POPULARITY
Rozmowa Milo Kurtisa z Piotrem Ikonowiczem o nierównościach społecznych, eksmisjach i kulisach współczesnej polityki. Punktem wyjścia jest reaktywacja Ruchu Sprawiedliwości Społecznej.
Integrowana Produkcja to rozwiązanie, które ma wzmocnić pozycję polskich rolników i zaoferować konsumentom żywność o podwyższonej jakości i pełnej identyfikowalności.W rozmowie poruszony jest temat rozwijającego się w Polsce systemu jakości Integrowanej Produkcji (IP), który nakłada na rolników bardziej rygorystyczne wymagania dotyczące ochrony roślin, nawożenia i kontroli procesu produkcji niż standardowe regulacje obowiązujące w Unii Europejskiej. Punktem wyjścia była informacja o spotkaniu przedstawicieli Stowarzyszenia Wspólna Rola z zarządem Młynów Stoisław, podczas którego omawiano możliwość wprowadzenia na rynek mąki oraz pieczywa powstających wyłącznie z polskiego ziarna certyfikowanego w systemie IP.
Rozmowa Milo Kurtisa z dr. Krzysztofem Jabłonką to barwna, momentami ironiczna podróż przez historię, język i tożsamość. Punktem wyjścia są igrzyska olimpijskie.
Marek Grzybowski, prezes Bałtyckiego Klastra Morskiego i Kosmicznego, był gościem Radia Wnet.Punktem wyjścia rozmowy była setna rocznica Gdyni, ale głównym tematem stały się sankcje wobec Rosji i ich skutki dla transportu morskiego.Zdaniem profesora sankcje nie zatrzymały handlu surowcami, lecz doprowadziły do powstania globalnego mechanizmu ich obchodzenia.„Sankcje stworzyły globalny system omijania sankcji. Ropa jest przeładowywana na legalne statki i trafia do rafinerii jako w pełni legalny surowiec.”Grzybowski wyjaśniał, że w procederze uczestniczą zarówno tzw. floty cieni, jak i jednostki pływające pod oficjalnymi banderami państw Unii Europejskiej. Ropa i gaz są mieszane i sprzedawane dalej jako produkty „czyste” pod względem formalnym.Ekspert zwrócił uwagę na poważne zagrożenia dla Bałtyku.„To są stare zbiornikowce w złym stanie technicznym. Jedna poważna awaria może zablokować porty w całym regionie i doprowadzić do katastrofy ekologicznej.”Jak podkreślał, skala zjawiska jest znana decydentom.„Wszyscy wiedzą, co się dzieje. Satelity i sztuczna inteligencja widzą każdy ruch statków. Problemem nie jest wiedza, tylko reakcja.”Paradoksalnie – jak dodał – to właśnie omijanie sankcji stabilizuje dziś ceny energii.„Gdyby ten system się załamał, gaz i paliwa byłyby dziś znacznie droższe.”/fa
W tym odcinku podcastu na kanale Sprawy Wschodu wyjątkowo nie „czytamy po rosyjsku”, lecz proponujemy czytanie Ukrainy – jako próbę otwarcia nowej audio-przestrzeni rozmowy o wojnie, języku i doświadczeniu współczesności.Bartosz Gołąbek rozmawia z Aleksandrą Brzuzy – rusycystką, tłumaczką literatury współczesnej, wykładowczynią, pasjonatką kina i muzyki rockowej, wielokrotnie obecną na wschodnich rubieżach Europy, w Rosji, na Białorusi, a przede wszystkim w Ukrainie.Rozmawiamy o Ukrainie przez pryzmat historii współczesnej, literatury i języka, a także o tym, jak opowiadać wojnę bez estetyzacji i uproszczeń. Punktem wyjścia są fragmenty książki Brud (Khaki) autorstwa Siergieja Siergiejewicza "Sajgona", w przekładzie Aleksandry Brzuzy. Książka została wydana w 2024 roku nakładem krakowskiej oficyny Ha!art.To literatura surowa i bezkompromisowa, posługująca się językiem wojny i jej zaplecza – językiem, którego nie sposób wygładzić.⚠️ Uwaga: w cytowanych fragmentach pojawia się nienormatywna leksyka, obecna w oryginale i zachowana w przekładzie jako element świadectwa i integralna część narracji.Do formuły „Czytamy po rosyjsku” wracamy już w kolejnym tygodniu.Zapraszamy do słuchania, komentowania i dzielenia się refleksjami.https://www.sklep.ha.art.pl/pl/p/Sergiej-Sergiejewicz-Sajgon-Brud-khaki%2C-tlum.-Aleksandra-Brzuzy/612 Teledyski w reżyserii Aleksandry Brzuzy: Stefanova, Świeżością: https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=rOWi0BXv_Ec&list=RDrOWi0BXv_Ec&start_radio=1 Renola Guna - Namiętność Bohuna https://www.youtube.com/watch?v=Fx6KAQuLWZsStefanova Kobietki Paznokietki https://m.youtube.com/watch?v=NYPUAVkhoYI&list=RDNYPUAVkhoYI&start_radio=1&pp=ygUVc3RlZmFub3ZhIHBhem5va2lldGtpoAcB0gcJCZEKAYcqIYzv Postaw nam kawę: https://buycoffee.to/sprawywschodu
Wystawa „O czym wspólnie marzymy? Globalne związki, porzucone przyjaźnie” przyglądała się zapomnianym sieciom artystycznych relacji budowanych w czasach PRL. Punktem wyjścia były archiwa Zachęty Narodowej Galerii Sztuki, refleksja nad politykami kulturalnymi tamtego okresu, a także nad pojęciem „internacjonalistycznej przyjaźni”, która z jednej strony niosła aspiracje emancypacyjne i solidarnościowe, z drugiej splatała się z zależnościami ekonomicznymi, eksploatacją zasobów i przemocą. Do udziału w wystawie zaproszeni zostali współcześni artyści i artystki – sięgając po dokumenty historyczne i prezentując nowe realizacje – konfrontują te narracje z teraźniejszością. Pytają, co pozostało z dawnych sojuszy po 1989 roku i czy mogą one dziś inspirować inne sposoby myślenia o wspólnej przyszłości. W centrum wystawy znajduje się także rola instytucji kultury: jako przestrzeni dialogu w coraz bardziej zróżnicowanym społeczeństwie, miejsca reagującego na narastającą ksenofobię i mechanizmy wykluczenia, a zarazem laboratorium nowych języków współodpowiedzialności. O wystawie rozmawiamy z krytykiem sztuki Piotrem Kosiewskim, badaczką archiwów Karoliną Zychowicz oraz artystką Marysią Lewandowską, której praca "Let Me Speak" powstała na bazie archiwów Zachęty specjalnie na tę wystawę. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Fot. widok wystawy „O czym wspólnie marzymy? Globalne związki, porzucone przyjaźnie” , Zachęta Narodowa Galeria Sztuki w Warszawie, https://zacheta.art.pl/pl/wystawy/o-czym-wspolnie-marzymy-globalne-zwiazki-porzucone-przyjazni
Poranek Wnet rozpoczyna cykl rozmów o sektorze leśno-drzewnym. Punktem wyjścia są decyzje środowiskowe i moratoria, które – jak wskazuje redakcja – ograniczają pozyskanie drewna w strategicznych rejonach, a w efekcie dotykają nie tylko tartaków, ale całych łańcuchów dostaw. Gościem audycji był Paweł Sałek, poseł PiS, specjalista ochrony środowiska i były doradca prezydenta Andrzeja Dudy.Sałek podkreślił, że branża to nie wąski wycinek gospodarki, ale cały system – od lasu po meble.„To jest cały sektor leśno-drzewny. Ten sektor odpowiada za 4% polskiego PKB. W całym sektorze pracuje około 450 tysięcy ludzi.”„Jedna złotówka z lasu przynosi pięć złotych gospodarce”Poseł PiS przywoływał wskaźniki ekonomiczne, by pokazać skalę ryzyka. Według niego ograniczanie gospodarki leśnej uderza nie tylko w przemysł, ale i w budżety lokalne, rynek pracy oraz bezpieczeństwo surowcowe.„Są takie wyliczenia, że jedna złotówka pozyskana w lesie z tytułu drewna przynosi 5 złotych gospodarce.”W tym miejscu Sałek formułuje tezę, że obecny kurs polityki środowiskowej nie jest „ochroną przyrody”, tylko narzędziem nacisku na polską gospodarkę leśną.„Główne ostrze wymierzone w naszą gospodarkę leśną… jest skierowane poprzez rzekomą ochronę przyrody. Co jest po prostu fałszem i szkodliwym działaniem dla całej gospodarki.”Kolejnym wątkiem rozmowy był pellet – paliwo, do którego w ostatnich latach zachęcano tysiące gospodarstw domowych. Sałek stawia sprawę ostro: problemem ma być brak wsadu, czyli surowca do produkcji.„Pelletu nie ma, pelletu nie będzie na tę chwilę ze względu na to, że po prostu nie ma surowca do wytworzenia tego pelletu… moce przerobowe w naszych firmach są, ale niestety nie ma wsadu.”W jego ocenie ograniczenia w gospodarce leśnej przekładają się bezpośrednio na rynek opału i rosnącą zależność od importu.„Jak nie ma wsadu, to nie ma z czego tego zrobić. Trzeba szukać tego pelletu zupełnie gdzie indziej.”Sałek sporo miejsca poświęcił Lasom Państwowym – zarówno jako strukturze gospodarczej, jak i strategicznemu zasobowi państwa. Krytykował pomysł zmian ustawowych i mechanizmy finansowe, które – jak twierdzi – mają osłabić przedsiębiorstwo.„Dzisiaj po prostu jest skok na Lasy Państwowe, jest propozycja, żeby około 200 milionów rocznie zabierać z tej firmy na ochronę przyrody.”Wskazywał też na powstawanie nowych rezerwatów, koncepcję „lasów społecznych” i moratoria dotykające m.in. Podlasia czy Bieszczadów – a więc regionów, gdzie drewno i jego przerób tworzą lokalne gospodarki.„Robi się ogromne ilości rezerwatów, ogromne ilości wyłączeń z gospodarki leśnej… a jednocześnie mówi się: zabierzmy pieniądze z Lasów Państwowych.”UE, TSUE i „sądowe blokowanie planów urządzania lasu”W rozmowie pojawił się też wątek presji unijnej i potencjalnych zmian prawnych wynikających z orzeczeń i sporów dotyczących planów urządzania lasu. Sałek ostrzegał, że dopuszczenie szerokiej kontroli sądowej może prowadzić do paraliżu gospodarki leśnej na dużą skalę.„Chce się, aby na etapie przygotowania planu urządzenia lasu osoby fizyczne albo organizacje miały prawo zaskarżać tego typu dokument do sądu.”Przywołał przykład Puszczy Białowieskiej i sytuacji, w której – jak mówi – wyrok sądu wstrzymuje działania gospodarcze, a konsekwencją są rosnące dopłaty.„Mamy wyrok sądu, który wstrzymuje działania. A w 2012 dokładamy co roku 30 milionów złotych rocznie i to od kilkunastu lat trwa.”„Kto zarządza jedną trzecią kraju, ten steruje państwem”W finale Sałek formułuje polityczno-strategiczną tezę: Lasy Państwowe są tak dużym zasobem, że walka o kontrolę nad nimi jest w istocie walką o wpływ na państwo i gospodarkę.„Jeśli ktoś będzie miał możliwość zarządzania jedną trzecią kraju… no to steruje państwem. Steruje gospodarką, steruje całym sektorem.”Poseł apelował o udział w konsultacjach projektowanych zmian i o zbiórkę podpisów „w obronie Lasów Państwowych”.Prowadząca zapowiedziała, że to dopiero początek cyklu i że Radio Wnet wróci do wątków eksportu/importu drewna oraz konsekwencji zmian dla gospodarstw domowych ogrzewających domy pelletem./fa
W tym odcinku bierzemy pod lupę pytanie, które nurtuje wielu kontuzjowanych biegaczy - czy bieganie i pływanie są do siebie podobne? A jeśli tak, to na jakim poziomie - fizjologii, treningu, mentalu czy może tylko w ogólnym odczuciu wysiłku?Punktem wyjścia do rozmowy są doświadczenia naszych gości: Jana Kozakiewicza, olimpijczyka i mistrza Polski w pływaniu stylem klasycznym oraz jego trenera Krzysztofa Janasa. Razem konfrontujemy świat basenu ze światem biegów i sprawdzamy, gdzie te dyscypliny się spotykają, a gdzie zaczynają się fundamentalne różnice.Rozmawiamy m.in. o tym:jak można dostać się na igrzyska olimpijskie, idąc drogą "poza systemem",co jest wspólne w treningu biegacza i pływaka, a co pozostaje nieprzekładalne,czy wydolność buduje się w podobny sposób na lądzie i w wodzie,dlaczego technika w pływaniu odgrywa jeszcze większą rolę niż w bieganiu,czy bieganie może pomóc pływakowi, a pływanie biegaczowi,jak kontuzjowany biegacz może korzystać z treningu pływackiego,czego biegacze mogą nauczyć się od pływaków.Partnerem podcastu jest MOST Elements, polska marka nowoczesnych suplementów diety, które kompleksowo wspierają aktywny styl życia i zrównoważone odżywienie. Z kodem COFFEERUN słuchacze naszego podcastu otrzymują dodatkowe 10% zniżki na zakup na mostelements.pl. A jeśli lubisz takie rozmowy i chcesz pomóc nam rozwijać podcast, możesz postawić nam wirtualną kawę na Buy Coffee — smakuje najlepiej jak ta wypita po pierwszym naprawdę dobrym treningu sezonu (https://buycoffee.to/coffeerunpodcast).
Gościem poranka Radia Wnet był Jan Bogatko, który relacjonował zmieniające się nastroje polityczne w Niemczech i Francji wobec Stany Zjednoczone oraz debatę o uniezależnieniu Europy od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, technologii i energii.Punktem wyjścia do komentarza była sytuacja w Niemczech, gdzie — jak zauważył Bogatko — „zima zawsze przychodzi niespodziewanie”, także w polityce. Relacje Berlina i Paryża z Waszyngtonem ulegają wyraźnemu ochłodzeniu, a europejscy politycy coraz częściej mówią o potrzebie strategicznej samodzielności.„Mówi się w Berlinie i w Paryżu, że to kurs Donalda Trumpa zmusza Europejczyków do nowych przemyśleń. Unia Europejska nie powinna być dłużej zależna od USA. To jest zła wiadomość dla Polski”.Bogatko podkreślał, że narracja o europejskiej potędze rozmija się z realiami wojskowymi.„Bez parasola nuklearnego Unia Europejska jest karłem, bezzębnym karłem. Tu się nic nie zmieniło”.W jego ocenie próby budowania europejskiej niezależności wynikają nie tylko z obaw przed polityką Donald Trump, ale także z ambicji politycznych Berlina i Paryża. Szczególnie mocno wybrzmiały słowa nowego kanclerza Niemiec.„Kanclerz Friedrich Merz uderzył pięścią w stół i powiedział: będziemy mocarstwem. Musimy mówić językiem polityki potęgi”.Jednocześnie — jak zauważył korespondent — tej „potęgi” nie widać w gospodarce wewnętrznej, mimo pierwszych sygnałów ożywienia. Równolegle trwają prace nad ograniczeniem zależności Europy od amerykańskich technologii, armii i surowców energetycznych.„Najlepiej pomogłoby w tym uruchomienie obu gazociągów z Rosji. Głośno się tego nie mówi, ale jest to w pamięci”.Bogatko krytycznie odniósł się także do roli urzędników unijnych w Brukseli.„To jest nowa szlachta — bezpodatkowa, jak w średniowieczu — która decyduje o strategicznych zwrotach Europy”.W handlu, jak podkreślał, Unia Europejska próbuje dywersyfikować kierunki współpracy, zawierając porozumienia z Mercosurem, Indiami i Indonezją oraz negocjując z Meksykiem i Australią.Na koniec Bogatko zwrócił uwagę na zmiany w sektorze technologicznym, szczególnie we Francji.„Rząd Emmanuel Macron planuje zakazać urzędnikom korzystania z amerykańskich platform, takich jak Google Meet, Zoom czy Teams”.Zdaniem korespondenta Radia Wnet wszystko to świadczy o głębokiej zmianie kursu politycznego Europy.„Zmiany są na całego i prowadzą do tego, że Zachód będzie czerwony”.
Kolejnym gościem poranka Radia Wnet był dziennikarz stacji Mikołaj Murkociński, który omówił kluczowe międzynarodowe wydarzenia ostatnich dni – od strategii surowcowej Stany Zjednoczone, przez rywalizację z Chinami w Afryce, po rozmowy amerykańsko-irańskie.Punktem wyjścia była ministerialna narada w Waszyngtonie, w której uczestniczył m.in. Radosław Sikorski. Jak wyjaśniał Murkociński, spotkanie dotyczyło minerałów krytycznych i metali ziem rzadkich – obszaru, w którym Chiny posiadają dziś dominującą pozycję.„Wiemy, że około 90 procent metali ziem rzadkich jest produkowanych i rafinowanych przez Chiny. Donald Trump na dobre ruszył z inicjatywą, która ma zmienić ten stan rzeczy”.Centralnym elementem tej strategii ma być projekt Vault, zapowiedziany przez Trumpa w Białym Domu.„Dwanaście miliardów dolarów ma zostać przeznaczone na stworzenie federalnej rezerwy surowców krytycznych. Pięćdziesiąt rodzajów minerałów, które mają zapewnić ciągłość dostaw dla Stanów Zjednoczonych”.Jak zaznaczył gość Radia Wnet, projekt ma charakter partnerstwa publiczno-prywatnego. Dziesięć miliardów dolarów wyłoży amerykański bank Export-Import, a dwa miliardy największe korporacje, m.in. General Motors, Boeing czy Google. Równolegle USA intensyfikują działania w Afryce, gdzie wpływy chińskie systematycznie rosną.„W Gwinei Chińczycy przejęli pakiet większościowy w jednej z kluczowych kopalń. Donald Trump chce to zmienić, dlatego nie dziwi obecność przywódców państw afrykańskich w Waszyngtonie”.Drugim ważnym wątkiem rozmowy były kontakty amerykańsko-irańskie. Murkociński zwracał uwagę, że zaplanowane w Omanie rozmowy z udziałem Abbasa Araghchi oraz specjalnego wysłannika USA Steve'a Witkoffa mogą mieć charakter „ostatniej szansy”.„Różnice w oczekiwaniach są ogromne. Stany Zjednoczone chcą rozmawiać o wszystkim — od programu nuklearnego po rakiety balistyczne. Dla Teheranu rakiety to czerwona linia”.Zdaniem Murkocińskiego coraz częściej pojawia się opinia, że Iran gra na czas, mimo że – jak zauważają zachodnie media – reżim ajatollahów jest dziś najsłabszy od czasu rewolucji islamskiej w 1979 roku.„Nadal Teheran jest skłonny do konfrontacji. Pytanie brzmi, czy Donald Trump jest gotowy na kolejną przygodę wojskową na Bliskim Wschodzie”./fa
Czy apokalipsa już się zaczęła – czy to tylko wrażenie, bo przestaliśmy rozumieć świat, w którym żyjemy? Chaos polityczny, kryzys demokracji liberalnej, przyspieszenie historii i widmo katastrofy klimatycznej coraz częściej opisujemy językiem końca. Ale co, jeśli problemem nie jest sama rzeczywistość, tylko struktury sensu, który które na naszych oczach ulegają korozji?W najnowszym odcinku Podcastu Tygodnika Powszechnego Michał Sowiński rozmawia z filozofką Agata Bielik-Robson o tym, po co nam dziś filozofia i jaką rolę mają jeszcze do odegrania filozofowie czasów ostatecznych.Punktem wyjścia jest pytanie o kryzys racjonalności: czy utrata wspólnego języka, przyspieszenie zmian, erozja instytucji i apokaliptyczne narracje oznaczają faktyczny „koniec świata”, czy raczej powrót dawnych, teologicznych schematów w świeckim przebraniu? Rozmowa dotyka także kryzysu nowoczesności, sporów o kondycję Zachodu, liberalizmu i oświecenia, a także niebezpiecznych związków filozofii z bieżącą polityką.Jest także o odpowiedzialności myślenia: o filozofach jako intelektualistach publicznych, o granicy między krytyką a czystą negacją oraz o tym, dlaczego język końca świata bywa intelektualnie wygodny – ale poznawczo jałowy.Podkast Tygodnika Powszechnego jest otwartym dla wszystkich formatem dziennikarskim, który współfinansowany jest przez naszych Patronów. Nasza działalność podkastowa jest w 100% działalnością non-profit i wszystkie datki przeznaczane są na tworzenie i rozwijanie treści. Dołącz do grona Patronów https://patronite.pl/TygodnikPowszechnyJeśli podobają Ci się nasze tematy, zapraszamy po więcej na serwis www.tygodnikpowszechny.pl. Dostęp do serwisu online „Tygodnika Powszechnego” to wartościowe artykuły tworzone przez najlepsze i nagradzane autorki i autorów, a nie przez algorytmy. To bieżące i ponadczasowe treści o społeczeństwie, kulturze, świecie i duchowości, opisujące rzeczywistość z wielu perspektyw, unikające uproszczeń i krzykliwych narracji. Wierzymy, że w ten sposób świat można zrozumieć – i naprawić. Dlatego piszemy odpowiedzialnie, z szacunkiem i nadzieją. TygodnikPowszechny.pl to miejsce w sieci, które Cię szanuje.
Punktem wyjścia powieści „Antropolodzy” Ayşegül Savaş jest pytanie: co zanotowałby badacz z innej planety, którego zadaniem byłoby opisanie gatunku ludzkiego zamieszkującego zachodnią cywilizację? Jej bohaterowie wyposażeni w aparat badawczy i niecodzienną samoświadomość oswajają miejsce, które wybrali na swój dom. Nie jest ono ani wrogie, ani przyjazne – jest za to z pewnością wygodne. Czy to wystarczy?Autorka: Maria Karpińska Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/antropolodzy-aysegul-savas-recenzja
Gościem poranka Radia Wnet był Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta RP ds. europejskich i wieloletni europoseł. Punktem wyjścia rozmowy była zapowiedź premiera Donalda Tuska dotycząca ponad 40 miliardów euro z Unii Europejskiej na program zbrojeniowy.Zdaniem Saryusz-Wolskiego, za komunikatem o „dobrych pieniądzach” kryje się znacznie bardziej złożona rzeczywistość.Bruksela nigdy nie zmarnuje takiej okazji, jak rozdawanie pieniędzy, żeby nie umocnić swojej władzy – stwierdził. Jak wyjaśniał, mechanizm finansowania jest bardzo podobny do KPO i obejmuje rozporządzenie o warunkowości, powiązane z oceną tzw. praworządności.Krótko mówiąc, za pośrednictwem tego funduszu Bruksela zamierza sterować zakupami i polityką zbrojeniową państw członkowskich– mówił. I dodaje, że „to są pieniądze znaczone, uwarunkowane, których nie możemy wydawać dowolnie, jakbyśmy chcieli”.Saryusz-Wolski zwracał uwagę, że środki te muszą być wydawane głównie na uzbrojenie produkcji unijnej, co w praktyce oznacza zakupy w przemyśle niemieckim i francuskim.Nie da się z tych pieniędzy kupować uzbrojenia pozaeuropejskiego – ani amerykańskiego, ani koreańskiego – podkreślał. Dodatkowym problemem jest – jego zdaniem – ryzyko zawieszania wypłat, znane z doświadczeń z KPO.W tym kontekście rozmówca Radia Wnet użył mocnego określenia:Nazwałem to podwójnym Nelsonem założonym Polsce – wskazując jednocześnie na ograniczenie swobody wyboru i mechanizm warunkowości jako dwa zasadnicze zagrożenia.Doradca prezydenta argumentował, że Polska powinna mieć możliwość kupowania takiego uzbrojenia, jakie rekomendują wojskowi, a nie jakie wynika z politycznych preferencji Brukseli.Powinniśmy móc kupować to, co wojsko powie, że jest najbardziej potrzebne, w konfiguracjach optymalnych dla Polski – zaznaczył.Zwracał też uwagę na brak transparentności po stronie polskiego rządu.Rumunia ogłosiła dokładną listę swoich zakupów. W Polsce ta lista jest utajniona, co pozwala podejrzewać, że ktoś chce do czegoś przywiązać sznurki – mówił, sugerując możliwość zakulisowych nacisków.W szerszym wymiarze Saryusz-Wolski widzi w tych działaniach element przyspieszonej centralizacji Unii Europejskiej.Bez podstawy traktatowej, metodą małych kroków i faktów dokonanych, tworzy się państwo – oceniał. W tym kontekście przywołał wypowiedzi Mario Draghiego, który otwarcie mówi o przekształceniu Unii z konfederacji w federację.Nie ma na to zgody obywateli państw członkowskich, nikt ich o to nie zapytał, a elity planują skok ustrojowy – podkreślał, wskazując na zapowiadane dyskusje podczas nieformalnych szczytów europejskich.Saryusz-Wolski odniósł się również do nowego formatu E6, określając go jako „Weimar na sterydach”.Jeżeli nas zapraszają, to prawdopodobnie po to, żeby nas podporządkować, a nie żeby uszanować nasze podmiotowe wybory – ocenił, zauważając, że Polska może w tej grupie pełnić jedynie rolę statystyczną.Progra, SAFESAFE (Security Action for Europe) to nowy instrument finansowy Unii Europejskiej, przyjęty w maju 2025 r., którego celem jest przyspieszenie gotowości obronnej państw członkowskich poprzez szybkie i duże inwestycje w przemysł zbrojeniowy. Program oferuje do 150 mld euro niskooprocentowanych, długoterminowych pożyczek, finansowanych z emisji długu UE, co pozwala krajom korzystać z wysokiego ratingu kredytowego Unii.Środki z SAFE mają wspierać pilne zakupy uzbrojenia i zamykanie kluczowych luk zdolnościowych, głównie w formule wspólnych zamówień kilku państw UE (z udziałem także Ukrainy i krajów EFTA), choć w wyjątkowych sytuacjach dopuszczono także zakupy indywidualne. SAFE jest pierwszym filarem planu ReArm Europe / Readiness 2030, którego celem jest uruchomienie ponad 800 mld euro na obronność w całej UE./fa
W 150 odcinku Ciężkie Majki świętują swoje 6-lecie, dzielą się refleksjami i ogłaszają zmiany. Następnie przechodzą do newsów, gdzie omawiają: pełny skład Mystic Festival, zespół Ghost który nie ma pomysłu na to co dalej, wspinaczkę na wieżowiec przy dźwiękach Tool i powody na założenie własnej wytwórni według Mikaela Akerfeldta z Opeth. Wśród premier omawiana jest jedna z najgorętszych pozycji tego roku, czyli ostatni album Megadeth, a także recenzja filmu wydanego przez zespół. Punktem głównym odcinka jest podsumowanie płytowe 2025 roku i wręczenie statuetek Majków.Nasze linki: Facebook Patronite Buycoffee Instagram
W tym odcinku zabieram Was na spotkanie, oto Simoną Kossak - między pamięcią, a wyobraźnią. Punktem wyjścia jest wystawa „Universum Simony Kossak” młodej artystki, Julii Magdaleny Koper, którą odwiedziłam w Białymstoku. Julia maluje Simonę kawą i opowiada o motylu (a może ćmie?), który wleciał do pokoju w momencie śmierci Lecha Wilczka – jakby sama Simona przyszła się pożegnać.Ale w tle słyszycie moją Mamę. Świadka z lat 70., z czasów, gdy Simona nie była jeszcze ikoną w waciaku, ale ambitną kobietą w dżinsach, walczącą o uznanie na uczelni.Rozmawiamy o:
Świat przyspieszył, polityka coraz mocniej wchodzi w codzienne życie, a informacja stała się jednym z najcenniejszych „surowców”. Anna Popek w rozmowie z Radiem Wnet mówiła o tym, dlaczego końcówka 2025 roku jest momentem granicznym – i czemu bez wolnych mediów oraz rzetelnej debaty trudno dziś podejmować rozsądne decyzje.Punktem wyjścia była zapowiadana debata w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Nie miała być pokazem retoryki, lecz próbą spokojnej analizy tego, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach.„Nie chodzi o jakieś takie efektowne retoryczne popisy, tylko o taką analizę sytuacji, która wydaje się jest zwrotna. Zupełnie jest to punkt graniczny”.Jak podkreślała Popek, do rozmowy zaproszono osoby o dużym doświadczeniu i szerokim spojrzeniu – po to, by spróbować zrozumieć mechanizmy, a nie tylko reagować na bieżące emocje.Rolnicy, Mercosur i to, co ląduje na talerzuJednym z kluczowych tematów debaty miała być umowa Mercosur i sytuacja polskich rolników. Popek zwracała uwagę, że to nie jest problem jednej grupy zawodowej, lecz kwestia zdrowia i bezpieczeństwa wszystkich konsumentów.„Tak mówimy: rolnicy, rolnicy, ale tak naprawdę my to jemy potem. A to, jak jemy, powoduje, że się czujemy dobrze albo źle.”W jej ocenie największym wyzwaniem jest dziś uświadomienie społeczeństwu, że sprawa jakości żywności dotyczy każdego – od rodzin z dziećmi po system ochrony zdrowia. Jak wskazała, „to nie jest interes rolników. To jest interes wszystkich.”Szczególnie mocno wybrzmiał temat wolności pracy dziennikarzy. Popek przypominała, że problemy z presją polityczną nie są nowe, ale dziś przybierają formy, które prowadzą do autocenzury.Wspominała początki swojej pracy w telewizji i zasadę prezentowania dwóch stron sporu jako fundament etyki zawodowej.W tym kontekście pojawił się temat internetu i podcastów. Popek przyznała, że to właśnie potrzeba dłuższych, spokojnych rozmów skłoniła ją do stworzenia własnego formatu. Opisywała swój podcast jako „mini studio śniadaniowe” – ciepłe, bezpieczne miejsce, sprzyjające szczerości.Jednocześnie otwarcie mówiła o tym, że internet to nie tylko wolność, ale też ogromna konkurencja i konieczność nauczenia się nowych zasad gry.„Pokarmem jest informacja”Najważniejsza myśl, która przewijała się przez całą rozmowę, dotyczyła sensu tworzenia treści. Popek podkreślała, że nie chodzi o popularność ani o efektowne tezy, lecz o realną wartość dla odbiorcy.I dodawała słowa, które stały się puentą rozmowy:„My zmieniamy świat na podstawie tego, jacy jesteśmy. A jesteśmy tacy… jak pokarm, który przyjmujemy, a tym pokarmem jest informacja.”To właśnie dlatego – jej zdaniem – długie, uczciwe rozmowy, sprawdzanie faktów i samodzielne docieranie „w teren” stają się dziś ważniejsze niż kiedykolwiek.„W czasach sztucznej inteligencji musi być ktoś, kto pojedzie sprawdzić, jak jest naprawdę.”/fa
Papier, obraz, obecność. Jan Suchorab o fotografii dziś Czy w czasach nieskończonego scrollowania fotografia wciąż może zwalniać? W rozmowie z Janem Suchorabem - fotografem - wracamy do fizycznego wymiaru obrazu: papieru, druku i uważnego patrzenia. Punktem wyjścia jest gazeta powstała w ramach projektu SHOWCASE. O obrazie, który chce zostać na dłużej. Rozmawia Zofia Soboń
Napięcie na linii Stany Zjednoczone–Iran poanownie rośnie. Jak relacjonował na antenie Radia Wnet Mikołaj Murkociński, temat Iranu wraca do światowych mediów po krótkiej przerwie, gdy na dalszy plan zeszły inne globalne spory.Punktem zapalnym były gwałtowne protesty, które wybuchły na przełomie grudnia i stycznia. Zaczęły się na wielkim bazarze w Teheranie, początkowo jako reakcja na dramatyczną sytuację gospodarczą kraju, ale bardzo szybko nabrały charakteru politycznego i objęły kolejne miasta.Manifestacje dość szybko nabrały charakteru politycznego i rozlały się na cały kraj. Widzieliśmy obrazki z różnych miast irańskich, gdzie manifestujący wzywali do obalenia reżimu ajatollahów– mówił Murkociński.W odpowiedzi na represje wobec protestujących głos zabrał Donald Trump, który kilkukrotnie groził Teheranowi możliwością interwencji wojskowej. Przez moment wydawało się, że napięcie opada, jednak – jak podkreślał dziennikarz Radia Wnet – ostatnie dni przyniosły wyraźną zmianę.Wydawało się, że temat troszkę ucichł, ale nie. W ostatnich dniach ponownie widzimy wzrost napięć– relacjonował.Kluczowym sygnałem była zapowiedź wzmocnienia amerykańskiej obecności militarnej w regionie Zatoki Perskiej. Stany Zjednoczone mają wysłać tam armadę z lotniskowcem USS Abraham Lincoln, co natychmiast uruchomiło pytania o możliwy scenariusz siłowy.No i pytanie, czy wobec tego Stany Zjednoczone zdecydują się na uderzenie w Iran– zaznaczał Murkociński.Jednocześnie Donald Trump twierdzi, że władze w Teheranie są gotowe do rozmów z Waszyngtonem. To rodzi wątpliwość, czy demonstracja siły ma prowadzić do wojny, czy raczej służy budowaniu presji na irański reżim.Pytanie, czy rzeczywiście Stany Zjednoczone chcą uderzać, czy raczej mamy do czynienia z budowaniem presji na ajatollahów– mówił dziennikarz.W tle całej eskalacji pozostaje program nuklearny Iranu. Murkociński przypomniał, że został on poważnie nadwyrężony w czerwcu ubiegłego roku, gdy podczas tzw. dwunastodniowej wojny między Izraelem a Iranem amerykańskie bombowce B-2 uderzyły w infrastrukturę jądrową na terenie kraju.Na razie brak jednoznacznych odpowiedzi co do dalszego rozwoju wydarzeń. Wiadomo natomiast, że Donald Trump planuje spotkania z przedstawicielami wojskowymi Izraela i Arabia Saudyjskaej. Jak zauważa Murkociński, zwłaszcza Rijad może naciskać na Waszyngton, by unikać destabilizacji regionu./fa
Odcinek #234, w którym z Joanną Karasek tłumaczką wielu książek Arturo Pérez-Reverte w Katowicach rozmawiamy o twórczości tego hiszpańskiego pisarza.Punktem oparcie jest dla nas krótka, ale bardzo treściwa powieść "Przylądek Trafalgar", opisująca morską bitwę z 21 października 1805 roku, gdy flota brytyjska pod wodzą admirała Nelsona starła się z napoleońskimi okrętami koalicji francusko-hiszpańskiej.Pytam Panią Joannę o to, na czym polega F jak fenomen Pérez-Reverte, z czego wynika tak duża P jak popularności jego prozy. Okazuje się, że hiszpański pisarz sięga w swoich książkach po K jak kinowe schematy.W rozmowie pojawiają się odniesienia do powieści "Klubu Dumas", "Misja: Encyklopedia", "Ostatnia bitwa templariusza". Ale nie może też zabraknąć w tym wypadku autora - reportera. Przyglądamy się książce, bez której nie można zrozumieć postaci pisarza, dyskutujemy o "Terytorium Komanczów". Sięgamy też po P jak przetworzenie reporterskiego doświadczenia w fikcje zapisane w "Bataliście".Joanna Karasek zwraca uwagę na morskie fascynacje Arturo Pérez-Reverte i okazuje się, że literatura hiszpańska jest nimi mocno przesiąknięta.W "Przylądku Trafalgar" dostrzegamy jednak przede wszystkim opowieść o jednostce w trybach historii, wojny, bardzo aktualną opowieść.Pytam o największe P jak problemy, na które tłumaczka trafiała w czasie pracy nad przekładami książek autora "Klubu Dumas".Na końcu dochodzimy do wniosku, że Arturo w literaturze jest wielowątkowy i zmiennokształtny.
W programie rozmawialiśmy o skuteczności wyborów konsumenckich i o tym, czy nasze codzienne decyzje zakupowe realnie wpływają na rynek oraz dobrostan zwierząt. Punktem wyjścia do audycji była decyzja kolejnej sieci handlowej o wycofaniu jaj z chowu klatkowego, ogłoszona na początku 2026 roku. Gościnią programu była Julia Pająk ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, która tłumaczyła, dlaczego sieci handlowe decydują się na taki krok i jaką rolę w tym procesie odgrywają konsumenci i konsumentki. Po rozmowie oddaliśmy głos słuchaczkom i słuchaczom, pytając, czy bojkoty i etyczne zakupy rzeczywiście zmieniają rzeczywistość.
Gościnią Aleksandry Zbroi jest Patrycja Wanat, dziennikarka, reporterka, opiekunka zwierząt. Punktem wyjścia jest test Patrycji Wanat, który ukazał się na łamach "Dużego Fromatu": https://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,32491211,wypuscmy-kury-z-klatek-czy-kura-niemiecka-jest-szczesliwsza.html o tym, czy era trzymania zwierząt w klatkach się kończy oraz o tym, co należy zrobić, żeby zwierzętom żyło się lepiej.
Nowe spojrzenie na terapię szokową: czy naprawdę musieliśmy wdrażać plan importowany z Ameryki – bez korekty i bez pytania społeczeństwa o zdanie?Gościem nowego odcinka jest Jan Śpiewak, socjolog i aktywista społeczny. Punktem wyjścia do rozmowy jest głośna książka Patologia transformacji prof. Witolda Kieżuna – dziś czytana zupełnie inaczej niż dekadę temu.W podcaście pytamy m.in.:– dlaczego koszt transformacji rozłożył się tak nierówno – i kto zapłacił najwyższą cenę,– jak terapia szokowa ukształtowała nie tylko gospodarkę, ale też nasze myślenie o państwie, pracy i odpowiedzialności elit,– czy dzisiejszy gniew społeczny, populizm i polaryzacja są w jakimś sensie rachunkiem wystawionym latom 90.To nie jest rozmowa o prostych winach ani publicystycznych rozliczeniach. Raczej o mechanizmach, które działają długo po tym, jak opadnie kurz wielkich reform.
Czy Zetki to najbardziej roszczeniowe i trudne w obsłudze pokolenie, jakie kiedykolwiek weszło na rynek pracy? A może to my - liderzy, menedżerowie i HR-owcy ze starszych roczników - próbujemy otworzyć nowe drzwi starymi kluczami?W 96. odcinku podcastu "Z Warsztatu Lidera" zderzamy medialne nagłówki z twardą nauką i wieloletnią praktyką biznesową. Punktem wyjścia jest prowokacyjny artykuł z "Rzeczpospolitej" sugerujący, że pracodawcy tracą cierpliwość do pokolenia Z, a młodzi stają się wręcz "niezatrudnialni". Ale czy na pewno?Józef Kącki zaprosił do studia Katarzynę Janas - ekspertkę w dziedzinie motywacji wewnętrznej z ponad 18-letnim doświadczeniem we współpracy z liderami biznesu. Katarzyna jest współzałożycielką RMP Polska oraz VOWOS Sp. z o.o., a także współautorką przełomowego raportu "Mapa aspiracji młodych. Co motywuje pokolenie Z".Co odkryjesz w tym odcinku?Po raz pierwszy w historii badań Reiss Motivation Profile® mamy do czynienia z pokoleniem, które jest psychologicznie odrębne od swoich poprzedników. To nie kwestia mody czy kultury TikToka - to zmiana na poziomie DNA motywacji.Wspólnie z naszą gościnią rozkładamy na czynniki pierwsze kluczowe potrzeby, które definiują dzisiejszych 20-latków.Dlaczego "Głodni Życia"? Dowiesz się, dlaczego podwyższona potrzeba Jedzenia u Zetek to metafora ich apetytu na doświadczenia i dlaczego benefity w postaci "owocowych czwartków" mogą nabierać dla nich zupełnie innego, głębszego znaczenia.Koniec ery "Honoru”? Zaskakujące dane o drastycznie obniżonej potrzebie Honoru. Czy to oznacza brak zasad? Wręcz przeciwnie. To elastyczność, która pozwala im kwestionować skostniałe procedury i szukać szybszych rozwiązań, ale sprawia też, że lojalność wobec firmy nie jest już dana raz na zawsze.Cyfrowi pustelnicy w biurze. Dlaczego pokolenie Z, będące w ciągłym kontakcie online, w rzeczywistości ma obniżoną potrzebę Kontaktów Społecznych? Rozmawiamy o tym, jak small-talk i przymusowa integracja mogą ich wypalać zamiast motywować.Mit Idealisty. Obalamy stereotyp młodego aktywisty walczącego o pokój na świecie. Dane pokazują, że Zetki są pragmatyczne do bólu (niski Idealizm). Interesuje ich konkret - co z tego będą mieli oni i ich najbliżsi, a nie abstrakcyjne idee.Feedback albo nic. Dlaczego potrzeba Uznania szybuje w górę? Zrozumiesz, dlaczego brak pochwały jest dla młodego pracownika równoznaczny z komunikatem "jesteś beznadziejny" i jak budować odporność psychiczną w zespole, który panicznie boi się krytyki.Liderzy mimo woli? Odkrywamy, dlaczego młodzi nie chcą Władzy. Nie marzą o awansach menedżerskich, co stawia przed organizacjami ogromne wyzwanie.Dla kogo jest ten odcinek?To materiał obowiązkowy dla każdego, kto zatrudnia, zarządza lub współpracuje z osobami urodzonymi po 1995 roku. Katarzyna Janas, łącząc wiedzę psychometryczną z doświadczeniem menedżerskim w branżach technologicznych, daje gotową instrukcję obsługi. Jeśli czujesz frustrację, bo "młodzi nie dowożą", są "roszczeniowi" lub "nie wiesz, jak z nimi rozmawiać" - ten podcast zmieni Twoją optykę z "niezatrudnialnych" na "nieodkrytych".Zapraszamy!Katarzyna JanasEkspertka w dziedzinie motywacji wewnętrznej z ponad 18-letnim doświadczeniem we współpracy z liderami biznesu.Jest współzałożycielką RMP Polska oraz VOWOS Sp. z o.o., a także współautorką przełomowego raportu "Mapa aspiracji młodych. Co motywuje pokolenie Z".Ma bogaty background w sprzedaży, telekomunikacji, IT oraz nowych mediach. Przez lata zarządzała projektami, co pozwoliło jej zrozumieć, że kluczem do efektywności nie są sztywne procedury, ale pasja i wewnętrzna motywacja. W swojej pracy promuje podejście "human consulting" - filozofię, która stawia na indywidualne podejście do człowieka i tworzenie środowisk pracy zgodnych z naturalnymi potrzebami pracowników.
Płk Mariusz Kozłowski w rozmowie z Łukaszem Jankowskim analizuje kwestię zagrożeń hybrydowych, przed którymi stoi Polska. Punktem wyjścia jest niedawna katastrofa kolejowa w Hiszpanii, w której zginęło 39 osób. Czy do podobnej tragedii może dojść w Polsce? Gość "Popołudnia Wnet" przestrzega:Rzeczywiście zdjęcia ujawnione tego torowiska hiszpańskiego przypominają wyrwę, która została zidentyfikowana na stacji Mika w województwie lubelskimW Mice, położonej na linii Warszawa-Lublin, doszło do eksplozji, na skutek której uszkodzony został fragment torowiska. Sprawę uznano za akt dywersji dokonany przez obywateli Ukrainy współpracujących z rosyjskimi służbami.Władimir Putin, od co najmniej września na terenie Rzeczpospolitej Polskiej w przestrzeni powietrznej udowadnia, że ma wpływ na to, co dzieje się w naszym kraju. Drony i balony, nazwijmy to tak w skrócie, ta operacja dronowo-balonowa służy mu by to nam oznajmićSłużby wprzęgnięte w spór polityczny?Od kampanii prezydenckiej byliśmy świadkami wiązania kontrwywiadu cywilnego, czyli ABW, a wcześniej kontrwywiadu wojskowego, czyli SKW, do działań czysto politycznychubolewa płk Kozłowski. Przechodząc do kwestii dronów, wskazuje, że rząd mógłby kupić polski system chroniący przed nimi, jednak, z niewiadomych powodów, tego nie czyni.
Debata o przyszłości Polski coraz wyraźniej przesuwa się z poziomu bieżących sporów na pytanie o zdolność państwa do długotrwałego funkcjonowania. W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski, redaktor naczelny Telewizji wPolsce24, odniósł się zarówno do sytuacji demograficznej, jak i do układu sił po prawej stronie sceny politycznej.Punktem wyjścia była diagnoza stawiana już wcześniej na antenie: Polska wchodzi w fazę głębokiego kryzysu demograficznego, który w kolejnych dekadach przełoży się na dramatyczny spadek świadczeń emerytalnych. Jednak zdaniem Karnowskiego, jeszcze poważniejszym problemem jest sposób, w jaki część elektoratu reaguje na ten kryzys politycznie.Jest większość prawicowa i ta większość, która ukształtowała się po zwycięstwie Karola Nawrockiego, ona trwa i to jest dobra wiadomość na początek 2026 roku. Natomiast rozkład głosów pomiędzy tymi trzema formacjami – dwiema Konfederacjami i Prawem i Sprawiedliwością – jest kluczowy– podkreśla.Karnowski przypomina doświadczenie tzw. Trzeciej Drogi, które jego zdaniem powinno działać otrzeźwiająco na wyborców szukających „trzeciej opcji”.Wielu ludzi z dobrą wolą zagłosowało na Szymona Hołownię, sądząc, że on będzie łączył i obniżał temperaturę sporu. Okazało się, że głosowali na podpórkę Donalda Tuska, która już nie istnieje– mówi.W podobnych kategoriach ocenia dziś część głosów oddawanych na Konfederację oraz na środowisko Grzegorz Braun.Głosując na Konfederację – obie Konfederacje – tak naprawdę nie wiemy, na co głosujemy. To nie może być wyłącznie głos emocjonalny ani głos sprzeciwu. Głos polskiego patrioty musi być również głosem za takim rządem, który udźwignie realne ciężary państwa– podkreśla.Karnowski ostro krytykuje narracje, które – jego zdaniem – rozbijają prawicową większość i pośrednio wzmacniają pozycję Donald Tusk.Te opowieści, że Morawiecki udawał twardość, a Tusk mówił miękko, a działał ostro, to są po prostu banialuki niemające nic wspólnego z rzeczywistością– ocenia.Szczególnie mocno wybrzmiewa wątek wypowiedzi negujących Holokaust, które – zdaniem Karnowskiego – uderzają bezpośrednio w polski interes narodowy.Jaki jest dziś interes Polski w negowaniu Holokaustu? Po pierwsze, podważamy niemiecką arcyzbrodnię. Tym samym przyspieszamy podważanie zbrodni na Polakach. Za chwilę okaże się, że wszystko było kłamstwem: obozy, łapanki, komory gazowe– ostrzega.Po drugie, takie deklaracje spychają Polskę na margines relacji ze Stanami Zjednoczonymi. A bez relacji sojuszniczej z USA nasza niepodległość staje się fizycznie nie do utrzymania– dodaje.Jednocześnie Karnowski przyznaje, że poparcie dla Grzegorza Brauna nie bierze się znikąd.Ja rozumiem te głosy. One wynikają z zapotrzebowania na wyraźniejszą obronę spraw cywilizacyjnych– mówi.To – jego zdaniem – sygnał także dla Prawo i Sprawiedliwość, które nie może ograniczać się wyłącznie do polityki socjalnej i inwestycyjnej.PiS nie może stać się partią wyłącznie pieniędzy, socjalu i inwestycji. Obszar tożsamości, zagrożeń cywilizacyjnych i walki z ideologiczną ofensywą musi być prowadzony w sposób wiarygodny i konsekwentny– podkreśla./fa
Po raz kolejny zapraszam do Cafe Museum, czyli wirtualnej kawiarni muzealnej, gdzie dyskutujemy na różne tematy związane ze sztuką.Punktem wyjścia do każdego odcinka są pytania słuchaczek i słuchaczy. Tym razem pytanie brzmiało tak:- Co właściwie skradziono z Luwru w październiku 2025 roku? Dlaczego była to biżuteria a nie np. jakiś obraz. Przyglądam więc się bliżej słynnemu skokowi na Luwr. Nie analizuję jednak krok po kroku samego napadu - tym wystarczająco emocjonowano się już w mediach. Zamiast tego koncentruję się na skradzionych klejnotach i ich historii. Dzielę się też dwiema najpopularniejszymi teoriami tłumaczącymi, dlaczego to właśnie one stały się celem włamywaczy.Jeśli i Ty masz ochotę mnie o coś zapytać i włączyć się do rozmowy, napisz do mnie na adres joanna@przedobrazem.pl albo odezwij się na Facebooku lub Instagramie.Seria Café Museum powstaje dzięki wsparciu moich Patronek i Patronów w serwisie Patronite. Jeśli chcesz do nich dołączyć, zapraszam tutaj:https://patronite.pl/przedobrazemW ramach podziękowania możesz liczyć na szereg bonusów, między innymi dostęp do dodatkowych odcinków podcastu, w których wspólnie uczymy się bardziej uważnego patrzenia na obrazy.Muzyka wykorzystana w odcinku pochodzi ze strony Epidemic Sounds.———IG: https://www.instagram.com/przed_obrazemFB: https://www.facebook.com/podcast.przedobrazem
Rozmowa w Radiu Wnet o „liberalnym” programie Korony Brauna. Rafał Woś tłumaczy, kto straci na likwidacji płacy minimalnej i dlaczego ten pomysł uderza w większość.Gospodarka wchodzi do gry BraunaRozmowa Łukasza Jankowskiego z Rafałem Wosiem w „Popołudniu Wnet” dotyczyła zapowiadanego programu gospodarczego środowiska Grzegorza Brauna oraz konsekwencji jednego z ujawnionych postulatów — likwidacji płacy minimalnej.Punktem wyjścia była wcześniejsza wypowiedź Romana Fritza, wiceprezesa Konfederacji Korony Polskiej, który na antenie Radia Wnet zapowiedział, że likwidacja płacy minimalnej ma znaleźć się w programie ugrupowania. Jak relacjonował Jankowski, propozycja ta wpisuje się w szerszą, określaną jako „wolnościowa”, wizję polityki gospodarczej, nawiązującą do liberalnych nurtów z lat 90. oraz do postulatów środowisk skupionych wokół Janusza Korwin-Mikkego.Ten wątek stał się punktem zwrotnym rozmowy i skłonił Rafała Wosia do jednoznacznej reakcji.Dzięki temu, że pociągnąłeś za język posła Fritza, dowiedzieliśmy się o postulacie likwidacji płacy minimalnej i po usłyszeniu tego włos się jeży na plecach– mówi Rafał Woś.
Gościem Poranka Radia Wnet był Rafał Ziemkiewicz – dziennikarz, publicysta i pisarz, który postawił tezę znacznie szerszą niż bieżący spór o ustawę budżetową. W jego ocenie obecna sytuacja w Polsce to efekt głębokiego kryzysu ustrojowego, w którym państwo znalazło się w stanie trwałego zawieszenia.Punktem wyjścia rozmowy była ustawa budżetowa – jedyna, której prezydent nie może zawetować, ale którą może skierować do Trybunału Konstytucyjnego. Ziemkiewicz nie wyklucza takiego scenariusza, wskazując, że obecny rząd wielokrotnie działał poza granicami prawa.Ten rząd robi mnóstwo rzeczy, do których nie ma prawa, więc nie zdziwiłbym się, gdyby prezydent odpłacił pięknym za nadobne– powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że byłby to ruch ryzykowny, bo pogłębiający destrukcję państwa. Jego zdaniem sam budżet jest wadliwy nie tylko politycznie, ale i ustrojowo. Jak komentował, „to jest budżet dramatycznego zadłużenia państwa. Skoro nie ma pieniędzy nawet na obsługę środków z KPO, to o czym my w ogóle rozmawiamy?”.Publicysta przypomniał zapowiedzi rządu o rezygnacji z kolejnych miliardów euro z KPO z powodu braku wkładu własnego.Jeżeli państwo nie jest w stanie znaleźć pieniędzy na kluczowe inwestycje, to co tu gadać o służbie zdrowia czy innych podstawowych sprawach– zastanawiał się.„Potworek konstytucyjny” i państwo w „glitchu”Zdaniem Ziemkiewicza problem jest jednak znacznie głębszy niż jeden dokument finansowy. Źródła tej sytuacji upatruje w samej konstytucji.Zaprojektowano potworka. Konstytucję, która dzieli władzę wykonawczą pomiędzy dwa ośrodki, dając prezydentowi możliwość blokowania, ale nie dając mu możliwości rządzenia– powiedział.W jego ocenie dokument ten jest dziś niewydolny i nie odpowiada na realia polityczne.Ta konstytucja jest po prostu nic nie warta. Jak długo będziemy się jej trzymać, tak długo będziemy tkwić w zawieszeniu– zaznaczył. Publicysta określił obecną sytuację mianem systemowego „glitchu” – momentu, w którym państwo przestało działać, a żaden z ośrodków władzy nie jest w stanie przejąć realnej odpowiedzialności.Kryzys dojrzewa. Wybory coraz bliżej?Ziemkiewicz wyraził sceptycyzm wobec tezy, że Polska dotrwa w obecnym stanie do wyborów planowanych na 2027 rok.Ja nie wierzę, żeby Polska w tym stanie dotrwała do 2027 roku. Te wybory trzeba zrobić jak najszybciej– mówił. Jednocześnie ostrzegł, że nawet wcześniejsze wybory mogą zostać zakwestionowane, co tylko pogłębi chaos.Już dziś słychać zapowiedzi, że wybory będą podważane, że system jest niewiarygodny. To prowadzi do bardzo niebezpiecznej sytuacji– zwracał uwagę. W jego ocenie kraj znajduje się w stanie „półdyktatury”, ale – jak dodał – wyjątkowo nieudolnej, bo pozbawionej sprawczości.Rozpad sceny politycznej i próżnia po prawej stronieDrugim istotnym wątkiem rozmowy była kondycja polskiej sceny politycznej. Zdaniem Ziemkiewicza społeczeństwo wyraźnie przesuwa się w prawo, ale nie znajduje tam stabilnej reprezentacji. Szczególnie krytycznie ocenił sytuację w Prawie i Sprawiedliwości. To, co się dzieje w Prawie i Sprawiedliwości, jest zdumiewającym jakimś rozkładem i dekadencją. Oczywiście są to skutki decyzji, która została podjęta po przegranych wyborach, to znaczy po pierwsze nie przyjmujemy do wiadomości, że przegraliśmy, mówimy, że wygraliśmy te wybory, trzymając się arytmetycznego wyniku, a nie praktycznego skutku, jakim była utrata władzy.Po drugie, jak to powiedział Jarosław Kaczyński, za nic nie będziemy przepraszać, bo żadnych błędów nie popełniliśmy. Wyborcy jednak wyraźnie uznali, że PiS jakieś błędy przez 8 lat popełnił. I jest taka zasada, jeżeli się bawimy w demokrację, to się nie kłócimy z wyborcami. Jak wyborcy mówią, popełniliście błędy, to wy się macie uderzyć w piersi, powiedzieć przepraszamy, popełniliśmy błędy, naprawimy. A nie tupać nogą i mówić wyborcom, głupi jesteście, durnie jesteście, żeście na nas nie zagłosowali, jeszcze do nas na kolanach z płacem wrócicie, jak zobaczycie, prawda?– komentował.Na tym tle rosnąć ma poparcie dla Grzegorz Braun, które Ziemkiewicz interpretuje przede wszystkim jako wyraz emocji i protestu. Jak mówił, „popularność Brauna napędza irytacja i chęć wymierzenia innym partiom policzka. To nie są jeszcze stabilne podstawy polityczne”.Równie krytycznie odniósł się do Konfederacja, która – jego zdaniem – utraciła swój antysystemowy charakter.Na koniec Ziemkiewicz zwrócił uwagę na słabość zaplecza rządowego Donald Tusk.Władza Tuska wisi na bardzo kruchych głosach. Wystarczy odejście kilkunastu posłów, by tej większości nie było– mówił.Szczególnie niepewna jest przyszłość Polska 2050.Ta partia w sondażach jest poniżej progu, a wybory będą dla niej polityczną śmiercią. To dla Tuska wcale nie jest dobra wiadomość– dodał.Dokąd to zmierza?Zdaniem Ziemkiewicza obecny kryzys będzie narastał, aż do momentu, w którym społeczne przyzwolenie na radykalne zmiany stanie się faktem.„Sytuacja jeszcze dojrzeje. Przyjdzie poważny kryzys i wtedy pojawi się zgoda na środki nadzwyczajne”./fa
Czy płaca minimalna chroni najsłabszych, czy wypycha ich z rynku pracy? Spontaniczna debata w Radiu Wnet odsłoniła głęboki spór o rolę państwa i granice wolnego rynku.Zderzenie dwóch wizji państwa i rynku pracySpontaniczne wejście Rafała Wosia do studia Radia Wnet zamieniło rozmowę o bieżącej polityce w pogłębioną debatę o fundamentach ładu społeczno-gospodarczego. Z jednej strony wybrzmiała wizja liberalna, reprezentowana przez Tomasza Sommera, z drugiej – wizja socjalna i solidarna, której bronił Rafał Woś. Całość moderował Łukasz Jankowski, porządkując argumenty i przywołując dane z polskiego doświadczenia ostatnich lat.Punktem zapalnym była propozycja likwidacji płacy minimalnej, zgłaszana przez część środowisk prawicowych. Dyskusja szybko wyszła jednak poza jeden instrument polityki gospodarczej, dotykając pytania o rolę państwa, godność pracy i granice wolnego rynku.
W 241 wydaniu podcastu skupiamy się na Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w okresie okołoświątecznym – na języku, decyzjach i gestach symbolicznych, które pokazują, jak głęboko instytucja ta została włączona w państwowy porządek ideologiczny i wojenny.Punktem wyjścia są świąteczne wystąpienia patriarchy Cyryla, nowe inicjatywy liturgiczne, w tym ogólnorosyjski moliebien przeciwko aborcji, a także decyzje instytucjonalne – od cenników „dobrowolnych ofiar” po sposób zarządzania przekazem medialnym. Odcinek osadzamy w szerszym kontekście: długiego trwania relacji Cerkiew–władza, opisanych m.in. w książce Ksenii Łuczenko, oraz bieżącej rzeczywistości wojennej.To rozmowa o Cerkwi nie jako wspólnocie wiary, lecz jako aktorze publicznym, który sakralizuje państwo, adaptuje język Kremla i coraz częściej pełni funkcję ideologiczną.Źródła i materiały:Current Time – o RCP i polityce:https://www.currenttime.tv/a/russia-church-orthodox/33631123.htmlKrymska eparchia RCP (materiał oficjalny):https://crimea-eparhia.ru/174884.htmlZona Media – moliebien o „wразумлении”:https://zona.media/article/2026/01/11/vrazumlenieNowaja Gazieta – „Dwie cerkwie, dwa oblicza i dwie wiary”:https://novayagazeta.ru/articles/2025/12/27/dve-tserkvi-dva-litsa-i-dve-veryPatriarchia.ru – materiał wideo RCP:https://www.patriarchia.ru/article/119155?video=trueRidl.io – „Kremlowska kaznodzieja”:https://ridl.io/ru/kremlevskaya-propoved/Nowaja Gazieta Europa – „Boże Narodzenie w kolorze khaki”:https://novayagazeta.eu/articles/2026/01/09/rozhdestvo-tsveta-khakiMateriał wideo (YouTube):https://www.youtube.com/watch?v=9FAl6zI1M2I&t=2288sOświadczenie Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE nt. rosyjskiego ataku na Ukrainę:https://www.oscepa.org/en/news-a-media/press-releases/2026/statement-of-the-parliamentary-support-team-for-ukraine-on-russias-overnight-attack-on-ukrainian-civilians-and-infrastructureWsparcie podcastu:Jeśli cenią Państwo Sprawy Wschodu i Czytamy po rosyjsku, zachęcam do wsparcia:☕ Buy Coffee To: https://buycoffee.to/sprawywschodu❤️ Patronite: https://patronite.pl/sprawywschoduDziękuję za słuchanie i za wsparcie.
W nowym odcinku PB Out Of The Box rozmawiam z Tomaszem Witkowskim o tym, co „rozpieszczanie umysłów” robi z młodymi ludźmi – i dlaczego uczelnie coraz gorzej przygotowują ich do realnego świata pracy.Punktem wyjścia jest sprawa z Uniwersytetu Jagiellońskiego: odwołany wykład o psychologii opartej na dowodach, decyzja studentów, cisza władz. Przypadek głośny, ale nieodosobniony.W rozmowie mówimy m.in. o:– cancel culture w akademii (także tej niewidzialnej),– „policji myśli” i grupowym myśleniu,– uniwersytecie jako firmie dbającej o komfort „klienta-studenta”,– empatii jako narzędziu nacisku (w duchu Paula Blooma),– i o tym, dlaczego bezpieczna edukacja produkuje bezradnych absolwentów.To nie tylko rozmowa o wolności słowa. To rozmowa o tym, jakiego pracownika – i obywatela – dziś wychowujemy.Zapraszam, Miro Konkel
W rozmowie na antenie Radia Wnet Jacek Karnowski mówił, że kryzys demograficzny w Polsce nie jest zagrożeniem przyszłości, lecz faktem dokonującym się tu i teraz. Punktem wyjścia do rozmowy był tzw. Dekalog Narodowego Przetrwania – inicjatywa przygotowana m.in przez Karnowskiego wspólnie z Markiem Grabowskim. Jak podkreślał, dotychczasowa debata publiczna jest zbyt łagodna wobec skali problemu.To jest już odór śmierci, który unosi się nad Polską. To jest katastrofa, która się dokonuje teraz, a nie wydarzy się w przyszłości. To są mniejsze miasta, w których kolejne roczniki są o połowę mniej liczne. Nawet pod Warszawą zaczyna brakować dzieci w przedszkolach, bo one po prostu się nie rodzą– mówił. Zdaniem Karnowskiego eksperckie dyskusje sprowadzające się do ogólników i deklaracji nie przynoszą żadnych efektów.Ta cała nasza dyskusja z udziałem ekspertów to jest takie troszkę pitu-pitu. Stwórzmy system, wesprzyjmy, szanujmy wszystkich – no donikąd nas to nie doprowadzi. Trzeba myśleć bardzo radykalnie– dodał. Podkreślał, że w sytuacji egzystencjalnego zagrożenia narodu priorytety muszą zostać jasno postawione – nawet kosztem sporów konstytucyjnych czy ideologicznych.W obliczu zderzenia takich racji jak przetrwanie narodu i inne racje – także konstytucyjne, wolnościowe, demokratyczne – uważam, że przetrwanie narodu ma pierwszeństwo– wskazał. Wśród najbardziej kontrowersyjnych postulatów pojawiła się propozycja przyznania dzieciom praw politycznych, realizowanych przez rodziców.Chodzi o to, żeby rodzice głosowali za dzieci. Dziecko ma głos. Jeżeli masz dwójkę dzieci i jesteś ich prawnym opiekunem, masz trzy głosy. To przesuwa scenę polityczną w stronę troski o demografię i o rodziny– zaznaczył. Kolejnym elementem miałyby być progresywne świadczenia socjalne.800 plus na pierwsze dziecko, 1600 na drugie, 2400 na trzecie i tak dalej. Trzeba jasno powiedzieć: im większa rodzina, tym większe wsparcie– dodał. Karnowski mówił również o potrzebie walki z kulturą antynatalistyczną, nie wykluczając narzędzi prawnych.„Tańczymy na Titanicu”W dalszej części rozmowy dziennikarz przywołał dane Główny Urząd Statystyczny, wskazując, że rzeczywistość okazała się gorsza niż najczarniejsze scenariusze.GUS kilka lat temu przygotował prognozy demograficzne, również bardzo pesymistyczne. My jesteśmy poniżej tego scenariusza, poniżej najczarniejszego z możliwych. Ten nasz świat się rozpada na kawałki– zaznaczał. W jego ocenie Polska znajduje się dziś w sytuacji symbolicznego „tańca na Titanicu”.Karnowski ostro krytykował obecną władzę za brak realnego zainteresowania demografią, wskazując wprost na premiera Donald Tusk.Donald Tusk problemem demografii w ogóle się nie zajmuje. Przypominam, że rozpędzono Instytut Pokolenia – pierwszą próbę zbudowania profesjonalnego narzędzia analitycznego w tej sferze – zaraz po zmianie władzy– mówił. Jak zauważył, obecnie jedyną strukturą zajmującą się tym obszarem jest rada działająca przy prezydencie./fa
Rozmowa w Poranku Radia Wnet miała nietypową formułę – w studiu spotkali się dwaj goście: Mariusz Pilis, reżyser i korespondent wojenny, oraz ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan prezydenta RP. Goście rozmawiali o środowisku kibiców, pielgrzymce na Jasną Górę i znaczeniu filmu "Bunt Stadionów" po trzynastu latach od premiery.Punktem wyjścia była informacja, że Karol Nawrocki weźmie udział w najbliższej pielgrzymce kibiców na Jasną Górę. Ks. Wąsowicz podkreślał, że obecność prezydenta nie jest gestem jednorazowym ani politycznym, lecz konsekwencją wieloletniej relacji.Był na pielgrzymce jako zwykły kibic Lechii Gdańsk, był jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, był jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Bardzo się cieszymy, że ten nowy etap pielgrzymowania rozpoczynamy już z prezydentem Rzeczypospolitej– mówił kapelan.W rozmowie pojawił się także wątek wypowiedzi premiera Donald Tusk o „dociskaniu śruby” i określeniu „król kiboli”. Obaj rozmówcy zgodnie dystansowali się od tej retoryki, wskazując, że nie ona jest dziś najważniejsza.Nieważne są słowa pana premiera, ale to, że od tylu lat kibice z całej Polski, często ze sobą zwaśnieni, potrafią się jednoczyć wokół spraw naprawdę ważnych– podkreślał ks. Wąsowicz.Kolejnym tematem rozmowy stał się film Bunt Stadionów, którego projekcja zaplanowana jest podczas pielgrzymki. Mariusz Pilis zwracał uwagę, że po trzynastu latach film trafia do zupełnie nowego pokolenia.To jest zupełnie nowa generacja. Ludzie, którzy wtedy mieli po osiem czy dziesięć lat, dziś są dorosłymi Polakami. Oni rozumieją, co się dzieje w Polsce i bardzo często angażują się w różne inicjatywy– mówił reżyser. W tej perspektywie pojawiła się idea kontynuacji filmu – nie jako nostalgicznego powrotu, lecz zapisu współczesnych sporów i napięć.Co jakiś czas to samo wyzwanie wraca. Świat się zmienia, ludzie się zmieniają, ale spór o wartości pozostaje– zauważył ks. Wąsowicz, dodając, że decyzja o ewentualnej drugiej części mogłaby zapaść właśnie na Jasnej Górze.Rozmówcy szeroko mówili o roli stadionów jako miejsca artykulacji społecznego sprzeciwu. Pilis przypominał, że to właśnie z trybun płynęły hasła, które w ostatnich latach obiegły całą Polskę.To był bardzo autentyczny, oddolny głos. Trybuny mówiły wyraźnie, że coś jest nie tak i że ten fałsz, który znowu przebija się do przestrzeni publicznej, trzeba nazwać po imieniu– podkreślał.Ks. Wąsowicz sięgał głębiej w historię ruchu kibicowskiego, pokazując jego zakorzenienie w doświadczeniu oporu wobec komunizmu i w obronie narodowej tożsamości.Od lat 70., przez Solidarność, po lata 80. – kibice zawsze stawali w obronie pryncypiów: kultury, historii, języka i wartości chrześcijańskich. Te fundamenty są dziś podkopywane, dlatego pojawia się głos oddolny, społeczny– mówił.W końcowej części rozmowy obaj goście zgodzili się, że kibice nie są jednolitą grupą ani zapleczem żadnej partii politycznej.Nie da się stworzyć portretu kibica. To może być lekarz, student, kierowca autobusu, ksiądz czy filmowiec. Kibice to Polacy – to jesteśmy my– podsumował Mariusz Pilis./fa
Czy grozi nam pokolenie hikikomori? W 301. odcinku podcastu EduKosmos pytamy o kierunek, w którym zmierza współczesna edukacja i o to, jakiej szkoły naprawdę potrzebują dziś dzieci. Punktem wyjścia jest historia Anii z Zielonego Wzgórza, przypomniana przez serial "Ania, nie Anna". Rozmawiamy o szkole sprzed lat, inności, wykluczeniu i hejcie, jako zjawiskach starszych niż internet, ale dziś znacznie groźniejszych. Przyglądamy się zjawisku hikikomori, rosnącej samotności dzieci, edukacji domowej oraz pytaniu, czy chroniąc dzieci przed szkołą, nie zamykamy ich w izolacji. Na koniec pokazujemy, dlaczego plan daltoński, zapoczątkowany przez Helen Parkhurst, jest jedną z najbardziej aktualnych odpowiedzi na kryzys relacji, presję ocen i porównywanie uczniów.
W Poranku Radia Wnet Bronisław Wildstein – pisarz i publicysta – odniósł się do debaty wywołanej komentarzem dr. Józefa Orła na platformie X. Punktem wyjścia była kwestia rzekomego łamania prawa międzynarodowego przez Stany Zjednoczone w kontekście wydarzeń w Wenezueli oraz pytanie, czy w zmieniającym się układzie sił na świecie to prawo w ogóle jeszcze obowiązuje.Wildstein od początku stawia sprawę ostro: jego zdaniem prawo międzynarodowe funkcjonuje dziś bardziej jako ideologiczny fetysz niż realny system norm. Jak podkreślał, odwoływanie się do niego bywa wybiórcze i instrumentalne, zwłaszcza w sytuacjach, gdy Zachód próbuje reagować na działania reżimów autorytarnych.Prawo międzynarodowe traktuje się jako fetysz i wymachuje się nim przed nami. Pytanie brzmi: czy ono w ogóle istnieje? Jakie siły są w stanie je gwarantować i w oparciu o co?– pyta.Publicysta przypomniał rolę ONZ, która w założeniu miała stać na straży pokoju i praw człowieka, a w praktyce – jak mówił – wielokrotnie chroniła brutalne reżimy.W dalszej części rozmowy Wildstein przeszedł do szerszego kontekstu geopolitycznego. Jego zdaniem nie mamy dziś do czynienia z powrotem do klasycznej zimnej wojny, lecz z sytuacją znacznie bardziej niebezpieczną – realnym stanem wojny, choć prowadzonej także w sposób hybrydowy.Mamy normalną agresję rosyjską na Ukrainę, w całym tego słowa znaczeniu. Towarzyszy jej agresja hybrydowa wobec państw Europy, w tym Polski. I jakoś na to przymykamy oczy– mówi.Publicysta zwracał uwagę na podwójne standardy w ocenie działań mocarstw. Gdy Rosja czy Chiny naruszają prawo międzynarodowe, reakcje Zachodu bywają – jego zdaniem – powściągliwe. Gdy jednak na zagrożenia odpowiadają Stany Zjednoczone, natychmiast pojawiają się oskarżenia o łamanie prawa.Komentując sytuację w Wenezueli, Wildstein wskazywał, że działania USA należy rozpatrywać zarówno w kontekście bezpieczeństwa regionalnego, jak i wewnętrznego dramatu samego kraju.Maduro nie miał żadnych uprawnień, żeby być prezydentem. Ostatnie wybory zostały sfałszowane, a sytuacja w Wenezueli jest dla Wenezuelczyków przerażająca– wskazuje.Jednocześnie rozmówca Radia Wnet podkreślał, że amerykańska operacja była pokazem realnej sprawczości państwa, które – wbrew częstym prognozom – wcale nie traci swojej pozycji globalnej.Od lat słyszę, że dominacja Stanów Zjednoczonych się skończyła. Słyszałem to już w latach 80., gdy mówiono, że Amerykę zastąpi Japonia. Historia nauczyła mnie dystansu do takich analiz– komentuje. /fa
Dzisiejsza rozmowa (nie wywiad): Gruby Mielzky: Stworzyliśmy w Polsce podgatunek rapu. Wini rozmawia z Grubym Mielzkym o tym, dlaczego polski rap przez lata działał jak osobny świat – z własnymi zasadami, presją wiarygodności i rozliczaniem ludzi z tego, co mówią w numerach. Punktem wyjścia jest temat kawałka „Malibu Barbie” i pytanie o to, co dziś wydaje się „przypałowe”, a co jest po prostu zapisem czasu i etapu. W rozmowie wracają też początki lokalnej sceny (pierwsze koncerty, centrum kultury, samodzielne wydawanie muzyki), kultura rapowa rozumiana szerzej: styl, symbole i to, jak bardzo wszystko się zmieniło. Obszerna rozmowa o tym jak Mielzky rozumiem Hip Hop, o pierwszych płytach - Silny jak nigdy, wkurwiony jak zawsze i 1.5, projektach w których brał udział (Płyta z Patr00, Rottenberg z Małpą, Lavoholics z Ortega Cartel) oraz możliwych przyszłych kooperacjach. Zapraszamy na odcinek. ESSA!GRUBY MIELZKY
Informacje o podkaście, odcinkach i autorach: https://teologiazkatowic.pl W tym odcinku rozmawiamy o diakonacie i o jednym z najżywiej dyskutowanych obecnie wątków z nim związanych: możliwości dopuszczenia kobiet do tej posługi. Punktem wyjścia jest upubliczniony przez Leona XIV wewnętrzny raport komisji powołanej jeszcze przez papieża Franciszka oraz pytanie, co właściwie wynika z tego tekstu i z ujawnionych w nim głosowań. Zaczynamy od niejednoznacznych świadectw o diakonisach w starożytności (i sporów o to, co one naprawdę znaczą), by przejść do argumentów teologicznych: czym w istocie jest sakrament święceń, jak rozumieć relacje między jego stopniami i gdzie przebiega granica sakramentalności. Zatrzymujemy się przy argumencie z męskości Jezusa i symbolice oblubieńczej, pokazując, że dziś nie działa on już jako „argument rozstrzygający”, a także przy pytaniu, czy ewentualne dopuszczenie kobiet do diakonatu nie uruchomi presji na kolejne stopnie. W tle pojawia się też perspektywa rozeznania w Kościele powszechnym (z głosem Ludu Bożego) i myśl, że sprawa może wymagać decyzji na poziomie soboru powszechnego. Omawiany przez nas dokument znajduje się tutaj: https://press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2025/12/04/0950/01725.html Wspominaną w rozmowie relację o święceniach diakonisy w Harare, w Zimbabwe znajdziecie tutaj: https://publicorthodoxy.org/good-reads/ordination-of-deaconess-angelic/ Rozmowę Grzegorza Strzelczyka, w której mowa o możliwym przyszłym soborze znajdziecie tutaj: https://wiez.pl/2025/12/12/ks-grzegorz-strzelczyk-dojrzewamy-do-kolejnego-soboru/
W Popołudniu Wnet Łukasz Jankowski rozmawiał z Piotrem Gursztynem – publicystą, historykiem i dziennikarzem, o politycznym krajobrazie końcówki roku: kondycji lewicy, gestach rządu wobec jej agendy oraz o tym, dlaczego premier Donald Tusk – zdaniem rozmówcy – znalazł się w trudnej pozycji w relacjach międzynarodowych i w sporze z prezydentem.Punktem wyjścia była przyjęta przez rząd ustawa o statusie osoby najbliższej – przedstawiana jako krok w stronę postulatów lewicy. Gursztyn z góry studził temperaturę sporu, twierdząc, że temat nie będzie szeroko „niósł się” społecznie. W jego ocenie skończy się na przewidywalnym, medialnym teatrze.Gursztyn zgadzał się z diagnozą prowadzącego, że lewica traci „ideologiczny szwung”, a w polskiej polityce nie jest już postrzegana jako źródło „ciekawych pomysłów”. Zaproponował przy tym swoją, kąśliwą definicję współczesnej formacji Czarzastego.Najlepszym ujęciem tego, czym oni teraz są, to jest coś w rodzaju funduszu emerytalnego– stwierdził. Mówił o „fruktach” wynikających z obecności w instytucjach, o stanowiskach i mechanizmie trwania, a nie o ofensywie ideowej. Gursztyn poszerzył tę diagnozę, twierdząc, że lewica – nie tylko w Polsce – straciła dawną bazę społeczną i przestawiła się na agendę wielkomiejską, głównie obyczajową.„Bosacki jak sabotażysta”. Tusk i kłopot z AmerykąDruga oś rozmowy dotyczyła doniesień o słabszej pozycji premiera Tuska na arenie międzynarodowej i konieczności ułożenia relacji z prezydentem Karolem Nawrockim w kontekście rozmów o Ukrainie. Gursztyn zaczął od mocnej oceny słów wiceministra Bosackiego.Wiceminister Bosacki zachował się jak jakiś sabotażysta. Niby chciał dobrze, a wyszło źle, bo wkopał premiera Tuska, pokazując go jako człowieka zlekceważonego– mówił. W jego ocenie problem Tuska jest głębszy i nie sprowadza się do jednego „telefonu”.Donald Tusk jest politykiem, który nie lubi w ogóle Ameryki. Nie chodzi o Trumpa, tylko o całą Amerykę– komentował. Jednocześnie zaznaczał, że „z Amerykanami da się rozmawiać”, przywołując przykład relacji na poziomie resortu obrony.Gursztyn mówił też o tym, że Tusk – jego zdaniem – nie zbudował sobie mocnej pozycji w Europie i w praktyce godził się na sytuacje, które tę pozycję osłabiały.„Jak miał jechać do Kijowa, jechał w drugim wagonie… Polska obsługuje to połączenie, a on się na to zgodził.”Gdy rozmowa zeszła na zapowiedź inicjatywy spotkania premiera z prezydentem, Gursztyn nie przesądzał, czy to dowód defensywy Tuska. Dopuszczał, że może to być także kontrolowany przekaz – próba pokazania „wyciągniętej ręki”.Może jest tak, że rura trochę zmiękła premierowi… ale może to jest typowy dla Donalda Tuska teatr: on jest przyjazny, wyciąga rękę, a ten zły Nawrocki odtrąca– zastanawiał się./fa
W ostatnim w tym roku wydaniu Klubu Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich na antenie Radia Wnet Krzysztof Skowroński rozmawiał ze Szczepanem Rumanem (byłym prezesem Świętokrzyskiej Grupy Przemysłowej Industria), Tomaszem Zdzikotem (byłym prezesem KGHM i Poczty Polskiej) oraz Piotrem Nowakiem (byłym ministrem rozwoju). Punktem zapalnym stał się raport Fundacji SET o kosztach wdrożenia unijnej dyrektywy dotyczącej charakterystyki energetycznej budynków – i to, jak szybko ta regulacja może przełożyć się na domowe budżety.„2,5 biliona złotych”. Dyrektywa, która ma zmienić wszystkie budynkiTomasz Zdzikot przyniósł do studia raport, który – jak podkreślał – jest mało obecny w debacie publicznej, choć dotyczy praktycznie każdego. Z jego relacji wynika, że skala kosztów może być dla wielu szokująca.Łączny koszt wdrożenia dyrektywy do polskiego porządku prawnego został wyszacowany przez ekspertów na około 2,5 biliona złotych– mówił. I od razu dopowiadał, skąd bierze się ta kwota:„Zamierzeniem tego aktu prawnego z 2024 roku jest doprowadzenie do sytuacji, w której wszystkie budynki w Unii Europejskiej osiągną status budynków zeroemisyjnych. Do 2050 roku”.W studiu szybko padły liczby, które układały się w konkretny, codzienny rachunek.Średnio rzecz biorąc to jest 70 tysięcy złotych na mieszkańca– wskazywał Zdzikot, a dla właścicieli domów jednorodzinnych podał widełki, które brzmiały jeszcze mocniej:„Dla posiadacza niedużego domu jednorodzinnego (…) koszt dostosowania do wymogów tej dyrektywy w przedziale 115–250 tysięcy złotych”.Skowroński dopytywał o rozkład tych obciążeń w czasie, a Zdzikot wyliczał kolejne „kamienie milowe”:„Między rokiem 26 a 2030 mniej więcej 230 miliardów złotych, między 2030 a 40 mniej więcej 770 miliardów złotych i od 2040 do 2050 około biliona złotych”.W rozmowie wracał motyw przymusu: gdy Skowroński zapytał wprost, czy to będzie obowiązkowe, Zdzikot odpowiedział krótko: „tak”.Piotr Nowak zwracał uwagę na jeszcze jeden mechanizm: jeśli regulacja tworzy „gigantyczny rynek” wymuszony prawem, to popyt zaczyna dyktować ceny – a firmy uczą się na doświadczeniach wcześniejszych regulacji.Jeżeli będzie tak duże zapotrzebowanie na materiały ocieplające i usługi, to doskonale wiemy, że ceny tych materiałów pójdą do góry– mówił. I rozwijał analogię do spekulacji na innych rynkach:„Jeżeli ja jestem sprzedawcą czy producentem i wiem, że będzie popyt, bo jest narzucony przez Unię Europejską, no to ja automatycznie podnoszę ceny”.Zdzikot dopowiadał, że raport – mimo ogromnej kwoty – może i tak nie doszacowywać całości obciążeń, m.in. przez fotowoltaikę: „Raport jest jeszcze (…) niedoszacowany, dlatego że nie uwzględnia całościowo wszystkich kosztów fotowoltaiki. Fotowoltaika zasadniczo ma być obowiązkowa”. Wskazywał też harmonogram: „Nowe budynki mieszkalne od 2029 roku mają być obligatoryjnie wyposażone w instalację fotowoltaiczną”, a termin implementacji w Polsce jest bliski: „do 29 maja 2026 roku”.„Transfer pieniędzy od najuboższych do bogatych”. Kto zapłaci najwięcej?Szczepan Ruman budował główną tezę krytyczną: w tych regulacjach nie chodzi o inwestycje, które napędzają innowacje i wzrost, tylko o koszty, które trzeba ponieść, bo tak stanowi prawo.Wspólnym mianownikiem wszystkich tych regulacji jest to, że one nie tworzą wartości ekonomicznej, nie tworzą wartości dodanej, nie tworzą żadnych innowacji– mówił. Po czym zestawiał Europę z resztą świata: „Podczas gdy Chiny, Stany Zjednoczone (…) wydają swoje pieniądze na inwestycje, które mają się zwrócić, my wydajemy pieniądze na rzeczy, które w niczym się nie zwrócą”.Najmocniej wybrzmiał jednak wątek społeczny: kto realnie poniesie ciężar zmian. Ruman tłumaczył to na przykładzie starszych budynków i mniej zamożnych właścicieli: „Koszt największy to będzie dla ludzi, którzy mają nieruchomości z lat 60., 70., może 80., dla ludzi, których po prostu nie stać na więcej”. I dopowiadał, że w jego ocenie mechanizm jest powtarzalny: „To jest transfer pieniędzy zawsze od najuboższych do bogatych albo do dużych korporacji”.W podobnym tonie opisywał nowe obowiązki, które – jak mówił – „dotknęły go dzisiaj po raz pierwszy”: „Będziemy wszyscy nosić śmieci do sklepów, a konkretnie butelki niezgniecione, z nienaruszoną etykietą”. W tej części rozmowy pojawiła się też krytyka sposobu wdrażania regulacji w Polsce: „My mamy u nas w Polsce taką grupę (…) którzy wdrażają u nas te regulacje w najbardziej absurdalny sposób”.W jego opisie „system” ma dodatkowo efekt uboczny: obieg wartościowych surowców przechodzi w ręce największych graczy, a koszty i tak rosną po stronie mieszkańców.Pieniądze trafiają do wielkich korporacji, które te butelki dostaną za darmo i będą sobie nimi obracać, a wszyscy Polacy dostaną podwyżkę opłaty za śmieci– mówił. I puentował: „Znowu jest tak, że najubożsi ludzie będą mieli podwyżkę opłaty za śmieci i będą nosić te butelki po to, żeby wielka korporacja je wzięła”.„Świat buduje elektrownie na Księżycu, a my…”Ruman próbował też zbudować kontrast: z jednej strony globalny wyścig technologiczny, z drugiej – europejskie regulacje, które jego zdaniem kierują energię i pieniądze w stronę „świata bez przemysłu”.Świat idzie w takim kierunku, że tutaj będą kolonie na Księżycu zasilane energetyką jądrową, będą centra obliczeniowe AI na orbicie itd., a my zajmujemy się tym, że będziemy nosić śmieci do sklepu– mówił. Skowroński dopowiadał:„Będziemy w kulturze styropianu. Będziemy okładać styropianem domy”.Piotr Nowak – choć wchodził w techniczne szczegóły kosmicznych planów – wrócił do polityczno-gospodarczego sedna: „Unia Europejska idzie w kierunku skansenu” – ocenił, a potem rozwinął wątek o strategicznej przewadze technologicznej i walce o infrastrukturę danych./fa
W tym wydaniu "Czytamy po rosyjsku" omawiamy trzy wątki : spektakl władzy, kryzys opozycji i kontrolę komunikacji.Punktem wyjścia jest coroczna konferencja prasowa Władimira Putina jako narzędzie zarządzania narracją. Następnie przyglądamy się konfliktom wewnątrz rosyjskiej opozycji oraz komunikatorowi MAX – elementowi budowy „suwerennej” przestrzeni cyfrowej.
Kolejna rozmowa na antenie Radia Wnet przyniosła temat, który – jak przyznała sama rozmówczyni – w Niemczech wywołał autentyczny szok. Aleksandra Fedorska, redaktor naczelna Radia Debata, opowiedziała o serii kradzieży amunicji i sprzętu wojskowego z zasobów Bundeswehry oraz o narastających pytaniach, gdzie tak naprawdę trafia wojskowe uzbrojenie.Fedorska zwróciła uwagę, że w ostatnich latach doszło do kilku podobnych incydentów, które układają się w niepokojący wzór.Na przestrzeni ostatnich lat parokrotnie doszło do różnych napadów czy kradzieży. Wewnątrz Bundeswehry znikają duże ilości amunicji – amunicji do broni, z której korzysta mafia, z której korzysta świat przestępczy– mówiła w Popołudniu Wnet.Punktem wyjścia do najnowszej fali dyskusji był incydent sprzed kilku dni. Jak relacjonowała Fedorska, transport amunicji opuścił teren koszar, by… zniknąć podczas postoju.Z bramy koszar wyjeżdża ciężarówka z całą amunicją. Kierowca, czy był zmęczony, czy miał randkę, nie wiem, zatrzymuje się w hotelu i spędza tam parę godzin. A w międzyczasie jego ciężarówka pustoszeje– opowiadała. Dla niemieckiej opinii publicznej był to moment graniczny. Jak wskazała, "mówimy o dziesiątkach tysięcy nabojów. To jest śmiercionośne. To może się skończyć tragicznie”.Fedorska powołała się na analizy Thomasa Weigolda, wieloletniego komentatora i autora specjalistycznego bloga poświęconego Bundeswehrze, który od lat śledzi jej funkcjonowanie.On widzi poszlaki, które wskazują na to, że Bundeswehra ma większe problemy, niż myślimy. Najprostsze wytłumaczenie to brak kontroli– ocenia. Według rozmówczyni nie chodzi już wyłącznie o pojedyncze zaniedbania logistyczne.Skala tych kradzieży, bo kradziony jest także sprzęt, nie tylko amunicja, świadczy o tym, że w Bundeswehrze muszą być osoby, które współpracują– dodaje. Fedorska podkreśliła, że scenariusz przejęcia amunicji przez obce służby jest mało prawdopodobny.Mało prawdopodobne jest, że to trafia do jakiegoś obcego państwa. Wiele wskazuje raczej na to, że trafia do świata przestępczego– mówi. Jej zdaniem rodzi to pytania o mechanizmy naboru do armii. Rozmówczyni wskazała na systemowy problem, z którym boryka się niemiecka armia.Rekrutacja jest w Niemczech bardzo trudnym procesem. Bundeswehra cieszy się z każdego żołnierza, który nie ucieka z koszar. Zdarza się, że ktoś jest trzy tygodnie i potem go nie ma– mówi.W ocenie ekspertów, na których się powoływała, prowadzi to do nadmiernego poluzowania procedur.Kontrola musi być lepsza. Proces aplikacyjny musi być szczelniejszy, bo teraz właściwie każdy jest przyjmowany, kto się zgłosi– zaznacza./fa
W „Odysei Wyborczej” Radia Wnet Krzysztof Skowroński poprowadził debatę poświęconą ustawie o rynku kryptoaktywów, zestawiając odmienne stanowiska dwóch ekspertów:prof. Krzysztofa Piecha – ekonomisty, profesora Uczelni Łazarskiego, dyrektora Centrum Technologii Blockchain;Michała Gromka – eksperta ds. przestępczości finansowej i kryptowalut, doradcy OBWE i Rady Europy.Punktem wyjścia była decyzja premiera Donalda Tuska, który – po wecie prezydenta Karola Nawrockiego – ponownie skierował do Sejmu ustawę o rynku kryptoaktywów, z apelem, by tym razem została podpisana. Skowroński zapowiedział „pojedynek dwóch ekspertów”, ale szybko okazało się, że to raczej spór o to, jak pogodzić bezpieczeństwo państwa z rozwojem polskiego rynku kryptowalut, niż klasyczne „za” i „przeciw”.„Dowcip premiera” i weto prezydentaProf. Piech od początku nie krył dystansu do ruchu rządu, który praktycznie bez zmian wraca z tym samym projektem, który kilka dni wcześniej zawetował prezydent.Taki ciekawy dowcip premier zrobił, bo jeśli byśmy przeczytali, z jakiego powodu pan prezydent zawetował ustawę – a te powody są znane, bo jest uzasadnienie na kilkanaście stron – to nic się nie zmieniło. Absolutnie nic. To, że prezydent czegoś nie wiedział, a teraz, jeśli zwróci się do premiera, to może się o tym dowiedzieć, nie zmienia w żaden sposób zarzutów, które już zostały przez prezydenta na piśmie zgłoszone– podkreśla.Z drugiej strony Michał Gromek przyznaje, że projekt jest daleki od ideału, ale widzi w nim konieczne narzędzie do walki z realną przestępczością.Absolutnie nie neguję, że są aspekty tej ustawy, które wymagają ulepszenia. Pytanie brzmi: czy możemy ją zaakceptować w takiej formie i potem nad nią pracować? (…) Wyzwania związane ze zwalczaniem przestępczości finansowej i tym, co dzieje się na rynku kryptowalut, są tak duże, że mamy obowiązek tę ustawę wprowadzić– argumentuje.Przypomina, że Polska jest ostatnim państwem w UE, które tak fundamentalne spory wokół MiCA (rozporządzenie w sprawie rynku kryptoaktywów w Unii Europejskiej) prowadzi dopiero w 2025 roku, podczas gdy dyskusje na poziomie europejskim ruszyły w 2018 r.Bezpieczeństwo kontra wolność rynkuGromek patrzy na ustawę przede wszystkim przez pryzmat bezpieczeństwa i walki z przestępczością finansową. Opowiada o własnych wizytach w kantorach kryptowalut w Polsce i innych krajach.Z własnego doświadczenia, chodząc do tych różnych podmiotów, w bluzie, mówiąc, że chciałbym kupić kryptowaluty za 50, 100, 150 zł, widzę, że w marginalnej części firm ktoś w ogóle pyta o dowód. Bardzo często podmioty, które oferują sprzedaż i zakup kryptowalut, nie mają żadnych narzędzi, żeby zweryfikować, czy przedstawiony dokument jest prawdziwy– relacjonuje.Jako przykład skali problemu przywołuje handel narkotykami przez komunikator Telegram.Mogę się założyć o swój motor, że można teraz w Google wpisać nazwę narkotyku, ‘Warszawa', ‘Telegram' i ‘portfel kryptowalut'. Wyskoczy bot, który pokaże, w jakiej dzielnicy mieszkasz. Wpłacasz na portfel krypto, po 30–40 minutach masz paczkę pod wskazanym drzewem– mówi, podkreślając, że nie jest to tylko polski problem, ale zjawisko paneuropejskie.Podsumowuje to mocnym porównaniem:„Dla wielu podmiotów to jest trochę tak, jakbyśmy mieli sprzedaż broni bez licencji. Biznes się cieszy, podatki wpływają, ale długoterminowo sprzedaż broni bez licencji jest czymś złym dla społeczeństwa”.Prof. Piech: ustawa łamie konstytucję, prawo unijne i dobija polski biznesProf. Piech nie dyskutuje z tym, że regulacje są potrzebne, ale kwestionuje konkretny kształt projektu forsowanego przez rząd.Po pierwsze wskazuje na zarzuty konstytucyjne:W tej ustawie łamana jest nasza konstytucja. Jeśli można czyjąś firmę zamknąć decyzją urzędniczą, bez realnej możliwości odwołania się do sądu, narusza to zasadę zaufania obywatela do państwa i ochronę własności. Jeśli już coś mamy, to tylko wyrokiem sądu można nam to odebrać– podkreśla.Po drugie – proporcjonalność kar i relację do prawa UE.Każdy kraj Unii miał wprowadzić podobne przepisy. Polska bardzo odstaje. Grożą nam skargi do Komisji Europejskiej i postępowania przed TSUE. Chodzi też o proporcjonalność: w innych krajach za drobne przewinienia są drobne kary, za poważne – wysokie. W naszym projekcie mamy głównie bardzo wysokie sankcje i rozwiązania karne, a nie administracyjne. Ta proporcjonalność, o którą chodzi Unii, nie jest zachowana– wylicza.Trzeci kluczowy zarzut to konkurencyjność.Firmy zagraniczne będą miały dużo łatwiejsze możliwości funkcjonowania w Polsce niż polskie. Opłaty będą czasami kilkukrotnie niższe, kontakt z nadzorem bardziej przewidywalny, reputacja nadzoru – lepsza. Racjonalnie rzecz biorąc, jedynym rozwiązaniem dla polskich firm staje się przeniesienie za granicę– mówi.Prof. Piech wskazuje na konkretne kierunki: Czechy, Słowację, Litwę, Słowenię, Maltę, Cypr, a także Niemcy – przywołując niemiecki system podatkowy, w którym sprzedaż kryptowalut po roku od nabycia nie generuje podatku dochodowego.Rynek już się przestawia. „Polskie” krypto ucieka z PolskiZ punktu widzenia Piecha, kluczowe jest to, że rynek nie czeka na decyzje polityków – firmy już dziś przygotowują się na życie poza polską jurysdykcją.Rozporządzenie MiCA już obowiązuje w Polsce, mimo że nie mamy ustawy. Część firm zagranicznych działa u nas legalnie, paszportując licencje z innych państw UE. Czy ustawa wejdzie w życie, czy nie – biznes kryptowalutowy i tak tu będzie obecny, bo jesteśmy w Unii Europejskiej– tłumaczy. Zwraca uwagę, że GIIF już dziś prowadzi kontrole i wykreśla podmioty z polskiego rejestru.Od 30 grudnia ubiegłego roku obowiązują Travel Rule i MiCA. Firmy muszą gromadzić dane o tym, kto dokonuje transakcji między kim a kim. GIIF z tych narzędzi korzysta – z rejestru wykreślono już ponad 300 podmiotów– zaznacza.Z jego perspektywy problemem nie jest brak regulacji, ale to, że nowa ustawa może dodatkowo utrudnić nadzór nad polskimi firmami.Jeśli polskie firmy przeniosą się pod inne nadzory w UE, nasze służby będą musiały prosić o informacje za pośrednictwem organów innych państw. To wydłuży proces, nie poprawi bezpieczeństwa. Nie widzę tu zysku – widzę realne ryzyko, że nadzorowane biznesy po prostu wyjdą z Polski– dodał.Gromek: bezpieczeństwo nie może być zakładnikiem sporu politycznegoMichał Gromek zgadza się, że ustawa nie jest doskonała i że wiele przepisów trzeba poprawić. Ale jego zdaniem dalsze przeciąganie procesu legislacyjnego jest równie groźne, a może nawet groźniejsze, niż przyjęcie wadliwego projektu i jego szybkie nowelizacje.Bezpieczeństwo stało się w tej debacie zakładnikiem. A nie powinno. Problemy są realne i znaczne w skali całej Unii Europejskiej. Widzę je codziennie, pracując z nadzorami i służbami. Musimy wreszcie dać im narzędzia– podkreśla. Przypomina też, że KNF, policja, GIIF i CBŚP były szkolone, ale bez właściwej ustawy ich możliwości są ograniczone.Nie mamy narzędzi, nie mamy pełnego nadzoru. Ustawa powinna być wdrożona w 2019, najpóźniej w 2021 roku. Opóźnienie to już cztery lata. Udajemy, że sobie radzimy. Ja się tak nie czuję – uważam, że nie jesteśmy w 100 proc. bezpieczni– mówi. Jednocześnie chwali część postulatów Piecha – choćby dotyczących wysokości opłat nadzorczych – wskazując, że w wielu punktach ich spojrzenia się uzupełniają, a nie wyklucz...
Kup książkę „Chiny jednego dziecka” na stronie Empik: https://www.empik.com/chiny-jednego-dziecka-sochon-piotr-truszczynska-weronika-urban-nadia,p1666533204,ksiazka-p shengdan - kod zniżkowy na zakupy w sklepie Mao Powiedziane https://maopowiedziane.pl/Dołącz do grona Patronów tego podcastu na http://www.patronite.pl/maopowiedziane Posłuchaj dalszej części odcinka na kanale Mao Powiedziane Plus na Spotify: https://open.spotify.com/show/0ySk7ZCQPHXRGLeC7IaZkj?si=ciUq8dgETyi4Hw4Zmkl5Ug W tym odcinku przyglądamy się głośnym tezom o tym, że Chińczyków może być nawet o miliard mniej, niż wynika z oficjalnych statystyk. Punktem wyjścia jest sensacyjny wywiad i internetowe obrazy pustych ulic oraz metra, które mają „dowodzić”, że Chiny zawyżają swoją populację. Analizujemy przedstawiane argumenty, rozgraniczając manipulację i realne problemy. W kontekście tych ostatnich – przedstawiamy co naprawdę zarzuca chińskim statystykom, na czym polega problem z danymi o dzietności i urodzeniach oraz dlaczego błędy w statystyce nie oznaczają automatycznie, że z mapy świata „zniknęły” setki milionów ludzi. Sklep Mao Powiedziane https://maopowiedziane.pl/Jak połączyć konto na Patronite ze Spotify https://patronite.pl/post/71266/polacz-konto-na-patronite-ze-spotifyDołącz do naszego Discorda (dla Patronów) https://patronite.pl/post/59230/jak-dolaczyc-do-naszego-discordaPostaw nam kawę na http://buycoffee.to/maopowiedzianeInstagram: http://instagram.com/maopowiedzianeInstagram Nadii: http://instagram.com/nadia.urbanInstagram Weroniki: http://instagram.com/wtruszczynskaNapisz do nas: kontakt@maopowiedziane.pl
Cześć, w najnowszym odcinku serii Powojnie wracam do wątku, o którym mało kto dziś pamięta. A przecież to była jedna z najgroźniejszych sytuacji w powojennej historii świata. Związek Radziecki i Chińska Republika Ludowa były o krok od wojny.Najbardziej napięty moment przypadł na 1969 rok. Spory graniczne między dwoma komunistycznymi mocarstwami doprowadziły je na skraj otwartego konfliktu. Moskwa przez lata lekceważyła Pekin. Mao nie zamierzał dłużej tego tolerować i systematycznie odsuwał się od ZSRR, coraz wyraźniej akcentując niezależność Chin.Punktem zapalnym stała się wyspa na rzece Ussuri. To tam padły pierwsze strzały. Starcia później przeniosły się również w rejon Sinciangu.W Moskwie rozważano nawet prewencyjne uderzenie nuklearne na Chiny. Ostatecznie nic takiego nie nastąpiło, a obie strony doszły do porozumienia — choć dla żadnej z nich nie było ono satysfakcjonujące. Dlatego relacje chińsko-sowieckie jeszcze przez lata pozostawały napięte.Jeżeli chcecie poznać całą historię tego sporu, zapraszam na odcinek.
Jakub Wiech jest redaktorem naczelnym portalu energetyka24.com, rozmawiamy o rozwoju energetyki jądrowej w Polsce i jej roli w bezpiecznej transformacji energetycznej. Punktem wyjścia jest kampania edukacyjna „Czas zrozumieć Atom”, której celem jest wyjaśnienie zasad działania reaktorów jądrowych, obalenie mitów oraz pokazanie, jakie korzyści elektrownie jądrowe mogą przynieść nam wszystkim. Partnerem odcinka jest Ministerstwo Energii.https://www.gov.pl/web/polski-atom/kampania-edukacyjna#atom #czaszrozumiecatom #polskiatom #współpraca
Gościem tego odcinka jest Radosław Kotarski – dziennikarz, twórca internetowy, autor książek, popularyzator nauki, a od kilku lat także kolekcjoner. Punktem wyjścia do naszej rozmowy jest wystawa „Dom dzienny, dom nocy” w MOCAKu, na której pokazywane są dzieła z kolekcji Radka. Rozmawiamy więc o kolekcjonowaniu sztuki – emocjach, decyzjach i dylematach, z którymi mierzy się kolekcjoner. Radek opowiada o autorskim kryterium „siedmiu minut”, które stało się dla niego sposobem na budowanie spójnej, a zarazem osobistej kolekcji, ale dzieli się także kluczowymi pytaniami, które zadaje sobie zanim zdecyduje się na zakup dzieła. Rozmawiamy także o jego decyzji pokazania prywatnych zbiorów w instytucji publicznej oraz o tym, jak ważny jest kontakt ze sztuką niezależnie od wieku. Jest to odcinek pełen anegdot oraz osobistych historii, dzięki którym możemy zajrzeć za kulisy kolekcjonowania sztuki.• dodatkowe linki •Instagram Radka Kotarskiego: https://www.instagram.com/radekkotarski/Informacje o wystawie: https://www.mocak.pl/dom-dzienny-dom-nocny-prace-z-kolekcji-radoslawa-kotarskiego-1• kontakt •Instagram: (@pozaramami )Strona: Home - Poza RamamiNewsletter: http://bitly.pl/YALmVMail: kontakt@pozaramami.com• montaż •Eugeniusz Karlov#kolekcjonowanie #muzea #wystawy #podcast #sztuka
Gościem dzisiejszego odcinka podcastu Kultura Liberalna, współtworzonego z Instytutem Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, jest prof. Tomasz Nałęcz – historyk, profesor nauk humanistycznych, były wicemarszałek Sejmu, były doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego i znawca dziejów najnowszych Polski.Punktem wyjścia do rozmowy jest jego książka „Rewolucja 1905 roku. Próba generalna wskrzeszenia Polski”. Co właściwie wydarzyło się w 1905 roku w zaborze rosyjskim i Królestwie Polskim? Jak rozumieć znaczenie protestów robotniczych, strajków i brutalnych represji caratu? Czy Rewolucja 1905 w Łodzi była tylko lokalnym zrywem, czy częścią większej fali, jaką była Rewolucja 1905 w Rosji i zaborze rosyjskim?Projekt współfinansowany ze środków Instytutu Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza.
Ponad 150 uczestników z 57 organizacji przyjechało do Berlina na VII Kongres Organizacji Polskich w Niemczech. Punktem kulminacyjnym dwudniowego wydarzenia było przyznanie nagród Polonicus 2025. Von Monika Sedzierska.
Aleksandra Sobczak, wicenaczelna "Gazety Wyborczej", rozmawia z Pawłem Marcinkiewiczem, jednym z najmłodszych dziennikarzy "Wyborczej", o jego drodze do zawodu, dlaczego był kiedyś dziwnym dzieckiem i jakich tematów dziennikarskich teraz szuka. A także o tym, jak młode pokolenie patrzy na dzisiejszą scenę polityczną, czy czuje zagrożenie wojną, jaki ma stosunek do ekstremizmów. Punktem wyjścia jest przeprowadzony przez Pawła wywiad z profesorem Rafałem Pankowskim, badaczem ruchów neofaszystowskich i skrajnej prawicy, który ukazał się na łamach Magazynu Wyborczej pt.: "'Skala jest nowa'. Obok siebie stadionowi chuligani i emeryci z Klubów Gazety Polskiej" https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32098440,jak-rzad-radzi-sobie-z-krysyem-na-granicy-to-tchorzostwo-klasy.html Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl.
Czym jest wzgórze pamięci i jakie są naprawdę działające metody na poprawę pamięci? A przede wszystkim, jak to się stało, że coś wielkością i kształtem zbliżone do konika morskiego ma taką władzę nad naszym życiem? Opowiadam o ludzkiej pamięci, jakim jest niesamowitym i zróżnicowanym zjawiskiem, o tym co wiemy i czego jeszcze nie. Punktem wyjścia do rozważań jest książka „Jak działa pamięć?” Ylva i Hilde Østby. Odcinek przyjemny i pożywny intelektualnie.Partnerem odcinka jest Bookbeat. Z kodem: ZMIERZCH, który aktywujecie poniższym linkiem, dostajecie 40h słuchania e-boków i audiobooków za darmo przez 60 dni. Działa dla nowych użytkowniczek/użytkowników do 15.07.2025.Rejestracja odbywa się na stronie, a słuchacie w aplikacji.Strona do rejestracji: https://bit.ly/3Yivju3