POPULARITY
Mikołaj Murkociński z kulturalnym przeglądem wydarzeń prosto z Paryża! Następnie łączymy się z Andrzejem Pakulskim prezesem stowarzyszenia Polonia International w Brukseli, który opowiada o powstającej tablicy upamiętniającej 60. rocznicę pierwszych polonijnych obchodów millenium Polski w Belgii. Jak mówi, działania polonijne za granicą, to wieloletnia praca nad prostowaniem historycznych kłamstw i reprezentowaniem Ojczyzny.Na koniec rozmawiamy z Oleną Chopenką, członkinią grupy Ukraińscy Studenci dla Wolności. Opowiada o przeprowadzonej w sobotę międzynarodowej demonstracji upamiętniającej ofiary rosyjskiej agresji na Ukrainę, odbywającej się pod hasłem Strichka.
To nie jest techniczny wyrok. To cios w jeden z najważniejszych instrumentów polityki handlowej USA.Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że prezydent nie może nakładać szerokich ceł na podstawie ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych (IEPA). W praktyce oznacza to ograniczenie mechanizmu, którym Biały Dom wywierał presję na Unię Europejską, Chiny i partnerów handlowych.Czy USA tracą kluczową dźwignię negocjacyjną?Czy Bruksela powinna renegocjować umowy handlowe?Co z 10- i 15-procentowymi cłami ogłoszonymi po wyroku?Gościem odcinka jest Tomasz Włostowski, szef kancelarii EU Strategies w Brukseli i prawnik amerykańskiego prawa handlowego, który analizuje konsekwencje wyroku dla relacji transatlantyckich, rynków i architektury władzy w USA.
Kobiecy miesiąc nadciąga, a wraz z nim pomysł by opowiedzieć Wam o niezwykłym obrazie namalowanym przez kobietę z wieloma męskimi ciałami.Czemu to ważne? Posłuchajcie odcinka.Michaelina Wautier to niedawno przywrócona pamięci malarska z Brukseli, żyjąca w XVII wieku.Jeśli chcesz posłuchać o barokowej sztuce, to tutaj karnet na marcowe spotkania https://app.evently.pl/events/12346-sezon-4-co-kryje-sie-za-odwaga-baroku...Dziękuję Patronkom i Patronom za to, że umożliwiacie mi tworzenie „Otuliny o sztuce”.Możesz dołączyć do tego grona https://patronite.pl/otulina_o_sztuce Znajdź mnie na Facebooku: https://www.facebook.com/otulinablogpl lub na Instagramie: https://www.instagram.com/otulina_o_sztuce
Radosław Pyffel analizuje przyszłość Unii Europejskiej i koncepcję „Imperium Europa” w obliczu nadchodzących zmian traktatowych. Czy dążenie do pełnej federalizacji zmieni układ sił na kontynencie i jaka rola w tym procesie przypadnie Polsce? Zobacz szczegółowy komentarz dotyczący strategii najważniejszych graczy w Brukseli, Paryżu i Berlinie. Poznaj zakulisowe mechanizmy wielkiej polityki i dowiedz się, jakie wyzwania stoją przed suwerennością państw członkowskich. Subskrybuj, aby być na bieżąco z najważniejszymi analizami geopolitycznymi i prognozami dla naszego regionu.Wesprzyj mnie na Patronite: https://patronite.pl/RadoslawPyffelWesprzyj mnie na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UC6rhJNPCTaFu41na8s0jetQ/joinDla spragnionych wiedzy o świecie pozaeuropejskim i polityce globalnej polecam unikalne seminarium: https://azjatyckiwiek.plZapraszam na swoją stronę: https://radoslawpyffel.pl/Obserwuj Radosława Pyffla na:FB: https://www.facebook.com/RadekPyffel10X: https://x.com/RadekPyffel?ref_src=twsrc%5Egoogle%7Ctwcamp%5Eserp%7Ctwgr%5EauthorKsiążka Radosława Pyffla „Biznes w Chinach” do kupienia na:https://bizneswchinach.plRozdziały odcinka:0:00 Główne tematy komentarza: Imperium Europa, Federalizacja UE, Ukraina, Rada Pokoju w USA, Macron, Indie, Chiny, Rosja3:45 Podziękowania i prośby4:50 5 strzałów i współczesna Polska7:55 Federalizacja Unii Europejskiej: będziemy jej częścią?23:20 Macron w Indiach27:20 Polityka globalna32:46 Ameryka, Ukraina, Węgry i Europa37:20 Outro
W rozmowie na antenie Radia Wnet poseł koła Demokracja Bezpośrednia Jarosław Sachajko skupił się niemal wyłącznie na jednym temacie – unijnym instrumencie SAFE. Jego zdaniem projekt, który ma wspierać finansowanie bezpieczeństwa i przemysłu obronnego państw członkowskich, w praktyce może stać się dla Polski poważnym zagrożeniem finansowym i politycznym.Czym jest SAFE?SAFE (Security Action for Europe) to unijny instrument finansowy przewidujący wieloletnie, preferencyjne pożyczki dla państw członkowskich na inwestycje w obronność – m.in. rozwój przemysłu zbrojeniowego, modernizację armii i wspólne projekty wojskowe w ramach UE. Środki miałyby być udostępniane na bardzo długi okres – nawet do 45 lat – i finansowane wspólnym mechanizmem zadłużenia na poziomie unijnym.Program jest powiązany z mechanizmem warunkowości, czyli możliwością wstrzymania środków w przypadku naruszeń zasad praworządności. Polska wnioskowała o dofinansowanie na kwotę 43,7 mld euro.„To jak kredyty frankowe na 45 lat”Sachajko porównał SAFE do kredytów walutowych.„Ten międzynarodowy instrument jest bardzo podobny do kredytów frankowych. Na 45 lat zadłużamy się w obcej walucie, czyli jesteśmy narażeni na ryzyko kursowe.”W jego ocenie Polska wchodziłaby w wieloletnie zobowiązanie finansowe, którego realny koszt może znacząco wzrosnąć w przypadku zmian kursowych lub kryzysów gospodarczych. Poseł zwrócił szczególną uwagę na powiązanie SAFE z mechanizmem praworządności.„Komisja Europejska chce założyć nam stryczek na szyję, powie: nie dostaniecie pieniędzy, bo macie nie taki rząd, jak się Brukseli podoba. Będziecie posłuszni – będziecie mieć pieniądze. Nie będziecie – będziecie spłacać odsetki, aż się nie zmieni rząd.”Zdaniem Sachajki oznacza to, że Polska mogłaby spłacać zobowiązania finansowe, nie mając pełnej gwarancji dostępu do środków inwestycyjnych.Alternatywa: obligacje obronne dla PolakówPoseł zaproponował inne rozwiązanie – emisję krajowych obligacji obronnych.„Polacy mają ogromne oszczędności w bankach. Odsetki trafiałyby do polskich rodzin, a nie do międzynarodowych bankierów.”W jego ocenie finansowanie bezpieczeństwa powinno opierać się na kapitale krajowym, co zmniejszyłoby ryzyko uzależnienia od instytucji zewnętrznych.Sachajko jednoznacznie zapowiedział swoje stanowisko.„Ja tej ustawy nie poprę, bo jest ona naprawdę niebezpieczna.”W jego ocenie bezpieczeństwo militarne jest kluczowe, ale nie może być budowane kosztem długoterminowego uzależnienia finansowego od decyzji Brukseli./fa
W dzisiejszej audycji mówimy o rządowych pracach projektem ustawy, która opisuje unijny mechanizm finansowy programu SAFE. Rozmawiamy także o konsumpcji pączków jako tradycji nierozerwalnie powiązanej w Polsce z Tłustym Czwartkiem. Mówimy o instalacji "Springs of Love", prezentowanej na brukselskim festiwalu światła przez Instytut Polski w Brukseli. Naszym gościem jest dr Jerzy Rohoziński z Ośrodka Badań nad Totalitaryzmami Instytutu Pileckiego, z którym rozmawiamy o 86 rocznicy deportacji Polaków na Sybir.
Dziś w programie: w Sejmie rozpoczynają się prace nad ustawą wdrażającą unijny mechanizm finansowy SAFE - to niemal 44 miliardy euro na projekty obronne. Następnie zajrzymy do Brukseli, gdzie podczas Bright Brussels Festival 2026 Instytut Polski pokaże immersyjną instalację w rozszerzonej rzeczywistości „Springs of Love”. Będzie też Tłusty Czwartek - sprawdzimy, gdzie w Wilnie można kupić polskie pączki, a gościem programu będzie Anna Andrzejewska z Kampinoskiego Parku Narodowego, która opowie o roli bagien i torfowisk w spowalnianiu globalnego ocieplenia. Zapraszamy!
Czy można być równocześnie serdecznym przyjacielem Nicolasa Maduro i Donalda Trumpa? Twierdzić, że Unia nie ma przyszłości i apelować jej wzmocnienie i głębszą integrację? Albo utrzymywać, że nie Unia nie powinna dozbrajać Ukrainy, bo to tylko przedłuża wojnę, sprzedając równocześnie Kijowowi produkowaną u siebie broń?Słowacki premier Robert Fico co i rusz udowadnia, że można. Teraz jego otoczenie poszło jeszcze o krok dalej - w ramach walki o tzw. wolność słowa chce dekryminalizować np. zaprzeczanie Holocaustowi czy propagowanie nazizmu. Wszystko to zaś w kraju, który z jednej strony, podczas II wojny światowej był sojusznikiem niemieckiej III Rzeszy, z drugiej odwołuje się do dziedzictwa narodowego powstania, przeciw ówczesnym kolaboracyjnym władzom. Czyli - mówiąc wprost - podkreślający na każdym kroku swój antyfaszyzm obóz rządzący zastanawia się, jak przynajmniej częściowo zrehabilitować rodzimych faszystów. W 112 odcinku Czechostacji politolożka Iwona Jakimowicz Pisarska, profesorka Akademii Marynarki Wojennej wyjaśnia, dlaczego duża część słowackich wyborców sprzeczności w słowach a czasem i działaniach swojego premiera nie dostrzega. Albo, co równie częste, dlaczego nawet jeśli je widzi, to nie mają one dla nich żadnego znaczenia.W rozmowie jest też o słowackich wątkach z śledztwa dotyczącego Jeffreya Epsteina, których, jak dziwnie by to nie brzmiało, jest całkiem sporo i które kosztowały stanowisko jednego z najbliższych doradców premiera Ficy. Pojawia sie też wątek ostatnich sporów między rządem a opozycją o wywłaszczające słowackich Węgrów powojenne dekrety Benesza i o tym, jak teb spory podkopały przyjaźń premierów Ficy i Orbana, sprawiając, że ten ostatni poszedł na skargę do znienawidzonej Brukseli. Przy okazji obaj panowie pokazali, dlaczego cały ten pomysł na rządzoną przez nacjonalistów Europę suwerennych narodów jest równie utopijny, jak komunizm. W rozmowie wielokrotnie odnosimy się do wcześniejszych odcinków Czechostacji, poświęconych słowackiej historii i współczesności. To kilka z nich:O stosunku współczesnej Słowacji do swojej trudnej historiiO tym, dlaczego w narracji słowackiego rządu tak ważne miejsce zajmuje RosjaO Słowackim Powstaniu Narodowym***Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Małgorzata, SzymonBardzo Wam dziękuję
Gościem poranka Radia Wnet był Jan Bogatko, który relacjonował zmieniające się nastroje polityczne w Niemczech i Francji wobec Stany Zjednoczone oraz debatę o uniezależnieniu Europy od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, technologii i energii.Punktem wyjścia do komentarza była sytuacja w Niemczech, gdzie — jak zauważył Bogatko — „zima zawsze przychodzi niespodziewanie”, także w polityce. Relacje Berlina i Paryża z Waszyngtonem ulegają wyraźnemu ochłodzeniu, a europejscy politycy coraz częściej mówią o potrzebie strategicznej samodzielności.„Mówi się w Berlinie i w Paryżu, że to kurs Donalda Trumpa zmusza Europejczyków do nowych przemyśleń. Unia Europejska nie powinna być dłużej zależna od USA. To jest zła wiadomość dla Polski”.Bogatko podkreślał, że narracja o europejskiej potędze rozmija się z realiami wojskowymi.„Bez parasola nuklearnego Unia Europejska jest karłem, bezzębnym karłem. Tu się nic nie zmieniło”.W jego ocenie próby budowania europejskiej niezależności wynikają nie tylko z obaw przed polityką Donald Trump, ale także z ambicji politycznych Berlina i Paryża. Szczególnie mocno wybrzmiały słowa nowego kanclerza Niemiec.„Kanclerz Friedrich Merz uderzył pięścią w stół i powiedział: będziemy mocarstwem. Musimy mówić językiem polityki potęgi”.Jednocześnie — jak zauważył korespondent — tej „potęgi” nie widać w gospodarce wewnętrznej, mimo pierwszych sygnałów ożywienia. Równolegle trwają prace nad ograniczeniem zależności Europy od amerykańskich technologii, armii i surowców energetycznych.„Najlepiej pomogłoby w tym uruchomienie obu gazociągów z Rosji. Głośno się tego nie mówi, ale jest to w pamięci”.Bogatko krytycznie odniósł się także do roli urzędników unijnych w Brukseli.„To jest nowa szlachta — bezpodatkowa, jak w średniowieczu — która decyduje o strategicznych zwrotach Europy”.W handlu, jak podkreślał, Unia Europejska próbuje dywersyfikować kierunki współpracy, zawierając porozumienia z Mercosurem, Indiami i Indonezją oraz negocjując z Meksykiem i Australią.Na koniec Bogatko zwrócił uwagę na zmiany w sektorze technologicznym, szczególnie we Francji.„Rząd Emmanuel Macron planuje zakazać urzędnikom korzystania z amerykańskich platform, takich jak Google Meet, Zoom czy Teams”.Zdaniem korespondenta Radia Wnet wszystko to świadczy o głębokiej zmianie kursu politycznego Europy.„Zmiany są na całego i prowadzą do tego, że Zachód będzie czerwony”.
Przepraszam ale muszę dzisiaj powiedzieć coś pozytywnego o naszych politykach i jelitach celebryckich. Zapytacie: „Ile ci zapłacili?”. No niestety nic. O co chodzi? Spójrzcie na tę aferę z Epsteinem. Gość miał wyspę, na która zjeżdżały się tuzy światowej polityki, miliarderzy czy inne elity. Było ostro: nieletnie dziewczyny sprowadzane wbrew swojej woli, orgie, Moskwa miała wysyłać kobiety, które szpiegowały dla Rosji, na wyspie rzekomo ukryty jest cmentarz. Jednym słowem biblijna Sodoma była w porównaniu do tego miejsca stolicą moralności. Placem zabaw dla dzieci. A ci wszyscy politycy, bogacze i celebryci, który tam jechali wiedzieli, że nie jadą tam dyskutować o literaturze czy na rekolekcje i odmawianie samotnie w celi pod twą obronę. A wiele materiałów i zdjęć nie opublikowano bo są zbyt drastyczne. Okaleczenia, zgony. A teraz spójrzcie na polskie elity polityczno-celebryckie. A to zaparkują w niedozwolonym miejscu, a do z promilem się przejadą, nawpychają się ośmiorniczek na koszt podatnika, a to biorą kilometrówki na jazdę kabrioletem w zimie z Przemyśla do Brukseli.
Gościem poranka Radia Wnet był Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta RP ds. europejskich i wieloletni europoseł. Punktem wyjścia rozmowy była zapowiedź premiera Donalda Tuska dotycząca ponad 40 miliardów euro z Unii Europejskiej na program zbrojeniowy.Zdaniem Saryusz-Wolskiego, za komunikatem o „dobrych pieniądzach” kryje się znacznie bardziej złożona rzeczywistość.Bruksela nigdy nie zmarnuje takiej okazji, jak rozdawanie pieniędzy, żeby nie umocnić swojej władzy – stwierdził. Jak wyjaśniał, mechanizm finansowania jest bardzo podobny do KPO i obejmuje rozporządzenie o warunkowości, powiązane z oceną tzw. praworządności.Krótko mówiąc, za pośrednictwem tego funduszu Bruksela zamierza sterować zakupami i polityką zbrojeniową państw członkowskich– mówił. I dodaje, że „to są pieniądze znaczone, uwarunkowane, których nie możemy wydawać dowolnie, jakbyśmy chcieli”.Saryusz-Wolski zwracał uwagę, że środki te muszą być wydawane głównie na uzbrojenie produkcji unijnej, co w praktyce oznacza zakupy w przemyśle niemieckim i francuskim.Nie da się z tych pieniędzy kupować uzbrojenia pozaeuropejskiego – ani amerykańskiego, ani koreańskiego – podkreślał. Dodatkowym problemem jest – jego zdaniem – ryzyko zawieszania wypłat, znane z doświadczeń z KPO.W tym kontekście rozmówca Radia Wnet użył mocnego określenia:Nazwałem to podwójnym Nelsonem założonym Polsce – wskazując jednocześnie na ograniczenie swobody wyboru i mechanizm warunkowości jako dwa zasadnicze zagrożenia.Doradca prezydenta argumentował, że Polska powinna mieć możliwość kupowania takiego uzbrojenia, jakie rekomendują wojskowi, a nie jakie wynika z politycznych preferencji Brukseli.Powinniśmy móc kupować to, co wojsko powie, że jest najbardziej potrzebne, w konfiguracjach optymalnych dla Polski – zaznaczył.Zwracał też uwagę na brak transparentności po stronie polskiego rządu.Rumunia ogłosiła dokładną listę swoich zakupów. W Polsce ta lista jest utajniona, co pozwala podejrzewać, że ktoś chce do czegoś przywiązać sznurki – mówił, sugerując możliwość zakulisowych nacisków.W szerszym wymiarze Saryusz-Wolski widzi w tych działaniach element przyspieszonej centralizacji Unii Europejskiej.Bez podstawy traktatowej, metodą małych kroków i faktów dokonanych, tworzy się państwo – oceniał. W tym kontekście przywołał wypowiedzi Mario Draghiego, który otwarcie mówi o przekształceniu Unii z konfederacji w federację.Nie ma na to zgody obywateli państw członkowskich, nikt ich o to nie zapytał, a elity planują skok ustrojowy – podkreślał, wskazując na zapowiadane dyskusje podczas nieformalnych szczytów europejskich.Saryusz-Wolski odniósł się również do nowego formatu E6, określając go jako „Weimar na sterydach”.Jeżeli nas zapraszają, to prawdopodobnie po to, żeby nas podporządkować, a nie żeby uszanować nasze podmiotowe wybory – ocenił, zauważając, że Polska może w tej grupie pełnić jedynie rolę statystyczną.Progra, SAFESAFE (Security Action for Europe) to nowy instrument finansowy Unii Europejskiej, przyjęty w maju 2025 r., którego celem jest przyspieszenie gotowości obronnej państw członkowskich poprzez szybkie i duże inwestycje w przemysł zbrojeniowy. Program oferuje do 150 mld euro niskooprocentowanych, długoterminowych pożyczek, finansowanych z emisji długu UE, co pozwala krajom korzystać z wysokiego ratingu kredytowego Unii.Środki z SAFE mają wspierać pilne zakupy uzbrojenia i zamykanie kluczowych luk zdolnościowych, głównie w formule wspólnych zamówień kilku państw UE (z udziałem także Ukrainy i krajów EFTA), choć w wyjątkowych sytuacjach dopuszczono także zakupy indywidualne. SAFE jest pierwszym filarem planu ReArm Europe / Readiness 2030, którego celem jest uruchomienie ponad 800 mld euro na obronność w całej UE./fa
Zdaniem byłego dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, obecny kryzys wokół powoływania ambasadorów to nie tylko spór personalny, lecz objaw głębszego pęknięcia w centrum władzy.Z jednej strony Ministerstwo Spraw Zagranicznych próbuje znaleźć kompromis z prezydentem. Z drugiej – Kancelaria Premiera torpeduje te wysiłki, podważając sens samego systemu dyplomatycznego.Sławomir Dębski przywołuje wypowiedzi anonimowych urzędników KPRM, którzy sugerowali, że Polsce „ambasadorzy nie są potrzebni” i że wystarczy reprezentacja w Brukseli.To jest horyzont myślenia tak krótki, jak tylko może mieć urzędnik z Kancelarii Premiera– ocenia.
Kolejne kryzysy nie stały się dla Unii Europejskiej impulsem do wzmocnienia projektu integracyjnego. Przeciwnie, jak przekonuje Tomasz Grosse, są one zarządzane w sposób, który systematycznie osłabia Unię i zwiększa ryzyko dezintegracji.Problemy są raczej zamiatane pod dywan niż traktowane jako okazja, żeby pójść do przodu i wzmocnić Unię Europejską– mówił profesor.Metafora „sterowania Titanikiem”, która stała się tytułem jego najnowszej książki, nie jest literacką przesadą. Zdaniem profesora elity unijne widzą zagrożenia, ale nie zmieniają kursu. Zamiast tego reagują w sposób schematyczny: wzmacniają centralizację władzy w Brukseli.Kompetencje są cały czas przesuwane z poziomu narodowego, z narodowych demokracji, do Brukseli– podkreślał.W tym procesie kluczową rolę odgrywają najsilniejsze państwa członkowskie. Według profesora zmienił się wewnętrzny układ sił w Unii.Jeszcze niedawno mówiliśmy o osi niemiecko-francuskiej, a dziś coraz bardziej są to po prostu Niemcy– zaznaczył.Centralizacja odbywa się kosztem mniejszych państw, a także kosztem zasad prawnych, na których opiera się wspólnota.Obchodzenie traktatów stało się w zasadzie normą po stronie instytucji unijnych– mówił Grosse, wskazując na sankcje, naciski i metody pozaprawne jako stały element zarządzania kryzysowego.Profesor zwracał uwagę, że o ile w okresie stabilności integracja przynosiła korzyści, o tyle w czasie kryzysów ich podział stał się wyraźnie nierówny.Najwięcej korzystają te państwa, które mają największy wpływ na Unię, które są w jądrze decyzyjnym. Koszty kryzysów są przesuwane na najsłabszych– ocenił.Problemem nie jest sam fakt występowania kryzysów, lecz brak refleksji po stronie elit europejskich.Brakuje takiej refleksji, która rzeczywiście mogłaby zmienić kurs i przesunąć ten liniowiec w bardziej optymalną stronę– dodał.Zdaniem Grossego Unia Europejska znajduje się dziś w momencie, w którym sygnały ostrzegawcze są widoczne dla wszystkich. Mimo to dominująca narracja pozostaje optymistyczna, a polityczna praktyka sprowadza się do dalszego „inwestowania w projekt” bez jego głębokiej korekty.Mamy alarm, mamy czerwone lampki, a muzyka dalej gra– podsumował.Jeżeli sposób zarządzania kryzysami się nie zmieni, Unia – ostrzega profesor – będzie coraz bardziej niestabilna, podatna na wstrząsy geopolityczne i wewnętrzne konflikty interesów./fa
W audycji przenosimy się do Krakowa, gdzie – jak poinformowano – powstał Obywatelski Komitet Referendalny w celu odwołania Aleksandra Miszalskiego z urzędu prezydenta miasta. Ruszyła zbiórka podpisów, a inicjatorzy uzasadniają ją m.in. „lawinowo-rosnącym zadłużeniem Krakowa”. Na czele komitetu stanął Jan Hoffman, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy Stare Miasto, określany jako osoba bezpartyjna.Na antenie przywołano fragment wczorajszej konferencji prasowej prezydenta Krakowa, który ostro odniósł się do próby uruchomienia referendum. W jego ocenie referendum nie powinno być „dogrywką” po wyborach.„Instytucja referendum nie jest instytucją dogrywki, nie jest instytucją odwołania się od wyroku wyborców. Jeżeli jakieś środowiska przegrały, to powinno się poczekać do normalnych kolejnych wyborów.”Prezydent mówił też o pieniądzach, które – jego zdaniem – stoją za akcją przeciwko niemu. Pada wprost sugestia, że kampania ma charakter zorganizowany i kosztowny, a pytanie brzmi: kto ją finansuje.„Nie da się sobie kupić Krakowa. (…) Skąd ci biedni obywatele mają setki tysięcy złotych, a może miliony złotych na kampanię hejtu, nienawiści, którą obserwujemy przez ostatnie miesiące w Krakowie. Kto to finansuje?”Miszalski wskazywał, że w mieście mają krążyć liczne materiały – „gazetki” – które „niezbyt obiektywnie przedstawiają rzeczywistość” i trafiają „do prawie każdej skrzynki”. W tej narracji referendum ma być podszyte nie tyle oddolnym ruchem, co kapitałem i politycznym zapleczem.„Jest przynajmniej pięć tytułów różnego rodzaju gazetek (…) w prawie każdej skrzynce w krakowskich domach. (…) Krakowa nie da się tak łatwo kupić na 100%.”Prezydent dodał również, że Kraków jest miastem „wyważonym”, a za inicjatywą mają – według niego – stać środowiska skrajne.„Kraków nigdy nie był skrajny. Kraków jest zawsze miastem o poglądach trochę centrowych, a trochę po prostu wyważonych. I już widzimy, że środowiskami, które za tym referendum będą stały (…) są środowiska skrajne.”Jednocześnie zadeklarował, że choć ma poważne zastrzeżenia do motywacji i zaplecza inicjatorów, to uznaje prawo do zbierania podpisów.„Oczywiście szanuję to, że jest taka możliwość, każdy ma prawo te podpisy zbierać, więc będziemy się tej inicjatywie przyglądać.”Pierwszy dzień zbiórki: „widać ruch, widać zainteresowanie”Naszym gościem był Michał Drewnicki, radnym miasta Krakowa z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. W rozmowie padła informacja, że media donosiły rano o „pięciu tysiącach podpisów”, a radny potwierdził, że zbiórkę widać na ulicach.„Tak, ewidentnie jest ruch, jest zainteresowanie. Już wczoraj, tuż po rejestracji Komitetu Referendalnego można było zauważyć na ulicach ludzi, którzy te podpisy zbierali. W kamizelkach oznaczeni, z identyfikatorami, z kartkami, z planszami do podpisu.”Drewnicki podkreślał, że w Krakowie kluczowe jest nie tylko poparcie, ale logistyka – bo formalnie potrzeba 58 tys. podpisów, a realnie (z „górką” na błędy) trzeba zebrać około 80 tys., i to w zimie, tuż przed feriami.„Zebranie 58 tysięcy podpisów, a de facto musimy zebrać 80 tysięcy podpisów, żeby mieć górkę (…) to jest olbrzymie wyzwanie, zwłaszcza w zimie, zwłaszcza gdy ferie przed nami, no ale pierwszy dzień naprawdę bardzo na plus.”W rozmowie pojawia się też wątek sondażu: 64% krakowian ma deklarować udział w referendum, a większość z nich – poparcie dla odwołania prezydenta. Radny studzi entuzjazm, ale tłumaczy, że i tak „jesteśmy na granicy” wymaganej frekwencji.„Ten sondaż naprawdę brzmi fantastycznie. Ja sądzę, że aż tak dobrze nie jest. (…) w Zabrzu (…) finalnie poszło tylko 41% z tych, co deklarowali w sondażu, że pójdą. (…) Na Kraków przekłada się to mniej więcej tak, że (…) możemy liczyć (…) na frekwencję na poziomie około 27%.”Wypowiadając tę liczbę, Drewnicki od razu przypomniał warunek skuteczności referendum – minimalną frekwencję, którą przelicza na konkretną liczbę głosujących.„A właśnie 27% to jest ta minimalna, wymagana frekwencja 158 tysięcy osób. Tyle musi pójść na wybory.”O co jest spór: „całokształt”, a nie jedna decyzjaProwadząca dopytywała o powody powstania komitetu i zarzuty wobec prezydenta. Drewnicki przyznał, że nie chodzi o „jedno jaskrawe działanie”, które natychmiast porwałoby wszystkich do podpisu. W jego ujęciu to suma decyzji, stylu rządzenia i rozczarowania obietnicami.„Prezydent Miszalski tak naprawdę nie ma takiego jednego działania, które byłoby tak jaskrawie. Nie ma takiego jednego działania.”Radny buduje szerszą opowieść: o braku wizji, „nierealizowaniu obietnic”, wizerunkowym stylu działania i rosnących kosztach życia w mieście. Wśród przykładów wymienia m.in. komunikację miejską.„Brak jakiejkolwiek wizji, nierealizowanie obietnic. (…) W czasie, gdy ludziom podnieśli opłaty za bilety. W Krakowie mamy teraz najdroższy bilet w Polsce. 8 zł kosztuje bilet godzinny.”Wymienia także cięcia środków w obszarze opieki nad dziećmi, a w tle stale powraca temat finansów miasta – zadłużenia oraz – jak mówi – premii dla zastępców prezydenta.„Obcięcie środków na (…) przedszkola, obcięcie środków na żłobki, zaciskanie pasa, cały czas zadłużanie miasta. (…) Równocześnie (…) dał sowite premie swoim wiceprezydentom. Za 9 miesięcy (…) trzech wiceprezydentów dostało 160 tysięcy złotych premii.”W tej narracji referendum ma być wyrazem buntu przeciwko „marazmowi” i rozczarowaniu tym, że – zdaniem radnego – nowy prezydent „wszedł w buty” poprzednika, nie oferując jednocześnie jakościowej zmiany.„Ludzie (…) nie chcieli kolejnego prezydenta Majchrowskiego, chcieli kogoś nowego (…) Tymczasem mają polityka, który (…) wszedł po prostu idealnie w buty Majchrowskiego.”Metro, Bruksela i obietniceW rozmowie wraca też wątek krakowskiego metra. Drewnicki kpi z kolejnych terminów i wskazuje na przesuwanie daty realizacji.„Prezydent Miszalski co rusz obiecuje metro. Przed wyborami obiecywał, że pierwsza łopata zostanie wbita za dwa lata, czyli w 2028 roku. Teraz mówi się o 2030.”Radny interpretuje wyjazd prezydenta do Brukseli jako działanie reaktywne, mające przykryć presję związaną z referendum. Padają mocne, kolokwialne sformułowania, które – w rozmowie – mają pokazać nastroje ulicy.„Nie ma co robić, nie ma co dać, nie ma co zaproponować, no to zawsze można sfinansować bilet lotnicy do Brukseli, spotkać się z kimś pod toaletą, wrzucić zdjęcie i powiedzieć, że się załatwia.”Polityka i „oddolność”: spór o to, kto stoi za komitetemCiekawym jest to, że obie strony – prezydent i jego krytycy – mówią o pieniądzach stojących za referendum, ale każda na swój sposób. Miszalski sugeruje „potężny kapitał” i „środowiska skrajne”. Drewnicki z kolei zapewnia, że komitet ma charakter obywatelski i bezpartyjny – choć jednocześnie przyznaje, że widać profesjonalne przygotowanie.„Warto dodać, że (…) zawiązał się 21-osobowy komitet referendalny. Tam nie ma ludzi z żadnej partii politycznej. To są ludzie bezpartyjni.”A zaraz potem:„Na pewno widać, że są tutaj środki, że to jest profesjonalnie robione, że to nie jest gdzieś amatorka robiona w piwnicy (…) tylko to jest porządnie zrobione.”Radny deklaruje wsparcie PiS dla inicjatywy i zapowiada konferencję prasową swojej formacji. Zachęca też mieszkańców do podpisywania wniosku, wskazując, że czas na zbiórkę już biegnie.
Po groźbie Donalda Trumpa wprowadzenia dodatkowych ceł na produkty z państw, które w geście solidarności z Danią wysłały na Grenlandię niewielkie oddziały wojskowe, napięcie między Europą a Stanami Zjednoczonymi sięgnęło poziomu najwyższego od dekad. Prezydent USA już codziennie zapowiada przejęcie Grenlandii – jeśli inaczej się nie da, także siłą. W reakcji na jego słowa Ursula von der Leyen mówi o końcu świata reguł, jaki znamy, oraz zapowiada surową odpowiedź Europy. Prezydent Francji grozi uruchomieniem tzw. instrumentu antywymuszeniowego, czyli otwartą wojną handlową. Nawet brytyjski premier, stroniący wcześniej od krytyki Waszyngtonu, uznał, że Amerykanie przekroczyli „czerwoną linię”. Transatlantycki konflikt wciąż pozostaje głównie sporem na cła i słowa, jego kolejna odsłona trwa właśnie w Davos, gdzie dziś wieczorem przemawiać ma Trump. Ale w Brukseli, Londynie i Berlinie słychać już głosy o końcu 80-letniego, wielkiego sojuszu państw Zachodu – i rozważa się tu dotąd nieprawdopodobne scenariusze.Co się stanie, jeśli Amerykanie zajmą Grenlandię siłą? Czy taki atak oznacza koniec NATO? A może już istnieje ono głównie na papierze? Jakie pomysły ma Europa na ewentualny nowy sojusz wojskowy? Oraz jak w tej sytuacji może zareagować Polska?Gość: Marek Świerczyński---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
21 stycznia w Brukseli rusza proces Pfizer kontra Polska dotyczący odmowy odbioru i zapłaty za szczepionki przeciw COVID-19. Zdaniem publicysty i filmowca Macieja Pawlickiego to nie tylko spór finansowy, ale test relacji państwa z UE, koncernami farmaceutycznymi i własnymi obywatelami.Tajna umowa i rola Unii EuropejskiejSprawa dotyczy kontraktu negocjowanego przez Komisję Europejską, bez pełnej transparentności. Polska – według krytyków – została pozbawiona realnego wpływu na jego warunki, w tym zapisy o płatnościach za nieodebrane dawki.Jeśli Polska poprowadzi ten proces mądrze i odważnie, z gotowością ujawnienia prawdy, może go wygrać. Wydano dziesiątki miliardów euro w nietransparentny sposób, a państwa członkowskie miały tylko wykonać umowęprzekonuje Maciej Pawlicki w rozmowie z Magdaleną Uchaniuk.
Biały Dom oficjalnie zapowiedział nałożenie 10-procentowych ceł na towary z Europy, co wywołało natychmiastową i stanowczą reakcję Brukseli. Hubert Stojanowski DI Xelion - cz. 1. Książka: https://mtbiznes.pl/przeswity/wydawnictwo-przeswity/polityka/punkty-krytyczne
Przed sądem w Brukseli rusza sprawa, której stawką są miliardy złotych, a która rodzi pytania o decyzje podjęte w czasie pandemii COVID-19. Pfizer domaga się od Polski zapłaty za szczepionki, których nasz kraj nie odebrał w 2022 roku.Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.plWięcej o aferze Pfizergate przeczytasz na portalu rynekzdrowia.pl pod linkiem: https://www.rynekzdrowia.pl/Polska-i-swiat/Pfizergate-a-sprawa-Polski-Zaczyna-sie-spor-z-gigantem-farmaceutycznym-o-6-mld-zl,280106,15.html
W najnowszym odcinku podcastu rozmawiamy z Kamilem Całusem o głośnej deklaracji prezydentki Mołdawii Mai Sandy, która przyznała, że w referendum zagłosowałaby za zjednoczeniem z Rumunią. Dlaczego ten temat wraca właśnie teraz? Czy to osobista szczerość, polityczna kalkulacja po wyborach, czy sygnał wysłany do Brukseli i Moskwy?
Likwidacja płacy minimalnej, NATO, Mercosur i przyszłość prawicy – wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski ostro punktuje konkurencję i zapowiada walkę o samodzielną większość. Polska 2050 i „antyreklama” głosowania onlineW „Popołudniu Wnet” Mateusz Kurzejewski — wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości — komentował kryzys w Polsce 2050 po nieudanym głosowaniu internetowym. Jego zdaniem partia, która promowała e-głosowanie w wyborach powszechnych, sama dostarczyła argumentów przeciwnikom tego rozwiązania.Partia Polska 2050, która była największym orędownikiem przeprowadzania głosowania w wyborach powszechnych za pośrednictwem internetu, dokonała chyba najlepszej antyreklamy tego rozwiązania, nie będąc w stanie przeprowadzić tego głosowania na liczbie około 700 delegatów– zaznacza Mateusz Kurzejewski.Kurzejewski ironizował, że w przeszłości podobną skalę ankiet dało się zorganizować prostymi narzędziami, a mimo to projekt ugrupowania Hołowni się rozsypał. W jego ocenie to symptom szerszego problemu i zapowiedź schyłku formacji.zastanawia taka zacięta walka o stanowisko tak naprawdę nie przewodniczącego, tylko syndyka masy upadłościowej– ocenia Kurzejewski.„Zjednoczony front patriotów” i spór o bezpieczeństwoProwadzący pytał o hasło Jarosława Kaczyńskiego: „Zjednoczony Front Patriotów”. Kurzejewski tłumaczył, że chodzi o wezwanie do wyborców i mobilizację przeciw działaniom obecnej koalicji. Jako przykład podał sprawę Poniatowej i rezygnację MON z budowy jednostki, która miała wzmacniać wschodnią flankę.Tam się dzieją bardzo złe rzeczy, na przykład zwijanie Wojska Polskiego. […] Ministerstwo obrony narodowej rezygnuje z budowy tej jednostki właśnie w tej lokalizacji, która przecież chroniłaby wschodnią flankę nie tylko Polski, bo całego sojuszu północnoatlantyckiego– dodaje.W jego narracji ten temat ma być jednym z elementów szerszej krytyki rządu Donalda Tuska — obok rolnictwa, gospodarki i służby zdrowia.Braun, emocje i „skrajny liberalizm”W rozmowie wrócił też temat Grzegorza Brauna. Kurzejewski przekonywał, że wzrost popularności lidera Korony ma dziś źródło w emocjach i kontrowersjach, a kiedy pojawiają się rozmowy o konkretach, ujawniają się postulaty, które PiS określa jako ryzykowne społecznie i państwowo.W tej chwili to, co buduje Grzegorz Braun, to buduje na emocjach– mówi.Kurzejewski odniósł się do głośnego postulatu likwidacji płacy minimalnej, omawianego w poprzedniej audycji. W jego ocenie to przykład skrajnego liberalizmu gospodarczego, który uderzałby w najsłabszych pracowników.To jest postulat skrajnie liberalny– ocenia.Jeszcze ostrzej mówił o bezpieczeństwie, gdy rozmowa zeszła na wątek NATO. Tu polityk PiS postawił granicę: w jego ocenie takie pomysły nie mają nic wspólnego z „wolnościowością”.Wyjście Polski z sojuszu północnoatlantyckiego to podejście skrajnie nieodpowiedzialne– zaznacza Kurzejewski.Mercosur i rolnictwo: „Nie było Tuska, nie było umowy”Kurzejewski położył mocny akcent na sprawy rolnicze — zapowiadając konwencję PiS poświęconą wsi. W tym kontekście uderzał w rząd za dopuszczenie do finalizacji umowy z Mercosurem, przypominając, że PiS w przeszłości miał ją blokować.Ta umowa już była bardzo bliska podpisania w 2019 roku i wtedy rząd Prawa i Sprawiedliwości z sukcesem zbudował mniejszość blokującą. […] Nie było Tuska, nie było umowy z Mercosurem, nie było Tuska, nie było paktu migracyjnego– podkreślaWicerzecznik PiS przekonywał, że skutki umowy uderzą w eksport i w podstawowe sektory produkcji żywności, a rząd — jego zdaniem — prowadzi politykę „dwóch wersji”: jednej na użytek krajowy, drugiej w Brukseli.PiS: program ma powstać „w terenie”, koalicje dopiero po wyborachWątek wyborów 2027 wracał kilka razy. Kurzejewski mówił o objazdach kraju i pracy programowej aż do poziomu gmin. Pytany o ewentualne koalicje, odpowiadał, że partia celuje w samodzielną większość i na tym etapie nie chce rozpisywać scenariuszy.Walczymy o samodzielną większość. Wszelkie rozmowy o jakichkolwiek koalicjach będziemy prowadzić ewentualnie po tym, kiedy wynik tych wyborów będzie inny– zastrzega
Gościem Radia Wnet był Jan Krzysztof Ardanowski, poseł Wolnych Republikanów, były minister rolnictwa oraz przewodniczący Rady ds. Rolnictwa przy prezydencie Karolu Nawrockim. W rozmowie z Jaśminą Nowak odniósł się do narastających protestów rolników w całej Europie i kontrowersyjnej umowy handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur.Ardanowski nie miał wątpliwości, że protesty nie ustaną.Te protesty w Europie będą trwały, bo to jest rzeczywiście wyrok wydany na rolnictwo europejskie– mówił, przypominając demonstracje rolników w Paryżu, Brukseli i Warszawie.Były minister zwrócił uwagę na nierówne traktowanie protestujących w różnych krajach.Traktory mogą wjechać do Brukseli czy do Paryża, a w Polsce okazuje się, że nie wolno. To pokazuje, w jaki sposób obecna władza traktuje rolników– powiedział.W jego ocenie spór wokół Mercosur nie dotyczy wyłącznie interesów jednej grupy zawodowej.To kłamstwo, że rolnicy walczą tylko o siebie. Oni walczą o bezpieczeństwo żywnościowe Europy i realizację zasad wspólnej polityki rolnej zapisanych w traktatach– zaznaczył.Ardanowski wskazywał, że umowa Mercosur została podporządkowana interesom największych gospodarek przemysłowych, przede wszystkim Niemiec.Kanclerz Niemiec powiedział wprost, że bez Mercosur niemiecka gospodarka będzie dalej w stagnacji. Ratunkiem ma być eksport do Ameryki Południowej– podkreślał.Jak dodał, naciski Berlina miały przełożyć się na działania Komisji Europejskiej, która – jego zdaniem – dyscyplinowała państwa sceptyczne wobec umowy. Jak mówił, „był czas, żeby coś zmienić. Komisja, realizując dyktat Niemiec, miała możliwość straszenia krajów odebraniem pieniędzy”. Szczególnie krytycznie ocenił postawę polskiego rządu.Polska, jak głupi Jaś, nie zabiegała o zbudowanie mniejszości blokującej. Jeżeli rząd twierdzi, że coś robił, to niech pokaże kalendarium działań– apelował.W rozmowie pojawił się też wątek tzw. klauzul lustrzanych, które miały zapewnić, że żywność z Ameryki Południowej spełni europejskie normy. Ardanowski uznał je za fikcję. Jak wskazał, „prawo unijne obowiązuje w Unii, a nie w Ameryce Południowej. Żadne klauzule obowiązywać nie będą”. Podkreślał również praktyczne ograniczenia kontroli importu.Nie da się sprawdzić milionów ton żywności w portach i na lotniskach. To wymagałoby dziesiątek tysięcy urzędników i gigantycznych laboratoriów– powiedział. Na koniec zwrócił uwagę na problem pestycydów i podwójnych standardów.Laboratoria badają tylko te substancje, które są dopuszczone w Europie. A przecież europejskie, także niemieckie firmy produkują środki zakazane w UE i sprzedają je do Ameryki Południowej. Tego nikt nie sprawdzi– mówił. /fa
Poseł Marcin Romanowski uważa, że Donald Tusk jest przedstawicielem wrogich wobec konserwatyzmu sił rodem z Brukseli. Wg polityka Polska stała się laboratorium liberalnego bezprawia.
Protesty rolników przeciwko umowie handlowej Unii Europejskiej z państwami Mercosur rozlewają się po całej Europie – od Polski, przez Francję, po Irlandię. W rozmowie na antenie Radia Wnet Marcin Wroński nie miał wątpliwości: nazywanie tej umowy „wolnym handlem” jest jego zdaniem nadużyciem.Ten tak zwany wolny handel tak naprawdę z wolnym, uczciwym handlem nie ma nic wspólnego. W konsekwencji zabije rolnictwo polskie i europejskie– mówił. Wroński tłumaczył, że problemem nie jest sama wymiana handlowa, lecz brak symetrii warunków produkcji między rolnikami w Unii a producentami z krajów Mercosur.Gdyby to była uczciwa konkurencja, musielibyśmy mieć takie same warunki prowadzenia działalności rolniczej. A my mamy ETS-y, wysokie koszty pracy, paliwa, restrykcyjne normy, a oni mogą stosować środki zwiększające efektywność produkcji– zaznaczył. Jako przykład podał hormony wzrostu w hodowli bydła czy środki ochrony roślin wycofane w UE.Bydło szybciej przyrasta do wagi, przez co mięso jest tańsze. Ja się dziwię, że premier dziwi się, dlaczego wołowina z Argentyny jest tańsza od polskiej– powiedział.Zdaniem Wrońskiego liberalizacja handlu oznacza również ryzyko dla konsumentów, ponieważ system kontroli importowanej żywności jest niewystarczający.Produkty nie będą badane w 100 procentach. Kontrole są wyrywkowe, a badania pozostałości środków ochrony roślin trwają kilka dni. Gdyby badać każdą partię, mielibyśmy wielotygodniowe korki na granicach– wskazał gość Katarzyny Adamiak. W efekcie – jak podkreślał – surowiec niespełniający unijnych norm może trafić na rynek w formie przetworzonej.W postaci wędlin, makaronu czy innych produktów będzie on dla konsumenta niewykrywalny. Dlatego te protesty nie są tylko w interesie rolników, ale przede wszystkim w interesie konsumentów– zaznaczył. Decyzje ponad głowami państwRozmówca Radia Wnet zwracał uwagę, że mimo sprzeciwu kilku państw członkowskich – w tym Polski, Francji, Austrii czy Irlandii – decyzje zapadają ponad ich głowami w strukturach Unia Europejska.Wroński podkreślał, że jego zaangażowanie w sprawy rolnictwa nie jest przypadkowe.Mam tradycje rodzinne i wykształcenie rolnicze. Jestem tak zwanym dwuzawodowcem – prowadzę działalność rolniczą i pracuję na drugim etacie– wskazywał. Jako przykład szerszego problemu wskazał również relacje handlowe z USA.Od 1 stycznia, jeśli chcemy wysłać towar rolno-spożywczy do Stanów, jesteśmy obłożeni 15-procentowym cłem, a w drugą stronę cła nie ma. To ewidentnie podraża nasze produkty– zwracał uwagę. Efekty – jak mówił – widać już na rynku mleka. Jak wskazał, „w ciągu dwóch miesięcy ceny mleka spadły nawet o 60 groszy na litrze, bo na giełdach europejskich pojawiły się produkty z USA bez cła”.Polityk Konfederacji ostro krytykował działania polskiego rządu, zarzucając mu bierność w budowaniu mniejszości blokującej umowę Mercosur.Przez ostatni rok nie zrobiono nic. Minister rolnictwa obudził się dopiero kilka dni temu i pojechał do Brukseli. To jest rzecz niepoważna– powiedział. W jego ocenie przerzucanie się odpowiedzialnością między PSL a Platformą Obywatelską nie ma dla rolników żadnego znaczenia.Nas nie obchodzi, kto zawinił na którym etapie. Liczy się finał. A umowa była negocjowana ponad 20 lat i każdy rząd powinien zabezpieczyć polskich rolników– dodał. Zapytany o to, czego oczekiwałby od premiera i ministra rolnictwa, Wroński odpowiadał wprost, że „powinni użyć wszystkich możliwych środków, także prawnych, żeby tę umowę zablokować. Nie ma umowy, której nie można wypowiedzieć”. Nie wykluczał nawet twardych metod negocjacyjnych w UE.Kraje z powodzeniem stosują różnego rodzaju szantaż w Unii Europejskiej. Tego też bym oczekiwał– mówił. Na koniec zaznaczył, że umowa z Mercosur to tylko jeden z wielu kryzysów polskiego rolnictwa.„Mamy zasypane magazyny zboża, handel stoi. Od trzech lat nie otwarto żadnego nowego rynku zbytu. Agroporty są tylko w obietnicach”.Wskazywał też na zalew warzyw z Holandii i Niemiec oraz proceder zmiany kraju pochodzenia towaru przez sieci handlowe./fa
Dzisiaj (9 stycznia 2026) w Brukseli odbędzie się kluczowe głosowanie w sprawie umowy handlowej między Unię Europejską a blokiem państw Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paraguay, Uruguay). Jeśli większość państw opowie się „za”, przewodnicząca Ursula von der Leyen uzyska zielone światło, by doprowadzić do podpisania umowy, którą negocjowano blisko 25 lat. Porozumienie obejmuje szerokie zniesienie ceł i większy dostęp towarów rolnych obu stron, ale budzi kontrowersje zarówno w UE, jak i w krajach Mercosur.Wiele krajów, w tym Polska, Francja, Węgry i Irlandia, zapowiedziało sprzeciw wobec umowy, jednak ich blokada może nie wystarczyć, by powstrzymać porozumienie. Włochy oraz Niemcy mają kluczowe znaczenie w uzyskaniu większości kwalifikowanej przy zatwierdzaniu umowy.Przeciwko porozumieniu działają także rolnicy w całej Europie — z protestami w Warszawie, Paryżu czy Grecji.Rolnicy i ich przedstawiciele od lat ostrzegają, że umowa UE-Mercosur zagraża lokalnym producentom żywności, którzy nie są w stanie konkurować cenowo z tanią żywnością z Argentyny, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju. Sprawę w Poranku Radia Wnet komentował Tomasz Obszański, Doradca Społeczny Prezydenta RP.To jest nierówna walka z tanią żywnością z Brazylii i Argentyny. Rolnicy protestują, bo jeśli ta umowa wejdzie, ich produkty zostaną zepchnięte z rynku– mówi Tomasz Obszański, doradca prezydenta i przedstawiciel Solidarności Rolników Indywidualnych.
Podziały na prawicy, krytyka Unii Europejskiej i rola USA w NATO – prof. Mieczysław Ryba w Radiu Wnet analizuje kierunki polskiej polityki przed wyborami.Spory na prawicy: nie tylko personalnePodziały wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz całej prawicy nie sprowadzają się wyłącznie do ambicji personalnych – ocenia politolog i historyk, prof. Mieczysław Ryba.„Nie jest tylko tak, że mamy do czynienia ze sporami czysto personalnymi czy ambicjonalnymi, ale również merytorycznymi i ideowymi.”– podkreśla profesor.Jak zauważa, PiS jako duża partia posiada różne skrzydła – od konserwatywno-narodowego po bardziej centrowe – co jest naturalne dla dużych ugrupowań i nie musi prowadzić do rozłamu.Kluczowe pytanie: jaki kierunek Unii Europejskiej?Jednym z fundamentalnych tematów, z którymi PiS i cała prawica będą musiały się zmierzyć, jest stosunek do Unii Europejskiej.„Partia musi się dookreślić co do kierunku Unii. Ten kierunek jest gigantycznie krytykowany przez siły konserwatywne w całej Europie.”– zaznacza Ryba.Profesor przypomina również o kontrowersjach wokół KPO i tzw. kamieni milowych.„Tam jest mnóstwo rzeczy, delikatnie mówiąc, dziwnych.”– dodaje.Mercosur i rosnący sceptycyzm PolakówZdaniem prof. Ryby, krytyczne nastawienie do polityki unijnej narasta także wśród wyborców.„Wystarczy spojrzeć na badania dotyczące umowy z Mercosur. Przytłaczająca większość Polaków się jej obawia.”– mówi.Jak podkreśla, decyzje Brukseli są „dopychane kolanem”, a obecny kurs Unii może prowadzić do poważnego kryzysu.„To jest kierunek na ścianę, na przepaść.”– ocenia.NATO i Stany ZjednoczoneW kontekście bezpieczeństwa profesor Ryba jednoznacznie wskazuje na kluczową rolę USA.„Jeżeli myślimy NATO, to myślimy przede wszystkim o Stanach Zjednoczonych. Bez USA NATO jest wydmuszką.”– podkreśla.Zwraca uwagę, że o ile w kwestii NATO różnice między PiS a Konfederacją Bosaka i Mentzena są niewielkie, to znaki zapytania pojawiają się przy środowisku Grzegorza Brauna.Europa Środkowa i rywalizacja mocarstwZdaniem prof. Ryby, kolejne wybory parlamentarne mogą stać się areną rywalizacji wpływów amerykańskich i unijnych.„Tak jak wybory w 2023 roku odbywały się pod dyktando nacisków Brukseli, tak wybory w 2027 roku mogą być starciem wpływów amerykańskich i unijnych.”– mówi.Profesor krytycznie ocenia przy tym politykę rządu wobec regionu.„Donald Tusk kompletnie zaniedbuje politykę środkowoeuropejską. Jest praktycznie nieobecny w formatach Trójmorza czy Trójkąta Wyszehradzkiego.”– dodaje.Strategia Tuska: „zjadanie ogona”Komentując działania obecnego rządu, Ryba używa obrazowego porównania.„To jest strategia zjadania ogona.”– stwierdza.Jak zauważa, choć Platforma Obywatelska nieznacznie rośnie w sondażach, cała koalicja rządząca słabnie.„Pytanie jest, czy tego paliwa wystarczy do 2027 roku. Jestem wobec tego bardzo sceptyczny.”– ocenia.Braun jako straszakProfesor Ryba uważa, że Donald Tusk próbuje wykorzystywać postać Grzegorza Brauna jako narzędzie polityczne.„Dla Donalda Tuska Grzegorz Braun pełni rolę ‘Putina' na polskiej scenie politycznej – w sensie propagandowym.”– mówi.Celem tej strategii ma być mobilizacja elektoratu proeuropejskiego poprzez straszenie „radykałami”.Co zdecyduje o przyszłych wyborach?Zdaniem prof. Ryby, programy socjalne nie będą już kluczowym tematem kampanii.„Te elementy zostały już zużyte jako motor debaty politycznej.”– ocenia.Na pierwszy plan wysuną się natomiast kwestie relacji międzynarodowych i gospodarczych.„Unia, Zielony Ład, ceny energii, Mercosur, bezpieczeństwo – to będą tematy, które realnie wpłyną na portfele i przyszłość Polaków.”– podsumowuje.
Prezydent Zełenski nie wyklucza wycofania wojsk ukraińskich z Donbasu, ale tylko pod warunkiem, że również Rosjanie wycofają swoje oddziały. Zełenski twierdzi, że Stany Zjednoczone oferują Ukrainie 15-letnie gwarancje bezpieczeństwa. Prezydent podkreśla, że wynegocjowane porozumienie musiałoby zostać zatwierdzone przez Ukraińców w referendum. Władimir Putin powtarza, że Rosja zrealizuje cele swojej operacji wojskowej metodami dyplomatycznymi albo siłą. Czy rzeczywiście jesteśmy najbliżej pokoju, jak to sugerują przywódcy USA i Ukrainy? Czy Rosja gotowa jest pójść na jakikolwiek kompromis? I co zrobi Europa, która coraz silniej rozrywana jest wewnętrznymi sporami w sprawie podejścia do wojny?Izrael uznał Somaliland, mały kraj w Rogu Afryki, który przed ponad 30 laty ogłosił odłączenie od Somalii. Dlaczego Izrael wspiera secesjonistów? Co z tą decyzją mają wspólnego jemeńscy Huti i Palestyńczycy z Gazy?Kambodża i Tajlandia ogłosiły rozejm po trwających od kilku tygodni krwawych starciach na granicy. O co w nich chodzi i dlaczego te dwa kraje regularnie kłócą się w sprawie granicy?Cypr przejmuje przewodnictwo w Unii Europejskiej. Dlaczego może to zagrozić stosunkom Unii z Turcją, na których utrzymaniu – zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa – Brukseli szczególnie zależy?Mija prawie pół wieku od momentu, gdy z Ziemi wystartowały dwie bezzałogowe sondy „Voyager”. Ich zadaniem było przyjrzenie się Jowiszowi i Saturnowi. Czego dowiedzieliśmy się o kosmosie i o sobie dzięki temu przedsięwzięciu, które może trwać jeszcze setki tysięcy lat?A także: Pan Bóg się śmieje, kiedy człowiek robi plany. Dlaczego zatem, zwłaszcza w Nowym Roku, powtarzamy ten sam rytuał ogłaszania planów i postanowień?Rozkład jazdy:(02:42) Piotr Pogorzelski: Rosja–Ukraina: pokój bliżej?(30:04) Konstanty Gebert: Czego szuka Izrael w Rogu Afryki?(1:05:10) Grzegorz Dobiecki: Świat z boku - Z nowym rokiem(1:11:38) Podziękowania(1:18:38) Marcin Żyła: Voyager w międzyplanetarnej podróży(1:42:15) Barbara Kratiuk: Rozejm w konflikcie Tajlandii i Kambodży(1:59:49) Thomas Orchowski: Cypr i przyszłość stosunków UE z Turcją(2:17:28) Do usłyszenia---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
W rozmowie na antenie Radia Wnet Bogdan Rzońca, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, krytycznie oceniał rolę Unii Europejskiej w mijającym roku. Jak podkreślał, wojna na Ukrainie pokazała ograniczoną zdolność UE do realnego wpływu na wydarzenia międzynarodowe.Tu nie ma co się oszukiwać. Unia Europejska stała się mniej istotna w tym konflikcie na Ukrainie – niestety na własne życzenie– mówił Rzońca.Jego zdaniem wspólnota przez lata nie potrafiła jednoznacznie określić źródeł zagrożenia ze strony Rosji.Unia nie była zdolna podjąć jednoznacznej decyzji, kto jest agresorem, kto ofiarą i gdzie leży źródło tego konfliktu– zaznaczał.Błędy Zachodu i polityka wobec RosjiRzońca wskazywał, że przyczyny obecnej sytuacji sięgają wieloletniej polityki europejskich elit wobec Moskwy.Źródło wojny leży między innymi w błędnej polityce Angeli Merkel i polityków Europy Zachodniej, którzy przez dekady tolerowali Putina, wprowadzając go na salony europejskie– oceniał.Jak podkreślał, ostrzeżenia płynące z Europy Środkowo-Wschodniej były ignorowane.Nie słuchano Polaków ani państw, które mają historyczne doświadczenia w konfliktach z Rosją. Myślano, że da się Putina przekonać. Nie dało się– mówił.Europoseł PiS zwracał uwagę, że Zachód przez lata finansowo wspierał rosyjską gospodarkę.Unia przez dekady kupowała od Rosji gaz, ropę, węgiel. Te próby sankcji były spóźnione i niepełne– podkreślał.USA przejęły inicjatywęW ocenie Rzońcy dziś to Stany Zjednoczone odgrywają kluczową rolę w rozmowach dotyczących Ukrainy, a Unia próbuje dopiero odnaleźć się w nowej sytuacji.Trump zdecydowanie przejął rolę rozgrywającego, a Unia dopiero próbuje się dostosować do rozmów o ewentualnym zawieszeniu broni– mówił.Jednocześnie zwracał uwagę na ograniczone możliwości finansowe UE i kolejne pomysły zadłużania wspólnoty.Nie ma pieniędzy. Dlatego pojawia się pomysł kolejnej pożyczki – 90 miliardów euro na lata 2026–2027– zaznaczał.Rzońca wskazywał, że Unia Europejska mierzy się równocześnie z problemami gospodarczymi. Jej udział w światowym PKB maleje, a budżety wielu państw członkowskich są silnie zadłużone.Jeśli kraje Unii są coraz biedniejsze, to Unia jako całość też jest słabsza– podkreślał.Jego zdaniem w Brukseli brakuje refleksji prowadzącej do realnej zmiany priorytetów.W budżecie Unii wciąż dominują wydatki na Zielony Ład i projekty ideologiczne, zamiast przesunięcia środków na bezpieczeństwo i realne zagrożenia– oceniał.Europoseł PiS nie krył sceptycyzmu wobec obecnego kierownictwa Komisji Europejskiej.Przy obecnym składzie Komisji Europejskiej nie da się niczego zmienić. Te osoby są uwikłane w dawne sojusze i błędne koncepcje– mówił. Jak podkreślał, dopiero przyszłe wybory w państwach członkowskich mogą otworzyć drogę do korekty polityki UE.Jeżeli Unia pozostanie przy błędach Zielonego Ładu, pakcie migracyjnym i ideologicznych projektach, będzie coraz mniej istotna wobec USA i Chin– podsumował./fa
W całej Polsce narasta fala protestów rolników, wymierzonych przede wszystkim w planowaną umowę handlową Unii Europejskiej z państwami Mercosur oraz w dalszą liberalizację handlu z Ukrainą. Rolnicy alarmują, że napływ taniej żywności produkowanej poza unijnymi normami uderzy w gospodarstwa rodzinne, bezpieczeństwo żywnościowe i konsumentów. W ostatnich dniach doszło do demonstracji i blokad dróg w kilkudziesięciu miejscach kraju, a impulsem – jak podkreślają organizatorzy – były także gwałtowne protesty rolników w Brukseli.O tej sytuacji w Radiu Wnet mówił Tomasz Ognisty, zastępca przewodniczącego NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. Jego zdaniem polityczne deklaracje wsparcia ze strony PSL brzmią dziś niewiarygodnie.Dziwnie to wygląda, kiedy działacze PSL mówią, że są z rolnikami, a jednocześnie słyszymy, że z umową Mercosur nic się nie da zrobić– stwierdził. Jak dodał, rolnicy nie kupują już narracji o „winie poprzedników”, bo obecna koalicja rządząca ma pełnię władzy i realne możliwości działania.Ognisty przypomniał, że temat Mercosur pojawiał się już podczas masowych protestów na początku 2024 roku.Mówiliśmy o budowaniu koalicji państw, które zablokują tę umowę. Była polska prezydencja, był czas – nic się nie zrobiło– oceniał. W jego opinii dzisiejsze tłumaczenia władzy są jedynie próbą przerzucenia odpowiedzialności.Szczególny niepokój – jak zaznaczał – budzą zapowiedzi rządu dotyczące tzw. klauzul ochronnych.Niech rządzący pokażą rolnikom, czy te zabezpieczenia faktycznie zostały przegłosowane w Parlamencie Europejskim– apelował. Według informacji, które mają związkowcy, poprawki te nie zostały przyjęte, a cała narracja o ochronie rolników to „zasłona medialna”, dająca Komisji Europejskiej zielone światło do podpisania umowy.W tym kontekście Ognisty krytycznie odniósł się do słów premiera oraz zapowiedzi rekompensat finansowych.Żadne pieniądze nie są w stanie zrekompensować tego, co stracą polscy rolnicy, przedsiębiorcy, a najbardziej konsumenci– podkreślał, wskazując na długofalowe skutki dla rynku żywności.Dlatego – jak zapowiedział – dotychczasowe formy protestu są niewystarczające.Taka forma jak wczoraj była zbyt słaba. Musimy przejść do działań bardziej radykalnych– mówił. Wskazywał na przykład Brukseli, gdzie setki traktorów sparaliżowały centrum miasta. Zapowiedział też, że rolnicy będą domagać się zgody na wjazd traktorów do Warszawy, a jeśli jej nie będzie – „traktory i tak wjadą do stolicy”.Ognisty zaznaczył, że blokowanie lokalnych dróg uderza w zwykłych mieszkańców i nie przynosi efektu.Protest musi być bezpośrednio skierowany do rządzących – w Warszawie, przed urzędami wojewódzkimi albo przed domami polityków– mówił. Jednocześnie przypominał doświadczenia brutalnych pacyfikacji protestów, zarówno w Warszawie 6 marca, jak i w Brukseli 18 grudnia.Te metody demokratyczne to pałka i gaz. My się na to nie zgadzamy– oceniał.W dalszej części rozmowy związkowiec zwracał uwagę, że zagrożeniem dla polskiego rolnictwa jest nie tylko MERCOSUR, ale także liberalizacja handlu z Ukrainą.Towar z Mercosuru jeszcze na dobre nie wjechał do Europy, a rolnictwo już przeżywa ogromny kryzys– mówił, wskazując na kumulację negatywnych czynników.Apelował również do społeczeństwa o zrozumienie dla protestów.My walczymy o to, żeby przetrwały polskie gospodarstwa rodzinne, produkujące zdrową, wysokiej jakości żywność– podkreślał. Ostrzegał, że w przeciwnym razie rynek zaleje żywność importowana, produkowana bez restrykcyjnych norm. „Jeśli nas zabraknie, w marketach będzie żywność z Mercosuru czy Ukrainy, gdzie nie ma takich standardów”.Na koniec rozmowy odniósł się do dyskusji o alternatywnych formach produkcji żywności, w tym hodowli owadów. Choć bankructwo jednej z dużych farm w Europie nie jest – jego zdaniem – przełomem, Ognisty ostrzegał przed planami intensywnego wspierania takich projektów w Niemczech.To olbrzymie zagrożenie. Rolnikom niemieckim mówi się coś innego niż rolnikom w innych krajach– oceniał./fa
Skala wykluczenia transportowego w Polsce może dotyczyć nawet 40 proc. populacji. Z takim problemem może mierzyć się ok. 20 mln Europejczyków z Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpani i Polski. O sposobach na finansowanie walki z wykluczeniem transportowym rozmawiamy z doktorem Maciejem Grodzickim z Polskiej Sieci Ekonomii. W drugiej części naszego słuchowiska skupiamy się na nowym unijnym programie dla motoryzacji. Z Adamem Guibourgé-Czetwertyńskim z organizacji T&E zastanawiamy się co oznacza zwrot Brukseli i poluzowanie wymagań dotyczących emisyjności samochodów w Europie. Każdemu z odcinków podcastu towarzyszy tekst, w którym przyglądamy się, jak elektromobilność przestaje być niszą, a staje się jednym z kluczowych filarów transformacji transportu, energetyki i całej gospodarki. W piątym wydaniu sprawdzamy, kto może zyskać na elektromobilności miejskiego transportu w Polsce. Tekst znajduje się tutaj: https://zasoby.politykainsight.pl/pi2/pdf/na_prad_vol6.pdf
BITWA O MERCOSUR! ✅ Zamów nasze książki i ebooki:https://ksiegarnia.grzegorzkusz.pl/ytPoznaj partnera kanału:Cashify: https://www.cashify.eu/[współpraca reklamowa]
Ekshumacje na Wołyniu, ukraińska wdzięczność i preferencje dla polskich firm – to, zdaniem Pawła Bobołowicza, główne polskie oczekiwania wobec Kijowa.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyleciał do Warszawy w czwartek wieczorem, prosto z Brukseli. To wizyta, która – jak podkreśla korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz – ma dwa wyraźne wymiary: budowanie zachodniej wspólnoty wsparcia dla Kijowa oraz uporządkowanie relacji polsko-ukraińskich, także w kwestiach historycznych.Nie ulega wątpliwości, że przyjeżdża tutaj, budując cały czas tę wspólnotę państw zachodnich w poparciu dla Ukrainy– mówi Paweł Bobołowicz w poranku Radia Wnet.90 miliardów z UE i zamrożone rosyjskie aktywaBobołowicz przypomina, że w nocy przed wizytą zapadła kluczowa decyzja w Brukseli:Jest informacja o tym, że Unia Europejska przekaże 90 miliardów euro na rzecz wsparcia dla Ukrainy.Zełenski przyleciał do Warszawy bezpośrednio z Brukseli, gdzie zabiegał o wykorzystanie zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy.Na razie wygląda na to, że te rosyjskie aktywa pozostaną zamrożone. To niebagatelna suma – około 200 miliardów euro w samej Europie i jeszcze około 5 miliardów euro w Stanach Zjednoczonych– zaznacza korespondent.Ten finansowy wymiar – obok kwestii militarnego wsparcia – jest jednym z głównych tematów całej trasy zagranicznej Zełenskiego.
Na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli będą omawiane kwestie: negocjacji ws. pokoju na Ukrainie, umowy UE-Mercosur oraz unijnej odpowiedzi na nową strategię bezpieczeństwa USA.
Europa deklaruje gotowość do zagwarantowania bezpieczeństwa Ukrainie, sektor AI apeluje o wstrzymanie AI Act, a Bruksela wycofuje się z zakazu aut spalinowych. Tymczasem Chiny wprowadzają cła na wieprzowinę z UE.0:53 - Propozycja gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy2:28 - AI ACT hamuje rozwój sektora3:36 - Najważniejsze informacje z polskiej gospodarki4:53 - Najważniejsze informacje ze światowej gospodarki9:08 - W jakie spółki inwestować w 2026 roku?10:20 - Dane z rynków i kalendariumKup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl
W przeddzień powołania rady do spraw rolnictwa przy prezydencie Karolu Nawrockim były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski mówi wprost: bez poważnej debaty i realnych decyzji politycznych polskie rolnictwo może nie przetrwać. W rozmowie na antenie Radia Wnet podkreślał, że nowa rada ma być czymś więcej niż tylko ciałem krytykującym rząd – jej celem ma być przygotowywanie konkretnych, merytorycznych rozwiązań.Ardanowski przypomniał, że powołanie Rady jest realizacją zapowiedzi prezydenta, który – mimo ograniczonych kompetencji gospodarczych – chce realnie wspierać polską wieś i gospodarkę żywnościową.Prezydent chce rzeczywiście sprawami rolnymi się nie tylko interesować, ale próbować na miarę swoich możliwości i kompetencji wspierać, ratować, pomagać polskiemu rolnictwu i polskiej wsi– zaznaczył.Jak dodał, zakres prac rady ma być szeroki: od rolnictwa sensu stricto, po zmiany społeczne i gospodarcze na obszarach wiejskich oraz funkcjonowanie całego sektora żywnościowego. Jak zapewnia, skład rady ma odzwierciedlać różnorodność środowisk rolniczych i eksperckich.Będzie się składała z bardzo reprezentatywnych dla różnych środowisk osób: przedstawicieli najważniejszych organizacji rolniczych, ale też ludzi mających wiedzę w poszczególnych działach rolnictwa– wyjaśnił.Ardanowski podkreślił, że nie zależy mu na czysto politycznej konfrontacji z rządem.Nie chciałbym, żeby ta rada była tylko recenzentem prac rządu. Najprościej jest krytykować, zwłaszcza że ten rząd nie ma się zbyt wiele czym pochwalić w sprawach rolnych. Ja bym chciał, żebyśmy ponad podziałami politycznymi przygotowywali konkretne, obiektywnie zweryfikowane propozycje– mówił.Pewna poważna dyskusja, debata i podjęcie działań, decyzji politycznych wobec polskiego rolnictwa jest absolutnie niezbędna. W przeciwnym wypadku na naszych oczach to rolnictwo upadnie. Ono zniknie, rolnictwo rodzinne jakie znamy po prostu nie przetrwa tych zagrożeń globalnych związanych z rynkiem globalnym, z Ukrainą, z Mercosurem– dodał.Były minister ostro skrytykował rozrost administracji rolnej, zestawiając go z brakiem realnych działań ochronnych.W administracji rolnej jest około 31 tysięcy etatów. Zamiast ją zmniejszać, jeszcze się ją rozszerza. PSL dziś bardziej interesuje się stołkami niż realnym ratowaniem wsi– zaznaczył.W jego ocenie kluczowym testem dla rządu będzie postawa wobec umowy Mercosur, którą określa jako „absolutne zagrożenie” dla europejskiego rolnictwa. Ardanowski przekonywał, że Polska mogłaby odegrać rolę w budowie mniejszości blokującej, ale – jak mówi – nie wykonano żadnej realnej pracy dyplomatycznej.Silny głos w Europie, noty dyplomatyczne, aktywność ambasadorów i ministrów – nic takiego się nie wydarzyło. To, co słyszymy w kraju, to propaganda na potrzeby polityki wewnętrznej– komentował.Tymczasem napięcie narasta w całej Europie. Protesty rolników we Francji, Niemczech czy Grecji mogą wkrótce osiągnąć bezprecedensową skalę.To jest prawie powstanie chłopskie w niektórych regionach. Rolnicy widzą, że to jest koniec ich gospodarstw, utrzymania rodzin i bezpieczeństwa żywnościowego– dodał.Kulminacją ma być głosowanie nad umową Mercosur zaplanowane na 18 grudnia w Brukseli – w dniu, w którym rolnicy z wielu krajów, także z Polski, zapowiadają masowe protesty./fa
Tu możesz zgłosić się do Szkoły Przywództwa: https://szkolaprzywodztwa.pl/W rozmowie z Wojciechem Jakóbikiem (Ośrodek Bezpieczeństwa Energetycznego) analizujemy, jaką rolę atom ma odegrać w polskim miksie energetycznym, jakie wyzwania stoją przed państwem w obszarze kadr, finansowania i akceptacji społecznej oraz co z następnymi reaktorami?Mecenasi programu:Inwestuj w fundusze ETF z OANDA TMS Brokers: https://go.tms.pl/UkladOtwartyETF AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.htmlPobierz aplikację Hallow: http://hallow.com/ukladotwartyhttps://patronite.pl/igorjanke ➡️ Zachęcam do dołączenia do grona patronów Układu Otwartego. Jako patron, otrzymasz dostęp do grupy dyskusyjnej na Discordzie i specjalnych materiałów dla Patronów, a także newslettera z najciekawszymi artykułami z całego tygodnia. Układ Otwarty tworzy społeczność, w której możesz dzielić się swoimi myślami i pomysłami z osobami o podobnych zainteresowaniach. Państwa wsparcie pomoże kanałowi się rozwijać i tworzyć jeszcze lepsze treści.
Jarmarki bożonarodzeniowe to przedświąteczna atrakcja w wielu miastach Europy. Każdego roku są magnesem turystycznym i pozwalają poczuć przedsmak świąt, przenieść się w świat zapachów, kolorów i tradycji.W kreowaniu klimatycznych jarmarków prym wiodą Niemcy. Byliśmy na Striezelmarkt w Dreźnie, uchodzącym za najstarszy tego typu jarmark na świecie. Odbywa się nieprzerwanie od 1434 roku. Popularne kierunki wycieczek na jarmarki bożonarodzeniowe to nie tylko Niemcy, ale też Praga i Wiedeń z jarmarkiem Chriskindlmarkt, na którym można poczuć atmosferę austro-węgierskich świąt. Te miejsca również odwiedziliśmy.Zajrzeliśmy na świąteczne jarmarki w Barcelonie i Madrycie, a także na baśniowy Tokyo Christmas Market, inspirowany jarmarkami z Drezna. Nie pominęliśmy jarmarku we Wrocławiu, uznanego za najpiękniejszy w całej Europie w głosowaniu internetowym, które zorganizował popularny profil podróżniczy „Europe”, a także jarmarku w Gdańsku, najlepszego w Europie w 2024 r. według działającej w Brukseli organizacji European Best Destination.Gośćmi Jerzego Jopa byli: Grażyna Woźniczka, współtwórczyni Polka Travel, Ryszard Biskup, dziennikarz i regionalista, Majka Szura, twórczyni marki Polka Travel, Filip Witkowski, Visit Ostrava, Wojtek Grabowski, współautor wraz żoną Kasią książek Poznaj Japonię i Zrozumieć Ramen oraz Iwona Witek.
Polski atom na zakręcie. Piotr Naimski o szansie, opóźnieniach i odwadze politycznejChoć premier Donald Tusk ogłosił sukces – Komisja Europejska zatwierdziła schemat finansowania polskiej elektrowni jądrowej – rozmowa z Piotrem Naimskim pokazuje, jak długa i trudna droga dzieli ten projekt od realnej budowy. Były pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej przyjmuje informację z ulgą, ale bez triumfalizmu. Jak mówi, to ważny moment, choć w normalnym państwie taki krok nie powinien być przedstawiany jako dyplomatyczne zwycięstwo.Zrzymamy się wszyscy, kiedy trzeba Unię Europejską prosić o zgodę na wydanie naszych własnych polskich pieniędzy– komentuje. Dodaje jednak, że w warunkach, w których funkcjonuje europejski system pomocy publicznej, taka zgoda była niezbędna, aby ustawa przeznaczająca 60 miliardów złotych na polski wkład kapitałowy weszła w życie.Dopiero teraz, podkreśla, możliwe są realne rozmowy z instytucjami finansującymi inwestycję. A to właśnie finansowanie, rozłożone na 40 lat, zdecyduje o losie projektu.Naimski zwraca uwagę, że kluczowe decyzje nie kończą się w Brukseli. One muszą teraz zapaść w Warszawie. Za elektrownię odpowiada spółka Polskie Elektrownie Jądrowe, pełnomocnik rządu ds. infrastruktury energetycznej oraz sam rząd. Problem polega na tym, że – zdaniem Naimskiego – obecny model zarządzania projektem nie zapewnia ani sprawności, ani odpowiedzialności.Pełnomocnik powinien działać na poziomie Kancelarii Premiera. Z ministerstwa nie koordynuje się inwestycji tej skali– mówi. Przypomina przy tym własne doświadczenie: to właśnie umocowanie jego urzędu przy KPRM umożliwiło finalizację Baltic Pipe, unikając politycznych i resortowych przestojów. Słowa Naimskiego są tym mocniejsze, że dotyczą projektu atomowego, o którym w całej rozmowie mówi jako o przedsięwzięciu na dekady, nie na jedną kadencję.2036 – termin realny, ale już przesuniętyWedług obowiązującego harmonogramu pierwszy reaktor ma zostać uruchomiony w 2036 roku. Naimski nie uważa tej daty za nierealną, ale zwraca uwagę na istotny polityczny fakt:„Rząd Tuska już opóźnił tę inwestycję o dwa lata. Ten reaktor miał być oddawany wcześniej”.To opóźnienie, dodaje, wynika z braku decyzyjności i niewystarczającej dynamiki działań po stronie państwowego inwestora. Jeśli spółka PEJ nie zacznie w trybie pilnym wzmacniać kompetencji i struktury, przestój stanie się nieuchronny. Najbardziej obrazowy fragment pada, gdy mówi o relacjach z partnerami amerykańskimi.Jeżeli nie będziemy partnerem, oni to zrobią po swojemu, a polski inwestor będzie traktowany przedmiotowo– ocenia.To jasny sygnał: Polska, by mieć realny wpływ na projekt, musi zbudować własny zespół ekspertów i inżynierów, a nie jedynie nadzorować inwestycję „na papierze”.Przyszła luka mocy: węgiel czy gaz?Zanim powstanie elektrownia atomowa, Polska musi zmierzyć się z jeszcze jednym, pilnym wyzwaniem – niedoborem mocy w systemie w drugiej połowie lat 20. i na początku 30.W tym fragmencie rozmowa zmienia ton, stając się niemal alarmistyczna. Naimski wylicza, że stare elektrownie węglowe będą stopniowo wyłączane, a Polska będzie potrzebowała 4–6 gigawatów nowych mocy, co oznacza budowę kilku nowych bloków energetycznych. Tu pada propozycja.Te elektrownie powinny być węglowe. Węgiel z Bogdanki jest dobry i można go ekonomicznie wydobywać– zaznacza.Dlaczego nie gaz? Bo – jak mówi – zwiększanie jego importu ponad miarę jest ryzykowne i kosztowne, nawet jeśli infrastruktura gazowa jest dziś stabilna. Elektrownie węglowe, jego zdaniem, powinny powstawać w miejscach istniejących instalacji – tam, gdzie pozwolenia i infrastruktura już są. Problem polega na czymś innym: taki ruch wymagałby od Polski jednoznacznej decyzji wobec UE.To wszystko da się zrobić, jeżeli Polska okaże realne nieposłuszeństwo wobec decyzji Komisji Europejskiej dotyczących zielonego ładu i ETS-u– zaznacza Naimski. Od razu dodaje, że nie chodzi o żaden polexit, ale o konsekwentną walkę o własne interesy w ramach Unii.Możliwości, które Polska musi wykorzystaćW końcowej części rozmowy Naimski odnosi się do nowej strategii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, dostrzegając w niej szansę dla regionu.Ta strategia otwiera duże możliwości dla Polski. Oby rząd wspierany przez prezydenta Nawrockiego potrafił je wykorzystać– mówi.To zdanie domyka całą diagnozę: zgoda Brukseli to dopiero pierwszy krok. Teraz potrzebne są wiedza, kadry, polityczna zgoda i odwaga, by prowadzić inwestycję bez zbędnych opóźnień./fa
Bruksela rozważa złagodzenie zakazu aut spalinowych, Polacy wciąż zaciągają mało kredytów, a Christine Lagarde ostrzega, że bariery handlowe w UE dławią rozwój gospodarczy. Ceny srebra notują rekordy.0:00 - Skrót najważniejszych informacji0:48 - Elektryfikacyjny plan Brukseli pod presją2:16 - Polacy biorą mało kredytów3:37 - Najważniejsze informacje z polskiej gospodarki4:35 - Najważniejsze informacje ze światowej gospodarki8:30 - Srebro i miedź na fali9:31 - Dane z rynków i kalendariumKup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl
Reportaż "Efekt gliny" opowiada o Alicji Patanowskiej, artystce, która z codziennego materiału potrafi wydobyć uniwersalne historie poruszające wyobraźnię i sumienie. Od lat udowadnia, że ceramika może być językiem sztuki rozpoznawalnym na świecie. Jej twórczość to miłość do gliny, szacunek dla procesu i wiara w bliskość międzynarodowej kariery. Rok 2025 był dla niej wyjątkowy. W Londynie pokazała wystawę złożoną z dwóch tysięcy kafli, a monumentalna instalacja We Are the Weather w Brukseli otworzyła polskie przewodnictwo w UE. Doktora sztuk pięknych, absolwentka Royal College of Art, dziś w Poznaniu tworzy instalacje badające ekologię i przyszłość materiałów.
(0:00) Wstęp(0:46) Ukraina nie chce zgodzić się na oddanie Rosji części swojego terytorium(2:31) Wielka Brytania ogłosiła nową strategię walki z rosyjskimi okręgami podwodnymi na Oceanie Atlantyckim(4:23) Szef Rady Europejskiej przestrzega Stany Zjednoczone przed ingerencją w europejskie demokracje(6:01) Kraje Unii Europejskiej przyspieszą deportacje nielegalnych imigrantów dzięki budowie centrów powrotu(7:34) Kambodża i Tajlandia po kilku miesiącach wznowiły walki na swojej wspólnej granicyInformacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.
„Polka. Słowo, w którym tkwi życie. Chwyciłam się go jak obietnicy” – pisze o swojej babce, Apolonii Machczyńskiej-Świątek, jej jedyna wnuczka, Grażyna Plebanek.Apolonia Machczyńska-Świątek w czasie II wojny światowej ukrywała Żydów, którym udało się uciec przed likwidacją getta w Kocku. W styczniu 1943 roku została zastrzelona przez Niemców. Dzięki zeznaniom jednej z uratowanych Żydówek, Rywki Goldfinger, została uhonorowana tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.O Apolonii, przez najbliższych nazywanej Polą, napisano i powiedziano bardzo dużo. Zawsze w kontekście jej śmierci — śmierci męczeńskiej, pomnikowej. A Grażyna Plebanek napisała książkę o jej życiu. Choć, jak przyznaje, było to trudne: „Bo babka umierała wiele razy. W Annopolu, w miejscu jej egzekucji. W zeznaniach Niemca. W reportażach. Na scenie”.Kluczem do napisania opowieści o babce w świetle jej życia, a nie w cieniu śmierci, było wyzwolenie jej historii z tragicznego mitu, w którym to nie ona decydowała o swoim losie, lecz została złożona w ofierze.Grażyna Plebanek podążała tropem słów i zdań, w których był ruch i życie.Dlatego o jej książce „Pola. Ukryte życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek” najlepiej rozmawiać w ruchu. Tak właśnie zrobiłyśmy, umawiając się na spacer po Brukseli, mieście, w którym autorka mieszka od 20 lat.Opowieść o Brukseli – mieście w ruchu, w ciągłej przebudowie, gwarnym, hałaśliwym i zachwycającym – przeplata się z opowieścią o życiu Apolonii, Poli, Polki.Prowadzenie: Agata KasprolewiczGość: Grażyna PlebanekKsiążki:„Pola. Ukryte życie Apolonii Machczyńskiej-Świątek” / Wydawnictwo Agora„Bruksela. Zwierzęcość w mieście” / Wydawnictwo Wielka Litera---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
Gościem Poranka TOK FM jest Paweł Jabłoński, poseł PiS i były wiceminister spraw zagranicznych. Polityk ostro krytykuje wpis instytutu Jad Waszem, nazywając go „oszczerstwem” i „manipulacją historyczną” szkodzącą Polsce. Jabłoński ocenia też plan pokojowy dotyczący wojny w Ukrainie jako niekorzystny, bo w praktyce oznaczałby zwycięstwo Rosji i zachętę do dalszej agresji. W rozmowie wskazuje, że nieobecność Donalda Tuska przy kluczowych rozmowach w Brukseli budzi wątpliwości co do skuteczności polskiej polityki.
Przetasowania na samej górze w AI, kolejna awantura o unijną regulację i skandaliczne zachowanie Mety. Właśnie o tym opowiadamy w tym odcinku "Techstorii". Pierwsza historia pokazuje, że legendom branży AI coraz mniej po drodze z big techami. Coraz więcej nazwisk z naprawdę pierwszej ligi porzuca wygodne posadki w wielkich firmach technologicznych. Dlaczego? Czy to ambicja, czy może jednak niezgoda na dotychczasowy kierunek rozwoju AI? Unia chce chronić dzieciaki. Ale metody, które do tego stosuje są.... kontrowersyjne. Czyli w Brukseli trwa kolejna runda przepychanek o tzw. "chat control", czyli mechanizm kontrolowania komunikacji w intrenecie, żeby szybciej wykrywać pedofilów i inne osoby, które chcą krzywdzić dzieci. I w końcu - wewnętrzne dokumenty Mety potwierdziły, że ten koncern nie tylko zarabia na reklamach oszustw (bo o tym wszyscy wiedzieliśmy), ale ile zarabia i jak bardzo Meta z tym nic nie robi. NA SKRÓTY: 02:56 Ojcowie AI odchodzą z big techów 15:20 Przepychanki o "Chat Control" 30:36 Ile Meta zarabia na reklamach-oszustwach? ŹRÓDŁA: - O centrach danych w kosmosie: https://blog.google/technology/research/google-project-suncatcher/ - O tym, że odchodzi LeCun: https://www.ft.com/content/c586eb77-a16e-4363-ab0b-e877898b70de - O przejęciu ScaleAI przez Metę: https://www.reuters.com/sustainability/boards-policy-regulation/metas-148-billion-scale-ai-deal-latest-test-ai-partnerships-2025-06-13/ - O tym, że Dania wycofuje się z "Chat control": https://www.euractiv.com/news/danish-presidency-backs-away-from-chat-control/ - O tym, że Dania jednak nie wycofuje się z "chat control": https://www.patrick-breyer.de/en/chat-control-2-0-through-the-back-door-breyer-warns-the-eu-is-playing-us-for-fools-now-theyre-scanning-our-texts-and-banning-teens/ - O tym, że Meta zarabia na reklamach scamów: https://www.reuters.com/investigations/meta-is-earning-fortune-deluge-fraudulent-ads-documents-show-2025-11-06/ Polecamy też archiwalne odcinki "Techstorii": 109# Oni kradną, Meta patrzy 110# Oszustwa "na celebrytów"
Miał być wielkim szeryfem, a okazał się miękiszonem. Zbigniew Ziobro nie przyjechał do Polski, by bronić się przed prokuraturą, która chce mu postawić zarzut przekrętów w Funduszu Sprawiedliwości. Jako minister za rządów PiS Ziobro zmienił ten państwowy fundusz — zaprojektowany po to, by pomagać ofiarom przestępstw — w polityczną skarbonkę, z której finansował swą kanapową partyjkę Solidarna/Suwerenna Polska. Ziobro używa masy argumentów, żeby przekonywać, że pompował kasę z Funduszu Sprawiedliwości na do swych ludzi całkowicie legalnie — szkopuł w tym, że woli na ten temat opowiadać w wywiadach dla propisowskich mediów, których udziela z Budapesztu. Na wniosek prokuratury Sejm właśnie zgodził się na postawienie zarzutów Ziobrze, a nawet aresztowanie go. ABW już dostała polecenie zatrzymania Ziobry — co oznacza, że kwestią czasu jest wydanie za nim listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania. Znaczy to tylko tyle, że Ziobro ma niewiele czasu, aby przenieść się na stałe z Brukseli — gdzie na co dzień mieszka — do Budapesztu. Tam może liczyć na azyl polityczny, dokładnie tak jak jego dawny zastępca Marcin Romanowski, który zarządzał Funduszem Sprawiedliwości. Na razie Ziobro nie może liczyć na pomoc prezydenta Karola Nawrockiego, który ewidentnie nie pali się do ułaskawiania przed prawomocnym wyrokiem — czego próbował jego poprzednik Andrzej Duda, próbując ułaskawić byłych szefów CBA Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Nawrocki — który w ostatnich tygodniach politycznie zniknął — ewidentnie próbuje wrócić do gry. Właśnie zablokował nominacje oficerskie w specsłużbach — to wydarzenie bez precedensu, które jest elementem wojny Nawrockiego z rządem. Według informacji twórców słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzeja Stankiewicza i Dominiki Długosz, za tą decyzją stoi szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz. Pod koniec rządów PiS Cenckiewicz jako szef komisji ds. rosyjskich wpływów próbował zablokować powrót Tuska do władzy. Po zmianie władzy Cenckiewicz usłyszał zarzuty łamania tajemnic państwowych i stracił poświadczenie bezpieczeństwa, czyli dokument uprawniający do dostępu do informacji niejawnych. Teraz — jak słyszymy — blokując awanse w specsłużbach, Nawrocki próbuje wymusić na rządzie oczyszczenie Cenckiewicza. Panie Karolu, panie Sławku — to się nie uda. A jeśli marzycie — a marzycie — o zbudowaniu swej frakcji w specsłużbach, to właśnie doprowadziliście specsłużby do wściekłości.
Donald Tusk wrócił z Brukseli, żeby „ratować Polskę”. Czy czuje, że realizuje ten plan? W jedynym takim wywiadzie – długim, niewygodnym, bez cenzury – premier mówi o politycznym odwecie, rozliczeniach, zdradzie i marzeniach. Czy naprawdę wierzy, że Polska stanie się drugą Japonią? Czy jego rządy to w rzeczywistości misja, kara czy zemsta z opóźnionym zapłonem? Jak zareagował na nocną schadzkę u Bielana? Czy wciąż czuje gniew wobec PiS-u czy raczej bezradność wobec własnych ludzi? Jak odniesie się do porażki Rafała Trzaskowskiego? Co z obietnicami wyborczymi? Dlaczego winni nie zostali jeszcze rozliczeni? 15 października miał być nowym czerwcem 1989 roku. Czy czuje, że zawodzi swoich wyborców? O tym, kogo się boi, kogo podziwia, i dlaczego jego wnuki nie chciały podać ręki Kubie Wojewódzkiemu? To rozmowa o władzy, która czasem boli. O polityku, który – jak sam o sobie mówi – „nie jest ze stali”. O człowieku, który wie, że każde przywództwo ma swój termin ważności.
Komisja Europejska ogłosiła mapę drogową gotowości obronnej 2030. Co jest kluczowe w projekcie? O tym rozmawialiśmy z Tomasz Bielecki, korespondent Polityki Insight w Brukseli.
(0:00) Wstęp(0:52) Hamas uwolnił przetrzymywanych izraelskich zakładników. W Egipcie podpisano plan pokojowy dla Strefy Gazy(2:46) Unia Europejska zaakceptowała nową umowę handlową z Ukrainą. Przewiduje ona zniesienie ceł na produkty rolne(4:06) Stany Zjednoczone prowadzą negocjacje z Chinami, chcąc uniknąć wojny handlowej(5:46) Prezydent Madagaskaru uciekł z kraju francuskim samolotem wojskowym(7:17) Śledczy z Unii Europejskiej dokonali przeszukań w Grecji. Prowadzą śledztwo związane z nadużyciami przy funduszach dla rolników(8:56) Trzech naukowców otrzymało nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomiiInformacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.
(0:00) Wstęp (0:52) Belgijskie służby aresztowały terrorystów planujących zamach na premiera Barta De Wewera(2:21) Rosja przyznała się do zestrzelenia samolotu azerskich linii lotniczych(3:49) Chiny ograniczają eksport metali ziem rzadkich do państw zachodnich(5:12) Parlament Europejski odrzucił wnioski o wotum nieufności wobec przewodniczącej Komisji Europejskiej(6:35) Komisja Europejska sprawdza, czy w Brukseli działała węgierska siatka szpiegowska(7:42) Niemiecka koalicja rządowa przyjęła pakiet stymulacyjny dla gospodarki(9:01) Węgierski pisarz Laslo Krasnohorkai otrzymał literacką nagrodę NoblaInformacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.
(0:00) Wstęp(1:07) Europa z powodu wysokich kosztów dziennie traci blisko pół tysiąca miejsc pracy(2:35) Ukraińska armia ma powstrzymywać rosyjskie postępy w rejonie Pokrowska(4:09) Stany Zjednoczone na kolejnych dziewięćdziesiąt dni zawieszają wprowadzenie ceł na import z Chin(5:25) Unia Europejska ostrzega przed katastrofą, którą byłoby zajęcie Strefy Gazy przez izraelskie wojsko(6:50) Główny prokurator Brukseli krytykuje polityków za brak działań wobec przestępczości i strzelanin(8:16) Chiny od ubiegłego roku dynamicznie rozwijają „Powietrzny Jedwabny Szlak”Informacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.Mecenasi programu: AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.html
(0:00) Wstęp(1:11) Premier Izraela spiera się z szefem sztabu armii o plan pełnej okupacji Strefy Gazy(2:46) Donald Trump grozi Unii Europejskiej dodatkowymi cłami, jeśli nie zwiększy ona inwestycji w Ameryce(4:12) Były prezydent Brazylii trafił do aresztu domowego w związku z oskarżeniami o planowanie zamachu stanu(5:36) Rumunia wprowadziła stan wyjątkowy z powodu importu zanieczyszczonej ropy z Azerbejdżanu(6:35) Chińskie władze ostrzegają producentów aut elektrycznym przed skutkami nadmiernego obniżania cen(7:54) Amerykańska NASA zamierza przyspieszyć budowę reaktora jądrowego na KsiężycuInformacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.Mecenasi programu: AMSO-oszczędzaj na poleasingowym sprzęcie IT: https://amso.pl/Uklad-otwarty-cinfo-pol-218.html