POPULARITY
Categories
Można Pięknie Żyć *---Witaj! "Można Pięknie Żyć*" to seria podcastów, w której odkrywamy, jak zmiany w stylu życia mogą poprawić nasze zdrowie metaboliczne. Skupiamy się na Terapeutycznym Ograniczaniu Węglowodanów i jego pozytywnym wpływie na metabolizm oraz ogólne samopoczucie. Pamiętaj, że zdrowie zaczyna się od wiedzy, a my jesteśmy tu, aby dostarczać Ci inspirację i praktyczne wskazówki na drodze do pięknego życia. Zaczynamy! W tym odcinku pokazujemy krok po kroku „zakazaną” metodę, która wycofuje insulinooporność w kilka tygodni, zamiast maskować ją tabletkami i zastrzykami. Rozbijamy na kawałki mit, że wystarczy „mniej jeść i więcej się ruszać”, tłumacząc, dlaczego to insulina jest głównym hormonem tycia, głodu i stłuszczenia wątroby.
Czy można zakochać się w sztucznej inteligencji? I do czego to może doprowadzić?Kilka lat temu film "Her" wydawał się futurystyczną fantazją. Dziś jego sceny coraz częściej przypominają rzeczywistość.Chatboty, wirtualni towarzysze i "partnerzy" AI przestają być ciekawostką - dla wielu osób stają się realnym wsparciem w samotności, żałobie, kryzysie. Ale także w codziennym życiu.W najnowszym odcinku Raportu o sztucznej inteligencji opowiadamy historię Alainy Winters, która po śmierci żony zbudowała emocjonalną relację z partnerem AI, Lucasem. Dziś mówi, że jest szczęśliwa.Czy mamy prawo to kwestionować? W tym odcinku pytamy także:
W środę 10 grudnia do sprzedaży trafił dziewiąty numer „Notatnika Literackiego”, który tym razem dotyczy herstorii. Kilka dni wcześniej, bo w czwartek 4 grudnia w Prozie, klubie Wrocławskiego Domu Literatury odbyła się prezentacja numeru. Zapraszamy do wysłuchania dyskusji przybliżającej najnowszą odsłonę „Notatnika”. O tekstach, które złożyły się omawiany numer rozmawiał Irek Grin (redaktor naczelny pisma) oraz Agnieszka Wolny-Hamkało (redaktorka działu „Klin” w „Notatniku”).Udanego słuchania!------------------------------Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i DziedzictwaNarodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury
Tradycyjnie - na święta.Wyjątkowo - bo jubieluszowo. Kilka słów ode mnie dla Was, na święta i siódme urodziny Zabaw jedzeniem
„Holiday” Nancy Meyers to film, który przez lata urósł do rangi świątecznego rytuału celebrowanego na przykład z kubkiem herbaty w ręku i zawsze obiecującego to samo: ciepło, miłość oraz szczęśliwe zakończenie. Nic więc dziwnego, że miliony kobiet na całym świecie uznają go za jeden z najlepszych romantycznych, a zarazem świątecznych filmów wszech czasów. Autorka: Aleksandra Lipka Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/obejrzalam-holiday-po-raz-pierwszy-jako-dwudziestoparolatka-czego-sie-nauczylam-o-milosci-i-relacjach
Czy Twój zespół naprawdę dowozi to, co zaplanuje? A może się przyzwyczailiście do tego, że zrealizowany jest tylko ułamek planu na iterację? Rozkładamy na czynniki pierwsze przewidywalność zespołu. Miara ta może być potężnym wsparciem dla zespołu, ale i źródłem frustracji czy złych decyzji. Pokażemy Ci jak mierzyć ją w Jira, Excelu czy innych narzędziach. Podpowiemy też, jak interpretować wyniki, by realnie ustabilizować w zespole proces dowożenia zaplanowanego zakresu prac. Cała rozmowa odnosi się do case study z naszej pracy z jednym z zespołów. Jeśli masz już dość niewykonanych planów oraz ciągłych tłumaczeń, ten odcinek jest dla Ciebie. Porządny Agile · Przewidywalność zespołu Zapraszamy Cię do obejrzenia nagrania podcastu Transkrypcja podcastu „Przewidywalność zespołu” Poniżej znajdziesz pełny zapis rozmowy z tego odcinka podcastu Porządny Agile. Jacek: Ostatnio na naszej stronie pojawiło się nowe case study. Dotyczy ono tego, jak w jednym z zespołów poprawiliśmy przewidywalność. Uznaliśmy z Kubą, że jest to dobra okazja, żeby powiedzieć trochę więcej o przewidywalności w ramach tego odcinka. Kuba: Adres case jest nie do przedyktowania w nagraniu audio, więc po prostu zachęcam Cię do tego, żeby znaleźć wspomniany case study w notatkach do odcinka i przeczytanie tego, co Jacek tam pisze. Jacek: Jaki spis treści na dzisiaj? Przede wszystkim zdefiniujemy, czym dla nas jest przewidywalność. Opowiemy, jak mierzyć przewidywalność. Podzielimy się wskazówkami na temat stosowania przewidywalności i na koniec damy kilka wskazówek, jak faktycznie, jakimi praktykami poprawić przewidywalność zespołu. Kuba: To przechodząc do rzeczy, pierwsza część to definicja przewidywalności. Przewidywalność rozumiemy to, jak zespół dowozi czy dostarcza to, co zaplanował. W jakim stopniu realizuje ten plan, który sobie przyjął? Czy, jak mówią, że coś będzie zrealizowane, czy to faktycznie będzie? Z jakim prawdopodobieństwem zespół realizuje swoje zamiary. Jacek: Więc jest to dla nas z jednej strony miara, o której powiemy za chwilę trochę więcej, bo można ją bardzo konkretnie wyrazić, a z drugiej strony, jak mówimy o tym, że zespół jest przewidywalny, to myślimy też w kontekście takim, że jest to pewna pożądana cecha zespołu. To jest taki zespół, na którym w kontekście tych prognoz, z którymi się dzielą z organizacją, można na nim polegać. Kuba: Dla równowagi powiemy też, czym nie jest przewidywalność według nas, choć niektórzy to też tak rozumieją. Niektórzy rozumieją przewidywalność jako pewną taką cechę generyczną rozumianą jako prawdopodobieństwo dostarczania, ale również prawdopodobieństwo o bardzo niskim stopniu albo o bardzo dużej zmienności tej wartości. W sensie, takim matematycznym, to też jest przewidywalność, tak samo jak smród jest zapachem albo jakiś brunatny też jest kolorem, ale jednak jako przewidywalność rozumiemy coś pozytywnego, zjawisko korzystne. W tym sensie nie cieszy nas fakt, że jakiś zespół ma przewidywalność, tylko ta przewidywalność to jest jedno zadanie na cztery zaplanowane albo 20% planu. W sensie matematycznym to jest przewidywalność, ale my się od takiej przewidywalności i takiego rozumienia tego słowa odcinamy, uważamy, że przewidywalność jest cechą czy charakterystyką pozytywną. Miarą, która powinna dążyć też do pewnych wartości. Zespół przewidywalny to taki, który dostarcza to, co planuje, a nie dostarcza tyle, ile zazwyczaj dostarcza. Nawet jeśli zazwyczaj dostarcza bardzo mało. Zespół, który przewidywalnie dostarcza mało, to jest dla nas zespół nieprzewidywalny, a nie przewidywalny w jakimś dziwnym znaczeniu. Jacek: To prowadzi nas do pytania, w jaki sposób możemy przeżyć przewidywalność. Ogólny wzór jest bardzo prosty. W dużym uproszczeniu jest to stosunek tego, co zostało faktycznie zrealizowane w konkretnym Sprincie czy w konkretnej iteracji w stosunku do tego, co było zaplanowane. Najczęściej jest to wyrażone po prostu w procentach. Kuba: Natomiast w szczegółach już może być trochę bogato. Różne zespoły uwzględniają do tego wzoru różne składowe elementy. Najprościej, gdy po prostu bierze się wszystko to, co zespół realizuje, niezależnie od tego, jakie typy pracy, jakie typy elementów planów wchodzą w skład danego Sprintu właśnie czy iteracji. Ale wiemy też i obserwujemy, i czasem ma to sens, że są zespoły, które liczą na przykład tylko historyjki użytkownika, storki, czy jakkolwiek to się w danym zespole nazywa. Czasem ficzery, czasem jakieś wyłącznie prace rozwojowe. Inne zespoły uwzględniają zadania czy jakiś rodzaj subtasków, jakaś praca techniczna do wykonania tego, co jest potrzebne do zrobienia w danym Sprincie. Kontrowersje mogą się zaczynać gdzieś w sferze tego, gdy się zaczyna liczyć do przewidywalności zaplanowane rozwiązania błędów, które wiemy, że istnieją, gdy zaczyna się Sprint, ale jest plan w zespole, żeby je rozwiązać. No i kontrowersją mogą być też zadania utrzymaniowe, czyli jakieś zadania powtarzalne, które z góry wiadomo, że trzeba zrealizować, no i choćby nie wiadomo, co się działo, to one po prostu faktycznie są częścią pracy w Sprincie. W ewentualnej kontrowersji głębiej się nie chcemy zagłębiać. Tutaj tylko jakby sygnalizuje, że jest temat, jakie typy pracy uwzględniać w mierze przewidywalności. No moim zdaniem jest tu temat do przemyślenia i bardzo świadomego zaplanowania czy do doprecyzowania, co jest uwzględnione we wzorze dla Twojego zespołu. Jacek: Może to jest dobry czas na taki prosty, namacalny przykład. Jeżeli zespół planował dostarczyć 10 elementów, nazwijmy to bardzo ogólnie, i dostarczył tylko dwa elementy, no to dla nas, patrząc na ten wzór przewidywalność, to jest 20%. Jeżeli planował dostarczyć 10, a dostarczył 5, no to przewidywalność jest 50%, natomiast jeśli planował dostarczyć 10, a dostarczył 12, to przewidywalność wynosi 120%. Tak więc przewidywalność jest miarą, w której ta wartość oczekiwana raczej jest pewnym zakresem. Takim dla nas powiedzmy akceptowalnym punktem do rozpoczęcia rozmowy, to jest przewidywalność między 80 a 120%. I bardziej chodzi nam o przebywanie w tym zakresie, niż osiąganie jakiegoś konkretnego, precyzyjnego wyniku. W szczególności powtarzalne osiąganie 100% może oczywiście wskazywać na to, że no ta miara być może za bardzo jest traktowana jako jakiś taki punkt do osiągnięcia. Z kolei o tym zakresie, który można nazwać, że jest powiedzmy zdrowy, można myśleć tak jak na przykład o wskaźnikach, kiedy idziemy na badanie krwi. Dostajemy wylistowaną listę, dostajemy poukładaną listę wyników i najczęściej jesteśmy w stanie znaleźć informacje, czy ta konkretna wartość zbadania jest w normie, czy mieści się w jakimś tam spodziewanym zakresie. I bardzo podobnie, właściwie można powiedzieć, wręcz identycznie działa to w przypadku przewidywalności. Kuba: Jeśli chodzi o przewidywalność, warto też wspomnieć to, jak narzędziowo można to mierzyć, jak można to liczyć, czyli jak konkretnie w narzędziu, jakim sposobem to zrealizować. Jest kilka opcji, wymienimy cztery. Jacek: Tak, pierwsze narzędzie takie, no, najczęściej nadal spotykane przez nas w organizacjach, to jest JIRA. Należałoby się skierować do sekcji raportów i znaleźć tam w wersji anglojęzycznej Velocity Chart i na tym wykresie oprócz tej informacji, ile faktycznie zespół zrealizował, czyli jaka jest prędkość zespołu, no, można również znaleźć tę informację o tym, ile na dany Sprint zostało zaplanowane. Te dane, te wykresy powinny się właściwie same wyświetlić, jeśli tylko przestrzegasz jakiejś takiej podstawowej higieny pracy w JIRA. To znaczy faktycznie uruchamiane są Sprinty. We właściwych momentach takich prawdziwych, kiedy zaczyna się Sprint, to ten Sprint jest startowany, powinien też być zamykany faktycznie wtedy, kiedy Sprint się kończy. Sprint powinien zawierać w sobie tę faktycznie wykonywaną pracę. Jak również pewna taka otoczka dotycząca tego boardu, na którym się znajdujemy, czy projektu, który realizujemy, te rzeczy też powinny być poprawnie skonfigurowane, no i wtedy można powiedzieć, że ten wykres dostajemy z pudełka. Właściwie nic nie musimy dodatkowego zrobić, żeby móc zobaczyć sobie historycznie, jak ta przewidywalność się w naszym zespole układała. Kuba: Drugą opcją narzędziową jest po prostu Excel. W porównaniu do JIRA, Excel stanie się, czy jest o wiele bardziej elastyczny, co prawda nie budują się dane same, jak w JIRA. Jeśli dobrze zachować tą dyscyplinę, o której mówi Jacek, no to JIRA liczy to sama, no w Excelu siłą rzeczy, ktoś odpowiedzialny za proces, albo członek zespołu, albo jakiś jego rodzaj lidera, po prostu musi te dane do tego Excela wprowadzić. Pamiętać o tym, żeby je przepisać, żeby złapać te dane historyczne bazowe i też pewnie w odpowiednie formuły wprowadzić te dane, żeby pokazały pewien wynik. Jest to oczywiście praca trochę ręczna, ale za to po drugiej stronie, zwłaszcza gdyby zespół miał jakąś bardziej skomplikowaną sytuację, albo bardziej wysublimowane warunki, co uwzględniać, czego nie uwzględniać, no to może się okazać, że ten Excel jest bardziej wiarygodny i pod większą kontrolą, niż narzędzia, które biorą po prostu wynik jakiegoś filtru lub nie są tak dobrze prowadzone. Jacek: Innymi narzędziami mogą być wszelkiego rodzaju narzędzia, które pomagają nam wizualizować pracę i pewne koncepcje z nią związaną. Czyli z jednej strony w warunkach online’owych to może być jakiś Mural czy Miro. W warunkach stacjonarnych to może być tablica, flipchart czy nawet wręcz kartka papieru. Tak naprawdę istotne jest, żeby te dane się znalazły w tych miejscach, wokół których będziemy się skupiać jako zespół. Na bazie moich doświadczeń bardzo często zespoły pracujące online dokonują refleksji na przykład na Muralu. No i w takim przypadku śledzenie tych informacji procesowych w kontekście tego odcinka, mówię tutaj w szczególności o przewidywalności, może być takim naturalnym miejscem, na które i tak spojrzymy w momencie, kiedy będziemy realizować cotygodniową czy co dwutygodniową refleksję. Tak więc posiadając komplet informacji w miejscu, do którego i tak rutynowo zaglądamy, drastycznie zwiększa szanse, że na te dane spojrzymy i zastanowimy się co z tych informacji, które posiadamy płynie, jakie wnioski do zespołu. Kuba: Ostatnią opcją, którą wymienimy, jeśli chodzi o narzędziowe pokazanie, mierzenie i uwidacznianie przewidywalności to są narzędzia BI-owe. W kilku organizacjach niezależnie od siebie widziałem taki efekt podłączenia bazy danych. Najczęściej pod spodem była jakaś JIRA, może Azure DevOps, albo tego typu narzędzia do mierzenia zadań, pokazywania tych zadań, kończenia ich. Dane surowe z takich narzędzi można przerzucić do narzędzi BI-owych. Czy to jest Power BI, czy to jest Tablo, czy to jest jeszcze coś innego. Kilka narzędzi różnie popularnych w różnych organizacjach. Oczywiście wymaga to już pewnych konkretnych kompetencji, żeby to wszystko podłączyć, żeby też być może odpowiednio skonfigurować raporty. No potencjalnie po stronie nagrody jest dosyć atrakcyjny sposób wizualizacji, być może sposób też jakiejś konfiguracji dodatkowego filtrowania dodatkowego, może dokładania kolejnych danych. W kontekście dużej organizacji wartością w sobie samo może być też pokazanie na jednym dash-boardzie wyników wielu zespołów, czy może pewien rodzaj standaryzacji pomiędzy zespołami, jakie aspekty są tam odpowiednio uwzględniane. Potencjalnie nagroda wielka, no ale tak jak wspomniałem też potencjalnie pewien koszt. Jeśli ma się te kompetencje w zespole, to może ten koszt jest siłą rzeczy pomijalny, a czasami warto to zainwestować, żeby dostać wartościowe widoki, czy wartościowe mierniki. Kuba: Ostatnią opcją, którą wymienimy, jeśli chodzi o narzędziowe pokazanie, mierzenie i uwidacznianie przewidywalności to są narzędzia BI-owe. W kilku organizacjach niezależnie od siebie widziałem taki efekt podłączenia bazy danych. Najczęściej pod spodem była jakaś JIRA, może Azure DevOps, albo tego typu narzędzia do mierzenia zadań, pokazywania tych zadań, kończenia ich. Dane surowe z takich narzędzi można przerzucić do narzędzi BI-owych. Czy to jest Power BI, czy to jest Tablo, czy to jest jeszcze coś innego? Kilka narzędzi różnie popularnych w różnych organizacjach. Oczywiście wymaga to już pewnych konkretnych kompetencji, żeby to wszystko podłączyć, żeby też być może odpowiednio skonfigurować raporty. No potencjalnie po stronie nagrody jest dosyć atrakcyjny sposób wizualizacji, być może sposób też jakiejś konfiguracji dodatkowego filtrowania dodatkowego, może dokładania kolejnych danych. W kontekście dużej organizacji wartością w sobie samo może być też pokazanie na jednym dash-boardzie wyników wielu zespołów, czy może pewien rodzaj standaryzacji pomiędzy zespołami, jakie aspekty są tam odpowiednio uwzględniane. Potencjalnie nagroda wielka, no ale tak jak wspomniałem też potencjalnie pewien koszt. Jeśli ma się te kompetencje w zespole, to może ten koszt jest siłą rzeczy pomijalny, a czasami warto to zainwestować, żeby dostać wartościowe widoki, czy wartościowe mierniki. Kuba: I zanim przejdziemy do następnego rozdziału, przypominamy, że jeżeli chcesz pogłębić wiedzę, jeszcze bardziej niż robimy to w podcaście, to znajdziesz nasze płatne produkty na stronie porzadnyagile.pl/sklep. Jacek: Przechodzimy do kolejnej sekcji dzisiejszego odcinka, czyli kilka wskazówek na temat tego, jak stosować miary przewidywalności w praktyce. Kuba: Pierwsza rzecz, od której chcę zacząć, to uwzględnij stopień innowacyjności zespołu. Przewidywalność jako miara w typowym zespole wytwórczym powinna być mierzona. To jest też cecha, którą taki zespół powinien posiadać. Natomiast mamy w swoim doświadczeniu kilka przykładów takich zespołów, które są naprawdę mocno innowacyjne, robią zadania takie mocno polegające na jakimś rodzaju research and development, jakimś badaniu, jakimś odkrywaniu, w takim stopniu innowacyjności naprawdę dużym. Te zespoły siłą rzeczy z racji na taką dużą chaotyczność czy dużą złożoność swojej pracy badawczej, po prostu tej przewidywalności osiągnąć nie za bardzo mogą, w takim znaczeniu, o jakim mówimy w tym odcinku. Dlatego tutaj bierzemy taką poprawkę, może taką dokładamy gwiazdkę do przewidywalności. W wybranej organizacji to niektóre zespoły będą siłą rzeczy nieprzewidywalne, w których firmach może w ogóle wszystkie, bo taka jest natura produktu czy branży, w której się działa, więc może wziąć warto poprawkę na to, że nie we wszystkich zespołach, nie we wszystkich firmach ta przewidywalność, o której dzisiaj powiedzieliśmy i jeszcze będziemy mówić, jest adekwatna, czy jest miarą, na którą warto spoglądać. Jacek: Jednocześnie przy tej okazji warto zwrócić uwagę na taki pewien ewenement, który obserwujemy z Kubą, że wiele zespołów wpada w poczucie, że są właśnie takim bardzo wyjątkowym i innowacyjnym zespołem, który ze względu na naturę swojej pracy nie jest w stanie pracować w przewidywalny sposób i nasze doświadczenie jest takie, że raczej nie do końca jest tak na takiej zasadzie, że faktycznie takie zespoły spotykamy, ale tych zespołów jest zdecydowania mniejszość. Nawet jeśli to faktycznie jest ten research, o którym wspominał Kuba, takie działania też można planować, można dzielić je na mniejsze kroki, bardzo precyzyjnie sobie określać kryteria akceptacji. I też w miarę w uporządkowany sposób decydować, czy to, co zaplanowaliśmy sobie zrobić, niekoniecznie te uzyskane rezultaty, ale tę pracę wykonaną, którą planowaliśmy, jesteśmy w stanie zaplanować. Raczej większość zespołów tę pracę, którą wykonuje ona, ma najczęściej jednak charakter taki, że jesteśmy w stanie przewidzieć, co będziemy realizować. Więc tutaj chcemy z Kubą wyraźnie zaznaczyć taką potencjalną pułapkę, żeby dokonać faktycznej refleksji, czy rzeczywiście ta nasza praca nosi znamiona takiej absolutnie niezarządzalnej, nieprzewidywalnej, czy tylko wpadliśmy w tę pułapkę, że tak o tej pracy myślimy. Jacek: Druga wskazówka, świadomie wybierz zmienne do wzoru. Wspomnieliśmy, jak taki wzór mógłby wyglądać, wspomnieliśmy, w jakiej jednostce wyrażony jest wynik. Taką główną wątpliwością osób, które podchodzą do tematu przewidywalności, jest wybór tego, czy powinniśmy patrzeć na konkretne elementy, które posiadamy jako zakres w danym konkretnym Sprincie, czy iteracji, czy raczej powinniśmy patrzeć na sumę story pointów I o ile historycznie pierwsze próby mierzenia się z przewidywalnością kierowały nas z Kubą w stronę story pointów, no to dzisiaj zdecydowanie jest nam bliżej do tego, żeby raczej patrzeć na tę liczbę elementów, które bierzemy do Sprintu. Konkretnie w Jirze można sobie przestawić wykres, ustawić go na to, żeby pokazywał issue count, czyli żeby po prostu policzył nam tę liczbę elementów, którą mamy w Sprincie. No i generalnie zbliża nas to do myślenia bardziej o patrzeniu i mierzeniu przepustowości i przewidywalności na tej bazie, niż na takie klasyczne Velocity, które najczęściej wyrażane jest jako suma story pointów zaplanowanych na konkretny Sprint. Kuba: Dlaczego poświęcamy na to czas w tym nagraniu? Bo wiele zespołów poświęca niepotrzebnie czas na przykład szczegółowy wycenianie, bo inaczej nie będzie pewien element uwzględniony we wzorze, a po wszystkim zwłaszcza też niezależne próby to potwierdzają w wielu zespołach, w wielu firmach korelacja między ilością skończonych elementów a story pointami zakończonymi jest na tyle silna, że w zasadzie nie ma potrzeby wkładać dodatkowej energii w to, żeby nawyceniać wszystkie prace. Zwłaszcza jeśli ma to prowadzić do, no naszym zdaniem, absurdów takich jak wycenianie błędów czy wycenianie jakichś zadań technicznych, tylko po to, żeby one się później ładnie w słupki sumowały. Może się okazać, że prosta suma ilości elementów jakichkolwiek, które uwzględniamy w takim predictability po prostu są do wzięcia i tyle, to jest dosyć łatwe, łatwo mechanicznie wyliczyć taki wzór i po prostu niepotrzebnie nie wkładać dodatkowej energii w coś, co nie wniesie dodatkowej wartości. I zaakcentuję, czy może tak trochę refrenem powtórzę to, co powiedział Jacek, niestety domyślnie Jira pokazuje, a Jira jest też najbardziej popularnym narzędziem z tego, co widzimy, pokazuje właśnie po story pointach, co może oznaczać, że nie uwzględnia rzeczy niewycenionych do tego typu wzorów na przewidywalność, no i z drugiej strony właśnie trochę miesza w przewidywalności, jeśli zespół cierpi na zadania przechodzące między Sprintami. Jeśli zespół właśnie uwzględnia w swoich działaniach również elementy, które są niewyceniane, więc tutaj domyślny sposób pokazania przewidywalności mierzonej w story pointach może być pewną pułapką, stąd wskazówka świadomie wybierz zmienne do wzoru. Kuba: Trzecia wskazówka to traktuj przewidywalność jako wewnętrzny kompas zespołu. Dużo nieszczęścia dzieje się w organizacjach, w których zostaje się celem. Jacek już to lekko zaznaczył, ja to wzmocnię. Są organizacje, które wręcz żądają, domagają się, zostawiają w celach rocznych, uzależniają premię od tego, czy zespół będzie przewidywalny, ustawiając też konkretne oczekiwane wartości. Najczęściej spotykam, że wartością oczekiwaną jest dokładnie 100%, czyli róbcie dokładnie tyle, ile planujecie, to poprowadzi do pewnych pułapek, ale znam też organizację, w której oczekiwana wartość przewidywalności to jest nie powinna przekraczać powiedzmy 80%. Czyli przewidywalny zespół to taki, który w przewidywalny sposób zawsze trochę nie dowozi. Też nie najszczęśliwszy pomysł. Więc tutaj mocno opieramy się na pomyśle, że przewidywalność to jest raczej miara wewnętrzna do mierzenia procesu przez zespół, do traktowania go jako punkt odniesienia przy usprawnianiu się, do myślenia o nim w czasie planowania, myślenia o nim w czasie Retrospektyw, myślenia o nim w jakimś tam dłuższym horyzoncie, ale na pewno nie jako sposób czy podstawa do tego, żeby dostać nagrodę albo karę, bo siłą rzeczy, zresztą jak każda inna miara tego typu, może się to łatwo przeinaczyć czy wręcz wypaczyć, stać się celem samym w sobie zamiast wiarygodną podstawą do usprawniania. Jacek: I czwarta porada, nie polegaj wyłącznie na przewidywalności. Tutaj zdecydowanie rekomendujemy, żeby przewidywalność nie była jedyną miarą procesu, którą zespół monitoruje. Dobrze jest od czegoś zacząć, ale zdecydowanie nie spoczywałbym tutaj na laurach. Przykładowo jednocześnie warto spojrzeć na throughput, czyli na przepustowość. Można do tego dołożyć sobie jakąś miarę jakości, można dołożyć jakąś miarę wartości biznesowej. To, co jest dla nas w danym momencie istotne i to, na co chcemy zwracać uwagę i wtedy patrzeć na pewien zestaw miar. Patrzeć jak one się wzajemnie zachowują. Może być tak, że poprawa jednej konkretnej miary może pogarszać wyniki w drugiej. Warto na to zwrócić uwagę i tak sobie skonfigurować te miary, żebyśmy mieli taki dosyć pełny obraz tego, jaka jest kondycja naszego zespołu i jego otoczenia. Kuba: I ostatni rozdział. Jak poprawiać przewidywalność zespołu? Ten rozdział będzie krótki, bo tak naprawdę to, co poprawia przewidywalność było tematem masy z poprzednich odcinków. My w zasadzie sami się z Jackiem zaśmialiśmy, że tak późno z naszej strony odcinek o przewidywalności w czasie, gdy mnóstwo praktyk poprawy przewidywalności już było przez nas poruszonych. Więc tutaj nie będziemy pogłębiać tematu, co dokładnie oznacza dana praktyka. Raczej potraktuj tę zawartość tego jako pewnego rodzaju spis treści czy nasze rekomendowane tak dokładnie osiem praktyk poprawy przewidywalności. Jeśli które z nich brzmi dla Ciebie intrygująco albo coś, czego jeszcze nie stosujesz, to po prostu odsyłamy Cię do materiałów, które też zamieszczamy w opisie odcinka. Jacek: Ok, czyli jakie praktyki zastosować, żeby poprawić przewidywalność zespołu? Kuba: Przede wszystkim zacznij kończyć, skończ zaczynać. Stosuj krótkie Sprinty. Wzmacniaj odpowiedzialność zespołu za produkt i dziel pracę na mniejsze kawałki. Jacek: Dodatkowo planuj zespołowo, zarządzaj zależnościami zewnętrznymi, traktuj codzienny stand-up jako bezpiecznik i usprawniaj się w oparciu o miary dostarczania produktu. Kuba: Wszystkie wymienione koncepcje, tak jak powiedziałem, znajdziesz w naszych starszych odcinkach, które linkujemy w opisie odcinka i na stronie tego odcinka porzadnyagile.pl/140 Jacek: Przewidywalność to miara i jednocześnie pożądana cecha zespołu, który realizuje zakres pracy, jaki sobie zaplanował na Sprint. Najczęściej przewidywalność podaje się w procentach jako stosunek liczby elementów faktycznie zrealizowanych do liczby elementów pierwotnie zaplanowanych. Kuba: Przewidywalność jest miarą, której wartość oczekiwana jest zakresem. Naszym zdaniem powinna mieścić się zazwyczaj między 80 a 120 procent. Istnieje szereg praktyk wspierających przewidywalność zespołu i zachęcamy do ich zastosowania w Twoim zespole. Jacek: Przyczyny braku przewidywalności w danym zespole mogą oczywiście być różne. Jako doświadczenie eksperci dołączamy do zespołu lub wskazanej części firmy i jasno je wskazujemy wraz z rekomendacjami sposobów, aby zmienić proces wytwórczy tak, by przewidywalność faktycznie rosła. Sprawdź naszą propozycję na stronie 202procent.pl/diagnoza. Kuba: A notatki do tego odcinka, artykuł, transkrypcję, wspomniane linki do innych rekomendowanych materiałów oraz zapis wideo znajdziesz na stronie porzadnyagile.pl/140. Jacek: I to by było wszystko na dzisiaj. Dzięki Kuba. Kuba: Dzięki Jacek. I do usłyszenia wkrótce. ________ To była pełna transkrypcja odcinka podcastu Porządny Agile. Dziękujemy za lekturę! The post Przewidywalność zespołu first appeared on Porządny Agile.
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało w sobotę o przywróceniu do obiegu publicznego Raportu Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007–2022. Dokument, opublikowany pierwotnie 29 listopada 2023 roku, został następnie usunięty ze strony Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w styczniu 2024 roku, po objęciu władzy przez Donalda Tuska.Raport dotyczy kontaktów Służby Kontrwywiadu Wojskowego z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej w latach 2010–2014 i opisuje je jako studium przypadku rosyjskiej operacji wpływu.W Poranku Radia Wnet do treści raportu odniósł się Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa BBN, który zasiadał w Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich, kierowanej przez prof. Sławomira Cenckiewicza.To jest raport, który został przywrócony do obiegu publicznego. To był raport, który zbadał wpływy rosyjskie w Polsce, objawiające się pewną operacją dezinformacyjną, operacją wpływu przeprowadzoną przez rosyjskie służby specjalne, a konkretnie przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa– wskazał.Puławski wskazywał, że komisja oceniła działania rosyjskich służb jako możliwe właśnie dlatego, że polski kontrwywiad nie zachował elementarnej czujności.Oceniliśmy, że w okresie 2010–2014 Rosjanie mogli przeprowadzić taką operację dezinformacyjną na polskim kontrwywiadzie, dlatego że ówczesne kierownictwo kontrwywiadu wojskowego na to pozwoliło i weszło otwarcie we współpracę– powiedział.Jak podkreślał, problemem nie był jeden błąd ani jedna osoba, lecz systemowy brak nadzoru.Jeżeli mnie pani pyta, czy był jeden winny, to jednego winnego tego bałaganu nie było. Panował po prostu bałagan– podsumował.W jego ocenie odpowiedzialność spoczywała również na ówczesnym kierownictwie politycznym państwa.Nadzór polityczny – premier, minister obrony narodowej i koordynator służb specjalnych – nie bardzo interesowali się tą sprawą i nie uznali, że ma ona jakąś wagę– wskazał.Puławski zwrócił uwagę na finał tej współpracy, który uznał za szczególnie niebezpieczny.Kilka lat współpracy zostało zwieńczone porozumieniem o współpracy i współdziałaniu w zakresie kontrwywiadu wojskowego, które było haniebne i nigdy nie powinno być przyjęte przez oficera polskich służb– zaznaczył.Jak dodał, dokument ten godził w podstawowe interesy państwa.Nakładało ono na polską służbę obowiązek informowania Rosjan o działaniach wywiadowczych prowadzonych na terytorium RP przez służby państw NATO. To było absolutnie sprzeczne z naszymi interesami strategicznymi– podsumował.Raport Państwowej Komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022 można znaleźć pod tym LINKIEM./fa
W Studiu Ostoja gościem była Zofia Vahlberg – ekspert w dziedzinie konopi włóknistych, związana z branżą od początku lat 90. Rozpoczynała działalność w Szwecji, a po wejściu Polski do Unii Europejskiej przeniosła ją do kraju, koncentrując się na praktycznym wykorzystaniu konopi w rolnictwie i przemyśle. Jak sama podkreślała, jej doświadczenie obejmuje niemal 30 lat pracy z tą rośliną, zarówno od strony upraw, jak i przetwarzania oraz badań nad jej właściwościami.Vahlberg wróciła do początku lat 90. w Szwecji, gdzie prowadziła firmę produkującą nawozy mikroelementowe. Wtedy pojawiło się pytanie, które uruchomiło całą jej konopną drogę: czy konopie rosną w Polsce? Odpowiadając, przywołała własne dzieciństwo i obraz konopi rosnących „praktycznie wszędzie”, szczególnie na miedzach w regionie świętokrzyskim.Jak byłam mała, to one rosły praktycznie wszędzie, ja pamiętam. A potem jakoś tak odzwyczaili nas od widoku konopi– wspomina.Konopie jako naturalny repelentNajbardziej praktyczny wątek rozmowy dotyczył konopi jako rośliny odstraszającej szkodniki – nie przez trucie, ale przez działanie lotnych związków, które są dla części owadów i insektów po prostu „nie do zniesienia”.Vahlberg opowiedziała historię sąsiadki, która brała „duży wiechęć” kwiatostanów konopi, podpalała i chodziła, „okadzając dom” – i nie tylko dom, ale też obory. Dla dzieci wyglądało to jak „gusła”, dopiero później okazało się, że była to świadoma metoda ograniczania niepożądanych „lokatorów”.Okadzała i odstraszała, nie truła, tylko odstraszała. No pająka, muchę, no wszystko, co było niepożyteczne w domu– mówi.Rozmówczyni podkreślała przy tym paradoks konopi: to, co „pożyteczne”, roślina przyciąga, a to, co problemowe – omija. Wymieniała pszczoły i trzmiele po jednej stronie, a komary, muchy czy pająki po drugiej.Ten sam mechanizm – jak twierdzi – zobaczyła w praktyce w Szwecji, kiedy jej konopie rosły obok pola ziemniaków. Rolnik przyszedł i powiedział, że „chyba w ogóle nie ma stonki”. Kilka dni później wrócił z informacją, że stonka „wyniosła się” do jego brata mieszkającego siedem kilometrów dalej. Wtedy Vahlberg zaproponowała test: posadzenie kępy konopi w środku ziemniaków. Według jej relacji, efekt był jednoznaczny.Posadziliśmy tam taką kępę konopi… Po prostu zaczęły się wynosić, zaczęła się ta stonka wynosić stamtąd, ale to bardzo intensywnie. Wtedy odkryłam to silne działanie repelentne, czyli odstraszające, a nie trujące. No bo konopie nie trują– zaznacza.Gęstość siewu, chwasty i „eko, które robi się samo”W rozmowie pojawiały się też twarde, rolnicze konkrety: Vahlberg tłumaczyła, że o zachowaniu rośliny decyduje sposób siewu i cel uprawy. Przy gęstych zasiewach konopi „nie ma powietrza”, jest „duszno” i dlatego dziki czy jelenie – wbrew powtarzanym opowieściom – niekoniecznie chcą w takie pole wchodzić.Jeżeli jest duże zagęszczenie, to w tych konopiach nie ma powietrza. I tam, gdzie jest duszno, gdzie brakuje tlenu, to tam się nie pchają ani jelenie, ani dziki– zauważa.Jednocześnie gęsty siew daje inny efekt, który Vahlberg uznaje za fundamentalny: konopie „likwidują chwasty” bez chemii, bo zabierają im światło i przestrzeń.Jak siejemy na włókno… to ona jest zasiana gęsto. Tam nie ma mowy, że tam pół chwasta, bo tam nie ma ani światła, ani niczego. Po takiej uprawie mamy odchwaszczone pole idealnie– mówi.W tym kontekście rozmówczyni ironizowała na temat hasła „ekokonopie”, mówiąc wprost, że konopie „same w sobie są eko”, a dokładanie do tego marketingowych etykiet bywa pustym ozdobnikiem.Syntetyczne CBD i rynek „przebicia”: „układu nie wolno zaburzać”Wątek produktów konopnych rozmówczyni poprowadziła w stronę ostrzeżenia: na rynku jest dużo syntetycznych kannabinoidów, w tym CBD, produkowanych przemysłowo w laboratoriach. Użyła przykładu cenowego, pokazując, jak łatwo – w jej ocenie – tworzy się produkt o wielkiej marży i wątpliwej jakości. Jak mówiła, „jeden kilogram czystego CBD… kosztuje około 200 dolarów”.Dalej nakreśliła logikę „tańszego nośnika” i produkcji masowej. W jej opowieści kluczowe było to, że konsumenci patrzą „przez pryzmat pieniądza”, a tymczasem produkt – w założeniu – ma wspierać zdrowie.W rozmowie padła też teza, że dzieci mogą spożywać olejki, bo człowiek „sam je produkuje”, a największe ilości mają pojawiać się w ciąży i podczas karmienia piersią.Czy dzieci mogą spożywać olejki? Jak najbardziej. Bo my sami je produkujemy. Najwięcej produkuje kobieta w ciąży… a jeszcze więcej kobieta karmiąca. W mleku matki– mówi.„Kombinat chemiczny” przy korzeniu: konopie i regeneracja glebyZofia Vahlberg przekonywała, że największym mitem jest brak wiedzy o konopiach jako roślinie „porządkującej” środowisko. W jej opisie przejście między korzeniem a łodygą tworzy mechanizm, który pomaga oczyszczać glebę z ciężkich zanieczyszczeń, a sam korzeń – rozkładając się – zostawia w ziemi próchnicę i związki węgla.Możemy regenerować, bo konopia ma taki kombinat chemiczny, że sobie bardziej go nie możemy wyobrazić. Oczyszcza z metali ciężkich… że naprawdę nikt i nic sobie lepiej z tym nie radzi– wskazuje. Całość spinała oceną społecznego obrazu konopi, który – jej zdaniem – został odwrócony. Jak ocenia, "robi się z anioła diabła".Najbardziej „systemowy” fragment rozmowy dotyczył barier w Polsce: regulacji, instytucji i ograniczonego dostępu do materiału siewnego. Vahlberg wskazała na Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu i mówiła o rozczarowaniu tym, jak ten obszar w kraju działa.Padło też stwierdzenie, że kiedyś było więcej polskich odmian konopi, a dziś zostały tylko dwie, a reszta miała zostać sprzedana.Ja nie wiem dlaczego dwie, bo było ich z dziesięć i teraz jest nagle dwie zostało się, bo reszta została sprzedana– dodaje.Rozmówczyni wróciła też do odmiany białobrzeskiej, która miała „tendencję przekraczania” dawnego limitu THC 0,2% w suchej masie i przez to „wyświetlała się na czerwono” – mimo że była „wspaniała” jako odmiana przemysłowa.Własną odmianę – „Sofię” – Vahlberg współtworzyła w długim procesie rejestracji, który według niej trwał około ośmiu lat i był utrudniany przez instytucjonalny monopol.Jednocześnie podkreślała, że jej materiał siewny nie jest „po prostu dostępny” każdemu, bo zanim ktoś zasieje, ona pyta, co dokładnie chce z tego zrobić – i wskazywała, że wielkoobszarowa uprawa to wyczyn, a problemem jest potem zagospodarowanie masy surowca.W końcówce rozmowy pojawiły się najbardziej „produktowe” przykłady: biodegradowalna pielucha z konopi oraz budownictwo z paździerza. Vahlberg opowiedziała o projekcie złożonym do NCBR, który – mimo potencjału – nie dostał wystarczająco dużo punktów za innowacyjność.W tle przewijał się też problem przetwórstwa: brak maszyn i odbiorców, monopol technologiczny oraz to, że Polska ściąga materiały zamiast je produkować. Vahlberg przytoczyła bilans surowca z konopnej słomy, podkreślając skalę możliwości./fa
Na początku XIX wieku, na fali czeskiego odrodzenia narodowego, popularność w Czechach zaczęła zdobywać idea zfederalizowania a może nawet zjednoczenia wszystkich Słowian. Projekt dość mglisty, często wewnętrznie sprzeczny - z jednej strony inspirowany dążeniami zjednoczeniowymi Niemców, z drugiej - przynajmniej w przypadku czeskim, wprost się wobec nich i przeciwko nim definiujący. Z trzeciej - przynajmniej zdaniem części jego teoretyków - zakładający zastąpienie Habsburgów Romanowami - czyli przeniesienie od jednego wielkiego brata do drugiego. Szczytowym momentem panslawistycznej euforii był nigdy nie dokończony Zjazd Słowiański, latem 1848 roku w Pradze, przerwany przez wybuch wpisującej się w Wiosnę Ludów Praskiej Rewolucji.W 104 odcinku Czechostacji na temat panslawizmu, czołowych postaci z nim związanych, jego ewolucji, ale też współczesności rozmawiam z prof. Karoliną Ćwiek-Rogalską z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk. Moja rozmówczyni wyjaśnia, czym się różnił panslawizm od neoslawizmu i jak się oba miały do austroslawizmu. Sporo jest też w rozmowie o Rosji, w stronę której niektórzy patrzyli z nadzieją, z której zwykle - tak jak Karel Havlicek Borovsky czy Tomasz Masaryk leczyli się po bezpośrednim kontakcie.I o tym, jakie było samej Rosji do panslawizmu podejście. Sporo miejsca poświęcamy też sprawie polskiej - tym jak panslawiści się do niej odnosili a jak w samej Polsce panslawizm postrzegano - w tym kontekście na chwilę na scenie pojawia się też Karol Marks.Jest również i o tym, że endek, niezależnie od tego czy polski czy czeski, z nadzieją spoglądał na wschód. Oraz, że idea nowoczesnych państw narodowych, wyłonionych z chaosu Wielkiej Wojny, nijak się miała, bo i nie mogła, do idei słowiańskiej wzajemności.Rozmowę, która zaczyna się w XIX wieku, wędrując przez wiek XX kończymy na współczesności, zastanawiając się m.in. na tym - jak obecnym prorosyjskim panslawistom - chociaż to gatunek raczej ginący, udaje się w głowie łączyć myśl o słowiańskiej wzajemności z wojną, w której jedni Słowianie usiłują sobie podporządkować drugich.Kilka razy odwołujemy się też do odcinka o czeskim odrodzeniu narodowym, który, jeśli go jeszcze nie znacie, znajdziecie tutaj.***Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Paweł i SebastianBardzo Wam dziękuję
Rozmowa z mecenasem Krzysztofem Wąsowskim pokazuje nie tylko chaos śledczy wokół Funduszu Sprawiedliwości i ks. Michała Olszewskiego, ale przede wszystkim dramatyczny los osób, które stały się świadkami w tym postępowaniu. Najmocniej widać to w historii pana Dariusza – dostawcy sprzętu dla katolickich wydarzeń i osoby współpracującej z fundacją Profeto – który po kolejnych czynnościach służb przeszedł trzeci zawał serca.Wąsowski rozpoczął rozmowę od odczytania wiadomości od pana Dariusza, którego jest pełnomocnikiem:„Cześć Krzysztof, dziękuję za modlitwę. Karetka, nasi kochani czarni, zawał, koronografia nie przyniosła ratunku. Od razu blok operacyjny, byłem już po drugiej stronie, ale dzięki Bogu zyskałem nowe życie znowu. Siedmiogodzinna operacja, cztery bajpasy, 11 godzin respiratora… ale żyję z klatą rozdartą, ale jeszcze Polska nie zginęła”.Mecenas podkreślał, że to skutek kolejnego przeszukania – trzeciego – dokonanego przez śledczych, którzy według jego relacji „pogubili sprzęt”, a następnie wrócili, by szukać go… w samochodzie osobowym.Za trzecim razem tak go zmęczyli, że dostał zawału trzeciego– podsumował.Kilka dni przed rozmową Wąsowski opublikował wpis, który odbił się szerokim echem. Wyjaśniał w nim, że o świcie do jego mandanta ponownie weszła ABW, mimo że akt oskarżenia w sprawie Profeto od miesięcy jest już w sądzie.„Po raz kolejny w tej samej sprawie… pomimo tego, że sprawa trafiła już do sądu! Czego szukali? Dowodów do sprawy, która jest już w sądzie!”– pisał.Najbardziej dramatyczny fragment dotyczył chwili przeszukania:„Podczas tych czynności mój Mandant dostał zawał serca i został pilnie odwieziony do szpitala. Jego stan jest bardzo poważny. Teraz właśnie przechodzi ciężką operację kardiologiczną”.Wąsowski podkreślił w rozmowie, że czynności odbywały się bez udziału adwokata, co uważa za naruszenie standardów procesowych. Adwokat wskazał kolejny absurd w śledztwie: rok po skierowaniu aktu oskarżenia służby wracają, by poszukiwać dowodów, które rzekomo już powinny być zgromadzone.To jest szok. Rok po złożeniu aktu oskarżenia śledczy szukają dowodów. To nowy standard w procesie karnym– powiedział Wąsowski.Od miesięcy stoją też niewykończone budynki projektu Profeto przy ul. Dobrodzieja 8. Ocenia, że instytucje państwowe pozwalają, by obiekty niszczały.Brakowało 8 miesięcy do zakończenia inwestycji. Niech prokuratura to wykończy, żeby się nie zniszczyło… a się niszczy– podkreślił.Nowe zarzuty dla ojca ks. Olszewskiego. „To wygląda na próbę zastraszenia”Wąsowski szczegółowo opisał również sytuację pana Jana, ojca ks. Michała Olszewskiego, którego sprawa – wcześniej umorzona – została wznowiona przez obecną prokuraturę i rozszerzona o nowe, poważne zarzuty.To jest jedna z najcięższych kwalifikacji, za to idzie się do aresztu– powiedział adwokat, opisując zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.Mimo tak poważnego oskarżenia pan Jan otrzymał jedynie 5 tys. zł kaucji i wrócił do domu, co, zdaniem Wąsowskiego, świadczy o instrumentalnym charakterze działań.Jak to inaczej ocenić, jak nie próbę zastraszenia księdza Michała Olszewskiego?– pytał. Co więcej, zatrzymano go bez możliwości zawiadomienia obrońcy.Wąsowski nie ma wątpliwości, że działania wobec Profeto i osób z nim związanych nie są przypadkowe. Wskazał też, że prokuratorzy prowadzący sprawy wokół Funduszu Sprawiedliwości pojawiali się wcześniej w kontrowersyjnych dochodzeniach.Stan psychiczny ks. Michała. Izolacja, zakazy kontaktu, samotnośćAdwokat podkreślił, że najtrudniej jest samemu ks. Michałowi Olszewskiemu, który ma zakaz kontaktu z ojcem, rodziną, prowincjałem, ekonomem zgromadzenia – niemal ze wszystkimi osobami, które mogłyby go wesprzeć.Jak usłyszał o ojcu, powiedział: Oni mnie wykończą. Zapada się w sobie– opisuje Wąsowski. Ksiądz, jak mówi mecenas, radzi sobie jedynie poprzez m.in. modlitwę./fa
Cała prawda czarno na białym o branży rowerowej, mikromobilności i budowaniu rowerowego brandu. Paweł Raja, co-founder Urvis Bike i człowiek o wielu zainteresowaniach, otwarcie opowiada o swojej startupowej historii. W naszej rozmowie nie brakuje szerokich analiz (np. dlaczego rowery w cargo wciąż się nie przyjęły) oraz szczegółowych rozważań (dlaczego montaż nóżki rowerowej sprawia tyle trudności?).Uczestnicy podcastu:dr Paweł Raja - doktor ekonomii, założyciel mobilnego serwisu Bike Republic oraz founder i CEO startupu Urvis Bike.Przemysław Zieliński - redaktor MamStartup
18-letnia Wiktoria Kozielska poznaje na przystanku Mateusza Hepę. Oboje jadą jednym autobusem. Kilka godzin później policja odnajduje jej ciało w mieszkaniu w Radzionkowie. O jej życiu zadecydował rzut monetą. Ta sprawa wstrząsnęła Polską i wywołała dyskusję o przemocy wobec kobiet oraz victim blamingu. Wiktoria miała prawo wrócić bezpiecznie do domu.www.zmorderstwem.plWsparcie
Dziś w programie: w kinach można oglądać już „Norymbergę” - film opowiadający o kulisach słynnych procesów norymberskich, w których sądzono czołowych zbrodniarzy nazistowskich Niemiec, w tym Hermana Göringa. Kilka dni temu minęła 80. rocznica rozpoczęcia tych procesów, a obraz pokazuje zarówno mechanizmy wymiaru sprawiedliwości, jak i psychologiczną grę między oskarżonymi a ich przesłuchującymi – rozmowa z krytykiem filmowym Krzysztofem Połaskim z portalu Telemagzyn i historykiem dr Michałem Przeperski z Muzeum Historii Polski; gość PRdZ – dr Aleksandra Jędryszek, rektor Polskiej Akademia Nauk Społecznych i Humanistycznych w Londynie, organizatorka zbliżającego się VII Międzynarodowego Dnia Edukacji Polonijnej; Magazyn Kuriera Galicyjskiego – audycja opowiada o życiu Polaków we Lwowie i na Ukrainie. Zapraszamy!
Mateusz Morawiecki nazywa doniesienia o swoim „odsunięciu” od Rady Programowej PiS „wyssanymi z palca” i podkreśla rolę prof. Piotra Glińskiego oraz prezydenta Karola Nawrockiego.Były premier Mateusz Morawiecki odniósł się do medialnych doniesień o rzekomym konflikcie w Prawie i Sprawiedliwości oraz własnym „odsunięciu” od prac programowych partii. Jak podkreślił, informacje o jego usunięciu z Rady Programowej określa jako całkowitą fantazję.To są jakieś kompletnie wyssane z palca opowieści. Nigdy nie byłem żadnym pretendentem do Rady Programowej– stwierdził. Przypomniał, że od wielu lat szefem Rady Programowej jest prof. Piotr Gliński i – jak dodał – prezes Jarosław Kaczyński to potwierdził.Morawiecki wskazał, że jego główna rola po wyborach skupia się na pracach Zespołu Pracy dla Polski.W ramach Zespołu Pracy dla Polski opracowaliśmy sześć potężnych raportów. Podstawowe zadanie to przyciąganie ekspertów – profesorów, doktorów – w obszarach mieszkalnictwa, energetyki, demografii. I to bardzo dobrze się udaje– mówił.Jak wyliczał, zespół zorganizował kilkanaście debat i przygotował „kilka dużych raportów”, które mają być materiałem wyjściowym do dalszych prac programowych.Trzeba mieć pewien zaczyn, na podstawie którego można tworzyć konkretne rozwiązania – zaznaczył.Programowy ul PiSByły premier podkreślił też rolę prof. Piotra Glińskiego w porządkowaniu dyskusji programowych. Pozytywnie ocenił konwencję w Katowicach, którą nazwał „ulem programowym” i „burzą mózgów”.Morawiecki odniósł się również do spekulacji dotyczących jego relacji z prezydentem Karolem Nawrockim. Zaznaczył, że niedawno spotkał się z prezydentem, a następnie udał się na kolejne spotkania w regionie.Kilka dni temu widziałem się z panem prezydentem. Dziś przyjechałem później do Lublina, stąd jadę do Kraśnika na spotkanie z mieszkańcami – relacjonował.Były premier mocno podkreślił znaczenie pozycji Nawrockiego wśród młodego elektoratu.Cieszę się, że pan prezydent tak szeroko korzysta z kompetencji i prerogatyw. Pan prezydent ma poparcie ponad 70% młodych ludzi. To jest gigantyczna wartość. Nie zatraćmy tej wartości – apelował.
Mój sklep z merchem: https://karolinaannasklep.pl/W maju 2002 roku w Ocean City w stanie Maryland zaginęli Joshua Ford i Martha Crutchley - para, która spędzała weekend w kurorcie nad oceanem. Ostatni raz widziano ich wtowarzystwie młodego małżeństwa - Eriki i Benjamina Sifritów. Kilka dni później policja dokonała makabrycznego odkrycia – na wysypisku odnaleziono rozczłonkowane ciała zaginionych.
Opowieść o miłości, rodzinie i sile życia. Tomasz i Manuela poznali się w Hiszpanii. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ślub wzięli w Polsce, a ich szczęście dopełniły narodziny trójki dzieci - Ines, Diego i Rodrigo. Tworzyli rodzinę pełną ciepła i miłości. Gdy u Manueli zdiagnozowano nowotwór piersi, postanowili, że nie pozwolą chorobie odebrać im radości życia. Podróżowali, spełniali marzenia. Odwiedzili Argentynę, Nowy Jork i miejsca, które Manuela pragnęła zobaczyć. Po śmierci Manueli Tomasz napisał książkę "Żyć każdym dniem". Była dla niego próbą pogodzenia się ze stratą, ale też wsparciem dla osób zmagających się z chorobą onkologiczną. Kilka lat później zaangażował się w projekty pomagające pacjentom. Wtedy też poznał Inę. Razem tworzą szczęśliwą rodzinę i pokazują, że życie należy doceniać każdego dnia i w każdej chwili.
Patrycja Maciejewicz, dziennikarka serwisu Wyborcza.biz, rozmawia z dr. hab. Pawłem Kubickim, kierownikiem Katedry Polityki Społecznej SGH. Średnia długość życia się wydłuża. Pokolenie z powojennego wyżu demograficznego wkracza właśnie w swoje lata 80. Ale czy nasz system jest gotowy na kilka milionów 80-latków wymagających intensywnej opieki? Naukowcy chcą zgłębić temat wyzwań związanych ze zmianami demograficznymi. W tym celu m.in. ogłosili konkurs "Kroniki opieki długoterminowej", w ramach którego czekają na pamiętniki zarówno opiekunów, jak i osób korzystających z opieki. Prace można nadsyłać do 16 stycznia 2026, organizatorzy przewiedzieli nagrody, których pula to aż 45.000 zł. Szczegóły konkursu na https://www.sgh.waw.pl/pamietniki Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl.
Po poważnym błędzie redakcyjnym w materiale o Donaldzie Trumpie brytyjską BBC atakują politycy i publicyści po obu stronach Atlantyku. Za błąd – montaż przemówienia, który sugerował, że w 2021 r. Trump bezpośrednio wzywał do przemocy na Kapitolu — korporacja przeprasza. Do dymisji podali się jej dyrektor generalny i kierowniczka działu informacji. Dla krytyków BBC to jednak mało: Trump grozi pozwem, wracają oskarżenia o prolewicową stronniczość, w Wielkiej Brytanii niektórzy komentatorzy mówią zaś o ostatecznym upadku instytucji-symbolu dziennikarskiej rzetelności – oraz samego kraju.O zaufanie walczy też inna ostoja brytyjskości, monarchia. Kilka dni temu Karol III pozbawił tytułu i przywilejów książęcych swojego brata Andrzeja. Ma to związek z jego wieloletnią przyjaźnią z przestępcą seksualnym Jeffrey'em Epsteinem oraz oskarżeniami kierowanymi pod adresem samego, teraz już byłego, księcia. Decyzja króla nie zamyka jednak sprawy, pozostają pytania o to, dlaczego na skandal zareagowano tak późno.Co o współczesnej Wielkiej Brytanii mówią te dwa kryzysy? Dlaczego w sprawie BBC chodzi o coś więcej niż tylko błąd redakcyjny? Jak spór o tego nadawcę wpłynie na coraz bardziej spolaryzowaną atmosferę polityczną na Wyspach?Gość: Jakub Krupa---------------------------------------------Raport o stanie świata to audycja, która istnieje dzięki naszym Patronom, dołącz się do zbiórki ➡️ https://patronite.pl/DariuszRosiakSubskrybuj newsletter Raportu o stanie świata ➡️ https://dariuszrosiak.substack.comKoszulki i kubki Raportu ➡️ https://patronite-sklep.pl/kolekcja/raport-o-stanie-swiata/ [Autopromocja]
Pani Ela, bohaterka tej opowieści, ma piękne oczy i miły uśmiech. Mieszka w przedwojennej kamienicy we Wrocławiu. Kiedyś spotykała się z ludźmi. Dziś siedzi w domu. Kiedyś miała kota. To duża odpowiedzialność, więc córka ją przekonała, żeby oddała pupila do adopcji. Pani Ela jest na co dzień sama. Aby słyszeć ludzki głos, ciągle ma włączony telewizor. Przygodziła do niej opiekunka z MOPSU, czasem koleżanki i Dagmara Szymczak z Fundacji Dignum, która opiekowała się Panią Elą. Kilka miesięcy temu Pani Ela wzięła stołek i postawiła go przy oknie. W ten sposób weszła na parapet. Zrobiła krok i wypadła z drugiego piętra. Przeżyła. Po kilku tygodniach, ze szpitala, zadzwoniła do Dagmary. Powiedziała, że nie mogła dłużej znosić swojej samotności.
Bohaterka tej opowieści ma na imię Elżbieta. Elżbieta ma piękne oczy i miły uśmiech. Mieszka w przedwojennej kamienicy we Wrocławiu. Kiedyś spotykała się z ludźmi. Dziś siedzi w domu. Kiedyś miała kota. To duża odpowiedzialność, więc córka ją przekonała, żeby oddała pupila do adopcji. Kobieta jest na co dzień sama. Aby słyszeć ludzki głos, ciągle ma włączony telewizor. Kilka miesięcy temu chwyciła za stołek i postawiła go przy oknie. W ten sposób weszła na parapet. Zrobiła krok i spadła z drugiego piętra. Przeżyła. Po kilku tygodniach zadzwoniła do Fundacji Dignum, która niesie pomoc osobom w trudnej sytuacji. Elżbieta powiedziała, że nie mogła znieść swojej samotności. Po reportażu rozmowa o samotności seniorów i oraz dość nowym w Polsce zjawisku - rosnącej liczbie prób samobójczych wśród osób powyżej 65 roku życia (przy ogólnym spadku).
Katolicy! Watykan właśnie przyznał, że przez setki lat oszukiwał Was w najważniejszej kwestii - kwestii zbawienia! Zamiast głosić zgodnie z Biblią, że tylko i wyłącznie Jezus jest naszym Odkupicielem, głosił, że Maryja jest Współodkupicielką! Kilka dni temu - po cichu - przyznał się do tego strasznego kłamstwa. Co z tym zrobisz? #NauczaniePastora #Maryja #Papież ----------------------------------------------------
Katolicy! Watykan właśnie przyznał, że przez setki lat oszukiwał Was w najważniejszej kwestii - kwestii zbawienia! Zamiast głosić zgodnie z Biblią, że tylko i wyłącznie Jezus jest naszym Odkupicielem, głosił, że Maryja jest Współodkupicielką! Kilka dni temu - po cichu - przyznał się do tego strasznego kłamstwa. Co z tym zrobisz? #NauczaniePastora #Maryja #Papież ----------------------------------------------------
Można Pięknie Żyć *---Witaj! "Można Pięknie Żyć*" to seria podcastów, w której odkrywamy, jak zmiany w stylu życia mogą poprawić nasze zdrowie metaboliczne. Skupiamy się na Terapeutycznym Ograniczaniu Węglowodanów i jego pozytywnym wpływie na metabolizm oraz ogólne samopoczucie. Pamiętaj, że zdrowie zaczyna się od wiedzy, a my jesteśmy tu, aby dostarczać Ci inspirację i praktyczne wskazówki na drodze do pięknego życia. Zaczynamy! Masz czasem wrażenie, że Twoje serce bije za szybko, nierówno albo jakby „przeskakiwało”? ❤️
Pobierz audycję w pliku mp3 Rok 2025 jest wyjątkowy pod względem ekranizacji prozy Stephena Kinga. Kilka dni temu premierę miała przedostatnia filmowa produkcja. "To: Witajcie w Derry" to serial, który zamyka zestaw ekranizacji na szklanym ekranie. Nie mogło zatem i u nas zabraknąć pierwszych wrażeń z jego premiery. W 717. odcinku podcastu Radio SK, w wirtualnym studiu usiedli: Hubert "Mando" Spandowski, Szymon "Szymas" Cieśliński i Michał "Jerry" Rakowicz. Jak oceniamy otwarcie kolejnej odsłony przygód Klubu frajerów walczących z klaunem Pennywisem? Tego dowiecie się z dzisiejszej audycji. Zapraszamy do odsłuchu!PS. W dzisiejszym podcaście, niczym w powieści Kinga, swoje pierwsze wrażenia przedstawia zarówno dorosły jak i młody Klub frajerów. W końcowej części audycji mamy dla was pewną bonusową wstawkę.Jeżeli podoba ci się to co robię to możesz mnie wesprzeć nahttps://patronite.pl/radiosk
Kilka dni temu Prokuratura Krajowa informowała, że skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko posłowi PiS Michałowi Wosiowi. Były wiceminister sprawiedliwości ma odpowiadać za przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z przekazaniem 25 milionów złotych z Funduszu Sprawiedliwości na zakup systemu szpiegowskiego Pegasus dla Centralnego Biura Antykorupcyjnego.Według prokuratury CBA nie spełniało warunków do otrzymania takich środków, ponieważ jego działalność powinna być finansowana bezpośrednio z budżetu państwa. Michał Woś nie przyznał się do winy i utrzymuje, że działał zgodnie z prawem. Za zarzucane mu czyny grozi do 10 lat pozbawienia wolności.Woś szeroko opisał konsekwencje toczącego się śledztwa w Poranku Radia Wnet. Jak relacjonuje, zajęto mu rachunki bankowe (na jednym „zostało 12 groszy”), samochód oraz obciążono hipoteką domu (zakazano obrotu nieruchomością). Woś utrzymuje, że decyzja, którą podpisał jako wiceminister sprawiedliwości, dotyczyła dofinansowania sprzętu dla CBA na podstawie wyraźnej delegacji ustawowej.Fundusz przeznacza środki na jednostki sektora finansów publicznych związane ze zwalczaniem przestępczości – CBA spełniało kryteria– mówił. Jego zdaniem dorzucenie zarzutu przywłaszczenia z art. 284 k.k. miało przenieść sprawę do sądu okręgowego i otworzyć drogę do ostrzejszych zabezpieczeń: „To zabieg procesowy, nie opis rzeczywistości”.Odnosząc się do wniosku o uchylenie immunitetu Zbigniewowi Ziobrze, Woś nazwał go „absurdalnym”:„Chcą zamknąć byłego ministra za remont gmachu Prokuratury Krajowej i zakup legalnie używanego sprzętu do kontroli operacyjnej”.Dodał, że narracja o „zorganizowanej grupie przestępczej” ma – jego zdaniem – przykrywać słabość rządu w innych obszarach.Wątek rozmowy dotyczył także sprzedaży 160 ha gruntów związanych z inwestycją CPK. Woś przekonywał, że to „afera obecnej władzy”, wskazując m.in. na możliwość odkupu przez KOWR po cenie z 2023 r.: „Skoro była klauzula odkupu, dlaczego publicznie twierdzono, że jej nie ma?”. Jednocześnie przyznał, że kilku polityków PiS zawieszono do czasu wyjaśnień i „sprawa wymaga pełnego rozpoznania”.Polityk opisał też własne doświadczenia z postępowaniem: dwa przesłuchania w półtora roku, a decyzje o zabezpieczeniach – jak twierdzi – zapadły tuż po jego publicznych wypowiedziach o kadrowych wstrząsach w zespole śledczym. „To wygląda na odwet i grę pod przekaz dnia” – ocenił.Na koniec Woś zaapelował o jawność procesu i obecność mediów na sali sądowej.Będę się bronił do końca. Chcę państwa, w którym nie wiem, czy sędzia jest ‘z tej' czy ‘z tamtej' strony – tylko czy stosuje prawo– podsumował.
W najnowszej odsłonie „Skądinąd” opowiadam o mojej nowej książce „Ćwiczenia z dysonansu”, która ukaże się 29 października nakładem wydawnictwa Znak Literanova. Zapraszam również na spotkania autorskie: 8.XI na Targach Książki w Katowicach 17.XI w Krakowie, w Pałacu Potockich 19.XI w Gdańsku, w Fundacji Palma 20.XI w Warszawie, w Nowym Teatrze Owocnej lektury i do zobaczenia!
Richard Jabulani Nyauza to pochodzący z RPA seryjny morderca, który odebrał życie 16 kobietom. Zaczął zabijać krótko po zakażeniu wirusem HIV w 2002 roku. Tego samego roku został aresztowany w związku z innym przestępstwem, ale został zwolniony w 2005 roku po uznaniu go za niewinnego. Kilka tygodni później powrócił do mordowania. W procesie sądowym został skazany na 16 wyroków dożywocia oraz dodatkowe 140 lat więzienia.
Kilka dni temu minęły 2 lata od wyborów 15 października 2023, wygranych przez koalicję centrolewicy pod wodzą Donalda TuskaZa nami 2 lata teatru i rewanżyzmu. Tusk jest dużo słabszy, niż gdy pierwszy raz był premierem. Wtedy po 2 latach rządów - też bez prezydenta - miał gigantyczne poparcie, PiS był w głębokiej defensywie, a prawica niepisowska na zupełnym marginesieWidzimy, że Tusk jest politykiem minionej epoki - właśnie tego apogeum demoliberalnego determinizmu okolic 2009, czasów potęgi Obamy i MerkelDziś pękł już paradygmat "podążania za Europą" i "postępu", wtłaczany nam przez dekady. Także 15 października 2023 będzie tu epizodem, a nie cezurą - tzw. populizm nie został trwale pokonany w Polsce, a na Zachodzie tylko się umacnia. Tusk jest bezradny, umie tylko wysysać koalicjantów jak wampirJednocześnie prawica popada w myślenie życzeniowe co do jego rychłego upadku. Centrolewica ma jeszcze 2 lata kadencji i nie ma powodu by ich nie wykorzystała. Wizje obalania Tuska przez Amerykanów, Trumpa i Nawrockiego to fantazje - mówiłem o tym od razuKlęskę poniósł także tzw strajk kobiet, którego pięciolecie przypada za kilka dniLata 2027-30 mogą być wielką szansą prawicy. Nie wolno jej zmarnować O tym w komentarzu Kacper Kita35% od ceny okładkowej na książki wydawnictwa Prześwity z kodem: nowyładKsiążki do nabycia na stronie: https://mtbiznes.pl/
Kilka lat temu Jolanta Deszcz-Pudzianowska, ceniona aktorka z bogatym dorobkiem teatralnym, otrzymała nietypowe zlecenie. Miała przeczytać kilka wierszy w scenerii dawnego obozu koncentracyjnego na Majdanku. Z pozoru prosta artystyczna realizacja szybko przerodziła się w głębokie, osobiste doświadczenie. Nie spodziewała się, że słowa, które wypowie, tak silnie poruszą jej wnętrze i wpłyną na dalsze wybory życiowe. Kim była Pola Braun, tajemnicza poetka, której twórczość wywarła na aktorce tak ogromne wrażenie? Reportaż Aleksandry Dobieszewskiej krok po kroku odsłania historię niezwykłej poetki, której teksty, choć przez lata zapomniane, wciąż potrafią poruszyć najczulsze struny ludzkiej wrażliwości. Biografię Poli Braun przypominamy w 83. rocznicę rozpoczęcia przez Niemców wielkiej akcji deportacyjnej. Reportaż powstał we współpracy z Żydowskim Instytutem Historycznym im. Emanuela Ringelbluma.
Korzystając z wakacji, Angelika jedzie do Szwecji gdzie zamierza pracować. Kilka dni przed planowanym powrotem do Polski jej plany zostają brutalnie przerwane.SŁUCHAJ WCZEŚNIEJ I BEZ REKLAM - WSPARCIE CYKLICZNE:https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg/joinJEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: https://buycoffee.to/szkickryminalnyCHESZ USŁYSZEĆ WIĘCEJ HISTORII? ZAPRASZAM NA TIK TOK-A: https://www.tiktok.com/@szkic.kryminalnyKONTAKT: szkic.kryminalny@gmail.comŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1ckDtLMLcA-gFIpT01duWThcSBjDw1u-UiL93ESiDtDw/edit?usp=sharingMUZYKA W TLE: Utwór I Am a Man Who Will Fight for Your Honor (autor: Chris Zabriskie) jest dostępny na licencji Licencja Creative Commons – uznanie autorstwa 4.0. https://creativecommons.org/licenses/by/4.0/Źródło: http://chriszabriskie.com/honor/Wykonawca: http://chriszabriskie.com/MUZYKA INTRO: Sound ride music - Countdown to apocalypseCredits:Music: Countdown to Apocalypse by SoundridemusicLink to Video: https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0sMUZYKA POCZĄTEK / KONIEC:Allégro - Emmit FennMUZYKA INTRO:Oasis dreams - Patrick PatrikiosMUZYKA KONIEC: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE Materiały video zawarte w odcinku pochodzą z dostępnych zasobów Canvy, a także z archiwum własnego. // Scenariusz, realizacja, montaż: Aleksandra Orłowska
Jeżeli podoba Ci się odcinek możesz nas wesprzeć w serwisie
Kilka miesięcy temu z fabryki w morawskiej Koprzywnicy wyjechała ostatnia z prawie 160 tysięcy wyprodukowanych tam ciężarówek Tatra 815. Zastąpiły ją dwa kolejne, równie popularne wszędzie tam, gdzie potrzebny jest ciężki, terenowy i prosty w utrzymaniu wóz, modele. A co najciekawsze, od czasów legendarnej Tatry 111, która najpierw Niemcom pomogła Europę zniszczyć a potem zwycięzcom II wojny światowej ją odbudować, pojazdy marki Tatra wciąż bazują na tych samych, sprawdzonych rozwiązaniach - centralnej, rurowej ramie, niezależnym zawieszeniu i chłodzonych powietrzem silnikach.95 odcinek Czechostacji zamyka rozpoczęty we wrześniu tryptyk o Tatrze. Tym razem Karol Machi z wrocławskiego ośrodka Pamięć i Przyszłość opowiada właśnie o koprzywnickich, produkowanych od wojny do dzisiaj, ciężarówkach. Nie omawia oczywiście wszystkich - to wyjątkowo płodna jeśli chodzi o liczbę modeli marka. Ale o zaprojektowanej dla Wehrmachtu 111, jej następcach - modelach 138 i 148 i o właśnie 815, która pracowała od Afryki i Ameryk, po Sachalin, która wiele razy wygrywała rajd Paryż-Dakar i która zagrała w ostatnim Mad Maxie dowiecie się z tej rozmowy całkiem sporo.Swoją część w tej opowieści mają też czescy podróżnicy Jiří Hanzelka i Miroslav Zikmund, którzy tatrami - osobową 87 i ciężarowymi 805. W rozmowie znajdziecie też parę polecajek dotyczących muzeów, w których tatry - i nie tylko, można oglądać. Rozmowa jest kontynuacją poprzednich odcinków o Tatrze, które znajdziecie tutaj:O początkach markiO osobowych samochodach TatryTutaj natomiast możecie posłuchać o regionie morawsko-śląskim, w którym znajduje się Koprzywnica.Poniżej natomiast znajdziecie dwa podcasty o aktualnej, powyborczej sytuacji w Czechach, w których występuję - dla odmiany, jako gość:Po prostu wschód - podcast Piotra Pogorzelskiego w Polskim RadiuGilotyna FM - podcast Wojtka Żubra Bolińskiego***Jeśli podcast Wam się podoba i chcecie pomóc go rozwijać, możecie zostać Patronami lub Patronkami Czechostacji w serwisie Patronite. W tym tygodniu zdecydowali się na to:Adam, Barbara, Grzegorz, Jerzy, Maciej, Michał i PiotrBardzo Wam dziękuję
Dla Micki Kanesaki to miał być romantyczny rejs wycieczkowcem. Dla Lonniego Kocontesa – okazja do popełnienia zbrodni doskonałej. Ani z jednych, ani z drugich planów nic nie wyszło. Kilka dni po wypłynięciu MS Island Escape z hiszpańskiej Majorki Kocontes zgłosił zaginięcie partnerki. Twierdził, że mogła wypaść przez burtę. Jej ciało, podobnie jak prawda o jej śmierci, miało na zawsze pochłonąć morze. Jednak przez jeden błąd stało się inaczej…
W lipcu 2013 roku w Peterborough zaginęła 41-letnia Vitalija Balituvicienė, która niedługo wcześniej przyjechała do Wielkiej Brytanii z Litwy. Ostatni raz widziano ją jakwychodziła ze swojego mieszkania, a później ślad po niej zaginął. Kilka dni jej ciało zostało odnalezione, a okoliczności tej sprawy okazały się wyjątkowo dramatyczne i pełne tajemnic, odsłaniając mroczne kulisy życia na emigracji iludzkiej chciwości.
Serial "1670" od Netflixa narobił sporo szumu — jednych bawi do łez, innych drażni i podsyca do pisania niewybrednych komentarzy. Pierwszy sezon był niezaprzeczalnym hitem. Kilka dni temu premierę miała druga część serialu. W naszej rozmowie z Kiryłem Pietruczkiem i Dobromirem Dymeckim, odtwórcami postaci Macieja i Bogdana, zaglądamy za kulisy tej satyry. Czy w Polsce można śmiać się z husarii? Czy twórcy "1670" wzięli sobie za cel postawy konserwatywne? Czy ta kostiumowej produkcja dzieli Polaków? I w końcu, na jakim etapie są zdjęcia do trzeciego sezonu? Trzymajcie się mocno! Będzie się działo! Podcast ma partnerów komercyjnych #płatnawspółpraca #podcast #WojewódzkiKędzierski
Głównym tematem tego odcinka jest szczegółowe omówienie okularów Meta Ray-Ban Display, określanych mianem nowoczesnego Google Glass, oraz pierwsze wrażenia z nowości od Apple, w tym iPhone 17, iPhone Air, iPhone 17 Pro (Max), AirPods Pro 3 i nowej linii Apple … Czytaj dalej → The post 552: Meta Ray-Ban Display i kilka dni z iPhone 17 Pro i iPhone Air first appeared on Retro Rocket Network.
W 2014 roku Kris Kremers i Lisanne Froon wybrały się w wyczekiwaną podróż do Panamy. Miały zwiedzać, uczyć się hiszpańskiego i pomagać lokalnej społeczności. Kilka dni później ich ślad zaginął w panamskiej dżungli, a sprawa do dziś budzi więcej pytań niż odpowiedzi.ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9
Kilka dni temu Polskę obiegła informacja z Młynisk na Lubelszczyźnie, gdzie 60-latek zginął zastrzelony przez myśliwego, który - jak twierdził - "pomylił mężczyznę z dzikiem". Myśliwy Sławomir A. usłyszał zarzut zabójstwa. Prokuratura uznała, że "działał w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia". Głośno było ostatnio także po słowach Marcina Możdżonka, w których Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego i działacz Nowej Nadziei - sprzeciwił się obowiązkowym badaniom lekarskim i psychologicznym dla myśliwych, proponując zamiast tego okresowe testy praktyczne. Przywrócenia pełnych badań domagają się ekolodzy. W studio TOK FM odnosi się do tych zdarzeń Piotr Gawlicki – redaktor naczelny dziennika i portalu "Łowiecki," członek Polskiego Związku Łowieckiego z Koła Łowieckiego Cietrzew w Gdańsku.
Jeszcze nie osiągnęliśmy „kwantowej supremacji”, jak do tej pory komputer klasyczny jest w stanie pobijać urządzenia kwantowe – mówi w odcinku prof. Marzena Szymańska z University College London. Przy czym warto podkreślić tu słowo: jeszcze. W ostatnich latach mamy zauważalne przyspieszenie w dziedzinie technologii kwantowych, które najpewniej będzie rewolucyjne. Trwa wręcz wyścig o to, komu uda się rozwinąć je najlepiej i najpełniej.– Europa obudziła się. Kilka lat temu był taki słynny manifest naukowców, tak zwany Quantum Manifesto, w którym właśnie wskazano, że jeżeli nic nie zostanie zrobione, to może być za późno. Europa zaczęła finansować w sposób przemyślany i strategiczny kwantowe technologie – podkreśla prof. Krzysztof Pawłowski, dyrektor Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. Wspólnie z prof. Szymańską, pracują nad powołaniem w ramach CFT Centrum Modelowania dla Technologii Kwantowych. Zespół ma rozwijać metody opisu skomplikowanych układów kwantowych i udostępniać je w formie otwartego oprogramowania. W dłuższej perspektywie centrum zajmie się również certyfikacją urządzeń kwantowych. – To wcale nie jest takie proste zadanie, żeby stwierdzić, jakie stany kwantowe ten komputer kwantowy czy inne urządzenie kwantowe naprawdę wytwarza – mówi prof. Pawłowski.Co ważne, chociaż liczne firmy chwaliły się już zbudowaniem komputera kwantowego, to taki „prawdziwy” jeszcze nie istnieje. – W dziedzinie używa się pojęcia „uniwersalny komputer kwantowy”, czyli taki, który byłby w stanie rozwiązać każdy problem, jeżeli się go odpowiednio zaprogramuje. Takiego uniwersalnego komputera kwantowego jeszcze nie ma, ale są urządzenia, które są w stanie rozwiązać pewną klasę problemów, czyli można to tak luźno nazwać: symulatory kwantowe – wyjaśnia prof. Szymańska. Na tych można pracować już dziś, oczywiście jeśli się potrafi, bo jest cały osobny dział nauki o programowaniu na urządzenia kwantowe.Obszary, w których kwantowe rozwiązania są szczególnie obiecujące, to m.in. różnego rodzaju modelowanie: działania leków, nowych materiałów, wojskowość, diagnostyka.W odcinku rozmawiamy o brakującej polskiej strategii kwantowej, o tym, czy kiedyś będzie można kupić kwantowy laptop, a także nieśmiało przebąkujemy, czy ze sztucznej inteligencji opartej o komputer kwantowy może wyłonić się świadomość.
Ostatnie dwa tygodnie wakacji, dobry moment na pewne konkluzje. Przede wszystkim chciałem podziękować tym, którzy dorzucili się w zbiórce na serwer, po drugie postanowiłem w końcu zebrać te wszystkie sondy z ostatnich nastu miesięcy i przygotować małe podsumowanie. Wiele z nich było bardzo proroczych. Kilka dni temu byłem też na Comic Comie, z którego króciutka relacja. Będzie [...]
Można Pięknie Żyć *---Witaj! "Można Pięknie Żyć*" to seria podcastów, w której odkrywamy, jak zmiany w stylu życia mogą poprawić nasze zdrowie metaboliczne. Skupiamy się na Terapeutycznym Ograniczaniu Węglowodanów i jego pozytywnym wpływie na metabolizm oraz ogólne samopoczucie. Pamiętaj, że zdrowie zaczyna się od wiedzy, a my jesteśmy tu, aby dostarczać Ci inspirację i praktyczne wskazówki na drodze do pięknego życia. Zaczynamy! Jak odblokować spalanie tłuszczu w kilka dni? 5 sprawdzonych sposobów, które naprawdę działają!
"Chcę być nadal ministrem zdrowia. Mam kilka bardzo ważnych rzeczy do zrobienia. Kilka różnych, równie ważnych, już zrobiłam. Przede mną, a może przed polskim systemem ochrony zdrowia, jeszcze sporo" – powiedziała w Porannej rozmowie w RMF FM szefowa resortu zdrowia Izabela Leszczyna.
Odkryj sekrety pracy astronauty i przyszłość polskiej nauki! Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak naprawdę wygląda życie i praca astronauty na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej? Ile zarabia kosmiczny podróżnik i z jakimi wyzwaniami zdrowotnymi musi się mierzyć? A przede wszystkim – co obecność Polaka w kosmosie oznacza dla przyszłości naszej nauki i przemysłu? W najnowszym odcinku podcastu „Stacja Zmiana” Katarzyna Michałowska rozmawia z dr Anną Fogtman, ekspertką z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), która uchyla rąbka tajemnicy o kulisach kosmicznych misji. Dowiesz się: - Jak wygląda codzienność astronautów – od porannej toalety po dyskotekę na orbicie. - Jakie są zarobki i benefity w ESA, a także dlaczego praca astronauty to nie kosmiczne wakacje, lecz ciężka harówka pod ogromną presją. - Co dzieje się z ludzkim ciałem w stanie nieważkości i jakie są skutki choroby kosmicznej. - Dlaczego misja Polaka, Sławosza Uznańskiego-WIśniewskiego, to gigantyczna inwestycja w przyszłość polskiego przemysłu kosmicznego, a nie tylko wycieczka. - Jaka jest przyszłość eksploracji kosmosu po demontażu ISS i dlaczego Polska jest na to gotowa. Nie przegap tej fascynującej rozmowy, która pokazuje kosmos z zupełnie nowej perspektywy! Posłuchaj podcastu „Stacja Zmiana” i zanurz się w świat kosmicznych tajemnic! Rozdziały rozmowy: • 00:00 – Praca astronauty to nie tylko widoki • 02:26 – Codzienność na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej • 05:23 – Zarobki i benefity astronautów • 08:18 – Wyzwania zdrowotne w kosmosie • 11:19 – Stan nieważkości: doświadczenia i wyzwania • 14:09 – Misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego: znaczenie dla Polski • 17:07 – Przemysł kosmiczny: inwestycje i przyszłość • 20:05 – Kobiety w kosmosie: równość i wyzwania • 22:48 – Przyszłość misji kosmicznych: Księżyc i Mars • 25:23 – Podsumowanie: krok w stronę przyszłości Muzyka – Geb - Dancing with LFOs (Life from Outer Space): https://tiny.pl/cqnp2v8c Posłuchaj również: https://tiny.pl/0f6h8ydk W rozmowie z dr Anną Fogtman z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), ekspertem w dziedzinie badań kosmicznych związanych z ludzkim ciałem, omawiamy codzienność astronautów na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, zarobki oraz wyzwania związane z badaniami prowadzonymi w stanie nieważkości. Dr Anna dzieli się swoimi doświadczeniami z lotów parabolicznych, omawia znaczenie polskiej misji kosmicznej oraz przyszłość przemysłu kosmicznego w Polsce. Rozmowa porusza również temat roli kobiet w przemyśle kosmicznym i wyzwań, z jakimi się borykają. Kilka myśli z rozmowy: Astronauci mają napięty grafik pracy na stacji kosmicznej. Zarobki astronautów w Europejskiej Agencji Kosmicznej są konkurencyjne. Stan nieważkości wpływa na zdrowie astronautów, prowadząc do utraty masy mięśniowej. Loty paraboliczne mogą wywoływać nieprzyjemne doznania, takie jak choroba lokomocyjna. Polska misja kosmiczna jest ważnym krokiem dla polskiego przemysłu. Kobiety w przemyśle kosmicznym wciąż napotykają na szklany sufit. Inwestycje w przemysł kosmiczny przynoszą długoterminowe korzyści. Astronauci mają dostęp do wielu benefitów, które poprawiają ich jakość życia. Sławosz Uznański-Wiśniewski jest przykładem polskiego astronauty, który inspiruje innych. Przyszłość polskiego przemysłu kosmicznego jest obiecująca, z planami na nowe misje.
W tym odcinku „Stacji Zmiana” zanurzamy się w inspirującą historię Artura Brzozowskiego. Artur opowiada o swojej drodze do pomagania – od pierwszych kroków w wolontariacie, przez koordynację projektu „Gdańsk Pomaga”, aż po uruchomienie centrum pomocy we współpracy z ONZ. Usłyszycie, jak wyglądało budowanie od zera tak ogromnego przedsięwzięcia, zarządzanie nim oraz kształtowanie zespołu, który stawił czoła bezprecedensowym wyzwaniom. Rozmawiamy o sile współpracy w projektach społecznych, o tym, jak umiejętności społeczne pomogły Arturowi nawiązywać kluczowe kontakty, oraz o osobistych doświadczeniach związanych z niesieniem pomocy ludziom w najtrudniejszych chwilach. Artur dzieli się poruszającymi historiami, które pokazują indywidualne podejście do wsparcia i wagę słuchania potrzeb innych. Nie brakuje też trudnych tematów – poruszamy kwestię wypalenia zawodowego wśród społeczników i tego, jak kluczowe jest dbanie o siebie i szukanie pomocy. Artur dzieli się również swoimi wnioskami wyniesionymi z trzech lat intensywnej pracy: o odporności i sensie nieprzywiązywania się do rzeczy materialnych. Ta rozmowa to esencja tego, że „coś się kończy, coś się zaczyna i na pewno się zmienia”. Posłuchajcie o pasji, determinacji i niezwykłej ludzkiej wrażliwości, która napędza Artura Brzozowskiego. Myślę, że ten chłopak daleko poleci. Rozdziały: • 00:00 – Wypalenie zawodowe i równowaga • 02:58 – Otwarcie i zamknięcie • 06:02 – Motywacja do działania społecznego • 09:10 – Organizacja pomocy dla uchodźców • 11:56 – Centrum Społeczności i jego działania • 17:49 – Znajomości i współpraca • 20:01 – Rozwój umiejętności społecznych • 22:04 – Ludzie w kryzysie • 26:20 – Przywiązanie do rzeczy • 30:09 – Mądra pomoc • 33:33 – Zamknięcie centrum i nowe wyzwania • 34:41 – Nauka i doświadczenia • 37:28 – Wyzwania i sukcesy • 39:02 – Zarządzanie finansami i budżetem • 42:09 – Budowanie zespołu • 46:53 – Pasja i zaangażowanie w NGO • 49:09 – Podsumowanie i odpoczynek Możesz wesprzeć mnie, jako twórczynię internetową. Postaw mi kawę: https://buycoffee.to/stacjazmiana SUBSKRYBUJ MÓJ NEWSLETTER: https://substack.com/@kmichalo Posłuchaj też o dobrym życiu: https://stacjazmiana.pl/ktipy/ktip-jak-miec-dobre-zycie-cz-1/ Kliknij w opowieść o jednej walizce: https://stacjazmiana.pl/episodes/jedna-walizka-julia-kharytoniuk/ Kilka ważnych myśli z rozmowy z Arturem: Wypalenie zawodowe jest realnym problemem. Równowaga między pracą a życiem osobistym jest kluczowa. Pomoc innym daje sens życiu. Organizacja pomocy wymaga zaangażowania i planowania. Integracja uchodźców jest ważnym zadaniem. Dobre relacje z zespołem są kluczowe w organizacji. Każdy może przyczynić się do zmiany w swoim otoczeniu. Umiejętności społeczne można rozwijać jak sprawność fizyczną. Przywiązanie do rzeczy może prowadzić do lęku. Słuchanie potrzeb ludzi jest podstawą skutecznej pomocy. W tej niezwykle szczerej rozmowie dowiesz się: • Jak to jest otwierać tak duże projekty i dlaczego zamykanie ich jest o wiele trudniejsze. • Co napędzało Artura do działania i jak udźwignął ogrom odpowiedzialności. • Z jakimi wyzwaniami ludzkiego cierpienia musiał się zmierzyć i jak to wpłynęło na jego perspektywę. • Dlaczego work-life balance jest kluczowy, zwłaszcza dla osób angażujących się społecznie, i jak ważna jest umiejętność sięgania po pomoc. • Dlaczego „mądre pomaganie” oznacza przede wszystkim słuchanie drugiego człowieka. Ta rozmowa to nie tylko opowieść o organizowaniu pomocy, ale także opowieść o osobistej transformacji, radzeniu sobie z wypaleniem i znajdowaniu siły w relacjach z innymi. To rozmowa o odwadze, empatii i o tym, że nawet z gruzów chaosu można budować przyszłość. Posłuchajcie, jak Artur Brzozowski „zbawiając świat” nauczył się dbać o siebie, bo coś się otwiera i coś się zamyka, a każda zmiana niesie ze sobą życiowe lekcje.
Zielona Góra. Październik 2015 roku. W jednym z pokojów leżą Nikola i Patrycja. Wyglądają jakby spały, ale to nie jest normalny obrazek. Coś jest nie tak. Anna początkowo zastyga w bezruchu, ale nie ma szans zbliżyć się do łóżka. Jeden, potężny cios powala ją na ziemię. Kilka godzin później znajomi znajdują Przemysława. Poznajcie jedną ze smutniejszych historii kryminalnych województwa lubuskiego. Sprawa jest rozwiązana.www.zmorderstwem.plWsparcie
Gajewska: Prywatny pozew Nawrockiego? W trybie wyborczym byłoby jasne w kilka godzin, czy to prawda
Piotr jest aktorem, którego kariera wystrzeliła po filmie Proceder. Kilka miesięcy temu można było oglądać go w serialu Idź przodem, bracie, a teraz w kinach Fachowiec, z Jasonem Stathamem. Zapraszam na rozmowę o aktorstwie, sporcie i spojrzeniu w przyszłość.Partnerem reklamowym jest marka adidas i eobuwie.plsprawdź buty adidas w sklepie eobuwie: https://eobuwie.com.pl/c/eobuwie/kolekcja:adidas_supernova
W środku nocy Brandon Lawson dzwoni na 911 – mówi, że ktoś go ściga i potrzebuje pomocy. Kilka minut później jego samochód zostaje znaleziony przy autostradzie. Nigdzie za to nie ma jego kierowcy. Co wydarzyło się tamtej nocy w Teksasie? Czy natrafiono na ślad mężczyzny? ZAPROPONUJ SPRAWĘ ➡️ https://forms.gle/tTUPgnEBZGur47ds9----------------------------------------------------☕Postaw mi kawkę: https://buycoffee.to/kryminalnehistorie
11 lutego 1981 rok w Walimiu Krystyna wzięła stary chleb i ugotowała z niego zupę – tak zwaną wodziankę – dla swojego partnera Ryśka i dwójki dzieci. Kilka godzin później tylko jedna z tych osób pozostała przy życiu.Jeśli chcesz subskrybować Zbrodnie Prowincjonalne na Spotify i otrzymać dostęp do dodatkowych materiałów, kliknij: https://anchor.fm/zbrodnie-prowincjonalne/subscribe Źródła: https://www.zbrodnie-prowincjonalne.com/post/bestia-z-walimiaMuzyka: Purple Planet Music - Lazy Days
Gościem odcinka jest Sebastian Kuczyński „Łysy” - były żołnierz 1 Podlaskiej Brygada Obrony Terytorialnej, gdzie przez sześć lat pełnił służbę na stanowisku snajpera. W 2023 roku, po rezygnacji ze służby i uzyskaniu zgody Ministerstwa Obrony Narodowej, wyjechał na Donbas, gdzie podpisał kontrakt z Siłami Zbrojnymi Ukrainy. Przez 10 miesięcy walczył na froncie jako operator dronów rozpoznawczych i uderzeniowych FPV.