POPULARITY
WOLNOŚĆ, KTÓRA ZABIJA.Jak prawo do posiadania broni stało się pułapkąPrzedstawia Radek Korzycki.W Stanach Zjednoczonych można kupić broń szybciej niż dostać się do lekarza. W niektórych stanach nie potrzeba pozwolenia, wystarczy dowód tożsamości. To nie jest margines systemu, tylko jego istota.Gwarantująca dziś prawo do posiadania broni Druga Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych powstała w świecie, który ma niewiele wspólnego z dzisiejszym. Kolonie nie ufały stałej armii, pamiętały brytyjską dominację i chciały mieć własne, obywatelskie milicje. Najnowocześniejszą bronią osobistą był muszkiet skałkowy, ładowany od przodu, oddający jeden strzał na co najmniej minutę, często zawodny i wymagający wprawy. W tamtym czasie posiadanie uzbrojenia przez zwykłych ludzi do samoobrony, np. przed dzikimi zwierzętami czy na Pograniczu było powszechnie akceptowaną normą kulturową. W takich warunkach historii powstawał ten przepis.Dwieście lat później działa on w zupełnie innych realiach.Polityka, kultura i bardzo skuteczny lobbing, z National Rifle Association na czele, przesunęły jego znaczenie. Przez długi czas sądy widziały w nim raczej gwarancję funkcjonowania lokalnych milicji niż prawo jednostki. Kluczowym precedensem był wyrok United States v. Miller z 1939 r., w współczesny przełom przyniósł wyrok District of Columbia v. Heller z 2008 r., który uznał indywidualny charakter tego prawa i otworzył drogę do obecnej interpretacji.Efekt jest dobrze znany. W USA mamy dziś więcej sztuk pistoletów i karabinów niż ludzi. Broń półautomatyczna stała się częścią codzienności. Każda próba ograniczeń natrafia na mur konstytucyjnych interpretacji. Przepis, który miał chronić wolność wspólnoty, zaczął działać jako niemal absolutne prawo jednostki.To spotkanie jest próbą zrozumienia, jak do tego doszło. Jak przepis napisany w epoce muszkietu został ożywiony i uruchomiony w świecie broni półautomatycznej. I co to mówi o Ameryce, w której wszystko rozstrzyga się przez interpretację, a wolność i przemoc potrafią wyrastać z tego samego źródła.STANY ZAPALNETo cykl spotkań o kraju, który wydaje się nam bliski, a w istocie pozostaje głęboko obcy. Przez ostatnie dwadzieścia pięć lat, podróżując po Stanach i pracując jako dziennikarz, obserwowałem, że amerykańskie życie społeczne nie opiera się na wspólnocie, lecz na kontrakcie. I to kontrakt wyznacza granice wolności, odpowiedzialności i konfliktu. W tym świecie centralnym punktem nie jest parlament ani ulica, lecz sala sądowa, a język prawa przenika niemal każdy wymiar rzeczywistości. Spotkania będą próbą opowiedzenia Ameryki poza stereotypami: bez europejskich kategorii, które często bardziej zaciemniają niż wyjaśniają. Przyjrzymy się jej fundamentom - konstytucji, poprawkom, religii, kapitalizmowi i kulturze - ale też temu, jak działają one w praktyce i jak wyglądają w codziennym doświadczeniu ludzi. To opowieść o kraju, który wierzy bardziej w wolność niż równość, w indywidualną odpowiedzialność niż solidarność i w siłę dokumentu niż tradycji. Jednocześnie to kraj w trakcie głębokiej zmiany, w którym stare idee nie znikają, lecz przyjmują nowe formy. Ten cykl ma pomóc zrozumieć nie tylko Amerykę, ale i naszą własną skłonność do jej nieustannego upraszczania.RADEK KORZYCKIDziennikarz i obserwator Ameryki, były korespondent polskich mediów w USA. Publikuje w OKO.press i „Gazecie Wyborczej”, wcześniej pisał m.in. dla „Polityki”, „Tygodnika Powszechnego” i „Dwutygodnika”. Regularnie komentuje amerykańską politykę w TOK FM, TVN24 i RDC. Z wykształcenia i temperamentu politolog i historyk idei, z praktyki – reporter, który najlepiej czuje się w rozmowie i w drodze. Równolegle zajmuje się kulturą: animuje wydarzenia i produkuje teatr w warszawskim Śródmieściu. Czyta i podróżuje kiedy może i zbiera rzeczy z historią, od masek ludowych po terakotowe figurki i alebrijes z Oaxaca, raczej ślady niż przedmioty.
– Jak się patrzy na ten przełom, rok 1989/1990, to jest przekroczenie jakiegoś portalu z jednej rzeczywistości do drugiej – mówi obrazowo dr Michał Przeperski, historyk z Polskiej Akademii Nauk i rzecznik Muzeum Historii Polski. W tym odcinku rozmawiamy nie o politycznej, a społecznej historii transformacji.
Podsumowanie ostatniego finału konkursu Eurowizji, w którym niespodziewane zwycięstwo odniosła Bułgaria. Gość programu, Łukasz Smardzewski, analizuje przebieg wydarzeń, zwracając szczególną uwagę na problemy techniczne reprezentanta Czech oraz skomplikowany system głosowania jurorów i widzów. Kluczowym wątkiem dyskusji są kontrowersje wokół udziału Izraela, oskarżenia o polityczne manipulacje wynikami oraz etyczny wymiar dopuszczenia tego kraju do rywalizacji. Ekspert krytycznie ocenia postawę organizatorów, sugerując, że finansowe powiązania ze sponsorami mogą wpływać na naruszanie idei otwartości i tolerancji. Rozmówcy zastanawiają się również nad przyszłością festiwalu, porównując jego zarządzanie do struktur FIFA i ostrzegając przed potencjalnym upadkiem prestiżu imprezy. Na koniec wspomniano o sukcesie polskiej reprezentantki, Alicji Szemplińskiej, która mimo braku końcowego triumfu, wygrała swój półfinał w głosowaniu profesjonalistów.
Wall Street zaczyna tydzień od nowych rekordów, napędzana technologią i oczekiwaniami na wyniki Big Techów. W tle jednak rośnie napięcie – ropa drożeje przez impas między USA a Iranem i ograniczenia w cieśninie Ormuz, co zwiększa ryzyko inflacyjne. Kluczowym wydarzeniem tygodnia będzie decyzja Fed i pytanie, czy bank centralny utrzyma kurs, czy zacznie przygotowywać zmianę polityki.
W dzisiejszym odcinku wideokastu „Kultura na weekend” Janusz Wróblewski gości legendę światowego kina. Allan Starski, scenograf, którego rzemiosło docenił sam Steven Spielberg, zdradza kulisy pracy nad jednym z najważniejszych filmów w historii kina. Rozmawiamy o tym, jak Oscar za film „Lista Schindlera” czy Cezar za film „Pianista” zmienił postrzeganie polskiej branży filmowej, i pytamy o kulisy ich powstawania. Kluczowym wątkiem jest współpraca z wielkimi polskimi mistrzami kina, jak Andrzej Wajda, Roman Polański czy Agnieszka Holland, oraz zagranicznymi, jak Peter Webber, Fatih Akin czy wspomniany już Steven Spielberg. Żeby wiernie oddać tragizm, jakiego doświadczył Władysław Szpilman, scenograf musiał wspiąć się na wyżyny kreatywności. Wyjaśniamy, na czym polega praca scenografa w tak ogromnej skali. Allan Starski opowiada, kiedy musiał budować, a kiedy zburzyć całe budynki, by stworzyć najbardziej przejmującą wizję, jaką jest Warszawa w ruinach. Poznajemy kulisy produkcji, w której aż 85 proc. otoczenia to fizyczna praca na planie filmowym, a nie grafika komputerowa. Autor wyjaśnia, jak cenne było dla niego autentyczne getto warszawskie: wspomnienia, archiwalne nagrania ukazujące powstanie w getcie warszawskim i powstanie warszawskie, filmy, którymi inspirował się podczas pracy. Tymczasem generatywna sztuczna inteligencja wchodzi do studiów filmowych. Starski zestawia klasyczne rzemiosło z nowoczesnością. Czy CGI i efekty specjalne w filmie są w stanie zastąpić rękę prawdziwego scenografa? Rozmowa zbiega się z wyjątkowym momentem, film polski przeżywa renesans, a „Pianista” wraca na ekrany jako film remastered. Wyjaśniamy, jak rekonstrukcja cyfrowa w jakości 4K pozwala na nowo docenić detale, które stworzył Allan Starski. Rozmowę prowadzi Janusz Wróblewski, tygodnik „Polityka”.
W czasie przemówienia papieża Leona XIV w Pałacu Prezydenckim w Kamerunie transmisja miała zostać przerwana na kilkanaście minut. Jak relacjonuje pallotyn Franciszek Meus, właśnie wtedy padły mocne słowa o pokoju, odpowiedzialności młodych i kryzysie kraju.
· Dołącz do grona Patronów tego podcastu na http://www.patronite.pl/maopowiedziane · Posłuchaj dalszej części odcinka na kanale Mao Powiedziane Plus na Spotify: https://open.spotify.com/show/0ySk7ZCQPHXRGLeC7IaZkj?si=ciUq8dgETyi4Hw4Zmkl5Ug · Kup książkę „Chiny jednego dziecka” na stronie Empik:https://www.empik.com/chiny-jednego-dziecka-sochon-piotr-truszczynska-weronika-urban-nadia,p1666533204,ksiazka-p„Największe miasto świata, o którym nigdy nie słyszeliście”, „miasto 8D”, „cyberpunkowe miasto przyszłości” – tak Chongqing przedstawiają tytuły i miniatury popularnych filmów. To położone w głębi Chin, wśród gór i nad wijącą się Jangcy miasto stało się jednym z największych chińskich viralów. Większość tych materiałów pokazuje jednak Chongqing z podobnej perspektywy, powielając znane już narracje. W dzisiejszym odcinku przyglądamy się innej stronie miasta – jego najnowszej historii. Kluczowym momentem jest tu wyodrębnienie Chongqing z prowincji Syczuan, decyzja, która do dziś wpływa na jego specyficzny status administracyjny i prowadzi do mylącego określania go jako największego miasta świata.· Napisz do nas: kontakt@maopowiedziane.pl · Jak połączyć konto na Patronite ze Spotify https://patronite.pl/post/71266/polacz-konto-na-patronite-ze-spotify· Dołącz do naszego Discorda (dla Patronów) https://patronite.pl/post/59230/jak-dolaczyc-do-naszego-discorda· Postaw nam kawę na http://buycoffee.to/maopowiedziane· Instagram: http://instagram.com/maopowiedziane· Instagram Nadii: http://instagram.com/nadia.urban· Instagram Weroniki: http://instagram.com/wtruszczynska
Witam Państwa, nazywam się Jarosław Drożdż, pracuję w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, skąd nagrywam podcast Kardio Know-How. W tym odcinku omawiam najnowsze doniesienia w kwestii etiologii przewlekłej niewydolności serca z zachowaną frakcją wyrzutową. Niewydolność serca przez lata utożsamiano głównie z obniżoną frakcją wyrzutową (HFrEF), jednak obecnie wiemy, że stanowi ona tylko około połowy przypadków, a coraz częściej dominuje HFpEF. Pierwsze obserwacje HFpEF sięgają 1985 roku, gdy opisano pacjentów z objawami niewydolności serca mimo prawidłowej funkcji skurczowej. Przez dekady choroba ta była trudna do leczenia, a skuteczna farmakoterapia pojawiła się dopiero niedawno dzięki flozynom i agonistom GLP-1. Kluczowym pytaniem pozostawało jednak jej pochodzenie. Tradycyjnie uważano, że wynika z wielochorobowości (np. nadciśnienia, choroby wieńcowej), ale dane epidemiologiczne temu przeczą. Równolegle do wzrostu liczby przypadków HFpEF obserwujemy natomiast gwałtowny wzrost otyłości, szczególnie trzewnej. Tkanka tłuszczowa wisceralna działa jako narząd endokrynny, wydzielając adipokiny wpływające na stan zapalny, przerost i włóknienie mięśnia sercowego oraz retencję wody. Kluczowym wskaźnikiem ryzyka jest stosunek talii do wzrostu (WHtR), a jego wartość powyżej 0,5 silnie koreluje z chorobami, w tym HFpEF. Proponowana sekwencja patogenezy wskazuje, że to otyłość prowadzi do HFpEF, a dopiero później pojawiają się inne choroby współistniejące. Dane pokazują, że aż 96% pacjentów z HFpEF ma WHtR > 0,5, co silnie wspiera tę hipotezę (https://www.nejm.org/doi/abs/10.1056/NEJM198501313120504 , https://www.jacc.org/doi/10.1016/j.jacc.2025.06.055 ). Szczegółowy TRANSKRYPT do odcinka.Podcast jest przeznaczony wyłącznie dla osób z profesjonalnym wykształceniem medycznym.
Ten podcast powstał w samochodzie, co jest rzadką okazją, by w drodze podzielić się świeżymi wrażeniami z wyjątkowego wydarzenia. Przez dwa dni, 18 i 19 marca 2026 roku, miałem przyjemność pełnić rolę „spinacza” merytorycznego na konferencji CyberShield w Bydgoszczy. Było to nowe, niezwykle intensywne wydarzenie na polskiej mapie eventów biznesowych, skupione na dwóch obszarach: cyberbezpieczeństwie i sztucznej inteligencji.Merytoryka była na tyle wysoka, że niemal nie wychodziłem z sali. W programie dominowały pogłębione, nawet 90-minutowe wystąpienia. Piotr Konieczny z Niebezpiecznika wykonał fantastyczną robotę, otwierając wszystkim oczy pokazem „na żywo” – zademonstrował, jak łatwo monitorować naszą aktywność w sieciach Wi-Fi i jak wiele danych mimowolnie oddajemy poprzez nasze smartfony. Z kolei dr Maciej Kawecki, jako wybitny popularyzator nauki, dostarczył nam mnóstwo teoretycznych inspiracji do przemyśleń.Szczególnie dumny jestem z wątków polskich innowacji. Rozmawialiśmy o Bieliku – naszym rodzimym modelu językowym, który jako jedyny w Polsce ściśle współpracuje z gigantem Nvidia, skupiając się na wydajnych „small language models”. Poznaliśmy też ambitny, rozpisany na lata projekt sieci Puchacz.Kluczowym wnioskiem z wydarzenia jest konieczność edukacji na trzech poziomach: higieny cyfrowej użytkowników, kompetencji administratorów oraz świadomości zarządów. Te ostatnie muszą zrozumieć, że brak dbałości o bezpieczeństwo to nie tylko problem techniczny, ale potężna odpowiedzialność finansowa i prawna.Posłuchajcie, a tu kilka linków do przeklikania:Bydgoski Park Przemysłowo – Technologiczny - https://bppt.pl/Konferencja CyberShield Bydgoszcz - https://bppt.pl/konferencja-cybershield-bydgoszcz/Infrastruktura Badawcza PUCHACZ - https://www.pcss.pl/projekty/puchacz/Bielik.AI - https://bielik.ai/ **************************** Nazywam się Wiktor Doktór i na co dzień prowadzę Klub Pro Progressio https://proprogressio.com/pl/dzialalnosc/klub-pro-progressio/1 – to społeczność wielu firm prywatnych i organizacji sektora publicznego, którym zależy na rozwoju relacji biznesowych w modelu B2B. W podcaście BSS bez tajemnic poza odcinkami solowymi, zamieszczam rozmowy z ekspertami i specjalistami z różnych dziedzin przedsiębiorczości.Zapraszam do odwiedzin moich kanałów na:YouTube - https://www.youtube.com/@wiktordoktor Facebook - https://www.facebook.com/wiktor.doktor LinkedIn - https://www.linkedin.com/in/wiktordoktor/ Moja strona internetowa - https://wiktordoktor.pl/ Możesz też do mnie napisać. Mój adres email to - kontakt(@)wiktordoktor.pl **************************** Patronami Podcastu “BSS bez tajemnic” są: Marzena Sawicka https://www.linkedin.com/in/marzena-sawicka-a9644a23/ Przemysław Sławiński https://www.linkedin.com/in/przemys%C5%82aw-s%C5%82awi%C5%84ski-155a4426/ Damian Ruciński - https://www.linkedin.com/in/damian-rucinski/ Szymon Kryczka https://www.linkedin.com/in/szymonkryczka/Grzegorz Ludwin https://www.linkedin.com/in/gludwin/ Adam Furmańczuk https://www.linkedin.com/in/adam-agilino/ Igor Tkach - https://www.linkedin.com/in/igortkach/ Damian Wróblewski - https://www.linkedin.com/in/damianwroblewski/ Paweł Łopatka - https://www.linkedin.com/in/pawellopatka/ Ewelina Szindler - https://www.linkedin.com/in/ewelina-szindler-zarz%C4%85dzanie-mark%C4%85-osobist%C4%85-0497a0212/Wiktor Doktór Jr. - https://www.linkedin.com/in/wiktor-dokt%C3%B3r-jr-916297188/Agata Stolarz - https://www.linkedin.com/in/agata-stolarz/ Wspaniali ludzie, dzięki którym pojawiają się kolejne odcinki tego podcastu. Ty też możesz wesprzeć rozwój podcastu na: Patronite - https://patronite.pl/wiktordoktor Patreon - https://www.patreon.com/wiktordoktor Buy me a coffee - https://www.buymeacoffee.com/wiktordoktor Buycoffee.to - https://buycoffee.to/wiktordoktorBecome a supporter of this podcast: https://www.spreaker.com/podcast/bss-bez-tajemnic--4069078/support.
Donald Trump: „Nigdy nie będą mieli broni jądrowej”W pierwszym wystąpieniu z 28 lutego prezydent Stanów Zjednoczonych ogłosił rozpoczęcie operacji wojskowej przeciw Iranowi.„Niedawno Armia Stanów Zjednoczonych rozpoczęła poważne operacje wojskowe w Iranie. Naszym celem jest ochrona narodu amerykańskiego poprzez wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia ze strony irańskiego reżimu”.Trump podkreślił, że Iran od dekad stanowi zagrożenie dla USA i ich sojuszników, przypominając m.in. atak na koszary w Bejrucie w 1983 roku oraz wsparcie dla organizacji terrorystycznych.„Iran jest największym na świecie państwem sponsorującym terroryzm”.Kluczowym elementem orędzia była kwestia programu nuklearnego:„Polityką Stanów Zjednoczonych zawsze było, że ten terrorystyczny reżim nigdy nie może posiadać broni jądrowej. Powtórzę to jeszcze raz – nigdy nie mogą posiadać broni jądrowej”.Prezydent zapowiedział zniszczenie infrastruktury rakietowej i morskiej Iranu oraz wezwał Gwardię Rewolucyjną do kapitulacji:„Musicie złożyć broń i uzyskać całkowity immunitet lub w przeciwnym razie czeka was pewna śmierć”.W dramatycznym apelu zwrócił się również do Irańczyków:„Godzina waszej wolności jest bliska. (…) Kiedy skończymy, przejmijcie władzę w swoim kraju. Będzie ona wasza”.Drugie orędzie: „Operacja Epic Fury”Dziesięć godzin przed emisją audycji Trump wygłosił kolejne, pięciominutowe przemówienie. Ogłosił rozpoczęcie operacji „Epic Fury”, określonej jako jedna z największych ofensyw w historii.„Uderzyliśmy w setki celów w Iranie, w tym w obiekty Gwardii Rewolucyjnej i irańskie systemy obrony powietrznej”.Prezydent poinformował również o śmierci trzech amerykańskich żołnierzy:„Jako naród opłakujemy prawdziwych amerykańskich patriotów, którzy ponieśli najwyższą ofiarę dla naszego kraju”.Zapowiedział kontynuację działań:„Prawdopodobnie będzie więcej ofiar, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby tak się nie stało”.Reakcja PolskiMinister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz napisał w serwisie X:„Z głębokim smutkiem przyjąłem wiadomość o śmierci trzech amerykańskich żołnierzy (…) Łączę się w bólu z rodzinami poległych”.Wpis podał dalej ambasador USA w Polsce Tom Rose, dziękując za „ciepłe słowa wsparcia i współczucia”.Głos zabrał także prezydent Karol Nawrocki:„Na naszych oczach upada groźny reżim irański, który dozbrajał Rosję w jej napaści na Ukrainę”.Prezydent podkreślił solidarność z USA, a amerykański ambasador odpowiedział, że „Ameryka ma świetnego sojusznika i wielkiego przyjaciela w postaci państwa polskiego”.Abbas Araghchi: „To wojna narzucona nam”W audycji wyemitowano także fragment wywiadu irańskiego ministra spraw zagranicznych dla telewizji państwowej. Araghchi podkreślił, że Iran działa w samoobronie.„To, co robimy, jest w rzeczywistości aktem samoobrony i odwetem za amerykańską agresję wobec nas”.Zapewniał, że Teheran nie atakuje państw regionu:„Nie atakujemy naszych braci w Zatoce Perskiej. (…) To nie jest wojna z naszego wyboru. To jest wojna z ich wyboru”.Minister wezwał państwa regionu, by wywierały presję na USA i Izrael, a nie na Iran.Keir Starmer: „Nie można pozwolić na broń jądrową”Premier Wielkiej Brytanii w pierwszym wystąpieniu zaznaczył, że Londyn nie brał udziału w atakach, ale od lat ostrzegał przed polityką Teheranu.„Reżim w Iranie jest całkowicie odrażający. (…) Jest oczywiste, że nie można pozwolić mu na opracowanie broni jądrowej”.Starmer podkreślił potrzebę deeskalacji:„Chcemy pokoju, bezpieczeństwa i ochrony życia cywilów”.Jednocześnie potwierdził, że Wielka Brytania zgodziła się na wykorzystanie swoich baz przez USA w „konkretnym i ograniczonym celu obronnym”, aby zapobiec atakom rakietowym Iranu na kraje regionu.Mamy do czynienia z pełnym spektrum stanowisk – od twardych zapowiedzi Waszyngtonu, przez solidarność sojuszników, po oskarżenia Teheranu o „wojnę narzuconą”. Najbliższe dni, jak podkreślali zarówno amerykańscy, jak i europejscy przywódcy, mogą być decydujące dla bezpieczeństwa całego regionu.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wpisuje się w nurt polityczny obecny w części elit europejskich, które dążą do ograniczenia wpływów Stanów Zjednoczonych i odbudowy relacji z Rosją – ocenił prof. Romuald Szeremietiew. Były minister obrony narodowej wskazał, że takie działania mogą mieć poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa Polski.Marszałek Czarzasty umieszcza się w tej linii, która jest realizowana przez elity europejskie, mówiące o uwolnieniu się od kurateli amerykańskiej i przekształceniu Unii w superpaństwo, a także o odblokowaniu relacji z Rosją, o czym w Berlinie znów zaczynają marzyć. Moim zdaniem wykonał to, co wykonał, mieszcząc się właśnie w tej linii– powiedział.
Jednym z tematów zaplanowanego na 11 lutego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego będą działania państwa mające na celu wyjaśnienie wschodnich kontaktów marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. O sprawie mówił w Poranku Radia Wnet Arkadiusz Puławski, zastępca dyrektora gabinetu szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.Jak podkreślał, prezydent RP ma konstytucyjne prawo zarówno zwołać RBN, jak i określić porządek obrad.Przyczynkiem są doniesienia medialne dotyczące otoczenia biznesowego, a być może także towarzyskiego marszałka Sejmu– mówił Puławski, zaznaczając, że chodzi o osobę pełniącą funkcję drugiej osoby w państwie.https://wnet.fm/2026/02/04/wlodzimierz-czarzasty-i-dostep-do-tajnych-informacji-abw-zabiera-glos/W centrum zainteresowania znalazły się informacje o relacjach marszałka ze Swietłaną Czestnych, rosyjską bizneswoman posiadającą polskie obywatelstwo.Z doniesień prasowych wynika, że te związki mogły rozpocząć się około 2019 roku – wskazywał rozmówca Radia Wnet.Puławski zwracał uwagę na zawodową przeszłość tej osoby.Jej kariera rozpoczęła się w 2009 roku w rosyjskim domu aukcyjnym, instytucji w 100 procentach kontrolowanej przez Kreml, finansowanej przez Sberbank – mówił, przypominając, że bank ten po agresji Rosji na Ukrainę został objęty sankcjami unijnymi i amerykańskimi. Jak dodawał, instytucja ta uzyskała decyzją Władimira Putina prawo do sprzedaży majątku federalnego Rosji, w tym mienia państwowego i sprzętu wojskowego.Kluczowym wątkiem rozmowy była kwestia dostępu do informacji niejawnych.Marszałek Sejmu ma dostęp do informacji ściśle tajnych z urzędu, bez przechodzenia postępowania sprawdzającego – przypominał Puławski, wskazując na obowiązujące przepisy ustawy o ochronie informacji niejawnych. Zaznaczał jednocześnie, że w przeszłości Włodzimierz Czarzasty był członkiem sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, co dodatkowo podnosi wagę sprawy.Rozmówca Radia Wnet podkreślał, że RBN nie jest sądem, a jej celem nie jest wydawanie wyroków.Prezydent chce zapytać swoje ciało doradcze, co organy państwa wiedzą, wiedziały i czy istniały jakiekolwiek przeciwwskazania – wyjaśniał. Jak dodał, sama zgodność działań z prawem (lege artis) nie zamyka dyskusji o bezpieczeństwie państwa.Puławski wskazywał również na systemową lukę w przepisach, polegającą na automatycznym dostępie parlamentarzystów do informacji niejawnych.Decyduje nie sam fakt kontaktów, lecz ich charakter i ocena służb specjalnych – zaznaczył.Zapytany o możliwe konsekwencje, rozmówca Radia Wnet stwierdził, że sprawa powinna zostać wyjaśniona publicznie przez samego marszałka Sejmu.Uważam, że marszałek Czarzasty w sposób honorowy mógłby wyjaśnić charakter swoich związków – podsumował.
Zdaniem Wojciecha Jakóbika obecna zima brutalnie przypomniała, że bezpieczeństwo energetyczne nie jest abstrakcją ani czysto rynkową kalkulacją. Polska – w przeciwieństwie do części państw UE – weszła w sezon grzewczy dobrze przygotowana.Przepisy o obowiązkowych zapasach gazu w Polsce obowiązują od dawna. Dopiero po inwazji Rosji na Ukrainę przekonaliśmy resztę państw członkowskich, że trzeba zbierać magazyny na zimę– mówi. Jakóbik podkreśla, że Polska spełniła unijny wymóg napełnienia magazynów, czego nie zrobiły Niemcy. Jak wskazje, „u nas ten cel został spełniony, w Niemczech nie. Tłumaczyli to argumentami ekonomicznymi, że nie opłaca się zbierać takich zapasów”.Efekt tej decyzji będzie – jego zdaniem – kosztowny. Dodaje, że teraz Niemcy będą musieli kupić drogo gaz, który dotrze trochę później. Zapłacą za błąd, który w dodatku był niezgodny z przepisami europejskimi.Publicysta zwraca też uwagę, że bezpieczeństwo jednego państwa przekłada się na całą wspólnotę.To są naczynia połączone. Ich problemy mogą być kiedyś łagodzone dostawami gazu z Polski– wskazuje. Zima kontra Zielony Ład: „świat fizyczny przypomniał o sobie”Drugim kluczowym wątkiem rozmowy jest odporność systemów energetycznych w warunkach ekstremalnych. Zdaniem Jakóbika ostatnie tygodnie pokazały granice transformacji opartej wyłącznie na odnawialnych źródłach energii.Świat fizyczny przypomniał o sobie. Ograniczenia fizyczne sprawiają, że nie jesteśmy w stanie jutro porzucić paliw kopalnych– mówi. Ekspert podkreśla, że w czasie silnych mrozów potrzebna jest energetyka pracująca w podstawie – niezależna od pogody.Atak zimy pokazał, że potrzebna jest energetyka, która da nam tyle energii, ile sobie zaplanujemy. W takich warunkach dwie trzecie energii w Polsce dawały paliwa kopalne– wskazuje. Jakóbik zaznacza, że nie oznacza to negowania sensu OZE, ale konieczność realistycznego planowania. I dodaje, że „to nie znaczy, że wiatraki czy panele są bez sensu, ale musimy planować w oparciu o obliczenia techników, a nie tylko idee, nawet szczytne”.W tym kontekście pojawia się również wątek energetyki jądrowej jako niezbędnego elementu przyszłego miksu.Węgiel, atom i konkurencyjność EuropyJakóbik wskazuje, że bezpieczeństwo zaczyna dziś wypierać dogmatyzm klimatyczny, także w Unii Europejskiej. Mówi, że „kraje, które chciałyby wyłączać energetykę jądrową, mówią dziś, że byłby to największy błąd stulecia”.Jego zdaniem Polska powinna prowadzić politykę korekt, a nie rewolucji.Ekspert zwraca też uwagę na globalny kontekst – zwłaszcza Chiny, które równolegle rozwijają wszystkie technologie. Wyjaśnia, że Chińczycy stawiają wszystko naraz: fotowoltaikę, wiatr, atom, gaz i nowy węgiel.Kluczowym wyzwaniem pozostaje konkurencyjność europejskiego przemysłu.„Polski przemysł ma jedne z najwyższych cen hurtowych energii w Europie. Bez ich obniżenia nie będziemy w stanie rywalizować ani z Amerykanami, ani z Chińczykami”./fa
Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, poinformował na antenie Radia Wnet o efektach spotkania w Ministerstwie Sportu, w którym uczestniczyli także minister sportu oraz Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. Rozmowa dotyczyła sporu wokół składu reprezentacji na zimowe igrzyska we Włoszech.Piesiewicz ocenił, że spotkanie miało charakter porządkujący i zakończyło etap publicznej wymiany stanowisk. W jego relacji kluczowe było potwierdzenie, że decyzja podjęta przez zarząd PKOl pozostaje w mocy i została zaakceptowana.To było bardzo konstruktywne spotkanie, podczas którego wymieniliśmy argumenty. Kluczowym faktem jest to, że decyzja, którą jednogłośnie podjął zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego, jest wiążąca i oficjalna. Skład, który został zgłoszony do Komitetu Organizacyjnego, został zaakceptowany.– mówi.
Napięcie na linii Stany Zjednoczone–Iran poanownie rośnie. Jak relacjonował na antenie Radia Wnet Mikołaj Murkociński, temat Iranu wraca do światowych mediów po krótkiej przerwie, gdy na dalszy plan zeszły inne globalne spory.Punktem zapalnym były gwałtowne protesty, które wybuchły na przełomie grudnia i stycznia. Zaczęły się na wielkim bazarze w Teheranie, początkowo jako reakcja na dramatyczną sytuację gospodarczą kraju, ale bardzo szybko nabrały charakteru politycznego i objęły kolejne miasta.Manifestacje dość szybko nabrały charakteru politycznego i rozlały się na cały kraj. Widzieliśmy obrazki z różnych miast irańskich, gdzie manifestujący wzywali do obalenia reżimu ajatollahów– mówił Murkociński.W odpowiedzi na represje wobec protestujących głos zabrał Donald Trump, który kilkukrotnie groził Teheranowi możliwością interwencji wojskowej. Przez moment wydawało się, że napięcie opada, jednak – jak podkreślał dziennikarz Radia Wnet – ostatnie dni przyniosły wyraźną zmianę.Wydawało się, że temat troszkę ucichł, ale nie. W ostatnich dniach ponownie widzimy wzrost napięć– relacjonował.Kluczowym sygnałem była zapowiedź wzmocnienia amerykańskiej obecności militarnej w regionie Zatoki Perskiej. Stany Zjednoczone mają wysłać tam armadę z lotniskowcem USS Abraham Lincoln, co natychmiast uruchomiło pytania o możliwy scenariusz siłowy.No i pytanie, czy wobec tego Stany Zjednoczone zdecydują się na uderzenie w Iran– zaznaczał Murkociński.Jednocześnie Donald Trump twierdzi, że władze w Teheranie są gotowe do rozmów z Waszyngtonem. To rodzi wątpliwość, czy demonstracja siły ma prowadzić do wojny, czy raczej służy budowaniu presji na irański reżim.Pytanie, czy rzeczywiście Stany Zjednoczone chcą uderzać, czy raczej mamy do czynienia z budowaniem presji na ajatollahów– mówił dziennikarz.W tle całej eskalacji pozostaje program nuklearny Iranu. Murkociński przypomniał, że został on poważnie nadwyrężony w czerwcu ubiegłego roku, gdy podczas tzw. dwunastodniowej wojny między Izraelem a Iranem amerykańskie bombowce B-2 uderzyły w infrastrukturę jądrową na terenie kraju.Na razie brak jednoznacznych odpowiedzi co do dalszego rozwoju wydarzeń. Wiadomo natomiast, że Donald Trump planuje spotkania z przedstawicielami wojskowymi Izraela i Arabia Saudyjskaej. Jak zauważa Murkociński, zwłaszcza Rijad może naciskać na Waszyngton, by unikać destabilizacji regionu./fa
W rozmowie na antenie Radia Wnet Sławomir Brzózek, dyrektor Biura Zarządu Związku Pracodawców Przemysłu Opakowań i Produktów w Opakowaniach EKO-PAK, skrytykował projekt ustawy UC100 dotyczący opakowań i odpadów opakowaniowych. Kluczowym elementem zmian ma być nowy model rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP), wynikający z unijnych regulacji.Gość programu zwrócił uwagę, że sama idea ROP nie jest dla branży nowością, ale sposób jej wdrażania w Polsce budzi poważne wątpliwości.„To jest koncepcja, która mówi, że producenci powinni brać odpowiedzialność za opakowania w całym cyklu ich życia – od projektowania, przez użytkowanie, aż po zagospodarowanie. Projektowanie powinno być z myślą o recyklingu albo ponownym użyciu” – podkreślał.Jak zaznaczył, Polska jest ostatnim krajem Unii Europejskiej, który nie wdrożył jeszcze pełnego systemu ROP.„Jesteśmy już ponad dwa lata spóźnieni. Będziemy za chwilę karani za opieszałość legislacyjną” – ostrzegał.„Opłata, która ma wszystkie cechy podatku”Zdaniem Sławomira Brzózka obecny projekt UC100 wprowadza rozwiązania, które w praktyce oznaczają nową daninę publiczną.„Minister ma na poziomie rozporządzenia ustalać wysokość opłaty opakowaniowej. Nie znamy żadnych szczegółów. To jest kolizja konstytucyjna, bo wprowadza daninę, która ma wszystkie znamiona podatku” – mówił.Jak wyjaśniał, opłata ma być pobierana w wysokości wyższej, niż wynikałoby to z realnych kosztów systemu.„Danina publiczna powinna być pobierana w takiej wysokości, jaka jest potrzebna na konkretny cel. Tutaj te przesłanki nie są zachowane. De facto wprowadza się podatek w postaci opłaty opakowaniowej”.Konsument zapłaci więcejW ocenie przedstawiciela branży skutki finansowe zmian odczują przede wszystkim konsumenci.„Każdy, kto sprzedaje cokolwiek w opakowaniu, ten koszt wliczy w cenę produktu. I to my, jako klienci, zapłacimy więcej” – podkreślał.Choć – jak zaznaczył – sama zasada płacenia za przyszłe zagospodarowanie odpadów nie budzi sprzeciwu, problemem jest sposób jej realizacji.„Nikt rozsądny nie ma problemu z tym, że płacimy za zagospodarowanie odpadu. Problem w tym, że to jest rozwiązanie stricte podatkowe”.Koniec Organizacji Odzysku?Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów projektu ma być marginalizacja dotychczasowych organizacji odzysku.„Ten model upaństwawia cały obszar gospodarki odpadami. Organizacje odzysku będą wymazane z systemu, a to są podmioty z ogromnym know-how” – zaznaczył Brzózek.Wyjaśniał, że obecnie pełnią one kluczową rolę w organizowaniu przepływów finansowych i kontroli realizacji obowiązków producentów.„Dają producentom pewność, że w ich imieniu dopilnują wszystkich procesów, że zapłacą tyle, ile trzeba i osiągną wymagane poziomy recyklingu”.Według rozmówcy ich eliminacja oznacza utratę rynkowych mechanizmów kontroli.Odpowiedzialność spadnie na państwo i obywateliZdaniem gościa audycji nowy system przenosi odpowiedzialność za realizację celów recyklingowych na administrację publiczną – a pośrednio na wszystkich obywateli.„W świetle tego projektu odpowiedzialność będzie na państwie, czyli na każdym z nas. Jeśli państwo się nie wywiąże, zapłacimy kary” – mówił.Jednocześnie środki z opłaty mają trafiać do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i być rozdzielane w trybie konkursowym.„Samorządy i firmy będą musiały składać wnioski. Jeśli będą wątpliwości, wypłata może być mniejsza albo opóźniona”.„To wywraca podwaliny myślenia gospodarczego”Sławomir Brzózek ocenił, że projekt UC100 może mieć długofalowe, negatywne skutki dla całego sektora.„To mechanizm, który wywraca podwaliny myślenia gospodarczego w Polsce. Zdejmuje odpowiedzialność, a zarządza nim strona, która nie ma presji na efektywność”.Jak dodał, w systemie nie przewidziano jasnych kryteriów oceny jego skuteczności.„Nawet nie wiemy, co będziemy musieli wykazać, żeby udowodnić, że system działa dobrze”.„Kto naprawdę jest zanieczyszczającym?”Rozmówca zakwestionował również prostą interpretację zasady „zanieczyszczający płaci”.„Kto jest realnym zanieczyszczającym? Producent, który musi pakować produkty, bo wymaga tego prawo? Czy konsument, który decyduje, co zrobi z opakowaniem?” – pytał.Jego zdaniem obecny projekt nie uwzględnia odpowiedzialności użytkowników końcowych.„Mówi się: producenci zapłacą. A nie mówi się ludziom, że to oni zapłacą, kupując droższe produkty”.Niejasny los ustawyProjekt UC100 przeszedł konsultacje społeczne, w trakcie których zgłoszono ponad 1600 uwag. Do dziś nie opublikowano pełnego raportu z konsultacji.„Ministerstwo ciągle pracuje nad poprawkami. Nie wiemy, kiedy projekt trafi dalej. Na pewno w tym półroczu nie będzie w komisji sejmowej” – relacjonował Brzózek.Wyraził też obawy co do transparentności procesu.„Nie spodziewam się poprawy jakości. Półtora roku pracy pokazuje, że kluczowi interesariusze są mniej ważni niż sam fakt uchwalenia ustawy”.„Ustawa dla sukcesu, nie dla systemu”Na zakończenie rozmowy gość Radia Wnet podsumował swoje obawy dotyczące kierunku zmian.„Najważniejsze jest to, żeby przygotować jakąś ustawę i ogłosić sukces. A niekoniecznie stworzyć system, który będzie efektywny i sprawiedliwy”.
Amerykańska Minnesota stała się w ostatnich dniach jednym z najbardziej zapalnych punktów na mapie Stanów Zjednoczonych. Przez Minneapolis i St. Paul – tworzące razem tzw. Twin Cities – przetoczyły się wielotysięczne demonstracje po śmierci Aleksa Pretiego, amerykańskiego obywatela zastrzelonego przez funkcjonariusza Agencji ds. imigracji i egzekwowania ceł (ICE) podczas protestu przeciwko działaniom służb imigracyjnych. Jest to już drugie takie wydarzenie w Minneapolis w tym miesiącu. 7 stycznia agenci ICE oddali strzały w stronę innej protestującej, Renne Good, która zginęła na miejscu.O kulisach wydarzeń i ich możliwych konsekwencjach w rozmowie z Radiem Wnet opowiadał korespondent stacji Tomasz Grzywaczewski.Przez główne miasto Minnesoty, a tak naprawdę przez dwa miasta nazywane Twin Cities – Minneapolis i St. Paul – w miniony weekend przetoczyły się ogromne demonstracje, liczące kilkadziesiąt tysięcy osób, związane z zastrzeleniem demonstranta przez funkcjonariusza amerykańskiej Straży Granicznej– opisywał.Jak relacjonuje Grzywaczewski, okoliczności śmierci są wyjątkowo niejasne. Zabity mężczyzna był pielęgniarzem pracującym na oddziale intensywnej terapii i – jak wynika z relacji – próbował wstawić się za inną demonstrantką, popchniętą wcześniej przez funkcjonariusza służb imigracyjnych.Doszło do szamotaniny i w pewnym momencie jeden ze strażników Straży Granicznej miał oddać do tego mężczyzny, do Aleksa Pretiego, dziesięć strzałów– dodaje.Kluczowym elementem sporu stała się kwestia broni. Ofiara miała przy sobie naładowany pistolet, jednak – jak podkreśla korespondent Radia Wnet – w Stanach Zjednoczonych samo posiadanie broni jest prawem konstytucyjnym.Początkowo pojawiały się takie doniesienia, że ten mężczyzna miał tę broń wyciągnąć, potem z opublikowanego wideo wynika, że tak nie było, że on tej broni nie trzymał w ręce– dodaje.To już drugi przypadek śmiertelnego użycia broni przez służby w krótkim czasie. Wcześniej zginęła kobieta, która – według relacji funkcjonariuszy – miała próbować potrącić ich samochodem. Obie sprawy badają obecnie organy śledcze.Co istotne, oburzenie wywołane wydarzeniami w Minnesocie wykracza poza tradycyjne polityczne podziały.Oburzenie na działanie tych funkcjonariuszy w pewien sposób przekroczyło tradycyjne podziały światopoglądowo-polityczne. Nawet konserwatywne amerykańskie media zaczynają zadawać pytania, czy nie doszło do drastycznego przekroczenia uprawnień– wskazuje.Początkowo administracja federalna – z sekretarz Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego na czele – jednoznacznie stanęła po stronie funkcjonariuszy, sugerując nawet możliwość aktu „krajowego terroryzmu”. Jednak już kilka dni później ton Białego Domu zaczął się wyraźnie zmieniać.Z Minneapolis odwołano dowódcę Straży Granicznej, a do Minnesoty ma udać się specjalny wysłannik administracji ds. imigracji. Jednocześnie doszło do rozmowy telefonicznej między prezydentem Donaldem Trumpem a gubernatorem stanu Timem Walzem, którą obie strony określiły jako „dobrą”.Grzywaczewski zwraca jednak uwagę, że Minnesota nie jest typowym barometrem nastrojów ogólnokrajowych.To jest stan mocno lewicowy. Minneapolis i St. Paul były przecież epicentrum zamieszek Black Lives Matter w 2020 roku. Demonstracje, które się tam odbywają, są w dużej mierze zorganizowane – przyjeżdżają demonstranci z innych rejonów Ameryki– dodaje.Jednocześnie nie można wykluczyć, że sprawa stanie się paliwem dla szerszego, antytrumpowskiego ruchu.To wszystko będzie zależało od tego, na ile Biały Dom będzie w stanie pokazać, że śledztwa będą prowadzone rzetelnie, a jednocześnie nie ugnie się pod presją, by zakończyć działania przeciwko nielegalnej imigracji– mówi.Jak podkreśla korespondent Radia Wnet, dotychczas polityka imigracyjna Trumpa przynosiła wymierne efekty – liczba nielegalnych imigrantów zaczęła spadać, a granica z Meksykiem została skutecznie uszczelniona. Dzisiejsze napięcia są więc dla administracji poważnym testem./fa
W ostatnich tygodniach temat Grenlandii powrócił do debaty publicznej za sprawą wypowiedzi Donalda Trumpa i reakcji europejskich polityków. W rozmowie na antenie Radia Wnet Piotr Grzybowski, publicysta „Tygodnika Solidarność” i analityk polityki międzynarodowej, przekonywał, że emocjonalne komentarze przysłaniają realną stawkę gry. Jego zdaniem Arktyka nie jest dziś peryferium świata, lecz jednym z kluczowych obszarów przyszłej rywalizacji mocarstw.Grzybowski przypomniał, że Grenlandia wbrew obiegowym opiniom nie była od zawsze „rodowym klejnotem” Danii. Przez stulecia pozostawała w orbicie Norwegii, później była przedmiotem sporów, a jej status prawny długo nie był jednoznacznie uregulowany. Dopiero w połowie XX wieku wpisano ją wprost do duńskiego porządku konstytucyjnego. Ta złożona historia – jak podkreślał – zupełnie nie wybrzmiewa w dzisiejszej debacie politycznej.Kluczowe znaczenie Grenlandii wynika jednak nie z historii, lecz z geografii. Publicysta zwracał uwagę, że spojrzenie na mapę Arktyki radykalnie zmienia perspektywę. Odległości między Rosją a Stanami Zjednoczonymi w regionie Morza Beringa są minimalne, a kontrola nad północnymi szlakami morskimi staje się sprawą strategiczną. To właśnie tam Rosja i Chiny planują rozwój tzw. północnej drogi morskiej, która w przyszłości może przejąć część globalnego transportu surowców energetycznych.„Jeżeli spojrzymy na Arktykę z góry, a nie z perspektywy mapy Mercatora, zobaczymy trzy kluczowe obszary: Rosję, Kanadę i Grenlandię – oraz Alaskę jako element amerykański. Kto kontroluje ten obszar, ten ma wpływ na przyszłe szlaki handlowe i bezpieczeństwo” – tłumaczył Grzybowski.W tym kontekście powracające deklaracje Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii nie są – zdaniem publicysty – ekscentrycznym wybrykiem, lecz sygnałem strategicznym. USA od dawna rozumieją znaczenie regionu, czego dowodem jest stała obecność wojskowa na wyspie od czasów II wojny światowej. Już w XX wieku Waszyngton kilkukrotnie składał Kopenhadze oferty zakupu Grenlandii.Grzybowski podkreślał także kontrast między długofalowym myśleniem Rosji i Chin a krótkoterminową polityką Zachodu. Moskwa planowała wykorzystanie Arktyki i Syberii jako motorów rozwoju gospodarczego już dekady temu, podczas gdy Europa – w tym Polska – często reaguje dopiero na bieżące kryzysy.„Rosjanie i Chińczycy myślą na kilkadziesiąt lat do przodu. U nas dominuje myślenie od wyborów do wyborów. A Arktyka to projekt cywilizacyjny, nie kadencyjny” – oceniał.W jego ocenie dla Polski dyskusja o Grenlandii nie powinna być powodem do panicznych reakcji, lecz impulsem do poważnej refleksji strategicznej. Arktyka to nie tylko lód i odległe mapy, lecz przyszłe szlaki handlowe, bezpieczeństwo energetyczne i nowy układ sił, który już się kształtuje – niezależnie od tego, czy Europa jest na to gotowa.
Gościem „Poranka Wnet” była Joanna Gocłowska-Bolek, latynoamerykanistka z Uniwersytetu Warszawskiego, która szczegółowo opisała rzeczywistą sytuację polityczną w Wenezueli po zatrzymaniu Nicolása Maduro. Jej zdaniem spektakularne usunięcie prezydenta nie przełożyło się na faktyczną zmianę władzy.„Struktura rządu w Wenezueli, którą ustanowił reżim Maduro, nadal sprawuje władzę. Reżim kontroluje wojsko, siły bezpieczeństwa, gospodarkę – ta praktyczna władza została zachowana.”Jak wyjaśniała, sytuacja przypomina moment śmierci głowy państwa – formalnie prezydenta już nie ma, ale cały aparat państwowy funkcjonuje bez większych zakłóceń. Tymczasowo urząd przejęła wiceprezydent Delcy Rodríguez.„Delcy Rodríguez została zaprzysiężona na prezydenta tymczasowego na trzy miesiące, z możliwością przedłużenia. I prawdopodobnie tak to będzie wyglądało.”Według dr Gocłowskiej-Bolek obecnie w Wenezueli trwają zakulisowe negocjacje i przetasowania wewnątrz elity rządzącej – zarówno w relacjach z administracją Donalda Trumpa, jak i w samym obozie władzy.„My tego nie widzimy, o tym się nie mówi, ale najprawdopodobniej trwają rozmowy z administracją Donalda Trumpa oraz ruchy w samym reżimie – zabezpieczanie kapitału, przetasowania personalne.”Ekspertka zwróciła uwagę, że Donald Trump otwarcie zapowiada kontrolowanie Wenezueli przez Stany Zjednoczone, ale bez natychmiastowego demontażu istniejącego systemu.„Wiemy z ust Donalda Trumpa, że to on zamierza rządzić Wenezuelą. Wydaje się, że reżim zostanie pozostawiony, przynajmniej przez pewien czas, pod kontrolą USA.”Kluczowym problemem pozostaje całkowite pominięcie opozycji. Zdaniem rozmówczyni Radia Wnet naturalną kandydatką do udziału w procesie transformacji byłaby Maria Corina Machado – laureatka Pokojowej Nagrody Nobla i liderka opozycji.„Maria Corina Machado aż się prosi, by uczestniczyć w tym procesie. To ona zjednoczyła opozycję i doprowadziła do wyborów wygranych przez Edmundo Gonzáleza – prezydenta-elekta.”Tymczasem, jak podkreślała, Donald Trump publicznie umniejsza jej rolę i nie traktuje jej jako realnego partnera.„Trump powiedział, że nawet z nią nie rozmawiał, że to miła kobieta, ale nie cieszy się szacunkiem w Wenezueli i nie ma kontroli nad wojskiem i siłami bezpieczeństwa.”W ocenie dr Gocłowskiej-Bolek ewentualne szybkie przekazanie władzy opozycji wymagałoby realnej obecności militarnej USA – czego Waszyngton raczej unika.„To kraj skrajnie skorumpowany, z silnymi grupami przestępczymi. Poukładanie tego wymaga czasu, pieniędzy i ogromnej rozwagi.”Ekspertka zwróciła uwagę na jeden szczególnie istotny szczegół w wystąpieniach Trumpa.„Słuchałam uważnie jego wypowiedzi i ani razu nie padło słowo ‘demokracja'. Głównym tematem była ropa naftowa i kontrola nad nią.”Jej zdaniem realne, wolne wybory w Wenezueli to perspektywa raczej lat niż miesięcy.„To może potrwać półtora roku, dwa lata. Dopiero wtedy mogłyby się odbyć wolne i powszechne wybory z udziałem opozycji.”W rozmowie pojawił się także wątek Chin, które domagają się uwolnienia Maduro. Dr Gocłowska-Bolek oceniła, że Pekin raczej nie zdecyduje się na realną interwencję.„Chiny są obecne w Wenezueli głównie ze względu na ropę. Interwencja militarna jest bardzo mało prawdopodobna, choć region stał się polem rywalizacji USA i Chin.”Zaznaczyła jednak, że działania USA tworzą niebezpieczny precedens w polityce międzynarodowej.„To lekcja dla innych, że prawo międzynarodowe nie jest aż tak ważne. Taki precedens może być wykorzystywany w innych regionach świata, także przez Chiny.”Na koniec rozmowy ekspertka odniosła się do gróźb Donalda Trumpa wobec Kolumbii i Meksyku.„Trump pokazuje, że obie Ameryki są jego strefą wpływów. To powrót do roli ‘policjanta', choć sytuacja Kolumbii jest inna, bo tam władza pochodzi z demokratycznych wyborów.”
Ten materiał stanowi techniczne kompendium wiedzy na temat repeaterów w sieciach Profibus DP, wyjaśniając ich kluczową rolę w pokonywaniu fizycznych ograniczeń standardu RS485. Autor szczegółowo omawia zasady tworzenia nowych segmentów sieci, co pozwala na zwiększenie liczby urządzeń powyżej standardowych 32 oraz wydłużenie magistrali przy zachowaniu stabilnej komunikacji. Kluczowym przesłaniem tekstu jest konieczność prawidłowej terminacji segmentów oraz świadomość, że repeater, choć zazwyczaj bezadresowy, zajmuje jeden slot obciążający limit urządzeń w danym odcinku. Treść analizuje również praktyczne korzyści, takie jak separacja błędów fizycznych i możliwość budowania złożonych topologii, jednocześnie ostrzegając przed wycofaniem klasycznych modeli firmy Siemens na rzecz nowocześniejszych zamienników z wbudowaną diagnostyką. Wywód kończy się cennymi wskazówkami dotyczącymi typowych błędów instalacyjnych, w tym poluzowanych przewodów czy braku ciągłości ekranu, które mogą prowadzić do trudnych do wykrycia zakłóceń.
Chiny dominują w kluczowych technologiach, USA chcą zabezpieczyć „zachodnią półkulę”. Zdaniem Orła to sygnał końca starego porządku globalnego.Dr Józef Orzeł, podsumowując mijający rok, stawia tezę, że kluczowym procesem globalnym nie jest już sama wojna Rosji z Ukrainą, lecz głębokie przesunięcie równowagi sił między Stanami Zjednoczonymi a Chinami. W jego ocenie to właśnie ta rywalizacja — rozgrywana w technologii, gospodarce i strategii — będzie decydować o przyszłym kształcie świata.„Ten rok prawdopodobnie w jakichś rocznikach historycznych będzie zapisany jako rok, w którym Chiny uzyskały albo równowagę światową z Ameryką, albo zaczęły przeważać.”Ukryty smokOrzeł podkreśla, że nie da się dziś prosto wskazać jednego zwycięzcy tej rywalizacji. Pola konkurencji są rozproszone: od militariów, przez finanse, po technologie przyszłości. Mimo to zaznacza, że w wielu kluczowych obszarach Chiny wyszły już na prowadzenie — i robią to w sposób przemyślany, bez demonstracyjnego epatowania siłą.„Chiny dalej ukrywają swoją potęgę. W wielu dziedzinach już ją pokazują, ale w innych ją chowają, zostawiając sobie argumenty na przyszłe starcie albo negocjacje.”W tym kontekście Orzeł zwraca uwagę na propozycję Donalda Trumpa zawartą w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego — ideę nowego „stolika światowego”, przy którym miałyby zasiąść USA, Chiny, Rosja i pośrednio Indie. Dla Orła sam fakt takiej propozycji jest sygnałem słabości Waszyngtonu.„Jeżeli Ameryka chce dzielić świat przy stole, to znaczy, że cały świat nie jest już amerykański. Ameryka przestaje być strażnikiem porządku światowego.”Gwarancje USAZdaniem Orła Stany Zjednoczone coraz wyraźniej myślą o zabezpieczeniu własnej strefy wpływów — „zachodniej półkuli” — zamiast utrzymywać globalną dominację. W tym ujęciu pojawiają się także wątki Kanady, Arktyki i szlaków północnych, które z perspektywy USA mają znaczenie strategiczne wobec Rosji i Chin.„Ameryka chce przede wszystkim zapewnić sobie bezpieczeństwo, obejmując kontrolą całą zachodnią półkulę. To jest myślenie defensywne, a nie imperialne.”Kluczowym elementem tej zmiany — według Orła — jest technologia. Przywołuje on analizy pokazujące dominację Chin w większości kluczowych obszarów badań i innowacji, od sztucznej inteligencji po zaawansowaną robotykę. To właśnie ten czynnik ma w dłuższej perspektywie przesądzić o przewadze strategicznej.„Jeżeli uwzględnia się kilkadziesiąt najważniejszych technologii świata, to w zdecydowanej większości liderem są Chiny. To rozstrzygnie o tym, kto będzie silniejszy w najbliższych latach.”Przewaga technologicznaOrzeł zwraca też uwagę na technologiczne uzależnienie Zachodu — zarówno od chińskiej infrastruktury telekomunikacyjnej, jak i od produktów codziennego użytku, takich jak inteligentne samochody. W jego ocenie skala potencjalnej inwigilacji i kontroli jest większa, niż powszechnie się przyznaje.„Obowiązek współpracy z państwem chińskim mają wszystkie chińskie firmy. To oznacza możliwość istnienia backdoorów w urządzeniach, z których korzysta cały świat.”Wojna na UkrainieNa tym tle wojna Rosji z Ukrainą jawi się Orłowi jako jeden z frontów szerszego procesu. Konflikt pozostaje ważny — zwłaszcza dla Europy — ale nie decyduje samodzielnie o przyszłym porządku globalnym. Orzeł uważa, że trwały rozejm jest mało prawdopodobny, głównie z powodu braku realnych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy.„Bez twardych gwarancji bezpieczeństwa Rosja zawsze będzie mogła zaatakować ponownie. A Ameryka nie chce się tak głęboko angażować.”Jednocześnie Orzeł wskazuje, że Ukraina gra na czas — licząc na wyczerpanie rosyjskich możliwości gospodarczych oraz zmianę globalnego układu sił. To jednak strategia obarczona dużym ryzykiem.„Ukraińcy chcą przetrwać rok, dwa, licząc, że świat się zmieni na ich korzyść.”Na końcu Orzeł wraca do Europy, którą określa jako najsłabsze ogniwo obecnego układu. Jego zdaniem kontynent zamiast wzmacniać swoją podmiotowość, pogłębia centralizację i spory ideologiczne, co grozi dalszą marginalizacją.„Europa idzie w kierunku absolutnego samobójstwa. Centralizacja, ideologia, brak realnej siły — pytanie, czy Europa będzie jeszcze coś znaczyć.”
Gościem Radia Wnet był Tomasz Grosse, politolog i europeista związany z Uniwersytetem Warszawskim. Podsumowując mijający rok z perspektywy geopolitycznej, profesor nie pozostawiał złudzeń: rozmowy dotyczące wojny na Ukrainie nie przyniosły i nie przyniosą w najbliższym czasie trwałego przełomu. Odnosząc się do spotkania Donald Trump z Wołodymyr Zełenski, Grosse podkreślał, że kluczowe kwestie pozostają nierozstrzygnięte.Nie ma w dalszym ciągu przełomu, zwłaszcza jeśli chodzi o kwestie terytorialne i ustępstwa Ukrainy w Donbasie. Bardzo problematyczne są też gwarancje bezpieczeństwa, w szczególności obecność wojsk natowskich na Ukrainie, na co Rosja się nie zgadza– wskazywał. Profesor zwracał uwagę, że nawet jeśli powstanie jakiś zestaw uzgodnień, to nie będzie on miał trwałego charakteru.Te dwadzieścia punktów, które są przedmiotem rozmów, w części wydają się być napisane palcem na piasku. Nawet jeżeli stałyby się podstawą dalszych rozmów, to nie powinny zakończyć się trwałym zawieszeniem broni– ocenił.W szerszym ujęciu Grosse analizował kondycję Stanów Zjednoczonych jako globalnego hegemona. Jego zdaniem strategia amerykańska budzi dziś skrajne oceny, ale jedno jest pewne: przewaga Zachodu topnieje.Amerykanie słabną. Przeciwnicy Zachodu wzrastają w siłę. Chiny zdają się wygrywać wojnę gospodarczą ze Stanami Zjednoczonymi– dodał. Profesor nie ukrywał sceptycyzmu wobec zdolności USA do rozstrzygnięcia sporu o Tajwan siłą.Nie jesteśmy już w takim punkcie, żeby Stany Zjednoczone były w stanie wygrać z Chinami wojnę o Tajwan. Raczej spodziewałbym się koncesji niż gotowości do militarnego rozstrzygnięcia– wskazał.Szczególnie krytycznie Grosse oceniał amerykańskie kalkulacje wobec Rosji.Trump traktuje Rosję jako potencjalny zasób do wykorzystania – od strony biznesowej i geopolitycznej, licząc na wyrwanie jej z objęć Chin. Te rokowania są płonne. Rosja wykorzysta ustępstwa Trumpa i słabość Zachodu dla swoich imperialnych interesów– mówił. W jego ocenie ewentualne porozumienia będą miały wyłącznie krótkotrwały, taktyczny charakter.Grosse zwrócił uwagę na mniej oczywisty aspekt polityki Trumpa: jego sprzeciw wobec federalizacji Unii Europejskiej.Trump systematycznie osłabia jedność Zachodu, ale jednocześnie nie dopuszcza do centralizacji i federalizacji Unii Europejskiej. Paradoksalnie odczytuję to jako szansę dla Polski– dodał. Zdaniem profesora nadmierna centralizacja UE odbywałaby się kosztem bezpieczeństwa państw narodowych, w tym Polski.Kluczowym wątkiem rozmowy była pozycja Polski w relacjach z USA. Grosse podkreślał znaczenie kontaktów Trumpa z prezydentem Karol Nawrocki.Trump wyraźnie docenia rolę Polski i rolę polskiego prezydenta jako istotnego partnera. To jest zasób, który trzeba wykorzystać– mówił. Profesor apelował o pragmatyzm i transakcyjne podejście.Skoro Trump jest prezydentem transakcyjnym, nastawionym na konkrety, to trzeba zrobić z nim deal korzystny dla naszego bezpieczeństwa– zaznaczał.W dalszej części rozmowy Grosse ostrzegał, że ryzyko rosyjskiej agresji na NATO – w tym na Polskę – jest realne i może nadejść szybciej, niż się spodziewamy.Eksperci od miesięcy mówią o takim scenariuszu jako najbardziej realnym. Ten okres może być nawet krótszy niż dwa lata– mówił. Jego zdaniem Polska musi radykalnie przyspieszyć przygotowania obronne.Nasza armia jest bardziej na papierze niż w rzeczywistości. Trzeba zrobić zaporę dronową, wzmacniać fortyfikacje i przygotowywać realne zdolności odstraszania– wyliczał. Wśród kluczowych postulatów wymienił także rozszerzenie programu nuclear sharing na Polskę, co – dodał – byłoby realnym wzmocnieniem naszego bezpieczeństwa i gwarancji amerykańskich”./fa
Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła do Sądu Najwyższego wniosek o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Łukasza Piebiaka. Śledczy opisują sprawę jako usiłowanie doprowadzenia m.st. Warszawy do niekorzystnego rozporządzenia mieniem — chodzi o mieszkanie przy ul. Kochanowskiego (38 m², wartość wskazywana w komunikacie: 475 tys. zł) w postępowaniu spadkowym po Ninie M. Według prokuratury w toku postępowania miał zostać użyty „podrobiony” testament, a dla dalszych czynności (w tym formalnego przedstawienia zarzutów i pobrania próbek pisma) konieczna jest uchwała SN w sprawie immunitetu.Gościem „Poranka Wnet” był Łukasz Piebiak — przedstawiony na antenie jako prezes Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i sędzia. Od początku rozmowy opisywał sprawę jako element szerszej presji na jego środowisko.„Najpierw wymyślono aferę hejterską, od tylu lat się o niej mówi, tylko nikt jej nigdy nie zobaczył i w żadnym postępowaniu nie została potwierdzona” — powiedział. „Skoro przez pewnie już blisko sześć lat, czy ponad sześć lat tej afery hejterskiej, jak potwora z Loch Ness, dużo się o nim mówi, a nigdy jej nie zobaczono… no to należy czymś innym zaatakować Łukasza Piebiaka i jego środowisko”.W jego relacji sednem jest cywilne postępowanie spadkowe i obowiązek złożenia testamentu w sądzie. „Toczy się postępowanie cywilne, najzwyklejsze postępowanie… czyli postępowanie spadkowe na podstawie testamentu” — mówił. Przywołał też przepis, który — jak podkreślał — nakłada obowiązek złożenia dokumentu, jeśli ktoś jest w jego posiadaniu: „Każdy, w którego posiadaniu znajduje się testament albo coś, co wygląda jak testament… ma obowiązek złożyć ten dokument w sądzie spadku”.Piebiak opisał, że dokument miał odnaleźć podczas porządkowania rzeczy po zmarłej krewnej. „Ja porządkując rzeczy po zmarłej krewnej… znalazłem taki dokument i zgodnie z obowiązkiem ustawowym złożyłem ten dokument w Sądzie Spadku” — mówił. Dodał, że w testamencie był wskazany jako spadkobierca, a w postępowaniu złożył „zapewnienie spadkobiercy”.Zwrócił uwagę, że uczestnikiem postępowania jest m.st. Warszawa i to miasto złożyło wniosek o opinię grafologiczną. „Uczestnik postępowania, jakim jest miasto stołeczne Warszawa, złożył wniosek o zbadanie tego testamentu przez biegłego eksperta pisma” — relacjonował. A następnie: „Biegły ekspert pisma sporządził opinię i z tej opinii wynika, że ten testament nie został nakreślony ręką mojej zmarłej cioci czy kuzynki”.Piebiak podkreślał, że on i jego pełnomocnik nie zgodzili się z tą opinią i złożyli pismo polemiczne. „Ja z moim pełnomocnikiem nie zgodziliśmy się z tym stwierdzeniami… wskazywaliśmy na błędy w tej opinii” — mówił. „To pismo do dzisiaj nie zostało w żaden sposób rozpoznane… w związku z tym tym bardziej żaden sąd w tej sprawie się nie wypowiedział”.„Prokurator wchodzi z boku”. Ostry zarzut: „ewidentna zemsta Waldemara Żurka”Kluczowym wątkiem w wypowiedziach Piebiaka była krytyka tego, że — jak twierdzi — prokuratura weszła do sprawy, zanim zapadły rozstrzygnięcia w cywilu. „Zamiast tego w jakimś dziwnym trybie dowiaduje się prokuratura, że toczy się takie postępowanie, mimo że tam żadnych rozstrzygnięć jeszcze nie ma i zaczyna prowadzić własne czynności” — mówił.Wprost oceniał: „Jest to kuriozum”. A dalej: „W takich sytuacjach nie dzieje się tak, że powiadamia się prokuraturę i prokuratura nie podejmuje czynności, przynajmniej do czasu, dopóki sąd cywilny nie rozstrzygnie… To jest trochę wchodzenie w kompetencje sądu cywilnego”.Najmocniej wybrzmiała jednak teza o politycznym tle działań śledczych. „W związku z tym… to jest ewidentna zemsta Waldemara Żurka” — stwierdził. Dopytywany o kontekst, wrócił do aktywności Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i ich krytycznych publikacji, sugerując związek czasowy między nimi a komunikatem prokuratury: „Myśmy pokazali, że Waldemar Żurek najzwyczajniej kłamie… i to się dzieje w niedzielę, a potem w piątek pojawia się komunikat. Dla nas ten związek jest ewidentny”.Co dalej z immunitetem i pracą sędziegoW rozmowie padło też pytanie o procedurę i konsekwencje ewentualnego uchylenia immunitetu. Piebiak mówił, że sprawa ma się toczyć przed Izbą Odpowiedzialności Zawodowej SN i podkreślał dwuinstancyjność postępowania. „Teraz toczy się przed Sądem Najwyższym Izbą Odpowiedzialności Zawodowej w dwóch instancjach. W związku z tym ja się będę bronił w tym postępowaniu” — powiedział.Piebiak przekonywał też, że nawet przy założeniu niekorzystnego scenariusza kluczowe byłoby wykazanie, że miał świadomość fałszerstwa. „To jeszcze trzeba by wykazać… że ja wiedziałem. Ja naprawdę nie jestem ekspertem pisma” — mówił, dodając, że niezłożenie testamentu mogłoby skutkować grzywną: „Gdybym nie złożył tego testamentu, sąd cywilny powinien mnie ukarać grzywną”.O ewentualnych skutkach dla orzekania mówił tak: „Do czasu, dopóki nie jestem usunięty z urzędu sędziowskiego, mam obowiązek wykonywać swoje obowiązki… chyba że właściwy organ… zawiesi mnie w tych obowiązkach”.
Rządowy plan transformacji energetycznej zapowiada spadek cen prądu o 8 proc. do 2030 roku i jeszcze więcej w kolejnej dekadzie. Równolegle Polskie Sieci Energetyczne publikują dokumenty strategiczne, zakładające głęboką przebudowę systemu elektroenergetycznego. Prof. Ziemowit Malecha, energetyk z Politechniki Wrocławskiej, w rozmowie na antenie Radia Wnet nie pozostawia jednak złudzeń: deklaracje polityczne i techniczna rzeczywistość rozmijają się w sposób zasadniczy.Cały czas brniemy w tym samym kierunku, czyli w zbawczą siłę odnawialnych źródeł energii i w dążenie do tak zwanej zeroemisyjności. Patrząc na przedstawiane liczby, to jest po prostu niemożliwe, żeby było taniej– mówi.Profesor zwraca uwagę, że sama skala inwestycji planowanych przez PSE – budowa systemu zdolnego przyjąć nawet 100 proc. energii z OZE do 2035 roku – oznacza gigantyczne koszty i ogromne ryzyko.To jest tak gigantyczne przedsięwzięcie, że nawet nie wiem, czy realistyczne jest wykonanie zakupów i montażu tych wszystkich urządzeń w tak krótkim czasie. A jeszcze mówi się, że ma być tanio– komentuje.W ocenie Malechy transformacja energetyczna w obecnym kształcie łamie podstawową zasadę inżynierii: prostota oznacza bezpieczeństwo i niezawodność. Tymczasem nowy system będzie coraz bardziej skomplikowany.Pozwoliłem sobie nazwać tę transformację energetyczną antykopernikańską. Rzeczy tanie, stabilne i bezpieczne są proste. My budujemy coś bardzo skomplikowanego – jak system geocentryczny. Może działać, ale będzie drogie, uciążliwe i zawodne– podkreśla.Jako przykład profesor wskazuje problem prądów zwarciowych i zabezpieczeń sieci.Nowe urządzenia nie są w stanie przyjąć takich obciążeń. W praktyce trzeba wymienić niemal każdy element sieci. Zadajmy sobie pytanie: czy to naprawdę będzie tanie i czy przyniesie korzyści?– pyta.Szczególnie krytycznie Malecha odnosi się do kosztów całego przedsięwzięcia. Według przedstawionych scenariuszy do 2040 roku Polska miałaby wydać od 2,7 do 3,5 biliona złotych.To jest już poza jakimkolwiek pojęciem. Te liczby są tak abstrakcyjne, że zaczynam je ignorować. Pieniądze same niczego tu nie załatwią– zaznacza.Kluczowym problemem – jak podkreśla – nie są tylko środki finansowe, lecz brak ludzi zdolnych taki system zaprojektować i utrzymać.Nie chodzi o pieniądze, tylko o ludzi. Skąd weźmiemy taką liczbę inżynierów, skoro specjaliści uciekają, bo ta praca jest dziś skrajnie stresująca?– zastanawia się.Malecha odwołuje się do Niemiec jako studium przypadku. Mimo znacznie większych nakładów i lepszego przygotowania technicznego niemiecki system energetyczny nie jest w stanie stabilnie funkcjonować przy wysokim udziale OZE.Niemcom nie udało się w tak krótkim czasie zbudować systemu w pełni wydolnego przy 100 proc. OZE. Największym kosztem są odcięcia energii – u nas rosną lawinowo. W tym roku mówimy już o półtorej terawatogodziny energii nieprzyjętej– podkreśla.Wątpliwości budzi również mit tanich magazynów energii. Profesor przywołuje przykład największego bateryjnego magazynu w Polsce, budowanego w Żarnowcu.Ma kosztować półtora miliarda złotych. Kiedy słyszę, że magazyny kosztują sto dolarów za kilowatogodzinę, a tu wychodzi trzysta dolarów, to ten mit taniości jest po prostu nie do obrony– wskazuje.W szerszym, globalnym kontekście Malecha podkreśla, że świat odchodzi od idealistycznych wizji transformacji opartej wyłącznie na OZE. Zarówno Chiny, jak i USA stawiają na energetykę stabilną – węgiel, gaz i atom – zwłaszcza w obliczu rosnącego zapotrzebowania ze strony centrów danych i sztucznej inteligencji.Centra obliczeniowe to energochłonne zakłady. Nie da się rozwijać tych gałęzi przemysłu w oparciu o źródła zależne. Dlatego wszyscy budują energetykę stabilną– mówi ekspert.Rozmowę profesor podsumowuje gorzką diagnozą europejskich ambicji energetycznych.Po raz kolejny budujemy w Europie jakąś formę utopii. Ona najprawdopodobniej nie przetrwa sprawdzianu czasu– podsumowuje./fa
W Popołudniu Radia Wnet Jarosław Sachajko, poseł koła Wolni Republikanie, nakreślił scenariusz, który – jego zdaniem – coraz wyraźniej rysuje się w działaniach premiera Donalda Tuska. Chodzi o przyspieszone wybory parlamentarne, możliwe już na wiosnę. W rozmowie z Jaśminą Nowak polityk przekonywał, że obecna sytuacja polityczna i gospodarcza sprzyja właśnie takiemu ruchowi.Sachajko ocenił, że premier konsekwentnie „dopina swego”, marginalizując dotychczasowych koalicjantów, zwłaszcza PSL i Polskę 2050. Zwracał uwagę na tempo prac parlamentarnych i forsowanie ustaw, które przez lata nie miały szans przejść przez Sejm, a także na narastający konflikt wokół prezydenckich wet. W jego ocenie rząd „podgrzewa atmosferę”, ignorując alternatywne, prezydenckie propozycje legislacyjne.Wszystko na to wskazuje, że pan premier planuje na wiosnę ogłosić samorozwiązanie parlamentu. Po takim ogłoszeniu większość parlamentarna nie będzie miała wyjścia, będzie musiała się z tym zgodzić– mówił poseł Wolnych Republikanów.Kluczowym argumentem, który – zdaniem Sachajki – tłumaczy pośpiech rządu, jest stan finansów publicznych. Poseł wskazywał na gwałtowny wzrost zadłużenia oraz rosnące koszty jego obsługi, które już w przyszłym roku mają sięgnąć około 100 miliardów złotych.W ciągu dwóch lat o 10 punktów procentowych zwiększono zadłużenie Polski. W przyszłym roku wydamy około 100 miliardów złotych na samo obsłużenie długu. A jednocześnie sytuacja w służbie zdrowia jest tragiczna– podkreślał.Sachajko zwracał też uwagę na budżetowe realia 2026 roku: symboliczne podwyżki dla nauczycieli i wzrost płacy minimalnej na poziomie inflacji, co – jak mówił – realnie oznacza stagnację dochodów i uderzenie „ludzi po kieszeniach”. Jego zdaniem rząd może chcieć zdyskontować politycznie moment, zanim te skutki staną się powszechnie odczuwalne.W rozmowie pojawił się także wątek zachowań wyborczych Polaków i roli mediów. Poseł krytycznie oceniał poziom debaty publicznej oraz dominację przekazu sprzyjającego obecnej władzy.W Polsce duża część społeczeństwa chodzi do wyborów parlamentarnych jak do wyborów Miss Polonia. Ktoś mi się podobał, ktoś ładnie wyglądał, ktoś dobrze mówi– stwierdził, dodając, że decyzje wyborcze rzadko są wiązane z bezpieczeństwem, zdrowiem czy przyszłością dzieci.Sachajko mówił również o ogromnej przewadze finansowej i medialnej środowisk wspierających rząd, wskazując m.in. na środki z funduszy zagranicznych i instytucji europejskich. Choć zauważał rosnącą rolę internetu i mediów alternatywnych, podkreślał, że „zalew informacji” działa także na niekorzyść racjonalnej debaty.Istotnym elementem jego diagnozy była kondycja opozycji, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości oraz szeroko rozumianej prawicy. Sachajko nie krył pesymizmu.Po drugiej stronie, przepraszam za brzydkie słowo, rzeźnia. Cała prawica kopie się po kostkach, a nawet znacznie wyżej– oceniał.W jego przekonaniu obecne podziały i wewnętrzne konflikty sprawiają, że prawica nie ma realnych szans na zwycięstwo w ewentualnych przyspieszonych wyborach, a Donald Tusk – odpowiednio rozgrywając scenę polityczną – może je wygrać bez konieczności budowania nowych, trudnych koalicji.
Inwazja Rosji, mobilizacja, ale także ogromna skala emigracji sprawiły, że Ukraina mierzy się z krytycznym niedoborem rąk do pracy. W odpowiedzi na to wyzwanie, Polska, za pośrednictwem Fundacji Solidarności Międzynarodowej (FSM), aktywnie wspiera projekt "Skills4Recovery" (Kompetencje dla Odbudowy). Program, realizowany w międzynarodowym konsorcjum (m.in. z Niemcami, Estonią i Danią), jest współfinansowany m.in. z programu Polska pomoc Ministerstwa Spraw Zagranicznych (4,7 mln zł w 2025 r.).Program wykracza poza pomoc doraźną. Wspiera systemowe przygotowanie Ukrainy do odbudowy i integracji z UE. Szkolenia, bazujące na polskich doświadczeniach przedakcesyjnych, skupiają się na przekwalifikowaniu dorosłych oraz kształceniu zawodowym młodzieży, by zaspokoić deficyt wykwalifikowanych pracowników technicznych, takich jak spawacze, elektrycy, choć nie tylko. Kluczowym elementem jest wsparcie dla kobiet w "męskich" zawodach oraz pomoc osobom wewnętrznie przemieszczonym, z których aż 45% jest bezrobotnych, podczas gdy 70% firm odczuwa braki kadrowe. "Skills4Recovery" ma także wymiar czysto ludzki, pokazuje Ukraińcom, że ktoś się nimi interesuje, daje nadzieję na przyszłość i buduje kapitał ludzki dla Ukrainy.Polska pomoc to program polskiej współpracy rozwojowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Realizowany jest w krajach, które mierzą się z kryzysami i wyzwaniami rozwojowymi. To działania, które mają sens i historię, które pokazują, jak pomoc zmienia życie ludzi.
W Odysei Wyborczej Radia Wnet Gabriela Masztafiak, publicystka i dziennikarka Radia Debata, komentuje nową Narodową Strategię Bezpieczeństwa USA, opublikowaną 4 grudnia przez administrację Donalda Trumpa. Jak podkreśla, dokument wzbudził niepokój w Europie – ale w jej ocenie nie oznacza to realnej próby „rozmontowania Unii Europejskiej”, nawet jeśli Kreml próbuje przedstawiać go jako korzystny dla własnych interesów.Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że ta strategia idzie w sukurs rosyjskim oczekiwaniom, ale warto najpierw zajrzeć do samego dokumentu– mówi.Masztafiak zwraca uwagę, że tegoroczny tekst różni się wyraźnie od strategii sprzed ośmiu lat. Największą zmianą jest sposób, w jaki Stany Zjednoczone opisują Chiny.W poprzedniej strategii Chiny były przedstawiane jako rywal geopolityczny. Teraz pojawiają się dopiero na dziewiętnastej stronie – i wyłącznie jako rywal ekonomiczny– zwraca uwagę.Oznacza to, jak mówi, osłabienie wartościowego podejścia Waszyngtonu. Ameryka w wersji Trumpa przestaje uzależniać współpracę od demokratycznego profilu partnera, skupiając się na korzyściach ekonomicznych i strategicznych:„Administracja USA dopuszcza partnerstwo nawet tam, gdzie państwa nie spełniają zachodnich standardów demokracji. Chodzi o pewne podobieństwo interesów, nie twarde wymagania wartościowe”.W podobnym tonie odnosi się do krytyki europejskich sojuszników, która – jej zdaniem – nie powinna prowadzić do katastroficznych wizji rozpadu Unii:„Kraje europejskie drżą o przyszłość UE, ale ja nie szłabym aż tak daleko”.Kluczowym problemem jest nie tyle sama strategia, co niespójność działań USA w praktyce, szczególnie w kontekście rozmów o przyszłym pokoju na Ukrainie:„Widzimy dużą niekonsekwencję i chaos w negocjacjach. To przekłada się także na sposób, w jaki zbudowana jest strategia – raczej jako zestaw haseł, checklist, niż kompleksowa mapa działań”.Masztafiak podkreśla, że dokument nie daje odpowiedzi, jak miałby wyglądać finalny układ między Ukrainą, Rosją i Zachodem. W jej ocenie strategia pokazuje przede wszystkim transakcyjny, pragmatyczny zwrot USA, ale nie przesądza o jednoznacznym kierunku polityki./fa
Jeżeli chodzi o koszty transformacji ciepłownictwa, to one będą bardzo wysokie. Kluczowym elementem transformacji jest pomoc publiczna, czyli wsparcie sektora ciepłowniczego. To jest jeden z najważniejszych elementów, który pozwoli na przeprowadzenie w skuteczny sposób tej transformacji - mówi w podcaście WNP Arkadiusz Kosiel, prezes zarządu Fortum Silesia, członek zarządu PTEC.Prezes Fortum Silesia był gościem podcastu WNP „Transformacja sektora ciepłowniczego. Jak ją zrealizować i czy ciepło sieciowe ma przyszłość“, realizowanego w ramach współpracy z Polskim Towarzystwem Energetyki Cieplnej (PTEC) .
Wielokrotnie w odcinkach na naszym kanale podkreślaliśmy istotną rolę danych ESG w procesach zrównoważonego rozwoju. Zbieranie tych danych jest potrzebne zarówno bankom jak i inwestorom, w celu finansowania „zielonej” transformacji przedsiębiorstw. Kluczowym pytaniem pozostaje, czym dokładnie są te dane ESG? Czy to jedynie informacje pozyskiwane w drodze obowiązkowego raportowania przedsiębiorstw, a może ich zakres i natura wykracza poza ramy obowiązujących przepisów? Jak te dane się pozyskuje, klasyfikuje i co mają wspólnego z krwioobiegiem? Na te i inne pytanie odpowie Gość odcinka - Bartosz Silczak, Dyrektor Biura Ryzyka ESG w Banku Gospodarstwa Krajowego. Zapraszamy!
Dr Jarosław Krogulec, ornitolog i dyrektor ds. ochrony przyrody Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, porusza zagadnienia związane z lokalizowaniem farm wiatrowych oraz ich wpływem na ptaki.Wiatraki są bardzo przydatne dla ptaków w pewnym szeroko pojętym zakresie. Natomiast źle ulokowane są potencjalnie niebezpieczne, ale wiemy jak temu zapobiegać.~ mówi ekspert i kontynuuje:W publikacjach naukowych można znaleźć szczegółowe analizy wskazujące, które gatunki ptaków są najbardziej narażone na oddziaływanie farm wiatrowych. Na tej podstawie tworzone są tzw. wskaźniki wrażliwości. Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków w ciągu ostatnich trzech lat realizowało program opracowania map wrażliwości dla całego kraju. Dzięki temu wiadomo już, które obszary wymagają szczególnej ochrony, a które są mniej narażone na ryzyko.Zagrożone ptakiDr Jarosław Krogulec wskazuje też, które ptaki są najbardziej narażone na negatywny wpływ farm wiatrowych:To głównie ptaki szponiaste, jak orzeł przedni, orlik grubodzioby czy gadożer. One mają najwyższe wskaźniki wrażliwości.Zwraca też uwagę, że wiele ptaków spośród tego gatunku gnieździ się w obszarach chronionych, co zapobiega ryzyko powstania farm wiatrowych w okolicy ich przebywania. Najbardziej zagrożone są inne ptaki drapieżne, ornitolog wyróżnia m.in. błotniaka łąkowego:To gatunek szczególnie wrażliwy i ważny jako wskaźnik środowiskowy. Dawniej gniazdował w szuwarach, dziś najczęściej zakłada gniazda na polach zbóż i rzepaku, gdzie często powstają farmy wiatrowe. Z tego względu niezbędny jest dokładny monitoring prowadzony według metodyki opracowanej przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, a następnie rzetelna ocena oddziaływania inwestycji na środowisko.Lobby wiatrakowe?Redaktor Konrad Mędrzecki zauważa, że inwestorzy wiatraków mogą nie zważać na ochronę ptaków i ignorować wytyczne dotyczące bezpiecznego rozmmieszczenia farm. Jednak dr Jarosław Krogulec zapewnia, że instytucje ochrony przyrody i organizacje pozarządowe są w stałym kontakci z inwestorami:Firmy przedstawiają swoje uwarunkowania, a organizacje ochrony przyrody wskazują potencjalne zagrożenia i konieczne ograniczenia. Dyskusje prowadzone są zarówno na konferencjach krajowych, jak i w ramach stowarzyszenia Wind Europe na szczeblu międzynarodowym. Wnioski z tych debat mają bezpośrednie przełożenie na kształtowanie przepisów prawnych.Zapytany o to, czy dostrzega realne efekty owych konsultacji, ornitolog odpowiada tak:Kluczowym zabezpieczeniem przy planowaniu farm wiatrowych są strefy buforowe – odpowiednia odległość turbin od gniazd ptaków. Ich wyznaczenie opiera się na całorocznym monitoringu, który pozwala wykryć gatunki szczególnie wrażliwe, jak błotniak łąkowy czy orliki. Dzięki obowiązującym przepisom miejsca gniazd są dobrze znane i objęte ochroną strefową, co sprawia, że zasada ta jest w praktyce konsekwentnie przestrzegana.Na koniec rozmowy, redaktor zapowiada kontynuację tematu i zaznacza, że należy stale monitorować działania inwestorów.
To był debiut trudny i wymagający, ale zakończył się sukcesem – mówi dr Michał Kuź o wizycie prezydenta w Białym Domu. Jego zdaniem Polska staje się kluczowym partnerem USA na wschodniej flance NATO. Donald Trump chciał pokazać, że wschodnia flanka NATO jest dla niego ważna i że nie ma mowy o porzuceniu sojuszników w tej części świata– mówi dr Michał Kuź, amerykanista i politolog.Ekspert zwraca uwagę na wymiar symboliczny spotkania: „Podczas gdy prezydent Putin obserwował defiladę w Pekinie, Karol Nawrocki był przyjmowany w Białym Domu. Sama długość rozmowy – blisko dwie godziny – pokazuje wagę tej wizyty”.Konkretne efektyZdaniem Kuźa, spotkanie przyniosło więcej niż się spodziewano.Już sama deklaracja o możliwości zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce jest sukcesem. Ważny jest też wspólny projekt, nad którym mają pracować sekretarz obrony Pete Hegseth i szef BBN prof. Sławomir Cenckiewicz– podkreśla.Ekspert porównuje obecną ostrożną politykę do wcześniejszych, zbyt optymistycznych haseł.To nie jest już „Fort Trump”. Teraz widać politykę, która nie obiecuje za dużo, ale jest skuteczna. Mamy powody do dumy– mówi.Nowa rola PolskiWedług Kuźa, Nawrocki wyrasta na kluczowego partnera dla Donalda Trumpa.Być może niedługo sojusznicy będą traktować go jak Aleksandra Stubba z Finlandii – człowieka, który potrafi dogadać się z Trumpem nawet wtedy, gdy inni mają problemy– ocenia.Ekspert dodaje, że widać też szerszy proces: „Punkt ciężkości amerykańskiej architektury bezpieczeństwa w Europie przesuwa się na wschód. Polska jest dziś mniej więcej tam, gdzie podczas zimnej wojny były zachodnie Niemcy. Niemcy znalazły się tam, gdzie była Francja, a Francja tam, gdzie była Hiszpania”.Debiut prezydentaTo był debiut na wysokim koniu – trudny, wymagający, ale zakończony sukcesem. Atmosfera była przyjazna, rozmowy długie, obaj prezydenci wyglądali na zadowolonych. Pałac Prezydencki i jego doradcy mogą być z siebie zadowoleni– podsumował dr Michał Kuź.
W kontekście planowanego spotkania prezydentów RP i USA Artur Dziambor docenia znaczenie dobrych osobistych relacji między przywódcami, jednak:Partnerstwo nie polega na tym, że Trump nam powiedzieć, że mamy super prezydenta, ja trzymałem za niego kciuki tutaj i w ogóle, bo to wiadomo. Chodzi o to, żebyśmy mieli zapewnienie bezpieczeństwa, utrzymania bezpieczeństwa, zapewnienie tego, że nie dotknie nas ewentualny projekt uszczuplania obecności amerykańskich wojsk w EuropieJak rozmawiać dzisiaj z władzami USA?Mamy w amerykańskim rządzie patriotów, takich, którzy właśnie zaznaczają na każdym kroku, że im przede wszystkim zależy na sprawach amerykańskich. I oni faktycznie na początku sprawiali wrażenie niebezpieczne dla reszty świata, to znaczy sprawiali wrażenie tych, którzy porzucą chęć dominowania na świecie w takim sensie, w jakim dotychczas to trwało i tak samo ubezpieczania całego świata, tak jak to dotychczas trwało. Tymczasem interesy wyglądają troszkę inaczej, ale żeby te interesy dobrze się robiło, to dobrze jest rozmawiać z partnerami, którzy mają wobec nas dobre zamiary i którzy mają chęć współpracy takiej, w której wykonuje się po obu stronach faktycznie to, co się założyło, że się wykona podkreśla gość "Odysei Wyborczej". Omawiając kwestię pomocy Ukrainie, Artur Dziambor podkreśla konieczność jej kontynuowania, jednak pozostaje sceptyczny wobec udziału Polski w misji wojskowej na Ukrainie.
Widać wyraźnie, że administracja Trumpa nie lubi administracji Tuska – powiedział w Radiu Wnet Krystian Kamiński, polityk Konfederacji. Chodzi o brak naszego przedstawiciela na spotkaniu w USA.18 sierpnia 2025 r., w Waszyngtonie odbyło się spotkanie poświęcone wojnie na Ukrainie. Uczestniczyli w nim prezydent USA Donald Trump, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz przywódcy Europy — m.in. Keir Starmer, Emmanuel Macron, Friedrich Merz, Giorgia Meloni, Alexander Stubb, Ursula von der Leyen i Mark Rutte. Tematem były gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy oraz możliwości kolejnych rozmów z Władimirem Putinem. Polska, mimo kluczowej roli na początku wojny, a także podczas jej trwania nie miała swojego przedstawiciela w czasie rozmów. Wydarzenie w Poranku Radia Wnet komentował Krystian Kamiński, polityk Konfederacji, szczególnie fakt, że amerykańska administracja pominęła Polskę.Oczywista sprawa – nie mamy siły gospodarczej, militarnej ani dyplomatycznej, żeby być oczywistym uczestnikiem takich spotkań. To było widoczne. Po drugie, niestety też widać, że administracja Trumpa nie lubi administracji Tuska. Każdy, kto widział, co Donald Tusk i jego otoczenie wypisywali o Trumpie, wie dlaczego. Zresztą w lutym byłem na CPAC-u w Waszyngtonie, gdzie Bogdan Klich próbował rozmawiać z kimkolwiek z administracji Trumpa i był zbywany. Oni nie są traktowani poważnie, a Tusk i jego administracja nie mają dobrego wejścia w otoczenie Trumpa – wszyscy o tym wiedzą. W związku z tym jest oczywiste, że będą trzymani na dystans– podkreślił Kamiński.Próba zrzucenia odpowiedzialności?W prorządowych mediach pojawił się przekaz, że za brak obecności naszego przedstawiciela na wczorajszym spotkaniu w Stanach Zjednoczonych odpowiada prezydent Karol Nawrocki.Rzeczywiście, spotkanie prezydentów powinno być, ale umówmy się – w Niemczech był kanclerz Merz, była premier Meloni, były osoby decyzyjne. Z naszej strony realnie powinien być premier. Problem w tym, że ma on notowania, jakie ma, więc administracja Trumpa w ogóle go nie rozważała. Taka jest rzeczywistość. Prezydent Nawrocki pojedzie we wrześniu do Białego Domu na spotkanie, ale wszyscy wiedzą, że prezydent w Polsce nie ma realnej władzy. To nie jest tak, że my w Polsce coś wiemy, a za granicą nikt o tym nie ma pojęcia. Tam doskonale wiedzą to samo, co my. Nie oszukujmy się – polityka wygląda tak, że realnie w tych rozmowach powinien uczestniczyć polski premier, ale przez to, jak się zachował, kogo nominował i kto go reprezentuje, po prostu nie jest zapraszany– analizował Kamiński.
Publicysta komentuje pierwsze wystąpienie nowego prezydenta Karola Nawrockiego. Mówi o mocnym stylu, suwerennościowej wizji i ryzykownym podejściu do polityki wewnętrznej oraz zagranicznej.Nowy styl prezydentury Marcin Makowski podkreśla, że Karol Nawrocki już w pierwszych minutach swojego orędzia odciął się od stylu poprzedników. Mówił bez kartki, emocjonalnie, mocno – zwracając się bezpośrednio do narodu i akcentując swoją niezależność od politycznych układów.To nie jest prezydent stricte polityczny. Nie dorastał w środowisku elit. Wyszedł z innych doświadczeń – naukowych, kibicowskich. Jest inny, bardziej intuicyjny. I od razu wszedł w konfrontację- zauważa rozmówca Jasminy Nowak.Współpraca z rządem TuskaPrezydenckie wystąpienie było – zdaniem publicysty – wyraźnie antyrządowe. Padły ostre zarzuty wobec Donalda Tuska i jego gabinetu, szczególnie w kwestiach obronności, CPK czy polityki gospodarczej. Jednocześnie, jak podkreśla Marcin Makowski, Nawrocki próbował pokazać się jako polityk bliski obywatelom:Wysiadł z limuzyny, witał się z ludźmi, szedł przez Warszawę. To gesty, których wcześniej nie widzieliśmy u urzędujących prezydentów. Milczenie mediów publicznych Jednym z najmocniejszych symbolicznych zgrzytów dnia zaprzysiężenia był brak transmisji orędzia na głównej antenie TVP. W tym czasie emitowano odcinek serialu "Komisarz Aleks".To było działanie celowe. Najważniejsze wydarzenie polityczne roku zostało zlekceważone przez media publiczne. Misja TVP, nawet w likwidacji, zobowiązuje do czegoś więcej - mówi Marcin Makowski dodając, że ton komentarzy w TVP Info był ironiczny, pełen złośliwości, przypominający czasy ostrej walki z opozycją – tyle że z odwróconymi rolami.Szansa na współpracę z rządem? Publicysta zauważa, że choć prezydent Nawrocki deklarował możliwość współpracy z rządem w sprawach fundamentalnych, jego orędzie było w dużej mierze polemiczne i oskarżycielskie:To chyba najmocniejsze przemówienie prezydenckie w historii III RP. Nie było w nim szukania zgody. Była odpowiedź na wcześniejsze ataki.Gość "Poranka Wnet" nie ma złudzeń – czeka nas prawdopodobnie polityczna wojna, a nie konstruktywny dialog.Prezydent suwerennościowy – jak bardzo?Marcin Makowski zwraca też uwagę na silnie antyunijną retorykę Nawrockiego. Prezydent mówi językiem „suwerennościowego realizmu” – bliskim temu, co przez lata prezentowało Prawo i Sprawiedliwość.To nie jest prezydent proeuropejski. Raczej ktoś, kto zakłada, że z Unią nie da się wiele wynegocjować. Twarda gra – ale pytanie, czy będzie skuteczna?- uważa rozmówca Jaśminy Nowak. Kluczowym testem będzie zdolność Nawrockiego do prowadzenia realnej polityki zagranicznej i budowania zespołu doradców. Jak przypomina Marcin Makowski, Andrzej Duda miał problem z utrzymywaniem wyrazistych współpracowników. Od Nawrockiego zależy, czy będzie solistą, czy liderem zespołu.Historyk w Pałacu – jaka polityka pamięci?Nie da się zapomnieć, że nowy prezydent jest byłym szefem IPN i dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej. Czy jego prezydentura będzie silnie nacechowana polityką historyczną?To już widać. Nawrocki kontynuuje narodowo-patriotyczną narrację, w której nie ma miejsca na afirmację niejednoznacznych postaci, takich jak 'nasi chłopcy' z Wehrmachtu. Taki prezydent został wybrany. I nie udaje, że jest kimś innym.Makowski przestrzega jednak, by nie przekroczyć granicy między patriotyzmem a wykluczającym nacjonalizmem. Na razie – jego zdaniem – Nawrocki balansuje dobrze. Prezydent inny niż wszyscyKarol Nawrocki nie zamierza być kolejnym Andrzejem Dudą. Nie przemawia jak zawodowy polityk, nie zabiega o konsensus za wszelką cenę. Czy to dobrze? To – jak mówi Marcin Makowski – zależy od dalszego rozwoju sytuacji:Pytanie, czy jest mocny tylko w słowach, czy również w czynach. Polityka to gra zespołowa – a my dopiero zaczynamy pierwszy mecz.
Były prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki ocenia, że problem najazdu na naszą wschodnią granicę został opanowany, lecz główne zagrożenie tkwi w masowej legalnej migracji.
Doniesienia o tym, że odebranie przez trenera Probierza opaski kapitana Roberta Lewandowskiego wywołało euforię w kadrze, muszą dawać do myślenia - mówi b. napastnik reprezentacji Polski.
Hej, Dzisiaj zaległy odcinek o wywiadzie Sir Jima Ratcliffe'a oraz kwestia stadionu. Zapraszamy do komentowania!P.S. Ogłoszenia duszpasterskie: jesteśmy na patronite:https://patronite.pl/UnitedVoicePostawcie nam kawę:https://suppi.pl/unitedvoiceGRUPAhttps://www.facebook.com/groups/PLCMU/TWITTERhttps://twitter.com/UnitedVoicePLINSTAGRAMhttps://instagram.com/unitedvoiceplTikTokhttps://www.tiktok.com/@UnitedVoicePLRedDevilshttps://x.com/_RedDevils_PLGRUPAhttps://www.facebook.com/groups/PLCMU/TWITTERhttps://twitter.com/UnitedVoicePLINSTAGRAMhttps://instagram.com/unitedvoiceplTikTokhttps://www.tiktok.com/@UnitedVoicePLRedDevilshttps://x.com/_RedDevils_PL
Rosnąca popularność sztucznej inteligencji idzie w parze z coraz większymi obawami dotyczącymi jej wpływu na środowisko. Kluczowym elementem tej technologii jest ogromna moc obliczeniowa centrów danych, które pochłaniają znaczne ilości energii elektrycznej oraz wody.
W dzisiejszym odcinku rozmawiam z Anną Perek o tym, jak mądrze budować zaangażowanie pracowników. Zaczynamy od rozróżnienia między chwaleniem a docenianiem, wskazując, że choć oba te działania mają na celu motywowanie, to docenianie jest znacznie głębsze i bardziej indywidualne. Pracownicy, którzy czują się doceniani, są bardziej kreatywni i zaangażowani w swoją pracę, dlatego menedżerowie powinni umieć zauważyć ich postępy, mocne strony i wkład. Kluczowym elementem doceniania jest personalizacja – pytanie pracowników, jak chcą być doceniani, by uniknąć sztuczności. Ania Perek podkreśla, jak ważne jest zatrzymywanie się w codziennym biegu i świadome docenianie postępów, co nie tylko motywuje, ale także wpływa na rozwój zespołów.
Naszym gościem jest trener Dominik Kwapisiewicz! 7 meczów i 5 punktów straty do pierwszej ósemki w tabeli PlusLigi - czy Ślepsk Malow Suwałki wciąż celuje w awans do play-off? Jak trener buduje zespół, który jest nieprzyjemnym rywalem dla każdego? Jak trafiać z transferami? Ilu jeszcze ciekawych graczy jest do wyciągnięcia z I-ligi?
„Nie możemy zgadywać, czego chce Donald Trump – musimy działać sami” – tak można podsumować wspólną konferencję Donalda Tuska i Wołodymyra Zełenskiego. W najnowszym odcinku podcastu „Rzecz w tym” Michał Płociński i Jędrzej Bielecki zastanawiają się, co oznaczają słowa premiera Polski o „gwarancjach NATO, których nikt nie odważy się złamać”. „To była ważna konferencja” – mówi Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu zagranicznego „Rzeczpospolitej”, obecny w na spotkaniu w KPRM. „Nie lubię słowa »przełomowa«, ale dziś usłyszeliśmy coś kluczowego. Po raz pierwszy pojawił się zarys planu pokojowego, który różni się od tego, czego oczekuje Trump”. Jakie deklaracje padły na konferencji Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Tuska?Wołodymyr Zełenski wskazał, że Ukraina, choć aspiruje do NATO, musi szukać alternatywnych rozwiązań: „Jesteśmy w drodze. W tym okresie przejściowym potrzebujemy czegoś innego”. Donald Tusk zgodził się, dodając: „Ideałem jest przystąpienie Ukrainy do NATO, ale musimy patrzeć realistycznie. Są kraje, które tego nie chcą”.Kluczowym tematem były gwarancje bezpieczeństwa. „Tusk jasno powiedział – gwarancje muszą być takie, żeby Rosja bała się ich złamać. Za tymi gwarancjami musi stać potęga USA, a nie tylko kraje europejskie” – analizuje Bielecki.Prezydent Ukrainy zwrócił uwagę, że pokój nie może oznaczać osłabienia obronności kraju: „Nasza armia liczy 800 tys. ludzi. Wiemy, z kim mamy do czynienia. Demobilizacja nie wchodzi w grę”.Miesiąc temu, po spotkaniu z Macronem w Warszawie, Tusk mówił właściwie, że Polska nie jest zainteresowana udziałem w misji pokojowej Macrona – przypomina Bielecki słowa premiera. „A dziś Tusk podkreślił, że to sprawa całego sojuszu atlantyckiego. Jeśli gwarancje będą miały realną siłę, Polska jako kraj NATO-wski, weźmie w tym udział”. Ludobójstwo na Wołyniu: przełom czy stagnacja?Nie było przeprosin za Wołyń, jakich oczekiwali nawet politycy rządzącej koalicji. „Ale Tusk nazwał rozmowy ministrów kultury obu państw przełomem. Użył ostrych słów wobec tych, którzy chcieliby szantażować Ukrainę kwestiami historycznymi, mówiąc, że to głupcy albo zdrajcy'”.Czy spotkanie Tuska z Zełenskim w Warszawie odbije się echem na świecie? „Świat patrzy dziś na Polskę” – mówi Bielecki. „Polska, dzięki kluczowej roli w NATO i ogromnym wydatkom na zbrojenia, jest na ustach wielu. W prasie francuskiej czy brytyjskiej widzimy wzrost zainteresowania Polską. Na pewno przebiją się informację z dzisiejszej konferencji”. Więcej na stronie: rp.pl Twitterze: twitter.com/rzeczpospolita Facebooku: facebook.com/dziennikrzeczpospolita Linkedin: linkedin.com/company/rzeczpospolita/ #Polska #Ukraina #Zełenski #DonaldTusk #NATO #Geopolityka #Bezpieczeństwo #PolitykaMiędzynarodowa #Pokój #UniaEuropejska
Bezpieczeństwo, Europo! To hasło rozpoczętej właśnie polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Tymczasem w ostatnich miesiącach można odnieść wrażenie, że Europa znalazła się na zakręcie i konieczne są rozstrzygnięcia, które wpłyną na gospodarczą i nie tylko przyszłość naszego kontynentu. Rywalizacja na wielu frontach z największymi globalnymi graczami – Stanami Zjednoczonymi i Chinami, a zwłaszcza rosnąca presja ze strony tych potęg sprawiła, że słowem odmienianym przez wszystkie przypadki stała się konkurencyjność. Musimy zbudować odpowiedź na niezwykle agresywną politykę Chin i Stanów Zjednoczonych by zwiększyć konkurencyjność Europy. Nie mamy luksusu by sobie z tym nie poradzić, musimy to zrobić – ocenia Marcin Korolec, były minister środowiska, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych oraz Instytutu Zielonej Gospodarki w rozmowie z Pawłem Czuryło, redaktorem zarządzającym Rzeczpospolitej.
Wiceszef biura PISM w Waszyngtonie analizuję zapowiedzi dotyczące prezydentury Donalda Trumpa, inauguracja którego odbędzie się 20 stycznia. Paweł Burdzy komentuje kontrowersyjne wypowiedzi przyszłego prezydenta:Donald Trump zapowiada aneksję Grenlandii, kanału Panamskiego i przyłączenie Kanady do USA. Gdyby tratować dosłownie jego słowa to należałoby się niepokoić - mówi gość "Poranka Wnet" - Traktuję to jako technikę negocjacyjną, która ma na celu wzmocnienie jego pozycji. Warto zauważyć, że Trump w swoich wypowiedziach sugeruje, iż Ameryka zamierza poważnie odnosić się do spraw na zachodniej półkuli, podobnie jak głosił to prezydent Monroe w XIX wieku.Ponadto, rozmówca Jaśminy Nowak naświetla zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące polityki energetycznej. Podkreśla wagę spornych planów uchwały zakazu odwiertów na Alasce oraz naświetla wpływ tych działań na ceny energii i bezpieczeństwo energetyczne Stanów Zjednoczonych. Zwraca uwagę na historyczne konteksty ekologicznych decyzji poprzednich administracji, co składa się na obecne trudności dotyczący energii i środowiska. Paweł Burdzy zaznacza, że Alaska staje się dla Stanów Zjednoczonych kluczowym hubem w rywalizacji o surowce energetyczne. Wiceszef biura PISM w Waszyngtonie przykłada dużą wagę do układu geograficznego, wskazując, że:Alaska, zbliżona do kluczowych punktów zapalnych na świecie, może stać się hubem dla amerykańskiej dominacji w obszarze dostaw gazu do Azji. Plany eksportowe oraz bliskość do sojuszników, takich jak Japonia i Korea Południowa, otwierają perspektywy dla amerykańskiej gospodarki i wpływów w regionie.
W 181 pierwszym odcinku naszego pasma głównego, a zarazem w ostatnim odcinku w 2024 roku, zapraszamy do wysłuchania zapisu ze spotkania realizowanego we Wrocławskim Domu Literatury w ramach cyklu „Bliżej kultury”. Ostatniego, znowu, przynajmniej w 2024 roku. Tym razem gościnią była znakomita reporterka Magdalena Grzebałkowska, która w swojej najnowszej książce, „Dezorientacje. Biografia Konopnickiej”, odkrywa zaskakujące oblicze jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarek. Maria Konopnicka okazuje się postacią pełną kontrastów: artystka, która dla poezji zostawiła rodzinę, społeczniczka podejmująca kontrowersyjne decyzje. Grzebałkowska zdejmuje z niej pomnikowy blask, odsłaniając kobietę z krwi i kości – buntowniczkę, feministkę, a może nawet współczesną ikonę. Czy coś jeszcze może nas w niej zaskoczyć? Spotkanie z Magdaleną Grzebałkowską poprowadziła Jana Karpienko – tłumaczka, pisarka, asystentka Olgi Tokarczuk. Zapraszamy do słuchania! ----------------------------------------------------------------------- „Bliżej kultury” to projekt obejmujący atrakcyjną, różnorodną i włączającą ofertę kulturalną, na którą składają się: spotkania literackie z pisarkami i pisarzami, pokazy filmowe z dyskusjami oraz czytania sensoryczne literatury współczesnej w wykonaniu znanych i lubianych aktorek i aktorów. Kluczowym założeniem projektu jest rozwijanie aktywności kulturalnej i integracja wszystkich mieszkanek i mieszkańców Wrocławia oraz zapewnienie dostępności wydarzeń możliwie jak najszerszemu gronu zainteresowanych osób. Stąd też zastosowanie takich rozwiązań jak: audiodeskrypcja, napisy, tłumaczenie migowe, pętle indukcyjne i transmisje online. Organizator: Wrocławski Dom Literatury Partnerzy: Fundacja Katarynka, Kino Nowe Horyzonty, Fundacja Olgi Tokarczuk ------------------------------------------------------------------ Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Dzisiaj mamy dla was odcinek, który powstał na bazie pierwszego wydarzenia filmowego w ramach cyklu „Bliżej kultury”. Z końcem listopada Wrocławski Dom Literatury zaprosił na pokaz filmu „Chłopi” z 2023 roku w reżyserii DK Welchman i Hugh Welchmana, który jest trzecią pełnometrażową adaptacją noblowskiego dzieła Władysława Reymonta. Po seansie odbyła się rozmowa, w której udział wzięli: Łukasz Kozak – badacz historii kultury, autor książki „Upiór. Historia naturalna” oraz Kacper Pobłocki – antropolog, pisarz, autor „Chamstwa” i wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim. Spotkanie poprowadziła Antonina Tosiek – badaczka diarystyki chłopskiej, autorka cyklu o pamiętnikach chłopskich w „Czasie Kultury”. ----------------------------------------------------------------------- „Bliżej kultury” to projekt obejmujący atrakcyjną, różnorodną i włączającą ofertę kulturalną, na którą składają się: spotkania literackie z pisarkami i pisarzami, pokazy filmowe z dyskusjami oraz czytania sensoryczne literatury współczesnej w wykonaniu znanych i lubianych aktorek i aktorów. Kluczowym założeniem projektu jest rozwijanie aktywności kulturalnej i integracja wszystkich mieszkanek i mieszkańców Wrocławia oraz zapewnienie dostępności wydarzeń możliwie jak najszerszemu gronu zainteresowanych osób. Stąd też zastosowanie takich rozwiązań jak: audiodeskrypcja, napisy, tłumaczenie migowe, pętle indukcyjne i transmisje online. Organizator: Wrocławski Dom Literatury Partnerzy: Fundacja Katarynka, Kino Nowe Horyzonty, Fundacja Olgi Tokarczuk Autorką identyfikacji graficznej jest Żaneta Strawiak-Pulkowska. ------------------------------------------------------------------ Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.
Obawiam się, że komisarz Piotr Serafin dostanie bardzo niewielkie pole do działania - ocenia europeista.
Planowanie treningu – sztuka osiągania celu Planowanie treningu to sztuka, zwłaszcza w świecie biegaczy, gdzie różnorodność metod i szkół treningowych może być przytłaczająca. W najnowszym odcinku 30-minutowego podcastu, wspieranego przez Województwo Podlaskie , doświadczony trener i były zawodnik Piotr Rostkowski dzieli się swoją wiedzą na temat 20-tygodniowego planu treningowego, który pomoże każdemu biegaczowi osiągnąć zamierzone cele. W ramach dedykowanej serii podcastów omawiamy kluczowe aspekty przygotowań biegowych, przydatne zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych biegaczy. Przypominamy również o poprzednich odcinkach, które zdobyły dużą popularność wśród słuchaczy: SEZON 1 z Piotrem Rostkowskim: Jak nie dopuścić do przetrenowania: Słuchaj tutaj Czy biegacze powinni się rozciągać?: Słuchaj tutaj Ile kilometrów i jak szybko biegać?: Słuchaj tutaj Trzy złote zasady treningu tempowego: Słuchaj tutaj SEZON 2 z Piotrem Rostkowskim: Trening zimą: roztrenowanie, siła i dieta: Słuchaj tutaj Dzisiejszy odcinek: Planowanie skutecznego treningu biegowego Trzeci odcinek już za tydzień! Drugi sezon merytorycznych rozmów z trenerem Piotrem Rostkowskim został nagrany podczas obozu sportowego w Dolnośląskim Centrum Sportu Polana Jakuszycka Piotr Rostkowski – wiedza i doświadczenie Piotr Rostkowski to nie tylko uznany trener, ale także były zawodnik z imponującym dorobkiem sportowym. Jako wielokrotny medalista Mistrzostw Polski i uczestnik międzynarodowych zawodów, zdobywał doświadczenie jako średniodystansowiec. Jego kariera trenerska jest równie imponująca – pod jego opieką zawodnicy osiągali rekordy życiowe i ustanawiali rekordy Polski. W podcaście Rostkowski dzieli się praktyczną wiedzą, czerpiąc zarówno ze swoich doświadczeń sportowych, jak i z dogłębnej znajomości najskuteczniejszych metod treningowych. Treningi Lydiarda, Danielsa czy Gallowaya? W świecie biegania istnieje wiele szkół treningowych, takich jak metody Lydiarda, Danielsa, Gallowaya, Gilla czy Skarżyńskiego. Każda z nich ma swoich zwolenników i oferuje unikalne podejście do przygotowań. Jednak wybór odpowiedniego programu bywa trudny, zwłaszcza jeśli brakuje doświadczenia w ocenie ich skuteczności. Piotr Rostkowski podkreśla pragmatyczne podejście, zwracając uwagę na konieczność dopasowania planu do indywidualnych potrzeb, poziomu zaawansowania i celów biegacza. 20 tygodni – fundament sukcesu Podcast szczegółowo omawia 20-tygodniowy plan treningowy, który Piotr Rostkowski traktuje jako optymalny czas przygotowań do startu docelowego. Kluczowym elementem tego podejścia jest odpowiednie rozplanowanie treningów tlenowych, siłowych i głównych jednostek biegowych. Istotną rolę odgrywa także superkompensacja – świadome wprowadzanie organizmu w stan regeneracji, aby osiągnąć maksymalną formę w kluczowym momencie sezonu.
Dziennikarz relacjonuje ostatnie dni kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych.Tomasz Grzywaczewski wskazuje na kluczowe tematy, które dominują w końcowym etapie kampanii:Kluczowym tematem dla Kamali Harris i demokratów w USA jest sprawa dostępu do legalnej aborcji, a dla republikan i Donalda Trumpa ważniejsze są problemy mieszkaniowe, przestępczość i nielegalna imigracja.W związku z tym, rozmówca Łukasza Jankowskiego zwraca uwagę na gender gap w preferencjach wyborczych, gdzie mężczyźni częściej wybierają republikanów, a kobiety demokratów.Ponadto, gość "Poranka Wnet" zauważa kontrowersje dotyczące amerykańskiego systemu głosowania. Dokładnie opisuje przypadek głosowania chińskiego studenta, który bez weryfikacji tożsamości oddał swój głos, podkreślając, jak złożony i nieprzezroczysty jest system wyborczy w USA.
Umiejętność skutecznego uczenia się to nie tylko lepsze oceny w szkole. W pewnym sensie, dobre oceny to jedynie „skutek uboczny”. Kluczowym efektem sprawnego przyswajania wiedzy jest rozwój umiejętności poznawczych, wzmocnione poczucie własnej wartości, zdolność zarządzania czasem, samodzielność w działaniu, redukcja stresu i w końcu – szybsze adaptowanie się do nowych okoliczności. Nie ma wątpliwości, że wszystkie te korzyści staną się nieocenione także w dorosłym życiu. Czy jednak dzieci w szkole uczone są metod skutecznego przyswajania wiedzy? Co determinuje taką skuteczność? Jakie błędy najczęściej popełniają uczniowie w procesie uczenia się? I w jaki sposób wspierać dzieci w tych działaniach? Wszystkie wymienione wątki poruszyła psycholożka – dr Anna Ziółkowska, prof. Uniwersytetu SWPS, podczas swojego wystąpienia w ramach trzeciej konferencji z cyklu Dziecko-Nastolatek-Dorosły. Dwudniowe spotkanie odbyło się 18 i 19 maja 2023 r. w siedzibie USWPS w Poznaniu, pod hasłem – Szkoła przetrwania. Jak budować odporność psychiczną w systemie edukacji? Spotkanie odbyło się w ramach trzeciej konferencji naukowej z cyklu „Dziecko → Nastolatek → Dorosły” poświęconej tematyce "Szkoła przetrwania - jak budować odporność psychiczną w systemie edukacji?". Konferencja organizowana przez Wydział Psychologii i Prawa Uniwersytetu SWPS w Poznaniu przy współpracy z Środowiskowym Centrum Zdrowia Psychicznego oraz Centrum Badań nad Rozwojem Osobowości Uniwersytetu SWPS, współfinansowana ze środków budżetowych Miasta Poznania oraz Samorządu Województwa Wielkopolskiego. W cyklu podcastów “Dziecko, Nastolatek, Dorosły” Strefy Psyche Uniwersytetu SWPS mówimy o zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży. Wraz z psychologami, psychoterapeutami i innymi specjalistami rozmawiamy o przemocy jakiej dzieci i młodzież doświadczają ze strony swoich rówieśników, jak również ze strony dorosłych. Strefa Psyche Uniwersytetu SWPS to projekt popularyzujący wiedzę psychologiczną na najwyższym merytorycznym poziomie oraz odkrywający możliwości działania, jakie daje psychologia w różnych sferach życia zarówno prywatnego, jak i zawodowego. Projekt obejmuje działania online, których celem jest umożliwienie rozwoju każdemu, kto ma taką potrzebę lub ochotę, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje. Więcej o projekcie: https://web.swps.pl/strefa-psyche
Zapraszamy na 200 odcinek podcastu EduKOSMOS, gdzie gościem jest Tomasz Tokarz, doktor nauk humanistycznych, ekspert w dziedzinie nowoczesnej edukacji. Specjalizuje się w szkoleniach z obszarów: edukacyjnego wykorzystania nowych technologii, dydaktyki, kompetencji społecznych, gamifikacji, inspirowania rozwoju, zarządzania zmianą. Współtwórca systemu wspierającego uczenie "YouSchool".Autor kilku książek i licznych artykułów. Kluczowym obszarem jego działalności jest promowanie edukacji opartej na uznaniu podmiotowości ucznia i nauczyciela. Swoje pomysły na edukację realizuje w kilku szkołach alternatywnych (m.in. wrocławskie Liceum "Cogito"). Podczas rozmowy z Tomaszem zanurzymy się m.in. w tematykę edukacji bez tradycyjnych ocen, która zdaniem naszego gościa, nie tylko jest możliwa, ale także korzystniejsza dla procesu uczenia się. Tomasz opowie nam, jak eliminacja stopni może przyczynić się do lepszego zrozumienia procesu uczenia się oraz jak szkoły mogą z powodzeniem wdrożyć tę zmianę. Naszego gościa zapytamy ponadto o rolę, jaką pełni obecnie liceum w systemie edukacji. Zastanowimy się wspólnie, czy liceum pozostaje jedynie przepustką do zdobycia matury i dalszej edukacji akademickiej, czy może pełnić również inne istotne funkcje w rozwoju młodych ludzi. Postaramy się aby dyskusja ta dostarczyła wiele wartościowych spostrzeżeń, zarówno dla edukatorów, jak i rodziców. Zapraszamy___________________________________________________Strona odcinka: https://plandaltonski.pl/podcast/Jeśli chcielibyście nas wesprzeć jako twórców, zapraszamy na stronę: https://buycoffee.to/ondu, gdzie można postawić nam wirtualną kawę :-) DziękujemyJeśli interesuje cię plan daltoński, albo chciałbyś/łabyś dowiedzieć się co to jest, polecamy: https://daltonskiewiesci.pl, czyli cotygodniowy list, który trafia do ponad 4 tys. odbiorców a znajdziesz w nim inspirujące treści i nie ominą Cię żadne informacje, które pojawią się w naszych mediach oraz specjalne oferty dla naszych czytelników i widzów.Dziękujemy, że nas odwiedziłaś/eś, mamy nadzieję, że nie zapomniałaś/eś zasubskrybować naszego podcastu, za co z góry serdecznie dziękujemy.Link do materiałów na temat planu daltońskiego: https://plandaltonski.plAnna i Robert Sowińscy