POPULARITY
Categories
W całej Polsce narasta fala protestów rolników, wymierzonych przede wszystkim w planowaną umowę handlową Unii Europejskiej z państwami Mercosur oraz w dalszą liberalizację handlu z Ukrainą. Rolnicy alarmują, że napływ taniej żywności produkowanej poza unijnymi normami uderzy w gospodarstwa rodzinne, bezpieczeństwo żywnościowe i konsumentów. W ostatnich dniach doszło do demonstracji i blokad dróg w kilkudziesięciu miejscach kraju, a impulsem – jak podkreślają organizatorzy – były także gwałtowne protesty rolników w Brukseli.O tej sytuacji w Radiu Wnet mówił Tomasz Ognisty, zastępca przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Jego zdaniem polityczne deklaracje wsparcia ze strony PSL brzmią dziś niewiarygodnie.Dziwnie to wygląda, kiedy działacze PSL mówią, że są z rolnikami, a jednocześnie słyszymy, że z umową Mercosur nic się nie da zrobić– stwierdził. Jak dodał, rolnicy nie kupują już narracji o „winie poprzedników”, bo obecna koalicja rządząca ma pełnię władzy i realne możliwości działania.Ognisty przypomniał, że temat Mercosur pojawiał się już podczas masowych protestów na początku 2024 roku.Mówiliśmy o budowaniu koalicji państw, które zablokują tę umowę. Była polska prezydencja, był czas – nic się nie zrobiło– oceniał. W jego opinii dzisiejsze tłumaczenia władzy są jedynie próbą przerzucenia odpowiedzialności.Szczególny niepokój – jak zaznaczał – budzą zapowiedzi rządu dotyczące tzw. klauzul ochronnych.Niech rządzący pokażą rolnikom, czy te zabezpieczenia faktycznie zostały przegłosowane w Parlamencie Europejskim– apelował. Według informacji, które mają związkowcy, poprawki te nie zostały przyjęte, a cała narracja o ochronie rolników to „zasłona medialna”, dająca Komisji Europejskiej zielone światło do podpisania umowy.W tym kontekście Ognisty krytycznie odniósł się do słów premiera oraz zapowiedzi rekompensat finansowych.Żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować tego, co stracą polscy rolnicy, przedsiębiorcy, a najbardziej konsumenci– podkreślał, wskazując na długofalowe skutki dla rynku żywności.Dlatego – jak zapowiedział – dotychczasowe formy protestu są niewystarczające.Taka forma jak wczoraj była zbyt słaba. Musimy przejść do działań bardziej radykalnych– mówił. Wskazywał na przykład Brukseli, gdzie setki traktorów sparaliżowały centrum miasta. Zapowiedział też, że rolnicy będą domagać się zgody na wjazd traktorów do Warszawy, a jeśli jej nie będzie – „traktory i tak wjadą do stolicy”.Ognisty zaznaczył, że blokowanie lokalnych dróg uderza w zwykłych mieszkańców i nie przynosi efektu.Protest musi być bezpośrednio skierowany do rządzących – w Warszawie, przed urzędami wojewódzkimi albo przed domami polityków– mówił. Jednocześnie przypominał doświadczenia brutalnych pacyfikacji protestów, zarówno w Warszawie 6 marca, jak i w Brukseli 18 grudnia.Te metody demokratyczne to pałka i gaz. My się na to nie zgadzamy– oceniał.W dalszej części rozmowy związkowiec zwracał uwagę, że zagrożeniem dla polskiego rolnictwa jest nie tylko MERCOSUR, ale także liberalizacja handlu z Ukrainą.Towar z Mercosuru jeszcze na dobre nie wjechał do Europy, a rolnictwo już przeżywa ogromny kryzys– mówił, wskazując na kumulację negatywnych czynników.Apelował również do społeczeństwa o zrozumienie dla protestów.My walczymy o to, żeby przetrwały polskie gospodarstwa rodzinne, produkujące zdrową, wysokiej jakości żywność– podkreślał. Ostrzegał, że w przeciwnym razie rynek zaleje żywność importowana, produkowana bez restrykcyjnych norm. „Jeśli nas zabraknie, w marketach będzie żywność z Mercosuru czy Ukrainy, gdzie nie ma takich standardów”.Na koniec rozmowy odniósł się do dyskusji o alternatywnych formach produkcji żywności, w tym hodowli owadów. Choć bankructwo jednej z dużych farm w Europie nie jest – jego zdaniem – przełomem, Ognisty ostrzegał przed planami intensywnego wspierania takich projektów w Niemczech.To olbrzymie zagrożenie. Rolnikom niemieckim mówi się coś innego niż rolnikom w innych krajach– oceniał./fa
W rozmowie radiowej Basia Pospieszalska opowiadała o niezwykłej ciągłości rodzinnego kolędowania, które zaczęło się jeszcze przed jej narodzinami. „Cieszę się zawsze bardzo, że te kolędy można grać co roku… Ludzie wracają, przychodzą co roku i mówią, że tego okresu po prostu nie wyobrażają sobie bez kolęd Pospieszalskich” – mówiła.Przypomniała również początki tradycji koncertowej. Pierwsza płyta kolędowa rodziny ukazała się w 1994 roku, a ona sama po raz pierwszy pojawiła się w nagraniach jako sześcioletnie dziecko. Dziś na scenie pojawia się już trzecie pokolenie. „To idzie jak sztafeta. Dziś utwory śpiewają Michalina i Stefania – kolejne pokolenie Pospieszalskich” – podkreśla.Basia przyznaje, że choć tych koncertów były już dziesiątki, wciąż wzbudzają w niej radość i wzruszenie:„Absolutnie mi się to nie nudzi. To jest część mojego życia – wyjazdy, wspomnienia, te brzmienia. Kocham je, bo są takie same jak kiedyś i ludzie mogą je pamiętać”.Publiczność nie jest tylko widzem – jest współwykonawcą. „Należy śpiewać! Są momenty, kiedy wyłączamy się i śpiewa sama publika. O to chodzi w kolędowaniu – żeby śpiewać razem” – zaznacza Pospieszalska.Artystka zdradziła też, że w tym roku udało jej się wprowadzić do programu jedną z ukochanych kolęd:„Bardzo się cieszę, bo udało mi się przeforsować ‘Ach, ubogi żłobie'. To moja ulubiona kolęda obok ‘Anioł pasterzom mówił'. To połączenie tradycji z tym, co nowego wnosi młodsze pokolenie”.Rodzina oprócz koncertów przygotowała także książkę o swojej historii. „Ludzie często się gubią, kto jest kim. Ta książka zbiera całą historię rodziny od pradziadków do dziś. Przepiękna, rodzinna, historyczna” – mówiła.Pospieszalscy zapraszają na kolejne koncerty w całej Polsce: m.in. do Gdańska, Wrocławia, Warszawy, Łomży, Siedlec, Częstochowy i Lublina. W wielu miejscach bilety szybko znikają, ale – jak zapewnia Basia – warto spróbować:„Na pewno każdy znajdzie gdzieś blisko siebie koncert. Zapraszamy – i do słuchania, i do wspólnego śpiewania”.BILETY I DATY KONCERTÓW: https://pospieszalscy.pl/
Współczesne miasta rozwijają się na terenach, które przez stulecia były wsiami – ze swoimi układami osadniczymi, podziałami własności i sposobami gospodarowania ziemią. Choć fizyczne ślady tych struktur często zniknęły, wiele z nich nadal kształtuje funkcjonowanie metropolii: od przebiegu ulic po problemy komunikacyjne i planistyczne. Mikołaj Gomółka, architekt, urbanista i wykładowca Politechniki Warszawskiej, bada właśnie te ukryte warstwy miejskiej przestrzeni: dawne wsie, ich integrację z rozwijającym się miastem oraz konsekwencje procesów urbanizacyjnych. W swoich badaniach zajmował się miastami o odmiennych logikach rozwoju: Berlinem oraz Hanoi. Korzystając z archiwalnych i współczesnych źródeł kartograficznych, map własności, dokumentów planistycznych oraz pracy terenowej, rekonstruuje historyczne układy wsi, śledzi proces ich włączania do struktur miejskich oraz identyfikuje, które elementy przetrwały w dzisiejszej tkance urbanistycznej. Interesuje go zarówno to, jak dawne osady wpływają na funkcjonowanie współczesnych miast, jak i to, jak planowanie przestrzenne powinno podchodzić do urbanizacji wsi w przyszłości. Celem badań jest stworzenie zestawu praktycznych wniosków i rekomendacji dla urbanistów i decydentów – przewodnika po tym, jak nie tracić lokalnych tożsamości podczas rozrastania się miast. Rozmawiamy z Mikołajem Gomółką w ramach prowadzonego przez Fundację Bęc Zmiana projektu poświęconego wsiom Warszawy: www.wsiewarszawy.pl Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Projekt Fundacji Bęc Zmiana „Wsie Warszawy" jest współfinansowany przez m.st. Warszawa. Współpraca: Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi. Partnerstwo: Fundacja Działań i Badań Miejskich Puszka. Patronat medialny: NN6T Ilustracja: Wsie Berlina, fot. archiwum Mikołaja Gomółki
"BYĆ RAZEM. Filozofia wspólnoty"Seria wykładów mistrzowski dr Katarzyny KasiTematem wykładów w Big Book Cafe MDM będzie wspólnota – jak powstaje? Co jej zagraża? Co ją spaja? I czy jeśli raz się rozpadnie, to da się ją odbudować?Filozofka zastanowi się nad problemami, związanymi z trwającą przebudową świata społecznego, w którym usieciowienie nie prowadzi wcale do zmniejszenia poczucia indywidualnej samotności. Autorce wykładów zależy na tym, żeby zdefiniować i opisać zagrożenia, jestem bowiem głęboko przekonana, że jeśli coś może nas w sytuacji globalnego kryzysu politycznego i narastającej katastrofy planetarnej uratować, to tylko my same / sami.Wykłady odbywały się w Big Book Cafe MDMul. Koszykowa 34/50Warszawa24 LISTOPADAWykład #3: Splot. wspólnota wszystkiego, co żyjeA co by się stało, gdybym zaproponowała zmianę paradygmatu myślenia o wspólnotowości? Na koniec, spróbuję opowiedzieć o całości, która włącza w swój obręb wszystko, co żyje. Nie ma tu mowy o żadnej nowej inkluzywności, to zaledwie potrzeba opisania stanu faktycznego, czyli aktualnej sytuacji planetarnej katastrofy, w której świadomość symbiotyczności i wzajemnej niezbędności, powinna – w imię przetrwania – raz na zawsze położyć kres dyskryminacji.CO ZA NAMI?29 września 2025Wykład #1: MitFryderyk Nietzsche pisał, że bez ojczyzny mitycznej, człowiek jest skazany na niemożliwe do przezwyciężenia wykorzenienie i zagubienie pośród nieskończenie wielu możliwości, wśród których nie sposób znaleźć tej najważniejszej, własnej. Jak dzisiaj poruszamy się wśród opowieści „sprzed początku czasu”? Jak je budzimy? Czy wszystkie są nam potrzebne? Czy da się wymyślić nowe? Jak są one wykorzystywane we współczesnych medialnych narracjach? W jakiej relacji do mitu pozostaje kłamstwo? Czy mity są przedmiotem cynicznej politycznej manipulacji?27 PAŹDZIERNIKAWykład #2: Strach. Ciemne księżyceWażnym czynnikiem integrującym wspólnotę jest strach, przede wszystkim strach przed obcymi, ksenofobia. Manifestuje się on w przekonaniu, że inni, którzy chcą znaleźć u nas schronienie z całą pewnością nie przynoszą niczego dobrego. Czy możliwe jest zrealizowanie ideału „społeczeństwa otwartego”? Na ile budujemy naszą tożsamość w oparciu o różnicę? Do czego potrzebujemy strachu i czy poczucie przynależności może sobie bez niego poradzić? Do czego strachu potrzebują ci, którym przekazaliśmy nasze uprawnienie do sprawowania władzy?Wykłady powstają dzięki dofinansowaniu m.st. Warszawy w Stałym Programie Kulturalnym.Wydarzenie jest bezpłatne.Jesteśmy fundacją, działamy z miłości do czytania, zapraszamy Was do kupowania u nas kaw, książek, posiłków, akcesoriów literackich. Każda złotówka zostawiona u nas ma podwójną wartość.Możesz wspierać nas także dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite.
"BYĆ RAZEMfilozofia wspólnoty"Tematem wykładów w Big Book Cafe MDM będzie wspólnota – jak powstaje? Co jej zagraża? Co ją spaja? I czy jeśli raz się rozpadnie, to da się ją odbudować?Filozofka zastanowi się nad problemami, związanymi z trwającą przebudową świata społecznego, w którym usieciowienie nie prowadzi wcale do zmniejszenia poczucia indywidualnej samotności. Autorce wykładów zależy na tym, żeby zdefiniować i opisać zagrożenia, jestem bowiem głęboko przekonana, że jeśli coś może nas w sytuacji globalnego kryzysu politycznego i narastającej katastrofy planetarnej uratować, to tylko my same / sami.Wykłady odbywają się w Big Book Cafe MDMul. Koszykowa 34/50WarszawaWykłady są stacjonarne. Rejestrujemy je dla Patronów.Na każdy z wykładów wydajemy bezpłatne wejściówki.Są dostępne na miejscu od godz. 18.00 w dniu wykładu.Na sali dostępnych jest 110 miejsc siedzących i 20 stojących.Osoby, którym nie uda się uzyskać wejściówki na salę, mogą wysłuchać wykładu na parterze, w części kawiarnianej.Wykłady trwają około 60 min.Po nich odbywa się sesja pytań i odpowiedzi.Tematy wykładów są powiązane, gorąco zapraszamy do uczestnictwa zarówno w całej serii, ale także udział pojedynczych wykładach będzie w pełni wartościowy.27 PAŹDZIERNIKAWykład #2: Strach. Ciemne księżyceWażnym czynnikiem integrującym wspólnotę jest strach, przede wszystkim strach przed obcymi, ksenofobia. Manifestuje się on w przekonaniu, że inni, którzy chcą znaleźć u nas schronienie z całą pewnością nie przynoszą niczego dobrego. Czy możliwe jest zrealizowanie ideału „społeczeństwa otwartego”? Na ile budujemy naszą tożsamość w oparciu o różnicę? Do czego potrzebujemy strachu i czy poczucie przynależności może sobie bez niego poradzić? Do czego strachu potrzebują ci, którym przekazaliśmy nasze uprawnienie do sprawowania władzy?CO PRZED NAMI?24 LISTOPADAWykład #3: Splot. wspólnota wszystkiego, co żyjeA co by się stało, gdybym zaproponowała zmianę paradygmatu myślenia o wspólnotowości? Na koniec, spróbuję opowiedzieć o całości, która włącza w swój obręb wszystko, co żyje. Nie ma tu mowy o żadnej nowej inkluzywności, to zaledwie potrzeba opisania stanu faktycznego, czyli aktualnej sytuacji planetarnej katastrofy, w której świadomość symbiotyczności i wzajemnej niezbędności, powinna – w imię przetrwania – raz na zawsze położyć kres dyskryminacji.CO ZA NAMI?PRZEOCZYŁAŚ? NAGRANIE DOSTĘPNE DLA PATRONÓW.29 września 2025Wykład #1: MitFryderyk Nietzsche pisał, że bez ojczyzny mitycznej, człowiek jest skazany na niemożliwe do przezwyciężenia wykorzenienie i zagubienie pośród nieskończenie wielu możliwości, wśród których nie sposób znaleźć tej najważniejszej, własnej. Jak dzisiaj poruszamy się wśród opowieści „sprzed początku czasu”? Jak je budzimy? Czy wszystkie są nam potrzebne? Czy da się wymyślić nowe? Jak są one wykorzystywane we współczesnych medialnych narracjach? W jakiej relacji do mitu pozostaje kłamstwo? Czy mity są przedmiotem cynicznej politycznej manipulacji?Wykłady powstają dzięki dofinansowaniu m.st. Warszawy w Stałym Programie Kulturalnym.Wydarzenie jest bezpłatne.Jesteśmy fundacją, działamy z miłości do czytania, zapraszamy Was do kupowania u nas kaw, książek, posiłków, akcesoriów literackich. Każda złotówka zostawiona u nas ma podwójną wartość.Możesz wspierać nas także dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite.https://patronite.pl/bigbookcafe
MDM, socrealistyczne serce Śródmieścia Warszawy, miał być ucieleśnieniem „miasta idealnego” – z placem Konstytucji, neonami i mieszkaniami dla tysięcy osób. W książce „MDM. Marszałkowska Dzielnica Marzeń” Krzysztof Mordyński, historyk i historyk sztuki, po raz pierwszy całościowo opowiada historię tej powojennej dzielnicy: od planów nowej stolicy i gry między architektami a „czynnikami politycznymi”, po codzienność sklepów, restauracji i podwórek oraz późniejsze lata krytyki i zaniedbań. Rekonstruuje proces projektowania, decyzje władz i zmieniające się emocje wokół MDM-u, wydobywając spod socrealistycznego kostiumu spójną wizję miasta i pytając, co dziś możemy w niej zobaczyć na nowo. O tym, jak czytać MDM – jako zabytek, przestrzeń życia i pole sporów o pamięć – rozmawiamy z Krzysztofem Mordyńskim, który był gościem Dyżuru z autografem w Bęc Księgarni w Warszawie. Książka wydana przez Centrum Architektury, nagrodzona została w 2025 r. nagrodą KLIO, przyznawaną za wybitny wkład w badania historyczne. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Zamów książkę: https://sklep.beczmiana.pl/pl/p/MDM.-Marszalkowska-dzielnica-marzen/9118 Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana jest beneficjentką programu własnego Instytutu Książki „Certyfikat dla małych księgarni” 2025-2026
Fundacja "Kultura nie boli" prezentuje serię trzech otwartych wykładów mistrzowskich dr Katarzyny Kasi:"BYĆ RAZEMfilozofia wspólnoty"Tematem wykładów w Big Book Cafe MFM będzie wspólnota – jak powstaje? Co jej zagraża? Co ją spaja? I czy jeśli raz się rozpadnie, to da się ją odbudować?Filozofka zastanowi się nad problemami, związanymi z trwającą przebudową świata społecznego, w którym usieciowienie nie prowadzi wcale do zmniejszenia poczucia indywidualnej samotności. Autorce wykładów zależy na tym, żeby zdefiniować i opisać zagrożenia, jestem bowiem głęboko przekonana, że jeśli coś może nas w sytuacji globalnego kryzysu politycznego i narastającej katastrofy planetarnej uratować, to tylko my same / sami.Wykłady odbędą się w Big Book Cafe MDMul. Koszykowa 34/50WarszawaWykłady są stacjonarne.Na każdy z wykładów wydajemy bezpłatne wejściówki.Są dostępne na miejscu od godz. 18.00 w dniu wykładu.Na sali dostępnych jest 110 miejsc siedzących i 20 stojących.Osoby, którym nie uda się uzyskać wejściówki na salę, mogą wysłuchać wykładu na parterze, w części kawiarnianej.Wykłady trwają około 60 min.Po nich odbywa się sesja pytań i odpowiedzi.Tematy wykładów są powiązane, gorąco zapraszamy do uczestnictwa zarówno w całej serii, ale także udział pojedynczych wykładach będzie w pełni wartościowy.29 września 2025Wykład I: MitFryderyk Nietzsche pisał, że bez ojczyzny mitycznej, człowiek jest skazany na niemożliwe do przezwyciężenia wykorzenienie i zagubienie pośród nieskończenie wielu możliwości, wśród których nie sposób znaleźć tej najważniejszej, własnej. Jak dzisiaj poruszamy się wśród opowieści „sprzed początku czasu”? Jak je budzimy? Czy wszystkie są nam potrzebne? Czy da się wymyślić nowe? Jak są one wykorzystywane we współczesnych medialnych narracjach? W jakiej relacji do mitu pozostaje kłamstwo? Czy mity są przedmiotem cynicznej politycznej manipulacji?27 października 2025Wykład II: Strach. Ciemne księżyceWażnym czynnikiem integrującym wspólnotę jest strach, przede wszystkim strach przed obcymi, ksenofobia. Manifestuje się on w przekonaniu, że inni, którzy chcą znaleźć u nas schronienie z całą pewnością nie przynoszą niczego dobrego. Czy możliwe jest zrealizowanie ideału „społeczeństwa otwartego”? Na ile budujemy naszą tożsamość w oparciu o różnicę? Do czego potrzebujemy strachu i czy poczucie przynależności może sobie bez niego poradzić? Do czego strachu potrzebują ci, którym przekazaliśmy nasze uprawnienie do sprawowania władzy?24 listopada 2025Wykład III: Splot. wspólnota wszystkiego, co żyjeA co by się stało, gdybym zaproponowała zmianę paradygmatu myślenia o wspólnotowości? Na koniec, spróbuję opowiedzieć o całości, która włącza w swój obręb wszystko, co żyje. Nie ma tu mowy o żadnej nowej inkluzywności, to zaledwie potrzeba opisania stanu faktycznego, czyli aktualnej sytuacji planetarnej katastrofy, w której świadomość symbiotyczności i wzajemnej niezbędności, powinna – w imię przetrwania – raz na zawsze położyć kres dyskryminacji.Wykłady powstają dzięki dofinansowaniu m.st. Warszawy w Stałym Programie Kulturalnym.Wydarzenie jest bezpłatne.Jesteśmy fundacją, działamy z miłości do czytania, zapraszamy Was do kupowania u nas kaw, książek, posiłków, akcesoriów literackich. Każda złotówka zostawiona u nas ma podwójną wartość.Możesz wspierać nas także dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite.https://patronite.pl/bigbookcafeWięcej o naszych wydarzeniach: https://bigbookcafe.pl/repertuar/
Joanna Freszel została śpiewaczką, bo od dziecka „uwielbiała piszczeć i bawić się głosem”, a muzyka pozwalała jej uwolnić wewnętrzne pokłady energii. To otwarta na eksperymenty i nowe wyzwania nagradzana sopranistka (m.in. laureatka Paszportu Polityki z 2017 roku), a zarazem inżynierka ochrony środowiska. W 2025 roku można ją było zobaczyć w warszawskim Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w roli dziennikarki Anne Louise Strong, w operze „Najlepsze miasto świata. Opera o Warszawie” opartej na głośnym reportażu Grzegorza Piątka o odbudowie Warszawy. Wychowana na klasyce i występach w dziecięcym chórze operowym na moment porzuciła muzykę, by wrócić do niej na dobre i poświęcić jej życie zawodowe. Dziś często sięga po muzykę współczesną (współpracuje m.in. z kompozytorem Alkiem Nowakiem). Rozmawiamy o dziecięcej fascynacji sceną, dorastaniu w wojskowym domu, o tym, jak alt stał się sopranem i co sprawiło, że wytrzymała dyscyplinę szkoły muzycznej. Jak wygląda codzienne życie śpiewaczki operowej? Jak łączy życie domowe i podróżowanie między koncertami i uczelniami? Jaka jest cena za bycie artystką sceniczną? Czego uczy studentów, a swoje dzieci? I jak regeneruje się po serii wymagających występów?Podcastu „Jak ona to robi” możesz posłuchać na platformach Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Łukasza Piebiaka. Śledczy opisują sprawę jako usiłowanie doprowadzenia m.st. Warszawy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem — chodzi o mieszkanie przy ul. Kochanowskiego (38 m², wartość wskazywana w komunikacie: 475 tys. zł) w postępowaniu spadkowym po Ninie M. Według prokuratury w toku postępowania miał zostać użyty „podrobiony” testament, a dla dalszych czynności (w tym formalnego przedstawienia zarzutów i pobrania próbek pisma) konieczna jest uchwała SN w sprawie immunitetu.Gościem „Poranka Wnet” był Łukasz Piebiak — przedstawiony na antenie jako prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i sędzia. Od początku rozmowy opisywał sprawę jako element szerszej presji na jego środowisko.„Najpierw wymyślono aferę hejterską, od tylu lat się o niej mówi, tylko nikt jej nigdy nie zobaczył i w żadnym postępowaniu nie została potwierdzona” — powiedział. „Skoro przez pewnie już blisko sześć lat, czy ponad sześć lat tej afery hejterskiej, jak potwora z Loch Ness, dużo się o nim mówi, a nigdy jej nie zobaczono… no to należy czymś innym zaatakować Łukasza Piebiaka i jego środowisko”.W jego relacji sednem jest cywilne postępowanie spadkowe i obowiązek złożenia testamentu w sądzie. „Toczy się postępowanie cywilne, najzwyklejsze postępowanie… czyli postępowanie spadkowe na podstawie testamentu” — mówił. Przywołał też przepis, który — jak podkreślał — nakłada obowiązek złożenia dokumentu, jeśli ktoś jest w jego posiadaniu: „Każdy, w którego posiadaniu znajduje się testament albo coś, co wygląda jak testament… ma obowiązek złożyć ten dokument w sądzie spadku”.Piebiak opisał, że dokument miał odnaleźć podczas porządkowania rzeczy po zmarłej krewnej. „Ja porządkując rzeczy po zmarłej krewnej… znalazłem taki dokument i zgodnie z obowiązkiem ustawowym złożyłem ten dokument w Sądzie Spadku” — mówił. Dodał, że w testamencie był wskazany jako spadkobierca, a w postępowaniu złożył „zapewnienie spadkobiercy”.Zwrócił uwagę, że uczestnikiem postępowania jest m.st. Warszawa i to miasto złożyło wniosek o opinię grafologiczną. „Uczestnik postępowania, jakim jest miasto stołeczne Warszawa, złożył wniosek o zbadanie tego testamentu przez biegłego eksperta pisma” — relacjonował. A następnie: „Biegły ekspert pisma sporządził opinię i z tej opinii wynika, że ten testament nie został nakreślony ręką mojej zmarłej cioci czy kuzynki”.Piebiak podkreślał, że on i jego pełnomocnik nie zgodzili się z tą opinią i złożyli pismo polemiczne. „Ja z moim pełnomocnikiem nie zgodziliśmy się z tym stwierdzeniami… wskazywaliśmy na błędy w tej opinii” — mówił. „To pismo do dzisiaj nie zostało w żaden sposób rozpoznane… w związku z tym tym bardziej żaden sąd w tej sprawie się nie wypowiedział”.„Prokurator wchodzi z boku”. Ostry zarzut: „ewidentna zemsta Waldemara Żurka”Kluczowym wątkiem w wypowiedziach Piebiaka była krytyka tego, że — jak twierdzi — prokuratura weszła do sprawy, zanim zapadły rozstrzygnięcia w cywilu. „Zamiast tego w jakimś dziwnym trybie dowiaduje się prokuratura, że toczy się takie postępowanie, mimo że tam żadnych rozstrzygnięć jeszcze nie ma i zaczyna prowadzić własne czynności” — mówił.Wprost oceniał: „Jest to kuriozum”. A dalej: „W takich sytuacjach nie dzieje się tak, że powiadamia się prokuraturę i prokuratura nie podejmuje czynności, przynajmniej do czasu, dopóki sąd cywilny nie rozstrzygnie… To jest trochę wchodzenie w kompetencje sądu cywilnego”.Najmocniej wybrzmiała jednak teza o politycznym tle działań śledczych. „W związku z tym… to jest ewidentna zemsta Waldemara Żurka” — stwierdził. Dopytywany o kontekst, wrócił do aktywności Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i ich krytycznych publikacji, sugerując związek czasowy między nimi a komunikatem prokuratury: „Myśmy pokazali, że Waldemar Żurek najzwyczajniej kłamie… i to się dzieje w niedzielę, a potem w piątek pojawia się komunikat. Dla nas ten związek jest ewidentny”.Co dalej z immunitetem i pracą sędziegoW rozmowie padło też pytanie o procedurę i konsekwencje ewentualnego uchylenia immunitetu. Piebiak mówił, że sprawa ma się toczyć przed Izbą Odpowiedzialności Zawodowej SN i podkreślał dwuinstancyjność postępowania. „Teraz toczy się przed Sądem Najwyższym Izbą Odpowiedzialności Zawodowej w dwóch instancjach. W związku z tym ja się będę bronił w tym postępowaniu” — powiedział.Piebiak przekonywał też, że nawet przy założeniu niekorzystnego scenariusza kluczowe byłoby wykazanie, że miał świadomość fałszerstwa. „To jeszcze trzeba by wykazać… że ja wiedziałem. Ja naprawdę nie jestem ekspertem pisma” — mówił, dodając, że niezłożenie testamentu mogłoby skutkować grzywną: „Gdybym nie złożył tego testamentu, sąd cywilny powinien mnie ukarać grzywną”.O ewentualnych skutkach dla orzekania mówił tak: „Do czasu, dopóki nie jestem usunięty z urzędu sędziowskiego, mam obowiązek wykonywać swoje obowiązki… chyba że właściwy organ… zawiesi mnie w tych obowiązkach”.
Gościem Popołudnia Radia Wnet był dr Łukasz Adamski, wicedyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego. Jednoznacznie pozytywnie ocenił sam fakt wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie i spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Zdaniem Adamskiego była to wizyta leżąca w interesie obu przywódców.Dla prezydenta Zełenskiego Polska jest państwem absolutnie kluczowym, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie – zarówno w Unii Europejskiej, jak i w NATO. I dobrze, że ukraińskie elity zaczynają to coraz lepiej rozumieć– mówił.Jednocześnie, zauważył, także dla prezydenta Nawrockiego spotkanie miało duże znaczenie polityczne i międzynarodowe. Jak oceniał, „pozycja polskiego prezydenta na arenie międzynarodowej w dużej mierze zależy dziś od relacji z prezydentem Ukrainy, bo to Ukraina znajduje się w centrum globalnych dyskusji”.Adamski zwrócił uwagę, że wcześniejsza powściągliwość Warszawy mogła być świadomym zabiegiem, ponieważ, „prezydent Nawrocki mógł chcieć zmienić paradygmat relacji – odejść od bezwarunkowego poparcia i pokazać bardziej wstrzemięźliwą postawę. To mogło doprowadzić do refleksji po stronie ukraińskiej i w efekcie do tej wizyty w Warszawie”.Jednym z ważnych tematów rozmów prezydentów była energia i współpraca przy terminalu LNG. Adamski studzi jednak oczekiwania, jeśli chodzi o rolę Polski jako pełnego gwaranta bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy.Polska nie jest jeszcze gwarantem bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy, bo to oznaczałoby zdolność natychmiastowego pokrycia jej potrzeb– zaznaczył.Pytany o udział polskich firm w przyszłej odbudowie Ukrainy, Adamski był ostrożny. Jak mówił, „nie sądzi, żeby Polska mogła liczyć na jakieś wyjątkowe preferencje”. Jego zdaniem kluczowe będzie stworzenie uczciwych warunków konkurencji.Sukcesem będzie sytuacja, w której polskie przedsiębiorstwa wygrają nie dlatego, że są z Polski, ale dlatego, że zaoferują najlepsze warunki– ocenił.Ekspert zaznaczył jednak, że geografia, bliskość kulturowa i zaplecze logistyczne dają Polsce naturalne atuty. Wskazał także na znaczenie planowanej w Polsce międzynarodowej konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy.W rozmowie pojawił się także wątek współpracy wojskowej i technologicznej, zwłaszcza w obszarze dronów. Według Adamskiego „Ukraina ma dziś najbardziej doświadczoną armię w Europie”.Żadna armia NATO nie ma takiego doświadczenia w prowadzeniu nowoczesnej wojny, w tym wojny dronowej, jak armia ukraińska– mówił.Jego zdaniem współpraca w tym obszarze może być korzystna dla obu stron.To klasyczna sytuacja win-win: Polska może zyskać bezcenne doświadczenie i technologie, a Ukraina wzmocnić bezpieczeństwo swojego kluczowego sojusznika– wskazał.Dr Adamski zwrócił jednak uwagę na jedno zagrożenie. Komentował, że „w Polsce panuje atmosfera pokoju, ale ja uważam, że to nie jest ani pełny pokój, ani wojna, tylko coś pomiędzy” – zaznaczył, sugerując, że ta różnica może wpływać na tempo i skalę współpracy./fa
W Popołudniu Radia Wnet głos zabrał Mykoła Kniażycki, deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy i współprzewodniczący Ukraińsko-Polskiej Grupy Parlamentarnej. Ukraiński parlamentarzysta pozytywnie ocenił wizytę prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie oraz spotkania z najważniejszymi przedstawicielami polskich władz.„Kiedy walczy Ukraina, ona broni całej Europy i Polski też” – podkreślił Kniażycki, wskazując, że zagrożenie ze strony Rosji nie kończy się na granicach Ukrainy. Zwrócił uwagę na niedawne wypowiedzi rosyjskich władz, które – jego zdaniem – pokazują, że Polska również znajduje się w sferze zainteresowania Kremla.Ukraiński deputowany podziękował Polsce za wsparcie polityczne i finansowe, w tym za działania na rzecz uzyskania przez Ukrainę unijnej pomocy w wysokości 90 mld euro. Jak zaznaczył, środki te są niezbędne m.in. na zakup energii, uzbrojenia i utrzymanie funkcjonowania państwa w warunkach wojny.Kniażycki odniósł się także do napięć w polskiej debacie wewnętrznej wokół Ukrainy, podkreślając, że największe polskie ugrupowania polityczne pozostają proukraińskie. Jego zdaniem marginalne środowiska antyukraińskie nie mają realnego wpływu na strategiczne relacje Warszawy i Kijowa.„Mamy wspólnego wroga i to jest to, co nas łączy” – podsumował, wyrażając nadzieję na dalszą współpracę Polski i Ukrainy niezależnie od sporów politycznych po obu stronach granicy.
Ekshumacje na Wołyniu, ukraińska wdzięczność i preferencje dla polskich firm – to, zdaniem Pawła Bobołowicza, główne polskie oczekiwania wobec Kijowa.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyleciał do Warszawy w czwartek wieczorem, prosto z Brukseli. To wizyta, która – jak podkreśla korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz – ma dwa wyraźne wymiary: budowanie zachodniej wspólnoty wsparcia dla Kijowa oraz uporządkowanie relacji polsko-ukraińskich, także w kwestiach historycznych.Nie ulega wątpliwości, że przyjeżdża tutaj, budując cały czas tę wspólnotę państw zachodnich w poparciu dla Ukrainy– mówi Paweł Bobołowicz w poranku Radia Wnet.90 miliardów z UE i zamrożone rosyjskie aktywaBobołowicz przypomina, że w nocy przed wizytą zapadła kluczowa decyzja w Brukseli:Jest informacja o tym, że Unia Europejska przekaże 90 miliardów euro na rzecz wsparcia dla Ukrainy.Zełenski przyleciał do Warszawy bezpośrednio z Brukseli, gdzie zabiegał o wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy.Na razie wygląda na to, że te rosyjskie aktywa pozostaną zamrożone. To niebagatelna suma – około 200 miliardów euro w samej Europie i jeszcze około 5 miliardów euro w Stanach Zjednoczonych– zaznacza korespondent.Ten finansowy wymiar – obok kwestii militarnego wsparcia – jest jednym z głównych tematów całej trasy zagranicznej Zełenskiego.
Prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim mówił o bezpieczeństwie regionu, sankcjach wobec Rosji, pomocy dla Ukrainy i kwestiach historycznych.Wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie ma wyraźny wymiar strategiczny i polityczny. Spotkanie z prezydentem RP Karolem Nawrockim dotyczyło przede wszystkim bezpieczeństwa regionu, wojny w Ukrainie oraz zagrożeń ze strony Federacji Rosyjskiej. Prezydent podkreślił znaczenie polsko-ukraińskiej współpracy w obszarze obronności, sankcji wobec Rosji i wsparcia dla Ukrainy. Rozmowy objęły także kwestie pomocy wojskowej i logistycznej, rolę Polski jako kluczowego hubu wsparcia oraz wyzwania stojące przed relacjami dwustronnymi, w tym sprawy historyczne i współpracę gospodarczą. Oświadczenie prezydenta RPPrezydent RP Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Warszawie ocenił, że sama wizyta ukraińskiego przywódcy jest sygnałem o znaczeniu strategicznym. Jak podkreślił, to „z całą pewnością dobra informacja dla Polski, dla Warszawy, (…) dla Kijowa”, a jednocześnie „zła informacja dla Moskwy i dla Federacji Rosyjskiej”. W jego ocenie wizyta ma być dowodem, że w sprawach strategicznych — zwłaszcza bezpieczeństwa — Polska, Ukraina i państwa regionu „są razem” i nie budzi to wątpliwości.Nawrocki zaznaczył też, że zagrożenie ze strony Rosji nie zaczęło się w 2022 roku wraz z pełnoskalową inwazją na Ukrainę. Wskazywał, że „to wszystko rozpoczęło się (…) już wcześniej”, przypominając m.in. Grozny, Gruzję oraz słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mówił o łamaniu przez Rosję zasad prawa międzynarodowego i destabilizowaniu systemów politycznych. Podkreślał, że poza działaniami wojennymi Polska i Europa mają do czynienia z codziennymi działaniami hybrydowymi: naruszeniami przestrzeni powietrznej, atakami dronów i uderzeniami w infrastrukturę — także, jak mówił, „za sprawą agentów Federacji Rosyjskiej”.W tym kontekście prezydent odniósł się do działań dyplomatycznych. Zaznaczył, że Polska — „także prezydent Polski” — regularnie popiera na forach międzynarodowych sankcje wobec Rosji oraz „uderzenie w flotę cieni”. Wspominał też o wspieraniu dążeń do przekazania rosyjskich aktywów zamrożonych oraz o presji dyplomatycznej, w którą — jak mówił — angażuje się osobiście, a którą prowadzi również polski rząd.Nawrocki przypomniał zakres polskiego wsparcia dla Ukrainy od 2022 roku, wskazując zarówno pomoc polityczną, jak i humanitarną oraz militarną. Dziękował przy tym poprzednikowi, prezydentowi Andrzejowi Dudzie, za działania dyplomatyczne na rzecz wspierania Ukrainy od pierwszych dni wojny. W oświadczeniu padła także liczba „4,91% polskiego PKB” jako skala wsparcia udzielonego Ukrainie od 2022 roku. Prezydent mówił, że strona polska ma wykazy sprzętu wojskowego przekazywanego Ukrainie.Dużo miejsca poświęcił także logistyce pomocy. Wskazał na rolę „Poland Hub w Jasionce” w Rzeszowie, przez który — jak powiedział — przechodzi „ponad 90 procent” europejskiego i światowego wsparcia dla Ukrainy. Podkreślał, że Polska i Ukraina mają zbieżne cele strategiczne i podobnie postrzegają Federację Rosyjską jako państwo neoimperialne i postsowieckie, stanowiące zagrożenie dla Ukrainy, Polski i całej Europy.W drugiej części wypowiedzi Nawrocki przeszedł do wątku nastrojów społecznych w Polsce. Mówił, że Polacy — co ma znajdować odzwierciedlenie w badaniach i „ogólnej atmosferze” — odnoszą wrażenie, iż polski wysiłek i „wielowymiarowa pomoc Ukrainie” nie spotkały się „z należytym docenieniem i zrozumieniem”. Podkreślił, że przekazał to prezydentowi Zełenskiemu „w twardej, uczciwej, ale bardzo miłej, dżentelmeńskiej rozmowie”. Dodał też, że władze w Kijowie mają instrumenty, aby tę emocję i „trend” powstrzymać.Prezydent akcentował, że rozmowy dotyczyły również oczekiwanego przez Ukrainę, Polskę i świat pokoju, który ma być „pokojem długim, obowiązującym”, a nie takim, który da Rosji możliwość „przegrupowania sił”. Zaznaczył, że równolegle do spraw bezpieczeństwa strona polska podnosi kwestie ważne dla Polaków, w tym kwestie historyczne. W spotkaniu — jak poinformował — uczestniczyli prezes Instytutu Pamięci Narodowej oraz dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Nawrocki mówił, że poświęcono temu „odpowiednią ilość czasu”, a „26 wniosków Instytutu Pamięci Narodowej” skierowanych do strony ukraińskiej powinno zostać rozpatrzonych. Podkreślał odpowiedzialność po obu stronach — polskiej i ukraińskiej — aby przy dobrej woli prezydentów tę kwestię rozstrzygnąć, bo „jest ważna dla Polaków”.W dalszej części wystąpienia Nawrocki dziękował Zełenskiemu za rozmowę o współpracy gospodarczej i „jasne deklaracje” dotyczące udziału polskich przedsiębiorców w procesie odbudowy Ukrainy po pokoju. Wskazał też na rolę Stanów Zjednoczonych, mówiąc o potrzebie zaangażowania prezydenta USA Donalda Trumpa. Padło stwierdzenie, że Trump jest „jedynym przywódcą na świecie”, który jest gotowy „zmusić Władimira Putina do podpisania pokoju”.Na koniec Nawrocki odniósł się do wątku energetycznego. Powiedział, że z Zełenskim poruszył m.in. sprawę terminala LNG w Świnoujściu i gotowość do tego, aby Polska stała się „hubem energetycznym” dla Europy Środkowej i Wschodniej. Przywołał też słowa, że około „15% energii” trafia przez Świnoujście do Ukrainy, widząc w tym potencjał dalszej współpracy. Oświadczenie zakończył podkreśleniem, że obok spraw strategicznych są też kwestie, które strony zaczynają „konsekwentnie wyjaśniać”, i wyraził w tym zakresie optymizm, dziękując za deklaracje i za wizytę.
"Księżyc ma zapach Warszawy" łączy dwa wątki: historię studenta Jacka z lat 1988-1993 oraz wizję XXIII wieku z badaczką Nadią, spajane przez magiczne i pełne kontrastów miasto - Warszawę. Książka porusza tematy postkomunizmu, transformacji i przyszłości Polski, mieszając realizm z groteską, beznadzieją z humorem. Z autorem rozmawia Jakub Kukla.
Putin grozi „wyzwoleniem historycznych ziem” Rosji siłą. Dr Rafał Brzeski ostrzega w Radiu Wnet: to zapowiedź wojny z Europą i początek czarnego scenariusza dla Polski.Dr Rafał Brzeski zwraca uwagę na słowa Władimira Putina, które w jego ocenie są jedną z najgroźniejszych deklaracji rosyjskiego przywódcy w ostatnich latach.Wolelibyśmy wyeliminować podstawowe przyczyny konfliktu za pomocą dyplomacji. Jeśli strona przeciwna – Ukraina i jej zagraniczni patroni – zasadniczo odmówią rozmów, Rosja osiągnie wyzwolenie swoich historycznych ziem za pomocą środków militarnych.– przywołuje słowa Putina dr Rafał Brzeski.Jak podkreśla, kluczowe jest pytanie: gdzie według Moskwy kończą się „historyczne ziemie Rosji”.Trzeba by po tych słowach się zastanowić i dojść, co Rosja uważa za wyzwolenie swoich historycznych ziem. To znaczy – gdzie się kończą historyczne ziemie Rosji? Bo tym ziemiom grozi wyzwolenie za pomocą środków militarnych.– zauważa.W jego ocenie przekaz Kremla sprowadza się do prostego komunikatu: jeśli Zachód i Ukraina nie zgodzą się na rosyjskie warunki „po dobroci”, Rosja będzie dochodzić swoich celów siłą. To zaś oznacza realne ryzyko rozszerzenia wojny.Grozi nam wszystkim wojna z Rosją. Tylko kwestia tego, jak daleko Rosja chce się posunąć.– ostrzega.Czarne scenariusze: deal ponad głową PolskiBrzeski rozwija czarny scenariusz rozstrzygnięcia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego „za plecami Warszawy”. Zakłada on jednoczesne przesunięcia terytorialne na wschodzie i zachodzie.Nie wykluczam scenariusza, że dojdzie do transakcji wymiennej za plecami Warszawy. Ukraińskie terytoria zostaną zajęte przez Rosję, te, do których Rosja rości pretensje, natomiast Ukraina w ramach rekompensaty otrzyma nasze wschodnie ziemie, do których też rości pretensje – i to nie dwuznacznie.– mówi.W takim wariancie – dopowiada – Rosja mogłaby ogłosić zwycięstwo i „odzyskanie historycznych ziem”, Kijów pokazać bilans „coś straciliśmy, coś zyskaliśmy”, a Berlin wykorzystać okazję, by podważyć powojenny porządek graniczny.Berlin będzie mógł głosić, że takie porozumienie pokojowe przekreśla jałtańsko-poczdamski porządek graniczny. A skoro on przestaje obowiązywać, to Polska musi się pogodzić z utratą swoich ziem zachodnich, tak zwanych ziem odzyskanych, które Niemcy uważają za swoje terytoria pod tymczasową administracją polską.– zwraca uwagę.W efekcie – jak mówi – Polska mogłaby zostać okrojona z obu stron.Jak ze wschodu stracimy terytoria i z zachodu stracimy terytoria, to być może wykroi się jakieś Księstwo Warszawskie, Generalna Gubernia, z jakimiś szczątkowymi elementami suwerenności. A może i tego nie będzie.– podkreśla.Przypomina przy tym, że przez 123 lata państwa polskiego w ogóle nie było na mapie Europy – i „wielkim to nie przeszkadzało”.Rosyjsko-niemiecki duumwirat i Polska jako barykadaBrzeski postrzega obecną sytuację w Europie przez pryzmat koncepcji rosyjsko-niemieckiego duumwiratu: wspólnego zarządzania przestrzenią „od Władywostoku po Lizbonę”.Całość stosunków europejskich należy oceniać przez pryzmat tej koncepcji rosyjsko-niemieckiego duumwiratu i rządów nad przestrzenią od Władywostoku po Lizbonę. Polska jest barykadą dzielącą Niemcy od Rosji – i rządzący w Berlinie oraz w Moskwie mogą dochodzić do wniosku, że tę barykadę należy usunąć.– argumentuje.W tym kontekście ocenia m.in.:blokowanie lub opóźnianie inwestycji infrastrukturalnych na osi północ–południe (jak Via Carpatia),obecność wojsk niemieckich w rejonie przesmyku suwalskiego,oraz szereg innych ruchów politycznych i gospodarczych wpływających na położenie Polski.Od Via Carpatia, która jest szosą rokadową na wschodniej flance, po obecność wojsk niemieckich w rejonie przesmyku suwalskiego – to wszystko trzeba widzieć przez pryzmat bezpieczeństwa. Moim zdaniem to bardzo niebezpieczne, bo może dojść do „otwarcia frontu” dla wojsk rosyjskich.– ocenia.Co powstrzymuje najczarniejszy wariant?Według Brzeskiego kluczową blokadą dla scenariusza rozbioru lub drastycznego okrojenia Polski jest obecność USA w Europie.Wycofanie się Amerykanów z Europy oznaczałoby wyrzucenie do kosza ponad stu lat ich strategii. Od pierwszej wojny światowej Stany Zjednoczone kolejno ratowały Europę, a po drugiej wojnie już się z niej nie wycofały. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby teraz dobrowolnie zrezygnowały z takiego zasobu.– mówi.Przypomina, że logika strategiczna USA – także w najnowszych dokumentach – opiera się na założeniu, że bez Europy nie da się skutecznie rywalizować ani z Chinami, ani z Rosją. Polska zaś jest elementem wschodniej „barykady” od Bałtyku po Morze Czarne.Z punktu widzenia Moskwy i Berlina logiczne byłoby zburzenie tej barykady. Z punktu widzenia Ameryki – jej wzmocnienie. I w tym napięciu żyjemy.– podsumowuje.
W piątek Wołodymyr Zełenski przyjedzie z wizytą do Warszawy. - Bardzo dobrze, że do tej wizyty dochodzi. Szkoda, że zajęło to kilka miesięcy. Zawsze po zmianie władzy kolejność pierwszych wizyt ma znaczenie. Trochę szkoda, że Kancelaria Prezydenta opóźniała tę wizytę - mówił w Polskim Radiu 24 Andrzej Szeptycki, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego (Polska 2050).
Zabytki Warszawy - skarby znalezione w podłodze i remont drewniaka. W Stacji Warszawa stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki mówi o skrytce nieotwieranej od ponad 80 lat oraz o niezwykłym drewniaku Burnego na Kawęczyńskiej. Jakiś czas temu Warszawę i Polskę obiegła informacja o niezwykle cennym znalezisku. Pod podłogą zabytkowej kamienicy na Saskiej Kępie odkryto tajną skrytkę z czasów II wojny światowej, zawierającą archiwum Armii Krajowej, w tym dokumenty Komendy Głównej AK, mapy, zdjęcia, pamiętniki z czasów okupacji, a nawet puste formularze niemieckich dokumentów i prasę podziemną, co stanowi historyczny skarb o ogromnym znaczeniu dla poznania dziejów Warszawy. Na Pradze trwają prace przy zabytkowej oficynie Burkego. Odnawiane elementy stolarki i detali mają przywrócić jej dawny wygląd. Jednopiętrowa oficyna została wzniesiona około 1890 r. przez Edmunda Burkego jako tania czynszówka dla robotników pobliskich fabryk. Po II wojnie światowej pełniła funkcję domu komunalnego, a ostatni lokator wyprowadził się dopiero w 2016 r. Dziś drewniak przy Kawęczyńskiej 26 jest unikatowym reliktem drewnianej zabudowy warszawskiej Pragi – świadectwem codziennego życia i przemian społecznych tej dzielnicy.
Pod koniec lat 80. Polskie Radio stało się dla mieszkańców zachodniej Ukrainy oknem na świat i symbolem niedostępnego Zachodu. Z Trójki płynęły dźwięki, które kształtowały wrażliwość całego pokolenia, a audycje takie jak Lista Przebojów czy „W Tonacji Trójki” miały status kultowych. W reportażu Piotr Pogorzelski wraca do tamtych czasów, odwiedzając miejsca, gdzie młodzi Ukraińcy chłonęli muzykę z Warszawy, która wpływała na ich marzenia, wybory i sposób patrzenia na świat.
"Świątynia i śmietnik. Architektura dla życia", najnowsza książka Grzegorza Piątka, to wciągająca opowieść o współczesnych miastach. Spektakularne realizacje i wielkie dzieła ustępują w niej miejsca temu, co najważniejsze – wygodnej architekturze pomyślanej dla człowieka i jego potrzeb. W książce będącej połączeniem eseju, reportażu, pamiętnika i manifestu Grzegorz Piątek zaprasza nas do miejsc nieprestiżowych, a jednak niezbędnych: publicznych toalet, żłobków, przedszkoli, ośrodków dla seniorów, węzłów przesiadkowych i mieszkań komunalnych. Pokazuje architektki i inwestorów, którzy starają się wyjść poza utarte schematy, łączą oszczędność i jakość, piękno i użyteczność, tworzą przestrzenie dostępne fizycznie i finansowo. Z autorem rozmawialiśmy podczas jego Dyżuru z autografem w Bęc Księgarni w Warszawie. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Grzegorz Piątek – pisarz, publicysta, krytyk architektury, z wykształcenia architekt. Pisze o ludziach i miastach, architekturze i historii. Laureat Paszportu Polityki i Nike Czytelników, Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego, Nagrody Architektonicznej Prezydenta m.st. Warszawy oraz – dwukrotnie – Nagrody Literackiej m.st. Warszawy. Zamów książkę: https://sklep.beczmiana.pl/pl/p/Swiatynia-i-smietnik.-Architektura-dla-zycia/9649 Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana jest beneficjentką programu własnego Instytutu Książki „Certyfikat dla małych księgarni” 2025-2026.
Codzienny dojazd z Łomianek do Warszawy stał się – jak mówią sami mieszkańcy – komunikacyjną katastrofą. O skali problemu, doraźnych rozwiązaniach i planowanej blokadzie mówił na antenie Radia Wnet Piotr Krzeski, mieszkaniec Łomianek, zaangażowany w oddolną inicjatywę mieszkańców.Już na wstępie rozmowy mieszkaniec Łomianek nie krył frustracji związanej z codziennymi korkami na północnym wjeździe do Warszawy. Jak podkreślał, sytuacja w ostatnich miesiącach znacząco się pogorszyła.„W tej chwili w godzinach szczytu potrafimy stać godzinę, żeby dojechać do Rogatek Warszawy, a mówimy o takim odcinku kilkukilometrowym. Sytuacja stała się dramatyczna, to chyba inaczej tego niż katastrofą komunikacyjną nie można nazwać” – mówił.Zwracał uwagę, że według istniejących analiz, przy sprawnie działającej infrastrukturze, dojazd z Łomianek do Warszawy nie powinien trwać dłużej niż kwadrans.„W tych analizach szacuje się, że taki dojazd do Warszawy powinien trwać nie dłużej niż 15 minut, a my stoimy w korkach godzinę albo i dłużej” – zaznaczył.Problem, jak podkreślał, nie jest nowy, ale od początku obecnego roku szkolnego stał się szczególnie dotkliwy. Historycznie sięga kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat zaniedbań związanych z północnym wjazdem do stolicy.„Sprawa dojazdu, tutaj wjazdu od północy do Warszawy, to jest bardzo przestarzały i nabrzmiały problem” – mówił Piotr Krzeski, dodając, że docelowe rozwiązanie, czyli połączenie Kiełpina z obwodnicą Warszawy na Bemowie, pozostaje wciąż w perspektywie nawet dziesięciu lat.Dlatego mieszkańcy skupiają się na rozwiązaniach możliwych do wdrożenia „na już”. W rozmowie przedstawiono cztery postulaty skierowane do prezydenta Warszawy jako organu nadzorującego miejskie instytucje odpowiedzialne za organizację ruchu.Pierwszy dotyczy synchronizacji świateł na ulicy Pułkowej.„Krajówką jeździ 2–3 tysiące samochodów na godzinę, a ulicą Wójcickiego kilkadziesiąt, może najwyżej kilkaset. A czas świateł jest 50 na 50. To jest absolutnie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem” – podkreślał rozmówca Radia Wnet.Drugi postulat to zmiana organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulicy Estrady z Wólczyńską, które mogłoby stać się realną alternatywą dla części kierowców z Łomianek.Najwięcej emocji wzbudza jednak trzeci punkt – budowa buspasa na ulicy Pułkowej.„Chcemy, żeby powstał buspas z Łomianek do Warszawy biegnący trzecim pasem ulicy Pułkowej. Broń Boże nie mówimy o zawężeniu obecnych pasów dla samochodów” – zaznaczał Krzeski.Jak argumentował, rozwiązanie to ma solidne podstawy ekonomiczne i ekologiczne. Przywoływał wyniki analiz wykonanych na zlecenie władz Warszawy i Łomianek.„Okazuje się, że stojąc w korkach tracimy 110 milionów złotych rocznie, a budowa buspasa to koszt rzędu 30 milionów jednorazowo” – mówił.Czwarty postulat dotyczy wąskiego gardła przy wjeździe do Warszawy od strony północnej, w rejonie Mostu Północnego.„Za miliardy złotych wybudowano ekspresówkę, która potem przy wjeździe do stolicy zostaje zwężona do jednego pasa. Trudno o bardziej ewidentny przykład działania na szkodę mieszkańców” – oceniał.Podkreślał przy tym, że mieszkańcy Łomianek generują jedynie około 30 procent ruchu na tym wjeździe, a mimo to ponoszą największe konsekwencje zatorów.„Coraz wcześniej wychodzi się z domu, żeby spróbować te korki uniknąć, albo po prostu wystać swoją godzinę, czy półtorej na dojeździe do Warszawy” – relacjonował.W rozmowie pojawił się również wątek zapowiedzianego spotkania burmistrza Łomianek z prezydentem Warszawy oraz planowanej blokady zorganizowanej przez mieszkańców.„Chcemy, żeby nasi przedstawiciele poczuli mandat i siłę tego mandatu, który im dajemy, żeby zmotywowali urzędników do realnych działań, a nie kolejnego gadulstwa i przerzucania się argumentami” – podkreślał Krzeski.Mieszkańcy zapowiadają manifestację w piątek, 19 grudnia, o godzinie 15 w Burakowie.„Spotykamy się na przejściu w Burakowie, gdzie będziemy demonstrować nasze postulaty i zwracać uwagę na nasz problem, bo decyzje zapadają niestety po stronie warszawskiej” – zapowiedział.Na zakończenie rozmowy nasz gość podkreślił, że nie występuje jako polityk ani radny, lecz jako jeden z tysięcy mieszkańców szybko rozrastających się Łomianek.„Nie jestem radnym. Jestem mieszkańcem Łomianek i takim pozostanę. Jest nas blisko 39 tysięcy i wszyscy chcemy dojeżdżać do pracy i szkół w sposób normalny” – podsumował.
Ochotniczy warszawscy czyli wolontariat dla każdego „Ochotnicy warszawscy” to projekt, którego celem jest rozwój i promocja wolontariatu w naszym mieście. O pomaganiu, wieku wolontariuszy i rodzajach działań mówi Antek Morawski z Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy. W programie „Stacja Warszawa” rozmawiamy też o działaniach warszawiaków w pierwszych tygodniach agresji Rosji na Ukrainę oraz planach na przyszłość. Działania prowadzone w ramach projektu są dedykowane warszawskim organizatorom wolontariatu, aktywnie działającym wolontariuszom oraz wszystkim osobom, które myślą o rozpoczęciu wolontariatu. „Ochotnicy warszawscy” to pierwszy tego typu projekt w Polsce. Warto też odwiedzić portal www.ochotnicy.waw.pl, gdzie znajdziemy ogromną bazę wolontariatu.
Przewodnikiem po świecie wyłaniającym się z „Alicji w Krainie Czarów”, stworzonym przez człowieka ukrywającego się pod pseudonimem Lewis Carroll, jest porywający historyk literatury prof. Dawid Maria Osiński.Partnerem wykładów jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka, które wydało polski przekład książki „Lewis Carroll w krainie czarów. Prawdziwa historia Alicji” Roberta Douglasa Fairhursta.Big Book Cafe objęło tę znakomitą książkę patronatem.Podczas trzech wykładów prof. Osiński zabierze nas do świata znaczeń i odniesień, które skrywa świat Alicji, ale którymi także naznacza naszą współczesność. Mówimy Alicją, czyli językiem kodów, a nasza popkultura pełna jest płynących z niej inspiracji. Wykłady będą podróżą przez kulturowe zmiany i wpływy jednej z najważniejszych książek wszech czasów.Wykład #3: W algorytmie dziwactw. Kontrowersje biograficzne Carrolla.Wydarzenie odbyło się 2 grudnia, wtorek, o godzinie 19:00 w Big Book Cafe MDM na ulicy Koszykowej 34/50.WYKŁAD MISTRZOWSKIPROF. DAWID MARIA OSIŃSKITrzeci wykład z serii W KRAINIE CZARÓW przybliżający świat Lewisa Carrolla i jego fenomenalnej "Alicji w Krainie Czarów".Inspirowany jest nową biografią autora, którą pisał Robert Douglas Fairhurst.Książkę "Lewis Carroll w Krainie Czarów" objęliśmy patronatem Big Book Cafe.Tym razem literaturoznawca opowie o ALGORYTMIE DZIWACTW.Kto z nas nie ma dziwactw i nie jest przywiązany do jakichś rytuałów, powtarzalnych czynności, specyficznych upodobań? Wychodząc z takiego pełnego zrozumienia założenia, zastanowimy się nad upodobaniami i wyborami jednej z najciekawszych postaci żyjącej w drugiej połowie XIX wieku – Lewisa Carrolla. Biografia autora Przygód Alicji w Krainie Czarów jest wciąż mało znana. Kiedy wskazuje się na jedną z najważniejszych jego bohaterek i postaci literackich w literaturze światowej – Alicję, nie sposób nie pokazać, jakie kontrowersje i fascynacje wiążą się z postacią jej autora, pastora Charlesa Ludwika Dodgsona – matematyka, fotografika, artysty, pisarza, kolekcjonera. Co Carroll kolekcjonował, dlaczego miał obsesję symetryczności, lustrzaności, precyzji, co go przerażało i czy dziś w jakimś sensie przeraża to nas? Czy pod płaszczem nudziarza i prowincjonalnego safanduły ukrywał się wielki oryginał, szalony kreator języka, przekraczający normy?Zapraszamy wspólnie z Wydawnictwem Prószyński i S-Ka.Wykłady są częścią Stałego Programu Kulturalnego i powstają dzięki dofinansowaniu m.st. Warszawy.Tym spotkaniem nową serię WYKŁADÓW MISTRZOWSKICHw Big Book Cafe MDM. Dotychczasowe dwa wykłady prof. Osińskiego znajdziesz w naszych podcastach w Spotify oraz w naszym kanale w You Tube.prof. DAWID MARIA OSIŃSKIPrzewodnikiem po świecie wyłaniającym się z "Alicji w krainie czarów", stworzonym przez człowieka ukrywającego się pod pseudonimem Lewis Carroll, będzie porywający historyk literatury prof. Dawid Maria Osiński.Partnerem wykładów jest Wydawnictwo Prószyński i S-ka, które wydało polski przekład książki "Lewis Carroll w krainie czarów. Prawdziwa historia Alicji" Roberta Douglasa Fairhursta.Big Book Cafe objęło tę znakomitą książkę patronatem.Podczas trzech wykładów prof. Osiński zabierze nas do świata znaczeń i odniesień, które skrywa świat Alicji, ale którymi także naznacza naszą współczesność. Mówimy Alicją, czyli językiem kodów, a nasza popkultura pełna jest płynących z niej inspiracji. Wykłady będą podróżą przez kulturowe zmiany i wpływy jednej z najważniejszych książek wszech czasów.
Podobno prawdziwy Święty Mikołaj mieszka w Laponii… a jednak ma też swoje magiczne lokum na dalekiej Alasce. W jednym z tamtejszych miasteczek można stać się właścicielem kwadratowego cala ziemi, gdzie, jak głosi legenda, rezyduje sam Święty. Certyfikat takiej własności to niezwykły prezent, który rozgrzewa serca. W tej krainie spotkać można niedźwiedzie, a także prawdziwych poszukiwaczy złota, którzy wciąż wierzą w moc przygody. To właśnie tam zawędrowała para młodych ludzi z Warszawy, odkrywając miejsce, gdzie magia świąt splata się z dziką naturą i aurą wielkich marzeń.
American Business English stał się językiem numer jeden dla CEO, prawników, doradców i analityków, od Warszawy po Singapur. Na tapet bierzemy idiomy, które w 2025 roku pojawiały się wszędzie: w rozmowach o Ukrainie, Epsteinie, taryfach handlowych, decyzjach Unii Europejskiej i na spotkaniach zarządów. Co naprawdę oznacza "That's not a hill I'm willing to die on"? Dlaczego "run it up the flagpole" ratuje polityków z opresji? Który idiom sprawia, że brzmisz jak ktoś „senior, decisive, global” i jak American English wyparł British English? Odcinek obowiązkowy, jeśli chcesz mówić po angielsku tak, jak mówi dzisiejszy globalny biznes. Zwroty: That's not a hill I'm willing to die on Put it on the radar Run it up the flagpole Kick the can down the road That doesn't pass the smell test Play it by ear Read the room Take it to the next level Get all your ducks in a row Drill down Back-of-the-envelope calculation Put some meat on the bones We're flying the plane while building it Bring something to the table In the same boat run the numbers move the needle double down play hardball walk back a statement to double-check to push back to own the decision to step up Linki: https://j.ideasspread.org/index.php/ilr/article/view/118 https://www.academia.edu/71471024/Major_Differences_Between_American_and_British_English_in_Business_Communication https://www.ejournal-stem.org/upload/pdf/10407907.pdf https://files.eric.ed.gov/fulltext/ED604340.pdf
Stany Zjednoczone rozmawiają z Putinem, omijają spotkanie z Zełenskim, w Moskwie tego samego dnia pojawia się wiceminister spraw zagranicznych Chin – a Ukraina coraz bardziej przypomina przedmiot negocjacji między mocarstwami. Czy Waszyngton i Moskwa dogadują się ponad głowami Kijowa i Warszawy? Czy wojna na Ukrainie zmierza ku końcowi, czy raczej wchodzimy w epokę długotrwałego konfliktu i brutalnej polityki siły?W najnowszym odcinku „Głosu Wolnego” Sebastian Stodolak i Łukasz Wojdyga z Warsaw Enterprise Institute rozmawiają z dr. Krzysztofem Winklerem o końcu amerykańskiego ładu i powrocie logiki imperiów. Pojawia się Pokrowsk jako element rosyjskiej strategii negocjacyjnej, pytanie o to, czy Rosji opłaca się kończyć wojnę, a także chłodna analiza roli Chin – które wspierają Moskwę tylko tak długo, jak służy to interesom Pekinu. Pada też niewygodne pytanie: co byłoby w interesie Rosji po Putinie i czy „nowa arystokracja” w Rosji faktycznie oznaczałaby dla Polski bezpieczniejszy świat.Rozmawiamy o tym, jak zmieniła się polityka USA – od neokonserwatywnego „żandarma świata” po „politykę jacksonowską” twardego transakcyjnego interesu. W tle pojawiają się Trump, J.D. Vance, Heritage Foundation i projekt 2025, a także wewnętrzna wojna kulturowa w Ameryce, która coraz mocniej odciąga uwagę od Europy. Zastanawiamy się, co z tego wynika dla Polski: czy Ukraina jest dziś przedmiotem „dealu”, a jeśli tak, to co miałoby powstrzymać przyszłe amerykańskie elity przed potraktowaniem w podobny sposób naszego kraju.Nie brakuje krytycznego spojrzenia na Unię Europejską – finansowego giganta bez realnej siły militarnej, który mimo zamrożonych rosyjskich aktywów nie potrafi wywalczyć miejsca przy głównym stole rozmów – oraz na polskie złudzenia dotyczące skali i jakości wydatków zbrojeniowych. Mówimy o dronach, „długiej ręce”, ryzyku budowy europejskiej armii de facto pod niemieckim przywództwem oraz o tym, jak koniec naiwnej globalizacji, chiński merkantylizm i rozpad dotychczasowego ładu uderzą w nasz dobrobyt.To rozmowa o świecie, w którym Ameryka przestaje być strażnikiem porządku, a wracają stare kategorie: siła, interes narodowy i imperialne ambicje. I o tym, co Polska musi zrobić, żeby przestać być tylko pozycją w czyimś geopolitycznym dealu.Wesprzyj nas na Patronite:
Marta i Michał opowiadają o perypetiach towarzyszących otwieraniu gastrobiznesu w centrum Warszawy
Budzisz podkreśla, że reparacje wojenne od Niemiec dotyczą państwa polskiego, nie tylko żyjących ofiar, a pokój na Ukrainie może zostać wynegocjowany bez udziału Warszawy.Po wizycie w Berlinie premier Donald Tusk zapowiedział, że jeśli Niemcy nie przedstawią satysfakcjonujących propozycji, Polska może sama wypłacić świadczenia dla jeszcze żyjących ofiar nazizmu.Marek Budzisz, analityk Strategy & Future, uważa, że to mylenie pojęć:Tu nie chodzi o zadośćuczynienie dla osób, które przeżyły II wojnę, tylko o zadośćuczynienie dla państwa polskiego za gigantyczne zniszczenia– podkreśla.Zwraca uwagę, że zasadniczą kwestią są reparacje wojenne od Niemiec oraz zwrot zagrabionych dóbr kultury, które wciąż znajdują się za Odrą:Należałoby zacząć od oddania dóbr kultury ukradzionych przez państwo niemieckie– mówi.Wsparcie dla ofiar wojny Budzisz nazywa obowiązkiem państwa polskiego, ale podkreśla, że:To nie pozostaje w żadnym związku z odszkodowaniami ze strony państwa niemieckiego.
W rozmowie z Radiem Wnet dr Krzysztof Rak analizował słowa premiera Donalda Tuska, który w Berlinie zadeklarował, że jeśli Niemcy nie przedstawią „jednoznacznej i szybkiej” decyzji ws. zadośćuczynień dla ofiar II wojny, Polska rozważy wypłatę świadczeń ze swoich środków.Rak przypomniał, że mowa o około 50 tysiącach żyjących ofiar, choć jeszcze półtora roku temu liczba ta wynosiła ok. 60 tys. – i z każdym rokiem maleje.Ekspert podkreślił, że Tusk wyraźnie zmienił swoje dotychczasowe stanowisko. Wcześniej dystansował się od tematu reparacji, argumentując, że Niemcy rozmów nie podejmą. Tymczasem teraz premier powtórzył kluczową tezę dotąd używaną przez PiS: że rzekome zrzeczenie się reparacji w 1953 r. nie ma mocy prawnej, bo Polska była wówczas państwem niesuwerennym.Według Raka oznacza to, że Tusk przesuwa się na pozycje rządu PiS w sprawie reparacji i zadośćuczynienia – i ocenia to pozytywnie.Mamy szansę na zadośćuczynienie tylko wtedy, jeśli sprawa przestanie być w Polsce przedmiotem sporu. Konsensus jest kluczowy– wskazuje.Dr Rak podkreślił też, że ewentualna wypłata świadczeń przez Polskę nie osłabi pozycji Warszawy wobec Berlina, przeciwnie – może stać się silnym argumentem moralnym i politycznym.Państwo polskie poczuło się do solidarności, choć nie było sprawcą. Niemcy – sprawcy – nadal nic nie robią– dodaje.Jego zdaniem taki ruch miałby nawet „efekt zawstydzenia” strony niemieckiej oraz wzmocniłby mandat Polski do dalszych roszczeń.Rak przypomniał również, że Polska i tak częściowo wypłaca dodatki dla ofiar II wojny, lecz skala pomocy jest niewystarczająca wobec ich wieku, cierpienia i sytuacji materialnej.To nasi dziadkowie i pradziadkowie. To nasz moralny obowiązek zapewnić im godną starość– zaznacza,Ocenił, że słowa Tuska to moment przełomowy – mniej zauważony w Polsce, ale znaczący dla przyszłych relacji z Niemcami.
Co było największym grzechem polskiej transformacji ustrojowej? Jak ten okres wyglądał z perspektywy studenckiej? Na ile tamten czas zdeterminował losy osób wchodzących wtedy w dorosłość? To jedynie niektóre kwestie poruszone w rozmowie z Wojciechem Chmielewskim, autorem powieści pt. "Księżyc ma zapach Warszawy"
Dlaczego Polski nie ma przy stole, gdy zapadają decyzje dotyczące bezpieczeństwa naszego regionu? Dlaczego nie było nas w Genewie? Czy to efekt słabej dyplomacji, chaosu decyzyjnego między rządem i prezydentem, a może braku wiedzy, którą moglibyśmy przekazywać partnerom zachodnim?Gościem rozmowy jest Marek Budzisz z Strategy&Future.(00:00) Wstęp(2:07) Dlaczego nie było nas w Genewie? To efekt słabości polskiej dyplomacji?(27:46) Polityka zagraniczna prezydenta - rozmywanie się dwóch wizji (43:40) Jaką powinniśmy przyjąć strategię?Mecenasi programu:Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/UkladOtwartyETF AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.htmlPobierz aplikację Hallow: http://hallow.com/ukladotwartyZgłoś się do Szkoły Przywództwa Instytutu Wolności:https://szkolaprzywodztwa.plhttps://patronite.pl/igorjanke ➡️ Zachęcam do dołączenia do grona patronów Układu Otwartego. Jako patron, otrzymasz dostęp do grupy dyskusyjnej na Discordzie i specjalnych materiałów dla Patronów, a także newslettera z najciekawszymi artykułami z całego tygodnia. Układ Otwarty tworzy społeczność, w której możesz dzielić się swoimi myślami i pomysłami z osobami o podobnych zainteresowaniach. Państwa wsparcie pomoże kanałowi się rozwijać i tworzyć jeszcze lepsze treści.
Zapis dyskusji po projekcji filmu "Przepraszam, czy tu biją?" (1976) w reżyserii Marka Piwowskiego, jaka odbyła się 19 listopada 2025 w warszawskim Kinie Elektronik w cyklu "Polska klasyka ze SpoilerMasterem". Gościem pokazu był Radosław Korzyycki, naczelnik d/s kultury i promocji w Urzędzie Dzielnicy Śródmieście m. st. Warszawy.
Aleksandra Janas kilka lat temu poczuła potrzebę zmiany i przeprowadziła się z Warszawy w Bieszczady, gdzie zwolniła i odnalazła wewnętrzny spokój. Dla wokalistki Marceliny Misztal po doświadczeniach z dużymi miastami nowym ulubionym miejscem na ziemi stała się niewielka Szklarska Poręba, gdzie na nowo odkryła siebie, także jako artystkę. Kasia Szymków, znana w sieci jako Jestem Kasia, nazywa siebie lokalną patriotką, a domu pod lasem w małej miejscowości na Śląsku nie zamieniłaby na żaden inny. Każda z nich czuje się szczęśliwa, sprawcza, ale też nie ma potrzeby romantyzowania swojej codzienności. Autorka: Kinga Nowicka Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/historie-mlodych-kobiet-ktore-wybraly-zycie-z-dala-od-wielkiego-miasta
(0:00) Wstęp(0:52) Marsz Niepodległości po raz szesnasty przeszedł ulicami Warszawy(2:20) Polska wraz z pięcioma państwami Unii Europejskiej będzie mogła ubiegać się o zwolnienie z mechanizmu relokacji imigrantów(3:33) Wieloletni współpracownik prezydenta Ukrainy uciekł z kraju w związku z aferą w sektorze energetycznym(5:11) Ukraińska armia wycofała się z kilku miejscowości w obwodzie zaporoskim(6:46) Syria ma dołączyć do międzynarodowej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu(8:13) Niemiecka policja zatrzymała internautę próbującego wynająć płatnego zabójcę, który zabiłby byłych kanclerzyInformacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.
Tuż przed oddaniem władzy przez PiS, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa sprzedał wiceprezesowi prywatnemu za prawie 23 miliony złotych działkę leżącą na planowanej trasie torów kolejowych do CPK. I teraz, żeby tory do CPK nie szły z Warszawy przez Wieliczkę, trzeba działkę odkupić, za, podobno 400 milionów. A na łąkach w Baranowie żuczki nieniepokojone pracowicie turlają swoje kulki z gówna, nic tam jeszcze nie powstało, a paru polityków na tej inwestycji nieźle zarobiło. Jechałem z moim synem autem i przed torami kolejowymi stał znak stopu, jednak lokalni kierowcy nie zatrzymywali się, z resztą tor wyglądał tak, jakby ostatnio przejeżdżał po nim pociąg za czasów Imperium Rzymskiego. Lokalni o tym wiedzieli, więc ignorowali znak. I wtedy mój syn, pod wpływem Misia Barei wpadł na pomysł, żeby przed takimi przejazdami stanęła drogówka, zatrzymywała kierowców i rzucała tekstem: A gdyby tu NAGLE powstał CPK i wasz synek mały kierował tym pociągiem to też byście się nie zatrzymali? O tym w dzisiejszym felietonie
Ta działka może PiS sporo kosztować. Tuż po przegranych wyborach — gdy stało się jasne, że władzę przejmie rząd Donalda Tuska — w kierowanym przez ministra Roberta Telusa (PiS) resorcie rolnictwa ruszyły ekspresowe prace nad opchnięciem atrakcyjnej państwowej działki milionerowi Piotrowi Wielgomasowi. Rodzina Wielgomasów to twórcy przetwórczej firmy Dawtona i znajomi Telusa. Minister bywał na ich podwarszawskim ranczu wielokrotnie, także w kampanii wyborczej, gdy ruszyły przygotowania do sprzedaży działki. Cóż za niespodzianka — mimo administracyjnych przeszkód, sprzedaż tuż przed nastaniem Tuska się udała, a kluczowe dokumenty łącznie z aktem notarialnym zostały skompletowane w 24 godziny. Tak się składa, że od lat było wiadomo, że 160 ha działka w miejscowości Zabłotnia (Mazowsze) jest kluczowa dla sztandarowego projektu PiS — Centralnego Portu Komunikacyjnego. Miały przez nią biec tory szybkiej kolei do Warszawy — trudno o bardziej symboliczną inwestycję związaną z CPK. Działkę sprzedał podległy Telusowi Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który ukrywał transakcję przed spółką budującą CPK. Ta sprawa to cios w samo serce etosu PiS, w którym CPK ma być imperialnym symbolem Polski, realizującym dalekosiężne wizje Jarosława Kaczyńskiego. A tu imperialny symbol się rypnął, bo paru pisowców dopięło mały deal — za jakieś 20 baniek. Szkopuł w tym, że jeśli budowa CPK ruszy, to deal zyska na wartości — ta ziemia może być wówczas warta nawet 20 razy tyle. Dlatego też początkowo Kaczyński zarządził rzeź. Hurtowo zawiesił wszystkich pisowców, którzy przyłożyli swe łapki do sprzedaży działki Wielogomasowi — na czele z Telusem. Liczył, że to ograniczy wizerunkowe i polityczne straty. Ale szybko zmienił front, bo uznał, że politycznie korzystniejsze będzie przekonywanie swego elektoratu, że nic się nie stało — wielokrotnie się to sprawdzało przy okazji innych afer PiS. Dlatego teraz pisowcy idą w zaparte. Atakują rząd Tuska, twierdząc, że może wykupić tę działkę za pierwotną cenę — co wcale nie jest takie proste. Jednocześnie przekonują, że obecna władza późno zajęła się aferą dlatego, że Wielgomasowie wyłożyli 130 tys. zł na kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego. Ale zasadnicze pytanie wciąż jest proste: czemu Telus i jego ludzie w ostatniej chwili i w tajemnicy przed CPK sprzedali Wielgmasowi działkę, przez którą miały biec szybkie tory? Sprawa działki jest od lipca w prokuraturze, choć faktem jest, że do tej pory nic się w tym śledztwie nie działo. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka czują, że teraz zacznie się dziać. Dla władzy ta sprawa to idealny oręż do walki z propagandą PiS — od tej chwili każde wezwanie Jarosława Kaczyńskiego czy Karola Nawrockiego do budowy CPK Donald Tusk będzie mógł zbywać hasłem o pisowskim złodziejstwie. Zresztą władza ruszyła pełną parą z prokuratorskimi rozliczeniami — minister sprawiedliwości Waldemar Żurek chce aresztować Zbigniewa Ziobrę za przekręty w Funduszu Sprawiedliwości. Stosuje przy tym prawny wytrych, który umożliwia postawienie poważnych zarzutów także innym politykom z wierchuszki PiS.
Wojtek Kaszycki is the Founder and Chairman of BTCS S.A. a technology company that builds and manages validation infrastructure for leading blockchain networks. Why you should listen BTCS S.A. is a publicly listed company based in Warsaw, Poland, founded in 2010. It operates on the Warsaw Stock Exchange under the ticker symbol BTF. The company's headquarters are located at Plac Powstańców Warszawy 2, and it was originally known as Vakomtek S.A. before rebranding to BTCS S.A. to reflect a new strategic direction. Over time, it has evolved from a traditional electronics distributor into a technology company focused on blockchain infrastructure and digital-asset management. In its early years, BTCS built its business around the import and distribution of consumer electronics and computer accessories. The company's product portfolio included gaming peripherals, LED lighting, and small household electronic devices, marketed through various retail and wholesale channels in Poland. These operations helped establish its reputation in the local electronics sector before the company began exploring emerging technology opportunities. Today, BTCS S.A. is focused on blockchain technology and Web3-related activities, positioning itself within the growing digital-asset ecosystem. The company is developing infrastructure for staking, validation, and digital-treasury management, reflecting a shift toward decentralized-finance and crypto-related operations. Recent years have seen restructuring and investment aimed at aligning its business model with the rapid expansion of blockchain-based services and financial technologies. Supporting links Fidelity Crypto Careers BTCS S.A. Andy on Twitter Brave New Coin on Twitter Brave New Coin If you enjoyed the show please subscribe to the Crypto Conversation and give us a 5-star rating and a positive review in whatever podcast app you are using.
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. W najnowszym odcinku „Raportu Międzynarodowego" Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz dyskutują o wydarzeniach, które przeszły niemal niezauważone. Od historycznego spotkania Karola III z papieżem w Kaplicy Sykstyńskiej, przez dyplomatyczne rozgrywki Trumpa z Xi Jinpingiem, po kontrowersje wokół nowej chińskiej ambasady w Londynie. Nie brakuje ostrych opinii: „Z buta, ale elegancko" – tak według prowadzących powinna wyglądać współczesna dyplomacja. Padają mocne słowa o relacjach Polski z Ukrainą, o tym kto powinien jechać do Kijowa, a kto powinien zostać zaproszony do Warszawy. W tle pojawia się Andrzej Poczobut, nagroda Sacharowa i pytanie: czy nagradzanie więźniów politycznych pomaga, czy szkodzi? W drugiej części odcinka prowadzący zagłębiają się w temat Wenezueli, Kolumbii i amerykańskich bombardowań łodzi z cywilami. Na koniec: media, propaganda, homofobia, Unia Europejska jako „nierządnica brukselska" i duszek Puszczy. Plus: Bingo Raportu Międzynarodowego – słuchacze tworzą własne memy z klasycznymi cytatami prowadzących.
Niematerialne dziedzictwo Warszawy to skarb Warszawa to nie tylko architektura, domy czy ulice. O jej niepowtarzalności stanowi również to, co składa się na kulturową i duchową tkankę miasta. Niematerialne dziedzictwo kulturowe oznacza praktyki, wyobrażenia, przekazy, wiedzę i umiejętności, jak również związane z nimi instrumenty, przedmioty, artefakty i przestrzeń kulturową, które wspólnoty, grupy i w niektórych przypadkach jednostki, uznają za część swojego dziedzictwa.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz stwierdził, że "jeżeli pan prezydent Zełenski chce zobaczyć Karola Nawrockiego, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wsiadł w pociąg i przyjechał do Warszawy". - Wspieranie Ukrainy jest w tej chwili naszym celem, który powinien być utrzymywany na dobrym poziomie, żeby nie pozwolić na to, aby Ukraina stawała się coraz słabsza, bo słabsza Ukraina to większe zagrożenie dla Europy - mówił w Polskim Radiu 24 dr Paweł Ramiączek.
Ruszamy z nowym sezonem podcastu "W cieniu sportu". A skoro nowy początek, to musieliśmy wystartować z kopyta. Pierwszym gościem Łukasza Kadziewicza jest Wilfredo León. Świeżo upieczony brązowy medalista mistrzostw Świata. Gwiazda polskiej, europejskiej i światowej siatkówki. Co w tym odcinku? * do którego polskiego klubu mógł trafić i dlaczego ten transfer nie został sfinalizowany? * dlaczego wybrał Lublin? * co nie zagrało na Filipinach? * trzecie miejsce na MŚ - sukces, porażka, niedosyt? * co musi się wydarzyć, żeby opuścił Polskę? * co dał mu Nikola Grbić? * dlaczego tak dobrze wspomina Massimo Bottiego? * presja - większa w klubie czy w reprezentacji? To pierwsza część rozmowy z Wilfredo Leónem. Druga część w następny wtorek o 19:00.
Nie tylko „Lalka” kręcona jest w Warszawie Krakowskie Przedmieście zamieniło się w świat z „Lalki” Bolesława Prusa. Jeszcze do 21 października można między innymi odwiedzić sklep Wokulskiego. W „Stacji Warszawa” rozmawiamy o filmach kręconych w stolicy, bo oprócz filmowej „Lalki”, Warszawa jest też sceneria filmu Bollywoodzkiego z Shah Rukh Khan w roli głównej czy najnowszego filmu Pawła Pawlikowskiego „1949”. O filmowej Warszawie w rozmowie z Kasią Rodek opowiada Edyta Mydłowska-Krawcewicz Wydział Prasowy, Biura Marketingu Miasta Stołecznego Warszawy.