POPULARITY
Wykład dr Małgorzaty Religi w ramach Kawiarni Naukowej 1a w Wawerskim Centrum Kultury [12 lutego 2026 r.]Konfucjusz to jedna z tych postaci, o których wszyscy coś słyszeli, ale mało kto naprawdę wie, co dokładnie powiedział – i co miał na myśli. Zwykle kojarzymy go z sentencjami o harmonii, porządku i szacunku dla tradycji. Tyle że… ten obraz bywa uproszczony, a czasem wręcz mylący.Konfucjusz (551–479 p.n.e.) nie był prorokiem ani twórcą religii. Był nauczycielem, urzędnikiem, myślicielem i praktykiem życia społecznego, który próbował odpowiedzieć na bardzo konkretne pytania:- jak powinno działać państwo?- jak budować dobre relacje między ludźmi?- co znaczy być „dobrym człowiekiem” w świecie pełnym konfliktów?Jego nauczanie nie polegało na głoszeniu abstrakcyjnych prawd. Przeciwnie – Konfucjusz skupiał się na codziennej praktyce: na relacjach rodzinnych, odpowiedzialności władzy, znaczeniu edukacji, samodoskonaleniu i etyce opartej na wzajemności. Kluczowe pojęcia jego myśli – ren (humanitarność), li (rytuał, właściwe zachowanie), yi (moralna słuszność) – nie są prostymi hasłami, lecz narzędziami myślenia o społeczeństwie.Co ważne: Konfucjusz nie zostawił po sobie jednego „świętego tekstu”. To, co dziś uznajemy za jego nauki, znamy głównie z Dialogów konfucjańskich (Analektów) – zapisków uczniów i kolejnych pokoleń. Stąd pytanie, które stanie w centrum wykładu:co naprawdę powiedział Konfucjusz, a co dopisali mu inni?Wykład pokaże Konfucjusza nie jako pomnikowego mędrca z cytatu na kubku, lecz jako myśliciela zanurzonego w realiach swojej epoki – epoki kryzysu, chaosu politycznego i rozpadu dawnych porządków. A przy okazji pozwoli zrozumieć, dlaczego jego idee przez ponad dwa tysiące lat kształtowały Chiny, Koreę, Japonię i Wietnam – i dlaczego wciąż wracają dziś w rozmowach o etyce, edukacji i władzy.To będzie opowieść o tym, jak czytać Konfucjusza uważnie, bez uproszczeń i bez mitów – i co z jego myśli może być zaskakująco aktualne także dla nas.Dr Małgorzata Religa 李周, ukończyła studia sinologiczne w Zakładzie Sinologii WO UW; studiowała także na Uniwersytecie Nankai w Tianjinie w latach 1985 – 86 i na Beijing Shifan Daxue (1999-2000). Jej zainteresowania naukowe dotyczą chińskich religii (takich jak taoizm, a przede wszystkim synkretyczne ruchy religijne, zarówno dawne, jak i zupełnie współczesne), literatury klasycznej i współczesnej, klasycznej myśli chińskiej. Prowadzi takie zajęcia jak: klasyczny język chiński na studiach I i II stopnia, lekturę tekstów źródłowych na studiach II stopnia oraz wykład Filozofia i religie Chin. W ostatnich latach wiele czasu poświęca tłumaczeniom literatury chińskiej; przełożyła m.in. Słownik Maqiao Han Shaogonga, Żaby Mo Yana, Totem wilka Jiang Ronga, opowiadania Yu Hua, a także poezje Duo Duo, Jidi Majia, Hai Nan i Du Ya.Jeśli chcesz wspierać Wszechnicę w dalszym tworzeniu treści, organizowaniu kolejnych #rozmówWszechnicy, możesz:1. Zostać Patronem Wszechnicy FWW w serwisie https://patronite.pl/wszechnicafww2. Możesz wspierać nas, robiąc zakupy za pomocą serwisu Fanimani.pl - https://tiny.pl/d9wz-p963. Możesz przekazać nam darowiznę na cele statutowe tradycyjnym przelewemDarowizny dla Fundacji Wspomagania Wsi można przekazywać na konto nr:33 1600 1462 1808 7033 4000 0001Fundacja Wspomagania WsiZnajdź nas: https://www.youtube.com/c/WszechnicaFWW/https://www.facebook.com/WszechnicaFWW1/https://anchor.fm/wszechnicaorgpl---historiahttps://anchor.fm/wszechnica-fww-naukahttps://wszechnica.org.pl/#konfucjusz #filozofia #etyka #kawiarnianaukowa #kultura #historia #harmonia #tradycja #porządek #państwo #chiny #korea #japonia #azja
“Musimy się lepiej komunikować” – czy zdarza się, że słyszysz to w swoich zespołach? Niby proste hasło, ale często nikt nie wie, co to właściwie znaczy i jak to zrobić.Rozłożyliśmy efektywność komunikacji na czynniki pierwsze. Zdefiniowaliśmy ją i pokazaliśmy praktyki komunikacji nie tylko w zespołach projektowych, ale też managerskich. Skorzystaj z naszych sprawdzonych rekomendacji, które możesz wdrożyć od razu by komunikacja stała się efektywna. Porządny Agile · Efektywna komunikacja Jak rozumiemy efektywność komunikacji? Za każdym razem, gdy mówimy o efektywności, mamy na myśli relację wartości uzyskanej z danej czynności do kosztu jej uzyskania. Oczekiwalibyśmy więc, aby komunikacja dawała jak najwięcej wartości. Była z tej perspektywy efektywna przy jak najniższym koszcie doprowadzenia do sytuacji, w której efektywność oceniamy jako wysoką. Przykładowo możesz mieć bardzo długie spotkanie, na które zaproszono wiele osób, a efekt tego spotkania wcale nie będzie spektakularny. W takiej sytuacji mówimy o niskiej efektywności. Z drugiej strony możesz mieć krótkie spotkanie, w którym uczestniczy jedynie kilka osób. Natomiast wnioski, z którymi wraz z grupą wychodzisz z takiego spotkania, mogą być bardzo wartościowe i mogą rozwijać biznes do przodu. W takim przypadku uznamy komunikację za efektywną. Spis treści Jak rozumiemy efektywność komunikacji?Praktyki i rozwiązania: jak podnieść efektywność komunikacji w zespole?Jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu?Transkrypcja podcastu „Efektywna komunikacja„ Wyzwanie w tym podejściu, mimo że sama filozofia jest prosta, polega na precyzyjnym określeniu wartości komunikacji. Koszt jest zazwyczaj widoczny gołym okiem. Są to elementy łatwe do policzenia, natomiast wartość dodana jest znacznie trudniejsza do uchwycenia. Proponujemy uproszczone podejście, bez dosłownego trzymania się wzoru kosztu i korzyści. Można przyjąć, że efektywność pracy zespołu lub efektywność jego komunikacji ma pewien poziom, który wymaga analizy, jak konkretne zmiany w przepływie informacji wpływają na wyniki. Nie ma potrzeby precyzyjnego określania wartości obecnej ani wyliczania wartości całkowitej, wystarczy oszacować różnicę. Analizujemy dodatkową korzyść wynikającą z lepszej komunikacji oraz dodatkowe koszty lub oszczędności uzyskane dzięki poprawie praktyk komunikacyjnych. Nakłady najczęściej wiążą się z czasem zespołu, kilku lub kilkunastu osób uczestniczących w działaniach komunikacyjnych. Może to być spotkanie, praca warsztatowa lub większe spotkanie zespołowe, ale również czas poświęcony na napisanie wiadomości e-mail, który także jest elementem komunikacji. Czas potrzebny na jej napisanie, przeczytanie i zrozumienie również stanowi koszt. Po oszacowaniu kosztów i wartości dodanej nie stanowi wartości bezwzględnej, lecz pozwalają ocenić zmianę efektywności, co jest wystarczające do optymalizacji pracy zespołu oraz dalszej analizy kolejnych zagadnień. Praktyki i rozwiązania: jak podnieść efektywność komunikacji w zespole? 1. Komunikuj się bez pośredników Chodzi o unikanie pośrednictwa w komunikacji i bezpośrednie porozumiewanie się wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. Jest to praktyka dość oczywista z perspektywy efektywności, ponieważ każda kolejna osoba w łańcuchu komunikacji generuje dodatkowy koszt. Z drugiej strony każdy pośrednik może obniżać wartość uzyskaną z komunikacji, ponieważ część informacji może zostać zniekształcona lub niedopowiedziana, a sama komunikacja przestaje być tak skuteczna, jak zakładano. Mamy wyraźną preferencję dla komunikacji bezpośredniej. Poniżej dwie konkretne praktyki z życia biznesowego: skip level – chodzi o obejście klasycznej hierarchii, w której przełożony rozmawia wyłącznie z podwładnymi, dyrektor z kierownikami, a prezes jedynie z dyrektorami. W praktyce skip level polega na tym, że członek zarządu rozmawia bezpośrednio z przedstawicielami zespołów projektowych, ewentualnie w towarzystwie menedżerów pośredniego szczebla, ale nie ogranicza się wyłącznie do komunikacji za ich pośrednictwem, co jest istotą tej praktyki. Czasami taka okazja pojawia się naturalnie, a czasami wymaga stworzenia pretekstu, innym razem wynika z firmowych rutyn, ale kluczowe jest znalezienie sposobu, aby osoby wyżej w strukturze mogły zrozumieć perspektywę pracowników pierwszego poziomu poprzez bezpośrednią rozmowę lub obserwację. Takimi okazjami mogą być podsumowania projektów, ich rozpoczęcia, ale również rozmowy dotyczące usprawnień czy zmiany strategii. Powodów i kontekstów w różnych organizacjach może być wiele. Kluczowe jest przełamanie zasady, zgodnie z którą wiedza o tym, co dzieje się w firmie, pochodzi wyłącznie od bezpośredniego szczebla zarządzania. udział w warsztatach z przedstawicielami klienta – niezależnie od tego, czy pełnisz rolę bezpośrednio pracującą z rynkiem, na przykład w sprzedaży, obsłudze klienta, rozwoju produktu lub rozwoju biznesu. Nawet jeśli nie pracujesz w takich rolach, warto od czasu do czasu mieć okazję do bezpośredniego kontaktu z klientem, nawet w zaaranżowanych warunkach. Pozwala to lepiej zrozumieć potrzeby klienta, język, którym się posługuje, oraz towarzyszące mu emocje, a także konkretne, zgłaszane przez niego potrzeby, co pozwala ograniczyć ryzyko zniekształcenia komunikatu przez pośredników stojących między Tobą a rynkiem oraz utraty okazji do wartościowych spostrzeżeń. Powtarzamy również istotne zastrzeżenie dotyczące tej praktyki: wszystko należy rozpatrywać z perspektywy efektywności. Praktyki takie jak skip level są kosztowne, ponieważ osoby wysoko w hierarchii organizacji poświęcają czas na dodatkowe spotkania, których w innych warunkach można byłoby uniknąć. Podobnie warsztaty z przedstawicielami klienta wymagają czasu i odciągają od innych obowiązków. Z naszego doświadczenia wynika jednak, że w obu tych praktykach pojawia się istotna wartość dodatkowa wynikająca z lepszych rozwiązań, szerszej perspektywy i trafniejszych decyzji, co ostatecznie przekłada się na lepszy rezultat. 2. Twórz warunki do współdziałania To dość ogólna rekomendacja, ale chodzi w niej o takie układanie współpracy, aby komunikacja pojawiała się przy jej okazji, a nie służyła jedynie łączeniu pracy wykonywanej w izolacji. W tej poradzie przyjmujemy tezę, że skuteczna komunikacja pojawia się naturalnie przy okazji współpracy, gdy co najmniej dwie osoby w zespole lub grupie zadaniowej wspólnie tworzą coś razem, a komunikacja nie jest odrębną aktywnością oderwaną od pozostałych działań w organizacji. Przykładowo, wyobraź sobie sytuację, w której konieczna jest reorganizacja i w Twojej organizacji trzeba zmienić strukturę. Reorganizacja, jej powody oraz konkretne rozwiązania będą najlepiej zrozumiane, jeśli zespół liderów i osób zaangażowanych w zmianę będzie ją jednocześnie współtworzył. Prace możesz zacząć od brudnopisu, niepełnych pomysłów, a nawet sprzecznych koncepcji, jednak w trakcie tego procesu pojawi się potrzeba intensywnej komunikacji, co sprawi, że będzie sumarycznie bardzo efektywna. Owszem, wymaga to poświęcenia czasu na dość żmudny proces dochodzenia do ustaleń, ale jednocześnie ustalenia te będą bardzo dobrze rozumiane, ponieważ wszyscy zaangażowani uczestniczyli w tym procesie. Jest to przykład dość kontrowersyjny i jeden z bardziej wymagających, zwłaszcza jeśli reorganizacja wiąże się ze zmianami personalnymi, ale można go również odnieść do pracy projektowej, pracy nad pomysłem lub nowym produktem, albo do zmian o mniejszej skali, które nadal wymagają dobrej komunikacji. Przy tej okazji warto wspomnieć, że wiąże się to z zależnością jakości komunikacji od narzędzia, które jest stosowane. Upraszczając, najsłabszym narzędziem jest przesyłanie dokumentów lub opracowań w formie pisemnej. Rozmowa zajmuje w tym zestawieniu pozycję pośrednią. Najlepsze efekty przynosi wspólna praca nad jednym dokumentem, szkicem, draftem lub konkretną koncepcją, jednak ma to sens tylko przy istotnym zastrzeżeniu, że chodzi o wypracowywanie złożonych koncepcji. Oczywiście nadal istnieją sytuacje, w których najbardziej efektywne będzie napisanie dobrze skonstruowanej wiadomości e–mail, natomiast wszędzie tam, gdzie coś jest tworzone lub wspólnie wypracowywane, a poziom złożoności rośnie, tym większą korzyść przynosi faktyczna, bliska współpraca. Rolą lidera w tym układzie jest tworzenie warunków do współdziałania, zachęcanie do niego, pokazywanie dobrych praktyk oraz korzystanie z takich narzędzi, tak aby osoby w zespole miały okazję zobaczyć, jak takie współdziałanie wygląda w praktyce. 3. Zbliż się w komunikacji Wychodzimy z założenia, że dobra komunikacja wymaga fizycznej lub symbolicznej bliskości. Co to oznacza w praktyce? W pracy stacjonarnej może to oznaczać pracę w jednej przestrzeni. W takiej sytuacji często wystarczy obrócić krzesło, aby coś skomentować lub o coś dopytać. Pojawia się tu również zjawisko komunikacji przez osmozę, czyli możliwość przypadkowego usłyszenia informacji w open space lub we wspólnej przestrzeni, która może okazać się istotna, nawet jeśli została odebrana mimowolnie, albo informacji, którą warto uzupełnić lub skorygować. Przykładem takiego zbliżenia jest również czat grupowy, w którym wszyscy mają dostęp do informacji przepływających w ramach pracy zespołu. Jeśli spotkanie odbywa się online, warto zadbać o to, aby możliwie najbardziej przypominało spotkanie fizyczne. Z naszego doświadczenia wynika, że istotny jest nie tylko kontakt słowny, ale również możliwość zobaczenia rozmówcy, dlatego warto korzystać z kamery, aby dostrzegać sygnały niewerbalne, oraz zadbać o dobrą jakość połączenia, zarówno obrazu, jak i dźwięku. Obecnie nie ma istotnych przeciwwskazań technologicznych, aby skutecznie komunikować się na odległość. Można z lekkim przekąsem zauważyć, że mamy 2026 rok, a jakość komunikacji online nadal bywa wyzwaniem, nawet w zespołach, które pracują w trybie hybrydowym od kilku lat. Zamiast kolejnego przykładu z obszaru pracy zespołowej przytoczymy anegdotę historyczną nawiązującą do osobistych zainteresowań Kuby. Znaczenie wspólnego przebywania w jednej przestrzeni dobrze widać w projektowaniu bombowców z czasów II wojny światowej. W wielu konstrukcjach cała załoga zwłaszcza niemieckich bombowców licząca zazwyczaj cztery lub więcej osób siedziała bardzo blisko siebie. W niewielkiej kabinie obok znajdowali się pilot, bombardier, nawigator, strzelcy i radiooperator, przy czym część ról bywała łączona lub rozdzielana, a cała załoga była fizycznie skupiona w jednym miejscu. Dzięki temu możliwa była nie tylko komunikacja przez intercom, czyli wewnętrzne radio i słuchawki, ale także sygnalizowanie gestami, okrzyki i szybkie, wspólne reagowanie całej załogi. Podobny mechanizm opisaliśmy również w jednym z wcześniejszych artykułów poświęconych łodziom podwodnym. Są to konstrukcje znacznie większe niż samoloty, jednak w jednym z prototypowych rozwiązań z czasów sowieckich a właściwie grupa zarządzająca jednostką, przebywała w jednym miejscu, co znacząco podnosiło efektywność komunikacji, ponieważ osoby siedzące blisko siebie mogły szybko sobie pomagać, sprawnie reagować w sytuacjach kryzysowych oraz wychwytywać istotne sygnały niejako przy okazji. 4. Komunikuj się małymi partiami Mamy na myśli unikanie długich komunikatów, tworzonych i przekazywanych dopiero na późnym etapie. To podejście ma charakter „fraktalny”, sprawdza się nawet na poziomie krótkiej wiadomości e-mail, którą również można podzielić na mniejsze części. Szczególnie wyraźnie widać to w przypadku dużych komunikatów. Prezentacja licząca kilkadziesiąt slajdów czy godzinne spotkanie wypełnione informacjami po brzegi, w którym każde kolejne zdanie uznawane jest za niezbędne. Wszystko to sprawia, że taka komunikacja bywa kosztowna i często mało skuteczna. Często zapomina się o tym, że osoby nadające komunikat odczuwają ulgę po przekazaniu obszernej informacji, podczas gdy jej faktyczna skuteczność bywa ograniczona. Takie podejście daje również możliwość zebrania pierwszego feedbacku oraz rozwijania pomysłów kolejnych osób. Najpierw przekazujesz pierwszą cząstkę informacji, na bazie której pojawiają się pierwsze reakcje, w tym kwestie, które nie zostały wcześniej dostrzeżone przez nadawcę komunikatu, co pozwala uzyskać większą wartość końcową. Szczególnie dobrze działa to w połączeniu z podejściem od ogółu do szczegółu. W pierwszej partii przekazywany jest kontekst, wysokopoziomowy cel oraz ogólne założenia wraz z deklaracją, że pierwsze szczegóły lub działania wykonawcze pojawią się w jasno określonym, niedalekim czasie, co daje przestrzeń na oswojenie się z komunikatem, a także na wcześniejsze przekazanie elementów ogólnych, które zwykle zmieniają się rzadziej niż szczegóły wykonawcze zależne od kolejnych ustaleń. Takie podejście pozwala lepiej przyswoić koncepcję, zaczynając od ogólnych założeń, a jednocześnie wcześniej wychwycić fundamentalne różnice. Jeśli zespół nie zgadza się z zakomunikowaną zmianą strategii na najwyższym poziomie, tym bardziej nie przyswoi szczegółów wykonawczych, takich jak konkretne milestone'y czy oczekiwane funkcjonalności. Dwa przykłady: zamiast przygotowywać finalny, dopracowany raport na przyszły tydzień, możesz spróbować dostarczyć pierwsze, robocze wnioski już po dwóch dniach. Dzięki temu po pierwsze dostarczasz wartość szybciej, a po drugie wcześniej dowiadujesz się, jak te wnioski rezonują, jak forma przekazu odpowiada odbiorcom oraz masz szansę wykorzystać informację zwrotną do usprawnienia przygotowywanych materiałów, co zwiększa ostateczną efektywność komunikatu. Nawet w pojedynczej komunikacji nie musi to jednak oznaczać czegoś dużego i rozbudowanego. Przykładem może być exposé na spotkaniu z nowym zespołem. Możesz zastosować taką strukturę spotkania, aby już po kilku pierwszych komunikatach, na przykład wprowadzających lub przekazujących kluczowe informacje, zrobić świadomą pauzę i dać odbiorcom przestrzeń na pytania lub komentarze. Wiemy, że często kusi przesunięcie dyskusji i pytań na sam koniec prezentacji, ale może to prowadzić do długiego monologu, w którym szczegóły zaczynają umykać, odbiorcy stopniowo się wyłączają, a ostateczna skuteczność komunikacji, w tym również jej efektywność, okazuje się niższa. Warto więc zastanowić się, czy porcje informacji przekazywane otoczeniu nie są zbyt duże, ponieważ mogą prowadzić do znużenia i wyłączenia odbiorców. 5. Wzmacniaj komunikację wizualizacją Sporo było o komunikacji werbalnej, a także o komunikacji tekstowej, w tym niedawno o komunikacji w małych partiach. Wizualizacja oznacza dla nas stworzenie wspólnego obrazu dyskusji, który jest widoczny, w zależności od kontekstu pracy, na ścianie lub flipcharcie, kartce albo ekranie, w udostępnionym pliku lub w narzędziu do pracy wizualnej. Jeśli w Twoim zespole rozmawia się o wynikach produktu, najlepszym rozwiązaniem jest prowadzenie tej rozmowy w oparciu o konkretne dane, czyli na wyświetlonych miernikach produktowych, na dashboardzie z wynikami, statystykami lub wykresami. Dzięki temu rozmowa nie pozostaje abstrakcyjna. Wszyscy uczestnicy widzą te same informacje, a także mogą dostrzec elementy istotne dla dalszej dyskusji, zabrania głosu lub lepszego zrozumienia omawianych tematów. Jeśli Twój zespół reorganizuje strukturę, nawiązując do wcześniejszego, wymagającego przykładu, najlepiej prowadzić rozmowę przy wyświetlonej strukturze, wraz z konkretnymi wariantami i opcjami, aby rozmowa, szczególnie przy większej liczbie wymiarów, nie opierała się wyłącznie na wyobrażeniach, lecz na konkretnych propozycjach. Nawet jeśli spotkanie nie dotyczy dużych zmian, ani istotnych decyzji, a jest rutynowym spotkaniem, o charakterze operacyjnym, na którym zapadają ustalenia, również te ustalenia można wizualizować, co mocno rekomendujemy. Wszyscy uczestnicy mogą widzieć powstającą notatkę, tworzoną na czacie, najlepiej jednak wspólnie na ekranie, w udostępnionym dokumencie, do którego każdy może dopisać swoje uwagi. Decyzje są widoczne, wszyscy widzą zapisywane ustalenia, kto, co i do kiedy ma zrobić, co pozwala je skorygować, jeśli pojawiają się rozbieżności, albo lepiej je zrozumieć i realizować. Wszystko, co trwa dłużej niż kilka minut, grozi tym, że ktoś się rozproszy, choćby na moment, a efektywność komunikacji zacznie spadać, nawet jeśli spotkanie pozornie przebiega standardowo. Wizualizuj takie spotkania, co zwiększa szansę na lepsze zrozumienie, skuteczniejsze ustalenia oraz trafniejsze decyzje. 6. Sprawdzaj zrozumienie komunikatu Chodzi nam o parafrazę oraz upewnienie się, że odbiorca rozumie komunikat zgodnie z intencją osoby nadającej. Chcemy przy tym szczególnie podkreślić, że nie chodzi wyłącznie o to, aby osoba komunikująca na przykład zmianę sprawdzała, czy odbiorcy właściwie ją rozumieją, ale również o zachętę do odwagi w parafrazowaniu w drugą stronę. Oznacza to, że również jako odbiorca komunikacji, niezależnie od pozycji względem osoby, która przekazuje informację, warto ją sprawdzić i sparafrazować oraz upewnić się, że istnieje wspólne zrozumienie i że komunikacja między stronami jest skuteczna. Możesz poprosić odbiorcę swojego komunikatu o parafrazę, który właśnie przekazałeś lub przekazałaś, co jest dość oczywistym działaniem, ale możesz też działać w drugą stronę, będąc odbiorcą komunikatu. Sparafrazuj to, co usłyszałeś lub usłyszałaś, a dopiero po upewnieniu się, że dobrze rozumiesz przekaz, który do Ciebie trafia, odpowiednio go skomentuj. Jest to szczególnie wartościowe podejście, zwłaszcza w zespołach, które nie są przyzwyczajone do tego, aby odbiorca komunikatu brał odpowiedzialność za precyzję komunikacji oraz za to, czy ostatecznie wszyscy rozumieją, co zostało zakomunikowane. 7. Regularnie usprawniaj komunikację Wychodzimy z założenia, że zespół podnosi efektywność komunikacji nie tylko poprzez samo komunikowanie się i nabieranie wprawy, ale również dzięki ciągłym, drobnym usprawnieniom sposobu, w jaki się komunikuje. Wymaga to oczywiście, jak zapewne się domyślasz, pewnej inwestycji, aby wyjść poza rutynę komunikowania się. W zamian pojawia się potencjalny zwrot z inwestycji w postaci drobnych eksperymentów i usprawnień, które z czasem mogą podnieść efektywność sposobu, w jaki się komunikujesz. Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania, na przykład podczas regularnego, tygodniowego spotkania, w formie stałego punktu programu: czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Wystarczy pięć minut, a czasem nawet jedno pytanie oraz sprawdzenie, czy ktoś w zespole lub grupie zadaniowej ma pomysł na usprawnienie, przy czym najczęściej będą to bardzo przyziemne usprawnienia. Nie będą to przełomowe rozwiązania ani nowe, rewolucyjne metody. Czasem będzie to pomysł na lepszy tytuł maila albo zmienioną formę notatki ze spotkania, która lepiej uwypukli kwestie istotne lub problematyczne w poprzednich tygodniach. Kluczowe jest jednak to, aby usprawnienia były ciągłe i drobne, a także świadomie deklarowane i uzgadniane z całym zespołem. Zgodnie z tą zasadą nie chodzi wyłącznie o usprawnianie poprzez powtarzanie i nabieranie wprawy, lecz również o świadome wprowadzanie nowych rozwiązań. Poza takim regularnym nawykiem warto rozważyć drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji odbywają się okazjonalne spotkania o większym znaczeniu, na przykład wyjazd typu offsite, warto również uwzględnić w programie taki punkt, który przyjmie formę wyraźnie wydzielonej sesji. Zaangażujesz zespół do głębszej refleksji oraz generowania pomysłów dotyczących tego, co można usprawnić w sposobie komunikacji w obrębie organizacji. Następnie wypracujesz pomysły na zmiany i, co równie istotne, wspólną deklarację, że te zmiany zostaną wprowadzone w życie. 8. Eksperymentuj ze sposobami komunikacji Jest ona podobna do poprzedniej, ale jednak inna. Warto tę różnicę wyraźnie podkreślić. W poprzedniej praktyce chodziło o ciągłe, drobne usprawnienia i systematyczne dążenie do doskonałości. W tym punkcie proponujemy natomiast odrobinę zdroworozsądkowego eksperymentowania. Nie dowiesz się, czy coś zadziała w złożonych realiach, dopóki tego nie wypróbujesz. Dlatego w niektórych obszarach nie warto nadmiernie dywagować ani analizować, nie warto też mnożyć argumentów i kontrargumentów — lepiej przeprowadzić świadomy eksperyment. Zespół działa w inny sposób, wprowadzając nową praktykę, inną niż dotychczasowe stosowane podejścia. Działanie to realizujemy świadomie, jako eksperyment z jasno określonymi celami. Obserwowane są również niespodziewane efekty uboczne, których wcześniej nie dało się przewidzieć. Następnie jako zespół podsumowujecie taki eksperyment i podejmujecie decyzję, czy wdrażacie któryś z tych pomysłów. Określenie „szalone pomysły” pojawia się tu z przymrużeniem oka, ponieważ to, co dla jednej organizacji jest szalone, dla innej może być codzienną rutyną. Mogą to być zarówno przykłady już wcześniej wymienione, jak i inne, jeszcze niewymienione, takie jak dzień bez spotkań lub dzień bez maila, albo anulowanie określonego typu spotkań. Wszystkie te działania wymagają pewnej odwagi, którą łatwiej zbudować, gdy traktujesz je jako eksperyment, coś tymczasowego, co pozwala sprawdzić rozwiązania i wyciągnąć wnioski na podstawie rzeczywistości, a nie wyłącznie wyobrażeń o tym, jak mogłoby to działać. Jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu? 1. Zbuduj świadomość nieefektywności komunikacji Żadna zmiana nie nastąpi bez świadomości, że jest ona potrzebna. To stwierdzenie jest dość oczywiste, ale dotyczy również komunikacji, która także podlega tej zasadzie. Komunikacja w Twoim zespole ma określony kształt, jest efektywna w pewnym stopniu i ma swoje niedoskonałości, ale posiada również mocne strony. Może się jednak zdarzyć, zwłaszcza jeśli w organizacji brakuje refleksji nad komunikacją, że nikomu nie przyjdzie do głowy, iż komunikacja może być nieefektywna. Komunikacja przebiega w ten sam sposób od tygodni lub miesięcy, często od czasu ostatniej zmiany przełożonego, który wprowadził własne praktyki. W efekcie nikt może nie pomyśleć, że wymaga to jakiejkolwiek poprawy, po prostu „jest, jak jest”. W takiej sytuacji być może trzeba podejść do tematu mniej lub bardziej dyplomatycznie, ale jednocześnie pokazać potencjał usprawnienia i potencjał zmiany, a czasem nawet wprost nazwać niedoskonałości obecnego stanu, czyli elementy, które wymagają zmiany. 2. Wzbudzaj poparcie dla zmiany Chodzi o dotarcie do każdej osoby objętej zmianą oraz pokazanie tej zmiany w taki sposób, aby miała ona sens dla konkretnego odbiorcy. Nie chodzi tu o manipulację, lecz o świadomość tego, że różne osoby mają różne potrzeby, różne nastawienie, a także znajdują się w odmiennej sytuacji zawodowej i prywatnej. Warto więc spojrzeć na każdą osobę możliwie z indywidualnej perspektywy i zastanowić się, jak można do niej sensownie dotrzeć, jakimi argumentami, aby zaczęła podążać za zmianą oraz aktywnie ją wspierać. 3. Uzupełniaj kompetencje komunikacyjne Komunikowanie się jest kompetencją i jak każda kompetencja wymaga doskonalenia. Sama z siebie nigdy nie jest idealna, dlatego warto dostrzegać luki i świadomie je uzupełniać. Pracując w różnych organizacjach, wielokrotnie uczestniczyliśmy w szkoleniach kompetencji miękkich i choć w trakcie uczestnictwa nie zawsze było jasne, po co one się odbywają, ani nie zawsze były doceniane, to z perspektywy czasu, mają one sens. Umożliwiają ćwiczenie udzielania informacji zwrotnej, komunikowania zmian czy formułowania celów w sposób motywujący, co jest elementem programów wielu tego typu szkoleń. Kluczowe jest to, że na takich warsztatach ćwiczy się praktykę, poznaje się proste schematy, które można później stosować na co dzień, a to sprawia, że ewentualne luki kompetencyjne lub nieco „zardzewiałe” umiejętności ponownie stają się dostępne i użyteczne. 4. Pomóż wykorzystywać nowe praktyki Możesz znaleźć się w sytuacji, w której potrzebne będzie dodatkowe zainicjowanie wykorzystania tego, czego zespoły nauczyły się w trakcie szkoleń lub warsztatów, o których była mowa wcześniej, w tym różnych modeli, technik i praktyk. Jak to często bywa w przypadku szkoleń, jeśli nowa wiedza nie zostanie szybko wykorzystana w praktyce, najprawdopodobniej szybko się ulotni. Dlatego tą poradą zachęcamy do tego, aby świadomie zachęcać do eksperymentowania oraz wykorzystywania wiedzy zdobytej podczas warsztatów lub szkoleń. Identyczna zasada dotyczy zmiany podejścia do komunikacji. Poprzedni rozdział zawierał listę gotowych praktyk. Być może któraś z nich nie jest obecnie wykorzystywana w Twoim zespole, mimo że mogłaby podnieść efektywność komunikacji. Dlatego zachęcamy do tego, aby zainicjować na przykład pracę bliżej siebie lub formę warsztatów, których efektem będzie refleksja oraz konkretne usprawnienia dotyczące tego, jak na co dzień komunikują się ludzie w zespołach. 5. Wzmacniaj kierunek usprawniania komunikacji Wcześniej pojawił się wątek inicjowania zmian i to może być właśnie Twoja rola. Może to być również podsumowywanie wprowadzonych zmian. Na początku pojawił się wątek trudności w precyzyjnym mierzeniu efektywności. Twoim zadaniem może być pokazanie zespołowi, że jako zespół wprowadziliśmy zmiany i że przynoszą one konkretne efekty. Możesz to wprost zakomunikować. Możesz też zapytać, czy zespół postrzega to w podobny sposób. Forma takiego podsumowania może wynikać z Twojego stylu zarządczego, jednak kluczowe jest systematyczne podsumowywanie uzyskanych zmian oraz zarezerwowanie czasu na nazwanie tych zmian, ich oszacowanie lub opisanie, a także osadzenie ich w konkretnych przykładach lub historiach. Chodzi o to, aby połączyć włożony wysiłek i próbę zbudowania nowych nawyków z uzyskiwanymi efektami zespołowymi oraz rezultatami w obszarze efektywności komunikacji. Jakie praktyki można zastosować, żeby poprawić efektywność komunikacji? Komunikuj się bez pośredników. Twórz warunki do współdziałania. Zbliż się w komunikacji. Komunikuj się małymi partiami. Wzmacniaj komunikację wizualizacją. Sprawdzaj zrozumienie komunikatu. Regularnie usprawniaj komunikację. Eksperymentuj ze sposobami komunikacji. Dodatkowe materiały Znaczenie pracy zespołowej Efektywna komunikacja w miejscu pracy Dlaczego warto poprawiać komunikację w zespole Transkrypcja podcastu „Efektywna komunikacja„ Poniżej znajdziesz pełny zapis rozmowy z tego odcinka podcastu Porządny Agile. Jacek: Czy masz wrażenie, że w twoim zespole nieustannie powtarza się frazy „Musimy się lepiej komunikować”, ale nikt nie wie co to właściwie znaczy i jak to zrobić? Kuba: W tym odcinku rozłożymy na czynniki pierwsze zagadnienie efektywności komunikacji. Dowiesz się jak ją precyzyjnie zdefiniować i co najważniejsze przedstawimy konkretne praktyki i rozwiązania, które możesz wdrożyć natychmiast od komunikacji bez pośredników, przez współdziałanie i bliskość, aż po wzmacnianie wizualizacją. Kuba: Przeprowadziliśmy w grudniu warsztaty dla ponad 100-osobowej grupy. Samo w sobie było to dużym wyzwaniem, żeby taką grupę ogarnąć czy tak logistycznie czy facylitacyjnie, ale ja nie o tym. Natomiast fajne było to, że przedmiotem ćwiczenia była kwestia komunikacji w dużej skali i efektywności tej komunikacji. I ćwiczenie wyszło bardzo sprawnie, sami z Jackiem jesteśmy bardzo zadowoleni. Dostaliśmy też dobre informacje zwrotne ze strony zarówno uczestników, jak i organizatorów. Natomiast refleksje powarsztatowe i też taki materiał merytoryczny, który stał pod tymi warsztatami jest wkładem do dzisiejszego nagrania. Jacek: I o komunikacji można wiele mówić i funkcjonuje wręcz taki żart, że co można usprawnić. Zawsze możemy się po prostu lepiej komunikować. Natomiast co to właściwie znaczy lepsza komunikacja? Zwykle w takiej praktyce, kiedy jest podejmowana decyzja, że powinniśmy się lepiej komunikować, to nikt za bardzo nie wie, ale wszyscy są uspokojeni. Natomiast ta koncepcja usprawniania komunikacji jest kluczowa i chcielibyśmy dzisiaj porozmawiać o tym w tym odcinku, co to konkretnie znaczy, że komunikujemy się lepiej i komunikujemy się efektywniej. Kuba: I nasze porady będą, myślę, bardzo uniwersalne, zwłaszcza na poziomie spisu treści czy nagłówków naszych porad. Natomiast tutaj od razu zadeklaruję tobie, Słuchaczu lub Słuchaczko, że będziemy starali się mówić o komunikacji nie tylko na poziomie komunikacji zespołu projektowego, czy zadaniowego, czy produktowego, ale również o komunikacji na poziomie organizacji, na poziomie zespołu managerskiego, czy zespołu liderów, którzy gdzieś zarządzają organizacją. Więc tutaj zastrzegam to na początku, bo niektóre nasze przykłady mogą się wydawać nietypowe, ale myślę, że wszyscy byliśmy też jako tutaj odbiorcy naszego podcastu nie tylko w sytuacjach projektowych, ale również w sytuacjach takich zarządczych organizacyjnych i spróbujemy podawać takie przykłady, bo one jednocześnie są też o wiele bardziej uniwersalne, bo niezależne od metody, w której się pracuje w danym konkretnym jednym zespole. Jacek: Spis treści na dzisiaj. Po pierwsze powiemy, jak rozumiemy efektywność komunikacji. Następnie ta kluczowa część odcinka, praktyki podnoszenia efektywności komunikacji i na koniec powiemy kilka zdanie o tym, jak usprawnić efektywność komunikacji zespołu. Kuba: To zaczynajmy od razu rozdział czym jest efektywność? Jakie mamy tutaj podejście, zwłaszcza dla osób, które nie słuchają wszystkich naszych odcinków? Jacek: Tak. Za każdym razem, gdy mówimy o efektywności, mamy na myśli wartość uzyskaną z danej konkretnej czynności do kosztu jej uzyskania. I jakby się tak chwilkę zastanowić, to ten wzór pięknie pasuje również do kwestii komunikacji. Czyli oczekiwalibyśmy, żeby komunikacja dawała nam jak najwięcej wartości, czyli żeby była z naszej perspektywy efektywna przy jak najniższym koszcie doprowadzenia do sytuacji, w której czujemy, że ta efektywność jest wysoka. Czyli przykładowo możesz mieć bardzo długie spotkanie, na które zaprosisz sporo osób, a efekt tego spotkania wcale nie będzie taki spektakularny. Wtedy będziemy mówić o niskiej efektywności. Ale z drugiej strony możesz mieć krótkie spotkanie, być może zaproszone jest tam tylko kilka osób. Natomiast wnioski, z którymi wyjdziesz wraz z grupą z tego spotkania mogą być bardzo wartościowe, mogą popychać twój biznes do przodu. Wtedy będziemy mówić o tym, że to spotkanie było efektywne. I komunikacja jako taka szeroko rozumiana również byłaby tutaj oceniona wysoko. Kuba: Natomiast wyzwanie w takim podejściu, o ile filozofia jest dosyć prosta, to wyzwanie tkwi w tym, żeby precyzyjnie wyliczyć wartość komunikacji. Koszt będzie najczęściej widoczny gołym okiem. To będą rzeczy łatwo policzalne, albo przynajmniej wydawałoby się, że łatwo policzalne, natomiast wartość dodana będzie trudna. Ja tu proponuję trochę uproszczone podejście, czyli nie trzymanie się tak dosłownie koncepcji wzoru na koszt i korzyść. Przyjmij, że Twoja efektywność pracy Twojego zespołu czy efektywność komunikacji tego zespołu jest jakaś, być może nieokreślona, ale jest jakaś, no i przeanalizuj, jak konkretne zmiany w przepływie informacji wpływają na wyniki. Więc może nie musisz złapać precyzyjnie wartości obecnej i wyliczyć wartości totalnej, tylko po prostu zrobić takie wyliczenie różnicy. Uzyskana korzyść dodatkowa dzięki lepszej komunikacji i dodatkowe koszty, a może oszczędności kosztu, bo czasami to może pójść nawet w tę stronę, uzyskane dzięki poprawie praktyk komunikacji. No i tutaj nakłady będą najczęściej związane z czasem zespołu, więc tak jak ja wyliczał kilka, kilkanaście osób uczestniczących w jakiejś aktywności związanej z komunikacją. Czy to jest jakieś spotkanie, czy to jest jakaś praca warsztatowa, czy to jest jakieś duże spotkanie szersze, ale to też może być czas na napisanie nawet głupiego maila, to też jest komunikacja, no i ten czas na napisanie go i na przeczytanie i zrozumienie go, to też będzie koszt. I taki wynik, takie koszty trochę oszacowane i takie wartość dodana, to nie będzie może wartość bezwzględna, to będzie tylko ocena zmiany efektywności, ale jest to wskaźnik wystarczający dla optymalizacji pracy zespołu i do analizy tego, co proponujemy w kolejnym rozdziale. Kuba: Ale, zanim zaczniemy kolejny rozdział, przypominamy, że jeżeli chcesz pogłębić wiedzę, jeszcze bardziej niż robimy to w podkaście, to znajdziesz nasze płatne produkty na stronie porządnyagie.pl/sklep. Jacek: Teraz przechodzimy do konkretnych praktyk i do rozwiązań, jak podnosić efektywność komunikacji w zespole. Pierwsza nasza rekomendacja to komunikuj się bez pośredników. Mamy tutaj na myśli to, żeby unikać pośrednictwa w komunikacji, wszędzie tam, gdzie jest to możliwe, komunikować się bezpośrednio. Jest to taka praktyka, można powiedzieć, oczywista, ewidentna do rozważenia z perspektywy efektywności, bo każda kolejna osoba, którą dokładamy do łańcuszka, najprawdopodobniej będzie nam generować jakiś koszt. Natomiast z drugiej strony, patrząc, każdy pośrednik też potencjalnie może nam obniżać tą wartość, którą uzyskamy, bo pewne rzeczy mogą być przekręcone, niedopowiedziane no i ta komunikacja nie będzie tak idealna, jakbyśmy sobie to wymyślili. Osobiście z Kubą mamy bardzo mocną preferencję do komunikacji bezpośredniej i mówił Kuba na samym początku podcastu o warsztatach, które organizowaliśmy przy organizacji właśnie tego konkretnego warsztatu. Również zdecydowaliśmy się na kontakt bezpośredni z organizatorem, żeby dograć wszystkie szczegóły organizacji, tej przestrzeni, na której prowadziliśmy warsztaty i uniknąć efektu głuchego telefonu. Kuba: I konkretne dwie praktyki z życia takiego biznesowego. Jedna praktyka, ja spotykam się z nią pod nazwą skip level. Oczywiście wszystko po angielsku brzmi mądrze i chodzi o to, żeby ominąć taką klasyczną hierarchię, że przełożony rozmawia tylko z podwładnymi, dyrektor tylko z kierownikami, prezes tylko z jakimiś dyrektorami zarządzającymi. Czyli koncepcjalny skip level polega na tym, że np. członek zarządu rozmawia z przedstawicielami zespołów projektowych bezpośrednio, ewentualnie może w towarzystwie jakichś managerów pośredniego szczebla, ale na pewno nie polega tylko i wyłącznie na komunikacji za ich powiedzmy pośrednictwem, o czym właśnie mówi ten punkt. Czyli tutaj jest okazja generowana czasami, czasami trzeba do tego pretekstu, czasami są po prostu rutyny w firmie, ale poszukanie sposobu na to, żeby np. wyżsi zarządzający rozumieli perspektywę pracowników pierwszego poziomu poprzez osobistą rozmowę, osobistą obserwację, mogą być do tego okazje typu podsumowywania projektów, startowania tych projektów, mogą być też okazje typu jakieś refleksje na to usprawnianie, zmiana strategii, powodów dla różnych organizacji będzie dużo. Ważne, żeby przełamać trochę zasadę, że o tym co się dzieje w firmie wiem tylko i wyłącznie od szczebla minus jeden zarządzającego pod sobą. Kuba: Drugi przykład to unikanie pośredników w relacjach z rynkiem. Tutaj powiedziałbym jakiś rodzaj udziału w warsztatach z przedstawicielami klienta. I nieważne czy jesteś w roli takiej firmy, w firmie takiej roli, gdzie faktycznie bezpośrednio pracujesz z rynkiem, jakaś sprzedaż, jakaś opieka, jakiś może rozwój produktu, rozwój biznesu. Nawet jeśli nie robisz takich ról, fajnie, jeśli od czasu do czasu masz okazję do zobaczenia i porozmawiania z klientem na żywo, nawet w lekko zaaranżowanych warunkach lepiej zbudujesz swoje zrozumienie tego, czego klient potrzebuje, jakim językiem mówi, jakie są emocje, czy jakie są takie już namacalne, konkretne potrzeby, które zgłasza, żeby może właśnie przełamać ryzyko, że wszyscy pośrednicy, jak stoją między Tobą a rynkiem, powodują, że ten komunikat jest już trochę przeinaczony i traci się okazji do jakichś wartościowych spostrzeżeń. Powtórzę to, co Jacek powiedział w swojej części o tej poradzie, że tak, to trzeba wszystko rozważyć z perspektywy efektywności. Czyli skip level będzie kosztowny, bo wysoko pozycjonowana osoba w organizacji będzie spędzać sporo czasu na dodatkowych spotkaniach, które może można uniknąć. No i tak samo te warsztaty z przedstawicielem klienta będzie wymagało czasu, będzie odrywało trochę od innych obowiązków. Natomiast w obu tych praktykach i z doświadczenia i powiedzmy z założenia zakładam, że jest też duża wartość dodatkowa uzyskana dzięki temu, że rozwiązania będą lepsze, perspektywa będzie lepsza, decyzje będą lepsze i w efekcie wynik, rezultat będzie lepszy. Kuba: Druga porada, twórz warunki do współdziałania. Dosyć ogólnie brzmiąca porada, ale chodzi w niej o to, żeby tak układać współpracę, żeby ta komunikacja wydarzała się przy jej okazji, a nie, żeby komunikacja służyła połączeniu pracy w izolacji. Czyli mamy tutaj taką tezę w tej poradzie, że bardzo skuteczna komunikacja ujawnia się sama przy okazji tego, że po prostu dwie lub więcej osób w zespole czy w jakiejś grupie zadaniowej po prostu współpracuje, tworzy coś razem, a nie komunikacja jest jakąś osobną aktywnością do innych aktywności osoby, która działa w ramach organizacji. Więc przykładowo, wyobraźmy sobie, że na przykład trzeba zrobić reorganizację i w Twojej organizacji trzeba zmienić strukturę. Najlepiej będzie ona zrozumiana, ta reorganizacja i powody, jej konkretne rozwiązania, jej konkretne pomysły, jeśli zespół liderów, osób zaangażowanych w tę zmianę będzie też ją jednocześnie w jakimś sensie współkreować czy tworzyć. Zaczną od brudnopisu, od niepełnych pomysłów, może sprzecznych wręcz koncepcji, ale w toku tej pracy będą potrzebowali się mocno komunikować i ta komunikacja dzięki temu tak sumarycznie będzie bardzo efektywna. Owszem, spędzi się trochę czasu nad dosyć żmudnym procesem dochodzenia do ustaleń, ale jednocześnie te ustalenia będą perfekcyjnie rozumiane, bo wszyscy zaangażowani uczestniczyli w tym procesie. To jest oczywiście dosyć kontrowersyjny przykład, bo może jeden z najbardziej hardcore’owych, jeśli te reorganizacje oznaczają też jakieś zmiany personalne, ale możemy to sobie też oczywiście zredukować do na przykład pracy projektowej, do pracy nad pomysłem, nad nowym produktem, czy jakiejś zmiany drobniejszej skali, ale wymagającej dobrej komunikacji. Jacek: I przy tej okazji warto wspomnieć o tym, że łączy się to z koncepcją zależności jakości komunikacji od tego, jakie narzędzie stosujemy. Upraszczając można powiedzieć, że najsłabszym narzędziem jest przesyłanie sobie jakichś dokumentów pisemnych, jakichś opracowań. Pewnie średnia też jest rozmowa. Najlepsza będzie najprawdopodobniej wspólna praca nad jednym dokumentem, jakimś szkicem, draftem, czy jakąś konkretną koncepcją, ale wszystko to, co mówię, ma sens i jest prawdziwe tylko przy pewnym ważnym zastrzeżeniu, że mówimy tutaj o wypracowywaniu złożonej koncepcji, bo oczywiście nadal będą przypadki, gdzie najbardziej efektywne będzie napisanie do siebie po prostu dobrze skonstruowanego maila, ale wszędzie tam, gdzie będziemy coś tworzyć, wymyślać i generalnie im większa będzie złożoność, tym większy benefit będziemy mieć z tego, że będzie to faktycznie bliska współpraca. No i rolą lidera w tej układance będzie tworzenie warunków do takiego współdziałania, zachęcanie, pokazywanie, najprawdopodobniej też po prostu używanie przez samego lidera, czyli liderkę takich narzędzi, żeby ludzie w otoczeniu mieli okazję zobaczyć, jak by to mogło wyglądać w praktyce. Jacek: Trzecia praktyka, zbliż się w komunikacji. Tutaj wychodzimy z takiego założenia, że aby się dobrze komunikować, trzeba być dosłownie blisko. Co mamy tutaj na myśli? W przypadku, gdy mówimy o pracy stacjonarnej, może to być np. siedzenie w jednej przestrzeni. Powoduje to, że właściwie obrót krzesła wystarczy, żeby coś skomentować, żeby coś dopytać. Dochodzi tutaj też taka koncepcja komunikacji przez osmozę, czyli przez przypadek właściwie mogę usłyszeć coś w open space, czy we wspólnym pokoju, co może być istotne, albo dla mnie, czyli otrzymam jakąś informację mimowolnie, albo przez przypadek można powiedzieć usłyszę jakąś informację, którą np. uznam, że warto ją skorygować. Natomiast nie musi to odnosić się wyłącznie do pracy stacjonarnej. Takim przykładem zbliżania się jest też czat grupowy, gdzie wszyscy mają ekspozycję na informacje, które przepływają w ramach pracy grupowej. Jeżeli spotkanie jest online, to warto zadbać, żeby przypominało spotkanie fizyczne. Tutaj mocno z Kubą wierzymy i lubimy jednak taki kontakt, nie tylko słowny, ale też, żeby można było zobaczyć osobę, z którą się rozmawia, więc jakby kamera, żebyśmy widzieli też wszystkie sygnały niewerbalne, dobrej jakości połączenie, żeby było i wyraźnie słychać, i żeby było dobrze widać. Tak naprawdę nie ma już dzisiaj przeciwwskazań technologicznych do tego, żeby się na odległość w skuteczny sposób komunikować. Kuba: No i trochę się uśmiecham, bo z przekąsem można powiedzieć, że mamy 2026 rok, a nadal bywa wyzwaniem jakość komunikacji właśnie online i nie u osób, które pracują teoretycznie hybrydowo już najczęściej parę lat. Ja tutaj zamiast przykładu na zbliżenie się komunikacji, bo tutaj Jacek w zasadzie pokrył wszystko, mam króciutką anegdotę historyczną, bardziej odwołującą się do moich hobbies. Siedzenie razem bardzo widać w koncepcji projektowania rozwiązań w bombowcach z czasów II wojny światowej. Zwłaszcza niemieckie bombowce miały rozwiązanie wiążące się z tym, że cała załoga bombowca, a taka załoga to najczęściej jest cztery, a może nawet i więcej osób, siedzi bardzo blisko siebie razem. Mają malutką kabinę, wewnątrz której jest obok siebie pilot, bombardier, nawigator, strzelcy, radiooperator, czasami te funkcje są łączone, a czasami rozdzielne i oni wszyscy są zgrupowani obok siebie, więc nie tylko porozumiewają się poprzez intercom, czyli takie wewnętrzne radio i słuchawki, ale też mogą sobie coś pokazać ręką, krzyknąć do siebie, jakoś tak wzajemnie reagować wspólnie jako wspólna załoga. Bardzo podobny koncept też jest pokazany w moim starym artykule o łodziach podwodnych. To są już oczywiście o wiele większe konstrukcje niż samolot, ale tam też w pewnym prototypowym rozwiązaniu z czasów sowieckich doprowadzono do tego, że cała załoga siedzi, czy może grupa zarządzająca statkiem siedzi w jednym miejscu, dzięki temu bardzo wzrasta efektywność ich komunikacji, bo dzięki temu, że różne osoby siedzą obok siebie, mogą też bardzo szybko sobie pomagać, szybko reagować w sytuacjach kryzysowych czy właśnie tak przy okazji coś dostrzec. Kuba: Następna porada, komunikuj się małymi partiami. Chodzi o to, żeby unikać komunikatów długich, późno wytworzonych na późnym etapie. To jest koncepcja taka trochę fraktalowa, czyli to jest prawdziwe na poziomie nawet niedużego maila, zawsze nieduży mail może być rozbity na jeszcze mniejsze partie. Zwłaszcza myślę, to się wypukla w przypadku dużych komunikacji. Nowa strategia, miesiącami generowana i opublikowana na raz, 20 slajdów, mail, który się przewija i przewija i przewija i końca nie widać, godzinne spotkanie, na którym nie ma gdzie szpilki wcisnąć, bo tam już każde jedno słowo jest to, które musi paść. To wszystko powoduje, że taka komunikacja jest kosztowna i może być przede wszystkim mało skuteczna. O tym się czasami zapomina, że osoby, które nadają komunikat, są zadowolone, że wreszcie wypluły z siebie ten wielki komunikat, natomiast faktycznie ze skutecznością może być krucho. Więc zamiast zbierania i formułowania jednego ostatecznego komunikatu proponujemy, żeby podzielić ten komunikat na mniejsze kawałki, żeby odblokować przepływ w takim rozumieniu praktyk, powiedzmy, zwinnych. Czyli po prostu, żeby uruchomić pewne pierwsze procesy, zacząć nadawać pierwsze kawałki komunikacji. Być może będą z tego uruchomione jakieś pierwsze działania, które już nie muszą czekać na to coś, co jest komunikowane, oczywiście w zależnie od co to jest. Można też dać szansę zebrać pierwszy feedback czy nadbudować pomysły kolejnych osób. Dajemy pewną pierwszą cząstkę informacji, na tej bazie pojawią się pierwsze reakcje, być może rzeczy, których ktoś nie przemyślał, kto nadaje ten komunikat i w efekcie uzyskać jeszcze większą wartość. Zwłaszcza jeśli połączymy to z praktyką od ogółu do szczegółu. Czyli w pierwszej partii komunikacji pójdzie jakiś kontekst, jakiś wysokopoziomowy cel, jakieś może ogólne założenia i deklaracja, że pierwsze szczegóły czy pierwsze akcje wykonawcze będą nadawane w jakimś tam najbliższym czasie z góry zadeklarowanym, czyli jest możliwość oswajania się z komunikatem, być może też można nadać te ogólniki, które się pewnie nie zmieniają aż tak mocno szybciej niż jakieś szczegóły wykonawcze, które podążają za kolejnymi jakimiś ustaleniami. To wszystko pozwoli z jednej strony lepiej przyswoić koncepcję, zaczynamy od ogólnych założeń, ale też by ewentualnie wyłapać fundamentalne różnice. Jeśli na przykład zespół nie zgadza się z zakomunikowaną zmianą strategii na poziomie najwyższym, to tym bardziej nie będzie przyswajał jakichś szczegółów wykonawczych, jakichś konkretnych milestone’ów czy konkretnych oczekiwanych feature’ów. Jacek: I dwa przykłady do tego, co powiedział Kuba, czyli, zamiast przygotowywać finalny, wyrafinowany, wypolerowany, wymuskany raport na za tydzień, możesz spróbować dostarczyć pierwsze surowe wnioski już po dwóch dniach. To spowoduje, że po pierwsze dostarczasz wartość szybciej, a po drugie możesz się też czegoś dowiedzieć wcześniej na temat tego jak te wnioski rezonują, jak ta forma, którą przybrałeś czy przybrałaś odpowiada odbiorcom i jest szansa na to, żeby wykorzystać tę informację zwrotną i usprawnić to co przygotowujesz, czyli jest szansa na to, że ta ostateczna efektywność tego, co przekażesz będzie wyższa. Ale nawet w takiej pojedynczej komunikacji niekoniecznie musi być to coś dużego i rozbudowanego. Czyli na przykład to może być expose na spotkaniu z nowym zespołem. Możesz zastosować taką strukturę, żeby już po kilku pierwszych komunikatach, na przykład takich otwierających głównych czy przekazujących jakieś fundamentalne informacje, zrobić świadomą pauzę i pozwolić osobom, które są odbiorcami tych komunikatów do zadawania pytań lub komentarzy. Wiem, że zarówno mnie samego, jak i Kubę często kusi taka idea przesunięcia dyskusji i pytań na koniec na przykład prezentacji, ale może to się skończyć długim słowotokiem, którego szczegóły umykają, ludzie się być może trochę wyłączają, a ostateczna skuteczność komunikacji, a w tym też jej efektywność może być niższa. Tak więc warto się zastanowić, czy te partie, którymi karmimy otoczenie, czy one nie są zbyt duże, bo może się pojawić efekt znużenia i wyłączenia. Jacek: Kolejna praktyka. Wzmacniaj komunikację wizualizacją. Sporo mówiliśmy o komunikacji werbalnej, trochę też o komunikacji tekstowej, nawet przed chwilą o komunikacji w małych partiach. Natomiast problem jest taki, że taka forma komunikacji może być ulotna, podatna na błędy poznawcze i trudna do przyswojenia w dłuższym horyzoncie czasowym. Wizualizacja to z naszej perspektywy stworzenie wspólnego obrazu dyskusji, który widać w zależności od tego, gdzie pracujesz, albo na ścianie, albo na jakimś flipboardzie, albo na kartce, albo na ekranie, w jakimś współdzielonym pliku, czy w jakimś narzędziu do pracy wizualnej. Kuba: Konkretne przykłady. Jeśli w Twoim zespole rozmawia się o wynikach produktu, najlepsze, co można zrobić, to całą tę rozmowę prowadzić na podkładzie tzw. czyli gdzieś na wyświetlonej informacji o konkretnych miernikach produktowych, jakiś dashboard z wynikami, jakieś statystyki, jakieś wykresy. Wszystko to, co powoduje, że ta rozmowa nie jest zawieszona w powietrzu. Dowolne osoby po pierwsze widzą też to, co widzą pozostali, ale też ewentualnie mogą dostrzegać jakieś ważne cząstki do kontynuowania dyskusji, do zabierania głosu, czy chociaż wyobrażenia sobie o czym się mówi. Jeśli Twój zespół właśnie reorganizuje strukturę, jak zacząłem od tego hardkorowego przykładu na początku w poradach, no to najlepiej to robić poprzez rozmowę, gdzie w tle wyświetlona jest struktura, jakieś konkretne koncepcje na opcje dodatkowe, żeby ta rozmowa, zwłaszcza jeśli wymiarów jest więcej niż 2, 3, żeby nie była w głowach i w próbie wyobrażenia sobie tego, tylko po prostu rozmawiamy o konkretnych propozycjach, konkretnych schematach, konkretnych wymiarach, konkretnych fragmentach. Ale nawet jeśli to spotkanie nie jest o żadnych zmianach, żadnych jakichś dużych rzeczach, tylko jest to rutynowe, cotygodniowe spotkanie, jakieś bieżące takie operacyjne, gdzie zapadają kolejne ustalenia, nawet te ustalenia można wizualizować i my tutaj właśnie mocno rekomendujemy. Wszyscy uczestnicy mogą widzieć tworzącą się notatkę, ona może się tworzyć na czacie, ona może się najlepiej tworzyć wspólnie na ekranie, na jakimś współdzielonym dysku, na którym wszyscy mogą też ewentualnie dopisać swoje kawałki. Decyzje też są widoczne, wszyscy widzą jakie są zapisywane ustalenia, kto, co, do kiedy ma zrobić i w efekcie albo skorygować, jeśli jednak się nie zgadzam z tym, co zapadło na tym spotkaniu, albo lepiej zrozumieć i po prostu podążać za tym spotkaniem. Wszystko, co zajmie więcej niż parę minut już grozi tym, że ktoś się na chwilę rozproszy, na chwilę zostanie rozproszony i w efekcie ta efektywność komunikacyjna może spadać, nawet jeśli wydaje się, że rutynowe spotkanie przebiega jak zwykle. Wizualizuj takie spotkania, wizualizuj ustalenia z takich spotkań, w efekcie jest szansa na lepsze zrozumienie, lepsze skuteczne ustalenie, czy zapadnięcie pewnych decyzji. Kuba: Szósta porada będzie prosta, sprawdzaj zrozumienie komunikatu. Oczywiście chodzi nam po prostu o parafrazę i takie upewnienie się, że ten, kto odbiera komunikat rozumie ten komunikat tak, jak jest on nadany w intencji nadającego. Natomiast chyba chcemy przede wszystkim mu wypuklić w tym, że to wymieniamy, że chodzi nie tylko o to, żeby ten, kto komunikuje, jakąś na przykład zmianę sprawdzał, czy odbiorcy tego komunikatu to sprawdzają, ale też chyba chcemy zachęcić do odwagi w parafrazowaniu w drugą stronę. Czyli również jako odbiorca komunikacji, niezależnie od tego w jakiej pozycji jesteś względem osoby, która coś ci przekazuje, żeby również to sprawdzić, sparafrazować i upewnić się, że istnieje zrozumienie i istnieje skuteczne komunikowanie się pomiędzy wami. Jacek: I takie podsumowujące dwa przykłady na bazie tego, co powiedział Kuba. Możesz poprosić o parafrazę odbiorcę twojego komunikatu, który nadałeś, nadałaś, to jest jakby taka oczywista sprawa, ale też w drugą stronę możesz, będąc odbiorcą pewnych komunikatów, sparafrazować to, co usłyszałeś bądź usłyszałaś i dopiero upewniając się, że dobrze rozumiesz komunikację, która wokół ciebie się dzieje, odpowiednio skomentować. To może być w szczególności ciekawe podejście, jeżeli zespoły nie są przyzwyczajone do tego, żeby też odbiorca komunikatu w pewnym sensie brał odpowiedzialność za to, czy ta komunikacja faktycznie jest precyzyjna i czy na koniec dnia wszyscy rozumieją, co chcieliśmy zakomunikować. Jacek: Przedostatnia praktyka, regularnie usprawniaj komunikację. Wychodzimy tutaj z Kubą z takiego założenia, że zespół podnosi efektywność komunikacji nie tylko poprzez po prostu komunikowanie się i nabieranie, można powiedzieć, wprawy, ale także dzięki ciągłym, drobnym usprawnieniom tego, jak się komunikują. Wymaga to oczywiście, jak się pewnie domyślasz, pewnej inwestycji, żeby wyjść poza tą rutynę komunikowania się. Natomiast potencjalnie czeka tutaj zwrot z inwestycji w postaci małych, drobnych eksperymentów i usprawnień, które na koniec dnia mają szansę podnieść efektywność tego, w jaki sposób się komunikujesz. Kuba: Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania na przykład na tym wspomnianym, regularnym spotkaniu tygodniowym, punkt w programie, czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Krótkie 5 minut, a może nawet tylko jedno pytanie i sprawdzenie, czy ktoś w zespole, czy ktoś w grupie zadaniowej nie ma jakiegoś pomysłu i prawdopodobnie będą się pojawiać bardzo przyziemne usprawnienia. To nie będą przełomowe rozwiązania, nowe metody czy jakieś nowe kosmiczne praktyki. To będzie czasem pomysł typu lepszy tytuł maila albo jakaś zmieniona forma notatki ze spotkania, które uwypukli pewne rzeczy, które są ważne albo które były kłopotliwe w poprzednich tygodniach. Ale chodzi o to, żeby były ciągłe drobne usprawnienia i bardzo świadomie deklarowane, bardzo świadomie ustalane z całym zespołem. Czyli to, co Jacek powiedział, żeby to nie było takie usprawnianie się poprzez ciągłe powtarzanie tego i nabieranie wprawy, ale również bardzo świadome wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań. Poza takim drobnym nawykiem regularnym proponuję drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji realizuje się jakieś okazjonalne spotkania większego kalibru, na przykład wyjazdowy typu offsite, może tam też fajnie w programie zamieścić jakiś punkt, może wtedy to już jest jednak wyraźnie zaznaczona, osobna sesja do głębszej refleksji i do wygenerowania pomysłów na temat tego, co można usprawnić w tym, jak się komunikujecie w obrębie swojego zespołu czy w obrębie firmy i wygenerować jakieś pomysły na zmiany oraz oczywiście zadeklarować sobie wzajemnie, żeby te zmiany wprowadzić w życie. Kuba: Przykładem realizacji tej porady jest nawyk zadawania sobie pytania na przykład na tym wspomnianym, regularnym spotkaniu tygodniowym, punkt w programie, czy możemy coś ulepszyć w komunikacji. Krótkie 5 minut, a może nawet tylko jedno pytanie i sprawdzenie, czy ktoś w zespole, czy ktoś w grupie zadaniowej nie ma jakiegoś pomysłu i prawdopodobnie będą się pojawiać bardzo przyziemne usprawnienia. To nie będą przełomowe rozwiązania, nowe metody czy jakieś nowe kosmiczne praktyki. To będzie czasem pomysł typu lepszy tytuł maila albo jakaś zmieniona forma notatki ze spotkania, które uwypukli pewne rzeczy, które są ważne albo które były kłopotliwe w poprzednich tygodniach. Ale chodzi o to, żeby były ciągłe drobne usprawnienia i bardzo świadomie deklarowane, bardzo świadomie ustalane z całym zespołem. Czyli to, co Jacek powiedział, żeby to nie było takie usprawnianie się poprzez ciągłe powtarzanie tego i nabieranie wprawy, ale również bardzo świadome wprowadzanie jakichś nowych rozwiązań. Poza takim drobnym nawykiem regularnym proponuję drugi przykład. Jeśli w Twojej organizacji realizuje się jakieś okazjonalne spotkania większego kalibru, na przykład wyjazdowy typu offsite, może tam też fajnie w programie zamieścić jakiś punkt, może wtedy to już jest jednak wyraźnie zaznaczona, osobna sesja do głębszej refleksji i do wygenerowania pomysłów na temat tego, co można usprawnić w tym, jak się komunikujecie w obrębie swojego zespołu czy w obrębie firmy i wygenerować jakieś pomysły na zmiany oraz oczywiście zadeklarować sobie wzajemnie, żeby te zmiany wprowadzić w życie. Kuba: I ostatnia porada, podobna do poprzedniej, ale jednak inna, eksperymentuj ze sposobami komunikacji. Tak uwypuklę różnicę. W tej poprzedniej myślimy o takich ciągłych, drobnych usprawnieniach, takim ciągłym dążeniu do doskonałości. Natomiast w tym punkcie proponujemy odrobinę szaleństwa, ale takiego zdrowo rozumianego. Nie dowiesz się, czy coś zadziała w złożonych realiach, dopóki tego nie spróbujesz. Czyli o niektórych kwestiach nie dywagujcie, nie zastanawiajcie się, nie wymieniajcie się między sobą jakimiś argumentami i kontrargumentami do kontrargumentów, tylko po prostu zróbcie eksperyment, ale taki bardzo świadomy eksperyment. Działamy jakoś inaczej, wprowadzamy jakąś zupełnie inną, nową praktykę, niż to, co robiliśmy do tej pory. Robimy sobie to świadomie, robimy sobie to jako eksperyment z założonymi jakimiś celami. Obserwujemy również niespodziewane zjawiska uboczne, na które nie wiemy, czy wystąpią. No i jako zespół podejmujecie podsumowanie takich eksperymentów i podejmujecie decyzję, czy któryś z tych szalonych pomysłów wchodzi w życie, czy nie. Mówię szalonych pomysłów z uśmiechem. Jak słuchasz, to nie widzisz, jak na wideo, to widać, że się uśmiecham, bo to szalone pomysły dla jednej firmy, to będzie normalna rutyna dnia codziennego dla innej firmy. Więc to mogą być rzeczy niektóre z tych, które wymieniliśmy jako przykłady, jakieś inne, których może nie wymieniliśmy, typu dzień bez spotkań, czy jakiś dzień bez maila, czy anulowanie spotkań jakiegoś typu. To wszystko mogą być rzeczy, które po prostu wymagają pewnej odwagi i tę odwagę łatwiej uzyskać, jeśli robisz eksperyment rozumiany jako coś tymczasowego, coś, żeby sprawdzić i wyciągnąć wnioski na bazie rzeczywistości, a nie tylko na bazie wyobrażeń, jak mogłoby być, gdybyśmy to próbowali robić. Jacek: I dodam do tego, co powiedział Kuba, takiego osobnego przykładu. Może nie podamy, ale przykładem może być po prostu dowolne zastosowanie albo zaprzestanie stosowania którejkolwiek z wymienionych dzisiaj praktyk. Jacek: Przechodzimy do ostatniego rozdziału, czyli powiedzieliśmy dotychczas o praktykach, a teraz tak trochę konkretniej, jak zamienić te słowa w czyny, czyli jak usprawnić efektywność komunikacji. Kuba: Pierwszy punkt bazowy, fundamentalny, to zbuduj świadomość nieefektywności komunikacji. Żadna zmiana nie nastąpi, jeśli nie ma świadomości, że ta zmiana jest potrzebna. To jest dosyć oczywiste, ale komunikacja też jest tutaj możliwym zjawiskiem, które podlega również tej zasadzie. Czyli ta komunikacja w Twoim zespole jest jakaś, jest efektywna w oczywiście swoim stopniu i ma swoje niedoskonałości, ale ma też swoje mocne strony. Natomiast może być tak, zwłaszcza jeśli w waszej organizacji nie ma takiego myślenia, czy takiego nastawienia, że nikomu do głowy nie przyjdzie, że ta komunikacja jest nieefektywna. Komunikujemy się tak samo już od tygodni, miesięcy, od czasu ostatniej zmiany szefa, który wprowadził jakieś swoje praktyki. No i nikt może nie pomyśleć, że to wymaga coś poprawy, po prostu jest jak jest. Więc tutaj być może trzeba to ująć mniej lub bardziej dyplomatycznie, ale jednak pokazać potencjał usprawnienia, potencjał zmiany no i może nawet wprost nazwać niedoskonałość obecnego stanu, jakieś rzeczy, które wymagają zmiany. Jacek: Druga wskazówka, wzbudzaj poparcie dla zmiany. Chodzi o dotarcie do każdej osoby, która jest objęta zmianą i pokazanie tej zmiany w taki sposób, by miała ona sens dla tej konkretnej osoby. Nie chodzi tutaj o jakieś manipulowanie, tylko wynika to z faktu, że różne osoby mają różne potrzeby, mają różne nastawienie, są w różnej sytuacji aktualnej, zawodowej i prywatnej. No i należałoby spojrzeć na każdą osobę tak w miarę z pojedynczej perspektywy i zastanowić się jak można sensownie dotrzeć, jakimi argumentami do tej konkretnej osoby, żeby ta osoba zaczęła podążać za zmianą i zaczęła tę zmianę wspierać. Kuba: Trzeci krok to uzupełniaj kompetencje komunikacyjne. Komunikowanie się jest kompetencją i jak każda kompetencja wymaga doskonalenia. Sama z siebie nigdy nie jest idealna i tutaj też trzeba poprawiać albo ewentualnie dostrzegać jakieś luki i je uzupełnić czy po prostu sprawić, żeby nie istniały. Jako pracownik niejednej korporacji wiele razy uczestniczyłem w szkoleniach tak zwanych miękkich i wtedy, gdy w nich uczestniczyłem, może nie za każdym razem dobrze rozumiałem, po co to się dzieje, nie zawsze je może też doceniałem, ale jednak z perspektywy czasu, z mądrości dnia dzisiejszego widzę, że to ma sens, żeby jeszcze raz spróbować dawać sobie informację zwrotną, zakomunikować jakąś zmianę czy może pokazać, jak można formułować cele, tak żeby były motywujące i pewnie mogę wymieniać po kolei program wielu tego typu szkoleń. Ważne, że ćwiczy się na takich warsztatach, poznaje się może jakieś nowe proste schematy, które można później zastosować na co dzień i to wszystko powoduje, że te ewentualne luki kompetencyjne albo jakieś już lekko zaśniedziałe umiejętności ponownie stają się aktywne. Jacek: Czwarta porada, pomóż wykorzystać nowe praktyki. Możesz znaleźć się w takiej sytuacji, kiedy potrzebne będzie dodatkowe zainicjowanie wykorzystania wszystkiego tego, czego Twoje zespoły nauczyły się w trakcie szkoleń czy warsztatów, o których Kuba przed chwilą wspominał, tam mogą się pojawiać różne modele, techniki, pewne praktyki. No i jak to zwykle bywa ze szkoleniami, jeżeli nie wykorzystasz tego w praktyce od razu, to najprawdopodobniej ta wiedza się szybko ulotni, więc tą poradą chcemy zachęcić do tego, żeby tak świadomie zachęcać do eksperymentów i wykorzystania tej wiedzy, którą ludzie zdobyli na warsztatach czy na szkoleniach. I właściwie identyczna porada dotyczy zmiany podejścia do komunikacji. Cały poprzedni rozdział to była lista gotowych praktyk. Może jest tak, że któraś z tych rzeczy nie jest wykorzystywana w Twoim zespole, a czujesz, że mogłoby to podnieść efektywność komunikacji, więc zachęcamy do tego, żebyś zainicjował, czy to przesiadkę bliżej siebie, czy może jakąś formę warsztatów, w których efektem będzie refleksja i usprawnienia konkretne na temat tego, jak na co dzień komunikują się ludzie w Twoich zespołach. Kuba: I ostatni krok, wzmacniaj kierunek usprawnienia komunikacji. Jacek mówił o tym, żeby zainicjować pewne zmiany. To może być Twoja rola. Twoją rolą może być też podsumowanie sobie zmiany. Ja zaczynałem na początku wyliczać, jak trudne może być wyliczenie wzoru na efektywność. Twoim zadaniem może być pokazanie ludziom, że wprowadziliśmy jako zespół zmiany i są różnice, są efekty. Możesz im to powiedzieć. Może możesz zapytać, czy oni tak sądzą. Techniki to może być twój indywidualny styl zarządczy, ale ważne, żeby systematycznie dokonywać podsumowywań uzyskanych zmian, zagospodarować sobie trochę czasu na to, żeby te zmiany może policzyć, może sobie nazwać, może jakieś story do tego dołożyć. Tak żeby połączyć włożony wysiłek, próbę zbudowania nowych nawyków z uzyskiwanymi efektami jako zespół, z uzyskiwanymi rezultatami efek
Zwykle to mężczyźni objaśniają nam świat, ale nie w tym podcaście! Posłuchajcie o konserwatywnej kontrrewolucji, karze za macierzyństwo, popularności mizoginów z MAGA i węgierskich tradwifes, niewidzialnej pracy kobiet i realnych kosztach nierówności płci.Ten odcinek sponsoruje literka F (jak feminizm), a z Aleksandrą Karasińską rozprawiamy m.in. o tym:- Dlaczego kraje, które zawodzą kobiety, upadają? - Czy feminizm naprawdę się opłaca, a jeśli tak, to komu?- Dlaczego media i korporacje to często rezerwaty patriarchatu?Aleksandra Karasińska, autorka książki "Dlaczego Feminizm Się Opłaca?" udowadnia, że feminizm nie jest wrogą mężczyznom ideologią lecz praktycznym narzędziem zmiany, które wpływa na jakość życia całych społeczeństw. To odcinek dla osób, które chcą rozumieć i szukają argumentów opartych na faktach, a nie emocjach.Jeśli doceniasz moje treści, rozważ proszę wsparcie tego kanału:Postaw mi kawę na https://buycoffee.to/odpowiedzialnamoda Dołącz do Patronite: https://patronite.pl/odpowiedzialnamodaKup moją książkę "Odpowiedzialna moda" (wydawnictwo Znak) dostępną także jako e-book i audiobook. Instagram: @odpowiedzialnamodakontakt@odpowiedzialnamoda.pl
Niebieska Linia IPZ działa od 1995 roku jako Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie przy Instytucie Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Od trzech dekad wspiera osoby pokrzywdzone przemocą, ich rodziny i świadków, szkoli specjalistów oraz angażuje się w działania systemowe, edukację społeczną i konsultacje eksperckie.Maja Kuźmicz, kierowniczka Niebieskiej Linii IPZ, w Odysei Wyborczej Radia Wnet mówiła o skutkach przedłużającego się chaosu wokół Funduszu Sprawiedliwości. Jak podkreślała, mimo zapowiedzi Ministerstwa Sprawiedliwości organizacje pomocowe znalazły się w sytuacji niepewności, która bezpośrednio uderza w osoby pokrzywdzone przestępstwem.Problem dotyczy konkursu ogłoszonego w lipcu 2025 roku, który do dziś nie został rozstrzygnięty. Resort zaproponował rozwiązanie w postaci projektu rozporządzenia przewidującego refundację kosztów poniesionych przez organizacje do czasu zakończenia procedury.Rozporządzenie zakłada refundację kosztów, które organizacje poniosą do czasu rozstrzygnięcia konkursu. Założenie jest takie, że konkurs zostanie rozstrzygnięty 31 stycznia, ale już mamy informację, że prawdopodobnie jeszcze później– mówiła Kuźmicz. Jak zaznaczyła, problem polega na tym, że to wciąż tylko projekt, a wszystkie dotychczasowe umowy kończą się 31 grudnia.Tak de facto nie wiadomo, kto ma realizować zadania w styczniu– dodała.Ministerstwo zakłada, że organizacje powinny kontynuować działania „z nadzieją”, że koszty zostaną im później zwrócone. Zdaniem Kuźmicz to rozwiązanie obarczone ogromnym ryzykiem.To jest konkurs, czyli żadna z organizacji nie ma pewności, że go wygra. Zwykle w jednym okręgu oferty składa kilka podmiotów, więc trudno mówić o jakiejkolwiek gwarancji zwrotu kosztów– podkreśliła.Jej zdaniem najrozsądniejszym wyjściem byłoby czasowe przedłużenie obowiązujących umów.Najlepszym rozwiązaniem byłoby przedłużenie istniejących umów do czasu rozstrzygnięcia konkursu. Wtedy przynajmniej wiadomo, kto to ma robić– argumentowała. Jak relacjonowała, resort twierdzi jednak, że „z powodów prawnych” nie ma takiej możliwości.Niebieska Linia działa, ale w ograniczonym zakresieMimo niepewności Niebieska Linia nie zamierza całkowicie zawieszać działalności.Nie widzimy takiej możliwości, żeby zamknąć drzwi dla osób, które korzystają z naszego wsparcia. Będziemy działać, ale w bardzo ograniczonym zakresie– zapowiedziała Kuźmicz.Jednocześnie zwracała uwagę na mylące komunikaty sugerujące, że organizacje „mają środki” i poradzą sobie bez Funduszu Sprawiedliwości.Organizacje pozarządowe działają poprzez realizację zadań zlecanych w konkursach. Oczywiście realizujemy też inne projekty, bo inaczej nie moglibyśmy funkcjonować, ale wsparcie dla osób pokrzywdzonych przestępstwem będzie teraz w dużym stopniu ograniczone– wyjaśniała.Kuźmicz podkreślała, że dyskusja o procedurach i rozporządzeniach ma bardzo realny wymiar.My kontaktujemy się bezpośrednio z ludźmi, którzy potrzebują pomocy. Oni fizycznie do nas przychodzą– mówiła. Chodzi m.in. o osoby będące w trakcie postępowań prawnych i terapii.To osoby w procesach prawnych i psychologicznych. Budują relację, zaufanie, widzą drogę przed sobą. Bardzo trudno jest to nagle zawiesić albo zmienić– zaznaczyła. Jak dodała, do Niebieskiej Linii trafiają osoby z bardzo różnych grup.Osobą pokrzywdzoną może być starsza osoba oszukana finansowo, kobieta doświadczająca przemocy domowej, dziecko, mężczyzna napadnięty na ulicy. To jest przekrój całego społeczeństwa– wskazała.„To najbardziej kryzysowy moment od lat”Choć podobne trudności zdarzały się wcześniej na przełomie lat, obecna sytuacja – jak podkreślała – jest wyjątkowo poważna.Zdarzały się opóźnienia, ale mieliśmy podpisane umowy wieloletnie. Teraz wszystko się kończy. To jest najbardziej kryzysowy moment od długiego czasu– oceniła.Na zakończenie rozmowy Kuźmicz skierowała apel do Ministerstwa Sprawiedliwości.Trzeba myśleć i planować z wyprzedzeniem. Tylko wtedy takie systemy wsparcia mają sens– mówiła.Zwróciła się też do słuchaczy Radia Wnet.Jeśli państwo chcecie i macie możliwość, na naszej stronie można znaleźć informacje o darowiznach. Ważne jest też dobre słowo i mówienie o nas – to dla nas ogromne wsparcie– apelowała./fa
Na światowych morzach i oceanach pływa “flota cieni”. Mają to być tankowce, które przewożą rosyjską ropę naftową pomimo międzynarodowego embarga. Tych statków ma być co najmniej kilkaset. Zwykle pływają pod banderą inną niż rosyjska, np. jako statki Gambii, Liberii czy Panamy. Dlaczego Rosja jest w stanie tak postępować? Jak Putin omija zakazy? Jak budowana jest “flota cieni” i co dla statku oznacza bandera?(00:00:00) Powitanie(00:00:46) Rozmowa(00:48:03) PodziękowaniaWszystkie głosy, które usłyszycie w tym odcinku należą do fizycznych, rzeczywiście istniejących osób i nie zostały wygenerowane maszynowo przez algorytmy. ✅ Wspieraj Brzmienie Świata na Patronite: https://patronite.pl/brzmienie-swiata
Europejski pakt migracyjny miał uporządkować chaos procedur, wzmocnić granice i wprowadzić mechanizm solidarności między państwami UE. W praktyce okazało się jednak, że chodzi głównie o rozbudowany aparat biurokratyczny, który organizuje proces przyjmowania migrantów, zamiast powstrzymywać ich napływ. Obecnie rządząca partia w kampanii wyborczej obiecywała, że Polska zostanie całkowicie wyłączona z paktu, a tymczasem jedynym krokiem w tym kierunku okazała się możliwość złożenia formalnego wniosku do Komisji Europejskiej – bez pewności, że przyniesie jakikolwiek skutek. Solidarność staje się obowiązkiem, a polityczna deklaracja „pełnej suwerenności” wobec pakietu migracyjnego zmienia się w nadzieję na tymczasowe ulgi, podczas gdy faktyczny ciężar pozostaje wciąż na polskich granicach.
Być może często słyszysz w zespole „Niech ktoś to podzieli” i nie bardzo wiadomo, kto dokładnie powinien się za to zabrać. To jedno z częstych wyzwań w dzieleniu projektów na mniejsze części. Omawiamy też jeszcze kilka innych problemów z tym związanych. Dostaniesz od nas po kilka gotowych rozwiązań do każdego z nich. Odciąży to Twój zespół i sprawi, że dzielenie pracy stanie się naturalnym elementem codziennego działania. Porządny Agile · Wyzwania w dzieleniu projektów na mniejsze części Zapraszamy Cię do obejrzenia nagrania podcastu Dodatkowe materiały Dlaczego warto dzielić pracę na małe części? Transkrypcja podcastu „Wyzwania w dzieleniu projektów na mniejsze części„ Poniżej znajdziesz pełny zapis rozmowy z tego odcinka podcastu Porządny Agile. Kuba: Niedawno zakończyłem serię warsztatów na temat praktyk dzielenia większych inicjatyw produktowych i projektowych na mniejsze części. Grupa mierzyła się m.in. z tematem wyzwań, jakie występują przy okazji procesu dzielenia. Wypracowaliśmy w poszczególnych grupach bardzo wartościową treść, zarówno jeśli chodzi o samą definicję tych wyzwań, jak i możliwe rozwiązania, więc tutaj postanowiliśmy, że wycinek tej treści, a konkretnie te konkretne wyzwania, które grupy wygenerowały, będą stanowiły wsad do tego nagrania. A przy okazji serdecznie pozdrawiam wszystkie pięć grup. Wiecie dobrze, że przepracowaliśmy o wiele więcej wątków, ale w odcinku może zmieścić się tylko część z tego, co omawialiśmy. Jacek: Spis treści na dzisiaj to wyzwania, jakie poruszymy. A są to problem z dobrym zrozumieniem celu projektu, presja biznesu na wdrożenie całości, wyważenie perspektywy technologii i biznesu przy podziale, czasochłonność procesu dzielenia i mentalność – niech ktoś to podzieli. Kuba: Schemat odcinka będzie dosyć prosty. Wejdziemy w definicję tego, co konkretnie oznacza daną wyzwanie. Te hasła nie zawsze są zrozumiane na pierwszy rzut oka. No i potem wygenerujemy po trzy rozwiązania, jakie przychodzą nam do głowy jako takie najczęściej się sprawdzające w praktyce rzeczy, które są w naszym doświadczeniu możliwym rozwiązaniem albo chociaż minimalizacją danego wyzwania. Jacek: Pierwsze wyzwanie to problem z dobrym zrozumieniem celu projektu. Jest to naszym zdaniem popularny bloker, który powoduje, że bardzo trudno jest zasiąść do mądrego podzielenia projektu czy inicjatywy, jeżeli tak naprawdę nie rozumiemy, co chcemy uzyskać. Oczywiście bez zrozumienia celu możemy tak bardzo mechanicznie spróbować podzielić pewien projekt na mniejsze części, ale prawdziwa magia dzieje się wtedy, kiedy bardzo dobrze rozumiemy cel, ponieważ wtedy otwierają nam się furtki do tego, jak pewne rzeczy możemy zrealizować w o wiele mądrzejszy sposób, niż tak patrząc na projekt bez zrozumienia, co tak naprawdę chcielibyśmy tym projektem uzyskać. Kuba: I jest tak, że to zrozumienie jest tutaj fundamentalnym wstępem do dobrego podziału, więc pierwsza porada może być dosyć oczywista. Zapewnij, że cel jest zrozumiały. Tutaj mamy na myśli kilka możliwych realizacji tego zapewnienia. Jedną z rzeczy na pewno jest dobry kick-off, czyli jakiś rodzaj spotkania otwierającego daną inicjatywę, dany projekt, daną zmianę produktową czy dany etap rozwoju danego produktu. Nie przechodź do założenia, że ludzie wiedzą, bo ty wiesz, tylko zapewnij jakiś wstęp, jakieś exposé, jakieś dobre wtajemniczenie ludzi w dotychczas zebrane badania, w taki kontekst biznesowy, dlaczego pewną rzecz realizujemy. I te przygotowania się do tego kick-offu nie pójdą na marne, bo też zapewnienie zrozumienia celu może być poprzez powtarzanie tych informacji. Czyli też zbuduj sobie praktykę wracania do celu przy każdej nadarzającej się okazji. To mogą być jakieś Przeglądy Sprintów, jeśli stosujesz Scruma, to mogą być jakieś demo, spotkania projektowe, jakieś warsztaty, jakieś podsumowania. Wszystkie te miejsca, gdzie zebrany jest zespół lub jego wyraźna część, to mogą być okazje do tego, żeby wrócić do tej mantry, co jest celem, co jest istotą tego, co jest realizowane w danym momencie. No i tutaj trochę założenie, że wielokrotne powtórzenie, być może powtórzenie na pewne różne sposoby, przekazanie tej informacji sprawi, że ten cel będzie rozumiany, da okazję do tego, żeby się tak mocniej w zespole osadzić. No i tym samym, gdy przyjdzie moment na aktywność związaną z dzieleniem, czy na początku jakiegoś kroku, czy w trakcie już dalszych prac, to ten cel będzie pamiętany, łatwy do przypomnienia, czy po prostu tak już na tyle zrozumiały, że w zasadzie wszyscy to traktują jako oczywistość. Jacek: Druga porada jest pewnego rodzaju pogłębieniem tego, co powiedział Kuba, czyli rekomendujemy użycie sprawdzonych technik, które wspierają pracę na celach, lepsze zrozumienie tego, czym ten cel właściwie jest. I mamy tutaj na myśli szereg różnych technik, podejść. Chcielibyśmy je teraz troszeczkę wymienić, tak żeby rozsypać takie ziarenka możliwości. Na pewno sensowną techniką do rozważania jest impact mapping, podejście golden circle, koncepcja product vision board, OKR-y czy opportunity solution tree. Jeżeli te nazwy niewiele ci mówią na ten moment, żadna strata po prostu wyszuka je w internecie, jeśli jeszcze ich nie znasz. Mamy z Kubą doświadczenie w większości tych narzędzi no i faktycznie możemy potwierdzić, że nie dość, że są fajnym narzędziem, które wspomaga zrozumienie, po co pewne rzeczy robimy, to zwykle są to też narzędzia, które są wizualne. Tak więc praca z nimi to nie jest tylko rozmowa, jest też ta część taka widoczna, która bardzo mocno poprawia i zwiększa zrozumienie tego, co on tak naprawdę jest esencją danej zmiany. Kuba: I tu konkretnie, jeśli by zespół zawierał się do jakiejś sesji dzielenia, to jeśli do tej pory nie zostało to zrobione, to rekomendujemy wykorzystanie jako swego rodzaju rozgrzewki czy wstępu właśnie któregoś z tych narzędzi lub powrotu do tych narzędzi, jeśli one zostały już przepracowane na wcześniejszych etapach. Kuba: I trzecia praktyka, którą rekomendujemy to stosowanie tak często, jak tylko się da sprawdzenia zrozumienia celu. To nie tylko osoba zarządzająca projektem, lider produktu czy manager zespołu, może być osobą, która komunikuje, jaki jest cel, ale możemy też poprosić o to, aby to uczestnicy w jakiejś formie ćwiczeniowej albo po prostu na zasadzie takiej szybkiej śmierci po prostu powiedzieli, przypomnieli, czy swoimi słowami opowiedzieli, jaki jest cel danej inicjatywy. To może być okazja do tego, żeby w ogóle sprawdzić, czy to jest zrozumiałe, to może być też narzędzia aktywizujące czy rozgrzewające uczestników, ale też jest fajna okazja do tego, żeby skorzystać z różnorodności zespołu, różnych perspektyw, różnych osób, z różnych profesji, które na sprawy patrzą trochę inaczej. Również warsztatowo na wspomnianym szkoleniu przeze mnie było to bardzo doceniane. Mieliśmy miks osób o bardzo różnych specjalizacjach na warsztacie i też właśnie ten aspekt wychodził. Pewne osoby patrzą na sprawy bardziej systemowo, inne bardziej biznesowo. No i ta parafraza celu albo próba zrozumienia celu też może być atakowana na różne sposoby i w efekcie to zrozumienie jest lepsze. Więc dąż do tego, żeby sprawdzać zrozumienie na przykład poprzez parafrazę przez osoby zaangażowane w zespół. Kuba: Przejdźmy zatem do drugiego wyzwania. Jest to presja biznesu na wdrożenie całości. Co mamy na myśli? Całości projektu, całości zakresu, całości inicjatywy, czasami może całość jakiejś zdefiniowanej funkcji w produkcie. To zjawisko może powodować, że jest pewna niechęć czy pewne poczucie bezsensu dzielenia. No bo po co dzielić, jeśli i tak musimy na końcu wdrożyć wielką całość tak, jak została ona zdefiniowana, a czasami z tą presją biznesu może się wręcz wiązać czy z presją może managementu, może się nawet wiązać takie poczucie, że podzielenie to proszenie się o kłopoty, bo być może ta strona, która wywiera tę presję, może wręcz zaraz zacząć dostrzegać się, że my chcemy spróbować się wyślizgnąć z jakiegoś kawałku zakresu. Więc szereg pewnych takich negatywnych emocji, które mogą powodować, że tego dzielenia nie chce zespół zrealizować. Jacek: I pierwsza nasza rekomendacja odnośnie do tego wyzwania jest taka, żeby pokazać korzyści, które wynikają z tej dekompozycji na wczesnym etapie. Warto założyć, że nie wszyscy wiedzą, nie wszyscy doświadczyli tego, jakie to są korzyści. A myślimy tutaj przede wszystkim o wczesnym obniżaniu ryzyk, zarówno biznesowym. Czyli mamy okazję wcześniej przekonać się, że to, co wymyśliliśmy, faktycznie trafia w potrzebę rynkową, jest właściwie rozwiązane. Ryzyk technologicznych, czyli czy potrafimy posługiwać się konkretną technologią, której chcemy użyć, czy ryzyk społecznych, czyli czy ta grupa osób, która odpowiada na implementację tego rozwiązania, czy potrafią ze sobą efektywnie współpracować. Więc ryzyka to jest jakby jedna strona tej monety, a z drugiej strony jest taka koncepcja, że chcielibyśmy tę najważniejszą wartość, tę esencję tak naprawdę, konkretne zmiany projektu czy inicjatywy, chcielibyśmy dostarczyć jak najwcześniej. Jeżeli ten temat jest dla Ciebie interesujący, to zdecydowanie polecamy nasz wcześniejszy odcinek, odcinek, który nazwaliśmy „Dlaczego warto dzielić praca na małe części?”, ponieważ zawarliśmy tam całą masę pomysłów, koncepcji i wskazówek, dlaczego warto dzielić. Odsyłamy do odcinka numer 76 dostępnego pod adresem porzadnyagile.pl/76. Kuba: Drugi z możliwych rozwiązań na presję biznesu na wdrożenie całości jest zrozumienie obaw interesariuszy, które blokują ich na tenże podział. Tutaj proponuję uruchomić empatię, proponuję zrozumieć i wczuć się w perspektywę tych Interesariuszy. Coś, co widać z zewnątrz z perspektywy też może konkretnego zespołu wykonawczego jako jakiegoś rodzaju niezrozumiała albo wręcz nieracjonalna presja, może tak naprawdę być czymś unikalnym dla tej osoby, dla tego konkretnego managera czy tej konkretnej grupy ludzi z jakiejś części organizacji. To może być coś, czego ty nie doceniasz, a jednak trzeba zagospodarować. Co mam tu na myśli? Bardzo konkretny przykład z konkretnej firmy, w której uczestniczyłem. Na przykład zespół odpowiedzialny za operację, czyli jakieś takie działania związane z usługami, na przykład po sprzedaży i obsługą klienta. Bardzo bał się, że ich narzędzia zostaną uznane za nieistotne, albo w ogóle nie zostaną zrealizowane w całym projekcie, dlatego oni byli bardzo sceptyczni i bardzo tacy twardzi w negocjacjach, bardzo niechętni do jakiegokolwiek dzielenia tego, co oni zgłosili, jakichś puli, ich wymagań, ich potrzeb narzędziowych. No bo ich życiowe doświadczenie z przeszłości jakichś poprzednich projektów pokazywało, że często kończyło się tym, że pod presją czasu w ogóle żadne narzędzia dla nich nie były wykonywane i muszą obsługiwać klienta Excelami i mailami pisanymi z ręki, bo system nie zagospodarował tego, choć pierwotnie było to planowane. Więc tutaj warto wziąć na to poprawkę, warto wczuć się w tę perspektywę i też zrozumieć ewentualne obawy. Jacek: Innym przykładem obawy może być sytuacja, w której ktoś komuś obiecał bardzo precyzyjny i zwykle bardzo rozbudowany zakres. Często jest tak, że osoby te nie mówią tego wprost albo po prostu może trochę im jest trudno też przyznać, że gdzieś tam komuś coś takiego obiecały no i będą opornie podchodzić do tematu, żeby ten duży kawałek, tą całość podzielić. Z takiej obawy, że to dzielenie będzie jednak być może pretekstem do tego, żeby z tego zakresu wyleciało. Kuba: Taki przykład specyficzny już dla pewnej grupy firm to to, że jest też w niektórych organizacjach taki pęd ku robieniu dużych, spektakularnych rzeczy. I tutaj w tym kontekście idea dzielenia trochę stoi z tym w poprzek. No bo trzeba robić wielkie projekty strategiczne, robić wielkie wow, mieć wielkie premiery, mieć wielkie nagrody za jakieś tam przełomowe niesamowite odkrycia czy innowacje w danej branży. W tym sensie warto tę perspektywę też złapać, że może być tak, że osoba właśnie szykuje się na przyszłą konferencję innowacji w bankowości i tam naprawdę ma wielką ochotę wyskoczyć na scenę i poopowiadać, jak to wielkie, wspaniałe, nowe implementacje, pewnie w tym roku AI w apce, ma w planach. Oczywiście to nie oznacza, że spektakularne rzeczy muszą być niepodzielone, ale warto może mieć tutaj świadomość tej sytuacji i ewentualnie dbać o tę komunikację, bo jedno nie stoi w przyszłości z drugim. W najgorszym razie faktycznie wdrożenie może mieć miejsce jako wielki wow, co nie znaczy, że nie warto podzielić na wcześniejszych etapach i też dostarczać kawałkami, być może kawałkami, które nie będą jeszcze publikowane. Jacek: I to, co Kuba powiedział, to właściwie przesuwa nas do trzeciej porady, czyli przepracowania z biznesem różnic pomiędzy podziałem na części, a obietnicą realizacji całości. W największym skrócie chodzi o to, że to, że podzielimy na mniejsze kawałki pracę, nie musi automatycznie oznaczać, że nie wdrożymy potrzebnej całości. Przy czym jednak tutaj oczywiście dostrzegamy pewną kontrowersję, no bo może być tak, że masz doświadczenie z aktualnej firmy czy z wcześniejszych firm, że jednak ze względu zwykle na jakieś ograniczenia czasowe taki podział powoduje, że do konkretnej daty jednak wdrażana jest jakaś tam część. Bywa, że ona jest satysfakcjonująca i nie są realizowane te rzeczy, których nie zdążyliśmy zrobić w dalszej kolejności, tylko realizowane są jakieś kolejne inne koncepcje. Więc co do zasady nie musi tak być, ale rozumiemy, że doświadczenie i historię wcześniejszych projektów mogą podpowiadać, że z tą poradą trzeba byłoby czy do tej porady podchodzić w ostrożny sposób. Kuba: W szczegółach jest też druga kontrowersja, to koncepcja potrzebnej całości. Może się okazać, że tutaj ktoś się bardzo kurczowo trzyma tego czegoś, co jest wyobrażeniem całości zakresu czy całości rozwiązania, co powstało na bardzo wczesnym etapie. No i czasami niektórzy zbyt kurczowo się trzymają tej wizji raczej zakładając, że od początku mieli rację co do tego, co jest potrzebne, od początku wiedzieli, że dokładnie ten cały zakres jest tym, czego potrzebuje rynek czy potrzebuje klient. Więc tutaj wracamy też do ryzyk biznesowych. Zbyt dużo decyzji podjętych na zbyt wczesnym etapie może być, tak naprawdę złudzeniem co jest potrzebne. Więc rada z podwójną kontrowersją jak to pokazaliśmy, ale mimo wszystko na etapie takim bardzo wczesnym, być może bardziej dyplomatyczne jest powiedzenie, „Podzielimy na kawałki i wdrożymy to, co jest potrzebną całością”, gdzie ja w swojej głowie mówię, potrzebna całość to nie będzie cały zakres, tak jak go czujemy dzisiaj, bo jeszcze czas pokaże, co to dokładnie będzie to coś, co wdrożymy. Jacek: Trzecie wyzwanie to wyważenie perspektywy technologii i biznesu przy podziale. Mamy tutaj na myśli sytuację po dwóch stronach osi. Z jednej strony, kiedy podział dzieje się wyłącznie w izolacji biznesowej i osoby technologiczne do tego podziału nie są zapraszane, co oczywiście powoduje, że tracimy bardzo istotny aspekt wykonalności, jak również dostępnych opcji, które płyną nie z głów biznesowych, a od osób technologicznych. Z drugiej strony próba podziału wyłącznie technologicznego, co może się udać z perspektywy podziału tego na mniejsze kawałki, ale dobrze nie rozumiejąc aspektów biznesowych albo nie mając możliwości dopytania – przykładowo, jaki to będzie miało impakt biznesowy – również spowoduje, że taki podział będzie jakiś, ale na pewno nie będzie to podział optymalny. Kuba: Rozwiązanie pierwsze jest dosyć oczywiste. Zaproś przemyślany skład, będący reprezentacją potrzebnych stron. I to idzie trochę dalej niż tylko te dwie skrajne kawałki osi, które wymienił Jacek, bo to może być też perspektywa na przykład prawna, to może być perspektywa user experience, więc tutaj uczestników tego typu warsztatów czy aktywności związanych z podziałem powinno być prawdopodobnie sporo w zależności od kontekstu i specyfiki twojego produktu. Natomiast w tej Radzie „Zaproś” jest też koncept tego, że w ogóle rozmawiamy po co, kto, z czym ma przyjść i jaką perspektywę reprezentować. Mnie serce boli, jak często słyszę ze strony biznesowej, że zaprosili na przykład przedstawicieli IT, jakiś architektów, jakiś senior developerów, po czym się okazało, że te osoby były bardzo ciche na spotkaniu, nie za bardzo zabierały głos, nie za bardzo dokładały od siebie – nawet zapytane. Moim zdaniem tu może być taki błąd pierwotny w tym, że ktoś zaprosił te osoby, przyszły, bo warto, bo trzeba, bo tak wypada, bo taki jest zwyczaj, natomiast tak naprawdę te osoby mogłyby nie wiedzieć, po co na danym spotkaniu są. Więc tutaj pojawia się bardzo ważna rola osoby zapraszającej, ktokolwiek to jest w danym kontekście, która również wyjaśnia wszystkim obecnym czy wszystkim planowanym do wzięcia udziału w tych czynnościach, żeby jednak bardzo jasno wyrazić, na co liczę, na czego oczekuję od Ciebie, jako uczestnika tego typu warsztatów. Żeby też nikt się nie bał, nie krygował, nie hamował, zwłaszcza, że prawdopodobnie w ramach takiego dzielenia się będzie trochę tarć. Ktoś zaproponuje podział biznesowy, który nie do końca jest dobry technologicznie, któryś podział biznesowo-technologicznie fajnie się zapowiadający będzie trochę bezsensowny z perspektywy prawnika, czy z perspektywy osoby odpowiedzialnej za bezpieczeństwo. Więc tutaj się rzeczy będą tarcia, więc każdy musi rozumieć też, po co jest na tym warsztacie, czy na tym spotkaniu, czy uczestniczy w tych aktywnościach. Jacek: Druga wskazówka ustal facylitatora i oczekuj od tej osoby, że zadba o każdą perspektywę. Mówiąc prostszym językiem, zadba, żeby była osoba, która zadba o to, żeby przebieg tego warsztatu był maksymalnie efektywny, żeby równomiernie wybrzmiały dostępne na spotkaniu perspektywy, nawiązując do tego, co powiedział Kuba, jak również, żeby zbalansować też głębokość tych rozmów. Czyli przykładowo, żeby nie zabrnąć w jakieś super niskopoziomowe detale na przykład technologiczne, bo to może powodować, że wszystkie te inne osoby, które nie są tak techniczne, może się o nich rodzić poczucie, że to spotkanie tak nie do końca jest dobrze poprowadzone. Kto może prowadzić takie spotkanie? To może być ogarnięty analityk, to może być lead developer, to może być architekt. Tak naprawdę nie ma to znaczenia, jak nazywa się ta konkretna rola. Ważne jest natomiast, żeby ta osoba była po pierwsze dobrze przygotowana do poprowadzenia takich warsztatów, czasem serii warsztatów, bo to może być więcej niż jednorazowa akcja, i żeby starała się ta osoba trzymać perspektywę wszystkich stron będących na tym spotkaniu równomiernie, a nie była tylko reprezentantem tej jednej. Bo tak jak wspomniałem przed chwilą może to spowodować, że nie do końca będzie to dobra reklama na przyszłość dla tego typu inicjatyw w organizacji. Kuba: I trzecia porada, jak sobie poradzić z wyważeniem perspektywy technologii i biznesu, to zastosować techniki wizualne, które są zrozumiałe zarówno dla biznesu, jak i IT. Mamy tu konkretnie przede wszystkim na myśli Story mapping, który lubimy, robimy, często rekomendujemy i sami też regularnie wręcz stosujemy do swojej własnej pracy biznesowej czy pracy związanej z podcastem. Podobnie jak z poprzednimi wymienionymi technikami, nie będziemy tutaj w odcinku ich opisywać. Zakładam, że Story Mapping jest już na tyle powszechną techniką, że akurat on powinien być wśród odbiorców znany naszego podcastu, ale jeśli nadal go nie znasz, to mocno rekomendujemy sprawdź to, może dołącz do jakiegoś warsztatu, gdzie jest to realizowane, bo technika jest supermocna, jeśli chodzi o wizualizację, jeśli chodzi o pokazanie zakresu, pokazanie opcji, ale też między innymi w kontekście tego, o czym tu mówimy, takie pokazanie sobie, czym jest w ogóle to przedsięwzięcie, które realizujemy, jaką ono się dzieli na mniejsze kawałeczki i te kawałeczki najczęściej są realizowane z perspektywy użytkownika, więc zrozumiałe są zarówno dla biznesu, jak i dla strony tych osób, które będą później to implementować. Obiecująco wygląda też zastosowanie Event stormingu. Ja sam osobiście nie prowadzę tych sesji, ale kilkukrotnie uczestniczyłem jako obserwator czy jako uczestnik. Mam tu mniejsze doświadczenia, ale jeśli ktoś umie to poprowadzić, to uważam, że może dać bardzo podobny rezultat co Story mapping, choć rządzi się trochę innymi prawami. Jacek: Zanim pójdziemy dalej, krótka informacja, mamy dostępny z Kuba webinar dotyczący kwestii tego, jak dzielić pracę na mniejsze kawałki. Ten webinar nauczy Cię formułować celne argumenty za tym, że w ogóle warto dzielić, nauczy Cię też używać w praktyce wyselekcjonowanych przez nas konkretnych metod dzielenia. W webinarze pokazujemy wszystko na bazie łatwych, do zrozumienia przykładów, jak dzielić oraz podpowiadamy sporo wskazówek z naszej praktyki, jak lepiej dzielić elementy, angażując w to wydarzenie całe zespół. Więcej informacji oraz możliwości zakupu webinaru znajdziesz na stronie porzadnyagile.pl/deco. Kuba: Czwartym wyzwaniem jest czasochłonność procesu dzielenia. Często, gdy przekonuję jakiś zespół do tego, że warto dzielić, słyszę jako jeden z argumentów przeciwko dzieleniu, jest to, że to jest praca do wykonania, ktoś to musi zrobić, ktoś to musi wpisać, tu będzie dużo elementów, które później trzeba zarządzić, skoordynować. I przyjmuję do wiadomości, że to jest pewna praca, to jest pewien wysiłek, ale dla wielu zespołów czy w wielu organizacjach jest to po prostu pewnego rodzaju wyzwanie, jak się za to zabrać. Co tutaj rekomendujemy? Jacek: Przede wszystkim warto zadbać o zmianę myślenia, że dzielenie to nie jest koszt i tak nie nazywać tego procesu, tylko raczej myśleć o tym, że to jest inwestycja w proces dostarczania, która pomoże zespołowi uchwycić po pierwsze dobre zrozumienie zakresu, da też o wiele lepszą kontrolę nad postępem prac, przez to, że będziemy pracować na trochę mniejszych klockach i też zmniejszy złożoność danego kroku większej inicjatywy, które mamy do wykonania. Za tym wszystkim płynie cały szereg technicznych aspektów, a mianowicie sam przepływ pracy wewnątrz zespołu powinien tak naprawdę przy pracowaniu na mniejszych kawałkach przyspieszyć, przez to, że szybciej coś zostanie zaimplementowane, szybciej będziemy w stanie to przetestować, szybciej będziemy w stanie zrobić code review, czy ostatecznie szybciej pewne rzeczy zmergować, czy wypuścić na środowisko produkcyjne. Jest więc cała masa bardzo pozytywnych rzeczy, które dostaniemy, tylko jeśli zainwestujemy czas w to, żeby tę pracę, która na nas czeka, po prostu, żeby ją podzielić na mniejsze fragmenty. Kuba: Druga rada to wykorzystaj reużywalność narzędzi i instrukcji. Faktycznie może być tak, że ten koszt czy inwestycja, jak to Jacek przed chwilą bardzo wyraźnie wskazał czy skorygował, może po prostu zajmować pewien konkretny czas i częścią tego czasu może być przygotowywanie się lub niepotrzebne wgryzanie się w techniki czy w narzędzia związane z dekompozycją czy właśnie dzieleniem elementów. Tutaj mocno rekomenduję, zwłaszcza osobom, które pełnią jakieś funkcje liderskie w zespole, czy odpowiadają za proces pracy, by jak najmocniej wykorzystywać okazję do szykowania czy reużywania checklist, na przykład metody dzielenia. To jest bardzo prosta checklista, jakimi metodami możemy podzielić dany projekt czy dany element, który podlega właśnie warsztatowaniu. To mogą być przygotowane szablony, wymieniliśmy konkretne już techniki, te techniki można mieć już przygotowane, jakieś boardy na jakimś miro czy jakieś przygotowane gotowe kawałki do przepisania na flipchart czy do przepisania na jakieś kartki. Ale chodzi też o znane zespołowi schematy. Nie trzeba się silić za każdym razem, żeby zrozumieć o co chodzi tej osobie, która prowadzi daną sesję warsztatową, tylko zespół się dopracowuje z czasem gotowych ścieżek, tych, które już można nawet prawie nie dawać żadnych instrukcji, tylko po prostu wejść na takim trochę automacie. Oczywiście nie sugeruję, te instrukcje zawsze jednak jakieś powinny być, ale one mogą być super związłe, niewymagające żadnych dodatkowych omówień i też wchodzące zespołowi, tak nazwij, gładko. Czyli zespół płynnie wchodzi w temat, nie ma żadnych dyskusji, ale o co ci chodzi, gdy każesz nam tu coś rozpisać albo co masz na myśli, gdy mówisz o dzieleniu po jakiś tam elementach, bo to wszystko zespół już zna, czuje. Więc też w jakimś sensie jest okazja do oszczędności czasowej, jeśli tylko do tego podchodzi się w taki bardzo świadomy sposób i dzięki temu, zwłaszcza kolejne dzielenia, gdy już bazujesz na checklistach albo schematach, są już mniej czasochłonne. Jacek: To co powiedział Kuba jest wprowadzeniem do trzeciej porady, czyli nabierzmy wprawy w dzieleniu. Kiedy zbudujemy doświadczenie, kiedy będziemy mieć te wszystkie checklisty, te wszystkie rzeczy, które nam ułatwiają, wtedy dzielenie staje się czymś naturalnym, płynnym, oczywistym i jest po prostu przeprowadzane w sposób generalnie dosyć sprawny. Przestaje być tematem, na którym trzeba się zastanawiać, nic nas nie blokuje, nie ma tej obawy jak to zrobimy, tylko po prostu staje się tu naturalną częścią pracy zespołów, coś co jest absolutnie oczywiste i należy poświęcić na to trochę czasu. To nie jest tak, że to się po prostu wydarzy, ale pierwsze podzielenie, drugie, trzecie. Zwykle pojawiają się bardzo wartościowe efekty dzielenia, powodują, że w tej pamięci mięśniowej zespołu zostaje taka myśl, że to po prostu warto robić, więc z perspektywy czasu nie ma już myślenia, czy to zrobimy, tylko tak naprawdę, kiedy to zrobimy, bo po prostu wiemy, że to po prostu trzeba robić, że to ma sens. I też skojarzenie jest takie, że zrobiliśmy to tyle razy, że zrobimy to z równą łatwością, kiedy przyjdzie kolejna okazja czy konieczność, żeby wykazać się tymi umiejętnościami. Kuba: I pokuszę się o taką szpileczkę, że wyzwanie z czasochłonnością dzielenia, szczególnie przecenia czy niepotrzebnie uwypukla ta grupa, która tego dzielenia nie robi. Czyli tutaj jest pewnego rodzaju obietnica osoby, które realizują dzielenie rutynowo, po prostu uważają to za nieodłączną część pracy, robią to dosyć płynnie i nie robią z tego niepotrzebnego szumu. Jacek: Ostatnie wyzwanie, które chcemy pokryć w dzisiejszym odcinku, to mentalność, niech ktoś podzieli. Czyli jest to sytuacja, w której nie do końca wiadomo, kto powinien się zabrać za dzielenie. Może i czujemy, że dobrze by było podzielić, ale to na pewno nie powinniśmy robić my. To powinni zrobić oni, albo to powinien zrobić ktoś. Jeżeli więcej osób w organizacji pomyśli w ten sam sposób, odrzucając trochę tę rękawicę pod tytułem wezmę i zrobię, to może się okazać, że czas sobie będzie płynął, co jest nieuniknione i po prostu zaczniemy pracę z tym, co mamy, czyli będziemy pracować z projektem w takim stanie, jaki jest, bez podziału. Jakie mamy pomysły na to, żeby sobie z tą mentalnością poradzić? Kuba: Pierwsza praktyka, chociaż nieatakująca problemu wprost, to podział na poziomie całego portfela. Mówię, że nie atakuję to wprost, bo to nie rozwali tej mentalności, że ktoś inny powinien podzielić, a w pewnym sensie nawet wręcz właśnie rekomenduję, żeby faktycznie ktoś inny podzielił, ale mam tu na myśli to, że jednym z problemów tego takiego przytłoczenia albo potrzeby, żeby ktoś podzielił, jest właśnie ta perspektywa, że często do zespołów wykonawczych, czy takich zespołów produktowych, projektowych trafia coś, co jest bardzo dużych rozmiarów i to tak z góry zdeterminowane, czy z góry zdefiniowane w taki sposób, że ten podział nie jest prosty. Więc tutaj mocno rekomenduję, by to na poziomie portfela, czy produktu, czy Road mapy, czy całego portfela projektów, jeśli tak to funkcjonuje w twojej organizacji, zastanowić się, czy by tego podziału jednak w jakimś sensie, albo nie wymusić, albo chociaż propagować jako dobrą praktykę. Bo wtedy, jeśli do zespołu trafi coś, co jest mniejszą cząstką, jakimś mniejszym etapem projektu, mniejszym wycinkiem celu, albo realizacją tylko jednego z najważniejszego celu spośród kilku, które dana inicjatywa pierwotnie miała realizować, to ten podział w tym zespole już konkretnym będzie trochę prostszy. Więc ta mentalność niech ktoś podzieli, moim zdaniem może m.in. częściowo bazować na tym, że zespół jest konfrontowany z trochę za dużymi elementami i rozwiązaniem na to jest podział na wczesnym etapie, jeszcze tak trochę ponad zespołem, czy na tym etapie takim strategicznym, albo chociaż taktycznym. Jacek: Druga porada to zasada, którą chcemy zaproponować, że warto się na nią umówić w zespole, która brzmi, jak widzisz linię podziału, to zgłaszasz propozycję podziału. Czyli koncepcja, w której jeżeli przechodzi Ci do głowy, jak można coś byłoby podzielić, to po prostu mówisz to. Z czego wynika ta propozycja? Wielokrotnie spotykam się z sytuacją, że obserwuję np. podczas procesu superwizji, jak pracuje konkretny zespół. Ktoś zadaje pytanie, pada pytanie, nikt się nie odzywa. Można odnieść wrażenie, że w zespole nie ma odpowiedzi. Kiedy zagłębić się i porozmawiać na spokojnie z pojedynczymi osobami, albo kiedy zastosujemy inną strukturę, która w lepszy sposób aktywizuje osoby dostępne w zespole, okazuje się, że zespół ma całą masę różnych pomysłów, bo tylko z jakichś powodów się tymi pomysłami nie dzieli. Zasada, którą tutaj proponujemy, ma na celu zbudowanie śmiałości w ludziach. Na zasadzie uprościmy sobie życie, jeśli ktoś zobaczy fajny, sensowny sposób podziału, to się w danym momencie odezwie. Brzmi to banalnie, ale wiem z doświadczenia, że czasem pojedynczy sygnał, impuls, komentarz potrafi uruchomić bardzo fajną zmianę w zespole. Zdecydowanie do umówienia się na takie proaktywne działanie rekomendujemy. Kuba: Trzecia, ostatnia porada w tym wyzwaniu to kształtowanie przez management konieczności dzielenia. To dzielenie musi być oczekiwane, czyli członkowie zespołu. Jeśli wprowadzili tę zasadę Jacka, to powinni być za nią doceniani. Jeśli jej nie wprowadzają albo zasłaniają się, że idzie, jak idzie, albo postępów nie ma, albo ryzyka projektowe się ziściły, bo nie podzieliliśmy, to powinien być wstęp do bardzo poważnej rozmowy o tym, że to jest problem, bo jako management organizacji, czy jako Product manager, czy Project manager, czy jakiś manager strukturalny, hierarchiczny, wszyscy wymagają tego, żeby to dzielenie miało miejsce. Warto postawić dzielenie jako oczekiwanie, dawać feedback, jeśli to dzielenie następuje, dawać feedback, jeśli nie następuje. Też wspierać pomysły na podział, zwłaszcza takie bardziej odważne, wiążące się też z zahaczeniem o aspekty wyższego poziomu biznesowe, czy związane ze zrozumieniem celu. Wszystko to warto propagować. I przez odwrotność też powiem, nie doprowadzać do sytuacji, w której zespół ma poczucie, że ma zablokowaną możliwość dzielenia. Mam na myśli takie jakieś wytyczne czy jakieś stawianie pewnych spraw, że na przykład wszystko musi być wdrożone jako całość, co było przedmiotem innego wyzwania, czy jakieś inne rodzaje blokerów albo komunikatów, które powodują, że zespół nie wierzy w efekty pracy przyrostowej i nie widzi w związku z tym sensu dzielenia. Jacek: Na koniec kilka myśli, którymi chcemy się podzielić zamiast takiego klasycznego podsumowania. Dzielenie pracy na mniejsze kawałki to zawsze dobry pomysł. Jeszcze nie spotkałem zespołu, który byłby zawiedziony efektami dobrze przeprowadzonego dzielenia. Kuba: Dzielenie jest superpraktyką. Analogicznie do tego jak o żywności mówi się superfood. Daje masę korzyści na wielu poziomach i jest jednym z fundamentów efektywności zespołów. Jacek: Warto kreować kulturę pracy wspierającą dzielenie pracy na mniejsze części i aktywnie mierzyć się z ewentualnymi wyzwaniami, z takimi aktywnościami. Kuba: Jeśli mierzysz się w swojej organizacji z wyzwaniami związanymi z dzieleniem, tymi, które wymieniamy albo innymi, skorzystaj z naszej oferty wsparcia konsultacyjnego. W Twoim konkretnym kontekście pomożemy przemyśleć dany temat albo wskazać konkretne rozwiązania z naszego wieloletniego doświadczenia. Sprawdź całość oferty na 202procent.pl/konsultacje. Jacek: Ja również polecam się odezwać do nas. Natomiast notatki do tego odcinka, artykuł, transkrypcja oraz zapis wideo znajdziesz na stronie porzadnyagile.pl/139. Kuba: I to by było wszystko na dzisiaj. Dzięki, Jacek. Jacek: Dzięki, Kuba. I do usłyszenia wkrótce. ________ To była pełna transkrypcja odcinka podcastu Porządny Agile. Dziękujemy za lekturę!The post Wyzwania w dzieleniu projektów na mniejsze części first appeared on Porządny Agile.
Mówią o tej piosence, że jest to prawdziwy Tour de Force dla muzyków. Prawdę mówią. Niezwykle wymagająca dla instrumentalistów, dla wokalistów stanowi najtrudniejsze wyzwanie. Jej melodia to jig, a w zasadzie slip Jig, grany w metrum 9/8. Zwykle takie jigi grane są do tańca, w tempie cokolwiek nieśpiesznym. Ale nie nasza bohaterka, tu mamy tempo wprost zabójcze. Wokalista nie ma kiedy złapać oddechu. Wiem to, próbowałem, prawie „niedasie”. Prawie, w końcu jest śpiewana. Piosenka ma ciekawą genezę. Powszechnie uznawana za bardzo tradycyjny irlandzki utwór, powstała w 60 latach XIX wieku. Tekst napisał irlandzki poeta dla angielskiego śpiewaka. O twórcy melodii źródła milczą. Czasem niektórzy spekulują, że została zaczerpnięta ze Szkockiej 18 wiecznej jacobickiej pieśni, „Cam ye o'er frae France”. Coś jest na rzeczy. Wracając do autorów - Angielski śpiewak to Henry Robert Clifton, niezwykle popularny w swoich czasach wykonawca i autor piosenek musicalowych. Irlandzki poeta to tajemniczy D K Gavan znany jako poeta z Galway. No właśnie – znany to za dużo powiedziane. Wszystko co o nim wiemy to to, że był nazywany właśnie poetą z Galway i napisał 3 teksty dla Cliftona. Czyżby Clifton napisał teksty sam? Pod pseudonimem? Żeby było bardziej irlandzko? To też jest niewykluczone. A tekst piosenki opowiada o niezwykle awanturniczej podróży pewnego Irlandczyka. Wyruszył z niewielkiego Tuam w hrabstwie Galway – to zachodnia Irlandia. Miał o sobie niezłe mniemanie, śpiewa, że wszystkie panny za nim płakały. Co panny na to nie wiemy. Wyruszył w świat za chlebem, czy jak Irlandczycy mówią – zbierać kukurydzę. Przygotował się do drogi dobrze, sprawił sobie mocne buty i tarninową laskę, taką tradycyjną irlandzką, podręczną broń awanturnika. Dotarł do Mullingar, gdzie porządnie odpoczął po podróży, wzmocnił się kroplą whiskacza i zabawił z miejscowymi dziewczynami. Mimo licznych, jak twierdzi, zachęt nie został z nimi. Wyruszył dalej. Dotarł do Dublina. Miasto go urzekło. Ale gdy postanowił pospacerować po dublińskich uliczkach, został okradziony z całego dobytku, który zabrał w podróż. Okradziony chłopak z prowincji w wielkim Dublinie? Nie miał łatwo. Miejscowi mu nie chcieli pomóc, szydzili z jego akcentu. Nasz bohater ruszył więc dalej na poszukiwanie przygód. W porcie zamustrował na statek. Nie tak od razu, kapitan nie miał dla niego miejsca. Udało mu się znaleźć kąt pod pokładem, ale uwaga - w pomieszczeniach dla transportowanej trzody – ciężko zniósł podróż. Ale to nie koniec przygód. Na ląd zszedł w Lliverpoolu. Tam od razu miejscowi chłopcy zwyzywali go od głupków, nie omieszkując obrazić w dodatku jego uczuć patriotycznych. Miał pod ręką tarninową laskę, o której wspomniałem. No to puścił ją w ruch. Ale siła złego na jednego – awantura skończyła by się klęską. Na szczęście do naszego bohatera dołączyła ferajna ziomków z Galway. Wspólnie dali radę. Mogli ruszyć znów w drogę. A właśnie, zapomniałem o tytule, ale już wszyscy wiecie. Nasza bohaterka to Rocky Road to Dublin. Jedna z najpopularniejszych dzisiaj irlandzkich (no irlandzkich) piosenek. Gra w filmach, występuje w literaturze, choćby u Joyce'a w Ulissessie, no i śpiewana jest przez wszystkie gwiazdy folku. Posłuchajcie. Audycja zawiera utwory: “Cam ye o'er frae France” w wykonaniu „The Corrs”, słowa i muzyka: tradycyjne “Rocky Road to Dublin” w wykonaniu “The Chieftains” i „The Rolling Stones” słowa: D K Gavan, muzyka: trad. (prawdopodobnie
Zwykle o tej porze zapraszamy państwa do poznawania tajemnic kamienic w naszym regionie. Dzisiaj, w dniu wszystkich świętych, sprawdzimy jakie tajemnice kryje cmentarz żydowski w Zabrzu. To bardzo piękne i jeśli można tak powiedzieć - romantyczne miejsce. Przypomina bardziej ogród niż nekropolie. No i skrywa historie dawnych mieszkańców miasta. Na spacer w to miejsce, z mikrofonem, wybrała się Dorota Stabik a jej przewodnikiem był opiekun cmentarza, historyk, Dariusz Walerjański. Muzycznie audycję zrealizował Jacek Kurkowski.
Polski nacjonalizm często porównywany jest do niemieckiego nacjonalizmu z lat 30-tych. Wrogowie pokazują symbole: gesty, marsze, flagi, ale pomijają najważniejsze - cel. Nacjonalizm postuluje państwo narodowe, a imperializm - wielonarodowe imperium z klasą panującą często będącą przedstawicielami tylko jednego z tych narodów. Zwykle taka grupa imperialistów połączona jest silną ksenofobią czy po prostu cynicznym strachem o los jej członków, gdyby układ ich władzy się zachwiał. Rosja jest państwem imperialnym, a nie narodowym, nacjonalistycznym. Mieszka tam ze setka różnych narodów i grup etnicznych, które razem mają rosyjską tożsamość imperialną. Podobnie było w Niemczech lat 30-tych. Kraj pod potwornym ciśnieniem ekonomicznym potrzebował impulsu do trwania i wzrostu. Jeszcze 50 lat wcześniej państwa nie było, bo Niemcy zamieszkiwali 1800 księstw. Łączył ich język i cele - narzucone przez imperialne Prusy Bismarcka, a cementowało zagrożenie konkurencji ze strony Francji i kolonialnej, potężnej Anglii. Odpowiedzą Niemców było postawienie państwa, którego istotą był imperialny pęd do wielkości, a także stała walka o większe terytorium - ów mityczny "Lebensraum". Porozmawiajmy o imperializmie, który nie jest i być nie może wyrazem jakiegokolwiek nacjonalizmu, także rosyjskiego czy niemieckiego. Jest jego zaprzeczeniem. Zapraszam na najnowsze #pogodneszorty ----- Jeśli chcesz wesprzeć kanał: - postaw nam kawę: https://buycoffee.to/pogodneszorty - skorzystaj ze Zrzutki: https://zrzutka.pl/z/pogodneszorty Jeśli chcesz otrzymywać na maila informacje o nowych odcinkach - zapisz swój adres e-mail na stronie: www.pogodneszorty.pl
Finanse Bardzo Osobiste: oszczędzanie | inwestowanie | pieniądze | dobre życie
Kiedy kilka dni temu ulice Katmandu wyszli protestujący ludzie, Nepal na chwilę zagościł w naszej, europejskiej świadomości. To bardzo rzadka sytuacja. Zwykle dzieje się tak przy okazji dokonań himalaistów lub tragicznych w skutkach zdarzeń losowych, jak choćby trzęsienia ziemi z 2015 roku. A co poza tym? Nawet ci, którzy Nepal odwiedzają, często widzą jedynie wierzchnią warstwę rzeczywistości, pod którą kryje się złożony i wielowymiarowy kraj. Kraj ludzi szukających bezpieczeństwa i zadowolenia z życia - jak wszędzie.(00:00:00) Powitanie(00:00:54) Rozmowa(00:44:05) PodziękowaniaWszystkie głosy, które usłyszycie w tym odcinku należą do fizycznych, rzeczywiście istniejących osób i nie zostały wygenerowane maszynowo przez algorytmy.✅ Wspieraj Brzmienie Świata na Patronite:https://patronite.pl/brzmienie-swiataFB: https://www.facebook.com/brzmienieswiataIG: https://www.instagram.com/brzmienieswiata
Witam was w 130 odcinku podkastu Historia wg Dzieci. Dziś będziemy mówić o historii miasta o nazwie Pułtusk. A pomagać mi będzie Kuba z Pękowa koło Pułtuska.Jest to jedno z najstarszych miast, ale jak bardzo stary jest Pułtusk? Początki państwa polskiego liczy się zwykle od Mieszka I czyli od X wieku. Ale pierwsze osady w Pułtusku zbudowano już około VII wieku. Być może wiecie, że prapradziadkiem Mieszka według legendy był Piast. Już w tamtych legendarnych czasach ludzie mieszkali w miejscu gdzie dzisiaj jest Pułtusk. Warszawa jest wprawdzie dużo większa, ale Pułtusk jest dużo starszy. Jest to dzisiaj miasteczko w województwie mazowieckim.Pułtusk leży nad rzeką Narew. Rzeka ta wije się przez miasto, tworząc kanały, przez co Pułtusk nazywany jest czasem Wenecją Mazowsza. Wenecja to takie znane miasto we Włoszech, gdzie zamiast ulic pływa się kanałami. Pułtusk też ma dużo kanałów.Być może zastanawiacie się co znaczy nazwa Pułtusk. Istnieje legenda, która mówi, że dawno temu miasto nazywało się Tusk. Później z powodu pożaru połowa miasta spłonęła i została tylko połowa Tuska. Miasto zaczęto nazywać więc Pułtusk. Tak mówi lokalna legenda. Nie wiadomo czy jest prawdziwa, ale miasto rzeczywiście wiele razy płonęło.Kiedy wieś lub osada staje się coraz większa staje się miastem. Jak to się dzieje? Taka osada dostaje prawa miejskie i od tego roku już jest miastem. Np. moje miasto Bydgoszcz dostało prawa miejskie w 1346 roku. Oznacza to, że przed 1346 rokiem Bydgoszcz była wsią, a od tego 1346 roku stała się miastem. Ale kiedy prawa miejskie dostał Pułtusk?Pułtusk dostał prawa miejskie dwa razy. Czyli dwa razy stał się miastem. Najpierw w 1257, a potem w 1339. Ale jak można zostać miastem dwa razy? Pułtusk po 1257 roku był miastem, ale przyszli wrogowie i spalili całe miasto. Wtedy nic nie zostało i właśnie z tego powodu trzeba było Pułtusk zbudować od nowa i ponownie dać mu prawa miejskie w 1339. Ale kto tak napadał na Pułtusk?Pewnie już wiecie, że Polska i Litwa się połączyły i stworzyły razem Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Ale zanim do tego doszło oba kraje walczyły ze sobą. Litwini często najeżdżali i napadali na miasta. W 1339 Litwini zdobyli i spalili Pułtusk. Tego samego roku książę Mazowiecki postanowił odbudować miasto i ponownie dał nadał mu prawa miejskie. Ale to nie był koniec litewskich najazdów. W 1368 na Pułtusk najechał Kiejstut wujek Jagiełły. Kiejstut był ojcem Witolda. Jak pewnie wiecie później Jagiełło został królem Polski, a Witold jego kuzyn został wielkim księciem Litwy.Co robili mieszkańcy Pułtuska aby się bronić? Po pierwsze zbudowali swoje miasto na górze, ale dlaczego? Łatwiej się bronić przed atakiem, gdy się jest na górze. Wrogowie nie mogą też łatwo podejść do miasta, bo z góry wszystko lepiej widać. Co jeszcze robiono aby obronić miasto? Miasto otoczono drewnianymi palami, które były zaostrzone u góry. Ale drewno można podpalić. Jak się przed tym chroniono? Nazywano to wałem drewniano-ziemnym. Było to bardzo skuteczne przy obronie.Ta najstarsza część miasta, która była otoczona wałem znajdowała się na takim pagórku, takiej niewielkiej górze. Co teraz znajduje się na tej górze? Tam był najstarszy gród. Później zbudowano tam zamek, w którym była siedziba biskupa rządzącego w Pułtusku. Teraz jest tam hotel.Ale kto rządził w Pułtusku w średniowieczu czyli wtedy kiedy napadali na to miasto Litwini?Zwykle ziemią rządzili wtedy królowie i książęta. Ale władcami były także osoby duchowne takie jak mnisi czy biskupi. W Pułtusku rządził biskup płocki, którego nazywano księciem pułtuskim. Ale czym się różnił bisku od księcia? Książę lub król zwykle ma synów. Gdy taki książę umrze jego syn zostaje księciem. Jednak na terenach gdzie rządzili biskupowie było inaczej. Biskup, który mieszkał na zamku w Pułtusku nie miał synów. Gdy więc on umierał wybierano kolejnego biskupa. Taki biskup w dawnych czasach miał swoich żołnierzy i swoje zamki i w tym był podobny do książąt, ale różnił się od nich tym, że nie miał dzieci.W Pułtusku nie rządził książę, ale biskup. Ale to nie wszystko. Czy wiecie w jakim kraju był Pułtusk w przeszłości? Do jakiego kraju należał? Pułtusk należał do Polski, a później do Mazowsza. Czy pamiętacie co to było rozbicie dzielnicowe?Bolesław III Krzywousty rozdzielił Polskę pomiędzy swoich synów. Mazowsze dostał drugi syn Krzywoustego - Bolesław Kędzierzawy. Gdy jednak on i jego syn zmarli Mazowsze otrzymał najmłodszy syn Krzywoustego czyli Kazimierz Sprawiedliwy. Od tamtego momentu na Mazowszu rządzili książęta mazowieccy, potomkowie Kazimierza Sprawiedliwego. Później Władysław Łokietek zaczął łączyć rozbite części Polski, ale nie udało mu się przyłączyć Mazowsza. Tak więc przez wiele wieków Mazowsze było osobnym państwem, które nie należało do Polski. Właśnie wtedy na Mazowsze napadali Litwini.W Pułtusku rządzili biskup. W tym mieście powstało też kolegium jezuickie. Jezuici to byli tacy mnisi, ale najmądrzejsi. Do tego zakonu brano tylko ludzi, którzy byli bardzo inteligentni i którzy np. potrafili nauczyć się wielu języków. Nauczycielami w kolegium jezuickim w Pułtusku byli sławni jezuici. Czy słyszeliście o którymś z nich?Jakub Wujek był nauczycielem w tym kolegium, ale jest najbardziej znany z tego, że przetłumaczył Biblię na język polski. Czy wiecie jak ludzie nazywają tą Biblię? To brzmi trochę jakby to była Biblia jakiegoś wujka, czyli brata mamy lub taty. Ten jezuita tak się nazywał - Wujek i dlatego jego przekład Biblii na język polski nazywa się Biblią Wujka lub Biblią Jakuba Wujka. Aby ją przetłumaczyć musiał znać starożytne języki takie jak łacina, greka i hebrajski. Przekład Wujka powstał 400 lat temu i język polski zmienił się. Np. w Księdze Rodzaju w Biblii Wujka czytamy: “I zbudował Pan Bóg z żebra, które wyjął z Adama, białągłowę, i przywiódł ją do Adama”. W czasach Jakuba Wujka “białogłowa” to była kobieta. Dalej w tej samej księdze czytamy: “tę będą zwać Mężyną, bo z męża wzięta jest”. Dziś nie mówi się mężyna, ale mężatka. Spróbujcie kiedyś przeczytać kawałek z Biblii Wujka i zobaczcie czy rozumiecie język polski sprzed 400 lat.Pułtusk jest ważny także dla astronomów. Niedaleko Pułtuska spadło wiele odłamków takiej skały z kosmosu. Jak się nazywa taką skałę, która spada z kosmosu? Dlaczego astronomowie się tym interesują? Zwykle astronomowie muszą lecieć w kosmos aby zbadać takie latające skały. Jest to niebezpieczne, drogi i trwa bardzo długo. O wiele łatwiej jest zbadać te kawałki, które spadły na ziemię.Co zapamiętaliście z historii Pułtuska?Skąd według legendy wzięła się nazwa tego miasta?Jak budowano wały chroniące Pułtusk w najdawniejszych czasach?Dlaczego budowano takie wały drewniano-ziemne?Dlaczego Pułtusk zbudowano nad rzeką Narwią?Kto najczęściej napadał na Pułtusk?Do jakiego państwa należało miasto Pułtusk?Co zrobił z Mazowszem, a więc także z Pułtuskiem król Zygmunt Stary?Czym się różnił książę od biskupa w dawnych czasach?Co zrobił jeden z nauczycieli w kolegium Jezuickim w Pułtusku?Pułtusk to jedno z najstarszych miast Mazowsza, którego początki sięgają XI wieku, kiedy pełnił funkcję grodu obronnego i ośrodka administracyjnego. W średniowieczu stał się ważnym centrum handlu i rzemiosła, a od XV wieku był własnością biskupów płockich, którzy zbudowali tu swoją rezydencję. W XVI wieku miasto przeżywało rozkwit jako ośrodek nauki – działało tu kolegium jezuickie, jedno z pierwszych w Polsce. W 1806 roku pod Pułtuskiem doszło do dużej bitwy między wojskami napoleońskimi a rosyjskimi. Dziś miasto znane jest m.in. z najdłuższego rynku w Europie oraz historycznej architektury i licznych zabytków.
Teresa od Dzieciątka Jezus została kanonizowana dokładnie 100 lat temu. Czy jej przykład wciąż jest dzisiaj świeży i aktualny?Zwykle pojmujemy świętość jako efekt wielkiego heroizmu, nagrodę za wybitne osiągnięcia. A co w sytuacji, gdy nie czujemy się do tego zdolni? Czy droga do świętości jest dla nas zamknięta? Czy skupienie na własnym wysiłku może okazać się pułapką? Jaką rolę odgrywa w tym ufność? I czy można ufać Bogu za bardzo?„Rozmowy o Małej Teresie” to wakacyjna seria Smaku Karmelu, w której chcemy zmierzyć się z kluczowymi fragmentami tekstów Świętej z Lisieux i spróbować osadzić je we współczesnym kontekście.—Zapraszamy na nasz profil na Patronite.pl:Smak Karmelu na Patronite
Pracujesz w firmie i pewnego dnia dowiadujesz się, że firma będzie miała niedługo nowego właściciela. Spokojnie kontynuujesz pracę i myślisz sobie “nic się nie zmieni”? Zwykle reakcja jest odwrotna – niepewność, opór przed zmianą, przekonanie, że wiele rzeczy będzie inne, ale nie wiadomo co to znaczy. W takim momencie niesamowicie istotna jest rola liderek i liderów – to one i oni mogą przeprowadzić przez tę zmianę w dobry sposób. Co to znaczy w praktyce, jak można zrobić to dobrze? O tym opowiadają Dorota Jaworska i Karolina Latos, które przeprowadzały organizacje przez takie zmiany i mają doświadczenie jak robić to w dobry sposób. Rady, którymi dzielą się Karolina i Dorotą można też śmiało zastosować do każdej większej zmiany w firmie, nie tylko akwizycji. Zapraszam do słuchania! Intencjonalny newsletter Co tydzień wysyłam list, w którym zapraszam do rozmowy i zadania sobie ważnych pytań. Gościnie Karolina Latos – Chief People & Culture Officer Dorota Jaworska – Director, EMEA Talent and HR Operations Linki Streszczenie Zaprosiłem Karolinę i Dorotę do tego odcinka, ponieważ chciałem porozmawiać o tym, co dzieje się w organizacji, kiedy zachodzi duża zmiana. W tym wypadku chodzi o akwizycję, ale równie dobrze może to być coś innego. Dorota i Karolina są […] The post #268 Kupili nas! Co dalej? Emocje po akwizycji – rozmowa z Dorotą Jaworską i Karoliną Latos appeared first on Near-Perfect Performance.
W drugim odcinku z cyklu wielkich turów, Piotr Klim zabiera nas w emocjonującą podróż przez pierwsze cztery etapy Tour de France 2025. Mimo że jesteśmy dopiero na początku wyścigu, już teraz dzieje się więcej niż zazwyczaj w całym tygodniu!Najważniejsze momenty:Pogačar dominuje - Tadej Pogačar zdobył swoje setne zwycięstwo w koszulce Mistrza Świata, wyprzedzając Van der Poela na jednym z etapów i przejmując koszulkę Króla GórRemco w trudnej sytuacji - Evenepoel, mimo statusu mistrza olimpijskiego i świata w jeździe na czas, ma już 58 sekund straty przed kluczową czasówkąVingegaard trzyma się mocno - Jonas Vingegaard jako jedyny z faworytów jest w stanie dotrzymać tempa Pogačarowi, tracąc tylko 8 sekund w klasyfikacji generalnejWażna czasówka - Nadchodząca jazda indywidualna na czas (33 km) może zdecydować o dalszym przebiegu wyścigu, szczególnie dla zawodników walczących o podiumPierwsze ofiary - Już na początkowych etapach z wyścigu odpadli czołowi czasowcy Ganna i Bissinger, co zmienia układ sił przed jazdą na czasPosłuchaj pełnej analizy, aby poznać szczegóły ekscytujących etapów i prognozy na dalszą część Tour de France 2025!Odkryj wszystkie sekrety największego wyścigu kolarskiego świata - od szczegółowych prognoz dotyczących liderów i zespołów, przez analizę kluczowych etapów, aż po emocjonujące przewidywania dotyczące walki o poszczególne koszulki klasyfikacyjne. Zdjęcia i linki: https://www.podcastrowerowy.pl/Facebook: https://www.facebook.com/PodkastRowerowyInstagram: https://www.instagram.com/podkastrowerowy/Produkcja Oryginalna Earborne Media
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak będzie wyglądało Wasze ostatnie 10 lat życia? Zwykle staramy się odłożyć takie myśli na później, z drugiej strony doskonale rozumiejąc dlaczego warto oszczędzać, myć zęby, zmieniać opony na zimowe, czy szczepić się profilaktycznie. Czy aktywność ruchowa może być szczepionką na bezruch w przyszłości? Jakie mogą być rzeczywiste koszty tego bezruchu?Czy aktywność ruchowa może mieć związek ze zdrowiem psychicznym? A jakie znaczenie ma traktowanie jej jako inwestycji? Co stanowi przeszkody i jak się z nimi zmierzyć? Na to pytanie – i wiele innych – spróbowałem odpowiedzieć w być może najbardziej motywującym odcinku tego kanału. W wolnej chwili obejrzyj proszę krótkie porady i porzuć "sportkrastynację" na dobre! https://bit.ly/sportkrastynacjaAndrzejSilczuk Płatna współpraca z MultiSport Polska#multisport #kartamultisport #stopsportkrastynacji #sportkrastynacja #pokonajsportkrastynację #Sport #Przetrenowanie #NeurobiologiaAndrzej Silczuk Podcast dostępny jest na Spotify, Apple Podcasts oraz YouTube. Dziękuję za wszystkie recenzje i obserwacje kanałów
Czasami kiedy prowadzę warsztaty słyszę o wartości zespołowej „zaufanie”. Pytam wtedy jakimi akcjami, konkretnymi działaniami, budujcie w zespole zaufanie. Zwykle...
W Polsce znajdziemy tysiące rzekomo nawiedzonych miejsc. Zwykle są to opuszczone zamki, pałace, domy, fabryki, sierocińce czy szpitale. Do niewyjaśnionych zjawisk może jednak dochodzić także w miejscach ciągle zamieszkanych. Wszystkie te lokalizacje zwykle łączy tragiczna historia, niemal zawsze związana z cierpieniem ludzi. Po czym można rozpoznać, że jakieś miejsce może być nawiedzone? Dlaczego zjawy, duchy pokazują się tylko wybranym, co chcą im przekazać? W jaki sposób, bezpiecznie i fachowo rejestrować ich obecność? Czym może skończyć się igranie z duchami, ich wywoływanie, zakłócanie im spokoju? Dlaczego badanie zjawisk paranormalnych nie jest dla wszystkich? Skąd bierze się tak wielkie nimi zainteresowanie? Kiedy zjawiska paranormalne mogą być groźne dla zdrowia i życia? Gośćmi Michała Poklękowskiego w tej edycji Drogowskazów są Piotr Chojnacki i Radosław Czajkowski z Mystery Hunters.
Choć dla kibiców rywali to zwykle złośliwa łatka, sugerująca, że jakaś drużyna nie osiągnie niczego więcej, gdy przyjdzie co do czego, to dla fanów ekip, które były aktywne wiosną i dokonywały wielu ruchów, taki tytuł jest powodem do optymizmu. O co chodzi? O tak zwanych "mistrzów offseason". Co roku kilka drużyn w NFL dokonuje podczas free agency i draftu nabytków, które mają z miejsca pomóc im wygrać więcej meczów. Zwykle pochlebne opinie zbierają zespoły, które sezon wcześniej nie wygrały wielu meczów i teraz ich aspiracje rosną. W tym odcinku NFLPG wybraliśmy wspomnianych mistrzów tegorocznej wiosny. Kto naszym zdaniem najlepiej wykorzystał czas od Super Bowl?TEMATY(0:00) – Wstęp i odliczanka(7:35) – Justin Tucker zwolniony z Ravens(14:19) – Chicago Bears(24:20) – Tennessee Titans(37:31) – New England Patriots(47:01) – Las Vegas Raiders(57:31) – Denver Broncos(1:06:21) – Minnesota Vikings(1:14:15) – Washington Commanders(1:22:55) – Buffalo BillsZOSTAŃ PATRONEM: patronite.pl/nflpg
Maturzyści odliczają dni do egzaminu dojrzałości. Zwykle najbardziej obawiają się matematyki. W ubiegłym roku w pierwszym terminie oblał ją blisko co dziesiąty zdający. Czy każdy jest w stanie nauczyć się matematyki?Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: czytaj.rp.pl
O kryzysie na linii Unia Europejska USA, potencjalnych scenariuszach jego zakończenia, pomysłach gospodarczych Niemiec i przyszłości Ameryki rozmawiam z panią Magdaleną Ziętek-Wielomską z Instytutu Spraw Obywatelskich.Program ten powstał dzięki Waszemu wsparciu. Abonament Polityko opłacisz tutaj.54 1090 1841 0000 0001 4725 7610 z dopiskiem Darowizna na Polityko.tv PayPal: https://paypal.me/politykopl BuyCoffe: https://buycoffee.to/pitupitu
To nie jest kolejny podcast o tych samych trendach w świecie kawy, o których mówiono i pisano już wiele razy. Proponuję podejść do sprawy inaczej. Bo czemu nie?Linki:- Strona domowa- Instagram | X/Twitter- De'Longhi Coffee Lounge- #021 – Dla kogo są ekspresy automatyczne? (De'Longhi)- #022 – Dlaczego kawa drożeje? Partnerzy: - De'Longhi Polska- Palarnia kawy HAYB (w odcinku kod -10% na kawy i herbaty!)Prowadzący: Krzysztof KołaczMam prośbę: Oceń ten podcast w Apple Podcasts oraz na Spotify. Zostaw tyle gwiazdek, ile uznasz. Twoja opinia ma znaczenie!Zainteresowany współpracą? Pogadajmy! kawa@boczemunie.plSłuchaj, gdzie chcesz: Apple Podcasts | Spotify i przez RSS.Rozdziały:00:00:10: INTRO00:00:43: Wstępniak00:02:32: Zrób inwentaryzację!00:06:06: Lista Twoich trendów na 2025 rok00:12:15: Niech to będzie Wasz rok – Twój i kawy!
Zwykle mówi się o 2 głównych epokach w dziejach Internetu: Web 1.0 i Web 2.0. W pierwszej treść tworzyli właściciele stron, a w tej drugiej - która trwa rzekomo do dziś - użytkownicy. Web 2.0 to więc era "user-generated content", a jej flagowymi projektami są Facebook, YouTube czy Reddit. Co jednak, gdy za rosnącą część treści odpowiadają już nie ludzie, a boty? W ostatnich miesiącach słyszymy coraz więcej o jawnym zaludnianiu mediów społecznościowych przez agenty AI. Czy czeka nas przejście do Internetu generowanego głównie przez algorytmy?W swoim cyklu Łukasz Lamża, dziennikarz naukowy „Tygodnika”, patrzy w przyszłość doby antropocenu trzeźwo, bez paniki i bez naiwności, na podstawie liczb, nauki i zdrowego rozsądku.
Jakie ubezpieczenia mam kupić jeżeli dużo zarabiam“Jakie ubezpieczenia mam kupić jeżeli dużo zarabiam” – o to pytają mnie klienci którym pomagam, łącząc ich ze sprawdzonymi agentami ubezpieczeniowymi. W tym odcinku podkastu opisuję na jakie ubezpieczenia zwykle decydują się nasi zamożni klienci, którzy zarabiają więcej niż średnia krajowa. Pamiętaj że odpowiedź na pytanie “Jakie ubezpieczenia mam kupić jeżeli dużo zarabiam” zależy od Twoich potrzeb i powinna być rezultatem rozmowy z doradcą ubezpieczeniowym. Zamożni klienci którzym pomagam decydują się zwykle na ubezpieczenia od utraty dochodu, ubezpieczenia na życie, ubezpieczenia krzyżowe i zabezpieczenia antykradzieżowe do aut.Bardzo dużo naszych klientów to albo przedstawiciele branży IT (programiści, administratorzy IT, project managerowie), albo medycy (lekarze, pracownicy ochrony zdrowia, ratownicy medyczni, pielęgniarki, chirurdzy). Wśród osób którym pomagamy, decydująca większość pracuje na umowach B2B. To zwykle osoby prowadzące jednoosobową dzialalność gospodarczą.Decydują się – chcą ochronić swoje dochody – na ubezpieczenie od utraty dochodu. Zwane też często prywatnym ubezpieczeniem L4, czy prywatnym chorobowym.To ubezpieczenie od utraty dochodu jest jeszcze chętniej wybierane przez moich klientów, którzy właśnie powrócili z za granicy do Polski i decydują się z powrotem żyć w kraju.Zwykle są to klienci zamożni, o zarobkach powyżej średniej krajowej.Ubezpieczenie od utraty dochodu opisuję w skrócie:– ubezpieczenie od utraty dochodu to taka lepsza, prywatna alternatywa do ubezpieczenia chorobowego od ZUS– w przypadku Twojej choroby (lub zdarzeń opisanych w umowie) możesz się spodziewać równowartości miesięcznego dochodu (nawet do 10-krotności rocznych dochodów)– składka jest uzależniona od tego jak duże świadczenia chcesz otrzymać– ubezpieczenia od utraty dochodu nie można traktować jako kosztu uzyskania przychodu Ubezpieczenie na życie wymagane przy kredytach hipotecznych, w innej postaci jest wybierane przez zamożnych klientów, którzy nie biorąc kredytu i tak sami z siebie chcą wykupić polisę na życie.W tym przypadku ubezpieczenie na życie chroni ubezpieczonego, a dokładniej jego rodzinę, niż bank, jak w przypadku ubezpieczenia na życie do kredytu hipotecznego. W przypadku naszych klientów którzy są wspólnikami w spółkach, często proponujemy uporządkowanie potencjalnych konsekwencji śmierci jednego ze wspólników. Ubezpieczenia krzyżowe pozwalają zabezpieczyć przyszłość finansową zarówno rodziny zmarłego wspólnika, drugiego wspólnika jak samej firmy.Kolejny produkt po który bardzo często sięgają nasi klienci którzy dużo zarabiają, to nie ubezpieczenie, a zabezpieczenie antykradzieżowe auta.Właściciele klas typu “keyless” oraz aut luksusowych, klasy “premium”, często decydują się na zakup zabezpieczenia antykradzieżowego do swojego samochodu. W tym również im pomagamy.
Komu pomagam zwykle w zakupie ubezpieczenia od utraty dochoduKomu pomagam zwykle w zakupie ubezpieczenia od utraty dochodu? W tym odcinku podkastu opisuję komu pomagam zwykle w zakupie ubezpieczenia od utraty dochodu. Czyli dowiesz się kto od nas zwykle kupuje ubezpieczenie od utraty dochodu. Jak wygląda proces? Jak pomagam klientom ubezpieczeniowym? Najpierw klient zwykle wypełnia formularz kontaktowy. Następnie automatycznie, klientowi wysyłam kontakt do zaufanego, sprawdzonego przeze mnie doradcy ubezpieczeniowego. Równolegle doradcy ubezpieczeniowemu również wysyłam kontakt do klienta.Patrzę na to z perspektywy kilku lat. Od kilku lat bowiem łączę klientów ubezpieczeniowych szukających ubezpieczeń od utraty dochodu z agentami ubezpieczeniowymi. Są to klienci z różnych grup zawodowych.Przez tych kilka lat, zgłosiło się do mnie już kilkuset klientów. Wśród nich, znaleźli się tacy, którym pomogłem w wyborze ubezpieczenia od utraty dochodu. Szukali oni też często takiego rozwiązania szukając ubezpieczenia od niezdolności do pracy.Sprawdź też tą ankietę dla pracowników ochrony zdrowia, odnośnie ubezpieczeń.Pracownicy Ochrony ZdrowiaPomagam między innymi ogólnie – pracownikom ochrony zdrowia. To duża grupa, a w niej – lekarze, anestezjolodzy, ratownicy medyczni, anestezjolog, psychoterapeuta, pielęgniarki, ratownik medyczny, dyrektor szpitala, chirurg, kardiolog, fizjoterapeuta. Oni bardzo decydują się na ubezpieczenia od utraty dochodu dla lekarzy. Ta grupa często szuka alternatywy do ubezpieczenia chorobowego od ZUS.MenadżerowieDyrektorzy, dyrektorzy generalni, menadżerowie, członkowie zarządu często dośc dobrze zarabiają i obawiają się konsekwencji finansowych swojej niezdolności do pracy. Takim klientom również ostatnio często pomagam w wyborze ubezpieczenia od utraty dochodu. Łączę ich z zaufanym doradcą ubezpieczeniowym.Branża ITKolejna olbrzymia grupa klientów którym pomagam w wyborze ubezpieczenia lub kontakcie z agentem ubezpieczeniowym, to pracownicy branży IT. Wśród moich klientów są informatycy, programiści, administratorzy IT, konsultanci IT, frontend developerzy, dyrektorzy IT, menadżerowie, ale i też Project Managerowie i Product Managerowie. W tym odcinku podkastu opisałem komu zwykle pomagam w wyborze ubezpieczeń. To krótkie podsumowanie informacji o tym, jacy klienci zwykle zgłaszają się do nas po pomoc w tematach ubezpieczeniowych.Sprawdź też www.ubezpieczeniapoludzku.pl oraz co wpływa na wysokośc wypłaty z ubezpieczenia od utraty dochodu.Warto też obejrzeć to video o tym, jakie ubezpieczenia powinien kupić programista.
Marketing i sprzedaż dla agenta ubezpieczeniowego (Podcast Marcina Kowalika)
Jak działa kalkulator Ubezpieczenie od utraty dochodu b2bJak działa kalkulator ubezpieczenie od utraty dochodu b2b. Ten temat opisuję w poniższym tekście.Na tym blogu często dzielę się na bazie mojego doświadczenia tym, jak pozyskuję klientów ubezpieczeniowych. Pisałem już o tym jak pozyskuję klientów na ubezpieczenie od utraty dochodu dla ratownika medycznego, o programistach, dlaczego warto oferować ubezpieczenie od utraty dochodu, o ubezpieczeniach od utraty dochodu b2b, Cały proces opisuję w społeczności mistrzowie.online.Klienci zainteresowani ubezpieczeniem od utraty dochodu szukają też kalkulatora. Zwykle to osoby pracujące na umowach B2B.Szukając informacji na temat kalkulatora do ubezpieczenia od utraty dochodu b2b, klienci zwykle chcą po prostu wypełnic formularz i dostac wycenę.O co pytają klienci zainteresowani ubezpieczeniem od utraty dochodu?“Co to jest ubezpieczenie od utraty dochodu i jak działa?”“Jak wybrać najlepsze ubezpieczenie od utraty dochodu?““Kiedy warto rozważyć ubezpieczenie od utraty dochodu?““Czym różni się ubezpieczenie od utraty dochodu od ubezpieczenia na życie?”“Jakie są wady i zalety ubezpieczenia od utraty dochodu?”“Czy każdy może skorzystać z ubezpieczenia od utraty dochodu?““Jaka jest kwota odszkodowania w przypadku ubezpieczenia od utraty dochodu?”“Jakie czynniki wpływają na koszt ubezpieczenia od utraty dochodu?““Jakie dokumenty są potrzebne do zawarcia umowy ubezpieczenia od utraty dochodu?““Czy ubezpieczenie od utraty dochodu obejmuje choroby psychiczne?”Kto kupuje ubezpieczenia od utraty dochodu B2BJeżeli zastanawiasz się kto kupuje ubezpieczenia od utraty dochodu B2B, to odpowiedź jest dosyć prosta.Polisy od utraty dochodu B2B kupują zwykle osoby pracujące na umowach B2B, posiadacze Jednoosobowych Działalności Gospodarczych (JDG), samozatrudnieni, freelancerzy, programiści i ogólnie pojęta branża IT.Jak działa ubezpieczenie od utraty dochodu B2BPolisa od utraty dochodu – zarówno np dla medyków, czy dla osób zatrudnionych na umowach B2B, działa w następujący sposób:doradca ubezpieczeniowy wykonuje analizę potrzeb klientaubezpieczający się podaje wysokośc oczekiwanych świadczeń w przypadku niezdolności do pracyubezpieczający się podpisuje umowę ubezpieczeniowąubezpieczający się wpłaca składkęw przypadku wypadku lub choroby i niezdolności do pracy, ubezpieczający się otrzymuje wypłatę świadczeń od ubezpieczyciela, z tytułu ubezpieczenia od utraty dochodu.Dowiedz się też więcej na ten temat w serwisie nawigatorubezpieczeniowy.pl.
Kiedyś na nowotwory głowy i szyi chorowali głównie ludzie starsi, palący papierosy, pijący alkohol. Teraz coraz częściej chorują 40-50- latkowie. Zwykle trafiają do lekarza bardzo późno, dlatego tylko 50 proc. chorych udaje się uratować. Na co powinniśmy zwracać uwagę, żeby zauważyć niepokojące objawy w porę i co łączy nowotwory głowy i szyi z seksem i szczepieniami? O tym wszystkim rozmawiamy w podcaście "Zdrowie bez cenzury" z wybitnym specjalistą prof. Wojciechem Golusińskim, kierownikiem Katedry i Kliniki Chirurgii Głowy, Szyi i Onkologii Laryngologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w Wielkopolskim Centrum Onkologii Jak tłumaczy prof. Golusiński, do nowotworów głowy i szyi zaliczamy wszystkie występujące od obojczyka w górę. Z wyjątkiem tych, które dotyczą oka i mózgu. Wszystkich lokalizacji, w których mogą wystąpić, jest około 50. Do tego dochodzi skóra regionu twarzy, głowy i szyi.Obecnie jedną z głównych przyczyn powstawania nowotworów głowy i szyi jest zakażenie wirusem brodawczaka ludzkiego czyli HPV, do którego dochodzi głównie na drodze kontaktów seksualnych. Przeciwko HPV możemy się zaszczepić.– Mamy inwazję nowotworów głowy i szyi. Nigdy w swojej praktyce nie spotkałem tyle nowych zachorowań, a szczególnie u ludzi młodych – mówi specjalista.Objawy nowotworów głowy i szyi nie zawsze są oczywiste. Często przypominają inne, bardziej znane i o wiele mniej niebezpieczne choroby. Mało kto np. będzie zwracał uwagę na niegojącego się "pypcia" na języku czy zauważy zmianę na migdałku podniebiennym. Wiele osób bagatelizuje też chrypkę czy zatkany nos.– Jeśli objawy trwają dłużej niż trzy tygodnie, czyli się przewlekają, wtedy absolutnie należy zgłosić się do lekarza – zaznacza profesor Golusiński
Jedziemy na wymarzone wakacje, a tymczasem w nocy coś nas gryzie. I nie są to komary. Niestety, nawet w najlepszych hotelach zdarzają się inne owady - pluskwy. Pluskwy domowe towarzyszą ludziom od tysięcy lat. W ciągu dnia ukrywają się w szczelinach ścian, podłóg, we wnętrzu tapicerowanych mebli, dywanach, klimatyzacji, książkach, materacach. Unikają światła. Atakują nocą, kiedy śpimy. Żywią się naszą krwią. Zwykle obecność pluskiew wykryć można najpierw na własnej skórze, po śladach ukąszeń. W miejscach żerowania, na pościeli czy tapicerce mebli zobaczyć można drobne brązowe punkciki pluskwich odchodów. Ugryzienia rzadko bywają pojedyncze, raczej występują jako trzy ukąszenia ułożone w jednej linii. Pluskwy, kąsają człowieka, wstrzykując substancję znieczulającą. Dlatego ich ugryzienia nie bolą. Jakie jeszcze owady mogą nas pogryźć w hotelowym pokoju? Jak sprawdzić czy nie mamy w nim pluskiew zanim nas ugryzą? Jak nie przywieźć ich z wakacji do domu? Na pytanie odpowiada Mateusz Sowiński, dziennikarz, entomolog-amator. Na podcast zaprasza Margit Kossobudzka, dziennikarka "Wyborczej".
Przedstawiamy fragmenty autorskiego oprowadzania po wystawie „Chiny. Opowieść prawdziwa”. Chiński artysta Badiucao opowiadał o swojej twórczości, ukazywał dyktatorskie działania, cenzurę i skalę łamania praw człowieka we współczesnych Chinach. Zanim wystawa się rozpoczęła, Ambasada Chin w Warszawie dążyła do powstrzymania otwarcia ekspozycji w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Pomimo tych nacisków wystawa doszła do skutku. Badiucao mówił wówczas: „Dziękuję Polsce i Polakom za możliwość zrealizowania tej ekspozycji. Moje wystawy odbywają się rzadko. Zwykle do nich nie dochodzi wskutek oficjalnych protestów chińskiego rządu. Cały czas spotykam się z pogróżkami, prześladowaniami. Dziękuję za Waszą odwagę, za to, że bronicie moich praw, że bronicie demokracji, jednej z najważniejszych wartości”. #IPPTV #Chiny #prawaczłowieka #komunizm #SayNoToChina ----------------------------------------------------
Nie znam osoby, która potrafi bez większego wysiłku, planu, czy narzędzi, wejść w stan skupienia, który pozwoli efektywnie pracować czy się uczyć. Zwykle jesteśmy atakowani rozmaitymi rozpraszaczami od sygnałów dźwiękowych podręcznych urządzeń, przez światła, kolory, po dźwięki otoczenia, a nawet nieporządek w miejscu, w którym zamierzamy podejmować wysiłek pracy.Sam wielokrotnie mierze się z tym problemem i nawet po zapoznaniu się z kilkoma pozycjami doskonale oddającymi to, z czym większość z nas się zmaga, to nadal miewam trudność w osiągnięciu satysfakcjonującego mnie poziomu skupienia.Pośród pozycji książkowych dostępnych na rynku wybrałem trzy z nich, które osobiście oceniam, jako wyjątkowo pomocne i zarazem przyjemne w odbiorze.Więcej na stronie:https://rozwojosobistydlakazdego.pl/rodk276Postawisz mi kawę?https://buycoffee.to/rodk
Temat tego odcinka może brzmieć absurdalnie. Jak to nadmiar wiedzy może szkodzić? Zwykle mówię tu coś dokładnie odwrotnego, że należy się edukować.Ale faktycznie w świecie inwestowania większa wiedza niekoniecznie musi przekładać się na lepsze wyniki, choć to mało popularna opinia. Jak to możliwe? Odpowiedź w tym materiale.atlasETF - portalZaprojektuj swój portfel - oprogramowanie #ST
Odcinek w poniedziałek od godziny 17.00 dostępny dla wszystkich. Jeśli jednak nie możesz się doczekać i chcesz odsłuchać już teraz, to zapraszamy do zostania subskrybentem Bulwaru Podlaskie :) Polska w ostatnim tygodniu ponownie żyła sprawą Wąsika i Kamińskiego, lecz w polityce, rozrywce i pod kopułami naszych celebrytów działo się jeszcze więcej: - Podlaska Edukacja Narodowa - czyli układamy z posłem Józefiaciukiem nowy program szkolny, - Antek Tyson Macierewicz, - Zaginiona kreda, - Turecki Kolumb, ... i wiele innych :) Do usłyszenia, Bulwar Podlaski
Podobno, kto mieszka w Polsce, ten się w cyrku nie śmieje. Ja się śmieję. Czasem. Trochę. Zwykle przez łzy.☕ Jeśli chcesz wesprzeć mój kanał, serdecznie zapraszam na kawę ☕https://buycoffee.to/uwagaglosnomysleDzięki i do usłyszenia!
Kiedy prowadzę warsztaty z produktywności i efektywności osobistej i zespołowej, wspominam o kluczowych aktywnościach (nawykach), które pomagają w taki efektywny sposób działać. Zwykle wymieniam trzy kluczowe nawyki – jednym z nich jest REGULARNY przegląd tygodnia. Może on mieć różną formę, ale wydarza się co tydzień i zawiera element refleksji nad poprzednim tygodniem oraz przygotowanie do […] The post #219 Jak może wyglądać przegląd tygodnia? first appeared on Z pasją o mocnych stronach i intencjonalnym działaniu. The post #219 Jak może wyglądać przegląd tygodnia? appeared first on Z pasją o mocnych stronach i intencjonalnym działaniu.
Zwykle kapitał budujemy na przestrzeni lat, dopłacając co pewien czas świeże środki na rachunek. Co jednak w sytuacji, gdy mamy na podorędziu większy kapitał (np. spadek)? Zainwestować go w całości od razu, czy może podzielić na transze i inwestować w transzach? Z jednej strony rynki rosną przez większość czasu, z drugiej zaś pojawiają się obawy, że jak tylko zainwestujemy, to na rynek nadejdą spadki.
JAK ZARZĄDZAĆ ZADANIAMI W CZASIEDzisiaj chcę dać kilka wskazówek menedżerom, którzy uważają, że są przeładowani zadaniami. Ten temat często pojawia się kuluarach między kolejnymi modułami szkoleń.Zwykle przy filiżance kawy uczestnicy szkoleń otwierają się i zaczynają się rozmowy o tym, jak jest ciężko… Ile zadań do wykonania, ciągłe pożary i kolejka ludzi z ich ważnymi tematami.Tak. Nieraz faktycznie jest ciężko i sam mam takie okresy, kiedy pracy jest tak dużo, że najlepiej byłoby z niej wcale nie wychodzić. Wtedy wpadam w kiepski nastrój, zaczynam się stresować i denerwować, dlatego dobrze rozumiem, jak mogą czuć się wszyscy ci, którzy bywają przygnieceni zadaniami.Więcej na: https://rozwojosobistydlakazdego.pl/rodk228Wesprzyj podcast na: https://patronite.pl/RODKZapisy na webinar: https://kurspodcastu.online/webinar
Osoby, których talentem jest Optymista, mają entuzjazm, który jest zaraźliwy. Są radosne i innym udziela się ekscytacja tym, co mają zamiar zrobić. Z radością siadałem do nagrywania odcinka o tym talencie. Zwykle kiedy spotykam osoby z tym talentem jest ciekawie i… optymistycznie. Często te osoby mają bardzo wysoką energię, która (jak w opisie talentu) jest zaraźliwa. W rozmowie próbowałem […] The post #215 Słownik talentów – Optymista(Positivity) – Sezon 2 first appeared on Z pasją o mocnych stronach i intencjonalnym działaniu. The post #215 Słownik talentów – Optymista(Positivity) – Sezon 2 appeared first on Z pasją o mocnych stronach i intencjonalnym działaniu.
Najbardziej dramatyczne zakażenia pneumokokowe u pacjentów, których leczę w szpitalu, to te powodujące ropne zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Tu mamy do czynienia z obecnością bakterii w ośrodkowym układzie nerwowym - mówiąc kolokwialnie - w głowie jest ropa. Takie dziecko nie tylko wysoko gorączkuje, ale też ma objawy ze strony ośrodkowego układu nerwowego, czyli dziecko ma zaburzenia świadomości, jest splątane, bardzo senne – mówi w podcaście Zdrowie bez cenzury dr hab. n. med. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym, Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego– Towarzyszą temu dodatnie objawy oponowe, czyli dziecko nie potrafi przygiąć karku biernie ani w sposób czynny. To dziecko w ciężkim stanie, z przeczulicą, czyli zwykły dotyk sprawia mu ból. Jest nadwrażliwość na bodźce - dziecko nadmiernie reaguje np. na światło, które je razi, na hałas. Taki pacjent często wymiotuje. Zwykle, dzięki antybiotykom, jesteśmy w stanie uratować to dziecko, ale jakie to wszystko będzie miało trwałe następstwa, to nie jesteśmy w stanie powiedzieć dlatego, że mózg jest bardzo delikatną strukturą i obecność ropy wokół tej struktury nie wpływa na dobry rozwój. Na szczęście to najrzadsza z chorób wywoływanych przez pneumokoki - wyjaśnia specjalista.Pneumokoki, jak tłumaczy, to nie jest tak naprawdę jedna bakteria. Wyróżniamy ponad 100 serotypów tego patogenu. Jednak w uproszczeniu nazywamy je wszystkie pneumokokami lub dwoinką zapalenia płuc.Pneumokoki nazywane dwoinkami zapalenia płuc są bakteriami znanymi od dawna. Są m.in. najczęstszą przyczyną ostrego zapalenia ucha środkowego, choroby którą zna większość osób, które mają dzieci. Ropne zapalenia błony śluzowej nosa i zatok przynosowych - tu też najczęściej przyczyną jest zakażenie pneumokokowe. Te przykładowe choroby są bardzo częste, choć oczywiście w miarę łagodne. Oczywiście profilaktyką zakażeń pneumokokowych są szczepienia. Tu warto pamiętać, żeby przestrzegać kalendarza tych szczepień i niepotrzebnie ich nie odkładać. Kiedy dojdzie do zakażenia, na profilaktykę jest już za późno. – Tymczasem szczepienia to bezpieczny "trening" układu odpornościowego. Szczepionka przeciw pneumokokom to tzw. zabita szczepionka. Organizm "ćwiczy" i dzięki temu wytwarza przeciwciała przeciwko poszczególnym serotypom pneumokoków. Dzięki temu prawdopodobnie nie dojdzie do zakażenia, kiedy dziecko będzie na nie narażone albo będzie miała ono łagodny przebieg – podsumowuje specjalista.Materiał powstał w ramach kampanii Porozmawiajmy o pneumokokach, finansowanej przez Pfizer.
Czym jest informacja zwrotna?Krótkie wprowadzenie przy wykorzystaniu Encyklopedii Zarządzania.Informacja zwrotna to istotny element wszystkich procesów związanych z zarządzaniem. Zwana też bywa Feedbackiem, a niektórzy z uwagi na jej cel używają określenia Feedforward.Z informacji zwrotnej korzystasz na co dzień, czy jesteś tego świadomy, czy nie.Odpowiadasz na pytanie obsługi w restauracji, czy smakuje Ci potrawa. Zostawiasz komentarz w Google o punkcie wymiany opon, czy w aplikacji TripAdvisor lub Booking o wrażeniach z pobytu w określonym miejscu.Podobnie w relacjach z bliskimi. Mnie jednak chodzi przede wszystkim o informację zwrotną w środowisku zawodowym i pracy z ludźmi.Informacja zwrotna może mieć charakter:informacji pozytywnej i negatywnej, czy też krytycznej To główne zadanie feedbacku. Informowanie zarówno o dobrze wykonanej pracy, staraniach i postępach, jak i o obszarach wymagających dalszej pracy, jest kluczowym elementem rozwoju człowieka i organizacji. Ma to bezpośrednie przełożenie na efekty pracy, motywację, wyniki, czy markę organizacji - emplyer branding.może być formalna lub nieformalna Formalna, czyli w pewnym sensie uregulowana wewnętrznymi instrukcjami i regulaminami. Zwykle regularna i wsparta narzędziami w postaci arkuszy ocen, checklistami. Nieformalna informacja zwykle jest spontaniczna i bardziej subiektywna. Występuje zwykle częściej i odnosi się do bieżących działań i ich efektów.A w związku z tym będzie pełnić różne funkcje.Funkcje informacji zwrotnej:korygowanie postawy / zachowania Błędnie rozumiana i głównie w tym celu stosowana informacja zwrotna powoduje, że na samo hasło feedbacku jeżą się włosy na głowie i ludziom uginają się nogi w kolanach. To niepotrzebny stres, ale potrzebna praktyka. Pracownicy (w tym szefowie) powinni możliwie często otrzymywać informację zwrotną (zwykle nieformalną) na temat ich działań. Tylko dzięki dobrze prowadzonym rozmowom można oczekiwać zmiany w działaniu, czy postawie pracownika.Stabilizacja Wtedy pracownik otrzymuje informacje zarówno pozytywną, jak i tą korygującą. To dobry sposób prowadzenia rozmowy, bo z jednej strony jest jasny komunikat na temat tego co wymaga poprawy, jak i tego, co działa dobrze.motywacja Jedną z podstawowych funkcji menedżera jest utrzymywanie możliwie wysokim motywacji do pracy członków organizacji. To trudne zadanie, a łatwo może wyglądać wyłącznie na infografikach, czy w książkach, gdzie teoria zwykle mocno odstaje od realiów. Dlatego za chwilę dam Ci realne przykłady stosowania, jak i zaniechania informacji zwrotnych.To tyle z teorii, która jak wspomniałem, jest trudna, ale konieczna do zastosowania.Czas na praktykęWięcej na: https://rozwojosobistydlakazdego.pl/rodk225Wesprzyj podcast na: https://patronite.pl/RODKWebinar 24 kwietnia 2023, godzina 19:00https://kurspodcastu.online/webinar
Dzisiejszy odcinek poświęcimy pani, która była żoną dwóch polskich królów. Przyjechała do Polski z Francji, a była najbogatszą kobietą w tamtych czasach. Wprowadziła też w Polsce dużo zmian.Zacznijmy jednak od władców Polski. Zwykle dzieli się ich na trzy grupy.W Polsce rządzili najpierw Piastowie. Oznaczało to, że rządzili królowie z dynastii, czyli z rodziny Piastów. Później rządzili Jagiellonowie, czyli królowie z dynastii jagiellońskiej. Kiedy zmarł ostatni król z tej dynastii, a był nim Zygmunt August, w Polsce zaczęto wybierać królów. Trochę tak jak dzisiaj głosuje się na prezydenta, tak w tamtych czasach głosowano, kto ma zostać królem Polski.Do rządów wybrano aż trzech królów z rodziny Waza. Ale dlaczego?Ostatni król z dynastii Jagiellonów czyli Zygmunt August, miał siostrę Katarzynę Jagiellonkę. Ona wyszła za mąż za Jana Wazę i tak jej syn i wnukowie mieli nazwisko taty czyli Waza. Do rządzenia w Polsce wybrano najpierw syna Katarzyny, czyli Zygmunta Wazę, a potem jego synów czyli Władysława IV Wazę oraz Jana Kazimierza Wazę.My dzisiaj będziemy mówić o żonie, którą miało tych dwóch synów Zygmunta III Wazy. Władysław IV Waza i Jan Kazimierz mieli tą samą żonę. Jak się ona nazywała?Zacznijmy jednak od początku. Po śmierci pierwszego Wazy na polskim tronie, czyli po śmierci Zygmunta III Wazy na króla wybrano jego syna Władysława IV Wazę. W Europie dwa kraje chciały się wtedy bić. Były to Austria i Francja. Każdy z tych krajów chciał aby Polska mu pomogła. Król Władysław IV chciał jednak pokoju i najpierw się ożenił z księżniczką austriacką, a gdy ona umarła ożenił się z księżniczką francuską. W tamtych czasach takie małżeństwo było jak podpisanie traktatu między dwoma narodami. Król Polski przez pierwsze małżeństwo zadbał o pokój z Austrią, a przez drugie o pokój z Francją. Najpierw ożenił się z Cecylią Habsburżanką, która urodziła mu syna. W 1640 roku urodził się mały Zygmunt. A co się działo z bratem króla? Co się działo z Janem Kazimierzem?Gdy w Polsce rządził Władysław IV Waza, jego brat Jan Kazimierz Waza pojechał do Portugalii, aby zostać tam wicekrólem. Niestety, gdy jechał przez Francję, aresztował go kardynał Richelieu. Kiedy to się wydarzyło? Gdy więc w Polsce w 1640 roku urodził się syn Władysława IV, to Jan Kazimierz przebywał w więzieniu we Francji. Miał tam dość dobre warunki. Właśnie wtedy w Paryżu, będąc w niewoli, Jan Kazimierz poznał Marię Gonzagę. Podobno się w sobie zakochali. Niektórzy mówią nawet, że mieli razem dziecko. Miała nim być Marysieńka, która wiele lat później zostanie żoną Jana III Sobieskiego.Marysieńka urodziła się w 1641 roku, czyli rok po poznaniu się Marii Gonzagi i Jana Kazimierza. Chcieli wziąć ślub, ale nie zgodził się na to kardynał Richelieu, który wtedy rządził we Francji. Jan Kazimierz wyjechał wtedy do Włoch i dostał od papieża tytuł kardynała. A co się stało z Marią Gonzagą?W 1644 roku zmarła Cecylia Habsburżanka, żona króla Władysława IV. Postanowił on ożenić się z księżniczką z Francji. Jego żoną została właśnie Maria Gonzaga. Dostała wtedy nowe imię. W Polsce w tamtych czasach nie wolno było nosić imienia Maria. Tak więc Maria Gonzaga dostała w Polsce imię Ludwika. Ich ślub był per procura. Co to znaczy?“Per procura” to po łacinie znaczy “w zastępstwie”. Do Paryża król Władysław IV posłał swojego wysłannika Krzysztofa Opalińskiego. To on 5 listopada 1645 w imieniu króla zawarł małżeństwo z Marią Gonzagą, a potem przywiózł ją do Polski. Maria Gonzaga miała pierwszy ślub z zastępcą w Paryżu. Drugi ślub odbył się już w Polsce 10 marca 1646 roku. 15 lipca Ludwika Maria Gonzaga została koronowana na królową Polski. Czy król Władysław IV ożenił się z Marią Gonzagą z miłości? Dlaczego więc Władysław IV ożenił się z nią?Władysław IV ożenił się z Marią z powodów politycznych, a także dla jej pieniędzy. Była ona wtedy najbogatszą kobietą w całej Europie. Wniosła w posagu 700 tys. skudów, to takie srebrne pieniądze włoskie. Później po ślubie Władysław IV pożyczył od swojej żony kolejne 700 tys. złotych polskich, których nigdy jej nie oddał. Już dwa lata po tym ślubie, w 1648 została wdową.Postarała się o to, aby na kolejnego króla wybrano Jana Kazimierza, potem wzięła z nim ślub w 1649. Umarł Władysław IV Waza, a królem został jego młodszy brat Jan Kazimierz Waza. Władysław IV miał syna Zygmunta, który miał zostać królem. Niestety umarł. W Polsce rządziło trzech Zygmuntów. Najpierw Zygmunt I Stary, potem Zygmunt II August, a na koniec Zygmunt III Waza. Gdyby ten chłopiec nie umarł byłby król Zygmunt IV. Niestety zmarł i w Polsce królami było tylko trzech Zygmuntów.Co musieli zrobić Maria i Jan Kazimierz aby wziąć ślub? W tamtych czasach wierzono, że jak kobieta była już żoną i jej mąż umarł to brat zmarłego męża nie mógł się z nią ożenić. Z tego powodu Maria i Jan Kazimierz napisali list do papieża aby im pozwolił na ten ślub. W Anglii była bardzo podobna sytuacja. Królem miał zostać Artur i ożenił się z księżniczką hiszpańską. Gdy on umarł następcą tronu został Henryk VIII i on ożenił się z tą samą księżniczką. Też musiał mieć pozwolenie od papieża na ślub z wdową po swoim starszym bracie.Jan Kazimierz rozpoczął swoje królowanie w bardzo trudnym okresie. Były wtedy same wojny. Najpierw wojna na Ukrainie, tam wybuchło powstanie Chmielnickiego. Później wojna z Rosją. Co było jednak najgorsze dla Polski? Potem jeszcze potop Szwedzki. Co robiła Maria Gonzaga w tych trudnych czasach?Kierowała obroną przed Szwedami, załatwiła od cesarza 4000 żołnierzy do walki. Pracowała wtedy nawet po 15 godzin na dobę. Kierowała wojskami. Jako kobieta podróżowała karetą. Podczas oblężenia Torunia kula armatnia otarła się o dach jej karety. Ona jednak się nie wystraszyła i dalej osobiście odwiedzała armię wierną królowi Polski. W 1656 doprowadziła do ślubów lwowskich. Co to było?Szwedzi zajęli wtedy prawie całą Polskę. Dlatego ich najazd nazywa się potopem. Dlaczego im się to udało? Część polskiej szlachty pomogła królowi Szwecji. Wtedy królowa Ludwika Maria wpadła na pomysł. Namówiła swojego męża króla Jana Kazimierza, aby oddał Polskę w opiekę Matki Boskiej. Szwedzi byli protestantami i nie modlili się do Matki Boskiej, a Polacy w większości byli katolikami i czcili jej obrazy. Gdy więc w 1656 roku król za namową żony oddał Polskę w opiekę Matce Boskiej to Polacy, którzy popierali króla szwedzkiego wrócili i zaczęli popierać Jana Kazimierza. Bo gdyby tego nie zrobili wyglądałoby na to, że walczą przeciwko Matce Boskiej. Maria Gonzaga przybyła z Francji, a tam to samo zrobił wcześniej kardynał Richelieu, który rządził Francją.Po wojnie, gdy już wypędzono Szwedów, królowa Ludwika Maria zajęła się innymi rzeczami. Zaczęła wydawać pierwszą polską gazetę - Merkuriusz Polski. Zmieniła też życie kobiet. Wcześniej każda kobieta, która miała męża musiała nosić nakrycie głowy. Ludwika wprowadziła modę z Paryża i mężatki od tego czasu przestały nosić nakrycia głowy. Przywiozła też modę na dekolty, które były wcześniej nieznane w Polsce. Ile dzieci miała Maria Gonzaga?Ludwika Maria urodziła Janowi Kazimierzowi dwójkę dzieci dziewczynkę i chłopca. Niestety oboje zmarli gdy byli jeszcze bardzo mali. Jeżeli to jednak prawda, że Marysieńka także była ich córką to mieli razem troje dzieci. Marysieńka została później żoną Jana Sobieskiego i także była królową.Co się stało gdy umarła Maria Gonzaga?Jan Kazimierz nie chciał być dalej królem po śmierci swojej żony. Abdykował i wyjechał do Francji. Wstąpił do klasztoru i został tam opatem.Maria Gonzaga i Jan Kazimierz poznali się w Paryżu. Niestety rządzący tam kardynał nakazał jej aby wyszła za mąż za króla Polski Władysława IV. Ponieważ Jan Kazimierz nie mógł się z nią ożenić postanowił zostać kardynałem. Gdy jednak jego starszy brat zmarł, zrezygnował ze stanowiska kardynała. Przybył do Polski, a tam Maria doprowadziła do tego, że został królem. Później wzięli ślub. Maria Gonzaga rządziła podczas potopu szwedzkiego i namówiła męża do ślubów lwowskich. Po wojnie założyła pierwszą w Polsce gazetę. Miała też duży wpływ na to jak się ubierały kobiety. Gdy zmarła jej mąż abdykował i został mnichem. Maria Gonzaga była niezwykłą kobietą.
ZMIANA SYSTEMU EDUKACJI?Trudno dobrze mówić o systemie edukacji. Warto jednak o nim rozmawiać i szukać sposobów na jego poprawę. Zwykle lawina zaczyna się o małego kamyka, więc dlaczego to nie Ty miałbyś nim być?Wierzę, że Ania i Robert taki właśnie osiągają efekt. Efekt szukania rozwiązań, które zmienią coś na lepsze, a nie jedynie ogólne narzekactwo na to, jak jest źle.To potrafią wszyscy, ale mało kto potrafi to zmienić, a przynajmniej podejmuje taką próbę.Więcej na: https://rozwojosobistydlakazdego.pl/rodk215Wesprzyj podcast na: https://patronite.pl/RODK
Zwykle wcześniej omawiamy temat odcinka. Tym razem jednak Asia powiedziała: muszę Ci o czymś opowiedzieć, ale nic ode mnie nie usłyszysz przed nagraniem. I tak się stało. I dlatego nic od nas nie usłyszycie przed odsłuchaniem. Asiory i Szymony
#162 Podcast Warsaw Enterprise Institute – Wolność w Remoncie. Ameryka to dla mnie coś więcej niż kraj, to miejsce, gdzie spędziłem siedemnaście lat życia. Wracam tu trzy, cztery razy w roku. Zwykle zawodowo, ale zawsze odwiedzam przyjaciół, wszystkie dawne kąty. W pośpiechu, w rutynie, ale z nostalgią i z coraz większą troską. To, co kiedyś było nowe, odkrywcze, dziś skrzypi, coraz bardziej się zacina. A to, co było pełne wigoru jak uczelnie, które najlepiej pamiętam, są duszne, stłumione taką progresywną cenzurą i ogłupiałe bałamutnymi wywodami krytycznych teorii. Czy tak wygląda koniec amerykańskiej epoki? Razem z Tobą skuteczniej bronimy obywatelskich swobód i wspólnego dobrobytu! Jeśli możesz, to wesprzyj nasze działania.
Artur Barciś: Gramy tak jak zwykle, bez wiary, że możemy być lepsi
Sudan ma w sobie wszystko - a może nawet więcej. Tutaj znajdziemy ślady starożytnego Egiptu, najstarszych królestw chrześcijańskich, jak i brytyjskich rządów kolonialnych. Tutaj niepodzielnie króluje islam, lecz pod powierzchnią kryją się dawne wierzenia i tradycje. Zwykle kraj ten jawi się nam jako miejsce zanurzone w konflikcie i przemocy - w tym odcinku poznacie Sudan od zupełnie innej strony. (Początek rozmowy: 19'49")
Learn Polish in a fun way with short Episodes. On this episode we talk about Rutyna - Routine. Find all Graphics to freely Download https://www.facebook.com/learnpolishpodcast Start Your Own Podcast + Social Media & Donations https://bio.link/podcaster All other Social Media & Donations https://linktr.ee/learnpolish Spotify https://open.spotify.com/show/0ZOzgwHvZzEfQ8iRBfbIAp Apple https://podcasts.apple.com/us/podcast/learn-polish-podcast/id1462326275 To listen to all Episodes + The Speaking Podcast + The Meditation Podcast + Business Opportunities please visit http://roycoughlan.com/ ===================================== 1st Episodes https://learnpolish.podbean.com/page/35/ ===================================== Now also on Bitchute https://www.bitchute.com/channel/pxb8OvSYf4w9/ Youtube https://www.youtube.com/channel/UC9SeBSyrxEMtEUlQNjG3vTA To get Skype lessons from Kamila or her team please visits http://polonuslodz.com/ -------------------------------------------------- In this Episode we discuss: Rutyna - Routine Zawsze - Always Często - Often Zwykle - Usually Zazwyczaj - Usually Czasami - Sometimes Od czasu to czasu - From time to time Rzadko - Rarely Nigdy - Never Co robisz zawsze? Zawsze myję zęby - What do you always do? - I always brush my teeth Co robisz często? Często chodzę na siłownię - What do you do often? - I often go to the gym Co robisz zwykle? Zwykle gotuję obiad - What do you usually do? - I usually cook dinner Co robisz czasami? Czasami słucham muzyki - What do you do sometimes? - Sometimes I listen to music Co robisz od czasu do czasu? Kupuję paliwo - What do you do from time to time? - I'm buying fuel Co robisz rzadko? Rzadko stresuję się - What do you rarely do? - I rarely get stressed Nigdy nie palę papierosów - I never smoke cigarettes Jak często chodzisz do kina? - Rzadko - How often do you go to the cinema? - Rarely Jak często oglądasz telewizję? - Czasami - How often do you watch TV? - Sometimes Jak często uprawiasz sport? - Zwykle trzy, cztery razy w tygodniu- How often do you play sports? - Usually three or four times a week Jak często jesz pizzę? - Dwa razy w tygodniu - How often do you eat pizza? - Twice a week --------------------------------------------------------------- If you would like Skype lessons from kamila or her team please visit http://polonuslodz.com/ All Polish Episodes / Speaking Podcast / Meditation Podcast / Awakening Podcast/ Polish Property & business Offers - http://roycoughlan.com/ All Social Media + Donations https://linktr.ee/learnpolish Start your own Podcast https://bio.link/podcaster Please Share with your friends / Subscribe / Comment and give a 5* Review - Thank You (Dziekuje Bardzo :) ) #learnpolish #polishpodcast #learnpolishpodcast
Finanse Bardzo Osobiste: oszczędzanie | inwestowanie | pieniądze | dobre życie
W co zainwestować na kilka miesięcy? Gdzie trzymać pieniądze mające stanowić wkład własny na zakup mieszkania? Jak lokować pieniądze, jeśli będę ich potrzebować za rok albo dwa? Zwykle rozmawiamy o długoterminowym inwestowaniu, ale tym razem przyjrzymy się innym opcjom. Serdecznie zapraszam! ▼▼▼ Zapisz się na listę zainteresowanych FinCrafters:
Dwa tygodnie temu Apple oficjalnie uśmierciło iPoda. Produkt ten od lat nie był w świetle reflektorów, więc zamknięcie tego rozdziału w działalności firmy nie było zaskoczeniem. Zwykle gdy coś się kończy, coś innego zaczyna. Postanowiliśmy podyskutować na ten temat (i nie tylko) z osobą, która – z wysokim prawdopodobieństwem – jako jedyna w Polsce miała okazje obcować z każdym modelem kultowego odtwarzacza. Do rozmowy zaprosiliśmy Norberta Cała, Ten zapewne znany wielu słuchaczom kompotu kolekcjoner iPodów ma również spory wkład w projekt, który już jutro, tj. 20 maja 2022 roku stanie się faktem: otwarcie Apple Muzeum Polska! W muzeum będziecie mogli zobaczyć ponad 1600 eksponatów z unikalnej kolekcji Jacka Łupiny, z którym przeprowadziliśmy wywiad już prawie cztery lata temu. Przydatne linki: Witryna iPod.info.pl Witryna podkastu TechLove Instagram Norberta Witryna Apple Muzeum Polska Instagram Apple Muzeum Polska Quick Tip: Webinar Synology C2 Backup Partnerem applejuice i sponsorem podkastu kompot jest firma Synology. Nasz podkast znajdziecie w Apple Podcasts (link), możecie też dodać do swojego ulubionego czytnika RSS (link), obejrzeć na YouTube (link), wysłuchać w serwisach: Spotify (link), Google Podcasts (link), TuneIn (link), Overcast (link), Castbox (link), PlayerFM (link), Pocket Casts (link), myTuner (link) lub przesłuchać bezpośrednio w przeglądarce (link). Zapraszamy do kontaktu na Twitterze: Remek Rychlewski @RZoG. Marek Telecki @mantis30. Natomiast całe przedsięwzięcie firmuje konto @ApplejuicePl.
Zwykle w każdym odcinku kompotu skupiamy się na jednym temacie. Między innymi po to, byście mogli łatwo zdecydować czy w danym momencie dana tematyka jest dla Was na tyle istotna by poświęcić czas na odsłuchanie podkastu. Wiemy jednak, że lubicie czasem również lżejszy materiał, dlatego postanowiliśmy dziś zaserwować mieszankę wielosmakową, typowe mydło i powidło. Smacznego! Sprzęt: Aftershokz OpenMove (Amazon) Beats Fit Pro by Dr. Dre (X-kom) Akumulator MagSafe / Jak używać akumulatora MagSafe Self Service Repair Store For Apple Products / Self Service Repair Manuals Oprogramowanie: 1Password 8 Lektura: Disrupting the Game – From the Bronx to the Top of Nintendo Build – An Unorthodox Guide to Making Things Worth Making After Steve – How Apple Became a Trillion-Dollar Company and Lost its Soul Filmy i serial: Severance na Apple TV+ The Making of Monkey Island (30th Anniversary Documentary) Lemmings: Can You Dig It? (Full 2 Hour Documentary – 30th Anniversary Feature Retrospective) Quick Tip: Kalkulator RAID Synology. Partnerem applejuice i sponsorem podkastu kompot jest firma Synology. Nasz podkast znajdziecie w Apple Podcasts (link), możecie też dodać do swojego ulubionego czytnika RSS (link), obejrzeć na YouTube (link), wysłuchać w serwisach: Spotify (link), Google Podcasts (link), TuneIn (link), Overcast (link), Castbox (link), PlayerFM (link), Pocket Casts (link), myTuner (link) lub przesłuchać bezpośrednio w przeglądarce (link). Zapraszamy do kontaktu na Twitterze: Remek Rychlewski @RZoG. Marek Telecki @mantis30. Natomiast całe przedsięwzięcie firmuje konto @ApplejuicePl.