POPULARITY
Categories
Czy świat wraca do epoki brutalnej rywalizacji mocarstw? Czy liberalny porządek międzynarodowy, który dominował po zakończeniu zimnej wojny, właśnie się kończy?W tym odcinku Rozmów Sebastiana Stodolaka rozmawiamy z dr. Krzysztofem Winklerem, ekonomistą i geopolitykiem, o tym, jak zmienia się globalny układ sił. Punktem wyjścia jest pytanie, które dziś powraca coraz częściej: czy Zachód w ogóle jeszcze istnieje jako spójna cywilizacja i blok polityczny?Rozmawiamy o narastającej rywalizacji Stanów Zjednoczonych i Chin, strategii gospodarczej Pekinu oraz o tym, dlaczego Amerykanie próbują ponownie uporządkować swoją strefę wpływów na zachodniej półkuli – od Wenezueli po Grenlandię. Zastanawiamy się także, czy świat wraca do modelu polityki znanego z XIX wieku, w którym o wszystkim decydowały największe potęgi.W rozmowie pojawiają się również pytania o przyszłość Europy, relacje transatlantyckie oraz o to, czy prawo międzynarodowe w ogóle jeszcze istnieje, czy też jest jedynie narzędziem w rękach silniejszych państw.Czy wchodzimy w epokę nowej zimnej wojny? A może po prostu wracamy do normalności w stosunkach międzynarodowych – świata, w którym silni dyktują zasady gry?Zapraszamy do oglądania i słuchania rozmowy!
Dlaczego w budownictwie te same konflikty wracają jak bumerang?W tym odcinku dzielę się sześcioma obserwacjami z rozmów z wykonawcami, projektantami i menedżerami budów z całej Polski. To rzeczy, które branża mówi sobie przy kawie, lunchu i serniku – często dużo szczerzej niż na konferencjach.Opowiadam m.in.:dlaczego projekt za 50 tys. zł potrafi wygenerować milionowe problemy na budowie,czemu w przetargach coraz częściej szukamy błędów u konkurencji zamiast dopracowywać własną ofertę,skąd bierze się popularność systemu „zaprojektuj i buduj”,dlaczego najgorsze umowy wcale nie są domeną największych firm,jak działa „wodospad odpowiedzialności” w inwestycjach budowlanych,oraz dlaczego procesy budowlane potrafią trwać tak długo, że w międzyczasie można zbudować dom i wychować dzieci.To nie jest odcinek o przepisach. To odcinek o mechanizmach, które sprawiają, że spory w budownictwie powtarzają się w kółko.Jeśli odpowiadacie za kontrakty budowlane – te obserwacje prawdopodobnie nie będą dla Was zaskoczeniem. Ale mogą pomóc nazwać rzeczy, które na budowie wszyscy czują intuicyjnie. Sprawdź jakie są Twoje szanse na odzyskanie pieniędzy w sporze budowlanym - https://prawniknabudowie.com/odblokowanie-platnosci-budownictwo-formularze/ Dostęp do platformy Prawnobudowlani: zapisz się do Listy Oczekujących - https://mailchi.mp/kancelariamroz/zk02mzxpmb Szkolenia Akademia Kontraktów Budowlanych 4.0: Szczegóły i rejestracja - https://prawniknabudowie.com/akb/ Wolisz oglądać? Zajrzyj na kanał Prawnik na budowie na YouTube.Zajrzyj też na moje profile w mediach społecznościowych: LinkedIn Facebook Instagram
W audycji prowadzonej przez Krzysztofa Skowrońskiego, spotkali się były minister i obecny doradca prezydenta RP Piotr Nowak, były prezes ŚGP Industria Szczepan Ruman oraz redaktor naczelny „Tygodnika Solidarność” Rafał Woś. Rozmówcy ostro ocenili unijny mechanizm SAFE oraz sposób, w jaki rząd prowadzi debatę o zbrojeniach i finansach państwa.SAFE jako spór nie tylko o obronnośćDyskusja o SAFE została przedstawiona nie jako techniczny spór o finansowanie armii, ale jako element szerszej politycznej gry. Piotr Nowak przekonywał, że rząd sztucznie podnosi temperaturę wokół bezpieczeństwa, choć wiele podstawowych pytań o warunki tego mechanizmu nadal pozostaje bez odpowiedzi.– Cała narracja wokół SAFE została zrobiona sztucznie jako narracja polityczna do jakiejś gry partyjnej pana premiera, do niczego innego– mówił.
Rozhledna Štěpánka, Muzeum Járy Cimrmana, novorománský kostel sv. Víta a areál U Čápa jsou nejznámější turistické cíle v Příchovicích. A brzy k nim přibude další v podobě křížové cesty, nabídne 14 vyobrazení rytých do skla a povede z návsi k Lavičce smíření.
Wczoraj pod Ministerstwem Zdrowia na ul. Miodowej odbył się protest Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych reprezentującego – jak podkreślali organizatorzy – około 230 placówek. Związek domaga się zmian, które mają uratować szpitale powiatowe przed utratą płynności finansowej. O kulisach protestu i najważniejszych postulatach w porannej rozmowie opowiedziała Anna Płotnicka-Mieloch, prezes Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Łużyckie Centrum Medyczne w Lubaniu.„Chcieliśmy pokazać, jak nas jest dużo i jaki jest problem”Nasz gość tłumaczy, że protest miał zwrócić uwagę na znaczenie szpitali powiatowych jako podstawowego poziomu leczenia dla mieszkańców mniejszych miejscowości.„Protest miał na celu pokazanie, że szpitale powiatowe są jedną z najważniejszych form leczenia dla naszych małych ojczyzn. Chcieliśmy pokazać, jak nas jest dużo i jaki jest problem – przede wszystkim finansowy” – mówiła.Wśród sześciu postulatów, które przedstawiono resortowi, na pierwszym miejscu znalazło się rozliczanie tzw. nadwykonań – czyli świadczeń wykonanych ponad limity kontraktowe.„Naszych postulatów jest sześć. To jest przede wszystkim zapłacenie za wszystkie nadwykonania limitowane i nielimitowane. Czyli tak naprawdę – zapłacenie nam za naszą pracę” – podkreśliła.Jedzenie dla pacjentów i „oddzielny strumień” na podwyżkiPłotnicka-Mieloch zwracała uwagę, że w debacie publicznej pojawia się zarzut, jakoby szpitale powiatowe były „przeciwko podwyżkom”. Jej zdaniem to nieprawda – problemem jest brak gwarantowanego finansowania podwyżek.„Wszędzie wybrzmiewa, że my jesteśmy przeciwko podwyżkom. Nie. My apelujemy, żądamy wręcz oddzielnego strumienia. My nie jesteśmy przeciwnikami podwyżek” – zaznaczyła.I dodawała, że pracownicy ochrony zdrowia powinni „godnie zarabiać”, ale dyrektorzy szpitali nie mogą co roku balansować między wypłatami a zakupem leków.„Chcemy, żeby ministerstwo zagwarantowało nam trwały strumień środków finansowych na podwyżki, żeby każdego pierwszego lipca dyrektor szpitala nie musiał się martwić, czy mu na te podwyżki wystarczy i czy zostaną środki na to, żeby zakupić leki”.Wśród postulatów pojawił się też powrót finansowania „dobrego posiłku” dla pacjentów. Rozmówczyni podkreślała, że szpitale nie chcą obniżać jakości jedzenia, ale muszą dziś dopłacać do niego z własnych, coraz bardziej napiętych budżetów.„Nie jesteśmy w stanie pogorszyć jedzenia dla pacjentów, bo jest to jeden z elementów leczenia. A teraz musimy te środki ze swojego budżetu desygnować” – mówiła.Nadwykonania rosną, bo „limity są za niskie”Dziennikarka dopytywała, skąd bierze się rosnąca liczba nadwykonań. Płotnicka-Mieloch odpowiadała wprost: szpitale mają obowiązek pomagać pacjentom, nawet jeśli limit już się skończył.„Mamy limity, ale niejednokrotnie mamy obowiązek udzielić pomocy każdemu, bez względu na to, czy mamy środki finansowe, czy nie. I te nadwykonania powstają”.Według niej problem leży w systemowym niedoszacowaniu.„Po prostu wynika to z tego, że limity na nasze leczenie są za niskie. Za niska jest składka i tych środków po prostu fizycznie nie wystarcza” – oceniła.„Komornicy zaczynają zajmować konta”W rozmowie wybrzmiał obraz szpitali, które działają na granicy możliwości. Opóźnione rozliczanie świadczeń powoduje utratę płynności, a zobowiązania wobec dostawców trzeba regulować natychmiast.„My zobowiązania musimy regulować na bieżąco. Nikt nie czeka na zapłacenie rachunku za prąd czy za wodę. A NFZ rozlicza nam te środki po trzech, czterech miesiącach, czasami po pół roku” – mówiła.Jak podkreśliła, w części placówek sytuacja jest już skrajna.„Są sytuacje takie, że komornicy zaczynają zajmować konta… dyrektor jest niezłym ekwilibrystą, żeby wystarczyło na zapłacenie pracownikom i na kupienie leków”.Płotnicka-Mieloch zwróciła też uwagę, że bywają szpitale, w których środki z NFZ niemal w całości „zjadają” wynagrodzenia.„Są niektóre takie, które ze swoich środków, które dostają z NFZ-u, nawet do 100% pokrywane są tylko wynagrodzenia. A gdzie są środki finansowe na leczenie?” – pytała retorycznie.„Porody są bardzo słabo wycenione”, a internę leczy się „holistycznie”Rozmówczyni wskazała, że jednym z kluczowych elementów naprawy powinny być sprawiedliwsze wyceny świadczeń, zwłaszcza tych realizowanych w podstawowych oddziałach szpitali powiatowych.„My postulujemy również sprawiedliwą wycenę świadczeń. Porody są bardzo słabo wycenione” – mówiła, odnosząc się do informacji o likwidowanych porodówkach.Podkreślała też, że oddział wewnętrzny od lat nie doczekał się realnej rewizji wycen, mimo że pacjenci są coraz bardziej obciążeni chorobami współistniejącymi.„Pacjenta na oddziale wewnętrznym leczymy holistycznie, bo to najczęściej pacjent bardzo schorowany… a Fundusz płaci nam tylko za jedno świadczenie” – zaznaczyła.Czas do końca marca i apel o reformę całego systemuWiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski odebrał postulaty od protestujących. Związek – jak wynika z rozmowy – daje resortowi czas do końca marca na reakcję.„Daliśmy czas ministerstwu tak naprawdę do końca marca, żeby w jakiś sposób wypracować wspólne sprawy” – powiedziała Płotnicka-Mieloch.Jej zdaniem nie wystarczy „reformować same szpitale”, bo system jest przeciążony, a najdroższa opieka odbywa się właśnie w placówkach szpitalnych. W rozmowie padła diagnoza, że bez zmian w POZ i AOS problem będzie wracał.„Nie sztuka reformować szpital, ale również POZ i ambulatoryjną opiekę specjalistyczną… Bez reformy POZ-ów i AOS reformowanie szpitali nic nie da”.Na koniec prezes z Lubania podkreśliła, że szpitale powiatowe walczą nie tylko o warunki pracy, lecz przede wszystkim o równy dostęp do leczenia dla mieszkańców mniejszych miejscowości.„Nam zależy na tym, żeby pacjent z małej miejscowości miał taką samą dostępność jak mieszkaniec dużego miasta. Zgodnie z artykułem 68 Konstytucji każdy ma mieć prawo równego dostępu do ochrony zdrowia” – podsumowała.
Halina Jerzak-Urbaniak – pisarka i malarka, w latach 1956–1962 była żoną Mieczysława Czychowskiego, poety, malarza i rzeźbiarza. Dobrze znała rodzinę Jana Piepki oraz opiekowała się ich małą córką.Znaczną część rozmowy poświęcono malowidłu ściennemu na parterze, którego – niestety – nie udało się odtworzyć. Mieczysław Czychowski był jednym z autorów tego dzieła.Rozmówczyni opowiada także o historii rodziny, o ludziach, których poznała w życiu i w domu przy ul. Goyki 3, a także o tym, jaka – z jej perspektywy – była rodzina Jana Piepki.Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.
Má mládež ve vašem společenství rozměr komunity? Je otevřená, misijní nebo dokonce vycházející? Nad čtyřmi rozměry fungování mládeže přemýšlíme společně s pracovníkem regionální podpory vedoucích pod Křesťanskou akademií mladých Michalem Soukupem.Tento podcast můžete podpořit na https://radio7.cz
Anna Kalita, dziennikarka Gazeta.pl, opowiada o najbardziej poruszającej rozmowie, jaką przeprowadziła w swojej karierze. Jak od zwyczajnych ludzi wydobywa nadzwyczajne historie. I o tym, dlaczego nie warto oceniać rozmówców, tylko należy ich po prostu słuchać. W każdy piątek razem z Aleksandrą Sobczak przyglądamy się dziennikarstwu, jego wyzwaniom, problemom i szansom z możliwie różnych perspektyw. Do rozmowy zapraszamy dziennikarki, dziennikarzy oraz osoby pracujące w mediach na przeróżnych stanowiskach. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl.
Nowe umowy w energetyce jądrowej zbiegają się z ekspansją OZE na morzu. Członkowie Stowarzyszenia Antywiatrakowców im. Don Kichota alarmują: brakuje planu, barier i długofalowej wizji.Polonizacja bez certyfikacjiPunktem wyjścia rozmowy jest umowa podpisana 24 lutego w Waszyngtonie pomiędzy spółką Orlen Synthos Green Energy a dostawcą technologii reaktora BWX-300, należącego do General Electric Vernova Hitachi. Prof. Ludwik Pieńkowski podkreśla, że OSGE nie ma żadnych praw własności do tej technologii, posiadania jedynie prawo do handlowania projektem. Jak mówi, to co go najbardziej martwi w podpisanej umowie, to tzw. polonizacja projektu oraz zainwestowanie w niego pieniędzy z kieszeni polskiego podatnika. Wyjaśnia też na czym polega polonizacja:Po pierwsze projekt musi być napisany po polsku, ale najważniejszą rzeczą jest to, żeby uwzględniał specyficzne punkty prawa polskiego, które nie były sprawdzane przez regulatora amerykańskiego, który wydał pełną certyfikację dla tamtego projektu. Jeżeli jest projekt w pełni gotowy, certyfikowany, to można zbadać, co w nim należy polonizować.Jednak jak tłumaczy profesor, projekt BWX-300 nie posiada pełnej certyfikacji:Projekt BWX-300 nie jest certyfikowany jako całość przez żadnego renomowanego regulatora. Certyfikacja, która została wydana w Kanadzie, jest niekompletna. Projekt jest nieskończony.I dodaje:Tak nakreślona umowa na polonizację coś, czego nie ma, niewątpliwie nie nosi żadnego charakteru umowy partnerskiej.Atomowe przyspieszenie i wiatrakowy kontratak Rozmówcy wskazywali, że „atomowy szum” w Polsce zbiegł się w czasie z decyzją Rumunii o budowie pilotażowego reaktora SMR firmy NuScale, co wywołało falę medialnych i politycznych zapowiedzi kolejnych inwestycji jądrowych – mimo że pierwsza polska elektrownia nadal nie ma podpisanej umowy wykonawczej. Jednocześnie, jak zauważono, następuje gwałtowne przyspieszenie inwestycji w morską energetykę wiatrową, m.in. z udziałem firmy Siemens.Jeżeli będziemy inwestować w wiatraki bez żadnych hamulców, rozbijemy się o ścianę – tak jak Niemcy.~ ostrzega prof. Pieńkowski. /ab
Nvidia podnosi prognozy przychodów do 78 mld USD i ponownie staje się barometrem globalnych inwestycji w AI. Wall Street rośnie, ale pytanie brzmi: czy to początek szerokiego „risk-on”, czy wciąż wąska hossa napędzana przez technologię?W Genewie ruszają rozmowy USA–Iran. Ropa reaguje jednak głównie na wzrost zapasów w USA o 16 mln baryłek, co obniża tzw. premię geopolityczną. Przed nami także decyzja OPEC+.W Polsce – krakowski start-up Satim przyciąga inwestorów z sektora obronnego i rozważa nową rundę finansowania.
Trzy tygodnie temu, na jednym z foteli w podcaście "W cieniu sportu" usiadł Zbigniew Bartman. "Zibi" przyszedł, mocno się otworzył, zaatakował kilka osób ze środowiska, opowiedział wiele historii ze swojego życia. W środowisku nastąpiło ogromne poruszenie. Rozmówca, który pojawia się teraz, to zupełne przeciwieństwo Bartmana. Spokojny, opanowany, uważający na to, jakie słowa dobiera. Ale przy okazji to człowiek, który wie, jak poradzić sobie z sukcesem, a także z porażką. Jak rozmawiać z zawodnikami, żeby wykrzesać z nich jak największy potencjał. Wreszcie, jak poradzić sobie z własnymi demonami i zrozumieć siebie. Kolejnym gościem podcastu "W cieniu sportu" jest legenda polskiej siatkówki, Mariusz Wlazły.
W nowym odcinku „Rowery, nie bajki”: Leszek Śledziński (Leszek PrawiePro), czyli dlaczego zima na rowerze dla wielu kolarzy oznacza właśnie wyjazd do Calpe w Hiszpanii. Analizujemy, jak przygotować rower do samolotu, by jak najsprawniej zaplanować trening rowerowy w górach. A poza tym: jak przygotować się na wyprawę rowerową od strony logistycznej? Jak spakować się na wyprawę rowerową, by nie zapomnieć o bezpieczeństwie na trasie? Rozmówcom nie umyka również fakt, że aby zwiedzić Calpe rowerem, warto wcześniej sprawdzić konkretne trasy rowerowe w Calpe i uniknąć logistycznych wpadek, o których rzadko wspomina się w mediach społecznościowych, zwłaszcza gdy porównujemy Calpe vs inne popularne kierunki. Dla wielu osób hasło „zima i rower” to idealna okazja, by przetestować rower elektryczny w góry lub nowoczesny e-bike. Mówimy też o tym, rzecz jasna. Ale to także odcinek o tym, jak media społecznościowe zmieniają sport. Leszek PrawiePro szczerze porusza wątki takie jak psychologia sportowa, sport a zdrowie psychiczne, mówiąc wprost, kiedy „bycie na kole” przestaje mieć sens, a staje się jedynie pogonią za wizerunkiem. Jeśli planujesz wyjazd do Hiszpanii, interesuje Cię kolejna rower wycieczka lub chcesz poznać rzeczywistość bez filtrów, ten materiał jest dla Ciebie. Rozmowę z Leszkiem PrawiePro prowadzi Julek Ćwieluch, „Rowery, nie bajki”.
W rozmowie na antenie Radia Wnet gościem był Tomasz Borejza, prowadzący blog Krowoderska.pl. Tematem była trwająca od początku stycznia zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego.Jak poinformował Tomasz Borejza, liczba zebranych podpisów przekroczyła już wymagane minimum.– „Co najmniej 55 tysięcy, ale prawdopodobnie sporo więcej, bo podpisy leżą jeszcze w różnych miejscach, w których są zbierane, w sklepach, w punktach handlowych i w różnych organizacjach, które się włączyły w zbiórkę. Więc pewnie jest ich więcej, ale co najmniej 55 tysięcy” – mówił.Do 27 marca komitet musi złożyć wymaganą liczbę podpisów u komisarza wyborczego. Formalnie potrzeba 58 355, jednak organizatorzy celują znacznie wyżej.– „Komitet, który się zawiązał, mówi o tym, że zbiera 100 tysięcy, ażeby ewentualnie te błędne (…) nie zawarzyły na tej liczbie wymaganych podpisów” – wyjaśnił Borejza, wskazując, że część podpisów może zostać odrzucona choćby z powodów formalnych, jak niewyraźnie wpisany PESEL.„Kolejne levele” i „nagrody” dla mieszkańcówZdaniem rozmówcy emocje w mieście pozostają wysokie, choć nieco niższe niż na początku akcji. Jednocześnie – jak zauważył – władze reagują na presję społeczną.– „My się śmiejemy, że to już taka gra jest, w której kolejne tysiące podpisów to są kolejne levele, a na kolejnych levelach czekają różne nagrody dla mieszkańców” – mówił.Po przekroczeniu 40 tys. podpisów zapowiedziano korektę Strefy Czystego Transportu i odwołano dyrektora Zarządu Transportu Publicznego. Przy 55 tys. ogłoszono zniesienie opłat za parkowanie w niedziele.– „To też tak nie jest, bo oczywiście tych nagród i prób ugłaskania ludzi będzie dużo i one się będą pojawiać po drodze. Ale one wynikają z tego, że jest presja i można bez trudu przewidzieć, że kiedy tylko presja się skończy, to i nagrody zaczną znikać” – ocenił prowadzący blog.Wśród mieszkańców krążą nawet żarty.– „Już nawet krążą żarty, że jak będzie setny poziom, czyli 100 tysięcy podpisów, to nawet stolica do Krakowa wróci” – dodał.„Styl rządów arogancki i butny”Zdaniem Tomasza Borejzy problem nie sprowadza się wyłącznie do SCT.– „Myślę, że prezydent Miszalski musiałby porzucić styl rządów, który sprawuje do tej pory, i jeszcze przekonać ludzi, że robi to z wewnętrznej potrzeby, jest w tym autentyczny” – mówił.Jak podkreślił, chodzi o „cały styl sprawowania rządów, dość arogancki jednak, oparty na tym, że mieszkańców się nie słuchało przez długi czas”.Rozmówca wskazał też na „epidemię kolesiostwa” i obsadzanie stanowisk politykami Platformy Obywatelskiej i PSL.– „W ostatnim czasie (…) pojawiły się dziesiątki polityków Platformy, polityków PSL-u, których główną kompetencją, jak się wydaje, jest posiadanie zdjęcia z prezydentem Miszalskim” – powiedział.Mieszkańcy, przedsiębiorcy i kampania do seniorówTomasz Borejza zaznaczył, że w akcji zbierania podpisów dominują mieszkańcy Krakowa, którzy spontanicznie włączyli się w akcję.– „Dominują mieszkańcy Krakowa, którzy się po prostu zaangażowali od pierwszego dnia właściwie” – podkreślił.Podpisy zbierane są m.in. w sklepach i lokalach usługowych. Niektórzy przedsiębiorcy otworzyli stałe punkty zbiórki.– „Znam sklepy, które zebrały w ten sposób już po kilkaset podpisów. (…) Po prostu wynikało to z tego, że właściciel sklepu uznał, że nie może być tak jak jest i chce pomóc” – mówił.Władze miasta – jak ocenił – próbują utrudniać zbiórkę. Wskazał na kampanię skierowaną do seniorów, ostrzegającą przed podawaniem numeru PESEL.– „Zbieg czasowy tej kampanii razem ze zbiórką podpisów pod referendum uderza po oczach i sprawa jest oczywista. Sięgnięto do publicznych pieniędzy po to, żeby utrudnić zbiórkę podpisów pod referendum” – stwierdził.Test dla samorząduCzy referendum się odbędzie? Nasz rozmówca podkreśla, że wszystko zależy od frekwencji.– „Jeżeli ta zbiórka podpisów (…) by się udała i frekwencja by później dopisała na tyle, że prezydent Miszalski zostałby odwołany, to każdy kolejny rządzący Krakowem człowiek (…) będzie miał w pamięci, co może się wydarzyć, kiedy ludzi ignoruje się w tak arogancki i butny sposób” – ocenił.Na zakończenie rozmowy przyznał, że sam podpisał się pod wnioskiem o referendum.– „Oczywiście. Mało osób znam, które nie podpisały jeszcze” – powiedział.
W tym tygodniu w Genewie odbyła się seria ważnych negocjacji: trzecia runda rozmów trójstronnych między Rosją, Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi, z drugiej strony drugie spotkanie amerykańsko-irańskie.
101 odcinek Rozmów Na Fundamencie to odpowiedź na pytanie: "Jak radzić sobie z podciąganiem kapilarnym ?". Na to pytanie będę próbowasł odpowiedzić zarówno w tym, jak i w kolejnym odcinku mojego podcastu. Ten odcinek nosi tytuł "Przepona Pozioma. Medody Mechaniczne".Zapraszam do wysłuchania! Jeśli chciałbyś się ze mną skontaktować, pisz na adres: pkielar.poczta@gmail.comJeśli chciałbyś wesprzeć mój kanał - cegiełkę z dopiskiem "darowizna" możesz wpłacić na poniższy numer konta: PKO BP: 53 1020 4900 0000 8902 3794 7437
Saša Michailidis se ptá historičky umění Alexandry Kusé, kurátora Ondřeje Horáka a reportéra Vojtěcha Kovala, oba jsou tvůrci podcastu Ztracený generalissimus. Série, kterou jsme odvysílali na Vltavě, je o pátrání po osudu monumentálního obrazu Josifa Stalina. Propagandistické dílo bylo poprvé vystaveno v roce 1952 na pražském Žofíně, po této jediné prezentaci ale beze stopy zmizelo. Jak vypadalo a dopadlo pátrání po obrazu? Repríza ze 17. 2. 2026.
Saša Michailidis se ptá historičky umění Alexandry Kusé, kurátora Ondřeje Horáka a reportéra Vojtěcha Kovala, oba jsou tvůrci podcastu Ztracený generalissimus. Série, kterou jsme odvysílali na Vltavě, je o pátrání po osudu monumentálního obrazu Josifa Stalina. Propagandistické dílo bylo poprvé vystaveno v roce 1952 na pražském Žofíně, po této jediné prezentaci ale beze stopy zmizelo. Jak vypadalo a dopadlo pátrání po obrazu? Repríza ze 17. 2. 2026.Všechny díly podcastu Akcent můžete pohodlně poslouchat v mobilní aplikaci mujRozhlas pro Android a iOS nebo na webu mujRozhlas.cz.
Jednym z głównych tematów były baśnie braci Grimm, do których Elżbieta Murawska tworzyła ilustracje. Goście podkreślali, że pierwotne wersje tych opowieści były znacznie bardziej surowe i symboliczne niż ich późniejsze, „złagodzone” edycje. Krzysztof Jabłonka zwrócił uwagę na historyczny kontekst powstawania zbiorów Grimmów i ich znaczenie dla kształtowania tożsamości kulturowej. Rozmowa pokazała, że baśnie nie są jedynie literaturą dziecięcą, lecz nośnikiem archetypów, wspólnych doświadczeń i pamięci zbiorowej.Ważnym wątkiem była także książka Beaty Sekuły „Siła marzeń i wartości”, w której przedstawione zostały sylwetki wybitnych postaci świata kultury, w tym państwa Murawskich. Rozmówcy podkreślali, że sztuka – niezależnie od formy – buduje wspólnotę ducha i pozwala ludziom odnajdywać sens w zmieniającej się rzeczywistości.Osobisty ton rozmowie nadał wątek wieloletniego małżeństwa Elżbiety i Mariana Murawskich – wspólnej drogi twórczej, opartej na wzajemnym wsparciu, miłości i szacunku dla pracy artystycznej. Ten element stał się naturalnym odniesieniem do zbliżających się walentynek i refleksji nad trwałością wartości w życiu prywatnym i zawodowym.Na zakończenie zaproszono słuchaczy na wystawę Elżbiety Murawskiej pt. „Kobieta w czerwieni i gęstość myśli”, prezentowaną w siedzibie Związku Polskich Artystów Plastyków przy ul. Mazowieckiej w Warszawie. Ekspozycja potrwa miesiąc i będzie okazją do bezpośredniego spotkania z twórczością artystki.Cała rozmowa była afirmacją kultury jako przestrzeni dialogu, pamięci i budowania wspólnoty – nie siłą, lecz wyobraźnią, wrażliwością i konsekwencją w podążaniu za wartościami./fa
- Koniec traktatu nuklearnego USA-Rosja- Washington Post zwalnia jedną trzecią pracowników- Rosyjski komik za kratami za żart o weteranieMasz pytanie do naszej redakcji? Możesz je zadać tutaj: https://tally.so/r/npJBAVZawsze rano. Same fakty.5 najważniejszych wiadomości.5 minut.Wydarzenia ze świata, sportu, popkultury, technologii, środowiska i gospodarki.Ramówka:Poniedziałek: Ekonomicznie in BriefWtorek: Sport in BriefŚroda: PopCulture in BriefCzwartek: Technologicznie in Brief / Planet in BriefPiątek: World in BriefW aplikacji Voice House Club m.in.:✔️ Wszystkie formaty w jednym miejscu.✔️ Możesz przeczytać lub posłuchać.✔️ Transkrypcje odcinków z dodatkowymi materiałami wideo.
W studiu Radia Wnet gościła Maja Zabłocka – wolontariuszka Fundacji Mam Marzenie, która zaprosiła słuchaczy na wyjątkowe wydarzenie łączące świat sztuki z pomocą dzieciom zmagającym się z ciężkimi chorobami.Jak podkreślała, wszystko zaczyna się od wernisażu, który otwiera kolejną edycję Aukcji Marzeń:„Jest mi niezmiernie miło zaprosić wszystkich słuchaczy na jutrzejszy wernisaż, który rozpoczyna wystawę prac malarzy, którzy zdecydowali się w tym roku wesprzeć nasz projekt organizacyjny, czyli Aukcje Marzeń”.To już siódma edycja inicjatywy, organizowanej we współpracy z domem aukcyjnym Dom Aukcyjny Desa Unicum oraz Galeria Bellotto, mieszczącą się przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.„W tym roku będziemy prezentowali prace ponad 44 artystów – głównie obrazy, ale mamy też rzeźby i grafikę komputerową. Zapraszamy wszystkich do przyjścia i obejrzenia tych prac”.Dochód z aukcji w całości trafia na pomoc podopiecznym fundacji. Jak przypomniała Maja Zabłocka, głównym celem organizacji jest spełnianie marzeń dzieci ciężko chorych:„Głównym celem Fundacji jest spełnianie marzeń dzieci, które chorują na choroby zagrażające życiu. Działamy już ponad 20 lat i spełniliśmy prawie 11 tysięcy marzeń”.Fundacja opiera się niemal wyłącznie na pracy wolontariuszy:„Mamy około 240 wolontariuszy. Wszyscy – od zarządu po wolontariuszy – działamy dla dobra naszych podopiecznych”.Marzenia, które realizuje fundacja, mają bardzo różny charakter – od spotkań z idolami, przez podróże, aż po drobne, ale niezwykle ważne dla dzieci rzeczy codziennego użytku:„To mogą być spotkania ze sportowcami, muzykami, wyjazdy w góry, wizyta w muzeum Harry'ego Pottera czy marzenie o telefonie albo iPadzie, który staje się jedynym kontaktem ze światem”.Rozmówczyni szczegółowo opisała także drogę, jaką musi przejść przyszły wolontariusz:„Wystarczy zgłosić się przez naszą stronę. Potem poznajemy zasady działania, marzycieli i uczymy się, jak z pełnym szacunkiem pracować z dziećmi”.Proces realizacji marzeń to nie tylko zbiórka pieniędzy, ale także osobiste zaangażowanie:„Poznajemy dziecko, jego marzenie, zbieramy środki, ustalamy termin, a potem często sami w tym marzeniu uczestniczymy”.Fundacja prowadzi również wiele akcji towarzyszących, m.in. z okazji Dnia Pluszowego Misia czy Ogólnopolskiego Dnia Zdrowia:„Widok uśmiechniętych dzieci i rodziców, którzy widzą, że ktoś się troszczy o ich dziecko, jest bezcenny”.Maja Zabłocka opowiedziała także o swojej motywacji do dołączenia do wolontariatu:„Zawsze wiedziałam, że chciałabym pomagać innym. Uśmiech dziecka, uśmiech rodziców i odsunięcie trudnych chwil – to jest coś bezcennego”.Na zakończenie rozmowy zaprosiła słuchaczy na wernisaż i aukcję:„Zachęcam wszystkich, żeby spróbowali. To ogromna satysfakcja i poczucie, że robi się coś naprawdę ważnego”.Wernisaż inauguracyjny siódmej edycji Aukcji Marzeń odbywa się 6 lutego o godzinie 18.00 w Galerii Bellotto przy Krakowskim Przedmieściu 79 w Warszawie.
Jednym z tematów zaplanowanego na 11 lutego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego będą działania państwa mające na celu wyjaśnienie wschodnich kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.Jak podkreślał, prezydent RP ma konstytucyjne prawo zarówno zwołać RBN, jak i określić porządek obrad.Przyczynkiem są doniesienia medialne dotyczące otoczenia biznesowego, a być może także towarzyskiego marszałka Sejmu– mówił Puławski, zaznaczając, że chodzi o osobę pełniącą funkcję drugiej osoby w państwie.https://wnet.fm/2026/02/04/wlodzimierz-czarzasty-i-dostep-do-tajnych-informacji-abw-zabiera-glos/W centrum zainteresowania znalazły się informacje o relacjach marszałka ze Swietłaną Czestnych, rosyjską bizneswoman posiadającą polskie obywatelstwo.Z doniesień prasowych wynika, że te związki mogły rozpocząć się około 2019 roku – wskazywał rozmówca Radia Wnet.Puławski zwracał uwagę na zawodową przeszłość tej osoby.Jej kariera rozpoczęła się w 2009 roku w rosyjskim domu aukcyjnym, instytucji w 100 procentach kontrolowanej przez Kreml, finansowanej przez Sberbank – mówił, przypominając, że bank ten po agresji Rosji na Ukrainę został objęty sankcjami unijnymi i amerykańskimi. Jak dodawał, instytucja ta uzyskała decyzją Władimira Putina prawo do sprzedaży majątku federalnego Rosji, w tym mienia państwowego i sprzętu wojskowego.Kluczowym wątkiem rozmowy była kwestia dostępu do informacji niejawnych.Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z urzędu, bez przechodzenia postępowania sprawdzającego – przypominał Puławski, wskazując na obowiązujące przepisy ustawy o ochronie informacji niejawnych. Zaznaczał jednocześnie, że w przeszłości Włodzimierz Czarzasty był członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, co dodatkowo podnosi wagę sprawy.Rozmówca Radia Wnet podkreślał, że RBN nie jest sądem, a jej celem nie jest wydawanie wyroków.Prezydent chce zapytać swoje ciało doradcze, co organy państwa wiedzą, wiedziały i czy istniały jakiekolwiek przeciwwskazania – wyjaśniał. Jak dodał, sama zgodność działań z prawem (lege artis) nie zamyka dyskusji o bezpieczeństwie państwa.Puławski wskazywał również na systemową lukę w przepisach, polegającą na automatycznym dostępie parlamentarzystów do informacji niejawnych.Decyduje nie sam fakt kontaktów, lecz ich charakter i ocena służb specjalnych – zaznaczył.Zapytany o możliwe konsekwencje, rozmówca Radia Wnet stwierdził, że sprawa powinna zostać wyjaśniona publicznie przez samego marszałka Sejmu.Uważam, że marszałek Czarzasty w sposób honorowy mógłby wyjaśnić charakter swoich związków – podsumował.
Tematem rozmowy była planowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej obowiązkowa ocena funkcjonalna uczniów, która – według zapowiedzi – ma wejść do szkół od 1 kwietnia. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris, przekonywał jednak, że pod hasłem narzędzia lepszego dopasowania dydaktyki do potrzeb dziecka kryje się znacznie głębsza przebudowa systemu oświaty i nowy sposób gromadzenia informacji o rodzinie.Według rozmówcy opór wobec rozwiązania ma być powszechny i rosnąć w miarę zbliżania się terminu zmian.„Wokół pojęcia oceny funkcjonalnej mamy do czynienia z ogromnym oporem nauczycieli, pedagogów, rodziców, samych szkół. (…) Koncepcja oceny funkcjonalnej to element szerokiego pakietu bardzo głębokiej zmiany systemu edukacji. Fundamentalnym elementem jest głębokie wejście – z inwigilacją przez szkołę – w środowisko rodzinne.”Portal MEN i pytania o sytuację domową oraz majątkowąKwaśniewski wskazywał na udostępniony szkołom portal wsparcia edukacyjno-specjalistycznego. Jak mówił, już dziś zawiera on ankiety i kwestionariusze, które mają obejmować pytania o relacje rodzinne i sytuację materialną.„W październiku 2025 roku ministerstwo udostępniło portal zawierający złożone kwestionariusze i ankiety (…) z pytaniami na temat sytuacji rodzinnej, domowej, majątkowej rodziców, relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami.”Rozmówca podkreślał, że kluczowe obawy wiąże z rozporządzeniem, które – jak twierdzi – ma uczynić te narzędzia częściowo obligatoryjnymi.
Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym.W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie.O ujawnieniu dokumentów i aferze Epsteina mówił korespondent Radia Wnet w USA Tomasz Grzywaczewski. Jak podkreślał dziennikarz, skala ujawnionych materiałów jest bezprecedensowa, ale ich analiza wymaga ogromnej ostrożności.Odtajniono około 3,5 miliona dokumentów, głównie korespondencji mailowej. Panuje tu ogromny chaos. Nie jest jeszcze jasne, co dokładnie znajduje się w tych aktach, ale raczej nie będzie tu żadnego przełomu– ocenił.Zdaniem korespondenta Radia Wnet, wbrew temu, co sugerują media społecznościowe, dokumenty nie zawierają dowodów obciążających czołowych polityków USA.W tych nowo ujawnionych dokumentach nie znaleziono żadnych dowodów, które wskazywałyby na winę Donalda Trumpa czy innych prominentnych osób. Samo pojawienie się nazwiska w mailach czy wspólne zdjęcie z Epsteinem nie jest dowodem na udział w przestępstwie– mówił.Grzywaczewski zaznaczał, że Epstein celowo budował szeroką sieć kontaktów. Wskazywał, że „to pokazuje, jak bardzo ta globalna elita jest ze sobą połączona. To hermetyczny światek, w którym przewijają się te same nazwiska – biznes, polityka, show-biznes”.Rozmówca zwrócił uwagę na rolę mediów społecznościowych w eskalowaniu emocji wokół sprawy. Ocenił, że „ta sprawa nie nabrałaby takiego wymiaru, gdyby nie media społecznościowe. To one dziś żyją tą historią, tworząc kolejne teorie spiskowe i rozpowszechniając niezweryfikowane informacje”.Jako przykład podał pojawiające się w sieci fałszywe doniesienia dotyczące Elona Muska.W prawdziwych dokumentach Elon Musk odmówił zaproszenia na wyspę Epsteina. A mimo to pojawiają się sfabrykowane narracje, które szybko zaczynają żyć własnym życiem– dodał.Książę Andrzej i wątki rosyjskieJedyną postacią, która – zdaniem Grzywaczewskiego – jawi się w dokumentach szczególnie niekorzystnie, jest były książę Andrzej Mountbatten-Windsor. Wszystko wskazuje na to, że książę Andrzej był zamieszany w działalność przestępczą Epsteina. Został pozbawiony tytułu książęcego w związku z oskarżeniami o wykorzystywanie seksualne nieletnich– mówił.W dokumentach pojawiają się także liczne odniesienia do Rosji.W nowej partii akt słowo ‘Putin' pojawia się ponad tysiąc razy, a ‘Rosja' niemal sześć tysięcy razy. To jednak niczego jeszcze nie dowodzi – te wyliczenia zrobiła sztuczna inteligencja, a każdą relację trzeba analizować w kontekście– zaznaczył.Grzywaczewski wskazywał, że trop służb specjalnych może być ważniejszy niż wizja jednego „globalnego spisku”. Jak mówił, nie wierzy w teorie spiskowe, ale wierzy w spiski. I wskazał, że za taką karierą jak Epsteina bardzo często stoją działania służb specjalnych i zbieranie kompromatów.Podsumowując, korespondent Radia Wnet podkreślił, że ujawnione akta nie zmieniają układu sił w USA.Te nowe dokumenty nie są przełomowe. Nie wstrząsnęły amerykańską sceną polityczną i nie wpływają na pozycję Donalda Trumpa. W mediach głównego nurtu w Stanach to nie jest temat numer jeden– zwrócił uwagę.Jego zdaniem największym efektem ujawnienia akt jest osłabienie wizerunku elit.Pokazują, jak bardzo elity są oderwane od rzeczywistości. Dziś jednak trudniej niż kiedyś działać całkowicie w ukryciu – nawet po latach takie sprawy mogą wypłynąć i zostać ocenione przez opinię publiczną– powiedział./fa
Na koniec ósmego już cyklu portretowych rozmów z twórczymi i niepokornymi kobietami spotykam się z Katarzyną Janowską, doświadczoną dziennikarką zajmującą się od lat kulturą we wszystkich jej wymiarach. Katarzyna Janowska to współautorka pamiętnych „Rozmów na koniec wieku” oraz „Rozmów na nowy wiek” (serii wywiadów z najwybitniejszymi przedstawicielami szeroko pojętej kultury polskiej), autorka „Hali odlotów” w TVP Kultura (której była swego czasu szefową) i pomysłodawczyni nagród kulturalnych Onetu i m.st. Warszawy „O!Lśnienia” (obchodzących właśnie 10-lecie). Rozmawiamy o tym, jak zmieniało się dziennikarstwo, społeczeństwo i obraz polskiej kultury w kolejnych dekadach kariery bohaterki. O jej dorastaniu w nobliwym Krakowie między uporządkowanym domem, legendarną „Piwnicą pod Baranami” a intensywnym wirem towarzysko-intelektualno-kulturalnym podwawelskiej metropolii, i o tym, jakie ślady zostawiło w niej to miasto. O szukaniu równowagi między życiem prywatnym a zawodowymi ambicjami i cenie, jaką się płaci za dążenie do spełnienia. O tym, co znaczyło i znaczy dziś bycie niezależną kobietą, wyrazistą osobowością, która chce realizować swoją wizję w rodzimych mediach, we wciąż zaskakująco patriarchalnym kulturowym otoczeniu.Podcastu „Jak ona to robi” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Czwarta zima wojny, brak wody i prądu oraz pytanie, które zadaje sobie cały świat: kiedy pokój? Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił, że dokument dotyczący amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa jest już całkowicie gotowy do podpisu. Co udało się osiągnąć podczas weekendowych rozmów trójstronnych z udziałem Ukrainy, Stanów Zjednoczonych i Rosji?
"Polski system elektroenergetyczny jest na wysokie mrozy, niskie temperatury gotowy, odporny. Te temperatury nie doprowadzą w Polsce do blackoutu" – powiedział minister energii Miłosz Motyka w Porannej rozmowie w RMF FM. Rozmówca Tomasza Terlikowskiego dodał, że mimo ogromnego zapotrzebowania na energię Polska miała jeszcze pewien zapas. "Mieliśmy jeszcze rezerwę (…), ponad 15 proc., wymagane jest kilka procent" – dodał.
Rosnące ceny energii, niestabilność systemów opartych na OZE i coraz większe obciążenia dla gospodarstw domowych – to główne wątki rozmowy z Mateusz Dzieduszycki, dziennikarzem i współautorem filmu Odnawialne źródła pieniędzy, który na antenie Radia Wnet krytycznie ocenił kierunek europejskiej transformacji energetycznej.Dzieduszycki podkreślał, że praca nad dokumentem o odnawialnych źródłach energii trwała kilka lat i nie zakończyła się wraz z premierą filmu.Ten film produkowałem przez pięć lat i on zostawił trwałe piętno. Problem nie zniknął – film się skończył, ale my dalej płacimy wysokie rachunki za energię– podkreślił. Jak zaznaczył, rozmowy z ekspertami – także tymi zaangażowanymi w ochronę klimatu – prowadziły do podobnych wniosków.Odnawialne źródła energii, które są źródłami niestabilnymi, nie rozwiązują żadnego problemu, a generują nowe problemy– wskazał. W ocenie gościa Radia Wnet Polska nie jest skazana na drogi prąd. Jak mówił, „jesteśmy jednym z krajów z najwyższymi cenami energii w Europie. A to można zmienić. To nie jest sytuacja, na którą jesteśmy skazani”. Dzieduszycki wskazywał, że kluczowe jest porozumienie między ekspertami, przemysłem i opinią publiczną.Energia musi być tania, bezpieczna i czysta – nie tylko nominalnie czysta. Bez taniej i stabilnej energii nie ma przemysłu, nie ma dobrobytu i nie ma ciepłych mieszkań– powiedział. Jednym z centralnych wątków rozmowy była zmiana znaczenia pojęcia „czysta energia”.Słowo ‘czysta' zostało zawłaszczone, żeby promować nieefektywne rozwiązania. My musimy je odzyskać – czysta energia to taka, która nie szkodzi zdrowiu, a nie tylko taka, która nie emituje CO₂– zwrócił uwagę. Dzieduszycki podkreślał, że inicjatywa ETIC nie zajmuje stanowiska w sporze o dwutlenek węgla, lecz sprzeciwia się cenzurowaniu debaty.Dyskusja o CO₂ nie może być ośmieszana ani cenzurowana. To nie sprzyja racjonalnej transformacji energetycznej– dodał. W ocenie rozmówcy, mimo ogromnych nakładów finansowych, OZE nie spełniły obietnic. Mówił, że „od dziesięcioleci wydajemy biliony euro, dolarów i złotych na odnawialne źródła energii, a dwutlenku węgla w atmosferze nie ubywa”.Jego zdaniem skutkiem jest spadek konkurencyjności europejskich gospodarek.Dzieduszycki odniósł się także do systemu ETS2 i jego wpływu na gospodarstwa domowe. Jak mówił, „przeciętna polska rodzina dokłada dziś około 14 tysięcy złotych rocznie do zielonej polityki Unii Europejskiej. Po wdrożeniu ETS2 ta kwota może zbliżyć się do 20 tysięcy”.Rozmówca krytycznie oceniał dalszą rozbudowę energetyki wiatrowej i fotowoltaicznej.Niestabilne odnawialne źródła energii nie powinny przekraczać 30–40 procent miksu energetycznego. Powyżej tego poziomu system się destabilizuje– mówił. Przestrzegał przed powielaniem doświadczeń innych krajów.Blackout w Hiszpanii czy recesja w Niemczech pokazują, dokąd to prowadzi. Dokładanie kolejnych wiatraków i paneli w naszym klimacie nie ma sensu– powiedział. Zdaniem Dzieduszyckiego alternatywa istnieje.Po co inwestować w niestabilne źródła, skoro te same pieniądze można przeznaczyć na energetykę jądrową, która daje tani, czysty i bezpieczny prąd?– pytał. Wskazywał na planowane elektrownie jądrowe oraz rozwój małych i średnich reaktorów jako realny kierunek dla Polski./fa
W najbliższych dniach w Pałacu Prezydenckim ma dojść do spotkania prezydenta z przedstawicielami klubów i kół parlamentarnych. Nie wszystkie ugrupowania zapowiedziały jednak udział. W Radiu Wnet o znaczeniu tej inicjatywy i jej politycznych konsekwencjach mówił Robert Bagiński z portalu Inna Polityka.Zdaniem Roberta Bagińskiego zapowiedziane rozmowy pokazują, że prezydent Karol Nawrocki wchodzi w politykę nie tylko w wymiarze symbolicznym, ale również praktycznym.Prezydent wchodzi do polityki mocniej, bo jest o czym rozmawiać. Polacy właśnie tego oczekują od głowy państwa – żeby rozmawiała, bo mamy dziś ogrom spraw, którym trzeba nadać bieg– komentował. Jak podkreślał gość Radia Wnet, brak rozmowy między najważniejszymi instytucjami państwa staje się sam w sobie problemem politycznym.Brak rozmowy jest politycznym grzechem. I ten grzech dziś popełniają rządzący – w tym przypadku Koalicja Obywatelska oraz Lewica– mówi. Bagiński odnosił się wprost do zapowiedzi nieobecności części ugrupowań na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim. Jego zdaniem nie jest to gest wobec osoby prezydenta, lecz wobec państwa jako takiego.Jeżeli ktoś myśli, że w ten sposób bojkotuje Karola Nawrockiego, bo wchodzi na ich poletko, to nie. Oni bojkotują instytucję państwa– dodaje. Dziennikarz zwracał uwagę, że taki gest wpisuje się w szerszy problem osłabiania autorytetu instytucji publicznych.Nie bylibyśmy tym zdziwieni, gdyby nie fakt, że wiele innych instytucji państwowych jest po prostu niszczonych– wskazał. Ustawy prezydenckie bez biegu w SejmieJednym z powodów zaproszenia partii do rozmów – jak wskazywał Bagiński – jest impas wokół prezydenckich inicjatyw legislacyjnych.W Sejmie jest kilka ustaw prezydenckich, którym nie nadano żadnego biegu. Nie są procedowane w żaden sposób– zwrócił uwagę. Wśród nich wymieniał m.in. projekty dotyczące cen energii – jego zdaniem kluczowe społecznie.Sprawa obniżenia cen energii, szczególnie po mroźnej zimie, może być dla wielu Polaków wręcz zabójcza– dodał. Gość Radia Wnet przekonywał, że niechęć do rozmów z prezydentem ma także wymiar czysto wizerunkowy.Rządzący nie chcą, aby prezydent był pokazywany jako ktoś, kto prowadzi dialog w ważnych dla obywateli sprawach– komentował. Jak dodał, koliduje to z narracją, w której prezydent ma być przedstawiany wyłącznie jako hamulcowy działań rządu./fa
W rozmowie na antenie Radia Wnet Sławomir Brzózek, dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK, skrytykował projekt ustawy UC100 dotyczący opakowań i odpadów opakowaniowych. Kluczowym elementem zmian ma być nowy model rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), wynikający z unijnych regulacji.Gość programu zwrócił uwagę, że sama idea ROP nie jest dla branży nowością, ale sposób jej wdrażania w Polsce budzi poważne wątpliwości.„To jest koncepcja, która mówi, że producenci powinni brać odpowiedzialność za opakowania w całym cyklu ich życia – od projektowania, przez użytkowanie, aż po zagospodarowanie. Projektowanie powinno być z myślą o recyklingu albo ponownym użyciu” – podkreślał.Jak zaznaczył, Polska jest ostatnim krajem Unii Europejskiej, który nie wdrożył jeszcze pełnego systemu ROP.„Jesteśmy już ponad dwa lata spóźnieni. Będziemy za chwilę karani za opieszałość legislacyjną” – ostrzegał.„Opłata, która ma wszystkie cechy podatku”Zdaniem Sławomira Brzózka obecny projekt UC100 wprowadza rozwiązania, które w praktyce oznaczają nową daninę publiczną.„Minister ma na poziomie rozporządzenia ustalać wysokość opłaty opakowaniowej. Nie znamy żadnych szczegółów. To jest kolizja konstytucyjna, bo wprowadza daninę, która ma wszystkie znamiona podatku” – mówił.Jak wyjaśniał, opłata ma być pobierana w wysokości wyższej, niż wynikałoby to z realnych kosztów systemu.„Danina publiczna powinna być pobierana w takiej wysokości, jaka jest potrzebna na konkretny cel. Tutaj te przesłanki nie są zachowane. De facto wprowadza się podatek w postaci opłaty opakowaniowej”.Konsument zapłaci więcejW ocenie przedstawiciela branży skutki finansowe zmian odczują przede wszystkim konsumenci.„Każdy, kto sprzedaje cokolwiek w opakowaniu, ten koszt wliczy w cenę produktu. I to my, jako klienci, zapłacimy więcej” – podkreślał.Choć – jak zaznaczył – sama zasada płacenia za przyszłe zagospodarowanie odpadów nie budzi sprzeciwu, problemem jest sposób jej realizacji.„Nikt rozsądny nie ma problemu z tym, że płacimy za zagospodarowanie odpadu. Problem w tym, że to jest rozwiązanie stricte podatkowe”.Koniec Organizacji Odzysku?Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu ma być marginalizacja dotychczasowych organizacji odzysku.„Ten model upaństwawia cały obszar gospodarki odpadami. Organizacje odzysku będą wymazane z systemu, a to są podmioty z ogromnym know-how” – zaznaczył Brzózek.Wyjaśniał, że obecnie pełnią one kluczową rolę w organizowaniu przepływów finansowych i kontroli realizacji obowiązków producentów.„Dają producentom pewność, że w ich imieniu dopilnują wszystkich procesów, że zapłacą tyle, ile trzeba i osiągną wymagane poziomy recyklingu”.Według rozmówcy ich eliminacja oznacza utratę rynkowych mechanizmów kontroli.Odpowiedzialność spadnie na państwo i obywateliZdaniem gościa audycji nowy system przenosi odpowiedzialność za realizację celów recyklingowych na administrację publiczną – a pośrednio na wszystkich obywateli.„W świetle tego projektu odpowiedzialność będzie na państwie, czyli na każdym z nas. Jeśli państwo się nie wywiąże, zapłacimy kary” – mówił.Jednocześnie środki z opłaty mają trafiać do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i być rozdzielane w trybie konkursowym.„Samorządy i firmy będą musiały składać wnioski. Jeśli będą wątpliwości, wypłata może być mniejsza albo opóźniona”.„To wywraca podwaliny myślenia gospodarczego”Sławomir Brzózek ocenił, że projekt UC100 może mieć długofalowe, negatywne skutki dla całego sektora.„To mechanizm, który wywraca podwaliny myślenia gospodarczego w Polsce. Zdejmuje odpowiedzialność, a zarządza nim strona, która nie ma presji na efektywność”.Jak dodał, w systemie nie przewidziano jasnych kryteriów oceny jego skuteczności.„Nawet nie wiemy, co będziemy musieli wykazać, żeby udowodnić, że system działa dobrze”.„Kto naprawdę jest zanieczyszczającym?”Rozmówca zakwestionował również prostą interpretację zasady „zanieczyszczający płaci”.„Kto jest realnym zanieczyszczającym? Producent, który musi pakować produkty, bo wymaga tego prawo? Czy konsument, który decyduje, co zrobi z opakowaniem?” – pytał.Jego zdaniem obecny projekt nie uwzględnia odpowiedzialności użytkowników końcowych.„Mówi się: producenci zapłacą. A nie mówi się ludziom, że to oni zapłacą, kupując droższe produkty”.Niejasny los ustawyProjekt UC100 przeszedł konsultacje społeczne, w trakcie których zgłoszono ponad 1600 uwag. Do dziś nie opublikowano pełnego raportu z konsultacji.„Ministerstwo ciągle pracuje nad poprawkami. Nie wiemy, kiedy projekt trafi dalej. Na pewno w tym półroczu nie będzie w komisji sejmowej” – relacjonował Brzózek.Wyraził też obawy co do transparentności procesu.„Nie spodziewam się poprawy jakości. Półtora roku pracy pokazuje, że kluczowi interesariusze są mniej ważni niż sam fakt uchwalenia ustawy”.„Ustawa dla sukcesu, nie dla systemu”Na zakończenie rozmowy gość Radia Wnet podsumował swoje obawy dotyczące kierunku zmian.„Najważniejsze jest to, żeby przygotować jakąś ustawę i ogłosić sukces. A niekoniecznie stworzyć system, który będzie efektywny i sprawiedliwy”.
Vstříknutí kostního cementu dokáže pacienta se zlomeným obratlem postavit ze dne na den na nohy. Takzvanou vertebroplastiku dělají intervenční radiologové z Homolky už čtvrtstoletí. Běžná je i na dalších pracovištích po celé republice, kde ji provádějí také ortopedi nebo neurochirurgové. Cement při operaci ztuhne během několika minut a obratel se už nikdy nezlomí. Lékaři tak pomáhají například pacientům s osteoporózou.Všechny díly podcastu Magazín Experiment můžete pohodlně poslouchat v mobilní aplikaci mujRozhlas pro Android a iOS nebo na webu mujRozhlas.cz.
Gościem programu jest Marcin Szczypiorski – doświadczony jeździec, trener, działacz sportowy oraz były prezes Polskiego Związku Jeździeckiego.Rozmowa koncentruje się na historii i aktualnych wyzwaniach polskiego jeździectwa, w tym braku integracji między sportem a hodowlą koni oraz deregulacji zawodu trenera, która negatywnie wpłynęła na jakość szkolenia. Rozmówca dzieli się osobistymi doświadczeniami oraz apeluje o wprowadzenie programów wsparcia dla mniej zamożnych rodzin pragnących uprawiać jeździectwo. W audycji pojawia się też wątek niepewnej przyszłości warszawskiego toru wyścigowego na Służewcu.
Dwa dni po śmierci Valentino Garavaniego, jednego z najwybitniejszych projektantów XX wieku, na antenie Radia Wnet jego sylwetkę i znaczenie dla świata mody przybliżyła Halina Rostkowska-Niemczyk, redaktor naczelna dwujęzycznego, modowo-dyplomatycznego magazynu La Mode et la Diplomatie.Jak podkreślała rozmówczyni, Valentino był kimś znacznie więcej niż tylko projektantem.„Valentino stał się ikoną, która wywarła wpływ daleko poza granice trendów i epok. On zmienił świat mody i wyznaczył nowe standardy piękna” – mówiła Rostkowska-Niemczyk.Centralnym punktem jego twórczości było zawsze wydobywanie naturalnego piękna kobiet.„Zależało mu przede wszystkim na jednym – wydobywać z kobiet prawdziwe piękno. Za to kobiety go kochały i to one wyniosły go na szczyt światowej mody”.Rozmówczyni przypomniała także anegdotę z młodości projektanta – moment olśnienia w barcelońskiej operze, gdy widok kobiet w czerwonych sukniach na zawsze związał jego nazwisko z legendarną czerwienią.„Ta czerwień stała się jego znakiem rozpoznawczym, choć dziedzictwo Valentino to znacznie więcej niż jeden kolor”.Valentino – wbrew rewolucjom obyczajowym lat 60. i 70. – świadomie wracał do klasyki, inspirując się złotą erą Hollywood.„Jego podejście było rewolucyjne. Zamiast prowokacji szukał zmysłowości, klasy i naturalnego piękna. Zawsze potrafił sprostać wymaganiom kobiet”.W rozmowie wielokrotnie powracał motyw dziedzictwa i niepowtarzalności stylu mistrza.„To ikona. Nie będzie powtórki z rozrywki. Następcy mogą kontynuować jego drogę, ale za tym stylem będziemy tęsknić” – przyznała redaktor naczelna.Valentino był również projektantem wielkich przyjaźni – ubierał i przyjaźnił się z największymi ikonami XX wieku.„Przez dwa lata tworzył wszystkie stroje dla Jackie Kennedy. Jego kreacje nosiły Elizabeth Taylor, Sophia Loren, Julia Roberts, Cate Blanchett… Kobiety o bardzo różnych typach urody, a on potrafił ubrać każdą z nich”.Rostkowska-Niemczyk zwracała uwagę, że kreacje Valentino były rozpoznawalne bez podpisu.„Nie trzeba było mówić, że to Valentino. To się widziało. Czuło się klasę i prestiż”.Na zakończenie rozmowy padły słowa, które stały się symbolicznym podsumowaniem jego filozofii:„Moda przemija, modą się bawimy. Ale styl – albo się go ma, albo nie. I Valentino Garavani ten styl miał”.
W studiu Radia Wnet gościmy Agnieszkę Stankiewicz (Warszawskie Centrum Pomocy Rodzinie) oraz Emilię Bortkiewicz (Ośrodek Pmocy Społecznej Dzielnica Wola). Rozmówczynie wyjaśniają podstawy działania pieczy zastępczej i pomocy społecznej w Polsce.
Port Haller to nowa inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości zakładająca budowę pełnomorskiego portu Ro-Ro (czyli naczep drogowych, pojazdów kołowych oraz jednostek wojskowych) na Bałtyku. Ma on powstać w Choczewie, w bezpośrednim sąsiedztwie planowanej pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Port wypełniłby lukę w systemie transportowym i obronnym kraju.Inwestycja ma zapewnić Polsce dostęp do dwóch nowych korytarzy handlowych: bałtycko-czarnomorskiego oraz adriatycko-bałtyckiego, które – według zapowiedzi – mają być gotowe w ciągu najbliższych pięciu lat. Jednocześnie port ma pełnić funkcję bezpiecznej bramy dla przerzutu wojsk sojuszniczych NATO, pozostając poza zasięgiem rosyjskiej artylerii dalekiego zasięgu z Obwodu Królewieckiego i w obszarze działania bazy antyrakietowej w Redzikowo.O szczegółach tej koncepcji w Poranku Radia Wnet mówił Arkadiusz Szyszka, wieloletni pracownik infrastruktury portowej i energetycznej oraz analityk. Zdaniem Szyszki, kluczowe jest to, że infrastruktura portowa w Choczewie i tak powstanie – niezależnie od politycznych deklaracji.Zanim przejdziemy dalej: w Choczewie buduje się elektrownię jądrową. Żeby ją wybudować, trzeba przywieźć olbrzymie elementy konstrukcji – generatory, piece, bardzo duże gabaryty. Do tego potrzebny jest terminal. I w ramach tej budowy taki terminal już powstaje, budowany przez Urząd Morski w Gdyni– wyjaśnia.Jak dodaje, terminal oznacza w praktyce nabrzeże, falochron, drogę i linię kolejową, czyli pełną podstawę do obsługi dużych ładunków.To jest tak naprawdę nabrzeże, przy którym statek może zacumować i się rozładować, do tego falochron, żeby się nie bujał, droga i kolej. I ktoś, kto zna realia portów Trójmiasta, wpadł na bardzo dobry pomysł, bo w Gdyni od lat mamy przeładunki Ro-Ro– mówi Szyszka.https://wnet.fm/2026/01/14/port-haller-na-baltyku-nowa-brama-handlowa-i-militarna-polski/Analityk tłumaczy, że technologia Ro-Ro – czyli roll on, roll off – obejmuje nie tylko samochody osobowe, ale też naczepy, wagony, wielkie elementy infrastrukturalne czy komponenty farm wiatrowych. Problemem Trójmiasta jest jednak brak miejsca.Gdynia potrzebuje ogromnych placów składowych. Tych ładunków nie można stawiać jeden na drugim. One muszą stać obok siebie i być bardzo szybko rozładowywane. Gdynia po prostu nie ma hektarów – port jest zamknięty przez miasto– podkreśla.Zdaniem Szyszki, Choczewo daje przestrzeń, której brakuje w istniejących portach, a jednocześnie wpisuje się w europejskie korytarze transportowe łączące Skandynawię z południem kontynentu.Tu się włączają transeuropejskie projekty transportowe. Turcja, Grecja, południe Europy – tam się bardzo dużo buduje. Te korytarze mają łączyć Skandynawię z Adriatykiem i Morzem Egejskim– wskazuje.Rozmówca Radia Wnet zwraca też uwagę na aspekt militarny inwestycji.To jest port na uboczu, łatwy do ochrony. Gdyby zostawić ruch pasażerski w Trójmieście, a ładunki stricte przemysłowe i wojskowe przenieść do Choczewa, to z punktu widzenia logistyki i bezpieczeństwa to jest rewelacja– ocenia.Choć PiS jest dziś w opozycji, Szyszka przekonuje, że sama infrastruktura i tak zostanie zbudowana.On powstanie tak czy siak. Może nie będzie się nazywał Haller, ale będzie nabrzeże, będzie droga i będzie falochron. Pytanie tylko, czy ktoś to wykorzysta, czy to będzie stało i rdzewiało– mówi.Nowy port mógłby też zmienić układ sił na Bałtyku.W przeładunkach Ro-Ro liczy się czas. To żegluga krótkodystansowa, głównie kierunki skandynawskie. Będziemy konkurować z Rostockiem i innymi portami, a to oznacza realną walkę o strumienie towarów– podsumowuje analityk./fa
W Radiu Wnet Bartłomiej Krzych, radny miejski z Wieliczki i jeden ze skarżących uchwałę o Strefie Czystego Transportu w Krakowie, relacjonował przebieg głośnej rozprawy w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym. Jak podkreślał, sprawa przyciągnęła ogromne zainteresowanie mediów i opinii publicznej.„Temat przyciągnął wielu obserwatorów. W zasadzie sala była wypełniona mediami. My mieliśmy w ogóle jako strona skarżąca problem z uzyskaniem kontaktu wzrokowego ze składem sędziowskim, bo praktycznie sala była obgadana operatorami kamer.”Rozpatrywane były cztery skargi: wojewody małopolskiego oraz trzy obywatelskie – gminy Skawina, samego Krzycha i posła Andrzeja Adamczyka. Sąd jednak zdecydował się rozpoznać jedynie skargę wojewody, co wywołało u rozmówcy poczucie głębokiego rozczarowania.„W mojej ocenie ten wyrok jest antyobywatelski z dwóch powodów. Po pierwsze sąd odrzucił wszystkie skargi obywatelskie, czyli rozpatrywał tylko skargę wojewody, i to w bardzo wąskim zakresie.”Radny zwracał uwagę na fakt, że orzeczenie zapadło stosunkiem głosów 2 do 1 i że jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, które nie zostało odczytane na sali.„Ten wyrok zapadł stosunkiem 2 do 1. Jeden pan sędzia miał zdanie odrębne, którego nie wygłoszono. To był ten sam sędzia, który dwa lata temu orzekał przy unieważnieniu pierwszej uchwały o strefie.”Pewne fragmenty uchwały jednak uchylono. Sąd zakwestionował m.in. definicję mieszkańca Krakowa oraz ograniczenie zwolnień z zakazu wjazdu tylko do publicznych placówek medycznych.„Sąd usunął z definicji mieszkańca obowiązek zameldowania. A jeśli chodzi o placówki zdrowia, uznał, że nie można ograniczać tego tylko do publicznych – zwolnienie musi dotyczyć również prywatnych.”Radny wskazywał jednak, że w jego ocenie problem z definicją mieszkańca jest znacznie głębszy.„Według uchwały mieszkańcem Krakowa może być ktoś, kto odprowadza podatek rolny do miasta. Ale taki podatek może płacić mieszkaniec Wieliczki czy Warszawy, jeśli ma działkę w Krakowie. To absurd.”W dalszej części rozmowy Bartłomiej Krzych zapowiedział, że sprawa na tym etapie się nie kończy. Skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego jest bardzo prawdopodobna, a kolejne obywatelskie skargi już wpływają.„Ja będę wspierał osoby, które będą jeszcze wnosić skargi. Już wpłynęła jedna, która nie była rozpatrywana, bo przyszła za późno. Prawdopodobnie będzie ich więcej.”Radny przywołał też argumenty posła Andrzeja Adamczyka i dane o jakości powietrza, wskazujące – jego zdaniem – że poprawa w Krakowie nastąpiła dzięki infrastrukturze, a nie strefie.„Od kiedy została otwarta Północna Obwodnica Krakowa, w 2025 roku stężenia tlenków azotu w centrum były już w normie na wszystkich stacjach.”Na koniec rozmowy Radny Wieliczki opisał nastroje panujące wśród mieszkańców po pierwszych 15 dniach funkcjonowania SCT.„Ludzie nadal nie rozumieją, jakie są wymogi. Infolinia jest tak oblężona, że w kolejce jest czasem kilkaset osób. Nawet urzędnicy nie są pewni swoich odpowiedzi.”Szczególnie krytycznie oceniał absurdalne procedury dotyczące wjazdu do placówek medycznych.„Osoba starsza, która nie obsługuje Internetu, żeby zgłosić wizytę, musi jechać do urzędu w centrum Krakowa, który też jest w strefie. Czyli żeby skorzystać ze zwolnienia, musi najpierw wjechać do strefy.”Rozmówca podkreślał, że wiele zależy teraz od pisemnego uzasadnienia wyroku i od zdania odrębnego sędziego.„Podkreślam to zdanie odrębne, bo to daje nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone.”
"Mam nadzieję, że e-rejestracja i położenie nacisku na wizyty pierwszorazowe, jeżeli chodzi o lekarzy specjalistów, spowoduje to, że kolejki powinny się zmniejszać” – mówiła Jolanta Sobierańska-Grenda, ministra zdrowia, w Porannej rozmowie w RMF FM. Rozmówczyni Tomasza Terlikowskiego wskazała, że obecnie średni czas oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty wynosi 4 miesiące. Szefowa resortu mówiła też o problemach psychiatrii dziecięcej, a także planowanych podwyżkach dla medyków. Sobierańska-Grenda oceniła też, że nie zanosi się na zmiany w składce zdrowotnej.
Aleksandra Fedorska, dziennikarka i publicystka, na antenie Radia Wnet odniosła się do niepokojącego zdarzenia na niemieckiej kolei. W Essen wykoleił się pociąg towarowy przewożący niebezpieczne substancje, a śledczy badają możliwość celowego działania na torach. Jak relacjonowała Fedorska, sprawa była w niemieckich mediach opisywana zaskakująco oszczędnie.Względnie mało było relacji na ten temat w Niemczech. Na szczęście do wybuchu ewentualnego transportu amunicji lub sprzętu wojskowego nie doszło– podkreślała. Z jej informacji wynika, że do torów miała zostać przymocowana metalowa nakładka. Trudno powiedzieć, czy taki metal byłby w stanie wykoleić pociąg transportujący sprzęt wojskowy lub amunicję. To bardzo techniczna kwestia– zaznaczyła.Rozmówczyni Radia Wnet zwróciła uwagę na szerszy kontekst podobnych zdarzeń w Niemczech.Faktycznie sabotażów i poważnych awarii – sieci elektrycznych, kolei – w ostatnim czasie jest multum. Tego jest bardzo dużo– mówiła.Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów była awaria w Berlinie, gdy zimą ponad 100 tysięcy osób przez kilkadziesiąt godzin pozostawało bez prądu.To był szok i sprawdzian dla niemieckich służb bezpieczeństwa, którego niestety nie zdały– oceniła Fedorska.Jej zdaniem niemieckie władze i media starają się dziś ostudzać nastroje i unikać jednoznacznych sformułowań.Nie ma sprawców, co jest skandaliczne. Opinia publiczna jest uspokajana, a o ekstremistycznych powiązaniach mówi się bardzo ostrożnie, choć one z pewnością istnieją– dodała. Dziennikarka przypomniała też wcześniejsze przypadki, które budują obraz narastającego problemu: alarmy w koszarach, podejrzenia skażenia wody, podpalenia ciężarówek czy kradzieże amunicji na dużą skalę, także z udziałem Bundeswehry.Fedorska wskazała również na głośne, lecz niewyjaśnione incydenty – pożary w zakładach zbrojeniowych i chemicznych.Opinia publiczna nigdy nie usłyszała, kto to zrobił. Nie było procesów, nie było winnych. To jest bardzo niepokojące– oceniła.Na tym tle w niemieckich mediach – zwłaszcza poza głównym nurtem – pojawiają się hipotezy o możliwych powiązaniach środowisk ekstremistycznych z finansowaniem publicznym.Jak zaznaczyła, są to poszlaki i hipotezy obecne w debacie publicznej, lecz brak rozliczeń i wyjaśnień tylko pogłębia społeczne obawy./fa
(0:00) Wstęp(0:48) Donald Trump wezwał Kubę do zawarcia porozumienia ze Stanami Zjednoczonymi(2:20) Grenlandzkie partie deklarują, że wyspa nie chce stać się częścią USA(3:49) Iran ostrzega Amerykę i Izrael przed atakami w związku z trwającymi protestami społecznymi(5:20) Umowa handlowa pomiędzy Unią Europejską i Mercosur zostanie podpisana w najbliższą sobotę(6:43) Premier Włoch wzywa Europę do podjęcia rozmów z Rosją(8:08) Kurdyjscy bojownicy po walkach z syryjską armią wycofali się z AleppoInformacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.
Rozmówcą Jakuba Duszaka jest Łukasz Kucharczyk – autor rozprawy doktorskiej Granice ciała. Somapoetyka w twórczości Stanisława Lema oraz książek z gatunku fantastyki (Granty i smoki i Wszystkie drogi prowadzą), a także doktor nauk humanistycznych i adiunkt w Katedrze Literatury XX wieku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.W rozmowie na antenie Radia Wnet, pisarz dogłębnie omawia życie i twórczość Stanisława Lema. Na początku zaznacza:W dalszym ciągu Stanisław Lem, w kontekście wszystkich wznowień jego ksiażek, to jest jeden z najchętniej czytanych pisarzy, nie tylko fantastycznych, ale pisarzy w ogóle w Polsce.Lem i obcyRozważając sposób, w jaki Stanisław Lem konstruował postacie i byty pozaziemskie, Łukasz Kucharczyk zwraca uwagę, że pisarz odrzucał popularną w fantastyce wizję kosmosu jako zbioru egzotycznych, lecz w gruncie rzeczy ziemskich światów:My szukamy luster w kosmosie. I tak naprawdę we wszystkich tych opowieściach, całej twórczości jedyne co ludzkość znajduje to tylko lustra.~ mówi literaturoznawca, odwołując się do słynnej sceny z Solaris, w której bohaterowie uświadamiają sobie, że wyprawy kosmiczne nie służą poznaniu Innego, lecz potwierdzaniu własnych wyobrażeń. W tym sensie Lem polemizuje z popkulturową fantastyką spod znaku Gwiezdnych wojen i Star Treka, gdzie planety i ich mieszkańcy są jedynie fantastycznymi wariantami Ziemi.Lem a socjalizmAnalizując wątki życia czołowego przedstawiciela polskiej literatury fantastycznej, Łukasz Kucharczyk uznaje, że komunistyczne akcenty dostrzegalne we wczesnych dziełach Lema nie świadczą o prosocjalistycznym wyrazie ogółu jego twórczości:Wydaje mi się, że to była bardziej młodzieńcza, powojenna wiara w odbudowę tego świata. Ona została szybko utrącona, zresztą to bardzo szeroko też jest opisywane w lemowskiej twórczości, szczególnie tej groteskowej.~ stwierdza pisarz i w tym kontekście wspomina Ijona Tichy'ego bohatera Dzienników gwiazdowych. W jednym z tych opowiadań, podróżnik międzygalaktyczny trafia na planetę, na której funkcjonuje Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego – maszyna mająca za zadanie zaprowadzić porządek absolutny.Kończy się to tym, że po prostu wszyscy mieszkańcy są przekształceni w estetyczne, bardzo ładnie do siebie pasujące desenie, które zdobią całą planetę. Więc jakby to jest już jeden z pierwszych i nie jedynych w symboli naigrywania się Lema z tych błędów i wypaczeń socjalizmu.~ interpretuje Łukasz Kucharczyk.Lem przez pryzmat pamięciJak mówi nasz gość, w dziełach Lema nie brakuje też wątków autobiograficznych. Istnieje podejrzenie, że młody Stanisław przebywał w lwowskim getcie. Według prof. Agnieszki Gajskiej Solaris można interpretować właśnie poprzez pryzmat pamięci:Solaris to są widma de facto, prawda? Widma ludzi, których odeszli, widma być może traum wojennych.~ mówi rozmówca./ab
Rozmowa w Poranku Radia Wnet miała nietypową formułę – w studiu spotkali się dwaj goście: Mariusz Pilis, reżyser i korespondent wojenny, oraz ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan prezydenta RP. Goście rozmawiali o środowisku kibiców, pielgrzymce na Jasną Górę i znaczeniu filmu "Bunt Stadionów" po trzynastu latach od premiery.Punktem wyjścia była informacja, że Karol Nawrocki weźmie udział w najbliższej pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Ks. Wąsowicz podkreślał, że obecność prezydenta nie jest gestem jednorazowym ani politycznym, lecz konsekwencją wieloletniej relacji.Był na pielgrzymce jako zwykły kibic Lechii Gdańsk, był jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, był jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Bardzo się cieszymy, że ten nowy etap pielgrzymowania rozpoczynamy już z prezydentem Rzeczypospolitej– mówił kapelan.W rozmowie pojawił się także wątek wypowiedzi premiera Donald Tusk o „dociskaniu śruby” i określeniu „król kiboli”. Obaj rozmówcy zgodnie dystansowali się od tej retoryki, wskazując, że nie ona jest dziś najważniejsza.Nieważne są słowa pana premiera, ale to, że od tylu lat kibice z całej Polski, często ze sobą zwaśnieni, potrafią się jednoczyć wokół spraw naprawdę ważnych– podkreślał ks. Wąsowicz.Kolejnym tematem rozmowy stał się film Bunt Stadionów, którego projekcja zaplanowana jest podczas pielgrzymki. Mariusz Pilis zwracał uwagę, że po trzynastu latach film trafia do zupełnie nowego pokolenia.To jest zupełnie nowa generacja. Ludzie, którzy wtedy mieli po osiem czy dziesięć lat, dziś są dorosłymi Polakami. Oni rozumieją, co się dzieje w Polsce i bardzo często angażują się w różne inicjatywy– mówił reżyser. W tej perspektywie pojawiła się idea kontynuacji filmu – nie jako nostalgicznego powrotu, lecz zapisu współczesnych sporów i napięć.Co jakiś czas to samo wyzwanie wraca. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, ale spór o wartości pozostaje– zauważył ks. Wąsowicz, dodając, że decyzja o ewentualnej drugiej części mogłaby zapaść właśnie na Jasnej Górze.Rozmówcy szeroko mówili o roli stadionów jako miejsca artykulacji społecznego sprzeciwu. Pilis przypominał, że to właśnie z trybun płynęły hasła, które w ostatnich latach obiegły całą Polskę.To był bardzo autentyczny, oddolny głos. Trybuny mówiły wyraźnie, że coś jest nie tak i że ten fałsz, który znowu przebija się do przestrzeni publicznej, trzeba nazwać po imieniu– podkreślał.Ks. Wąsowicz sięgał głębiej w historię ruchu kibicowskiego, pokazując jego zakorzenienie w doświadczeniu oporu wobec komunizmu i w obronie narodowej tożsamości.Od lat 70., przez Solidarność, po lata 80. – kibice zawsze stawali w obronie pryncypiów: kultury, historii, języka i wartości chrześcijańskich. Te fundamenty są dziś podkopywane, dlatego pojawia się głos oddolny, społeczny– mówił.W końcowej części rozmowy obaj goście zgodzili się, że kibice nie są jednolitą grupą ani zapleczem żadnej partii politycznej.Nie da się stworzyć portretu kibica. To może być lekarz, student, kierowca autobusu, ksiądz czy filmowiec. Kibice to Polacy – to jesteśmy my– podsumował Mariusz Pilis./fa
Konrad Mędrzecki, prosto z użhorodzkiego studia domowego, prowadzi ciekawą rozmowę z Władysławem Hołobem – saksofonistą i informatykiem, który wraz z wybuchem wojny musiał opuścić rodzinne Mikołajewo.Rozmówca dzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z rosyjską agresją na Ukrainę oraz jej realnymi konsekwencjami dla jego życia i losów najbliższych. Opowiada także o niezwykłej pomocy, jaką on i jego rodzina otrzymali od ks. Henryka Jaworskiego, a także o sile i znaczeniu muzyki w swoim życiu. Specjalnie dla słuchaczy Radia Wnet wykonuje kilka standardów na saksofonie!
Powracamy na 10 jubileuszową edycję Festiwalu Silesius, tym razem w towarzystwie trzech poetek: Bianki Rolando, Ewy Jarockiej i Zu Witkowskiej. O ich najnowsze książki z wierszami pytał krytyk i pisarz Karol Maliszewski.Udanego słuchania!
W świątecznym wydaniu magazynu „Do zobaczenia” Patrycja Wanat oraz krytycy Daria Sienkiewicz, Jakub Popielecki i Maciej Satora podsumowują filmowy rok 2025, który przyniósł wyczekiwane odbicie frekwencyjne w kinach. Eksperci analizują zmierzch dominacji kina superbohaterskiego na rzecz hitów opartych na grach wideo, takich jak budzący skrajne emocje Minecraft, oraz niesłabnącą siłę przyciągania wielkich nazwisk, jak Smarzowski. Zaskakującym trendem okazał się wielki powrót do odrestaurowanej klasyki na dużym ekranie, która przyciąga tłumy młodych widzów spragnionych wspólnotowego przeżywania sztuki. W polskim kinie głośne powroty mistrzów – Agnieszki Holland i Wojciecha Smarzowskiego – zestawiono z nowymi, subtelnymi głosami młodych twórców, jak Emi Buchwald, reprezentującymi nurt „nowej wrażliwości”. Rozmówcy zastanawiają się również nad rolą sztucznej inteligencji w nowoczesnych produkcjach i debatują nad fenomenem takich tytułów jak ekstremalny Sirat czy najnowsze dzieło Paula Thomasa Andersona. To pasjonujący przegląd roku, w którym komedia stała się kluczowym językiem opisu rzeczywistości, a kino udowodniło swoją wyższość nad streamingiem w budowaniu autentycznych emocji.
Witamy w 372 odcinku Shufflecast! Dalej utrzymujemy dobrą passę wypuszczania odcinków co tydzień. Tym razem rozmawiamy o Heweliuszu i Dom dobry, czyli dwóch chętnie oglądanych produkcjach. Poza tym kolejny raz będzie o drukarkach bo to jest po prostu temat rzeka... Zapraszamy! 00:54 - Wstępniak: Synology przywraca opcję innych dysków w update DSM 7.3, Airdrop w Androidzie, Landman, RDR2, AI, problem z klawiaturą rozwiązany, Twitter... 15:21 - (nie)polecajki: Dom Dobry, Slow Horses S5 & Heweliusz (link do filmiku na YT) 45:30 - Follow Up o drukarkach... Zachęcamy do obserwowania podcastu na Twitterze, Facebooku oraz do zostawienia subskrypcji na YouTube. A także naszych prywatnych profili: Sławek & Damian.
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. Najnowszy odcinek podcastu „Raport Międzynarodowy" poświęcony jest sytuacji politycznej na Białorusi. Gościem Witolda Jurasza i Zbigniewa Parafianowicza jest Paweł Kazanecki z Wschodnioeuropejskiego Centrum Demokratycznego. W rozmowie poruszono temat znaczenia białoruskiej opozycji, która obecnie funkcjonuje głównie jako symbol, pozbawiony realnego wpływu na sytuację w kraju. Dyskutowano o roli Swiatłany Cichanouskiej, Pawła Łatuszki oraz innych liderów opozycji, a także o ich ograniczonych możliwościach działania w warunkach emigracji. Rozmówcy analizowali także politykę Litwy wobec białoruskiej opozycji oraz zmieniające się podejście do reżimu Łukaszenki po wybuchu wojny w Ukrainie. W podcaście pojawiły się także refleksje na temat rewolucji z 2020 roku, która – według Kazaneckiego – była buntem naiwnych, pozbawionym przywództwa i skazanym na porażkę.
Slovensko si už nemôže dovoliť tak rozsiahly systém sociálnej pomoci ako sú 13. dôchodky či plošná energopomoc, hovorí Prezident AZZZ Rastislav Machunka. Podľa neho je situácia príliš vážna na to, aby sme rešpektovali červené čiary politikov, ktorí sa riadia iba voličskými preferenciami a nemyslia za horizont volebného obdobia.Parlament schválil štátny rozpočet. Podľa neho má Slovensko v budúcom roku hospodáriť s príjmami 62 miliárd eur a výdavkami takmer 68 miliárd eur. Kľúčový parameter - teda rozpočtový deficit, plánuje vláda stlačiť na niečo cez 4 percentá HDP. Opozícia, ale ani Rada pre rozpočtovú zodpovednosť však vládnym plánom neveria a Rada rozpočet považuje za nerealistický.Hoci vláda označila ozdravenie verejných financií za svoju prioritu, zadlženosť Slovenska bude napriek tomu i naďalej rásť a a ani tri Kamenického konsolidačné balíčky naše choré verejné financie uzdraviť nedokázali. Politici majú priveľa červených čiar, ale dnes je to tak vážne, že ich treba prekračovať. Všetky tie skonsolidované miliardy miznú tam, kde si politici vedia kúpiť voličov, hovorí prezident Asociácie zamestnávateľských zväzov a združení Rastislav Machunka. Verejné výdavky tohto štátu sa pritom v budúcom roku zvýšia na takmer 50 % HDP no a zdaňovanie ekonomiky bude najvyššie v celej našej histórii.S vládnym rozpočtom nesúhlasia ani sociálny partneri pričom zamestnávatelia mu vyčítajú najmä nedostatok prorastových opatrení, privysoké zdaňovanie, ale aj neochotu štátu šetriť na sebe samom.Kam teda všetky tie skonsolidované miliardy, ktoré od nás táto vláda vyberá, vlastne miznú? Ako zasiahnu konsolidačné opatrenia našich podnikateľov a ako sa firmy vyrovnajú s vysokými daňami, chabými investičnými stimulmi a drahou cenou práce? No a napokon, prečo sa proti vláde postavili obaja sociálny partneri a kamže sa to vytratil ten - Robertom Ficom kedysi tak vzývaný, sociálny dialóg a zmier?Ráno Nahlas s prezidentom Asociácie zamestnávateľských zväzov a združení Rastislavom Machunkom. Pekný deň a pokoj v duši praje Braňo Dobšinský.
Slovensko si už nemôže dovoliť tak rozsiahly systém sociálnej pomoci ako sú 13. dôchodky či plošná energopomoc, hovorí Prezident AZZZ Rastislav Machunka. Podľa neho je situácia príliš vážna na to, aby sme rešpektovali červené čiary politikov, ktorí sa riadia iba voličskými preferenciami a nemyslia za horizont volebného obdobia.Parlament schválil štátny rozpočet. Podľa neho má Slovensko v budúcom roku hospodáriť s príjmami 62 miliárd eur a výdavkami takmer 68 miliárd eur. Kľúčový parameter - teda rozpočtový deficit, plánuje vláda stlačiť na niečo cez 4 percentá HDP. Opozícia, ale ani Rada pre rozpočtovú zodpovednosť však vládnym plánom neveria a Rada rozpočet považuje za nerealistický.Hoci vláda označila ozdravenie verejných financií za svoju prioritu, zadlženosť Slovenska bude napriek tomu i naďalej rásť a a ani tri Kamenického konsolidačné balíčky naše choré verejné financie uzdraviť nedokázali. Politici majú priveľa červených čiar, ale dnes je to tak vážne, že ich treba prekračovať. Všetky tie skonsolidované miliardy miznú tam, kde si politici vedia kúpiť voličov, hovorí prezident Asociácie zamestnávateľských zväzov a združení Rastislav Machunka. Verejné výdavky tohto štátu sa pritom v budúcom roku zvýšia na takmer 50 % HDP no a zdaňovanie ekonomiky bude najvyššie v celej našej histórii.S vládnym rozpočtom nesúhlasia ani sociálny partneri pričom zamestnávatelia mu vyčítajú najmä nedostatok prorastových opatrení, privysoké zdaňovanie, ale aj neochotu štátu šetriť na sebe samom.Kam teda všetky tie skonsolidované miliardy, ktoré od nás táto vláda vyberá, vlastne miznú? Ako zasiahnu konsolidačné opatrenia našich podnikateľov a ako sa firmy vyrovnajú s vysokými daňami, chabými investičnými stimulmi a drahou cenou práce? No a napokon, prečo sa proti vláde postavili obaja sociálny partneri a kamže sa to vytratil ten - Robertom Ficom kedysi tak vzývaný, sociálny dialóg a zmier?Ráno Nahlas s prezidentom Asociácie zamestnávateľských zväzov a združení Rastislavom Machunkom. Pekný deň a pokoj v duši praje Braňo Dobšinský.
Končí nám hubárska sezóna. Rozmýšľali ste niekedy nad tým, ako sa dajú huby využiť inak, než na jedenie? Ako fungujú ako lieky? Majú využitie v architektúre? A dá sa z nich vyrobiť oblčenie? O tom všetkom diskutujú Jozef, Samuel, Veronika Cyprichová a Juraj Hariš z projektu Drž Huby. Podcast vzniká v spolupráci so SME. Podcastové hrnčeky a ponožky nájdete na stránke https://vedator.space/vedastore/ Vedátora môžete podporiť cez stránku Patreon https://www.patreon.com/Vedator_sk Všetko ostatné nájdete tu https://linktr.ee/vedatorsk Vedátorský newsletter http://eepurl.com/gIm1y5
Język, za pomocą którego się komunikujemy wciąż ewoluuje. Sformułowania zmieniają znaczenia. Ludzie zaczynają nagminnie używać pewnych określeń w oderwaniu od ich pierwotnego kontekstu i w innych celach. W dzisiejszym odcinku satyrycznie i prowokacyjne tropię takie nadużycia, co przyjmuje postać Rozmówek ludzko-stoickich. Zapraszam do słuchania. Artykuł #141 Rozmówki ludzko-stoickie pochodzi z serwisu Ze stoickim spokojem.
W odcinku rozmowa z Pawłem Żuchowskim, który relacjonował historyczne spotkanie Donalda Trumpa i Władimira Putina na Alasce. Dziennikarz RMF FM opowiada o kulisach tego wydarzenia – od atmosfery w Anchorage po reakcje uczestników i obserwatorów. Dyskutujemy także o tym, co działo się w Białym Domu w Waszyngtonie podczas szczytu z udziałem Trumpa i Zełenskiego oraz liderów NATO i Unii Europejskiej.