę, Drewnicki od razu przypomniał warunek skuteczności referendum – minimalną frekwencję, którą przelicza na konkretną liczbę głosujących.„A właśnie 27% to jest ta minimalna, wymagana frekwencja 158 tysięcy osób. Tyle musi pójść na wybory.”O co jest spór: „całokształt”, a nie jedna decyzjaProwadząca dopytywała o powody powstania komitetu i zarzuty wobec prezydenta. Drewnicki przyznał, że nie chodzi o „jedno jaskrawe działanie”, które natychmiast porwałoby wszystkich do podpisu. W jego ujęciu to suma decyzji, stylu rządzenia i rozczarowania obietnicami.„Prezydent Miszalski tak naprawdę nie ma takiego jednego działania, które byłoby tak jaskrawie. Nie ma takiego jednego działania.”Radny buduje szerszą opowieść: o braku wizji, „nierealizowaniu obietnic”, wizerunkowym stylu działania i rosnących kosztach życia w mieście. Wśród przykładów wymienia m.in. komunikację miejską.„Brak jakiejkolwiek wizji, nierealizowanie obietnic. (…) W czasie, gdy ludziom podnieśli opłaty za bilety. W Krakowie mamy teraz najdroższy bilet w Polsce. 8 zł kosztuje bilet godzinny.”Wymienia także cięcia środków w obszarze opieki nad dziećmi, a w tle stale powraca temat finansów miasta – zadłużenia oraz – jak mówi – premii dla zastępców prezydenta.„Obcięcie środków na (…) przedszkola, obcięcie środków na żłobki, zaciskanie pasa, cały czas zadłużanie miasta. (…) Równocześnie (…) dał sowite premie swoim wiceprezydentom. Za 9 miesięcy (…) trzech wiceprezydentów dostało 160 tysięcy złotych premii.”W tej narracji referendum ma być wyrazem buntu przeciwko „marazmowi” i rozczarowaniu tym, że – zdaniem radnego – nowy prezydent „wszedł w buty” poprzednika, nie oferując jednocześnie jakościowej zmiany.„Ludzie (…) nie chcieli kolejnego prezydenta Majchrowskiego, chcieli kogoś nowego (…) Tymczasem mają polityka, który (…) wszedł po prostu idealnie w buty Majchrowskiego.”Metro, Bruksela i obietniceW rozmowie wraca też wątek krakowskiego metra. Drewnicki kpi z kolejnych terminów i wskazuje na przesuwanie daty realizacji.„Prezydent Miszalski co rusz obiecuje metro. Przed wyborami obiecywał, że pierwsza łopata zostanie wbita za dwa lata, czyli w 2028 roku. Teraz mówi się o 2030.”Radny interpretuje wyjazd prezydenta do Brukseli jako działanie reaktywne, mające przykryć presję związaną z referendum. Padają mocne, kolokwialne sformułowania, które – w rozmowie – mają pokazać nastroje ulicy.„Nie ma co robić, nie ma co dać, nie ma co zaproponować, no to zawsze można sfinansować bilet lotnicy do Brukseli, spotkać się z kimś pod toaletą, wrzucić zdjęcie i powiedzieć, że się załatwia.”Polityka i „oddolność”: spór o to, kto stoi za komitetemCiekawym jest to, że obie strony – prezydent i jego krytycy – mówią o pieniądzach stojących za referendum, ale każda na swój sposób. Miszalski sugeruje „potężny kapitał” i „środowiska skrajne”. Drewnicki z kolei zapewnia, że komitet ma charakter obywatelski i bezpartyjny – choć jednocześnie przyznaje, że widać profesjonalne przygotowanie.„Warto dodać, że (…) zawiązał się 21-osobowy komitet referendalny. Tam nie ma ludzi z żadnej partii politycznej. To są ludzie bezpartyjni.”A zaraz potem:„Na pewno widać, że są tutaj środki, że to jest profesjonalnie robione, że to nie jest gdzieś amatorka robiona w piwnicy (…) tylko to jest porządnie zrobione.”Radny deklaruje wsparcie PiS dla inicjatywy i zapowiada konferencję prasową swojej formacji. Zachęca też mieszkańców do podpisywania wniosku, wskazując, że czas na zbiórkę już biegnie.
Aleksander Dugin wzywa Rosjan, by przyjmowali chrzest! Człowiek, który pochwala mordowanie Ukraińców (bo nie chcą się przyłączyć do Rosji), a Polskę uważa za fikcyjne państwo, wzywa do nawrócenia się do Boga? Koniec świata, prawda? Być może tak. Przynajmniej tak twierdzi sam Dugin sugerując, że ten czas się zbliża. Czy faktycznie ideolog Putina chce, by Rosjanie się nawracali do Boga? A może chce osiągnąć inny cel? #IPPTV #KtórędyDoNieba #Dugin #Rosja #chrześcijaństwo #Biblia ----------------------------------------------------
Jak pewnie się zorientowaliście, dobry Pan Bóg zamknął mi przed nosem drzwi, kiedy stałem w kolejce po urodę. Postawił na mój rozwój osobowy, co Mu się nie do końca udało. Uroda nie jest dana raz na zawsze, trzeba o nią walczyć. Ja to mam z głowy, ale inni nie. Koledzy wczoraj mówili o pani Bognie Sworowskiej, która zdradziła, że dbanie o urodę to jest ogrom roboty: ćwiczenia, dieta, wyrzeczenia. Ludzie ładni mają przechlapane: trzeba się co tydzień kąpać, nie dopuścić by paznokcie wrosły w palce, golić w różnych miejscach, jeść odrażające rzeczy, robić makijaż permanentny, drenaż limfatyczny, dermoobrazę, kotafilię, pependzing, piling azjatycki, czy bliskowschodni, wzmacniać brwi, przedłużać paznokcie, botoksować się z urodą, wypychać się silikonem, robić sobie fejslifting, czyli operację wygładzania skóry twarzy poprzez naciągania skóry twarzy na głowę, znaczy własnej skóry twarzy na własną głowę. Lifting można inaczej nazwać repasacją twarzy, bo w miarę naciągania znikają oczka.
☞ SŁUCHAM ☞ Boży GPS: Jak znaleźć drogę, gdy życie się wali? ❖ Krzysztof Pałys OP i Katarzyna Olubińska
Zdaniem prof. Krzysztofa Szczuckiego kolejne działania rządu wobec instytucji państwowych – w tym interwencja policji w siedzibie Krajowej Rady Sądownictwa – wpisują się w szerszy mechanizm, który prowadzi do „oswajania bezprawia” i stopniowego osłabiania państwa. Poseł PiS przekonuje, że nie chodzi już wyłącznie o wizerunek na zewnątrz, ale o rzeczywiste obniżenie odporności Polski na presję i działania hybrydowe ze strony wrogich państw.W rozmowie Szczucki wraca do tezy, że w Polsce wprowadzany jest system „dwóch porządków”: formalnego prawa oraz „prawa” tworzonego doraźnie przez rządzących.To kolejna odsłona bezprawia w wydaniu tego rządu. Ludzie przyzwyczajają się do zła, stają się mniej wrażliwi. Najpierw przejęto nielegalnie media, później prokuraturę, wiele rzeczy złych się działo i dziś to, co stało się w KRS, już w pewnym sensie nie zaskakuje— mówi prof. Krzysztof Szczucki.
Wejście policji i prokuratury do siedziby Krajowa Rada Sądownictwa wywołało polityczną i prawną burzę. W rozmowie w Radiu Wnet przewodnicząca Rady Dagmara Pawełczyk-Woicka relacjonuje kulisy zdarzeń, które – jej zdaniem – pokazują narastający chaos w polskim systemie prawnym.Na początku rozmowy opisuje samą skalę działań służb. Jak mówi, tego dnia poruszała się po budynku bez przerwy, próbując reagować na rozwój sytuacji.„Przebiegłam chyba 20 kilometrów po budynku, ale już doszłam do siebie.”Wejście do KRS i nagrywanie czynnościPytana o sens i podstawy prawne działań, Pawełczyk-Woicka wskazuje na wątpliwości związane z nagrywaniem czynności przez posłów obecnych na miejscu oraz z bardzo szerokim zakresem zabezpieczonych materiałów.„Zabrano bardzo dużo akt postępowań oraz zabrano przy okazji inne materiały, o których nie chcę teraz mówić, ale które zabrane być nie powinny. Postanowienie było bardzo ogólne i w ogóle nie miało związku z tym śledztwem.”Jej zdaniem doszło do sytuacji, w której działania procesowe mogły utrudniać postępowanie zamiast je zabezpieczać, a jednocześnie naruszać interes publiczny.Spór o rzeczników dyscyplinarnychW rozmowie wraca wątek konfliktu prawnego wokół rzeczników dyscyplinarnych sędziów. Pawełczyk-Woicka podkreśla, że minister sprawiedliwości – w jej ocenie – nie ma ustawowych kompetencji do ich odwołania przed końcem kadencji.„Minister sprawiedliwości nie ma w ustawie takiej kompetencji do odwołania rzecznika przed upływem kadencji i stąd powstał konflikt prawny. Sąd Najwyższy konsekwentnie uznaje starych rzeczników, a nie uznaje nowych.”Dodaje, że KRS nie jest organem właściwym do rozstrzygania takich sporów, ale tym bardziej nie powinna być nim prokuratura ani sam minister, który – jak mówi – „chce być sędzią we własnej sprawie”.Ograniczona wolność i „niekomfortowa” sytuacjaJednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest opis realnych ograniczeń, z jakimi – według przewodniczącej – mierzyli się członkowie Rady w trakcie działań służb.„Nie mogłam wychodzić z budynku po drugiej stronie, nie mogłam odbyć konferencji prasowej, nie mogłam wpuszczać osób, które chciałam wpuszczać do budynku, w tym posłów.”Pawełczyk-Woicka mówi wprost o poczuciu upokorzenia.„Czułam się trochę poniżona tą całą sytuacją, jakbym była jakimś bandytą, którego trzeba otoczyć policją i zrobić mu przeszukanie.”Zwraca też uwagę na skalę zaangażowanych sił.„Cały budynek był otoczony policją, około stu policjantów. Proszę sobie wyobrazić, gdyby oni byli na ulicach Warszawy – sytuacja dla mieszkańców byłaby lepsza.”„Chaos prawny się poszerza”W szerszym kontekście przewodnicząca KRS ocenia, że zdarzenia te są elementem większego problemu.„W naszym państwie panuje chaos prawny. Ludzie jeszcze tego na co dzień nie dostrzegają, ale to się naprawdę poszerza.”Jako przykład podaje głośne orzeczenia, które – jej zdaniem – podważają stabilność prawa i rodzą niepewność co do skutków prawomocnych wyroków.Co dalej?Na zakończenie rozmowy Pawełczyk-Woicka zapowiada dalsze kroki prawne: zażalenia na czynności, możliwe zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstw oraz działania podejmowane przez prezydium KRS i rzeczników dyscyplinarnych.„Będziemy składać zażalenia. Podejmiemy inne czynności. Tylko co to da, skoro nasze wcześniejsze zażalenie z 2024 roku do dziś nie zostało rozpoznane.”
Jak wygląda droga od PepsiCo do Netii i współtworzenia Play?W tym odcinku poznasz kulisy decyzji z samego szczytu dużego biznesu - bez PR-u, bez korporacyjnych frazesów i bez mitów o „idealnej karierze”.Gościem audycji jest Mirosław Godlewski, były prezes PepsiCo, były CEO Netii oraz współtwórca powstania Play, który opowiada:
Smartfony w szkołach, sztuczna inteligencja produkująca masowo treści, zanik gotówki i cyfrowe zmęczenie – to tematy, które coraz częściej przestają być futurystyczną wizją, a stają się codziennością. O tym, jak technologia zmienia nasze życie, mówił w Radiu Wnet Maciej Wapiński, twórca cyfrowy i dziennikarz Biznes Info.Telefony niszczą koncentrację dzieciZdaniem Wapińskiego problem smartfonów w szkołach nie jest już kwestią „czy”, ale „jak bardzo”.Telefony i social media mają destrukcyjny wpływ na mózg, rozwój i psychikę dzieci. To problem, którego nie możemy ignorować— mówi.Przywołuje dane pokazujące globalny spadek IQ od ponad stu lat oraz gwałtowny wzrost problemów psychicznych u młodych ludzi po 2012 roku – czyli od momentu, gdy Instagram i smartfony z przednią kamerą stały się masowe.Dziewczyny porównują się do idealnego świata z Instagrama. To prowadzi do samookaleczeń, depresji, a nawet wpływa na decyzje o zakładaniu rodziny— podkreśla.Dlatego jego zdaniem zakaz telefonów w szkołach podstawowych jest konieczny, choć nie wystarczy sam przepis.Po drugiej stronie są technologicznie ogarnięte dzieci. VPN, Discord, Telegram – oni wszystko obejdą. Ale chodzi o to, żeby nie mieli tego na wyciągnięcie ręki— mówi.Jako kompromis proponuje rozwiązania typu smartwatche – do kontaktu, bez dostępu do aplikacji.AI-slop, czyli internetowy szlamDrugim wielkim zagrożeniem jest – jego zdaniem – zalew treści tworzonych przez sztuczną inteligencję.Jest takie pojęcie: AI-slop. To szlam kontentu produkowanego masowo przez AI – wideo, audio, teksty. I my jako ludzie konkurujemy z tym o uwagę widza.Problem polega na tym, że algorytmy doskonale wiedzą, jak przyciągać uwagę.Mózg młodego człowieka wciąga się w to na długie minuty. Doomscrolling. Przepalanie mózgu. Stąd pojęcie „brain rot”— tłumaczy.Jednocześnie pojawia się nadzieja w postaci zmęczenia sztuczną inteligencją.Mówi się o AI fatigue – ludzie zaczynają mieć dość. Być może zaczną szukać treści tworzonych przez człowieka, a nie przez maszyny.
Choć zapowiadane jako wystąpienie poświęcone gospodarce, przemówienie prezydenta Donalda Trumpa podczas dorocznego Światowego Forum Ekonomicznego szybko zostało zdominowane przez wątek geopolityczny. W szwajcarskim Davos Trump odniósł się wprost do kontrowersyjnej kwestii przejęcia Grenlandia, stanowczo wykluczając użycie siły.Ludzie myśleli, że użyję siły, ale nie muszę. Nie chcę używać siły. Nie użyję siły– powiedział prezydent USA do zgromadzonych w sali konferencyjnej liderów biznesu i polityki.Jednocześnie Trump zarysował ambicje Waszyngtonu wobec strategicznie położonej wyspy. Jego zdaniem jedynie Stany Zjednoczone są w stanie zagwarantować Grenlandii realne bezpieczeństwo w zmieniającym się układzie sił na świecie.Potrzebujemy jej dla strategicznego bezpieczeństwa narodowego oraz bezpieczeństwa międzynarodowego. Ta ogromna, niezabezpieczona wyspa jest w istocie częścią Ameryki Północnej. To nasze terytorium– stwierdził.Zabiegam o natychmiastowe negocjacje, aby ponownie omówić przejęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone– dodał.Prezydent bagatelizował obawy sojuszników, określając sprawę jako „niewielką prośbę” dotyczącą „kawałka lodu”. Podkreślał przy tym, że ewentualne przejęcie wyspy nie stanowiłoby zagrożenia dla NATO, którego członkami są zarówno Stany Zjednoczone, jak i Dania.Chcemy kawałka lodu dla ochrony świata, a oni nie chcą go oddać– mówił Trump, wskazując na globalny wymiar bezpieczeństwa Arktyki.Wystąpienie prezydenta USA przyciągnęło szczególną uwagę w kontekście narastających napięć transatlantyckich. Przywódcy NATO ostrzegają, że strategia Waszyngtonu wobec Grenlandii może poważnie zachwiać spójnością Sojuszu. Z kolei władze Danii i samej Grenlandii sygnalizują gotowość do zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej i infrastrukturalnej na wyspie – bez zmiany jej statusu politycznego.Źródło: Agencja Reutera/fa
Ludzie w Twojej organizacji skarżą się na nadmiar spotkań i brak czasu, by “robić robotę”? A może wszyscy są tak zarobieni, że nie ma czasu na właściwe spotkania, w efekcie czego na koniec trzeba dużo dopasowywać i naprawiać? Niezależnie od tego, gdzie jesteś na spektrum od “spotkaniozy” do braku czasu na "załadowanie taczki", ten odcinek będzie dla Ciebie! Dowiedz się, czym są koszt transakcyjny i koordynacyjny pracy. Jak je rozpoznać, zmierzyć, zidentyfikować nadmiar lub niedomiar. Zapanuj nad tym i poznaj techniki, jak wyjść z każdej ze skrajności!
Kazimierz Gajowy, korespondent Radia Wnet w Libanie i gospodarz Studia Bejrut, przyjechał do Warszawy prosto z regionu, który – jak podkreśla – żyje inną temperaturą niż Europa. Nie chodzi tylko o klimat, ale o codzienne doświadczenie wojny, niepewności i politycznych gier, których skutki docierają na Bliski Wschód szybciej i boleśniej niż do europejskich stolic.Ważnym fragmentem rozmowy była ocena sytuacji w Syrii. Gajowy stanowczo odrzuca narrację o stabilizacji.To, co się działo ostatnio w Aleppo, to było okłamanie bojowników kurdyjskich. Obiecywano ugodę, a po cichu dochodziło do wielkich morderstw– mówi.Jak tłumaczył, starcia między siłami obecnej władzy a Kurdami to kolejny rozdział konfliktu, który nigdy się nie skończył – tylko zniknął z nagłówków.Podkreślał też dramatyczne warunki, w jakich żyją cywile. Jak mówił, noce są bardzo zimne, temperatury poniżej zera. Do tej sytuacji militarnej dochodzi zwykłe ludzkie cierpienie.Gajowy odniósł się również do napięć wokół Iranu, przyznając, że eskalacja konfliktu została – przynajmniej na razie – powstrzymana.Arabia Saudyjska, Katar, Emiraty przekonywały otoczenie prezydenta USA, że to nie jest moment na wojnę z Iranem– mówi.Wspominał doświadczenia z regionu, gdzie skutki wcześniejszych interwencji są nadal odczuwalne.Kto dziś mówi o Afganistanie? Kto mówi o Libii? A tam jest bardzo, bardzo źle. Te informacje do nas docierają szybciej niż do Warszawy– wskazuje.W rozmowie pojawiła się też ocena działań prezydenta USA. Gajowy nie skupiał się na konkretnych decyzjach, lecz na ich efekcie.Donald Trump potrząsnął światem. A ten świat takiego wstrząsu potrzebował– ocenił.Porównał jego politykę do lekarstwa, które trzeba wstrząsnąć, by zadziałało.Mówi jedno, chce zrobić drugie. Ale to wstrząśnięcie było konieczne, żeby świat się obudził– podkreśla.Jak dodał, historia oceni Trumpa różnie, ale jedno jest pewne – zmusił ludzi do zadawania pytań o sens polityki i życia./fa
Nowa piramida żywieniowa w USAAdministracja Stanów Zjednoczonych ogłosiła nowe zalecenia żywieniowe na lata 2025–2030, których integralną częścią jest zmieniona piramida żywieniowa. Dokument wyraźnie odchodzi od modelu opartego na produktach wysoko przetworzonych i nadmiarze węglowodanów, stawiając w centrum „prawdziwe jedzenie”: warzywa, owoce, białko i zdrowe tłuszcze.W nowej piramidzie węglowodany tracą dominującą pozycję – mają pełnić rolę uzupełniającą i pochodzić głównie z produktów pełnoziarnistych bogatych w błonnik. Zmiany wywołały szeroką debatę w środowiskach medycznych i dietetycznych, bo wpływają nie tylko na indywidualne wybory żywieniowe, ale także na programy żywienia w szkołach, wojsku i instytucjach publicznych.O sens i konsekwencje tej zmiany Krzysztof Skowroński pytał w Poranku Radia Wnet Mariannę Raczyk, badaczkę z Instytutu Rozrodu Zwierząt i Badań Żywności PAN. Zdaniem dr Raczyk sama próba zmiany dotychczasowego modelu jest potrzebna i długo oczekiwana.Bardzo się cieszę, że ktoś wreszcie zaczął coś robić z obecną piramidą żywienia, bo ona na pewno wymaga aktualizacji i uwzględnienia najnowszych badań. To jest krok odważny– oceniła. Jednocześnie podkreśla, że nowa piramida powinna być oceniana wielowątkowo i z dystansem.Będziemy musieli poczekać na oficjalne stanowiska takich instytucji jak WHO czy EFSA, które wyznaczają globalne trendy i rekomendacje żywieniowe– stwierdziła. https://wnet.fm/2026/01/09/nowa-piramida-zywienia-priorytetem-bialko-zdrowe-tluszcze-i-warzywa/„Prawdziwe jedzenie” zamiast przemysłu spożywczegoJednym z głównych haseł nowej piramidy jest powrót do żywności nisko przetworzonej.To, że powinniśmy jeść prawdziwe jedzenie – real food – to coś, z czym nikt rozsądny nie będzie dyskutował. Dużo warzyw, unikanie prostych cukrów, słodyczy i nadmiaru soli – to są bardzo dobre kierunki– powiedziała. Ekspertka zwraca uwagę, że piramida ma dziś inną funkcję niż dawniej.Nie mamy już precyzyjnych zaleceń typu: ile dokładnie czego jeść. To może być trudne dla odbiorców, bo wcześniej piramida bardzo jasno wskazywała proporcje. Teraz przekaz jest bardziej ogólny– dodała. Najwięcej emocji wzbudza powrót tłuszczów zwierzęcych i pełnotłustego nabiału.Jajecznica na maśle z bekonem? Tak, to może być przykład śniadania w tym modelu– mówi dr Raczyk.Jak podkreśla, strach przed tłuszczami nasyconymi przez lata był wzmacniany przez część środowisk medycznych, ale dziś obraz jest bardziej złożony.Nie ma jednoznacznych dowodów, że tłuszcze zwierzęce w umiarkowanych ilościach są tak szkodliwe, jak przez lata twierdzono. Co więcej, nadmiar niektórych tłuszczów roślinnych również może sprzyjać stanom zapalnym– powiedziała. Kluczowe znaczenie ma jakość i stopień przetworzenia produktów.Jeżeli skupimy się na żywności pochodzenia zwierzęcego, ale nisko przetworzonej i w rozsądnych ilościach, to znajdziemy tam wiele korzystnych związków dla zdrowia– wskazała. Powrót do jadłospisu przodków?Nowa piramida – zdaniem badaczki – przypomina w pewnym sensie dietę sprzed epoki przemysłowej.To trochę powrót do naszych praprzodków. Ludzie od początku żywili się głównie mięsem i warzywami. W tym sensie ta piramida idzie w bardzo pierwotnym kierunku– oceniła. Zastrzega jednak, że nie oznacza to bezrefleksyjnego zwiększania spożycia mięsa.Moim zdaniem w diecie nadal powinno być więcej ryb niż czerwonego mięsa. To nie jest zachęta do jedzenia steków bez ograniczeń– dodała. Dr Raczyk podkreśla, że nauka rzadko daje szybkie i jednoznaczne odpowiedzi.Część naukowców będzie tę piramidę popierać, a część będzie z nią polemizować. Tak działa nauka – postęp oznacza także korekty wcześniejszych założeń– mówiła. Na koniec zaznacza, że żadna piramida nie zastąpi indywidualnego podejścia.To są rekomendacje. Każdy powinien dopasować je do swojego stylu życia, aktywności fizycznej i stanu zdrowia. Zmiana nawyków żywieniowych jest bardzo trudna i musi być rozsądna– podsumowała. /fa
W Radiu Wnet Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki i jeden ze skarżących uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, relacjonował przebieg głośnej rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Jak podkreślał, sprawa przyciągnęła ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej.„Temat przyciągnął wielu obserwatorów. W zasadzie sala była wypełniona mediami. My mieliśmy w ogóle jako strona skarżąca problem z uzyskaniem kontaktu wzrokowego ze składem sędziowskim, bo praktycznie sala była obgadana operatorami kamer.”Rozpatrywane były cztery skargi: wojewody małopolskiego oraz trzy obywatelskie – gminy Skawina, samego Krzycha i posła Andrzeja Adamczyka. Sąd jednak zdecydował się rozpoznać jedynie skargę wojewody, co wywołało u rozmówcy poczucie głębokiego rozczarowania.„W mojej ocenie ten wyrok jest antyobywatelski z dwóch powodów. Po pierwsze sąd odrzucił wszystkie skargi obywatelskie, czyli rozpatrywał tylko skargę wojewody, i to w bardzo wąskim zakresie.”Radny zwracał uwagę na fakt, że orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 2 do 1 i że jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, które nie zostało odczytane na sali.„Ten wyrok zapadł stosunkiem 2 do 1. Jeden pan sędzia miał zdanie odrębne, którego nie wygłoszono. To był ten sam sędzia, który dwa lata temu orzekał przy unieważnieniu pierwszej uchwały o strefie.”Pewne fragmenty uchwały jednak uchylono. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Krakowa oraz ograniczenie zwolnień z zakazu wjazdu tylko do publicznych placówek medycznych.„Sąd usunął z definicji mieszkańca obowiązek zameldowania. A jeśli chodzi o placówki zdrowia, uznał, że nie można ograniczać tego tylko do publicznych – zwolnienie musi dotyczyć również prywatnych.”Radny wskazywał jednak, że w jego ocenie problem z definicją mieszkańca jest znacznie głębszy.„Według uchwały mieszkańcem Krakowa może być ktoś, kto odprowadza podatek rolny do miasta. Ale taki podatek może płacić mieszkaniec Wieliczki czy Warszawy, jeśli ma działkę w Krakowie. To absurd.”W dalszej części rozmowy Bartłomiej Krzych zapowiedział, że sprawa na tym etapie się nie kończy. Skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo prawdopodobna, a kolejne obywatelskie skargi już wpływają.„Ja będę wspierał osoby, które będą jeszcze wnosić skargi. Już wpłynęła jedna, która nie była rozpatrywana, bo przyszła za późno. Prawdopodobnie będzie ich więcej.”Radny przywołał też argumenty posła Andrzeja Adamczyka i dane o jakości powietrza, wskazujące – jego zdaniem – że poprawa w Krakowie nastąpiła dzięki infrastrukturze, a nie strefie.„Od kiedy została otwarta Północna Obwodnica Krakowa, w 2025 roku stężenia tlenków azotu w centrum były już w normie na wszystkich stacjach.”Na koniec rozmowy Radny Wieliczki opisał nastroje panujące wśród mieszkańców po pierwszych 15 dniach funkcjonowania SCT.„Ludzie nadal nie rozumieją, jakie są wymogi. Infolinia jest tak oblężona, że w kolejce jest czasem kilkaset osób. Nawet urzędnicy nie są pewni swoich odpowiedzi.”Szczególnie krytycznie oceniał absurdalne procedury dotyczące wjazdu do placówek medycznych.„Osoba starsza, która nie obsługuje Internetu, żeby zgłosić wizytę, musi jechać do urzędu w centrum Krakowa, który też jest w strefie. Czyli żeby skorzystać ze zwolnienia, musi najpierw wjechać do strefy.”Rozmówca podkreślał, że wiele zależy teraz od pisemnego uzasadnienia wyroku i od zdania odrębnego sędziego.„Podkreślam to zdanie odrębne, bo to daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.”
Więcej WARTOŚCIOWYCH TREŚCI: https://linkedin.com/in/radoslawwyrzykowski Sprawdź WĄSKIE GARDŁO TWOJEJ KARIERY: https://subscribepage.io/waskiegardlo
☞ SŁUCHAM ☞ Jak odzyskać radość życia w kilka dni? ❖ Krzysztof Pałys OP i Katarzyna Olubińska❖ to fragment najnowszej książki Katarzyny Olubińskiej i Ojca Krzysztofa Pałysa OP - CZY BOGU NA PEWNO NIC SIĘ NIE WYMYKA?
Od lat widzę, że oczekiwania firm przesuwają się powoli, ale bardzo konsekwentnie. Liczy się nie tylko to, co umiesz, lecz przede wszystkim to, jak pracujesz na co dzień, jak współpracujesz i jaką jakość dowozisz. Ludzie, którzy ogarniają tematy bez zamieszania, komunikują się jasno i ułatwiają pracę całemu zespołowi są szczególnie cenieni. W tym odcinku opowiem Ci, czego firmy realnie oczekują i jak możesz wyróżnić się w korporacyjnej codzienności. Nazywam się Michał Kowalczyk i witam Cię w Excellent Work Podcast.W tym odcinku dowiesz się:
Książkę „To samo, ale inaczej. Opowiedz siebie na nowo” psychoterapeutka i autorka bestsellerów o tematyce psychologicznej Joanna Flis (znana w sieci jako Madame Monday) poświęciła terapii narracyjnej. – Ludzie są gatunkiem opowiadaczy. Nie istniejemy, dopóki nie opowiemy sobie samych siebie, wybierając z rzeki zdarzeń te, które uznajemy za kluczowe – stwierdza autorka. Czy możemy zmienić niszczące nas opowieści, by zbudować lepszą wersję swojego życia? Autorka: Anna Sańczuk Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/to-samo-ale-inaczej-opowiedz-siebie-na-nowo-joanna-flis-recenzja-ksiazki
Rozpoczęty właśnie 2026 r. będzie pierwszym od trzech lat, gdy nie odbędą się żadne ogólnokrajowe wybory. Zakładamy oczywiście, że nie powtórzy się scenariusz z 2007 r., gdy do wyborów – przyspieszonych – jednak doszło. Wtedy jednak został spełniony kluczowy warunek – Tusk dogadał się z Kaczyńskim. Wtedy wcześniejsze głosowanie jako tako opłacało się im obydwu. Tym razem nie opłaca się żadnemu z nich. Specjalnie z tego powodu nie płaczemy, zwłaszcza że lokatorzy obydwu pałaców, a także gmachu przy Wiejskiej, z pewnością nie pozwolą o sobie zapomnieć. Tak było zresztą już w trakcie świąteczno-noworocznej przerwy. Ostrzał na linii Nawrocki-Tusk trwał w najlepsze. Duży i mały pałac co rusz wysyłały sobie „pozdrowienia" — czyli wyzwiska — nawet przy okazji składania życzeń. Nawrocki prawił, że „sprawy państwa nie idą w dobrą stronę", zaś Tusk wspominał o „królu kiboli". To było jednak tylko przygotowanie artyleryjskie do kolejnej odsłony bitwy, która będzie miała swoje rozstrzygnięcie w 2027 r. Prezydent kokietuje elektorat skrajnej prawicy, a Donald Tusk zbiera wokół siebie przestraszonych perspektywą uczestniczenia w przyszłym rządzie Grzegorza Brauna. Niebawem czeka też na ostatecznie rozstrzygnięcia wewnętrznych wyborów w Polsce 2050, której członkowie niebawem zdecydują o tym, kto zastąpi Szymona Hołownię na fotelu lidera. Z wyścigu odpadł właśnie Michał Kobosko, który stwierdził, że łączenie mandatu europosła z kierowaniem partią współtworzącą rząd będzie dość karkołomne. To oczywiście powód oficjalny, bo — wiele na to wskazuje — Kobosko po prostu pogodził się z tym, że faworytką rywalizacji pozostaje Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Chyba, że jej przeciwnicy będą w stanie zawrzeć sojusz, który zablokuje ministrę funduszy. Inna sprawa, że Donald Tusk z tego powodu by nie płakał, bo Pełczyńskiej-Nałęcz nie cierpi. Twórcy „Stanu Wyjątkowego" Kamil Dziubka i Dominika Długosz zauważają, że równie gorące uczucie zaczyna kiełkować między Sławomirem Mentzenem a europosłanką Ewą Zajączkowską-Hernik, Pierwszą Damą Konfederacji. Mentzen właśnie ją zdegradował w partyjnej hierarchii, a wedle naszych informacji to nie koniec napięć. Lider Konfederacji — jak słyszymy — ciężko znosi popularność Zajączkowskiej-Hernik w swym elektoracie. Braun już czeka na europosłankę z otwartymi rękami. Zresztą o potajemnych politycznych knowaniach pani Ewy z „Grigorijem" już od dawna krążą legendy.
#ludzie #społeczeństwo #XXIwiek #dziś #prawda #młodzież #kler #shorts Zacznij wspierać ten kanał, a dostaniesz te bonusy: https://www.youtube.com/channel/UCUZ9x49ZuhZt1QVJafMy5rA/join
Czy potrzebny wam był po świętach szpikulec? Żeby sobie zrobić nową dziurkę w pasku do spodni. Niektórzy podobno sztukowali stary pasek. Tak, tak. Często po świętach jelita proszą o litość. Nasz układ trawienny, czyli nasz zkład przetwórstwa intensywnie harował całodobowo na pełnych obrotach nad przerobem świątecznych dóbr kulinarnych. Powstawały wyroby, dzieła, które wielu wpisze do swojego CV, a nawet złoży wniosek o wpisanie na listę UNESCO niematerialnego dziedzictwa ludzkości. Niematerialnego, bo po pewnym czasie podziwiana dzieło sztuki idzie do morza. Bałtyku oto nadchodzę. Ludzie narzekają, że nie da się tego tłuszczu zrzucić przed Sylwestrem. To zrzućcie przed Sewerynem.
Spiesz się powoli, wolniej jedziesz dalej zajedziesz, jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy. Świadom tych uniwersalnych mądrości, profesor Piotr Gliński, były minister kultury słusznie zauważył: Po co nam pociągi jadące 350 km/h? Mowa o Polsce. Kto będzie tym jeździł? Ludzie się będą bali wsiąść do takiego pociągu. Trudno się z profesorem nie zgodzić. Pociągi jeżdżące z prędkością 350 km/h mają oczywiste wady. Komu potrzebny jest strach ludzi? Chyba tylko rządowi. Poza tym przy tak szybkiej jeździe dochody pociągowych restauracji Wars. Bo jak jedzie pociąg krócej to mniej ludzie kupią. A co ważniejsza tak olbrzymia prędkość pociągów spowoduje, że kury nie będą dawać mleka, krowy przestaną się nieść i trzeba je będzie nosić. Szczotki przestaną zamiatać, liczba Pi przestanie być nieskończona. Chłop będzie z chłopem, a baba z babą.
Zdaniem prof. Andrzeja Zybały Nowa Lewica jest "formacją nieporadną w swoich działaniach i bezradną w profilowaniu się na scenie politycznej". - Kojarzy się tylko ze sprawami światopoglądowymi. Ludzie widzą bezczelność z ich strony, na przykład obsadzanie stanowisk ludźmi niekompetentnymi, złymi moralnie, jak Dariusz Wieczorek, który jako minister zaczął uprawiać jakieś interesy rodzinne - powiedział politolog. Dodał również, że przywództwo Czarzastego nad formacją "jest beznadziejne".
Koniec roku na naszym kanale z podcastami upływa pod znakiem poezji, nie inaczej jest dzisiaj, jako że przypominamy spotkanie, w którym wzięły udział poetki oraz poeci nominowani w tym roku do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius w kategorii Książka roku. · Anna Adamowicz, Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło, Wydawnictwo Warstwy· Marcin Czerkasow, Belgijskie rozwiązania, Wydawnictwo WBPiCAK w Poznaniu· Anouk Herman, Silesian Gothic, Girls and Queers to the Front· Grzegorz Hetman, Flash crash, wydawnictwoj· Krzysztof Siwczyk, Ludzie z taksydermii, Wydawnictwo LiterackieJak wiemy – ostatecznie triumfował Marcin Czerkasow, ale zanim do tego doszło, z pisarkami i pisarzami porozmawiał krytyk Jakub Skurtys.Zapraszamy do słuchania!------------------------------Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
Historia węgla to historia cywilizacji. Współcześnie Chiny odpowiadają za 52% światowego wydobycia węgla. Wróciły tym samym do pozycji hegemona, którą zajmowały przed rewolucją przemysłową. Kiedy i dlaczego Europa „odskoczyła” Chinom? Co ma z tym wspólnego rewolucja polityczna w Anglii i dlaczego ten niewielki kraj wyrósł na globalną potęgę? To opowieść o tym, jak węgiel — paliwo cywilizacji — uruchomił przemysł, gospodarkę i globalną konkurencję.Czy to prawda, że maszyna parowa była początkowo używana do osuszania kopalń? Na czym polegała rewolucyjna zmiana wykorzystania węgla w postaci koksu? Śledzimy drogę węgla przez Newcastle i Londyn. Dostrzegamy, że powstanie potęgi brytyjskiej żeglugi jest związana z węglem. James Cook dociera do Oceanii na węglowcu. Historia wydobycia węgla to także historia wyzysku, zatrudniania dzieci i nieludzkich norm pracy. W kopalni Królowa Luiza na Górnym Śląsku w 1803 roku konie miały normowany dzień pracy – maksymalnie osiem godzin. Ludzie mogli jedynie pozazdrościć takiego standardu.Jaką rolę odegrał węgiel w budowaniu bogactwa Śląska? Kiedy powstała pierwsza kopalnia w Polsce? Czy złoża węgla należały do króla? Dlaczego arystokracja wzbogaciła się na wydobyciu czarnego złota?Program zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Odkryj sekrety pięciu błękitnych stref świata, gdzie ludzie żyją ponad 100 lat. Poznaj sprawdzone naukowo nawyki żywieniowe, styl życia i filozofię długowieczności z Kalifornii, Sardynii, Kostaryki, Japonii i Grecji. Artykuł E1T1 | #264 – 5 miejsc, w których ludzie żyją ponad 100 lat w zdrowiu. Jaki jest ich sekret? pochodzi z serwisu Each One Teach One.
Instagram @konradshymanskyhttps://www.instagram.com/konradshymansky/Autor podcastuKonrad SzymańskiOpracowanieRafał GałązkaŹródła: https://ntpd.eu/d1bEYkontakt/współpraca: codypresents@gmail.com
Niesamowita historia pani Haliny! „Ludzie mi nie wierzą, że jestem tak spokojna” — mówi o swojej walce z rakiem. Do Kościoła katolickiego zniechęciła ją pazerność kleru. „Nigdy nie klepałam różańca, bo nie umiem!” Jej brat był księdzem… dopóki nie zakochał się i nie zrzucił sutanny. „Z księdzem mi nie po drodze, wolę modlić się indywidualnie.” #KtórędyDoNieba #IPPTV #Wiara #Świadectwo #Bóg #NoweŻycie ----------------------------------------------------
Kartki żywnościowe w USA zamrożone - czy ludzie wyjdą na ulice?
instagram.com/zurnalistapl
Australia is home to the world's oldest living cultures, yet remains one of the few countries without a national treaty recognising its First Peoples. This means there has never been a broad agreement about sharing the land, resources, or decision-making power - a gap many see as unfinished business. Find out what treaty really means — how it differs from land rights and native title, and why it matters. - Australia jest domem dla najstarszych żyjących kultur świata, ale pozostaje jednym z niewielu krajów bez traktatu narodowego uznającego Pierwsze Narody. Oznacza to, że nigdy nie było powszechnej zgody co do dzielenia się ziemią, zasobami lub władzą decyzyjną - luka, którą wielu uważa za niedokończone sprawy. Dowiedz się, co tak naprawdę oznacza traktat - czym różni się od praw do ziemi i tytułu rodzimego, i dlaczego ma znaczenie.
Big techy mają nowy problem. Oprócz rządów, które chcą im narzucać regulacje i użytkowników, którzy czasem korzystają z ich usług "nie zawsze zgodnie z przeznaczeniem", rośnie wobec nich najprawdziwszy ruch oporu. A konkretnie na całym świecie pojawia się zjawisko aktywizmu centrów danych. Ludzie od USA, przez Irlandię, Hiszpanię i Holandię po Polskę protestują przeciwko budowie w ich okolicy centrów danych. Albo przynajmniej wyrażają obawy, co też taka konstrukcja zmieni w ich najbliższym otoczeniu. Dlatego w tym odcinku opowiadamy, dlaczego centra danych bywają budowane na terenach trawionych przez suszę, komu przez centrum danych wyschła woda w studni, dlaczego w USA pojawiły się aż 142 grupy protestujących i czy podobna niechęć może pojawić się także nad Wisłą. GOŚCIE ODCINKA: - Aurora Gómez z hiszpańskiej grupy aktywistów Tu Nube Seca Mi Río ("Twoja chmura wysusza moją rzekę"), - Marta Tymoszuk, Tomasz Ciechomski i Joanna Ciechomska z organizacji Stowarzyszenie Aktywnych Sąsiadów z miejscowości Michałowice pod Warszawą, - Marianna Sobkiewicz, starsza analityczka zespołu klimatu i energii w Polskim Instytucie Ekonomicznym. ROZDZIAŁY: 04:28 Hiszpania 15:02 Stany Zjednoczone 21:23 Polska 34:49 Boom na centra danych 43:08 Woda jest niezbędna 49:34 Gdzie się buduje? 52:46 Kryzys azotowy 01:05:20 Greenwashing ŹRÓDŁA: - O producencie amunicji, który nie mógł działać: https://www.theguardian.com/technology/2023/mar/28/energy-hungry-tiktok-data-centre-ukraine-ammunition-production-nammo-norway - Ile wody potrzebują centra danych: https://www.eesi.org/articles/view/data-centers-and-water-consumption - Ile ciepła potrzebują centra danych: https://www.datacenterdynamics.com/en/analysis/heat-reuse-it-is-time-it-meant-business/ - O kryzysie azotowym: https://www.rp.pl/rolnictwo/art37510071-kryzys-azotowy-w-holandii-rzad-chce-skupowac-gospodarstwa-rolnikow - O nieprawidłowościach w Holandii: https://www.techzine.nl/nieuws/privacy-compliance/542104/kaart-hollands-kroon-stilletjes-gewijzigd-voor-bouw-microsoft-datacenter/ - O stanach, co nie chcą centrów danych: https://www.datacenterwatch.org/report - O greenwashingu centrów danych: https://www.theguardian.com/technology/2024/sep/15/data-center-gas-emissions-tech
Koalicja na początku wyglądał jak milion dolarów, pół litra i dwa ogórki. Teraz tylko jak dwa ogórki z czego jeden nadgryziony. Opozycja narzeka na rząd i Tuska, ale przecież powinna być zadowolona. Tusk robi wszystko, żeby PiS wygrało. Właśnie rządy koalicji 15-go października osiągnęła półmetek i nastąpił okres podsumowań. I tak: według badań , 45 proc. Polaków uważa, że nie żyje im się lepiej, do tego aż 31 proc. jest zdania, że jest wręcz gorzej. W innym badaniu 60 procent młodych chce zmiany premiera. Połowa uważa, że rząd nie jest on w stanie poprawić sytuacji gospodarczą Polski. 74 proc. Polaków uważa, że rząd Donalda Tuska nie zrealizuje własnych obietnic wyborczych. Ludzie to po prostu nic nie rozumieją. Ile razy można ludziom powtarzać, że obietnice wyborcze nie są do realizowania...
W tym odcinku spotykamy się z Kasią i Anitą – duetem stojącym za marką Haerownik. Rozbieramy na czynniki pierwsze mity i pułapki rozwoju pracowników.Czy szkolenie to jeszcze benefit, czy już standard?Jakie szkolenia realnie wpływają na zaangażowanie i wyniki?Wspólnie obalamy utarte schematy: od "awansów za karę" po cichą frustrację top specjalistów i menedżerów.Podpowiadamy, jak tworzyć środowisko, które buduje lojalność i sukces – i firmy, i ludzi.Dowiedz się, czego naprawdę oczekują pracownicy i co KAŻDA firma powinna wdrożyć, jeśli chce się rozwijać.Zainwestuj w rozwój – swój i zespołu!===================================Spis treści:00:00 – Wstęp02:00 – Kim są Haerownik i czym się zajmują?07:00 – Dlaczego rozwój to konieczność, nie benefit?12:00 – Jak firmy (nie) planują rozwój16:00 – Poziomy rozwoju: od audytu do strategii22:00 – Najczęstsze błędy w rozwoju kadry menedżerskiej29:00 – Pułapka „awansu pionowego” i alternatywy34:00 – Jak mierzyć efekty szkoleń? (Model Kirkpatricka)40:00 – Top szkolenia i umiejętności przyszłości49:00 – Kiedy pracownik nie chce się rozwijać?53:00 – Rola pracownika i lidera w rozwoju59:00 – Finał: rozwój w twoich rękach i komfort strefy zmian===================================Postaw kawę