POPULARITY
Categories
Specjalne wydanie "Raportu Międzynarodowego" z udziałem naszych subskrybentów. Okazja jest wyjątkowa, bo w środę swoją premierę miała książka dziennikarzy Onetu "Z widokiem na Polskę. Sąsiedzi, kciuk Stalina, czeski dług i KGB". To zbiór fascynujących reportaży o sąsiadach Polski. Jednym z jej autorów jest prowadzący "Raportu Międzynarodowego" Witold Jurasz, dlatego połączyliśmy siły w jednym wydarzeniu. Zapraszamy na "Raport Międzynarodowy z widokiem na Polskę".
W sprzedaży jest wciąż 33. numer „Polityki Narodowej”, którego tematem jest Idea Piastowska. Jednym z najważniejszych zagadnień poruszanych w numerze są Ziemie Zachodnie.
Czy zdarza Ci się nosić w sobie coś ciężkiego — jakieś napięcie, żal, poczucie winy — i nie bardzo wiedzieć, co z tym zrobić? Nie chodzi o wielkie dramaty. Czasem to po prostu zmęczenie sobą. Surowość, z jaką się oceniamy. Rzeczy, które powiedzieliśmy i których żałujemy. Albo te, których nie powiedzieliśmy.To wszystko gromadzi się w nas warstwa po warstwie. I choć na co dzień udaje nam się funkcjonować, gdzieś za mostkiem czujemy, że potrzebujemy emocjonalnego oczyszczenia. Przestrzeni, w której możemy po prostu puścić.Jednym z najprostszych i najpiękniejszych sposobów na takie oczyszczenie jest medytacja ho'oponopono — hawajska praktyka oparta na czterech słowach: Przepraszam. Wybacz mi. Dziękuję. Kocham Cię.Czytaj więcej
Łukasz Grzymisławski rozmawia z Piotrem Burasem, dyrektorem warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych. Jednym z najbardziej wyczekiwanych momentów podczas monachijskiej konferencji bezpieczeństwa było przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu Marco Rubio. Rok temu wysłany na konferencję przez Donalda Trumpa wiceprezydent J.D. Vance łajał Europę, że odeszła od swoich wartości. Czy tegoroczne przemówienie Marco Rubio, mimo bardziej pojednawczego tonu, znacząco różniło się treścią od tego co mówił Vance? Czy Europa jest w stanie być podmiotem w geopolitycznej grze między USA, Rosją a Chinami? Z czego wynika całkowite pominięcie przez Marco Rubio w jego przemówieniu tematu Ukrainy? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: listy@wyborcza.pl.
Jak dostać pracę w najbardziej prestiżowych, arabskich liniach lotniczych i dlaczego w końcu trzeba odejść. Jak zająć umysł między rejsami i gdzie wypłakać się podczas lotu. Jak odnaleźć się wśród 27 tysięcy współpracowników i czego się trzeba nauczyć, żeby trafić do tego grona. Oraz o tym jak ułożyć serwetkę przed pasażerem, jak nie dać się wrobić w targanie bagaży, jak radzić sobie z lotami do Indii, czym żyje Polka w Dubaju po godzinach i dlaczego tak ciężko zdjąć skrzydła. // Martyna Adamczak // stewardesa -------- Wesprzyj nas. Pomożesz tworzyć podcast i zmienisz świat: - abonament, czyli duża wdzięczność: www.patronite.pl/drugawersja - kawka w podziękowaniu za odcinek: www.buycoffee.to/drugawersja -------- My na www: www.drugawersja.pl My na Spotify: https://spoti.fi/3MWjX9v My na fejsie: www.facebook.com/drugawersja My na YT: https://www.youtube.com/@podcast_poznanski My na insta: www.instagram.com/druga.wersja My na tiktoku: https://www.tiktok.com/@drugawersja
Afera Jeffreya Epsteina to jeden z największych skandali obyczajowych i kryminalnych XXI wieku. Epstein – amerykański finansista i skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich – zmarł w 2019 roku w więzieniu, gdzie czekał na proces za handel ludźmi i przestępstwa na tle seksualnym.W ostatnich dniach Departament Sprawiedliwości USA opublikował ponad trzy miliony nowych stron akt na mocy Epstein Files Transparency Act, podpisanej przez Donalda Trumpa. Ujawnione materiały – obejmujące dokumenty, nagrania i zdjęcia z postępowań FBI oraz spraw Epsteina i Ghislaine Maxwell – nie anonimizują osób publicznych, ale mogą zawierać treści fałszywe lub niezweryfikowane, przekazane do śledczych przez osoby trzecie.Nowe informacje w sprawie afery komentował dziennikarz Adam Gniewecki. Zwrócił uwagę na przełomowy moment w sprawie: dostęp amerykańskich kongresmenów do pełnych, nieocenzurowanych akt.„Od poniedziałku kongresmeni amerykańscy otrzymali dostęp do nieobrobionych, niezamaskowanych czarnymi paskami dokumentów z afery Epsteina. Kilku z nich powiedziało, że teraz dopiero zacznie się lawina – że tam są rzeczy straszne i że poleci lawina głów wśród polityków amerykańskich, a także światowych.”Według publicysty opublikowane dotąd dokumenty nie przynoszą jeszcze przełomu, ale sam fakt ujawnienia pełnych materiałów może wywołać polityczne trzęsienie ziemi.Krąg nazwisk: elita polityczna i biznesowaW rozmowie padły nazwiska znane z pierwszych stron gazet – od polityków po celebrytów. Gniewecki podkreślał jednak, że pojawianie się nazwiska w aktach nie oznacza automatycznie winy.„Nazwisko Donalda Trumpa pojawia się w tych aktach dziesięć tysięcy razy, co nie znaczy, że cokolwiek złego mu udowodniono. Po prostu pojawia się w najróżniejszych kontekstach.”Wymieniono także m.in. Billa Clintona, Elona Muska, Billa Gatesa czy byłego księcia Andrzeja. W przypadku brytyjskiego arystokraty sprawa była jednak poważniejsza – z zarzutami wykorzystania nieletniej Virginii Giuffre, która złożyła pozew, a później popełniła samobójstwo.„Książę Andrzej jest kompletnie wyklęty z rodziny królewskiej. Pozbawiony tytułów i funkcji.”Epstein – agent Mosadu czy FSB?Jednym z kluczowych wątków rozmowy była kwestia ewentualnej współpracy Epsteina z wywiadami. Gniewecki przedstawił własną hipotezę:„Z materiałów, które zebrałem, wynika dla mnie, że Epstein został zwerbowany i pracował głównie dla wywiadu izraelskiego, ale na boku dorabiał dla Rosjan.”Publicysta wskazywał na bliskie relacje Epsteina z izraelskimi politykami, w tym z byłym premierem i szefem Mosadu Ehudem Barakiem. Jednocześnie przypomniał o kontaktach z rosyjskimi elitami i wizytach w Rosji, także w mieście zamkniętym Sarow – ośrodku badań nuklearnych.„Doradzał Rosjanom, jak obchodzić sankcje za aneksję Krymu. To była działalność bardzo grubego kalibru.”Mimo to – jak podkreślał – twardych dowodów szpiegowskich wciąż brak.W końcowej części rozmowy Gniewecki nadał sprawie wymiar moralny i systemowy.„Z tej sprawy można zrobić oczyszczenie świata. Kto nami rządzi? Kto nam mówi, jak żyć i co jest piękne, a co brzydkie?”W jego ocenie afera Epsteina może stać się momentem katarsis – ujawnieniem mechanizmów kompromatów, zależności i szantaży na najwyższych szczeblach władzy.To dopiero początekZapowiedziano kolejne odsłony tematu – w tym wątki polskie, analizę ofiar, rolę prokuratury oraz możliwe konsekwencje dla rządów w Wielkiej Brytanii i USA.Sprawa Epsteina, jak wynika z rozmowy, nie jest zamkniętym rozdziałem. To raczej początek nowej fazy – z dostępem do pełnych akt i rosnącą presją opinii publicznej./fa
Rozmowa Piotra Szczepańskiego z Jerzym Markiem Nowakowskim w ramach cyklu #rozmowywszechnicy [10 lutego 2026 r.]Kiedyś cele NATO kwitowano krótko: „Russians out, Americans in, Germans down”. Dziś ta zasada odeszła w niepamięć. Amerykanie dystansują się od roli lidera, Rosja, zachęcana przez Amerykanów tylko czeka (już jest?) by być „in”, a Niemcy – zamiast być „down” – są przez Waszyngton mobilizowani do roli europejskiego lidera („up”).W tym chaosie Unia Europejska, gwarant naszego dobrobytu, stała się celem ataku zarówno dla wrogów, jak i (co smutne) niektórych sojuszników.Europa nie pozostaje jednak bierna. Szuka nowych formatów bezpieczeństwa i finansowania zbrojeń. Jednym z nich jest nowa inicjatywa Niemiec, zakładająca powołanie grupy decyzyjnej z udziałem Francji, Włoch, Niderlandów, Hiszpanii i Polski. W kraju tradycyjnie: „niemiecki projekt!”.Czy jednak przysłowiowy osiołek, któremu w żłoby dano, stojąc między E6 a Radą Pokoju, musi paść z głodu przez własne niezdecydowanie? Czy może ta propozycja to jednak szansa, a osiołek może skubać z dwóch żłobów?Jeśli chcesz wspierać Wszechnicę w dalszym tworzeniu treści, organizowaniu kolejnych #rozmówWszechnicy, możesz:1. Zostać Patronem Wszechnicy FWW w serwisie https://patronite.pl/wszechnicafwwPrzez portal Patronite możesz wesprzeć tworzenie cyklu #rozmowyWszechnicy nie tylko dobrym słowem, ale i finansowo. Będąc Patronką/Patronem wpłacasz regularne, comiesięczne kwoty na konto Wszechnicy, a my dzięki Twojemu wsparciu możemy dalej rozwijać naszą działalność. W ramach podziękowania mamy dla Was drobne nagrody.2. Możesz wspierać nas, robiąc zakupy za pomocą serwisu Fanimani.pl - https://tiny.pl/d9wz-p96Jeżeli robisz zakupy w internecie, możesz nas bezpłatnie wspierać. Z każdego Twojego zakupu średnio 2,5% jego wartości trafi do Wszechnicy, jeśli zaczniesz korzystać z serwisu FaniMani.pl Ty nic nie dopłacasz!3. Możesz przekazać nam darowiznę na cele statutowe tradycyjnym przelewemDarowizny dla Fundacji Wspomagania Wsi można przekazywać na konto nr:33 1600 1462 1808 7033 4000 0001Fundacja Wspomagania WsiZnajdź nas: https://www.youtube.com/c/WszechnicaFWW/https://www.facebook.com/WszechnicaFWW1/https://anchor.fm/wszechnicaorgpl---historiahttps://anchor.fm/wszechnica-fww-naukahttps://wszechnica.org.pl/#rozmowywszechnicy #polityka #trump #usa #radapokoju #wojna
Jednym z głównych tematów były baśnie braci Grimm, do których Elżbieta Murawska tworzyła ilustracje. Goście podkreślali, że pierwotne wersje tych opowieści były znacznie bardziej surowe i symboliczne niż ich późniejsze, „złagodzone” edycje. Krzysztof Jabłonka zwrócił uwagę na historyczny kontekst powstawania zbiorów Grimmów i ich znaczenie dla kształtowania tożsamości kulturowej. Rozmowa pokazała, że baśnie nie są jedynie literaturą dziecięcą, lecz nośnikiem archetypów, wspólnych doświadczeń i pamięci zbiorowej.Ważnym wątkiem była także książka Beaty Sekuły „Siła marzeń i wartości”, w której przedstawione zostały sylwetki wybitnych postaci świata kultury, w tym państwa Murawskich. Rozmówcy podkreślali, że sztuka – niezależnie od formy – buduje wspólnotę ducha i pozwala ludziom odnajdywać sens w zmieniającej się rzeczywistości.Osobisty ton rozmowie nadał wątek wieloletniego małżeństwa Elżbiety i Mariana Murawskich – wspólnej drogi twórczej, opartej na wzajemnym wsparciu, miłości i szacunku dla pracy artystycznej. Ten element stał się naturalnym odniesieniem do zbliżających się walentynek i refleksji nad trwałością wartości w życiu prywatnym i zawodowym.Na zakończenie zaproszono słuchaczy na wystawę Elżbiety Murawskiej pt. „Kobieta w czerwieni i gęstość myśli”, prezentowaną w siedzibie Związku Polskich Artystów Plastyków przy ul. Mazowieckiej w Warszawie. Ekspozycja potrwa miesiąc i będzie okazją do bezpośredniego spotkania z twórczością artystki.Cała rozmowa była afirmacją kultury jako przestrzeni dialogu, pamięci i budowania wspólnoty – nie siłą, lecz wyobraźnią, wrażliwością i konsekwencją w podążaniu za wartościami./fa
W rozmowie w Poranku Wnet Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa, odniósł się do informacji o pierwszym transporcie wołowiny z Ameryki Południowej do Europy drogą lotniczą. Choć chodziło o cztery tony mięsa, poseł podkreślał, że znaczenie tego wydarzenia jest symboliczne.„Nie chodzi o te cztery tony wołowiny, tylko o to, że umowa już zaczyna działać.”Zdaniem Ardanowskiego to potwierdza wcześniejsze ostrzeżenia, że nawet bez pełnej ratyfikacji porozumienie handlowe między Unią Europejską a krajami Mercosur jest stopniowo wdrażane.Komisja Europejska i „rozwiązania tymczasowe”Były minister zwracał uwagę na rolę Komisji Europejskiej i naciski największych państw UE.„Pomimo tego, że Parlament Europejski skierował sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, pani von der Leyen i Niemcy chcą wprowadzić rozwiązania tymczasowe. Umowa ma działać, a handel ma dalej trwać.”Ardanowski podkreślał, że takie rozwiązania mogą obowiązywać miesiącami, a nawet latami, zanim TSUE wyda rozstrzygnięcie, co w praktyce oznacza otwarcie rynku na import z Ameryki Południowej.Jednym z kluczowych problemów – według rozmówcy Radia Wnet – jest brak tzw. klauzul lustrzanych, czyli wymogu stosowania przez producentów z Mercosur tych samych standardów, które obowiązują rolników w UE.„Kraje Ameryki Południowej jednoznacznie stwierdziły, że żadnych klauzul lustrzanych nie będzie. One mają swoją politykę rolną i nie zamierzają realizować tego, czego Europa by oczekiwała.”Ardanowski przytoczył dane, które – jego zdaniem – pokazują skalę nierównej konkurencji.„Grunty w krajach Mercosur stanowią 7% użytków rolnych świata, a zużycie pestycydów 28%. Sześćdziesiąt procent pestycydów stosowanych w Ameryce Południowej to są te, które są zabronione w Unii Europejskiej.”Najostrzejsza krytyka dotyczy struktury importu wołowiny. Były minister podkreślał, że do Europy nie trafią odpady produkcyjne, lecz najbardziej wartościowe elementy tuszy.„Nie będą wpływały gorsze wyręby czy żołądki krowie. Będą wpływały te najlepsze wyręby – polędwica, rostbef, antrykot.”To właśnie sprzedaż tych części – jak zaznaczał – decyduje o opłacalności hodowli bydła mięsnego w Polsce i innych krajach UE.„Jeżeli te najlepsze wyręby będą wpływały do Europy, zniszczą hodowlę bydła mięsnego w Europie.”Ardanowski odniósł się także do kwestii logistyki, która jeszcze kilka lat temu wydawała się barierą ekonomiczną.„Transport lotniczy się opłaca, choć kiedyś wydawało się, że jest bardzo kosztowny.”Po odprawie celnej w portach i hubach logistycznych mięso – jak podkreślał – staje się produktem europejskim i może swobodnie krążyć po całym rynku UE, również trafiając do Polski.Były minister wskazał, że istnieje jeszcze możliwość formalnej reakcji ze strony państw członkowskich.„Można te warunki tymczasowe powstrzymać, ale muszą wystąpić rządy poszczególnych krajów. Termin jest coraz krótszy – do początku marca.”Jego zdaniem odpowiedzialność spoczywa na całym rządzie, a nie na pojedynczych ministrach.„To jest kwestia determinacji, a nie opowiadania bajek. Rząd to jest premier i ministrowie. Rząd in gremio występuje.”Na zakończenie Ardanowski nie krył emocji, wzywając do szybkiej decyzji.„Rząd Polski ma pewną szansę, ale na Boga – zacznijcie działać, a nie tylko opowiadać banialuki.”/fa
W marcu 2023 roku, ponad 30 lat po śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, Instytut Pamięci Narodowej ustalił, że założyciel Ruchu Światło-Życie został zamordowany. – W wyniku gry operacyjnej i działań operacyjnych wydziału 11 Departamentu I MSW – a więc komunistycznego wywiadu – w jego najbliższe otoczenie wysłano dwójkę zdeterminowanych, perfidnych i doświadczonych agentów komunistycznych służb – małżeństwo państwa Gontarczyków, którzy mieli ostatecznie zniszczyć księdza. Później nastąpiła śmierć i zabójstwo księdza Franciszka Blachnickiego. Wiemy już dzisiaj, że było to zabójstwo– mówił w 2023 roku ówczesny prezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Nawrocki O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet dziennikarz Tomasz Szymborski. Tłumaczył, dlaczego przełom nastąpił dopiero po latach i co sprawiło, że pierwsze postępowanie zakończyło się fiaskiem.„Kilka lat temu zostało wszczęte drugie śledztwo Instytutu Pamięci Narodowej, gdyż pierwsze zostało brutalnie przerwane. Prokurator Skwara wszczął to śledztwo, zbulwersowany niedoróbkami, które doprowadziły do umorzenia pierwszego postępowania.”Zdaniem Szymborskiego kluczowym problemem pierwszego śledztwa były elementarne zaniedbania, których – jak podkreśla – nie powinien popełnić doświadczony prokurator.„Podczas pierwszego śledztwa doszło do kardynalnych, szkolnych błędów, które prokuratorowi z kilkudziesięcioletnim stażem nie powinny się zdarzyć.”Najpoważniejszym z nich był brak ekshumacji.„Prokurator Ewa Koj nie zrobiła podstawowej rzeczy. To znaczy nie ekshumowała ciała księdza Blachnickiego, który został zamordowany w Niemczech, a pochowany jest w Polsce, w sanktuarium Ruchu Światło-Życie.”Dopiero późniejsze ustalenia potwierdziły, że duchowny został otruty, choć – jak zaznacza rozmówca Radia Wnet – przedwczesne ujawnianie szczegółów toksykologicznych mogło utrudnić dalsze czynności.Szymborski przypomniał, że śmierć ks. Blachnickiego nastąpiła krótko po wizycie w jego ośrodku w Carlsbergu pary agentów PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa.„W jego pokoju pojawiła się para, która później okazała się agentami SB – Andrzej Gontarczyk pseudonim ‘Jon' oraz Jolanta Gontarczyk-Lange, TW ‘Panna'. Wkrótce po tej wizycie ksiądz zmarł.”Początkowo niemiecki lekarz stwierdził zator płucny, jednak – jak wynika z późniejszych ustaleń – ta diagnoza była błędna. Wkrótce po śmierci duchownego agenci zostali ewakuowani do Polski, mimo że niemiecki kontrwywiad był już na ich tropie.Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków pozostaje – według Szymborskiego – postawa współczesnych służb wobec śledztwa IPN.„Z moich informacji wynika, że Agencja Wywiadu nie chce współpracować z prokuratorami IPN. Myślę, że z bardzo prostego powodu – chroni swoją agenturę.”Dziennikarz wskazuje, że część agentów mogła zostać przejęta przez służby III RP.„Wszystko na to wskazuje, że Jolanta Lange została przejęta z całym dobrodziejstwem inwentarza przez służby III Rzeczpospolitej. I że nie działali sami – była cała logistyka i obsługa agentury, także w otoczeniu duchownych.”Rozmowa zeszła także na szerszy problem ciągłości aparatu bezpieczeństwa po 1989 roku i koncepcję tzw. „opcji zero”.„Ta sprawa pokazuje, że bez wyczyszczenia służb trudno mówić o suwerennym państwie.”Jednocześnie Szymborski studził postulaty radykalnych rozwiązań w obecnej sytuacji geopolitycznej.„Wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby dziś wprowadzono opcję zero, kiedy za wschodnią granicą trwa wojna. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie instytucji równoległej, która stopniowo przejmowałaby zadania służb.”Zdaniem dziennikarza próby paraliżowania śledztwa nadal trwają – m.in. poprzez podsuwanie fałszywych tropów, które mają odciągać prokuratorów od kluczowych ustaleń. Mimo upływu niemal czterech dekad odpowiedzialność karna za zabójstwo ks. Blachnickiego wciąż nie została rozliczona. /fa
W programie rozmawiamy o tym, jak i dlaczego religia stała się jednym z kluczowych czynników w konflikcie rosyjsko-ukraińskim? Okazją do rozmowy jest wydana właśnie książka dr. Andrzeja Szabaciuka pt. „Między russkim mirom a duchową niezależnością. Cerkwie prawosławne w Ukrainie wobec konfliktu rosyjsko-ukraińskiego po 2014 roku”.Gościem programu "Studio wschodnie" jej autor, dr Andrzej Szabaciuk z Katedry Teorii Polityki i Studiów Wschodnich KUL oraz z Instytutu Europy Środkowej w Lublinie.
Fundusz Third Dot osiągnął w 2025 roku najwyższą stopę zwrotu w gronie wszystkich funduszy zamkniętych w Polsce +49%. O strategii funduszu i oczekiwaniach co do biotechnologii, w którą intensywnie inwestują, w najnowszym odcinku podcastu „Procent Składany” opowiedział jeden z jego zarządzających, Robert Florczykowski.
Tesalonika lub Saloniki jest jest to miasto zwane dzisiaj było ważnym miastem w starożytności. Apostoł Paweł napisał pierwszy list właśnie do tego zboru już około 50 roku n.e. Dla nas jest to starożytne miasto, ale w czasach pierwszych chrześcijan było ono stosunkowo młode miało tylko jakieś 300 lat. Przetrwało jednak do naszych czasów. Dziś to drugie największe miasto w Grecji zaraz po Atenach. Ciekawe, że nazwy obu tych miast w języku polskim są w liczbie mnogiej. My mówimy Ateny i Saloniki.Wcześniej w tym miejscu istniało miasto Therma, o którym wiemy dziś bardzo niewiele. Była to niewielka osada nad Zatoką Termajską - znamy jej nazwę i przybliżone położenie, ale niewiele więcej. Skąd więc wzięła się nazwa Tesalonika? Jej historia prowadzi nas do Filipa II, ojca Aleksandra Wielkiego. Filip podporządkował sobie Tesalię, a w tym czasie związał się z Nikesipolis - kobietą pochodzącą z tesalskiego rodu arystokratycznego. Gdy urodziła mu córkę, zbiegło się to z jego zwycięstwem w Tesalii. Filip nadał więc dziewczynce imię Tesalonike, czyli dosłownie „zwycięstwo w Tesalii”. Jak zapewne wiecie, greckie słowo nike oznacza właśnie zwycięstwo.Filip II zginął w zamachu w 336 roku p.n.e. Tesalonike była wówczas jeszcze zbyt młoda, by myśleć o małżeństwie, dlatego jej ojciec nie zdążył niczego dla niej zaplanować. Opiekę nad dziewczyną przejęła Olimpias, matka Aleksandra Wielkiego. Gdy jednak Aleksander zmarł w 323 roku p.n.e., Tesalonike miała około dwudziestu jeden lat. Olimpias zabiegała wówczas o polityczne małżeństwo dla swojej córki Kleopatry Macedońskiej, ale nie dla Tesalonike. Wkrótce władzę w Macedonii przejął jednak Kasander. Skazał Olimpias na śmierć, a następnie poślubił Tesalonike. To właśnie on założył nowe miasto i nadał mu imię swojej żony - Tesalonika.Tu warto wspomnieć, że Filip II i jego syn Aleksander myśleli o podbojach i nie za bardzo interesowali się swoją macedońską ojczyzną. Aleksander planował nawet przenieść swoją stolicę do Babilonu i budował nowe miasta, np. Aleksandrię w Egipcie. Dopiero jego śmierć i przejęcie władzy przez Kasandra spowodowało, że w Macedonii zaczęto rozbudowywać miasta czy budować nowe. Właśnie wtedy powstały Tesaloniki. Można więc pewnie różnie oceniać Kasandra, ale dla Macedończyków był on chyba lepszym królem niż Aleksander Wielki, który traktował Macedonię, swoją ojczyznę jak prowincję.Upadek dynastii Aleksandra Wielkiego ciekawie koresponduje z proroctwem z Księgi Daniela. W księdze Daniela 8:21 przyrównano Grecję do kozła z jednym rogiem. Kolejny werset 22 opisuje co miało się wydarzyć później, czytamy tam: “A to, że został złamany, a cztery inne wyrosły zamiast niego, znaczy: Z jego narodu powstaną cztery królestwa, ale nie z taką mocą, jaką on miał”. Po śmierci Aleksandra jego imperium rzeczywiście nie przeszło na jednego następcę. Zostało podzielone między czterech wodzów. Jednym z nich był Kasander, władca Macedonii, który poślubił Tesalonikę i założył miasto noszące jej imię. Trzej pozostali to Ptolemeusz, który objął Egipt, Seleukos, który przejął rozległe obszary Azji, między innymi Syrię, oraz Lizymach, władca Tracji i Azji Mniejszej.Królestwo, które założył Kasander upadło jako drugie. W 168 roku p.n.e. Macedonię podbili Rzymianie. Gdy przybył tam Paweł Tesaloniki były stolicą rzymskiej prowincji Macedonia. Stacjonował tam garnizon rzymski. W Dziejach 17:6 czytamy o rozruchach: “Gdy zaś ich nie znaleźli, zawlekli Jazona i niektórych braci przed przełożonych miasta, krzycząc: Ci, co uczynili zamęt w całym świecie, przybyli i tutaj”. W greckim oryginale użyto słowa “politarchów”, co na polski tłumaczy się na przełożonych miasta czy urzędników miejskich. Co ciekawe w Tesalonikach znaleziono starożytną inskrypcję używającą tego określenia dla miejscowych urzędników.Paweł przybył do Tesalonik z Filippi. W Dziejach 17:1 czytamy: “gdy przeszli Amfipolis i Apolonię, przybyli do Tesaloniki, gdzie była synagoga żydowska”. W Filippi nie było synagogi i dlatego tam Paweł głosił za murami miasta nad rzeką. Więcej o tym w odcinku 77 o tamtym mieście. Jednak tutaj w Tesalonikach była synagoga, a więc apostoł wszedł tam zgodnie ze swoim zwyczajem i jak czytamy w wersecie 2 “przez trzy sabaty rozprawiał z nimi na podstawie Pism”. Wiele osób zostało przekonanych co wzburzyło innych. W Dziejach 17:5 czytamy: “Ale Żydzi, powodowani zazdrością, dobrawszy sobie z pospólstwa różnych niegodziwych ludzi, wywołali zbiegowisko i wzburzyli miasto, a naszedłszy dom Jazona, usiłowali stawić ich przed ludem”.Paweł uciekł do kolejnego miasta Berei. Tam też wszedł do synagogi. W wersecie 11 czytamy, że tamtejsi Żydzi byli lepiej usposobieni niż ci w Tesalonice. Jednak ci ostatni nie poddali się. W Dziejach Apostolskich 17:13 czytamy: “A gdy się dowiedzieli Żydzi z Tesaloniki, że i w Berei Paweł głosi Słowo Boże, udali się tam, judząc i podburzając pospólstwo”. Chrześcijanie wyprawili więc Pawła do Aten i Koryntu. W tym ostatnim mieście spędził on dużo czasu i stamtąd napisał dwa pierwsze listy właśnie do Tesaloniczan. Prawdopodobnie pierwszy list w 50 roku, a drugi w 51. W 1 Tesalonicza 2:14 czytamy: “Albowiem wy, bracia, staliście się naśladowcami zborów Bożych, które są w Judei w Chrystusie Jezusie, bo i wy doznaliście tych samych cierpień od swoich rodaków, jak i oni od Żydów”. Tak jak chrześcijanie w Judei byli prześladowani przez swoich rodaków tak samo Tesaloniczanie.Ale prześladowania nie były jedynym problemem. Paweł napisał drugi list niedługo po pierwszym. W 2 Tesaloniczan 2:2 czytamy: “Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański”. Wygląda na to, że ktoś chciał wprowadzić ich w błąd. Paweł wspomina tutaj o wyroczniach, a nawet o jakimś liście, który rzekomo był przez niego pisany. Później Paweł zapewne odwiedził Tesaloniki gdy przechodził przez Macedonię. Wspomina o tym np. w 1 Tymoteusza 1:3 gdzie czytamy: “Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie”. Niektórzy chrześcijanie z Tesalonik towarzyszyli mu później. Dzieje 20:4 wymieniają niektórych, czytamy tam: “A towarzyszył mu aż do Azji Sopater, syn Pyrrusa z Berei, a z Tesaloniczan Arystarch i Sekundus”. A Dzieje 27:2 mówią “wyruszyliśmy w drogę w towarzystwie Arystarcha, Macedończyka z Tesaloniki”.Na początku IV wieku, za panowania cesarza Dioklecjana (okres tzw. Wielkich Prześladowań rozpoczętych w 303 roku n.e.), doszło do dramatycznych wydarzeń z udziałem Dymitra z Tesaloniki. Tradycja mówi, że cesarz wyznaczył go na prokonsula, nie wiedząc o jego wierze. Dymitr, zamiast egzekwować antychrześcijańskie edykty, szerzył ewangelia, za co został uwięziony i ostatecznie stracony w 306 roku n.e. Jego kult rozwinął się błyskawicznie, a już w V wieku (ok. 413 roku) na miejscu jego męczeństwa wzniesiono pierwszą bazylikę. Dzisiejsza Bazylika Świętego Dymitra, odbudowana po wielkim pożarze miasta z 1917 roku, jest najważniejszą świątynią Salonik.Kolejny złoty wiek miasto przeżyło w IX wieku, gdy w Tesalonikach urodzili się bracia Cyryl (827 r.) i Metody (815 r.). To ich w 863 roku cesarz bizantyjski Michał III wysłał z misją do Słowian, co na zawsze zmieniło mapę religijną Europy. Miasto pozostawało w rękach bizantyjskich aż do 1430 roku, kiedy to po długim oblężeniu podbili je Turcy osmańscy pod wodzą sułtana Murada II. Panowanie tureckie trwało niemal pół tysiąclecia – Saloniki powróciły do Grecji dopiero w 1912 roku podczas wojen bałkańskich. Mimo tych wszystkich zawirowań, miasto nigdy nie straciło swojego znaczenia strategicznego i handlowego, w przeciwieństwie do pobliskiego Filippi, które z czasem opustoszało.A to, że został złamany, a cztery inne wyrosły zamiast niego, znaczy: Z jego narodu powstaną cztery królestwa, ale nie z taką mocą, jaką on miał.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Ksiega-Daniela/8/22Gdy zaś ich nie znaleźli, zawlekli Jazona i niektórych braci przed przełożonych miasta, krzycząc: Ci, co uczynili zamęt w całym świecie, przybyli i tutajhttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Dzieje-Apostolskie/17/6A gdy przeszli Amfipolis i Apolonię, przybyli do Tesaloniki, gdzie była synagoga żydowskahttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Dzieje-Apostolskie/17/1Ale Żydzi, powodowani zazdrością, dobrawszy sobie z pospólstwa różnych niegodziwych ludzi, wywołali zbiegowisko i wzburzyli miasto, a naszedłszy dom Jazona, usiłowali stawić ich przed ludemhttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Dzieje-Apostolskie/17/5A gdy się dowiedzieli Żydzi z Tesaloniki, że i w Berei Paweł głosi Słowo Boże, udali się tam, judząc i podburzając pospólstwohttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Dzieje-Apostolskie/17/13Albowiem wy, bracia, staliście się naśladowcami zborów Bożych, które są w Judei w Chrystusie Jezusie, bo i wy doznaliście tych samych cierpień od swoich rodaków, jak i oni od Żydówhttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-List-do-Tesaloniczan/2/14Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas pisany, jakoby już nastał dzień Pański.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/2-List-do-Tesaloniczan/2/2Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż myhttps://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/1-List-do-Tymoteusza/1/3A towarzyszył mu aż do Azji Sopater, syn Pyrrusa z Berei, a z Tesaloniczan Arystarch i Sekundus, również Gajus z Derbe i Tymoteusz, z Azjatów zaś Tychikus i Trofim.https://biblia-online.pl/Biblia/Warszawska/Dzieje-Apostolskie/20/4
Dziś rozmawiam o nietuzinkowych warsztatach z Moniką.Maria Monica London to autorski projekt modystki Moniki Ciesiełkiewicz. Pracownia od 10 lat mieści się w Londynie, tuż nad brzegiem Tamizy. Monika zaczęła swoją przygodę prawie 30 lat temu. W 1992 r. ukończyła w Kaliszu szkołę modniarstwa, zdobywając dyplom czeladnika w tym zawodzie. Od tego czasu tworzy unikatowe nakrycia głowy. Los sprawił, że przeprowadziła się do Londynu i tam to się dopiero rozkręciło na dobre. Rozpoczęła pracę u boku guru świata kapeluszy – Philipa Treacy'ego. I zaczęła odkrywać ten zawód na nowo. Poznawała tajniki pracy przy kolekcjach couture, tworzyła kapelusze dla angielskiej rodziny królewskiej oraz wielu światowych gwiazd kina, mody i muzyki. Kapelusze wykonane przez Monikę noszą m.in.: Kate Middleton, Megan Markle, Lady Gaga, Demi Moore, Tina Turner czy Kate Moss. Od kilku lat Monika tworzy nakrycia głowy na indywidualne zamówienia, a także współpracuje z topowymi londyńskim modystkami, jak np. Jane Taylor.Modniarstwo to zawód, który łączy w sobie pracę projektanta i rzemieślnika. Zawód, w którym praca wygląda dziś prawie tak samo jak 100 lat temu! Jednocześnie każdy sezon przynosi nowe odkrycie. Modniarstwa uczy się latami, ale każdy etap to naprawdę fascynujące przeżycie. Niestety dziś niewiele jest na świecie miejsc, gdzie można się z nim zapoznać. Jednym z takich wyjątków jest pracownia Moniki, która od kilku lat udziela indywidualnych lekcji i prowadzi warsztaty. Przekazywanie wiedzy i doświadczenia to jedna z misji Moniki. Jak sama mówi: “To dla mnie naprawdę wspaniale móc pokazać innym ten magiczny świat. Mieć swój udział w tym, by ten piękny zawód nie zaginął.”Monikę znajdziesz tutaj: https://www.instagram.com/mariamonicahatacademy/-----------------Chcesz prowadzić warsztaty rękodzieła lub robisz to od lat i szukasz środowiska wzrostu - zaglądaj tutaj: PROWADŹ WARSZTATY RĘKODZIEŁA PO MISTRZOWSKUWięcej podobnych treści w BIBLIOTECE:https://oplotki.pl/produkt/biblioteka-akademii-rekodzielnika-wszystkie-biznesowe-materialy-dla-tworcow-handmade-razem/Tam również te niepublikowane odcinki podcastów, nagrania szkoleń stacjonarnych, masterclassów online, kompleksowych kursów (np. wyceny, prowadzenia warsztatów rękodzieła), porad specjalistów (księgowość dla rękodzielników, aspekty prawne) i wieeeele więcej - WSZYSTKO, co może Cię wesprzeć w prowadzeniu biznesu w oparciu o rękodzieło lub rzemiosło.Chcesz wesprzeć ten podcast?Tutaj znajdziesz link do dobrowolnej zrzutki, która pomaga finansować ten projekt:https://suppi.pl/oplotkiChcesz zasponsorować dany odcinek lub serię odcinków wykupując promocję dla TWOJEJ DZIAŁALNOŚCI w tym podcaście?Pisz: agnieszka@oplotki.pl
Przepraszam ale muszę dzisiaj powiedzieć coś pozytywnego o naszych politykach i jelitach celebryckich. Zapytacie: „Ile ci zapłacili?”. No niestety nic. O co chodzi? Spójrzcie na tę aferę z Epsteinem. Gość miał wyspę, na która zjeżdżały się tuzy światowej polityki, miliarderzy czy inne elity. Było ostro: nieletnie dziewczyny sprowadzane wbrew swojej woli, orgie, Moskwa miała wysyłać kobiety, które szpiegowały dla Rosji, na wyspie rzekomo ukryty jest cmentarz. Jednym słowem biblijna Sodoma była w porównaniu do tego miejsca stolicą moralności. Placem zabaw dla dzieci. A ci wszyscy politycy, bogacze i celebryci, który tam jechali wiedzieli, że nie jadą tam dyskutować o literaturze czy na rekolekcje i odmawianie samotnie w celi pod twą obronę. A wiele materiałów i zdjęć nie opublikowano bo są zbyt drastyczne. Okaleczenia, zgony. A teraz spójrzcie na polskie elity polityczno-celebryckie. A to zaparkują w niedozwolonym miejscu, a do z promilem się przejadą, nawpychają się ośmiorniczek na koszt podatnika, a to biorą kilometrówki na jazdę kabrioletem w zimie z Przemyśla do Brukseli.
Czym naprawdę jest Zodiak - nie tylko jako 14-stopniowy pas ekliptyki, ale jako zbiór 12 częstotliwości rzeczywistości. Artykuł Nie jesteś jednym znakiem zodiaku! ♒️ Astrolog wyjaśnia, czym naprawdę jest Zodiak – Artur Święch pochodzi z serwisu Each One Teach One Michał Vasquez Plewniak.
Zapisz się na Darmowy Newsletter: ✉️ https://bit.ly/e1t1-newsletter --- Zostań patronką lub patronem Podcastu i odbierz Bonusy:
Jednym skrót "AWF" kojarzy się z aktywnością fizyczną, innym natomiast - z czytelnictwem. I słuchaniem ciekawych podcastów, rzecz jasna. Jeśli zaliczacie się Państwo do tej drugiej grupy (choć oczywiście możecie również zaliczać się i do tej pierwszej, bo w sumie czemu nie), to zapraszamy do spędzenia dzisiejszego wieczoru z Akademią Wszelkiej Fikcji. START 00:00:00 Korepetycje filozoficzne - Bernard z Tours 00:07:03 Tadeusz Meszko - Statek który zatrzymano na granicy 00:15:02 Słowne interludium 00:57:00 Filmotekarium - Greenland 2 00:57:27 Słowne interludium 01:17:38 MAUPA - Eliphas Levi - Historia magii 01:25:30 Słowne interludium 01:43:42 Z archiwum ABW 01:44:30 Słowo na dobranoc 02:43:58
Jednym z tematów zaplanowanego na 11 lutego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego będą działania państwa mające na celu wyjaśnienie wschodnich kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.Jak podkreślał, prezydent RP ma konstytucyjne prawo zarówno zwołać RBN, jak i określić porządek obrad.Przyczynkiem są doniesienia medialne dotyczące otoczenia biznesowego, a być może także towarzyskiego marszałka Sejmu– mówił Puławski, zaznaczając, że chodzi o osobę pełniącą funkcję drugiej osoby w państwie.https://wnet.fm/2026/02/04/wlodzimierz-czarzasty-i-dostep-do-tajnych-informacji-abw-zabiera-glos/W centrum zainteresowania znalazły się informacje o relacjach marszałka ze Swietłaną Czestnych, rosyjską bizneswoman posiadającą polskie obywatelstwo.Z doniesień prasowych wynika, że te związki mogły rozpocząć się około 2019 roku – wskazywał rozmówca Radia Wnet.Puławski zwracał uwagę na zawodową przeszłość tej osoby.Jej kariera rozpoczęła się w 2009 roku w rosyjskim domu aukcyjnym, instytucji w 100 procentach kontrolowanej przez Kreml, finansowanej przez Sberbank – mówił, przypominając, że bank ten po agresji Rosji na Ukrainę został objęty sankcjami unijnymi i amerykańskimi. Jak dodawał, instytucja ta uzyskała decyzją Władimira Putina prawo do sprzedaży majątku federalnego Rosji, w tym mienia państwowego i sprzętu wojskowego.Kluczowym wątkiem rozmowy była kwestia dostępu do informacji niejawnych.Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z urzędu, bez przechodzenia postępowania sprawdzającego – przypominał Puławski, wskazując na obowiązujące przepisy ustawy o ochronie informacji niejawnych. Zaznaczał jednocześnie, że w przeszłości Włodzimierz Czarzasty był członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, co dodatkowo podnosi wagę sprawy.Rozmówca Radia Wnet podkreślał, że RBN nie jest sądem, a jej celem nie jest wydawanie wyroków.Prezydent chce zapytać swoje ciało doradcze, co organy państwa wiedzą, wiedziały i czy istniały jakiekolwiek przeciwwskazania – wyjaśniał. Jak dodał, sama zgodność działań z prawem (lege artis) nie zamyka dyskusji o bezpieczeństwie państwa.Puławski wskazywał również na systemową lukę w przepisach, polegającą na automatycznym dostępie parlamentarzystów do informacji niejawnych.Decyduje nie sam fakt kontaktów, lecz ich charakter i ocena służb specjalnych – zaznaczył.Zapytany o możliwe konsekwencje, rozmówca Radia Wnet stwierdził, że sprawa powinna zostać wyjaśniona publicznie przez samego marszałka Sejmu.Uważam, że marszałek Czarzasty w sposób honorowy mógłby wyjaśnić charakter swoich związków – podsumował.
Od pewnego czasu Marvel i Disney zaczęli stawiać w przypadku uniwersum Gwiezdnych wojen na mnogość krótszych serii, skupiających się na pojedynczych postaciach. Jednym z tytułów z tego worka jest „Star Wars. Jango Fett. Szlak straconej nadziei”, za który odpowiadał znany z „Łowców nagród” Ethan Sacks. Jango Fett to ekstremalnie istotna postać w tym świecie (to w końcu on był kluczowy dla powstania armii klonów), ale też postać, która nie była jakoś przesadnie mocno w nowym kanonie rozwijana. Jak więc w tym kontekście wypada ta seria? Nadzwyczaj interesująco. Sacks postawił bowiem na mieszankę akcji kojarzonej z jego serią o „Łowcach nagród” (z ciekawymi ukłonami fabularnymi w jej stronę) oraz intryg rodem z najbardziej rozpolitykowanych odcinków „Wojen klonów”. Brzmi intrygująco? Posłuchajcie!
Tym razem w Radiu Luz przyglądamy się perspektywie Hiszpanów przyjeżdżających do Polski. Czy stereotypy mają coś wspólnego z rzeczywistością? Posłuchajcie rozmowy Anny Rakoczy z dr Aleksandrą Matyją - specjalistką w zakresie komunikacji międzykulturowej, uchodźstwa i migracji - przeprowadzonej w ramach audycji El ritmo que nos une.
O faworytach i oczekiwaniach turnieju AO w Melbourne - Piotr Haczek, nasz korespondent z Australian Open.
Krzysztof Wąsowski, obrońca ks. Michała Olszewskiego twierdzi, że sąd ignoruje wnioski obrony i wskazuje na chaos wokół składu orzekającego oraz przygotowania ławników do sprawy.Wczoraj w Sądzie Okręgowym odbyła się druga rozprawa w procesie ks. Michała Olszewskiego oraz byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości. Sprawa dotyczy nieprawidłowości przy przyznawaniu dotacji z Funduszu Sprawiedliwości i zarzutów nadużycia uprawnień oraz przywłaszczenia środków publicznych.Druga rozprawa w sprawie ks. Michała Olszewskiego i byłych urzędniczek Ministerstwa Sprawiedliwości przyniosła – jak relacjonuje mecenas Krzysztof Wąsowski – więcej pytań niż odpowiedzi. Obrońca księdza i jednej z oskarżonych mówi wprost o chaosie, sprzecznościach i sytuacjach, które w jego ocenie nie mają nic wspólnego z rzetelnym procesem.Wreszcie sukces. Sąd, tak jak obiecał, tak zrobił, czyli zmusił wszystkich do odczytania przez prokuratora fragmentów aktu oskarżenia i dość pomieszanych zarzutów. I rzeczywiście wyszło to dość bałaganiarsko, tak jakby prokurator był zaskoczony, że jednak do tego dojdziemówi mec. Krzysztof WąsowskiJak dodaje, sąd zdecydował się na ten krok mimo złożonych w tym samym dniu wniosków o wyłączenie sędzi.Zostało złożonych w tym dniu chyba ponad sześć wniosków o jej wyłączenie. Pani sędzi to zupełnie nie przeszkadzało i nakazała prokuratorowi odczytać akt oskarżenia, w ogóle się nie przejmując tym, co się działo na salipodkreśla WąsowskiŁawnicy „na dzień przed”Jednym z najbardziej kontrowersyjnych wątków jest sposób powołania ławników i ich przygotowania do sprawy.Okazało się, że zarządzenie o wyznaczeniu ławników rezerwowych jest datowane na dzień 20 stycznia, a pierwsza rozprawa miała się odbyć 21 stycznia. Jeżeli mamy kilkaset tysięcy stron do zanalizowania, to w jeden dzień jest to absolutnie niemożliwemówi mecenasJak dodaje, w aktach długo nie było nawet protokołu z pierwszej rozprawy.Poszedłem w poniedziałek do czytelni akt i nie było w nich protokołu z pierwszej rozprawy. Nie wiadomo, co się z nim stałozaznaczaZakaz kontaktu… tylko poza saląKolejną sytuacją, która – jak mówi – pokazuje absurd postępowania, jest decyzja sądu dotycząca zakazu kontaktu między oskarżonymi.Poza salą rozpraw się nie mogą kontaktować, ale na sali rozpraw nie jest to podyktowane potrzebą wyeliminowania możliwości przekazywania sobie tak zwanych grypsówcytuje Wąsowski z uzasadnienia sąduPubliczność zareagowała śmiechem, a sąd poprosił o zachowanie powagi.Jeżeli sąd sugeruje, że Olszewski jest grypsiarzem, to jest to poniżenie w oczach opinii publicznej i zniesławienie. Będziemy to analizowaćdodaje mecenas„Monty Python polskiego sądownictwa”W tym kontekście pada porównanie, które stało się jednym z najmocniejszych momentów rozmowy.To z tego będzie Monty Python polskiego sądownictwa i polskiego procesu sądowegomówi Krzysztof WąsowskiJak podkreśla, nawet sędzia z dorobkiem zawodowym może – jego zdaniem – w sprawach o tle politycznym tracić bezstronność.To jest niesamowite, że ludzie z dorobkiem i osiągnięciami, decydując się na sprawę polityczną, potrafią używać swoich instrumentów w sposób, który potem okazuje się farsąpodkreślaZarzuty wobec ks. OlszewskiegoObrońca streszcza, czego według prokuratury miał się dopuścić jego klient.Na tym, że podpisał umowę z Ministerstwem Sprawiedliwości, przyjął pieniądze i wybudował ośrodek Archipelag Wyspy Wolne od Przemocymówi WąsowskiJak dodaje, chodzi o kwotę ponad 66 milionów złotych, choć – jak twierdzi – sam prokurator mówił, że wartość obiektu przekracza dziś 100 milionów.Domy stoją. Trzy domy stoją. Już tam wykończeniówka się zaczęłazaznaczaCo dalej?Kolejna rozprawa ma odbyć się 10 lutego. Obrona liczy, że wreszcie rozpocznie się przewód dowodowy.Mamy nadzieję, że skoro już sąd tak się uparł, żeby ten proces ruszył, to wreszcie zaczną składać swoje wyjaśnieniapodsumowuje mec. Wąsowski
W Warszawie już jest gdzie tańczyć! "STORM" w nowym Pawilonie Tańca Po latach apelów i starań środowiska w styczniu, nad Wisłą w miejscu dawnej siedziby MSN otworzył się Pawilon Tańca. Od teraz w Pawilonie weźmiecie udział w serii warsztatów - ale i zobaczycie najciekawszych choreografów i tancerzy współczesnych, z Polski i z zza granicy. Jednym z nich jest Paweł Sakowicz, którego "STORM" właśnie w Warszawie ma w tym tygodniu swoją polską premierę. Zapraszamy! Rozmawiał Bartosz Pergół
Rosnące ceny energii, niestabilność systemów opartych na OZE i coraz większe obciążenia dla gospodarstw domowych – to główne wątki rozmowy z Mateusz Dzieduszycki, dziennikarzem i współautorem filmu Odnawialne źródła pieniędzy, który na antenie Radia Wnet krytycznie ocenił kierunek europejskiej transformacji energetycznej.Dzieduszycki podkreślał, że praca nad dokumentem o odnawialnych źródłach energii trwała kilka lat i nie zakończyła się wraz z premierą filmu.Ten film produkowałem przez pięć lat i on zostawił trwałe piętno. Problem nie zniknął – film się skończył, ale my dalej płacimy wysokie rachunki za energię– podkreślił. Jak zaznaczył, rozmowy z ekspertami – także tymi zaangażowanymi w ochronę klimatu – prowadziły do podobnych wniosków.Odnawialne źródła energii, które są źródłami niestabilnymi, nie rozwiązują żadnego problemu, a generują nowe problemy– wskazał. W ocenie gościa Radia Wnet Polska nie jest skazana na drogi prąd. Jak mówił, „jesteśmy jednym z krajów z najwyższymi cenami energii w Europie. A to można zmienić. To nie jest sytuacja, na którą jesteśmy skazani”. Dzieduszycki wskazywał, że kluczowe jest porozumienie między ekspertami, przemysłem i opinią publiczną.Energia musi być tania, bezpieczna i czysta – nie tylko nominalnie czysta. Bez taniej i stabilnej energii nie ma przemysłu, nie ma dobrobytu i nie ma ciepłych mieszkań– powiedział. Jednym z centralnych wątków rozmowy była zmiana znaczenia pojęcia „czysta energia”.Słowo ‘czysta' zostało zawłaszczone, żeby promować nieefektywne rozwiązania. My musimy je odzyskać – czysta energia to taka, która nie szkodzi zdrowiu, a nie tylko taka, która nie emituje CO₂– zwrócił uwagę. Dzieduszycki podkreślał, że inicjatywa ETIC nie zajmuje stanowiska w sporze o dwutlenek węgla, lecz sprzeciwia się cenzurowaniu debaty.Dyskusja o CO₂ nie może być ośmieszana ani cenzurowana. To nie sprzyja racjonalnej transformacji energetycznej– dodał. W ocenie rozmówcy, mimo ogromnych nakładów finansowych, OZE nie spełniły obietnic. Mówił, że „od dziesięcioleci wydajemy biliony euro, dolarów i złotych na odnawialne źródła energii, a dwutlenku węgla w atmosferze nie ubywa”.Jego zdaniem skutkiem jest spadek konkurencyjności europejskich gospodarek.Dzieduszycki odniósł się także do systemu ETS2 i jego wpływu na gospodarstwa domowe. Jak mówił, „przeciętna polska rodzina dokłada dziś około 14 tysięcy złotych rocznie do zielonej polityki Unii Europejskiej. Po wdrożeniu ETS2 ta kwota może zbliżyć się do 20 tysięcy”.Rozmówca krytycznie oceniał dalszą rozbudowę energetyki wiatrowej i fotowoltaicznej.Niestabilne odnawialne źródła energii nie powinny przekraczać 30–40 procent miksu energetycznego. Powyżej tego poziomu system się destabilizuje– mówił. Przestrzegał przed powielaniem doświadczeń innych krajów.Blackout w Hiszpanii czy recesja w Niemczech pokazują, dokąd to prowadzi. Dokładanie kolejnych wiatraków i paneli w naszym klimacie nie ma sensu– powiedział. Zdaniem Dzieduszyckiego alternatywa istnieje.Po co inwestować w niestabilne źródła, skoro te same pieniądze można przeznaczyć na energetykę jądrową, która daje tani, czysty i bezpieczny prąd?– pytał. Wskazywał na planowane elektrownie jądrowe oraz rozwój małych i średnich reaktorów jako realny kierunek dla Polski./fa
Rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) ma – według założeń ustawodawcy – wzmocnić system recyklingu i przenieść większą część kosztów na wytwórców opakowań. Przedsiębiorcy alarmują jednak, że projekt nie naprawia systemu, który już działa, a jedynie dokłada kolejne opłaty i obowiązki biurokratyczne. W Radiu Wnet o skutkach tej ustawy mówił Zbigniew Przybysz, prezes firmy Kram.Rozszerzona odpowiedzialność producenta – po co i dla kogo?Zdaniem Przybysza trudno doszukiwać się w ustawie realnych celów środowiskowych. Jak podkreślał w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim, nie chodzi o dekarbonizację ani naprawę systemu odzysku surowców, który w Polsce już funkcjonuje.Moim zdaniem wchodzi po to, żeby utrudnić życie przedsiębiorcom i zbierać kolejny podatek. Taki jest naprawdę cel. Nie celem jest dekarbonizacja. Polska należy do najczystszych krajów, a nasz system odzyskiwania surowców wtórnych działa poprawnie– wskazuje. Przybysz zwracał uwagę, że nowe przepisy nie zastępują dotychczasowych regulacji, lecz nakładają się na już istniejące opłaty.Najbardziej obrazowym przykładem skutków ROP – jak mówił gość Radia Wnet – są zwykłe opakowania jednorazowe.Produkujemy m.in. kubki papierowe. Koszt produkcji takiego kubka to około 10 groszy. Ale płacicie państwo poprzez nas opłatę produktową, opłatę recyklingową, opłatę konsumencką. Teraz proponowana jest opłata opakowaniowa, a nawet obowiązek finansowania publicznych kampanii edukacyjnych. W efekcie opłat będzie około 60 groszy– wyjaśnia. Jak podkreślał przedsiębiorca, formalnie obciążenia ponosi producent, ale faktycznie koszty są przerzucane na klientów.My jesteśmy zobowiązani to odprowadzić, ale to państwo za to płacicie. A przecież każdy obywatel już dziś płaci za wywóz śmieci, w czym zawarte są koszty recyklingu– dodaje. System kaucyjny i korporacjePrzybysz krytycznie oceniał także powiązanie ROP z systemem kaucyjnym. Jego zdaniem nie wzmacnia on lokalnego rynku, lecz sprzyja dużym, międzynarodowym graczom.System kaucyjny służy zburzeniu dobrze funkcjonującego systemu i dalszemu drenowaniu kieszeni Kowalskiego na rzecz wielkich koncernów. Właścicielami firm obsługujących ten system są w większości duże korporacje międzynarodowe– mówi. Jednym z zarzutów wobec ustawy są – jak mówił gość Radia Wnet – nieprecyzyjne i absurdalne definicje prawne.Ustawa mówi, że opakowanie z tworzywa sztucznego to takie, które jest wykonane z tworzywa sztucznego lub zawiera tworzywo sztuczne. To tak, jakby uznać mięso wołowe za żelazo, bo zawiera żelazo– ironizuje. Do tego dochodzą obowiązki sprawozdawcze.Przybysz wskazywał, że skutki finansowe regulacji są realne i mierzalne.Przy przychodach około 300 milionów złotych koszty dostosowania do przepisów to około 3 miliony złotych rocznie. Nie licząc kosztów energii– wyjaśnia. W jego ocenie nadmiar regulacji osłabia konkurencyjność całej Europy.„Europa sama się ogranicza. Tworzy się nowe rozporządzenia, nowe urzędy, a nikt nie patrzy, w jakim kierunku powinniśmy iść. Jeśli chcemy gospodarki, to potrzebne są niskie koszty energii, ograniczenie biurokracji i edukacja. Inaczej będziemy się kisić we własnym sosie.”/fa
W rozmowie na antenie Radia Wnet Sławomir Brzózek, dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK, skrytykował projekt ustawy UC100 dotyczący opakowań i odpadów opakowaniowych. Kluczowym elementem zmian ma być nowy model rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), wynikający z unijnych regulacji.Gość programu zwrócił uwagę, że sama idea ROP nie jest dla branży nowością, ale sposób jej wdrażania w Polsce budzi poważne wątpliwości.„To jest koncepcja, która mówi, że producenci powinni brać odpowiedzialność za opakowania w całym cyklu ich życia – od projektowania, przez użytkowanie, aż po zagospodarowanie. Projektowanie powinno być z myślą o recyklingu albo ponownym użyciu” – podkreślał.Jak zaznaczył, Polska jest ostatnim krajem Unii Europejskiej, który nie wdrożył jeszcze pełnego systemu ROP.„Jesteśmy już ponad dwa lata spóźnieni. Będziemy za chwilę karani za opieszałość legislacyjną” – ostrzegał.„Opłata, która ma wszystkie cechy podatku”Zdaniem Sławomira Brzózka obecny projekt UC100 wprowadza rozwiązania, które w praktyce oznaczają nową daninę publiczną.„Minister ma na poziomie rozporządzenia ustalać wysokość opłaty opakowaniowej. Nie znamy żadnych szczegółów. To jest kolizja konstytucyjna, bo wprowadza daninę, która ma wszystkie znamiona podatku” – mówił.Jak wyjaśniał, opłata ma być pobierana w wysokości wyższej, niż wynikałoby to z realnych kosztów systemu.„Danina publiczna powinna być pobierana w takiej wysokości, jaka jest potrzebna na konkretny cel. Tutaj te przesłanki nie są zachowane. De facto wprowadza się podatek w postaci opłaty opakowaniowej”.Konsument zapłaci więcejW ocenie przedstawiciela branży skutki finansowe zmian odczują przede wszystkim konsumenci.„Każdy, kto sprzedaje cokolwiek w opakowaniu, ten koszt wliczy w cenę produktu. I to my, jako klienci, zapłacimy więcej” – podkreślał.Choć – jak zaznaczył – sama zasada płacenia za przyszłe zagospodarowanie odpadów nie budzi sprzeciwu, problemem jest sposób jej realizacji.„Nikt rozsądny nie ma problemu z tym, że płacimy za zagospodarowanie odpadu. Problem w tym, że to jest rozwiązanie stricte podatkowe”.Koniec Organizacji Odzysku?Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu ma być marginalizacja dotychczasowych organizacji odzysku.„Ten model upaństwawia cały obszar gospodarki odpadami. Organizacje odzysku będą wymazane z systemu, a to są podmioty z ogromnym know-how” – zaznaczył Brzózek.Wyjaśniał, że obecnie pełnią one kluczową rolę w organizowaniu przepływów finansowych i kontroli realizacji obowiązków producentów.„Dają producentom pewność, że w ich imieniu dopilnują wszystkich procesów, że zapłacą tyle, ile trzeba i osiągną wymagane poziomy recyklingu”.Według rozmówcy ich eliminacja oznacza utratę rynkowych mechanizmów kontroli.Odpowiedzialność spadnie na państwo i obywateliZdaniem gościa audycji nowy system przenosi odpowiedzialność za realizację celów recyklingowych na administrację publiczną – a pośrednio na wszystkich obywateli.„W świetle tego projektu odpowiedzialność będzie na państwie, czyli na każdym z nas. Jeśli państwo się nie wywiąże, zapłacimy kary” – mówił.Jednocześnie środki z opłaty mają trafiać do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i być rozdzielane w trybie konkursowym.„Samorządy i firmy będą musiały składać wnioski. Jeśli będą wątpliwości, wypłata może być mniejsza albo opóźniona”.„To wywraca podwaliny myślenia gospodarczego”Sławomir Brzózek ocenił, że projekt UC100 może mieć długofalowe, negatywne skutki dla całego sektora.„To mechanizm, który wywraca podwaliny myślenia gospodarczego w Polsce. Zdejmuje odpowiedzialność, a zarządza nim strona, która nie ma presji na efektywność”.Jak dodał, w systemie nie przewidziano jasnych kryteriów oceny jego skuteczności.„Nawet nie wiemy, co będziemy musieli wykazać, żeby udowodnić, że system działa dobrze”.„Kto naprawdę jest zanieczyszczającym?”Rozmówca zakwestionował również prostą interpretację zasady „zanieczyszczający płaci”.„Kto jest realnym zanieczyszczającym? Producent, który musi pakować produkty, bo wymaga tego prawo? Czy konsument, który decyduje, co zrobi z opakowaniem?” – pytał.Jego zdaniem obecny projekt nie uwzględnia odpowiedzialności użytkowników końcowych.„Mówi się: producenci zapłacą. A nie mówi się ludziom, że to oni zapłacą, kupując droższe produkty”.Niejasny los ustawyProjekt UC100 przeszedł konsultacje społeczne, w trakcie których zgłoszono ponad 1600 uwag. Do dziś nie opublikowano pełnego raportu z konsultacji.„Ministerstwo ciągle pracuje nad poprawkami. Nie wiemy, kiedy projekt trafi dalej. Na pewno w tym półroczu nie będzie w komisji sejmowej” – relacjonował Brzózek.Wyraził też obawy co do transparentności procesu.„Nie spodziewam się poprawy jakości. Półtora roku pracy pokazuje, że kluczowi interesariusze są mniej ważni niż sam fakt uchwalenia ustawy”.„Ustawa dla sukcesu, nie dla systemu”Na zakończenie rozmowy gość Radia Wnet podsumował swoje obawy dotyczące kierunku zmian.„Najważniejsze jest to, żeby przygotować jakąś ustawę i ogłosić sukces. A niekoniecznie stworzyć system, który będzie efektywny i sprawiedliwy”.
Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego uruchomił nowe wydawnictwo – półrocznik naukowy poświęcony badaniom nad polskimi stratami wojennymi, ze szczególnym uwzględnieniem agresji sowieckiej. Jak podkreśla dyrektor instytutu Bartosz Gondek, to efekt wielomiesięcznej pracy zespołu badawczego.Pierwszy numer półrocznika koncentruje się przede wszystkim na wydarzeniach po 17 września 1939 roku oraz na losach ziem wschodnich II RP. Znajdują się w nim także teksty dotyczące przesiedleń i problemów tożsamościowych po 1945 roku.– „Zajmujemy się nie tylko liczeniem strat, ale także długofalowymi skutkami II wojny światowej dla naszego kraju. Ta tożsamość jest dla nas bardzo ważna” – podkreślał Gondek.Dyrektor zaznaczył, że badania obejmują kilka kluczowych okresów: od agresji ZSRR w 1939 roku, przez lata powojenne, aż po dekady obecności Armii Radzieckiej w Polsce.– „Ostatnie oddziały Armii Radzieckiej opuściły nasz kraj dopiero w latach 90. Dopiero wtedy ten ciężki sowiecki but ostatecznie zniknął” – przypomniał.Instytut działa w niewielkim, ale wyspecjalizowanym zespole.– „Nas jest łącznie około 30 osób, a naukowo badawczo pracuje od 8 do 10 osób. To mała, ale zgrana drużyna” – mówił.Jednym z największych problemów są ograniczone źródła i zamknięte archiwa rosyjskie.– „Cały system bardzo mocno pracował, żeby te straty fałszować i zakopywać pod dywan. Skala jest naprawdę ogromna, wręcz przerażająca” – zaznaczył dyrektor.Gondek wskazywał także na konieczność przeciwstawiania się rosyjskiej propagandzie historycznej.– „Pojawiają się teksty, ile to zawdzięczamy Związkowi Radzieckiemu. To jest straszna propaganda. Bardzo dobrze napisana i dla ludzi nieświadomych niezwykle groźna” – ostrzegał.W pierwszym numerze półrocznika znalazły się m.in. teksty o losach profesorów Uniwersytetu Wileńskiego, zrabowanych dobrach kultury ze Lwowa oraz problemach przesiedleńców.– „Już niedługo numer będzie dostępny na naszej stronie. Każdy będzie mógł go pobrać i przeczytać” – zapowiedział.Instytut planuje w tym roku wydanie dwóch numerów oraz kolejnych zeszytów źródłowych. W planach są także monografie i nowe projekty badawcze.Najważniejszym celem pozostaje jednak dokumentowanie prawdy historycznej, zanim odejdą ostatni świadkowie.– „To jest ostatni moment. Świadkowie mają dziś 70–80 lat. My musimy to wszystko zbierać i dawać odpór fałszowi” – mówił nasz rozmówca.Jak podkreślił, działalność Instytutu ma znaczenie nie tylko naukowe, ale także państwowe.– „To jest polska racja stanu. Z jednego okupanta wpadliśmy w ręce drugiego. O tym trzeba mówić systematycznie i konkretnie” – podsumował.https://instytutstratwojennych.pl/
Organizm człowieka przez tysiące lat ewolucji “uczył się” funkcjonować w warunkach niedoboru. Mechanizmy oszczędzania energii i magazynowania tkanki tłuszczowej były kiedyś adaptacją sprzyjającą przetrwaniu. Dziś jednak żyjemy w świecie nadmiaru, łatwego dostępu do jedzenia i coraz mniejszej ilości ruchu, co sprawia, że te same mechanizmy zaczynają działać przeciwko nam. Jednym z tego efektów jest rosnąca skala insulinooporności i zaburzeń metabolicznych. Czym dokładnie jest insulinooporność i dlaczego coraz częściej dotyka również osoby szczupłe? Czy poprawa wrażliwości na insulinę zależy wyłącznie od diety i masy ciała? Jaką rolę mogą odgrywać styl życia? Na te i inne pytania odpowiemy w dzisiejszej rozmowie.Odcinek podcastu jest wspierany przez markę Kogen, która czerpie inspirację z japońskiej filozofii troski o zdrowie oraz łączy naturę z osiągnięciami nauki. Marka Kogen tworzy zaawansowane nutraceutyki, które skutecznie wspierają organizm w radzeniu sobie z wyzwaniami współczesnego życia. Z kodem DRKARABIN otrzymasz 10% zniżki na produkty w sklepie Kogen: https://kogen.pl/sklep/Ten materiał nie stanowi zamiennika wizyty lekarskiej. Nie jest też poradą zdrowotną, ani nie służy do diagnozowania ani leczenia chorób. Materiał ma charakter wyłącznie edukacyjny. Autorka nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania przedstawionych informacji.Gość: mgr Zuzanna Woźniak, z wykształcenia dietetyk kliniczny, który na co dzień wspiera kobiety zmagające się z PCOS, insulinoopornością, anemią, trądzikiem, endometriozą, niedoczynnością tarczycy i IBS. Pomaga odzyskać zdrowie, energię i dobre samopoczucie poprzez skuteczne strategie żywieniowe, celowaną suplementację i edukację opartą na codziennych nawykach. Współautorka książki pt. „Może to anemia?” oraz autorka licznych webinarów, szkoleń i programów wspierających kobiece zdrowie. ➡️ Strona internetowa: https://zuzannawozniak.pl/➡️ Instagram: https://www.instagram.com/zuzannawozniak.dietetyk/ ➡️ Facebook: https://www.facebook.com/zuzannawozniak.dietetyka ------------------------------------------------- Prowadząca: dr n. med. Karolina Karabin➡️ Strona internetowa: https://drkarabin.pl/ ➡️ Instagram: https://www.instagram.com/dr_karabin/ ➡️ Facebook: https://www.facebook.com/dr.n.med.karolina.karabin/?locale=pl_PL ➡️ Spotify: https://open.spotify.com/show/06LNKBHswGVnLINKcp67MR ------------------------------------------------- Piśmiennictwo do odcinka: https://docs.google.com/document/d/1luKnzEdubfuxPiVPmsMoimx-pLhYyYwEFG4MHHtZ6LM/edit?usp=sharing------------------------------------------------- 0:00 Zapowiedź odcinka 01:02 - Intro 01:55 - Wstęp05:23 - Czym jest insulinooporność?09:03 - Jakie są przyczyny insulinooproności?10:27 - Jak diagnozować insulinooporność i jakie objawy powinny nas niepokoić?14:08 - Jak wygląda test obciążenia glukozą?17:54 - Czy osoba szczupła może mieć insulinooporność?19:45 - Z jakimi chorobami powiązana jest insulinooporność?21:38 - Co jest podstawą poprawy zdrowia u osób z insulinoopornością?25:15 - Dlaczego tak ważne jest wdrażanie małych kroków w zmianie stylu życia?26:47 - Czy zmiany stylu życia osób z insulinoopornością powinny dotyczyć tylko diety?32:40 - Dlaczego tak ważne jest dobre zarządzanie stresem?39:12 - Jak aktywność fizyczna wpływa na zdrowie osób z insulinoopornością?44:52 - Sen a insulinooporność - dlaczego jest tak ważny?49:35 - O co jeszcze warto zadbać w swoich rutynach?52:12 - Czy trzeba wyeliminować węglowodany z diety, gdy ma się insulinooporność?55:45 - Zespół Policystycznych Jajników (PCOS) - czym jest i jak często występuje?59:09 - Czy każdemu z PCOS towarzyszy insulinooporność?01:02:04 - PCOS a dieta01:06:02 - Czy insulinooporność jest nam potrzebna?01:08:09 - Suplementacja w insulinooporności i PCOS - co naprawdę działa?01:14:09 - Katechiny a insulinooporność01:16:58 - Ekstrakt z liczi - dla kogo może być pomocny? 01:22:22 - Runda szybkich pytań i odpowiedzi
Pan Bóg przemawia do człowieka na wiele sposobów. Jednym z nich jest...dowcip. O tym, czy Pan Jezus miał poczucie humoru, jak nie zanudzić wiernych podczas Mszy i jak żarty pomagają w duszpasterstwie opowiada ksiądz Boguś.Chcesz budować Królestwo Niebieskie tutaj na ziemi? Dołącz do naszej misji!Wesprzyj nas, abyśmy mogli docierać do jeszcze szerszego grona odbiorców. Jak to zrobić?1. Wesprzyj nas materialnie na Patronite - https://patronite.pl/salvenet2. Pomódl się za nas.3. Możesz również zgłosić się do nagrania świadectwa wiary lub skontaktować nas z osobą chętną do podzielenia się swoim życiem duchowym. Napisz na: redakcjasalve@gmail.com.Dzięki Twojemu wsparciu możemy dokonać zakupu nowego sprzętu (kamery, lampy, mikrofony), uczestniczyć w szkoleniach oraz zapewnić odpowiednie warunki dla naszych gości.00:00 Intro00:38 Poczucie humoru Pana Boga05:08 Żart, który przybliża Ewangelię11:58 Jak nie zanudzić wiernych na śmierć18:05 Między powagą a dowcipemZOBACZ TEŻ NOWY KANAŁ SALVENET MODLITWA: @salvenetmodlitwa
W amerykańskich mediach narasta dyskusja wokół Grenlandii, która – jak wskazują komentatorzy – stała się jednym z kluczowych punktów globalnej strategii Stanów Zjednoczonych. Tomasz Grzywaczewski, korespondent Radia Wnet w USA, podkreśla, że odbiór działań Donalda Trumpa jest w Stanach Zjednoczonych skrajnie spolaryzowany.To oczywiście zależy od tego, jakie media będziemy czytać lub oglądać. Duża część mediów nieprzychylnych obecnemu prezydentowi wskazuje, że te działania Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii w katastrofalny sposób niszczą pozycję Stanów Zjednoczonych globalną, niszczą wizerunek USA w oczach sojuszników i prowadzą do osłabiania Paktu Północnoatlantyckiego– mówi Grzywaczewski.https://wnet.fm/2026/01/16/doomsday-nad-arktyka-ekspert-osw-grenlandia-wchodzi-do-gry-o-globalne-bezpieczenstwo/Z drugiej strony, media przychylne administracji Trumpa argumentują, że Grenlandia ma znaczenie fundamentalne dla bezpieczeństwa i interesów strategicznych USA. Chodzi zarówno o szlaki morskie, jak i nową architekturę obronną, którą Waszyngton chce budować w Arktyce.Grenlandia jest absolutnie kluczowa do zabezpieczenia interesów strategicznych Stanów Zjednoczonych. Mówimy o drogach morskich, o wybudowaniu elementów tak zwanej Złotej Kopuły – nowego systemu antydostępowego i przeciwrakietowego– wyjaśnia dziennikarz. Jak dodaje, „Donald Trump wskazywał, że duża część ewentualnych pocisków wystrzelonych z Rosji w stronę USA przelatywałaby właśnie nad Grenlandią”.Wśród argumentów pojawiają się także kwestie gospodarcze i technologiczne: złoża metali ziem rzadkich, centra danych dla rozwoju sztucznej inteligencji oraz rola Grenlandii w rywalizacji z Chinami. Krytycy Trumpa podnoszą jednak, że wszystkie te interesy można zabezpieczyć poprzez umowy z Danią, bez zmiany statusu terytorium.Wiele wskazuje na to, że mamy do czynienia z typową dla Donalda Trumpa techniką maksymalnej presji negocjacyjnej – licytowania aż po absolutny próg bólu, a czasem nawet powyżej tego progu– ocenia Grzywaczewski.Jednym z kluczowych elementów tej gry jest reakcja Europy. Zdaniem korespondenta Radia Wnet, działania państw europejskich w oczach Amerykanów wypadają co najmniej niepoważnie.Mieliśmy szumne zapowiedzi wysyłania kontyngentów wojskowych na Grenlandię. Niemcy wysłały kilkunastu żołnierzy, którzy spędzili tam niecałe 48 godzin i wrócili do Niemiec rejsowym samolotem. To wygląda dosyć komicznie– mówi. I dodaje, że „to nie pokazuje siły Europy, tylko raczej zagranie kabaretowe”.W tle pojawia się także pytanie o realne scenariusze polityczne. Formalne przyjęcie Grenlandii jako stanu USA byłoby – jak podkreśla Grzywaczewski – niezwykle skomplikowane od strony prawnej i politycznej.Sama procedura przyjęcia nowego stanu do Unii jest niezwykle trudna. Wymagałaby zgody Kongresu i szeregu działań legislacyjnych. Być może wariantem pośrednim byłby model portorykański – terytorium stowarzyszone, ale nie formalnie będące częścią Stanów Zjednoczonych– wyjaśnia.Tymczasem zarówno Kopenhaga, jak i władze Grenlandii podkreślają, że nie zgadzają się na zmianę prawnomiędzynarodowego statusu wyspy. Jednocześnie powołano grupę negocjacyjną po wizycie ministrów spraw zagranicznych w Białym Domu. Komunikaty Waszyngtonu sugerują jednak, że rozmowy traktowane są jak negocjacje warunków „nabycia” Grenlandii.Tak jakby decyzja już zapadła, a teraz tylko dogrywamy szczegóły – czy to będzie 700 miliardów dolarów, czy bilion– zauważa Grzywaczewski. Cała strategia Trumpa – zdaniem dziennikarza – wpisuje się w historyczne wzorce amerykańskiej polityki siły./fa
Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z końca XIV wieku. Ciekawy wątek stanowi tu wizerunek Św. Marceliny na zabytkowej figurze. Jednym z właścicieli osady był znany ród Dębińskich. To tu znaleziono skarb pochodzący z czasów zaboru austriackiego.Do Brusa w gminie Jędrzejów zapraszają Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.
Grenlandia stała się znowu gorącym tematem, gdy Donald Trump zaczął publicznie mówić o „przejęciu kontroli” nad wyspą. W Europie wywołało to nerwowe reakcje: deklaracje wsparcia dla Danii, symboliczne wizyty wojskowych planistów i dyskusję o Arktyce jako nowym polu rywalizacji. W tle jest też wojna Rosji przeciw Ukrainie i rosnąca aktywność Rosji oraz Chin w regionie. Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich studzi jednak część sensacyjnych narracji – i pokazuje, gdzie kończą się mity, a zaczyna realna geopolityka.Grenlandia: na mapie „wielka”, na globusie „mała” – i w obu wersjach strategicznaSzymański zaczyna od prostego sporu: mapa kontra globus. Zwraca uwagę, że na popularnej mapie Mercatora Grenlandia wydaje się ogromna, co „może być przez to wyolbrzymione”, ale dopiero globus pokazuje jej realne położenie: brama do Arktyki i północnego Atlantyku.Jednocześnie podkreśla, że znaczenie Grenlandii to nie tylko wojskowość i surowce.Grenlandia ma globalne znaczenie dla każdego z nas w sensie zmian klimatycznych– mówi, przypominając, że większość wyspy pokrywa lądolód i to właśnie jego topnienie jest jednym z głównych motorów wzrostu poziomu oceanów.W rozmowie wybrzmiewa kluczowa cezura: pełnoskalowa agresja Rosji na Ukrainę. To – według Szymańskiego – zmienia podejście do Arktyki, bo obok tematów środowiskowych wracają wątki „militaryzacji regionu przez Rosję” i rosnącego zainteresowania Chin.Ekspert porządkuje jednak proporcje. Owszem, Chiny od lat mówią o sobie jako o „państwie okołoarktycznym”, są obserwatorem w Radzie Arktycznej i współpracują z Rosją przy żegludze i LNG. Ale w odniesieniu do samej Grenlandii Szymański jest kategoryczny: „Nie jest tak, że jest duża obecność Chin na wyspie. Wszystkie projekty górnicze chińskie upadły”, podobnie jak pomysły badawcze i infrastrukturalne. Przypomina też, że w 2018 r. chińską firmę usunięto z przetargu na rozbudowę lotnisk „pod wpływem presji amerykańskiej”.„Szlak arktyczny” jako mit: koszty, ryzyko i brak „rynków po drodze”Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest polemika z popularną tezą, że Arktyka stanie się wkrótce nowym Kanałem Sueskim. Szymański tłumaczy, że dziś to szlak trudny, drogi i ryzykowny: potrzebna jest asysta lodołamaczy, ubezpieczenia są kosztowne, wymagany jest wzmocniony kadłub i wyspecjalizowana załoga.I dodaje argument, który przebija się słabiej w publicznej debacie: w Arktyce nie ma „opłacalnego kabotażu”. W praktyce statek płynie „wzdłuż rosyjskich pustkowi albo grenlandzkich pustkowi”, bez dużych rynków po drodze – w przeciwieństwie do tras przez Malakkę czy Suez. W przypadku kanadyjskiego Przejścia Północno-Zachodniego, biegnącego na zachód od Grenlandii, mówi wprost: mówimy o „kilku jednostkach rocznie”.Gdy prowadzący Krzysztof Skowroński kieruje rozmowę na metale ziem rzadkich i „miliarderów”, Szymański schładza emocje: na Grenlandii działają dwie kopalnie, a duże projekty blokują warunki i opłacalność. Przypomina też, że wyspa ograniczyła nowe licencje na offshore ropę i gaz.Wspomina przy tym o „surowcowym optymizmie” po 2009 roku, gdy Grenlandia zyskała poszerzoną autonomię i prawo do samostanowienia. Wtedy liczono na skok gospodarczy i uniezależnienie od Danii, ale – jak podsumowuje – „nic z tego na razie się nie spełniło”.Dlaczego Trump „nie musi kupować” Grenlandii, żeby tam działaćEkspert OSW wskazuje paradoks: jeśli USA rzeczywiście chodzi o wzmocnienie pozycji wojskowej, to już dziś mają narzędzia prawne i polityczne, by to zrobić.Dlaczego nie skorzystają z możliwości, które stwarzają im umowy zawarte z Danią– pyta, przypominając porozumienia z 1951 r. i 2004 r. dotyczące dostępu militarnego.Szymański przypomina też skalę historyczną: w szczycie zimnej wojny na wyspie było ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy, dziś „250 żołnierzy w stacji radarowej w bazie sił kosmicznych w Pitufik”. I wyjaśnia, czym jest Pituffik: „część systemu wczesnego ostrzegania Stanów Zjednoczonych” przed atakiem rakietowym – element większej architektury obrony.Wątek najbardziej polityczny to sugestia prowadzącego, że Trump może chcieć Grenlandii, bo „NATO nie będzie”. Szymański nazywa to „doomsday scenario”, ale zaraz dodaje argumenty, dlaczego taki finał nie jest logiczny z perspektywy Waszyngtonu.To jest w doomsday scenario, natomiast ja bym jednak zwrócił uwagę na to, że Stany Zjednoczone i Donald Trump osobiście sporo swojego kapitału politycznego zainwestowały w NATO w ubiegłym roku, który nie był zły dla sojuszu, bo przyszliśmy od dyskusji na początku tej drugiej kadencji Trumpa, co dalej z NATO, czy NATO przetrwa Trumpa 2.0, do szczytu sojuszu w Hadze, który uchwalił bezprecedensowy wzrost wydatków obronnych.– podkreśla.Najbardziej wyraziste zdanie o nastrojach społecznych pada pod koniec: mieszkańcy Nuuk „mają zdecydowanie dosyć obecnej sytuacji” i są „zmęczeni psychologicznie” przez niepewność i powracający temat w amerykańskiej polityce. Pada też obserwacja o „desancie dziennikarzy z całego świata” – do tego stopnia, że w stolicy „powstają kafejki dla dziennikarzy”.Szymański tłumaczy też, dlaczego retoryka „kupna wyspy” działa jak politologiczny granat: na Grenlandii odbiera się ją jako „dyskurs neokolonialny”, próbę mówienia o społeczeństwie jak o przedmiocie transakcji. I dodaje diagnozę: USA miały wśród Grenlandczyków spory „kapitał” i nadzieję na inwestycje, ale taką narracją „zraziły do siebie grenlandzkie społeczeństwo, które organizuje protesty”./fa
Aleksandra Fedorska, dziennikarka i publicystka, na antenie Radia Wnet odniosła się do niepokojącego zdarzenia na niemieckiej kolei. W Essen wykoleił się pociąg towarowy przewożący niebezpieczne substancje, a śledczy badają możliwość celowego działania na torach. Jak relacjonowała Fedorska, sprawa była w niemieckich mediach opisywana zaskakująco oszczędnie.Względnie mało było relacji na ten temat w Niemczech. Na szczęście do wybuchu ewentualnego transportu amunicji lub sprzętu wojskowego nie doszło– podkreślała. Z jej informacji wynika, że do torów miała zostać przymocowana metalowa nakładka. Trudno powiedzieć, czy taki metal byłby w stanie wykoleić pociąg transportujący sprzęt wojskowy lub amunicję. To bardzo techniczna kwestia– zaznaczyła.Rozmówczyni Radia Wnet zwróciła uwagę na szerszy kontekst podobnych zdarzeń w Niemczech.Faktycznie sabotażów i poważnych awarii – sieci elektrycznych, kolei – w ostatnim czasie jest multum. Tego jest bardzo dużo– mówiła.Jednym z najbardziej wstrząsających przykładów była awaria w Berlinie, gdy zimą ponad 100 tysięcy osób przez kilkadziesiąt godzin pozostawało bez prądu.To był szok i sprawdzian dla niemieckich służb bezpieczeństwa, którego niestety nie zdały– oceniła Fedorska.Jej zdaniem niemieckie władze i media starają się dziś ostudzać nastroje i unikać jednoznacznych sformułowań.Nie ma sprawców, co jest skandaliczne. Opinia publiczna jest uspokajana, a o ekstremistycznych powiązaniach mówi się bardzo ostrożnie, choć one z pewnością istnieją– dodała. Dziennikarka przypomniała też wcześniejsze przypadki, które budują obraz narastającego problemu: alarmy w koszarach, podejrzenia skażenia wody, podpalenia ciężarówek czy kradzieże amunicji na dużą skalę, także z udziałem Bundeswehry.Fedorska wskazała również na głośne, lecz niewyjaśnione incydenty – pożary w zakładach zbrojeniowych i chemicznych.Opinia publiczna nigdy nie usłyszała, kto to zrobił. Nie było procesów, nie było winnych. To jest bardzo niepokojące– oceniła.Na tym tle w niemieckich mediach – zwłaszcza poza głównym nurtem – pojawiają się hipotezy o możliwych powiązaniach środowisk ekstremistycznych z finansowaniem publicznym.Jak zaznaczyła, są to poszlaki i hipotezy obecne w debacie publicznej, lecz brak rozliczeń i wyjaśnień tylko pogłębia społeczne obawy./fa
Od farsy z internetowym głosowaniem po ostrą diagnozę państwa: Miłosz Lodowski w Radiu Wnet mówi o „domykaniu” wolności słowa i o tym, że 2026 ma być rokiem przełomów.Awaria w Polsce 2050 i „ostrzeżenie” przed e-głosowaniemInternetowe wybory władz Polski 2050, które utknęły na etapie drugiej tury, wywołały falę komentarzy. Miłosz Lodowski, dziennikarz i twórca kanału „Chłodnym Okiem”, ocenia, że cała sytuacja jest w pewnym sensie symboliczna – i może mieć jeden praktyczny skutek.Jedna rzecz, która się udała w czasie tych wyborów, to chyba przestrzec Polaków przed elektronicznymi formami głosowania w czymkolwiek– mówi Miłosz Lodowski.Zwraca uwagę, że w sieci pojawiały się głosy sugerujące podatność tego typu procesów na działania techniczne i próby ingerencji.Byli tacy, którzy pokazywali rozmaite dowody, jakoby ta druga runda głosowania przypominała troszeczkę głosowania w Stanach Zjednoczonych – z możliwością technicznego podpięcia i wykorzystania– dodaje.„Trampolina” i centrum, które jest lewicąLodowski idzie dalej w ocenie samej formacji. Jego zdaniem Polska 2050 od początku miała pełnić określoną rolę polityczną.Ta formacja powstała jako pewnego rodzaju trampolina, która miała pozwolić panu Tuskowi przejąć władzę– ocenia.W tym kontekście krytycznie opisuje też ideowy profil ugrupowania, wskazując, że to, co bywa prezentowane jako nowoczesne centrum, ma – w jego opinii – źródła gdzie indziej.To chyba jednak lewica, a nie centrum. (…) Raczej taki lekki rosołek z amerykańskich kampusów– mówi.„Dwa lata gigantycznych ryzyk” i cena dla gospodarkiChoć awaria wyborów może wydawać się zabawna, Lodowski przekonuje, że problem jest poważniejszy: udział tej formacji w układzie władzy i ostatnie dwa lata – w jego ocenie – przyniosły ryzyka, których skutki będą długie.Przez udział tej formacji mamy zafundowane dwa lata gigantycznych ryzyk, które całą gospodarkę sprowadziły do stanu, z którego ciężko ją będzie wyciągnąć– podkreśla.Demografia i młodzi: „może nas być poniżej 16 milionów”Jednym z głównych wątków, które podnosi Lodowski, jest kryzys demograficzny i pogarszająca się sytuacja młodych na rynku pracy.Jesteśmy jeszcze niżej w przewidywaniach na 2100 rok niż w najczarniejszych scenariuszach i może nas być poniżej 16 milionów ludzi– mówi.Wskazuje też na rosnące bezrobocie wśród młodych i brak stabilności, która sprzyjałaby zakładaniu rodzin.Bezrobocie wśród młodych w ciągu ostatnich dwóch lat gigantycznie wzrasta. (…) Zachęta do tego, żeby zakładali rodziny, jest żadna– dodaje.Energia i „szpagat” państwaW jego diagnozie kluczowe są także decyzje energetyczne. Lodowski uważa, że Polska nie ma dziś warunków do modernizacji gospodarki w stronę „czwartej rewolucji przemysłowej”, bo brakuje stabilnych mocy.To wymaga tak gigantycznych porcji energii, że bez atomu i bez energetyki węglowej – do tego czasu – tego nie jesteśmy w stanie zrobić– podkreśla.Sytuację opisuje obrazowo.Jesteśmy rozpięci na dwóch odjeżdżających ciężarówkach w dwóch przeciwnych kierunkach i już robimy szpagat– mówi.Weto prezydenta i spór o wolność słowaLodowski odnosi się też do sporu wokół ustawy implementującej unijne regulacje dotyczące przestrzeni cyfrowej. Jego zdaniem weto prezydenta zatrzymało rozwiązania, które mogłyby mieć konsekwencje wykraczające poza walkę z patologiami w sieci.To nie jest tak, że to jest realna cenzura. To jest wyłączenie wszystkich kanałów, które dawały możliwość publikowania jakiejkolwiek niezależnej informacji– ocenia.W jego przekonaniu efekt mógłby być taki, że platformy – ze strachu przed karami – usuwałyby treści „ryzykowne”, a debata publiczna zostałaby wypłaszczona.Większość treści, która byłaby w jakikolwiek sposób ryzykowna, byłaby eliminowana. (…) Nie mielibyśmy kanału dystrybucji informacji– mówi.„Czas się skraca” – diagnoza na 2026 rokNa koniec Lodowski formułuje szerzej zakrojony wniosek: w jego ocenie Polska wchodzi w okres, w którym nie da się już „przeciągać lin” i liczyć, że problemy same się ułożą.Trzeba zacząć mówić prawdę wprost. (…) Czas się skraca– podkreśla.I zapowiada, że nadchodzące miesiące będą jego zdaniem wyraźnie bardziej intensywne niż dotychczas.Żarty się skończyły. 2026 rok będzie rokiem wielkich przełomów. Będzie jak u Hitchcocka: coraz mocniej– mówi Miłosz Lodowski.
W rozmowie na antenie Radia Wnet Adam Bielan odniósł się zarówno do polityki międzynarodowej, jak i do wewnętrznych sporów w Polsce. Jednym z głównych tematów była możliwość wizyty prezydenta Donald Trump w Polsce oraz stan relacji polsko-amerykańskich.„Sprowadzenie prezydenta Stanów Zjednoczonych jest bardzo trudne. Donald Trump w tej drugiej kadencji rzadko opuszcza USA, a dodatkowo w Stanach rozpędza się kampania przed wyborami do Kongresu. Prawdopodobieństwo takiej wizyty nie jest bardzo duże, ale to nie znaczy, że nie należy się starać.”Bielan podkreślał, że Trump dobrze wspomina swoją wizytę w Polsce z 2017 roku, a nasz kraj wciąż jest wskazywany przez Amerykanów jako wzór w kwestii wydatków obronnych.„Polska wydaje blisko 5 procent PKB na obronę i jest wielokrotnie wskazywana przez amerykańskich przywódców jako pozytywny przykład. Jest na czym budować.”Brak ambasadora jako sygnał politycznyEurodeputowany PiS nie miał wątpliwości, że nieobsadzone stanowisko ambasadora RP w Waszyngtonie to poważny problem.„Kraje nie wysyłają ambasadorów wtedy, kiedy chcą zasygnalizować partnerom, że stan relacji jest nienajlepszy. W naszym przypadku to jest olbrzymi problem.”Przypominał, że obecny rząd odwołał ambasadora Marka Magierowskiego i przez ponad rok nie potrafi uzgodnić nowej kandydatury z Pałacem Prezydenckim.„Forsowany jest polityk bez przygotowania dyplomatycznego, który w przeszłości słynął z bardzo ostrych ataków na Donalda Trumpa. To w naturalny sposób utrudnia relacje.”Bielan zwracał uwagę, że w tej sytuacji cierpią przede wszystkim interesy Polski.„Mimo bardzo dobrych relacji Pałacu Prezydenckiego z Białym Domem brak ambasadora utrudnia współpracę bilateralną, a dziś potrzebujemy jej jak nigdy wcześniej.”„Bez Ameryki będzie nam bardzo trudno”Wątek bezpieczeństwa powracał wielokrotnie. Bielan nie ukrywał, że bez wsparcia USA Polska nie poradzi sobie w razie eskalacji zagrożeń ze wschodu.„Musimy być jak najsilniejsi sami z siebie, ale doskonale wiemy, że w dającej się przewidzieć perspektywie, bez sojuszu północnoatlantyckiego, a szczególnie bez zaangażowania Stanów Zjednoczonych, w przypadku agresji rosyjskiej będzie nam bardzo trudno.”W tym kontekście krytykował politykę Donald Tusk, zarzucając mu niszczenie relacji z Waszyngtonem.„Ktoś, kto konsekwentnie niszczy te relacje, działa wbrew polskiemu interesowi. Fałszywe oskarżenia wobec Trumpa wracają dziś ze zdwojoną siłą.”PiS przed wyborami: kampania już trwaRozmowa zeszła również na sytuację wewnętrzną Prawa i Sprawiedliwości oraz przygotowania do kolejnych wyborów parlamentarnych.„Zgodnie ze starym powiedzeniem kampania zaczyna się dzień po poprzednich wyborach. Ona już trwa.”Bielan przyznał, że w partii toczy się dyskusja, czy i kiedy wskazać kandydata na premiera, ale podkreślał, że sondaże nie oddają w pełni realnego poparcia.„Sondaże w ostatnich latach bardzo często myliły się na naszą niekorzyść. Tak było również w kampanii prezydenckiej, w której nie dawano szans Karolowi Nawrockiemu.”Jego zdaniem przy niższej frekwencji PiS może utrzymać, a nawet poprawić swój wynik.„Blisko 8 milionów głosów przy frekwencji około 60 procent dawałoby wynik powyżej 40 procent. To trudne, ale wykonalne.”„Największy problem Polski? Złe rządy”Zapytany o główny problem kraju i oś przyszłej kampanii opozycji, Bielan odpowiedział jednoznacznie.„Odpowiedź jest bardzo prosta: złe rządy.”Rozwinął tę tezę, wskazując na kryzys finansów publicznych, ochrony zdrowia i modernizacji armii.„Mamy niewypłacalny NFZ, bankrutujące szpitale, wstrzymywane projekty zbrojeniowe. Przyczyną wszystkiego jest fatalne gospodarowanie finansami publicznymi.”Według europosła PiS naprawa budżetu i przywrócenie stabilności finansów państwa powinny być pierwszym celem po ewentualnym powrocie do władzy.Współpraca z Tuskiem? „Nie do wyobrażenia”Na koniec rozmowy pojawiło się pytanie o możliwość ponadpartyjnej współpracy w sytuacji kryzysowej.„W dramatycznych okolicznościach być może potrzebna byłaby współpraca wszystkich sił politycznych.”Jednocześnie Bielan jasno zaznaczył, że w normalnych warunkach nie widzi takiej możliwości.„Jakiejkolwiek współpracy z człowiekiem, który w tak wielu sprawach okazał się być największym szkodnikiem w naszej historii, nie jestem w stanie sobie wyobrazić.”
Rozmowa z Wojciechem Surmaczem na antenie Radia Wnet szybko zeszła na temat głębokich przetasowań w polskich mediach, zwłaszcza w Grupie Polsat. Jak zauważał dziennikarz, przez lata telewizja ta budowała pozycję medium „środka”, starannie balansującego między różnymi nurtami politycznymi.„Zawsze mówiono, że to jest taka partia Solorza. Ekumenicznie – zawsze była frakcja lewa i prawa. To w dużej mierze zbudowało sukces Telewizji Polsat.”Ten model – jego zdaniem – właśnie się kończy.„Przyszedł Miszczak i się zaczęło”Surmacz wskazywał, że zmiany personalne w strukturach właścicielskich i zarządczych Polsatu nie są przypadkowe i mają realne przełożenie na linię redakcyjną.„Przyszedł pan Miszczak i się zaczęło. Gdy lider zespołu wchodzi do zarządzania, zespół zaczyna grać tak, jak lider śpiewa.”W rozmowie pojawił się wątek wejścia do gry osób kojarzonych z obozem władzy, w tym Aleksandra Grada – byłego ministra skarbu.„Jeżeli taki człowiek zostaje liderem zespołu, to wiadomo, o co chodzi.”W opinii Surmacza trudno mówić tu o przypadku – raczej o świadomym przesuwaniu środka ciężkości w mediach komercyjnych.Koniec „zrównoważonej” telewizjiZdaniem rozmówcy Radia Wnet dotychczasowa pozycja Polsatu jako stacji „zrównoważonej” przestaje być aktualna.„Z tym obiektywizmem to wiadomo, jak jest, ale była to telewizja zrównoważona. To już się skończyło. Teraz są nowe porządki.”W tle tych zmian Surmacz widzi szerszy proces politycznego porządkowania rynku medialnego po zmianie władzy.„Donald Tusk jest politykiem pamiętliwym i konsekwentnym. Te procesy nie dzieją się przypadkiem ani chaotycznie.”Media publiczne: „tam nie ma już co zbierać”Szczególnie gorzko dziennikarz wypowiadał się o sytuacji Telewizja Polska w likwidacji. Jego zdaniem dzisiejsze spory mają w dużej mierze charakter symboliczny.„Tam nie ma już co zbierać. Zostały archiwa, prawa autorskie i infrastruktura. To jest dziś największa wartość.”Surmacz odniósł się także do programów rocznicowych i narracji wokół przejęcia TVP sprzed lat.„To jest materiał dla ludzi o mocnych nerwach. Próba pisania historii od nowa i odwracania uwagi od tego, co dzieje się teraz.”W tym kontekście pojawił się również wątek Jacek Kurski i medialnych rozliczeń z jego okresem kierowania telewizją publiczną.„Zlikwidujmy media publiczne”Jednym z najmocniejszych momentów rozmowy było przypomnienie tezy, którą Surmacz postawił publicznie kilka lat temu.„Ktoś wpadł na wspaniały pomysł, żeby zlikwidować media publiczne w Polsce – i zróbmy to.”Jak relacjonował, reakcja była gwałtowna.„Prawie mnie wyniesiono związanego i wyrzucono z panelu. Ale dziś, po latach, widzimy, że ten temat wraca, tylko już w zupełnie innym kontekście.”Jego zdaniem obecny stan rzeczy to efekt wieloletnich zaniedbań i upolitycznienia, a nie jednorazowej decyzji.Rynek medialny w przyspieszeniuRozmowa dotknęła także szerszego krajobrazu medialnego: dynamicznego rozwoju nowych projektów telewizyjnych, rozbudowy redakcji i przyspieszenia zmian technologicznych.„Zmiany w mediach następują błyskawicznie. Jedni się rozbudowują, inni znikają, a jeszcze inni próbują na nowo opowiedzieć swoją historię.”W tym sensie – jak sugerował Surmacz – polski rynek medialny wchodzi w fazę ostrego przesilenia, w której dawne podziały i kompromisy przestają obowiązywać.
Podziały na prawicy, krytyka Unii Europejskiej i rola USA w NATO – prof. Mieczysław Ryba w Radiu Wnet analizuje kierunki polskiej polityki przed wyborami.Spory na prawicy: nie tylko personalnePodziały wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości oraz całej prawicy nie sprowadzają się wyłącznie do ambicji personalnych – ocenia politolog i historyk, prof. Mieczysław Ryba.„Nie jest tylko tak, że mamy do czynienia ze sporami czysto personalnymi czy ambicjonalnymi, ale również merytorycznymi i ideowymi.”– podkreśla profesor.Jak zauważa, PiS jako duża partia posiada różne skrzydła – od konserwatywno-narodowego po bardziej centrowe – co jest naturalne dla dużych ugrupowań i nie musi prowadzić do rozłamu.Kluczowe pytanie: jaki kierunek Unii Europejskiej?Jednym z fundamentalnych tematów, z którymi PiS i cała prawica będą musiały się zmierzyć, jest stosunek do Unii Europejskiej.„Partia musi się dookreślić co do kierunku Unii. Ten kierunek jest gigantycznie krytykowany przez siły konserwatywne w całej Europie.”– zaznacza Ryba.Profesor przypomina również o kontrowersjach wokół KPO i tzw. kamieni milowych.„Tam jest mnóstwo rzeczy, delikatnie mówiąc, dziwnych.”– dodaje.Mercosur i rosnący sceptycyzm PolakówZdaniem prof. Ryby, krytyczne nastawienie do polityki unijnej narasta także wśród wyborców.„Wystarczy spojrzeć na badania dotyczące umowy z Mercosur. Przytłaczająca większość Polaków się jej obawia.”– mówi.Jak podkreśla, decyzje Brukseli są „dopychane kolanem”, a obecny kurs Unii może prowadzić do poważnego kryzysu.„To jest kierunek na ścianę, na przepaść.”– ocenia.NATO i Stany ZjednoczoneW kontekście bezpieczeństwa profesor Ryba jednoznacznie wskazuje na kluczową rolę USA.„Jeżeli myślimy NATO, to myślimy przede wszystkim o Stanach Zjednoczonych. Bez USA NATO jest wydmuszką.”– podkreśla.Zwraca uwagę, że o ile w kwestii NATO różnice między PiS a Konfederacją Bosaka i Mentzena są niewielkie, to znaki zapytania pojawiają się przy środowisku Grzegorza Brauna.Europa Środkowa i rywalizacja mocarstwZdaniem prof. Ryby, kolejne wybory parlamentarne mogą stać się areną rywalizacji wpływów amerykańskich i unijnych.„Tak jak wybory w 2023 roku odbywały się pod dyktando nacisków Brukseli, tak wybory w 2027 roku mogą być starciem wpływów amerykańskich i unijnych.”– mówi.Profesor krytycznie ocenia przy tym politykę rządu wobec regionu.„Donald Tusk kompletnie zaniedbuje politykę środkowoeuropejską. Jest praktycznie nieobecny w formatach Trójmorza czy Trójkąta Wyszehradzkiego.”– dodaje.Strategia Tuska: „zjadanie ogona”Komentując działania obecnego rządu, Ryba używa obrazowego porównania.„To jest strategia zjadania ogona.”– stwierdza.Jak zauważa, choć Platforma Obywatelska nieznacznie rośnie w sondażach, cała koalicja rządząca słabnie.„Pytanie jest, czy tego paliwa wystarczy do 2027 roku. Jestem wobec tego bardzo sceptyczny.”– ocenia.Braun jako straszakProfesor Ryba uważa, że Donald Tusk próbuje wykorzystywać postać Grzegorza Brauna jako narzędzie polityczne.„Dla Donalda Tuska Grzegorz Braun pełni rolę ‘Putina' na polskiej scenie politycznej – w sensie propagandowym.”– mówi.Celem tej strategii ma być mobilizacja elektoratu proeuropejskiego poprzez straszenie „radykałami”.Co zdecyduje o przyszłych wyborach?Zdaniem prof. Ryby, programy socjalne nie będą już kluczowym tematem kampanii.„Te elementy zostały już zużyte jako motor debaty politycznej.”– ocenia.Na pierwszy plan wysuną się natomiast kwestie relacji międzynarodowych i gospodarczych.„Unia, Zielony Ład, ceny energii, Mercosur, bezpieczeństwo – to będą tematy, które realnie wpłyną na portfele i przyszłość Polaków.”– podsumowuje.
Strefa Czystego Transportu (SCT) w Krakowie wywołała sprzeciw gmin ościennych. Radny z Wieliczki wskazuje na dyskryminację, chaos prawny i brak realnych efektów ekologicznych.Wprowadzenie Strefy Czystego Transportu w Krakowie wywołało silny sprzeciw nie tylko wśród mieszkańców miasta, ale także w gminach ościennych. Jednym z najbardziej zdecydowanych krytyków obecnych rozwiązań jest Bartłomiej Krzych, radny Rady Miejskiej w Wieliczce, który zaskarżył uchwałę i zapowiada dalsze działania prawne oraz społeczne.W rozmowie na antenie Radia Wnet Krzych wskazuje, że obecna wersja SCT jest nie tylko niesprawiedliwa, ale także prawnie wadliwa i wprowadzona w atmosferze chaosu.„To jest jawna dyskryminacja mieszkańców spoza Krakowa”Radny podkreśla, że już na etapie prac nad uchwałą gminy ościenne alarmowały władze Krakowa, iż przyjęte rozwiązania będą uderzać w mieszkańców regionu.Mieszkańcy spoza Krakowa, jeśli nie mają samochodów spełniających normy Euro 6 dla diesla i Euro 4 dla benzyny, muszą płacić za wjazd albo ryzykować mandat. Tymczasem mieszkańcy Krakowa z tych opłat są zwolnieni. To jest jawna dyskryminacja– mówi Bartłomiej Krzych.Jak dodaje, sprzeciw wobec takiego podziału zgłaszały praktycznie wszystkie gminy otaczające Kraków, jednak ich głos został zignorowany.Chaos zamiast przejrzystych zasadKolejnym problemem, na który zwraca uwagę radny, jest sposób wprowadzenia SCT. Procedury wjazdu do strefy zostały opublikowane tuż przed świętami, co – jego zdaniem – uniemożliwiło mieszkańcom realne przygotowanie się do nowych zasad.Wielu ludzi nie miało żadnej szansy zapoznać się z tym, jak legalnie wjechać do Krakowa. Wszystko zostało wprowadzone w atmosferze pośpiechu i dezorientacji– wyjaśnia.Dlaczego – zdaniem radnego – projekt SCT należy odrzucić?Bartłomiej Krzych wskazuje kilka kluczowych powodów, dla których obecna wersja Strefy Czystego Transportu nie powinna funkcjonować:Dyskryminuje mieszkańców gmin ościennych, zmuszając ich do opłat, z których zwolnieni są krakowianieZostała wprowadzona w chaosie proceduralnym, bez realnego czasu na zapoznanie się z zasadamiObejmuje parkingi Park&Ride, co – zdaniem radnego – wypacza sens komunikacji zbiorowejNie realizuje celów ekologicznych, a staje się narzędziem fiskalnymJest obarczona poważnymi wadami prawnymi, co może skutkować jej unieważnieniem przez sądPrzerzuca koszty na gminy ościenne, m.in. poprzez zwiększone dopłaty do komunikacji miejskiejGeneruje chaos finansowy, bo w razie unieważnienia uchwały miasto może być zmuszone do zwrotu pobranych opłat„Strefa czystego absurdu”Szczególne emocje budzi fakt objęcia SCT parkingów Park&Ride.Parkingi Park&Ride powstały po to, żeby zostawić samochód i przesiąść się do komunikacji miejskiej. Tymczasem dziś, żeby do nich dojechać, trzeba zapłacić, a za kilka lat w ogóle nie będzie to możliwe. To jest absurd– mówi radny.Jak dodaje, to właśnie dlatego wśród mieszkańców coraz częściej pojawia się określenie „strefa czystego absurdu”.Protest i spór prawnyKrzych zapowiada udział w proteście przeciwko SCT oraz oczekuje na rozstrzygnięcie sądu.14 stycznia może się okazać, że uchwała zostanie unieważniona. Wtedy pojawi się pytanie o zwrot pobranych opłat i odpowiedzialność miasta za wprowadzony chaos– podkreśla.Radny liczy, że niezależnie od decyzji sądu, władze Krakowa wycofają się z obecnej wersji projektu i wrócą do rozmów z mieszkańcami regionu.
Rok 2025 Prawo i Sprawiedliwość kończy „spokojnie i optymistycznie” – przekonywał w Radiu Wnet wiceprezes partii Przemysław Czarnek. Pytany o sondaże, spory wewnętrzne i brak „efektu Nawrockiego”, odpowiadał, że partia znajduje się w naturalnej fazie programowych dyskusji przed kolejnym cyklem wyborczym.Sondaże utrzymują się mniej więcej na poziomie pierwszej tury wyborów prezydenckich, czyli w okolicach 30 procent. I tak ma być– mówił Czarnek, przypominając, że „forma olimpijska” nie jest budowana dwa lata przed startem. Jak dodał, PiS pracuje nad nowym programem, który ma być odpowiedzią na „trudną rzeczywistość po dwóch latach rządów Tuska”.Zdaniem wiceprezesa PiS, to co bywa przedstawiane jako kryzys, jest w istocie normalną debatą w dużej formacji politycznej.Nie ma kłótni, jest dyskusja na wielkim okręcie Prawa i Sprawiedliwości– podkreślał, wskazując na szerokie spektrum poglądów w partii – „od centrum do prawicy”.Jednym z głównych argumentów w rozmowie była wygrana wyborów prezydenckich. Czarnek jednoznacznie przypisał ją PiS-owi.To Prawo i Sprawiedliwość wystawiło Karola Nawrockiego i to Karol Nawrocki wygrał wybory 1 czerwca– mówił, dodając, że bez tej decyzji prezydentem byłby dziś Rafał Trzaskowski. Jak stwierdził, zwycięstwo było możliwe także dzięki poparciu całej prawicy w drugiej turze, ale kluczowa była inicjatywa PiS z listopada 2024 roku.W rozmowie pojawił się także wątek przywództwa w partii. Czarnek stanowczo zaprzeczył tezie o kryzysie liderstwa.Wszystko jest pod kontrolą prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Jego przywództwo jest absolutnie niezachwiane– zaznaczył, przypominając, że wewnętrzne spory i odejścia to stały element historii ugrupowania.Pytany o relacje z Konfederacją i rosnącą popularność Grzegorza Brauna, wiceprezes PiS stwierdził, że problem dotyczy raczej rywalizacji wewnątrz Konfederacji niż PiS.My utrzymujemy nasze poparcie. To tam następuje mijanka w sondażach– oceniał, jednocześnie przyznając, że część elektoratu reaguje dziś na hasła radykalne. Odpowiedzią ma być właśnie nowy program „odpowiedzialnej prawicy”.Czarnek zapowiedział, że program zostanie przedstawiony wiosną i będzie prezentowany przez szerokie grono polityków – nie tylko tych najbardziej rozpoznawalnych.W Prawie i Sprawiedliwości są setki znakomitych polityków, którzy będą w stanie ten program w różnych częściach Polski przedstawić społeczeństwu– podkreślał.Na koniec rozmowy odniósł się do sytuacji w obozie rządzącym. Jego zdaniem Donald Tusk ustabilizował swoją pozycję kosztem koalicjantów.Zjadł całą koalicję. Dzisiaj jego przystawki praktycznie nie istnieją– mówił, dodając, że stabilizacja władzy odbywa się kosztem państwa, czego przykładem ma być dramatyczna sytuacja w ochronie zdrowia.NFZ tonie, pacjenci nie są przyjmowani, a zadłużenie szpitali jest ogromne– oceniał./fa
Kończy się 2025 rok. Za nami kolejne 12 miesięcy z Mocą Historii i kilkadziesiąt odwiedzonych miejsc oraz miejscowości. Jak zwykle grudzień to czas podsumowań i nie inaczej będzie dziś. Zapraszamy zatem na krótki przegląd mijającego roku. Jednym z najbardziej tajemniczych i magicznych miejsc jest w naszym regionie Święty Krzyż. Jak pokazuje historia nie zawsze było tu sanktuarium. Znajdziemy tu także ślady pogańskie. Na podsumowanie roku zapraszają Cezary Jastrzębski i Robert Szumielewicz.
W sieci narasta fala antyukraińskiej narracji oraz wypowiedzi nacechowanych negatywnie wobec Ukrainy i Ukraińców. Jednym z liderów rozpowszechniania tego typu opinii jest były premier Leszek Miller. O publicznych wpisach i wypowiedziach byłego premiera dotyczących Ukrainy i Ukraińców rozmawiamy z Piotrem Pacewiczem z OKO.press, który przeanalizował wpisy Leszka Millera na platformie X oraz jego wypowiedzi medialne. W programie omawiamy "13 antyukraińskich tez Leszka Millera. Kreml go wychwala, a wy po co go zapraszacie?" Piotra Pacewicza na portalu oko.press i wyjaśniamy poszczególne tezy, których w wypowiedziach byłego premiera doszukał się nasz gość.
"Rozmawiałem na ten temat z prezesem PKP PLK. Stwierdził, że to był błąd dyżurnego ruchu. Nie powinien wpuścić pociągu na stację" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM minister infrastruktury Dariusz Klimczak, pytany o niebezpieczny incydent w Piotrkowie Trybunalskim. Pociąg pasażerski relacji Wrocław Główny – Warszawa Wschodnia wjechał na tor, na którym znajdowała się już drezyna sieciowa. "Komisja kolejowa będzie stwierdzać, dlaczego zdarzył się taki błąd" - zapewnił Klimczak.
Czy dwujęzyczność opóźnia rozwój mowy? Jak reagować, kiedy dziecko miesza języki? W tym podcaście obalamy najpopularniejsze mity i rozwiewamy wątpliwości polskich rodziców mieszkających za granicą. Gościem Moniki Sędzierskiej jest dr Anna Mróz, ekspertka dwu- i wielojęzyczności. KONTAKT: cosmopopolsku@rbb-online.de STRONA: http://www.wdr.de/k/cosmopopolsku BĄDŹ NA BIEŻĄCO: COSMO po polsku Facebook Von Monika Sedzierska.
[AUTOPROMOCJA] Pełnej wersji podcastu posłuchasz w aplikacji Onet Audio. W najnowszym sensacyjnym odcinku raportu międzynarodowego, gościem Witolda Jurasza i Zbigniewa Parafianowicza jest minister koordynator do spraw służb specjalnych Tomasz Siemoniak. Tutaj wkleimy o respiratorach. Jednym z tematów wywiadu była kwestia tak zwanej afery respiratorowej. W sprawie, przypomnijmy, chodziło o to, że zakup respiratorów powierzono Andrzejowi Izdebskiemu, który nigdy nie miał nic wspólnego ze sprzętem medycznym, za to zasłynął jako handlarz bronią. Był wielokrotnie podejrzewany o nielegalny obrót sprzętem wojskowym. Andrzej Izdebski nie tylko nigdy nie dostarczył respiratorów, ale też znikną z zaliczką, którą wiał na poczet zamówionego sprzętu medycznego. Wkrótce po ujawnieniu afery, niedoszły handlarz respiratorów zmarł w Albanii, a jego ciało zostało poddane kremacji. Ta oficjalna wersja wydarzeń do dziś budzi wiele wątpliwości. Czy Izdebski tak naprawdę nie żyje, czy też może zniknął wraz z pieniędzmi. Prowadzący podcast Witold Jurasz spytał ministra Siemoniaka o to, czy może potwierdzić ustalenia Onetu, że Andrzej Izdebski był współpracownikiem Polskich Wojskowych Służb Specjalnych. Przy czym, jako ów współpracownik dopuścił się bardzo poważnego oszustwa, jeszcze na długo przed tym, jak przy okazji respiratorów oszukał państwo polskie. Rzeczony handlarz został wskazany przez polskie służby specjalne jako wiarygodny partner dla Stanów Zjednoczonych, dla których miał kupić za amerykańskie pieniądze broń dla syryjskiej opozycji. Podobnie jak w przypadku respiratorów - broń nie została dostarczona, a pieniądze się rozpłynęły. Jeśli powyższe doniesienia okazałyby się prawdą, znaczyłoby to, że polskie służby, polecając Ministerstwu Zdrowia Andrzeja Izdebskiego, musiały doskonale zdawać sobie sprawę, że mają do czynienia ze złodziejem. Witold Jurasz pytał też, czy prawdą jest, iż w Agencji Wywiadu, która poleciła Izdebskiego, pracowali oficerowie służb wojskowych, przy czym działo się to w czasie, gdy służbom szefował były współpracownik zlikwidowanego już WSI. Rzeczona osoba swoje stanowisko objęła, co tylko dodaje całej sprawie pikanterii, w okresie rządów PiS. Pozostaje jeszcze jedno palące pytanie - czemu afera ta nie została rozliczona. W odpowiedzi minister koordynator służb specjalnych stwierdził, że powyższa sprawa jest przedmiotem doniesienia do prokuratury i jest jedną z kilku priorytetowych kwestii, o których Tomasz Siemoniak rozmawia z prokuratorem generalnym. Jak stwierdził gość podcastu, sprawa respiratorów dobrze opisuje schemat i niechlubne tradycje działania polskich służb specjalnych, w których dochodzi do pomieszczenia działalności służbowej i prywatnych interesów. Zapytany o to, czy może potwierdzić wszystkie wymienione przez Jurasza fakty, minister odparł, że nie może ich potwierdzić, ale nie może też im zaprzeczyć. Co obydwaj prowadzący podcast jednoznacznie odebrali jako potwierdzenie podanych wyżej informacji. Przedmiotem rozmowy jest też zatrzymanie polskiego zakonnika przez białoruskie KGB. Prowadzący podcast pytają, czy Polska planuje konsultacje, koordynację, a być może wręcz oddanie inicjatywy w tej sprawie Stolicy Apostolskiej. Prowadzący zadają też jednak ministrowi Siemoniakowi pytanie fundamentalne, czy Polska faktycznie werbuje księży lub zakonników. Tomasz Siemoniak jednoznacznie zaprzecza. Prowadzący podcast pytają też swojego gościa o zniknięcia kolejnych białoruskich opozycjonistów i zastanawiają się, czy Polska roztacza w dostatecznym stopniu opiekę nad przebywającymi u nas działaczy opozycyjnych. W dalszej części podcastu Witold Jurasz i Zbigniew Parafianowicz pytają swojego gościa, czemu nasz kraj zgodził się na przekazanie do Rosji zatrzymanego w Polsce za szpiegostwo Pawła Rubcowa, nie uzyskując w zamian zwolnienia z rosyjskiego więzienia przebywającego tam po skazaniu za szpiegostwo Mariana Radzajewskiego czy też przebywającego w białoruskim więzieniu Andrzeja Poczobuta. Tomasz Siemoniak stwierdza, że Stany Zjednoczone w zamian za Rubcowa przekazały Polsce niezwykle cenne informacje. Przy okazji wątku współpracy ze Stanami Zjednoczonymi Zbigniew Parafianowicz zadał pytanie, czy prawdą jest, że Amerykanie w coraz większym stopniu ograniczają współpracę wywiadowczą z państwami europejskimi, w tym również Polską? Nie zabrakło również tematu aktów sabotażu dokonywanych przez rosyjską agenturę w Polsce. W tym kontekście wciąż aktualna pozostaje dyskusja, czy powinniśmy odpowiedzieć na te działania w ofensywny sposób. Witold Jurasz zadał Tomaszowi Siemoniakowi też pytanie o to, czy w służbach specjalnych jest właściwy balans pomiędzy konieczną i potrzebną kontynuacją kadrową, a wyczyszczeniem tych, którzy mają skłonność do nadmiernego wysługiwania się każdej kolejnej władzy. Zbigniew Parafianowicz postaci takie, wywodzące się z polskich służb specjalnych określa mianem piwotalnych członków. Zostaje też poruszona sprawa działalności polskich służb specjalnych za wschodnią granicą. Prowadzący podcast interesują się tym, czy fakt, iż Rosjanie i Białorusini nie są w stanie wyłapywać prawdziwych polskich oficerów wywiadu, tudzież współpracowników polskich służb specjalnych, świadczy doskonałej kondycji naszego wywiadu, czy też rzeczywistość jest zdecydowanie bardzie ponura – nie prowadzimy żadnej znaczącej aktywności za wschodnią granicą.
– Pszczoły mają super węch, dużo lepszy niż psy, dlatego były pomysły, żeby wykorzystywać je na lotniskach – mówi gość odcinka dr Michał Kolasa, biolog ewolucyjny z Instytutu Zootechniki – Państwowego Instytutu Badawczego. I to tylko pierwsza z szeregu zaskakujących informacji, jakie usłyszycie w tej rozmowie o tych niezwykłych owadach.W Polsce żyje ponad 450 różnych ich gatunków, a większość z nich wcale nie żyje w ulach. Istnieją od jakichś 120 milionów lat. Mają znakomitą orientację w przestrzeni – Przyjmuje się, że efektywnie pszczoły wędrują do dwóch kilometrów od ula – podkreśla dr Kolasa.Znane są z przede wszystkim życia społecznego i zdolności komunikacyjnych. – Rodzina pszczela to najlepiej działająca korporacja na świecie – ocenia biolog. Podobnie jak u mrówek, najmłodsze owady zajmują się opieką nad larwami. Z czasem pszczoła przyjmuje bardziej ryzykowne funkcje: może być magazynierką, czyli przyjmować zbiory od sióstr wylatujących poza ul, lub furażerką, czyli właśnie latać i zbierać nektar oraz pyłek. Są też pszczoły strażniczki i pszczoły opiekunki matki. Im mniej przed pszczołą życia, tym bardziej ryzykowne funkcje podejmuje. Co ciekawe, matka wcale nie jest „królową” pszczelej rodziny. Nie rządzi. Jej jedynym zadaniem jest dużo jeść i składać dużo zapłodnionych jaj – w ulu matka składa dziennie więcej jaj, niż sama waży! Jeśli nie jest już w stanie spełniać swojej funkcji i na przykład składa jaja niezapłodnione, z których wylęgną się trutnie, „jej” pszczoły wyczuwają zmianę w zapachu i zaczynają szykować młode larwy, z których jedna zostanie nową matką, a starą detronizują bez sentymentów. Fascynujące są zdolności komunikacyjne pszczół. Kiedy furażerka znajduje obiecujące źródło pokarmu, po powrocie do rodziny informuje o nim pozostałe robotnice.Jednym z języków jest ruch. Jeśli źródło pożywienia jest niedaleko, to pszczoła wykonuje tzw. taniec okrągły. Jej siostry wiedzą wtedy, że muszą polecieć na węch i znajdą coś pysznego. Jeżeli pożywienie znajduje się na tyle daleko, że nie da się go wywęszyć, to pszczoła tańczy inaczej. – One używają pozycji słońca względem ula i kąta między słońcem, ulem a pożytkiem, żeby przekazać informację, w którym kierunku lecieć i jak daleko lecieć – opowiada dr Kolasa. Owad lata po kształcie ósemki, a nachylenie toru lotu wobec plastra oraz częstotliwość kręcenia odwłokiem „mówią” innym pszczołom, w którym kierunku i jak daleko lecieć.W odcinku usłyszycie fascynującą historię znalezienia barci, która ma prawie 1500 lat, a w środku idealnie zachowane pszczoły, dowiecie się też, dlaczego pszczołom najlepiej żyje się obecnie w miastach, co im zagraża, w jaki sposób podejmują decyzję, gdzie zamieszkać oraz dlaczego mają predyspozycje do disnejowskich historii.
W najnowszym odcinku serii „Powojnie” opowiadam o Libii rządzonej przez Muamara Kaddafiego. Przedstawiam historię tego kraju od początku XX wieku oraz drogę, która doprowadziła do przewrotu i przejęcia władzy przez młodego wojskowego.nOpisuję pierwsze lata jego rządów – czas reform i radykalnych zmian. Prawo podporządkowano zasadom islamu, a kościoły przekształcano w meczety. Monarchiści i zwolennicy dawnego ustroju trafiali do więzień. Równocześnie ruszyły ambitne projekty infrastrukturalne – powstawały nowe szkoły, szpitale i drogi. Edukacja i opieka zdrowotna stały się bezpłatne. Środki na te inwestycje pochodziły z gigantycznych dochodów z ropy, które wcześniej trafiały głównie do kieszeni elit i otoczenia libijskiego króla. Kaddafi miał inną filozofię – uznał, że większa część zysków powinna trafiać do społeczeństwa. Jednym z największych przedsięwzięć jego epoki była Wielka Sztuczna Rzeka – monumentalny system rurociągów i zbiorników, który miał dostarczać wodę spod Sahary do największych libijskich miast. Był to projekt budzący podziw na całym świecie.Więcej na ten temat w najnowszym odcinku – zapraszam do słuchania!
Prezydent elekt Karol Nawrocki ustanowił nowym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomira Cenckiewicza. To profesor historii, związany z Instytutem Pamięci Narodowej od co najmniej 2006 roku, kiedy to został powołany przez ministra obrony narodowej Radosława Sikorskiego na przewodniczącego Komisji ds. Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. Od 2016 roku pełnił funkcję dyrektora Wojskowego Biura Historycznego, a także był członkiem i wiceprzewodniczącym Kolegium IPN w latach 2016-2021. W 2022 roku skrzyżowały się zawodowe drogi Cenckiewicza i Karola Nawrockiego, który wówczas był prezesem IPN - Cenckiewicz został jego doradcą ds. naukowych. Cenckiewicz budzi kontrowersje ze względu na udział w komisji badającej wpływy rosyjskie ("Lex Tusk"), współautorstwo książki opisującej współpracę Lecha Wałęsy z SB oraz udział w ujawnieniu tajnych planów wojskowych w kampanii wyborczej. W 2024 roku SKW zdecydowało o cofnięciu Cenckiewiczowi certyfikatu bezpieczeństwa. "Jednym z powodów cofnięcia poświadczenia bezpieczeństwa Cenckiewiczowi to ujawnienie przez niego fragmentu polskiej strategii obronnej" - przypomina gość audycji "OFF Czarek" - Piotr Niemczyk, ekspert z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych.