POPULARITY
Categories
Daria Krasovskaia – urodzona w Petersburgu była radna miejska (2019–2023), dziś doktorantka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu – opowiada o presji, która zmusiła ją do wyjazdu z Rosji, oraz o tym, jak zmieniło się rosyjskie społeczeństwo w czasie wojny.„Jeśli nie wyjadę wtedy, później może to już nie być możliwe”Decyzja o emigracji nie była nagła. Jak podkreśla, podobną sytuację przeżywali wszyscy liberalni deputowani w Petersburgu.„Większość z nas nie mogła wyjechać z dnia na dzień – mieliśmy rodziny, zobowiązania, dokumenty do uporządkowania. W moim przypadku była to decyzja, którą podejmowałam stopniowo”.We wrześniu 2022 roku opuściła Rosję w pośpiechu. Już w maju otrzymała sygnał, że wobec osób o jej poglądach może zostać wszczęte postępowanie.„Wiedziałam, że trwa dochodzenie, że jesteśmy pod stałą obserwacją. Miałam świadomość, że jeśli nie wyjadę wtedy, później może to już nie być możliwe”.Powodem była jej publiczna postawa wobec wojny.„Każdy deputowany czy osoba publiczna, która oficjalnie nie popierała wojny albo wypowiadała się przeciwko niej, mogła stać się przedmiotem postępowania”.W jej 20-osobowej radzie tylko dwie osoby miały podobne poglądy. Dziś oboje są na emigracji.Dwie fale emigracjiKrasovskaia wyróżnia kilka fal wyjazdów z Rosji po 24 lutego 2022 roku.Pierwsza – polityczna – objęła działaczy i osoby związane z opozycją, m.in. środowiska skupione wokół Fundacji Walki z Korupcją Aleksieja Nawalnego. Druga była efektem mobilizacji.„Wyjeżdżali nie tylko mężczyźni, ale całe rodziny. Nie chodziło wyłącznie o sprzeciw wobec wojny, lecz o niechęć do udziału w niej”.Szacunki mówią nawet o dwóch milionach emigrantów, choć część z nich wróciła z powodu problemów z legalizacją pobytu. Władze wykorzystały wyjazdy propagandowo.„Propaganda była prowadzona na szeroką skalę, aby przekonać Rosjan pozostających w kraju, że emigranci są zdrajcami”.70 proc. poparcia – ale dla czego?Najczęściej zadawane pytanie dotyczy realnego poparcia dla wojny. Dane niezależnego Centrum Lewady pokazują około 70 proc. deklarowanego poparcia dla działań rosyjskich sił zbrojnych.„Jeśli spojrzymy na liczby dosłownie, to jest to prawda. Ale dużo zależy od interpretacji danych”.Jak tłumaczy, w rosyjskiej kulturze armia jest symbolem tożsamości narodowej i historycznych zwycięstw.„Wiele osób odpowiada raczej na pytanie: ‘Czy jesteś za swoim krajem, czy przeciw niemu?', niż ‘Czy popierasz wojnę?'”.Co więcej, nawet wśród osób krytycznych wobec władzy około 55 proc. deklaruje poparcie dla armii. W Moskwie wskaźnik ten sięga około 80 proc.Jednocześnie rośnie poparcie dla rozmów pokojowych – ale nie za wszelką cenę. W styczniowym badaniu 60 proc. respondentów opowiedziało się raczej za eskalacją niż za ustępstwami.„Wielu Rosjan chce pokoju, ale na własnych warunkach – takiego, który pozwoli zachować poczucie zwycięstwa i godności narodowej”.Tożsamość narodowa silniejsza niż strachZdaniem naszej rozmówczyni kluczowym czynnikiem jest dziś tożsamość narodowa.„Wielu ludzi jest gotowych czekać, znosić trudności i żyć w mniej komfortowych warunkach, jeśli wiąże się to z poczuciem, że ich kraj jest silny i że ‘wygrywa'”.Co zaskakujące, nawet osoby niepopierające wojny deklarują wzrost dumy narodowej. To – jak podkreśla – może być zjawisko niebezpieczne w przyszłości.Rosja, Europa i Polska w oczach RosjanPo wybuchu wojny niechęć wobec Zachodu wzrosła. Obecnie widać jednak różnicowanie postaw wobec USA i Europy.„Stany Zjednoczone zaczynają być postrzegane oddzielnie od Europy, a nastawienie do Ameryki stopniowo się poprawia”.W przypadku Europy nastroje się pogarszają. Wśród państw postrzeganych najbardziej negatywnie – obok Ukrainy – wymieniane są Niemcy i Polska.„Wynika to z tego, że oba te państwa regularnie i publicznie mówią o swoim wsparciu dla Ukrainy”.Emigranci: mniej wiary w rewolucjęRosyjscy emigranci również są dziś podzieleni. Początkowa wiara w szybkie osłabienie władzy Putina ustąpiła realizmowi.„Coraz więcej osób uznaje, że w obecnych warunkach w Rosji nie jest możliwa rewolucja – przede wszystkim dlatego, że ludzie się boją”.Mimo to środowiska liberalne próbują działać z zagranicy: zabiegają o wsparcie europejskich rządów, o bezpieczne ścieżki wyjazdu dla przeciwników wojny i o utrzymanie kontaktu z Rosjanami w kraju.„Robimy co możemy, żeby promować nasz opór i zapewniać dostęp do informacji ludziom, którzy są w kraju”.
Cześć! Dzisiaj publikuję nagranie z konferencji Fundamenta Ecommerce B2B — a moimi gośćmi są Krzysztof Wieczorek oraz Wojciech Nowak. Rozmawiamy o tym, jak wygląda logistyka w B2B od kuchni: od WMS-ów i ERP-ów, przez granulację zamówień, po błędy integracji i sposoby na realne oszczędności. Najważniejszy wniosek? Bez dobrze ułożonych procesów magazynowych i integracji e-commerce B2B nie zadziała tak, jak powinien.W dzisiejszym odcinku dowiesz się między innymi:Jakie procesy magazynowe są kluczowe przy wdrożeniu e-commerce B2B (i co najczęściej jest pomijane)Co robi z firmą granulacja zamówień (paczki zamiast palet, stacje pakowania, kurierzy)Dlaczego integracje system–system potrafią „zabić” operacje, jeśli są źle zrobioneOd czego zacząć: ERP → WMS/picking → OMS/integrację (i gdzie robi się największy dług)Czemu po wdrożeniu B2B koszty logistyczne często rosną i jak je hamować (konsolidacja, fale, komasowanie)Jak sensownie połączyć B2B i B2C na jednym magazynie Jak podejść do ROI: jakie wskaźniki mierzyć, żeby wiedzieć, czy „toniesz”Jakie są quick winy w logistyce (kurierka vs palety, negocjacje opakowań, paperless)Jak nie wywrócić firmy przy starcie.Zapraszam do posłuchania! Krzysztof WieczorekHead of Operations w Diabetyk24. Posiada ponad 16-letnie doświadczenie w obszarze logistyki i wsparcia wdrożeń systemów informatycznych.Obecnie w Diabetyk24 odpowiada za skalowanie operacji w specjalistycznym e-commerce.Wojciech NowakKonsultant rozwiązań biznesowych i IT z 20-letnim doświadczeniem. Ekspert w zakresie wdrożeń systemów ERP i WMS, których celem jest automatyzacja procesów w firmie, minimalizacja czynności powtarzalnych i wykorzystanie potencjału ludzi do rzeczy niestandardowych. Projektant wielu modułów ERP, odpowiedzialny za współpracę z kluczowymi klientami w ramach projektów mocno zindywidualizowanych/dedykowanych.
Problemy z Krajowym Systemem e-Faktur narastają, choć – jak zauważa w Poranku Wnet Witold Modzelewski – obowiązek realnie dotyczy dziś zaledwie kilku tysięcy podmiotów. Zdaniem profesora prawa, doradcy podatkowego i prezesa Instytutu Studiów Podatkowych, kłopoty nie są kwestią „chorób wieku dziecięcego”, lecz błędu konstrukcyjnego całego rozwiązania.„Faktura VAT i faktura handlowa to nie to samo”Modzelewski podkreśla, że publiczna debata miesza dwa porządki: podatkowy i gospodarczy.„Faktura i faktura VAT to są dwie różne rzeczy. (…) Ministerstwo może rządzić fakturą wystawianą dla potrzeb pewnego podatku. To prawda bardzo ważnego podatku, ale tylko jednego z podatków.”Problem w tym, że w Polsce – przez trzy dekady praktyki – faktura VAT stała się jednocześnie podstawowym dokumentem handlowym w relacjach B2B.„Faktura podatkowa obsługuje obrót gospodarczy. A obrót gospodarczy polega na kontaktach B2B, kontrahent do kontrahenta. Czyli dokument, którym chcemy kogoś wezwać do zapłaty, musimy skierować do kontrahenta, a nie do rządu w postaci KSeF-u.”W modelu KSeF momentem „wystawienia” faktury jest jej wysłanie do rządowego systemu. To – w ocenie profesora – fundamentalny błąd.„Grzech pierworodny polega na tym, że moment wystawienia faktury nie jest wysłaniem faktury do kontrahenta, tylko wysłaniem go do rządowego portalu.”Chaos przy 4 tysiącach firm. Co będzie przy milionach?Obecnie – jak wskazuje Modzelewski – w systemie fakturuje ok. 4 tys. podmiotów. Tymczasem czynnych podatników VAT jest 1,8 mln, a zwolnionych – co najmniej kolejny milion.„Jeżeli się potykamy na samym początku, kiedy cztery tysiące firm ma kłopoty, (…) a wiemy, że ma to dotyczyć milionów podmiotów, to jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest odroczenie tego 1 kwietnia.”Profesor ostrzega, że bez materialnego doręczenia faktury kontrahentowi dokument przestaje pełnić funkcję handlową.„Jeżeli fakturę podatkową używamy jako dokument handlowy, którego nie otrzymujemy w sensie materialnym, to znaczy, że ta faktura przestaje funkcjonować jako dokument handlowy.”W praktyce oznacza to zagrożenie dla ciągłości obrotu gospodarczego.„Zarządzanie katastrofą ekonomiczną”Modzelewski nie neguje potrzeby cyfryzacji, ale apeluje o pragmatyzm. W jego ocenie obecny model prowadzi do podwójnej pracy: faktura trafia do KSeF-u, a równolegle – wobec większości kontrahentów – trzeba uzgodnić inny sposób jej udostępnienia.„Po co dwa razy robić to samo, jeżeli robiliśmy to jednym dokumentem?”Profesor wskazuje, że ustawa nakazuje uzgodnić sposób udostępnienia faktury z większością kontrahentów, którzy nie mają dostępu do KSeF-u.„Jeżeli tego nie uzgodniono, a mówimy o czterech tysiącach podmiotów, które są obowiązane do wystawiania, to znaczy, że jesteśmy w kompletnym niedoczasie.”Dlatego jego postulat jest jednoznaczny:„Jeżeli coś wiemy, że jest bardzo trudne i możemy sobie z tym nie dać rady, to należy to odroczyć i dać sobie czas, żeby pomyśleć, co dalej z tym, jak to ładnie powiedziano, kukułczym jajem zrobić.”Zdaniem Modzelewskiego bez merytorycznej, a nie propagandowej dyskusji o samej koncepcji KSeF, państwo może znaleźć się w sytuacji „zarządzania katastrofą ekonomiczną”./fa
Wykład dr Szymona Charzyńskiego w ramach Świątecznego Maratonu Wykładowego z „Deltą" [13 grudnia 2025 r.]Czasopismo Delta przygotowuje dla Was aż dziewięć wspaniałych upominków świątecznych! Będzie każde poletko Delty (mat, inf, fiz, astr), więc każdy zasmakuje w swoim ulubionym
Dziś w programie: Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wziął udział w spotkaniu zKorpusem Dyplomatycznym akredytowanym w Polsce; mieszkańcy Kopciowa na Litwie zorganizowali w sobotę pokojowy protest przeciw planowanej budowie poligonu wojskowego w pobliżu granicy z Polską. Litewskie władze argumentują, że ma on wzmocnić obronność przesmyku suwalskiego. W demonstracji wzięli udział także Polacy z Sejneńszczyzny; pierwszych 230 generatorów zakupionych ze zbiórki "Ciepło z Polski dla Kijowa" trafiło na Ukrainę. Urządzenia pomogą ogrzać się zmarzniętym mieszkańcom. Obecnie prawie 1200 budynków nie ma ogrzewania, a 800 tysięcy mieszkańców pozbawionych jest energii elektrycznej. Pomagają także inne kraje UE; goście PRdZ - Robert Wilczyński, autor zdjęć i dr Jacek Konik, kurator wystawy „W promieniach dwudziestolecia”, którą można obejrzeć w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Patrzymy na starą Warszawę, Radom, Kraków, Lublin, Łódź, i inne miejscowości z dzisiejszej perspektywy, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Zapraszamy!
Dziś w programie: Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wziął udział w spotkaniu zKorpusem Dyplomatycznym akredytowanym w Polsce; mieszkańcy Kopciowa na Litwie zorganizowali w sobotę pokojowy protest przeciw planowanej budowie poligonu wojskowego w pobliżu granicy z Polską. Litewskie władze argumentują, że ma on wzmocnić obronność przesmyku suwalskiego. W demonstracji wzięli udział także Polacy z Sejneńszczyzny; pierwszych 230 generatorów zakupionych ze zbiórki "Ciepło z Polski dla Kijowa" trafiło na Ukrainę. Urządzenia pomogą ogrzać się zmarzniętym mieszkańcom. Obecnie prawie 1200 budynków nie ma ogrzewania, a 800 tysięcy mieszkańców pozbawionych jest energii elektrycznej. Pomagają także inne kraje UE; goście PRdZ - Robert Wilczyński, autor zdjęć i dr Jacek Konik, kurator wystawy „W promieniach dwudziestolecia”, którą można obejrzeć w Muzeum Niepodległości w Warszawie. Patrzymy na starą Warszawę, Radom, Kraków, Lublin, Łódź, i inne miejscowości z dzisiejszej perspektywy, przeszłość miesza się z teraźniejszością. Zapraszamy!
☞ SŁUCHAM ☞ Boży GPS: Jak znaleźć drogę, gdy życie się wali? ❖ Krzysztof Pałys OP i Katarzyna Olubińska
Spotkanie z Alicją Berejowską, która jak na byłą tancerkę przystało, żyje w szpagacie pomiędzy światem biznesu a światem tańca oraz nowej choreografii. Niegdyś sama stawała na scenie w Szczecinie i Poznaniu, dziś jest menadżerką kultury, producentką kreatywną sektora taneczno-performerskiego, a jako specjalistce od komunikacji zdarza jej się też współpracować z wielkimi markami biznesu. Obecnie współprowadzi rok pilotażowy w wyczekiwanym nowo otwartym Pawilonie Tańca w Warszawie. Rozmawiamy o tym, czym jest taneczny zew i dlaczego taniec to remedium na czasy chaosu, o dorastaniu do własnej formuły życia zawodowego oraz twórczego. Jak udaje się Alicji łączyć biznes ze sztuką? Czym jest zrównoważony rozwój w przemyśle i korporacjach, a czym w polu kultury czy twórczości? Co proponuje dzisiejsza scena taneczna nie tylko w Warszawie i czym ma stać się dla niej Pawilon Tańca? Na te i inne pytania odpowiadamy w podcaście.Podcastu „Jak ona to robi” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Dzięki środkom z KPO w Polsce powstanie ponad 120 Branżowych Centrów Umiejętności, czyli nowoczesnych jednostek edukacyjnych. Obecnie działa ich już 61 z czego 6 w województwie świętokrzyskim. BCU oferują wysokiej jakości, bezpłatne szkolenia. Szczegóły tej oferty przedstawiam na przykładzie Centrum dla reklamy, licząc, że właśnie ten obszar szczególnie zainteresuje świętokrzyskich przedsiębiorców.
“Musimy się lepiej komunikować” – czy zdarza się, że słyszysz to w swoich zespołach? Niby proste hasło, ale często nikt nie wie, co to właściwie znaczy i jak to zrobić.Rozłożyliśmy efektywność komunikacji na czynniki pierwsze. Zdefiniowaliśmy ją i pokazaliśmy praktyki komunikacji nie tylko w zespołach projektowych, ale też managerskich. Skorzystaj z naszych sprawdzonych rekomendacji, które możesz wdrożyć od razu by komunikacja stała się efektywna. Porządny Agile · Efektywna komunikacja Jak rozumiemy efektywność komunikacji? Za każdym razem, gdy mówimy o efektywności, mamy na myśli relację wartości uzyskanej z danej czynności do kosztu jej uzyskania. Oczekiwalibyśmy więc, aby komunikacja dawała jak najwięcej wartości. Była z tej perspektywy efektywna przy jak najniższym koszcie doprowadzenia do sytuacji, w której efektywność oceniamy jako wysoką. Przykładowo możesz mieć bardzo długie spotkanie, na które zaproszono wiele osób, a efekt tego spotkania wcale nie będzie spektakularny. W takiej sytuacji mówimy o niskiej efektywności. Z drugiej strony możesz mieć krótkie spotkanie, w którym uczestniczy jedynie kilka osób. Natomiast wnioski, z którymi wraz z grupą wychodzisz z takiego spotkania, mogą być bardzo wartościowe i mogą rozwijać biznes do przodu. W takim przypadku uznamy komunikację za efektywną. Spis treści Jak rozumiemy efektywność komunikacji?Praktyki i rozwiązania: jak podnieść efektywność komunikacji w zespole?Jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu?Transkrypcja podcastu „Efektywna komunikacja„ Wyzwanie w tym podejściu, mimo że sama filozofia jest prosta, polega na precyzyjnym określeniu wartości komunikacji. Koszt jest zazwyczaj widoczny gołym okiem. Są to elementy łatwe do policzenia, natomiast wartość dodana jest znacznie trudniejsza do uchwycenia. Proponujemy uproszczone podejście, bez dosłownego trzymania się wzoru kosztu i korzyści. Można przyjąć, że efektywność pracy zespołu lub efektywność jego komunikacji ma pewien poziom, który wymaga analizy, jak konkretne zmiany w przepływie informacji wpływają na wyniki. Nie ma potrzeby precyzyjnego określania wartości obecnej ani wyliczania wartości całkowitej, wystarczy oszacować różnicę. Analizujemy dodatkową korzyść wynikającą z lepszej komunikacji oraz dodatkowe koszty lub oszczędności uzyskane dzięki poprawie praktyk komunikacyjnych. Nakłady najczęściej wiążą się z czasem zespołu, kilku lub kilkunastu osób uczestniczących w działaniach komunikacyjnych. Może to być spotkanie, praca warsztatowa lub większe spotkanie zespołowe, ale również czas poświęcony na napisanie wiadomości e-mail, który także jest elementem komunikacji. Czas potrzebny na jej napisanie, przeczytanie i zrozumienie również stanowi koszt. Po oszacowaniu kosztów i wartości dodanej nie stanowi wartości bezwzględnej, lecz pozwalają ocenić zmianę efektywności, co jest wystarczające do optymalizacji pracy zespołu oraz dalszej analizy kolejnych zagadnień. Praktyki i rozwiązania: jak podnieść efektywność komunikacji w zespole? 1. Komunikuj się bez pośredników Chodzi o unikanie pośrednictwa w komunikacji i bezpośrednie porozumiewanie się wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Jest to praktyka dość oczywista z perspektywy efektywności, ponieważ każda kolejna osoba w łańcuchu komunikacji generuje dodatkowy koszt. Z drugiej strony każdy pośrednik może obniżać wartość uzyskaną z komunikacji, ponieważ część informacji może zostać zniekształcona lub niedopowiedziana, a sama komunikacja przestaje być tak skuteczna, jak zakładano. Mamy wyraźną preferencję dla komunikacji bezpośredniej. Poniżej dwie konkretne praktyki z życia biznesowego: skip level – chodzi o obejście klasycznej hierarchii, w której przełożony rozmawia wyłącznie z podwładnymi, dyrektor z kierownikami, a prezes jedynie z dyrektorami. W praktyce skip level polega na tym, że członek zarządu rozmawia bezpośrednio z przedstawicielami zespołów projektowych, ewentualnie w towarzystwie menedżerów pośredniego szczebla, ale nie ogranicza się wyłącznie do komunikacji za ich pośrednictwem, co jest istotą tej praktyki. Czasami taka okazja pojawia się naturalnie, a czasami wymaga stworzenia pretekstu, innym razem wynika z firmowych rutyn, ale kluczowe jest znalezienie sposobu, aby osoby wyżej w strukturze mogły zrozumieć perspektywę pracowników pierwszego poziomu poprzez bezpośrednią rozmowę lub obserwację. Takimi okazjami mogą być podsumowania projektów, ich rozpoczęcia, ale również rozmowy dotyczące usprawnień czy zmiany strategii. Powodów i kontekstów w różnych organizacjach może być wiele. Kluczowe jest przełamanie zasady, zgodnie z którą wiedza o tym, co dzieje się w firmie, pochodzi wyłącznie od bezpośredniego szczebla zarządzania. udział w warsztatach z przedstawicielami klienta – niezależnie od tego, czy pełnisz rolę bezpośrednio pracującą z rynkiem, na przykład w sprzedaży, obsłudze klienta, rozwoju produktu lub rozwoju biznesu. Nawet jeśli nie pracujesz w takich rolach, warto od czasu do czasu mieć okazję do bezpośredniego kontaktu z klientem, nawet w zaaranżowanych warunkach. Pozwala to lepiej zrozumieć potrzeby klienta, język, którym się posługuje, oraz towarzyszące mu emocje, a także konkretne, zgłaszane przez niego potrzeby, co pozwala ograniczyć ryzyko zniekształcenia komunikatu przez pośredników stojących między Tobą a rynkiem oraz utraty okazji do wartościowych spostrzeżeń. Powtarzamy również istotne zastrzeżenie dotyczące tej praktyki: wszystko należy rozpatrywać z perspektywy efektywności. Praktyki takie jak skip level są kosztowne, ponieważ osoby wysoko w hierarchii organizacji poświęcają czas na dodatkowe spotkania, których w innych warunkach można byłoby uniknąć. Podobnie warsztaty z przedstawicielami klienta wymagają czasu i odciągają od innych obowiązków. Z naszego doświadczenia wynika jednak, że w obu tych praktykach pojawia się istotna wartość dodatkowa wynikająca z lepszych rozwiązań, szerszej perspektywy i trafniejszych decyzji, co ostatecznie przekłada się na lepszy rezultat. 2. Twórz warunki do współdziałania To dość ogólna rekomendacja, ale chodzi w niej o takie układanie współpracy, aby komunikacja pojawiała się przy jej okazji, a nie służyła jedynie łączeniu pracy wykonywanej w izolacji. W tej poradzie przyjmujemy tezę, że skuteczna komunikacja pojawia się naturalnie przy okazji współpracy, gdy co najmniej dwie osoby w zespole lub grupie zadaniowej wspólnie tworzą coś razem, a komunikacja nie jest odrębną aktywnością oderwaną od pozostałych działań w organizacji. Przykładowo, wyobraź sobie sytuację, w której konieczna jest reorganizacja i w Twojej organizacji trzeba zmienić strukturę. Reorganizacja, jej powody oraz konkretne rozwiązania będą najlepiej zrozumiane, jeśli zespół liderów i osób zaangażowanych w zmianę będzie ją jednocześnie współtworzył. Prace możesz zacząć od brudnopisu, niepełnych pomysłów, a nawet sprzecznych koncepcji, jednak w trakcie tego procesu pojawi się potrzeba intensywnej komunikacji, co sprawi, że będzie sumarycznie bardzo efektywna. Owszem, wymaga to poświęcenia czasu na dość żmudny proces dochodzenia do ustaleń, ale jednocześnie ustalenia te będą bardzo dobrze rozumiane, ponieważ wszyscy zaangażowani uczestniczyli w tym procesie. Jest to przykład dość kontrowersyjny i jeden z bardziej wymagających, zwłaszcza jeśli reorganizacja wiąże się ze zmianami personalnymi, ale można go również odnieść do pracy projektowej, pracy nad pomysłem lub nowym produktem, albo do zmian o mniejszej skali, które nadal wymagają dobrej komunikacji. Przy tej okazji warto wspomnieć, że wiąże się to z zależnością jakości komunikacji od narzędzia, które jest stosowane. Upraszczając, najsłabszym narzędziem jest przesyłanie dokumentów lub opracowań w formie pisemnej. Rozmowa zajmuje w tym zestawieniu pozycję pośrednią. Najlepsze efekty przynosi wspólna praca nad jednym dokumentem, szkicem, draftem lub konkretną koncepcją, jednak ma to sens tylko przy istotnym zastrzeżeniu, że chodzi o wypracowywanie złożonych koncepcji. Oczywiście nadal istnieją sytuacje, w których najbardziej efektywne będzie napisanie dobrze skonstruowanej wiadomości e–mail, natomiast wszędzie tam, gdzie coś jest tworzone lub wspólnie wypracowywane, a poziom złożoności rośnie, tym większą korzyść przynosi faktyczna, bliska współpraca. Rolą lidera w tym układzie jest tworzenie warunków do współdziałania, zachęcanie do niego, pokazywanie dobrych praktyk oraz korzystanie z takich narzędzi, tak aby osoby w zespole miały okazję zobaczyć, jak takie współdziałanie wygląda w praktyce. 3. Zbliż się w komunikacji Wychodzimy z założenia, że dobra komunikacja wymaga fizycznej lub symbolicznej bliskości. Co to oznacza w praktyce? W pracy stacjonarnej może to oznaczać pracę w jednej przestrzeni. W takiej sytuacji często wystarczy obrócić krzesło, aby coś skomentować lub o coś dopytać. Pojawia się tu również zjawisko komunikacji przez osmozę, czyli możliwość przypadkowego usłyszenia informacji w open space lub we wspólnej przestrzeni, która może okazać się istotna, nawet jeśli została odebrana mimowolnie, albo informacji, którą warto uzupełnić lub skorygować. Przykładem takiego zbliżenia jest również czat grupowy, w którym wszyscy mają dostęp do informacji przepływających w ramach pracy zespołu. Jeśli spotkanie odbywa się online, warto zadbać o to, aby możliwie najbardziej przypominało spotkanie fizyczne. Z naszego doświadczenia wynika, że istotny jest nie tylko kontakt słowny, ale również możliwość zobaczenia rozmówcy, dlatego warto korzystać z kamery, aby dostrzegać sygnały niewerbalne, oraz zadbać o dobrą jakość połączenia, zarówno obrazu, jak i dźwięku. Obecnie nie ma istotnych przeciwwskazań technologicznych, aby skutecznie komunikować się na odległość. Można z lekkim przekąsem zauważyć, że mamy 2026 rok, a jakość komunikacji online nadal bywa wyzwaniem, nawet w zespołach, które pracują w trybie hybrydowym od kilku lat. Zamiast kolejnego przykładu z obszaru pracy zespołowej przytoczymy anegdotę historyczną nawiązującą do osobistych zainteresowań Kuby. Znaczenie wspólnego przebywania w jednej przestrzeni dobrze widać w projektowaniu bombowców z czasów II wojny światowej. W wielu konstrukcjach cała załoga zwłaszcza niemieckich bombowców licząca zazwyczaj cztery lub więcej osób siedziała bardzo blisko siebie. W niewielkiej kabinie obok znajdowali się pilot, bombardier, nawigator, strzelcy i radiooperator, przy czym część ról bywała łączona lub rozdzielana, a cała załoga była fizycznie skupiona w jednym miejscu. Dzięki temu możliwa była nie tylko komunikacja przez intercom, czyli wewnętrzne radio i słuchawki, ale także sygnalizowanie gestami, okrzyki i szybkie, wspólne reagowanie całej załogi. Podobny mechanizm opisaliśmy również w jednym z wcześniejszych artykułów poświęconych łodziom podwodnym. Są to konstrukcje znacznie większe niż samoloty, jednak w jednym z prototypowych rozwiązań z czasów sowieckich a właściwie grupa zarządzająca jednostką, przebywała w jednym miejscu, co znacząco podnosiło efektywność komunikacji, ponieważ osoby siedzące blisko siebie mogły szybko sobie pomagać, sprawnie reagować w sytuacjach kryzysowych oraz wychwytywać istotne sygnały niejako przy okazji. 4. Komunikuj się małymi partiami Mamy na myśli unikanie długich komunikatów, tworzonych i przekazywanych dopiero na późnym etapie. To podejście ma charakter „fraktalny”, sprawdza się nawet na poziomie krótkiej wiadomości e-mail, którą również można podzielić na mniejsze części. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku dużych komunikatów. Prezentacja licząca kilkadziesiąt slajdów czy godzinne spotkanie wypełnione informacjami po brzegi, w którym każde kolejne zdanie uznawane jest za niezbędne. Wszystko to sprawia, że taka komunikacja bywa kosztowna i często mało skuteczna. Często zapomina się o tym, że osoby nadające komunikat odczuwają ulgę po przekazaniu obszernej informacji, podczas gdy jej faktyczna skuteczność bywa ograniczona. Takie podejście daje również możliwość zebrania pierwszego feedbacku oraz rozwijania pomysłów kolejnych osób. Najpierw przekazujesz pierwszą cząstkę informacji, na bazie której pojawiają się pierwsze reakcje, w tym kwestie, które nie zostały wcześniej dostrzeżone przez nadawcę komunikatu, co pozwala uzyskać większą wartość końcową. Szczególnie dobrze działa to w połączeniu z podejściem od ogółu do szczegółu. W pierwszej partii przekazywany jest kontekst, wysokopoziomowy cel oraz ogólne założenia wraz z deklaracją, że pierwsze szczegóły lub działania wykonawcze pojawią się w jasno określonym, niedalekim czasie, co daje przestrzeń na oswojenie się z komunikatem, a także na wcześniejsze przekazanie elementów ogólnych, które zwykle zmieniają się rzadziej niż szczegóły wykonawcze zależne od kolejnych ustaleń. Takie podejście pozwala lepiej przyswoić koncepcję, zaczynając od ogólnych założeń, a jednocześnie wcześniej wychwycić fundamentalne różnice. Jeśli zespół nie zgadza się z zakomunikowaną zmianą strategii na najwyższym poziomie, tym bardziej nie przyswoi szczegółów wykonawczych, takich jak konkretne milestone'y czy oczekiwane funkcjonalności. Dwa przykłady: zamiast przygotowywać finalny, dopracowany raport na przyszły tydzień, możesz spróbować dostarczyć pierwsze, robocze wnioski już po dwóch dniach. Dzięki temu po pierwsze dostarczasz wartość szybciej, a po drugie wcześniej dowiadujesz się, jak te wnioski rezonują, jak forma przekazu odpowiada odbiorcom oraz masz szansę wykorzystać informację zwrotną do usprawnienia przygotowywanych materiałów, co zwiększa ostateczną efektywność komunikatu. Nawet w pojedynczej komunikacji nie musi to jednak oznaczać czegoś dużego i rozbudowanego. Przykładem może być exposé na spotkaniu z nowym zespołem. Możesz zastosować taką strukturę spotkania, aby już po kilku pierwszych komunikatach, na przykład wprowadzających lub przekazujących kluczowe informacje, zrobić świadomą pauzę i dać odbiorcom przestrzeń na pytania lub komentarze. Wiemy, że często kusi przesunięcie dyskusji i pytań na sam koniec prezentacji, ale może to prowadzić do długiego monologu, w którym szczegóły zaczynają umykać, odbiorcy stopniowo się wyłączają, a ostateczna skuteczność komunikacji, w tym również jej efektywność, okazuje się niższa. Warto więc zastanowić się, czy porcje informacji przekazywane otoczeniu nie są zbyt duże, ponieważ mogą prowadzić do znużenia i wyłączenia odbiorców. 5. Wzmacniaj komunikację wizualizacją Sporo było o komunikacji werbalnej, a także o komunikacji tekstowej, w tym niedawno o komunikacji w małych partiach. Wizualizacja oznacza dla nas stworzenie wspólnego obrazu dyskusji, który jest widoczny, w zależności od kontekstu pracy, na ścianie lub flipcharcie, kartce albo ekranie, w udostępnionym pliku lub w narzędziu do pracy wizualnej. Jeśli w Twoim zespole rozmawia się o wynikach produktu, najlepszym rozwiązaniem jest prowadzenie tej rozmowy w oparciu o konkretne dane, czyli na wyświetlonych miernikach produktowych, na dashboardzie z wynikami, statystykami lub wykresami. Dzięki temu rozmowa nie pozostaje abstrakcyjna. Wszyscy uczestnicy widzą te same informacje, a także mogą dostrzec elementy istotne dla dalszej dyskusji, zabrania głosu lub lepszego zrozumienia omawianych tematów. Jeśli Twój zespół reorganizuje strukturę, nawiązując do wcześniejszego, wymagającego przykładu, najlepiej prowadzić rozmowę przy wyświetlonej strukturze, wraz z konkretnymi wariantami i opcjami, aby rozmowa, szczególnie przy większej liczbie wymiarów, nie opierała się wyłącznie na wyobrażeniach, lecz na konkretnych propozycjach. Nawet jeśli spotkanie nie dotyczy dużych zmian, ani istotnych decyzji, a jest rutynowym spotkaniem, o charakterze operacyjnym, na którym zapadają ustalenia, również te ustalenia można wizualizować, co mocno rekomendujemy. Wszyscy uczestnicy mogą widzieć powstającą notatkę, tworzoną na czacie, najlepiej jednak wspólnie na ekranie, w udostępnionym dokumencie, do którego każdy może dopisać swoje uwagi. Decyzje są widoczne, wszyscy widzą zapisywane ustalenia, kto, co i do kiedy ma zrobić, co pozwala je skorygować, jeśli pojawiają się rozbieżności, albo lepiej je zrozumieć i realizować. Wszystko, co trwa dłużej niż kilka minut, grozi tym, że ktoś się rozproszy, choćby na moment, a efektywność komunikacji zacznie spadać, nawet jeśli spotkanie pozornie przebiega standardowo. Wizualizuj takie spotkania, co zwiększa szansę na lepsze zrozumienie, skuteczniejsze ustalenia oraz trafniejsze decyzje. 6. Sprawdzaj zrozumienie komunikatu Chodzi nam o parafrazę oraz upewnienie się, że odbiorca rozumie komunikat zgodnie z intencją osoby nadającej. Chcemy przy tym szczególnie podkreślić, że nie chodzi wyłącznie o to, aby osoba komunikująca na przykład zmianę sprawdzała, czy odbiorcy właściwie ją rozumieją, ale również o zachętę do odwagi w parafrazowaniu w drugą stronę. Oznacza to, że również jako odbiorca komunikacji, niezależnie od pozycji względem osoby, która przekazuje informację, warto ją sprawdzić i sparafrazować oraz upewnić się, że istnieje wspólne zrozumienie i że komunikacja między stronami jest skuteczna. Możesz poprosić odbiorcę swojego komunikatu o parafrazę, który właśnie przekazałeś lub przekazałaś, co jest dość oczywistym działaniem, ale możesz też działać w drugą stronę, będąc odbiorcą komunikatu. Sparafrazuj to, co usłyszałeś lub usłyszałaś, a dopiero po upewnieniu się, że dobrze rozumiesz przekaz, który do Ciebie trafia, odpowiednio go skomentuj. Jest to szczególnie wartościowe podejście, zwłaszcza w zespołach, które nie są przyzwyczajone do tego, aby odbiorca komunikatu brał odpowiedzialność za precyzję komunikacji oraz za to, czy ostatecznie wszyscy rozumieją, co zostało zakomunikowane. 7. Regularnie usprawniaj komunikację Wychodzimy z założenia, że zespół podnosi efektywność komunikacji nie tylko poprzez samo komunikowanie się i nabieranie wprawy, ale również dzięki ciągłym, drobnym usprawnieniom sposobu, w jaki się komunikuje. Wymaga to oczywiście, jak zapewne się domyślasz, pewnej inwestycji, aby wyjść poza rutynę komunikowania się. W zamian pojawia się potencjalny zwrot z inwestycji w postaci drobnych eksperymentów i usprawnień, które z czasem mogą podnieść efektywność sposobu, w jaki się komunikujesz. Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania, na przykład podczas regularnego, tygodniowego spotkania, w formie stałego punktu programu: czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Wystarczy pięć minut, a czasem nawet jedno pytanie oraz sprawdzenie, czy ktoś w zespole lub grupie zadaniowej ma pomysł na usprawnienie, przy czym najczęściej będą to bardzo przyziemne usprawnienia. Nie będą to przełomowe rozwiązania ani nowe, rewolucyjne metody. Czasem będzie to pomysł na lepszy tytuł maila albo zmienioną formę notatki ze spotkania, która lepiej uwypukli kwestie istotne lub problematyczne w poprzednich tygodniach. Kluczowe jest jednak to, aby usprawnienia były ciągłe i drobne, a także świadomie deklarowane i uzgadniane z całym zespołem. Zgodnie z tą zasadą nie chodzi wyłącznie o usprawnianie poprzez powtarzanie i nabieranie wprawy, lecz również o świadome wprowadzanie nowych rozwiązań. Poza takim regularnym nawykiem warto rozważyć drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji odbywają się okazjonalne spotkania o większym znaczeniu, na przykład wyjazd typu offsite, warto również uwzględnić w programie taki punkt, który przyjmie formę wyraźnie wydzielonej sesji. Zaangażujesz zespół do głębszej refleksji oraz generowania pomysłów dotyczących tego, co można usprawnić w sposobie komunikacji w obrębie organizacji. Następnie wypracujesz pomysły na zmiany i, co równie istotne, wspólną deklarację, że te zmiany zostaną wprowadzone w życie. 8. Eksperymentuj ze sposobami komunikacji Jest ona podobna do poprzedniej, ale jednak inna. Warto tę różnicę wyraźnie podkreślić. W poprzedniej praktyce chodziło o ciągłe, drobne usprawnienia i systematyczne dążenie do doskonałości. W tym punkcie proponujemy natomiast odrobinę zdroworozsądkowego eksperymentowania. Nie dowiesz się, czy coś zadziała w złożonych realiach, dopóki tego nie wypróbujesz. Dlatego w niektórych obszarach nie warto nadmiernie dywagować ani analizować, nie warto też mnożyć argumentów i kontrargumentów — lepiej przeprowadzić świadomy eksperyment. Zespół działa w inny sposób, wprowadzając nową praktykę, inną niż dotychczasowe stosowane podejścia. Działanie to realizujemy świadomie, jako eksperyment z jasno określonymi celami. Obserwowane są również niespodziewane efekty uboczne, których wcześniej nie dało się przewidzieć. Następnie jako zespół podsumowujecie taki eksperyment i podejmujecie decyzję, czy wdrażacie któryś z tych pomysłów. Określenie „szalone pomysły” pojawia się tu z przymrużeniem oka, ponieważ to, co dla jednej organizacji jest szalone, dla innej może być codzienną rutyną. Mogą to być zarówno przykłady już wcześniej wymienione, jak i inne, jeszcze niewymienione, takie jak dzień bez spotkań lub dzień bez maila, albo anulowanie określonego typu spotkań. Wszystkie te działania wymagają pewnej odwagi, którą łatwiej zbudować, gdy traktujesz je jako eksperyment, coś tymczasowego, co pozwala sprawdzić rozwiązania i wyciągnąć wnioski na podstawie rzeczywistości, a nie wyłącznie wyobrażeń o tym, jak mogłoby to działać. Jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu? 1. Zbuduj świadomość nieefektywności komunikacji Żadna zmiana nie nastąpi bez świadomości, że jest ona potrzebna. To stwierdzenie jest dość oczywiste, ale dotyczy również komunikacji, która także podlega tej zasadzie. Komunikacja w Twoim zespole ma określony kształt, jest efektywna w pewnym stopniu i ma swoje niedoskonałości, ale posiada również mocne strony. Może się jednak zdarzyć, zwłaszcza jeśli w organizacji brakuje refleksji nad komunikacją, że nikomu nie przyjdzie do głowy, iż komunikacja może być nieefektywna. Komunikacja przebiega w ten sam sposób od tygodni lub miesięcy, często od czasu ostatniej zmiany przełożonego, który wprowadził własne praktyki. W efekcie nikt może nie pomyśleć, że wymaga to jakiejkolwiek poprawy, po prostu „jest, jak jest”. W takiej sytuacji być może trzeba podejść do tematu mniej lub bardziej dyplomatycznie, ale jednocześnie pokazać potencjał usprawnienia i potencjał zmiany, a czasem nawet wprost nazwać niedoskonałości obecnego stanu, czyli elementy, które wymagają zmiany. 2. Wzbudzaj poparcie dla zmiany Chodzi o dotarcie do każdej osoby objętej zmianą oraz pokazanie tej zmiany w taki sposób, aby miała ona sens dla konkretnego odbiorcy. Nie chodzi tu o manipulację, lecz o świadomość tego, że różne osoby mają różne potrzeby, różne nastawienie, a także znajdują się w odmiennej sytuacji zawodowej i prywatnej. Warto więc spojrzeć na każdą osobę możliwie z indywidualnej perspektywy i zastanowić się, jak można do niej sensownie dotrzeć, jakimi argumentami, aby zaczęła podążać za zmianą oraz aktywnie ją wspierać. 3. Uzupełniaj kompetencje komunikacyjne Komunikowanie się jest kompetencją i jak każda kompetencja wymaga doskonalenia. Sama z siebie nigdy nie jest idealna, dlatego warto dostrzegać luki i świadomie je uzupełniać. Pracując w różnych organizacjach, wielokrotnie uczestniczyliśmy w szkoleniach kompetencji miękkich i choć w trakcie uczestnictwa nie zawsze było jasne, po co one się odbywają, ani nie zawsze były doceniane, to z perspektywy czasu, mają one sens. Umożliwiają ćwiczenie udzielania informacji zwrotnej, komunikowania zmian czy formułowania celów w sposób motywujący, co jest elementem programów wielu tego typu szkoleń. Kluczowe jest to, że na takich warsztatach ćwiczy się praktykę, poznaje się proste schematy, które można później stosować na co dzień, a to sprawia, że ewentualne luki kompetencyjne lub nieco „zardzewiałe” umiejętności ponownie stają się dostępne i użyteczne. 4. Pomóż wykorzystywać nowe praktyki Możesz znaleźć się w sytuacji, w której potrzebne będzie dodatkowe zainicjowanie wykorzystania tego, czego zespoły nauczyły się w trakcie szkoleń lub warsztatów, o których była mowa wcześniej, w tym różnych modeli, technik i praktyk. Jak to często bywa w przypadku szkoleń, jeśli nowa wiedza nie zostanie szybko wykorzystana w praktyce, najprawdopodobniej szybko się ulotni. Dlatego tą poradą zachęcamy do tego, aby świadomie zachęcać do eksperymentowania oraz wykorzystywania wiedzy zdobytej podczas warsztatów lub szkoleń. Identyczna zasada dotyczy zmiany podejścia do komunikacji. Poprzedni rozdział zawierał listę gotowych praktyk. Być może któraś z nich nie jest obecnie wykorzystywana w Twoim zespole, mimo że mogłaby podnieść efektywność komunikacji. Dlatego zachęcamy do tego, aby zainicjować na przykład pracę bliżej siebie lub formę warsztatów, których efektem będzie refleksja oraz konkretne usprawnienia dotyczące tego, jak na co dzień komunikują się ludzie w zespołach. 5. Wzmacniaj kierunek usprawniania komunikacji Wcześniej pojawił się wątek inicjowania zmian i to może być właśnie Twoja rola. Może to być również podsumowywanie wprowadzonych zmian. Na początku pojawił się wątek trudności w precyzyjnym mierzeniu efektywności. Twoim zadaniem może być pokazanie zespołowi, że jako zespół wprowadziliśmy zmiany i że przynoszą one konkretne efekty. Możesz to wprost zakomunikować. Możesz też zapytać, czy zespół postrzega to w podobny sposób. Forma takiego podsumowania może wynikać z Twojego stylu zarządczego, jednak kluczowe jest systematyczne podsumowywanie uzyskanych zmian oraz zarezerwowanie czasu na nazwanie tych zmian, ich oszacowanie lub opisanie, a także osadzenie ich w konkretnych przykładach lub historiach. Chodzi o to, aby połączyć włożony wysiłek i próbę zbudowania nowych nawyków z uzyskiwanymi efektami zespołowymi oraz rezultatami w obszarze efektywności komunikacji. Jakie praktyki można zastosować, żeby poprawić efektywność komunikacji? Komunikuj się bez pośredników. Twórz warunki do współdziałania. Zbliż się w komunikacji. Komunikuj się małymi partiami. Wzmacniaj komunikację wizualizacją. Sprawdzaj zrozumienie komunikatu. Regularnie usprawniaj komunikację. Eksperymentuj ze sposobami komunikacji. Dodatkowe materiały Znaczenie pracy zespołowej Efektywna komunikacja w miejscu pracy Dlaczego warto poprawiać komunikację w zespole Transkrypcja podcastu „Efektywna komunikacja„ Poniżej znajdziesz pełny zapis rozmowy z tego odcinka podcastu Porządny Agile. Jacek: Czy masz wrażenie, że w twoim zespole nieustannie powtarza się frazy „Musimy się lepiej komunikować”, ale nikt nie wie co to właściwie znaczy i jak to zrobić? Kuba: W tym odcinku rozłożymy na czynniki pierwsze zagadnienie efektywności komunikacji. Dowiesz się jak ją precyzyjnie zdefiniować i co najważniejsze przedstawimy konkretne praktyki i rozwiązania, które możesz wdrożyć natychmiast od komunikacji bez pośredników, przez współdziałanie i bliskość, aż po wzmacnianie wizualizacją. Kuba: Przeprowadziliśmy w grudniu warsztaty dla ponad 100-osobowej grupy. Samo w sobie było to dużym wyzwaniem, żeby taką grupę ogarnąć czy tak logistycznie czy facylitacyjnie, ale ja nie o tym. Natomiast fajne było to, że przedmiotem ćwiczenia była kwestia komunikacji w dużej skali i efektywności tej komunikacji. I ćwiczenie wyszło bardzo sprawnie, sami z Jackiem jesteśmy bardzo zadowoleni. Dostaliśmy też dobre informacje zwrotne ze strony zarówno uczestników, jak i organizatorów. Natomiast refleksje powarsztatowe i też taki materiał merytoryczny, który stał pod tymi warsztatami jest wkładem do dzisiejszego nagrania. Jacek: I o komunikacji można wiele mówić i funkcjonuje wręcz taki żart, że co można usprawnić. Zawsze możemy się po prostu lepiej komunikować. Natomiast co to właściwie znaczy lepsza komunikacja? Zwykle w takiej praktyce, kiedy jest podejmowana decyzja, że powinniśmy się lepiej komunikować, to nikt za bardzo nie wie, ale wszyscy są uspokojeni. Natomiast ta koncepcja usprawniania komunikacji jest kluczowa i chcielibyśmy dzisiaj porozmawiać o tym w tym odcinku, co to konkretnie znaczy, że komunikujemy się lepiej i komunikujemy się efektywniej. Kuba: I nasze porady będą, myślę, bardzo uniwersalne, zwłaszcza na poziomie spisu treści czy nagłówków naszych porad. Natomiast tutaj od razu zadeklaruję tobie, Słuchaczu lub Słuchaczko, że będziemy starali się mówić o komunikacji nie tylko na poziomie komunikacji zespołu projektowego, czy zadaniowego, czy produktowego, ale również o komunikacji na poziomie organizacji, na poziomie zespołu managerskiego, czy zespołu liderów, którzy gdzieś zarządzają organizacją. Więc tutaj zastrzegam to na początku, bo niektóre nasze przykłady mogą się wydawać nietypowe, ale myślę, że wszyscy byliśmy też jako tutaj odbiorcy naszego podcastu nie tylko w sytuacjach projektowych, ale również w sytuacjach takich zarządczych organizacyjnych i spróbujemy podawać takie przykłady, bo one jednocześnie są też o wiele bardziej uniwersalne, bo niezależne od metody, w której się pracuje w danym konkretnym jednym zespole. Jacek: Spis treści na dzisiaj. Po pierwsze powiemy, jak rozumiemy efektywność komunikacji. Następnie ta kluczowa część odcinka, praktyki podnoszenia efektywności komunikacji i na koniec powiemy kilka zdanie o tym, jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu. Kuba: To zaczynajmy od razu rozdział czym jest efektywność? Jakie mamy tutaj podejście, zwłaszcza dla osób, które nie słuchają wszystkich naszych odcinków? Jacek: Tak. Za każdym razem, gdy mówimy o efektywności, mamy na myśli wartość uzyskaną z danej konkretnej czynności do kosztu jej uzyskania. I jakby się tak chwilkę zastanowić, to ten wzór pięknie pasuje również do kwestii komunikacji. Czyli oczekiwalibyśmy, żeby komunikacja dawała nam jak najwięcej wartości, czyli żeby była z naszej perspektywy efektywna przy jak najniższym koszcie doprowadzenia do sytuacji, w której czujemy, że ta efektywność jest wysoka. Czyli przykładowo możesz mieć bardzo długie spotkanie, na które zaprosisz sporo osób, a efekt tego spotkania wcale nie będzie taki spektakularny. Wtedy będziemy mówić o niskiej efektywności. Ale z drugiej strony możesz mieć krótkie spotkanie, być może zaproszone jest tam tylko kilka osób. Natomiast wnioski, z którymi wyjdziesz wraz z grupą z tego spotkania mogą być bardzo wartościowe, mogą popychać twój biznes do przodu. Wtedy będziemy mówić o tym, że to spotkanie było efektywne. I komunikacja jako taka szeroko rozumiana również byłaby tutaj oceniona wysoko. Kuba: Natomiast wyzwanie w takim podejściu, o ile filozofia jest dosyć prosta, to wyzwanie tkwi w tym, żeby precyzyjnie wyliczyć wartość komunikacji. Koszt będzie najczęściej widoczny gołym okiem. To będą rzeczy łatwo policzalne, albo przynajmniej wydawałoby się, że łatwo policzalne, natomiast wartość dodana będzie trudna. Ja tu proponuję trochę uproszczone podejście, czyli nie trzymanie się tak dosłownie koncepcji wzoru na koszt i korzyść. Przyjmij, że Twoja efektywność pracy Twojego zespołu czy efektywność komunikacji tego zespołu jest jakaś, być może nieokreślona, ale jest jakaś, no i przeanalizuj, jak konkretne zmiany w przepływie informacji wpływają na wyniki. Więc może nie musisz złapać precyzyjnie wartości obecnej i wyliczyć wartości totalnej, tylko po prostu zrobić takie wyliczenie różnicy. Uzyskana korzyść dodatkowa dzięki lepszej komunikacji i dodatkowe koszty, a może oszczędności kosztu, bo czasami to może pójść nawet w tę stronę, uzyskane dzięki poprawie praktyk komunikacji. No i tutaj nakłady będą najczęściej związane z czasem zespołu, więc tak jak ja wyliczał kilka, kilkanaście osób uczestniczących w jakiejś aktywności związanej z komunikacją. Czy to jest jakieś spotkanie, czy to jest jakaś praca warsztatowa, czy to jest jakieś duże spotkanie szersze, ale to też może być czas na napisanie nawet głupiego maila, to też jest komunikacja, no i ten czas na napisanie go i na przeczytanie i zrozumienie go, to też będzie koszt. I taki wynik, takie koszty trochę oszacowane i takie wartość dodana, to nie będzie może wartość bezwzględna, to będzie tylko ocena zmiany efektywności, ale jest to wskaźnik wystarczający dla optymalizacji pracy zespołu i do analizy tego, co proponujemy w kolejnym rozdziale. Kuba: Ale, zanim zaczniemy kolejny rozdział, przypominamy, że jeżeli chcesz pogłębić wiedzę, jeszcze bardziej niż robimy to w podkaście, to znajdziesz nasze płatne produkty na stronie porządnyagie.pl/sklep. Jacek: Teraz przechodzimy do konkretnych praktyk i do rozwiązań, jak podnosić efektywność komunikacji w zespole. Pierwsza nasza rekomendacja to komunikuj się bez pośredników. Mamy tutaj na myśli to, żeby unikać pośrednictwa w komunikacji, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, komunikować się bezpośrednio. Jest to taka praktyka, można powiedzieć, oczywista, ewidentna do rozważenia z perspektywy efektywności, bo każda kolejna osoba, którą dokładamy do łańcuszka, najprawdopodobniej będzie nam generować jakiś koszt. Natomiast z drugiej strony, patrząc, każdy pośrednik też potencjalnie może nam obniżać tą wartość, którą uzyskamy, bo pewne rzeczy mogą być przekręcone, niedopowiedziane no i ta komunikacja nie będzie tak idealna, jakbyśmy sobie to wymyślili. Osobiście z Kubą mamy bardzo mocną preferencję do komunikacji bezpośredniej i mówił Kuba na samym początku podcastu o warsztatach, które organizowaliśmy przy organizacji właśnie tego konkretnego warsztatu. Również zdecydowaliśmy się na kontakt bezpośredni z organizatorem, żeby dograć wszystkie szczegóły organizacji, tej przestrzeni, na której prowadziliśmy warsztaty i uniknąć efektu głuchego telefonu. Kuba: I konkretne dwie praktyki z życia takiego biznesowego. Jedna praktyka, ja spotykam się z nią pod nazwą skip level. Oczywiście wszystko po angielsku brzmi mądrze i chodzi o to, żeby ominąć taką klasyczną hierarchię, że przełożony rozmawia tylko z podwładnymi, dyrektor tylko z kierownikami, prezes tylko z jakimiś dyrektorami zarządzającymi. Czyli koncepcjalny skip level polega na tym, że np. członek zarządu rozmawia z przedstawicielami zespołów projektowych bezpośrednio, ewentualnie może w towarzystwie jakichś managerów pośredniego szczebla, ale na pewno nie polega tylko i wyłącznie na komunikacji za ich powiedzmy pośrednictwem, o czym właśnie mówi ten punkt. Czyli tutaj jest okazja generowana czasami, czasami trzeba do tego pretekstu, czasami są po prostu rutyny w firmie, ale poszukanie sposobu na to, żeby np. wyżsi zarządzający rozumieli perspektywę pracowników pierwszego poziomu poprzez osobistą rozmowę, osobistą obserwację, mogą być do tego okazje typu podsumowywania projektów, startowania tych projektów, mogą być też okazje typu jakieś refleksje na to usprawnianie, zmiana strategii, powodów dla różnych organizacji będzie dużo. Ważne, żeby przełamać trochę zasadę, że o tym co się dzieje w firmie wiem tylko i wyłącznie od szczebla minus jeden zarządzającego pod sobą. Kuba: Drugi przykład to unikanie pośredników w relacjach z rynkiem. Tutaj powiedziałbym jakiś rodzaj udziału w warsztatach z przedstawicielami klienta. I nieważne czy jesteś w roli takiej firmy, w firmie takiej roli, gdzie faktycznie bezpośrednio pracujesz z rynkiem, jakaś sprzedaż, jakaś opieka, jakiś może rozwój produktu, rozwój biznesu. Nawet jeśli nie robisz takich ról, fajnie, jeśli od czasu do czasu masz okazję do zobaczenia i porozmawiania z klientem na żywo, nawet w lekko zaaranżowanych warunkach lepiej zbudujesz swoje zrozumienie tego, czego klient potrzebuje, jakim językiem mówi, jakie są emocje, czy jakie są takie już namacalne, konkretne potrzeby, które zgłasza, żeby może właśnie przełamać ryzyko, że wszyscy pośrednicy, jak stoją między Tobą a rynkiem, powodują, że ten komunikat jest już trochę przeinaczony i traci się okazji do jakichś wartościowych spostrzeżeń. Powtórzę to, co Jacek powiedział w swojej części o tej poradzie, że tak, to trzeba wszystko rozważyć z perspektywy efektywności. Czyli skip level będzie kosztowny, bo wysoko pozycjonowana osoba w organizacji będzie spędzać sporo czasu na dodatkowych spotkaniach, które może można uniknąć. No i tak samo te warsztaty z przedstawicielem klienta będzie wymagało czasu, będzie odrywało trochę od innych obowiązków. Natomiast w obu tych praktykach i z doświadczenia i powiedzmy z założenia zakładam, że jest też duża wartość dodatkowa uzyskana dzięki temu, że rozwiązania będą lepsze, perspektywa będzie lepsza, decyzje będą lepsze i w efekcie wynik, rezultat będzie lepszy. Kuba: Druga porada, twórz warunki do współdziałania. Dosyć ogólnie brzmiąca porada, ale chodzi w niej o to, żeby tak układać współpracę, żeby ta komunikacja wydarzała się przy jej okazji, a nie, żeby komunikacja służyła połączeniu pracy w izolacji. Czyli mamy tutaj taką tezę w tej poradzie, że bardzo skuteczna komunikacja ujawnia się sama przy okazji tego, że po prostu dwie lub więcej osób w zespole czy w jakiejś grupie zadaniowej po prostu współpracuje, tworzy coś razem, a nie komunikacja jest jakąś osobną aktywnością do innych aktywności osoby, która działa w ramach organizacji. Więc przykładowo, wyobraźmy sobie, że na przykład trzeba zrobić reorganizację i w Twojej organizacji trzeba zmienić strukturę. Najlepiej będzie ona zrozumiana, ta reorganizacja i powody, jej konkretne rozwiązania, jej konkretne pomysły, jeśli zespół liderów, osób zaangażowanych w tę zmianę będzie też ją jednocześnie w jakimś sensie współkreować czy tworzyć. Zaczną od brudnopisu, od niepełnych pomysłów, może sprzecznych wręcz koncepcji, ale w toku tej pracy będą potrzebowali się mocno komunikować i ta komunikacja dzięki temu tak sumarycznie będzie bardzo efektywna. Owszem, spędzi się trochę czasu nad dosyć żmudnym procesem dochodzenia do ustaleń, ale jednocześnie te ustalenia będą perfekcyjnie rozumiane, bo wszyscy zaangażowani uczestniczyli w tym procesie. To jest oczywiście dosyć kontrowersyjny przykład, bo może jeden z najbardziej hardcore’owych, jeśli te reorganizacje oznaczają też jakieś zmiany personalne, ale możemy to sobie też oczywiście zredukować do na przykład pracy projektowej, do pracy nad pomysłem, nad nowym produktem, czy jakiejś zmiany drobniejszej skali, ale wymagającej dobrej komunikacji. Jacek: I przy tej okazji warto wspomnieć o tym, że łączy się to z koncepcją zależności jakości komunikacji od tego, jakie narzędzie stosujemy. Upraszczając można powiedzieć, że najsłabszym narzędziem jest przesyłanie sobie jakichś dokumentów pisemnych, jakichś opracowań. Pewnie średnia też jest rozmowa. Najlepsza będzie najprawdopodobniej wspólna praca nad jednym dokumentem, jakimś szkicem, draftem, czy jakąś konkretną koncepcją, ale wszystko to, co mówię, ma sens i jest prawdziwe tylko przy pewnym ważnym zastrzeżeniu, że mówimy tutaj o wypracowywaniu złożonej koncepcji, bo oczywiście nadal będą przypadki, gdzie najbardziej efektywne będzie napisanie do siebie po prostu dobrze skonstruowanego maila, ale wszędzie tam, gdzie będziemy coś tworzyć, wymyślać i generalnie im większa będzie złożoność, tym większy benefit będziemy mieć z tego, że będzie to faktycznie bliska współpraca. No i rolą lidera w tej układance będzie tworzenie warunków do takiego współdziałania, zachęcanie, pokazywanie, najprawdopodobniej też po prostu używanie przez samego lidera, czyli liderkę takich narzędzi, żeby ludzie w otoczeniu mieli okazję zobaczyć, jak by to mogło wyglądać w praktyce. Jacek: Trzecia praktyka, zbliż się w komunikacji. Tutaj wychodzimy z takiego założenia, że aby się dobrze komunikować, trzeba być dosłownie blisko. Co mamy tutaj na myśli? W przypadku, gdy mówimy o pracy stacjonarnej, może to być np. siedzenie w jednej przestrzeni. Powoduje to, że właściwie obrót krzesła wystarczy, żeby coś skomentować, żeby coś dopytać. Dochodzi tutaj też taka koncepcja komunikacji przez osmozę, czyli przez przypadek właściwie mogę usłyszeć coś w open space, czy we wspólnym pokoju, co może być istotne, albo dla mnie, czyli otrzymam jakąś informację mimowolnie, albo przez przypadek można powiedzieć usłyszę jakąś informację, którą np. uznam, że warto ją skorygować. Natomiast nie musi to odnosić się wyłącznie do pracy stacjonarnej. Takim przykładem zbliżania się jest też czat grupowy, gdzie wszyscy mają ekspozycję na informacje, które przepływają w ramach pracy grupowej. Jeżeli spotkanie jest online, to warto zadbać, żeby przypominało spotkanie fizyczne. Tutaj mocno z Kubą wierzymy i lubimy jednak taki kontakt, nie tylko słowny, ale też, żeby można było zobaczyć osobę, z którą się rozmawia, więc jakby kamera, żebyśmy widzieli też wszystkie sygnały niewerbalne, dobrej jakości połączenie, żeby było i wyraźnie słychać, i żeby było dobrze widać. Tak naprawdę nie ma już dzisiaj przeciwwskazań technologicznych do tego, żeby się na odległość w skuteczny sposób komunikować. Kuba: No i trochę się uśmiecham, bo z przekąsem można powiedzieć, że mamy 2026 rok, a nadal bywa wyzwaniem jakość komunikacji właśnie online i nie u osób, które pracują teoretycznie hybrydowo już najczęściej parę lat. Ja tutaj zamiast przykładu na zbliżenie się komunikacji, bo tutaj Jacek w zasadzie pokrył wszystko, mam króciutką anegdotę historyczną, bardziej odwołującą się do moich hobbies. Siedzenie razem bardzo widać w koncepcji projektowania rozwiązań w bombowcach z czasów II wojny światowej. Zwłaszcza niemieckie bombowce miały rozwiązanie wiążące się z tym, że cała załoga bombowca, a taka załoga to najczęściej jest cztery, a może nawet i więcej osób, siedzi bardzo blisko siebie razem. Mają malutką kabinę, wewnątrz której jest obok siebie pilot, bombardier, nawigator, strzelcy, radiooperator, czasami te funkcje są łączone, a czasami rozdzielne i oni wszyscy są zgrupowani obok siebie, więc nie tylko porozumiewają się poprzez intercom, czyli takie wewnętrzne radio i słuchawki, ale też mogą sobie coś pokazać ręką, krzyknąć do siebie, jakoś tak wzajemnie reagować wspólnie jako wspólna załoga. Bardzo podobny koncept też jest pokazany w moim starym artykule o łodziach podwodnych. To są już oczywiście o wiele większe konstrukcje niż samolot, ale tam też w pewnym prototypowym rozwiązaniu z czasów sowieckich doprowadzono do tego, że cała załoga siedzi, czy może grupa zarządzająca statkiem siedzi w jednym miejscu, dzięki temu bardzo wzrasta efektywność ich komunikacji, bo dzięki temu, że różne osoby siedzą obok siebie, mogą też bardzo szybko sobie pomagać, szybko reagować w sytuacjach kryzysowych czy właśnie tak przy okazji coś dostrzec. Kuba: Następna porada, komunikuj się małymi partiami. Chodzi o to, żeby unikać komunikatów długich, późno wytworzonych na późnym etapie. To jest koncepcja taka trochę fraktalowa, czyli to jest prawdziwe na poziomie nawet niedużego maila, zawsze nieduży mail może być rozbity na jeszcze mniejsze partie. Zwłaszcza myślę, to się wypukla w przypadku dużych komunikacji. Nowa strategia, miesiącami generowana i opublikowana na raz, 20 slajdów, mail, który się przewija i przewija i przewija i końca nie widać, godzinne spotkanie, na którym nie ma gdzie szpilki wcisnąć, bo tam już każde jedno słowo jest to, które musi paść. To wszystko powoduje, że taka komunikacja jest kosztowna i może być przede wszystkim mało skuteczna. O tym się czasami zapomina, że osoby, które nadają komunikat, są zadowolone, że wreszcie wypluły z siebie ten wielki komunikat, natomiast faktycznie ze skutecznością może być krucho. Więc zamiast zbierania i formułowania jednego ostatecznego komunikatu proponujemy, żeby podzielić ten komunikat na mniejsze kawałki, żeby odblokować przepływ w takim rozumieniu praktyk, powiedzmy, zwinnych. Czyli po prostu, żeby uruchomić pewne pierwsze procesy, zacząć nadawać pierwsze kawałki komunikacji. Być może będą z tego uruchomione jakieś pierwsze działania, które już nie muszą czekać na to coś, co jest komunikowane, oczywiście w zależnie od co to jest. Można też dać szansę zebrać pierwszy feedback czy nadbudować pomysły kolejnych osób. Dajemy pewną pierwszą cząstkę informacji, na tej bazie pojawią się pierwsze reakcje, być może rzeczy, których ktoś nie przemyślał, kto nadaje ten komunikat i w efekcie uzyskać jeszcze większą wartość. Zwłaszcza jeśli połączymy to z praktyką od ogółu do szczegółu. Czyli w pierwszej partii komunikacji pójdzie jakiś kontekst, jakiś wysokopoziomowy cel, jakieś może ogólne założenia i deklaracja, że pierwsze szczegóły czy pierwsze akcje wykonawcze będą nadawane w jakimś tam najbliższym czasie z góry zadeklarowanym, czyli jest możliwość oswajania się z komunikatem, być może też można nadać te ogólniki, które się pewnie nie zmieniają aż tak mocno szybciej niż jakieś szczegóły wykonawcze, które podążają za kolejnymi jakimiś ustaleniami. To wszystko pozwoli z jednej strony lepiej przyswoić koncepcję, zaczynamy od ogólnych założeń, ale też by ewentualnie wyłapać fundamentalne różnice. Jeśli na przykład zespół nie zgadza się z zakomunikowaną zmianą strategii na poziomie najwyższym, to tym bardziej nie będzie przyswajał jakichś szczegółów wykonawczych, jakichś konkretnych milestone’ów czy konkretnych oczekiwanych feature’ów. Jacek: I dwa przykłady do tego, co powiedział Kuba, czyli, zamiast przygotowywać finalny, wyrafinowany, wypolerowany, wymuskany raport na za tydzień, możesz spróbować dostarczyć pierwsze surowe wnioski już po dwóch dniach. To spowoduje, że po pierwsze dostarczasz wartość szybciej, a po drugie możesz się też czegoś dowiedzieć wcześniej na temat tego jak te wnioski rezonują, jak ta forma, którą przybrałeś czy przybrałaś odpowiada odbiorcom i jest szansa na to, żeby wykorzystać tę informację zwrotną i usprawnić to co przygotowujesz, czyli jest szansa na to, że ta ostateczna efektywność tego, co przekażesz będzie wyższa. Ale nawet w takiej pojedynczej komunikacji niekoniecznie musi być to coś dużego i rozbudowanego. Czyli na przykład to może być expose na spotkaniu z nowym zespołem. Możesz zastosować taką strukturę, żeby już po kilku pierwszych komunikatach, na przykład takich otwierających głównych czy przekazujących jakieś fundamentalne informacje, zrobić świadomą pauzę i pozwolić osobom, które są odbiorcami tych komunikatów do zadawania pytań lub komentarzy. Wiem, że zarówno mnie samego, jak i Kubę często kusi taka idea przesunięcia dyskusji i pytań na koniec na przykład prezentacji, ale może to się skończyć długim słowotokiem, którego szczegóły umykają, ludzie się być może trochę wyłączają, a ostateczna skuteczność komunikacji, a w tym też jej efektywność może być niższa. Tak więc warto się zastanowić, czy te partie, którymi karmimy otoczenie, czy one nie są zbyt duże, bo może się pojawić efekt znużenia i wyłączenia. Jacek: Kolejna praktyka. Wzmacniaj komunikację wizualizacją. Sporo mówiliśmy o komunikacji werbalnej, trochę też o komunikacji tekstowej, nawet przed chwilą o komunikacji w małych partiach. Natomiast problem jest taki, że taka forma komunikacji może być ulotna, podatna na błędy poznawcze i trudna do przyswojenia w dłuższym horyzoncie czasowym. Wizualizacja to z naszej perspektywy stworzenie wspólnego obrazu dyskusji, który widać w zależności od tego, gdzie pracujesz, albo na ścianie, albo na jakimś flipboardzie, albo na kartce, albo na ekranie, w jakimś współdzielonym pliku, czy w jakimś narzędziu do pracy wizualnej. Kuba: Konkretne przykłady. Jeśli w Twoim zespole rozmawia się o wynikach produktu, najlepsze, co można zrobić, to całą tę rozmowę prowadzić na podkładzie tzw. czyli gdzieś na wyświetlonej informacji o konkretnych miernikach produktowych, jakiś dashboard z wynikami, jakieś statystyki, jakieś wykresy. Wszystko to, co powoduje, że ta rozmowa nie jest zawieszona w powietrzu. Dowolne osoby po pierwsze widzą też to, co widzą pozostali, ale też ewentualnie mogą dostrzegać jakieś ważne cząstki do kontynuowania dyskusji, do zabierania głosu, czy chociaż wyobrażenia sobie o czym się mówi. Jeśli Twój zespół właśnie reorganizuje strukturę, jak zacząłem od tego hardkorowego przykładu na początku w poradach, no to najlepiej to robić poprzez rozmowę, gdzie w tle wyświetlona jest struktura, jakieś konkretne koncepcje na opcje dodatkowe, żeby ta rozmowa, zwłaszcza jeśli wymiarów jest więcej niż 2, 3, żeby nie była w głowach i w próbie wyobrażenia sobie tego, tylko po prostu rozmawiamy o konkretnych propozycjach, konkretnych schematach, konkretnych wymiarach, konkretnych fragmentach. Ale nawet jeśli to spotkanie nie jest o żadnych zmianach, żadnych jakichś dużych rzeczach, tylko jest to rutynowe, cotygodniowe spotkanie, jakieś bieżące takie operacyjne, gdzie zapadają kolejne ustalenia, nawet te ustalenia można wizualizować i my tutaj właśnie mocno rekomendujemy. Wszyscy uczestnicy mogą widzieć tworzącą się notatkę, ona może się tworzyć na czacie, ona może się najlepiej tworzyć wspólnie na ekranie, na jakimś współdzielonym dysku, na którym wszyscy mogą też ewentualnie dopisać swoje kawałki. Decyzje też są widoczne, wszyscy widzą jakie są zapisywane ustalenia, kto, co, do kiedy ma zrobić i w efekcie albo skorygować, jeśli jednak się nie zgadzam z tym, co zapadło na tym spotkaniu, albo lepiej zrozumieć i po prostu podążać za tym spotkaniem. Wszystko, co zajmie więcej niż parę minut już grozi tym, że ktoś się na chwilę rozproszy, na chwilę zostanie rozproszony i w efekcie ta efektywność komunikacyjna może spadać, nawet jeśli wydaje się, że rutynowe spotkanie przebiega jak zwykle. Wizualizuj takie spotkania, wizualizuj ustalenia z takich spotkań, w efekcie jest szansa na lepsze zrozumienie, lepsze skuteczne ustalenie, czy zapadnięcie pewnych decyzji. Kuba: Szósta porada będzie prosta, sprawdzaj zrozumienie komunikatu. Oczywiście chodzi nam po prostu o parafrazę i takie upewnienie się, że ten, kto odbiera komunikat rozumie ten komunikat tak, jak jest on nadany w intencji nadającego. Natomiast chyba chcemy przede wszystkim mu wypuklić w tym, że to wymieniamy, że chodzi nie tylko o to, żeby ten, kto komunikuje, jakąś na przykład zmianę sprawdzał, czy odbiorcy tego komunikatu to sprawdzają, ale też chyba chcemy zachęcić do odwagi w parafrazowaniu w drugą stronę. Czyli również jako odbiorca komunikacji, niezależnie od tego w jakiej pozycji jesteś względem osoby, która coś ci przekazuje, żeby również to sprawdzić, sparafrazować i upewnić się, że istnieje zrozumienie i istnieje skuteczne komunikowanie się pomiędzy wami. Jacek: I takie podsumowujące dwa przykłady na bazie tego, co powiedział Kuba. Możesz poprosić o parafrazę odbiorcę twojego komunikatu, który nadałeś, nadałaś, to jest jakby taka oczywista sprawa, ale też w drugą stronę możesz, będąc odbiorcą pewnych komunikatów, sparafrazować to, co usłyszałeś bądź usłyszałaś i dopiero upewniając się, że dobrze rozumiesz komunikację, która wokół ciebie się dzieje, odpowiednio skomentować. To może być w szczególności ciekawe podejście, jeżeli zespoły nie są przyzwyczajone do tego, żeby też odbiorca komunikatu w pewnym sensie brał odpowiedzialność za to, czy ta komunikacja faktycznie jest precyzyjna i czy na koniec dnia wszyscy rozumieją, co chcieliśmy zakomunikować. Jacek: Przedostatnia praktyka, regularnie usprawniaj komunikację. Wychodzimy tutaj z Kubą z takiego założenia, że zespół podnosi efektywność komunikacji nie tylko poprzez po prostu komunikowanie się i nabieranie, można powiedzieć, wprawy, ale także dzięki ciągłym, drobnym usprawnieniom tego, jak się komunikują. Wymaga to oczywiście, jak się pewnie domyślasz, pewnej inwestycji, żeby wyjść poza tą rutynę komunikowania się. Natomiast potencjalnie czeka tutaj zwrot z inwestycji w postaci małych, drobnych eksperymentów i usprawnień, które na koniec dnia mają szansę podnieść efektywność tego, w jaki sposób się komunikujesz. Kuba: Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania na przykład na tym wspomnianym, regularnym spotkaniu tygodniowym, punkt w programie, czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Krótkie 5 minut, a może nawet tylko jedno pytanie i sprawdzenie, czy ktoś w zespole, czy ktoś w grupie zadaniowej nie ma jakiegoś pomysłu i prawdopodobnie będą się pojawiać bardzo przyziemne usprawnienia. To nie będą przełomowe rozwiązania, nowe metody czy jakieś nowe kosmiczne praktyki. To będzie czasem pomysł typu lepszy tytuł maila albo jakaś zmieniona forma notatki ze spotkania, które uwypukli pewne rzeczy, które są ważne albo które były kłopotliwe w poprzednich tygodniach. Ale chodzi o to, żeby były ciągłe drobne usprawnienia i bardzo świadomie deklarowane, bardzo świadomie ustalane z całym zespołem. Czyli to, co Jacek powiedział, żeby to nie było takie usprawnianie się poprzez ciągłe powtarzanie tego i nabieranie wprawy, ale również bardzo świadome wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań. Poza takim drobnym nawykiem regularnym proponuję drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji realizuje się jakieś okazjonalne spotkania większego kalibru, na przykład wyjazdowy typu offsite, może tam też fajnie w programie zamieścić jakiś punkt, może wtedy to już jest jednak wyraźnie zaznaczona, osobna sesja do głębszej refleksji i do wygenerowania pomysłów na temat tego, co można usprawnić w tym, jak się komunikujecie w obrębie swojego zespołu czy w obrębie firmy i wygenerować jakieś pomysły na zmiany oraz oczywiście zadeklarować sobie wzajemnie, żeby te zmiany wprowadzić w życie. Kuba: Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania na przykład na tym wspomnianym, regularnym spotkaniu tygodniowym, punkt w programie, czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Krótkie 5 minut, a może nawet tylko jedno pytanie i sprawdzenie, czy ktoś w zespole, czy ktoś w grupie zadaniowej nie ma jakiegoś pomysłu i prawdopodobnie będą się pojawiać bardzo przyziemne usprawnienia. To nie będą przełomowe rozwiązania, nowe metody czy jakieś nowe kosmiczne praktyki. To będzie czasem pomysł typu lepszy tytuł maila albo jakaś zmieniona forma notatki ze spotkania, które uwypukli pewne rzeczy, które są ważne albo które były kłopotliwe w poprzednich tygodniach. Ale chodzi o to, żeby były ciągłe drobne usprawnienia i bardzo świadomie deklarowane, bardzo świadomie ustalane z całym zespołem. Czyli to, co Jacek powiedział, żeby to nie było takie usprawnianie się poprzez ciągłe powtarzanie tego i nabieranie wprawy, ale również bardzo świadome wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań. Poza takim drobnym nawykiem regularnym proponuję drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji realizuje się jakieś okazjonalne spotkania większego kalibru, na przykład wyjazdowy typu offsite, może tam też fajnie w programie zamieścić jakiś punkt, może wtedy to już jest jednak wyraźnie zaznaczona, osobna sesja do głębszej refleksji i do wygenerowania pomysłów na temat tego, co można usprawnić w tym, jak się komunikujecie w obrębie swojego zespołu czy w obrębie firmy i wygenerować jakieś pomysły na zmiany oraz oczywiście zadeklarować sobie wzajemnie, żeby te zmiany wprowadzić w życie. Kuba: I ostatnia porada, podobna do poprzedniej, ale jednak inna, eksperymentuj ze sposobami komunikacji. Tak uwypuklę różnicę. W tej poprzedniej myślimy o takich ciągłych, drobnych usprawnieniach, takim ciągłym dążeniu do doskonałości. Natomiast w tym punkcie proponujemy odrobinę szaleństwa, ale takiego zdrowo rozumianego. Nie dowiesz się, czy coś zadziała w złożonych realiach, dopóki tego nie spróbujesz. Czyli o niektórych kwestiach nie dywagujcie, nie zastanawiajcie się, nie wymieniajcie się między sobą jakimiś argumentami i kontrargumentami do kontrargumentów, tylko po prostu zróbcie eksperyment, ale taki bardzo świadomy eksperyment. Działamy jakoś inaczej, wprowadzamy jakąś zupełnie inną, nową praktykę, niż to, co robiliśmy do tej pory. Robimy sobie to świadomie, robimy sobie to jako eksperyment z założonymi jakimiś celami. Obserwujemy również niespodziewane zjawiska uboczne, na które nie wiemy, czy wystąpią. No i jako zespół podejmujecie podsumowanie takich eksperymentów i podejmujecie decyzję, czy któryś z tych szalonych pomysłów wchodzi w życie, czy nie. Mówię szalonych pomysłów z uśmiechem. Jak słuchasz, to nie widzisz, jak na wideo, to widać, że się uśmiecham, bo to szalone pomysły dla jednej firmy, to będzie normalna rutyna dnia codziennego dla innej firmy. Więc to mogą być rzeczy niektóre z tych, które wymieniliśmy jako przykłady, jakieś inne, których może nie wymieniliśmy, typu dzień bez spotkań, czy jakiś dzień bez maila, czy anulowanie spotkań jakiegoś typu. To wszystko mogą być rzeczy, które po prostu wymagają pewnej odwagi i tę odwagę łatwiej uzyskać, jeśli robisz eksperyment rozumiany jako coś tymczasowego, coś, żeby sprawdzić i wyciągnąć wnioski na bazie rzeczywistości, a nie tylko na bazie wyobrażeń, jak mogłoby być, gdybyśmy to próbowali robić. Jacek: I dodam do tego, co powiedział Kuba, takiego osobnego przykładu. Może nie podamy, ale przykładem może być po prostu dowolne zastosowanie albo zaprzestanie stosowania którejkolwiek z wymienionych dzisiaj praktyk. Jacek: Przechodzimy do ostatniego rozdziału, czyli powiedzieliśmy dotychczas o praktykach, a teraz tak trochę konkretniej, jak zamienić te słowa w czyny, czyli jak usprawnić efektywność komunikacji. Kuba: Pierwszy punkt bazowy, fundamentalny, to zbuduj świadomość nieefektywności komunikacji. Żadna zmiana nie nastąpi, jeśli nie ma świadomości, że ta zmiana jest potrzebna. To jest dosyć oczywiste, ale komunikacja też jest tutaj możliwym zjawiskiem, które podlega również tej zasadzie. Czyli ta komunikacja w Twoim zespole jest jakaś, jest efektywna w oczywiście swoim stopniu i ma swoje niedoskonałości, ale ma też swoje mocne strony. Natomiast może być tak, zwłaszcza jeśli w waszej organizacji nie ma takiego myślenia, czy takiego nastawienia, że nikomu do głowy nie przyjdzie, że ta komunikacja jest nieefektywna. Komunikujemy się tak samo już od tygodni, miesięcy, od czasu ostatniej zmiany szefa, który wprowadził jakieś swoje praktyki. No i nikt może nie pomyśleć, że to wymaga coś poprawy, po prostu jest jak jest. Więc tutaj być może trzeba to ująć mniej lub bardziej dyplomatycznie, ale jednak pokazać potencjał usprawnienia, potencjał zmiany no i może nawet wprost nazwać niedoskonałość obecnego stanu, jakieś rzeczy, które wymagają zmiany. Jacek: Druga wskazówka, wzbudzaj poparcie dla zmiany. Chodzi o dotarcie do każdej osoby, która jest objęta zmianą i pokazanie tej zmiany w taki sposób, by miała ona sens dla tej konkretnej osoby. Nie chodzi tutaj o jakieś manipulowanie, tylko wynika to z faktu, że różne osoby mają różne potrzeby, mają różne nastawienie, są w różnej sytuacji aktualnej, zawodowej i prywatnej. No i należałoby spojrzeć na każdą osobę tak w miarę z pojedynczej perspektywy i zastanowić się jak można sensownie dotrzeć, jakimi argumentami do tej konkretnej osoby, żeby ta osoba zaczęła podążać za zmianą i zaczęła tę zmianę wspierać. Kuba: Trzeci krok to uzupełniaj kompetencje komunikacyjne. Komunikowanie się jest kompetencją i jak każda kompetencja wymaga doskonalenia. Sama z siebie nigdy nie jest idealna i tutaj też trzeba poprawiać albo ewentualnie dostrzegać jakieś luki i je uzupełnić czy po prostu sprawić, żeby nie istniały. Jako pracownik niejednej korporacji wiele razy uczestniczyłem w szkoleniach tak zwanych miękkich i wtedy, gdy w nich uczestniczyłem, może nie za każdym razem dobrze rozumiałem, po co to się dzieje, nie zawsze je może też doceniałem, ale jednak z perspektywy czasu, z mądrości dnia dzisiejszego widzę, że to ma sens, żeby jeszcze raz spróbować dawać sobie informację zwrotną, zakomunikować jakąś zmianę czy może pokazać, jak można formułować cele, tak żeby były motywujące i pewnie mogę wymieniać po kolei program wielu tego typu szkoleń. Ważne, że ćwiczy się na takich warsztatach, poznaje się może jakieś nowe proste schematy, które można później zastosować na co dzień i to wszystko powoduje, że te ewentualne luki kompetencyjne albo jakieś już lekko zaśniedziałe umiejętności ponownie stają się aktywne. Jacek: Czwarta porada, pomóż wykorzystać nowe praktyki. Możesz znaleźć się w takiej sytuacji, kiedy potrzebne będzie dodatkowe zainicjowanie wykorzystania wszystkiego tego, czego Twoje zespoły nauczyły się w trakcie szkoleń czy warsztatów, o których Kuba przed chwilą wspominał, tam mogą się pojawiać różne modele, techniki, pewne praktyki. No i jak to zwykle bywa ze szkoleniami, jeżeli nie wykorzystasz tego w praktyce od razu, to najprawdopodobniej ta wiedza się szybko ulotni, więc tą poradą chcemy zachęcić do tego, żeby tak świadomie zachęcać do eksperymentów i wykorzystania tej wiedzy, którą ludzie zdobyli na warsztatach czy na szkoleniach. I właściwie identyczna porada dotyczy zmiany podejścia do komunikacji. Cały poprzedni rozdział to była lista gotowych praktyk. Może jest tak, że któraś z tych rzeczy nie jest wykorzystywana w Twoim zespole, a czujesz, że mogłoby to podnieść efektywność komunikacji, więc zachęcamy do tego, żebyś zainicjował, czy to przesiadkę bliżej siebie, czy może jakąś formę warsztatów, w których efektem będzie refleksja i usprawnienia konkretne na temat tego, jak na co dzień komunikują się ludzie w Twoich zespołach. Kuba: I ostatni krok, wzmacniaj kierunek usprawnienia komunikacji. Jacek mówił o tym, żeby zainicjować pewne zmiany. To może być Twoja rola. Twoją rolą może być też podsumowanie sobie zmiany. Ja zaczynałem na początku wyliczać, jak trudne może być wyliczenie wzoru na efektywność. Twoim zadaniem może być pokazanie ludziom, że wprowadziliśmy jako zespół zmiany i są różnice, są efekty. Możesz im to powiedzieć. Może możesz zapytać, czy oni tak sądzą. Techniki to może być twój indywidualny styl zarządczy, ale ważne, żeby systematycznie dokonywać podsumowywań uzyskanych zmian, zagospodarować sobie trochę czasu na to, żeby te zmiany może policzyć, może sobie nazwać, może jakieś story do tego dołożyć. Tak żeby połączyć włożony wysiłek, próbę zbudowania nowych nawyków z uzyskiwanymi efektami jako zespół, z uzyskiwanymi rezultatami efek
Wenezuelski reżyser Franco de Peña przypomina, że pozostawiona przez USA u władzy ekipa to polityczna mafia. Wskazuje, że Stany stosując wobec niej szantaż, stają się kimś w rodzaju "bossa".
W tym odcinku podcastu rozmawiamy o niemieckiej polityce migracyjnej, wyzwaniach wewnętrznych, kryzysie migracyjnym, konfliktach na tle etnicznym, zmianach w myśleniu o obywatelach innych krajów mieszkających w Niemczech, wnioskach i perspektywach.Co się zmieniło? Dlaczego Niemcy zmienili swoje podejście do migracji i migrantów? Czy musieli to zrobić? Dane mówią jedno, ale my wciąż mamy przed oczami 2015 r. i słowa Angeli Merkel „Damy radę”, wypowiedziane w trakcie kryzysu uchodźczego. Wyrażały one zgodę na to, że Niemcy przyjmą migrantów z ogarniętej wojną domową Syrii i innych niestabilnych politycznie krajów. Do Niemiec przybyło wówczas około miliona osób. Obecnie, po przyjęciu kolejnego miliona uchodźców z Ukrainy, większości Niemców daleko do tamtejszych słów Angeli Merkel. Jak te kwestie wpłynęły na pomysł, aby Niemcy zatrzymywali imigrantów przed swoimi granicami (i tam rozpatrywali ich ewentualne wnioski o azyl), a cudzoziemców, którzy przekroczyli granicę w nieudokumentowany sposób, odsyłać do europejskich krajów, które je wpuściły? Porozmawiamy na ten temat z dr. Mateuszem Wilińskim – głównym analitykiem Instytutu Zachodniego w Poznaniu, niemcoznawcą, specjalizującym się w tematach migracji i bezpieczeństwa wewnętrznego Niemiec.Odcinek współfinansowany ze stypendium dziennikarskiego Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Pia Skrzyszowska to jedna z najlepszych polskich lekkoatletek. Obecnie przygotowuje się do halowego sezonu na zgrupowaniu w RPA. W rozmowie z RMF FM opowiedziała o tym, kiedy i w jaki sposób definiuje swoje noworoczne cele. Zdradziła też, czy widzi w codziennym życiu swoją rosnącą popularność.
☞ SŁUCHAM ☞ Jak odzyskać radość życia w kilka dni? ❖ Krzysztof Pałys OP i Katarzyna Olubińska❖ to fragment najnowszej książki Katarzyny Olubińskiej i Ojca Krzysztofa Pałysa OP - CZY BOGU NA PEWNO NIC SIĘ NIE WYMYKA?
Witam w trzysta trzecim odcinku podcastu „Porozmawiajmy o IT”. Tematem dzisiejszej rozmowy jest nieliniowość kariery programisty, czyli od deva do managera i z powrotem.Dziś moimi gościem jest Radek Wojtysiak – starszy programista z ponad dziesięcioletnim doświadczeniem komercyjnym w obszarze front-endu. Obecnie pracujący w Allegro. Entuzjasta dzielenia się wiedzą, trener języka JavaScript oraz prelegent. Autor bloga Kariera Developera.W tym odcinku o karierze programisty rozmawiamy w następujących kontekstach:jak wyglądała droga kariery gościa odcinka,czy kariera programisty to zawsze musi być przejście od juniora do seniora,dlaczego managerowie decydują się na powrót do ról technicznych,czy duże organizacje lubią i wspierają nieliniowe ścieżki kariery,jakie umiejętności techniczne przydają się w rolach managerskich,a jakie managerskie procentują w rolach technicznych,jak na taką ścieżkę kariery reagują współpracownicy.Subskrypcja podcastu:zasubskrybuj w Apple Podcasts, Spreaker, Sticher, Spotify, przez RSS, lub Twoją ulubioną aplikację do podcastów na smartphonie (wyszukaj frazę „Porozmawiajmy o IT”)poproszę Cię też o polubienie fanpage na FacebookuLinki:Profil Radka na LinkedIn – https://www.linkedin.com/in/radekwojtysiak/Instagram Radka – https://www.instagram.com/karieradevelopera/Jeśli masz jakieś pytania lub komentarze, pisz do mnie śmiało na krzysztof@porozmawiajmyoit.plhttps://porozmawiajmyoit.pl/303
Wykład dr Doroty Łagodzkiej w ramach projektu "Zwierzęta w kulturze wsi – między tradycją, symbolem a opowieścią" realizowanego w ramach grantu „KPO dla Kultury”, sfinansowanego przez Unię Europejską NextGenerationEU [29 grudnia 2025 r.]Zwierzęta hodowlane przedstawiano w sztuce od czasów ich udomowienia. Znane są figurki wołów pochodzące z późnego paleolitu i epoki brązu. Świnie można znaleźć na marginesach średniowiecznych ksiąg. W sztuce nowożytnej zaroiło się od wizerunków zwierząt w obrazach, w tym także zwierząt wiejskich: krów, świń, kóz, owiec, kur, gęsi, kaczek, indyków. Najczęściej ukazywano je w konwencji sceny rodzajowej lub martwej natury: myśliwskich, ulicznych i targowych oraz wnętrz domostw, a także w scenach religijnych: Stworzenia Świata, Arki Noego, narodzin Chrystusa. Tym wizerunkom przypisywano religijną lub świecką symbolikę, lecz można w nich odnaleźć także ślady przyrodoznawczego zacięcia. W drugiej połowie XVIII i XIX wieku przedstawienia życia codziennego ze zwierzętami wiejskimi uwalniały się od symboliki na rzecz sielanki lub realizmu życia na wsi. W XIX wieku przyroda i zwierzęta same w sobie stały się wystarczającym tematem sztuki, pejzaż wybił się na samodzielny gatunek malarstwa, a zwierzęta coraz częściej obrazowano w konwencji portretowej. Dotyczyło to przede wszystkim gatunków towarzyszących, takich jak psy i konie, choć można też znaleźć przykłady pochylenia się artystów nad zwierzętami hodowlanymi. Ikonografii psów i koni można by poświęcić osobny wykład, lecz w tym wystąpieniu postaram się skupić na tych mniej popularnych gatunkach, takich jak świnie, krowy czy kury. Sztuka modernizmu I połowy XIX wieku zapominała trochę o zwierzętach, choć przytoczę wyjątki artystów, którzy poświęcili im znaczącą część swojego dorobku. W II połowie XX wieku zainteresowanie zwierzętami i naturą powróciło, przy jednoczesnym rozwoju nowych postmodernistycznymi środków wyrazu artystycznego, takich jak video art, performance, instalacja, obiekt i interwencja. Od przełomu XX i XXI wieku mówi się wręcz o zwrocie ku zwierzętom nie tylko w sztuce, lecz także naukach społecznych i humanistycznych. Obecnie powstaje coraz więcej prac zaangażowanych etycznie i społecznie. Artyści angażują się w walkę o prawa zwierząt, podnoszą kwestię zwierzęcej podmiotowości i problem koegzystencji międzygatunkowej w obliczu kryzysu środowiskowego.dr Dorota Łagodzka - historyczka sztuki, kulturoznawczyni, doktora nauk humanistycznych, adiunkta na Wydziale Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego, współautorka kierunku antropozoologia; w latach 2016–2024 koordynatorka kierunku antropozoologia, w latach 2020–2024 doradczyni dziekana ds. antropozoologii; laureatka dwóch grantów Narodowego Centrum Nauki oraz dwóch stypendiów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego; autorka licznych publikacji naukowych, tekstów w katalogach i recenzji wystaw, kuratorka. W pracy badawczej, dydaktycznej i kuratorskiej zajmuje się zwierzętami w sztukach wizualnych i kulturze w kontekstach społecznych, etycznych, środowiskowych i naukowych.Jeśli chcesz wspierać Wszechnicę w dalszym tworzeniu treści, organizowaniu kolejnych #rozmówWszechnicy, możesz:1. Zostać Patronem Wszechnicy FWW w serwisie https://patronite.pl/wszechnicafww2. Możesz wspierać nas, robiąc zakupy za pomocą serwisu Fanimani.pl - https://tiny.pl/d9wz-p963. Możesz przekazać nam darowiznę na cele statutowe tradycyjnym przelewemDarowizny dla Fundacji Wspomagania Wsi można przekazywać na konto nr:33 1600 1462 1808 7033 4000 0001Fundacja Wspomagania WsiZnajdź nas: https://www.youtube.com/c/WszechnicaFWW/https://www.facebook.com/WszechnicaFWW1/https://anchor.fm/wszechnicaorgpl---historiahttps://anchor.fm/wszechnica-fww-naukahttps://wszechnica.org.pl/#zwierzęta #przyroda #sztuka #kpo #kpodlakultury #nextgenerationeu #kultura #dziedzictwo #dziedzictwokulturowe #wieś #polskawieś #kulturaludowa #współczesność #tradycja #etyka
☞ SŁUCHAM ☞ Zaufanie, które rodzi się w ciszy ❖ Krzysztof Pałys OP i Katarzyna Olubińska ❖ to fragment najnowszej książki Katarzyny Olubińskiej i Ojca Krzysztofa Pałysa OP - CZY BOGU NA PEWNO NIC SIĘ NIE WYMYKA?
Narwal, znany jako „morski jednorożec”, to jedno z najbardziej surrealistycznych stworzeń na Ziemi. Czy narwale jeszcze istnieją? Tak, narwale wciąż żyją w lodowatych wodach Arktyki. Ich światowa populacja jest szacowana na około 170 tysięcy osobników. Są to zwierzęta wybitnie przystosowane do skrajnych warunków – potrafią nurkować na głębokość nawet 1800 metrów w poszukiwaniu jedzenia. Czy narwale są zagrożone? Obecnie narwale mają status ochrony LC (najmniejszej troski), a ich populacja jest uznawana za stabilną. Nie oznacza to jednak, że są całkowicie bezpieczne. Są one bardzo podatne na zmiany klimatyczne oraz antropopresję. Ocieplenie wód sprawia, że na ich tereny coraz częściej wpływają orki – ich najwięksi naturalni drapieżcy – co zwiększa śmiertelność narwali.
Gościnią tego odcinka jest Ada Piekarska – kuratorka wystaw i autorka tekstów o sztuce. Obecnie kieruje zespołem programowym Galerii Bielskiej BWA w Bielsku-Białej. Jest kuratorką Biennale Malarstwa Bielska Jesień – jednego z najważniejszych konkursów artystycznych w Polsce. W 2024 roku otrzymała Nagrodę Krytyki Artystycznej im. Jerzego Stajudy. Rozmawiamy o konkursach artystycznych – ich randze, roli w kształtowaniu karier osób artystycznych i ich potencjale edukacyjnym. Dotykamy tematu polityczności sztuki oraz mierzymy się ze stereotypami związanymi z pieniędzmi w świecie artystycznym. Pytam Adę, co składa się na „dobrą sztukę” i dlaczego „brzydkie malarstwo” nie mówi o umiejetnościach artysty, lecz jego świadomym wyborze.• dodatkowe linki •Strona internetowa Biennale Bielskiej Jesieni: https://bielskajesien.pl/• kontakt •Instagram: (@pozaramami )Strona: Home - Poza RamamiNewsletter: http://bitly.pl/YALmVMail: kontakt@pozaramami.com• montaż •Eugeniusz Karlov#bielskajesień #konkurs #biennale #malarstwo #podcast #sztuka
Kiedy nagrywam ten odcinek, od premiery najsłynniejszej dziś usługi oferującej dostęp do generatywnej sztucznej inteligencji, czyli ChatuGPT, mijają nieco ponad trzy lata. Firma OpenAI oddała go do rąk użytkowników dokładnie 30 listopada 2022 roku.ChatGPT okazał się najszybciej rosnącą aplikacją w historii. Już w styczniu kolejnego, 2023 roku, zaledwie kilka tygodni po swojej premierze, miał 100 milionów użytkowników z całego świata, a dziennie odwiedzało ją wówczas ok. 13 mln osób.Obecnie z ChatuGPT korzysta miesięcznie od 750 mln do nawet miliarda aktywnych użytkowników - a to przecież nie jedyne narzędzie generatywnej sztucznej inteligencji, w dodatku niedostępne w niektórych rejonach świata - na przykład w Chinach.Myślę, że starczy nam wyobraźni, aby zdać sobie sprawę, jak szybko urosło i jak masowym zjawiskiem stało się użytkowanie tego rodzaju narzędzi. Generatywna sztuczna inteligencja pociągnęła za sobą wiele zmian w naszym życiu na różnych jego poziomach, tak samo, jak nieco ponad dekadę temu - media społecznościowe, które tak samo przebojem wdarły się w naszą codzienność.W dzisiejszym odcinku pochylimy się nad tymi zmianami - ale nie będziemy tu omawiać wpływu generatywnej AI na rynek pracy, lecz na nas. Narzędzia bowiem nie pozostają bez wpływu na swoich użytkowników - a ten, kto twierdzi inaczej, wybiera mówienie nieprawdy - tym bardziej cynicznie, im bardziej świadomie.Jak sztuczna inteligencja wpływa na to, kim jesteśmy? Jak kształtuje nasze nawyki, zdolności komunikacyjne, a wreszcie - sposób myślenia, rozumowania, zdobywania wiedzy i funkcjonowania w świecie? Czy bardziej nam pomaga, czy szkodzi? To pytania, na które obserwując oddziaływanie AI na nasze życie, wciąż poszukujemy odpowiedzi.Zapraszam do wysłuchania 48. odcinka podkastu TECHSPRESSO.CAFE, który w całości dostępny jest wyłącznie dla osób z wykupioną płatną subskrypcją w serwisie Substack.Montaż: Mateusz Ciupka (Szafa Melomana)
We współczesnej kulturze terapeutycznej coraz częściej mówi się o świadomym rodzicielstwie, porozumieniu bez przemocy czy radzeniu sobie z międzypokoleniowymi traumami. Tymczasem do arsenału wyzwań w systemach rodzinnych dołączyły nowe: uzależnienie od technologii, wzmożone tempo życia, brak czasu i uważności. Prawie 40 procent rodziców w Polsce nie rozmawia ze swoimi dziećmi o bezpieczeństwie w sieci, a pokolenie Z uważa się za najbardziej samotne w historii. W jaki sposób upowszechnienie terapii i nowych technologii wpływa więc na dzisiejsze wychowywanie dzieci? Czy da się mądrze adaptować relacje rodzinne do współczesnych problemów i nawiązywać realny międzypokoleniowy dialog? Kim są „nieobecni rodzice” i do czego prowadzi pułapka braku dobrej komunikacji? O tym rozmawialiśmy podczas grudniowej Premiery Pisma.W dyskusji wzięli udział:Cveta Dimitrova – psychoterapeutka i absolwentka filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończyła całościowe szkolenie psychoterapeutyczne w Laboratorium Psychoedukacji. Prowadzi ośrodek „Znaczenia. Psychoterapia” w Warszawie, pracując indywidualnie z osobami dorosłymi. Publikowała m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Polityce”. Interesuje się społeczno-politycznymi uwarunkowaniami cierpienia psychicznego oraz tym, jak kultura i kontekst społeczny współkształtują indywidualną psychologię.Wiktoria Nowak – studiuje na kierunku organizowanie rynku pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Współtwórczyni projektu GenbOOst, który edukuje firmy w zakresie komunikacji międzypokoleniowej. Współtworzyła jedną z największych kampanii profrekwencyjnych w Polsce „Dziewczyny na Wybory” (2023). Obecnie działa w ramach przekształconego w stowarzyszenie ruchu aktywnie promującego udział młodych kobiet w polityce niezależnie od ich poglądów. Speakerka na ogólnopolskich konferencjach, m.in. Open Eyes Economy Summit, Igrzyska Wolności i Impact CEE.Debatę poprowadziła Magdalena Kicińska, redaktorka prowadząca w „Piśmie”, dziennikarka, reporterka, pisarka. ––Wykup miesięczny dostęp online do „Pisma”. Możesz zrezygnować, kiedy chcesz.https://magazynpismo.pl/prenumerata/miesieczny-dostep-online-strona-prenumeraty/
Polska ma najwięcej giełd kryptowalut w UE – ok. 2000 podmiotów. Ekspert ds. przestępczości finansowej ostrzega: „Nie przyszli tu przez podatki. Obecnie nie bronimy obywateli”.Polska jest dziś jednym z najbardziej „nasyconych” krajów kryptowalutami w Unii Europejskiej – ale nie w dobrym znaczeniu. Jak zwraca uwagę Michał Gromek, ekspert ds. przestępczości finansowej i kryptowalut, weto prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy krypto podtrzymuje stan niebezpiecznego chaosu.Rekordowa liczba giełd. „Nie przez podatki ani pogodę”Gromek przypomina, że Polska ma ok. 1800–2000 podmiotów zajmujących się obrotem kryptowalutami, podczas gdy:W takiej Szwecji mamy dziewięć podmiotów. Estonia miała kiedyś około 1200, po porządnej czystce zostało im 40.Według eksperta nie jest tak, że firmy krypto wybierają Polskę, bo to „raj innowacji”:Te podmioty nie przyszły tu dlatego, że mamy świetne podatki czy pogodę. Naprawdę tak nie jest. Jesteśmy ewenementem w skali Europy – i to nie jest komplement.Gromek przypomina, że gdy Estonia i Litwa zaczęły czyścić swoje rejestry z podejrzanych spółek, część biznesu „przeszła” właśnie do Polski i na Słowację.Nadzór iluzoryczny. „Dzieje się tam sporo, czego nie chcemy widzieć”Ekspert opisuje własny „test terenowy”: w cywilu, bez garnituru, objechał z kolegą 11 kantorów kryptowalut w różnych miastach. Chodziło o zdobycie adresów portfeli i prześledzenie przepływów.Korzystając z dostępnego oprogramowania mogliśmy zobaczyć, jakie pieniądze wpływają na te portfele. I dzieje się tam sporo z miejsc, z których naprawdę nie chcielibyśmy tych przepływów widzieć.Jakich?Widać środki z wymuszeń, od podmiotów objętych sankcjami, z giełd kryptowalut oznaczonych jako wysokiego ryzyka.Problem w tym, że polskie firmy krypto nie mają dziś obowiązku korzystania z zaawansowanych systemów analizy transakcji:W bankowości przelew do Iranu czy Syrii system automatycznie może zatrzymać. Technologia istnieje. Firmy krypto nie mają obowiązku jej stosować – a że jest droga, w 95% przypadków po prostu nie jest używana.https://wnet.fm/2025/12/09/koalicja-siega-po-wybory-marcin-dybowski-cofaja-nas-do-czasow-stalinowskich/Do tego dochodzi niemal symboliczna liczba kontroli:W tym roku były może dwie, trzy kontrole, w zeszłym siedem–osiem. A podmiotów mamy około dwóch tysięcy.600–700 tysięcy oszukanych. „Skala problemu jest ogromna”Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego, na oszustwach krypto mogło się sparzyć 600–700 tysięcy osób. Gromek opisuje jeden z typowych mechanizmów:Dzwoni się do osób starszych. Proponuje „inwestycję dla wnuka” albo „bezpieczną lokatę”. Najpierw proszą o 200–250 euro. Potem przychodzą zrzuty ekranu, na których ta kwota „rośnie”. Ludzie biorą kredyty, ustanawiają hipotekę na swoim domu, wysyłają duże sumy – i wszystko tracą.Dlatego – jego zdaniem – dyskusja o kryptowalutach nie może się sprowadzać wyłącznie do hasła „rozwój innowacji”:Balans między rozwojem rynku a bezpieczeństwem jest konieczny. Ale dziś w praktyce nie bronimy obywateli.„To jak masowa sprzedaż broni – zyski są, ale koszty jeszcze większe”Na koniec Gromek używa obrazu, który dobrze podsumowuje jego ocenę obecnej sytuacji:Gdyby Polska zalegalizowała sprzedaż pistoletów, karabinów i strzelb bez żadnych ograniczeń, byłby to świetny biznes. Firmy zarabiałyby, budżet miałby większe wpływy. Ale konsekwencje społeczne mogłyby całkowicie przyćmić te zyski.Jego zdaniem podobny mechanizm widać dziś na rynku krypto: szybki rozwój i duże pieniądze po jednej stronie, rosnące ryzyko przestępczości i masowych strat zwykłych ludzi – po drugiej.
Marcin Masecki - pianista, kompozytor, jazzman. Ukończył Berklee College of Music w Bostonie. Obecnie ukazał się najnowszy album "Boleros y Masecki" inspirowany muzyką ameryki południowej i środkowej. Rozmawiamy o muzyce klasycznej, jazzie, muzyce filmowej, albowiem Marcin komponował muzykę do filmu "Zimna Wojna" Pawła Pawlikowskiego. Wspominamy też proces twórczy związany z graniem utworów Beethovena. https://www.instagram.com/karolpaciorek/
Send us a text“Jak ciało i świadomość kształtują moje doświadczenia” W tym odcinku dzielę się moimi refleksjami na temat tego, że nasze istnienie polega na otrzymaniu ciała, przyjęciu właściwego nastawienia do życia i otwarciu się na poziomie duchowym, które kształtują wszystkie nasze doświadczenia. W tym odcinku będę używać wiele fragmentów z Pism świętych oraz słów wypowiedzianych przez innych.Obecnie jest to czas, w którym przygotowujemy się do świąt Bożego Narodzenia. Im dłużej nad tym rozmyślam, tym głębiej doceniam znaczenie narodzin Chrystusa i życia, co pomaga mi lepiej pojąć podstawowy cel Planu Zbawienia oraz zrozumieć, jak ważną rolę odgrywa moje ciało.„Przyjście Chrystusa było przepowiedziane tysiące lat przed Jego narodzinami, Około 2000 lat przed narodzinami Jezusa Chrystusa Abraham nauczał o Jego roli w Planie Zbawienia. Około 1400 lat przed Jego narodzinami Mojżesz głosił te same wspaniałe prawdy. Około 700 lat przed Jego narodzinami Izajasz objawił okoliczności Jego narodzin, życia i śmierci.”*(„Obietnica Bożego Narodzenia”, Robert D. Hales)Harold B. Lee wypowiedział podobne słowa w naukach prezydentów Kościoła.„Duch jest uporządkowaną inteligencją, która żyła przed tym światem.”„Bóg [Ojciec] przybył wśród tych uporządkowanych inteligencji zwanych duchami i rzekł do nich: ‘Stworzymy ziemię, na której jako duchy będziecie mieszkać, a wy, którzy jesteście godni w świecie duchowym, możecie zejść na tę ziemię i być do niej dodani.' „I tak duchy, które zachowały wiarę lub były godne, otrzymały pozwolenie przyjść na ziemię i dodać do swojego duchowego ciała fizyczne ciało tutaj, na ziemi.”Chcę zwrócić uwagę, że bóle i choroby często manifestują się w ciele i stanie emocjonalnym, w zależności od naszego procesu myślowego; na przykład odkryłam, że negatywne myśli o sobie, brak snu i niepokój mają na mnie wpływ. Ta podróż pozwoliła mi lepiej docenić połączenie moich myśli i ich wpływu na dobrostan, a zrozumienie, że moje ciało jest zarówno świątynią, jak i odbiciem moich myśli, pomaga mi żyć w większej harmonii ze sobą i z Bogiem.To odnosi się również do tego, jakie myśli i odczucia są w moim sercu. W Księdze Przysłów 23:7 czytamy: „Jak człowiek myśli w sercu swym, takim też jest.”.Na zakończenie dzielę się piosenką "Rachunek Sumienia"www.kasiasmusic.comwww.kasiasfaithjourney.comhttps://www.facebook.com/kasiasfaithjourney/
Wielokulturowa i naznaczona trudną historią społeczność Podlasia, od ponad czterech lat zmaga się z kryzysem migracyjnym i kryzysem postaw. Hybrydowa wojna Łukaszenki, stan wyjątkowy na obszarach przygranicznych, budowa zapory, obecność wojska, antyemigrancka polityka rządu PiS, zmieniły życie spokojnych wsi i miasteczek, pogłębiły istniejące podziały i spolaryzowały poglądy. Jedni pomagają uchodźcom, inni nie kryją niechęci do obcych. Obecnie w życiu mieszkańców pogranicza pojawiły się nowe zagrożenia ze Wschodu.
Beta reading to proces pierwszej oceny książki, tuż po jej ukończeniu, a jeszcze przed wysłaniem propozycji wydawniczej do wydawnictw. Jego celem jest wyłapanie niespójności, dziur fabularnych, naniesienie poprawek, dzięki którym powieść stanie się lepsza. Kto może być beta czytelnikiem? Kiedy i dlaczego warto skorzystać z beta readingu? Jak przebiega cały proces i na jakie elementy współpracy z beta readerami zwrócić uwagę? O tym wszystkim posłuchasz w czterdziestym siódmym odcinku podcastu Didaskalia Joanny Bagrij z cyklu #zŻyciaPisarza.Szczegóły również na blogu: https://born-to-create.pl/beta-reading/Linki do powiązanych tematów:Jak realizować postanowienia noworoczne: https://born-to-create.pl/postanowienia-noworoczne-szablony/Propozycja wydawnicza: https://born-to-create.pl/propozycja-wydawnicza-jak-napisac-maila-do-wydawcy/Jak radzić sobie z krytyką literacką: https://born-to-create.pl/jak-radzic-sobie-z-krytyka-ksiazki/Beta readerzy to osoby, które jako pierwsze przeczytają Twoją książkę. To tacy testerzy Twojej twórczości – ocenią powieść, powiedzą, czy jest interesująca, czy fabuła spina się w całość, wszystkie wątki są logicznie powiązane, a bohaterowie wzbudzają emocje. Dostaniesz także informacje o literówkach, błędach logicznych, a nawet merytorycznych. Beta czytelnikami najczęściej są początkujący pisarze, czytelnicy, a czasami profesjonaliści – redaktorzy, doświadczeni autorzy czy wydawcy. Oprócz beta readera jest także alpha reader – osoba, która uczestniczy w procesie pisarskim jeszcze na etapie koncepcyjnym.Co robi beta reader?Przygotowuje ogólną recenzję książki.Ocenia bohaterów.Wyłapuje niespójności, zwraca uwagę na płynność fabuły i wartkości akcji.Ocenia dialogi.Zastanawia się, czy akcja i miejsce akcji są realistycznie opisane.Wypowiada się na temat zakończenia.Wyraża uczucia, emocje, które towarzyszyły mu podczas czytania książki.Czy każdy pisarz korzysta z beta readingu? Nie. Ale każdy powinien, ponieważ dzięki temu można wyłapać błędy, poprawić fabułę, popracować nad linią fabularną powieści. A to sprawa, że jakość propozycji wydawniczej i naszej historii będzie lepsza. Dodatkowo można doskonalić warsztat pisarski, uczyć się na własnych błędach i pracować nad elementami, które wymagają doszlifowania.W uproszczeniu proces beta readingu wygląda następująco:Znalezienie i wybór beta readerów,Uzgodnienie warunków współpracy,Przygotowanie książki do wysłania do beta czytelnika,Mentalne przygotowanie do recenzji książki,Praca z uwagami beta readera i wprowadzanie poprawek.Obecnie można również wykorzystać AI jako wsparcie w beta readingu. Tego typu narzędzia sprawdzają się głównie do oceny warstwy technicznej książki, nigdy nie zastąpią ludzkiej oceny emocji. Zaintrygowany? Koniecznie wysłuchaj odcinka podcastu i dowiedz się, jak pracować z beta readerami, by cały proces był przyjemny i skuteczny!Jeśli chciałbyś przedyskutować temat, zapraszam do kontaktu: j.bagrij@born-to-create.pl.
Krzysztof Żochowski ze Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych mówi w Poranku Radia Wnet, że kryzys ochrony zdrowia nie jest nowym zjawiskiem, ale trwałym mechanizmem, wynikającym z błędnych założeń systemu. W jego ocenie to właśnie polityczna fikcja – obietnica pełnego, powszechnego dostępu do usług zdrowotnych przy jednocześnie jednych z najniższych nakładów w Europie – stworzyła dzisiejszą zapaść.Ten kryzys jest zjawiskiem permanentnym, ale to wynika z pewnego kłamstwa. To wynika z kłamstwa założycielskiego systemu opieki zdrowotnej w Polsce, gdzie każdemu zawsze wszystko się należy, praktycznie pełny dostęp do usług zdrowotnych za najniższą w Europie składkę– mówi.Dyrektor podkreśla, że koszty medycyny są w gruncie rzeczy podobne na całym świecie, bo urządzenia i leki produkuje kilka globalnych firm, a koszty ich wytwarzania są stałe.Medycyna kosztuje mniej więcej tyle samo wszędzie. (…) Jeżeli jest jeden producent, to on ma te same koszty. A w Polsce są takie same choroby jak w innych krajach europejskich, tylko część PKB przeznaczona na opiekę zdrowotną szoruje po dnie– dodaje.Przez lata, jak tłumaczy, narastał „dług zdrowotny”, zwłaszcza po pandemii. Szpitale próbowały go odrabiać, ale teraz znów zaczyna się hamowanie.Nadchodzi czas ostrego hamowania w związku z brakiem środków finansowych… kolejki zaczną się wydłużać– podkreśla.Likwidacja szpitali powiatowych? „To nie tam leży problem”W ostatnich tygodniach powróciła informacja o planie likwidacji nawet 30 proc. szpitali, w praktyce głównie powiatowych. Żochowski stanowczo sprzeciwia się takiemu kierunkowi i wskazuje, że pacjenci trafiają do szpitala powiatowego nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że system podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistycznej ich nie obsługuje.To, że człowiek idzie do szpitala powiatowego, nie wynika z tego, że jemu już tak bardzo jest źle w domu, on by tak koniecznie chciał się na parę dni położyć. To wynika z niewydolności POZ-u i specjalistyki. (…) Gdyby człowiek w sensownym czasie zrobił badania i dostał konsultację, wielu chorych w ogóle by do szpitala nie trafiło– dodaje.Dlatego apeluje o właściwą kolejność reform. Jak stwierdza, "zanim zamordujemy jedną trzecią polskich szpitali (…) zapewnijmy Polakom możliwość sprawnego korzystania z POZ-u i specjalistyki”. Żochowski przypomina, że sieć szpitali była budowana w realiach dawnych dróg, połączeń i możliwości transportowych. Dziś kluczowe jest bezpieczeństwo pacjenta, zwłaszcza w stanach nagłychDla mnie kluczowym parametrem jest złota godzina. Jeżeli chory w odpowiednim terminie tej pomocy nie dostanie, to potem już nie ma o czym gadać. Albo umiera, albo zostaje kaleką– wskazuje.Powiatowe centra zdrowia i dramat fatalnych wycenJako wiceszef Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Żochowski przedstawia propozycję środowiska: powiatowe centra zdrowia oparte na diagnostyce, leczeniu i sprawnym transporcie medycznym. Ale problemem – jak podkreśla – są nie tylko braki finansowe, lecz także niesprawiedliwa struktura wycen świadczeń. Obecnie podstawowe dziedziny – interna, chirurgia ogólna, ginekologia – są dramatycznie niedoszacowane. To działa jak finansowa kara dla szpitali powiatowych.Interna, chirurgia ogólna, podstawowa ginekologia – z tych chorób nie jesteśmy w stanie utrzymać szpitala. One są tak fatalnie wycenione, że gdyby szpital powiatowy zajmował się wyłącznie tym, do czego jest przeznaczony, natychmiast byłby bankrutem– opisuje.Jednocześnie niektóre specjalizacje mają wyceny oderwane od realnych kosztów.Mamy półki z konfiturami, gdzie pieniądze idą szerokim strumieniem… laryngologia, kardiologia, niektóre procedury neurochirurgiczne. Tam powstały kominy wycenowe. To wielka, niegodziwa niesprawiedliwość. Od zawsze o tym krzyczę, ale to wołanie na puszczy– wskazuje.
Europejski pakt migracyjny miał uporządkować chaos procedur, wzmocnić granice i wprowadzić mechanizm solidarności między państwami UE. W praktyce okazało się jednak, że chodzi głównie o rozbudowany aparat biurokratyczny, który organizuje proces przyjmowania migrantów, zamiast powstrzymywać ich napływ. Obecnie rządząca partia w kampanii wyborczej obiecywała, że Polska zostanie całkowicie wyłączona z paktu, a tymczasem jedynym krokiem w tym kierunku okazała się możliwość złożenia formalnego wniosku do Komisji Europejskiej – bez pewności, że przyniesie jakikolwiek skutek. Solidarność staje się obowiązkiem, a polityczna deklaracja „pełnej suwerenności” wobec pakietu migracyjnego zmienia się w nadzieję na tymczasowe ulgi, podczas gdy faktyczny ciężar pozostaje wciąż na polskich granicach.
Według Biblii śmierć Jezusa była ofiarą. Np. w 1 Koryntian 5:7 nawiązano do składania baranka podczas święta paschy, powiedziano tam: “jako baranek został ofiarowany Chrystus”. Dla wielu ludzi symbolem tej ofiary jest krzyż. Czy jednak Jezus umarł przybity do krzyża, a może do pala? Aby to zrozumieć będziemy musieli zająć się dwoma greckimi słowami staurós i ksýlon, które pojawiają się w Nowym Testamencie. Zanim jednak do tego przejdziemy warto cofnąć się do Starego Testamentu. Pozwoli nam to zrozumieć dlaczego stosowano taką karę.Wbrew pozorom, zawieszenie człowieka na drewnie, słupie czy belce nie było wynalazkiem Rzymian. Był to starożytny gest kary i publicznej hańby, praktykowany przez różne ludy Bliskiego Wschodu. Zawsze miał jeden podstawowy cel: skazaniec miał być widoczny z daleka, wystawiony na wzgórzu lub przybity do belki, drzewa, a nawet do muru – tak, aby jego los był publiczną przestrogą. Takie prawo istniało u Persów. W Ezdrasza 6:11 czytamy: “Ode mnie też wychodzi rozkaz, że jeżeli kto przekroczy to zarządzenie, to zostanie wyrwana z jego domu belka, na którą zostanie wbity (inne przekłady mówią przybity), jego zaś dom zostanie za to zamieniony w kupę gruzu”.Inny przykład z tych czasów zawiera księga Estery 5:14 gdzie czytamy: “Niech sporządzą szubienicę wysoką na pięćdziesiąt łokci, a jutro rano powiedz do króla, aby na niej powieszono Mordochaja. Potem idź wesół z królem na ucztę. Rada ta podobała się Hamanowi, kazał więc sporządzić szubienicę”. Długość 50 łokci to ponad 20 metrów. W tym przekładzie oddano to jako szubienicę, ale słowo to oznacza drzewo. Chodzi tutaj o wysoki pal, który widać było z daleka. Nie wiemy jak wieszano ludzi. Czy byli przybijani czy przywiązywani, ale na pewno każdy ich widział.Ten rodzaj kary jest wymieniony także w Prawie Mojżeszowym gdzie wspomniano jak należało wykonać tą karę. W Powtórzonego Prawa 21:23 czytamy: “To nie mogą jego zwłoki pozostać na drzewie przez noc, ale mają być pochowane tego samego dnia, gdyż ten który wisi, jest przeklęty przez Boga”. Warto tutaj wyjaśnić, że wieszano człowieka, który już nie żył. Akt jego powieszenia był oznaką hańby. Jest to ważny werset, bo apostoł Paweł cytuje go w Galatów 3:13, ale o tym za chwilę.W podobny sposób Filistyni potraktowali zwłoki króla Saula. W 1 Samuela 31:10 czytamy: “Zbroję zaś jego złożyli w świątyni Asztarty, a jego zwłoki powiesili na murze Bet-Szeanu”. Potem Gibeonici potraktowali tak potomków Saula - 7 z nich powiesili w Gibeonie. W wielu tłumaczeniach Biblii wspomniano tam, że zostali nabici na pal. Chodzi jednak raczej o stracenie ludzi i potem przybicie lub przywiązanie ich zwłok na widok publiczny. W naszej kulturze ludzi nabijano na pal i to pewnie sprawiało, że niektórzy tłumacze piszą o wbiciu, ale oryginał hebrajski w 2 Samuela 21:6 mówi o powieszeniu.Karę taką stosowali później także Rzymianie. Np. w 71 roku p.n.e. Krasus pokonał Spartakusa. Na drodze appijskiej z Kapui do Rzymu powieszono około 6000 powstańców. Rzymianie aby opisać tę karę używali łacińskiego słowa crux, które dziś tłumaczy się na krzyż. Tak więc opisując tą masową egzekucję wielu historyków mówi o ukrzyżowaniu tych 6000 ludzi. Jednak w tamtym okresie słowo to oznaczało pal. Ludzi tych przybijano do pali, albo wręcz do drzew jeżeli takie rosły przy drodze. Ciała pozostawiono tam na wiele dni jako przestrogę.Nowy Testament spisano jednak po grecku i użyto słów: staurós i ksýlon. To pierwsze słowo czyli staurós na łacinę tłumaczy się jako crux, a więc można powiedzieć, że słowa te mają to samo znaczenie. Tutaj nastąpiła podobna ewolucja znaczenia. Pierwotnie staurós oznaczało pal, słup lub belkę. Dopiero później zaczęto tak określać krzyż. Obecnie większość tłumaczy tak oddaje to słowo. Np. w Mateusza 27:32 czytamy: “A wychodząc, spotkali człowieka, Cyrenejczyka, imieniem Szymon; tego przymusili, aby niósł krzyż jego”. Czy Jezus niósł pionowy pal, a może tylko jego poprzeczną belkę. Nad tym debatują nie tylko teolodzy, ale także historycy. Do tego tematu jeszcze wrócimy.Drugie słowo związane z kaźnią Jezusa to ksýlon. W polskich bibliach zwykle oddaje się jako drzewo. Np. w Dziejach 5:30 czytamy: “Bóg ojców naszych wzbudził Jezusa, którego wy zgładziliście, zawiesiwszy na drzewie”. To mówił do ludzi w Jerozolimie apostoł Piotr. Użył tego słowa także w swoim liście, w 1 Piotra 2:24 czytamy: “On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo”. Brzmi to trochę dziwnie jakby Jezus zabrał nasze grzechy i wszedł na drzewo, ale myślę, że rozumiecie sens.Tego słowa użył też Paweł w Liście do Galatów 3:13 gdzie czytamy: “Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie”. Cytował on tutaj fragment z Powtórzonego Prawa 21:23, który już czytałem w tej audycji wcześniej. Hebrajskie słowo, które miało główne znaczenie drzewo przetłumaczona na greckie słowo “ksylon”, którego główne znaczenie to także drzewo. Zachodzi jednak pytanie, czy chodziło tutaj o kształt czy tylko o materiał?Tak więc w Nowym Testamencie napisanym po grecku użyto dwóch słów. Najczęściej gdy widzicie słowo krzyż to prawie na pewno w oryginale występowało słowo stauros. Ale w kilku wersetach użyto słowa ksylon, które tłumacze często oddają jako drzewo. Wielu teologów twierdzi, że stauros opisuje narzędzie, a ksylon wskazuje na znaczenie czyli na hańbę. Jeżeli stauros to narzędzie, a tłumaczy się to greckie słowo na łacińskie crux to odpowiedzi na to jak zginął Jezus należy szukać u Rzymian. To oni wykonali ten wyrok i posłużyli się metodą, którą stosowali od wieków, np. w przypadku Spartakusa i jego powstańców.W starożytnym Rzymie kara krzyżowania (crucifixio) była straszliwym środkiem odstraszającym, a skazańcy byli wystawiani wzdłuż dróg lub murów, by przypominać o potędze Rzymu. Tak jak się to stało w przypadku 6000 niewolników po upadku powstania Spartakusa. Powieszono ich wzdłuż Via Appia w odstępach co kilkadziesiąt metrów (prawdopodobnie 30 metrów). Ciała były pozostawione tam na tygodnie. W takich masowych okolicznościach często nie budowano klasycznego krzyża, bo nie było na to czasu ani zasobów. Skazańców przybijano do pali lub do drzew przydrożnych. Najważniejsze było aby był on widoczny.W łacinie samo słowo crux wcale nie musiało oznaczać konstrukcji, jaką dziś kojarzymy. Crux był terminem ogólnym, obejmującym każdą formę narzędzia egzekucji polegającą na przybiciu w celu publicznego wystawienia. Starożytni rozróżniali różne typy:Crux simplex - najprostsza forma, czyli zwykły pionowy pal.Crux commissa - konstrukcja w kształcie dużej litery T (pozioma belka osadzona na szczycie słupa).Crux immissa - konstrukcja w kształcie małej litery t, którą najczęściej kojarzymy z ukrzyżowaniem (poprzeczka poniżej szczytu słupa).Warto zaznaczyć, że w starożytnej literaturze rzymskiej przez wieki nie ma jednoznacznych opisów, które pozwoliłyby stwierdzić, że zawsze stosowano krzyże z poprzeczką. Często był to po prostu pionowy pal. Dopiero około 40 lat po śmierci Jezusa, w okresie poprzedzającym wybuch Wezuwiusza, pojawia się pierwszy autor, który wspomina o poprzecznej belce jako elemencie egzekucji. To Seneka Młodszy. W swoich pismach używa on słowa patibulum, opisując skazańców, którzy mają „rozciągnięte ramiona na poprzeczce” (brachia porrigenda in patibulo).Ten fragment jest kluczowy, bo daje pierwsze twarde starożytne potwierdzenie, że w praktyce ukrzyżowania używano belki poprzecznej, która wymuszała rozłożenie rąk. Czy jednak można to odnieść do śmierci Jezusa? To pytanie do was drodzy słuchacze. Napiszcie w komentarzu co o tym myślicie. Jest jeszcze drugie pytanie: jak była umieszczona ta poprzeczna belka czyli patibulum?Warto tu na chwilę zatrzymać się przy pierwszych chrześcijanach (I-III wieku). Co ciekawe, oni wcale nie używali symbolu krzyża. Najpopularniejsze były wtedy ryba — znany znak ichtys — albo kotwica, kojarzona z nadzieją. Skąd więc wzięło się to, że dzisiaj krzyż jest symbolem chrześcijaństwa? Ten motyw pojawia się dopiero w IV wieku, za czasów cesarza Konstantyna Wielkiego. I to właśnie dlatego niektórzy twierdzą, że to on wprowadził krzyż jako symbol wiary.Dlaczego wcześniej nie korzystano z tego symbolu? Jest kilka teorii. O pierwszej już wspomniałem. Miał go wprowadzić cesarz Konstantyn. Ale są też teorie mówiące, że chrześcijanie nie chcieli się posługiwać symbolem hańby i zaczęli to robić dopiero w IV wieku kiedy skończyły się prześladowania. Inni wskazują na krzyże w pogańskie symbolizujące kult słońca. Ostatnia teoria mówi o Helenie, matce cesarza Konstantyna, która podczas pielgrzymki do Jerozolimy miała odnaleźć prawdziwy krzyż.Usuńcie stary kwas, abyście się stali nowym zaczynem, ponieważ jesteście przaśni; albowiem na naszą wielkanoc jako baranek został ofiarowany Chrystus.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-List-do-Koryntian/5/7Ode mnie też wychodzi rozkaz, że jeżeli kto przekroczy to zarządzenie, to zostanie wyrwana z jego domu belka, na którą zostanie wbity, jego zaś dom zostanie za to zamieniony w kupę gruzu.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ksiega-Ezdrasza/6/11Wtedy powiedziała do niego jego żona Zeresz i wszyscy jego przyjaciele: Niech sporządzą szubienicę wysoką na pięćdziesiąt łokci, a jutro rano powiedz do króla, aby na niej powieszono Mordochaja. Potem idź wesół z królem na ucztę. Rada ta podobała się Hamanowi, kazał więc sporządzić szubienicę.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ksiega-Estery/5/14
W tym odcinku podcastu dr hab. prof. Szczepan Wiecha dzieli się praktyczną wiedzą o regeneracji po wysiłku - jak przyspieszyć powrót do formy, lepiej planować obciążenia i unikać przetrenowania, zarówno w sporcie amatorskim, jak i zawodowym. Dr hab. prof. Szczepan Wiecha jest specjalistą w dziedzinie nauk medycznych i nauk o zdrowiu w dyscyplinie nauk o kulturze fizycznej. Obecnie pełni funkcję profesora w Centrum Kardiologii Klinicznej Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie. Jest również założycielem i prezesem kliniki Sportslab w Warszawie. Jest autorem wielu publikacji w renomowanych międzynarodowych czasopismach naukowych. Kieruje również badaniami dotyczącymi personalizacji treningów fizycznych i strategii regeneracji mięśniowej. Poza działalnością naukową jest także zaangażowany w dydaktykę oraz popularyzację wiedzy z zakresu fizjologii wysiłku i zdrowego stylu życia. W odcinku rozmawiamy między innymi o: czym naprawdę jest regeneracja i jak ją mierzyć w praktyce (HRV, tętno spoczynkowe, odczuwane zmęczenie) różnicach między aktywną i bierną regeneracją oraz kiedy wybrać pełny odpoczynek, a kiedy lekki ruch śnie i drzemkach jako „suplemencie nr 1” - ile, kiedy i jak poprawić jakość snu sportowca zimnie, cieple i kontrastach - kiedy morsowanie, sauna i kąpiele kontrastowe pomagają, a kiedy mogą hamować adaptacje masażu, kompresji, rollerach i elektrostymulacji - co realnie skraca DOMS, a co daje głównie efekt subiektywny łączeniu siły z wytrzymałością w mikrocyklu bez „zajeżdżania” układu nerwowego specyfice regeneracji u masters 40+/50+ i u kobiet (cykl a planowanie obciążeń) roli wearables i algorytmów „recovery score” - jak z nich korzystać z głową przykładach wdrożeń z praktyki klinicznej i sportu wyczynowego Podcast możecie znaleźć wielu platformach do słuchania m. in.:
Wykład Urszuli Kowalczuk w ramach konferencji "Zwierzęta w kulturze wsi - między tradycją, symbolem a opowieścią” realizowanej w ramach grantu „KPO dla Kultury”, sfinansowanego przez Unię Europejską NextGenerationEU [25 października 2025 r.]Wykład dotyczy obecnych w języku polskim przysłów, powiedzeń, związków frazeologicznych i rozmaitych wyrażeń, odnoszących się do koni. Przez wieki nagromadziło się i kilka setek, a wśród nich te najbardziej znane i wciąż żywe w duszy, mentalności i w rozmowach Polaków: „pańskie oko konia tuczy", „darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby", „końskie zdrowie", „kuty na cztery kopyta", „stanąć w szranki", „wygrać w cuglach", „pasowanie na rycerza", „rycerz na białym koniu" i wiele, wiele innych. Za każdym z nich kryje się anegdota, jakiś wątek z historii, tradycje, a przede wszystkim emocje, których ludzie doznawali w obecności koni. Były one tak silne, że z czasem przerodziły się w życiowe maksymy, przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dziś „wysysamy je z mlekiem matki" i nie wiadomo dlaczego „lubimy tych, z którymi można konie kraść", jednocześnie uważając złodziejstwo za coś nagannego. Podczas wykładu słuchacze poznają etymologię wybranych powiedzeń wraz z uzasadnieniem do sprawiło, że tak trwale osadziły się w naszym języku ojczystym, stanowiąc tym samym niematerialne dziedzictwo w polskiej kulturze, nierozerwalnie związane ze wspólnym życiem ludzi i koni, nie tylko na wsi. W rekomendacji książki, którą napisała Urszula Kowalczuk – prelegentka – prof. dr. hab. Radosław Pawelec – językoznawca – napisał: „Swój ślad w kulturze zostawiają nie tylko ludzie, ale i zwierzęta. Obecnie uświadamiamy sobie coraz bardziej, jak wielkie znaczenie w praktyce miały ich praca i oddanie, jak duże terapeutyczne działanie ma dziś ich obecność i kontakt z nimi. Wiernym towarzyszem i nieocenionym pomocnikiem naszych przodków w pracy, boju i zabawie był koń (...). Fascynujący obraz dawnego świata, prawdę o związku konia i człowieka przechował język polski, nie bez powodu nazywany skarbcem kultury."Urszula Kowalczuk - Prezes Zarządu Fundacji Polska galopem! Od wielu lat współpracuje z ministerstwami, państwowymi instytucjami kultury i organizacjami pozarządowymi, inicjując, organizując, współorganizując oraz uczestnicząc w licznych projektach edukacyjnych i kulturalnych takich jak konferencje, szkolenia, warsztaty, pikniki, obchody rocznicowe, rekonstrukcje historyczne, koncerty. Z kolei jej działalność popularyzatorska tylko w okresie 2018-2023 obejmuje ponad 250 lekcji szkolnych i bibliotecznych, spotkań w Uniwersytetach Dziecięcych i Uniwersytetach Trzeciego Wieku. Równolegle z pracą zawodową jest pasjonatką i miłośniczką̨ języka polskiego, historii, koni i jeździectwa, jeźdźcem i trenerem koni, popularyzatorką kultury hippicznej. Jest twórczynią terminu językoznawczego „konizm" i badaczką konizmów polskich (ukazujących wielowiekowe związki człowieka z koniem), których ponad 600 zebrała w dwutomowym opracowaniu pt. „Koń jaki jest, każdy widzi – czyli alfabetyczny zbiór 300 konizmów". Współpracowała przy realizacji projektów językowych m.in. z Fundacją Języka Polskiego (www.fundacjajezykapolskiego.pl) oraz Obserwatorium Językowym Uniwersytetu Warszawskiego (www.nowewyrazy.pl), na stronach którego obecnie publikowany jest cykl jej 24 felietonów językowych pt. „Zagalopowana polszczyzna". Z wykształcenia także specjalistka od marketingu i reklamy (Fachhochschule Hamburg, kierunek reklama i sprzedaż), przez 30 lat pracowała w branży marketingowej w biznesie, realizując kampanie reklamowe i promocyjne dla największych organizacji (m.in. korporacji).Znajdź nas: https://www.youtube.com/c/WszechnicaFWW/https://www.facebook.com/WszechnicaFWW1/https://anchor.fm/wszechnicaorgpl---historiahttps://anchor.fm/wszechnica-fww-naukahttps://wszechnica.org.pl/#nextgenerationeu #kpodlakultury #zwierzęta #kultura #dziedzictwo #wieś #polskawieś #przyroda #KPOdlakultury #KPO #kulturaludowa #konie #konizmy
Cześć! Dzisiaj goszczę Jędrzeja Przeździęka, eksperta z ponad 10-letnim doświadczeniem w sprzedaży bezpośredniej B2C i transformacjach firm z modelu B2B do hybrydowego B2B+B2C. Pracował m.in. z markami o obrotach przekraczających 100 milionów złotych, doradzając producentom, jak skutecznie wejść w sprzedaż do klienta końcowego i budować rozpoznawalne marki online.Masz stabilny model B2B i zastanawiasz się, czy warto otworzyć własny sklep B2C?Ten odcinek jest właśnie dla Ciebie! Rozmawiamy o tym, jak wejść w B2C, nie niszcząc relacji z partnerami handlowymi, nie kanibalizując własnej sprzedaży i nie wprowadzając chaosu operacyjnego.W dzisiejszym odcinku dowiesz się między innymi:Czy producent B2B powinien wchodzić w sprzedaż B2C – i kiedy to ma sens?Jak uniknąć konfliktu z dystrybutorami i nie konkurować z własnymi partnerami?Co daje sprzedaż B2C poza wyższą marżą – np. feedback, dane zakupowe i budowanie marki?Jak przygotować zespół, logistykę i procesy, zanim uruchomisz kanał B2C?Jak prowadzić komunikację i politykę cenową, żeby nie zrazić dotychczasowych odbiorców?Jakie błędy popełniają firmy, które zbyt szybko (albo zbyt niechętnie) wchodzą w sprzedaż do klienta końcowego?Zapraszam do posłuchania!O Jędrzeju PrzeździękuEkspert B2C z ponad 10-letnim doświadczeniem. Pomaga producentom i dystrybutorom rozwijać sprzedaż direct-to-consumer (D2C), łącząc świat B2B i B2C w spójną strategię. Obecnie dyrektor marketingu w Paxit, wcześniej dyrektor Ecommerce w Primagran.pl, gdzie odpowiadał za rozwój sprzedaży na kilkunastu rynkach europejskich. Autor i prowadzący podcast „Buduj e-commerce” oraz konsultant wspierający firmy w wejściu w sprzedaż online.
Witam w dwieście dziewięćdziesiątym dziewiątym odcinku podcastu „Porozmawiajmy o IT”. Tematem dzisiejszej rozmowy jest humor w IT.Dziś moimi gościem jest Adam Korga – autor satyrycznej książki IT Dictionary: Survival Guide for Dreamers Pretending There's a Structure. Od prawie dwóch dekad związany z IT – zaczynał jako programista, później pracował jako scrum master, architekt i platform engineer. Obecnie pracuje w Berlinie jako Engineering Manager w obszarze platform engineering. Pisze pod pseudonimem, a w wolnym czasie zajmuje się długimi wędrówkami i kolekcjonowaniem absurdów branżowych, które później zamienia w żarty i historie.W tym odcinku o humorze rozmawiamy w następujących kontekstach:czy humor w IT to tylko żart, czy raczej wentyl bezpieczeństwajak specjaliści IT z Polski wypadają w kategorii humor w porównaniu z innymi nacjamiczy humor powinien być widoczny w pracyczy różne pokolenia inaczej podchodzą do kwestii humoruczy różne typy organizacji technologicznych (startup, korpo itd.) mają inne przyzwolenia na humorczy proces rekrutacji to dobry czas i miejsce na humoro książce AdamaSubskrypcja podcastu:zasubskrybuj w Apple Podcasts, Spreaker, Sticher, Spotify, przez RSS, lub Twoją ulubioną aplikację do podcastów na smartphonie (wyszukaj frazę „Porozmawiajmy o IT”)poproszę Cię też o polubienie fanpage na FacebookuLinki:Profil Adama na LinkedIn – https://www.linkedin.com/in/adam-korga/Strona domowa – https://adamkorga.com/Wsparcie:Wesprzyj podcast na platformie Patronite -https://patronite.pl/porozmawiajmyoit/Jeśli masz jakieś pytania lub komentarze, pisz do mnie śmiało na krzysztof@porozmawiajmyoit.plhttps://porozmawiajmyoit.pl/299
Jak wygląda "życie po exicie"? Joanna Drabent, współzałożycielka Prowly, w szczerej rozmowie opowiada o kulisach budowania startupu SaaS od zera, aż po jego sprzedaż międzynarodowemu gigantowi Semrush.Joanna podczas rozmowy dzieli się swoją niezwykłą historią - od kompletnej niepewności, co chce robić w życiu, przez ciężką pracę fizyczną na Cyprze, po przypadkowe wejście do świata PR i założenie własnej agencji.W rozmowie z Maciejem Joanna Drabent ujawnia:
Gość tego odcinka audycji ZSŻ, to żywy dowód na to że "jeśli nie tworzysz własnych celów, prędzej czy później realizujesz cele kogoś innego". To jego życiowe motto, które zaprowadziło go z roli początkującego handlowca do fotela COO giełdowego giganta.Jak to zrobił? Nie przez przypadek. Jak sam mówi, najlepszą metodą na "przypadkowość jest zapełnienie jej planowaniem".W tej rozmowie usłyszysz:
Gościem najnowszej Melliny jest Damian Duda, ps. Lektor, kapitan rezerwy, polski nauczyciel akademicki, medyk pola walki, były szef Wydziału Polityki Informacyjnej Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Obecnie pełni funkcję prezesa fundacji „W międzyczasie”, złożonej z grupy polskich medyków zaangażowanych w pomoc stronie ukraińskiej. Gości Marcina Mellera opowiada o realiach konfliktu na Ukrainie. To wojna z użyciem najnowszych technologii."Żołnierz nie wychodzi na front bez asysty drona, dowództwo analizuje dane z użyciem sztucznej inteligencji, żeby przygotować się do akcji.Żołnierz na kamerach może obserwować swój odcinek i przygotować się do wyruszenia na misję. W dzisiejszych czasach bez łączności nie ma walki, a papierowe mapy do niczego się nie przydają" - mówi gość Marcina Mellerem. Jak to się stało, że człowiek, który z wykształcenia jest historykiem, a studia ukończył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, stał się jednym z najodważniejszych ludzi na froncie i jakie rady ma dla Polski i Polaków, po tym co tam zobaczył? O tym w najnowszej Mellinie.
Obecny świat pokazuje nam w pełnej okazałości, jak wiele dysfunkcyjnych systemów jeszcze funkcjonuje. Ale nie z nami te numery! :) Artykuł E1T1 | #260 – 5 iluzji, z których obecnie wychodzimy! pochodzi z serwisu Each One Teach One.
Zapisz się na Darmowy Newsletter: ✉️ bit.ly/e1t1-newsletter • Zostań patronką lub patronem Podcastu i odbierz Bonusy:
Myślisz o własnym biznesie? Może masz dosyć miejsca, w którym jesteś zawodowo i finansowo? A czas płynie?Poznaj nowość - mój praktyczny kurs dla początkującego przedsiębiorcy. Już w sprzedaży!
Myślisz o własnym biznesie?Może masz dosyć miejsca, w którym jesteś zawodowo i finansowo? A czas płynie?Poznaj nowość - mój praktyczny kurs dla początkującego przedsiębiorcy.
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. W najnowszym odcinku podcastu Raport Międzynarodowy prowadzący Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz komentują zamieszania wokół tego, co tak naprawdę uderzyło w dom mieszkalny w Wyrykach. Czy był to dron, czy odłamki rakiety wystrzelonej przez polski myśliwiec? Obydwaj prowadzący zgadzają się, że tak naprawdę sprawa nie ma większego znaczenia, bo odpowiedzialność za incydent ponosi agresor. Niestety, jak zauważają Zbigniew Parafianowicz i Witold Jurasz, Polska jak zwykle okazała się państwem niesprawnym – informacja o tym, że dom został zniszczony przez wadliwą rakietę polskiego myśliwca, nie dotarła na czas, chociażby do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W efekcie tych komunikacyjnych zaniedbań wiceminister Bosacki podczas sesji Rady Bezpieczeństwa ONZ mówiąc o ataku rosyjskich dronów, pokazywał zdjęcie zniszczonego domu. Powyższe, jak zgodnie stwierdzają autorzy podcastu, nie jest winą ani wiceministra, ani resortu spraw zagranicznych. Pytanie kto jest odpowiedzialny za tę fatalną lukę informacyjny. Jedno zaś jest pewne, rosyjska propaganda dostała prezent, którego się nie spodziewała. Kontynuując wątek ataku rosyjskich dronów, prowadzący odnotowują fakt, iż trzech posłów Konfederacji Korony Polskiej głosowało przeciwko uchwale Sejmu potępiającej Rosję. Jak stwierdza Witold Jurasz, ich zachowania nie da się skomentować w sposób, który można by wyrazić słowami kulturalnymi. W podcaście mowa jest też o ćwiczeniach Zapad – manewry te pokazały tak naprawdę słabość rosyjskiej armii, która może i chciałaby dokonać agresji przeciwko Polsce, ale nie ma takich możliwości. Odnosząc się do relacji amerykańsko-białoruskich, prowadzący odnotowują fakt, iż na Białorusi zapadają kolejne wyroki więzienia za działalność opozycyjną. Witold Jurasz komentuje powyższe, stwierdzając, że w przeszłości, gdy Zachód dogadywał się z Aleksandrem Łukaszenką, zdejmując sankcje w zamian za uwalnianie więźniów politycznych, częścią porozumienia było złagodzenie represji wobec opozycjonistów. Obecnie, jak wszystko na to wskazuje, Stany Zjednoczone rozmawiają z Białorusią, tak naprawdę uznając status quo, czyli fakt, iż Mińsk znajduje się w wyłącznej strefie interesów Rosji. Witold Jurasz komentuje wizytę prezydenta Nawrockiego w Niemczech, stwierdzając, że prezydent powiedział dwie w pewnym sensie wzajemnie wykluczające się rzeczy. Z jednej bowiem strony mówił o wyliczonych na sześć bilionów złotych reparacjach, z drugiej strony - o wsparciu dla polskich Sił Zbrojnych ze strony Niemiec. W ocenie Jurasza polsko-polska zimna wojna domowa spowoduje, że nie osiągniemy nawet minimum realnych celów, nie wspominając już o realizowaniu bardziej ambitnych projektów. Zbigniew Parafianowicz wydaje się w tej sprawie mieć zdanie odrębne. W dalszej części podcastu mowa jest o dymisji ambasadora Wielkiej Brytanii w Waszyngtonie, który, jak wszystko na to wskazuje, miał zdecydowanie zbyt bliskie relacje z pedofilem Jeffreyem Epsteinem. Mowa jest też o teoriach spiskowych i o niemożliwości nawiązania sensownej dyskusji z ich zwolennikami. Witold Jurasz zastanawia się, czy nie należałoby zamknąć na przykład Twittera i odblokować go tylko pod warunkiem, iż w dyskusjach mogliby brać udział wyłącznie realni i zweryfikowani użytkownicy, a nie trolle i boty. Zbigniew Parafianowicz stanowisko swojego kolegi uważa za cenzurę. Jurasz ripostuje, że jeżeli ktoś wygaduje prorosyjskie głupoty, to trzeba się z tym pogodzić, jednak istotnym jest, by społeczeństwo nie żyło w przekonaniu, iż osoby o tak absurdalnych poglądach są większością. Znakomita część Polaków wbrew pozorom nie zwariowała i nie popiera Putina.
Od czego zacząć uprawiać aktywności ruchowe?Jak dobrze zaplanować trening?Co na talerzu pomaga, co szkodzi, a czego brakuje, gdy chcemy zadbać o kondycję i sylwetkę?Czy Polki i Polacy znają zasady żywienia i suplementacji oraz wiedzą o syndromie „ostatniej wieczerzy”?Dlaczego ponad połowa Polek i Polaków pomimo aktywności sportowych nie chudnie i nie czuje się lepiej?W najnowszym, jubileuszowym (50!
Obecnie w Ukrainie mamy do czynienia z największymi protestami od czasów Euromajdanu. Dlaczego Ukraińcy protestują? Jak wygląda obecna sytuacja polityczna wewnątrz Ukrainy? O co chodzi w ustawie Zełeńskiego, która wyprowadziła ludzi na ulice?Gościem dzisiejszego podkastu jest Krzysztof Nieczypor, główny specjalista w zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w OSW (Ośrodek Studiów Wschodnich).
Czym właściwie jest równość społeczna – i jak jej brak wpływa na nasze zdrowie psychiczne, poczucie bezpieczeństwa i miejsce w społeczeństwie? Z Sandrą Frydrysiak rozmawiamy o solidarności w świecie, który często oparty jest na rywalizacji, polaryzacji i podziałach. Zastanawiamy się nad tym, jak wspierać inkluzywność w codziennym życiu. Czym jest siostrzeństwo i jak rozumieć aktywizm? Rozważamy też granice naszej sprawczości. Pytamy o to, gdzie jej szukać w codziennym życiu, jeśli chcemy witać świat oparty na równości.Sandra Frydrysiak (ona/jej) – doktorka kulturoznawstwa, socjolożka i ekspertka gender studies. Związana z Uniwersytetem SWPS w Warszawie i Uniwersytetem Łódzkim. Współautorka raportu „Siostrzeństwo – od idei do praktyki” (2021). Prowadzi szkolenia i konsultacje z zakresu diversity, equity & inclusion. Nominowana do nagrody Ofeminin Influence Awards 2022 w kategorii Power Voice. Sojuszniczka społeczności LGBT+, założycielka i wieloletnia opiekunka naukowa koła MyGender na Uniwersytecie SWPS, które zdobyło nagrodę LGBT+ Diamonds Awards jako Lokalna Inicjatywa Roku 2022. Współreżyserka doświadczenia „Noccc” (premiera: Sundance Film Festival 2021) oraz autorka książki „Taniec w sprzężeniu nauk i technologii” (2017). Obecnie prowadzi badania nad społecznym wpływem smartdomów w ramach stanowiska postdoc w projekcie SMARTUP (CHANSE).„Osobiste rozmowy holistyczne” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Z Marcinem Kręciochem znamy się z czasów wspólnej pracy w jednej firmie. Potem obserwowałem go gdy współprowadził Edisondę – firmę projektującą użyteczne i przemyślane interfejsy. Dziś zajmuje się czymś zupełnie innym: wspólnie z Hubertem Turajem stworzyli Fiklon, miejsce, które wspiera rozwój dzieci. Rozmawiamy o tym, co z doświadczenia projektanta UX przydaje się w pracy z dziećmi – i okazuje się, że całkiem sporo. Rozmawiamy też o tym, co łączy brief z klientem z rozmową z rodzicem, o obecności, o słuchaniu, o tworzeniu dobrej przestrzeni do rozwoju – niezależnie od tego, czy chodzi o produkt, czy o człowieka. To spokojna, konkretna rozmowa o zmianie zawodowej drogi, o budowaniu miejsca od zera i o tym, co naprawdę znaczy „projektować dobre doświadczenia”. Zapraszam do słuchania! Podsumowanie odcinka Kim jest Marcin Kręcioch? Marcin przez wiele lat współtworzył i współprowadził Edisondę – firmę specjalizującą się w projektowaniu UX i użyteczności. Obecnie współprowadzi Fiklon – przestrzeń rozwoju dzieci, w której jest współtwórcą środowiska rozwoju dla najmłodszych. To miejsce, które – jak sam mówi – jest jego nowym zawodowym domem, ale też naturalną kontynuacją wcześniejszych doświadczeń. Główne tematy rozmowy
Gościem tego odcinka jest Wojciech Fibak – jeden z najwybitniejszych polskich tenisistów w historii, a także pasjonat i kolekcjoner sztuki z niezwykłym dorobkiem. Jego kolekcja, budowana przez dekady, to efekt nie tylko ogromnej wiedzy i wrażliwości, ale też jasno sformułowanej zasady: wybierać wybitne dzieła wybitnych artystów. Obecnie część jego kolekcji, poświęcona Nowemu Pokoleniu, wystawiana jest w Mazowieckim Centrum Sztuki Współczesnej Elektrownia w Radomiu. Rozmawiamy o jego kolekcjonerskiej filozofii, o tym jak wyglądało budowanie jednej z najważniejszych prywatnych kolekcji w Polsce, a także o radomskiej wystawie. Z tego odcinka dowiecie się o tym, co sztuka znaczy dla Wojciecha Fibaka, jak żyje się z nią na co dzień i dlaczego – jak sam mówi – "kolekcja to autobiografia".• kontakt •Instagram: https://www.instagram.com/pozaramami/Strona: https://pozaramami.com/ Newsletter: http://bitly.pl/YALmVMail: kontakt@pozaramami.com• montaż •Eugeniusz Karlov
Naukowcy ostrzegają, że ekstremalne upały stanowią zagrożenie dla zdrowia psychicznego. Lekarze od dawna ostrzegają przed zagrożeniami związanymi ze stresem związanym z upałem. Obecnie badania sugerują, że rosnące temperatury mogą mieć wpływ na pogłębienie zaburzeń psychicznych i behawioralnych.
Hiszpania i Portugalia stopniowo wracają do normalności po poniedziałkowym załamaniu sieci energetycznej. Do większości miast wrócił prąd, choć ciągle występują problemy z dostępem do internetu i dochodzi do krótkich przerw w dostawie energii elektrycznej. W poniedziałek blackout objął oba kraje oraz południe Francji, choć tam sytuacja stosunkowo szybko wróciła do normy. Przyczyny tego zdarzenia – dotąd niejasne – mają wyjaśnić komisje zarówno krajowe, jak i unijne. Obecnie wyklucza się cyberatak. Padają natomiast pytania o skuteczność sieci opartych w dużym stopniu na odnawialnych źródłach energii. Czy to rzeczywiście zbytnie uzależnienie sieci od OZE mogło być przyczyną awarii? Jakie skutki będzie ona miała dla debaty o energii w Europie?Gość: Jakub Wiech---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
Genetyka rozwija się w imponującym tempie. Obecnie możliwości to izolowanie DNA z materiału kostnego, a nawet z… kamienia nazębnego; a także analiza genów pod kątem cech fenotypowych: umiemy wyczytać na przykład, że dana osoba prawdopodobnie miała jasną skórę z piegami i zielone oczy, a także czy miała tendencje do łysienia. Dane z badań DNA wykorzystuje się w kryminalistyce, medycynie i wielu innych dziedzinach, ale jest też haczyk: zaawansowane badania wymagają dużych, stabilnych laboratoriów. – Czasy romantycznej genetyki, gdzie mieliśmy dwa pomieszczenia, izolację, PCR, już się po prostu skończyły i nie ma odwrotu – mówi mój dzisiejszy gość, prof. Andrzej Ossowski, kierownik Katedry Medycyny Sądowej Zakładu Genetyki Sądowej na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie. – To jest pędząca lokomotywa.Zespół prof. Ossowskiego opracował przełomową technikę pozyskiwania DNA z materiału kostnego, choć w kościach zachowuje się on wręcz fatalnie. – To jest materiał, który jest zupełnie zniszczony. W próbkach kości mówimy o pikogramach DNA, a w materiale z krwi mamy setki albo nawet tysiące razy więcej materiału – opowiada profesor. Nowe technologie pozwalają odtworzyć cały genom z zachowanego fragmentu szkieletu. Na tej podstawie prof. Ossowski z zespołem założył Polską Bazę Genetyczną Ofiar Totalitaryzmów. Członkowie zespołu izolują DNA ze szczątków osób znalezionych w bezimiennych, często masowych grobach ofiar II wojny światowej lub powojennego terroru komunistycznego. Pozyskane DNA jest porównywane z bazą pobraną od ochotników z rodzin zaginionych ofiar. – Bez krewnych nie uda nam się nikogo zidentyfikować – wskazuje profesor. W tym roku jego zespół zaczyna badania z grobu w ukraińskich Późnikach. W odcinku usłyszycie też, czym będą Regionalne Centra Medycyny Cyfrowej, co potrafi genetyk, który ma dostęp do czyjejś czaszki, dlaczego powinniśmy zainteresować się tworzeniem bezpiecznych biobanków i jakie są wady systemu grantowego na uczelniach. Tak energicznie działającej jednostki naukowej już dawno nie widziałam!Odcinek powstał w Szczecinie, w ramach XIV. podróży Radia Naukowego. Podróże są możliwe dzięki wspierającej nas społeczności Patronek i Patronów. Tutaj możecie do nich dołączyć: https://patronite.pl/radionaukowe
Cyprian, założyciel Rainbow Socks, dzieli się swoją niezwykłą drogą od biednego dziecka z blokowiska do przedsiębiorcy prowadzącego globalny biznes z Malty. W rozmowie z Maciejem Filipkowskim opowiada historię, która udowadnia, że każde doświadczenie może stać się fundamentem sukcesu.Już jako 7-latek wykazywał niezwykłą przedsiębiorczość. Podczas wakacji w Szwecji, zamiast bawić się z rówieśnikami, zbierał puszki na kaucję, zarabiając tysiące złotych. W wieku 13 lat pracował już 7 dni w tygodniu w restauracjach, burgerowniach i innych miejscach, zawsze z konkretnym celem finansowym.Przełomowy moment nastąpił, gdy jego matka nagle opuściła dom, pozostawiając 20-letniego Cypriana praktycznie bezdomnym. "To pokazało mi, że jeżeli cokolwiek chcę w życiu osiągnąć, to muszę liczyć na siebie" - wspomina.Największy biznesowy przełom przyszedł nieoczekiwanie. Prowadząc fanpage o sushi, pół żartem zaproponował znajomym produkującym skarpetki stworzenie "sushi skarpetek" - skarpetek pakowanych jak zestaw sushi. Pomysł chwycił, a wejście na Amazon otworzyło globalny rynek. Dziś jego firma sprzedaje miliony par rocznie w ponad 50 krajach.Nie brakuje też trudnych momentów - w 2023 roku firma otarła się o bankructwo. Konieczne było przeniesienie produkcji z Polski do Azji i drastyczna restrukturyzacja. Cyprian nie ukrywa też szokującej historii, gdy matka pozwała go o alimenty w wysokości 25 tysięcy złotych miesięcznie po przeczytaniu artykułu o jego sukcesie.Obecnie mieszka na Malcie, gdzie odnalazł równowagę między pracą a życiem rodzinnym. "Mieszkając w Warszawie, nie jest trudno wpaść w pracoholizm. Na Malcie zacząłem traktować pracę jako jeden z elementów, który trzeba zrobić w ciągu dnia" - wyjaśnia.Dla początkujących przedsiębiorców ma jedną radę: "Spróbuj na marketplace. Dostaniesz ogromny zakres narzędzi, których absolutnie nie masz startując własnym sklepem internetowym."Historia Cypriana udowadnia, że nawet najtrudniejsze doświadczenia mogą stać się trampoliną do niezwykłego sukcesu.PARTNERZY ODCINKA: