Podcasts about jednocze

  • 335PODCASTS
  • 930EPISODES
  • 38mAVG DURATION
  • 5WEEKLY NEW EPISODES
  • Dec 30, 2025LATEST

POPULARITY

20192020202120222023202420252026


Best podcasts about jednocze

Latest podcast episodes about jednocze

Rzeczpospolita Audycje
Twój Biznes | Podsumowanie roku: wzrost PKB, giełdowa hossa i stopy procentowe w dół

Rzeczpospolita Audycje

Play Episode Listen Later Dec 30, 2025 9:11


Rok 2025 przyniósł przyspieszenie wzrostu PKB, imponującą hossę na GPW i zaskakująco szybkie obniżki stóp procentowych. Jednocześnie pogorszyła się sytuacja finansów publicznych, a globalne napięcia testowały odporność gospodarki.0:00 - PKB Polski w 2025 roku2:22 - Sytuacja finansów publicznych3:15 - Hossa na GPW4:35 - Stopy procentowe i inflacja5:32 - Odporność Polski na czynniki zewnętrzne7:14 -Prognoza na 2026 rokKup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl

Radio Wnet
Imperialnej Rosji nie zaspokoi nic”. Wildstein ostrzega Europę

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 29, 2025 23:02


 W Poranku Radia Wnet Bronisław Wildstein przedstawił twardą diagnozę rosyjskiej strategii i zachodniej odpowiedzi na wojnę na Ukrainie. Jego zdaniem ewentualny rozejm – nawet korzystny dla Moskwy – nie będzie końcem konfliktu, lecz jedynie przerwą w realizacji długofalowego projektu Kremla.Wildstein podkreśla, że Rosja cofa się wyłącznie po porażce, a obecna agresja to element szerszej, otwarcie deklarowanej polityki odbudowy strefy wpływów. W tym kontekście Ukraina jest tylko jednym z celów.Nazwijmy to po imieniu: Rosja cofa się tylko w wypadku przegranej. A co więcej, atak na Ukrainę jest tylko częścią projektu Putina i projektu Kremla. Ten projekt, ogłaszany oficjalnie od lat, to odbudowa strefy wpływów z czasów Związku Sowieckiego – de facto zajęcie takich krajów jak Ukraina– mówił.Publicysta wskazuje, że ambicje Moskwy nie kończą się na Kijowie. Wprost wymienia państwa bałtyckie oraz kraje Europy Środkowo-Wschodniej, które w rosyjskiej wizji miałyby zostać podporządkowane.To są także kraje bałtyckie, a jednocześnie podporządkowanie sobie takich krajów jak Polska i cała środkowo-wschodnia część Europy. To jest wprost mówione. W związku z tym nawet jeśli rozejm nadejdzie i będzie korzystny dla Rosji, to nie zaspokoi jej imperialnej ambicji– podkreśla.Zdaniem Wildsteina jedyną realną barierą dla tego projektu jest klęska Rosji – scenariusz trudny, ale możliwy. Problem polega na tym, że Zachód wciąż nie podjął wystarczająco zdecydowanych działań, by taki wynik przyspieszyć.W tym kontekście publicysta krytycznie ocenia postawę Donalda Trumpa. Zaznacza, że prezydent USA bywał skuteczny w innych obszarach, jednak wobec Ukrainy sprawia wrażenie powściągliwego, być może z powodu koncentracji na globalnej rywalizacji z Chinami.Być może Trump dobrze rozpoznaje sytuację, ale nie chce za bardzo angażować się w Ukrainę, dlatego że jest zaangażowany gdzie indziej – w tym wielkim teatrze globalnym, czyli konfrontacji z Chinami. Woli udawać, że z Rosją będzie prowadził jakieś negocjacje paragospodarcze, parahandlowe, coś im odda, żeby zrezygnowali z reszty– ocenił.Jednocześnie Wildstein zauważa, że polityka USA wymusiła zmiany w Europie. Po raz pierwszy Unia zdecydowała się na tak znaczące wsparcie finansowe dla Ukrainy, zaciągając wspólną pożyczkę.Publicysta wskazuje jednak, że rozwiązanie mogłoby być dużo bardziej zdecydowane: przejęcie zamrożonych aktywów rosyjskich. Ich wartość – jak podkreśla – przewyższa kwotę pożyczki, a uderzenie w Rosję byłoby znacznie dotkliwsze.Ta pożyczka to jest 90 miliardów euro. Aktywa rosyjskie szacuje się na blisko 200 miliardów euro. To nie byłaby pożyczka i byłoby to bardzo mocne uderzenie w Rosję. Ale z powodu oporu Belgii to nie dochodzi do skutku– mówił.Ten przykład, zdaniem Wildsteina, obnaża wewnętrzne sprzeczności Unia Europejska. Z jednej strony słyszymy o rzekomej niemocy dużych państw, z drugiej – sprzeciw jednego, relatywnie niewielkiego kraju potrafi zablokować strategiczną decyzję./fa

Radio Wnet
Świat po amerykańsku już się kończy? Orzeł o Chinach, USA i słabnącej Europie

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 29, 2025 20:02


Chiny dominują w kluczowych technologiach, USA chcą zabezpieczyć „zachodnią półkulę”. Zdaniem Orła to sygnał końca starego porządku globalnego.Dr Józef Orzeł, podsumowując mijający rok, stawia tezę, że kluczowym procesem globalnym nie jest już sama wojna Rosji z Ukrainą, lecz głębokie przesunięcie równowagi sił między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. W jego ocenie to właśnie ta rywalizacja — rozgrywana w technologii, gospodarce i strategii — będzie decydować o przyszłym kształcie świata.„Ten rok prawdopodobnie w jakichś rocznikach historycznych będzie zapisany jako rok, w którym Chiny uzyskały albo równowagę światową z Ameryką, albo zaczęły przeważać.”Ukryty smokOrzeł podkreśla, że nie da się dziś prosto wskazać jednego zwycięzcy tej rywalizacji. Pola konkurencji są rozproszone: od militariów, przez finanse, po technologie przyszłości. Mimo to zaznacza, że w wielu kluczowych obszarach Chiny wyszły już na prowadzenie — i robią to w sposób przemyślany, bez demonstracyjnego epatowania siłą.„Chiny dalej ukrywają swoją potęgę. W wielu dziedzinach już ją pokazują, ale w innych ją chowają, zostawiając sobie argumenty na przyszłe starcie albo negocjacje.”W tym kontekście Orzeł zwraca uwagę na propozycję Donalda Trumpa zawartą w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego — ideę nowego „stolika światowego”, przy którym miałyby zasiąść USA, Chiny, Rosja i pośrednio Indie. Dla Orła sam fakt takiej propozycji jest sygnałem słabości Waszyngtonu.„Jeżeli Ameryka chce dzielić świat przy stole, to znaczy, że cały świat nie jest już amerykański. Ameryka przestaje być strażnikiem porządku światowego.”Gwarancje USAZdaniem Orła Stany Zjednoczone coraz wyraźniej myślą o zabezpieczeniu własnej strefy wpływów — „zachodniej półkuli” — zamiast utrzymywać globalną dominację. W tym ujęciu pojawiają się także wątki Kanady, Arktyki i szlaków północnych, które z perspektywy USA mają znaczenie strategiczne wobec Rosji i Chin.„Ameryka chce przede wszystkim zapewnić sobie bezpieczeństwo, obejmując kontrolą całą zachodnią półkulę. To jest myślenie defensywne, a nie imperialne.”Kluczowym elementem tej zmiany — według Orła — jest technologia. Przywołuje on analizy pokazujące dominację Chin w większości kluczowych obszarów badań i innowacji, od sztucznej inteligencji po zaawansowaną robotykę. To właśnie ten czynnik ma w dłuższej perspektywie przesądzić o przewadze strategicznej.„Jeżeli uwzględnia się kilkadziesiąt najważniejszych technologii świata, to w zdecydowanej większości liderem są Chiny. To rozstrzygnie o tym, kto będzie silniejszy w najbliższych latach.”Przewaga technologicznaOrzeł zwraca też uwagę na technologiczne uzależnienie Zachodu — zarówno od chińskiej infrastruktury telekomunikacyjnej, jak i od produktów codziennego użytku, takich jak inteligentne samochody. W jego ocenie skala potencjalnej inwigilacji i kontroli jest większa, niż powszechnie się przyznaje.„Obowiązek współpracy z państwem chińskim mają wszystkie chińskie firmy. To oznacza możliwość istnienia backdoorów w urządzeniach, z których korzysta cały świat.”Wojna na UkrainieNa tym tle wojna Rosji z Ukrainą jawi się Orłowi jako jeden z frontów szerszego procesu. Konflikt pozostaje ważny — zwłaszcza dla Europy — ale nie decyduje samodzielnie o przyszłym porządku globalnym. Orzeł uważa, że trwały rozejm jest mało prawdopodobny, głównie z powodu braku realnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.„Bez twardych gwarancji bezpieczeństwa Rosja zawsze będzie mogła zaatakować ponownie. A Ameryka nie chce się tak głęboko angażować.”Jednocześnie Orzeł wskazuje, że Ukraina gra na czas — licząc na wyczerpanie rosyjskich możliwości gospodarczych oraz zmianę globalnego układu sił. To jednak strategia obarczona dużym ryzykiem.„Ukraińcy chcą przetrwać rok, dwa, licząc, że świat się zmieni na ich korzyść.”Na końcu Orzeł wraca do Europy, którą określa jako najsłabsze ogniwo obecnego układu. Jego zdaniem kontynent zamiast wzmacniać swoją podmiotowość, pogłębia centralizację i spory ideologiczne, co grozi dalszą marginalizacją.„Europa idzie w kierunku absolutnego samobójstwa. Centralizacja, ideologia, brak realnej siły — pytanie, czy Europa będzie jeszcze coś znaczyć.”

Radio Wnet
Ks. prof. Józef Naumowicz o Świętej Rodzinie: To była rodzina bardzo ludzka i jednocześnie bardzo Boża

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 24, 2025 44:54


Ksiądz profesor Józef Naumowicz przybliża nam piękną książkę swojego autorstwa „Święta rodzina z Nazaretu. Historia wielkiej miłości”.

Radio Wnet
„Kotłowanina” na prawicy. PiS się przegrupowuje, Braun zabiera Konfederacji poparcie

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 23, 2025 15:27


Michał Karnowski mówi o „kotłowaninie” na prawicy: PiS ma się przegrupować, a rozłam nie jest dziś przesądzony. Zauważa też, że Grzegorz Braun już „zabiera połowę” Konfederacji.W rozmowie na antenie Radia Wnet Michał Karnowski mówił o obecnym stanie Prawa i Sprawiedliwości jako o naturalnym, choć trudnym etapie po latach mobilizacji „w trybie oblężenia”. Jego zdaniem napięcia, które dziś wychodzą na powierzchnię, są wyraźnie silniejsze niż dawniej, ale nie muszą oznaczać rozpadu. W tle — rosnący fenomen Grzegorza Brauna i poważny problem Konfederacji, która według Karnowskiego może płacić cenę za brak wewnętrznej rozmowy.PiS po latach „zamkniętej dyskusji”: emocje wyszły na wierzchKarnowski ocenia, że po ośmiu latach rządzenia PiS funkcjonował w logice jedności i obrony — „nie rozmawiajmy, musimy być razem”. Później doszła przegrana wyborów i, jak mówi, „zamach na funkcjonowanie” opozycji. To — w jego ujęciu — także cementowało partię. Dziś jednak, gdy do wyborów parlamentarnych pozostały dwa lata, a wybory prezydenckie są już za nimi, pojawił się moment na rozliczenia, ocenę i przegrupowanie.Jan Rokita (…) nazwał [to] okresem kotłowaniny. Ja się z nim zgadzam. Przez coś takiego każda formacja musi przejść– mówi.W tej „kotłowaninie” — dodaje Karnowski — nie chodzi wyłącznie o PiS. Zwraca uwagę, że problem ma także Konfederacja, a przecież to ona przez lata budowała swój polityczny projekt.Skupiamy się na Prawie i Sprawiedliwości, a jakiś problem ma Konfederacja. (…) Nagle wyskakuje Grzegorz Braun, im zabiera połowę– zaznacza.Czy grozi rozłam? Karnowski: „dzisiaj tego nie widzę”Prowadzący pyta o możliwość podziału PiS i scenariusz partii Mateusza Morawieckiego. Karnowski odpowiada wprost: wyjście i budowanie osobnej formacji byłoby nieracjonalne. Przyznaje jednak, że emocje są „o kilka stopni” wyższe niż standardowe spory w PiS i że sytuacja teoretycznie może „wymknąć się spod kontroli”.Te emocje trochę wyszły poza to, co było zwykle. (…) Ale ja zakładam, że tutaj dzisiaj nikt nie gra o to, żeby stworzyć własną formację– podkreśla.Karnowski wskazuje też, że wejście na rynek z nową partią — nawet przy obiecujących, „pierwszych” sondażach — szybko weryfikuje rzeczywistość.Wychodzisz, pierwsze sondaże (…) mówią: „uuu, aż 12 proc. czy 17 proc.”, a potem masz pierwszy realny: 9, 8, 7. No nie — bardzo trudno jest się na tym rynku wbić– prognozuje.W jego ocenie w PiS zachodzi raczej proces przegrupowania, podsumowania i „wylania emocji” po latach publicznie zamkniętej debaty. Wśród czynników napędzających napięcie wymienia presję młodszych pokoleń domagających się awansu, a także nową sytuację po zwycięstwie Karola Nawrockiego i układaniu się jego środowiska wewnątrz szeroko pojętej prawicy.„Mamy też do czynienia z parciem młodszych pokoleń (…) młodzi chcą awansu. Mamy też zwycięstwo prezydenta Karola Nawrockiego (…) nowa mapa sił. Ale nie — ja bym nie powiedział, że tam wyjdzie z tego rozłam.”Braun rośnie, Konfederacja traci. „Efemeryda” czy trwała siła?Karnowski zauważa, że wzrost Brauna ma dziś charakter medialnego zjawiska i jest oparty na emocji, którą nazywa „antyukraińską”. Podkreśla, że ugrupowanie Brauna nie przeszło dotąd realnego testu wyborczego i nie wiadomo, jak wygląda jego zaplecze w terenie, ani kto miałby znaleźć się na listach.Żadnego testu wyborczego ta struktura nie przeszła. Ilu ludzi tam naprawdę jest w terenie? Czy ma w ogóle kogoś na listy?– pyta.Wprost mówi, że widzi w tym „pewnego rodzaju efemerydę”, a nawet dopuszcza scenariusz, że w 2027 roku lista Brauna może w ogóle się nie pojawić.Ja bym się nie zdziwił, jakby się okazało, że w roku 2027 (…) w ogóle żadnej listy Brauna nie ma– mówi.Jednocześnie dodaje ważną uwagę z perspektywy PiS: mimo „problemów moralnych, ideowych, etycznych” Braun mógłby okazać się łatwiejszym koalicjantem niż Konfederacja — ponieważ nie wyrósł w tak silnej opozycji wobec PiS i nie ma tak mocno osadzonych konfliktów interesów.Paradoksalnie (…) to jest łatwiejszy koalicjant niż Konfederacja. (…) Nie wyrósł, tak jak Konfederacja, w opozycji wobec Prawa i Sprawiedliwości– pokreśla.Stabilna polityka mimo codziennych burzKarnowski pod koniec rozmowy polemizuje z tezą o „pędzącej” scenie politycznej. Jego zdaniem Polska jest długofalowo krajem stabilnym: dominują znane nazwiska, a duopol — mimo licznych prób jego obalenia — trwa.Długofalowo to bardzo stabilny kraj polityczny. (…) Zmieniają się Tusk z Kaczyńskim. (…) Duopol trwa– podsumowuje.

Radio Wnet
Michał Dworczyk o ekshumacjach na Wołyniu: Do przełomu jeszcze daleko

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 22, 2025 18:03


 W Poranku Radia Wnet europoseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk mówił o spotkaniu prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Ocenił je jako pozytywne.Bardzo dobrze, że do niego doszło. Polska i Ukraina są dwoma bliskimi sąsiadami, uważam, że współpraca zwłaszcza w obszarze wojskowym Polski i Ukrainy w obszarze bezpieczeństwa jest szalenie istotna. Niepodległa Ukraina i współpracująca blisko z Polską jest gwarantem tego, że Federacja Rosyjska nie będzie mogła przeprowadzić pełnoskalowego ataku na nasz kraj.Dlaczego? Dlatego, że taki atak możliwy jest wyłącznie z terytorium Białorusi, a żeby przeprowadzić taką operację, wojska rosyjskie musiałyby zostawić odsłoniętą całą bardzo długą południową flankę, czyli granicę białorusko-ukraińską. I dopóki Ukraina istnieje jako państwo suwerenne, jako państwo przyjazne Polsce. Takiego ryzyka Federacja Rosyjska nie podejmie. – komentował.Europoseł odniósł się też do kwestii poszukiwań i ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Jestem ostrożnym optymistą, a to dlatego, że od przeszło dwóch dekad obserwuję relacje polsko-ukraińskie. Jestem w nie również zaangażowany i widziałem już bardzo wiele zwrotów akcji– podkreślał Dworczyk.Jak zaznaczył, sprawa Wołynia nie zniknęła z agendy, bo strona ukraińska ma pełną świadomość determinacji polskich władz.Ukraińcy widzą determinację, czy też mają informację, jak ta sprawa jest istotna zarówno dla polskiego prezydenta, jak i dla polskiego rządu– mówił.Dworczyk przypomniał, że przełomowe decyzje już zapadały, choć dotyczyły pojedynczych lokalizacji i były efektem wieloletnich starań.Jesienią 2022 roku po raz pierwszy od chyba dziesięciu lat zostało udzielone zezwolenie na poszukiwania. To były poszukiwania w miejscowości Puźniki– relacjonował. Jak dodał, w 2023 roku odnaleziono tam mogiłę, a po długiej procedurze administracyjnej na przełomie 2024 i 2025 roku wydano zgodę na ekshumację, która została przeprowadzona w tym roku. Zaznaczył przy tym, że „to jest długi, mozolny proces, jeszcze nie zakończony i dotyczący jednego miejsca”.Według jego wiedzy władze ukraińskie zapowiedziały kontynuację prac w Późnikach w kolejnym roku, ponieważ wciąż istnieją miejsca, gdzie mogą znajdować się szczątki polskich ofiar.Z deklaracji władz ukraińskich wiemy, że w 2026 roku będą kontynuowane poszukiwania w Puźnikach, bo tam jest jeszcze co najmniej jeden dół, w którym są pochowane szczątki naszych rodaków– wskazał. Drugim istotnym przykładem była ekshumacja na terenie dzisiejszego Lwowa.Drugie wydarzenie to ekshumacja na obrzeżach Lwowa, czy w granicach dzisiejszego Lwowa, żołnierzy z września 1939 roku. Jak wyjaśniał, oba przedsięwzięcia były finalizacją projektów realizowanych przez lata – jednego przez IPN, drugiego przez Fundację Wolność i Demokracja. Jednocześnie studził entuzjazm wobec zapowiedzi kolejnych zgód.Słyszymy teraz o następnych zgodach, ale tych następnych zgód na poszukiwania – według mojej wiedzy – polska strona nie otrzymała jeszcze w sposób oficjalny – zaznaczył.Zdaniem europosła kluczową barierą pozostaje skomplikowana procedura administracyjna po stronie ukraińskiej.Najpierw są zgody na poszukiwania, potem na ekshumację, a potem na pochówek. Ta procedura po stronie ukraińskiej jest dosyć długa i skomplikowana– podkreślał.Odnosząc się do deklaracji o jej uproszczeniu, Dworczyk zaznaczył, że doświadczenie każe zachować ostrożność.Słyszymy, że ma być ona uproszczona – bardzo dobrze, trzeba byłoby się z tego cieszyć – ale zobaczymy, jak to się przełoży na rzeczywistość– mówił. W jego ocenie realny przełom nastąpi dopiero wtedy, gdy badania przestaną być blokowane decyzjami administracyjnymi.Prawdziwym przełomem byłaby decyzja, że zarówno po ukraińskiej, jak i po polskiej stronie archeolodzy i badacze mogą prowadzić bez żadnego skrępowania poszukiwania i ekshumacje– mówił.Dworczyk zwrócił uwagę, że skala wyzwania jest ogromna.Słyszymy deklaracje prezydenta Zełenskiego o 26 miejscach. Tych miejsc łącznie mamy setki. W związku z tym to naprawdę jest duże wyzwanie, z którym jako państwo będziemy musieli się mierzyć– zaznaczył./fa

Radio Wnet
Czy Rosja szykuje kolejny ruch? Gen. Samol nie ma wątpliwości

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 22, 2025 18:14


 Gen. Bogusław Samol został zapytany o doniesienia, że część ocen wywiadowczych USA i sojuszników wskazuje na niezmienność celów Władimira Putina: podporządkowanie Ukrainy i rozszerzanie wpływów na obszar dawnego bloku sowieckiego, w tym państwa NATO. Generał twierdzi, że nawet jeśli Rosja używa gróźb jako narzędzia presji, nie wolno ich ignorować, tylko trzeba je weryfikować twardymi danymi.Nie wolno lekceważyć wystąpień, czy w ogóle takich zapowiedzi rosyjskich. Trzeba brać to pod uwagę– podkreślał.Jednocześnie zauważał, że w przestrzeni publicznej funkcjonują sprzeczne przekazy: z jednej strony narracje uspokajające, z drugiej ostrzeżenia o potencjalnej agresji.Mam takie wrażenie, że opinia publiczna nie ma jednoznacznej takiej odpowiedzi– mówił, wskazując na rozjazd między komunikatami, ocenami i przeciekami.Generał przypomniał, że rosyjskie oczekiwania wobec Zachodu były formułowane publicznie jeszcze przed pełnoskalową inwazją.Ławrow przed rozpoczęciem działań wojennych ogłosił publicznie, że Rosja oczekuje, że Sojusz Północnoatlantycki wycofa się do granic sprzed 1997 roku– mówił.W jego ocenie sama treść tych żądań jest jednym z elementów, które należy traktować jako ramę strategicznego myślenia Rosji, niezależnie od tego, czy Moskwa ma dziś zdolność do realizacji całego maksimum.https://wnet.fm/2025/12/22/michal-dworczyk-o-ekshumacjach-na-wolyniu-do-przelomu-jeszcze-daleko/Samol podkreślał, że „przecieki” i medialne interpretacje nie zastąpią pracy służb.Nasze wywiady powinny być bardzo skoncentrowane na tym, aby dokładnie śledzić, oceniać, no i zdobywać dokumenty, w jakim zakresie Rosjanie są przygotowani, czy faktycznie blefują, czy to jest prawda– zaznaczył.I dopiero na tej podstawie można ważyć scenariusze. Zwracał przy tym uwagę, że Rosja prowadzi wojnę ogromnym wysiłkiem, ale jednocześnie odtwarza potencjał.Trzeba się z tym liczyć, że Rosjanie jednak odtwarzają swój potencjał militarny i na tym nie poprzestaną– oceniał.Generał sygnalizował, że zagrożenie należy rozpatrywać nie tylko w kategoriach bieżącego frontu, ale też rosyjskich ambicji „porządku po zimnej wojnie”. W tym kontekście padła jego uwaga o postrzeganiu regionu.Trzeba się zastanawiać nad tym, co Rosjanie mówią, jak traktują Polskę jako tą strefę buforową, ale też i kraje bałtyckie– mówił.Wskazywał także na inne punkty rosyjskiego zainteresowania. Jak stwierdził, „dla nich ważnym punktem zainteresowania jest Mołdawia”.Samol podsumowuje, że nawet jeśli część narracji uspokaja, a część alarmuje, państwo musi działać tak, jakby ryzyko było realne, dopóki nie zostanie jednoznacznie wykluczone.https://wnet.fm/2025/12/22/wildstein-mercosur-to-zagrozenie-dla-europy-rolnicy-zaplaca-za-interesy-berlina//fa

Radio Wnet
Dr Michał Sadłowski: „Putin gra o całą Ukrainę”. Dlaczego Moskwa nie chce zamrożenia wojny

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 22, 2025 13:44


 W Odysei Wyborczej Radia Wnet dr Michał Sadłowski, historyk ustroju i prawa oraz ekspert ds. polityki międzynarodowej, wskazywał, że ostatnie doniesienia o możliwych negocjacjach z Rosją nie powinny budzić nadmiernych nadziei. Jego zdaniem Kreml nie jest zainteresowany ani szybkim pokojem, ani trwałym „zamrożeniem” konfliktu, ponieważ nie osiągnął swoich zasadniczych celów.Władimir Putin nie jest tym usatysfakcjonowany. Putin chciałby jednak nie tylko zająć te terytoria, które już kontroluje, ale przede wszystkim gra o całą Ukrainę, żeby ją kontrolować geostrategicznie i politycznie – podkreślał Sadłowski.Ekspert tłumaczył, że administracja Donalda Trumpa – zgodnie z zapowiedziami kampanijnymi – podjęła próbę dialogu z Moskwą, licząc przynajmniej na ograniczenie skali konfliktu.Dla Donalda Trumpa zamrożenie konfliktu byłoby sukcesem, także w polityce wewnętrznej– zaznaczał, opisując logikę Waszyngtonu.W jego ocenie amerykańska oferta może obejmować de facto uznanie rosyjskiej kontroli nad okupowanymi terytoriami Ukrainy oraz zniesienie części sankcji, także poprzez naciski na Unię Europejską.Rosji wprost się oferuje zajęcie tych terytoriów ukraińskich, które teraz kontroluje, oraz zdjęcie sankcji– mówił Sadłowski.Jednocześnie wskazywał, że taka propozycja nie odpowiada realnym ambicjom Kremla, który traktuje wojnę jako narzędzie zmiany ładu bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej.Zdaniem Sadłowskiego na Kremlu dominuje przekonanie, że czas działa na korzyść Rosji, zarówno militarnie, jak i politycznie.Na Kremlu niestety dominuje to przekonanie, że czas gra na ich korzyść– mówił, wskazując na zmęczenie Zachodu wojną oraz zależność Ukrainy od pomocy zewnętrznej.Ekspert zwrócił uwagę, że w rosyjskich elitach istnieją różnice zdań – część technokratów i środowisk gospodarczych mogłaby być skłonna do zamrożenia konfliktu, ale decydujące znaczenie mają „jastrzębie” oraz sam Putin, dla którego wojna stała się elementem nowej legitymizacji władzy.Władimir Putin uważa, że trzeba kontynuować wojnę, żeby wymusić jak najwięcej i doprowadzić do podporządkowania Ukrainy– oceniał.Sadłowski podsumowywał, że deklaracje o chęci pokoju ze strony Rosji należy czytać bardzo ostrożnie.Jest pytanie, czy polityka koncesji na rzecz Rosji jest realna, jeżeli Rosja manifestuje wprost, że nie zadowalają jej zdobycze terytorialne i zniesienie sankcji, a interesuje ją wciąż cała Ukraina– zaznaczył.W jego ocenie Zachód coraz lepiej rozumie skalę gry, ale sprzeczne komunikaty polityczne mogą sprawiać wrażenie chaosu, mimo że stawka jest jasno określona./fa

Radio Wnet
Relacje z Ukrainą na nowych zasadach. Adamski: Realizm zamiast sentymentów

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 19, 2025 17:24


 Gościem Popołudnia Radia Wnet był dr Łukasz Adamski, wicedyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego. Jednoznacznie pozytywnie ocenił sam fakt wizyty prezydenta Ukrainy w Warszawie i spotkania z prezydentem Karolem Nawrockim. Zdaniem Adamskiego była to wizyta leżąca w interesie obu przywódców.Dla prezydenta Zełenskiego Polska jest państwem absolutnie kluczowym, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie – zarówno w Unii Europejskiej, jak i w NATO. I dobrze, że ukraińskie elity zaczynają to coraz lepiej rozumieć– mówił.Jednocześnie, zauważył, także dla prezydenta Nawrockiego spotkanie miało duże znaczenie polityczne i międzynarodowe. Jak oceniał, „pozycja polskiego prezydenta na arenie międzynarodowej w dużej mierze zależy dziś od relacji z prezydentem Ukrainy, bo to Ukraina znajduje się w centrum globalnych dyskusji”.Adamski zwrócił uwagę, że wcześniejsza powściągliwość Warszawy mogła być świadomym zabiegiem, ponieważ, „prezydent Nawrocki mógł chcieć zmienić paradygmat relacji – odejść od bezwarunkowego poparcia i pokazać bardziej wstrzemięźliwą postawę. To mogło doprowadzić do refleksji po stronie ukraińskiej i w efekcie do tej wizyty w Warszawie”.Jednym z ważnych tematów rozmów prezydentów była energia i współpraca przy terminalu LNG. Adamski studzi jednak oczekiwania, jeśli chodzi o rolę Polski jako pełnego gwaranta bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy.Polska nie jest jeszcze gwarantem bezpieczeństwa energetycznego Ukrainy, bo to oznaczałoby zdolność natychmiastowego pokrycia jej potrzeb– zaznaczył.Pytany o udział polskich firm w przyszłej odbudowie Ukrainy, Adamski był ostrożny. Jak mówił, „nie sądzi, żeby Polska mogła liczyć na jakieś wyjątkowe preferencje”. Jego zdaniem kluczowe będzie stworzenie uczciwych warunków konkurencji.Sukcesem będzie sytuacja, w której polskie przedsiębiorstwa wygrają nie dlatego, że są z Polski, ale dlatego, że zaoferują najlepsze warunki– ocenił.Ekspert zaznaczył jednak, że geografia, bliskość kulturowa i zaplecze logistyczne dają Polsce naturalne atuty. Wskazał także na znaczenie planowanej w Polsce międzynarodowej konferencji poświęconej odbudowie Ukrainy.W rozmowie pojawił się także wątek współpracy wojskowej i technologicznej, zwłaszcza w obszarze dronów. Według Adamskiego „Ukraina ma dziś najbardziej doświadczoną armię w Europie”.Żadna armia NATO nie ma takiego doświadczenia w prowadzeniu nowoczesnej wojny, w tym wojny dronowej, jak armia ukraińska– mówił.Jego zdaniem współpraca w tym obszarze może być korzystna dla obu stron.To klasyczna sytuacja win-win: Polska może zyskać bezcenne doświadczenie i technologie, a Ukraina wzmocnić bezpieczeństwo swojego kluczowego sojusznika– wskazał.Dr Adamski zwrócił jednak uwagę na jedno zagrożenie. Komentował, że „w Polsce panuje atmosfera pokoju, ale ja uważam, że to nie jest ani pełny pokój, ani wojna, tylko coś pomiędzy” – zaznaczył, sugerując, że ta różnica może wpływać na tempo i skalę współpracy./fa

Radio Wnet
Kości przemówią pierwsze. Dzięciołowski o ludobójstwie na Wołyniu i relacjach z Ukrainą

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 19, 2025 17:24


 W Popołudniu Radia Wnet gościem był Rafał Dzięciołowski, były prezes Fundacji Solidarności Międzynarodowej i wieloletni znawca relacji polsko-ukraińskich. Komentując spotkanie prezydentów Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie, przyznał, że towarzyszyły jej duże obawy, ale ostateczny bilans ocenia jednoznacznie na plus.Uważam, że ta wizyta i konferencja prasowa są krokiem w dobrym kierunku, a być może nawet bardzo dobrym. Nie chodziło tu o żaden przełom, ale o żmudną, wspólną pracę na rzecz niepodległości obu krajów– wskazał.Szczególne znaczenie Dzięciołowski przypisał kwestii ekshumacji ofiar ludobójstwa na Wołyniu. Zwrócił uwagę, że potwierdzenie przez prezydenta Nawrockiego rozpoczęcia prac w 26 lokalizacjach to realny postęp, a nie symboliczna deklaracja.Po raz pierwszy IPN-y obu krajów rzeczywiście zaczynają współpracować. To ważne, bo wcześniej tej współpracy po prostu nie było– zaznaczył. Jednocześnie chwalił odejście od nierealistycznych postulatów prowadzenia setek ekshumacji jednocześnie. Jak mówił, „nie da się prowadzić prac w setkach miejsc naraz. Trzeba robić to krok po kroku, systematycznie – i taką procedurę obie strony przyjęły”.https://wnet.fm/2025/12/19/nawrocki-po-spotkaniu-z-zelenskim-dobra-informacja-dla-regionu-zla-dla-moskwy/Dzięciołowski podkreślał, że pamięć historyczna powinna opierać się na faktach i materialnych dowodach, a nie na politycznych deklaracjach.Przepraszanie, posypywanie głowy popiołem to sprawy wtórne. Najpierw kości ludzi muszą przemówić do wyobraźni obu narodów– mówił, krytykując wcześniejsze podejście, w którym prawne oceny wyprzedzały rzetelne badania.Drugim kluczowym wątkiem była geostrategia. Zdaniem Dzięciołowskiego przełomowe znaczenie miały słowa prezydenta Nawrockiego o tym, że walcząca Ukraina jest warunkiem bezpieczeństwa Polski.Trzecim filarem wizyty – według Dzięciołowskiego – była zapowiedź realnej współpracy militarnej.Jeśli w zamian za przekazywany sprzęt Ukraina współtworzy z nami nowoczesne technologie dronowe, sprawdzone na polu walki, to jest to konkret, a nie slogan– mówił.Podsumowując, gość Radia Wnet ocenił wizytę jako udaną i ostrzegł, że taka linia polityki może spotkać się z ostrą krytyką środowisk prorosyjskich./fa

Radio Wnet
Piotr Witt o wojnie, giełdzie i Francji bez Bożego Narodzenia

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 18, 2025 10:42


 W swojej „Kronice paryskiej” na antenie Radia Wnet Piotr Witt, korespondent stacji we Francji, sięga po mocny, symboliczny punkt odniesienia. Przypomina słowa Jana Pawła II: „Nie bójcie się” – i zestawia je z rzeczywistością współczesnej Europy, w której strach stał się codziennym narzędziem polityki i mediów.„Od pół wieku apel wielkiego papieża nie stracił na aktualności. Niestety, straszą nas codziennie i pilnują, aby przerażenie nie słabło. Boimy się trzeciej wojny światowej z użyciem broni jądrowej.”Zdaniem Witta atmosfera permanentnego zagrożenia nie jest przypadkowa. Społeczne emocje są regularnie rozhuśtywane – raz obietnicą pokoju, raz kolejną wizją eskalacji.„Żeby rozhuśtać nasze emocje, co kilka dni obiecują nam pokój. Oddychamy z ulgą, a następnego dnia znowu: atak, atak, atak. Burzą się domy, płoną mieszkania, giną ludzie.”Choć wojna na Ukrainie trwa już czwarty rok i nie widać jej jednoznacznego rozstrzygnięcia, Witt wskazuje, że ma ona wyraźnego zwycięzcę – niemal niewidocznego w codziennych serwisach informacyjnych.„Zwycięzca jest. Triumfator nieznany szerokiej publiczności, o którym nie słyszy się w radio, nie czyta w gazetach i którego twarzy nigdy nie widzi się w telewizji.”Tym triumfatorem – jak sugeruje korespondent – jest przemysł zbrojeniowy. Od początku roku akcje największych francuskich producentów uzbrojenia rosły niemal proporcjonalnie do narastającego strachu.„Od 1 stycznia wartość najpotężniejszych francuskich producentów broni nie przestała rosnąć. Thales plus 83 procent, Safran plus 44, Dassault plus 46 procent.”Witt opisuje paryskie lotnisko Villacoublay, gdzie uzbrojenie prezentowane jest niczym towar na targu: myśliwce Rafale, drony, systemy obrony przeciwrakietowej, radary i amunicja. Jednocześnie zwraca uwagę na złudność giełdowej euforii. Po prognozach dalszych wzrostów przyszły spadki i rozczarowanie inwestorów.„Zamiast zarobku siedemdziesięciu euro na jednej akcji – strata dziesięciu. Razem minus osiemdziesiąt w stosunku do oczekiwań. Bójcie się wojny – nawołują. Za mało się boicie.”Na tle bieżących wydarzeń Witt snuje również historyczną opowieść o paryskiej giełdzie, która przez niemal dwa stulecia była jednym z centrów światowych finansów, zanim handel przeniósł się do świata cyfrowego.„Dziś w zabytkowym gmachu mówi się o pieniądzach tylko z okazji targów antykwarskich. Prawdziwa giełda jest wszędzie tam, gdzie jest komputer albo telefon.”Korespondent zwraca uwagę, że podobne mechanizmy euforii i załamania widać także w Niemczech, gdzie akcje firm zbrojeniowych rosły po kilkaset procent, by później gwałtownie spadać.„Na giełdzie po euforii przychodzi depresja. Kto to widział, żeby teraz zawierać pokój, kiedy armaty tak dobrze się sprzedawały?”Ostatnia część kroniki ma zupełnie inny ton. Witt przenosi słuchaczy do prowansalskiej wsi i mówi o Bożym Narodzeniu w Republice Laickiej, gdzie – jak zauważa – religijne symbole coraz częściej znikają z przestrzeni publicznej.„Bożego Narodzenia nie obchodzi się w Republice Laickiej. To nie Santa Claus ani Papa Noël – tylko my, obywatele, przypominamy, o czyje święto chodzi.”Opisuje drobną, ale znaczącą interwencję swojej żony, dzięki której na świątecznej dekoracji pojawił się krzyż na wieży kościoła – znak sprzeciwu wobec kulturowego wymazywania tradycji.„Na zajutrz ujrzeliśmy na szybie domalowany krzyż, a nawet dwa. Zegar na wieży kościoła wybija trzy razy dziennie.”Kronikę Piotr Witt zamyka osobistym akcentem i życzeniami, zapowiadając wspólne kolędowanie i przypominając, że wraz z Bożym Narodzeniem dni znów zaczynają się wydłużać.„Wszystkim kolegom i koleżankom z Radia Wnet, wszystkim słuchaczom, życzę spokojnych świąt Bożego Narodzenia.”

Radio Wnet
Olga Semeniuk-Patkowska: Kurski działa dzisiaj przeciwko prawicy

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 18, 2025 21:13


Olga Semeniuk-Patkowska ostro ocenia medialne wystąpienia Jacka Kurskiego. Jej zdaniem to atak na prawicę i osłabianie całego obozu, w tym Mateusza Morawieckiego.W rozmowie na antenie Radia Wnet posłanka PiS Olga Semeniuk-Patkowska na pierwszy plan wysuwa sprawę Jacka Kurskiego i jego publicznych wypowiedzi wymierzonych w byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Nie ukrywa, że odbiera je jako poważne uderzenie w cały obóz prawicy.Wszystkie ruchy, które wykonuje Jacek Kurski w ostatnich dniach i tygodniach, to jest po prostu atak na prawicę.– ocenia Semeniuk-Patkowska.Przypomina, że w najnowszym, długim wywiadzie były prezes TVP skupił się głównie na personaliach i konkretnych nazwiskach, zamiast na programie czy strategii.Dzisiejszy, prawie godzinny wywiad Jacka Kurskiego dotyczący personaliów, dotyczący konkretnych nazwisk… A nie o to dzisiaj na prawicy chodzi.– podkreśla.Jej zdaniem takie wystąpienia nie tylko nie budują, ale realnie osłabiają pozycję PiS i całego szeroko pojętego obozu prawicy – zarówno wewnętrznie, jak i w oczach wyborców.To ataki, które osłabiają obóz prawicy, osłabiają nasze środowiska, nasz elektorat. „Doły partyjne” mówią jasno: nie chcemy tego oglądać.– relacjonuje posłanka.Obrona Morawieckiego: premier od najtrudniejszych decyzjiOlga Semeniuk-Patkowska bardzo mocno staje w obronie Mateusza Morawieckiego. Przypomina, że jako premier prowadził Polskę w czasie bezprecedensowych kryzysów – pandemii, wybuchu wojny na Ukrainie, kryzysu energetycznego.Nie można atakować dzisiaj z pozycji Prawa i Sprawiedliwości człowieka, który dokonywał bardzo trudnych wyborów – zarówno w COVID-zie, jak i w momencie intensywnego poszukiwania rynków, z których można było skupować węgiel po wybuchu wojny.– zaznacza.Podkreśla, że widziała tę pracę od środka jako członkini rządu.To była ciężka harówka, to była ciężka praca. To był premier formatu podejmowania decyzji, które będą rzutowały na Polskę przez kolejne dekady.– mówi.Dlatego kolejne personalne ataki na Morawieckiego – szczególnie płynące z własnego obozu – ocenia jako niezrozumiałe i szkodliwe.Dziś ataki personalne wymierzone przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu osłabiają cały obóz prawicy. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto ma ambicje polityczne, budował je w ten sposób.– dodaje, odnosząc się wprost do Jacka Kurskiego.Jedność wokół Kaczyńskiego i „katharsis” w partiiMimo ostrych słów wobec Kurskiego, Semeniuk-Patkowska odrzuca scenariusze rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości. Zaznacza, że wciąż widzi w partii jeden wyraźny punkt odniesienia.Lider jest jeden – Jarosław Kaczyński. I tego absolutnie nikt nie powinien podważać.– podkreśla.Przyznaje, że w PiS trwają spory i tarcia, ale nazywa je elementem koniecznego „katharsis”, przez które partia musi przejść po utracie władzy i po trudnych latach rządów.Takie oczyszczenie w partii jest potrzebne. Błędy trzeba nazwać, wyciągnąć konsekwencje wobec nas samych i oczyścić drogę dojścia do kolejnego zwycięstwa.– wyjaśnia.Jednocześnie ostrzega przed próbami budowania narracji o frakcjach wymierzonych w prezesa PiS.Podsycanie atmosfery, że powstają frakcje przeciwko prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, to czysta głupota i działanie na niekorzyść szerokiego obozu prawicy.– stwierdza.Spory personalne a program na 2027 rokPosłanka przyznaje, że grudzień 2025 roku jest dla PiS szczególnie intensywny, jeśli chodzi o konflikty wewnętrzne, ale nie widzi w tym wyłącznie „thrillera”.Nie wiem, czy to thriller. Na pewno są różnice zdań i przecieranie szlaków co do kształtu programu. Spory personalne występują w każdej partii. U nas grudzień jest po prostu miesiącem ich większej intensywności.– zauważa.Zwraca uwagę, że z perspektywy wyborcy najważniejsze nie są wewnętrzne wojny, ale odpowiedź na realne problemy – gospodarkę, służbę zdrowia, bezpieczeństwo.Chodzi o to, aby sondaże były lepsze, poparcie społeczne szersze i żebyśmy odzyskali ten elektorat, który odpłynął od nas w ciągu ostatnich dwóch lat.– mówi.Jej zdaniem program na wybory 2027 roku musi powstawać „od dołu” – z rozmów z ludźmi, z analizy ich potrzeb, a nie tylko w oparciu o medialne kalkulacje.Dobry program wyborczy tworzy się w oparciu o głos społeczny, analizę tego głosu, realizm: co jesteśmy w stanie zrobić, w jakim czasie, za jakie pieniądze i z jakim ryzykiem.– tłumaczy.Sama chce dołożyć do niego swoją „gospodarczą cegiełkę”, zwłaszcza w obszarze MŚP i rzemiosła. Przypomina, że projekty, które współtworzyła, są dziś wygaszane przez obecny rząd.Zwijane są dobre projekty. Choćby program rzemieślniczy dla ponad 300 tysięcy firm z sektora MŚP. Minister Tomański szuka oszczędności i chce ten program zamknąć. To później przekłada się na wynik przy urnach.– ostrzega.Konfederacja, Braun, Tusk – czego PiS nie zrobiW rozmowie pojawia się też wątek możliwych koalicji i relacji z innymi ugrupowaniami. Semeniuk-Patkowska odcina się zarówno od Konfederacji, jak i od środowiska Grzegorza Brauna.Uważam, że obie te opcje są dla Polaków złe. Nie zgadzam się z tym, aby wykazywać sympatie wobec Sławomira Mentzena, który bardzo często negatywnie wypowiada się o naszym liderze, ani w stronę Grzegorza Brauna.– zaznacza.Odnosi się też do głośnego cytatu z wywiadu Mateusza Morawieckiego, który komentatorzy odczytali jako gotowość do współpracy z Donaldem Tuskiem w sytuacji kryzysowej.To była odpowiedź dotycząca wyłącznie skrajnej sytuacji – otwartego konfliktu wojennego i zagrożenia życia ludzi. Chodziło o to, że w takim momencie trzeba potrafić stworzyć wspólny front w sprawach bezpieczeństwa, a nie o sympatię czy polityczny sojusz z Donaldem Tuskiem.– wyjaśnia.I dodaje jednoznacznie:Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł dziś poważnie myśleć, że Mateusz Morawiecki wchodzi w jakiekolwiek sojusze polityczne z Donaldem Tuskiem. To absurd i manipulacja.– podkreśla.„Ja nigdzie nie wychodzę”Na koniec odnosi się do spekulacji, że wokół Mateusza Morawieckiego może powstać nowa formacja, która opuści PiS.Ja nigdzie nie wychodzę. Jestem w Prawie i Sprawiedliwości od 2010 roku i chcę, żeby tak pozostało.– mówi jasno.Deklaruje, że jej celem jest współtworzenie programu i odbudowa zaufania społecznego – a nie budowanie nowych podziałów.W moim interesie jest dbałość o relacje społeczne i o to, by nie zrywać kontaktu z ludźmi. To on przekłada się na poparcie procentowe. Jedność trzeba budować, a nie rozbijać.– podsumowuje Olga Semeniuk-Patkowska.

Radio Wnet
Amerykańska gospodarka bez dramatu? Prof. Szafrański o danych, giełdzie i strategii Warrena Buffetta

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 18, 2025 16:15


 W Poranku Radia Wnet amerykanista prof. Bogdan Szafrański zwrócił uwagę na wyraźny rozdźwięk między medialną narracją a twardymi danymi z amerykańskiej gospodarki. Jego zdaniem obraz głębokiego kryzysu, często obecny w głównych mediach, nie znajduje dziś potwierdzenia w statystykach.Widać, że media głównego nurtu, czyli CNN i tak dalej, starają się przekonać, że sytuacja gospodarcza jest bardzo słaba. Rzeczywiście niektórzy wyborcy się niepokoją, natomiast jak się spojrzy na dane, to tego dramatu, o którym mówią komentatorzy, po prostu nie ma– wskazuje. Profesor wylicza wskaźniki, które – w jego ocenie – nie uzasadniają katastroficznych ocen. Wzrost gospodarczy utrzymuje się w okolicach 3 proc., główna stopa procentowa została obniżona przez bank centralny do poziomu poniżej 4 proc., bezrobocie wynosi 4,6 proc., a deficyt handlowy okazał się niższy od oczekiwań.To są dane, które nie przerażają. Jeżeli spojrzymy na fundamenty, to na razie nie widać tu niepokoju– ocenia. Drugim ważnym wątkiem rozmowy są decyzje inwestycyjne Warrena Buffetta i jego firmy Berkshire Hathaway. Odejście 95-letniego inwestora z aktywnego zarządzania oraz zmiany w portfelu wywołały falę spekulacji o możliwym załamaniu koniunktury.Utrzymywanie gotówki albo inwestowanie w krótkoterminowe instrumenty jest typowe dla inwestorów, którzy spodziewają się załamania – bardziej gospodarczego niż giełdowego. Inflacja spada, stopy procentowe są niższe, a gotówka daje możliwość kupowania wtedy, kiedy akcje będą tanie– mówił. Jak podano w rozmowie, Berkshire Hathaway dysponuje dziś potężną rezerwą gotówkową – rzędu 373 mld dolarów – gotową do uruchomienia w odpowiednim momencie. Szafrański wskazuje, że wzrosty głównych indeksów – Dow Jonesa, S&P 500 i Nasdaq – od 12 do 16 proc. od początku roku mogą oznaczać przewartościowanie rynku.Jednocześnie podkreśla, że ruchy Buffetta w sektorze technologicznym nie oznaczają całkowitego odwrotu od tej branży.To nie jest wyjście z technologii, tylko rebalansowanie. Tradycyjny hardware, oparty na cyklicznej wymianie telefonów, to strategia przebrzmiała. Przyszłość stanowi infrastruktura dla sztucznej inteligencji – centra danych i zaplecze obliczeniowe. Stąd większe zainteresowanie Alphabetem– mówił.Ryzykiem, na które zwraca uwagę rozmówca Radia Wnet, pozostaje rynek nieruchomości komercyjnych w USA. Praca zdalna, rosnące pustostany i ograniczony napływ kapitału mogą prowadzić do poważnych problemów.Jeżeli na rynku nieruchomości dojdzie do załamania, to kryzys może się pogłębić i przypominać lata 2005–2008, czyli kryzys subprime, który rozlał się wtedy na cały świat– mówił. Pytany o ocenę polityki gospodarczej Donalda Trumpa, prof. Szafrański zachowuje daleko idącą ostrożność. Jego zdaniem realne skutki ceł i zmian w handlu międzynarodowym będzie można ocenić dopiero po około roku od ich wprowadzenia.Na razie efektu ani bardzo pozytywnego, ani negatywnego nie widać. Fundamenty gospodarki się nie pogarszają, natomiast narracja medialna wpływa na nastroje – indeks zaufania konsumentów w listopadzie wyraźnie się pogorszył– stwierdził ekspert.Profesor zwraca także uwagę na zapowiedzi ze strony Departamentu Skarbu dotyczące możliwych wypłat dla podatników na początku przyszłego roku. Jeśli faktycznie do nich dojdzie, mogą one chwilowo poprawić nastroje społeczne i poziom konsumpcji. Podsumowując, Szafrański podkreśla, że choć czynników ryzyka nie brakuje, obecne dane nie potwierdzają tezy o gospodarczym dramacie w Stanach Zjednoczonych./fa

Radio Wnet
„UE nie ma kart do grania”. Winkler ostro o bezpieczeństwie Europy

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 17, 2025 10:20


 W Poranku Radia Wnet dr Krzysztof Winkler z Warsaw Enterprise Institute oceniał skutki rozmów prowadzonych w Berlinie przez premiera Donalda Tuska oraz realne możliwości Europy w zakresie bezpieczeństwa. Jak podkreślał, same deklaracje nie wystarczą, jeśli nie pójdą za nimi konkretne decyzje finansowe i wojskowe.Zdaniem analityka prawdziwym sprawdzianem zrozumienia zagrożeń będzie skala wydatków na obronność oraz faktyczne wzmocnienie wschodniej flanki NATO.W praktyce powinno to oznaczać, że państwa europejskie zaczną wydawać nawet 5 procent PKB na obronność, bez sztucznego rozdzielania tych wydatków na infrastrukturę i obronę sensu stricto– wskazał.Winkler zaznaczył, że logicznym krokiem byłoby również przesuwanie jednostek wojskowych właśnie na wschodni front – do Finlandii, państw bałtyckich, Polski czy Rumunii – bo to tam koncentruje się realne zagrożenie ze strony Rosji. Jednocześnie analityk nie pozostawiał złudzeń co do roli Unii Europejskiej jako podmiotu bezpieczeństwa.Unia Europejska zdecydowanie nie jest dziś organizacją, która ma jakiekolwiek karty do grania w zakresie bezpieczeństwa. To jest organizacja gospodarcza– zaznaczył. Jak dodał, także na polu gospodarczym Europa przegrywa konkurencję ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami, czego symbolem jest brak europejskich firm dominujących w sektorze nowych technologii i internetu.W kontekście wsparcia Ukrainy Winkler zwrócił uwagę na rozbieżność między politycznymi zapowiedziami a realnymi możliwościami państw europejskich. Początkowo zapowiadane „siły stabilizacyjne” okazały się w praktyce formacjami o bardzo ograniczonym potencjale.Gdy zaczęto realnie liczyć, ile jednostek można wystawić, okazało się, że to raczej siły o charakterze policyjnym, a dziś mówi się wręcz o oddziałach szkoleniowych– mówił. Istotną rolę – jak zaznaczył – mogą odegrać Stany Zjednoczone, oferując wsparcie lotnicze, koordynację celów oraz potencjalne rozmieszczenie pocisków dalekiego zasięgu.Rozmowa zeszła także na różnice w postrzeganiu zagrożeń między wschodnią a zachodnią częścią Europy. Winkler podkreślał, że kraje wschodniej flanki NATO intensywnie zwiększają wydatki na obronność i wracają do powszechnej służby wojskowej. Z kolei Europa Zachodnia – jego zdaniem – koncentruje się dziś przede wszystkim na kryzysie migracyjnym./fa

Radio Wnet
Niemcy budują zbrojeniowy hub z Ukrainą. A polski rząd? „Wiesza plakaty”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 16, 2025 26:00


– Jesteśmy zbyt powolni, zbyt zbiurokratyzowani. Inni budują zbrojeniowe huby, my wieszamy plakaty – mówi w Radiu Wnet Marek Budzisz o polskim bezpieczeństwie i wojnie na Ukrainie.W rozmowie na antenie Radia Wnet Marek Budzisz, historyk i analityk Strategy & Future, komentuje zatrzymanie przez ABW studenta KUL podejrzanego o przygotowywanie zamachu na jarmark świąteczny oraz szerszy kontekst bezpieczeństwa w Europie i wojny na Ukrainie.„Era większych i bardziej zróżnicowanych zagrożeń”Budzisz podkreśla różnicę między sytuacją w Polsce a niedawnym atakiem w Sydney.Różnica między tym, co stało się w Sydney, a tym, co – jak rozumiem – miało miejsce w Polsce, polega choćby na tym, że jeden ze sprawców masakry w Australii już kilka lat temu był zidentyfikowany przez tamtejsze służby jako osoba zradykalizowana islamistycznie. W tym sensie w Australii mieliśmy do czynienia z pasywnością państwa. W Polsce taka sytuacja nie ma miejsca i to trzeba przywitać z uznaniem.ocenia Budzisz. Zwraca uwagę, że islamski terroryzm to tylko część większego problemu.To nie jest jedyne zagrożenie. Raczej syndrom czasu, w którym żyjemy, kiedy rośnie skala zagrożeń, aktywizują się różne ośrodki gotowe używać przemocy, a do tego obserwuje się fuzję świata kryminalnego i terrorystycznego. Tak działają i służby rosyjskie, i środowiska islamistyczne.dodaje analityk.Jego zdaniem wchodzimy w epokę „niestabilnych i niepokojowych” realiów, a dotychczasowy model wygodnego, „pokojowego” życia już do nich nie pasuje.„Plakaty mówią: robimy. Rzeczywistość: głównie gadamy”Budzisz odnosi się także do kampanii wizerunkowej Wojska Polskiego z hasłem „Robimy, nie gadamy”, podkreślając rozdźwięk między przekazem a praktyką.Te plakaty są świadectwem, że raczej gadamy, a nie robimy. To komunikat propagandowy. Jeśli przyjrzymy się realnemu szkoleniu obywateli, obronie cywilnej czy praktycznemu wykorzystaniu sił zbrojnych, widać wiele pól, które pozostawiają wiele do życzenia.mówi.Jako przykład podaje niedawne szkolenia obrony cywilnej w Warszawie:Na listę wpisało się ponad 110 osób, ostatecznie przyszło niespełna 60. Na poziomie deklaracji zainteresowanie jest, ale na poziomie konkretu – poświęcenia czasu, a często i pieniędzy – już dużo mniejsze.zaznacza, dodając, że zarówno organizacja takich szkoleń, jak i postawa społeczeństwa wymagają poważnej zmiany, jeśli Polska ma być naprawdę odporna na współczesne zagrożenia.Plan dla Ukrainy bez Rosji przy stolePrzechodząc do rozmów w Berlinie z udziałem przywódców europejskich i przedstawicieli administracji Donalda Trumpa na temat przyszłości wojny na Ukrainie, Budzisz wskazuje, że mamy do czynienia z próbą zbudowania wspólnego stanowiska Zachodu – ale nie jest to proces zakończony.Po rozmowach w Berlinie mamy próbę ujednolicenia stanowiska negocjacyjnego całego Zachodu. Jest postęp, ale nie wszystkie kwestie zostały rozstrzygnięte. Na przykład sprawa linii rozgraniczenia. Europejczycy skłaniają się ku zamrożeniu konfliktu mniej więcej wzdłuż obecnej linii frontu, Amerykanie mówią o land swap, czyli wymianie terytoriów.wyjaśnia.Jednocześnie podkreśla brak rosyjskiej zgody na takie podejście:Nie mamy żadnych podstaw, by zakładać, że Rosja zgodzi się na wypracowaną na Zachodzie formułę pokoju. W wypowiedzi Ławrowa widać bardzo ostry ton – Europa jest oskarżana o „faszystowskie korzenie”. Trudno oczekiwać, że taka platforma automatycznie przełoży się na zakończenie działań wojennych.ocenia Budzisz.Spór o zamrożone rosyjskie aktywa: stawka jest ogromnaKluczową kwestią – jego zdaniem – staje się decyzja o konfiskacie rosyjskich aktywów ulokowanych w Europie.Dopóki nie zapadnie decyzja w sprawie aktywów rosyjskich, plan finansowania oporu Ukrainy i późniejszej odbudowy jest mało realny. Przeciwko twardej konfiskacie są Belgia, Włochy, Bułgaria i Malta. Węgry i Słowacja milczą, w Czechach zmienia się władza, która zapowiada ograniczenie pomocy dla Ukrainy.mówi.Budzisz dodaje, że Berlin bardzo mocno angażuje się w próbę przeforsowania konfiskaty:Kanclerz Merz stawia na to swój autorytet. Jeśli się uda, paradoksalnie z polskiego punktu widzenia byłoby to korzystne. Po pierwsze, ryzyka dla rynku euro dotyczą nas mniej. Po drugie, trwała konfiskata oznacza długotrwały antagonizm między Europą – przede wszystkim Niemcami – a Rosją, co zmniejsza szansę na powrót do „cywilizowania” Moskwy interesami handlowymi.podkreśla.Jeśli jednak decyzja nie zapadnie, konsekwencje będą bardzo poważne dla Kijowa:Ukraina ma pusty budżet. Od wiosny będzie musiała mocno ciąć wydatki. Bez tych pieniędzy ani odbudowa, ani utrzymanie 800-tysięcznej armii, o której mówią Europejczycy, nie będzie możliwe. To czyni cały plan w dużej mierze iluzorycznym.stwierdza.Berlin buduje zbrojeniowy hub, Warszawa się spóźniaBudzisz zwraca uwagę na dziesięciopunktowy plan współpracy gospodarczo-wojskowej Niemiec z Ukrainą, opisany m.in. przez „Handelsblatt” – wspólną produkcję dronów, wsparcie start-upów, rozwój nowych technologii militarnych.Niemcy – a konkretnie Bawaria – chcą zbudować wielki hub nowych technologii wojskowych. To nie przypadek, że firma Helsing, jeden z najwyżej wycenianych europejskich „jednorożców” w branży obronnej i AI, ma siedzibę w Monachium. Berlin chce zasysać ukraińskie know-how i łączyć je z własnym kapitałem i przemysłem.tłumaczy.Ukraina – po latach wojny – ma być zdolna eksportować nowoczesne uzbrojenie za nawet kilkanaście miliardów dolarów rocznie. Niemcy chcą być głównym partnerem i pośrednikiem, także przy wykorzystaniu unijnych funduszy.Na tym tle Polska wypada słabo:My to wszystko widzimy, ale działamy zbyt wolno. Potrzebna jest deregulacja polskiego sektora zbrojeniowego i realne otwarcie go na prywatny kapitał. Zamiast tego mamy państwową Polską Grupę Zbrojeniową jako biurokratycznego molocha, a prywatne firmy rozbraja się przepisami, kontrolami i ingerencją służb.podkreśla Budzisz.Przywołuje też rozmowy z ukraińskimi przedsiębiorcami, którzy przenieśli część produkcji zbrojeniowej do Polski:Mówili, że mieli doświadczenia z nadmierną ingerencją służb na Ukrainie, ale to, czego doświadczają w Polsce, przebija standardy ukraińskie. To pokazuje, jak głębokim problemem jest u nas państwo w państwie, jakim stał się aparat służb specjalnych.zaznacza.„Bez wyjęcia bezpieczeństwa z wojny plemion będziemy przegrywać”Na koniec Budzisz wskazuje na problem podstawowy: bezwładność państwa połączoną z ostrą wojną plemienną w polityce.W Polsce mamy do czynienia z bezwładnością biurokratyczną i obawą przed decyzjami – każda niesie ryzyko i natychmiast staje się paliwem w wojnie między partiami. To odruchowo skłania rządzących do niepodejmowania trudnych decyzji.ocenia.Jego zdaniem bezpieczeństwo powinno zostać wyłączone z codziennej partyjnej bijatyki:

Radio Wnet
„Sprawczość musi być w Warszawie”. Bartosiak o tym, jak Polska mogłaby wyjść ze strefy zgniotu

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 16, 2025 6:59


 W drugiej części rozmowy w Klubie Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich Radia Wnet dyskusja zeszła z diagnoz na hipotetyczne działania. Prowadzący Krzysztof Skowroński pytał, co należałoby zrobić, by wyjść z pozycji państwa peryferyjnego. Jacek Bartosiak zastrzegł, że nie wchodzi w politykę wewnętrzną ani w kwestie finansowe, ale szczegółowo opisał, jakie ruchy należałoby wykonać w obszarze bezpieczeństwa.„Decyzje muszą zapadać w Warszawie, a nie w Berlinie czy Waszyngtonie”Bartosiak podkreślał, że kluczowym sygnałem nowego otwarcia musiałoby być pokazanie realnej sprawczości państwa polskiego wobec wszystkich graczy regionalnych i globalnych.Nowa ekipa musiałaby pokazać Ukraińcom, Turkom, Skandynawom, ale też Amerykanom i Rosjanom, że decyzje zapadają w Warszawie. Nie w Waszyngtonie i nie w Berlinie – tak jak było do tej pory. Sprawczość musi być tu– mówił.Jak zaznaczał, dotychczasowy model polegał na wygodnym cedowaniu odpowiedzialności na sojuszników, co w praktyce prowadziło do paraliżu decyzyjnego i utraty podmiotowości.W jego wizji pierwsze kroki powinny polegać na równoczesnych, demonstracyjnych ruchach wojskowych i politycznych w regionie północno-wschodniej Europy. Bartosiak wymieniał m.in.: negocjacje dotyczące stałej obecności wojskowej na Przesmyku Suwalskim; obecność Wojska Polskiego na Gotlandii; stacjonowanie polskich jednostek w Estonii i na Litwie; intensywne ćwiczenia z Finlandią w bezpośredniej bliskości Rosji.Te działania miałyby – jak podkreślał – nie charakter symboliczny, lecz operacyjny i odstraszający.Turcja, Ukraina i Skandynawia zamiast „zarządzanej eskalacji”Szczególne miejsce w tej koncepcji zajmowała współpraca z Turcją i Ukrainą, zwłaszcza w obszarze technologii wojskowych.Powinniśmy natychmiast wejść we współpracę z Turcją: drony dalekiego zasięgu, poligony, wywiad wojskowy, wspólne jednostki specjalne. Równolegle – głęboka współpraca z Ukrainą w zakresie technologii– mówił.Bartosiak przekonywał, że Polska powinna wykorzystać doświadczenia wojenne Ukrainy i stworzyć warunki do rozwoju robotyki, elektroniki, oprogramowania i systemów dronowych, deregulując ten sektor na wzór ustawy Wilczka.Zachód jest w tych obszarach słabszy niż Ukraińcy. My moglibyśmy zyskać przewagę, jeśli pokażemy, że jesteśmy samodzielni i gotowi do ryzyka– dodał geopolityk.W tym kontekście mówił wprost o konieczności budowania zdolności wojskowych bez pośrednictwa USA i Niemiec, które – jego zdaniem – dążą do kontrolowania eskalacji, nie ponosząc tych samych kosztów co Polska.Pobór selektywny i nowoczesne wojskoBartosiak opowiadał się również za powrotem do powszechnego, ale selektywnego poboru, opartego na nowoczesnym modelu armii.Nie chodzi o przymusowe kamasze. Jeśli wojsko będzie nowoczesne, oparte na prawdzie, a nie na biurokracji, większość ludzi sama będzie chciała do niego iść– zaznaczył.Jednocześnie zastrzegał, że realizacja takiej wizji wymagałaby przywództwa, którego – jego zdaniem – obecnie brakuje.Ja już w to nie wierzę. Opowiadam to raczej jako teorię, na przyszłość, gdy będziemy opisywać, jak było przed. Nie wierzę w zdolność do samoreformy państwa polskiego– skwitował.Królewiec jako punkt naciskuJednym z najmocniejszych wątków była kwestia zdolności do asymetrycznej eskalacji wobec Rosji, zwłaszcza w odniesieniu do Obwodu Królewieckiego.Królewiec jest strategicznym zakładnikiem państwa polskiego. Rosjanie nie są w stanie funkcjonować tam bez naszej zgody – tylko trzeba chcieć to wykorzystać– wskazał.Bartosiak mówił o konieczności przygotowania planów blokady lądowej, powietrznej i morskiej oraz o powszechnej „dronizacji” działań wojennych jako elemencie odstraszania.W końcowej części swojej wypowiedzi Bartosiak wrócił do historycznych porównań, wskazując na zasadniczą różnicę między elitami II i III RP.Elity II RP musiały wywalczyć i fizycznie bronić niepodległości. Elity III RP dorastały w świecie, w którym bezpieczeństwo miało być gwarantowane przez NATO, a gospodarka regulowana przez Unię. Ten świat się właśnie skończył– ocenił.Jak podkreślał, podstawowe funkcje państwa – bezpieczeństwo i samodzielność gospodarcza – zostały wyprowadzone poza Warszawę, a obecne elity nie musiały walczyć o przetrwanie państwa.Pytanie brzmi: czy nasi politycy będą zdolni odnaleźć się w świecie, w którym nikt już za nas tego nie zrobi?– pytał./fa

Radio Wnet
Polska przegapi konopną rewolucję? Królowa Konopi: Na bzdury są pieniądze, na pożyteczne rzeczy nie ma

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 16, 2025 54:17


 W Studiu Ostoja gościem była Zofia Vahlberg – ekspert w dziedzinie konopi włóknistych, związana z branżą od początku lat 90. Rozpoczynała działalność w Szwecji, a po wejściu Polski do Unii Europejskiej przeniosła ją do kraju, koncentrując się na praktycznym wykorzystaniu konopi w rolnictwie i przemyśle. Jak sama podkreślała, jej doświadczenie obejmuje niemal 30 lat pracy z tą rośliną, zarówno od strony upraw, jak i przetwarzania oraz badań nad jej właściwościami.Vahlberg wróciła do początku lat 90. w Szwecji, gdzie prowadziła firmę produkującą nawozy mikroelementowe. Wtedy pojawiło się pytanie, które uruchomiło całą jej konopną drogę: czy konopie rosną w Polsce? Odpowiadając, przywołała własne dzieciństwo i obraz konopi rosnących „praktycznie wszędzie”, szczególnie na miedzach w regionie świętokrzyskim.Jak byłam mała, to one rosły praktycznie wszędzie, ja pamiętam. A potem jakoś tak odzwyczaili nas od widoku konopi– wspomina.Konopie jako naturalny repelentNajbardziej praktyczny wątek rozmowy dotyczył konopi jako rośliny odstraszającej szkodniki – nie przez trucie, ale przez działanie lotnych związków, które są dla części owadów i insektów po prostu „nie do zniesienia”.Vahlberg opowiedziała historię sąsiadki, która brała „duży wiechęć” kwiatostanów konopi, podpalała i chodziła, „okadzając dom” – i nie tylko dom, ale też obory. Dla dzieci wyglądało to jak „gusła”, dopiero później okazało się, że była to świadoma metoda ograniczania niepożądanych „lokatorów”.Okadzała i odstraszała, nie truła, tylko odstraszała. No pająka, muchę, no wszystko, co było niepożyteczne w domu– mówi.Rozmówczyni podkreślała przy tym paradoks konopi: to, co „pożyteczne”, roślina przyciąga, a to, co problemowe – omija. Wymieniała pszczoły i trzmiele po jednej stronie, a komary, muchy czy pająki po drugiej.Ten sam mechanizm – jak twierdzi – zobaczyła w praktyce w Szwecji, kiedy jej konopie rosły obok pola ziemniaków. Rolnik przyszedł i powiedział, że „chyba w ogóle nie ma stonki”. Kilka dni później wrócił z informacją, że stonka „wyniosła się” do jego brata mieszkającego siedem kilometrów dalej. Wtedy Vahlberg zaproponowała test: posadzenie kępy konopi w środku ziemniaków. Według jej relacji, efekt był jednoznaczny.Posadziliśmy tam taką kępę konopi… Po prostu zaczęły się wynosić, zaczęła się ta stonka wynosić stamtąd, ale to bardzo intensywnie. Wtedy odkryłam to silne działanie repelentne, czyli odstraszające, a nie trujące. No bo konopie nie trują– zaznacza.Gęstość siewu, chwasty i „eko, które robi się samo”W rozmowie pojawiały się też twarde, rolnicze konkrety: Vahlberg tłumaczyła, że o zachowaniu rośliny decyduje sposób siewu i cel uprawy. Przy gęstych zasiewach konopi „nie ma powietrza”, jest „duszno” i dlatego dziki czy jelenie – wbrew powtarzanym opowieściom – niekoniecznie chcą w takie pole wchodzić.Jeżeli jest duże zagęszczenie, to w tych konopiach nie ma powietrza. I tam, gdzie jest duszno, gdzie brakuje tlenu, to tam się nie pchają ani jelenie, ani dziki– zauważa.Jednocześnie gęsty siew daje inny efekt, który Vahlberg uznaje za fundamentalny: konopie „likwidują chwasty” bez chemii, bo zabierają im światło i przestrzeń.Jak siejemy na włókno… to ona jest zasiana gęsto. Tam nie ma mowy, że tam pół chwasta, bo tam nie ma ani światła, ani niczego. Po takiej uprawie mamy odchwaszczone pole idealnie– mówi.W tym kontekście rozmówczyni ironizowała na temat hasła „ekokonopie”, mówiąc wprost, że konopie „same w sobie są eko”, a dokładanie do tego marketingowych etykiet bywa pustym ozdobnikiem.Syntetyczne CBD i rynek „przebicia”: „układu nie wolno zaburzać”Wątek produktów konopnych rozmówczyni poprowadziła w stronę ostrzeżenia: na rynku jest dużo syntetycznych kannabinoidów, w tym CBD, produkowanych przemysłowo w laboratoriach. Użyła przykładu cenowego, pokazując, jak łatwo – w jej ocenie – tworzy się produkt o wielkiej marży i wątpliwej jakości. Jak mówiła, „jeden kilogram czystego CBD… kosztuje około 200 dolarów”.Dalej nakreśliła logikę „tańszego nośnika” i produkcji masowej. W jej opowieści kluczowe było to, że konsumenci patrzą „przez pryzmat pieniądza”, a tymczasem produkt – w założeniu – ma wspierać zdrowie.W rozmowie padła też teza, że dzieci mogą spożywać olejki, bo człowiek „sam je produkuje”, a największe ilości mają pojawiać się w ciąży i podczas karmienia piersią.Czy dzieci mogą spożywać olejki? Jak najbardziej. Bo my sami je produkujemy. Najwięcej produkuje kobieta w ciąży… a jeszcze więcej kobieta karmiąca. W mleku matki– mówi.„Kombinat chemiczny” przy korzeniu: konopie i regeneracja glebyZofia Vahlberg przekonywała, że największym mitem jest brak wiedzy o konopiach jako roślinie „porządkującej” środowisko. W jej opisie przejście między korzeniem a łodygą tworzy mechanizm, który pomaga oczyszczać glebę z ciężkich zanieczyszczeń, a sam korzeń – rozkładając się – zostawia w ziemi próchnicę i związki węgla.Możemy regenerować, bo konopia ma taki kombinat chemiczny, że sobie bardziej go nie możemy wyobrazić. Oczyszcza z metali ciężkich… że naprawdę nikt i nic sobie lepiej z tym nie radzi– wskazuje. Całość spinała oceną społecznego obrazu konopi, który – jej zdaniem – został odwrócony. Jak ocenia, "robi się z anioła diabła".Najbardziej „systemowy” fragment rozmowy dotyczył barier w Polsce: regulacji, instytucji i ograniczonego dostępu do materiału siewnego. Vahlberg wskazała na Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu i mówiła o rozczarowaniu tym, jak ten obszar w kraju działa.Padło też stwierdzenie, że kiedyś było więcej polskich odmian konopi, a dziś zostały tylko dwie, a reszta miała zostać sprzedana.Ja nie wiem dlaczego dwie, bo było ich z dziesięć i teraz jest nagle dwie zostało się, bo reszta została sprzedana– dodaje.Rozmówczyni wróciła też do odmiany białobrzeskiej, która miała „tendencję przekraczania” dawnego limitu THC 0,2% w suchej masie i przez to „wyświetlała się na czerwono” – mimo że była „wspaniała” jako odmiana przemysłowa.Własną odmianę – „Sofię” – Vahlberg współtworzyła w długim procesie rejestracji, który według niej trwał około ośmiu lat i był utrudniany przez instytucjonalny monopol.Jednocześnie podkreślała, że jej materiał siewny nie jest „po prostu dostępny” każdemu, bo zanim ktoś zasieje, ona pyta, co dokładnie chce z tego zrobić – i wskazywała, że wielkoobszarowa uprawa to wyczyn, a problemem jest potem zagospodarowanie masy surowca.W końcówce rozmowy pojawiły się najbardziej „produktowe” przykłady: biodegradowalna pielucha z konopi oraz budownictwo z paździerza. Vahlberg opowiedziała o projekcie złożonym do NCBR, który – mimo potencjału – nie dostał wystarczająco dużo punktów za innowacyjność.W tle przewijał się też problem przetwórstwa: brak maszyn i odbiorców, monopol technologiczny oraz to, że Polska ściąga materiały zamiast je produkować. Vahlberg przytoczyła bilans surowca z konopnej słomy, podkreślając skalę możliwości./fa

Radio Wnet
Bez Chanuki w Pałacu Prezydenckim. „Religia nie powinna być gestem politycznym”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 15, 2025 14:42


 Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego, by nie uczestniczyć w obchodach Chanuki w Pałacu Prezydenckim, wywołała dyskusję w mediach i w internecie. Pojawiły się pytania o intencje głowy państwa, o sygnał wysyłany do wspólnot religijnych oraz o możliwe polityczne konsekwencje tego kroku. W Odysei Wyborczej Radia Wnet sprawę komentował prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog i filozof społeczny związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim.Zdaniem profesora kluczowe jest zrozumienie, że decyzja prezydenta nie była gestem wykluczenia, lecz wynikała z określonej wizji relacji między religią a polityką.Pan prezydent podchodzi do kwestii religijnych bardzo poważnie. Uważa, że obchody danych świąt przynależą do danego wyznania– mówi.Jabłoński podkreśla, że uczestniczenie w świętach innej religii wyłącznie w roli obserwatora mogłoby prowadzić do spłycenia ich znaczenia i sprowadzenia do formy politycznego rytuału.Jeżeli on chce poważnie traktować jeden z odłamów wyznania judaistycznego, to uznaje, że uczestniczenie w tym w formie jakiegoś widza, człowieka, który nie może się identyfikować z tym, co się dzieje, byłoby gestem czysto formalnym– wskazuje.W ocenie profesora taka logika musiałaby być stosowana konsekwentnie wobec wszystkich wspólnot religijnych obecnych w Polsce, co w praktyce prowadziłoby do instrumentalizacji religii w przestrzeni publicznej. Jak mówi, „taki gest musiałby być potem powtarzany wobec wszystkich innych mniejszych i większych wyznań”.Z tego powodu – jak tłumaczy Jabłoński – prezydent zdecydował się skoncentrować na obchodach świąt, z którymi sam się identyfikuje jako katolik.Jako wyznawca Kościoła katolickiego będzie głównie skupiał się na obchodach świąt, które są mu bliskie. I wydaje mi się, że to jest rozsądne podejście– komentuje.Profesor zwraca uwagę, że w tej perspektywie decyzja prezydenta może być odczytywana nie jako dystans wobec judaizmu, lecz jako wyraz szacunku wobec autonomii religii i sprzeciw wobec „teatralnych gestów” w polityce. Jednocześnie Jabłoński przewiduje, że decyzja prezydenta może stać się wygodnym pretekstem do politycznych ataków. Nie wyklucza pojawienia się nawet ostrzejszych oskarżeń, choć – jak zaznacza – uważa je za nieuzasadnione.Profesor apeluje przy tym o ostrożność także po stronie opozycji, wskazując, że nadmierna krytyka może obrócić się przeciwko jej autorom.Nie wiadomo, za co mieliby go atakować – za to, że chce być wiernym wyznawcą własnej religii? Nie wiadomo, dlaczego miałby to być powód do wstydu– pyta./fa

Radio Wnet
Arcybiskup ormiański Damaszku: porzucenie Syrii przez Zachód był poważnym błędem

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 12, 2025 14:37


Ks. Armasz Nalbandian jest arcybiskupem Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego w Damaszku. W wywiadzie dla Radia Wnet tłumaczy przywiązanie Ormian żyjących w Syrii do ziemi, która ich przyjęła w czasach rzezi Ormian w Cesarstwie Osmańskim podczas Pierwszej Wojny światowej. Jak zaznacza, przed rozpoczęciem wojny w 2011 roku Ormianie byli świetnie zintegrowani z narodem syryjskim oraz w ramach struktur kościelnych.Podobnie jak w przypadku innych grup syryjskich chrześcijan, po rozpoczęciu wojny domowej Ormianie zaczęli masowo opuszczać kraj. Wielu z nich postanowiło zamieszkać w Armenii, jednocześnie zachowując mocne związki z Syrią.Gość Radia Wnet nie kryje swojego krytycznego spojrzenia na politykę państw zachodnich wobec Syrii. Według niego, decyzja o ścisłym izolowaniu części Syrii znajdującej się pod kontrolą reżimu Baszara al-Asada była błędna i doprowadziła do zniknięcia wewnętrznych sił opozycyjnych, pozbawionych wszelkich form wsparcia międzynarodowego. Jednocześnie państwa zachodnie postanowiły popierać grupy opozycyjne nie mające żadnych realnych związków z Syrią. Arcybiskup Naldandian ocenia, że do szybkiego obalenia reżimu doszło dzięki porozumieniu między wieloma graczami zagranicznymi i lokalnymi. 

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
Raport o sztucznej inteligencji – Czy AI to bańka? I co się stanie gdy pęknie?

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

Play Episode Listen Later Dec 11, 2025 64:46


W ostatnich tygodniach słychać coraz więcej głosów, że najnowsza fala rozwoju generatywnej sztucznej inteligencji przypomina klasyczną bańkę spekulacyjną. Że tempo inwestycji oderwało się od realnych możliwości firm oraz ich zarobków i że już niedługo możemy mieć do czynienia z momentem otrzeźwienia. Jednocześnie trudno lekceważyć fakty: AI wchodzi do szkół, urzędów, szpitali, redakcji, fabryk — i na razie działa, a nawet przynosi konkretne korzyści.

Radio Wnet
Piotr Witt: Podwyżki, podatki i gniew Francuzów. Historia zaczyna się powtarzać

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 11, 2025 8:42


Posłuchaj korespondencji:W „Kronice Paryskiej” Piotr Witt wskazuje na narastające napięcia społeczne we Francji. Jego zdaniem coraz częściej powraca atmosfera przypominająca czasy poprzedzające rewolucję. Już wtedy — jak podkreśla — lud spisywał swoje skargi w „książkach zażaleń”, dokumentach pełnych gniewu wobec niesprawiedliwości podatkowej i ciężarów nakładanych na najbiedniejszych.„Lud był przygnieciony podatkami i taksami” — przypomina Witt, zauważając, że współczesne problemy mają podobne źródła. Najnowsza podwyżka cen gazu i elektryczności obciąży przede wszystkim zwykłych Francuzów, podczas gdy osoby bardzo zamożne prawie jej nie odczują.Witt ostrzega, że wzrost cen energii pociągnie za sobą podrożenie transportu, żywności i usług. Opisuje też unijny nacisk na „konkurencję” w energetyce, który doprowadził do absurdów — podwójnych rur, prywatnych operatorów i braku faktycznego spadku cen.Ważnym elementem frustracji pozostaje także system podatkowy. „Najbogatsi często nie płacą podatków w ogóle” — zauważa Witt, wskazując na masowe rejestrowanie rezydencji fiskalnych poza Francją.Autor przypomina, że kolejne rządy prywatyzowały państwowe monopole — pocztę, kolej, banki, wodociągi — przez co państwo utraciło stałe źródła dochodu. Jednocześnie rosną koszty administracji, szkolnictwa, służby zdrowia i imigracji.Witt podkreśla paradoks współczesnej Francji:„Nigdy nie powstało tyle luksusowych dóbr, a jednocześnie państwo tonie w długach”.Na koniec wraca do historii. W archiwach zachowało się 60 tysięcy książek zażaleń z 1789 roku — dokumentów, które poprzedziły wybuch rewolucji.„Analogie są frapujące” — mówi, sugerując, że współczesna Francja znów staje na niebezpiecznym zakręcie./fa 

Radio Wnet
„Łamie konstytucję” czy „konieczna dla bezpieczeństwa”? Debata o rynku krypto w Radiu Wnet

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 10, 2025 48:33


W „Odysei Wyborczej” Radia Wnet Krzysztof Skowroński poprowadził debatę poświęconą ustawie o rynku kryptoaktywów, zestawiając odmienne stanowiska dwóch ekspertów:prof. Krzysztofa Piecha – ekonomisty, profesora Uczelni Łazarskiego, dyrektora Centrum Technologii Blockchain;Michała Gromka – eksperta ds. przestępczości finansowej i kryptowalut, doradcy OBWE i Rady Europy.Punktem wyjścia była decyzja premiera Donalda Tuska, który – po wecie prezydenta Karola Nawrockiego – ponownie skierował do Sejmu ustawę o rynku kryptoaktywów, z apelem, by tym razem została podpisana. Skowroński zapowiedział „pojedynek dwóch ekspertów”, ale szybko okazało się, że to raczej spór o to, jak pogodzić bezpieczeństwo państwa z rozwojem polskiego rynku kryptowalut, niż klasyczne „za” i „przeciw”.„Dowcip premiera” i weto prezydentaProf. Piech od początku nie krył dystansu do ruchu rządu, który praktycznie bez zmian wraca z tym samym projektem, który kilka dni wcześniej zawetował prezydent.Taki ciekawy dowcip premier zrobił, bo jeśli byśmy przeczytali, z jakiego powodu pan prezydent zawetował ustawę – a te powody są znane, bo jest uzasadnienie na kilkanaście stron – to nic się nie zmieniło. Absolutnie nic. To, że prezydent czegoś nie wiedział, a teraz, jeśli zwróci się do premiera, to może się o tym dowiedzieć, nie zmienia w żaden sposób zarzutów, które już zostały przez prezydenta na piśmie zgłoszone– podkreśla.Z drugiej strony Michał Gromek przyznaje, że projekt jest daleki od ideału, ale widzi w nim konieczne narzędzie do walki z realną przestępczością.Absolutnie nie neguję, że są aspekty tej ustawy, które wymagają ulepszenia. Pytanie brzmi: czy możemy ją zaakceptować w takiej formie i potem nad nią pracować? (…) Wyzwania związane ze zwalczaniem przestępczości finansowej i tym, co dzieje się na rynku kryptowalut, są tak duże, że mamy obowiązek tę ustawę wprowadzić– argumentuje.Przypomina, że Polska jest ostatnim państwem w UE, które tak fundamentalne spory wokół MiCA (rozporządzenie w sprawie rynku kryptoaktywów w Unii Europejskiej) prowadzi dopiero w 2025 roku, podczas gdy dyskusje na poziomie europejskim ruszyły w 2018 r.Bezpieczeństwo kontra wolność rynkuGromek patrzy na ustawę przede wszystkim przez pryzmat bezpieczeństwa i walki z przestępczością finansową. Opowiada o własnych wizytach w kantorach kryptowalut w Polsce i innych krajach.Z własnego doświadczenia, chodząc do tych różnych podmiotów, w bluzie, mówiąc, że chciałbym kupić kryptowaluty za 50, 100, 150 zł, widzę, że w marginalnej części firm ktoś w ogóle pyta o dowód. Bardzo często podmioty, które oferują sprzedaż i zakup kryptowalut, nie mają żadnych narzędzi, żeby zweryfikować, czy przedstawiony dokument jest prawdziwy– relacjonuje.Jako przykład skali problemu przywołuje handel narkotykami przez komunikator Telegram.Mogę się założyć o swój motor, że można teraz w Google wpisać nazwę narkotyku, ‘Warszawa', ‘Telegram' i ‘portfel kryptowalut'. Wyskoczy bot, który pokaże, w jakiej dzielnicy mieszkasz. Wpłacasz na portfel krypto, po 30–40 minutach masz paczkę pod wskazanym drzewem– mówi, podkreślając, że nie jest to tylko polski problem, ale zjawisko paneuropejskie.Podsumowuje to mocnym porównaniem:„Dla wielu podmiotów to jest trochę tak, jakbyśmy mieli sprzedaż broni bez licencji. Biznes się cieszy, podatki wpływają, ale długoterminowo sprzedaż broni bez licencji jest czymś złym dla społeczeństwa”.Prof. Piech: ustawa łamie konstytucję, prawo unijne i dobija polski biznesProf. Piech nie dyskutuje z tym, że regulacje są potrzebne, ale kwestionuje konkretny kształt projektu forsowanego przez rząd.Po pierwsze wskazuje na zarzuty konstytucyjne:W tej ustawie łamana jest nasza konstytucja. Jeśli można czyjąś firmę zamknąć decyzją urzędniczą, bez realnej możliwości odwołania się do sądu, narusza to zasadę zaufania obywatela do państwa i ochronę własności. Jeśli już coś mamy, to tylko wyrokiem sądu można nam to odebrać– podkreśla.Po drugie – proporcjonalność kar i relację do prawa UE.Każdy kraj Unii miał wprowadzić podobne przepisy. Polska bardzo odstaje. Grożą nam skargi do Komisji Europejskiej i postępowania przed TSUE. Chodzi też o proporcjonalność: w innych krajach za drobne przewinienia są drobne kary, za poważne – wysokie. W naszym projekcie mamy głównie bardzo wysokie sankcje i rozwiązania karne, a nie administracyjne. Ta proporcjonalność, o którą chodzi Unii, nie jest zachowana– wylicza.Trzeci kluczowy zarzut to konkurencyjność.Firmy zagraniczne będą miały dużo łatwiejsze możliwości funkcjonowania w Polsce niż polskie. Opłaty będą czasami kilkukrotnie niższe, kontakt z nadzorem bardziej przewidywalny, reputacja nadzoru – lepsza. Racjonalnie rzecz biorąc, jedynym rozwiązaniem dla polskich firm staje się przeniesienie za granicę– mówi.Prof. Piech wskazuje na konkretne kierunki: Czechy, Słowację, Litwę, Słowenię, Maltę, Cypr, a także Niemcy – przywołując niemiecki system podatkowy, w którym sprzedaż kryptowalut po roku od nabycia nie generuje podatku dochodowego.Rynek już się przestawia. „Polskie” krypto ucieka z PolskiZ punktu widzenia Piecha, kluczowe jest to, że rynek nie czeka na decyzje polityków – firmy już dziś przygotowują się na życie poza polską jurysdykcją.Rozporządzenie MiCA już obowiązuje w Polsce, mimo że nie mamy ustawy. Część firm zagranicznych działa u nas legalnie, paszportując licencje z innych państw UE. Czy ustawa wejdzie w życie, czy nie – biznes kryptowalutowy i tak tu będzie obecny, bo jesteśmy w Unii Europejskiej– tłumaczy. Zwraca uwagę, że GIIF już dziś prowadzi kontrole i wykreśla podmioty z polskiego rejestru.Od 30 grudnia ubiegłego roku obowiązują Travel Rule i MiCA. Firmy muszą gromadzić dane o tym, kto dokonuje transakcji między kim a kim. GIIF z tych narzędzi korzysta – z rejestru wykreślono już ponad 300 podmiotów– zaznacza.Z jego perspektywy problemem nie jest brak regulacji, ale to, że nowa ustawa może dodatkowo utrudnić nadzór nad polskimi firmami.Jeśli polskie firmy przeniosą się pod inne nadzory w UE, nasze służby będą musiały prosić o informacje za pośrednictwem organów innych państw. To wydłuży proces, nie poprawi bezpieczeństwa. Nie widzę tu zysku – widzę realne ryzyko, że nadzorowane biznesy po prostu wyjdą z Polski– dodał.Gromek: bezpieczeństwo nie może być zakładnikiem sporu politycznegoMichał Gromek zgadza się, że ustawa nie jest doskonała i że wiele przepisów trzeba poprawić. Ale jego zdaniem dalsze przeciąganie procesu legislacyjnego jest równie groźne, a może nawet groźniejsze, niż przyjęcie wadliwego projektu i jego szybkie nowelizacje.Bezpieczeństwo stało się w tej debacie zakładnikiem. A nie powinno. Problemy są realne i znaczne w skali całej Unii Europejskiej. Widzę je codziennie, pracując z nadzorami i służbami. Musimy wreszcie dać im narzędzia– podkreśla. Przypomina też, że KNF, policja, GIIF i CBŚP były szkolone, ale bez właściwej ustawy ich możliwości są ograniczone.Nie mamy narzędzi, nie mamy pełnego nadzoru. Ustawa powinna być wdrożona w 2019, najpóźniej w 2021 roku. Opóźnienie to już cztery lata. Udajemy, że sobie radzimy. Ja się tak nie czuję – uważam, że nie jesteśmy w 100 proc. bezpieczni– mówi. Jednocześnie chwali część postulatów Piecha – choćby dotyczących wysokości opłat nadzorczych – wskazując, że w wielu punktach ich spojrzenia się uzupełniają, a nie wyklucz...

24 pytania
Nowa strategia Trumpa i szczyt Macrona. "Polska została osierocona"

24 pytania

Play Episode Listen Later Dec 10, 2025 19:15


Według najnowszych doniesień administracja Trumpa miałaby wspierać odciągnięcie Polski od Unii Europejskiej. Jednocześnie polski rząd nie uczestniczył w spotkaniu zorganizowanym przez francuskiego prezydenta. - Polska została osierocona w tej sytuacji - ocenił Maciej Konieczny w Polskim Radiu 24.

Rzeczpospolita Audycje
Twój Biznes | Elektryfikacja flot do 2030? Australia odcina młodych od social mediów

Rzeczpospolita Audycje

Play Episode Listen Later Dec 5, 2025 10:00


Unia naciska na elektryfikację flot, Australia blokuje konta nieletnich, a Adam Glapiński zapowiada ostrożność w decyzjach o stopach procentowych. Jednocześnie miliarderzy przekazują rekordowe majątki spadkobiercom.0:00 - Skrót najważniejszych informacji0:48 - Unia rozważa elektryfikację flot firmowych2:08 - Facebook blokuje konta nastolatków w Australii3:10 - Najważniejsze informacje z polskiej gospodarki4:23 - Najważniejsze informacje ze światowej gospodarki7:50 - Obligacje deweloperów8:47 - Dane z rynków i kalendariumKup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl

Radio Wnet
„Bankructwo NFZ i upadek Bogdanki”. Czarnek ostrzega przed zapaścią państwa

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 3, 2025 22:26


Bogdanka ze stratą, dziura budżetowa 300 mld, kryzys w służbie zdrowia. Czarnek wylicza w Radiu Wnet porażki rządu Tuska i zapewnia: „Na prawicy nie ma wojny, jest konkurencja”.Były minister edukacji i nauki, poseł PiS prof. Przemysław Czarnek, zaczął wywiad w Radiu Wnet opisem dramatycznej sytuacji w kopalni Bogdanka. Jak mówi, nastroje na Lubelszczyźnie są fatalne.To, co jest udziałem górników Bogdanki, którzy będą mieli jutro najsmutniejszą Barbórkę od wielu, wielu lat, to kompletny brak rozmów zarządu ze związkowcami– podkreśla.Czarnek wylicza dane: 134 mln zł straty operacyjnej, dwukrotnie mniejsze przychody przy niezmienionym poziomie wydobycia, plany zwolnienia 4 tys. z 5 tys. pracowników i rezygnację z możliwości pracy kopalni do 2050 r.Zapotrzebowanie na węgiel wcale nie spada, bo polska energetyka opiera się na węglu i opierać się będzie. A mimo to kopalnia, która miała 700 mln zysku, dziś przynosi stratę– wskazuje.Jego zdaniem skala problemu jest tak duża, że „to zagadka dla służb”, które powinny zbadać, dlaczego przy stałym wydobyciu przychody spadły niemal o połowę.Atak na „zieloną energię”: „bzdura i oszustwo”Czarnek ostro uderza też w politykę klimatyczną i energetyczną obecnego rządu i Unii Europejskiej. Twierdzi, że odnawialne źródła energii są dokładanym kosztem i nie obniżają rachunków.Cała ta bzdura i oszustwo odnawialnych źródeł energii tylko i wyłącznie powoduje podrożenie prądu u Polaków– mówi.Ten prąd drożeje najszybciej w Unii Europejskiej, jest już najdroższy zaraz po Danii. I to jest niebywały skandal.Według polityka PiS wiatraki i farmy fotowoltaiczne mają pierwszeństwo w dostępie do sieci, blokując miejsce dla tradycyjnych elektrowni, które mimo wszystko muszą pracować cały czas.Każde odnawialne źródło energii tak naprawdę jest dodatkiem w kosztach do tego, co i tak musimy utrzymać– ocenia.Za źródło problemu uważa „uleganie lewicowej ideologii, antyludzkiej i aspołecznej”, wspieranej przez silne grupy interesu.Orban, Kreml i gest prezydenta NawrockiegoCzarnek odniósł się także do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego, który odwołał dwustronne spotkanie z Viktorem Orbánem przy okazji szczytu V4. Uzasadnienie Pałacu Prezydenckiego wiązało tę decyzję z niedawną wizytą szefa węgierskiego rządu w Moskwie.Pan prezydent Karol Nawrocki jest osobą ściganą przez Federację Rosyjską Putina za demontaż pomników Armii Czerwonej. Chce dać do zrozumienia naszemu przyjacielowi Wiktorowi Orbanowi, że wizyta face to face z Putinem kilka dni przed spotkaniem z osobą ściganą przez Rosję nie powinna mieć miejsca– tłumaczy Czarnek.Przyznaje, że decyzja „jest kontrowersyjna”, ale wynika z realnej różnicy podejścia do Kremla po 24 lutego 2022 r.Jednocześnie zapewnia, że strategiczna współpraca z Budapesztem trwa.Węgry pozostają naszym ogromnym sojusznikiem w walce o normalność Europy. Tu się nic nie zmienia– zapewnia, przywołując własne projekty naukowe realizowane z węgierskimi partnerami.Weto do „ustawy łańcuchowej” – tak; futerka – niePoseł PiS pochwalił prezydenta za weto wobec tzw. ustawy łańcuchowej, która – jak twierdzi – mogła zwiększyć ryzyko niebezpiecznych ataków psów.Wyszedł naprzeciw oczekiwaniom ogromnej części społeczeństwa, która nie chce narazić siebie i swoich dzieci na niebezpieczeństwo– mówi.Inaczej ocenia brak weta do ustawy likwidującej hodowlę zwierząt futerkowych w Polsce. Uznaje ją za szkodliwą gospodarczo i wątpliwą konstytucyjnie, choć przyznaje, że prezydent działał na wniosek samych hodowców, liczących na gwarancje odszkodowań i możliwość przeniesienia produkcji za granicę.Jestem przekonany, że ta ustawa jest niekonstytucyjna. Podpowiadałbym skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego– mówi.Będziemy z naszych kieszeni płacić za likwidację branży, która i tak odrodzi się poza Polską.„Bankructwo NFZ” i dziura 300 mldW części poświęconej ochronie zdrowia Czarnek mówi wprost o „bankructwie NFZ” i zarzuca rządowi Tuska, że jego jedyną strategią jest ograniczanie świadczeń i „zrzucanie wszystkiego na samorządy”.U nich strategią jest ograniczenie świadczeń, niepłacenie za nadwykonania, dyskusja o likwidacji 30 proc. szpitali, ograniczanie refundacji leków 65+– wylicza.Recepty na wyjście z kryzysu upatruje w zmianie polityki finansowej państwa i pobudzaniu przedsiębiorczości.Jak nie ma pieniędzy w budżecie państwa, w tym w NFZ, to święty Boże nie pomoże . Trzeba wrócić do normalnej polityki finansowej, a nie do dziury budżetowej 300 mld zł.Ostro porównuje własne rządy z obecną ekipą:My podnieśliśmy dochody budżetowe z 290 do ponad 600 mld zł w osiem lat. Oni rządzą dwa lata i przy dobrej koniunkturze dochody urosły o 40 mld. To jest pytanie: dlaczego?Dywersja na kolei i „paraliż służb”Czarnek wraca też do niedawnego aktu dywersji na linii Warszawa–Lublin, przypisywanego grupie działającej na zlecenie Rosji. Najostrzejsze słowa kieruje jednak nie pod adresem funkcjonariuszy, lecz ich przełożonych.Nie mamy pretensji do zwykłych funkcjonariuszy CBA, ABW, policji, straży granicznej. Mamy pretensje do tych, którzy nadzorują służby i paraliżują ich pracę– mówi, wskazując na ministrów Tomasza Siemoniaka i Marcina Kierwińskiego.Przypomina, że główny podejrzany był wcześniej skazany na Ukrainie za dywersję na rzecz GRU.Jeżeli służby nie są w stanie zatrzymać na granicy człowieka, którego Ukraina skazała za akty dywersji i współpracę z rosyjskim wywiadem, to znaczy, że koordynacja służb nie istnieje– ocenia.Dopóki Kierwiński, Siemoniak i Tusk będą zawiadywać państwem, wszyscy możemy czuć ogromne niebezpieczeństwo– dodaje.PiS i Konfederacja: konkurencja, ale bez „wojny”Na koniec Czarnek odniósł się do relacji PiS–Konfederacja. Zapewnia, że mimo ostrych spięć w mediach społecznościowych „wojny na prawicy nie ma”.Partia Prawo i Sprawiedliwość jest ogromną partią. W tak wielkiej rodzinie są spory – to oczywiste. Ale żadnego rozłamu nie ma– podkreśla.Z sympatią mówi o rozmowach z sympatykami Konfederacji na spotkaniach w terenie i chwali „rzeczową dyskusję”.Pytany o możliwą wspólną koalicję po wyborach, odpowiada ostrożnie:Dziś jesteśmy konkurentami i będziemy nimi do wyborów. Co będzie później, pokaże wynik. Oby była możliwość współpracy na prawicy, która da rząd prawicowy, a nie kolejny rząd Tuska– podsumowuje.

Radio Wnet
„Europa się rozbroiła”. Wildstein: Bez naszego regionu nie powstanie nowy porządek bezpieczeństwa

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 1, 2025 14:15


Bronisław Wildstein w Poranku Radia Wnet przypomina, że zbyt szybko przywykliśmy do myśli, iż ujawniony amerykańsko-rosyjski plan „po prostu jest”, tymczasem to sygnał fundamentalnej zmiany strategicznej.My już tak trochę zapomnieliśmy o tym ujawnionym ponad tydzień temu planie pokojowym amerykańsko-rosyjskim, a właściwie amerykańskim. Ale on wskazuje nam kierunek, w jakim podąża Donald Trump, obecny prezydent– komentuje pisarz.Wildstein podkreśla, że sam sposób prowadzenia rozmów pokazuje ich charakter. Jak mówi, „te rokowania są prowadzone głównie z Rosją, ponad głowami Ukrainy".Zresztą nie tylko ponad głowami Ukrainy, bo tam były pasusy dotyczące Polski, a nikt Polski o zdanie nie zapytał. To jest taka imperialna postawa amerykańska, która może wywoływać sprzeciw– dodaje.W jego ocenie Trump fundamentalnie nie rozumie rosyjskiej polityki, bo próbuje sprowadzić ją do logiki handlowej.Trumpowi się wydaje, że da się to załatwić poprzez ekonomiczną transakcję. Że jeśli to opłaci się Rosji ekonomicznie, to ona powinna na to pójść. Ale nie na tym polega polityka rosyjska. Ta wojna Rosji się nie opłaca ekonomicznie. Cała polityka Putina się Rosji ekonomicznie nie opłaca– zaznacza.Wildstein przypomina, że Rosja od stuleci nie kieruje się kalkulacją gospodarczą, tylko „stawia na imperialny rozwój, na odzyskanie swojej strefy wpływów, zastraszenie sąsiadów i zdominowanie obszaru, który uważa za własny".Megalomania i sprawczość Trumpa. „To ma dwie strony”Wildstein zaznacza, że nie chodzi jedynie o błędną ocenę Rosji. Ważne jest także to, jak Trump widzi siebie samego.Trump chce pozostać w historii jako ten, który zawarł układ pokojowy z Rosją, coś, czego nie udało się jego poprzednikom– wskazuje. Jednocześnie przypomina, że ta sama cecha potrafiła czynić Trumpa politykiem skutecznym:„To jest polityk niesłychanie sprawczy. On potrafił odwrócić nieomal historię w Ameryce, zmienić charakter Partii Republikańskiej, zdobyć władzę wbrew wszystkim. Ale w polityce międzynarodowej potrafi zachowywać się zupełnie nieracjonalnie, zwłaszcza wobec Rosji”.Dlatego, jak mówi, iluzją jest myślenie, że Ameryka może po prostu się wycofać.To nie jest prawda, że Stany mogą się zamknąć na swoim obszarze. Izolacjonistyczny projekt MAGA jest nie do zrealizowania. Gdyby Ameryka zamknęła się w granicach swojego państwa, byłaby to katastrofa. Jej interesy są światowymi interesami– mówi.Europa rozbrojona i niekonsekwentna.Wildstein zwraca uwagę, że Europa ma potencjał, by realnie wzmocnić Ukrainę, ale sama z siebie ten potencjał wytraca. Podkreśla, że gospodarczo przewyższa Rosję wielokrotnie, choć nie potrafi tego przełożyć na działanie.Europa sama się rozbroiła. Teoretycznie byłaby w stanie naprawdę wspomóc Ukrainę tak, żeby mogła odparć rosyjską inwazję– ocenia. Problemem, jak wyjaśnia, są narodowe interesy i brak decyzji. Państwa UE nie wykorzystują dostępnych narzędzi i wciąż pozostają uwikłane w zależność od Moskwy.Nie potrafią wykorzystać zamrożonych rosyjskich funduszy, nie potrafią zrezygnować z rosyjskich surowców. Europa ciągle pośrednio kupuje gaz i ropę od Rosji– mówi.Wildstein podsumowuje, że w tej kwestii nawet krytyka Trumpa jest uzasadniona, bo europejskie deklaracje stoją w sprzeczności z realnymi działaniami.Nowa architektura bezpieczeństwaWildstein uważa, że załamanie tradycyjnego motoru europejskiego – osi francusko-niemieckiej – stwarza przestrzeń dla nowego układu.Ten układ niemiecko-francuski zgrzyta bardzo mocno. Niemcy chcą prowadzić swoją politykę. To otwiera możliwość przeformułowania relacji Ameryki z Europą– mówi.Według niego USA mogą oprzeć się na państwach realnie zagrożonych Rosją. Wskazuje, „tym kimś innym mogą być państwa Europy Środkowo-Wschodniej – od krajów skandynawskich po Turcję. Ten stan rzeczy otwiera przed nami wielkie szanse”.Zastrzega jednak, że Polska musi chcieć podmiotowości.To możliwe wtedy, kiedy Polacy wybiorą władzę, która chce podmiotowości polskiej, a nie są klientami Berlina– zaznacza. 

Radio Wnet
„Nie zaczynajmy reformy od zabijania szpitali powiatowych”. Dr Żochowski o kłamstwie założycielskim systemu

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 1, 2025 17:23


Krzysztof Żochowski ze Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych mówi w Poranku Radia Wnet, że kryzys ochrony zdrowia nie jest nowym zjawiskiem, ale trwałym mechanizmem, wynikającym z błędnych założeń systemu. W jego ocenie to właśnie polityczna fikcja – obietnica pełnego, powszechnego dostępu do usług zdrowotnych przy jednocześnie jednych z najniższych nakładów w Europie – stworzyła dzisiejszą zapaść.Ten kryzys jest zjawiskiem permanentnym, ale to wynika z pewnego kłamstwa. To wynika z kłamstwa założycielskiego systemu opieki zdrowotnej w Polsce, gdzie każdemu zawsze wszystko się należy, praktycznie pełny dostęp do usług zdrowotnych za najniższą w Europie składkę– mówi.Dyrektor podkreśla, że koszty medycyny są w gruncie rzeczy podobne na całym świecie, bo urządzenia i leki produkuje kilka globalnych firm, a koszty ich wytwarzania są stałe.Medycyna kosztuje mniej więcej tyle samo wszędzie. (…) Jeżeli jest jeden producent, to on ma te same koszty. A w Polsce są takie same choroby jak w innych krajach europejskich, tylko część PKB przeznaczona na opiekę zdrowotną szoruje po dnie– dodaje.Przez lata, jak tłumaczy, narastał „dług zdrowotny”, zwłaszcza po pandemii. Szpitale próbowały go odrabiać, ale teraz znów zaczyna się hamowanie.Nadchodzi czas ostrego hamowania w związku z brakiem środków finansowych… kolejki zaczną się wydłużać– podkreśla.Likwidacja szpitali powiatowych? „To nie tam leży problem”W ostatnich tygodniach powróciła informacja o planie likwidacji nawet 30 proc. szpitali, w praktyce głównie powiatowych. Żochowski stanowczo sprzeciwia się takiemu kierunkowi i wskazuje, że pacjenci trafiają do szpitala powiatowego nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że system podstawowej opieki zdrowotnej i specjalistycznej ich nie obsługuje.To, że człowiek idzie do szpitala powiatowego, nie wynika z tego, że jemu już tak bardzo jest źle w domu, on by tak koniecznie chciał się na parę dni położyć. To wynika z niewydolności POZ-u i specjalistyki. (…) Gdyby człowiek w sensownym czasie zrobił badania i dostał konsultację, wielu chorych w ogóle by do szpitala nie trafiło– dodaje.Dlatego apeluje o właściwą kolejność reform. Jak stwierdza, "zanim zamordujemy jedną trzecią polskich szpitali (…) zapewnijmy Polakom możliwość sprawnego korzystania z POZ-u i specjalistyki”. Żochowski przypomina, że sieć szpitali była budowana w realiach dawnych dróg, połączeń i możliwości transportowych. Dziś kluczowe jest bezpieczeństwo pacjenta, zwłaszcza w stanach nagłychDla mnie kluczowym parametrem jest złota godzina. Jeżeli chory w odpowiednim terminie tej pomocy nie dostanie, to potem już nie ma o czym gadać. Albo umiera, albo zostaje kaleką– wskazuje.Powiatowe centra zdrowia i dramat fatalnych wycenJako wiceszef Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Żochowski przedstawia propozycję środowiska: powiatowe centra zdrowia oparte na diagnostyce, leczeniu i sprawnym transporcie medycznym. Ale problemem – jak podkreśla – są nie tylko braki finansowe, lecz także niesprawiedliwa struktura wycen świadczeń. Obecnie podstawowe dziedziny – interna, chirurgia ogólna, ginekologia – są dramatycznie niedoszacowane. To działa jak finansowa kara dla szpitali powiatowych.Interna, chirurgia ogólna, podstawowa ginekologia – z tych chorób nie jesteśmy w stanie utrzymać szpitala. One są tak fatalnie wycenione, że gdyby szpital powiatowy zajmował się wyłącznie tym, do czego jest przeznaczony, natychmiast byłby bankrutem– opisuje.Jednocześnie niektóre specjalizacje mają wyceny oderwane od realnych kosztów.Mamy półki z konfiturami, gdzie pieniądze idą szerokim strumieniem… laryngologia, kardiologia, niektóre procedury neurochirurgiczne. Tam powstały kominy wycenowe. To wielka, niegodziwa niesprawiedliwość. Od zawsze o tym krzyczę, ale to wołanie na puszczy– wskazuje. 

Rzeczpospolita Audycje
Polityczne Michałki | Wojna w PiS bez końca i na wielu frontach jednocześnie, machina Tuska się rozkręca

Rzeczpospolita Audycje

Play Episode Listen Later Nov 28, 2025 45:20


W nowym odcinku „Politycznych Michałków” Michał Szułdrzyński i Michał Kolanko omawiają trzy kluczowe zjawiska ostatnich dni: wewnętrzną wojnę frakcji w Prawie i Sprawiedliwości, niespodziewanie mocną jesień Donalda Tuska oraz pierwszy tydzień Włodzimierza Czarzastego na fotelu Marszałka Sejmu.Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl

Analizy Live
S&P 500 na 8000? Prognozy 2026, Fed i „Złotowłosa” Polska

Analizy Live

Play Episode Listen Later Nov 28, 2025 51:02


Wall Street już gra pod rok 2026 – prognozy największych banków inwestycyjnych zakładają, że S&P 500 może dojść nawet w okolice 7 500 – 8 000 pkt, napędzany wydatkami na AI i wciąż rosnącymi zyskami spółek. Jednocześnie Fed opisuje w „Beżowej księdze” gospodarkę „dwóch prędkości”: bogatsi konsumenci nadal wydają, podczas gdy reszta Amerykanów zaciska pasa. Do tego tańsza ropa, potencjalnie łagodniejsza inflacja i scenariusz „Złotowłosej” gospodarki w Polsce według ekonomistów mBanku. Co z tego wynika dla portfeli, funduszy i złotego? O tym w ostatni roboczy dzień listopada 2025 mówią Rafał Bogusławski i Robert Stanilewicz. Zapraszamy!!

Radio Wnet
„Yad Vashem przekroczył Rubikon”. Prof. Chwalba o fałszowaniu historii i niemiecko-izraelskiej narracji

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 26, 2025 16:29


W audycji "Żebyś wiedział" Radia Wnet odbyła się obszerna i mocna rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą, historykiem specjalizującym się w dziejach Polski i Europy Środkowej. Pretekstem do zaproszenia profesora był głośny wpis Instytutu Yad Vashem, w którym przy fotografii opasek z Gwiazdą Dawida pojawiło się sformułowanie „żydowskie opaski z Polski”. Sformułowanie to — w opinii wielu obserwatorów, w tym byłego ambasadora RP Marka Magierowskiego — zacierało odpowiedzialność sprawców i sugerowało nieprawdziwe związki między Polską a systemem represji wprowadzonym przez III Rzeszę.Program rozpoczął się od przytoczenia wypowiedzi Marka Magierowskiego z anteny TOK FM: „Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie słyszałem żadnego polityka izraelskiego, historyka, eksperta, który publicznie wypowiedział się pozytywnie o Polsce. (…) Ten wpis w takiej formie został opublikowany intencjonalnie.”Profesor Chwalba nie krył, że podziela diagnozę byłego ambasadora. „No trudno się nie zgodzić z panem ambasadorem Markiem Magierowskim. (…) Zna relacje polsko-izraelskie, zna środowiska żydowskie jak przysłowiową własną kieszeń” – mówił na początku rozmowy.Zdaniem historyka wpis Yad Vashem nie był zwykłą wpadką komunikacyjną, lecz świadomym zabiegiem retorycznym. Jak podkreślił: „Napisano coś, co nigdy nie miało miejsca, co jest kłamstwem. To nie kwestia doprecyzowania, tylko posługiwania się fałszywą informacją, która gdzieś już tam biegnie po łączach światowych.”Prowadząca zwróciła uwagę, że w tekście Yad Vashem słowo „niemieckie” pojawia się tylko raz i to dopiero w drugim akapicie, natomiast dalej w opisie mówi się już wyłącznie o „Generalnym Gubernatorstwie”, bez wyjaśnienia, czym ta struktura była i kto ją tworzył.Profesor skomentował: „Nie sądzę, żeby ktokolwiek na świecie wiedział, czym było Generalne Gubernatorstwo. (…) Ta niewiedza powoduje, że tego rodzaju wpis jest bardzo groźny.”W dalszej części rozmowy prof. Chwalba pokazywał szerszy kontekst: skąd bierze się zderzenie polskiej i izraelskiej pamięci. Podkreślał, że obie narracje funkcjonują obok siebie, niemal bez styku. „Te pamięci są równoległe, one się nie przenikają. Każdy widzi to, co chciałby zobaczyć.”W jego ocenie środowiska żydowskie koncentrują się na swojej traumie, często pomijając skalę polskich ofiar. „Najczęściej Żydzi nie wiedzą, że w Auschwitz byli mordowani Polacy, że ponad sto tysięcy Polaków zostało zamordowanych.” Jednocześnie — zauważył profesor — część izraelskich publicystów formułuje ogromne, niepodparte dowodami liczby, mówiąc o „morzu krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków”.Profesor wskazał też głębsze, polityczne tło tego typu narracji. Jego zdaniem część izraelskiego dyskursu o II wojnie światowej jest zbieżna z niemiecką polityką historyczną. „Polityka historyczna niemiecka wybiela zbrodnie niemieckie i podkreśla współodpowiedzialność narodów podbitych. (…) Ta polityka niemiecka jest spójna z polityką historyczną Izraela.”W jego ocenie nie jest przypadkiem, że Yad Vashem — instytucja państwowa — formułuje narracje zgodne z tym, co Niemcy od lat starają się utrwalać na arenie międzynarodowej: rozmywanie odpowiedzialności III Rzeszy i eksponowanie rzekomej współwiny innych narodów.Profesor podkreślił również, że Polska nie prowadzi silnej i konsekwentnej polityki historycznej. „My reagujemy od przypadku do przypadku. Nie mamy strategii, jak Niemcy, którzy powiedzieli po wojnie: przegraliśmy wojnę, ale musimy wygrać pamięć o niej.”Zapytany, czy Polacy muszą pogodzić się z tym, że co pewien czas pojawiają się na świecie sformułowania w rodzaju „polskie obozy śmierci”, odpowiedział, że jedynym remedium jest stała aktywność państwa i środowisk naukowych, bo bez tego „narracje będą dryfować w kierunku korzystnym dla innych”.W końcowej części rozmowy profesor przedstawił, jak jego zdaniem powinien wyglądać rzetelny wpis Yad Vashem: „Powinien brzmieć, że Polska była okupowana przez dwa państwa — Związek Sowiecki i Niemcy — a wszystkie działania były polityką państwa totalitarnego, które kontrolowało wszystko. Rząd Generalnego Gubernatorstwa był rządem niemieckim.”Na zakończenie prowadząca przypomniała, że w spornym wpisie Instytutu sześć razy pojawia się słowo „Polska”, a tylko raz słowo „Niemcy”, a także, że podpisy pod zdjęciami opasek wskazują je jako „opaski z Polski”.Wpis nie został dotąd skorygowany, mimo interwencji polskiego MSZ.

MamStartup Podcast
Bliski Wschód jako kierunek ekspansji dla startupów. Dlaczego warto i jak się przygotować?

MamStartup Podcast

Play Episode Listen Later Nov 26, 2025 63:17


Coraz częściej polskie startupy spoglądają w stronę Bliskiego Wschodu. Katar, Emiraty czy Arabia Saudyjska kuszą kapitałem, dynamicznie rosnącymi gospodarkami i ambitnymi projektami rozwojowymi. Jednocześnie to rynki wymagające cierpliwości, budowania relacji i zupełnie innego podejścia niż w Europie.O tym, jakie szanse i wyzwania stoją przed founderami, którzy rozważają ekspansję w tym kierunku, rozmawiamy w MamStartup Podcast z Małgorzatą Filipowską, Head of Portfolio w funduszu Seedstars, który inwestuje na rynkach wschodzących w ponad 40 krajach na świecie.

Radio Wnet
Zawieszenie dyrektora XLIV LO w Krakowie. Mariusz Graniczka: Nie zmusiłem ucznia do golenia głowy”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 26, 2025 12:19


Dyrektor XLIV Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie, Mariusz Graniczka, został 24 listopada zawieszony w pełnieniu obowiązków decyzją prezydenta miasta. Stało się to po zawiadomieniu Małopolskiego Kuratora Oświaty, który uznał, że dyrektor mógł naruszyć godność i prawa ucznia, kierując go – w czasie lekcji i bez wiedzy rodziców – do fryzjera. Sprawę zakwalifikowano jako „niecierpiącą zwłoki”, a wobec dyrektora uruchomiono procedury dyscyplinarne.W rozmowie z Radiem Wnet Graniczka szczegółowo opisał swoją wersję wydarzeń. Na początku rozmowy zaznaczył, że głośny spór nabrał medialnego rozgłosu po publikacji w „Gazecie Wyborczej”, która powstała we współpracy z rodzicami ucznia.Obwiniają mnie o to, że zmusiłem ich dziecko i wysłałem je do fryzjera w trakcie jego przyjścia do szkoły. To oczywiście byłoby skandalem, gdyby to wyglądało w ten sposób– mówi. Jednocześnie podkreślił, że – jego zdaniem – opis w mediach to „półprawdy”, a więc: „półprawda to manipulacja, czyli kłamstwo”.https://wnet.fm/2025/11/24/dyrektor-xliv-lo-w-krakowie-zawieszony-to-sygnal-dla-rodzicow-i-uczniow-ze-moga-wszystko/Przedstawił swój przebieg zdarzeń. Według jego relacji uczeń sam zgłosił się do niego po tym, jak wychowawczyni wysłała go do dyrektora by zapytał, czy może mieć taką fryzurę. Graniczka mówił, że rozmowa przebiegała spokojnie, bez presji i przy otwartych drzwiach sekretariatu.On się pyta, czy tę fryzurę może nosić. Powiedziałem: przecież sam wiesz najlepiej, że nie– relacjonuje.Dyrektor twierdzi, że to uczeń zapytał, kiedy powinien fryzurę poprawić i sam wyraził zgodę, by zrobić to tego samego dnia. Graniczka zaproponował jedynie możliwość umówienia wizyty u znajomego fryzjera obok szkoły.Uczeń mówi: dobrze. Pyta, czy może wyjść teraz. Oceniłem sytuację – dojrzały chłopak, trzecia klasa – i podjąłem decyzję: dobrze, idź, umówię cię– dodaje. Według jego relacji uczeń wrócił zadowolony, pokazał efekt i żartował z sekretarką.Napięcie narasta miesiąc późniejJak podkreśla dyrektor, przez kolejne tygodnie nie było żadnych sygnałów o skardze. Sytuacja wróciła dopiero po wyjściu klasowym do Muzeum Narodowego. Według relacji nauczycielek, trzech uczniów – w tym wspomniany już wcześniej – miało zachowywać się skrajnie niewłaściwie. Odebrano im telefony, a chłopcy zapowiedzieli, że zgłoszą to „do kuratorium”.Podczas rozmowy z rodzicami Graniczka twierdzi, że usłyszał zaskakującą relację; rodzice ucznia poinformowali go, że wcześniej zwrócili się już na policję oraz do kuratorium, twierdząc, że nauczycielka bezprawnie zabrała chłopcom telefony.Dyrektor przyznaje, że w rozmowie próbował wytłumaczyć rodzicom, iż w jego ocenie problemy wychowawcze mają głębsze przyczyny. Słowa te zostały jednak odebrane jako obraźliwe i spotkanie zakończyło się w napiętej atmosferze.Graniczka podkreśla, że dopiero kilka dni później dowiedział się o oficjalnej skardze oraz o tym, że sprawą interesuje się prasa. Jego zdaniem odbyło się to bez próby wysłuchania jego strony, a decyzje wstępne zapadły pod presją medialnego rozgłosu. Zaznacza jednocześnie, że – według informacji, które docierają do niego od nauczycieli – w samej klasie chłopiec miał opowiadać o wizycie u fryzjera w sposób żartobliwy i bez poczucia krzywdy.

Radio Wnet
Europa kontra „28 punktów” Trumpa. Kijów lepiej ocenia plan pokojowy UE

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 25, 2025 19:05


Europejski plan pokojowy dla Ukrainy coraz wyraźniej odcina się od tzw. 28 punktów kojarzonych z Donaldem Trumpem. Korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz podkreśla, że dokument przygotowany przez Unię Europejską i Wielką Brytanię wygląda jak propozycja realnego porozumienia – w przeciwieństwie do wcześniejszego projektu, który w Kijowie i w Waszyngtonie często opisywany jest jako zbiór żądań Kremla.Punkty zaproponowane, czy te, które zostały ustalone przez Unię Europejską, ale też Wielką Brytanię, to są punkty, które rzeczywiście bardziej jednak przypominają porozumienie pokojowe, a nie akt kapitulacji Ukrainy– mówi Bobołowicz.Najważniejsze różnice? Europejski plan nie nakłada ograniczeń na państwa UE, w tym Polskę, i nie zakazuje Ukrainie wejścia do NATO czy Unii.W tych punktach Unii Europejskiej nie ma żadnego punktu, który dotyczyłby państw Unii Europejskiej (…) I nie ma też tej perspektywy politycznej zakazywania Ukrainie wstępowania czy do Unii Europejskiej, czy do NATO– zaznacza korespondent. Podkreśla też, że w przeciwieństwie do „28 punktów” nie ma mowy o trwałej, prawnej rezygnacji z ukraińskich terytoriów.W Kijowie plan europejski jest znacznie lepiej oceniany przez komentatorów, choć oficjalna dyplomacja waży słowa.Wszyscy podkreślają, że doceniają starania pokojowe Donalda Trumpa, ale jednocześnie widać po prostu olbrzymią różnicę pomiędzy jednym i drugim planem– relacjonuje Bobołowicz. Jednocześnie dodaje, że wielu republikańskich senatorów uważa projekt Trumpa „jako zbiór żądań Federacji Rosyjskiej”.Problemem pozostaje jednak nie tylko różnica między Waszyngtonem a Brukselą, ale przede wszystkim brak woli po stronie agresora.Doświadczenia tej nocy, wcześniejsze doświadczenia i to, co dzieje się na froncie, poddaje wątpliwość, czy Federacja Rosyjska jest w ogóle zainteresowana jakimkolwiek działaniem pokojowym– ostrzega Bobołowicz. Zwraca uwagę, że z Moskwy płyną sygnały, iż europejski plan (i jego modyfikacje) są „nie do przyjęcia”, a narzucony termin 27 listopada jako data podpisania porozumienia wygląda dziś nierealnie.Dmytro Antoniuk również nie widzi przestrzeni do szybkiego kompromisu między Zachodem a Kijowem.Z jednej strony Ukraina nie może przyjąć tego, co narzucają nam Amerykanie, a z drugiej strony Amerykanie chyba nie chcą przyjąć tego planu europejskiego. Czyli na razie nie widzę, że jest jakiś konsensus– podsumowuje.

Radio Wnet
Spór premiera z prezydentem. Konstanty Pilawa

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 25, 2025 16:24


W Odysei Wyborczej Radia Wnet Konstanty Pilawa, wiceprezes Klubu Jagiellońskiego, podkreślił, że narastające napięcia między prezydentem Karolem Nawrockim a premierem Donaldem Tuskiem stają się jednym z poważniejszych problemów polskiej polityki w czasie, gdy rozstrzygają się kluczowe kwestie dotyczące bezpieczeństwa Europy.Jego zdaniem obie strony konfliktu wykorzystują go na potrzeby polityki wewnętrznej, co prowadzi do osłabienia pozycji państwa.Zwrócił uwagę, że w przekazie rządowym pojawiają się sprzeczności, które dezorientują opinię publiczną oraz partnerów zagranicznych. Radosław Sikorski ostro skrytykował prezydenta w Sejmie, a jednocześnie sygnalizowano, że to Nawrocki powinien zabierać głos w sprawie „28 punktów” dotyczących Ukrainy.Wydaje mi się, że Polacy powszechnie zaczynają zauważać groteskowość tej batalii. Nie da się przez miesiące mówić, że prezydent nie powinien prowadzić polityki zagranicznej, a później oczekiwać, że będzie twarzą Polski zamiast premiera polskiego rządu w Genewie czy Waszyngtonie– zaznaczył Pilawa.Jednocześnie premier Donald Tusk, przed wylotem na szczyt Unia–Afryka, sugerował, że Polska „nie ma tam szczególnych interesów”, a w rozmowach o pokoju „wolna ręka” należy do prezydenta. Zdaniem Pilawy takie sygnały budują obraz niejednoznacznej polityki państwa.Pilawa ostrzega, że konflikt władzy wykonawczej zbiega się z momentem, w którym w Genewie i Waszyngtonie dyskutowane są kluczowe elementy planu pokojowego dotyczącego Ukrainy.Plan pokojowy zostanie sformułowany bez naszej obecności przy stole. To poważne ryzyko dla Polski– stwierdził.W jego ocenie nie chodzi o to, że Warszawa miałaby decydować o losach negocjacji, ale o to, że powinna być w nich obecna, choćby symbolicznie, jako państwo graniczne i ważny sojusznik Ukrainy w pierwszej fazie wojny.Pilawa podkreślił, że nieobecność Polski w rozmowach pokojowych może w długiej perspektywie wpływać nie tylko na politykę, ale na codzienne życie obywateli.To, czy będziemy mogli korzystać z pociągów, usług cyfrowych czy czuć się bezpiecznie na ulicach, będzie zależało od stabilności na wschodzie– zauważył.W jego opinii pogłębiający się konflikt na linii rząd–prezydent w kluczowym momencie może osłabiać spójność strategiczną państwa.Lekcja z przypadku HołowniPilawa odniósł się także do gwałtownego spadku poparcia dla Szymona Hołowni. Jego zdaniem kariera polityczna byłego marszałka to przestroga dla wszystkich obecnych liderów, w tym prezydenta.Zaznaczył, że Karol Nawrocki zbliża się dziś do rekordowych poziomów zaufania, ale to „momentum”, które może w każdej chwili się odwrócić.Pilawa przywołał również swoje wystąpienie podczas seminarium w Pałacu Prezydenckim, w którym mówił o roli elit i ich odpowiedzialności za budowanie wspólnoty. Cytował Wawrzyńca Rymkiewicza, przypominając, że inteligencja miała w polskiej tradycji łączyć, a nie dzielić społeczeństwo:Inteligent miał łączyć różne warstwy społeczeństwa. Dziś kojarzy się raczej z cwaniakiem z Collegium Humanum– powiedział.Wskazał też, że powrót postaci takich jak Włodzimierz Czarzasty czy Marek Siwiec to „ostatni śpiew postkomunizmu”, choć jego zdaniem naturalny proces pokoleniowy ograniczy ich wpływ na współczesną politykę. 

8:10
Duży Format: Polska niepijąca

8:10

Play Episode Listen Later Nov 24, 2025 45:22


Gośćmi Aleksandry Zbroi są Dawid Krawczyk, reporter, autor książki "Cyrk polski", oraz Oliwia Ziębińska, terapeutka uzależnień znana w internecie pod hasłem Regulacja odbiornika. W Polsce alkohol pije się na święta, chrzciny, imieniny. Można go kupić wszędzie niemal o każdej porze. Jednocześnie blisko co piąta osoba decyduje się na abstynencję. Część z nich dlatego, że zmęczyła się kacem, delegacjami na bani i kłótniami po alkoholu. Teraz natomiast męczą ich pytania rodziny i znajomych: "Ze mną się nie napijesz?". Reportaż Dawida Krawczyka o Polsce niepijącej przeczytacie na wyborcza.pl/duzyformat. Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl.

Radio Wnet
Cięcia w kolejowym CPK. „Te linie miały służyć także wojsku”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 24, 2025 17:08


Rozmowa w Poranku Radia Wnet z Szymonem Huptysiem rozpoczęła się od pytania o realne możliwości finansowania CPK – projektu, który po zmianie władzy ugrzązł w niepewności, a którego koszty narastają z każdym miesiącem zwłoki. Huptyś od razu zaznaczył, że problemem nie jest wartość działek wokół lotniska Chopina ani potencjał samego projektu, lecz brak konsekwencji i rezygnacja z zewnętrznego kapitału, który od początku powinien być fundamentem budowy CPK. Podkreślił, że dopiero dziś, z opóźnieniem, decydenci zaczynają rozumieć skalę inwestycji i fakt, że państwowe porty lotnicze nie będą w stanie jej udźwignąć samodzielnie.Inwestycja w Centralny Port Komunikacyjny – lotnisko i cała sieć kolejowa – jest bardzo kosztochłonna, ale rynkowo uzasadniona. Błędem było zrezygnowanie z wkładu finansowego, jaki oferowało francusko-australijskie konsorcjum. To była krótkowzroczna decyzja, która będzie miała daleko idące konsekwencje– powiedział.Jego zdaniem rezygnacja z kapitału zagranicznego została uzasadniona narracją o „repolonizacji”, choć inwestor i tak miał mieć jedynie pakiet mniejszościowy. Dziś – jak podkreśla – rząd sam dochodzi do wniosku, że bez zagranicznych środków się nie da.Co dalej z lotniskiem Chopina? Ogromna szansa, której nie wolno zmarnowaćHuptyś stonował emocje wokół sprzedaży lotniska, ale zaznaczył, że przestrzeń po jego zamknięciu będzie unikalna.To tak wielka przestrzeń, że jest ogromna szansa, aby stworzyć coś nowego, wartościowego, coś co na długie lata będzie służyć mieszkańcom– stwierdził.Stowarzyszenie TAK dla CPK nie narzuca jednego scenariusza, ale podkreśla, że Warszawa nigdy nie miała potencjału urbanistycznego porównywalnego z taką „uwolnioną” działką.75 proc. cięć w programie kolejowym: cios w bezpieczeństwo i spójność krajuKolejna część rozmowy dotyczyła decyzji obecnego rządu o ograniczeniu programu kolejowego CPK o 75 proc. To zamroziło projekty, które były kluczowe nie tylko dla rozwoju, lecz także dla bezpieczeństwa.https://wnet.fm/2025/11/20/dr-orzel-cpk-tuska-pod-niemieckie-interesy-amerykanie-pytaja-gdzie-tory-na-wschod/Program kolejowy został wycięty o 75 proc. Te inwestycje zostały zamrożone. Przykładem jest linia kolejowa nr 29 – Ostrołęka–Łomża–Giżycko – biegnąca w pobliżu poligonów w Orzyszu. To typowa linia dofrontowa, która mogłaby mieć kluczowe znaczenie dla przerzutu wojsk– wskazał.Huptyś podkreślił, że ta inwestycja miała znaczenie nie tylko dla mieszkańców regionów od lat pozbawionych sensownej komunikacji. W jego ocenie linia 29 była jednym z tych projektów, które równocześnie likwidują „białe plamy” na mapie transportowej i wzmacniają wschodnią flankę NATO, tworząc realne zaplecze logistyczne na wypadek kryzysu militarnego.Czy termin 2032 jest realny?Choć oficjalna data oddania lotniska to 2032 rok, Huptyś przyznał, że ma co do tego poważne wątpliwości. Jednocześnie zaznaczył, że stowarzyszenie nie komentuje kwestii geopolitycznych związanych z negocjacjami USA–Ukraina–Rosja. Skupił się na jednej zasadzie: Polska musi być dobrze skomunikowana, bo to wzmacnia pozycję całego państwa.Huptyś odniósł się także do długofalowych planów rozwoju obszaru wokół CPK.Rok 2044 jest tak odległy jak 2006. A od 2006 roku budowa dróg krajowych była realizowana konsekwentnie – mimo zmian rządów. Jeśli nie będzie wywracania projektów co kadencję, można osiągnąć spektakularne wyniki– komentował.Porównał to z historią programów drogowych: rządy PO rozwijały kierunek wschód–zachód, rządy PiS północ–południe – i oba kierunki finalnie złożyły się na jedną spójną sieć. 

Radio Wnet
Aukcja pamiątek z obozów. Hanna Radziejowska o wstrząsającej skali odkrycia

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 19, 2025 13:10


Aukcja w niemieckim domu aukcyjnym wstrząsnęła opinią publiczną zarówno w Polsce, jak i w Niemczech. Wśród wystawionych na sprzedaż przedmiotów znalazły się listy, dokumenty i pamiątki z obozów koncentracyjnych – w wielu przypadkach ostatnie ślady po ludziach zamordowanych przez Niemców.Jak podkreśla Hanna Radziejowska z berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego, skala tej kolekcji i sposób jej zaprezentowania obnażyły problem, którego w Polsce wciąż nie wypowiedziano do końca. Radziejowska przyznaje, że wiadomości o aukcjach takich materiałów w Niemczech niestety nie są zaskoczeniem.Czasami krążą takie materiały, listy z gett, listy z obozów koncentracyjnych, różne dokumenty, których Trzecia Rzesza i cały ten niemiecki system terroru wyprodukował– mówi. Tym razem jednak, jak podkreśla, uderzyła nie pojedyncza pamiątka, lecz rozmiar i precyzja całej kolekcji.Ta kolekcja ewidentnie była zbierana przez wiele lat. Było to podzielone starannie na różne obozy: Pawiak, Dachau, Auschwitz, Majdanek. To była gigantyczna kolekcja– relacjonuje.Wielu badaczy, z którymi rozmawiała, miało poczucie, że czegoś takiego nie widzieli nigdy w życiu. Najbardziej bolesny okazał się jednak fakt, że – wbrew pierwszym medialnym narracjom – znaczna część tych pamiątek dotyczyła nie osób żydowskich, lecz polskich więźniów politycznych.Zdecydowana większość tych materiałów, na pewno więcej niż połowa, to są polscy więźniowie polityczni– podkreśla Radziejowska.Wiele z tych listów prawdopodobnie nigdy nie trafiło do rodzin. Dla części więźniów mogły być jedynym śladem ich ostatnich dni. Tymczasem cena wywoławcza wielu dokumentów wynosiła zaledwie 500 euro.Dylemat etyczny i wątpliwa narracja domu aukcyjnegoDom aukcyjny argumentował, że część materiałów pochodzi od potomków ofiar, a całość miała rzekomo stanowić „projekt badawczy kolekcjonera”. Radziejowska jest sceptyczna wobec takich tłumaczeń.Oni tak napisali, bo potrzebowali się usprawiedliwić. Mówili głównie, że nie chcieli zranić uczuć. Czy tak jest naprawdę?– pyta.Jej zdaniem struktura i sposób zebrania dokumentów sugerują raczej długotrwałe pozyskiwanie obozowych materiałów na rynku kolekcjonerskim. Zwraca uwagę, że w Niemczech właśnie odchodzi pokolenie odpowiedzialne za tworzenie systemu terroru, a w prywatnych domach odnajdują się masowo dokumenty, które nigdy nie powinny trafić do obrotu.Reakcja Polski i dalsze krokiPo nagłośnieniu sprawy przez Międzynarodowy Komitet Auschwitz oraz polskie media, a następnie interwencji polityków, aukcja została wstrzymana. Trwają rozmowy o tym, jak trwale uniemożliwić podobny handel. W grę wchodzi nawet mechanizm prawny nakazujący automatyczne przekazywanie takich przedmiotów do Polski lub instytucji pamięci.Jednocześnie Instytut Pileckiego, mając już kopie części kolekcji, rozpoczął rekonstrukcję losów osób stojących za konkretnymi dokumentami.Odtwarzamy historię, szukamy informacji, co za każdym dokumentem, jaka historia się kryje– zapowiada Radziejowska. Wśród materiałów odnaleziono m.in. listy więźniarek Ravensbrück, członków pierwszego transportu do Auschwitz, dokumenty ofiar Majdanka czy ślady powiązane z działalnością grupy Ładosia.

TOK FM Select
"Lojalny członek koalicji rządzącej". Marszałek Czarzasty zastąpił Hołownię

TOK FM Select

Play Episode Listen Later Nov 18, 2025 15:54


Sejm wybrał dziś Włodzimierza Czarzastego na nowego Marszałka Sejmu. Zmiana na tym stanowisku wynika z zapisów umowy koalicyjnej zawartej między liderami partii tworzących obecny rząd. Jednocześnie posłowie wybrali Szymona Hołownię na wicemarszałka Sejmu. O przebiegu głosowania i jego konsekwencjach politycznych rozmawiamy z posłanką Nowej Lewicy Anitą Kucharską-Dziedzic. Analizujemy nie tylko sam wynik głosowania, lecz także powody, dla których politycy Razem zagłosowali przeciw kandydaturze Czarzastego. Zastanawiamy się, czy świadczy to o pogłębiających się podziałach na polskiej lewicy, czy też był to wyłącznie gest o charakterze manifestacyjnym. Komentujemy również wystąpienia polityków prawej strony sceny politycznej, które poprzedziły wybór nowego Marszałka Sejmu oraz towarzyszącą im atmosferę. W ostatniej części rozmowy pytamy o możliwych współpracowników nowego Marszałka Sejmu. 

CTO Morning Coffee
Brew #54: Polski Rynek VC Pod Lupą. Atlas - Czy Się Klei? Palantir x Polska. Grokopedia i Prawda.

CTO Morning Coffee

Play Episode Listen Later Nov 13, 2025 86:55


Nowy odcinek CTO Morning Brew właśnie wylądował! Wojtek, Tomek i Sebastian  zapraszają na gorący przegląd najciekawszych tematów z pogranicza technologii, biznesu i... geopolityki. Tym razem dyskusja sięga od chińskiej cenzury po polski rynek VC i najnowsze narzędzia AI.Oto, co między innymi czeka na Was w tym odcinku:

Radio Wnet
Ziobro i Romanowski na Węgrzech. Relacja Janusza Życzkowskiego

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 13, 2025 11:23


Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski przebywają na Węgrzech; polscy prokuratorzy chcą zatrzymania i aresztowania tych polityków, którym zarzucono nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości.Janusz Życzkowski, dziennikarz Telewizji Republika, który przebywa w Budapeszcie, w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim opowiadał o swoim spotkaniu ze Zbigniewem Ziobrą, które odbyło się 11 listopada przy pomniku generała Józefa Bema – postaci symbolicznej dla polsko-węgierskiej przyjaźni.Rozmawiałem ze Zbigniewem Ziobrą właśnie tam, przy pomniku Bema. To miejsce ważne dla Węgrów, ale i dla nas. Pytałem go, jakie ma plany po decyzji Sejmu. Odpowiadał spokojnie, że będzie czekał na rozwój wydarzeń.– relacjonował Życzkowski.Były minister sprawiedliwości miał zadeklarować gotowość do współpracy z prokuraturą, proponując przesłuchanie za pośrednictwem konsulatu.On albo jego pełnomocnik złożył oświadczenie, że jest gotów stawić się w konsulacie i odpowiadać na pytania prokuratora. Wskazał dwa miejsca – Budapeszt i Brukselę– mówił dziennikarz oceniając, że gdyby podał tylko Budapeszt, natychmiast zarzucono by mu, że ucieka do Orbána. A on tym ruchem pokazał, że nie boi się również Brukseli. To dobrze przemyślany gest – politycznie i wizerunkowo– ocenił.Jak relacjonował Życzkowski, stan zdrowia byłego ministra jest poważny, choć sam Ziobro stara się to bagatelizować.Mamy do czynienia z osobą bardzo nadwątlonego zdrowia. On sam nie chce tego przesadnie akcentować, bo wie, że przeciwnicy cynicznie to wykorzystują. Ale widać po nim, że jest zmęczony i osłabiony. Jednocześnie zachowuje polityczną odporność – jest w polityce ponad dwadzieścia lat i wie, że to kolejny etap tej drogi– mówił reporter.Powiedział, że nie zamierza uczestniczyć w politycznym cyrku, który próbują rozkręcać Donald Tusk czy Waldemar Żurek. Nie chce brać udziału w spektaklu, który ma go zniszczyć w oczach opinii publicznej– dodał.Węgierska stolica stała się również tymczasowym miejscem pobytu dla Marcina Romanowskiego, byłego wiceministra sprawiedliwości i najbliższego współpracownika Ziobry.Minister Romanowski jest tutaj od roku, więc musiał sobie ułożyć życie. Ma mieszkanie, działa, jest aktywny. Zbigniew Ziobro jest w Budapeszcie od tygodnia. Spotykaliśmy się w centrum, więc nie wiem, jak wygląda jego codzienność, ale widać, że obaj planują tu pozostać dłużej– relacjonował Życzkowski.Dziennikarz wskazał, że z Budapesztu może rozpocząć się nowa faza działań politycznych i medialnych byłych ministrów.Myślę, że obecność obu ministrów tutaj nie jest przypadkowa. To punkt wyjścia do ofensywy informacyjnej i prawnej. Już widzimy pierwsze kroki – minister Romanowski złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Waldemara Żurka, dotyczące jego kontaktów z hiszpańskim dziennikarzem– przekazał reporter.To bardzo interesujący wątek. Widzieliśmy wczoraj Żurka, który reagował nerwowo na pytania. Odcinał się, zaprzeczał, ale pojawiały się sprzeczności. W dojrzałych demokracjach, jeśli na ministra sprawiedliwości pada taki cień, często kończy się to dymisją. Tutaj opinia publiczna ma prawo wiedzieć wszystko, a minister powinien odpowiadać, a nie straszyć dziennikarzy pozwami– komentował.

Radio Wnet
Polityczny spór o nominacje sędziowskie. Gursztyn: To element większej gry

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 13, 2025 23:14


Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zablokowaniu nominacji 46 sędziów stała się kolejnym frontem starcia z rządem Donalda Tuska. Piotr Gursztyn – publicysta, historyk i autor książki „Dlaczego Rosjanie są inni?”, mówi w Radiu Wnet, że nie jest to żaden „nowy etap”, lecz trwająca od pierwszych dni kadencji otwarta wojna polityczna.Publicysta zauważa, że prezydent Nawrocki od początku mierzy się z próbami ograniczenia jego wpływu, m.in. poprzez blokowanie dostępu do informacji niejawnych dla Kancelarii Prezydenta. Ten konflikt – jak podkreśla – „toczy się od dawna, tylko opinia publiczna nie widziała całej skali”.Gursztyn stawia tezę, że działania rządu wobec prezydenta powtarzają schemat znany z czasów Lecha Kaczyńskiego. Jak mówi:„Rząd próbuje zwalczać prezydenta. Trochę na tej zasadzie, którą Donald Tusk miał przećwiczoną jeszcze w czasach Lecha Kaczyńskiego”.Jednocześnie zaznacza, że obecny prezydent jest typem polityka, którego nie da się łatwo zdyskredytować:„Te próby odzierania z godności odbijają się od Karola Nawrockiego. Donald Tusk jest politykiem z przeszłości, a Nawrocki raczej z przyszłości”.„Prezydent korzysta ze swoich uprawnień. Nie da sobie wejść na głowę”Gursztyn podkreśla, że odmowa nominacji sędziowskich była logicznym i legalnym krokiem.Karol Nawrocki – jego zdaniem – wysłał jasny sygnał, że nie zamierza ustępować wobec nacisków rządu.Pan prezydent sam powiedział: skorzystałem ze swojego prawa. To sygnał, że nie da sobie wejść na głowę. On ma silną osobowość i działa konsekwentnie– ocenił.Publicysta podkreśla jednak, że Nawrocki nie jest politykiem kierującym się logiką „wiecznego konfliktu”. Przypomina, że współpraca z MON w sprawie nominacji generalskich przebiegała poprawnie, bo – jak zaznacza –„Kosiniak-Kamysz działał w granicach prawa i nie podrzucał kłód pod nogi prezydentowi”.Nowa odsłona konfliktu o sądyMinisterstwo Sprawiedliwości oczekuje uzasadnienia odmowy nominacji i sugeruje, że decyzja prezydenta otwiera nowy rozdział sporu z rządem. Gursztyn zwraca uwagę, że wbrew narracji Waldemara Żurka nie było realnej szansy, aby Karol Nawrocki podpisał listę, której nie podpisał wcześniej Andrzej Duda.Publicysta dodaje, że to dopiero początek większej konfrontacji, bo rząd Tuska potrzebuje konfliktu.Zakładam, że będzie eskalacja. Dla premiera Tuska to wygodne – nie ma sukcesów gospodarczych ani społecznych, więc konflikt z prezydentem staje się igrzyskiem– mówił. 

Stan po Burzy
Telus opchnął działkę. Żurek chce wsadzić Ziobrę. Berkowicz nie słyszał, że kradnie #OnetAudio

Stan po Burzy

Play Episode Listen Later Nov 2, 2025 24:39


Ta działka może PiS sporo kosztować. Tuż po przegranych wyborach — gdy stało się jasne, że władzę przejmie rząd Donalda Tuska — w kierowanym przez ministra Roberta Telusa (PiS) resorcie rolnictwa ruszyły ekspresowe prace nad opchnięciem atrakcyjnej państwowej działki milionerowi Piotrowi Wielgomasowi. Rodzina Wielgomasów to twórcy przetwórczej firmy Dawtona i znajomi Telusa. Minister bywał na ich podwarszawskim ranczu wielokrotnie, także w kampanii wyborczej, gdy ruszyły przygotowania do sprzedaży działki. Cóż za niespodzianka — mimo administracyjnych przeszkód, sprzedaż tuż przed nastaniem Tuska się udała, a kluczowe dokumenty łącznie z aktem notarialnym zostały skompletowane w 24 godziny. Tak się składa, że od lat było wiadomo, że 160 ha działka w miejscowości Zabłotnia (Mazowsze) jest kluczowa dla sztandarowego projektu PiS — Centralnego Portu Komunikacyjnego. Miały przez nią biec tory szybkiej kolei do Warszawy — trudno o bardziej symboliczną inwestycję związaną z CPK. Działkę sprzedał podległy Telusowi Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który ukrywał transakcję przed spółką budującą CPK. Ta sprawa to cios w samo serce etosu PiS, w którym CPK ma być imperialnym symbolem Polski, realizującym dalekosiężne wizje Jarosława Kaczyńskiego. A tu imperialny symbol się rypnął, bo paru pisowców dopięło mały deal — za jakieś 20 baniek. Szkopuł w tym, że jeśli budowa CPK ruszy, to deal zyska na wartości — ta ziemia może być wówczas warta nawet 20 razy tyle. Dlatego też początkowo Kaczyński zarządził rzeź. Hurtowo zawiesił wszystkich pisowców, którzy przyłożyli swe łapki do sprzedaży działki Wielogomasowi — na czele z Telusem. Liczył, że to ograniczy wizerunkowe i polityczne straty. Ale szybko zmienił front, bo uznał, że politycznie korzystniejsze będzie przekonywanie swego elektoratu, że nic się nie stało — wielokrotnie się to sprawdzało przy okazji innych afer PiS. Dlatego teraz pisowcy idą w zaparte. Atakują rząd Tuska, twierdząc, że może wykupić tę działkę za pierwotną cenę — co wcale nie jest takie proste. Jednocześnie przekonują, że obecna władza późno zajęła się aferą dlatego, że Wielgomasowie wyłożyli 130 tys. zł na kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego. Ale zasadnicze pytanie wciąż jest proste: czemu Telus i jego ludzie w ostatniej chwili i w tajemnicy przed CPK sprzedali Wielgmasowi działkę, przez którą miały biec szybkie tory? Sprawa działki jest od lipca w prokuraturze, choć faktem jest, że do tej pory nic się w tym śledztwie nie działo. Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka czują, że teraz zacznie się dziać. Dla władzy ta sprawa to idealny oręż do walki z propagandą PiS — od tej chwili każde wezwanie Jarosława Kaczyńskiego czy Karola Nawrockiego do budowy CPK Donald Tusk będzie mógł zbywać hasłem o pisowskim złodziejstwie. Zresztą władza ruszyła pełną parą z prokuratorskimi rozliczeniami — minister sprawiedliwości Waldemar Żurek chce aresztować Zbigniewa Ziobrę za przekręty w Funduszu Sprawiedliwości. Stosuje przy tym prawny wytrych, który umożliwia postawienie poważnych zarzutów także innym politykom z wierchuszki PiS.

Powojnie
Czy Breżniew ufał Niemcom? Trudna przyjaźń z Honeckerem i spór NRD z ZSRR o którym milczała komunistyczna propaganda.

Powojnie

Play Episode Listen Later Oct 3, 2025 18:48


Hej, 3 października 1990 roku zjednoczenie Niemiec stało się faktem. W związku z rocznicą tego wydarzenia postanowiłem wrócić do wątku niemieckiego w ramach serii Powojnie. Erich Honecker w 1971 roku przejął władzę we Niemieckiej Republice Demokratycznej. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wsparcie Moskwy. Ojcem Chrzestnym jego politycznego sukcesu był Leonid Breżniew. Przywódca Związku Radzieckiego był przekonany, iż Niemiec będzie mu w pełni posłuszny. Tymczasem Honecker nie zamierzał być w pełni zależny od Kremla. Irytowała go m.in. bezczynność ZSRR w związku z wydarzeniami sierpniowymi w Polsce w 1980 roku. Coraz częściej dawał do zrozumienia, iż nie jest zadowolony z faktu, że Breżniew ma coraz mniej do powiedzenia na Kremlu. Naciskał Sowietów na bardziej zdecydowane reakcje względem tak zwanej kontrrewolucji. Jednocześnie chciał, aby NRD stało się pomostem między wschodem a zachodem. Jak wyglądały bezpośrednie relacje Honeckera i Breżniewa na przestrzeni lat? O tym w najnowszym odcinku.

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka
Raport o stanie świata - 27 września 2025

Raport o stanie świata Dariusza Rosiaka

Play Episode Listen Later Sep 27, 2025 122:00


Donald Trump zaprezentował przywódcom państw arabskich swój plan pokojowy dla Strefy Gazy. Zakłada on zawieszenie broni, zwolnienie przez Hamas zakładników, rozmieszczenie w Gazie sił stabilizacyjnych oraz wycofanie stamtąd Izraela. Jednocześnie prezydent USA skrytykował Wielką Brytanię, Francję i kilka innych państw Zachodu, które uznały państwowość Palestyny. W poniedziałek w Waszyngtonie będzie z nim rozmawiał Benjamin Netanjahu, któremu propozycja Trumpa krzyżuje własne plany, m.in. zapowiadanej coraz śmielej aneksji Zachodniego Brzegu Jordanu. Tymczasem armia izraelska bombarduje miasto Gaza. Tylko w czwartek zginęło tam kilkadziesiąt osób, a dalsze ataki zagrażają milionowi Palestyńczyków. Dariusz Rosiak relacjonuje w tym tygodniu bezpośrednio z Jerozolimy, skąd opowie o reakcjach Izraelczyków na amerykańską propozycję oraz o tym, jak wojna w Strefie Gazy zmieniła życie wszystkich w regionie.W niedzielnych wyborach obywatele Mołdawii zadecydują o tym, czy ich kraj będzie nadal dążył do członkostwa z Unią Europejską. Partia prezydent Mai Sandu może utracić większość w parlamencie – a tego bardzo chciałby Władimir Putin. Dlaczego w Mołdawii tak silne są nastroje prorosyjskie?Trzy lata po eksplozjach, które uszkodziły gazociągi Nord Stream 1 i 2, wciąż nie wiadomo, kto stał za tym sabotażem. A w Niemczech pojawiają się pomysły wznowienia dostaw gazu z Rosji. Czy to możliwe – i czemu mogą w tym pomóc Amerykanie?Stany Zjednoczone wracają do paliw kopalnych i utrudniają naukowcom badania klimatu. Czy osiągamy właśnie moment, w którym na zapobieżenie planetarnej katastrofie będzie po prostu za późno?Eksperci ONZ wzywają federacje sportowe FIFA i UEFA do wykluczenia z rozgrywek międzynarodowych piłkarskiej reprezentacji Izraela. Jaki sens mają sportowe sankcje? Oraz jaką siłę w polityce stanowią kibice?Rozkład jazdy: (03:06) Dariusz Rosiak w Jerozolimie — zaczynamy kolejny „Raport” wyjazdowy(14:18) Gershon Baskin, negocjator w rozmowach z Hamasem, o nastrojach w Izraelu(28:40) Dariusz Rosiak o tym, czym Izrael różni się od Rosji (32:46) Jakub Pieńkowski: Czy Mołdawia zwróci się w stronę Rosji?(54:22) Podziękowania(1:00:52) Marcin Pośpiech: Czy Nord Stream wraca do łask?(1:13:56) Szymon Malinowski: Zmiany klimatu: czy już jest za późno?(1:33:13) Simon Kuper i Michał Banasiak: Futbol i polityka(1:59:47) Do usłyszenia---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ ⁠https://patronite.pl/DariuszRosiak⁠Subskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠⁠➡️ ⁠https://dariuszrosiak.substack.com⁠Koszulki i kubki Raportu ➡️ ⁠https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/⁠ [Autopromocja]

8:10
„Rosja przygotowuje się na wojnę, podejmuje wszystkie działania ofensywne. My się tylko bronimy”

8:10

Play Episode Listen Later Sep 27, 2025 39:31


Europa doświadcza coraz częstszych naruszeń przestrzeni powietrznej, ataków dronów i zakłóceń systemów GPS. Jednocześnie Rosja testuje odporność państw NATO i próbuje przesunąć uwagę Zachodu z Ukrainy na obronę własnych granic. W nowym odcinku „Przysposobienia Obronnego” Dorota Roman rozmawia z dr Aleksandrem Olechem, ekspertem Defence24 i wykładowcą Baltic Defence College w Estonii, o tym, co oznacza dla Europy wojna hybrydowa, jakie są jej słabe punkty i czy obecne sojusze wystarczą, by zapewnić bezpieczeństwo.

Sukces Pisany Szminką - Olga Kozierowska
Biznes w sieci - must have czy kosztowna pułapka?

Sukces Pisany Szminką - Olga Kozierowska

Play Episode Listen Later Sep 25, 2025 33:20


Czy w 2025 roku cyfryzacja stanie się warunkiem przetrwania dla małych i średnich firm? Dlaczego część przedsiębiorców nadal rezygnuje z e-commerce, mimo że rynek rośnie w dwucyfrowym tempie?87% polskich MŚP uważa, że cyfryzacja jest kluczowa dla przyszłej rentowności ich biznesu - to drugi najwyższy wynik w Europie. Jednocześnie aż 66% firm wskazuje koszty jako główną barierę w digitalizacji, a tylko 4% nie planuje żadnych nowych wdrożeń w 2025 roku. Wartość polskiego rynku e-commerce przekroczyła już 150 mld zł i rośnie w tempie 12% rocznie. Niemal 80% internautów kupuje online, a jednak aż 60% firm z sektora MŚP rezygnuje ze sprzedaży internetowej w pierwszym roku działalności.Jakie szanse i wyzwania stoją przed przedsiębiorcami w sieci? Czy proste narzędzia – niewymagające wiedzy programistycznej – mogą być przyszłością e-commerce? Olga Kozierowska rozmawia na ten temat z Magdaleną Chudzikiewicz – General Manager w firmie home.pl, która na co dzień wspiera przedsiębiorców w budowaniu biznesów online.

MIT Sloan Management Review Polska
Podcast MIT SMRP. Prawdziwa rewolucja: sztuczne dane dla sztucznej inteligencji

MIT Sloan Management Review Polska

Play Episode Listen Later Sep 11, 2025 51:38


Firmy od lat zmagają się z problemem niedoboru danych lub ich niskiej jakości. Jednocześnie rosną wymagania dotyczące ochrony prywatności oraz konieczność testowania rzadkich, trudnych do przewidzenia zjawisk. Odpowiedzią na te wyzwania stają się dane syntetyczne – sztucznie generowane zbiory, które wiernie odzwierciedlają statystyczne zależności w danych rzeczywistych, ale nie zawierają wrażliwych rekordów. Wysłuchaj podcastu MIT Sloan Management Review Polska, w którym Artur Skalski wyjaśnia m.in.: • Dlaczego dane syntetyczne mogą być kluczowym zasobem dla firm w erze cyfrowej? • Jak wspierają ochronę prywatności i ograniczają ryzyka prawne? • W jaki sposób umożliwiają testowanie rzadkich zjawisk, takich jak fraudy? • Czym są cyfrowe bliźniaki i jak dane syntetyczne pomagają w ich tworzeniu? Special Guest: Artur Skalski.

Raport międzynarodowy
Zbigniew Parafianowicz: Najwyższy czas, by Rosja poczuła koszty atakowania NATO #OnetAudio

Raport międzynarodowy

Play Episode Listen Later Sep 10, 2025 16:47


[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. W najnowszym odcinku podcastu Raport Międzynarodowy Zbigniew Parafianowicz i Witold Jurasz komentują wydarzenia z nocy z 9 na 10 września. Polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez rosyjskie drony bojowe. Zbyszek Parafianowicz podkreśla, że nie był to przypadek, lecz świadoma prowokacja – element tzw. operacji „szaszłyki”, czyli grillowania wschodniej flanki NATO. Jej celem jest permanentne utrzymywanie państw graniczących z Rosją i Białorusią w stanie niepewności, bez przekraczania progu otwartej wojny.  Zdaniem Witolda Jurasza odpowiedzią musi być skuteczne i bezwzględne zestrzeliwanie jednostek rosyjskich - zarówno dronów, jak i potencjalnie śmigłowców - które mogłyby zapuszczać się w naszą przestrzeń powietrzną, szczególnie w czasie planowanych manewrów Zapad. Prowadzący przypominają incydent z 2015 roku, gdy Turcja zestrzeliła rosyjski bombowiec Su-24, jako prawidłowy tryb reagowania na tego typy sytuacje. Jednocześnie przestrzegają przed strzelaniem „na ślepo” do niezweryfikowanych jednostek latających. Przypadkowe zestrzelenie samolotu cywilnego mogłoby posłużyć Moskwie do propagandowej narracji o „polskich psychopatach” atakujących cywilów.  W rozmowie pojawia się również pytanie o to, jak powinniśmy odpowiedzieć Rosji poza doraźnym reagowaniem. Obok działań militarnych Polska i sojusznicy mogliby wykorzystać sankcje, wydalenia dyplomatów czy blokowanie ruchu towarowego. Zamknięcie przejść granicznych z Białorusią jest już poważnym ciosem nie tylko dla Mińska, lecz także dla interesów Chin, których handel w dużej mierze przebiega tą trasą.  Witold Jurasz proponuje, by NATO przejęło inicjatywę i zaczęło generowało realne koszty dla Moskwy, także poprzez kreatywne i trudne do udowodnienia działania – od cyberataków po użycie dronów w obwodzie kaliningradzkim. Parafianowicz podchodzi do tego ostrożniej, wskazując, że już samo doprecyzowanie sankcji i rozmieszczanie odpowiedniego uzbrojenia na wschodniej flance może być bolesnym i adekwatnym rozwiązaniem.  Obaj komentatorzy podkreślają, że Rosja nieprzypadkowo eskaluje napięcie – odrzuciła ofertę Donalda Trumpa złożoną w połowie sierpnia dotyczącą współpracy w dziedzinie energetyki za wypracowanie rozejmu czy też zawieszenia broni na Ukrainie. Co więcej, Moskwa zacieśnia już i tak bardzo bliską współpracę z Chinami. To wymaga w końcu jasnej odpowiedzi ze strony NATO i Stanów Zjednoczonych, których reakcja – zdaniem Jurasza – jest wciąż zbyt powściągliwa.   Mimo udziału sojuszników, jak choćby holenderskich myśliwców pomagających w strącaniu dronów, większość obowiązków obronnych spada dziś na Polskę. Kończy się czas złudzeń, że bezpieczeństwo zagwarantują „tanie polisy ubezpieczeniowe” w postaci samego sojuszu z Ameryką. Według Zbigniewa Parafianowicza Polska musi wypracować własną specjalizację w odpieraniu prowokacji – na granicy, w powietrzu i na Bałtyku – bo era naiwności i „farmazonów” dobiegła końca. 

Raport międzynarodowy
Jurasz: Nie zarobiliśmy na odbudowie Polski, czemu mielibyśmy zarobić na odbudowie Ukrainy #OnetAudio

Raport międzynarodowy

Play Episode Listen Later Aug 21, 2025 10:39


Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. W najnowszym odcinku podcastu Raport Międzynarodowy Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz rozmawiają o defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego. Obydwaj prowadzący zauważają, że tym razem naprawdę można było poczuć dumę i względne poczucie bezpieczeństwa. Polskie Siły Zbrojne dysponują już bowiem nowoczesnym sprzętem, a celebracje nie sprawiały wrażenia parady Muzeum Techniki. W podcaście mowa jest też o rocznicy śmierci Darii Duginy oraz o stworzeniu przez Ukrainę pocisków rakietowych o zasięgu 3000 kilometrów, które przenoszą ładunek o wadze jednej tony, tym samym Kijów zyskał bardzo poważne możliwości bojowe.   O tym usłyszą Państwo w dostępnym na naszej stronie głównej i kanale YT fragmencie. Pełna wersja podcastu Raport Międzynarodowy dostępna jest w subskrypcji Onet Premium, a w niej Jurasz i Parafianowicz skupiają się na ocenie szczytu, który miał miejsce pomiędzy Donaldem Trumpem i Władimirem Putinem na Alasce. W ocenie obydwu prowadzących prezydent Stanów Zjednoczonych poszedł na zbyt daleko idące ustępstwa, czego wyrazem było również to, że nikt już nie mówi o nałożeniu sankcji na Rosję. Przechodząc do szczytu pomiędzy przywódcami Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i europejskimi liderami w Waszyngtonie, Zbigniew Parafianowicz i Witold Jurasz zgadzają się, że wynikał on z obawy Europy o dużą pobłażliwość Trumpa względem rosyjskich żądań. Na pytanie Jurasza, specjalizujący się w tematyce ukraińskiej Zbigniew Parafianowicz zauważa, że Ukraina jest przy tym gotowa na ustępstwa, które idą znacznie dalej niż zazwyczaj jest to odbierane w Polsce. Obydwaj prowadzący zastanawiają się też, czy realne jest powstanie misji stabilizacyjnej w Ukrainie z udziałem wojsk państw zachodnich.  Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz dociekają przyczyn nieobecności Polskiej reprezentacji w Waszyngtonie i jednoznacznie stwierdzają, że była to niestety porażka naszego kraju. Witold Jurasz w tym punkcie w bardzo jednoznaczny i bezwzględny sposób rozprawia się z tymi, którzy próbują uzasadniać to dyplomatyczne fiasko, twierdząc, że tak naprawdę nieobecność w Białym Domu wyszła nam na dobre. Tego rodzaju próby usprawiedliwiania naszej porażki są żałosne.  W dalszej części prowadzący spierają się o to, czy fakt, iż pomoc Zachodu dla Ukrainy przekazywana jest przez lotnisko w Rzeszowie może być w jakikolwiek sposób skapitalizowana przez naszą dyplomację. W ocenie Jurasza Rzeszów nikogo nie obchodzi, dlatego, że wszyscy rozumieją, że Polsce zależy na tym, by Ukraina broń otrzymywała. Odnotowany zostaje też tekst byłego ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Daniela Frieda, który inaczej niż nasi rodzimi eksperci nie wyklucza, że do porozumienia pomiędzy Rosją a Ukrainą jednak dojdzie.     Na końcu obydwaj prowadzący odnotowują pożegnalną wizytę ambasadora Rosji Siergieja Andriejewa u dziekana korpusu dyplomatycznego, w którym tradycyjnie uczestniczył nuncjusz apostolski. Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz stwierdzają, że żegnają ambasadora Rosji bez szczególnego żalu. Jednocześnie cieszą się z wielu lat spędzonych przez ambasador Andriejewa w Polsce. Rosyjski dyplomata żywił nieukrywaną niechęć do naszego kraju, co z pewnością jemu nastręczyło w czasie pobytu wielu przykrości, a nas pozostawiło z delikatnym schadenfreude. 

MELLINA
Naval: Przyszłość to drony i broń dalekiego zasięgu. MELLINA – Meller

MELLINA

Play Episode Listen Later Aug 15, 2025 73:33


Gościem najnowszej Melliny jest były żołnierz GROM Paweł Mateńczuk znany też jako Naval. Posłuchajcie jak ocenia sytuację w piłkarskiej kadrze i jak największego twardziela doprowadzić do płaczu. Naval został też zapytany przez Marcina Mellera o jego ocenę obecności kobiet w wojsku i to w elitarnych jednostkach. "Nie lubię parytetów" przyznał Naval. Jednocześnie jest zwolennikiem przeszkolenia wojskowego wszystkich. Bez względu na płeć. Ale na konkretnych warunkach. Posłuchajcie na jakich. Naval przyznał też, że nawet najlepiej wyszkolony żołnierz nie będzie tak skuteczny jak szeregowy z dronem. W ten sposób odniósł też co się dzieje na froncie ukraińskim i kiedy widomo konfliktu może zajrzeć do Polski.