POPULARITY
Categories
Oczekuj Pana, bądź mężny, umocnij swoje serce, oczekuj Pana! (Ps 27,14) (BE) Rzekła więc Marta do Jezusa: Panie! Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. Ale i teraz wiem, że o cokolwiek byś prosił Boga, da ci to Bóg (J 11,21-22)
Specjalnie z Mazur Garbatych przyjechał do nas Marcin Szałek, współzałożyciel i CEO Slowhop.com - platformy z ponad 2000 wyjątkowych noclegów z duszą. Współtwórca firmy zbudowanej na własnym kapitale. Fan turystyki regeneratywnej. Mazurski rujners, który pływa w jeziorze pomiędzy spotkaniami biznesowymi, a w pracy szuka bardziej sensu niż tylko pieniędzy.Był sceptyczny, kiedy jego żona, Aleksandra, startowała projekt w 2015 roku. Ale porzucił finalnie pracę w korporacjach, by dołączyć do teamu założycielskiego i przejąć operacyjne stery. Dziś wydaje się być wyjątkowo zadowolonym z życia przedsiębiorcą. Czego jeszcze dowiesz się z tego odcinka?✅ Jak Marcin i Ola prowadzą wspólny, rodzinny biznes od blisko dekady?✅ Dlaczego celowo odrzucili fundusze VC i jakim to się działo kosztem?✅ Co musi mieć obiekt, żeby znaleźć się w bazie Slowhop i co go z niej wyklucza?✅ Czym jest "odszałkowanie Slowhopu" i dlaczego firma potrzebowała się organizacyjnie usamodzielnić od swoich założycieli?✅ Kim są "Mazurscy Ruinersi" i jak ta społeczność łączy się z wizją turystyki regeneratywnej?Bootstrapowanie to nie tylko brak aniołów biznesu czy funduszy VC na pokładzie Twojej firmy. To często świadoma decyzja, że wartości firmy są ważniejsze niż jej skala i tempo wzrostu. Poznaj lepiej historię Marcina Szałka i platformy Slowhop. Zapraszamy ▶️
Notatki i linki wymienione w tym odcinku znajdziecie na naszej stronie: designpractice.pl/097W tym odcinku rozmawiamy:→ o wyzwaniach w edukacji projektowej→ o tym, dlaczego warto uczyć się kaligrafii→ o tym, na jakie umiejętności stawiać w wymagającej branży projektowejNaszą gościnią jest dr Beata Kurek – wykładowczyni, art directorka i specjalistka kaligrafii. Poza pracą komercyjną i pracą na uczelniach, prowadzi autorskie warsztaty kaligraficzne pod szyldem LoveLetters Studio. Działa też na rzecz społeczności projektowej jako mentorka. Na co dzień mieszka w Poznaniu.Partnerem podcastu jest COFFEE PLANT – palarnia kawy specialty.Bądźmy w kontakcie:Zapisz się na nasz newsletter, żeby nie przegapić kolejnych odcinków i co 2 tygodnie otrzymać porządną dawkę wiedzy przydatną w rozwoju kariery na styku IT i designu: https://www.designpractice.pl/#newsletterInstagram: instagram.com/designpracticeplFacebook: https://facebook.com/designpracticeplYouTube: @designpracticeplZbliżamy się wielkimi krokami do rozpoczęcia kursu Motion Designer, w którym będziemy uczyć się animacji z Jackiem Janiczakiem. Zerknijcie na bezpłatne lekcje i zobaczcie, czy to coś dla Was – znajdziecie je na stronie: motiondesigner.pl/lekcjeTimestampy:0:00 Start1:59 Jaką książkę ostatnio przeczytałaś?2:38 Czym się zajmujesz?4:10 Jak zaczęła się Twoja miłość do typografii?10:27 Praca na uczelni – z czym zmagają się teraz studenci?15:48 Jak można wykorzystać czas na uczelni?20:56 Jakie popełniałaś błędy, kiedy studiowałaś?22:13 Czego nauczyłaś się od studentów?25:50 Jak media społecznościowe wpływają na edukację artystyczną i rozwój kariery młodych osób?30:18 Różnice Gen Z vs Millenialsi35:04 Gdybyś miała czarodziejską różdżkę, co byś zmieniła w systemie na uczelni wyższej, na artystycznej uczelni?39:24 Co robiłaś w ramach doktoratu?42:01 Wnioski z doktoratu a praca komercyjna44:55 Jak sobie radzisz z łączeniem różnych zadań?50:18 Psychologia a typografia53:16 Proces w projektach komercyjnych57:31 Cyfrowa kaligrafia59:51 Co Ci daje największą frajdę?1:01:32 Jak przygotowujesz się do projektów?1:06:28 Czego potrzebuje teraz branża?1:08:15 Jak podchodzisz do AI?1:11:57 Na rozwoju jakich umiejętności chciałabyś się skupić w najbliższym czasie?1:13:05 Zakończenie
Umysł szuka kolejnego stanu, który wreszcie miałby potwierdzić, że wszystko jest dobrze. Za potrzebą naprawiania siebie kryje się przekonanie, że jeszcze nie jesteś na miejscu. A jednak Obecność, w której wszystko się pojawia, już tutaj jest i nie wymaga żadnego osiągnięcia. Właśnie dlatego moment, w którym przestajesz siebie poprawiać, może odsłonić spokój, który nie jest wynikiem pracy nad sobą.
„Gdyby nie terapia, siatkówka i normalni ludzie, dzisiaj nie byłbym księdzem.”W tym odcinku SOWINSKY Podcast rozmawiamy z ks. Pawłem Strzałkowskim, znanym jako „ksiądz Strzała”, o kapłaństwie od strony, której często nie widać z kościelnej ławki…Bo z ławki widać ołtarz, homilię, koloratkę i funkcję. Dużo trudniej zobaczyć zmęczenie, samotność, presję, lęk przed kolejnym dekretem i człowieka, który po zejściu z ambony też musi jakoś unieść własne życie.To szczera, mocna i bardzo ludzka rozmowa o kryzysie, terapii, zdrowiu psychicznym, braterstwie, posłuszeństwie, rywalizacji między księżmi i systemowych problemach, o których łatwiej milczeć niż mówić. Tylko że milczenie nie zawsze jest pokorą. Czasem bywa po prostu strachem ubranym w pobożne słowa.Ks. Paweł opowiada o momentach, w których był blisko odejścia z kapłaństwa, o doświadczeniu wewnętrznego złamania i o drodze powrotu: przez terapię, sport, relacje, normalnych ludzi i wiarę, która nie ucieka od trudnych pytań.To nie jest rozmowa przeciwko Kościołowi - trzeba to jasno podkreślić. To rozmowa z troski o Kościół. O to, żeby ksiądz, który ma problem, nie był traktowany jak problem. O to, żeby posłuszeństwo nie oznaczało czekania na wyrok. I o to, żeby braterstwo nie kończyło się na kazaniu o braterstwie.Jeśli zastanawiałeś się, jak naprawdę wygląda codzienność księdza, z czym mierzą się duchowni, dlaczego księża przechodzą kryzysy i czy w Kościele jest miejsce na terapię, szczerość, słabość i normalną rozmowę… ta rozmowa jest dla Ciebie.
"Gdyby młodość wiedziała... a branża reklamowa mogła". Wydawało się, że "Zetki", wychowane ze smartfonem w ręku, naturalnie wezmą agencje i działy marketingu szturmem. Dlaczego więc kariera w digital marketingu to dla nich dziś dopiero szósty wybór, przegrywający w rankingach popularności z IT, służbą zdrowia, a nawet transportem? W tym odcinku bierzemy pod lupę raport „Klasa czy obciach”, przygotowany przez IQS na zlecenie IAB Point of Youth. Zderzamy młodzieńcze wyobrażenia o reklamie (gdzie króluje swoboda i spontaniczność) z brutalnymi realiami, takimi jak presja na wyniki czy syndrom oszusta podsycany przez rewolucję AI. Gościniami Marty Ulman i Kuby Kwaczyńskiego są tym razem reprezentantki dwóch branżowych perspektyw: Zuzanna Warowna-Toruńska (ekspertka z ponad 20-letnim doświadczeniem w świecie reklamy, doradczyni w obszarach HR i biznesu) i Justyna Niciejewska (strateżka, Team Liderka społeczności młodych pracowników digitalu IAB Point of Youth)A dla tych z Was, którzy po przesłuchaniu odcinka poczują niedosyt i będą chcieli wgryźć się w twarde dane, gorąco polecamy lekturę pełnego raportu: „Praca w digitalu. Klasa czy obciach?” - do pobrania ze strony IAB Polska: https://www.iab.org.pl/wp-content/uploads/2026/03/Raport_Praca-w-digitalu_IAB-Point-of-Youth_2026.pdf
"Gdyby to nie było na poważnie, to by nie było ogłoszenia, że chcę wystartować" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM były szef NIK Marian Banaś, mając na myśli wyścig o prezydenturę w Krakowie po referendum, którego pokłosiem jest odwołanie Aleksandra Miszalskiego. "Chcę by soboty i niedziele były wolne od opłat za parkowanie. Wycofam zakaz wjeżdżania diesli do centrum miasta. Trzeba się zastanowić nad kształtem metra, potrzeba lepszych ekspertyz. Trzeba się przyjrzeć budżetowi" - zapowiedział nasz gość.
Nalot policji na mieszkanie redaktora Tomasza Sakiewicza wywołał burzę w debacie publicznej. Funkcjonariusze, reagując na zgłoszenie o rzekomym zagrożeniu, skuli w kajdanki asystentkę dziennikarza. Były wiceszef MSWiA Maciej Wąsik nie szczędzi ostrych słów krytyki pod adresem działań policji oraz obecnego kierownictwa resortu. Jego zdaniem, akcja ta obnaża głęboki kryzys i paraliż decyzyjny w polskich służbach specjalnych.
Odcinek nagrany w partnerstwie z Arte - centrum sztuki i tańca podczas festiwalu Conexión Salsa Festival. Motywem przewodnim naszej rozmowy było "connection" na parkiecie i to jak zmieniało się jego pojmowanie w salsie na przestrzeni lat. Ada i Paweł - instruktorzy salsy liniowej z Wrocławia, dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami na temat tego: „Jak zmieniała się scena salsy w Polsce na przestrzeni ostatnich 15 lat”Jak wyglądały początki sceny salsy w Polsce, kiedy porówna się ją do tego, co widzimy dziś?Co według nich zmieniło się najbardziej — poziom tańca, atmosfera, podejście ludzi czy może sama kultura socialowa?Czy są elementy dawnej sceny salsy, za którymi tęskną i/lub które warto byłoby odzyskać?Jak zmieniły się oczekiwania tancerzy wobec warsztatów, instruktorów i wydarzeń?Gdyby mieli wskazać jeden moment lub trend, który najmocniej wpłynął na rozwój salsy w Polsce — co by to było?Rozmowa ta zaprowadziła nas także do tematów nagrywania się podczas imprez, roli instruktorów i ewolucji świata salsy liniowej w Polsce ich oczami.
Uciekamy od tego, czego nie chcemy, i gonimy za tym, co ma nam przynieść spokój. Ale co się stanie, kiedy przestaniemy zarządzać tym, co już jest, i przez chwilę po prostu na to pozwolimy? Myśli i emocje pojawiają się automatycznie, bez naszej zgody, a kłótnia z tym, tylko przedłuża zmęczenie. Skoro nie mamy kontroli nad tym, co się pojawia, to jaki sens ma traktowanie tego z taką powagą? Kiedy zamiast oporu pojawia się choćby chwilowe dopuszczenie, coś w środku się zmienia.
– Gdyby te przepisy weszły w życie, musielibyśmy wycofać się z Roztoczańskiego Parku Narodowego i terenów Puszczy Solskiej – mówił pszczelarz Tadeusz Kozak. W branży rośnie niepokój wokół planowanych zmian dotyczących ochrony środowiska i przyszłości pszczelarstwa.
Początek XVII wieku w Anglii. Katoliccy spiskowcy podkładają trzy tony prochu w piwnicach Westminsteru w przeddzień inauguracji Parlamentu. Chcą zabić nowego króla Jakuba i powrotu starej wiary w Anglii. Plan zostaje udaremniony, spiskowcy powieszeni, przez wiele miesięcy tą sprawą żyje Londyn. Jakub I od dawna ma obsesję na punkcie walki z czarownicami, satanizmem, magią, wywoływaniem duchów. Pisze nawet na ten temat rozprawę pt. „Demonologia”. William Shakespeare ze swoją trupą przechodzi pod mecenat króla i pisze sztukę, której celem propagandowym jest piętnowanie królobójstwa i czarów, a także popularyzacja mitu założycielskiego Stuartów, których przedstawiciel właśnie połączył Anglię i Szkocję w unii personalnej. Jednak „Makbet” to nie jest historyczny ani polityczny komentarz do współczesności. Ta sztuka to jeden z najbardziej skomplikowanych psychologicznie dramatów Shakespeare'a: opowieść o zbrodni, ambicji i opętaniu dwojga małżonków zniewolonych obietnicą, która prowadzi ich do katastrofy. To studium zbrodni, w której centrum stoi dwoje kochających się ludzi, z których żadne nie jest jednoznacznie złe. To tragedia męża, który osuwa się w zbrodnię i żony, która go do niej popycha. Shakespeare zadaje pytania o naturę zła, o granice determinizmu i wolności wyboru. Ta filmowa realizacja „Makbeta” jest hołdem złożonym tekstowi dramatu. To on stanowi podstawę inscenizacji i determinuje jej formę. Widz uczestniczy w performatywnym czytaniu sztuki, aktorzy są przekazicielami myśli i poezji Szekspira, słowa – ich treść, rytm, brzmienie – tworzą fundament spektaklu. Oryginalna przestrzeń dźwiękowa buduje napięcie i nastrój, wyodrębnione ze scenicznej ciemności postaci przenoszą widza w świat Szekspirowskiego dramatu. Opis na podstawie wstępu i komentarza Anny Cetery-Włodarczyk w: William Shakespeare, „Makbet”, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, 2022. Przekład - Piotr Kamiński Redakcja naukowa przekładu – Profesor Anna Cetera-WłodarczykKrzysztof Stelmaszyk – Makbet Małgorzata Zajączkowska – Lady Makbet Andrzej Grabowski – StarzecMateusz Rusin – Posłaniec, Zjawa, Malcolm, Seyton, MacduffProducent - Dariusz RosiakReżyseria – Paweł ZiemilskiZdjęcia – Mateusz Wajda PSCMontaż – Filip DziubaMuzyka - José Manuel Albán JuárezOperatorzy kamer - Krzysztof Mieszkowski, Mateusz WajdaAsystenci kamery – Jakub Turek, Maksymilian Łobaczewski, Tobiasz RomaszkanOświetlacze – Dariusz Nidziński, Paweł PiernikDźwięk – Krzysztof SalawaUdźwiękowienie – Kris Wawrzak Korekcja barwna – Magdalena Nizel Grafika – Marta KacprzakWspółpraca na planie – Agata Chodyra, Zuzanna RosiakSprzęt zdjęciowy – MX35 Camera RentalDziękujemy marce Cocciné za wsparcie finansowe spektaklu.Właścicielem praw do obrazu i dźwięku w tej realizacji jest Dariusz Rosiak. Odtwarzanie publiczne bez zezwolenia zabronione. © Dariusz RosiakRozdziały:(02:20) Scena 2: Takie podszepty sił nadprzyrodzonych…(03:55) Scena 3: Glamisem jesteś i Cawdorem. Będziesz…(09:30) Scena 4: Gdyby się mogło stać – i na tym koniec…(16:04) Scena 5: Czy mnie wzrok myli, czy to nagi sztylet…(19:30) Scena 6: Co ich upiło, to mnie pokrzepiło…(26:10) Scena 7: Przez siedemdziesiąt lat, które pamiętam…(28:14) Scena 8: Nie powiesz, że to ja! Kto z was to zrobił…(31:50) Scena 9: Kciuk mnie swędzi, wniosek z tego…(36:10) Scena 10: Odkąd Jego Królewska Mość wyruszył w pole…(40:48) Scena 11: Jak tam królowa, gadaj…(42:58) Scena 12: Seyton! A, jesteś. Czego, durniu mleczny…(45:38) Scena 13: Ten las przed nami – tak! To Las Birnamski…(46:40) Scena 14: Sztandary nasze wywiesić na murach…(51:24) Scena 15: Nie mam jak uciec, do pala przykuty…(54:35) Scena 16: Chwała ci, Królu, bo dziś jesteś królem…
Salmonella w drobiu, hormony wzrostu w wołowinie i chemia zakazana w Europie od lat – to nie czarny scenariusz filmu grozy, ale rzeczywistość produktów trafiających do nas z krajów Mercosur. Adam Reimann, prezes Stowarzyszenia Wspólna Rola, w rozmowie na antenie Radia Wnet ostrzega: jeśli nie postawimy na jakość i lokalnych producentów, wpadniemy w importowe sidła, z których nie będzie ucieczki.
Kamila Borszowska-Moszowska ponownie sięga do stenogramów prac komisji konstytucyjnej z 1995 roku i wydobywa, co o wyborze sędziów do Trybunału Konstytucyjnego mówili wówczas prof. Andrzej Zoll i przyszły prezydent Aleksander Kwaśniewski. Gdyby ich poglądy odnieść do działań rządu Donalda Tuska, należałoby je określić jako miażdżącą krytykę.
Kiedy pojawia się trudna myśl, pierwszym odruchem jest opór - ale można też po prostu zauważyć, że się pojawiła, i nie brać jej tak serio. To rozróżnienie, choć proste, zmienia to, jak myśli na nas działają. Kiedy to się choć raz zauważy, myśli przestają ciążyć. W tym nagraniu można sprawdzić to bezpośrednio.
Koalicja Obywatelska jest dziś jak PiS w 2023 roku – wygrywa wybory, ale nie ma z kim zbudować rządu. Ten, w sojuszu z obiema Konfederacjami, mogłoby stworzyć Prawo i Sprawiedliwość. Poza tymi partiami do Sejmu weszłyby tylko Nowa Lewica oraz „partia niezdecydowanych”, czyli wyborcy, którzy nie wiedzą jeszcze, na kogo zagłosować. Agata Kondzińska i Roman Imielski komentują nowy sondaż Opinia24 dla „Gazety Wyborczej”. Rozmawiają także o dalszych losach Łukasza Mejzy i Janusza Kowalskiego oraz odsłaniają kulisy odejścia Kowalskiego z Prawa i Sprawiedliwości. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl. Sondaż przeprowadzono w ramach projektu Poznajmy naszą Europę, współfinansowanego przez Unię Europejską (program dotacji Parlamentu Europejskiego w dziedzinie komunikacji).
Już za kilkanaście dni do boju za Czechy stanie, jak przed wiekami, Žižka. Tyle, że nie Jan a Daniel a bitwa toczyć będzie się nie o Vitkov czy inną z czeskich miejscowości, ale o Wiedeń. I nie na miecze a piosenki. W 70 konkursie Eurowizji Republikę Czeską, z utworem Crossroads, reprezentować będzie właśnie Daniel Žižka.Jeśli chodzi o Eurowizję, to Czesi mają z nią równocześnie znacznie mniejsze i znacznie większe doświadczenia niż Polacy. Z jednej strony regularnie uczestniczą z Eurowizji od 2007 roku. Z drugiej czeski piosenkarz wystąpił na niej, po raz pierwszy, w roku 1968.Między innymi o tym, skąd ten paradoks, rozmawiam w 124 odcinku Czechostacji z Piotrem Klijewskim, autorem fenomenalnego fanpage Czeskie Nutki. Piotr opowiada więc i o współczesności i o historii - wyjaśnia chociażby, co z czeskim wkładem w Eurowizję ma wspólnego hit kinowy Titanic. Jest też o tym, z jakim repertuarem Czesi na kolejne konkursy jeżdżą i jak się ten repertuar międzynarodowej publiczności i międzynarodowemu jury podoba.Jest też trochę filozofowania na temat tego, czym Eurowizja jest a czym nie jest i zastanawiania się nad tym, czy Czechom udało się już zrozumieć istotę tego konkursu.W rozmowie sięgamy również do czasów słusznie minionych, ale jeśli chodzi o muzykę - wciąż przez wielu wspominanych z sentymentem. Na scenie pojawia się więc chociażby Karel Gott, Helena Vondráčková i Marta Kubišová oraz festiwale muzyczne w Bratysławie Karlovych Varach czy Sopocie.No i Piotr zdradza, za kim i dlaczego Vaclav Havel nosił gitarę.I raz jeszcze bardzo polecam Waszej uwadze fanpage Czeskie Nutki, źródło wiedzy o czeskiej muzyce, tej z przeszłości i tej współczesnej, że chętnie sięgają po nie sami Czesi. Bo i oni są zdania, że jak czegoś na Czeskich Nutkach nie ma, to nie może to być istotne.Gdybyście chcieli posłuchać utworów o których opowiadaliśmy, przygotowałem dla Was na Spotify playlistę z wszystkimi piosenkami reprezentującymi Czechy na Eurowizji od 2007 roku.Występ Karla Gotta z 1968 roku znajdziecie natomiast tutaj: Tutaj polecam Waszej uwadze rozmowę o czeskiej muzyce współczesnej, którą nagraliśmy z Piotrkiem cca półtora roku temu i do której się kilkukrotnie dzisiaj odwoływaliśmy. I która też ma swoją playlistę.Tutaj znajdziecie odcinek Podcastu pod specjalnym nadzorem o czeskiej tradycji coverowania.***Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Krzysztof, Michał i RobertBardzo Wam dziękuję
Czy można zbudować wolność finansową, nie czekając na nią do późnej emerytury? 14 lat temu przeczytałam książkę, która wywróciła moje myślenie o pracy do góry nogami. Gdyby nie "Fastlane Milionera" MJ DeMarco, prawdopodobnie nadal byłabym freelancerką walczącą o przetrwanie od zlecenia do zlecenia.W dzisiejszym filmie dzielę się 5 kluczowymi lekcjami, które sprawiły, że przestałam tylko "zarabiać na życie", a zaczęłam budować prawdziwy biznes. Niezależnie od tego, czy chcesz być milionerem, czy po prostu marzysz o spokoju i stabilizacji – te zasady są fundamentem.*Partnerem kanału jest SHOPER*Otwórz dochodowy sklep na platformie Shoper. Z kodem TOSIEOPLACA10 otrzymasz 10% rabatu na pierwszy rok abonamentu https://www.shoper.pl/cennik-sklepu-shoper?utm_source=some&utm_medium=link&utm_campaign=tosieoplaca
Ile kosztuje ubezpieczenie od utraty dochodu dla chirurgaIle kosztuje ubezpieczenie od utraty dochodu dla chirurga? To jedno z trudniejszych pytań na rynku ubezpieczeń — i zaraz wyjaśnię dlaczego.Chirurg to zawód wysokiego ryzyka. Nie dlatego, że operuje w stresie — ale dlatego, że jego dochód zależy dosłownie od sprawności rąk. Uraz ręki, przeciążenie kręgosłupa, problem neurologiczny — i chirurg nie operuje. Nie operuje, to nie zarabia.Weźmy konkretny przykład. Chirurg, czterdzieści lat, dochód trzydzieści pięć tysięcy złotych miesięcznie. Chce zabezpieczyć siedemdziesiąt procent — czyli dwadzieścia cztery tysiące pięćset złotych miesięcznie. Karencja trzydzieści dni, okres wypłaty dwadzieścia cztery miesiące.Gdyby taki chirurg wypadł z pracy na sześć miesięcy — kontuzja nadgarstka, dyskopatia, cokolwiek, co uniemożliwia pracę przy stole operacyjnym — ubezpieczyciel wypłaca mu sto czterdzieści siedem tysięcy złotych. ZUS tego nie pokryje. Renta z ZUS-u to ułamek realnych zarobków.Ile kosztuje polisa? Właśnie tu jest haczyk. Chirurdzy są klasyfikowani przez ubezpieczycieli jako grupa podwyższonego ryzyka — co bezpośrednio wpływa na składkę. Dlatego wycena jest tu wyjątkowo indywidualna. Zależy od specjalizacji chirurgicznej, trybu pracy, historii zdrowotnej i towarzystwa ubezpieczeniowego.Nie znajdziesz tej ceny w żadnym kalkulatorze online. Potrzebujesz rozmowy z doradcą, który zna specyfikę ubezpieczeń dla lekarzy i chirurgów.Wejdź na ubezpieczeniapoludzku.pl, wypełnij formularz kontaktowy — i dostań wycenę skrojoną pod Twój przypadek.Ubezpieczeniapoludzku.pl — dwie minuty i wiesz, na czym stoisz.Wejdź na ubezpieczeniapoludzku.pl — Formularz zajmie ci dwie minuty.O mnie - nazywam się Marcin Kowalik – Pomagam dobrać i zawrzeć ubezpieczenie od utraty dochodu, ubezpieczenie na życie czy polisy emerytalne na ubezpieczeniapoludzku.pl. Współpracuję z wieloma towarzystwami. Jestem praktykiem pozyskiwania leadów ubezpieczeniowych, twórcą rankingów i porównań ubezpieczeń na życie, ubezpieczeń od utraty dochodu, założycielem społeczności mistrzowie.online, autorem książki „Jak sprzedawać ubezpieczenia. 100 historii agentów ubezpieczeniowych" (dostępne na marcinkowalik.online), ekspertem łączącym pracodawców ubezpieczeniowych z osobami szukającymi pracy w ubezpieczeniach przez portal insurjobs.pl, autorem podcastów „Ubezpieczenia po ludzku", „Praca w ubezpieczeniach", „Marketing i sprzedaż dla agenta ubezpieczeniowego", autorem tekstów w Gazecie Ubezpieczeniowej.
No słuchajcie, już trzeci raz w tym tygodniu uniknęliśmy III Wojny Światowej. Powoli staje się to nudne. Chociaż prezydent Trump w zasadzie nie daqje powodów do nudy. A to napisze, że “zginie cała cywilizacja, później, że Iran ma otworzyć tę je…ą cieśninę, albo będą żyć w piekle. Chwała Allachowi. Chwała Allachowi, tak napisał. Później, jako chrześcijanin, z resztą jakaś pani biskup protestancka nazwała Trumpa Jezusem, stojąc na balkonie, znaczy nie ta pani biskup stała, ale Trump, obok typa przebranego za zająca wielkanocnego, który mówił, nie typ przebrany za zająca mówił, ale Trump o wojnie w Iranie i bombardowaniu. Zając milczał. Trochę zamieszania z tym wszystkim. Tu Pan Jezus z martwych wstaje, a ten o wojnie. I ja myślę, że to wszystko przez te amerykańskie zwyczaje wielkanocne. Bo gdyby Trump był w Polsce, był polskim katolikiem, wszystko wyglądałoby inaczej. Pomalował by se jajka, by jajka osiągnęły stan pisanek, zaniósł przyjemny koszyczek do kościoła do poświęcenia, zjadł w niedzielę na śniadanie pyszny żurek z jajkiem i białą kiełbasą, kawałek boczku, prawda, kawałek szynki, dobre pieczywo, zakąsił żurek zimną wódeczką, albo ciepłą, jak kto woli, zakończył kawałkiem sernika lub makowca, to od razu byłby w bardziej, radosnym, pokojowym nastroju...
Gdybyśmy tydzień temu dowiedzieli się, że prezydent Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie od świeżo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to bylibyśmy wstrząśnięci i zmieszani jednocześnie. No bo przecież nie jest tajemnicą, że Pałac Prezydencki do spółki z Prawem i Sprawiedliwością od tygodni szukali pretekstu, żeby zablokować wejście do sądu konstytucyjnego nominatów obecnej większości sejmowej. Ba, pisowcy zdecydowali się na ruch tak kuriozalny, że aż moglibyśmy powiedzieć o nim "zabawny", gdyby sprawa nie dotyczyła rzeczy śmiertelnie poważnej. Złożyli oni mianowicie skargę do TK na… własną ustawę sprzed dekady, która m.in. wskazywała, że to Regulamin Sejmu zawiera instrukcję wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Przez dziesięć lat można było więc — według PiS — wybierać ich zgodnie z ustawą, ale jak się zmieniła władza, to politycy Prawa i Sprawiedliwości stwierdzili, że to jednak niefajnie. Skarżący argumentowali również, że do czasu rozpoznania skargi, prezydent powinien się wstrzymać z przyjęciem ślubowania od nowych sędziów. Przypomnijmy: niedawno Sejm wybrał łącznie sześcioro sędziów. Oto oni: sędzia i przewodniczący komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury przy Ministerstwie Sprawiedliwości Krystian Markiewicz, dr hab. nauk prawnych, prof. w Instytucie Nauk Prawnych PAN Maciej Taborowski, dr hab. nauk prawnych, prof. w Katedrze Postępowania Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego Marcin Dziurda oraz sędzia, dotąd prezes Sądu Okręgowego w Opolu Anna Korwin-Piotrowska, mec. Magdalena Bentkowska i prof. Dariusz Szostek z Uniwersytetu Śląskiego. Prezydent zwlekał ponad dwa tygodnie. Przez media w tym czasie toczyła się dyskusja na temat tego, co się stanie, jeśli Karol Nawrocki nie zaprosi do Pałacu nikogo. Festiwal propozycji trwał w najlepsze. Pojawiały się sugestie, że może sędziowie powinni udać się do notariusza i tak złożone ślubowanie przesłać prezydentowi. A może to marszałek Sejmu powinien wysłuchać ślubowania i odpowiednie dokumenty dostarczyć do siedziby głowy państwa? Tymczasem prezydent Nawrocki postanowił ślubowanie przyjąć, ale tylko od dwójki: mec. Magdaleny Bentkowskiej i prof. Dariusza Szostka. Głowa państwa ewidentnie gra na podział sześcioosobowej grupy, bo o zaprzysiężeniu pozostałej czwórki nic nie słychać. Szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki twierdzi, że sprawa jest analizowana. Ale my w Stanie Wyjątkowym domyślamy się, że ta analiza może potrwać do końca kadencji Sejmu. Sędziowie Dariusz Szostek i Magdalena Bentkowska nie stawili się na razie w Trybunale Konstytucyjnym po ślubowaniu w Pałacu Prezydenckim. Prof. Szostek po wyjściu z siedziby głowy państwa mówił, że stanie się to po świętach. Nie jest to jednak takie pewne. Jak się dowiadujemy, w Warszawie — w dniu ślubowania — przebywała cała szóstka wybranych niedawno przez Sejm sędziów sądu konstytucyjnego. Jak wynika z naszych rozmów z przedstawicielami obozu władzy, rządzący uznawali przyjęcie ślubowania jedynie od części sędziów za najbardziej prawdopodobne rozwiązanie. Chodziło o to, by próbować odsunąć od prezydenta zarzuty o to, że brutalnie łamie konstytucję i całkowicie ignoruje wybór Sejmu, co jest wyłącznym uprawnieniem izby niższej parlamentu. W Kancelarii Prezydenta wymyślono więc, że ślubowanie zostanie przyjęte od dwójki sędziów, co pozwoli na to, by w TK było 11 osób. Minister Zbigniew Bogucki przekonywał, że w ten sposób — zgodnie z ustawą o Trybunale — sąd konstytucyjny będzie miał tzw. pełny skład. Co ciekawe, TK pod kierownictwem Bogdana Święczkowskiego w zeszłym roku uznał, że ten przepis jest niekonstytucyjny, a pełen skład to po prostu liczba sędziów zdolna w danym momencie do orzekania. Jak słyszymy, nie ma jeszcze decyzji dotyczącej dalszych kroków rządzących. Nie jest jasne, czy dwoje sędziów, którzy zjawili się w Pałacu Prezydenckim, rzeczywiście w ciągu najbliższych dni uda się do siedziby TK, by podjąć obowiązki. Możliwe, że będą chcieli poczekać na pozostałą czwórkę, ale tej grupki Karol Nawrocki do siebie raczej nie zaprosi. W rządzie słychać o różnych opcjach, w tym "twardych". Zwolennikiem tego typu rozwiązań ma być minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, choć nie jest jasne, o co może chodzić. W tym wydaniu Stanu Wyjątkowego Kamil Dziubka i Dominika Długosz zastanawiają się również, czy Mateusz Morawiecki odejdzie z PiS, bo w mijającym tygodniu spotkał się na debacie z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Chemii między panami nie było, ale było jedno - sygnał dla Jarosława Kaczyńskiego, że były premier nie jest skazany na trwanie w PiS. Twórcy programu odpowiedzą też m.in. na pytanie, czy Jarosław Kaczyński zacznie wyrzucać ludzi z partii, żeby siłą wymusić jedność. Przeanaluzują również potencjalne zyski i straty dla rządu po decyzji o obniżce cen paliw. Będzie też o żenujących żartach polityków z okazji Prima Aprilis.
W I Rzeczpospolitej stosy płonęły, a żeby na nie trafić wcale nie trzeba było być zapiekłym heretykiem. Wystarczyło, że zupełnie świecki sąd, w świetle ówczesnego prawa, skazał daną osobę (w zdecydowanej większości były to kobiety) za czarostwo.
Gościem najnowszej Melliny jest Tomasz Włosok. Do kin wszedł właśnie najnowszy film z jego udziałem, czyli "Król Dopalaczy". Sam aktor przyznaje, że w życiu prywatnym z używkami nie ma już wiele wspólnego. Od czterech lat nie używa już "odwagi w płynie". Wcześniej traktował to jako sposób na nieśmiałość i brak pewności siebie. Dziś, jak przyznaje, "boi się i działa". Zrobiło się o nim głośno za sprawą roli gangstera w filmie "Jak zostać gangsterem". Pytany o to "jak zostać aktorem", przyznaje, że u niego o wielu rzeczach zadecydował przypadek, m.in. dlatego, że studiował dziennikarstwo. Gdyby jednak "branża filmowa postanowiła go wypluć", wróciłby do pracy fizycznej.
Doradca prezydenta Wanda Buk w rozmowie z Jaśminą Nowak podkreśla, że to nie Polska powinna wyjść z systemu ETS, tylko cała Unia Europejska powinna z niego zrezygnować.
Dr Krzysztof Winkler z Warsaw Enterprise Institute nie odrzuca SAFE w całości. Stawia jednak warunek: program miałby sens wtedy, gdyby był elementem pomocniczym, a nie kręgosłupem finansowania obronności. Jako przykłady wskazuje inwestycje, które i tak trzeba szybko zrobić w Polsce: fabryki amunicji, materiałów wybuchowych, komponentów do produkcji.Gdybyśmy mogli użyć programu SAFE do budowy fabryk amunicji (…) to można byłoby ten program rozpatrywać– mówi dr Krzysztof Winkler.W jego podejściu chodzi o logikę „wzmocnij bazę”: pieniądze mają budować zdolności produkcyjne, a nie tylko finansować zakupy, które mogą zostać zablokowane politycznie lub wymuszać określoną linię strategiczną.„Główne źródło” – i tu zaczyna się problemKluczowy zarzut Winklera dotyczy tego, jak SAFE ma być wykorzystany w praktyce. Według niego obecny rząd komunikuje program jako najważniejsze źródło dofinansowania zbrojeń, a to zmienia skalę ryzyka.Obecny rząd mówi, że to ma być główne źródło dofinansowania polskich zbrojeń– zaznacza dr Krzysztof Winkler.
Drugi tydzień marca zdominowany jest przez ważne wydarzenia filmowe. W poniedziałek wręczono polskie "Orły", a w niedzielę poznamy tegorocznych zdobywców Oscarów.Jest to dobra sposobność, aby przypomnieć opowieść o człowieku, który zbudował najpiękniejsze kino świata.Gdyby nie II Wojna Światowa jego kinowe imperium byłoby zapewne jednym z największych w świecie.Abraham Tuschinski - bo o nim mowa - urodził się pod koniec XIX wieku w Brzezinach koło Łodzi. W młodości był krawcem. Potem wszystko potoczyło się jak w filmie...
Zamknięcie przestrzeni powietrznej nad częścią Bliskiego Wschodu i wstrzymanie operacji w kluczowych portach przesiadkowych wywołało globalny efekt domina. O skali kryzysu i jego konsekwencjach mówił na antenie były prezes PAŻP, Janusz Janiszewski.Dubai International Airport – serce globalnych przesiadekEkspert podkreśla, że Dubaj to jeden z najważniejszych hubów świata, szczególnie po zamknięciu rosyjskiej przestrzeni powietrznej po wybuchu wojny na Ukrainie.– „Dubaj to jest jeden z głównych portów przesiadkowych, jeśli chodzi o połączenia pomiędzy Europą Zachodnią a Dalekim Wschodem. Od momentu wybuchu wojny w Ukrainie to właśnie Dubaj plus do tego Katar stały się głównymi elementami globalnego łańcucha połączeń lotniczych” – wyjaśnia Janusz Janiszewski.Skala operacji robi ogromne wrażenie. – „Dzienna liczba operacji w Dubaju w pikowych momentach to 2–2,5 tysiąca startów i lądowań. W godzinie szczytu to 210–220 operacji” – mówi ekspert.Dla porównania, jak zaznacza, Warszawa obsługuje w szczycie 400–550 operacji dziennie.Hamad International Airport – drugi filar systemuPodobną rolę pełni Doha w Katarze. – „Jeśli chodzi o Katar, o Dohę, to mamy 1000–1500 operacji dziennie. Proszę sobie uzmysłowić, jaki to jest ogrom” – podkreśla Janiszewski.W praktyce oznacza to, że wstrzymanie ruchu w tych portach przesiadkowych dezorganizuje połączenia między Europą, Azją i Australią.„Tego czasu już się nie da odrobić”Na pytanie, czy trzy dni zamknięcia da się później „nadrobić”, ekspert odpowiada jednoznacznie:– „Tego czasu już się nie da nadrobić. Te trzy dni są jednym z największych kryzysów lotniczych w historii lotnictwa na Bliskim Wschodzie. Tego już się nie da odrobić”.Samoloty omijają dziś strefy zagrożone, lecąc przez Egipt, Turcję oraz przestrzeń powietrzną byłych republik radzieckich. Jednak każda przestrzeń ma swoją przepustowość.– „Każda przestrzeń powietrzna ma swoją pojemność. W ujęciu dobowym nie przyjmie więcej samolotów niż określony limit. Gdybyśmy chcieli nagle przejąć ten ruch przez Egipt czy Turcję, doszłoby do przeciążenia sektorów kontroli ruchu lotniczego i przeciążenia kontrolerów” – tłumaczy.Rozładowanie kumulacji potrwa, jego zdaniem, co najmniej tydzień, a być może dłużej.Setki milionów dolarów stratSkala strat finansowych jest gigantyczna. – „Mówimy o setkach milionów dolarów w tym momencie” – ocenia Janiszewski.Przywołuje przykład Polski: – „Wyłączenie polskiego systemu kontroli ruchu lotniczego na kilka dni to koszt między 600 a 800 milionów złotych w ciągu tygodnia”.W przypadku przestrzeni obsługującej 2–2,5 tysiąca operacji dziennie straty są odpowiednio większe. Do tego dochodzi efekt przerwania łańcuchów dostaw.– „Towary transportowane cargo nie mogą przemieszczać się w przestrzeni powietrznej. Mówimy o setkach, a nawet miliardach dolarów przy takim zamknięciu” – zaznacza ekspert.Czy huby Zatoki stracą pozycję?Długoterminowo Janiszewski nie przewiduje trwałego osłabienia pozycji portów Zatoki Perskiej.– „Mam szczerą nadzieję, że nie będzie żadnych konsekwencji. Kluczowe jest zapewnienie bezpieczeństwa w danej przestrzeni powietrznej i zagwarantowanie go przez służby cywilne wraz z wojskiem” – mówi.Sam przyznaje, że oba lotniska robią ogromne wrażenie. – „To są miasta. Lotniska, które obsługują bardzo duże natężenie ruchu lotniczego i robią gigantyczne wrażenie”.Kryzys pokazuje jednak, jak bardzo globalny system lotniczy jest dziś uzależniony od kilku strategicznych punktów przesiadkowych.
Wyobraźmy sobie film o Napoleonie, w którym cesarz sprawdza godzinę na cyfrowym zegarku Apple Watch. To jest właśnie anachronizm - umieszczenie przedmiotu, pojęcia lub osoby w czasie, w którym jeszcze nie istniały. Definicja: W literaturze to sygnał, że autor tekstu żył znacznie później niż postacie, o których pisze. W Pięcioksięgu (Torze) takich „zegarków na ręku patriarchów” jest całkiem sporo. Tradycja podaje, że Pięcioksiąg czyli 5 pierwszych ksiąg w Biblii napisał Mojżesz. Znajdują się tam jednak informacje, których nie mógł on znać.Zacznijmy od przykładu geograficznego. W Rodzaju 14:14 czytamy: “Gdy Abram usłyszał, że bratanka jego wzięto do niewoli, uzbroił swoich trzystu osiemnastu wypróbowanych ludzi, urodzonych w jego domu i ruszył w pościg aż do Dan”. Mowa tutaj o Abrahamie, który ruszył za oddziałami, które uprowadziły Lota. Ścigał ich na północ aż do miasta Dan. Problem w tym, że to miasto w czasach Abrahama nazywało się Laisz. Według Biblii Abraham był ojcem Izaaka, który był ojcem Jakuba, który miał 12 synów, w tym jednego o imieniu Dan. Cała ta rodzina udała się do Egiptu i dopiero po wyjściu stamtąd podbili Kanaan i zmienili kilka nazw.W Sędziów 18:29 czytamy o potomkach Dana: “Miastu temu nadali nazwę Dan od imienia ich ojca Dana, który się urodził Izraelowi. Poprzednio miasto to nazywało się Laisz”. Tak więc ani Mojżesz ani nawet Jozue nie mogli znać tej nazwy. Aby unaocznić ten problem przypomnijmy historię miasta nad Bosforem. W czasach starożytnych nazywało się ono Bizancjum, potem Rzymianie zmienili jego nazwę na Konstantynopol, a w końcu Turcy na współczesny Istanbuł. Gdybyśmy czytali jakiś tekst napisany w I wieku n.e. o tym mieści, ale pisarz użyłby nazwy Konstantynopol lub Istanbul to bylibyśmy pewni, że to musiało zostać napisane później.Kolejny przykład dotyczy systemu politycznego. W Rodzaju 36:31 czytamy: “A oto królowie, którzy panowali w ziemi edomskiej, zanim nad synami Izraela zapanował król”. Według Biblii nad Edomitami król panował już w czasach Izaaka i Jakuba. Jednak Izraelici pierwszych królów mieli dopiero po czasach sędziów. Zwykle za pierwszego uznaje się Saula, potem Dawida, Salomona itd. Innymi słowy pierwszy król Izraela pojawił się parę wieków po Mojżeszu. Z drugiej strony w Księdze Powtórzonego Prawa 17:14 czytamy: “Gdy wejdziesz do ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje, obejmiesz ją w posiadanie, osiądziesz w niej i powiesz sobie: Ustanowię nad sobą króla, jak wszystkie narody wokół mnie”.Kolejny przykład dotyczy demografii. W Rodzaju 13:7 czytamy: “Między pasterzami stad Abrama a pasterzami stad Lota powstał spór. A Kananejczycy i Peryzyci mieszkali wówczas w kraju”. Mowa jest tutaj o przeszłości, czyli okresie gdy w tamtej ziemi mieszkali Kananejczycy. Jednak w czasach Mojżesza to była teraźniejszość. Nawet po podboju Ziemi Obiecanej przez Jozuego dalej mieszkali tam Kananejczycy. Np. Księga Sędziów rozdziały 4 i 5 opisują walkę Baraka i Debory z Jabinem, królem Kananejczyków. W zasadzie Kananejczycy nigdy nie opuścili ziemi obiecanej ale zmieszali się z potomkami Izraela.W Księdze Ezechiela 16:3 czytamy: “I powiedz: Tak mówi Wszechmocny Pan do Jeruzalemu: Twoje pochodzenie i twój ród wywodzi się z ziemi kanaanejskiej. Twoim ojcem był Amorejczyk, a twoją matką Chetytka”. Oczywiście Kananejczycy przestali istnieć jako osobny naród, ale Żydzi w czasach Ezechiela byli ich potomkami. Kiedy zniknęły te narody. Trudno powiedzieć. Jeszcze z niewoli babilońskiej wrócili potomkowie Gibeonitów. Kiedy więc napisano fragment z Rodzaju 13:7 o tym, że kiedyś w tej ziemi mieszkali Kananejczycy? Prawdopodobnie w okresie królów lub po niewoli babilońskiej.Przejdźmy teraz do najważniejszej części naszych rozważań. Skąd się wzięły w Pięcioksięgu te anachronizmy? W czasach Ezdrasza istniała już grupa przepisywaczy, którzy starali się skopiować tekst bez żadnej zmiany. Wcześniej jednak tekst mógł być “żywy” czyli podmieniany. Być może był przekazywany ustnie. Np. kolejne pokolenia dowiadywały się jak to Abraham uratował Lota gdy ścigał wrogów aż do miasta Laisz. Ale w międzyczasie miasto zmieniło nazwę, tak więc opowiadający tą historię zaczęli używać nazwy Dan. Inne wyjaśnienie dotyczy przepisywaczy takich jak Ezdrasz. Być może to oni zrobili korektę tekstu wstawiając nowe nazwy miast i napiali Dan zamiast Laisz.Przykładem jak to mogło wyglądać jest Ewangelia Marka. Według tradycji Marek spisał historię Jezusa opowiedzianą przez Piotra. Np. w Marka 5:41 czytamy: “I ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł jej: Talita kumi! Co znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Być może Piotr opowiadając przypomniał słowa: “Talita kumi!”, ale Marek pisząc dla Greków od razu je przetłumaczył. Ale tutaj też jesteśmy zdani na tradycję, która przypisuje tą Ewangelię Markowi i dodaje, że jego źródłem był apostoł Piotr. Dokładnie tak samo jest z Pięcioksięgiem. To tradycja żydowska przypisuje te księgi Mojżeszowi.Dla chrześcijan największym autorytetem jest oczywiście Jezus. W Marka 12:26 czytamy: “A co do umarłych, że zostaną wskrzeszeni, czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, jak to Bóg rzekł przy krzaku do niego: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba?” Zacytował tutaj Księgę Wyjścia 3:6. Czy jednak oznacza to, że Jezus myślał, że każde słowo w tych księgach napisał Mojżesz? Wyobraźmy sobie taką sytuację masz Pana Tadeusza z wieloma przypisami wyjaśniającymi tekst. Dalej będziesz mówił, że autorem jest Adam Mickiewicz. Podobnie jest z Opowieściami Cantenberyjskimi. Zostały one napisane w staroangielskim. Współczesne angielskie wersje różnią się od oryginału, ale dalej twierdzimy, że napisał je Geoffrey Chaucer.Bibliści badający te księgi wyciągają różne wnioski. Od takich, że wszystko napisał Mojżesz po takich, którzy twierdzą, że nie napisał on ani jednej literki z tego tekstu. Oczywiście są też tacy, których są gdzieś pośrodku i przypisują Mojżeszowi większość tekstu, ale dodają, że niektóre fragmenty dopisali lub zmienili przepisywacze tacy jak Ezdrasz. Jestem ciekawy jakie jest wasze zdanie. Napiszcie mi o tym w komentarzu. Warto pamiętać, że jeżeli nawet uznacie przypisywanie autorstwa Mojżeszowi za błąd to jest to błąd tradycji. Te księgi nigdzie nie mówią: “To ja Mojżesz napisałem każde słowo w tym zwoju”.Gdy Abram usłyszał, że bratanka jego wzięto do niewoli, uzbroił swoich trzystu osiemnastu wypróbowanych ludzi, urodzonych w jego domu i ruszył w pościg aż do Dan.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-Ksiega-Mojzeszowa/14/14Miastu temu nadali nazwę Dan od imienia ich ojca Dana, który się urodził Izraelowi. Poprzednio miasto to nazywało się Laisz.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ksiega-Sedziow/18/29A oto królowie, którzy panowali w ziemi edomskiej, zanim nad synami Izraela zapanował król.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-Ksiega-Mojzeszowa/36/31Gdy wejdziesz do ziemi, którą Pan, Bóg twój, ci daje, obejmiesz ją w posiadanie, osiądziesz w niej i powiesz sobie: Ustanowię nad sobą króla, jak wszystkie narody wokół mniehttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/5-Ksiega-Mojzeszowa/17/14Między pasterzami stad Abrama a pasterzami stad Lota powstał spór. A Kananejczycy i Peryzyci mieszkali wówczas w kraju.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-Ksiega-Mojzeszowa/13/7I powiedz: Tak mówi Wszechmocny Pan do Jeruzalemu: Twoje pochodzenie i twój ród wywodzi się z ziemi kanaanejskiej. Twoim ojcem był Amorejczyk, a twoją matką Chetytka.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ksiega-Ezechiela/16/3I ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł jej: Talita kumi! Co znaczy: Dziewczynko, mówię ci, wstań.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ewangelia-Marka/5/41A co do umarłych, że zostaną wskrzeszeni, czy nie czytaliście w księdze Mojżesza, jak to Bóg rzekł przy krzaku do niego: Jam jest Bóg Abrahama i Bóg Izaaka, i Bóg Jakuba?https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ewangelia-Marka/12/26
"Na początku naszej kariery politycznej, tutaj w Sejmie, oferowano nam góry politycznego dobra ze strony Prawa i Sprawiedliwości. Prawie wszystkie ministerstwa, premiera, jeden kandydat na prezydenta. Gdybyśmy się wtedy zdecydowali na to, to my w dniu dzisiejszym mielibyśmy premiera i prezydenta" - powiedział Paweł Śliz z POlski 2050 w Popołudniowej rozmowie w RMF.
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
Gdyby nie Idź Pod Prąd TV, prawdopodobnie nigdy by się nie poznali… A jednak — przez te 10 lat wydarzyło się coś więcej niż programy, transmisje i studio. W IPP powstały też prawdziwe historie miłości ❤️
Gen. Roman Polko o braku czasu prezydenta dla weteranów, o honorze i godności, nieszanowaniu prezydenta Trumpa, o tchórzach, strategii i wojsku, które jest dziś zapchajdziurą
Można Pięknie Żyć *---Witaj! "Można Pięknie Żyć*" to seria podcastów, w której odkrywamy, jak zmiany w stylu życia mogą poprawić nasze zdrowie metaboliczne. Skupiamy się na Terapeutycznym Ograniczaniu Węglowodanów i jego pozytywnym wpływie na metabolizm oraz ogólne samopoczucie. Pamiętaj, że zdrowie zaczyna się od wiedzy, a my jesteśmy tu, aby dostarczać Ci inspirację i praktyczne wskazówki na drodze do pięknego życia. Zaczynamy! Gdybyśmy zaczynali odchudzanie od zera w 2026 roku – z pełną wiedzą lekarzy po 7 latach praktyki – nie rzucilibyśmy się od razu na keto.Pokazujemy 5 konkretnych kroków, które zwiększają szansę sukcesu: od przygotowania z suplementami po abstynencję i post przerywany – bez frustracji i powrotów do Matrixa.
Radosław Fogiel o kandydacie PiS na premiera, o działaniu Donalda Trumpa, idealnym świecie, o Mercosur i działaniach min. Czaputowicza, praworządności i zakazie reklam alkoholu
Czy Jan III Sobieski naprawdę mógł przyłączyć Prusy Książęce do Rzeczpospolitej i odzyskać prawobrzeżną Ukrainę? Gdyby te ambitne plany się powiodły, historia Polski potoczyłaby się zupełnie inaczej. W tym odcinku podcastu Muzeum Historii Polski przyglądamy się pierwszej dekadzie rządów Jana III Sobieskiego. Poznamy też kulisy polityki, które często bywały równie dramatyczne jak wojny – spiski, zdrady magnatów i ogromne łapówki od obcych dworów.Dlaczego Lew Lechistanu zawarł niekorzystny rozejm z Turkami i czemu odwrócił się od Francji? Co sprawiło, że oskarżano go o despotyzm? Jak pierwsze lata panowania wpłynęły na późniejsze wybory Jana III Sobieskiego, które ostatecznie poprowadziły go pod Wiedeń?O tym wszystkim w podcaście z serii „1000 lat. Prześwietlenie” opowie Łukasz Starowieyski. Podcast zrealizowano w ramach zadania: kontynuacja i rozbudowa multimedialnego projektu informacyjno-edukacyjnego - Portal Historyczny Dzieje.pl
Nie oszukujmy się.W chęci zagarnięcia Grenlandii przez Donalda Trumpa jak zwykle chodzi o biznes i pieniądze, a nie o żadne górnolotne bajki o „bezpieczeństwie świata” czy „obronie demokracji”.
Gdyby przenieść się w czasie na teren Polski powiedzmy ok. 7000 lat temu, moglibyśmy tu spotkać przedstawicieli dwóch różnych społeczności ludzkich: wędrownych łowców-zbieraczy i osiadłych rolników. Ci pierwsi byli ogólnie lepszego zdrowia (szczątki łowców-zbieraczy są wyższe, a szczątki osiadłych rolników noszą ślady próchnicy). Po co więc prowadzić osiadły tryb życia? Np. po to by móc mieć więcej dzieci. Wędrowne kobiety karmiły piersią dłużej, dziecko było przy matce nawet do 4 lat. W osiadłej społeczności mogła za to rodzić w zasadzie co roku. O najstarszych ludziach zamieszkujących Polskę, ich zwyczajach i sposobie życia opowiada w tym odcinku prof. Iwona Sobkowiak-Tabaka z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.* * *Słuchasz nas regularnie? Zajrzyj na https://patronite.pl/radionaukoweNasze wydawnictwo: https://wydawnictworn.pl/ * * *Pierwsze społeczności neolitycznych rolników pojawiły się na terenie współczesnej Polski około 7350 lat temu. Pozostałości najstarszej w Polsce osady neolitycznej znajdują się w Gwoźdźcu w województwie małopolskim. Zamieszkiwali ją przedstawiciele kultury ceramiki wstęgowej rytej i wygląda na to, że dobrze wiedzieli, co robią: ślady neolitycznych osad znajdujemy w Polsce w różnych miejscach, gdzie występują żyzne gleby.Dużo mitów narosło wokół różnic w odżywianiu się tych dwóch społeczności. Trendy odżywiania się „jak nasi przodkowie” odwołują się do łowców-zbieraczy, ale są niedokładne. – To nigdy nie było tak, że oni wyłącznie bazowali na mięsie zwierząt – wskazuje archeolożka. Łowcy-zbieracze spożywali też dużo owoców, ryby, orzechy. Rolnicy jedli dużo więcej węglowodanów (stąd próchnica!), ale też dużo więcej produktów wysokobiałkowych pochodzenia zwierzęcego: mięso, sery, produkty mleczne.Zachowały się również ślady brutalnych zachowań wśród dawnych mieszkańców tutejszych ziem. – Społeczności neolityczne wcale nie były takimi społecznościami pokojowymi – opowiada prof. Sobkowiak-Tabaka. Mamy dużo stanowisk archeologicznych ze szczątkami osób, które zmarły w gwałtowny sposób. Niektóre (np. w jaskini Ofnet w Niemczech) zawierają szczątki łowców-zbieraczy – badania wskazują, że zabitych gwałtownie przez neolitycznych rolników.W odcinku rozmawiamy o wielu wspaniałych stanowiskach archeologicznych z okresu neolitu, które można w Polsce zwiedzić (na przykład Krzemionki Opatowskie, kopalnia krzemienia sprzed 5500 lat), o zachowanych pozostałościach (jak długie na 130 metrów grobowce, przeznaczone dla jednej osoby!) i o tym, jak mogły wyglądać relacje między rolnikami a łowcami-zbieraczami i skąd naukowcy mogą to wiedzieć. Odcinek powstał podczas XVI podróży Radia Naukowego do Poznania. Podróże są możliwe dzięki wspierającej nas społeczności Patronek i Patronów.
Na świecie nie ma złych ludzi, są tylko Dobrzy Ludzie. Zapytajcie recydywistów w więzieniach: powiedzą wam, że sami niewinni tam siedzą. To jak nawet w więzieniach siedzą niewinni, to co dopiero u porządnych ludzi! A w sądach cywilnych to co, nie sami Dobrzy Ludzie? Gdyby pozwany uważał, że jest winny, to by się przecież poddał i przeprosił a nie walczył w sądzie o swoje dobre imię. O imię Dobrego Człowieka. Tylko dlaczego Biblia wygaduje jakieś dziwactwa w stylu "nie ma sprawiedliwych, nie ma ani jednego co by dobrze czynił", "wszyscy zgrzeszyli" i inne takie. I Bóg czemu zesłał potop na Dobrych Ludzi? W ogóle tylu Dobrych Ludzi poniosło śmierć z ręki Boga, że się nie dziwię, że tylu dziś ateistów. Już na dzień dobry coś się tu nie zgadza. A z odcinka się dowiesz, że jest jeszcze gorzej. Pokażę, że to nie źli ludzie robią złe rzeczy, bo złych ludzi w ogóle nie ma. To posłuchaj. A jak chcesz pogadać to więcej na https://www.odwyk.com Albo na Discord: https://discord.odwyk.com
– Gdyby powstanie wielkopolskie wybuchło miesiąc wcześniej albo miesiąc później, zakończyłoby się niepowodzeniem – tak mówi gość tego odcinka, dr Marek Rezler, historyk wojskowości, specjalista od historii Wielkopolski. Powstanie wielkopolskie z przełomu 1918 i 1919 roku obrosło w historii wieloma mitami, m.in. tym, że to jedyne zwycięskie powstanie w dziejach Polski. W rozmowie rekonstruujemy tę historię i obieramy ją z mitów właśnie.* * *Słuchasz nas regularnie? Zajrzyj na https://patronite.pl/radionaukoweNasze wydawnictwo: https://wydawnictworn.pl/ * * *Sporo mówi się o tym, że powstanie wielkopolskie wybuchło przez przypadek. Dr Rezler wskazuje, że społeczeństwo Wielkopolski było do powstania świetnie, metodycznie przygotowane. Już od 1916 roku tworzyły się w terenie oddolne komitety obywatelskie, mogące przejąć władzę w przypadku porażki wojennej Niemiec. Tworzono też oddziały militarne, np. Straży Ludowej, rekrutowane tak, by składały się w większości z Polaków: obytych z bronią, gotowych, by we właściwej chwili stanąć po stronie Polski.Przypadkowy był tylko konkretny moment wybuchu. – Nie było rozkazu do walki, nie było osoby, która by wydała ten rozkaz – mówi historyk. Manifestacja patriotyczna z okazji przyjazdu Ignacego Paderewskiego do Poznania spowodowała zwołanie kontrmanifestacji niemieckiej, a tej z kolei zastąpiła drogę polska Straż Ludowa. W niezbyt dobrych warunkach (grudniowy, mżysty wieczór) padł pierwszy strzał, do dziś nie wiadomo, z której strony.Dość przypadkowo dowództwo objął kpt Stanisław Taczak, oficer ze Sztabu Generalnego w Warszawie, który odwiedzał właśnie w Poznaniu brata. Zgodę sztabu na dowodzenie powstaniem otrzymał… telefonicznie. – Powstanie wielkopolskie w dużej mierze było powstaniem na telefon, bo przedstawiciel danej miejscowości, który był akurat w Poznaniu, wyskakiwał na pocztę, dzwonił, informował swoich ludzi w terenie – opowiada dr Rezler. Kapitan Taczak świetnie sobie poradził w tej nietypowej sytuacji. 16 stycznia 1919 dowództwo objął przysłany ze sztabu w Warszawie gen. Józef Dowbor-Muśnicki. Walki w Wielkopolsce zakończył rozejm w Trewirze z 1919 roku – zawarty pomiędzy siłami Ententy a Niemcami.Powstanie wielkopolskie włączono do niego na wniosek Ferdinanda Focha, marszałka Francji. W odcinku rozmawiamy też o tym, dlaczego mieszkańcy Poznania nie przepadają za Józefem Piłsudskim, jak to było z tym Paderewskim i jego płomienną mową, która zachęciła Poznaniaków do walki (mit, mit, mit) i dlaczego oskarżanie mieszkańców zaboru pruskiego o tchórzostwo nie jest uzasadnione. Odcinek powstał podczas XVI podróży Radia Naukowego do Poznania. Podróże są możliwe dzięki wspierającej nas społeczności Patronek i Patronów.
Według najnowszego sondażu Opinia24 żadna z partii koalicyjnych oprócz KO nie przekracza progu wyborczego. - Gdyby ten trend utrzymał się do wyborów 2027 roku, to możemy obserwować podobną historię, którą mieliśmy przy okazji poprzednich wyborów, że wygrywa partia, która jest pierwsza w sondażach, a jednak nie ma szans na to, żeby rządzić - mówił w Polskim Radiu dr Paweł Ramiączek, politolog z Uniwersytetu WSB Merito.
Amsterdam, 1656. Młody Żyd stoi przed synagogą. Za chwilę usłyszy najsurowszą klątwę w historii swojego narodu.„Przeklęty, gdy wstaje i gdy kładzie się spać…” Ta historia nie jest o kimś przegranym. To historia o człowieku, który stracił rodzinę, wspólnotę i bezpieczeństwo – a mimo to zbudował życie tak wolne, że Albert Einstein nazwał go swoim duchowym przewodnikiem.Poznaj Barucha Spinozę – filozofa, który pokazał, że prawdziwa wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się strach przed odrzuceniem.Czy szef Cię nie docenia?Rodzina nie rozumie?System Cię odrzuca?Ta biografia to nie teoria. To praktyczny przewodnik, jak żyć rozumnie i być wolnym, nawet gdy cały świat Cię przeklina.46 minut, które mogą zmienić Twoje podejście do wykluczenia, samotności i prawdziwej niezależności.Wesprzyj ten podcast: Będę wdzięczny za postawienie mi kawy → suppi.pl/lepiejteraz Zostań Mecenasem odcinka→ patronite.pl/podcastlepiejterazŹródła:Steven Nadler, „Spinoza” PIW, (2002)Matthew Stewart, The Courtier and the Heretic: Leibniz, Spinoza, and the Fate of God (2006)Jonathan Israel, Spinoza, Life and Legacy (Oxford University Press, 2023)Stanford Encyclopedia of Philosophy – artykuły o SpinozieInternet Encyclopedia of PhilosophyCytaty źródłowe:„Gdyby nawet zaoferowali mi dziesięć razy tyle…” – Colerus, biografia Spinozy„Przeklęty niech będzie we dnie…” – tekst cheremu z Livro dos Acordos de Nação e Ascamot„Człowiek wolny myśli o śmierci najmniej…” – Etyka, Część IV, Twierdzenie 67„Błogosławieństwo nie jest nagrodą za cnotę…” – Etyka, Część V„Ultimi barbarorum” – relacja Leibniza o Spinozie„Soczewki, które Żyd z Voorburgu…” – listy Huygensa
Gdyby zrobić sondę uliczną i zapytać, czym zajmują się filozofowie, pewnie większość powiedziałaby: myśleniem. Gdyby dopytać, o czym konkretnie myślą, odpowiedzi już by się różniły, ale pewnie obracałyby się wokół wielkich pojęć: byt, moralność, poznanie. Gośćmi dzisiejszego odcinka są naukowcy, którzy w swojej refleksji wzięli na cel coś, co rzadko kiedy bywa obiektem filozoficznego namysłu. Przed Wami autorzy książki „Cokolwiek”: ks. prof. Michał Heller, prof. Jerzy Stelmach i prof. Bartosz Brożek.Książkę znajdziecie tutaj: https://ccpress.pl/cokolwiek/3-26-852Skąd pomysł na taką książkę? – Jest pojęcie ogólniejsze od pojęcia bytu, mianowicie pojęcie cokolwiek. Dlatego że niebyt jest też czymkolwiek, skutkiem tego dyskutowanie o niczym też jest o czymkolwiek – wyjaśnia ks. prof. Heller, filozof, kosmolog i teolog. Ale to nie wszystko. W skład pojęcia „cokolwiek” wchodzi pełna skala czegoś, również coś drobnego czy niedoskonałego, jak byle co. Lubimy się skupiać na tym, co wielkie, kluczowe, a przecież w codziennym życiu obcujemy głównie z tym, co drobne, albo wręcz z byle czym. – Mam wrażenie, że w naszej refleksji nad światem brakuje właśnie refleksji nad byle czym – mówi prof. Brożek, filozof i kognitywista. – A przecież to, co średnie, decyduje o tym, jaki jest świat – ocenia. Nieco inną perspektywę proponuje prof. Stelmach, prawnik i filozof. Wskazuje, że w porę podjęta refleksja nad tym, co w naszym życiu małe, byle jakie, „zamulające” może przynieść dużo dobrego. Można coś takiego dokładnie wskazać i wyeliminować z życia. – Wszystkie błędy, które w życiu popełniamy, to dlatego, że mylimy rzeczy, które są istotne, z byle czym. I że my temu byle czemu poświęcamy Bóg wie jak długo czasu – mówi. Uwaga: nie chodzi tu jednak o to, że powinniśmy w życiu robić tylko rzeczy wielkie i znaczące. Kluczowa jest tu świadomość. Jeśli świadomie decyduję, że poświęcę czas na coś, co innym osobom może wydawać się banalne, to wtedy nie jest już zwykłe cokolwiek, ale konkretne coś. Najgorzej robić byle co automatycznie, siłą rozpędu.W odcinku spieramy się też o lenistwo (żyjemy w cywilizacji lenistwa czy wręcz przeciwnie?), rozmawiamy o prawie Dunsa Szkota, według którego z fałszu wynika cokolwiek, a ks. prof. Heller wyjaśnia, dlaczego prawa przyrody są ograniczeniami i co mają spodnie do filozofii. Odcinek to potoczysty, konwersacyjny i zaskakująco zabawny.
Administracja Donalda Trumpa kompletnie zaskoczyła nie tylko polski rząd, ale całą Europę. W podsuniętym Amerykanom przez Kreml tzw. planie pokojowym dla Ukrainy jest zapisana kapitulacja Kijowa, rozgrzeszenie rosyjskich zbrodniarzy, zakaz rozszerzania NATO, redukcja ukraińskiej armii i powrót Rosji do światowej polityki oraz gospodarki. Premier Donald Tusk widzi w nim rosyjską pułapkę, w którą wpadli amatorzy od Trumpa. Dlatego wzywa prezydenta Karola Nawrockiego, by interweniował u swego frienda Trumpa. Ale prezydent umywa ręce, bo wie, że ich friendship to pic. Zamiast wspólnego frontu w sprawie Ukrainy, jest front polsko-polski, na którym prezydent odmawia już nie tylko awansów dla funkcjonariuszy i żołnierzy kontrwywiadu, ale też odznaczeń dla nich. Pałac Prezydencki twierdzi, że rząd chciał upokorzyć Nawrockiego. Jak? Podsyłając prezydentowi do odznaczeń funkcjonariuszy, którzy — wedle Nawrockiego — rzekomo chcieli zaszkodzić mu w kampanii. To cokolwiek zdumiewające, bo jeśli Nawrocki twierdzi, że specsłużby stały za ujawnieniem kompromitujących faktów z jego przeszłości, to powinien złożyć doniesienie do prokuratury. Tak się składa, że prezydent odrzucił 130 wniosków o odznaczenia dla funkcjonariuszy ABW. Gdyby zatem wersję Nawrockiego brać na serio, to znaczyłoby, że wszyscy oni wzięli udział w operacji przeciwko niemu. Są zatem dwie możliwe wersje wydarzeń. Albo ABW łamie prawo, a jednocześnie jest skrajnie nieudolna, bo przeprowadziła operację przeciwko kandydatowi na prezydenta, w której wzięło udział 130 ludzi i która skończyła się fiaskiem. Albo też pan prezydent jest zwyczajnym mitomanem. Prawa jest zresztą nieważna — wybór wersji zapewne jest pochodną poglądów politycznych wybierającego. Dla PiS zmartwienia pana prezydenta nie są szczególnie ważne. Bo PiS zajęty jest sam sobą — w partii doszło do totalnej konfrontacji dwóch zwalczających się obozów. Chodzi o frakcję „harcerzy" Mateusza Morawieckiego i „maślarzy", czyli Przemysława Czarnka, Jacka Sasina, Tobiasza Bocheńskiego i Patryka Jakiego. Wojna doszła na poziom ścisłych władz PiS, tak zwanego PKP. To było najciekawsze od lat posiedzenie PKP. Opisujemy jego przebieg. Panie i Panowie, co się tam działo! Aż chce się nam zakrzyknąć: „Towarzysze maślarze i druhowie harcerze, śmielej!" Za niepłacenie składek nie wyleci co prawda europoseł Waldemar Buda — związany z Morawieckim — ale niedługo wylecieć może legendarna Janina Goss, która latami obdarowywała Kaczyńskiego swymi legendarnymi ziółkami. Ale jest też w PiS sporo radości. Na przykład z tego powodu, że książka byłego prezydenta Andrzeja Dudy — na której chciał zarobić miliony — właśnie trafiła do Biedronki.
Gdyby do zarządzania piłką nożną w Polsce wszyscy podchodzili w tak logiczny i racjonalny sposób jak gość 249. odcinka „Jak Uczyć Futbolu”, nasza kopana rozwijałaby się w jeszcze szybszym tempie… Marek Wasiluk to ekspert i komentator Polsatu. Jako trener pracował Akademii Jagiellonii Białystok, między innymi z zespołem CLJ U19. Wcześniej jako piłkarz Jagi, Cracovii czy…
O sytuacji osób w kryzysie bezdomności w obliczu spadającej temperatury mówiła Katarzyna Nicewicz, prezeska Fundacji Daj Herbatę.
Dla chcącego nic trudnego.Gdybyś naprawdę chciał, to byś to zrobił.A co, jeśli to nie jest takie proste i nie wystarczy chcieć? Co wpływa na nasze działania i co może sabotować nasze najwytrwalsze starania?W tym odcinku wspominam o masie książek:Robert Sapolsky: "Zachowuj się!"Justyna Suchecka: "Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze"Justyna Dąbrowska: "Zawsze jest ciąg dalszy, Rozmowy z psychoterapeutami"Jarek Szulski: "Nauczyciel z Polski"Elżbieta Kalinowska: "Jak ruszyć z miejsca"
⚠️ Uwaga:Nie opowiadam w nim całej historii głównego bohatera, ani nie zdradzam zakończenia. – bo tego masz doświadczyć sam, po własnej lekturze. Ale obiecuję: to, co usłyszysz, zmieni Twój sposób myślenia o determinacji.Jeśli jednak nie chcesz nic wiedzieć o jej głównym bohaterze, nie słuchaj tego odcinka.
Niby wiedzieliśmy, że to nastąpi, ale jednak nie przypuszczaliśmy, że stanie się to tak szybko. Może łudziliśmy się, że obydwa „pałace” wytrzymają nieco dłużej bez wzajemnego naparzania się. Czar jednak prysł. A było tak pięknie. Po ataku rosyjskich dronów na Polskę obóz Karola Nawrockiego i otoczenie Donalda Tuska zawarły nieformalny pakt o nieagresji. Obydwa ośrodki władzy wykonawczej umówiły się na koordynację polityki informacyjnej w tym zakresie. Wystarczył jednak jeden artykuł w „Rzeczpospolitej”, by wszystko wróciło na dawne tory. Według gazety na dom w Wyrykach na Lubelszczyźnie wcale nie spadł rosyjski dron, tylko rakieta z polskiego F-16. I oczywiście, takie rzeczy się zdarzają, tyle że wcale nie poszło o to, iż do takiego wypadku doszło. Pałac Prezydencki postanowił uderzyć w rząd, przekonując, że Karol Nawrocki nie został szczegółowo poinformowany o tej sprawie. MON i Kancelaria Premiera utrzymują z kolei, że prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego jest w tym samym rozdzielniku informacji, jakie wysyła codziennie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, zatem BBN miał mieć dokładnie tę samą wiedzę, co rządzący. Pałac Prezydencki przekonuje, że tak nie było. Ludzie prezydenta twierdzą, że owszem, jakieś informacje przyszły, ale były ogólnikowe. Sprawa rakiety była tylko pretekstem do przerwania zawieszenia politycznej broni. Zresztą napięć pomiędzy obydwoma obozami w ostatnich dniach było więcej. Wprawdzie doszło do spotkania prezydenckiego ministra Marcina Przydacza i wiceszefa MSZ Marcina Bosackiego w sprawie nominacji ambasadorskich, ale ton wypowiedzi po spotkaniu wskazuje na to, że napięcie raczej rośnie niż słabnie. W najbliższych dniach może być jeszcze goręcej, bo na biurku prezydenta Karola Nawrockiego wylądowała właśnie ustawa o pomocy Ukraińcom. Jej poprzednią wersję Nawrocki zawetował, bo nie było tam wzmianki o ograniczeniu 800 plus wyłącznie do grupy pracujących Ukraińców. Rząd uzupełnił więc ustawę, ale pominął inny warunek prezydenta — wprowadzenia zakazu promowania banderyzmu w Polsce. To rzecz jasna zagranie pod publiczkę — za swych rządów dając Ukraińcom świadczenia, obóz PiS nigdy nie rozważał wprowadzenia „zakazu banderyzmu”. Tyle że dziś pisowcy twardą walczą z Konfederacją, stąd takie żądanie. Pytanie, czy Nawrocki nie wykorzysta tego jako pretekstu do kolejnego weta. Gdyby tak się stało, system pomocy Ukraińcom zostałby wysadzony w powietrze, bo obecne przepisy wygasają wraz z końcem września.