Podcasts about podkre

  • 133PODCASTS
  • 961EPISODES
  • 26mAVG DURATION
  • 5WEEKLY NEW EPISODES
  • Dec 23, 2025LATEST

POPULARITY

20192020202120222023202420252026

Categories



Best podcasts about podkre

Latest podcast episodes about podkre

Fantasmagieria - podcast o grach wideo.
Fantasmagieria - Podcast 660 - “Wydanie świąteczne, z refleksją o 2025″

Fantasmagieria - podcast o grach wideo.

Play Episode Listen Later Dec 23, 2025 141:03


Zebraliśmy się, aby raz na zawsze ustalić czy Szklana pułapka to film świąteczny. Koniec żartów. Polecimy zatem kilka filmów świątecznych, opowiemy o tym jak święta obchodzone są w niektórych grach, oraz wymienimy się tytułami, które wspominamy z tego roku najlepiej. Podkreślę jednak, że to nie jest podsumowanie roku. Takowe odbędzie się po najplebiscycie (ten już [...]

Radio Wnet
„Kotłowanina” na prawicy. PiS się przegrupowuje, Braun zabiera Konfederacji poparcie

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 23, 2025 15:27


Michał Karnowski mówi o „kotłowaninie” na prawicy: PiS ma się przegrupować, a rozłam nie jest dziś przesądzony. Zauważa też, że Grzegorz Braun już „zabiera połowę” Konfederacji.W rozmowie na antenie Radia Wnet Michał Karnowski mówił o obecnym stanie Prawa i Sprawiedliwości jako o naturalnym, choć trudnym etapie po latach mobilizacji „w trybie oblężenia”. Jego zdaniem napięcia, które dziś wychodzą na powierzchnię, są wyraźnie silniejsze niż dawniej, ale nie muszą oznaczać rozpadu. W tle — rosnący fenomen Grzegorza Brauna i poważny problem Konfederacji, która według Karnowskiego może płacić cenę za brak wewnętrznej rozmowy.PiS po latach „zamkniętej dyskusji”: emocje wyszły na wierzchKarnowski ocenia, że po ośmiu latach rządzenia PiS funkcjonował w logice jedności i obrony — „nie rozmawiajmy, musimy być razem”. Później doszła przegrana wyborów i, jak mówi, „zamach na funkcjonowanie” opozycji. To — w jego ujęciu — także cementowało partię. Dziś jednak, gdy do wyborów parlamentarnych pozostały dwa lata, a wybory prezydenckie są już za nimi, pojawił się moment na rozliczenia, ocenę i przegrupowanie.Jan Rokita (…) nazwał [to] okresem kotłowaniny. Ja się z nim zgadzam. Przez coś takiego każda formacja musi przejść– mówi.W tej „kotłowaninie” — dodaje Karnowski — nie chodzi wyłącznie o PiS. Zwraca uwagę, że problem ma także Konfederacja, a przecież to ona przez lata budowała swój polityczny projekt.Skupiamy się na Prawie i Sprawiedliwości, a jakiś problem ma Konfederacja. (…) Nagle wyskakuje Grzegorz Braun, im zabiera połowę– zaznacza.Czy grozi rozłam? Karnowski: „dzisiaj tego nie widzę”Prowadzący pyta o możliwość podziału PiS i scenariusz partii Mateusza Morawieckiego. Karnowski odpowiada wprost: wyjście i budowanie osobnej formacji byłoby nieracjonalne. Przyznaje jednak, że emocje są „o kilka stopni” wyższe niż standardowe spory w PiS i że sytuacja teoretycznie może „wymknąć się spod kontroli”.Te emocje trochę wyszły poza to, co było zwykle. (…) Ale ja zakładam, że tutaj dzisiaj nikt nie gra o to, żeby stworzyć własną formację– podkreśla.Karnowski wskazuje też, że wejście na rynek z nową partią — nawet przy obiecujących, „pierwszych” sondażach — szybko weryfikuje rzeczywistość.Wychodzisz, pierwsze sondaże (…) mówią: „uuu, aż 12 proc. czy 17 proc.”, a potem masz pierwszy realny: 9, 8, 7. No nie — bardzo trudno jest się na tym rynku wbić– prognozuje.W jego ocenie w PiS zachodzi raczej proces przegrupowania, podsumowania i „wylania emocji” po latach publicznie zamkniętej debaty. Wśród czynników napędzających napięcie wymienia presję młodszych pokoleń domagających się awansu, a także nową sytuację po zwycięstwie Karola Nawrockiego i układaniu się jego środowiska wewnątrz szeroko pojętej prawicy.„Mamy też do czynienia z parciem młodszych pokoleń (…) młodzi chcą awansu. Mamy też zwycięstwo prezydenta Karola Nawrockiego (…) nowa mapa sił. Ale nie — ja bym nie powiedział, że tam wyjdzie z tego rozłam.”Braun rośnie, Konfederacja traci. „Efemeryda” czy trwała siła?Karnowski zauważa, że wzrost Brauna ma dziś charakter medialnego zjawiska i jest oparty na emocji, którą nazywa „antyukraińską”. Podkreśla, że ugrupowanie Brauna nie przeszło dotąd realnego testu wyborczego i nie wiadomo, jak wygląda jego zaplecze w terenie, ani kto miałby znaleźć się na listach.Żadnego testu wyborczego ta struktura nie przeszła. Ilu ludzi tam naprawdę jest w terenie? Czy ma w ogóle kogoś na listy?– pyta.Wprost mówi, że widzi w tym „pewnego rodzaju efemerydę”, a nawet dopuszcza scenariusz, że w 2027 roku lista Brauna może w ogóle się nie pojawić.Ja bym się nie zdziwił, jakby się okazało, że w roku 2027 (…) w ogóle żadnej listy Brauna nie ma– mówi.Jednocześnie dodaje ważną uwagę z perspektywy PiS: mimo „problemów moralnych, ideowych, etycznych” Braun mógłby okazać się łatwiejszym koalicjantem niż Konfederacja — ponieważ nie wyrósł w tak silnej opozycji wobec PiS i nie ma tak mocno osadzonych konfliktów interesów.Paradoksalnie (…) to jest łatwiejszy koalicjant niż Konfederacja. (…) Nie wyrósł, tak jak Konfederacja, w opozycji wobec Prawa i Sprawiedliwości– pokreśla.Stabilna polityka mimo codziennych burzKarnowski pod koniec rozmowy polemizuje z tezą o „pędzącej” scenie politycznej. Jego zdaniem Polska jest długofalowo krajem stabilnym: dominują znane nazwiska, a duopol — mimo licznych prób jego obalenia — trwa.Długofalowo to bardzo stabilny kraj polityczny. (…) Zmieniają się Tusk z Kaczyńskim. (…) Duopol trwa– podsumowuje.

POLSIF Talks
37. Zrównoważone finanse okiem praktyków

POLSIF Talks

Play Episode Listen Later Dec 22, 2025 17:41


W najnowszym podcaście POLSIF Talks gośćmi odcinka są Monika Polakowska oraz Kamil Radziwon, którzy pokazują, jak wygląda praktyka zrównoważonego finansowania – bez teorii, za to z konkretnymi przykładami i realnymi wyzwaniami. Rozmawiamy o ewolucji produktów wspierających transformację, takich jak instrumenty Sustainability-Linked, Transition finance czy Green finance, o innowacjach w finansowaniu łańcucha dostaw, a także o tym, gdzie szukać Greenium. Przybliżamy przykłady finansowania projektów zgodnych z taksonomią UE, obejmujących m. in recykling, transport kolejowy, czy wychwytywanie CO₂. Podkreślamy kluczową rolę odnawialnych źródeł energii, efektywności energetycznej i magazynów energii w Polsce. Zwracamy również uwagę jak ważne jest wspieranie całych modeli biznesowych, które wspierają transformację gospodarki w kierunku zrównoważonym.

Radio Wnet
Dr Wdzięczak: Niemcy zadłużają się rekordowo, bo nie mają pomysłu na konkurencyjność

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 22, 2025 10:14


 Dr Janusz Wdzięczak, ekonomista i specjalista ds. finansowania inwestycji w Europie Wschodniej, odniósł się do planów niemieckiego rządu, który chce pozyskać 512 mld euro z emisji obligacji na modernizację infrastruktury i sił zbrojnych. Jego zdaniem to sygnał głębokich problemów strukturalnych największej gospodarki Europy.To oznacza, że gospodarka niemiecka ma problemy i próbuje wyjść z nich poprzez duże inwestycje infrastrukturalne– mówił. Jak podkreślił, nie jest to nowa strategia, ale w obecnych warunkach może okazać się nieskuteczna.Gospodarka niemiecka jest coraz mniej konkurencyjna, coraz mniej wydajna i coraz bardziej szuka pomysłu na siebie– oceniał Wdzięczak, wskazując, że Niemcy tracą przewagi jakościowe, a innowacyjność przejmują kraje azjatyckie, a w niektórych niszach także Polska.Unia Europejska coraz głębiej w długuEkonomista zwrócił uwagę, że problemy Niemiec wpisują się w szerszy kontekst zadłużenia całej Unii Europejskiej.Łączne zadłużenie wszystkich krajów Unii Europejskiej wynosi ponad 14 bilionów euro, czyli około 80 proc. PKB– wskazywał, dodając, że to poziom alarmowy.Podkreślał też, że oprócz długów państw członkowskich rośnie zadłużenie samych instytucji unijnych.Unia Europejska sama emituje obligacje i ten dług przekracza już 300 miliardów euro– zaznaczył. W jego ocenie problemem nie jest sam dług, lecz sposób wydatkowania środków.Stany Zjednoczone wydają pieniądze na innowacje, a my wydajemy je na bardzo kontrowersyjne rzeczy. Nie ma pomysłu na rozwój– podsumował./fa

Radio Wnet
Nawrocki po spotkaniu z Zełenskim: „Dobra informacja dla regionu, zła dla Moskwy”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 19, 2025 10:42


Prezydent Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim mówił o bezpieczeństwie regionu, sankcjach wobec Rosji, pomocy dla Ukrainy i kwestiach historycznych.Wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie ma wyraźny wymiar strategiczny i polityczny. Spotkanie z prezydentem RP Karolem Nawrockim dotyczyło przede wszystkim bezpieczeństwa regionu, wojny w Ukrainie oraz zagrożeń ze strony Federacji Rosyjskiej. Prezydent podkreślił znaczenie polsko-ukraińskiej współpracy w obszarze obronności, sankcji wobec Rosji i wsparcia dla Ukrainy. Rozmowy objęły także kwestie pomocy wojskowej i logistycznej, rolę Polski jako kluczowego hubu wsparcia oraz wyzwania stojące przed relacjami dwustronnymi, w tym sprawy historyczne i współpracę gospodarczą. Oświadczenie prezydenta RPPrezydent RP Karol Nawrocki po spotkaniu z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w Warszawie ocenił, że sama wizyta ukraińskiego przywódcy jest sygnałem o znaczeniu strategicznym. Jak podkreślił, to „z całą pewnością dobra informacja dla Polski, dla Warszawy, (…) dla Kijowa”, a jednocześnie „zła informacja dla Moskwy i dla Federacji Rosyjskiej”. W jego ocenie wizyta ma być dowodem, że w sprawach strategicznych — zwłaszcza bezpieczeństwa — Polska, Ukraina i państwa regionu „są razem” i nie budzi to wątpliwości.Nawrocki zaznaczył też, że zagrożenie ze strony Rosji nie zaczęło się w 2022 roku wraz z pełnoskalową inwazją na Ukrainę. Wskazywał, że „to wszystko rozpoczęło się (…) już wcześniej”, przypominając m.in. Grozny, Gruzję oraz słowa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Mówił o łamaniu przez Rosję zasad prawa międzynarodowego i destabilizowaniu systemów politycznych. Podkreślał, że poza działaniami wojennymi Polska i Europa mają do czynienia z codziennymi działaniami hybrydowymi: naruszeniami przestrzeni powietrznej, atakami dronów i uderzeniami w infrastrukturę — także, jak mówił, „za sprawą agentów Federacji Rosyjskiej”.W tym kontekście prezydent odniósł się do działań dyplomatycznych. Zaznaczył, że Polska — „także prezydent Polski” — regularnie popiera na forach międzynarodowych sankcje wobec Rosji oraz „uderzenie w flotę cieni”. Wspominał też o wspieraniu dążeń do przekazania rosyjskich aktywów zamrożonych oraz o presji dyplomatycznej, w którą — jak mówił — angażuje się osobiście, a którą prowadzi również polski rząd.Nawrocki przypomniał zakres polskiego wsparcia dla Ukrainy od 2022 roku, wskazując zarówno pomoc polityczną, jak i humanitarną oraz militarną. Dziękował przy tym poprzednikowi, prezydentowi Andrzejowi Dudzie, za działania dyplomatyczne na rzecz wspierania Ukrainy od pierwszych dni wojny. W oświadczeniu padła także liczba „4,91% polskiego PKB” jako skala wsparcia udzielonego Ukrainie od 2022 roku. Prezydent mówił, że strona polska ma wykazy sprzętu wojskowego przekazywanego Ukrainie.Dużo miejsca poświęcił także logistyce pomocy. Wskazał na rolę „Poland Hub w Jasionce” w Rzeszowie, przez który — jak powiedział — przechodzi „ponad 90 procent” europejskiego i światowego wsparcia dla Ukrainy. Podkreślał, że Polska i Ukraina mają zbieżne cele strategiczne i podobnie postrzegają Federację Rosyjską jako państwo neoimperialne i postsowieckie, stanowiące zagrożenie dla Ukrainy, Polski i całej Europy.W drugiej części wypowiedzi Nawrocki przeszedł do wątku nastrojów społecznych w Polsce. Mówił, że Polacy — co ma znajdować odzwierciedlenie w badaniach i „ogólnej atmosferze” — odnoszą wrażenie, iż polski wysiłek i „wielowymiarowa pomoc Ukrainie” nie spotkały się „z należytym docenieniem i zrozumieniem”. Podkreślił, że przekazał to prezydentowi Zełenskiemu „w twardej, uczciwej, ale bardzo miłej, dżentelmeńskiej rozmowie”. Dodał też, że władze w Kijowie mają instrumenty, aby tę emocję i „trend” powstrzymać.Prezydent akcentował, że rozmowy dotyczyły również oczekiwanego przez Ukrainę, Polskę i świat pokoju, który ma być „pokojem długim, obowiązującym”, a nie takim, który da Rosji możliwość „przegrupowania sił”. Zaznaczył, że równolegle do spraw bezpieczeństwa strona polska podnosi kwestie ważne dla Polaków, w tym kwestie historyczne. W spotkaniu — jak poinformował — uczestniczyli prezes Instytutu Pamięci Narodowej oraz dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Nawrocki mówił, że poświęcono temu „odpowiednią ilość czasu”, a „26 wniosków Instytutu Pamięci Narodowej” skierowanych do strony ukraińskiej powinno zostać rozpatrzonych. Podkreślał odpowiedzialność po obu stronach — polskiej i ukraińskiej — aby przy dobrej woli prezydentów tę kwestię rozstrzygnąć, bo „jest ważna dla Polaków”.W dalszej części wystąpienia Nawrocki dziękował Zełenskiemu za rozmowę o współpracy gospodarczej i „jasne deklaracje” dotyczące udziału polskich przedsiębiorców w procesie odbudowy Ukrainy po pokoju. Wskazał też na rolę Stanów Zjednoczonych, mówiąc o potrzebie zaangażowania prezydenta USA Donalda Trumpa. Padło stwierdzenie, że Trump jest „jedynym przywódcą na świecie”, który jest gotowy „zmusić Władimira Putina do podpisania pokoju”.Na koniec Nawrocki odniósł się do wątku energetycznego. Powiedział, że z Zełenskim poruszył m.in. sprawę terminala LNG w Świnoujściu i gotowość do tego, aby Polska stała się „hubem energetycznym” dla Europy Środkowej i Wschodniej. Przywołał też słowa, że około „15% energii” trafia przez Świnoujście do Ukrainy, widząc w tym potencjał dalszej współpracy. Oświadczenie zakończył podkreśleniem, że obok spraw strategicznych są też kwestie, które strony zaczynają „konsekwentnie wyjaśniać”, i wyraził w tym zakresie optymizm, dziękując za deklaracje i za wizytę.

Radio Wnet
Obrona, historia i odbudowa. Zełenski po rozmowach z Nawrockim w Pałacu Prezydenckim

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 19, 2025 11:16


Wołodymyr Zełenski w Warszawie, po spotkaniu z Karolem Nawrockim mówił o bezpieczeństwie Europy, współpracy z Polską, historii i konieczności wspólnej obrony przed Rosją.Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po spotkaniu z prezydentem RP Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim w Warszawie podkreślił strategiczne znaczenie relacji polsko-ukraińskich dla bezpieczeństwa całej Europy. Dziękował za zaproszenie, organizację wizyty oraz — jak mówił — długą i otwartą rozmowę, którą ocenił bardzo pozytywnie.Zełenski wyraził nadzieję, że wizyta otwiera „nową, jeszcze bardziej ważną stronę” w stosunkach Ukrainy i Polski. Zaznaczył, że oba państwa są nie tylko sąsiadami, ale „dwoma elementami Europy”, bez których w tej części kontynentu nie będzie wolności ani bezpieczeństwa. W jego ocenie niezależność Polski i Ukrainy jest fundamentem życia bez dominacji Moskwy.Prezydent Ukrainy mówił, że rozmowy z prezydentem Nawrockim dotyczyły zarówno wojny, jak i dyplomacji. Dziękował Polsce za „czujne wsparcie” udzielane Ukrainie od początku rosyjskiej inwazji. Wyraził wdzięczność byłemu prezydentowi RP Andrzejowi Dudzie oraz całemu narodowi polskiemu, przypominając, że Polska konsekwentnie wspiera Ukrainę od momentu odzyskania przez nią niepodległości w 1991 roku.Obrona Europy i współpraca wojskowaZełenski zachęcał Polskę do udziału w tzw. koalicji chętnych, podkreślając, że wspólne działania zadecydują o kształcie regionu po wojnie. Zaznaczył, że Ukraina nie tylko korzysta z pomocy, ale również dzieli się doświadczeniem zdobytym w czasie wojny. Mówił o ukraińskich technologiach ochrony ludności, produkcji nowoczesnej broni oraz gotowości do współpracy z Polską w zakresie obrony przed dronami, bezpieczeństwa morskiego i zagrożeń płynących z Białorusi. Zaprosił także prezydenta RP do złożenia wizyty w Ukrainie.Prezydent Ukrainy odniósł się również do wsparcia finansowego ze strony Unii Europejskiej, podkreślając, że zapewnia ono stabilność państwa. Zaznaczył, że jeśli Rosja będzie kontynuować wojnę, środki te zostaną przeznaczone na obronność, a jeśli dojdzie do jej zakończenia — na odbudowę. Podkreślił, że rosyjskie aktywa pozostają zamrożone i że Rosja powinna zapłacić za wojnę, którą sama rozpoczęła.Historia, pamięć i odbudowa relacjiW wystąpieniu pojawił się także wątek trudnej historii relacji polsko-ukraińskich. Zełenski zapewnił o szacunku Ukrainy dla polskiej pamięci historycznej i oczekiwaniu wzajemnego szacunku. Podkreślił, że każda ofiara tragicznych wydarzeń zasługuje na godne, „chrześcijańskie” upamiętnienie. Wskazał, że rozmowy dotyczyły również trwających prac ekshumacyjnych, które przynoszą pierwsze rezultaty, oraz współpracy instytutów pamięci obu krajów.Prezydent Ukrainy dziękował Polsce za przyjęcie ukraińskich uchodźców po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji. Zaznaczył, że mimo bolesnych doświadczeń historycznych polityka obu państw powinna opierać się na wzajemnym wsparciu. Ostrzegał, że bez niezależnej Ukrainy Rosja będzie dążyć do dalszej ekspansji w Europie, także kosztem Polski.Apel o jedność i odpowiedzialnośćNa zakończenie Zełenski podkreślił znaczenie odpowiedzialnej retoryki i opinii publicznej w obu krajach. Zaznaczył, że relacje między Polską a Ukrainą muszą pozostać silne, ponieważ Rosja — jak mówił — dąży do zniszczenia dobrych stosunków między oboma narodami, budowanych przez pokolenia. Wystąpienie zakończył apelem o jedność i słowami: „Sława Ukrainie!”

teologia z Katowic
#48 Lex orandi, lex credendi (Słomka & Strzelczyk)

teologia z Katowic

Play Episode Listen Later Dec 19, 2025 46:43


Informacje o podkaście, odcinkach i autorach: https://teologiazkatowic.pl Tym odcinku zajęliśmy się znaczeniem zasady lex orandi, lex credendi, próbując osadzić ją w szerokim kontekście historycznym i teologicznym. Prześledziliśmy jej korzenie w najwcześniejszych strukturach wiary i modlitwy Kościoła, pokazując, że liturgia i doktryna wzajemnie się kształtują, lecz tezy oparte na doświadczeniu modlitewnym nie mogą być traktowane jako rozstrzygające argumenty doktrynalne. Formuła ta powinna być stosowana jako część większego procesu rozeznania, a nie narzędzie do forsowania przekonań nie mających wystarczających fundamentów w Objawieniu. W dalszej części zastanawialiśmy się nad zastosowaniem zasady lex orandi, lex credendi we współczesnych sporach mariologicznych oraz nad tym, dlaczego Kościół konsekwentnie odmawia ogłoszenia pewnych tytułów maryjnych jako dogmatów. Podkreśliliśmy rolę zmysłu wiary Ludu Bożego, wagę jedności doktrynalnej oraz konsekwencje ekumeniczne. Zakończyliśmy refleksją nad relacją między wiarą, modlitwą i życiem chrześcijańskim, sygnalizując potrzebę osobnej rozmowy o hermeneutyce teologicznej.  Nota Dykasterii dostępna jest tu: https://press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2025/11/04/0829/01462.html#polacco 

Radio Naukowe
#280 Wszechświat i Tajemnica – nauka szuka w kosmosie praw i racjonalności | ks. prof. Michał Heller

Radio Naukowe

Play Episode Listen Later Dec 18, 2025 78:25


Mamy dziś dla Was wyjątkową rozmowę z jedną z najciekawszych postaci polskiej nauki, kosmologii i popularyzacji. Ks. Prof. Michał Heller, kosmolog, filozof, teolog, autor ponad 80 książek (jak np. „Sens życia i sens Wszechświata”, „Bóg i geometria”, „Filozofia przypadku”, „Kosmologia kwantowa”) oraz kilkuset artykułów naukowych. Fundator Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych.Rozmawiamy o budowaniu wiedzy o rozwoju Wszechświata, o relacji między religią i nauką, o granicach ludzkiego poznania. O tajemnicy, na którą natrafiamy, jeśli tylko zastanowimy się głębiej nad najprostszymi nawet składnikami świata. * * *Zajrzyj:https://patronite.pl/radionaukowehttps://wydawnictworn.pl/ * * *W kwestii niewiadomych prof. Heller jest modelową osobą, dla której szklanka jest w połowie pełna. – Lubię nie wiedzieć. Jak nie wiem, to mam przed sobą szerokie pole różnych możliwości. Mogę z nich wybierać, próbować urzeczywistniać taką lub inną. Mam pole do działania – opowiada. Podkreśla też, że wychodzenie poza ustalone granice nauki, formułowanie nowych hipotez jest warunkiem rozwoju nauki. Ważne, by podejmować próby ich podważania, kiedy tylko pojawiają się potrzebne dane, bo tylko taka nauka jest nauką – falsyfikowalna empirycznie i zdolna do wycofania hipotezy, którą podważają badania.W odcinku rozmawiamy o hipotezach, które zaprzątają aktualnie myśli kosmologów (na przykład: czy istnieją wszechświaty równoległe?), gdzie kończy się nauka, opowiadamy, jak w bardziej „analogowych” czasach kłopotem astronoma mogła być mucha. Poruszamy też temat łączenia nauki z wiarą: Michał Heller w istnieniu Boga widzi źródło racjonalności Wszechświata. Szczególnie w tej części pojawiają się pytania trudne.Ogromnie polecam tę rozmowę przepełnioną czułą ciekawością wobec świata.

Radio Wnet
Olga Semeniuk-Patkowska: Kurski działa dzisiaj przeciwko prawicy

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 18, 2025 21:13


Olga Semeniuk-Patkowska ostro ocenia medialne wystąpienia Jacka Kurskiego. Jej zdaniem to atak na prawicę i osłabianie całego obozu, w tym Mateusza Morawieckiego.W rozmowie na antenie Radia Wnet posłanka PiS Olga Semeniuk-Patkowska na pierwszy plan wysuwa sprawę Jacka Kurskiego i jego publicznych wypowiedzi wymierzonych w byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Nie ukrywa, że odbiera je jako poważne uderzenie w cały obóz prawicy.Wszystkie ruchy, które wykonuje Jacek Kurski w ostatnich dniach i tygodniach, to jest po prostu atak na prawicę.– ocenia Semeniuk-Patkowska.Przypomina, że w najnowszym, długim wywiadzie były prezes TVP skupił się głównie na personaliach i konkretnych nazwiskach, zamiast na programie czy strategii.Dzisiejszy, prawie godzinny wywiad Jacka Kurskiego dotyczący personaliów, dotyczący konkretnych nazwisk… A nie o to dzisiaj na prawicy chodzi.– podkreśla.Jej zdaniem takie wystąpienia nie tylko nie budują, ale realnie osłabiają pozycję PiS i całego szeroko pojętego obozu prawicy – zarówno wewnętrznie, jak i w oczach wyborców.To ataki, które osłabiają obóz prawicy, osłabiają nasze środowiska, nasz elektorat. „Doły partyjne” mówią jasno: nie chcemy tego oglądać.– relacjonuje posłanka.Obrona Morawieckiego: premier od najtrudniejszych decyzjiOlga Semeniuk-Patkowska bardzo mocno staje w obronie Mateusza Morawieckiego. Przypomina, że jako premier prowadził Polskę w czasie bezprecedensowych kryzysów – pandemii, wybuchu wojny na Ukrainie, kryzysu energetycznego.Nie można atakować dzisiaj z pozycji Prawa i Sprawiedliwości człowieka, który dokonywał bardzo trudnych wyborów – zarówno w COVID-zie, jak i w momencie intensywnego poszukiwania rynków, z których można było skupować węgiel po wybuchu wojny.– zaznacza.Podkreśla, że widziała tę pracę od środka jako członkini rządu.To była ciężka harówka, to była ciężka praca. To był premier formatu podejmowania decyzji, które będą rzutowały na Polskę przez kolejne dekady.– mówi.Dlatego kolejne personalne ataki na Morawieckiego – szczególnie płynące z własnego obozu – ocenia jako niezrozumiałe i szkodliwe.Dziś ataki personalne wymierzone przeciwko Mateuszowi Morawieckiemu osłabiają cały obóz prawicy. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś, kto ma ambicje polityczne, budował je w ten sposób.– dodaje, odnosząc się wprost do Jacka Kurskiego.Jedność wokół Kaczyńskiego i „katharsis” w partiiMimo ostrych słów wobec Kurskiego, Semeniuk-Patkowska odrzuca scenariusze rozłamu w Prawie i Sprawiedliwości. Zaznacza, że wciąż widzi w partii jeden wyraźny punkt odniesienia.Lider jest jeden – Jarosław Kaczyński. I tego absolutnie nikt nie powinien podważać.– podkreśla.Przyznaje, że w PiS trwają spory i tarcia, ale nazywa je elementem koniecznego „katharsis”, przez które partia musi przejść po utracie władzy i po trudnych latach rządów.Takie oczyszczenie w partii jest potrzebne. Błędy trzeba nazwać, wyciągnąć konsekwencje wobec nas samych i oczyścić drogę dojścia do kolejnego zwycięstwa.– wyjaśnia.Jednocześnie ostrzega przed próbami budowania narracji o frakcjach wymierzonych w prezesa PiS.Podsycanie atmosfery, że powstają frakcje przeciwko prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, to czysta głupota i działanie na niekorzyść szerokiego obozu prawicy.– stwierdza.Spory personalne a program na 2027 rokPosłanka przyznaje, że grudzień 2025 roku jest dla PiS szczególnie intensywny, jeśli chodzi o konflikty wewnętrzne, ale nie widzi w tym wyłącznie „thrillera”.Nie wiem, czy to thriller. Na pewno są różnice zdań i przecieranie szlaków co do kształtu programu. Spory personalne występują w każdej partii. U nas grudzień jest po prostu miesiącem ich większej intensywności.– zauważa.Zwraca uwagę, że z perspektywy wyborcy najważniejsze nie są wewnętrzne wojny, ale odpowiedź na realne problemy – gospodarkę, służbę zdrowia, bezpieczeństwo.Chodzi o to, aby sondaże były lepsze, poparcie społeczne szersze i żebyśmy odzyskali ten elektorat, który odpłynął od nas w ciągu ostatnich dwóch lat.– mówi.Jej zdaniem program na wybory 2027 roku musi powstawać „od dołu” – z rozmów z ludźmi, z analizy ich potrzeb, a nie tylko w oparciu o medialne kalkulacje.Dobry program wyborczy tworzy się w oparciu o głos społeczny, analizę tego głosu, realizm: co jesteśmy w stanie zrobić, w jakim czasie, za jakie pieniądze i z jakim ryzykiem.– tłumaczy.Sama chce dołożyć do niego swoją „gospodarczą cegiełkę”, zwłaszcza w obszarze MŚP i rzemiosła. Przypomina, że projekty, które współtworzyła, są dziś wygaszane przez obecny rząd.Zwijane są dobre projekty. Choćby program rzemieślniczy dla ponad 300 tysięcy firm z sektora MŚP. Minister Tomański szuka oszczędności i chce ten program zamknąć. To później przekłada się na wynik przy urnach.– ostrzega.Konfederacja, Braun, Tusk – czego PiS nie zrobiW rozmowie pojawia się też wątek możliwych koalicji i relacji z innymi ugrupowaniami. Semeniuk-Patkowska odcina się zarówno od Konfederacji, jak i od środowiska Grzegorza Brauna.Uważam, że obie te opcje są dla Polaków złe. Nie zgadzam się z tym, aby wykazywać sympatie wobec Sławomira Mentzena, który bardzo często negatywnie wypowiada się o naszym liderze, ani w stronę Grzegorza Brauna.– zaznacza.Odnosi się też do głośnego cytatu z wywiadu Mateusza Morawieckiego, który komentatorzy odczytali jako gotowość do współpracy z Donaldem Tuskiem w sytuacji kryzysowej.To była odpowiedź dotycząca wyłącznie skrajnej sytuacji – otwartego konfliktu wojennego i zagrożenia życia ludzi. Chodziło o to, że w takim momencie trzeba potrafić stworzyć wspólny front w sprawach bezpieczeństwa, a nie o sympatię czy polityczny sojusz z Donaldem Tuskiem.– wyjaśnia.I dodaje jednoznacznie:Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś mógł dziś poważnie myśleć, że Mateusz Morawiecki wchodzi w jakiekolwiek sojusze polityczne z Donaldem Tuskiem. To absurd i manipulacja.– podkreśla.„Ja nigdzie nie wychodzę”Na koniec odnosi się do spekulacji, że wokół Mateusza Morawieckiego może powstać nowa formacja, która opuści PiS.Ja nigdzie nie wychodzę. Jestem w Prawie i Sprawiedliwości od 2010 roku i chcę, żeby tak pozostało.– mówi jasno.Deklaruje, że jej celem jest współtworzenie programu i odbudowa zaufania społecznego – a nie budowanie nowych podziałów.W moim interesie jest dbałość o relacje społeczne i o to, by nie zrywać kontaktu z ludźmi. To on przekłada się na poparcie procentowe. Jedność trzeba budować, a nie rozbijać.– podsumowuje Olga Semeniuk-Patkowska.

Radio Wnet
Romanowski: Wrócę do Polski, gdy wróci normalność w wymiarze sprawiedliwości

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 17, 2025 16:30


 Marcin Romanowski to poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były wiceminister sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa zarzuca mu nieprawidłowości w zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Polityk jest poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania i uzyskał azyl polityczny na Węgrzech.W Poranku Radia Wnet Marcin Romanowski komentował słowa ministra Waldemara Żurka dotyczące możliwego zaskarżenia decyzji o przyznaniu azylu politycznego Zbigniewowi Ziobrze, gdyby taki azyl został mu udzielony przez Węgry.Romanowski podkreślał, że podobne działania wobec niego były już podejmowane i zakończyły się jednoznaczną porażką obecnych władz.Wnioskowali o ściganie mnie czerwoną notą i Interpol pokazał im czerwoną kartkę, wskazując jednoznacznie, że te działania nie są uprawnione– mówił.Jak zaznaczył, tego typu odmowy dotyczą zwykle państw autorytarnych, a nie krajów należących do Unii Europejskiej.Takie decyzje zapadają wobec Rosji, Białorusi czy republik bananowych. Polska została w ten sposób sprowadzona do tego poziomu– ocenia.Poseł PiS odniósł się także do swojej obecnej sytuacji i pobytu w Budapeszcie. Podkreślał, że decyzja o pozostaniu poza Polską nie jest wyborem politycznym, lecz wynika z braku podstawowych standardów praworządności.Otrzymałem ochronę prawną jako pierwszy od lat czterdziestych XX wieku polski poseł. To pokazuje, że w Polsce nie miałbym dziś realnej możliwości obrony– ocenia.Romanowski zapewniał jednocześnie, że powrót do kraju pozostaje dla niego celem.Oczywiście wrócę tak szybko, jak to możliwe, a możliwe będzie to wówczas, kiedy w Polsce przynajmniej w tym podstawowym zakresie zostaną przywrócone podstawowe standardy funkcjonowania organów wymiaru sprawiedliwości. Mamy nielegalnego prokuratura, nielegalnie obsadzone sądy, prezesi, którzy dokonują czystek w wydziałach karnych, nie przez przypadek, kiedy rozporządzeniem uchyla się ustawowy system losowego przydziału spraw. Można oczywiście to wszystko wyliczać bardzo długo, ale to jest po prostu zwykły skandal i dopóty, dopóki nie będzie normalności, nie mam szans na wyjaśnienie tych absurdalnych zarzutów– zaznacza.Komentując zarzuty formułowane pod jego adresem, poseł PiS stanowczo zaprzeczył, jakoby dotyczyły one defraudacji środków publicznych.Zarzut defraudacji pieniędzy się nie pojawił (...) Wystarczy spojrzeć na konstrukcję prawną tych zarzutów, żeby zobaczyć, że żaden z nich nie opiera się na naruszeniu jakiegokolwiek przepisu prawa– mówi.Jego zdaniem sprawa ma charakter polityczny i jest prowadzona przede wszystkim w przestrzeni medialnej.„To jest klasyczny przykład prześladowania politycznego. Postępowanie toczy się w prorządowych mediach, a nie w sposób rzetelny i zgodny z prawem”./fa

Radio Wnet
Kapelan prezydenta: Karol Nawrocki ma w sobie instynkt zwycięzcy

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 16, 2025 31:22


Ks. Jarosław Wąsowicz w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim opowiada o historii swojej znajomości z Karolem Nawrockim. Podkreśla, że nigdy nie zwątpił w jego wygraną w wyborach prezydenckich.

Radio Wnet
Komunikacyjna katastrofa pod Warszawą. Mieszkańcy Łomianek domagają się natychmiastowych zmian

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 12, 2025 15:17


Codzienny dojazd z Łomianek do Warszawy stał się – jak mówią sami mieszkańcy – komunikacyjną katastrofą. O skali problemu, doraźnych rozwiązaniach i planowanej blokadzie mówił na antenie Radia Wnet Piotr Krzeski, mieszkaniec Łomianek, zaangażowany w oddolną inicjatywę mieszkańców.Już na wstępie rozmowy mieszkaniec Łomianek nie krył frustracji związanej z codziennymi korkami na północnym wjeździe do Warszawy. Jak podkreślał, sytuacja w ostatnich miesiącach znacząco się pogorszyła.„W tej chwili w godzinach szczytu potrafimy stać godzinę, żeby dojechać do Rogatek Warszawy, a mówimy o takim odcinku kilkukilometrowym. Sytuacja stała się dramatyczna, to chyba inaczej tego niż katastrofą komunikacyjną nie można nazwać” – mówił.Zwracał uwagę, że według istniejących analiz, przy sprawnie działającej infrastrukturze, dojazd z Łomianek do Warszawy nie powinien trwać dłużej niż kwadrans.„W tych analizach szacuje się, że taki dojazd do Warszawy powinien trwać nie dłużej niż 15 minut, a my stoimy w korkach godzinę albo i dłużej” – zaznaczył.Problem, jak podkreślał, nie jest nowy, ale od początku obecnego roku szkolnego stał się szczególnie dotkliwy. Historycznie sięga kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat zaniedbań związanych z północnym wjazdem do stolicy.„Sprawa dojazdu, tutaj wjazdu od północy do Warszawy, to jest bardzo przestarzały i nabrzmiały problem” – mówił Piotr Krzeski, dodając, że docelowe rozwiązanie, czyli połączenie Kiełpina z obwodnicą Warszawy na Bemowie, pozostaje wciąż w perspektywie nawet dziesięciu lat.Dlatego mieszkańcy skupiają się na rozwiązaniach możliwych do wdrożenia „na już”. W rozmowie przedstawiono cztery postulaty skierowane do prezydenta Warszawy jako organu nadzorującego miejskie instytucje odpowiedzialne za organizację ruchu.Pierwszy dotyczy synchronizacji świateł na ulicy Pułkowej.„Krajówką jeździ 2–3 tysiące samochodów na godzinę, a ulicą Wójcickiego kilkadziesiąt, może najwyżej kilkaset. A czas świateł jest 50 na 50. To jest absolutnie niezgodne ze zdrowym rozsądkiem” – podkreślał rozmówca Radia Wnet.Drugi postulat to zmiana organizacji ruchu na skrzyżowaniu ulicy Estrady z Wólczyńską, które mogłoby stać się realną alternatywą dla części kierowców z Łomianek.Najwięcej emocji wzbudza jednak trzeci punkt – budowa buspasa na ulicy Pułkowej.„Chcemy, żeby powstał buspas z Łomianek do Warszawy biegnący trzecim pasem ulicy Pułkowej. Broń Boże nie mówimy o zawężeniu obecnych pasów dla samochodów” – zaznaczał Krzeski.Jak argumentował, rozwiązanie to ma solidne podstawy ekonomiczne i ekologiczne. Przywoływał wyniki analiz wykonanych na zlecenie władz Warszawy i Łomianek.„Okazuje się, że stojąc w korkach tracimy 110 milionów złotych rocznie, a budowa buspasa to koszt rzędu 30 milionów jednorazowo” – mówił.Czwarty postulat dotyczy wąskiego gardła przy wjeździe do Warszawy od strony północnej, w rejonie Mostu Północnego.„Za miliardy złotych wybudowano ekspresówkę, która potem przy wjeździe do stolicy zostaje zwężona do jednego pasa. Trudno o bardziej ewidentny przykład działania na szkodę mieszkańców” – oceniał.Podkreślał przy tym, że mieszkańcy Łomianek generują jedynie około 30 procent ruchu na tym wjeździe, a mimo to ponoszą największe konsekwencje zatorów.„Coraz wcześniej wychodzi się z domu, żeby spróbować te korki uniknąć, albo po prostu wystać swoją godzinę, czy półtorej na dojeździe do Warszawy” – relacjonował.W rozmowie pojawił się również wątek zapowiedzianego spotkania burmistrza Łomianek z prezydentem Warszawy oraz planowanej blokady zorganizowanej przez mieszkańców.„Chcemy, żeby nasi przedstawiciele poczuli mandat i siłę tego mandatu, który im dajemy, żeby zmotywowali urzędników do realnych działań, a nie kolejnego gadulstwa i przerzucania się argumentami” – podkreślał Krzeski.Mieszkańcy zapowiadają manifestację w piątek, 19 grudnia, o godzinie 15 w Burakowie.„Spotykamy się na przejściu w Burakowie, gdzie będziemy demonstrować nasze postulaty i zwracać uwagę na nasz problem, bo decyzje zapadają niestety po stronie warszawskiej” – zapowiedział.Na zakończenie rozmowy nasz gość podkreślił, że nie występuje jako polityk ani radny, lecz jako jeden z tysięcy mieszkańców szybko rozrastających się Łomianek.„Nie jestem radnym. Jestem mieszkańcem Łomianek i takim pozostanę. Jest nas blisko 39 tysięcy i wszyscy chcemy dojeżdżać do pracy i szkół w sposób normalny” – podsumował.

Radio Wnet
Syryjski przedsiębiorca: w dzisiejszej Syrii panuje kultura korupcji - trzeba to zmienić

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 12, 2025 15:05


Kinane Mesmar jest syryjskim chrześcijaninem i młodym przedsiębiorcą, który po niemal dziesięciu latach życia na emigracji postanowił wrócić do Syrii. Według gościa Radia Wnet, zmiany polityczne w kraju otwierają nowe możliwości:Wraz z upadkiem poprzedniego rządu pojawiają się nowe możliwości. Chciałbym mieć swój wkład w rozwój Syrii.Mesmar zwraca uwagę, że pomimo różnych deklaracji ws. zniesienia ciążących na Syrii sankcji ekonomicznych, przedsiębiorcy wciąż muszą się mierzyć z wielkimi trudnościami. Syryjskie banki nadal nie są włączone do systemu SWIFT, co de facto uniemożliwia dokonywanie międzynarodowych przelewów bankowych.Gość Radia Wnet zaznacza jednocześnie, że sytuacja polityczna pozostaje niejasna. Podkreśla, że skala zadań stojących przed nowymi władzami syryjskimi jest kolosalna. Zmiany, których oczekują Syryjczycy dotyczy nie tylko odbudowy zniszczonego kraju, lecz również kultury politycznej i społecznej:Zasoby ludzkie podupadły, gospodarka jest w złym stanie, ludzie nie mają pieniędzy, panuje kultura korupcji, religia odgrywa ogromną rolę w sposobie myślenia.

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
Adam Bodnar: W najbliższych tygodniach pojawi się pewnie akt oskarżenia w sprawie Mateusza Morawieckiego

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Dec 11, 2025 23:15


"W Polsce jest organ-instytucja, która mianuje się Trybunałem Konstytucyjnym, natomiast nie mamy sądu konstytucyjnego, który by wypełniał funkcje przewidziane przez Konstytucję RP. Trzeba odbudować szacunek do Trybunału Konstytucyjnego. Aktywni politycy nie powinni być wybierani do TK" - ocenił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM były minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Podkreślił, że przez dwa lata rządów Donalda Tuska "krok po kroku odzyskiwane jest zaufanie do wymiaru sprawiedliwości". "W najbliższych tygodniach może pojawić się akt oskarżenia wobec byłego premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie afery kopertowej" - stwierdził.

Radio Wnet
Polska powinna uczyć się od Turcji. Czarnecki o szansie dla naszej zbrojeniówki

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 11, 2025 10:50


– Uczmy się od Turcji. Polska musi budować własny przemysł militarny, a nie tylko kupować sprzęt za granicą – apeluje były eurodeputowany, Ryszard Czarnecki.Ryszard Czarnecki, polityk i historyk, były eurodeputowany PiS, ostro komentuje nowe cele klimatyczne Unii Europejskiej i zderza je z amerykańską strategią bezpieczeństwa. W jego ocenie Bruksela wchodzi na ścieżkę gospodarczego samozniszczenia, a jednocześnie staje się coraz bardziej zależna od Stanów Zjednoczonych.W „Greku Zorbie” mieliśmy „jaka piękna katastrofa”. Teraz można, trawestując, powiedzieć: jakie efektowne samobójstwo – jego kolejna odsłona. Samobójstwo gospodarcze, samobójstwo ekonomiczne.Czarnecki przypomina, że Unia Europejska już dziś przegrywa globalną konkurencję:W ciągu ostatnich sześciu dekad tylko nad jednym kontynentem – nad Afryką, pozbawioną kolonialnych rządów – zwiększyliśmy przewagę. Inne nas przegoniły, jak Azja, albo zwiększyły przewagę, jak Ameryka. Goni nas Ameryka Łacińska.Jego zdaniem kluczową przyczyną jest ideologicznie napędzana polityka klimatyczna, której reszta świata w takiej skali nie kopiuję:Dzieje się tak właśnie dlatego, że w ideologicznych oparach takiego „postępowego ekologizmu” dusi się gospodarkę – przy czym inne kontynenty tego nie robią.Hiszpanie niemal płakali, że im i innym krajom Unii zabrania się wydobywać fosforytów z Morza Śródziemnego, a muzułmańskie Maroko i niemuzułmański Izrael wydobywają je na potęgę. W ten sposób Unia sama sobie kopie grób.W tej logice – dodaje – Europa staje się „dziadem proszalnym”, który za bezpieczeństwo musi płacić podwójnie: klimatycznymi ograniczeniami i zakupami broni.Jeżeli się nie zmieni, będzie coraz mniej konkurencyjna i coraz bardziej stanie się takim „dziadem proszalnym”, który będzie prosił Amerykanów o obronę.Amerykańska strategia: mniej sentymentów, więcej interesówNowa strategia USA, ogłoszona przez administrację Donalda Trumpa, przesuwa ciężar odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy na same państwa europejskie. Czarnecki przypomina, że to właśnie za rządów Trumpa doszło do realnego wzrostu wydatków obronnych w NATO:Za prezydenta Bidena ledwie siedem krajów z ówczesnych trzydziestu państw członkowskich NATO wypełniało wymóg 2% PKB na obronność. Za prezydenta Trumpa w tej chwili to już 23 kraje.Podkreśla, że wbrew przekazowi liberalnych mediów to nie „wróg NATO”, lecz polityk, który wymusił na Europie większą odpowiedzialność finansową:Człowiek oskarżany przez media lewicowo-liberalne o to, że jest „wrogiem NATO”, realnie zwiększył siłę NATO, bo europejscy członkowie Sojuszu znacząco podnieśli nakłady.Ale za tą zmianą stoi – jego zdaniem – bardzo prosty rachunek ekonomiczny:Amerykanie proponują dla siebie układ idealny: Europa ma więcej wydawać na obronność, najlepiej kupując amerykańską broń. Na tym oczywiście USA będą robiły interesy.Nie oburzajmy się, że Donald Trump i Amerykanie dbają o własne interesy – lepiej uczmy się od nich i wiążmy polską politykę zagraniczną także z interesami ekonomicznymi naszego państwa.Unia Europejska jako całość, jeśli chodzi o realną politykę obronną, pozostaje – według Czarneckiego – „liliputem” i „pasażerem na gapę”, który dotąd liczył głównie na parasol USA. Teraz musi płacić więcej – niekoniecznie wzmacniając własny potencjał przemysłowy.„Garnięcie pod siebie” Berlina i ParyżaByły eurodeputowany zwraca uwagę, że europejska „polityka obronna” ma bardzo konkretnych beneficjentów:Ta europejska polityka obronna sprowadza się do tego, żeby podatnik europejski więcej wydawał na konkretne zamówienia z niemieckich i francuskich firm zbrojeniowych. To jest zagarnianie pod siebie przez dwa główne „motory” integracji, czyli Niemcy i Francję.Ciężar finansowy ma więc spocząć na budżetach państw, ale efekty – w postaci kontraktów – często lądują poza granicami nowych krajów członkowskich. To prowadzi do pytania o polską politykę zakupową.Polska zbroi się za granicą. „Zrobiliśmy dużo, ale za mało”Czarnecki przyznaje, że rządy prawicy znacząco zwiększyły wydatki na obronność i sprowadziły do Polski nowoczesny sprzęt, ale uważa, że kluczowa część zadania wciąż jest niewykonana:Uważam, że rządy prawicy zrobiły dużo, ale w tym jednym obszarze – choć miały dobre intencje – zrobiły za mało. Za mało było twardej, oficjalnej polityki państwa polskiego wspierania polskiego przemysłu zbrojeniowego.Zwraca uwagę na łatwość, z jaką decydenci sięgają po gotowe rozwiązania z USA czy Korei Południowej, zamiast budować własne moce:Najłatwiej jest zamówić za ciężkie pieniądze świetny sprzęt za granicą – i nie kwestionuję jakości tego sprzętu – ale dużo trudniej jest konsekwentnie wspierać własne firmy.Jako wzór wskazuje Turcję:Uczmy się od innych – od Turcji.Ostatnie ćwierćwiecze to czas olbrzymiej ofensywy małych, średnich i dużych firm zbrojeniowych – państwowych i prywatnych – które miały bardzo mocne wsparcie państwa, jeśli chodzi o eksport i zamówienia krajowe.Turcja stała się potęgą na światowym rynku zbrojeniowym właśnie dzięki świadomej, wieloletniej strategii wspierania rodzimego przemysłu.Przypomina też o skuteczności tureckich dronów w pierwszych miesiącach pełnoskalowej wojny na Ukrainie:Tureckie drony w pierwszych miesiącach wojny w Europie Wschodniej wygrywały z izraelskimi dronami, które były na wyposażeniu Rosji – warto to przypomnieć.„Jedyny kraj, który graniczy i z Ukrainą, i z Rosją”W tym kontekście Polska – według Czarneckiego – powinna traktować własny przemysł obronny jako strategiczne zadanie ponad podziałami partyjnymi:Trzeba się uczyć od Ankary i Stambułu: mocne wsparcie państwa, ale nie „bla, bla, bla” i deklaracje od święta, tylko realna, długofalowa strategia, kontynuowana przez kolejne rządy, nawet różnych opcji politycznych.Polska – jako jedyny kraj, który jednocześnie graniczy z Ukrainą i z Rosją – tym bardziej musi nastawić się na budowę własnego, silnego przemysłu militarnego.W jego diagnozie los Unii i miejsce Polski w zachodnim systemie bezpieczeństwa będą zależały od dwóch decyzji: czy Europa porzuci „ideologiczny ekologizm” na rzecz konkurencyjności oraz czy Polska wreszcie zacznie traktować swój przemysł zbrojeniowy tak poważnie, jak robi to Ankara.

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
Szef BBN: Europa nie jest w stanie obronić się przed Rosją

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Dec 10, 2025 24:42


"Nic mnie w niej nie zaskoczyło. Nowa Strategia Bezpieczeństwa USA jest w jakimś sensie przepisaniem koncepcji politycznych trumpizmu na kwestie międzynarodowe i bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, które są oparte na dobrze pojętym egoizmie narodowym" – stwierdził w Popołudniowej rozmowie w RMF FM szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Podkreślił, że zgadza się z oceną Europy, zawartą w dokumencie opublikowanym przez Biały Dom. "Europa nie jest w stanie sama obronić się przed Rosją" - stwierdził.

Radio Wnet
„Polska jest lekceważona”. Gen. Samol ostrzega przed nowym resetem z Rosją

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 9, 2025 15:02


W Popołudniu Radia Wnet generał broni w stanie spoczynku Bogusław Samol – były dowódca Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego NATO i wykładowca Akademii Sztuki Wojennej – komentuje nową strategię bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych oraz niedawny wywiad Donalda Trumpa. W centrum jego analizy znajduje się zasadnicza zmiana globalnego układu sił: Ameryka przestaje być jedynym gwarantem bezpieczeństwa Zachodu.Generał przypomina, że kierunek polityki Trumpa nie powinien być dla nikogo zaskoczeniem, bo „jego poglądy i ideologię poznawaliśmy już w kampanii wyborczej”. Podkreśla, że fundamentem nowej strategii są wartości, które Trump „buduje na bazie chrześcijaństwa”, a w polityce migracyjnej i bezpieczeństwa stawia na twarde, jednoznaczne decyzje.W ocenie generała najważniejsze jest jednak to, że strategiczne dokumenty USA przesuwają punkt ciężkości z roli lidera na rolę państwa broniącego przede wszystkim własnych interesów.Bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych jest na pierwszym miejscu. W drugiej kolejności gospodarka światowa ma służyć interesom amerykańskim– zaznacza. To podejście ma bezpośrednie konsekwencje dla Europy.Ameryka przyjdzie wtedy, kiedy będzie miała w tym interes. I wtedy, kiedy pewne zdolności w Europie będą deficytowe. Nie ma już mowy o roli jedynego lidera światowego– mówi.W rozmowie generał otwarcie ocenia stan europejskiej polityki bezpieczeństwa. Jak podkreśla, „Europa Zachodnia nie ma narzędzi. Ma tylko deklaracje polityczne i chęci”.Samol przypomina, że od początku wojny na Ukrainie europejskie państwa reagowały zbyt wolno, bo „zamiast od razu udzielić pomocy materialnej, jedni dostarczali hełmy, inni zastanawiali się, czy dostarczyć rakiety dalekiego zasięgu. Cały czas były tylko deklaracje”.Wskazuje także dramatyczne różnice w potencjale militarnym poszczególnych państw UE.Francja ma 70 haubic. W porównaniu z tym, co ma dziś Polska, to jest bardzo biedny kraj. Europa dopiero zaczyna myśleć o obronie, ale jeszcze nie dojrzała do tego, by się bronić– zaznacza.Ryzyko resetu z Rosją i pierwsze sygnały pomijania PolskiJednym z najmocniejszych akcentów rozmowy jest ostrzeżenie przed możliwym powrotem do polityki resetu z Moskwą.W strategii bezpieczeństwa USA jest zapis, że Europa musi sobie układać stosunki z Federacją Rosyjską. Ja się obawiam powrotu do resetu 2011 roku– mówi generał. Zwraca uwagę, że w Europie dochodzi już do procesów, w których Polska nie uczestniczy:Francja, Niemcy i Wielka Brytania stworzyły Pakt Bezpieczeństwa – bez Polski, kraju frontowego. To bardzo niepokojący sygnał– stwierdza. Jeszcze większy niepokój budzi informacja o decyzjach dotyczących polskiego terytorium podejmowanych bez konsultacji z Warszawą.Bez naszej zgody ktoś zdecydował, że na terytorium Polski mogą stacjonować europejskie myśliwce. My dowiadujemy się o tym z mediów– podkreśla.Mimo ogromnych nakładów na wojsko, Polska planuje dysponować ok. 1300 czołgami do 2030 roku, zdaniem generała nie jest traktowana jak kluczowy partner.Polska przygotowuje się do obrony, wykłada horrendalne sumy na zbrojenia, ma większy potencjał niż wielu sojuszników. A mimo to jest lekceważona– stwierdza. Samol ostrzega, że dopóki Warszawa nie zmieni filozofii działania, będzie pozbawiona wpływu na decyzje dotyczące jej bezpieczeństwa. Jak ocenia, „w Polsce cały czas jest system naiwności. My mówimy o wartościach, o tolerancji, a bezpieczeństwo buduje się siłą”.Na koniec dodaje, że to Amerykanie od lat przypominają prostą zasadę, którą Europa dopiero musi zinternalizować:„Wywiad, dyplomacja, gospodarka i siły zbrojne – w tej kolejności buduje się bezpieczeństwo. Bez siły nie ma suwerenności”./fa

Radio Wnet
Nowa strategia bezpieczeństwa USA i art. 5 NATO. Były minister: Jeżeli się pomylimy, tracimy niepodległość

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 9, 2025 24:06


 W Klubie Metali Ziem Rzadkich prowadzonym przez redaktora Krzysztofa Skowrońskiego rozmowa o nowej strategii bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych szybko zamieniła się w debatę o tym, jak powinna myśleć o swoim bezpieczeństwie Polska.W audycji debatowali ze sobą politolog prof. Andrew Michta, były minister rozwoju Piotr Nowak oraz były prezes Świętokrzyskiej Grupy Przemysłowej Industria, Szczepan Ruman.Prof. Andrew Michta zwracał uwagę, że światowy system bezpieczeństwa jest dziś rozciągany na kilku teatrach jednocześnie. Wskazał na wojnę na Ukrainie, napięcia na Bliskim Wschodzie i potencjalnie wybuchowy Półwysep Koreański.Politolog przypominał też, że amerykańska strategia musi godzić rosnące zadłużenie USA z koniecznością utrzymania przewagi militarnej nad Chinami.Stany Zjednoczone zbliżają do 38 trylionów dolarów zadłużenia. My po raz pierwszy wydajemy więcej na koszt obsługiwania długu niż na budżet obronny– zauważa, wskazując, że jednym z kluczy do zrozumienia strategii jest także kongresowa autoryzacja wydatków zbrojeniowych.Szczepan Ruman zwraca z kolei uwagę na szeroki, wielowymiarowy charakter dokumentu przyjętego w Waszyngtonie.To jest strategia bezpieczeństwa narodowego, czyli ona jest taka wielodomenowa. To nie jest strategia stricte militarna, wojskowa. Ona właśnie obejmuje i rynki finansowe, ekonomię. Są tam też pewne projekcje, powiedziałbym, kulturowe dotyczące Europy– mówi. Podkreśla, że Amerykanie w tej strategii po prostu przyjmują do wiadomości własne ograniczenia i konieczność podzielenia się odpowiedzialnością.Amerykanie powiedzieli sobie: nie możemy dłużej pełnić roli tego żandarma światowego, czyli tak jak to jest w tej strategii wpisane, Atlasa, który niesie cały pokój globalny na swoich barkach. Dłużej nas na to nie stać, musimy się podzielić. Musi Korea wziąć więcej odpowiedzialności, Japonia wziąć więcej odpowiedzialności, Europa wziąć więcej odpowiedzialności– ocenia Ruman.Najbardziej alarmujący ton przyjmuje jednak Piotr Nowak, który patrzy na strategię USA przez pryzmat finansów i konsekwencji dla wschodniej flanki NATO. Najpierw przypomina, jak głęboko gospodarki amerykańska i chińska są ze sobą splecione.Chiny się bogaciły, budowały swoje zasoby. Stany Zjednoczone poszły w kierunku sektora finansowego. I proszę zauważyć tą rzecz, że rezerwy, które zgromadziły Chiny, to było około 4 trilionów dolarów, i w dużej mierze są jednym z większych nabywców amerykańskich obligacji– wylicza. Zwraca uwagę na narastający dług i deficyty:Prezydent Trump zapowiada, pokazuje ścieżkę, że ten deficyt co roku będzie koło 7–8%, są nie do utrzymania. (…) Dochodzimy do takiego momentu, gdzie wszyscy skupiamy się na geopolityce, skupiamy się na militariach, bo to dotyczy naszego regionu, ale de facto to podbrzusze finansowe w Stanach Zjednoczonych stało się bardzo miękkim podbrzuszem– ocenia.Na tym tle Nowak przechodzi do tego, co dla Polski jest kluczowe: wiarygodności amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa i artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Przypomina wypowiedź Scotta Bessenta z września, która – w jego ocenie – powinna zapalić w Warszawie wszystkie czerwone lampki.On został zapytany, czy gdyby Rosja zaatakowała wschodnią flankę, to USA pomogą. On powiedział: no możemy dostarczyć broń, czytaj: sprzedać. Nie będziemy wysyłali swojego wojska– mówi.Z jego słów wynika jednoznaczna obawa: w razie rosyjskiej agresji – czy to na państwa bałtyckie, czy nawet na Polskę – Stany Zjednoczone mogłyby uznać, że obrona regionu spoczywa przede wszystkim na samych zagrożonych państwach. Nowak podkreśla, że w takim scenariuszu wiarygodność artykułu 5 NATO mogłaby zostać realnie zakwestionowana, co czyni sytuację szczególnie niepokojącą.Dlatego jego zdaniem polska debata o strategii USA i o zapisach dotyczących relacji z Rosją nie powinna zatrzymywać się na poziomie komentarzy.My jako Polska powinniśmy działać w taki sposób, jakby Ameryka na przykład nie przyjechała nam pomóc. Bo jeżeli my liczymy, że przyjedzie nam pomóc i się pomylimy, to tracimy niepodległość. Koszty pomyłki dla nas są tak duże, że powinniśmy obstawiać najczarniejszy scenariusz– mówi.Z tego wynika bardzo konkretne zadanie dla polskiej dyplomacji i wojska. Nowak apeluje o budowę realnych, gęstych więzi wojskowych i politycznych w regionie – szczególnie z państwami, które poważnie traktują bezpieczeństwo.Powinniśmy zawiązywać relacje z Finlandią, z Norwegią, z Turcją. (…) To, co się dzieje obecnie na świecie, to minister spraw zagranicznych powinien być przynajmniej raz w miesiącu w tych stolicach, nie raz na pół roku– podkreśla. Wskazuje też na brak wspólnych ćwiczeń z kluczowymi sojusznikami na północy.Według byłego ministra rozwoju strategiczne partnerstwo to nie tylko traktaty, ale także osobiste relacje między dowódcami i wspólne planowanie na wypadek kryzysu.Powinniśmy zacząć to ćwiczyć, żeby nasi dowódcy z dowódcami finlandzkimi zjedli sobie kolację, znali się, co miesiąc się widywali, budowali relacje, bo nie daj Boże, przyjdzie do sprawdzenia tych relacji, to potem przy podjęcia trudnych decyzji, który pluton, która kompania, gdzie będzie stała, no to jednak te relacje między dowódcami osobiste, zbudowanie zaufania jest kluczowe– mówi.Nowak podsumowuje, że Warszawa nie powinna skupiać się na interpretowaniu intencji Waszyngtonu, tylko na budowaniu własnej odporności.My zamiast skupiać się na tym, my tu możemy dyskutować, tak? Ale my jako państwo, jako rząd nie powinniśmy skupiać się, co możemy wyczytać z tej strategii, tylko zabezpieczyć się– podkreśla./fa

Radio Wnet
„Nasz sojusz z USA nie polega na tym, żeby wykonywać ich polecenia”. Wildstein o nowej strategii

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 8, 2025 15:47


Posłuchaj całej rozmowy: Europa po nowemu – Wildstein komentuje amerykańską strategięStany Zjednoczone ogłosiły nową strategię bezpieczeństwa, która na nowo definiuje miejsce Europy i jej odpowiedzialność za własną obronę. Biuro Bezpieczeństwa Narodowego ocenia, że dokument kończy epokę „strategicznego komfortu” i jasno sygnalizuje oczekiwanie większej samodzielności wojskowej państw europejskich. USA chcą wzmacniać zwłaszcza kraje Europy Środkowej i Wschodniej, przenosząc jednocześnie strategiczny punkt ciężkości na Indo-Pacyfik. To podnosi znaczenie Polski, ale także poziom wymagań wobec niej.W Poranku Radia Wnet Bronisław Wildstein podkreśla jednak, że nowa strategia nie jest żadnym zaskoczeniem. Wildstein gasi alarmistyczne nastroje obecne w części debaty publicznej. W jego ocenie dokument jedynie porządkuje to, co od dawna było oczywiste.Nie sądzę, że cokolwiek nowego było w tym dokumencie (...) Jest na fali rozrywanie sobie szat i opowiadanie, że jesteśmy samotni, bo Ameryka powodowana jest swoimi interesami, jakby wcześniej nie była powodowana swoimi interesami– komentuje.Jego zdaniem także zainteresowanie Stanów Zjednoczonych Polską i wschodnią flanką NATO wynika wyłącznie z kalkulacji strategicznych.Jeśli Ameryka zainteresowana jest Polską, to nie dlatego, że powodowana jest altruizmem, ale dlatego, że to leży w interesie Stanów Zjednoczonych– zaznacza.Wildstein dużo miejsca poświęca błędnym odczytaniom amerykańskiego izolacjonizmu. Podkreśla, że hasła ruchu MAGA są często źle interpretowane.Realny izolacjonizm oznaczałby samobójstwo współczesnej Ameryki, ponieważ Ameryka ma interes na całym świecie– zaznacza. Dodaje też: „Jeżeli miałaby je ściąć, ograniczyć do kraju, to byłaby katastrofa dla Ameryki jako takiej”. W jego ocenie zarówno tradycyjni republikanie, jak i środowisko Trumpa wiedzą, że Stany nie mogą się wycofać z globalnej gry.Polska musi odrzucić mentalność państwa podporządkowanegoWildstein wskazuje, że polska polityka zagraniczna wciąż opiera się na odziedziczonej po PRL reakcji podporządkowania dominującemu sojusznikowi. Tymczasem relacja z USA powinna być partnerska.Nasz sojusz z USA nie polega na tym, żeby wykonywać ich polecenia, tylko działać z nimi wtedy, kiedy to jest nam na rękę, a zdystansować się od polityki, która nam nie służy– stwierdza.W tym kontekście krytykuje również brak obecności Donalda Tuska w Genewie podczas rozmów o europejskiej strategii wobec nowej amerykańskiej doktryny.Polski premier powinien być nie w Luandzie, tylko w Genewie, kiedy decydowała się strategia europejska. Stwierdzenie, że nikt nie zaprosił Donalda Tuska, pokazuje niestety owoc jego polityki– zauważa.Błędne kalkulacje wobec Rosji i „nowy Kissinger”Wildstein przestrzega przed naiwną wiarą, że możliwe jest „przekupienie” Rosji współpracą gospodarczą, czego próbują środowiska bliskie Trumpowi.Agresja na Ukrainę nie była powodowana interesami ekonomicznymi, tylko imperialnym odruchem. Imperialny odruch kształtuje politykę rosyjską od ponad 600 lat– mówi.Dlatego, jak podkreśla, wszelka próba „dogadania się” z Kremlem kosztem Ukrainy jest skazana na porażkę i będzie miała wyłącznie negatywne skutki.Wildstein ocenia także postawę Unii Europejskiej, której retoryka jest „mocna”, ale działania zbyt słabe.Unia Europejska powinna móc wesprzeć Ukrainę na tyle, żeby się obroniła– mówi. Tymczasem, jak zauważa, „kiedy przychodzi do rezygnacji z zakupów pośrednich surowców rosyjskich, to już nie jest taka twarda”. Podobnie dzieje się z przejęciem rosyjskich aktywów o wartości ponad 150 miliardów dolarów – temat zablokowany przez lobbystyczne wpływy.Na koniec publicysta formułuje tezę, że Polska musi aktywnie wspierać Ukrainę, bo stawką jest własne bezpieczeństwo.Naszym interesem jest obrona Ukrainy. Obstrahując od przyzwoitości i moralności, to jest nasz interes strategiczny– mówi.  Zagrożenie jest jego zdaniem oczywiste, bo „Rosja się nie zatrzyma po zwasalizowaniu Ukrainy. I znowu stanęłaby na naszej granicy”./fa 

Radio Wnet
Szczepionka na pneumokoki, która nie działa. Surmacz: Państwo znowu ją kupuje

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 8, 2025 8:55


Dziennikarz Wojciech Surmacz w Poranku Radia Wnet ocenia, że nagły rządowy atak na kryptowaluty był politycznym dymem zasłaniającym realny problem – zapaść systemu ochrony zdrowia.Ten frontalny atak na kryptowaluty w Polsce miał przykryć to, co się dzieje w systemie zdrowia. Tam po prostu doszło do jakiejś masakry i to w takim zastraszająco szybkim tempie, że nie można nadążyć z komentarzami– mówi.Surmacz podaje liczby, które „mają wymiar abstrakcyjny”, ale zderzenie z realnymi historiami pacjentów czyni je w pełni zrozumiałymi.W tym roku mamy deficyt około 14 miliardów złotych, a w przyszłym – zaprojektowane 10 miliardów. Sąsiadka zapisała się do ortopedy na grudzień… 2026 roku. To jest skala dramatu– komentuje. Wskazuje też, że szpitale bronią się już „heroicznie”, a niektóre lokalne placówki są na granicy upadku.Szczepionki, które nie działają? Surmacz: Kupujemy je od kilkunastu latDziennikarz szczegółowo opisuje sprawę przetargów na szczepionki przeciw pneumokokom, którymi zajmuje się od miesięcy. Podkreśla, że problem jest znany od lat, a mimo to decyzje zakupowe pozostają niezmienne.Od kilkunastu lat Ministerstwo Zdrowia kupuje szczepionki dla dzieciaków na pneumokoki, te same, które już od dobrych pięciu–sześciu lat po prostu nie działają– mówi. Jak wyjaśnia, problemem jest brak odpowiednich przeciwciał w preparacie.One są nieskuteczne, bo nie zawierają tych przeciwciał, które dzieci powinny mieć, żeby nie chorować na infekcje wywoływane przez pneumokoki– wskazuje. Mimo to, jak relacjonuje, przetarg został ponownie rozstrzygnięty na korzyść tego samego preparatu.Tydzień temu przetarg został znowu rozstrzygnięty. Jeszcze nie zamknięty, ale już wiadomo, że ta szczepionka, która od kilkunastu lat jest stosowana, znów dostanie refundację (...) Piszę o tym od ponad sześciu miesięcy i trudno mi zrozumieć, jak to jest możliwe, że państwo wciąż kupuje preparat, o którym wiadomo, że nie spełnia swojej funkcji– zaznacza.„Grupa hakowa” – stary mechanizm w nowej odsłonieSurmacz wraca do tajnego posiedzenia Sejmu z 2023 roku, na którym ujawniono informacje o wpływach tzw. grupy hakowej w sektorze farmaceutycznym.Działała grupa lobbingowa, która miała wpływy w ABW, WSI, prokuraturze i NFZ. Budżet państwa miał tracić 3–4 miliardy złotych rocznie. Może warto się zastanowić, czy ta grupa nie działa do dziś – tylko w nowej formie– pyta. Przypomina również, że powołania komisji śledczej w tej sprawie nie udało się wówczas przeforsować.Rozmowę kończy refleksja, którą potwierdzają również obserwacje wielu pacjentów.Jesteśmy zakładnikami narastającej zapaści. Tak dramatycznej sytuacji w służbie zdrowia nie było– mówi.

Radio Wnet
Ukraiński kapitał wchodzi w polskie kopalnie. „Ludzie pytają, czy to tak powinno wyglądać”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 5, 2025 19:22


Ukraińska spółka chce wydobywać węgiel w PolscePoseł Wesoły opisuje w Poranku Radia Wnet informację, która poruszyła Śląsk: ukraińska spółka – Coal Energy, zarejestrowana w Luksemburgu — przygotowuje się do wejścia w polskie górnictwo. Chodzi o złoże Bytom–Miechowice i prywatną kopalnię Siltech, gdzie zasoby szacowane są na 25 milionów ton.Kapitał ukraiński przygotowuje się do przejęcia tej kopalni, mówiąc, że biznes jest opłacalny i da się na tym zarobić– mówi poseł. Podkreśla, że inwestorzy z Ukrainy widzą w polskim węglu potencjał, którego polski rząd – jego zdaniem – nie chce dostrzec.Oni patrzą biznesowo. Nie są w Unii Europejskiej, a jeśli narobią Polsce kłopotów, to ich to nie interesuje. To się nie zgadza z tym, co mówią nasi menadżerowie i co mówi dziś rząd– dodaje.„Pomagamy Ukrainie, a u nas przejmują firmy”Wesoły mówi, że reakcje społeczne są wyraźne – to temat, o którym mówi się, zwłaszcza w momentach pogarszającej się sytuacji ekonomicznej górników, takich jak brak barbórkowej premii w Jastrzębiu.Prawie 12 tysięcy spółek z kapitałem ukraińskim w Polsce, prawie 30 tysięcy firm w dwa lata. My wspieramy Ukrainę, pomagamy ludziom, a kapitał ukraiński przejmuje firmy. Ludzie o tym rozmawiają i pytają, czy to tak powinno wyglądać– podkreśla. Zaznacza, że nie chodzi o antagonizowanie narodów, ale o potrzebę debaty. Jak mówi, „trzeba refleksji nad tą sprawą. To wzbudza dyskusję i trudno się dziwić”.Choć tematem numer jeden są ukraińskie inwestycje, Wesoły osadza je w szerszym sporze o politykę klimatyczną i kondycję polskiej energetyki. Twierdzi, że węgiel jest wciąż najbardziej opłacalny, a kłopoty branży wynikają nie z rynku, lecz z unijnych regulacji.Węgiel i energia z węgla jest nadal najtańszą energią. Green Deal wymusił na energetyce stan, w którym dziś jesteśmy– mówi. Poseł uważa, że Polska może i powinna odrzucić Zielony Ład, jeśli chce zatrzymać proces uzależniania się od zagranicznych graczy.Polska musi powiedzieć Zielonemu Ładowi nie. To kwestia być albo nie być gospodarki i naszych portfeli. Jeśli ETS2 i elektryki wejdą w takim kształcie, ludzie zbankrutują– dodaje. 

Radio Wnet
Grzywaczewski: Waszyngton chce z Rosją zrobić deal. Pokój stał się biznesem

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 5, 2025 17:33


Decyzja administracji Donalda Trumpa o czasowym zawieszeniu części sankcji na Lukoil – obowiązującym aż do kwietnia 2026 roku – wywołała w USA debatę o tym, jaki model polityki wobec Rosji zaczyna dominować w Waszyngtonie. Tomasz Grzywaczewski, korespondent i dziennikarz przebywający w Tennessee, nie ma wątpliwości, że motywacja jest czysto biznesowa.To kolejny dowód pokazujący, że administracji Donalda Trumpa zależy po prostu na tym, żeby jak najszybciej nawet nie tyle doprowadzić do zawarcia pewnego porozumienia pokojowego, ale żeby po prostu dobić interesu z Rosją– mówi.Według Grzywaczewskiego to właśnie charakter negocjacji najlepiej pokazuje zmianę logiki amerykańskiej polityki. Po stronie USA rozmowy prowadzi Steve Witkoff, deweloper, a nie dyplomata czy wojskowy. Po stronie rosyjskiej – również nie dyplomata, lecz człowiek wywodzący się z biznesu, pracownik m.in. Goldmana Sachsa.O pokoju na Ukrainie rozmawiają biznesmeni. Ludzie zajmujący się dobijaniem tak zwanych dili. To jest bardzo znamienne – sam skład osobowy delegacji pokazuje, gdzie rozłożone są akcenty. O kwestiach bezpieczeństwa nie rozmawiają wojskowi, rozmawiają osoby od robienia interesów–podkreśla.Grzywaczewski wskazuje, że rozmowy wpisują się w głębszy kontekst: gigantyczne projekty technologiczne USA, które mają przygotować kraj do rywalizacji z Chinami. Projekty Genesis i Stargate – współczesne odpowiedniki programu Apollo czy Projektu Manhattan – wymagają ogromnych nakładów, energii i surowców, szczególnie metali ziem rzadkich.Sztuczna inteligencja jest koszmarnie kosztochłonna. Do tego potrzebujemy pieniędzy, metali ziem rzadkich, surowców energetycznych. Nic dziwnego, że w rozmowach z Rosją pojawia się temat Norylska czy projektów energetycznych, bo AI po prostu pochłania gigantyczne ilości energii– zauważa.Ta logika ma jednak swoją cenę – i może ją zapłacić Ukraina. Doniesienia Der Spiegel, o które dopytywała prowadząca, wskazują na obawy europejskich liderów, że USA mogłyby zgodzić się na wymuszenie na Kijowie cesji terytorialnych.Ta próba dobicia interesu z Rosją może skutkować ogromną presją na Ukrainę, żeby oddała nieokupowane części Donbasu. A to nie jest zwykły teren – to twierdza Donbas, potężnie ufortyfikowana od lat. Oddanie jej oznacza odsłonięcie miękkiego ukraińskiego podbrzusza i przekazanie obywateli pod rządy zbrodniczego imperium– przestrzega Grzywaczewski.Podkreśla też, że logika „resetu” nie jest nowa. USA już od końcówki prezydentury Obamy przesuwają priorytety w stronę Chin, a Rosję próbują traktować jako zasób do wykorzystania – tyle że historia pokazuje, iż kolejne resety kończyły się agresją.Amerykanom może się wydawać, że można robić interesy z bandziorami. Ale to trochę jak z deweloperem, który przyjeżdża, żeby dogadać budowę apartamentowca, a trafia na kolesi z bejsbolami. Rosja już nie raz pokazała, jak kończą się resety– mówi.Konsekwencje ewentualnego „dealowego pokoju” sięgają daleko poza Ukrainę. Jeżeli bezpieczeństwo Europy stanie się dla Waszyngtonu drugorzędne wobec interesów gospodarczych i technologicznych, to Polska znajdzie się w świecie znacznie mniej stabilnym niż ten, który znaliśmy przez ostatnie trzy dekady.

Radio Wnet
Ekspert od kryptowalut o zawetowanej ustawie: To tak, jakby ktoś z lewicy układał program religii

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 4, 2025 17:09


Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą rynku kryptoaktywów. Kancelaria prezydenta uzasadniała, że projekt dopuszczał możliwość blokowania stron internetowych firm kryptowalutowych „jednym kliknięciem”, przy nieprecyzyjnych zasadach, które mogłyby prowadzić do nadużyć.Kancelaria zwróciła również uwagę na brak przejrzystości części rozwiązań oraz wysokość opłat nadzorczych, które – w ocenie prezydenta – mogłyby utrudnić funkcjonowanie małym firmom i startupom, jednocześnie wzmacniając pozycję zagranicznych instytucji finansowych.Decyzję głowy państwa krytykował wicepremier Krzysztof Gawkowski, który przekonywał, że polski rynek jest „nieuregulowany”, a aż „około 600 tysięcy osób zostało oszukanych na kryptowalutach”.Zdaniem Sławomira Zawadzkiego, dyrektora generalnego firmy Kanga Exchange, ta narracja opiera się na błędnych założeniach.Ta liczba nie pochodzi z żadnej analizy strat. To deklaracje z anonimowej ankiety internetowej. Nie wiemy, kim były te osoby ani czego dotyczyły te zgłoszenia. To były badania, w których – mówiąc zupełnie wprost – ktoś wchodził na stronę i zaznaczał odpowiedź. Nie wiemy, na czym polegało "oszustwo na kryptowaluty", bo w raporcie tego w ogóle nie zdefiniowano. To mogą być przypadki, w których w ogóle nie doszło do zakupu kryptowalut, tylko ktoś został zmanipulowany, żeby przelać pieniądze na fałszywy numer konta– mówił w Poranku Radia Wnet.Ktoś dzwoni, pisze na komunikatorze, proponuje inwestycję. Pieniądze znikają, zanim ktokolwiek kupi choćby jedną kryptowalutę. To nie są oszustwa kryptowalutowe – to oszustwa wykorzystujące słowo krypto jako przynętę– wyjaśniał.Zawadzki dodaje, że Polska była kiedyś jednym z liderów światowych adopcji kryptowalut, lecz dziś znajduje się „na szarym końcu”, m.in. z powodu wieloletniego ostracyzmu instytucjonalnego.Kontrowersyjny projekt ustawy: 100 stron regulacji i ogromna władza dla KNFNajwiększe zastrzeżenia branży budził sam kształt ustawy. Mimo że rozporządzenie w sprawie rynku kryptoaktywów w Unii Europejskiej (MiCA) jest rozporządzeniem stosowanym bezpośrednio, polski projekt liczył ponad 100 stron, podczas gdy inne kraje wdrażały go w zaledwie kilku stronach przepisów.To była ustawa przeregulowana. A najgorsze było to, że tak ogromną władzę nad rynkiem miał dostać KNF – urząd, który przez lata blokował rozwój branży krypto– dodał.Zawadzki wymienia najpoważniejsze zagrożenia: KNF miał decydować, kto może działać na rynku i kto może zasiadać w zarządach firm; miał uzyskać możliwość blokowania stron internetowych jednym kliknięciem, bez procesu i bez prawa odwołania; ;ista ostrzeżeń KNF, na którą już dziś można trafić bez powiadomienia, stałaby się narzędziem jeszcze bardziej opresyjnym.To tak, jakby ktoś z lewicy układał program religii w szkole – absurd. Instytucja, która była przeciwko branży, miała nagle decydować o jej życiu i śmierci– komentuje.Branża alarmowała, że taka implementacja MiCA nie poprawi bezpieczeństwa, a jedynie zwiększy uznaniową kontrolę państwa nad innowacyjnym sektorem.Czy kryptowaluty finansują działania Rosji? „Pokażcie transakcje”Premier Tusk stwierdził, że Rosja „prawdopodobnie używa kryptowalut do finansowania ataków i sabotażu”. Zawadzki podważa ten argument.Kryptowaluty są śledzalne. Każdy przepływ jest publiczny. Jeśli służby mają dowody – niech pokażą konkretne transakcje– stwierdził.Podkreśla, że nawet najbardziej surowa ustawa nie zablokuje nielegalnych transferów, bo odbywają się one poza giełdami i oficjalnymi platformami.Nielegalne operacje zawsze omijają system. To tak, jakby twierdzić, że gotówka znika, gdy zakażemy banknotów– mówi.Według Zawadzkiego nie ma większości w Sejmie, która mogłaby odrzucić weto prezydenta Nawrockiego.Branża przygotowuje natomiast własną wersję ustawy – bardziej przejrzystą, zgodną z MiCA i pozbawioną mechanizmów blokowania firm jednym ruchem urzędnika. Zawadzki ostrzega też przed paradoksalnym scenariuszem:Jeśli do czerwca Polska nie uchwali ustawy, zagraniczne firmy z licencjami z innych krajów będą mogły działać u nas, a polskie – nie. I jednocześnie nie będzie kar za działanie bez licencji. To absurd– stwierdza.

Radio Wnet
Prawda o „dronozie”. Dr Bojemski: Myślimy, że to cudowne rozwiązanie. To błąd

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 3, 2025 48:40


Kiedy premier i minister obrony zapowiadają wysłanie 10 tysięcy żołnierzy do patrolowania torów kolejowych, dr Sebastian Bojemski z Instytutu Wschodniej Flanki patrzy na to jak na symboliczny obraz państwa, które reaguje odruchowo, zamiast sięgać po nowoczesne narzędzia. W rozmowie z Katarzyną Adamiak w Radiu Wnet stawia mocną diagnozę: Polska nie tylko mierzy się z rosyjskimi „środkami aktywnymi”, ale jednocześnie wpada w pułapkę myślenia, że technologia – zwłaszcza drony – załatwi wszystko.Dlatego, że są systemy elektroniczne, są bezzałogowce, one powinny patrolować ten teren, a nie żołnierze– mówi, komentując decyzję o wysyłaniu wojsk na tory.Sto lat środków aktywnych. Rosja ćwiczy to od II RPNa początku rozmowy Bojemski przypomina, że rosyjskie służby nie pojawiły się w Polsce wczoraj ani w 2014 roku.Jeżeli chodzi o obecność wywiadu rosyjskiego na terenie Polski, to już chyba obchodzimy stulecie tej obecności– zauważa. Podkreśla, że dzisiejsze działania – sabotaże, dywersja, operacje wpływu – są tylko kolejną odsłoną tej samej szkoły. Formalnie nazywa się to „środkami aktywnymi”.Ich pierwotna nazwa to są środki aktywne, czyli działania, które mają umożliwić realizację rosyjskich celów strategicznych. Do środków aktywnych zaliczamy dezinformację, decepcję, sabotaż, dywersję, operację wpływu (…) Tak naprawdę środki aktywne są to narzędzia do prowadzenia działań poniżej progu wojny– wyjaśnia.Tania agentura jednorazowego użytkuBojemski szczegółowo opisuje, jak dziś wygląda rekrutacja ludzi do działań sabotażowych w Polsce. To nie są klasyczni agenci szkoleni w Moskwie, ale „single use assets” – jednorazowa, tania agentura.To były trzy czy cztery grupy działające niezależnie od siebie. Tu mamy przykład rekrutacji jednorazowych zasobów, jednorazowej agentury, która nie była szkolona. I jest tania– wskazuje.Tam było 7 dolarów za rozlepienie ulotki, za napisanie napisu na ścianie budynku. To są właśnie takie niskobudżetowe operacje, gdzie nie ma zagrożenia dla wyszkolonych funkcjonariuszy służby wywiadu rosyjskiego– zwraca uwagę.Rekrutacja odbywa się w środowiskach, do których polskie państwo ma słaby wgląd – wśród migrantów, ludzi w prekariacie, żyjących poza naszymi kanałami komunikacji.Bojemski zwraca uwagę, że rosyjskie werbunki w Polsce nie dotyczą środowisk, które znamy z codziennego życia publicznego. To rekrutacja w zupełnie innym świecie – wśród ludzi funkcjonujących poza polskim obiegiem medialnym i społecznym. W grupach zatrzymanych przez służby znalazły się osoby bardzo młode, nawet poniżej 18. roku życia, ale też cudzoziemcy, m.in. Ukraińcy, którzy znaleźli się w Polsce po wybuchu wojny lub mieszkali tu już wcześniej, pracując w różnych branżach, nierzadko bez stabilnego zatrudnienia.To środowiska hermetyczne: komunikują się alfabetem i językiem, którego większość Polaków już nie używa i nie rozumie. Funkcjonują w mediach społecznościowych nieobecnych w zachodnim internecie, a przez to całkowicie poza zasięgiem naszej codziennej percepcji. Właśnie tam – w tej przestrzeni, niewidocznej z perspektywy państwa i opinii publicznej – rosyjskie służby prowadzą rekrutację niemal publicznie, wrzucając ogłoszenia o „dodatkowej pracy” czy „zleceniu do wykonania” na zamkniętych forach i grupach dyskusyjnych.Dlatego – tłumaczy – tak ważne jest rozróżnienie w podejściu do obywateli i cudzoziemców oraz nadzór nad komunikacją elektroniczną osób bez polskiego paszportu. Ale jednocześnie przypomina, że Polska jest „zakładnikiem” własnego modelu liberalnej demokracji i unijnych ram prawnych.Drony zamiast żołnierzy? „Zapanowała dronoza”Najmocniej wybrzmiewa zderzenie diagnozy z reakcją państwa. Rosja od dekad doskonali operacje poniżej progu wojny, uderza w infrastrukturę i prowadzi cyberataki, podczas gdy Polska – zamiast wykorzystać nowoczesne narzędzia – wysyła na tory dziesięć tysięcy żołnierzy.Bojemski wskazuje, że takie działanie jest anachroniczne: w jego ocenie nadzór nad liniami kolejowymi powinien odbywać się przede wszystkim poprzez systemy elektroniczne i flotę dronów, a nie dzięki fizycznym patrolom. Odwołuje się do doświadczeń ukraińskiego frontu, gdzie drony stały się standardem NATO-wskiej walki, choć w realiach skrajnego wysiłku.Byłem na spotkaniu, na którym generał Załużny mówił, że według standardów NATO kilometr frontu obsadza się batalionem, czyli to jest 700–800 żołnierzy. Natomiast na froncie na Ukrainie ten kilometr jest obsadzony czterdziestoma żołnierzami. (…) Ta czterdziestka po prostu zajmuje się obsługą dronów. Więc skoro oni tam mogą chronić swoją linię frontu do głębokości 10 kilometrów dronami, no to wydaje mi się, że nadzór nad liniami kolejowymi za pośrednictwem dronów powinien być możliwy– wskazuje. Z tego wywodzi prostą tezę: infrastruktura krytyczna – od torów po rurociągi i wodociągi – powinna być chroniona w inny sposób niż dotąd. Nie wyłącznie państwową armią, ale wyspecjalizowanymi podmiotami z nowoczesnymi narzędziami.Spółki państwowe, te strategiczne powinny powołać firmy ochrony, która powinna dysponować systemami dronowymi i antydronowymi. O zdolnościach wojskowych w momencie kryzysu– dodaje.To jednak tylko część układanki. Druga dotyczy produkcji i regulacji. Bojemski przyznaje, że rozumie konieczność zwiększania zdolności produkcyjnych, ale ostrzega przed myśleniem magicznym.My producujemy 480 dronów rocznie, a 9 tysięcy dziennie Ukraińcy produkują dronów– pada w rozmowie.My powinniśmy mieć zdolności do wyskalowania produkcji. (…) Posiadania zdolności, byśmy na wypadek zagrożenia byli w stanie zwiększyć gwałtownie produkcję. (…) Oczywiście tu się zgadzam, że powinny być ułatwienia dot. testowania tych dronów, możliwości wykorzystania poligonów wojskowych dla firm dronowych. (…) Bo tutaj zapanowało coś, co się ładnie nazywa dronozą. Drony nie rozwiążą wszystkich naszych problemów. One pomogą. Oczywiście, że tak. Natomiast to nie jest panaceum na wszelkie bolączki z obszaru bezpieczeństwa.– wskazuje.W ten sposób Bojemski rozcina dwa skrajne podejścia: z jednej strony – archaiczną reakcję polegającą na wysyłaniu ludzi tam, gdzie mogą pracować systemy; z drugiej – dziecięcą wiarę, że sam zakup dronów rozwiąże wszystkie kłopoty państwa./fa

Radio Wnet
Wojna o służby specjalne. Płk. Kozłowski: Tusk chce aktora w „dużym pałacu”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 2, 2025 21:38


Były oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, płk Mariusz Kozłowski, mówi w Popołudniu Radia Wnet, że polityczny spór o służby między premierem a prezydentem nie jest wyłącznie wewnętrzną walką o wpływy.Moim zdaniem jest to świetnie prowadzona operacja psychologiczna przez wywiad rosyjski – jak budować narrację– podkreśla.Według niego to, co dziś obserwujemy, to celowe podgrzewanie konfliktu, w którym rząd próbuje ograniczyć prerogatywy prezydenta.Mamy do czynienia z podgrzewaniem temperatury sporu ze strony premiera po to, żeby ograniczać bądź wyeliminować prerogatywy prezydenta. Chodzi o to, żeby strażnik bezpieczeństwa przestał nim być a został po prostu aktorem odgrywającym rolę, która jest reżyserowana z tak zwanego małego pałacu– ocenia.Kozłowski mocno akcentuje, że prezydent ma pełne prawo oczekiwać spotkania z szefami służb.Żadna analiza, prognoza, notatka, pismo nie odpowie na pytanie tak, jak to, kiedy usiądziemy razem do stołu i padnie pytanie: a co będzie, jeśli? Tego nie da się zamknąć w korespondencji– zaznacza ekspert. I ostrzega:„Cena, którą zapłaci państwo polskie za tę sytuację, może być liczona w miliardach złotych albo w życiu ludzkim. Na szali stoi zdrowie i życie naszych obywateli. A szefowie służb są zobowiązani do współdziałania z panem prezydentem.”Dywersja pod Dęblinem: „Potężny cios w kontrwywiad polski”Druga część rozmowy dotyczyła sabotażu na linii kolejowej pod Dęblinem. Kozłowski podkreśla, że cała operacja była zaplanowana profesjonalnie, a jej wymowa jest uderzająca.W języku służb jest to potężny cios w kontrwywiad polski, potężny cios w każdego, kto zajmuje się bezpieczeństwem kraju– stwierdza.Przypomina, że dywersanci – obywatele Ukrainy działający na rzecz Rosji – wjechali do Polski na własnych dokumentach, mimo że jeden z nich miał na Ukrainie wyrok za dywersję. Zauważa, że „ich dane można znaleźć w trzy minuty, łącznie ze zdjęciem”.Najbardziej niepokojące jest jednak to, że „oni to wjechali, zrobili i wyjechali. Natomiast na terenie Rzeczpospolitej istnieje jakieś aktywo bądź aktywa, które pomogły to zrealizować”.„Kontrwywiad bez obywateli jest niepotrzebnym rekwizytem”W końcowej części rozmowy płk Kozłowski ocenia skutki zamieszania wokół służb, komisji śledczych i sporów o poświadczenia bezpieczeństwa. Najmocniejsza diagnoza dotyczy utraty zaufania społecznego.Cała ta dyskusja powoduje w zwykłym obywatelu jedną rzecz – rośnie w nim brak zaufania do kontrwywiadu– mówi.Kontrwywiad wojskowy i cywilny bez obywateli stanie się niepotrzebnym rekwizytem. Bez Pegasusa sobie poradzi, bez podsłuchów sobie poradzi, ale bez rozmowy z obywatelami nie poradzi– zaznacza. Podkreśla, że współpraca z obywatelami musi być dobrowolna. 

Radio Wnet
„Europa się rozbroiła”. Wildstein: Bez naszego regionu nie powstanie nowy porządek bezpieczeństwa

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Dec 1, 2025 14:15


Bronisław Wildstein w Poranku Radia Wnet przypomina, że zbyt szybko przywykliśmy do myśli, iż ujawniony amerykańsko-rosyjski plan „po prostu jest”, tymczasem to sygnał fundamentalnej zmiany strategicznej.My już tak trochę zapomnieliśmy o tym ujawnionym ponad tydzień temu planie pokojowym amerykańsko-rosyjskim, a właściwie amerykańskim. Ale on wskazuje nam kierunek, w jakim podąża Donald Trump, obecny prezydent– komentuje pisarz.Wildstein podkreśla, że sam sposób prowadzenia rozmów pokazuje ich charakter. Jak mówi, „te rokowania są prowadzone głównie z Rosją, ponad głowami Ukrainy".Zresztą nie tylko ponad głowami Ukrainy, bo tam były pasusy dotyczące Polski, a nikt Polski o zdanie nie zapytał. To jest taka imperialna postawa amerykańska, która może wywoływać sprzeciw– dodaje.W jego ocenie Trump fundamentalnie nie rozumie rosyjskiej polityki, bo próbuje sprowadzić ją do logiki handlowej.Trumpowi się wydaje, że da się to załatwić poprzez ekonomiczną transakcję. Że jeśli to opłaci się Rosji ekonomicznie, to ona powinna na to pójść. Ale nie na tym polega polityka rosyjska. Ta wojna Rosji się nie opłaca ekonomicznie. Cała polityka Putina się Rosji ekonomicznie nie opłaca– zaznacza.Wildstein przypomina, że Rosja od stuleci nie kieruje się kalkulacją gospodarczą, tylko „stawia na imperialny rozwój, na odzyskanie swojej strefy wpływów, zastraszenie sąsiadów i zdominowanie obszaru, który uważa za własny".Megalomania i sprawczość Trumpa. „To ma dwie strony”Wildstein zaznacza, że nie chodzi jedynie o błędną ocenę Rosji. Ważne jest także to, jak Trump widzi siebie samego.Trump chce pozostać w historii jako ten, który zawarł układ pokojowy z Rosją, coś, czego nie udało się jego poprzednikom– wskazuje. Jednocześnie przypomina, że ta sama cecha potrafiła czynić Trumpa politykiem skutecznym:„To jest polityk niesłychanie sprawczy. On potrafił odwrócić nieomal historię w Ameryce, zmienić charakter Partii Republikańskiej, zdobyć władzę wbrew wszystkim. Ale w polityce międzynarodowej potrafi zachowywać się zupełnie nieracjonalnie, zwłaszcza wobec Rosji”.Dlatego, jak mówi, iluzją jest myślenie, że Ameryka może po prostu się wycofać.To nie jest prawda, że Stany mogą się zamknąć na swoim obszarze. Izolacjonistyczny projekt MAGA jest nie do zrealizowania. Gdyby Ameryka zamknęła się w granicach swojego państwa, byłaby to katastrofa. Jej interesy są światowymi interesami– mówi.Europa rozbrojona i niekonsekwentna.Wildstein zwraca uwagę, że Europa ma potencjał, by realnie wzmocnić Ukrainę, ale sama z siebie ten potencjał wytraca. Podkreśla, że gospodarczo przewyższa Rosję wielokrotnie, choć nie potrafi tego przełożyć na działanie.Europa sama się rozbroiła. Teoretycznie byłaby w stanie naprawdę wspomóc Ukrainę tak, żeby mogła odparć rosyjską inwazję– ocenia. Problemem, jak wyjaśnia, są narodowe interesy i brak decyzji. Państwa UE nie wykorzystują dostępnych narzędzi i wciąż pozostają uwikłane w zależność od Moskwy.Nie potrafią wykorzystać zamrożonych rosyjskich funduszy, nie potrafią zrezygnować z rosyjskich surowców. Europa ciągle pośrednio kupuje gaz i ropę od Rosji– mówi.Wildstein podsumowuje, że w tej kwestii nawet krytyka Trumpa jest uzasadniona, bo europejskie deklaracje stoją w sprzeczności z realnymi działaniami.Nowa architektura bezpieczeństwaWildstein uważa, że załamanie tradycyjnego motoru europejskiego – osi francusko-niemieckiej – stwarza przestrzeń dla nowego układu.Ten układ niemiecko-francuski zgrzyta bardzo mocno. Niemcy chcą prowadzić swoją politykę. To otwiera możliwość przeformułowania relacji Ameryki z Europą– mówi.Według niego USA mogą oprzeć się na państwach realnie zagrożonych Rosją. Wskazuje, „tym kimś innym mogą być państwa Europy Środkowo-Wschodniej – od krajów skandynawskich po Turcję. Ten stan rzeczy otwiera przed nami wielkie szanse”.Zastrzega jednak, że Polska musi chcieć podmiotowości.To możliwe wtedy, kiedy Polacy wybiorą władzę, która chce podmiotowości polskiej, a nie są klientami Berlina– zaznacza. 

Radio Wnet
Gursztyn: Polska debata ucieka od Rosji. Państwo żyje tylko wojną wewnętrzną

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 28, 2025 16:04


Polska debata o bezpieczeństwieW Poranku Radis Wnet Piotr Gursztyn przedstawił szeroki obraz tego, jak wygląda dziś polska rozmowa o bezpieczeństwie i przyszłości wojny na Ukrainie. Podkreśla, że choć Zachód dyskutuje o nowych planach USA, negocjacjach i ewentualnym końcu wojny, w Polsce prawdziwa debata nie istnieje – bo całe życie polityczne sprowadza się do krajowej wojny podjazdowej.Odwołując się do informacji ujawnionych przez Bloomberga na temat rozmów amerykańsko-rosyjskich, Gursztyn przechodzi do szerszego kontekstu i mówi o stanie państwa.Słowo debata trochę mi tu nie pasuje. Bo jeśli pan premier, czyli osoba najważniejsza w wykonawczym centrum polityki, jest bardziej skoncentrowany na walce z opozycją niż na Rosji… to może nie jest tak źle. Jeśli wrogiem numer jeden są ‘zbrodniarze pisowscy', a nie Putin i Rosja, to chyba znaczy, że jesteśmy bardzo bezpieczni– ironizuje. Gursztyn mówi o państwie, które funkcjonuje tak, jakby wojna w ogóle go nie dotyczyła – jakby zagrożenie było jedynie abstrakcją.W kolejnum fragmencie rozmowy Gursztyn przechodzi do sprawy sabotażu kolejowego, która jego zdaniem obnaża prawdziwy stan polskich instytucji.Służby są bardziej skoncentrowane na ściganiu opozycji niż na ściganiu ludzi, którzy wysadzili tory pod Garwolinem. ABW ustaliła współpracowników dywersantów, ale prokuratura podległa panu ministrowi Żurkowi ich zwolniła. Człowiek, który ich woził, powiedział tylko, że ‘nie znał' tych dwóch. Przypadkiem go wynajęli. I prokuratura to kupiła– komentuje.„Państwo robi akcje pokazowe, nie realne działania”Gursztyn podkreśla, że działania rządu mają charakter bardziej medialny niż operacyjny. Nawiązuje do sytuacji, w której tysiące żołnierzy patrolują toryTo, że kilka tysięcy żołnierzy w żółtych kamizelkach chodzi po torach przez kilka tygodni, to jest raczej akcja pokazowa. To nie jest odpowiedź państwa, które realnie spodziewa się zagrożenia. To jest gest– mówi.W polskiej debacie, zauważa, nie widać też podstawowych elementów, które w innych krajach są oczywistością: komunikacji kryzysowej, sygnałów o stanie przygotowań, planów mobilizacyjnych czy rozmów o systemie poboru.Gdyby coś naprawdę się działo, to rząd musiałby to komunikować obywatelom. My jednak nie widzimy nic. Ani reform, ani przygotowań, ani nawet debaty– stwierdza.„Rząd Tuska dowiaduje się o planach USA z mediów. Tak jak my”Najbardziej niepokojący jest dla Gursztyna fakt, że polskie władze – według jego relacji – nie były w ogóle poinformowane o amerykańskim planie dotyczącym Ukrainy, który zawiera aż 28 punktów.Właściwie wszystkiego ekipa Donalda Tuska dowiedziała się z mediów. Tak jak ja czy ty. Tomasz Siemoniak poszedł do radia państwowego i powiedział wprost: ‘Dowiedzieliśmy się od Niemców. Oni już wiedzieli od kilkunastu dni'– relacjonuje. Zdaniem Gursztyna to pokazuje, jak słaba jest pozycja Polski w kluczowych rozmowach o przyszłości regionu.W końcowym fragmencie rozmowy publicysta odnosi się do informacji o zatrzymaniu rosyjskiego hakera, który skopiował bazy danych jednego z największych polskich sklepów internetowych.Polska jest dziś jednym z najbardziej zagrożonych krajów na świecie, jeśli chodzi o cyberataki ze strony Rosji. Powinniśmy mieć pełne więzienia takich ludzi– dodaje. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.Z jednej strony mamy surowe słowa ministra Żurka, że ‘nikt się nie ukryje, będą ścigani na całym świecie'. A z drugiej – rozlazłość w realnej reakcji. Paragraf mówi o karze od dziesięciu lat do dożywocia, ale ludzie dostają dwa–trzy lata. I system nie działa– mówi. 

Radio Wnet
Wojna na Ukrainie bez końca? „Jedyną drogą zgniecenie rosyjskiej gospodarki”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 28, 2025 11:14


Ukraina nie wierzy w pokójKorespondent Radia Wnet Dmytro Antoniuk podkreśla, że na Ukrainie nie ma już złudzeń co do jakiegokolwiek porozumienia z Rosją. Sygnały o rzekomych negocjacjach, wizytach Orbana w Moskwie czy propozycjach Trumpa są odbierane jako ruchy pozorne, bo – jak mówi – to Moskwa nie ma żadnej woli zakończenia wojny.Nie będzie żadnego porozumienia, żadnego zawieszenia broni, żadnego pokoju. Z jednej prostej przyczyny: Moskwa tego nie chce. Putin jest przekonany, że wygrywa tę wojnę i że może zabrać, co chce– dodaje.Antoniuk przypomina słowa rosyjskiego przywódcy, który zażądał wycofania ukraińskich wojsk z terenów okupowanych jako warunku rozmów. W jego ocenie „żaden polityk w Ukrainie nigdy czegoś takiego nie podpisze.”Pytany o stosunek Ukraińców do Donalda Trumpa, mówi wprost:„Jasne, że nie lubimy Trumpa, bo jest prorosyjski. Wszystko, co robi, jest ku korzyści Kremla. Chodzi mu tylko o powrót do business as usual z Moskwą, kosztem Ukrainy.”Antoniuk wyjaśnia, że Ukraina wielokrotnie doświadczała od administracji Trumpa wstrzymywania dostaw broni oraz ograniczania dostępu do danych wywiadowczych.Trump mówi teraz: podpiszcie plan pokojowy albo Ameryka nie będzie przekazywała broni ani informacji. To są tylko pozory działania na rzecz pokoju– ocenia.Czy Ukraina poradzi sobie bez USA?Choć Ukraina jest wdzięczna za dotychczasowe wsparcie, Antoniuk zaznacza, że najbardziej konsekwentna pomoc pochodziła nie od Trumpa, lecz od poprzedniej administracji USA.Byliśmy wielokrotnie świadkami zawieszania dostaw broni czy informacji. A teraz znów słyszymy, że jeśli nie zgodzimy się na plan pokojowy, to pomoc zostanie odcięta– dodaje.Antoniuk ocenia, że Zachód ma tylko jedno realne narzędzie wpływu na Rosję.Jedyną szansą Ukrainy, Polski i całej Europy jest dociśnięcie rosyjskiej gospodarki. Jeśli to zrobimy, Rosja będzie zmuszona zakończyć tę wojnę– mówi.Przypomina, że rosyjska gospodarka jest w stanie zapaści, a sytuacja ma się dramatycznie pogorszyć w nadchodzących miesiącach.Jeżeli kraje europejskie przestaną kupować rosyjskie towary, ta wojna zacznie być dla Rosji nie do udźwignięcia– mówi.W końcowej części prowadząca rozmowę Katarzyna Adamiak zwraca uwagę na paradoks, który komplikuje zachodnie wezwania do pełnego embarga na rosyjskie surowce. Podkreśla, że nawet Ukraina – mimo wojny – musiała kupić rosyjski gaz. Dziennikarka mówi to wyraźnie, by uporządkować proporcje i pokazać, że uzależnienie od Rosji nie dotyczy jedynie państw Unii EuropejskiejA propos handlu – 350 milionów metrów sześciennych rosyjskiego gazu kupiła Ukraina w czerwcu. To nie jest tak, że tylko my, z perspektywy UE, jesteśmy zakładnikami Rosji. Wy też w trakcie wojny musicie korzystać z rosyjskiego gazu– mówi.

Radio Wnet
Senyszyn o Czarzastym: Nie nadaje się na marszałka

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 28, 2025 23:56


W Odysei Wyborczej Radia Wnet Joanna Senyszyn, polityk lewicy i była kandydatka na prezydenta Polski krytycznie wypowiedziała się o nowym marszałku Sejmu Włodzimierzu Czarzastym. Jej zdaniem ten polityk w ogóle nie powinien być marszałkiem Sejmu.Tak, uważam, że nie powinien zostać marszałkiem, dlatego, że to nie jest człowiek o kompetencjach na drugą osobę w państwie. No i właśnie już się popisał na samym początku, zapowiedział marszałkowskie weto, podczas gdy taka instytucja w ogóle nie istnieje– zwróciła uwagę.Senyszyn tłumaczy, że realnie chodzi o znany z czasów PiS mechanizm „zamrażarki”, czyli blokowania projektów opozycji przez marszałka poprzez nienadanie numeru druku.Owszem, to w praktyce Sejmu występowało i to się nazywa zamrażarka. (…) W okresie rządów PiS-u to dotyczyło właśnie opozycji. No i teraz jak widać Czarzasty wszedł w buty PiS-u. Widocznie jego ideałem jest PiS– mówi.Według Senyszyn obecna strategia marszałka ma jeden cel: zbudować twardy, antypisowski elektorat i poprawić własny wizerunek po słabym wyniku w wyborach.Chce skonsolidować wokół siebie taki bardzo twardy elektorat antypisowski, który chce ostrych rozliczeń. (…) Do tej pory ugrupowanie Czarzastego oscyluje między 5 a 7 proc. (…) Przede wszystkim swój wizerunek chce w jakiś sposób ukształtować, dlatego że do tej pory to miał przecież kompromitujące wyniki. Kandydat z ostatniego miejsca w jego okręgu wyborczym pokonał go, wicemarszałka Sejmu, miał prawie dwukrotnie więcej głosów– stwierdziła.W ostrym tonie ocenia też posła Tomasza Trelę, który twierdzi, że jej krytyka wynika z zazdrości.Większość polityków nie była ani pierwszą osobą w państwie, ani drugą, a pan Trela nie jest nawet tysięczną osobą w państwie. (…) On akurat zrobił się takim podnóżkiem Czarzastego, dlatego że kiedyś był wśród buntowników przeciwko Czarzastemu i szykował się na szefa partii. No a później się pokajał, ślubował Czarzastemu wierność, miłość i uczciwość partyjną aż do śmierci– dodała.Joanna Senyszyn obrazowo opisuje relacje Czarzastego z Donaldem Tuskiem. Przekonuje, że Włodzimierz Czarzasty w relacjach z silniejszymi politycznie partnerami – jak Donald Tusk – będzie zachowywał się ulegle, bez gotowości do otwartego konfliktu. Według niej całą swoją frustrację i potrzebę dominacji będzie natomiast „odreagowywał” na słabszych: pracownikach partyjnych i posłach zależnych od jego decyzji. Podkreśla, że jako szef partii zachowuje kontrolę nad układaniem list wyborczych, więc ma realne narzędzie nacisku – może nagradzać lojalnych i karać niepokornych, decydując o ich politycznej przyszłości.Prezydent Nawrocki, nominacje i otwarta wojna na górzeW kolejnej części rozmowy z Magdaleną Uchaniuk była kandydatka na prezydenta ocenia prezydenturę Karola Nawrockiego oraz komentuje konflikt na linii prezydent i rząd.Bardzo źle oceniam prezydenta Nawrockiego, ponieważ on już na samym początku wyraźnie powiedział, że będzie prowadził wojnę z rządem. (…) Sens był taki, że będzie robił wszystko, chciałby nawet przyspieszonych wyborów, będzie robił wszystko, żeby PiS wygrał kolejne wybory– powiedziała. Jej zdaniem prezydent powinien współpracować z rządem, a nie szukać konfrontacji, tymczasem spór eskaluje, a Donald Tusk „chętnie podejmuje rękawicę”.W wątku nominacji sędziowskich przypomina, że prezydent otwarcie domagał się konsultowania projektów ustaw na wczesnym etapie:„Prezydent wyraźnie to powiedział, że chciałby, żeby na przykład projekty ustaw były z nim konsultowane jeszcze na etapie, kiedy są projektami, a nie przychodziły dopiero jako uchwalone”.Senyszyn uznaje to już za przekroczenie granic:„Tego rodzaju żądanie to jest nadinterpretacja kompetencji prezydenta. (…) Wizja pewnej istotnej instytucji, w której Polska jest członkiem, to powinna być jakaś spójna”.Nowa Fala i nowe rozdanie na lewicyW końcowej części rozmowy Senyszyn przechodzi do swojego projektu politycznego – partii Nowa Fala, której dokumenty zostały już złożone do sądu. Jak poinformowała, dokumenty złożyła pod koniec sierpnia, a teraz czeka na rejestrację przez sąd.Zapytana, czy będzie „walczyć z Czarzastym” i konkurować z innymi formacjami lewicy, odpowiada, że kluczowe są cele programowe: walka z biedą i nierównościami, prawa kobiet i mniejszości oraz powstrzymanie powrotu PiS do władzy.Przede wszystkim będę nawoływać do głosowania na moją partię, jako partię demokratyczną, która zapewni zarówno obywatelom Rzeczypospolitej i obywatelkom walkę z biedą, dlatego, że ciągle w Polsce mamy dwa miliony osób, które żyją w ubóstwie, w tym 400 tysięcy dzieci, które żyją w skrajnej nędzy i to jest, uważam, dla lewicowej partii największe wyzwanie, ale także dla obecnej koalicji– oceniła.

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
Marcin Ociepa wyklucza koalicję PiS z Braunem

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Nov 27, 2025 24:15


"Jeśli chodzi o nasze bezpieczeństwo Braun z całą pewnością błądzi i sufluje nam narrację rosyjską, z czym się fundamentalnie nie zgadzam. To prawica spod znaku Prawa i Sprawiedliwości i stowarzyszenia Od Nowa jest formułą realizacji polityki patriotycznej, czyli takiej, która będzie budować państwo silne i bezpieczne" - powiedział poseł PiS Marcin Ociepa w Popołudniowej rozmowie w RMF FM. Podkreślił, że jest zwolennikiem współpracy z Konfederacją. "Nie wyobrażam sobie koalicji z Grzegorzem Braunem, który igra z ogniem, romansując z prorosyjską myślą w naszym kraju" - dodał prezes stowarzyszenia Od Nowa.

Radio Wnet
Jacek Wilk: Konfederacja Korony Polskiej może decydować o kształcie przyszłego rządu

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 27, 2025 4:08


Konfederacja jako „języczek u wagi”?Jacek Wilk w Popołudniu Radia Wnet przyznaje, że układ sił pokazany w najnowszych sondażach otwiera przed Konfederacją Korony Polskiej realny wpływ na skład przyszłego rządu. Według posła, jeśli obecne trendy się utrzymają, to posłowie Korony mogą stać się kluczowi w powyborczych negocjacjach.Jeśli te tendencje się utrzymają, a trendy w sumie trzeba przede wszystkim śledzić, to faktycznie posłowie Konfederacji Korony Polskiej, którzy mam nadzieję będą w sile koła, czyli będzie ich przynajmniej piętnastu, a wygląda na to, że może być ich więcej, będą tak naprawdę decydować, kto może tworzyć rząd. No i bardzo różne konfiguracje wchodzą w grę– wskazuje były poseł. Podkreśla jednocześnie, że żadnych decyzji jeszcze nie ma, a przed ugrupowaniem „dużo rozmów i analiz”.Napięcia na prawicy. „Może być ciężko wyjść z tego z twarzą”W rozmowie pojawia się wątek ostrej wymiany zdań między Sławomirem Mentzenem a Jarosławem Kaczyńskim. Według Wilka te personalne konflikty mogą utrudnić ewentualną współpracę po wyborach.Prezes Kaczyński jest bardzo pamiętliwy. Z tego, co wiem, Sławomir Mentzen też– mówi Wilk.Jego zdaniem część wypowiedzi „poszła za daleko”, co może realnie utrudnić budowanie większości.W polityce nie powinno się mówić rzeczy, które potem uniemożliwiają jakiekolwiek porozumienie– zaznacza poseł.https://wnet.fm/2025/11/27/unijna-ankieta-dla-osmiolatkow-czarnik-to-element-genderowej-indoktrynacji-w-polskich-szkolach/Wilk odnosi się również do ostrego języka w polityce, zwłaszcza do publicznych wypowiedzi Donalda Tuska i Radosława Sikorskiego wobec Donalda Trumpa. Jego zdaniem takie działania mogą już dziś obniżać pozycję Polski w relacjach międzynarodowych.Widzimy, że Polska nie jest przy różnych stołach i możemy się domyślać, że między innymi z takich powodów– mówi.Dodaje, że ostre spory są naturalne, ale powinny dotyczyć argumentów, a nie ludzi.Możemy ostro dyskutować ad rem, ale jeśli kogoś obrażamy jako człowieka, to nie prowadzi do niczego dobrego. Wyborcy to widzą– podkreśla.

Radio Wnet
Unijna ankieta dla ośmiolatków. Czarnik: To element genderowej indoktrynacji w polskich szkołach

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 27, 2025 10:29


Magdalena Czarnik ze Stowarzyszenia Rodzice Chronią Dzieci alarmuje, że wyrok TSUE w sprawie małżeństw jednopłciowych to kolejny etap szerszego procesu, który – jej zdaniem – ma bezpośrednie przełożenie na polską szkołę. Jak podkreśla, Bruksela nie ogranicza się do politycznych deklaracji, lecz przesyła już do Polski konkretne narzędzia, które mają trafić do uczniów.Najświeższym przykładem jest unijna ankieta skierowana do dzieci w wieku od 8 do 17 lat, o której – jak mówi – powiadomione zostało polskie Ministerstwo Rodziny. W ankiecie, obok imienia i nazwiska, pojawia się pytanie o płeć z czterema możliwościami odpowiedzi.Nasze dzieci dostają informację, że mogą wybrać płeć męską, żeńską, mogą odmówić odpowiedzi, ale mogą też wybrać jakąś inną. To jest pierwszy krok do rozmywania podstawowych pojęć– wskazuje.Jej zdaniem nie chodzi jedynie o „dziwne pytania”, lecz o konsekwentny projekt ideologiczny, który łączy się z innymi procesami — jak obowiązkowa od przyszłego roku „edukacja zdrowotna”.Ta indoktrynacja idzie wielką falą. W różnych elementach jest wciskana do systemu pod przykrywką inkluzji. A tak naprawdę chodzi o zaburzenie tożsamości dzieci, żeby nie były potem w stanie założyć rodziny i tworzyć struktury suwerennego państwa– dodaje.Czarnik ostrzega również przed źródłami finansowania organizacji, które – jej zdaniem – stoją za wprowadzaniem tych zmian. Wskazuje na rolę ILGA Europe, parasolowej organizacji LGBT.Budżet ILGI jest finansowany do 70% przez Komisję Europejską. To nie są oddolne inicjatywy biednych, uciskanych homoseksualistów. To jest wielka agenda finansowana przez elity władzy tego świata– wskazuje. Jej zdaniem wspieranie takich działań w czasach kryzysu demograficznego ma charakter „depopulacyjny”.Można nazywać żabę orłem, ale żaba orłem nie będzie. Dwóch panów może żyć jak chce, mają różne możliwości prawne, ale nie są małżeństwem – bo małżeństwo jest fundamentem społeczeństwa właśnie ze względu na dzietność– podkreśla.W rozmowie pojawia się także wątek bezpieczeństwa państwa. Zdaniem Czarnik działania Unii Europejskiej nakładają się na wewnętrzne słabości polskiego systemu edukacji i administracji.Tworzy się nowych rzeczników praw dziecka, a jednocześnie niszczy się autorytet nauczyciela. To stała tendencja w tym nurcie – proszę to obserwować– zaznacza.Podkreśla, że środowiska rodziców zamierzają alarmować opinię publiczną i domagać się debaty, w którą – jak zapowiadała prowadząca – miałaby zostać włączona również strona rządowa oraz przedstawiciele organizacji LGBT.

Radio Wnet
Morawiecki zniknął z prac programowych PiS? „Dziennikarska twórczość”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 26, 2025 15:17


Czy Mateusz Morawiecki obraził się na PiS i wycofał z prac programowych? Radosław Fogiel w Radiu Wnet odpiera te spekulacje i tłumaczy, jak naprawdę wygląda rola byłego premiera.Morawiecki „obrażony” na PiS?Medialne doniesienia o tym, że Mateusz Morawiecki miał „obrazić się” na Prawo i Sprawiedliwość i zostać odsunięty od prac programowych, Radosław Fogiel określa jako przesadzone, były premier pozostaje bardzo aktywny.Premier Morawiecki zbyt poważnie traktuje swoją pracę, naszą pracę. Widać jego niegasnącą aktywność. Stara się przekonywać, docierać często poza tak zwaną bańkę– mówi.Polityk PiS przyznaje, że nie zna szczegółów dotyczących jednego z paneli programowych, o którym pisały media, ale sugeruje, że część przekazów jest nadinterpretacją.Czy miał być w tym panelu, czy nie – nie wiem. To może być trochę dziennikarska twórczość– stwierdza.Rada Programowa PiSFogiel odnosi się też wprost do informacji o „nowym składzie” Rady Programowej PiS. Podkreśla, że podstawowy organ programowy partii nie został przebudowany.Rada Programowa została powołana już dłuższy czas temu przez Radę Polityczną Prawa i Sprawiedliwości i na jej czele niezmiennie stoi premier, profesor Piotr Gliński– przypomina.Wyjaśnia, że wokół niej mogą powstawać mniejsze ciała robocze.Oczywiście mogą w ramach czy obok niej działać różne powołane zespoły ad hoc i z tym mamy teraz do czynienia. Rada Programowa jest stabilna i jest takim parasolem nad pracami programowymi– zaznacza.Program PiSRadosław Fogiel przekonuje, że to właśnie rozpoczęcie poważnych prac programowych prowokuje kolejne spekulacje o sporach wewnątrz partii.To, że Prawo i Sprawiedliwość poważnie wzięło się za pracę nad programem, jest wielu nie w smak. Będziemy oglądać tego typu wrzutki jeszcze długo– ocenia.Podkreśla też, jak PiS chce komunikować swoje propozycje przed kolejnymi wyborami.My podchodzimy do wyborów i do wyborców poważnie. Przyjdziemy z poważną propozycją – to jest nasz program, nasz kontrakt, który chcemy z wami podpisać i później realizować– mówi.Fogiel zwraca uwagę, że Mateusz Morawiecki nadal pozostaje jedną z kluczowych twarzy partii, także w badaniach opinii publicznej.Warto odnotować jego bardzo wysokie miejsce w ostatnim sondażu zaufania– dodaje.

Radio Wnet
„Yad Vashem przekroczył Rubikon”. Prof. Chwalba o fałszowaniu historii i niemiecko-izraelskiej narracji

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 26, 2025 16:29


W audycji "Żebyś wiedział" Radia Wnet odbyła się obszerna i mocna rozmowa z prof. Andrzejem Chwalbą, historykiem specjalizującym się w dziejach Polski i Europy Środkowej. Pretekstem do zaproszenia profesora był głośny wpis Instytutu Yad Vashem, w którym przy fotografii opasek z Gwiazdą Dawida pojawiło się sformułowanie „żydowskie opaski z Polski”. Sformułowanie to — w opinii wielu obserwatorów, w tym byłego ambasadora RP Marka Magierowskiego — zacierało odpowiedzialność sprawców i sugerowało nieprawdziwe związki między Polską a systemem represji wprowadzonym przez III Rzeszę.Program rozpoczął się od przytoczenia wypowiedzi Marka Magierowskiego z anteny TOK FM: „Nigdy, ale to absolutnie nigdy nie słyszałem żadnego polityka izraelskiego, historyka, eksperta, który publicznie wypowiedział się pozytywnie o Polsce. (…) Ten wpis w takiej formie został opublikowany intencjonalnie.”Profesor Chwalba nie krył, że podziela diagnozę byłego ambasadora. „No trudno się nie zgodzić z panem ambasadorem Markiem Magierowskim. (…) Zna relacje polsko-izraelskie, zna środowiska żydowskie jak przysłowiową własną kieszeń” – mówił na początku rozmowy.Zdaniem historyka wpis Yad Vashem nie był zwykłą wpadką komunikacyjną, lecz świadomym zabiegiem retorycznym. Jak podkreślił: „Napisano coś, co nigdy nie miało miejsca, co jest kłamstwem. To nie kwestia doprecyzowania, tylko posługiwania się fałszywą informacją, która gdzieś już tam biegnie po łączach światowych.”Prowadząca zwróciła uwagę, że w tekście Yad Vashem słowo „niemieckie” pojawia się tylko raz i to dopiero w drugim akapicie, natomiast dalej w opisie mówi się już wyłącznie o „Generalnym Gubernatorstwie”, bez wyjaśnienia, czym ta struktura była i kto ją tworzył.Profesor skomentował: „Nie sądzę, żeby ktokolwiek na świecie wiedział, czym było Generalne Gubernatorstwo. (…) Ta niewiedza powoduje, że tego rodzaju wpis jest bardzo groźny.”W dalszej części rozmowy prof. Chwalba pokazywał szerszy kontekst: skąd bierze się zderzenie polskiej i izraelskiej pamięci. Podkreślał, że obie narracje funkcjonują obok siebie, niemal bez styku. „Te pamięci są równoległe, one się nie przenikają. Każdy widzi to, co chciałby zobaczyć.”W jego ocenie środowiska żydowskie koncentrują się na swojej traumie, często pomijając skalę polskich ofiar. „Najczęściej Żydzi nie wiedzą, że w Auschwitz byli mordowani Polacy, że ponad sto tysięcy Polaków zostało zamordowanych.” Jednocześnie — zauważył profesor — część izraelskich publicystów formułuje ogromne, niepodparte dowodami liczby, mówiąc o „morzu krzywd wyrządzonych Żydom przez Polaków”.Profesor wskazał też głębsze, polityczne tło tego typu narracji. Jego zdaniem część izraelskiego dyskursu o II wojnie światowej jest zbieżna z niemiecką polityką historyczną. „Polityka historyczna niemiecka wybiela zbrodnie niemieckie i podkreśla współodpowiedzialność narodów podbitych. (…) Ta polityka niemiecka jest spójna z polityką historyczną Izraela.”W jego ocenie nie jest przypadkiem, że Yad Vashem — instytucja państwowa — formułuje narracje zgodne z tym, co Niemcy od lat starają się utrwalać na arenie międzynarodowej: rozmywanie odpowiedzialności III Rzeszy i eksponowanie rzekomej współwiny innych narodów.Profesor podkreślił również, że Polska nie prowadzi silnej i konsekwentnej polityki historycznej. „My reagujemy od przypadku do przypadku. Nie mamy strategii, jak Niemcy, którzy powiedzieli po wojnie: przegraliśmy wojnę, ale musimy wygrać pamięć o niej.”Zapytany, czy Polacy muszą pogodzić się z tym, że co pewien czas pojawiają się na świecie sformułowania w rodzaju „polskie obozy śmierci”, odpowiedział, że jedynym remedium jest stała aktywność państwa i środowisk naukowych, bo bez tego „narracje będą dryfować w kierunku korzystnym dla innych”.W końcowej części rozmowy profesor przedstawił, jak jego zdaniem powinien wyglądać rzetelny wpis Yad Vashem: „Powinien brzmieć, że Polska była okupowana przez dwa państwa — Związek Sowiecki i Niemcy — a wszystkie działania były polityką państwa totalitarnego, które kontrolowało wszystko. Rząd Generalnego Gubernatorstwa był rządem niemieckim.”Na zakończenie prowadząca przypomniała, że w spornym wpisie Instytutu sześć razy pojawia się słowo „Polska”, a tylko raz słowo „Niemcy”, a także, że podpisy pod zdjęciami opasek wskazują je jako „opaski z Polski”.Wpis nie został dotąd skorygowany, mimo interwencji polskiego MSZ.

Radio Wnet
Czarzasty zatrzymałby zaprzysiężenie Nawrockiego? Poseł Polski 2050 krytykuje nowego marszałka

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 25, 2025 30:26


„Wątpliwości co do obiektywizmu Czarzastego”Poseł Sławomir Ćwik z Polski 2050 od początku sygnalizował, że nie zagłosuje za powierzeniem Włodzimierzowi Czarzastemu funkcji marszałka Sejmu. W Odysei Wyborczej Radia Wnet polityk podkreślił, że jego decyzja wynikała z oceny wcześniejszych działań lidera Lewicy.Postępowanie marszałka Czarzastego pokazywało, że dla niego liczy się interes jego formacji, Lewicy, i że mam wątpliwości, czy będzie obiektywnym marszałkiem reprezentującym wszystkich posłów– powiedział. Jak dodał, ostatecznie wstrzymał się od głosu, co „daje ten sam efekt, co głos przeciw”.Najwięcej emocji wywołało jednak orędzie Włodzimierza Czarzastego, w którym zadeklarował wprowadzenie „weta marszałkowskiego” wobec projektów uznawanych przez niego za populistyczne. Ćwik ocenia ten pomysł jednoznacznie krytycznie.Marszałkowskie weto nie istnieje w żadnym akcie prawnym. Z tego, co wiem, marszałek Czarzasty bardzo szybko wycofał się z tego pomysłu. I mam nadzieję, że stosował go nie będzie– mówi.Podkreśla, że jednym z największych osiągnięć poprzedniego marszałka, Szymona Hołowni, było zlikwidowanie „zamrażarki sejmowej” i równe traktowanie wszystkich projektów ustaw – rządowych, opozycyjnych, obywatelskich i prezydenckich.https://wnet.fm/2025/11/04/sledczy-marszalek-sejmu-mial-obowiazek-stawic-sie-na-wezwanie-prokuratora/Zaprzysiężenie Nawrockiego. „Hołownia wykazał się odpornością”Kolejny wątek rozmowy dotyczył potencjalnego wpływu marszałka Czarzastego na proces zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego. Ćwik przyznał, że nie otrzymał odpowiedzi na swoje publiczne pytanie, czy Czarzasty – gdyby pełnił funkcję marszałka latem – doprowadziłby do zwołania Zgromadzenia Narodowego, tak, jak to zrobił marszałek Hołownia. Nawiązał też do fali spekulacji prawnych i politycznych towarzyszących zmianie prezydenta.Hołownia wykazał się ogromną odpornością i postawą godną męża stanu, doprowadzając do zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego– ocenił odnosząc się do słów Hołowni o tym, że był nakłaniany, by nie zwoływać Zgromadzenia Narodowego w celu zaprzysiężenia prezydenta.Poseł przypomniał, że w czerwcu i lipcu część prawników oraz polityków sugerowała możliwość niezwołania Zgromadzenia Narodowego, przerwania go, przeliczenia głosów czy nawet przejęcia obowiązków głowy państwa przez marszałka Sejmu.Odbierałem te słowa jako naciski na marszałka. Gdyby ktoś nieodpowiedzialnie próbował zatrzymać zaprzysiężenie, mogłoby dojść do zamieszek. Emocje były ogromne– mówi Ćwik.Pytany o to, czy naciski miały charakter polityczny, Ćwik odciął się od narracji o „zamachu stanu”.Nie widzę tutaj udziału premiera. Widziałem natomiast wypowiedzi prawników, polityków, wpisy na X. Niektóre mogły być inspirowane przez boty, ale część ludzi naprawdę w to wierzyła– zaznaczył.

Radio Wnet
Europa kontra „28 punktów” Trumpa. Kijów lepiej ocenia plan pokojowy UE

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 25, 2025 19:05


Europejski plan pokojowy dla Ukrainy coraz wyraźniej odcina się od tzw. 28 punktów kojarzonych z Donaldem Trumpem. Korespondent Radia Wnet na Ukrainie Paweł Bobołowicz podkreśla, że dokument przygotowany przez Unię Europejską i Wielką Brytanię wygląda jak propozycja realnego porozumienia – w przeciwieństwie do wcześniejszego projektu, który w Kijowie i w Waszyngtonie często opisywany jest jako zbiór żądań Kremla.Punkty zaproponowane, czy te, które zostały ustalone przez Unię Europejską, ale też Wielką Brytanię, to są punkty, które rzeczywiście bardziej jednak przypominają porozumienie pokojowe, a nie akt kapitulacji Ukrainy– mówi Bobołowicz.Najważniejsze różnice? Europejski plan nie nakłada ograniczeń na państwa UE, w tym Polskę, i nie zakazuje Ukrainie wejścia do NATO czy Unii.W tych punktach Unii Europejskiej nie ma żadnego punktu, który dotyczyłby państw Unii Europejskiej (…) I nie ma też tej perspektywy politycznej zakazywania Ukrainie wstępowania czy do Unii Europejskiej, czy do NATO– zaznacza korespondent. Podkreśla też, że w przeciwieństwie do „28 punktów” nie ma mowy o trwałej, prawnej rezygnacji z ukraińskich terytoriów.W Kijowie plan europejski jest znacznie lepiej oceniany przez komentatorów, choć oficjalna dyplomacja waży słowa.Wszyscy podkreślają, że doceniają starania pokojowe Donalda Trumpa, ale jednocześnie widać po prostu olbrzymią różnicę pomiędzy jednym i drugim planem– relacjonuje Bobołowicz. Jednocześnie dodaje, że wielu republikańskich senatorów uważa projekt Trumpa „jako zbiór żądań Federacji Rosyjskiej”.Problemem pozostaje jednak nie tylko różnica między Waszyngtonem a Brukselą, ale przede wszystkim brak woli po stronie agresora.Doświadczenia tej nocy, wcześniejsze doświadczenia i to, co dzieje się na froncie, poddaje wątpliwość, czy Federacja Rosyjska jest w ogóle zainteresowana jakimkolwiek działaniem pokojowym– ostrzega Bobołowicz. Zwraca uwagę, że z Moskwy płyną sygnały, iż europejski plan (i jego modyfikacje) są „nie do przyjęcia”, a narzucony termin 27 listopada jako data podpisania porozumienia wygląda dziś nierealnie.Dmytro Antoniuk również nie widzi przestrzeni do szybkiego kompromisu między Zachodem a Kijowem.Z jednej strony Ukraina nie może przyjąć tego, co narzucają nam Amerykanie, a z drugiej strony Amerykanie chyba nie chcą przyjąć tego planu europejskiego. Czyli na razie nie widzę, że jest jakiś konsensus– podsumowuje.

Radio Wnet
Bronisław Wildstein o „Acta 3”: Chodzi o trzymanie obywateli za pysk

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 24, 2025 15:45


Rozmowę w Poranku Radia Wnet zdominował temat najnowszych propozycji „zawieszenia broni”, jakie – według medialnych przecieków – krążą między Waszyngtonem, Kijowem i Moskwą.Bronisław Wildstein od razu ostudził ton dyskusji, wskazując, że tak prezentowane „plany pokojowe” nie mają nic wspólnego z realnym zakończeniem wojny. W jego ocenie wpisują się one w stały schemat rosyjskiej polityki: zamiast kompromisu – żądanie ustępstw, zamiast pokoju – presja na kapitulację Ukrainy i Zachodu.Żadne porozumienie nie wchodzi w grę, dopóki Rosja nie przegra. A jeśli nie przegrała, to domaga się kapitulacji. Wszystkie propozycje wobec Ukrainy to de facto żądanie kapitulacji Ukrainy i Zachodu– komentował.W opinii publicysty, zaakceptowanie takich warunków doprowadziłoby jedynie do chwilowego uspokojenia frontu, ale dałoby Rosji czas na przegrupowanie sił i ponowny atak z korzystniejszych pozycji. Podkreślił też ryzyko destabilizacji wewnętrznej Ukrainy.Gdyby Ukraina zgodziła się na te propozycje, to najprawdopodobniej doprowadziłoby to do napięć, które mogłyby ją rozłożyć od środka – tak jak stało się to z Gruzją– wskazał.Wildstein zauważył jednak pewien pozytywny element – europejskie reakcje, które jego zdaniem są „tym razem bardziej trzeźwe”. Dodał też, że postawa Donalda Tuska w tej jednej, konkretnej sprawie jest właściwa, co podkreślił jako sytuację wyjątkową.Znacznie gorzej ocenił zachowanie prezydenta USA.To, że Donald Trump usiłuje zachowywać się wobec Rosji jak biznesmen, źle rokuje. Rosja prowadzi tę wojnę nie dla zysków, ale z imperialnego impulsu– zaznaczył. Według Wildsteina takie sygnały otwierają Putinowi drogę do dalszych żądań, bo pokazują gotowość Ameryki do kompromisów, których Kreml oczekuje.Cenzura w sieci?Drugim tematem rozmowy była przyjęta w Sejmie ustawa o usługach cyfrowych (DSA), określana przez krytyków jako polska wersja Acta 3. Wildstein nazwał ją wprost wprowadzeniem cenzury.To jest wprowadzanie cenzury. Jednoznaczne wprowadzanie cenzury. Cała tak zwana walka z mową nienawiści to jest cenzura. To jest cenzura w taki perwersyjny sposób, bo obowiązek cenzorski nakłada się na platformy. Jeśli nie będą cenzurować – mogą zostać zrujnowane karami– komentował.Publicysta zwrócił uwagę, że to model „totalitarny”, bo zmusza prywatne podmioty, by kontrolowały nie siebie, lecz użytkowników. Podkreślił, że historia pokazuje, iż każda cenzura uzasadnia się „szczytnymi celami”, a nigdy realnym zamiarem ograniczenia wolności.Mocno akcentował sprzeczność między europejskimi deklaracjami wolności a praktyką.Unia Europejska, która wolność ma na sztandarach, wprowadza oficjalną cenzurę. Zawsze mówi się, że bronimy wartości. Nigdy nie mówi się, że chodzi o trzymanie obywateli za pysk– dodał.Po co Polska to robi?Wildstein zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt: możliwy konflikt ze Stanami Zjednoczonymi. Donald Trump ostrzegł wcześniej, że jeśli Europa wprowadzi przepisy w duchu Digital Services Act, USA odpowiedzą ostrymi retorsjami. Jego zdaniem Bruksela już zaczęła się z tego wycofywać – a Polska robi odwrotnie.Pytanie: po co Polska się z tym wyrywa? Chce się przedstawić jako najlepszy uczeń Brukseli, żeby przełożyło się to na karierę Tuska w Unii? Bo dla Polski to absurd i skandal– stwierdził.Wildstein sugerował, że projekt i tak może nie wejść realnie w życie – m.in. ze względu na spodziewaną reakcję USA oraz ewentualne weto prezydenta.

Radio Wnet
Cięcia w kolejowym CPK. „Te linie miały służyć także wojsku”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 24, 2025 17:08


Rozmowa w Poranku Radia Wnet z Szymonem Huptysiem rozpoczęła się od pytania o realne możliwości finansowania CPK – projektu, który po zmianie władzy ugrzązł w niepewności, a którego koszty narastają z każdym miesiącem zwłoki. Huptyś od razu zaznaczył, że problemem nie jest wartość działek wokół lotniska Chopina ani potencjał samego projektu, lecz brak konsekwencji i rezygnacja z zewnętrznego kapitału, który od początku powinien być fundamentem budowy CPK. Podkreślił, że dopiero dziś, z opóźnieniem, decydenci zaczynają rozumieć skalę inwestycji i fakt, że państwowe porty lotnicze nie będą w stanie jej udźwignąć samodzielnie.Inwestycja w Centralny Port Komunikacyjny – lotnisko i cała sieć kolejowa – jest bardzo kosztochłonna, ale rynkowo uzasadniona. Błędem było zrezygnowanie z wkładu finansowego, jaki oferowało francusko-australijskie konsorcjum. To była krótkowzroczna decyzja, która będzie miała daleko idące konsekwencje– powiedział.Jego zdaniem rezygnacja z kapitału zagranicznego została uzasadniona narracją o „repolonizacji”, choć inwestor i tak miał mieć jedynie pakiet mniejszościowy. Dziś – jak podkreśla – rząd sam dochodzi do wniosku, że bez zagranicznych środków się nie da.Co dalej z lotniskiem Chopina? Ogromna szansa, której nie wolno zmarnowaćHuptyś stonował emocje wokół sprzedaży lotniska, ale zaznaczył, że przestrzeń po jego zamknięciu będzie unikalna.To tak wielka przestrzeń, że jest ogromna szansa, aby stworzyć coś nowego, wartościowego, coś co na długie lata będzie służyć mieszkańcom– stwierdził.Stowarzyszenie TAK dla CPK nie narzuca jednego scenariusza, ale podkreśla, że Warszawa nigdy nie miała potencjału urbanistycznego porównywalnego z taką „uwolnioną” działką.75 proc. cięć w programie kolejowym: cios w bezpieczeństwo i spójność krajuKolejna część rozmowy dotyczyła decyzji obecnego rządu o ograniczeniu programu kolejowego CPK o 75 proc. To zamroziło projekty, które były kluczowe nie tylko dla rozwoju, lecz także dla bezpieczeństwa.https://wnet.fm/2025/11/20/dr-orzel-cpk-tuska-pod-niemieckie-interesy-amerykanie-pytaja-gdzie-tory-na-wschod/Program kolejowy został wycięty o 75 proc. Te inwestycje zostały zamrożone. Przykładem jest linia kolejowa nr 29 – Ostrołęka–Łomża–Giżycko – biegnąca w pobliżu poligonów w Orzyszu. To typowa linia dofrontowa, która mogłaby mieć kluczowe znaczenie dla przerzutu wojsk– wskazał.Huptyś podkreślił, że ta inwestycja miała znaczenie nie tylko dla mieszkańców regionów od lat pozbawionych sensownej komunikacji. W jego ocenie linia 29 była jednym z tych projektów, które równocześnie likwidują „białe plamy” na mapie transportowej i wzmacniają wschodnią flankę NATO, tworząc realne zaplecze logistyczne na wypadek kryzysu militarnego.Czy termin 2032 jest realny?Choć oficjalna data oddania lotniska to 2032 rok, Huptyś przyznał, że ma co do tego poważne wątpliwości. Jednocześnie zaznaczył, że stowarzyszenie nie komentuje kwestii geopolitycznych związanych z negocjacjami USA–Ukraina–Rosja. Skupił się na jednej zasadzie: Polska musi być dobrze skomunikowana, bo to wzmacnia pozycję całego państwa.Huptyś odniósł się także do długofalowych planów rozwoju obszaru wokół CPK.Rok 2044 jest tak odległy jak 2006. A od 2006 roku budowa dróg krajowych była realizowana konsekwentnie – mimo zmian rządów. Jeśli nie będzie wywracania projektów co kadencję, można osiągnąć spektakularne wyniki– komentował.Porównał to z historią programów drogowych: rządy PO rozwijały kierunek wschód–zachód, rządy PiS północ–południe – i oba kierunki finalnie złożyły się na jedną spójną sieć. 

Radio Wnet
Skandaliczny wpis Jad Waszem. „Oczekuję protestu prawnego mojego rządu”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 24, 2025 15:15


Burza wokół wpisu Jad WaszemInstytut Yad Vashem opublikował w mediach społecznościowych wpis kłamliwie przypisujący Polsce wprowadzenie nakazu noszenia przez Żydów opasek z Gwiazdą Dawida w czasie wojny.Nakaz noszenia opasek z gwiazdą Dawida został wprowadzony 23 listopada 1939 roku przez Hansa Franka – niemieckiego gubernatora okupacyjnego Generalnego Gubernatorstwa. Była to decyzja władz niemieckich, a nie polskich, ponieważ po napaści Niemiec i ZSRR państwo polskie przestało realnie funkcjonować.https://wnet.fm/2025/11/24/szokujaca-arogancja-jad-waszem-instytut-nie-jest-w-stanie-przeprosic-za-antypolska-manipulacje/Aleksandra Fedorska, dziennikarka i publicystka Radia Debata, nie kryje emocji. Podkreśla, że wypowiedź instytutu, który ma być światowym autorytetem badań nad Zagładą, nie jest dla niej tylko błędem, ale osobistą zniewagą.Czuję się bardzo urażona. Jak jest to w ogóle możliwe, że instytucja zajmująca się Holokaustem może napisać coś takiego? To jest amoralne– mówi.Fedorska zaznacza, że mówi także jako osoba, której nazwisko widnieje w Jad Waszem na liście Sprawiedliwych wśród Narodów Świata.Wielu Polaków ryzykowało absolutnie wszystkim. A tu jesteśmy przedstawiani w takim świetle. To jest karczemny błąd– stwierdziła.Publicystka krytycznie ocenia pierwszą reakcję polskiej dyplomacji.Jedno zdanie na Twitterze jest za delikatne. Nie wyraża naszego oburzenia i rozczarowania. To przekroczenie granicy– podkreśla.Przypomina, że nie jest to pierwszy raz, gdy Polska musi bronić się przed niezgodnymi z prawdą sugestiami. Wcześniej na świecie utrwaliły się m.in. określenia „polskie obozy zagłady” – mimo że były to niemieckie obozy śmierci.IPN również zareagował, wskazując wprost, że wpis Jad Waszem pomija elementarną wiedzę o niemieckiej okupacji i roli Generalnego Gubernatorstwa. Fedorska idzie jednak dalej – jej zdaniem sprawa powinna mieć także wymiar formalny.Oczekuję protestu prawnego mojego rządu. W tym kontekście jesteśmy przedstawiani w sposób skandaliczny– mówi.Czy to przypadek, czy zmiana polityki?W rozmowie pojawia się także pytanie o intencje instytutu. Fedorska nie wierzy, że mógł to być zwykły brak wiedzy.To nie jest efekt ignorancji. Jeśli pojawiło się na świecie przyzwolenie, aby nas w takim świetle przedstawiać, to jest to tragiczne– oceniła.

Radio Wnet
Amerykański politolog: Kwestia reparacji Polski od Niemiec jest otwarta

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 21, 2025 20:41


Prof. Andrew Michta uważa, że absurdem jest twierdzenie, że Polska zrzekła się prawa reparacji wojennych od Niemiec. Podkreśla, że nieuchronnie czeka nas dyskusja, kto był katem, a kto ofiarą w II WŚ.

Radio Wnet
Nowa strefa wpływów w Europie. „USA wyznaczają linię podziału na Bugu”

Radio Wnet

Play Episode Listen Later Nov 21, 2025 23:13


Amerykańskie centrum rakietowe i plan, który może zmienić EuropęW relacji dla Radia Wnet Tomasz Grzywaczewski połączył dwa kluczowe dla bezpieczeństwa świata wątki: rozwój amerykańskich wojsk kosmicznych w Huntsville oraz konsekwencje projektu planu pokojowego dla Ukrainy, który – jego zdaniem – może zdefiniować nowe granice wpływów w Europie.Grzywaczewski właśnie wrócił z Huntsville w stanie Alabama – miasta, które określił jako „serce amerykańskich sił kosmicznych i wojsk rakietowych”. Przypominał, że to tam działa baza Redstone Arsenal, gdzie po II wojnie światowej pracował Wernher von Braun.To miejsce, gdzie można wyjść do baru i przy kontuarze spotkać oficera pracującego nad systemami rakietowymi czy obroną przeciwrakietową. A na każde pytanie odpowiada: "Wiem, ale więcej nie mogę powiedzieć”– opisuje.Wskazał również na decyzję administracji Donalda Trumpa, która przewiduje ulokowanie w Huntsville dowództwa amerykańskich sił kosmicznych. Jego zdaniem ośrodek ten „bywa pomijany w europejskich analizach”, mimo że odgrywa fundamentalną rolę w amerykańskim potencjale strategicznym.„Granica wpływów Zachodu kończy się na Bugu” – o projekcie planu pokojowego USADruga część rozmowy dotyczyła 28-punktowego planu pokojowego, który Stany Zjednoczone miały przekazać Ukrainie i Rosji.Amerykanie de facto proponują rozrysowanie nowej strefy wpływów w Europie– ocenił.Podkreślił, że według logiki projektu Zachód uznaje, iż jego granica wpływów przebiega nie na Dnieprze, lecz na Bugu, co oznacza jasne oddzielenie państw NATO od Ukrainy, która miałaby stać się państwem buforowym – niepodległym, ale stale pod presją Rosji.Choć pojawiają się porównania do Jałty, Grzywaczewski uważa je za przesadzone.Ukraina nie traci swojej suwerenności. Staje się państwem buforowym, a ten pokój nie jest rozwiązaniem na 100 lat, tylko okresem międzywojennym, antebellum, które czeka na przyszłe rozstrzygnięcie– dodał.Jego zdaniem Zachód przegapił moment, w którym mógł doprowadzić do militarnego załamania Rosji – jesienią 2022 roku, gdy Ukraina prowadziła udaną kontrofensywę. Brak wystarczającego wsparcia USA i Europy nazwał „świadomie przespaną szansą”.W jego ocenie plan pokojowy jest niesprawiedliwy, wzmacnia poczucie bezkarności Rosji i czyni Ukrainę „szarą strefą”, ale może być w oczach USA jedynym realnym rozwiązaniem przy braku gotowości Zachodu do eskalacji. 

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
Rosja pójdzie na wojnę z NATO? Prof. Andrzej Nowak nie ma złudzeń

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Nov 20, 2025 25:43


"Myślę, że Rosja żadnej wielkiej wojny przeciwko NATO nie planuje. Jest na to za słaba. To, co robi Rosja, to próba przekonania zachodniej Europy, by porzuciła USA" – stwierdził w Popołudniowej rozmowie w RMF FM prof. Andrzej Nowak. Historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego w ten sposób ocenił zagrożenie potencjalnego konfliktu państw Sojuszu Północnoatlantyckiego, w tym także Polski, z reżimem Władimira Putina. Podkreślił natomiast, że "Polska powinna zadbać o bezpieczeństwo naszej infrastruktury".

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
Wiceszef MSWiA po akcie dywersji na kolei. "Zwiększamy ochronę infrastruktury krytycznej"

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Nov 18, 2025 24:52


"Po zdarzeniu na kolei podnieśliśmy działania służb, będzie większa ochrona obiektów infrastruktury krytycznej. Sprawcy zostawili sporo śladów na miejscu przestępstwa. Dzięki temu w ciągu kilkudziesięciu godzin od dokonania aktu dywersji udało się ustalić ich tożsamość. Ich droga z Rosji, Białorusi do Polski jest przedmiotem naszych szczegółowych badań" – powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM wiceszef MSWiA Czesław Mroczek o dywersantach, którzy po przeprowadzeniu zaplanowanej operacji na torach kolejowych w powiecie garwolińskim na Mazowszu opuścili Polskę przez przejście graniczne w Terespolu. Podkreślił, że "sprawcy zostawili po sobie sporo materiału dowodowego".

Poranna rozmowa w RMF FM
Pełczyńska-Nałęcz gorzko o prezydencie. "Karol ‘liberum veto' Nawrocki"

Poranna rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Nov 13, 2025 24:19


"Karol 'liberum veto' Nawrocki. Pan prezydent zaczyna niestety iść w tym kierunku. Za dużo wojen, negowania wszystkiego" – tak w Porannej rozmowie w RMF FM Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oceniła 100 dni prezydentury Karola Nawrockiego. Podkreśliła, że ustępujący marszałek Sejmu Szymon Hołownia "w krytycznym momencie zajął bardzo pryncypialne i stanowcze stanowisko" czym odniosła się do tego, czy lider Polski po wyborach prezydenckich "uratował" kraj od zamachu stanu.

Poranna rozmowa w RMF FM
Wipler gotowy na objęcie teki ministra. Wskazuje potencjalnego premiera

Poranna rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Oct 30, 2025 22:51


Poseł Konfederacji Przemysław Wipler w Porannej rozmowie w RMF FM nie krył, że jest gotowy na objęcie teki ministra. Podkreślił jednak, że nie interesuje go bycie ministrem kultury. "Jeśli nie chcemy mieć statusu przystawki, musimy walczyć o to, by zawrzeć rząd z tym, kto da Konfederacji stanowisko premiera" - mówił odważnie Wipler. Dodał, że Konfederacja nie może wejść w koalicję z partią, która nie da jej kontroli nad Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. "Reszta to kwestie programowe" - podkreślił. W fotelu premiera widziałby albo Sławomira Mentzena, albo Krzysztofa Bosaka. "Obaj są bardzo dobrymi kandydatami" - dodał.

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
Powstanie miasto wokół CPK? Prof. Marcin Piątkowski kreśli scenariusz

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Oct 27, 2025 23:43


"Projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego jest bardzo ważny. Polska powinna wykupić całą ziemię wokół CPK i zbudować tam piękne miasto" - ocenił w Popołudniowej rozmowie w RMF FM prof. Marcin Piątkowski, polski ekonomista pracujący w New Delhi. Podkreślił, że aby Polska stała się jednym z liderów gospodarczych Europy, należy inwestować w edukację, infrastrukturę i naukę.

Poranna rozmowa w RMF FM
Będą zwolnienia w PKP Cargo? Minister Klimczak zabrał głos

Poranna rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Oct 23, 2025 24:13


"PKP Cargo jest na dobrej linii do tego, by ustabilizować swoją sytuację. Mam nadzieję, że nie będzie zwolnień w przyszłym roku. Proszę się nie obawiać. Jestem raczej spokojny, jeśli chodzi o tę firmę" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM minister infrastruktury i poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Dariusz Klimczak, komentując kwestię aktualnej sytuacji w PKP Cargo. Podkreślił, że "PKP Cargo została porzucona przez poprzedników z 4 mld długiem".

Poranna rozmowa w RMF FM
Więzienie za złamanie zakazu prowadzenia pojazdów? Minister Żurek zapowiada zmiany

Poranna rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Oct 15, 2025 25:53


„Chciałbym zmienić prawo, bo się okazuje (…) że część takich wyroków może zapadać w trybie nakazowym, bez rozprawy. Jak zapada bez rozprawy, to ktoś nie sprawdza rejestru (Krajowego Rejestru Karnego) i wydaje wyrok” – stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, pytany o kierowców, którzy wsiadają do samochodu mimo wydanych zakazów prowadzenia pojazdów. Podkreślił, że prokuratorzy będą występować do sądu o wyrok ograniczenia wolności w razie zakazu.

Raport międzynarodowy
Przez donos stracił stypendium. Dostaje groźby. Jakub Wiech odsłania kulisy amerykańskiego skandalu #OnetAudio

Raport międzynarodowy

Play Episode Listen Later Oct 14, 2025 16:02


[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. Jakub Wiech, redaktor naczelny serwisu Energetyka24, miał wziąć udział w prestiżowym amerykańskim programie stypendialnym Departamentu Stanu USA. Jego udział został jednak niespodziewanie odwołany tuż przed rozpoczęciem programu, co wywołało falę pytań o kulisy tej decyzji. Zaskakujące cofnięcie zaproszenia Wiech przebywał już w Stanach Zjednoczonych, gdy otrzymał informację o cofnięciu zaproszenia. Jak sam przyznał, decyzja była zaskoczeniem zarówno dla niego, jak i dla amerykańskich organizatorów. Oficjalnie nie podano powodów, mimo jego wielokrotnych prób ich ustalenia. Polityczny donos? Nieoficjalnie Wiech ustalił, że decyzja mogła być efektem donosu ze strony jednej z frakcji polskiej prawicy. W szczególności wskazywano na wpis Pawła Rybickiego, związanego z mediami prorządowymi, który publicznie skrytykował Wiecha za jego poglądy na temat Donalda Trumpa. Rybicki miał oferować Amerykanom „screeny” z wypowiedzi Wiecha, co mogło wpłynąć na decyzję Departamentu Stanu. Zielony konserwatysta w ogniu krytyki Jakub Wiech określa siebie jako konserwatystę, ale jego poglądy na energetykę - w tym krytyka polskiego górnictwa i poparcie dla transformacji energetycznej - sprawiają, że bywa postrzegany jako „zielony prawicowiec”. To, jak sam twierdzi, uczyniło go celem w wewnętrznych wojnach frakcyjnych na polskiej prawicy. Pozwy i granice debaty Wiech odniósł się również do zarzutów, jakoby pozywał ludzi za poglądy. Wyjaśnił, że sprawy sądowe, które prowadził, dotyczyły gróźb, zniesławień i nękania - nie różnicy zdań. Podkreślił, że jego działania mają charakter dziennikarski i są reakcją na dezinformację, zwłaszcza w kwestiach klimatycznych.

Popołudniowa rozmowa w RMF FM
800 plus zostanie wycofane? Minister Domański powiedział to wprost

Popołudniowa rozmowa w RMF FM

Play Episode Listen Later Oct 8, 2025 23:48


Jeszcze w tym roku zostaną przeznaczone dodatkowe środki na Narodowy Fundusz Zdrowia - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Podkreślił, że to efekt konstruktywnego dialogu z ministrem zdrowia i szefostwem NFZ. "Pracujemy z panią minister oraz bankiem BGK nad specjalnym programem, który pomoże w oddłużaniu szpitali" - dodał.