POPULARITY
Categories
Dlaczego ówcześni krytycy negatywnie przyjęli nowatorską formę i wielowymiarowość dzieła Prusa? Prof. Bartłomiej Szleszyński z Instytutu Badań Literackich PAN omawia kulisy powstania oraz realia historyczne kryjące się za powieścią „Lalka” Bolesława Prusa. Rozmowa dotyczy m.in. cenzury carskiej, która wymazała z utworu liczne ślady rosyjskiej obecności w Warszawie oraz nawiązania do powstania styczniowego.
Czy Wasz pies ma przyjaciół? Czy chociaz jednego przyjaciela, któremu ufa, z którym góry by mógł przenosić, któremu wybacza gorszy humor i rozumie każde jego spojrzenie? Chciałoby się powiedzieć "bez słów", ale dla psów słowa nie mają większego znaczenia. Mam ogromną nadzieję, że Wasz pies ma swoją paczkę przyjaciół. Bo ma to ogromne znaczenie i - moc terapeutyczną! I dla psa, i dla Was, jeśli zmagacie się z "otracyzmem osiedlowym", bo Wasz psiak trochę zdążył już sobie nagrabić. No więc mówię Wam - nic tak nie pomaga, jak możliwość spędzania czasu w przyjaznym gronie psio-ludzkim. Niż niespieszne wędrowanie i pogawędki, podczas gdy psy będa napawać się swoim towarzystwem. Nie gonitwami, nie kotłowaniem się, tylko byciem ze sobą - samą obecnością, ogromnie wspierającą - zwłaszcza dla psów "z problemami".O tym jest mój dzisiejszy odcinek - serdecznie zapraszam Was do posłuchania. A jeśli chcesz dołączyć do grona Patronów i Przyjaciół Podcastu DoggyBoom, to serdecznie zapraszam: https://patronite.pl/DoggyBoom
Gustave Moreau przez dziesięciolecia tworzył w tym samym domu. Nie chciał, by po jego śmierci dorobek życia został rozproszony. Zaplanował więc coś więcej niż muzeum. Chciał zachować cały swój artystyczny świat. – Właściwie z nikim się nie ożenił, ale ożenił się ze sztuką – mówi Pauline Lusset, kuratorka Musée National Gustave Moreau.
„Miałem świadomość, że umarłem. (...) Chciałem tutaj wrócić, żeby powiedzieć ludziom, że jednak życie jest z tamtej strony. Że jest Pan Jezus. (...) On żyje. On naprawdę żyje”. ❤️
Chcesz mnie wesprzeć? Kup sobie coś na Prawie.PRO: https://Prawie.PRO Mój Instagram: https://www.instagram.com/prawie_pro/ Facebook: https://www.facebook.com/leszekprawiepro Prawie rok się zbierałem do napisania tego wideo. Jest ono dla mnie trudne. Dla osób postronnych jeszcze trudniejsze. W odbiorze. Jednak co roku staram się otwierać, zrywając swoją uśmiechniętą maskę, by pokazać, że jestem jak każdy. A tak naprawdę jestem gorszy. Im mam gorszy moment, tym gorzej oceniam samego siebie. Możesz mieć w życiu wszystko. Pieniądze, sprzęt, miłość, proste zęby, wspaniałą pasję… Jednak pod koszulką, pod skórą, gdzieś głęboko w swoim sercu jesteś dla samego siebie zerem. Najtrudniej jest to odkryć, zdać sobie z tego sprawę. Najtrudniej oglądać zdjęcia na których jesteś uśmiechnięty(a) pośród innych ludzi, gdy wiesz, że uważasz siebie za niepotrzebny element tej ilustracji. Gdy uważasz wszystkich wokół za mądrzejszych, ładniejszych, szybszych. Z lepszą przeszłością. Ciągle jest w Tobie napięcie, bo podświadomie boisz się tego, że ktoś odkryje Twoje słabości. Ktoś się zorientuje, że masz duży nos, wystający brzuch. Brak wytopionych mięśni. Zbędne 5 kilo. Boisz się, że nie dasz rady z innymi, nie dotrzymasz ich poziomu. Tym sposobem skażesz się na ocenę. Na wstyd. Tak. Ja odkryłem, że całe życie wstydzę sie za siebie. Od najmłodszych lat. Od szkoły podstawowej, od zapisania się do młodzików Piasta Gliwice. Od pierwszego stażu. Od pierwszego etatu. Każda interakcja to lęk przed oceną. Dlatego wyjście z domu wymaga od Ciebie głębokiego oddechu. Przygotowania. Czujesz napięcie, choć kompletnie nie łączysz tego z wejściem do sklepu, gdzie są inni. Robisz to, ale nigdy nie patrzysz prosto przed siebie. Odkrywasz, że zawsze patrzysz w podłogę. Domyślnie w peletonie zajmujesz ostatnie miejsce, bo tu najmniej osób na Ciebie patrzy. Są oni a potem ja. Tak, ja tak mam. Dlatego nigdy, nawet jakbym miał formę, nie umiałbym wygrywać, bo bycie na pierwszym miejscu jest dla mnie większym dyskomfortem niż cień. Dlatego tak często świadomie w życiu wybieram cień. Dlatego tak ciężko jest nagrywać wideo, pozować do zdjęć albo nawet powiedzieć komuś cześć. Dlatego wybierasz maile zamiast telefonów. Hamulec zamiast sprintu. Potakiwanie zamiast sprzeciwu. Dostawę pod drzwi zamiast do rąk. Boisz się odrzucenia przez lepszych od Ciebie. Tyle, że wszyscy są lepsi od Ciebie. Chcesz być akceptowana i akceptowanym przez wszystkich, mimo, że nie z każdym trzeba utrzymywać relacje. Bo jesteśmy różni. Bo niektórzy naprawdę nie zasługują na naszą atencję, ponieważ żerują na słabości, braku odwagi i sprzeciwu. Uważasz, żeby zasługiwać na akceptację zawsze musisz wszystkim wozić bidony. A na koniec pokornie przyjmiesz słowa krytyki, bo dojechały 30 sekund za resztą, ciepłe i wygazowane. Jest Ci wstyd. Ten sam, który czujesz przy stole podczas świąt, w pracy, w internecie, u lekarza, na zawodach czy w autobusie. Z przyzwyczajenia w pracy dajesz 110% i poprawiasz wszystko za innych. Już bez docenienia i dziękuję. Bo to już norma. Ale nie zwracasz na to uwagi. Głowa ulega adaptacji jak ciało do upałów czy nogi do polskich gór. Jednak koszt pozostaje ciągle ten sam. Wkładasz gigantyczny wysiłek w przeciwdziałanie gorszości. W obsługę wszystkich kompleksów, toksycznych ludzi, których przyciągasz do siebie jak zbyt ciasna koszulka tłuszcz. Nie możesz sobie pozwolić na ukazanie swojej słabości, bo pragniesz być jak inni. Wybierasz styl, którego nie trawisz, chowasz łzy za okularami, krople potu akumulujesz w czapce pod kaskiem, a ból przepłacasz zdartym szkliwem. Gdy ukażesz choćby przez chwile prawdziwą twarz, strach, brak sił okażesz się nieperfekcyjnym(a). Wstyd nie być idealnym. Prawda? Wszyscy tego wymagają. Masz być szybki jak Pogacar. Chudy jak Niemiec. Mądry jak Dawid Myśliwiec. Silny jak Arnie. Twardy jak Szajba z Fali Zbrodni. Ładna jak Niewiadoma. Ktoś Ci zaszczepił patologiczny wymóg bycia perfekcyjnym. Przyjęty bezkrytycznie i to jeszcze tak dawno, że nawet nie pamiętasz. Nie przypominasz sobie jak rodzice krzyczeli na Ciebie gdy płakałeś(aś) bo nie dawałeś rady? Chciałabyś zapomnieć jak koleżanki śmiały się z Twoich uszu i tego jak słabo grasz w siatkę? A to jak uderzył Cię chłopak z klasy i śmiali się z Twoich ubrań? A gdy mąż Ci powtarzał, że jesteś beznadziejna? Jak darł się na Ciebie przy wszystkich szef, choć to nie była Twoja wina? Pamiętasz jak było Ci wstyd na pierwszej ustawce kolarskiej będąc ostatnim? Albo jak się wywróciłeś i nikt nie podał Ci ręki. Gdy wszyscy się na Ciebie tylko biernie patrzyli. Bycie nieidealnym to ryzyko powrotu do tego bólu, który wolisz zapomnieć. Bólu, który ukształtował cały Twój sposób patrzenia na świat. Który podporządkował dziesiątki Twoich zachowań, czyniąc z nich niewidzialne schematy. Dlatego już nie zwracasz uwagi na poziom wysiłku ani napięcia jaki generuje lęk przed wstydem. Najgorzej to sobie uświadomić. Najgorzej to wiedzieć, że z nikim nie możesz o tym porozmawiać. Zawsze jesteś sam w tłumie ludzi. Ty i Twój przewlekły strach. To wszystko dotyczy ogrom z nas. Dorosłych dzieci, kierujących się w swoim życiu emocjami z dzieciństwa. I choć zdanie sobie z tego sprawy potrafi bardzo pomóc, to jednak w życiu każdego z nas zdarzać się będą momenty gdy bez okularów na rowerze będzie widać łzy. Gdy nie masz siły odzywa się w Tobie ten kolega, zły mąż, rodzic mówiący, że zawsze musisz być silny/silna i najlepsza. Tymczasem nie istnieje perfekcja. Nie ma czegoś takiego jak ideał. Nie ma ludzi bezwzględnie mocnych, nie popełniających błędów. Pogacar też się wywraca. Większość kolarzy też ma nadmiarowy tłuszcz. Naukowiec również może się mylić. Z kolei gwiazda kina może być jedynie kreacją. Ktoś kto wymaga lub wymagał od nas bycia idealnym sam nie jest doskonały. Okazuje się, że rodzice i nauczyciel mają jedynie swój punkt widzenia, który nie zawsze jest zgodny z prawdą. Kolega z klasy może dobrze kopał w piłkę, ale słabo radzi sobie z alkoholem. Kolega z grupy, który ostatnio był najszybszy na rowerze okazuje się mocny fizycznie, jednak może nie zdawać sobie sprawy, że opowiadanie o tym wszystkim jest powodem do wstydu. Tak, bo każda inteligentna osoba wie, że wszelkie próby wywyższania się, walki o docenienie jest tak naprawdę głośnym krzykiem ratunku. Tymczasem prawdziwi bohaterowie są cisi. Majętna osoba nie powie o swoich zarobkach. Naprawdę mocny kolarz nie będzie opowiadać ile zrobił kilometrów. A tym bardziej nigdy nie oceni słabszych od siebie by nie zrobić komuś przykrości chcąc podkreślić swoje ego. Nie ma takiej potrzeby. W końcu gdy zapytasz wprost osoby wokół Ciebie czy zauważyły, że masz krzywy nos, większość z nich stwierdza, że dopiero teraz zwróciły uwagę na Twój największy kompleks. Dowiadujesz się też, że miarą wartości jako człowieka w jednym procencie jest Twoja szybkość. Wśród osób, które są przy Tobie że względu na Twoje serce czy umysł. A nie to jak grałeś w piłkę w gimnazjum. Mało jest osób, które patrzą inaczej. I jeśli są wokół Ciebie to czy naprawdę muszą Ciebie kochać? Co to są zawody na liczbę znajomych na naszej klasie? Jeśli ktoś Cię cały czas krytykuje, to może robi to także dlatego, bo próbuje udoskonalać swój niedoskonały świat? Może sama się wstydzi tego kim jest? Może ten szef wyżywa się na Tobie, bo wie, że ma gorsze kompetencje od Ciebie? Tylko nie ma świadomości, że najsłabszym ogniwem tego zestawienia jest on sam, a nie Ty. Nawet nie wiesz ile własnych problemów mają osoby, które najbardziej udają bogów w każdej z dyscyplin życia. Jak sami są skrzywdzeni życiem i sfrustrowani tym gdzie się znajdują. To jak krytykanci w Internecie. Najłatwiej ocenić upadek z kanapy. Wytknąć komuś zły wygląd samemu nie mając ustawionego awatara. Mówić, że nie masz zdolności, samemu nie potrafiąc poprawnie posługiwać się językiem w którym ciśnie po Tobie. A im bardziej jesteśmy spolaryzowani, tym więcej w nas determinacji do pisania rzeczy złych. Do wydawania ocen. Bo ocenianie jest najprostsze. Dużo łatwiejsze, niż analiza. To też najlepszy sposób na wywyższenie samego siebie. Łatwiej jest podnieść swoją wartość obniżając Twoją. Czy to nie jest znany schemat wampiryzmu? Przerzucanie swojego wstydu na Ciebie? Po co Ci takie relacje? Co takie osoby wnoszą do Twojego życia? Po co dajesz się ciągnąć w dół. No chyba, że chcesz być influencerem. Wiem, bardzo łatwo się to mówi. Gdyby to było proste to sam nie miałbym epizodów w których czuję się śmieciem. Jednak walka że wstydem i własną wartością to jest proces. Trening. Raz FTP 4W w górę, następnie 8 w dół, a za jakiś czas 8 plus. Jednak gdy nie trenujesz to się cofasz coraz bardziej do cienia. Gdy boisz się ustawek i jeździsz na końcu to nie przekonasz się jak to jest być w środku razem z innymi. Że nie jesteś gorszy. Albo, że nikt na to nie zwraca tak naprawdę uwagi spośród wartościowych ludzi na których naprawdę nam zależy. Trenując możesz się przekonać, że jednak da się odciąć od wampirów i tak naprawdę mniejsze grono osób, które nas lubi nie sprawia, że jesteś gorszym człowiekiem. No bo nie każdy musi Cię lubić, bo to nierealne i okupione codziennym wysiłkiem w którym to stawiasz siebie oraz swoje potrzeby na ostatnim miejscu. Uderzając pięścią w kierownicę przekonasz się też, że liczą się też Twoje potrzeby. Z kolei mówiąc otwarcie o swoich lękach okazuje się, że jest łatwiej. Że mnóstwo osób które uważasz za lepsze od siebie też mają ten sam problem. Dowiadujesz się, jak one sobie rodziły i radzą z tym okropnym uczuciem bycia za innymi. Że nawet uśmiechnięty Pan z Internetu czuję się gorszy od Ciebie, albo, co najbardziej zaskakujące – ktoś Cię podziwia, jednak wstydził się o tym powiedzieć. Każda osoba o obniżonej własnej wartości ma tendencję do tego by przesadzać, chorobliwie skupiać się na swoich straszkach. Pani w sklepie Cię nie oceni, bo jesteś dzisiaj tysięcznym klientem. Lekarz nie pomyśli o Tobie źle, ponieważ dzisiaj przyjął już 9 osób z tym samym. Na ustawce mało kto nie będzie Cię lubić przez to, że nie potrafisz utrzymać koła. Tym bardziej jeśli powiesz o tym wszystkim otwarcie. Wtedy jedynie na co się skazujesz to na podziw, że umiesz pokazywać swoją słabość. Masz jaja, żeby powiedzieć, że się boisz. Bo reszta też się boi. Bo każdy czasem czuje się jak gówno. Tylko mało kto o tym jest w stanie powiedzieć bez przepracowania tego głęboko w swoim sercu. To jest jedyna opcja, żeby jechać dalej i przeciskać się bliżej czoła peletonu. Nagle okazuje się, że Twoją najsłabszą stroną nie są Twoje słabości tylko wstyd. To on najbardziej hamuje Twoje siły. Nagle okazuje się, że potrafisz rozluźnić swoje serce i głowę. Stawiasz siebie na równi z innymi a nie obok. Ani nad innymi, ani poniżej. Wśród innych stanowisz uzupełnienie. Bo każdy z nas ma inne słabe i mocne strony. Dzielimy się na zawodników taktycznych, górali, sprinterów. Ja umiem lepiej liczyć, a Ty lepiej piszesz. Jednak jak każdy mogę mieć gorszy dzień. Mogę źle skręcić. Jednak czy znasz kogoś, kto tego nie zrobił? Każdy z nas, ale o tym się nie mówi. Przy tym wszystkim musisz pamiętać, że bez względu na to co mówię, bywają gorsze momenty. Też mam chwile gdy chowam się w cień. Nadal też nie umiem przyjmować dobrych słów, za to o wiele lepiej wbija mi się do głowy krytyka. Wciąż bywają dni gdy chce jechać sam, do nikąd. Są momenty gdy łzy spływają pod okularami, jednak wszyscy myślą, że to pot. Sztuką, której się uczę to potrafić zaakceptować swoją niedoskonałość. Uczynić z siebie samego mniej bezwzględnego szefa. Nie być dla siebie nauczycielem że szkolnych lat. Przyjąć 90% doskonałości za normę. Bądź na 90%. To jest cholernie ciężka praca każdego gorszego dnia. Zwłaszcza gdy jesteś zmęczony, niewyspany lub gdy właśnie się orientujesz, że przegapiłeś zjazd. Jednak to nie jest bycie gorszym. Życie i samopoczucie to nie jest linia wiecznie wznosząca. To interwały. Niekiedy musisz zakręcić z całych sił na zaciśniętych zębach, by znów złapać koło Najważniejsze w tym to jest umieć pokochać samego siebie. Akceptując te swoje 90% doskonałości. Sztuką pogodzenia się z samym sobą jest sztuka przymykania oczu na te brakujące 10%. Wstyd to nie tylko wzrok rzucony w chodnik, w licznik rowerowy, garb nawykowy i wiecznie zaszklone oczy zasłonięte lustrzanymi okularami. Wstyd to także coś co jest zupełnie odmienne. Sztuczna wyższość, ekscentryzm. Maska założona i zabetonowana na twarzy. Często najgorszymi czują się osoby, których w życiu byśmy o to nie podejrzewali. Być może nawet one same nie zdają sobie sprawy z tego, że to co determinuje ich sposób codziennego funkcjonowania to permanentny kompleks. I słowo kompleks jest bardzo niesprawiedliwe, bo niekiedy spłaszczane. Mówi się, że ktoś jest zakompleksiony, bo próbuje przez cały czas coś udowadniać. A im bardziej tego chce, tym jest gorzej dla niego samego oraz swojego otoczenia. Albo wręcz przeciwnie – są ludzie, będące wiecznie uśmiechnięte, życzliwe, otwarte, muszące cały czas wkładać ogromny wysiłek w to, by choćby odezwać się do drugiej osoby. Przez lęk przed byciem ocenionym. Sztuką wówczas jest nie oceniać drugiego człowieka, a zdać sobie sprawę z tego, że jest to problem z którym ktoś sobie nie radzi, a jego geneza jest niezwykle zawiła. Skąd bierze się ten dysonans, w którym to wstyd Ci za to jaką, jakim jesteś? Dlaczego patrzysz na innych z dołu. Dlaczego innym podświadomie w sercu zazdrościsz osiągnięć, wyglądu, prędkości na rowerze czy nawet rodziny. Nie wierzę w dobre słowa które słyszę. Jakby nie były adresowane do mnie Zauważłemn, że moja głowa zawsze podświadomie londuje w grunt. Gdy chodzę nie patrzę przed siebie, tylko w ziemię. Nos wbity w asfaltowe To czego najbardziej się boję to, że mogłoby się tak stać jak kiedyś gdy miałem 19 lat, że mój wstyd zacznę maskować pychą. Nie umiałbym wytrzymać że sobą mając podświadome poczucie bycia lepszym od innych. Otaczasz się toksycznymi ludźmi bo chcesz żeby ktokolwiek Cię akceptował. Ja kiedyś też bałem się dokonywać selekcji znajomych, bo bałem się tego, że ktoś mnie nie będzie lubić. Nie miałem żadnych granic. Zero asertywności i pewności siebie. Bo wstydziłem się tego jak niedoskonały jestem.
„Chciałbym, żeby to była ściema, ale Rosja jest zdesperowana”. Konieczny o retoryce rządu dotyczącej zagrożenia
W nowym odcinku wideokastu „Kultura na weekend”: Bartek Chaciński i jeden z najbardziej wyrazistych i autentycznych głosów młodego pokolenia. Naszym gościem jest Dawid Tyszkowski. Pytamy o album „Chciałbym umrzeć z miłości” i cztery intensywne lata na scenie. Ten intymny wywiad z Dawidem Tyszkowskim odsłania drogę od porzucenia filologii angielskiej do momentu, w którym domowe szkice zaczęły trafiać do setek tysięcy słuchaczy. Muzyk wspomina, jak koszykówka ustąpiła pasji komponowania, a samodzielna produkcja muzyki w domowym zaciszu zaowocowała ogólnokrajowym hitem „Koszulka”, stworzonym bez wsparcia programów talent show czy wykalkulowanej obecności w sieci. Artysta opowiada o wsparciu, którego na początku drogi udzielił mu producent Patrick the Pan, oraz o tym, dlaczego cyfrowe instrumenty zamienił na surową gitarową energię, z której słynie współczesna brytyjska muzyka alternatywna. Szczególne miejsce w rozmowie zajmuje psychologia tworzenia i cena autentyczności. Tyszkowski szczerze opowiada o lęku przed terapią i obawie, że uporządkowanie wewnętrznego chaosu mogłoby odebrać mu potrzebę pisania. Wyjaśnia, dlaczego jego domeną są smutne piosenki, a jego proces twórczy opiera się na emocjonalnym impulsie, a nie na rzemieślniczym podejściu, jakie reprezentuje choćby Daria ze Śląska. W audycji wspominany jest także Błażej Król w ramach grupy Ewa Koc. Poza tym mówimy o stresie, z jakim wiążą się koncerty na żywo, i zastanawiamy się, dlaczego polska scena powinna pielęgnować ojczysty język, zamiast naśladować zachodnie wzorce. Czego dowiesz się z odcinka: 1. Dlaczego Dawid Tyszkowski obawiał się terapii i jak podświadome poszukiwanie smutku napędza powstawanie jego utworów? 2. Jak rzucenie studiów filologicznych w trakcie sesji i nauka tworzenia bitów w pokoju doprowadziły do narodzin hitu „Koszulka”? 3. Dlaczego artysta zamienił elektronikę na brudne brzmienie gitar i konsekwentnie odrzuca śpiewanie po angielsku?
Paryż od wieków inspirował nie tylko malarzy i kochanków, ale też literatów. Duszne kawiarnie, monumentalne kamienice oraz szerokie skwery stolicy Francji stawały się tłem dla esejów, realistycznych powieści czy tomów poezji. Wybieramy książki, które sprawią, że nadchodzącą jesienią będziesz chciała rzucić wszystko i wyjechać do Paryża – w poszukiwaniu miłości, ale też intelektualnego natchnienia.
Ograniczenie zaangażowania spółek Skarbu Państwa w Forum Ekonomiczne w Karpaczu miało – zdaniem prof. Piotra Glińskiego – osłabić wydarzenie, ale przyniosło odwrotny skutek. Były wicepremier i minister kultury wskazał w Radiu Wnet, że miejsce części państwowych firm zajęły uczelnie, naukowcy i setki studentów zainteresowanych debatą o przyszłości Polski.
Minister finansów i gospodarki o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych i banków, o wieku emerytalnych, ustawie o kryptowalutach, o prezydenckie, który "sabotuje prace rządu" i zmianach podatkowych
Rozmawiamy, czyli kultura i filozofia w Teologii Politycznej
Skąd w ogóle wziął się pomysł „czytania” obrazów? Czy rzeczywiście chodziło o badanie przeszłości? A może była to reakcja na współczesny kryzys wiary w racjonalność człowieka? Albo inaczej: jak narodziła się ikonologia? O tym wszystkim Michał #Strachowski rozmawia ze swoim gościem dr. Robertem #Pawlik.iem. Zapraszamy!PREMIERA odcinka: środa 9 września 2026, godz. 20:00„Czytelnik tej książki znajdzie w niej rzeczy służące nie tylko rozrywce umysłu, lecz także jego pouczeniu, natchną go one miłością do cnoty i nienawiścią do występku oraz pomogą ukształtować jego obyczaje, zachowanie i postępowanie” – pisał ponad cztery wieki temu Cesare Ripa w „Ikonologii”. Po stuleciach zapomnienia sięgnął po nią Aby Warburg, ale nie po to, aby „ukształtować obyczaje, zachowanie i postępowanie”. Chciał objaśniać ukryte znaczenie obrazów, a nie tylko omawiać ich formę, jak dotąd robili historycy sztuki. Dlaczego jednak sięgnął po książkę Ripy, a nie po inną? Skąd w ogóle wziął się pomysł „czytania” obrazów? Czy rzeczywiście chodziło o badanie przeszłości? A może była to reakcja na współczesny kryzys wiary w racjonalność człowieka? Albo inaczej: jak narodziła się ikonologia? _____________Podcasty Teologii Politycznej, dostępne w doskonałej jakości dźwięku i wysokiej jakości video mogą ukazywać się jedynie dzięki pomocy prywatnych mecenasów kultury. Zapraszamy do dołączenia do ich grona!Dzięki hojności naszych 90 darczyńców zgromadziliśmy 63% środków niezbędnych na działanie projektu.Wesprzyj podcasty Teologii Politycznejhttps://teologiapolityczna.pl/podcasty2025
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. Bilety na BLASTCAST! Podcast Festival → https://blastcast.pl/#bilety BLASTCAST | 9–10 października | Warszawa, Fabryka Norblina Podcasty na żywo, rozmowy i spotkania z twórcami. „Polska potrzebuje ofiar" – takie słowa usłyszała po wyjściu na wolność. Andżelika Borys nie chciała być symbolem ani bohaterką politycznego sporu. Chciała chronić ludzi. W pierwszym od lat publicznym wywiadzie opowiada o więzieniu, presji ze strony władz, dramatycznych wyborach i codziennym balansowaniu między polskością a przetrwaniem. Tłumaczy, dlaczego zamiast politycznej walki wybrała ochronę swojej społeczności, jak wyglądały kulisy starań o uwolnienie Andrzeja Poczobuta i dlaczego, mimo osobistych doświadczeń, wraca na Białoruś. W drugiej części Raportu międzynarodowego, usłyszycie m.in. o zmianie mapy świata, której nie zaakceptowały Stany Zjednoczone, o kulisach strzelaniny w Kijowie między ukraińskimi służbami oraz o zwycięstwie wyborczym AFD w Saksonii.
„Chciałabym, żeby to zostało wyjaśnione. Myślę, że opinii publicznej i nam politykom będzie prezentowany taki serial, kto i co zeznawał. Potrzebujemy sposobów, by zabezpieczyć te osoby, które inwestują w kryptowaluty. Jako państwo powinniśmy przed tym ostrzegać” - powiedziała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM posłanka niezrzeszona Paulina Matysiak, odnosząc się do kwestii afery Zondacrypto. Oceniła także, że premier Donald Tusk wykorzystuje aferę z kryptowalutami do celów politycznych. „Raczej nie przyświecało premierowi to, żeby w obiektywny sposób przedstawić informacje, które otrzymał, tylko wykorzystał to w swoich rozgrywkach politycznych” – stwierdziła.
Georgia Meloni już 4 września zostanie najdłużej urzędującą premierką powojennych Włoch. Jej rząd uchodzi za symbol politycznej stabilności, a włoska gospodarka poprawiła część najważniejszych wskaźników. Czy jednak za sukcesem Meloni rzeczywiście kryje się przełom? Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu zagranicznego „Rzeczpospolitej”, analizuje kondycję Włoch, politykę włoskiej premier, problemy demograficzne, migrację oraz konsekwencje jej rządów dla Unii Europejskiej.Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl
„Chciałbym, aby od przyszłego roku weszła w życie ustawa o zmianie w egzaminie na prawo jazdy. Zmian planujemy dużo” - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM minister infrastruktury Dariusz Klimczak z PSL. „Najbardziej znaną jest wyeliminowanie egzaminu na placu manewrowym i przeniesienie ciężaru egzaminowania na miasto. Zmiana będzie dotyczyła też pytań. Dziś jest baza ponad 3 tys. pytań, które nie są idealne. Chcielibyśmy, by nie wykraczała ona ponad 1,5 tys.” - dodał.
Porzuciła wieloletnią karierę korporacyjną, by zbudować w Polsce instytucję, jakiej jeszcze nie było. Z powodzeniem pracuje dziś z liderami biznesu, przedsiębiorcami, startupami czy studentami. Jej organizacja jest oficjalnym przedstawicielem Singularity University, czołowego think-tanku technologicznego Doliny Krzemowej.Studio audycji “Biznes bez Lukru” odwiedziła Jowita Michalska, założycielka i CEO Digital University, jedna z najbardziej rozpoznawalnych w Polsce popularyzatorek sztucznej inteligencji, edukacji przyszłości i kompetencji jutra. Mimo całego entuzjazmu dla nowych technologii, sama siebie nazywa technosceptyczką. W wolnych chwilach medytuje, uprawia jogę i przestrzega - “Sztuczna inteligencja nie naprawi przepaści technologicznej, tylko ją pogłębi”. Czego jeszcze dowiesz się z rozmowy z Jowitą?✅ Dlaczego Twój rozwój nie jest konieczny 24 godziny na dobę?✅ Jaki gen powinni posiadać Twoi współpracownicy?✅ Dlaczego nie pracujemy mniej, mimo dostępu do nowych technologii i AI?✅ Z jakiego powodu warto ćwiczyć odwagę w mówieniu “nie”?✅ Dlaczego można mieć wszystko, ale nie w tym samym czasie?Zbudowany przez naszą bohaterkę Digital University, kilkukrotnie stawał w obliczu wyzwań związanych z wypłatą na czas kolejnych pensji pracownikom. Dzięki czemu przetrwał? Jaką strategię przyjęła jego założycielka i na co postawiła? Przekonaj się sam_ - wystarczy jedno kliknięcie ▶️
Ostatni odcinek z wakacyjnego cyklu Cyfrowa Hydra był pomyślany jako optymistyczne zamknięcie bardzo ponurych rozważań. Dlatego do rozmowy zaprosiłam Jowitę Michalską założycielkę Digital University, która od lat próbuje oswajać tematy technologiczne w Polsce. Chciałam z nią porozmawiać o pozytywnych, napawających nadzieją możliwościach, jakie niesie nam cyfryzacja, bo przecież muszą takowe istnieć, prawda? Okazało się, że owszem są, ale trudne, wymagające od nas zarówno krytycyzmu i świadomości, jak i – kto by się spodziewał – wysiłku włożonego w rozumienie, nadążanie i wybieranie dla siebie właściwych rozwiązań. Rozmowa jest tak optymistyczna, jak mogła być, ale obydwie się starałyśmy. Posłuchajcie, bo wiedza Jowity o tym, jak operować w cyfrowej rzeczywistości jest zaiste imponująca.Partnerem odcinka jest BookBeat. Z kodem ZMIERZCH nowi użytkownicy otrzymują 70 dni darmowego okresu próbnego i 40 godzin słuchania oraz czytania.Link do rejestracji – https://bit.ly/4xkP97g
Wesprzyj mój podcast pod adresem: patronite.pl/blackhatultraRomana Ficka przedstawiać nie trzeba. Był w moim podcaście już dwukrotnie, opowiadając m.in. o przebiegnięciu Łuku Karpat. Ostatnie lata nie były dla niego łaskawe, bo zmagał się ze zdrowiem i po prostu nic mu nie szło. Dopiero w tym roku wygrał ważny bieg ultra i zdecydował się rozpocząć projekt, o którym myślał już od kilku lat.Skandynawia, znana z nieprzewidywalnej pogody i niebiegowego terenu, w którym przeważają bagna, torfowiska i rzeki, a oznaczenia szlaków, jakie znamy, nie istnieją – to jedynie linia narysowana na urządzeniu cyfrowym. Ot, taki koncept, bardziej idea niż szlak.Romek postanowił przebiec całe Góry Skandynawskie od Nordkappu do Lindesnes. Biegł głównie przez Norwegię, ale zahaczył również o Szwecję i Finlandię, pokonując w sumie około 2700 km. Na początku planował przebiec całą trasę górami, ale pierwszy tydzień szybko zweryfikował te założenia. Romek obchodził wyższe pasma górskie, a w południowej części Norwegii przebiegł sporo kilometrów szutrami, drogami i asfaltami.Pokonując średnio ok. 70 km dziennie, Romek ukończył wyprawę w 40 dni i 11 godzin. Jest to najszybszy czas pokonania tych gór, ale Romek zrobił to zupełnie na swoich zasadach, z nikim się nie ścigał, bo każdy ze śmiałków wcześniej robił to inną trasą, więc o rekordzie ciężko mówić. Romek ma również swoje podejście do formuły bez wsparcia, bo tę również zmodyfikował i zdecydował się zabrać na wyprawę operatora filmowego.Osobiście nie wiem, jak można wytrzymać pięć i pół tygodnia w tym terenie. Romek fizycznie i mentalnie dokonał wielkiej rzeczy i mam nadzieję, że zostanie za to zapamiętany.Zanim zaczniemy, chciałbym przypomnieć, że podcast Black Hat Ultra działa od 8 lat głównie dzięki słuchaczom, więc jeśli lubisz słuchać moich nagrań, zachęcam do wspierania mojej działalności pod adresem patronite.pl/blackhatultra.Chciałem również bardzo podziękować Osadzie Poli w Skawicy za gościnę i możliwość nagrania podcastu w jednym z ich domków. Na YouTubie możecie zobaczyć, jak pięknie wyglądają.A teraz posłuchajcie rozmowy z Romkiem, który jak zwykle opowiada swoją historię z pasją i zaangażowaniem.Posłuchajcie!
Kamila Biedrzycka gości prof. Annę Siewierską z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Ekspertka GORZKO ocenia postawę polityków obozu rządzącego: "Hołownia stał się KARYKATURĄ samego siebie!", tracąc kapitał polityczny i wiarygodność. Prof. Siewierska OSTRO ocenia również rzecznika rządu Adama Szłapkę, wskazując na konieczność jego zmiany. Profesor ODKRYWA KARTY ws. afery Zondacrypto: "PiS SZUKA PIENIĘDZY przed wyborami!", a Michał Moskal realizował wolę prezesa PiS. Czy KACZYŃSKI CHCIAŁ KASĘ Z ZONDACRYPTO?! Rozmawiamy o wewnętrznych napięciach w PiS, które wymyka się Jarosławowi Kaczyńskiemu spod kontroli. Posłuchaj całej dyskusji! Oglądaj Express Biedrzyckiej na żywo w serwisie YouTube. Więcej informacji o programie na stronie Super Expressu.
Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/zbrodniezapomnianeWspieranie kanału:https://patronite.pl/ZbrodnieZapomnianehttps://www.youtube.com/channel/UCZsXqcUbVi03jDKVS-a2Dlg/joinŹródła:police-magazine_1935 NR 0240police-magazine_1935 NR 0239detective_1934 NR 0282detective_1935 NR 0347detective_1935 NR 0348detective_1935 NR 0349detective_1935 NR 0353Chwila, 1935 nr 5833Chwila, 1935 nr 5836Chwila, 1935 nr 5837Chwila, 1935 nr 5838Chwila, 1935 nr 5839Chwila, 1935 nr 5840Chwila, 1935 nr 246Chwila, 1935 nr 251Kurjer Poranny, 1934, nr 87Kurjer Poranny, 1935, nr 177Społeczność:Grupa na fb: https://www.facebook.com/groups/1120954551591543Instagram: https://www.instagram.com/zbrodniezapomniane/kontakt:✉️ e-mail: zbrodniezapomniane@gmail.com
Zapomnijcie o romantycznej historii zagubionego pantofelka. Radiowcy bez cenzury prezentują Kopciuszka, jakiego jeszcze nie znaliście. Zamiast księcia na białym koniu paczka konfitur, morelowe rajstopy i ciocia z ksywką Serdelek Kurdupelek. Przedstawiamy zło wcielone, czyli najbardziej niepoprawną wersję bajki o Kopciuszku.
Zapraszam na kolejny Poranek Geopolityczny z Jamalem Szpalerskim. Dzisiaj rozmawiamy o relacjach koreańsko-amerykańskich. Korea Północna. Problemy z Iranem i broń laserowa.Zapoznaj się z warunkami oprocentowania wolnych środków w OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuUM Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/bezpaszportuETFKsiążka "Punkty krytyczne": https://mtbiznes.pl/przeswity/wydawnictwo-przeswity/polityka/punkty-krytyczne
Rdz. 4,1-16 (1) Następnie Adam zbliżył się do swojej żony Ewy. Poczęła ona zatem i urodziła Kaina. Dałam początek mężczyźnie, podobnie jak PAN — powiedziała. (2) Potem urodziła jeszcze jego brata, Abla. Abel został pasterzem owiec, Kain zaś uprawiał rolę. (3) Po pewnym czasie Kain złożył PANU ofiarę z plonów ziemi. (4) Abel również złożył ofiarę — z tłuszczu swych pierworodnych owiec. PAN odniósł się przychylnie do Abla i jego ofiary. (5) Kaina zaś i jego ofiary nie przyjął. Kain rozgniewał się bardzo z tego powodu i posmutniał. (6) Wówczas PAN zapytał Kaina: Dlaczego jesteś zagniewany? I dlaczego tak posmutniałeś? (7) Gdybyś postępował właściwie, czyż wszystko nie byłoby w porządku? Ponieważ jednak tak nie postępujesz, u progu czyha grzech. Chciałby tobą zawładnąć, lecz ty masz nad nim panować. (8) Kain jednak zwrócił się do swego brata Abla: Wyjdźmy razem w pole. A kiedy tam się znaleźli, Kain rzucił się na swego brata i zabił go. (9) Wtedy PAN zapytał Kaina: Gdzie jest Abel, twój brat? Nie wiem — odpowiedział. — Czy ja jestem stróżem mojego brata? (10) Cóż ty zrobiłeś? — spytał PAN. — Rozlana krew twojego brata woła do Mnie z ziemi. (11) Odtąd będziesz wyklęty z tej ziemi, która rozwarła swe wnętrze, by przyjąć krew twojego brata przelaną twoją ręką! (12) Gdy będziesz tę ziemię uprawiał, nie użyczy ci już swoich bogactw. Będziesz teraz na niej tułaczem i wędrowcem. (13) Wtedy Kain zwrócił się do PANA: Kara za moją winę jest zbyt wielka. (14) Skoro wypędzasz mnie z tych pól i mam kryć się przed Tobą, być tułaczem i wędrowcem na ziemi, to teraz może zabić mnie każdy, kto odkryje, kim jestem. (15) Lecz PAN mu odpowiedział: Będzie inaczej. Kto by zabił Kaina, ściągnie na siebie siedmiokrotną pomstę! I umieścił PAN znak na Kainie, aby nie zabił go nikt, kto odkryje, kim jest. (16) I tak Kain odszedł sprzed oblicza PANA. Przemierzał ziemię tułaczą na wschód od Edenu. Nauczanie z dnia 16 sierpnia 2026
Łukasz Bunsch został nowym rekordzistą Hardej Suki – jednego z najbardziej ekstremalnych triathlonów w Europie. Pokonanie 5 km wpław, 240 km na rowerze i 60 km biegu po Tatrach zajęło mu niewiarygodne 20 godzin i 58 minut.Choć ten wynik budzi podziw w całym środowisku ultra, Łukasz to postać całkowicie wymykająca się schematom. O swoim sukcesie mówi z ogromną pokorą, traktując go nie jako cel sam w sobie, ale jako owoc wieloletniego dojrzewania do tej niesamowicie trudnej trasy.W tym odcinku usłyszysz o:Cierpliwości i determinacji: Droga od trzeciego miejsca w debiucie, przez kolejne stopnie podium, aż po morderczy sprint nad Morskie Oko, by złamać nieosiągalną barierę 21 godzin.Wolności w sporcie: Dlaczego Łukasz odciął się od social mediów i odrzucił sztywne plany treningowe na rzecz intuicji.Priorytetach: Jak łączyć ekstremalny wysiłek z życiem, w którym rodzina zawsze jest na pierwszym miejscu.Mentalności: Zwycięstwach, które przychodzą, gdy sport staje się formą medytacji i sposobem na oczyszczenie głowy.
Louisa (z Danii) i Maren (z Norwegii) pojechały do Maroka, by spełnić jedno ze swoich podróżniczych marzeń i zdobyć najwyższy szczyt tego kraju. W górach Atlas ich wyprawa przybrała jednak przerażający obrót, a sprawa szybko wstrząsnęła opinią publiczną na całym świecie. Co wydarzyło się na szlaku?-----☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie
O dwóch miastach na K: Kijowie i Krakowie opowiada Natalia Belczenko. Rozmawiamy o tekstach urbanistycznych czyli utworach wynikających z doświadczenia miasta. Belczenko opracowała literacką mapę Kijowa, tłumaczyła też wielu związanych z Krakowem. Interesuje się twórczością Zuzanny Ginczanki urodzonej, tam samo jak ona, w Kijowie i zmarłej w Krakowie. – Chodzę tymi samymi ulicami, co ona – mówi Belczenko. Natalia nie jest tylko poetką miejską. Interesuje się przyrodą, co przekłada się na jej pasję jaką jest obserwowanie ptaków, rezonuje również w jej twórczości poetyckiej. - Chciałam wyjść poza miasto – mówi. Efektem tej decyzji są Sonety Białowieskie stworzone w Uroczysku Hruszki oraz książka poetycka „Wilga” wydana przez KEW. W 2. Części, Maciej Piotrowski o ukraińskim kanonie literackim. Realizowane w ramach projektu Archipelagos finansowanego przez Unię Europejską. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
Mamy około 150 oświadczeń wśród samych posłów – poinformował Jacek Sasin, poseł PiS, w Porannej rozmowie w RMF FM, odnosząc się do ultimatum kierownictwa PiS, które nakazało złożenie swoim działaczom oświadczeń o nieprzynależności do organizacji „prowadzących działalność polityczną”. Jak łatwo zauważyć, to nie cały sejmowy klub PiS liczący 186 posłów. Były wicepremier wskazał, że pozostałe osoby to członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus. „Chciałbym bardzo wyraźnie polemizować z twierdzeniem, że ktoś jest wypychany czy wyrzucany z PiS. Nikt nikogo nie wyrzuca. My dzisiaj dajemy możliwość wyboru” – ocenił rozmówca Piotra Salaka.
Grudzień 1724. Osiemnastoletni chłopak klęczy na kołyszącym się pokładzie i przekłada listy w worku pocztowym. Szuka swojego nazwiska. Za kilka godzin zejdzie na ląd w największym mieście zachodniego świata. Sam. W Wigilię. Co znajdzie w tym worku? A raczej: czego w nim nie znajdzie?To odcinek o najniższym punkcie młodego życia i o człowieku, który pokazał Benowi, czym naprawdę jest słowo honoru.O obietnicach, które nic nie kosztują, i o tym, ile są warte. O mieście, które mogło pochłonąć chłopaka bez grosza,i o czterech zdaniach spisanych na oceanie, które przetrwały sześćdziesiąt lat. ✍️Jak Ben trafił na dno?Kto go z niego wyciągnął? I co takiego zapisał na powrotnym rejsie, że trzymał się tego do starości? Jeśli lubisz moje podcasty „Lepiej Teraz” — pomóż mi dzielić się tymi historiami dalej:Wesprzyj moją pracę na Patronite: patronite.pl/podcastlepiejteraz lub postaw na suppi.pl/lepiejteraz Subskrybuj mój nowy kanał podcastowy Radek Budnicki na Spotify: znajdziesz tam moje solowe lekcje, refleksje i wywiady.Źródła pierwotne:Benjamin Franklin, „The Autobiography of Benjamin Franklin” (Część I), tekst w domenie publicznej, Project Gutenberg (wydania nr 148 i 20203, za edycją Bigelowa z oryginalnego rękopisu). Wszystkie cytaty w cudzysłowach to przekłady własne z angielskiego oryginału. Z autobiografii pochodzą: rejs London Hope, zwolnione miejsca po Hamiltonach, przyjaźń z Denhamem; worek pocztowy i wybranie listów po charakterze pisma; scena u księgarza i list Riddlesdena; wyjaśnienia Denhama i werdykt „Chciał zadowolić wszystkich; a mając niewiele do dania, dawał oczekiwania”; wyważona ocena Keitha; wdzięczność Hamiltona; kwatera przy Little Britain, praca u Palmera; jeden list do Deborah („kolejne z wielkich errat mojego życia”); broszura z 1725 r. jako erratum, Lyons, Mandeville, niedoszłe spotkanie z Newtonem; sir Hans Sloane i sakiewka z azbestu; wątek Ralpha i pani T., posada nauczyciela pod nazwiskiem Franklin, dług ok. 27 funtów; drukarnia Wattsa: „Piłem tylko wodę…”, sześć kufli dziennie, dwie kaszty na schodach, „I tak te biedne diabły wiecznie trzymają się na dnie”, bien venu, duszek drukarni, „głupota pozostawania w złych stosunkach…”, kleika i „święty poniedziałek”; gospodyni z Duke Street; Wygate, przepłynięcie Tamizy z Chelsea do Blackfriars, podręcznik Thevenota; historia Denhama (bankructwo w Bristolu, obiad dla wierzycieli, przekazy pod talerzami z odsetkami) i jego oferta (kancelista za 50 funtów rocznie); propozycja sir Williama Wyndhama i myśl o szkole pływania; „pożegnałem się z drukarstwem, jak sądziłem, na zawsze”; komentarz do planu życia; późniejsze losy Deborah Read i Johna Rogersa.Benjamin Franklin, „Journal of a Voyage, 1726″ oraz „Plan of Conduct, 1726″, Founders Online, National Archives (founders.archives.gov, za: The Papers of Benjamin Franklin, t. 1, red. L.W. Labaree, Yale University Press 1959). Stąd: daty rejsu Berkshire (Gravesend 23 lipca 1726, Filadelfia 11 października 1726), treść dziennika podróży oraz pełny tekst Planu postępowania (przekład własny). Nota redakcyjna potwierdza postać Thomasa Denhama (zm. 1727) i posadę Franklina za 50 funtów rocznie.Biografie (fakty i kontekst; cytowane oszczędnie w ramach prawa cytatu):3. Walter Isaacson, „Benjamin Franklin: An American Life”, Simon & Schuster 2003 (chronologia pobytu w Londynie 1724–1726, losy Deborah Read i Johna Rogersa).4. H.W. Brands, „The First American: The Life and Times of Benjamin Franklin”, Doubleday 2000 (realia drukarni Palmera i Wattsa, Londyn lat 20. XVIII w.).5. Nick Bunker, „Young Benjamin Franklin: The Birth of Ingenuity”, Knopf 2018 (tło handlowe Londynu, sylwetki Denhama i Keitha).6. Carl Van Doren, „Benjamin Franklin”, Viking 1938 (rekonstrukcja epizodu londyńskiego i powrotu z Denhamem).Archiwa i internet:7. Founders Online, National Archives: founders.archives.gov8. Project Gutenberg: gutenberg.org (Autobiography, wydania nr 148 i 20203)9. Historical Society of Pennsylvania (księga handlowa Denhama 1726–1728, wzmiankowana w aparacie Founders Online)
/reklama/ Skorzystaj z rabatu -31% na wszystkie diety Pomelo: https://go.pomelo.com.pl/7metrow (Kod: 7METROW31)⏱️ Uwaga! Promocja ważna tylko 7 dni od publikacji odcinka. Gościem odcinka jest lek. wet. Magda Firlej-Oliwa. Magda prowadzi na Instagramie profil „Weterynarz też człowiek”. Znajdziesz go tutaj: https://www.instagram.com/weterynarz.tez.czlowiek/– – – – – – – – – – – – – – – „7 metrów pod ziemią” to wywiady o tematyce społecznej. Rozmawiam z ciekawymi ludźmi - konkretnie i bez zbędnych dygresji. Mój cel? Wydobyć z rozmówców prawdę, na którą nie zdobyliby się w telewizyjnym studiu. Rafał Gębura.Wideo: Grzegorz SkoneckiMotion design: Jakub KosmowskiZdjęcia: Maciej KosmowskiOświetlenie: Krzysztof KosmowskiOprawa muzyczna: Nice Guys StudioProdukcja: Press Play
Cześć. Tutaj Leszek. Niedoszły alkoholik. Żyjemy w kraju ogromnym problemem. W Polsce każdego dnia do południa schodzi 500 000 małpek. Pół miliona małych butelek mocnego alko na śniadanie. To jest do południa. Bo do północy schodzi ich 3 miliony. Codziennie każdego dnia. 3 miliony tylko tych małych butelek. W Polsce Żabka nie otworzy się jeśli w danej lokalizacji nie ma szans na koncesję. No dobra są takie trzy. To mnie przeraża. Tak samo jak otyłość wynikająca nie tylko że złej diety, tylko z ilości wypijanego alkoholu każdego tygodnia, miesiąca, roku. Ile to jest kcal? Tak samo przykro mi jest obserwować jak wiele osób uprawia sport po to by pić i pije coraz więcej, bo uprawia sport. Zrobiłem o tym nawet cały film. O tej pułapce: Mogę dzisiaj wypić butelkę wina, bo dużo jeździłem. A jutro będę dużo jeździć, bo jutro też chcę się napić. Mówisz sobie, że Ci smakuje. A tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. O to, że alkohol jako jedyny daje Ci to uczucie zdjęcia łańcucha z klatki piersiowej. Rozluźnia Cię, poprawia nastrój. Resetuje stres i problemy skryte cholernie głęboko. Być może nawet te z trudnego dzieciństwa. Dlatego uważam siebie za niedoszłego alkoholika. Niedoszłego tylko dlatego, bo kiedyś udało mi się wychwycić ten schemat, ale co najśmieszniejsze nie u siebie. Wychwyciłem patrząc z boku. Wychwyciłem będąc w grupie kolarzy, gdzie każdy był na kacu. Każdy narzekał na upał, zmęczenie, ból, zły nastrój, ale nie dlatego, bo trasa była wyjątkowo skomplikowana, a temperatura wyjątkowo wysoka. Kiedyś zapytałem siebie po co tutaj jestem. Dla roweru czy dla wieczorów przy browarach po każdym powrocie do bazy. Rano ruszając juz myślami byłem przy wieczornym stoliku Jestem niedoszłym alkoholikiem też dlatego, bo spełniam wszystkie warunki osoby o wysokim ryzyku uzależnienia od alkoholu: Mam zdiagnozowane zaburzenia lękowe, jestem osobą o niskim poczuciu własnej wartości. Do tego alkohol w moim przypadku łagodzi przewlekły stres i napięcie. Niweluje stres. Po alkoholu jestem zabawny i pocieszny. Rozwiązuje praktycznie wszystkie moje codzienne troski. Nawet jedno piwo sprawia, że unoszę się te kilka milimetrów nad ziemią. Lubię to uczucie. Jest praktycznie takie samo jak po wjechaniu Bieńkówki na czas. Jak każdy Polak żyję w otoczeniu gdzie jest powszechna kultura picia alkoholu podczas każdego spotkania. Każda uroczystość to alkohol. Chrzciny, urodziny, komunia, stypa. Kiedyś wjeżdzała wóda, teraz bardziej prestiżowe barwione alko, wina i piwo. Osoba niepijąca na imprezie to dzikus. To nie jest nasza wina. To pewna tradycja i kultura. Zauważcie nawet, że nawet w serialu Rodzina Zastępcza na którym się wychowywaliśmy w każdym odcinku był alkohol. Po czasie to dla mnie też masakra. Chociaż może przesadzam? W kolarskiej kulturze też kiedyś było tak, że każda wspólna trasa to meta z piwkiem. Bo piwo jest mokre i zimne i dobrze wchodzi po wysiłku. Na szczęście zauważam, że wiele dobrego pod tym względem zrobiły napoje funkcjonalne i piwa zero. Tylko nie wiem ile osób aktywnych sportowo potem samemu pije w domu. Ile osób narzeka na nadwagę wiedząc, że to nie wina złego jedzenia, tylko tego, że nie potrafią rzucić alkoholu. Sporo z nas nawet nie wie ile kcal ma butelka wina i deska serów. Co weekend. Każdy weekend. Dobra, dzisiaj poszaleję, od poniedziałku znowu dieta. W poniedziałek stajesz na wadze i znów wyrzuty sumienia. Masz wyrzuty, to więcej musisz jeździć, żeby zbudować deficyt na weekend. Nie chciałbym zostać źle zrozumianym. Nie mam nic do alkoholu. Nie mam nic do sprzedawania go na każdym rogu. Tak samo nie mam nic jak ktoś obok mnie zamawia piwo do kolacji. Bo ma taką ochotę. Tak samo jak lampka wina do obiadu czy prosecco na śniadanie jak u południowców. Mi chodzi tylko o regularność oraz schematy. O warunkowanie. O to, że zawsze grill to alkohol, zawsze dzień wolny od pracy to alkohol. Albo każdy wieczór to też alkohol. Nie dlatego, bo piwo super uzupełnia kcal, bo wino super smakuje. Picie dla smaku to inne picie, niż picie pod pretekstem dobrego smaku czy dobrej okazji. Gdzie głęboko w sercu wiesz, że po wypiciu przyjdzie ten moment rozluźnienia. Przez całą trasę na rowerze myślisz o tym, że rozluźnisz się przy piwie. Albo przez cały wujowy tydzień w pracy myślisz, że w weekend przyjdzie okazja do napicia się. Tak. Ja kiedyś też czekałem. Szedłem ze skrzynką do sklepu specjalistycznego na wymianę butelek. Dlaczego dzisiaj piję raz do roku a nie co drugi wieczór? Ja nie przestałem pić z dnia na dzień, chociaż miałem takie momenty, kiedy przez rok nawet nie powąchałem alko. Byłem wtedy na redukcji po zakupie drugiej szosy. Chciałem jak najszybciej zjechać że 103 na 79. Wiedziałem że alkohol jest największym niszczycielem wszelkich postępów. Ponieważ uruchamia u mnie jeszcze dodatkową gastro fazę. Nie tylko dlatego, bo do piwa idealnie pasuje pizza. U mnie wyłączały się wówczas wyrzuty sumienia, które wracały z podwójną siłą następnego poranka. Stąd ta zerojedynkowa decyzja z dnia na dzień. Tak samo przestałem czytać o nowych piwach kraftowych i oddałem kaucyjną plastikową skrzynkę do sklepu bez wymiany na nową. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak ta decyzja mi pomogła. OK, przez pierwsze 2 tygodnie było ciężko, psychicznie. Bo wiesz, że w domu nie czeka zimne piwo. Tak samo jak nie czeka czekolada i paczka chrupek. Jednak po 3 tygodniach ból zamienił się w lekkie pieczenie, a po 6 tylko szczypanie. Co prawda musiałem omijać alejki z piwami, ale jakoś dawałem radę. Po dwóch miesiącach widziałem zdecydowaną różnicę w wyglądzie i samopoczuciu. Miałem mniej dni z epizodami nerwicy lękowej czy depresji. Dziwnie lekko na sercu i na wadze. Okazało się też, że leki, które przyjmuję mogą lepiej działać gdy nie łączę ich z alko. Pamiętam też jak smakowało pierwsze po roku piwo. Jedno. Wypiłem jedno, a nie trzy. Bo była super okazja. Naprawdę wyjątkowa. Gdy ustabilizowałem wagę to włączył mi się tryb oszczędzania kalorii. Zaczęło mi być szkoda pracy, którą włożyłem w to wszystko. Mówiąc o kaloriach mam na myśli nie tylko te z alkoholu, ale przede wszystkim te wynikające z późniejszej gastrofazy. Nauczyłem się też odmawiać, mówiąc wprost, że mojego bilansu energetycznego nie stać dziś na więcej. Dlatego przez ostatnie 10 lat upiłem się tylko raz. Raz miałem kaca i to tylko po to, aby upewnić się w przekonaniu, że nie chcę więcej do tego wracać. Zacząłem używać alkohol tak jak rzodkiewkę. Kiedy jadłem ostatnio rzodkiewkę? Nie pamiętam. Kiedy zjem kolejną? Nie mam pojęcia. Czy przeszkadza mi ktoś kto obok mnie je rzodkiewkę? Nie. Tak samo w sklepie może być cały dział z rzodkiewkami. Przejdę obojętnie. Dzisiaj mamy lipiec w kalendarzu. Ostatnie dwa piwa wypiłem w grudniu. Taka statystyka powiela się u mnie już chyba drugi rok. Jakie odczuwam korzyści z niemal całkowitej abstynencji? Zawsze jestem kierowcą. Ale też mniej wydaję na taksówki A tak na serio, największe korzyści czuję na wyjazdach. Mam zarąbistą regenerację. O wiele lepszą. A w trakcie samej jazdy mniej narzekam. Lepiej śpię. Fizycznie czuję się naprawdę super. Na codzień i na rowerze. Doszedłem do wniosku, że na obozach piwo przyjmuje ujemny współczynnik regeneracji. Dokłada ciału dodatkowy wysiłek, psuje jakość snu, metabolizm, resyntezę glikogenu, obciąża wątrobę i przede wszystkim łeb. Nastepnego dnia już nie czuję się jak nadmuchana beczka. Umiem odmawiać do perfekcji. Wszystko zrzucam na sport, zawody, cele. Przygotowuję się do czegoś tam, w związku z czym nie piję alkoholu. Jutro mam test FTP, za dwa tygodnie wyścig. Wszyscy to łykają i już bez pytania otwierają mi zerówkę albo colę. Nie boję się już braku akceptacji w grupie jak powiem, że nie piję. Mam też oczywiście mniejsze wahania wagi. 76/77 kg niezmiennie. Oszczędzam mnóstwo kcal, które mogę zagospodarować sobie inaczej. Zamiast alko mogę sobie kupić draże korsarze, chrupki orzechowe albo żelki. Raz w tygodniu walnąć kebsa. Policz też ile kasy zostawiałeś w knajpach na alkohol. A ile w skali roku wychodzi na ten kupowany w sklepie. Można się śmiać, ale jeśli to jest tysiak rocznie, to można go przewalić na inne głupoty. Na ceramiczne łożyska suportu. Jak można spróbować to ogarnąć samodzielnie? Pierwsze pytanie jest w pełni szczere. Do samego siebie. Pijesz bo Ci smakuje, czy pijesz dla uczucia gilgotania. Jak dla smaku to luz. Jesli dla odreagowania i często o tym myślisz, to znaczy, że gdzieś, kiedyś może być problem. Tym bardziej jeśli tak jak ja słowo PROBLEM masz wypisane na twarzy. To stwarza ryzyko w przyszłości. Wtedy możesz spróbować po prostu stopniowo zmniejszać ilość alko w Twoim życiu. Bo z dnia na dzień może być ciężko. Gorzej jeśli zdarza Ci się pić do ocinki, do zerwania filmu. To jest ogromna czerwona flaga. Tak samo jak ukrywanie się z piciem czy robienie zapasów, by nigdy w domu nie zabrakło. Druga kwestia to motywacja. Jeśli masz do zrzucenia kilka kilogramów to wiedz, że tyje się nie tylko od jedzenia. W cholerę ludzi jest otyłych przez alkohol. Raz, że każde piwo to pół paczki chipsów, numer dwa to gastro. Trzy to wpływ na formę. Zwłaszcza na wyjazdach. Po 4 dniu jazdy z imprezami co wieczór wysiadasz. Zamiast cieszyć się sportem walczysz tak naprawdę z kacem, który siada na nogi i głowę. Tak samo cofają alkoweekendy, albo alcoweekendowe wyprawy rowerowe. Stówka w kołach, ale czteropak piwka skasował aktywność. Pamiętaj też, że Twoi sportowi idole też mocno ograniczają procenty, bo to nie licuje z progresem formy. Cztery to jest naturalne pragnienie. Po rowerze lecisz do żabki po piwo, bo jesteś odwodniony. Wychlej litr wody przed wejściem do sklepu. bmwChce Ci się ogólnie pić, a nie pić piwo. Kup sobie coś gazowanego, kostki lodu, albo najlepiej saturator i koncentraty napojów. Masz fanty, mirindy, lemoniady po kokardy i to bez kaucji. Numer pięć to zmiana kulturowa w Polsce jak i społeczności kolarskiej. Coraz więcej osób po prostu nie pije. Dlaczego? Bo ktoś inny też nie pije. Jest to bardziej akceptowane, mniej antyspołeczne niż jeszcze 10 lat temu. Dziś na impreze czuję dumę, że jestem trzeźwy i wracam autem do domu. Tak samo dumnym można być w nowy rok, który zaczynam zarąbistym treningiem na trenażerze a nie z głową w misce.
Pola Firestone przybyła po raz pierwszy do Lublina kilka lat temu na Zjazd Lublinerów organizowany przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN. Jej przodkowie w latach 20. XX wieku wyjechali z Lublina do Antwerpii, a potem przez morze i ocean, popłynęli dalej w poszukiwaniu lepszego życia i swojej własnej drogi. Pola chciała się dowiedzieć jak najwięcej o tej części rodziny, która pozostała w Lublinie podczas wojny. Chciała zrozumieć, jak to możliwe, że tyle osób z rodziny pewnego dnia nagle zniknęło. Historia jej rodziny, Krymholców i Kirszenbaumów, tkana ze strzępów informacji przez Ośrodek Brama Grodzka Teatr NN składa się na obraz dawnego Lublina, który wciąż żyje i ciekawi kolejne pokolenia.
Dodatkowe odcinki w wakacje? Słuchaj i obserwuj Krzyk Horror Podcast, zostaw ⭐⭐⭐⭐⭐ i wyślij link z tym odcinkiem do tych, którzy lubią takie historie. Specjalny odcinek powstanie, jeśli pojawi się tu 60 komentarzy.Dla bogactwa i internetowej sławy był gotów zrobić wszystko. Elias Samael postanowił na żywo transmitować w mediach społecznościowych swój rzekomy pakt z siłami ciemności. Widzowie obserwowali, jak mężczyzna sprzedaje swoją duszę siłom ciemności. Czy wydarzenia z Wenezueli były rzeczywistym opętaniem?
"Doktor Emil Jędrzejewski będzie dzisiaj przesłuchiwany. Takie informacje dostałem przed wejściem do studia. Chciałbym, żeby jak najszybciej zabezpieczyć wszystkie dowody, które wskaże lekarz" - tak o aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny.
Noor Almaleki chciała żyć po swojemu. Marzyła o studiach, pracy i miłości, którą sama wybierze. Jednak jej rodzina miała wobec niej zupełnie inne plany. To historia o konflikcie między skrajną tradycją a wolnością, o presji, której nie powinna doświadczać żadna młoda osoba, i o decyzjach, które doprowadziły do tragedii.www.zmorderstwem.plWsparcie
Bardzo szybko wyrabiamy sobie opinię o kimś, kogo widzimy na ekranie. Potrzebujemy pięciu minut, aby wydać wyrok i postawić diagnozę. Mi intuicja mówiła, że to, co widzieliśmy w Love is Blind Polska to jedynie mały wycinek rzeczywistości. Chciałam poznać całą historię.Malika przyjechała do Polski w wieku 19 lat z jedną walizką i tysiącem dolarów w kieszeni. Bez języka, bez rodziny, bez planu B. W programie, w którym chciała znaleźć miłość, pokazano ją jako kogoś zimnego, wymagającego, kontrolującego. Internet dorzucił swoje, a Internet potrafi być niesamowicie okrutny. W tej rozmowie Malika mówi wszystko: o przemocy w domu, ojcu którego nie miała, zdradach, terapii i tym, czego naprawdę szukała w kabinach. Chciałam dać jej przestrzeń do opowiedzenia swojej historii.znajdziecie mnie tu:IG: www.instagram.com/nataliakusiak o mnie: https://www.nataliakusiak.comdarmowe subskrypcje na herohero: https://herohero.co/pierwszarandka/invites/PIERWSZARANDKA
Z reprezentacją Polski zdobył złoto i srebro mistrzostw świata, złoto i brąz mistrzostw Europy, złoto, srebro i brąz Ligi Narodów. Mimo to, dziś z perspektywy czasu czuje niedosyt. Niedosyt wynikający z tego, że w reprezentacji chciał grać więcej i chciał znaczyć więcej. Karol Kłos, w rozmowie z Łukaszem Kadziewiczem opowiada o swoich obawach dotyczących zakończenia kariery, o projektach, które zamierza realizować oraz o tym, czego mu najbardziej w siatkarskiej karierze brakuje. Zapraszamy na "W cieniu sportu".
Gościem najnowszej Melliny jest Maciej Siembieda. Jest jednym z najchętniej czytanych polskich autorów powieści sensacyjnych. Studio Aurum Film właśnie ogłosiło zakup praw do ekranizacji cyklu książek, których bohaterem jest Jakub Kania. Licząca osiem tomów seria rozpoczęła się powieścią „444”, w której po raz pierwszy pojawił się ten prokurator IPN.Absolwent polonistyki i doktor nauk społecznych w rozmowie z Marcinem Mellerem przyznał, że niewiele brakowało, żeby wstąpił do Milicji. Chciał być detektywem, a został dziennikarzem. Też rozwiązywał zagadki, ale bez chodzenia w mundurze i słuchania rozkazów. Jego zdaniem "Ojciec Chrzestny" mógłby pochodzić z Bodzentyna, bo w sferze mafijnej mamy czym się "pochwalić". Na jednym ze spotkań autorskich dostał nóż. Pisarz przyznał, że wtedy trochę się przestraszył.
20-letni Jamie marzył o zostaniu gangsterem. Półświatek szybko go wyjaśnił...Instagram @konradshymanskyhttps://www.instagram.com/konradshymansky/Autor podcastuKonrad SzymańskiOpracowaniePiotr KostrzewskiŹródła: https://ntpd.eu/Gz4P9kontakt/współpraca: codypresents@gmail.com
„Chciałem po prostu podziękować za przydatną linijkę kodu. Stworzyłem proste narzędzie, przez które przepłynęło 45 milionów złotych". Co się dzieje, gdy genialny programista zaczyna traktować biznes jak architekturę systemów i rewolucjonizuje trzy skrajne branże?Wraz z Łukaszem Simińskim rozmawiamy o kulisach zbiórki na planszówkę o Wiedźminie, która przyniosła 12 milionów euro, rewolucji na rynku diamentów i budowaniu platformy Buy Coffee. To historia lidera, który na skraju załamania wyrzucił gotowy projekt do kosza, by wsłuchać się w głos społeczności i rozbić bank.
Politycy Koalicji Obywatelskiej nie zdecydowali się na wspieranie swojego kandydata w Krakowie. - Władze partii wybrały wariant, który miał sprawić, by jak najmniej kojarzono ją z tym odwołaniem i z tym prezydentem - powiedział w Polskim Radiu 24 Bartłomiej Biskup, politolog.
Karol Nawrocki zasugerował, że chciałby, by w polskim systemie prezydent miał więcej uprawnień. - Chciałem przypomnieć, że ten ład demokratyczny wynikał z założeń i głębokiego przekonania o roli obywatela w demokracji, które wywodziły się z Solidarności - podkreślił prof. Ireneusz Krzemiński.
In today's lesson we discussed the following: I feel very good today - Czuję się bardzo dobrze dzisiaj why - dlaczego Because today I did Yoga & Meditation and I feel fantastic - Ponieważ dzisiaj ćwiczyłem jogę i medytację i czuję się fantastycznie Do you understand - Czy rozumiesz Railway Station - Stacja kolejowa Please repeat - Proszę powtórzyć I am going to the railway station - Idę na dworzec kolejowy Please take me to the railway station - Proszę, zabierz mnie na dworzec kolejowy I am at the railway station - Jestem na stacji kolejowej We must buy a ticket - Musimy kupić bilet We go to the cash desk - Idziemy do kasy I would like a ticket - Chciałbym bilet What type of ticket - Jaki rodzaj biletu A ticket can be normal or with discount - Bilet może być normalny lub ze zniżką One normal ticket to Kracow/ Warsaw / Lodz / Gdansk - Jeden normalny bilet do Krakowa / Warszawy / Łodzi / Gdańska What class - Jaka klasa 1st class / 2nd Class / 3rd Class - Pierwsza klasa / druga klasa / trzecia klasa We can practice - Możemy ćwiczyć I am the cashier and you are the customer - Jestem kasjerem, a ty klientem A ticket to Warsaw please - Poproszę bilet do Warszawy What type of ticket - Jaki rodzaj biletu What time - Jaki czas What time is the next train - O której jest następny pociąg The next train is 1pm - Następny pociąg to 13.00 58zl please - 58zł proszę I thought it would be cheaper - Myślałem, że będzie taniej Second Class 48zl - Druga klasa 48zl Third class 30zl - Trzecia klasa 30zł I will be with the animals - Będę ze zwierzętami Will you pay by cash or credit card - Czy zapłacisz gotówką czy kartą kredytową? Normal train / Fast train / Express train / Intercity - Pociąg normalny / pociąg szybki / pociąg ekspresowy / intercity It must be that train - To musi być ten pociąg How long will the train take - Jak długo potrwa pociąg one hour fifteen minutes - godzina piętnaście minut
To było pewne, że ten gość nie będzie gryzł się w język. I rzeczywiście tak jest. W tej rozmowie nie ma tematów tabu. Są za to mocne tezy, kontrowersyjne opinie i rewolucyjne pomysły. Gościem Łukasza Kadziewicza jest Michał Kubiak.
„To był tylko żart.” „Przesadzasz.” „Chciałem być miły.”A co, jeśli dla jednej osoby to flirt, a dla drugiej – przekroczenie granicy?W tym odcinku podcastu Sukces Pisany Szminką rozmawiamy o cienkiej, ale fundamentalnej granicy między komplementem a nadużyciem, między uwodzeniem a przemocą. O tym, dlaczego tak często się rozmijamy w ocenie tych samych zachowań – i jakie są tego konsekwencje.
Studenci przegonili Czarnka. Chciał się wzorować na amerykańskiej MAGA-owcach, a wyszło jak zwykle. Pisowcy wymyślili, że zdobędą głosy studentów, jeżdżąc po uniwersytetach i organizując debaty. Studenci pogonili Czarnka, Jakiego i Bocheńskiego. Ci wstępu na uczelnie nie dostali. Dziś także o dziwnej wolcie Onetu! Zaatakowali premiera Tuska! Za co? Za to, że mówi, że Nawrocki chce polexitu. Chce, ale nie wolno o tym mówić. Z kim w zmowie jest Onet? Rozmawiamy też o geodetach i ich problemach w Polsce! #IPPTVNaŻywo #polityka #Czarnek #Jaki #uniwersytet ----------------------------------------------------
Chciałabym zostać zaskoczona orędziem prezydenta Karola Nawrockiego, ale obawiam się, że będzie weto. Mamy na stole gotowy pakiet, przygotowywany od wielu miesięcy, i nagle na ostatniej prostej dowiadujemy się, że jest alternatywna propozycja, która jest niedoprecyzowana. Nie słyszałam zaniepokojenia w Brukseli w sprawie sytuacji w Polsce w kontekście SAFE" - powiedziała w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, odnosząc się do zamieszania wokół unijnego programu SAFE.
W najnowszym odcinku serii Powojnie opowiadam o jednej z największych kryminalnych zagadek XX wieku. 28 lutego 1986 roku Olof Palme wybrał się z żoną do kina w centrum Sztokholmu. Na miejscu czekali na nich syn z partnerką. Premier Szwecji nie korzystał z ochrony. Chciał żyć jak zwykły obywatel.Seans zakończył się tuż po godzinie 23. Obie pary rozeszły się w różnych kierunkach. Palme z żoną ruszyli w stronę stacji metra. Nie dotarli jednak na miejsce. Na jednej z głównych ulic miasta ktoś oddał dwa strzały w plecy premiera i zniknął w ciemności. Sprawca przez lata pozostawał nieuchwytny. Mimo kolejnych hipotez i wskazywanych podejrzanych, do dziś wokół tej zbrodni krążą pytania.
To nie była miłość od pierwszego wejrzenia. Nie było motylków w brzuchu i szybszego bicia serca. Po prostu go lubiła. Chętnie spędzała z nim czas i spacerowała za rękę po parku… partner odcinka: https://in.eset.plZapraszam do wsparcia mnie na Patronite!https://patronite.pl/HistorieNaFaktach Wiem, że dzięki pomocy moich patronów moje marzenie o zostaniu podcasterem na pełen etat, teraz - jak nigdy wcześniej - ma szansę stać się rzeczywistością!