POPULARITY
Skąd w Nowej Zelandii wzięły się polskie dzieci? Którędy wiódł ich szlak do ojczyzny Maorysów? Gdzie zostały zakwaterowane? Kto finansował to skomplikowane przedsięwzięcie?To jedynie niektóre zagadnienia rozmowy z Martyną W. Wojtkowską, autorką książki „W Nowej Zelandii wschodzi słońce”.A w drugiej części programu gościmy Józefa Orła, ekonomistę, filozofa, politologa, animatora życia intelektualnego, szefa Klubu Ronina, stałego komentatora Radia Wnet, który swe wielopłaszczyznowe wspomnienia zawarł w tomie pt. „Orle gniazdo”, opracowanym przez Bogusławę Radziwon.
Mariola Cubels nos trae a Javier Fesser porque estrena serie, 'Custodia repartida'. Realizamos la final de relatos. Nieves Concostrina nos acerca al 20 enero 1722: La boda de Luis de Borbón y Luisa de Orleáns, los grandes desconocidos. Terminamos con 'Lo que queda del día' con Isaías Lafuente
Aujourd'hui, Elodie, fondatrice de la marque D Day Wedding Planner, interview Kathy, de l'agence D Day Wedding Planner Orléans sur son mariage !Elodie - D Day Wedding Planner, sur Instagram : @ddayweddingplannerKathy - D Day Wedding Planner Orléans, sur Instagram : @ddayweddingplanner_orleansLe site internet D Day Wedding Planner : https://organisation-dday.com
S profesorem Martinem C. Putnou procházíme spletitými duchovními dějinami Evropy napříč národy i náboženskými konfesemi.
Podcast powstaje w ramach współpracy promocyjnej z Festiwalem Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni „Od strony dekoracji” to najnowszy podcast Filmawki, na który złoży się 5 odcinków. Codziennie, od wtorku do soboty , Maciej omawiać będzie różne gatunki polskiego kina w ostatnich latach – od kina historycznego do kina science – fiction z perspektywy scenografii, wspominając także o realiach powstawania filmu. W pierwszym odcinku Maciej opowiada o „Orle. Ostatnim patrolu”, „Niebezpiecznych dżentelmenach” czy „Krwi Boga”, wspominając także o roli location managera w powstawaniu filmu. W przygotowaniu podcastu pomaga książka „Scenografia” autorstwa Ireny A. Stanisławskiej i Allana Starskiego – tegorocznego laureata Platynowych Lwów.The post Od strony dekoracji #1 – Kino historyczne first appeared on Filmawka.pl.
Nieves Concostrina nos cuenta la historia oculta de Luisa Isabel de Orleans, a quien casaron con solo 12 años con el rey Luis I.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina nos cuenta la historia oculta de Luisa Isabel de Orleans, a quien casaron con solo 12 años con el rey Luis I.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina nos cuenta la historia oculta de Luisa Isabel de Orleans, a quien casaron con solo 12 años con el rey Luis I.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina nos cuenta la historia oculta de Luisa Isabel de Orleans, a quien casaron con solo 12 años con el rey Luis I.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina nos cuenta la historia oculta de Luisa Isabel de Orleans, a quien casaron con solo 12 años con el rey Luis I.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
En el Club de la escucha recibimos a Charo Marcos, conductora de Geopolítica Pop. Escuchamos el segundo episodio de El puzle Voynich. Nieves Concostrina nos desvela la historia de Luisa Isabel de Orleáns, la reina española oculta, maltratada y olvidada. Terminamos con Lo que queda del día.
W połowie ubiegłego roku na polskiej scenie komiksowej pojawił się nowy superbohater. Po Nieustraszonym Szpaku i Białym Orle przyszedł czas na Cypriana Leopolda Różewicza, czyli Ćmę! W jaki sposób dystrybuowany jest nowy projekt komiksowy Tomasza Grodeckiego i Rafała Bąkowicza? Co oferuje nam pierwszy zeszyt przygód Ćmy? Ile tu sensacyjnej pulpy, ile superhero i ile noir? Jak prezentuje się retrofuturystyczna Warszawa? Czym zawiódł mnie gościnny występ Rafy Jankowskiego? A czym komentarze na Gildii i w innych miejscach w sieci? Posłuchajcie. Przesłuchaj w Konglomeracie: https://konglomeratpodcastowy.pl/konglomerat-podcastowy/cma-zeszyt-1-i-2/ Posłuchaj nas na YouTube: https://youtu.be/sqedDKha6ck Nasz Facebook: https://www.facebook.com/konglomeratpodcastowy/ Instagram: https://www.instagram.com/konglomeratpodcastowy/
Nieves Concostrina narra la historia de dos aristócratas, un Orleáns y un borbón, que se liaron a tiros para evitar que uno de ellos pillara la dirección general de esta empresa llamada España.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina narra la historia de dos aristócratas, un Orleáns y un borbón, que se liaron a tiros para evitar que uno de ellos pillara la dirección general de esta empresa llamada España.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina narra la historia de dos aristócratas, un Orleáns y un borbón, que se liaron a tiros para evitar que uno de ellos pillara la dirección general de esta empresa llamada España.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina narra la historia de dos aristócratas, un Orleáns y un borbón, que se liaron a tiros para evitar que uno de ellos pillara la dirección general de esta empresa llamada España.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Nieves Concostrina narra la historia de dos aristócratas, un Orleáns y un borbón, que se liaron a tiros para evitar que uno de ellos pillara la dirección general de esta empresa llamada España.Ya puedes escuchar Polvo eres, exclusivo en Podimo: https://go.podimo.com/es/polvoeres
Tym razem wyjątkowo trochę dłużej, lecz to życie wybrało za nas, a także mnogość i złożoność problemów ostatnich dni. Tak więc pierwszy tydzień Nowego Roku przyniósł nam prawdziwe cuda w następującej chronologii: 1. Najpierw TVP zostało zbombardowane przez amerykańską homopropagandę, 2. Następnie okazało się, że to nie była homopropaganda, 3. Później prezes Obajtek został oskarżony o manipulacje cenowe na Orlenie, 4. Po czym przed reflektory wkroczyli piewcy jego nieskazitelności, spod różnych herbów, na czele z Magdaleną Ogórek, 5. Na końcu wpadł porucznik Borewicz i nakazał wszystkim się rozejść do domów. To wszystko oczywiście u nas, a ponadto cotygodniowe ciekawostki i gratulacje. Do usłyszenia! Bulwar Podlaski
"Un-clench the sphincter!" Writer / Actor / Comedienne Colleen Werthmann (Exeter and Orleáns in "HENRY V") describes how the White House Correspondents Dinner and The Academy Awards relate to Shakespeare's plays, and why it's so important not to take yourself too seriously (Will Smith, take note!). The Play On Podcast series, “HENRY V”, was translated into modern English verse by LLOYD SUH, and directed by KRISTA WILLIAMS. The Cast is as follows: STEVEN BOYER as PISTOL ANDY LUCIEN as BARDOLPH (and others) COLLEEN WERTHMAN as EXETER (and others) JEFF BIEHL as CONSTABLE BRITTANY KATHRYN ALLEN as GOWER (and others) SOCORRO SANTIAGO as HOSTESS (and others) PACO TOLSON as DAUPHIN (and others) LLOYD SUH as CHORUS and WILLIAMS BOBBY MORENO as KING HENRY THE FIFTH BRAD BELLAMY as FLUELLEN NIKKI MASSOUD as KATHERINE, BOY (and others) JORDAN BARBOUR as KING OF FRANCE (and others) Casting by THE TELSEY OFFICE: KARYN CASL, CSA, and ADA KARAMANYAN. Voice and Text Coach: JULIE FOH Episode scripts were adapted and produced by CATHERINE EATON. Original Music Composition, Sound Design and Mix by SHANE RETTIG. Sound engineering by SADAHARU YAGI. Mix Engineer and Dialogue Editor: LARRY WALSH and ROBERT McNABB. Podcast Mastering by GREG CORTEZ at New Monkey Studio. Coordinating Producer: TRANSCEND STREAMING (KYRA BOWIE and LEANNA KEYES). Script Supervisor: JORDAN MOORE. Managing Producer: ROBERT CAPPADONA. Executive Producer: MICHAEL GOODFRIEND. The Senior Manager of Business Operations and Partnerships at Next Chapter Podcasts is SALLYCADE HOLMES. The Play On Podcast Series “HENRY V” is produced by NEXT CHAPTER PODCASTS and is made possible by the generous support of THE HITZ FOUNDATION. Visit N C PODCASTS DOT COM for more about the Play On Podcast Series. Visit PLAY ON SHAKESPEARE DOT ORG for more about Play On Shakespeare. Hear more about the Play On Shakespeare Podcast series by listening to bonus content at N C PODCASTS DOT COM, where you'll find interviews with the artists, producers and engineers who brought it all to life. And remember: “St. Crispian's Day” Learn more about your ad choices. Visit megaphone.fm/adchoices
Qué fácil sería si entendiéramos que todo aquello que ocurre en la sociedad y no podemos explicar de un modo simple a un niño de 10 años, está mal. Noticias Del Mundo: Pastelazo a la Mona Lisa - Real Madrid se cubre de Champions - El Checo Primero en Mónaco - Atlas Bicampeón del Fútbol mexicano - El Juicio Johnny Depp y Amber Heard - Elecciones en Colombia - Variaciones de Canelo Álvarez - Juana de Arco, la Doncella de Orleáns. Historias Desintegradas: Es mi hijo - Punk rock hardcore familiar - El concepto - Manifiesto vanguardista radiofónico - Para más padrino, Marlon Brando - La radio del pueblo - Monumento en Quemú Quemú - Kennedy en La Pampa - Labios mordidos - En defensa del gremio - Fábricas de Francia - Perfumes y descuentos - Para salir de los grupos y más... https://www.canaltrans.com/ecdqemsd_podcast_2022/5271_silencios_y_masacres.html En Caso De Que El Mundo Se Desintegre - ECDQEMSD Daily Podcast
Hoy, en "Misterios y Cubatas", durante nuestra sección de "Misterios Patrios" hablaremos sobre "El Anillo de Castiglione". Cuentan las crónicas que a la jovencísima María de las Mercedes de Orleáns, prima y esposa de Alfonso XII, le leyó mano una gitana en Sevilla y le anunció que se casaría con un rey, pero después, la gitana huyó despavorida al ver el resto de funestos presagios que le deparaban a la muchacha. María de las Mercedes fue la primera víctima de la maldición que hoy nos ocupa, ya que murió con 18 años recién cumplidos poco después de casarse y de recibir como regalo el anillo maldito de la Condesa de Castiglione, una noble nacida en Florencia en 1837 y conocida como la mujer más hermosa del mundo. Tras la muerte de María de las Mercedes, el anillo fue a parar a distintas manos, trayendo siempre la desgracia para sus propietarios. En "El Beef del Misterio" hablamos sobre las conspiraciones que rodean al hundimiento del Titanic. Desde que el gigantesco barco se hundió durante su viaje inaugural de South Hampton a Nueva York en la noche del 14 y la madrugada del 15 de abril de 1912, no todas las piezas del puzle encajan. Numerosos investigadores, historiadores y expertos navales han levantado la voz para indicar que hay muchos detalles que no terminan de cuadrar. Vigías sin prismáticos, bengalas incorrectas, señales de socorro mal interpretadas, misteriosas explosiones... También se les unen defensores de teorías de la conspiración que afirman hipótesis como las de que el Titanic fuera en realidad otro barco llamado Olympic haciéndose pasar por el navío, que su hundimiento fuera urdido por J.P. Morgan, o incluso que el barco hubiera sufrido el ataque de torpedos alemanes. A todo esto se le suma un macabro detalle, la existencia de un libro llamado "El hundimiento del Titán", escrito por Morgan Robertson en 1898. En esta novela se narra la historia del barco más grande jamás construido, apodado "el Insumergible", que choca con un iceberg y debido a la falta de botes salvavidas, la mayor parte de sus pasajeros fallece en el Atlántico Norte. ¿Coincidencia? ¿Se creerá David las conspiraciones del Titanic? 😅¿Se creerá Barb la maldición del anillo? 🙄 ¿Podrá Sére dejar de cantar copla? 🤣 Solo lo averiguarás si escuchas este programa. Así que ya sabes, elige tu bebida y aperitivos, que vamos a pasar una hora de chinchorreo. ¿Te apetece? ¡Pues dale fufa al PLAY! ▶️ No te olvides de seguirnos en redes sociales y si te echas unas risas, ¡comparte y comenta el podcast! - Instagram: @misteriosycubatas - Twitter: @misterioycubata - Twitch: misteriosycubatas - Ko-Fi: https://ko-fi.com/misteriosycubatas - TIENDA MYC: https://www.redbubble.com/people/MYCTIENDA/explore?asc=u&;;page=1&sortOrder=recent - Facebook: https://www.facebook.com/MisteriosyCubatas Dirige y presenta: Sére Skuld
Hoy, en "Misterios y Cubatas", durante nuestra sección de "Misterios Patrios" hablaremos sobre "El Anillo de Castiglione". Cuentan las crónicas que a la jovencísima María de las Mercedes de Orleáns, prima y esposa de Alfonso XII, le leyó mano una gitana en Sevilla y le anunció que se casaría con un rey, pero después, la gitana huyó despavorida al ver el resto de funestos presagios que le deparaban a la muchacha. María de las Mercedes fue la primera víctima de la maldición que hoy nos ocupa, ya que murió con 18 años recién cumplidos poco después de casarse y de recibir como regalo el anillo maldito de la Condesa de Castiglione, una noble nacida en Florencia en 1837 y conocida como la mujer más hermosa del mundo. Tras la muerte de María de las Mercedes, el anillo fue a parar a distintas manos, trayendo siempre la desgracia para sus propietarios. En "El Beef del Misterio" hablamos sobre las conspiraciones que rodean al hundimiento del Titanic. Desde que el gigantesco barco se hundió durante su viaje inaugural de South Hampton a Nueva York en la noche del 14 y la madrugada del 15 de abril de 1912, no todas las piezas del puzle encajan. Numerosos investigadores, historiadores y expertos navales han levantado la voz para indicar que hay muchos detalles que no terminan de cuadrar. Vigías sin prismáticos, bengalas incorrectas, señales de socorro mal interpretadas, misteriosas explosiones... También se les unen defensores de teorías de la conspiración que afirman hipótesis como las de que el Titanic fuera en realidad otro barco llamado Olympic haciéndose pasar por el navío, que su hundimiento fuera urdido por J.P. Morgan, o incluso que el barco hubiera sufrido el ataque de torpedos alemanes. A todo esto se le suma un macabro detalle, la existencia de un libro llamado "El hundimiento del Titán", escrito por Morgan Robertson en 1898. En esta novela se narra la historia del barco más grande jamás construido, apodado "el Insumergible", que choca con un iceberg y debido a la falta de botes salvavidas, la mayor parte de sus pasajeros fallece en el Atlántico Norte. ¿Coincidencia? ¿Se creerá David las conspiraciones del Titanic? 😅¿Se creerá Barb la maldición del anillo? 🙄 ¿Podrá Sére dejar de cantar copla? 🤣 Solo lo averiguarás si escuchas este programa. Así que ya sabes, elige tu bebida y aperitivos, que vamos a pasar una hora de chinchorreo. ¿Te apetece? ¡Pues dale fufa al PLAY! ▶️ No te olvides de seguirnos en redes sociales y si te echas unas risas, ¡comparte y comenta el podcast! - Instagram: @misteriosycubatas - Twitter: @misterioycubata - Twitch: misteriosycubatas - Ko-Fi: https://ko-fi.com/misteriosycubatas - TIENDA MYC: https://www.redbubble.com/people/MYCTIENDA/explore?asc=u&;;page=1&sortOrder=recent - Facebook: https://www.facebook.com/MisteriosyCubatas Dirige y presenta: Sére Skuld
V Jizerských horách se v úterý 16. listopadu pohyboval vrtulník, který přiletěl na dokončovací práce na novém mostě na Kořenovsku. Úkolem techniků a pilota bylo usadit železnou mostovku na betonové pilíře na březích řeky Jizery, která tvoří přirozenou česko-polskou hranici mezi obcemi Jizerka a Orle. Byl u toho redaktor Jaroslav Hoření.
Tracklist 0:00 Benny Spellman - Fortune Teller 1:30 Bob French's Storyville Jazz Band - Y'er Comes The Funky Man 3:30 Dave Bartholomew - Down At The Zoo 7:30 The Meters - Cissy Strut 10:00 The Neville Brothers - Voodoo 13:00 Donald Harrison, Jr. - River / White Socks & Drawers 17:00 New Orleans Nightcrawlers - Keep On Gwine 22:00 Barbara Lynn - You'll Lose a Good Thing 23:30 What It Is! Funky Soul And Rare Grooves [1967-1977] [w/interactive booklet] - Fairchild (Single Version) (2006 Remastered) 26:30 Allen Toussaint - Java 27:30 Trombone Shorty - Nervis 30:00 Galactic - Go Go 34:00 Johnny Vidacovich, June Yamagishi, and George Porter Jr - We Came To Play 42:30 Dr. John - Right Place Wrong Time 44:30 Alvin Robinson - Down Home Girl 47:00 Huey "Piano" Smith & His Clowns - Little Liza Jane 49:00 Antoine Fats Domino Jr. - I'm Walkin 51:00 Johnny Adams - I Won't Cry 52:00 The Meters - Hey Pocky A-Way (Remastered Version) 55:00 Francine King - Two Fools 56:30 Allen Toussaint - Southern Nights (Remastered Version) 59:30 The Gaturs - First Taste Of Hurt 1:02:00 Fats Domino - Ain't That a Shame 1:03:30 Professor Longhair - Tipitina 1:07:00 Irma Thomas - Anyone who knows what love is 1:09:30 Lee Dorsey - Ride Your Pony 1:12:00 Aaron Neville - Tell It Like It Is 1:14:30 Naughty Professor - Sugarcoat (feat. Chali 2na & Ivan Neville) 1:19:00 Professor Longhair - Big Chief 1:22:00 Rebirth Brass Band - Do Whatcha Wanna, Pt. 2 1:29:30 Ernie K-Doe - A Certain Girl 1:31:30 Jessie Hill - Ooh Pooh Pah Doo Parts 1 & 2 1:33:30 Eddie Bo - Dinky Doo 1:35:00 Tank and The Bangas - Quick 1:39:00 The Rubaiyats - Omar Khayyam 1:42:00 Kermit Ruffins - Skokiaan - Remix 1:44:00 Kermit Ruffins - Skokiaan 1:46:00 The New Orleans Suspects - Swampthang 1:50:00 Lee Dorsey - Ya Ya 1:52:00 Irma Thomas - It's Raining 1:53:30 James Booker - Junco Partner 1:57:30 Chris Kenner - I Like It Like That - Parts 1 & 2 1:59:00 Papa Mali - Do Your Thing 2:02:00 Betty Harris - I'm Gonna Git Ya R&B Download on the App Store
Tracklist 0:00 Benny Spellman - Fortune Teller 1:30 Bob French's Storyville Jazz Band - Y'er Comes The Funky Man 3:30 Dave Bartholomew - Down At The Zoo 7:30 The Meters - Cissy Strut 10:00 The Neville Brothers - Voodoo 13:00 Donald Harrison, Jr. - River / White Socks & Drawers 17:00 New Orleans Nightcrawlers - Keep On Gwine 22:00 Barbara Lynn - You'll Lose a Good Thing 23:30 What It Is! Funky Soul And Rare Grooves [1967-1977] [w/interactive booklet] - Fairchild (Single Version) (2006 Remastered) 26:30 Allen Toussaint - Java 27:30 Trombone Shorty - Nervis 30:00 Galactic - Go Go 34:00 Johnny Vidacovich, June Yamagishi, and George Porter Jr - We Came To Play 42:30 Dr. John - Right Place Wrong Time 44:30 Alvin Robinson - Down Home Girl 47:00 Huey "Piano" Smith & His Clowns - Little Liza Jane 49:00 Antoine Fats Domino Jr. - I'm Walkin 51:00 Johnny Adams - I Won't Cry 52:00 The Meters - Hey Pocky A-Way (Remastered Version) 55:00 Francine King - Two Fools 56:30 Allen Toussaint - Southern Nights (Remastered Version) 59:30 The Gaturs - First Taste Of Hurt 1:02:00 Fats Domino - Ain't That a Shame 1:03:30 Professor Longhair - Tipitina 1:07:00 Irma Thomas - Anyone who knows what love is 1:09:30 Lee Dorsey - Ride Your Pony 1:12:00 Aaron Neville - Tell It Like It Is 1:14:30 Naughty Professor - Sugarcoat (feat. Chali 2na & Ivan Neville) 1:19:00 Professor Longhair - Big Chief 1:22:00 Rebirth Brass Band - Do Whatcha Wanna, Pt. 2 1:29:30 Ernie K-Doe - A Certain Girl 1:31:30 Jessie Hill - Ooh Pooh Pah Doo Parts 1 & 2 1:33:30 Eddie Bo - Dinky Doo 1:35:00 Tank and The Bangas - Quick 1:39:00 The Rubaiyats - Omar Khayyam 1:42:00 Kermit Ruffins - Skokiaan - Remix 1:44:00 Kermit Ruffins - Skokiaan 1:46:00 The New Orleans Suspects - Swampthang 1:50:00 Lee Dorsey - Ya Ya 1:52:00 Irma Thomas - It's Raining 1:53:30 James Booker - Junco Partner 1:57:30 Chris Kenner - I Like It Like That - Parts 1 & 2 1:59:00 Papa Mali - Do Your Thing 2:02:00 Betty Harris - I'm Gonna Git Ya R&B Download on the App Store
Furacão Ida provoca 'apagão' em toda a cidade de Nova Orleães e um morto760c12d5-61
Republica Dominicana esta llena de gozo porque el dia de mañana es dia de las madres, felicitamos a todas las madres dominicanas y del mundo entero son unas héroes!! En este video tratamos sobre las cosas típicas que hacen o cometen nuestras madres dominicanas. Gracias por ver nuestro 3er capitulo de la 2da temporada de Friends Things Podcast, compártanlo y síguenos en las redes sociales: Nuestras redes: Instagram: https://www.instagram.com/friends_thi... Arle: https://www.instagram.com/arle_cp28/ Letty: https://www.instagram.com/leticiaever... Cristian: https://www.instagram.com/cristianman... Orle: https://www.instagram.com/orlennys_/ Maite: https://www.instagram.com/maite.calderon/ Emely: https://www.instagram.com/emelyazmin27/ Anabel: https://www.instagram.com/suazoanabelferreira/ Facebook: https://www.facebook.com/Friends-Thin... Spotify: https://open.spotify.com/show/5oipAgq...
Bajka terapeutyczna przydatna w pracy z traumą i rodzinami adopcyjnymi. Opowiada o fazach rozwoju, separacji, budowaniu tożsamości i odkrywaniu swojego potencjału. Autorzy: Bożenna Wardęszkiewicz, Elżbieta Zawadzka Bożenna Wardęszkiewicz - psycholog, certyfikowana psychoterapeutka S.N. Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego oraz certyfikowana psychoterapeutka EAP (European Association for Psychotherapy). Prowadzi psychoterapię rodzinną, małżeńską i indywidualną osób z zaburzeniami nerwicowymi, depresyjnymi oraz znajdujących się w sytuacjach kryzysowych.
HEAVENSTOBETSY it's been a long time since we've heard anyone say HEAVENSTOBETSY, but it popped up today, along with several other phrases from some bygone era, courtesy of Amanda Chung and Karl Ni. There were several loooong clues, long enough that the grid needed to be stretched to 14x16: so for those of you who calculate your subscription on a per square basis, the New York Times owes you exactly 1 square (14x16 = 224, 15x15 = 225). It's Tip Tuesday, and today Jean reminds us that ORLE is a heraldic border, while ORLY is more likely to be seen on airplane tickets (remember those?). Mike has a tip on how to interpret ?, "" [ ] and word(word) grammar/structures when they appear in a clue.
Nationalhelt eller diktator? 200-året for Napoleons død splitter Frankrig i en ophedet debat.I UDSYN skal du møde franskmand Louis-Georges Tin, der mener, at Napoleon voldtog Frankrig – og nu går han forrest i kampen for at aflyse fejringen af ham den 5. maj.Medvirkende:Louis-Georges Tin, lektor ved universitetet i Orleáns og tidligere formand for CRAN, som repræsenterer sorte franskmænds foreninger.Louise Sandager, LOUD's korrespondent i Frankrig.Vært og tilrettelægger: Sofie Ørts.Redaktør: Pola Rojan Bagger.
La noche del 11 al 12 de marzo de 1870, Enrique de Borbón, duque de Sevilla y Antonio de Orleáns, duque de Montpensier, se batían en duelo para decidir quién se hacía con el trono de España. Pero, ¿qué pasó realmente durante el duelo y que sucedió después con el trono?Nos lo cuenta Nieves Concostrina en ‘Acontece, que no es poco’.FOTO: Museo del ejército / Ministerio de Defensa
La noche del 11 al 12 de marzo de 1870, Enrique de Borbón, duque de Sevilla y Antonio de Orleáns, duque de Montpensier, se batían en duelo para decidir quién se hacía con el trono de España. Pero, ¿qué pasó realmente durante el duelo y que sucedió después con el trono?Nos lo cuenta Nieves Concostrina en ‘Acontece, que no es poco’.FOTO: Museo del ejército / Ministerio de Defensa
La noche del 11 al 12 de marzo de 1870, Enrique de Borbón, duque de Sevilla y Antonio de Orleáns, duque de Montpensier, se batían en duelo para decidir quién se hacía con el trono de España. Pero, ¿qué pasó realmente durante el duelo y que sucedió después con el trono?Nos lo cuenta Nieves Concostrina en ‘Acontece, que no es poco'.FOTO: Museo del ejército / Ministerio de Defensa
La noche del 11 al 12 de marzo de 1870, Enrique de Borbón, duque de Sevilla y Antonio de Orleáns, duque de Montpensier, se batían en duelo para decidir quién se hacía con el trono de España. Pero, ¿qué pasó realmente durante el duelo y que sucedió después con el trono?Nos lo cuenta Nieves Concostrina en ‘Acontece, que no es poco'.FOTO: Museo del ejército / Ministerio de Defensa
#TataMariusz, czyli Mariusz Rzepka. Czytam dla dzieci, ale jeśli lubisz wiersze, bajki czy opowiadania - zostań ze mną, dla rodziców też się coś znajdzie. ;) A co? Np. wesołe wierszyki (często z przesłaniem), poważniejsze opowiadania i bajki edukacyjne, fragmenty książek, lektury i wiersze pisane przez najmłodszych. W każdym z nas siedzi dziecko. Odkryj je na nowo słuchając moich nagrań! ;) Zapraszam! https://tatamariusz.pl;
#miguelangelsould #DGT #DGT2 #dominicanatienetalento #RD Señore y el día de hoy le traemos una entrevista cargada de talento, a una de las personas más talentosa de RD y el es Miguel Angel Sould. Gracias por tomarse el tiempo de escuchar nuestro Podcast, que es grabado con mucho amor para todos ustedes. Nuestras redes: Instagram: @friends_thingspodcast Arlenis: @arleniscordero Letty: @leticiaeverts Orle: @orlennys_ Cristian: @cristianmanuelperdomo
Señore y hoy le traemos un nuevo episodio y éste es uno de los que más nos gustaron grabar. Espero que les haya gustado tanto como a nosotros. Gracias por tomarse el tiempo de escuchar nuestro Podcast, que es grabado con mucho amor para todos ustedes. Nuestras redes: Instagram: @friends_thingspodcast Arlenis: @arleniscordero Letty: @leticiaeverts Orle: @orlennys_ Cristian: @cristianmanuelperdomo
Podcast Geeksleague 205, enregistré le 09 Octobre 2020. Des news tech de merde, des gadgets pour améliorer vos chiottes, un jeu vidéo qui ne va pas rester dans les anales, vous l'avez compris, c'est un podcast Geeksleague spécial toilette. Pour s'abonner à notre flux RSS PodcastPour nous soutenir via TipeeePour nous écouter sur DezzerNous rejoindre sur DiscordNous rejoindre sur Instagram Au sommaire : 00:00 - Introduction09:06 - News tech de merde de la semaine15:33 - Toilet Management Simulator33:20 - Des petits gadgets Wish pour améliorer vos toilettes43:37 - L’évolution technologique des toilettes depuis le dernier ProutCast 01:06:49 - Toilette à voir (film)01:18:16 - Les toilettes dans L’ISS01:34:30 -Par dessus ou en dessous ?Coup de 💓/😠 Remerciements : À nos Tipeurs Pour en Savoir plus : Toilet Management Simulator Acheter le jeu Gadgets pour vos chiottes Les ledLes toilettes plaquées orLe coussin en flannelle jet low costLe RSS Room Reader Toilette dans l'ISS le journal de l'espace Coup de 💓/😠 Map pour Mario 35 Bonne écoute à tous et n'hésitez pas à commenter le podcast dans l'espace dédié !! https://youtu.be/ClechmX8mvE
Jeśli chcesz wesprzeć Karczmarza, to zapraszam na Patronite: https://bit.ly/karczmarz_patronite! Oby nam się!
Jeśli chcesz wesprzeć Karczmarza, to zapraszam na Patronite: https://bit.ly/karczmarz_patronite! Oby nam się!
Aujourd'hui, je suis ravie d'accueillir Tiphaine pour raconter son parcours avec le yoga.Elle a découvert le yoga à Londres dans une salle de sport, par hasard en rentrant dans un cours sans faire exprès, elle n'a pas pu en sortir mais finalement ce fut une révélation à la fin de ce cours !Elle n'a pas pu s'arrêter de pratiquer après cette séance.À côté, elle tenait un blog de nutrition et sport, elle était du coup à l'affût des informations. Une de ses professeurs de yoga lui a, peu après, conseillée de se former en yoga car elle ouvrait son centre de formation, elle a accepté car elle souhaitait en savoir plus et approfondir sa pratique. Le déclic après sa formation, fut auprès des réseaux sociaux, où elle partageait pas mal de photos, tutos, vidéos sur sa pratique. Elle se rendit vite compte que cela intéressait pas mal de monde et décida de se lancer dans l'aventure Yogilab et retourner à Orléans, sa ville natale !Elle souhaitait montrer aux gens que le yoga ce n'était pas ce qu'on croyait, que le yoga sont pleins de facettes différentes ! Et tout cela grâce au yoga en vidéo, pour pratiquer partout, quand on veut, au rythme qu'on veut...Tiphaine a continué de se former au fur et à mesure des années en yoga Primal Flow, Kundalini, Yoga Nidra...On peut retrouver toutes ces pratiques sur Yogilab, et bien plus encore !Découvrez le parcours de Tiphaine dans cet épisode et sur ces réseaux ici pour en savoir plus :https://instagram.com/tiph_enjoy?igshid=108d71fl6otsbhttps://instagram.com/yogi.lab?igshid=sxddec3xkvv4
Era hijo de unos artesanos de Orleáns (Francia). Ingresó en la abadía de Misey, fundada poco antes por Clodovedo y gobernada a la sazón por San Euspicio. Le encomendaron el oficio de ecónomo, siendo el responsable de la preparación de todo lo que tenía que ver con la alimentación de los frailes y los pobres, con los que se mostró especialmente generoso. Fue un fraile amable, servicial y obediente. Murió santamente, hacia el año 530.
Comida, calor, desporto e… muito boa disposição. Nova Orleães tem fama de destino jovem, mas é muito mais do que isso. A Sarah e o Rui voltam a «viajar» para os Estados Unidos para recordar a experiência que tiveram na cidade do Louisiana. Da herança da escravatura ao museu da II Guerra Mundial, passando pela gastronomia, desporto e arquitetura.
"A Lei de New Orleans diz que se mais de 10 raparigas viverem juntas numa casa é um bordél". Até na América se sentem as diferenças culturais. Foi também disso que falaram a Rita e a Carolina. Disso e dos copos vermelhos, dos quarterbacks e das festas nas fraternities.
...i droga do Erengradu. ▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬▬ ❓Masz pytanie do Baniaka? Może już padło, sprawdź ➡️ goo.gl/qvQw9L
#viajEros, nos vamos hasta Orleáns (Francia) para presentaros a Noelia Oliver. Ella se dedica a la exportación de los mejores caldos de Francia e Italia, es madrina de la Asociación Acción por el Rescate de los Desfavorecidos (Almería; https://www.facebook.com/accionporelrescate/) y voluntaria en La SPA, principal fundación que ayuda a los animales abandonados en Francia, y profesora de Marketing en la Universidad de Bayona. Los 19 minutos compartidos están llenos de información de interés y amor por los más desfavorecidos. Su corazón alegre beneficia a muchos. ¡No os perdáis este episodio! IG, https://www.instagram.com/mssoliver/. Teaming, https://www.teaming.net/accionporelrescatedelosdesfavorecidos. Merchandising 100% solidario, https://www.crowdence.com/s/section/accion-por-el-rescate. Petición en Change.org, https://www.change.org/p/real-academia-española-erradicar-la-palabra-mascota-para-describir-a-nuestros-animales-de-casa-7d62fd76-876b-48ee-8fae-f801d5b20407 Para #PerroFelizVidaFeliz, estilo de vida que puedes descubrir en todas nuestras plataformas gracias a un contenido exclusivo y gratuito pensado para ti y tu perro, suscríbete ahora: - YouTube CHRIS Y EROS, DOG INFLUENCERS: https://www.youtube.com/channel/UCjJD1sK4drRP3QoFp61hGFg - Web blog: https://dogfriendlytraveler.com -Nuevo Instagram: https://www.instagram.com/dog_friendly_traveler_2021/ - Madrina de viajEros: Princesa Béatrice d'Orléans https://open.spotify.com/episode/0Ef7IdPHHe7lFOweDWrG2b?si=43AGRRc7T-KmJwR1cZh7vQ - Manual: https://www.amazon.es/dp/B08DL8XG7B/ref=cm_sw_r_cp_awdb_YY7KR6AHW7EM1SEBNKY3 Y seguirnos también por, Facebook:https://www.facebook.com/erosychris Twitter:https://twitter.com/dogftraveler Pinterest:https://www.pinterest.es/dfriendlytravel/pins/ LinkedIn:https://www.linkedin.com/in/chrisolivavelez/ Recuerda que puedes suscribirte al podcast en: https://open.spotify.com/show/4sjKpO7Q8rOSCCkInJn6ur?si=I-nJKlR6R_ysDm7yGkAnag
Uma conversa com a autora Margarida Durães a propósito do livro "Amélia de Orleães - A rainha mal-amada".
Nachdem die erste Folge mit Sean Dundee bei euch so gut angekommen ist, liefern wir gleich den nächsten Top-Gast: Der gute Orle hat uns Wildpark-Bruddler besucht und hat richtig gute Geschichten auf Lager gehabt. Viel Spaß beim Hören. Auch wenn der Fabian klingt wie ein Alien auf einem Traktor.
En el siglo XIII nació la Universidad en Europa y muchos jóvenes empezaron a acudir en masa a estos centros de conocimiento. No se sabe exactamente cuál fue la primera que se fundó, si la de Bolonia (Italia), la de París, o la Universidad de Oxford (Inglaterra), pero lo que sí se sabe es que En el siglo XIII existía ya una docena de universidades propiamente dichas. Además de las tres mencionadas estaban la de Cambridge en Inglaterra (1209), las de Palencia (1212) y Salamanca (1218) en España, las de Montpellier (1220) y Toulouse (1229) en Francia, y las de Padua (1222) y Nápoles (1224) en Italia. A finales del siglo XIII y principios del siglo XIV se fundaron universidades en Valladolid, Lisboa, Lérida, Aviñón, Orleáns y Perusa. Eso sí, eran muy distintas a como son en la actualidad...
Voici un sujet dont on parle trop peu alors qu'il est absolument central dans la manière dont fonctionne nos économies et donc nos sociétés : la monnaie. On n'en parle peu, du moins en dehors des cercles économiques et financiers, parce qu'on n'y comprend généralement pas grand-chose à moins d'y passer un peu de temps. Pourtant la marche du monde est en définitive déterminée par qui tient les cordons de la bourse, par qui a le pouvoir de créer la monnaie et par là-même de décider de ce qui doit être financé ou non, exister ou non. Dans cet épisode, je tente d'y voir plus clair avec Gérard Foucher, un spécialiste et bon vulgarisateur du sujet.Episode enregistré le 28 janvier 2019 dans le studio de Nouvelles Ecoutes.----------------------------------------------------------------------De quoi parle-t-on ? 1" - L’économie comme grille de lecture du monde« Ce n’est pas avec le travail que l’on gagne le plus d’argent » Rapport entre invention de la monnaie et naissance des déséquilibres 7"- Une brève histoire de la monnaieUn booster de développementPourquoi la monnaie a-t-elle été créée ? « Envie d’aller chercher ce qui a déjà été produit par d’autres. » La religion en Mésopotamie et la naissance de la comptabilitéTravail et pouvoir chez les rats. « La stratégie optimum est de ne pas se mouiller… » Centre de pouvoir et création monétaire. Complexe militaro-monetaro-minier. « Rapatrier des ressources vers le centre en donnant aux populations conquises l’illusion qu’elles sont payées. » « L’impôt est un moyen d’imposer une monnaie. » La naissance de la société marchande comme soumission au centre de pouvoir. « La première fonction de la monnaie c’est de permettre a un centre de pouvoir de prélever des ressources sur sa périphérie » 23" - Le dollar et la puissance américaineBretton Woods et la naissance d’un outil de puissance« Le souverain qui crée la monnaie qu’on utilise pour le monde entier sera de faire le souverain du monde entier ». La fin de la convertibilité dollar-orLes pétro-dollars 30" - Création monétaire et pouvoirLa dette comme base de la création monétaire ou la création ex-nihilo. Qui crée la monnaie aujourd’hui ? Actif et passif « En ce moment les souverains, ce sont les banques. » « C’est le souverain qui décide ce qui va exister ou non dans le futur selon qu’il décide ou non de le financer. »De la difficulté de financer des projets peu rentablesLes Etats sont-ils souverains ? « Créer la monnaie, c’est créer le futur. » « On perd souvent de vue le robinet (de la monnaie). »« L’état est comme un gros crowd-funding. » « La plus grosse partie de l’impôt sert a payer la monnaie. »Dette et souveraineté. 47" - L’Europe et l’EuroVers un gouvernement mondial ?La création de la monnaie est le premier pouvoir régalien.« [Si l’on veut aller vers un gouvernement européen] c’était parfaitement logique de commencer par faire une monnaie européenne, avant toute chose. » 51" - Les conséquences de la crise financière de 2008La crise des subprimes expliquée « Les banques centrales peuvent créer de la monnaie pour les banques, par pour l’économie réelle. » « Du point de vue du système de souveraineté monétaire l’essentiel est que le système ne s’effondre pas complètement… de manière a conserver le rapport de force » La crise a déclenché une envie de comprendre comment fonctionne ce système. 56" - Faut-il changer le système monétaire ?Le système est pris dans une spirale infernale qui nous condamne tous à une compétition permanente pour accumuler de la monnaie. Cela concerne y compris ceux qui sont obligés de gérer ce système-là. « Le système nous échappe. » « Le problème des exponentielles est que le cerveau humain a beaucoup de mal à les voir. » « L’exponentiel sera toujours plus forte que nous. »« On est obliges de fournir de l’intérêt a un système qui ne fait que grossir et que l’on ne peut pas arrêter » Les alternatives au système monétaire actuel… La peur irrationnelle de l'inflationCréer de la monnaie pour l’injecter directement dans l’économie réelle ?Monnaies locales nationales, Crypto-monnaies, monnaies libres, revenu universel...Le cas GrecqueVivre sans monnaie ? 1’10" - L’avenir ?Ce qu’on ne voit pas venir : la capacité créative d’un cerveau humain.« On a seulement pense a créer des trucs qui nous rapporte quelque chose… forcement ca limite la créativité. » « Quand des êtres humains se retrouvent, aussitôt le cœur s’ouvre... » « Pour que le cœur des humains s’ouvre, il suffit de se retrouver à égalité. » Les personnes et références citéesLes accords de Bretton Woods : le dollar-orLe bancor de KeynesBernard MarisQuantitative easing ou "assouplissement quantitatif" QE4People : Quantitative easing for the peopleKeynesianisme L’Euro-FrancYanis VaroufakisLes livres recommandés par Gérard: Dette 5000 ans d’histoire - David GraeberLa société contre l'État, recherches d'anthropologie politique - Pierre Clastres Pour creuser un peu plus :Les secrets de la monnaie, livre de Gérard FoucherLe site de GérardLa chaine Youtube de Gérard Pour m’aider à rendre ce travail plus visible vous pouvez aussi laisser un avis et une note sur iTunes ou Apple podcast.Abonnez-vous à la newsletter du podcast Voir Acast.com/privacy pour les informations sur la vie privée et l'opt-out.
Drübergehalten – Der Ostfußballpodcast – meinsportpodcast.de
Während Tobias sich die peruanische Sonne auf den neugewachsenen Pelz scheinen lässt, macht sich Kevin allen Widrigkeiten zum Trotz auf den Weg an die Ostsee. Bei Hansa Rostock trifft er auf Dirk Orlishausen, der früher in Erfurt und Karlsruhe aktiv war und seine Anfänge bei Robotron Sömmerda machte. Er bestreitet aktuell seine letzten beiden Jahre als Back-Up-Keeper und übernimmt jetzt schon die Rolle des Torwarttrainers. Wir reden über seine Verbindung zu Pavel Dotchev, seine überwundene Krankheit, seine Pläne nach der Karriere und natürlich das Spiel 2011 in Dresden. Ob Dirk beim Spielerraten einen alten Weggefährten von ihm erkennt, hört ihr ganz zum Schluss! Euch gefällt dieser Podcast oder ihr habt Kritik, Fragen oder Anregungen? Dann freuen wir uns, wenn wir von euch hören. Lasst uns gerne bei iTunes eine Rezension und ein bisschen Feedback da. Schreibt uns, was ihr gut oder auch schlecht findet, oder welche Themen wir eurer Meinung nach mal in einer Sendung behandeln sollten. Nutzt dafür gerne auch die Kommentarfunktion unter diesem Beitrag auf meinsportradio.de....
En una nueva propuesta de Las Dos Carátualas, presentan la obra de Friedrich Schiller, "La Doncella de Orleans”, que es una obra para reflexionar acerca de los valores revolucionarios, una apuesta a la construcción de una identidad tan romántica como rebelde con causa. Juana nació en 1412 en Domrémy, Francia. Fue una joven campesina que dirigió al ejército francés contra los soldados ingleses durante la Guerra de los Cien Años. Llamada "la Doncella de Orleáns", es para los franceses su santa patrona y heroína nacional. A la edad aproximada de 13 años, Juana empezó a oír "voces" que le encomendaron la misión de liberar a Francia de la dominación inglesa, quienes en ese momento asediaban Orleáns. Después de ser interrogada por un grupo de teólogos, se convenció al príncipe de que reagrupase sus tropas y las enviase a los campos de batalla bajo el mando de Juana con el fin de liberar la ciudad. La liberación de Orleáns y la coronación del delfín hicieron renacer las esperanzas del pueblo Francés. Capturada y vendida a los ingleses. Éstos últimos querían verla ejecutada pero eran reacios a aceptar la responsabilidad de tal acción, por lo que la entregaron a un tribunal eclesiástico en Rouen. Allí fue juzgada bajo la acusación de herejía y brujería y los jueces declararon sus visiones como diabólicas. El 30 de mayo de 1431 fue quemada viva en la hoguera en Rouen, cuando finalmente se restauró el orden en Francia, Juana fue rehabilitada en un juicio formal en 1456 ordenado por Carlos VII. El mismo rey que no había hecho nada para salvarla cuando aún estaba viva.
Nieves Concostrina recuerda el enfrentamiento mortal entre Enrique de Borbón y Antonio de Orleáns, el 12 de marzo de 1870
En el programa de esta semana, el ultimo de esta temporada, penúltimo si contamos el especial de despedida que transmitiremos en directo este domingo por Streaming, tras las noticias y demás secciones habituales, nuestro amigo Jose “el inmortal”, nos hablará del contexto, las causas y el desarrollo de la guerra más larga de la Historia, la “Guerra de los cien años”. A continuación, Fer nos hablará de una figura a caballo entre el mito y la realidad: Juana de Arco, La Pucelle” de Orleáns, la niña/mujer que equilibró la guerra y la inclinó definitivamente del lado francés…. Al menos eso es o que nos han contado… Para terminar, Héctor nos hablará de tres mujeres de armas tomar. Tres heroínas que se atrevieron a contrariar al gran imperio de la antigüedad: Roma… y que pasaron a la Historia por su inteligencia, su valor y su dignidad…. en la derrota… Podéis poneros en contacto con la gente de ADM a través de facebook, en la página del programa o en el correo
Juan Calvino (Noyon, 10 de julio de 1509 – Ginebra, 27 de mayo de 1564), bautizado con el nombre de Jehan Cauvin, latinizado como Calvinus, fue un teólogo francés, considerado como uno de los padres de la Reforma Protestante. Más tarde, las doctrinas fundamentales de posteriores reformadores se identificarían con él, llamando a estas doctrinas «calvinismo». Particularmente los «cinco puntos del calvinismo» surgen de los discípulos de Juan Calvino como contraposición a las doctrinas de los discípulos de Jacobo Arminio. Juan Calvino nació en Noyon (Picardía) a unos 100 km al norte de París, Francia, y era hijo de Gérard Cauvin y Jeanne Lefranc. Fue excelente en sus estudios y profundamente religioso desde su juventud. Sus primeros estudios estuvieron destinados a la carrera eclesiástica. Su formación inicial la recibió en el Collège de la Marche y en el Collège de Montaigne (allí estudiaron también Erasmo de Rotterdam e Ignacio de Loyola). El padre de Calvino era abogado y en 1523 envió a Jean, que por entonces tenía 14 años, a la Universidad de París a estudiar Humanidades y Derecho. A instancias de su padre, que pretendía que Juan Calvino siguiera el camino de las leyes, se matriculó en las universidades de Orleáns y Bourgues. En 1532, se doctoró en Derecho en Orléans. Durante su paso por los claustros universitarios tomó contacto con las ideas humanistas y reformadas de la teología de Martín Lutero. En abril de 1532, cuando contaba 22 años de edad, publicó un comentario sobre el De Clementia de Séneca, trabajo que puso en evidencia sus dotes como pensador. No está del todo claro el momento en que Calvino se adhiere al protestantismo, pero probablemente sería durante los años de su universidad donde su pensamiento haya cambiado puesto que él fue católico romano en Noyon, donde su padre era secretario del obispo
Equité et Environnement : Quel(s) modèle(s) de justice environnementale ?
Geoffroy Filoche, Chargé de recherche, Institut de Recherche pour le Développement (IRD), UR 199 – Orléans
Equité et Environnement : Quel(s) modèle(s) de justice environnementale ?
Adélie Pomade, Docteure en droit de l’Université d’Orléans.
Equité et Environnement : Quel(s) modèle(s) de justice environnementale ?
Emilie Gaillard, Docteure en droit de l’Université d’Orléans.
Todas las canicas en el mismo saco. — La desesperación del historiador. — Dos amantes de lo insólito. — En el fondo del lago del Diablo. — Un antifascismo que levanta, viento. — Bergier y yo ante la inmensidad de lo extraño. — También Troya era una, leyenda. — La historia atrasada. — De lo visible vulgar a lo invisible fantástico. — Apólogo del escarabajo de oro. —Se puede oír la resaca del futuro. — Hay algo más que la fría mecánica. Durante la ocupación, vivía en París, en el barrio escolar, un viejo muy original que se vestía como un burgués del siglo xvn, leía sólo a Saint Simon, comía alumbrándose con antorchas y tocaba la espineta. No salía más que para ir al colmado y a la panadería, cubriendo con un capuchón su peluca empolvada y vistiendo una hopalanda que dejaba ver sus medias negras y sus zapatos con hebillas. El tumulto de la Liberación, el tiroteo y la agitación popular le molestaron. Sin comprender nada de lo que pasaba, pero agitado por el miedo y la indignación, salió una mañana al balcón, con su pluma de oca en una mano y flotando su pechera al viento, y gritó, con la fuerte y extraña voz del solitario: —¡Viva Coblenza! La gente no comprendió, viendo sólo lo singular de su actitud; los vecinos, excitados, tuvieron la impresión instintiva de que un hombre que vivía en otro mundo tenía pacto con el mal; el grito parecía alemán, subieron, derribaron la puerta, le apalearon, y el hombre murió. Aquella misma mañana un joven capitán de la Resistencia, que acababa de conquistar la Prefectura, mandaba cubrir de paja la gran alfombra del despacho y disponer en haces los fusiles, a fin de sentirse vivir en un cuadro de su primer libro de Historia. A la misma hora, se descubría en los Inválidos la mesa, los trece sillones, los estandartes, las ropas y las cruces de la última asamblea de los Caballeros de la Orden Teutónica, bruscamente interrumpida. Y el primer carro del Ejército Leclerc franqueábala puerta de Orleáns, signo aplastante de la derrota alemana. Lo conducía Henri Rathenau, cuyo tío Walter había sido la primera víctima del nazismo. De este modo, una civilización, en un momento histórico, y a la manera de un hombre embargado por la más viva emoción, revive mil instantes de su pasado, según un orden y en una sucesión aparentemente incomprensibles. Giraudoux explicaba que, habiéndose dormido un momento en la trinchera, mientras esperaba la hora de ir a relevar a un camarada muerto durante un reconocimiento, le despertaron unos pinchacitos en el rostro: el viento había desnudado al muerto, había abierto su cartera y proyectaba sus tarjetas de visita, cuyos cantos golpeaban la mejilla del poeta. En aquella mañana de liberación de París, las tarjetas de visita de los emigrados de Coblenza, de los estudiantes revolucionarios de 1830, de los grandes pensadores judíos alemanes y de los Hermanos Caballeros de las Cruzadas, volaban con muchas otras, sin duda, en el viento que arrastraba los sones de la Marsellesa. Si sacudimos la cesta, todas las canicas salen a la superficie en desorden, o mejor, según un orden y unos razonamientos cuya determinación sería de una complicación infinita, pero en los que podríamos descubrir infinidad de esos encuentros chocantes e iluminadores que Jung llama coincidencias significativas. La admirable frase de Jacques Riviére es aplicable a las civilizaciones y a los momentos históricos: «Al hombre le ocurre, no lo que se merece, sino lo que se le asemeja.» Un cuaderno escolar de Napoleón termina con estas palabras: «Santa Elena, pequeña isla.» Es una lástima que el historiador juzgue indigno de su ciencia el consignar y examinar estas coincidencias que entreabren bruscamente una puerta sobre otra cara del Universo en que el tiempo no es ya lineal. Su ciencia lleva retraso en la relación con la ciencia en general, que, tanto en el estudio del hombre como en el de la materia, nos muestra unas distancias cada vez más reducidas entre el pasado, el presente y el porvenir. Unas vallas cada vez más delgadas nos separan, en el jardín del destino, de un ayer totalmente conservado y de un mañana enteramente formado. Nuestra vida, como dice Alain, «se abre a grandes espacios». Existe una florecilla extremadamente delicada y bella que se llama saxífraga umbría. Se le llama también «la desesperación del pintor». Pero ya no desespera a ningún artista, desde que la fotografía y otros muchos descubrimientos han librado a la pintura de la preocupación por el parecido externo. El pintor menos joven de espíritu, no se sienta ya ante un ramo como solía hacer antaño. Sus ojos ven algo distinto del ramo, o mejor, su modelo le sirve de pretexto para expresar, por medio de la superficie coloreada, una realidad oculta a la mirada del profano. Trata de arrancar un secreto a la creación. Antaño, se hubiera contentado con reproducir las apariencias tranquilizadoras y, en cierto modo, participar en el engaño general sobre los signos exteriores de la realidad. «¡Ah! ¡Esto ha sido escupido!» Pero el que escupe está enfermo. En el transcurso de este medio siglo, no parece que el historiador haya evolucionado como el pintor, y nuestra historia es tan falsa como lo eran un seno de mujer, un gatito o un ramo de flores bajo el pincel petrificado de un pintor conformista de 1890. «Si nuestra generación —dice un joven historiador— quiere examinar con lucidez el pasado, tendrá ante todo que arrancar las máscaras tras de las cuales los artífices de nuestra Historia permanecen ocultos... El esfuerzo desinteresado realizado por una falange de historiadores en favor de la simple verdad es relativamente reciente.» El pintor de 1890 tenía sus «desesperaciones». ¿Y qué decir del historiador de los tiempos presentes? La mayoría de los hechos contemporáneos se asemejan a la saxífraga umbría: son la desesperación del historiador. Un autodidacta delirante, rodeado de algunos megalómanos, rechaza a Descartes, barre la cultura humanista, aplasta la razón, invoca a Lucifer y conquista Europa, fallando por poco en la conquista del mundo. El marxismo arraiga en el único país que Marx juzgaba árido. Londres está a punto de perecer bajo una lluvia de cohetes destinados a alcanzar la Luna. Las reflexiones sobre el espacio y el tiempo desembocan en la fabricación de una bomba que aniquila doscientos mil hombres en tres segundos y amenaza con aniquilar la propia Historia. ¡Saxífragas umbrías! El historiador empieza a inquietarse y a dudar de que su arte sea practicable. Consagra su talento a lamentarse de no poder ejercitarlo. Es lo que suele verse en las artes y las ciencias en los momentos de sofocación: un escritor trata en diez volúmenes de la imposibilidad del lenguaje, un médico estudia cinco cursos para explicar que las enfermedades se curan solas. La Historia pasa por uno de estos momentos. M. Raymond Aron, rechazando con gesto cansado a Tucídides y a Marx, declara que ni las pasiones humanas, ni la economía de las cosas bastan para explicar la aventura de las sociedades. «La totalidad de las causas determinantes de la totalidad de los efectos —dice, afligido— rebasan la comprensión humana.» M. Baudin del Instituto, confiesa: «La Historia es una página en blanco, que los hombres pueden llenar como les plazca.» Y M. René Grousset lanza al cielo vacío este cántico, casi tan desesperado como bello: «Lo que llamamos Historia, o sea la sucesión de imperios, de batallas, de revoluciones políticas, de fechas sangrientas en su mayoría, ¿es realmente la Historia? Os confieso que yo no lo creo, y que, al hojear los manuales escolares, suelo borrar con el pensamiento más de una cuarta parte... »La Historia verdadera no es la del vaivén de las fronteras. Es la de la civilización. Y la civilización es, de una parte, el progreso de la técnica, y, de otra, el progreso de la espiritualidad. Podemos preguntarnos si la Historia política, en buena parte, no es más que una historia parásita. »La Historia verdadera es, desde el punto de vista material, la de la técnica, disfrazada por la Historia política que la oprime, que usurpa su lugar y hasta su nombre. »Pero la Historia verdadera es, todavía más, la del progreso del hombre en su espiritualidad. La función de la Humanidad consiste en ayudar al hombre espiritual a desprenderse, a realizarse; en ayudar al hombre, como dicen los hindúes en frase admirable, a convertirse en lo que es. Ciertamente, la Historia aparente, la Historia visible, la Historia superficial, no es más que un osario. Si no hubiese más que esto, sólo tendríamos que cerrar el libro y esperar la extinción en el nirvana.. Pero yo creo que el budismo ha mentido y que la Historia no es esto.» El físico, el químico, el biólogo, el psicólogo, durante los últimos cincuenta años, han recibido grandes choques, yendo a dar, también ellos, con las saxífragas umbrías. Pero hoy no manifiestan ya la misma inquietud. Trabajan, adelantan. Estas ciencias tienen, por el contrario, una extraordinaria vitalidad. Comparad las construcciones arácneas de Spengler y de Toynbee con el movimiento torrencial de la física nuclear. En cambio, la Historia está atascada. Las razones son sin duda múltiples, pero ésta nos atrae particularmente: Mientras el físico o el psicoanalista abandonaron resueltamente la idea de que la realidad era necesariamente satisfactoria para la razón y optaron por la realidad de lo fantástico, el historiador permaneció encerrado en el cartesianismo. No es siempre ajena a ello una cierta pusilanimidad eminentemente política. Se dice que los pueblos felices no tienen Historia. Pero los pueblos que no tienen historiadores, francotiradores y poetas son más infelices: están asfixiados, traicionados. Al volver la espalda a lo fantástico, el historiador se encuentra a veces impulsado a fantásticos errores. Si es marxista, prevé el hundimiento de la economía americana en el momento en que los Estados Unidos alcanzan su más alto grado de estabilidad y de fuerza. Si es capitalista, señala la expansión del comunismo en el Oeste en el momento en que Hungría se subleva. En cambio, en otras ciencias, la predicción del porvenir a base de los datos del presente, obtiene cada vez mejores resultados. Partiendo de una millonésima de gramo de plutonio, el físico nuclear traza el proyecto de una fábrica gigante que funcionará según lo previsto. Partiendo de algunos sueños, Freud arroja sobre el alma humana una luz como jamás se viera antes. Y es que Freud y Einstein realizaron, en el primer momento, un esfuerzo colosal de imaginación. Pensaron en una realidad totalmente distinta de los datos racionales admitidos. Partieron de esta proyección imaginativa, establecieron conjuntos de hechos que la experiencia ha venido a confirmar. «En el campo de la ciencia aprendemos cuan grande es la extrañeza del mundo», dice Oppenheimer. Estamos persuadidos de que esta admisión de la extrañeza enriquecerá la Historia. No pretendemos en absoluto llevar al método histórico las transformaciones que para él deseamos. Pero creemos que el pequeño ensayo que vais a leer puede prestar algún servicio a los historiadores futuros. Sea por impulsión, sea por repulsión. Hemos querido, al elegir como tema de estudio un aspecto de la Alemania hitleriana, señalar vagamente una dirección útil para otros temas. Hemos pintado flechas en los árboles a nuestro alcance. No pretendemos haber hecho transitable todo el bosque. Hemos procurado reunir hechos que un historiador «normal» rechazaría con cólera u horror. Nos hemos convertido por un tiempo, según la linda frase de Maurice Renard, en «amantes de lo insólito y escribas de milagros». Esta clase de trabajo no es siempre cómoda para el espíritu. A veces, nos hemos tranquilizado pensando que la teratología, o estudio de los monstruos, donde se inspiró el profesor Wolff a despecho del recelo de los sabios «razonables», puso en claro más de un aspecto de la biología. Y otro ejemplo nos ha servido de apoyo: el de Charles Hoy Fort, el malicioso americano del que ya os hemos hablado. Dentro de este espíritu fortiano hemos realizado nuestras investigaciones de ciertos acontecimientos de la Historia reciente. Y así, por ejemplo, hemos creído digno de atención el hecho de que el fundador del nacionalsocialismo creyese realmente en el advenimiento del superhombre. El 23 de febrero de 1957, un hombre rana buscaba el cuerpo de un estudiante ahogado en el lago del Diablo, en Bohemia. Volvió a la superficie, pálido de espanto, incapaz de pronunciar una palabra. Cuando hubo recobrado el habla, explicó que acababa de ver, bajo las aguas frías y densas del lago, una formación fantasmagórica de soldados alemanes de uniforme, una caravana de carros enganchados, con sus caballos en pie. «¡Oh, noche!, ¿qué son esos guerreros lívidos...?» En cierto modo, nosotros también nos hemos sumergido en el lago del Diablo. De los anales de Nuremberg, de millares de libros y de revistas, y de testimonios personales, hemos sacado una colección de extrañezas. Hemos organizado nuestro material en función de una hipótesis de trabajo que acaso no pueda elevarse a la dignidad de teoría, pero que un gran escritor inglés desconocido, Arthur Machen, ha expresado vigorosamente: «A nuestro alrededor existen sacramentos del mal, como existen sacramentos del bien, y yo creo que nuestra vida y nuestros actos se desarrollan en un mundo insospechado, llenos de cavernas, de sombras y de moradores crepusculares.» El alma humana ama el día. Pero también ama la noche, con igual ardor, y este amor puede conducir a los hombres, como a las sociedades, a acciones criminales y catastróficas que aparentemente desafían a la razón, pero que resultan explicables si uno se coloca en cierto punto de vista. Enseguida precisaremos esto, cediendo de nuevo la palabra a Arthur Machen. En esta parte de nuestra obra, hemos querido suministrar la materia prima de una historia invisible. No seremos los primeros. Ya John Buchan había señalado singulares corrientes subterráneas en los acontecimientos históricos. Una entoinóloga alemana, Margare! Boveri, tratando a los hombres con la frialdad objetiva que dedica a la observación de los insectos, ha escrito una Historia de la Traición en el siglo XX, cuyo primer volumen lleva por título Historia Visible, y el segundo, Historia Invisible. Pero, ¿de qué historia invisible se trata? El término está lleno de trampas. Lo visible es tan rico y, a fin de cuentas, está tan poco explorado, que siempre se puede encontrar en él hechos justificativos de cualquier teoría, y se conocen innumerables explicaciones de la historia por la acción oculta de los judíos (de los francmasones, de los jesuítas o de la Banca internacional). Estas explicaciones nos parecen primitivas. Por lo demás, nos hemos guardado muy bien de confundir lo que llamamos realismo fantástico con el ocultismo y las fuerzas secretas de la realidad con la novela de folletín. (Sin embargo, hemos observado muchas veces que la realidad carecía de dignidad, pues no se libra de lo novelesco, y que no se podían eliminar ciertos hechos con el pretexto de que parecían salir, precisamente, de Una novela de folletín.) Hemos acogido, pues, los hechos más chocantes, con la reserva de autentificarlos. A veces, hemos preferido exponernos a parecer sensacionalistas o aficionados a lo sorprendente, antes que prescindir de tal o cual aspecto aparentemente delirante. El resultado no se parece en nada a los retratos de la Alemania nazi generalmente admitidos. No es culpa nuestra. Una serie de acontecimientos fantásticos constituían el objeto de nuestro estudio. No es corriente, pero sí lógico, pensar que detrás de estos acontecimientos pueden ocultarse realidades extraordinarias. ¿Por qué habría de tenerla Historia el privilegio, sobre todas las otras ciencias modernas, de poder explicar todos los fenómenos de manera satisfactoria para la razón? Nuestro retrato, ciertamente, no está conforme con las ideas recibidas, y, además, es fragmentario. No hemos querido sacrificar nada a la coherencia. Lo cual es, por lo demás, una tendencia muy reciente de la Historia, al igual que la tendencia a la verdad: «Aquí y allá aparecerán lagunas: el lector debe pensar que el historiador de hoy ha abandonado el antiguo concepto según el cual se alcanzaba la verdad cuando se habían colocado, sin huecos ni sobrantes, todas las piezas del rompecabezas que se construía. Para él, el ideal de la obra histórica ha dejado de ser el bello mosaico completo y liso: más bien lo concibe como un campamento de excavaciones, con su caos aparente en que se yuxtaponen las búsquedas inciertas, las colecciones de pequeños objetos evocadores y, aquí o allá, las bellas resurrecciones de conjunto y las obras de arte.» El físico sabe que las pulsaciones de energía anormales, excepcionales, han revelado la fisión del uranio y abierto, por ello, un campo infinito al estudio de la radiactividad. Nosotros hemos buscado las pulsaciones de lo extraordinario. Un libro de Lord Russell, de Liverpool, Breve historia de los crímenes de guerra nazis, publicado once años después de la victoria aliada, sorprendió a los lectores franceses por su tono de extremada sobriedad. En este libro, los hechos horribles hablaban por sí solos, y los lectores advirtieron que seguían sin comprender nada de tanta guerra. Expresando este sentimiento, un eminente especialista escribió en Le Monde: «La cuestión que se plantea es saber cómo todo esto fue posible en pleno siglo xx, y en regiones que pasan por ser las más civilizadas del Universo.» Es singular que tal cuestión, esencial, primordial, se plantee a los historiadores doce años después de la apertura de todos los archivos posibles. Pero, ¿de veras se plantea? No es seguro. Al menos, todo ocurre como si procurasen olvidarla, en el momento de ser evocada, obedeciendo así al movimiento de opinión establecido, y al cual molesta semejante cuestión. Y así sucede que el historiador da testimonio de su tiempo, al negarse a hacer historia. Apenas ha escrito: «La cuestión que se plantea es saber...», cuando se apresura a levantar una ráfaga de viento para alejarla. . «He aquí —añade enseguida— lo que hace el hombre cuando es abandonado al impulso de sus instintos desencadenados y a la vez sistemáticamente pervertidos.» ¡Extraña explicación histórica, esta evocación del misterio nazi según los grandes moldes de la moral comente! Sin embargo, es la única que se nos ha dado, como si hubiese una vasta conspiración de las inteligencias para hacer de las páginas más fantásticas de la los resortes de la acción de los hombres, de sus creencias o de sus realizaciones. Así, hemos estudiado ciertos trabajos de la sección oculta de los servicios de información alemanes. Esta sección confeccionó, por ejemplo, un largo informe sobre las propiedades mágicas de los campanarios de Oxford, que, en su opinión, impedían que las bombas cayeran sobre dicha ciudad. Es indiscutible que hay en ello una aberración, pero también lo es que esta aberración hizo estragos entre hombres inteligentes y responsables, y que este hecho arrojó luz sobre algunos puntos de la historia visible y de la invisible. En nuestra opinión, los acontecimientos tienen a menudo razones de ser que la razón desconoce, y las líneas de fuerza, de la Historia pueden ser tan invisibles y al propio tiempo tan reales como las líneas de fuerza de un campanario magnético. Podemos ir más lejos. Nos hemos aventurado por un terreno en el que esperamos que los historiadores del porvenir se adentrarán con medios superiores a los nuestros. Hemos intentado aplicar a la Historia el principio de los «enlaces no casuales» que el físico Wolfgang Pauli y el psicólogo Jung propusieron recientemente. A este principio me refería hace un momento al hablar de coincidencias. Según Pauli y Jung, acontecimientos independientes entre sí pueden tener relaciones sin causa y, no obstante, significativas a escala humana. Son las «coincidencias significativas», «signos» en los que los dos sabios ven un fenómeno de «sincronización» que revela lazos insólitos entre el hombre, el tiempo y el espacio, y que Claudel llamaba magníficamente «la fiesta de las casualidades». Una enferma está tendida en el diván del psicoanalista Jung. Padece desórdenes nerviosos muy graves, pero el análisis no progresa. La paciente, encerrada en su espíritu realista hasta el extremo, aferrada a una especie de ultralógica resulta impenetrable a los argumentos del médico. Una vez más, Jung ordena, aconseja, suplica: —Abandónese, no trate de comprender, y cuénteme sencillamente sus sueños. —He soñado con un escarabajo —responde por fin la dama, en un susurro. En el mismo momento, suenan unos golpecitos en el cristal. Jung abre la ventana, y entra en la estancia un hermoso escarabajo dorado, haciendo zumbar sus élitros. Impresionada, la paciente cede al fin, y puede comenzar el verdadero análisis, que proseguirá hasta la curación. Jung cita a menudo este acontecimiento verídico que parece un cuento árabe. Nosotros creemos que en la historia de un hombre, como en la Historia a secas, existen muchos escarabajos de oro. La completa doctrina de la «sincronización», construida en parte sobre la observación de tales coincidencias, podía acaso cambiar totalmente el concepto de la Historia. Nuestra ambición no va tan lejos ni se remonta tanto. Lo que queremos es llamar la atención sobre los aspectos fantásticos de la realidad. En esta parte de nuestra obra, nos hemos entregado a la búsqueda y a la interpretación de ciertas coincidencias que nos parecen significativas. A otros pueden no parecerles así. Aplicando a 1a Historia nuestra concepción «realista-fantástica», hemos realizado un trabajo de selección. Hemos elegido a veces hechos de poca importancia, pero chocantes, porque hasta cierto punto, buscamos la luz de la aberración. Una irregularidad de unos segundos en el movimiento del planeta Mercurio basta para derribar el edificio de Newton y justificar a Einstein. De la misma manera creemos que algunos de los hechos que hemos descubierto pueden hacer necesaria la revisión de la estructura de la Historia cartesiana. ¿Puede emplearse este método para prever el porvenir? También soñamos en ello. Chesterton, en El hombre que fue jueves, describe una brigada de Policía política especializada en poesía. Se evita un atentado porque un policía comprende el sentido del soneto. Detrás de las gansadas de Chesterton se ocultan grandes verdades. Las corrientes de ideas que pasan inadvertidas al observador oficial, los escritos y las obras que no llaman la atención de los sociólogos, los hechos sociales demasiado minúsculos y absurdos a sus ojos, anuncian acaso con mayor seguridad los acontecimientos venideros que los grandes hechos visibles y los movimientos de ideas manifiestos, de los cuales se preocupa. El clima de espanto del nazismo, que nadie puede prever, había sido anunciado en los terribles relatos, La mandragora y En el horror, del escritor alemán Hans Heinz Ewers, que debía convertirse en poeta oficial del régimen y escribir el Horst Wessel Lied. No es imposible que ciertas novelas, poemas, cuadros y estatuas, no advertidas siquiera por la crítica especializada, nos presenten, en forma increíblemente minuciosa, las figuras exactas del mundo de mañana.
IV Donde los autores, que no son demasiado crédulos ni excesivamente incrédulos, se interrogan sobre la Gran Pirámide. — ¿ Y si había otras técnicas? — El ejemplo hitleriano. — El imperio de Almanzor. — Muchos fines del mundo. — La imposible isla de Pascua. — La leyenda del Hombre Blanco. — Las civilizaciones de América. — El misterio maya. — Del «puente de la luz» a, la extraña planicie de Nazca. — Donde los autores no son más que unos pobres picapedreros. Desde Aristarco de Samos hasta los astrónomos del 1900, la Humanidad ha empleado veintidós siglos en calcular la distancia de la Tierra al Sol: 149.400.000 kilómetros. Habría bastado con multiplicar por mil millones la altura de la pirámide de Cheops, construida 2.900 años antes de Jesucristo. Sabemos ahora que los faraones consignaron en las pirámides los resultados de una ciencia de la que ignoramos el origen y los métodos. Se encuentra en ellas el número tt; el cálculo exacto de la duración del año solar, del radio y del peso de la Tierra; la ley del movimiento retrógrado de los puntos equinocciales; el valor del grado de longitud; la dirección real del Norte, y acaso muchos otros datos todavía no descifrados. ¿De dónde procedían estos informes?, ¿cómo fueron logrados? ¿O fueron transmitidos? Y, en este caso, ¿por quién? Según el abate Moreux, Dios dio conocimientos a los hombres antiguos. Henos en plena puerilidad. «Escucha, oh hijo mío, el número 3,1416 te permitirá calcular la superficie de una circunferencia.» Según Piazzi Smyth, Dios dictó aquellos datos a los egipcios, demasiado impíos y demasiado ignorantes para comprender lo que grababan en la piedra. ¿Y cómo Dios, que todo lo sabe, podía engañarse hasta tal punto en las cualidades de sus alumnos? Para los egiptólogos positivistas, las mediciones que aparecen en Gizeh son falsificaciones de los investigadores, llevados de su afición a lo maravilloso: ninguna ciencia está allí grabada. Pero la discusión persiste alrededor de los decimales, y nada ha desvirtuado el hecho de que las pirámides revelan una técnica que es para nosotros totalmente incomprensible. Gizeh es una montaña artificial de 6.500.000 toneladas. Bloques de doce toneladas se ajustan entre sí con exactitud milimétrica. Generalmente se admite la idea más vulgar: el faraón debió de disponer de una mano de obra colosal. Pero falta explicar cómo resolvió el problema de la aglomeración de tan enormes multitudes. Y la razón de una empresa tan loca. Y la manera en que los bloques fueron extraídos de las canteras. El egiptólogo no admite más técnica que la introducción de cuñas de madera mojadas en las grietas de las rocas. Los constructores no dispondrían más que de martillos de piedra y sierras de cobre, que es un metal blando. Y, lo que aumenta aún más el misterio, ¿cómo fueron izadas y unidas las piedras talladas de diez mil kilos y más?; en el siglo XIX, nos costó un ímprobo trabajo transportar dos obeliscos de los que los faraones trasladaban por docenas. ¿Y cómo se iluminaban los egipcios en el interior de las pirámides? Hasta 1890 conocemos sólo lámparas que humean y ennegrecen el techo. Sin embargo, en los muros de las pirámides no se advierte la menor huella de humo. ¿Captarían la luz solar y la harían penetrar mediante un sistema óptico? No se ha descubierto el menor resto de lente. No se ha encontrado ningún instrumento de cálculo científico, ningún vestigio de una tecnología desarrollada. Parece que hay que admitir la tesis místico-primaria: Dios dicta informes astronómicos a unos albañiles obtusos, pero aplicados, y, además, les echa una mano. ¿Acaso no hay informes escritos en las pirámides? Los positivistas, poco avisados en cuestión de matemáticas, declaran que se trata de coincidencias. Pero, cuando las coincidencias son tan exageradas, habría dicho Fort, ¿cómo hay que llamarlas? En otro caso, hay que admitir que unos arquitectos y decoradores surrealistas, para satisfacer la megalomanía de su rey y guiados en sus medidas por el azar de su inspiración, hicieron extraer, transportar, decorar, elevar y ajustar con milimétrica exactitud, los 2.600.000 bloques de la gran pirámide, por menestrales que trabajaban con pedazos de madera y sierras de cortar cartón, pisándose unos a otros los talones. Estas cosas ocurrieron hace cinco mil años, y poco sabemos de ellas. Pero sí sabemos que las investigaciones han sido realizadas por hombres que opinan que la civilización moderna es la única civilización técnica posible. Partiendo de este criterio, no tienen más remedio que imaginar, o la ayuda de Dios, o un colosal y chocante trabajo de hormigas. Sin embargo, es posible que un pensamiento totalmente distinto del nuestro pudiera concebir técnicas tan perfeccionadas como las nuestras, aunque también diferentes: instrumentos de medición y métodos de manipulación de la materia sin ninguna relación con lo que nosotros conocemos, y que no habrían dejado ningún rastro visible a nuestros ojos. Es posible que una ciencia y una tecnología poderosas aportaran soluciones distintas a las nuestras a los problemas planteados y desaparecieran totalmente con el mundo de los faraones. Resulta difícil de creer que una civilización pueda morir, borrarse. Resulta más difícil todavía creer que haya podido diferenciarse de la nuestra hasta el punto de que nos cueste reconocerla como tal civilización. ¡Y, sin embargo...! Cuando terminó la última guerra mundial, el 8 de mayo de 1945, las misiones de investigación comenzaron inmediatamente a recorrer la Alemania vencida. Los informes de aquellas misiones fueron publicados. Sólo el catálogo cuenta trescientas páginas. En doce años, la evolución técnica del Reich había tomado rumbos singularmente divergentes. Si los alemanes estaban atrasados en el campo de la bomba atómica, en cambio habían logrado cohetes gigantes sin parangón en América ni en Rusia. Si ignoraban el radar, habían construido detectores de rayos infrarrojos no menos eficaces. Si no inventaron las siliconas, habían desarrollado una química orgánica completamente nueva.1 Al lado de estas diferencias radicales en materia técnica, había diferencias filosóficas aún más asombrosas... Habían rechazado la relatividad y olvidado, en parte, la teoría de los quanta. Su cosmogonía habría puesto los pelos de punta a los astrofísicos aliados: era la tesis del hielo eterno, según la cual planetas y estrellas eran bloques de hielo que flotaban en el espacio.1 Si en doce años pudieron abrirse tales abismos en nuestro mundo moderno, a despecho de los intercambios y de las comunicaciones, ¿qué pensar de las civilizaciones que pudieron desarrollarse en el pasado? ¿Hasta qué punto están calificados nuestros arqueólogos para juzgar sobre el estado de las ciencias, de la técnica, de la filosofía, del conocimiento, entre los mayas o entre los khmers? 1. No caeremos en la trampa de las leyendas: Lemuria o Atlántida. Platón, en el Critias, al cantar las maravillas de la ciudad desaparecida; Hornero, antes que él, en la Odisea, al evocar la fabulosa Scheria, describen tal vez Tartesos, la Tarshih bíblica de Joñas y término de su viaje. En la desembocadura del Guadalquivir, Tartesos es la más rica ciudad minera y representa la quintaesencia de una civilización. Florece desde un número ignorado de siglos y es depositaria de una sabiduría y de secretos. Hacia el año 500 antes de Jesucristo se desvanece completamente, no sabemos cómo ni por qué.2 Es posible que Numinor, misterioso centro celta del siglo v a.C., no sea una leyenda,3 pero nada sabemos de ella. Las civilizaciones cuya existencia pasada nos consta, y que murieron, resultan tan extrañas como Lemuria. La civilización árabe de Córdoba y Granada inventa la ciencia moderna, descubre la investigación experimental y sus aplicaciones prácticas, estudia la química e incluso la propulsión a reacción. Ciertos maVéase la segunda parte de esta obra. 2. Sprague de Camps y Willy Ley, De l'Atlantide a l'Eldorado, Pión, edit., París. 3. Trabajos del profesor Tolkien, de la Universidad de Oxford. Manuscritos árabes del siglo XII contienen esquemas de cohetes de bombardeo. Si el imperio de Almanzor hubiese estado tan adelantado en biología como en las demás técnicas, si la peste no se hubiese aliado con los españoles para destruirlo, acaso la revolución industrial se habría producido en los siglos xv y xvi en Andalucía, y el siglo xx constituiría una era de aventureros interplanetarios árabes, lanzados a la colonización de la Luna, de Marte y de Venus. El imperio de Hitler, como el de Almanzor, se derrumba entre sangre y fuego. Una bella mañana de junio de 1940, el cielo de París se oscurece, el aire se carga de vapores de gasolina, y, bajo la nube inmensa que ennegrece los rostros descompuestos por el estupor, el espanto y la vergüenza, una civilización vacila y millares de seres huyen a la desbandada por las ametralladas carreteras. Quien haya vivido esto y haya conocido también el ocaso de los dioses del III Reich, puede imaginarse el fin de Córdoba y Granada, y otros mil fines del mundo en el transcurso de los milenios. Fin del mundo para los incas, fin del mundo para los toltecas, fin del mundo para los mayas. Esto es toda la historia de la Humanidad: un fin sin fin... La isla de Pascua, a tres mil kilómetros de las costas de Chile, es grande como Jersey. Cuando, en 1722, desembarcó en ella el primer navegante europeo, un holandés, la creyó habitada por gigantes. En esta pequeña tierra volcánica de Polinesia, se levantan quinientas noventa y tres estatuas enormes. ¿Cuándo fueron erigidas? ¿Cómo? ¿Por qué? Gracias al estudio de estos misteriosos documentos, se cree que se puede distinguir tres niveles de civilización, la más perfecta de las cuales sería la más antigua. Como en Egipto, los enormes bloques de toba, de basalto y de lava, aparecen ajustados con prodigiosa habilidad. Pero la isla tiene un relieve accidentado y sus escasos y mezquinos árboles no podían servir de rodillos: ¿cómo fueron transportadas las piedras? ¿Acaso puede invocarse una mano de obra colosal? En el siglo XIX, los habitantes de la isla de Pascua no pasaban de doscientos: tres veces menos numerosos que sus estatuas. Jamás pudieron ser más de tres o cuatro mil en esta isla de suelo fértil y desprovista de animales. ¿Entonces? Como en África, como en América del Sur, los primeros misioneros que desembarcaron en Pascua, cuidaron de hacer desaparecer todos los rastros de la civilización muerta. Al pie de las estatuas había tablillas de madera cubiertas de jeroglíficos: fueron quemadas o enviadas a la biblioteca del Vaticano, donde se encierran no pocos secretos. ¿Se trataba de descubrir los vestigios de antiguas supersticiones, o de borrar el testimonio de otro saber? ¿El recuerdo del paso de otros seres por la Tierra? ¿De visitantes venidos de otro mundo? Los primeros europeos que exploraron la isla de Pascua descubrieron, entre los moradores, unos hombres blancos y barbudos. ¿De dónde procedían? ¿Eran descendientes de alguna raza varias veces milenaria, degenerada, y hoy completamente extinguida? Retazos de leyenda hablaban de una raza de señores, de maestros, surgida del fondo de los tiempos, caída del cielo. Nuestro amigo el explorador y filósofo peruano Daniel Ruzo, parte en 1952 a estudiar la altiplanicie desértica de Marcahuasi, a 3.800 metros de altura, al oeste de la cordillera de los Andes.1 Esta planicie sin vida, que sólo puede alcanzarse a lomos de mulo, mide tres kilómetros cuadrados. Ruzo descubre en ella animales... 1. Daniel Ruzo, «La cultura masma.» Revista de la Sacíete d'Etnographie de París, 1956 y 1959. ...y rostros humanos tallados en la roca y visibles únicamente durante el solsticio de verano, gracias al juego de luces y de sombras. Encuentra estatuas de animales de la Era secundaria, como el estegosaurio; leones, tortugas y camellos, desconocidos en la América del Sur. Una colina esculpida representa una cabeza de anciano. El negativo de la fotografía revela un joven radiante. ¿Qué rito de iniciación lo haría visible? No se ha podido aún medir la antigüedad por medio del carbono 14: en Marcahuasi no hay ningún vestigio orgánico. Los indicios geológicos nos remontan hasta la noche de los tiempos. Daniel Ruzo cree que esta altiplanicie es la cuna de la civilización masma, tal vez la más antigua del mundo. En otra altiplanicie fabulosa, Tiahuanaco, a 4.000 metros, volvemos a encontrar el recuerdo del hombre blanco. Cuando los incas conquistaron esta región del lago Titicaca, Tiahuanaco era ya el campo de ruinas gigantescas, inexplicables, que nosotros conocemos. Cuando llega allí Pizarro, en 1532, los indios dan a los conquistadores el nombre de Viracochas: señores blancos. Su tradición, más o menos perdida ya, habla de una raza de señores desaparecida, de hombres gigantescos y blancos, venidos de lejos, surgidos de los espacios, de una raza de Hijos del Sol. Reinaba y enseñaba allí, hace milenios. Desapareció de golpe, pero volverá. En todos los lugares de la América del Sur, los europeos que iban en busca de oro conocieron esta tradición del hombre blanco y se aprovecharon de ella. Sus deseos de conquista fueron auxiliados por el más grande y misterioso recuerdo. El explorador moderno descubre en el continente americano una civilización formidable y profunda. Cortés advierte, con estupor, que los aztecas son tan civilizados como los españoles. Hoy sabemos que vivían de los restos de una cultura aún más elevada; la de los toltecas. Los toltecas construyeron los monumentos más gigantescos de América. Las pirámides del sol de Teotihuacán y de Cholula son dos veces más importantes que la tumba del rey Cheops. Pero los toltecas eran a su vez descendientes de una civilización más perfecta, la de los mayas, cuyos restos han sido descubiertos en las selvas de Honduras, de Guatemala, del Yucatán. Enterrada bajo una naturaleza exuberante, se revela una civilización muy anterior a la griega y superior a ésta. ¿Muerta, cuándo y cómo? Muerta dos veces, en todo caso, porque también aquí los misioneros se apresuraron a destruir los manuscritos, a romper las estatuas y a hacer desaparecer los altares. Resumiendo las más recientes investigaciones sobre las civilizaciones desaparecidas, Raymond Cartier escribe: «En muchos terrenos, la ciencia de los mayas sobrepasaba a la de los griegos y los romanos. Poseedores de profundos conocimientos matemáticos y astronómicos, llevaron a una perfección minuciosa la cronología y la ciencia del calendario. Construían observatorios con cúpulas mejor orientadas que el de París en el siglo XVII, como el Caracol sobre tres terrazas de su capital de Chichén Itzá. Conocían el año sagrado de 260 días, el año solar de 365 días y el año venusino de 584 días. La duración exacta del año solar ha sido fijada en 365,2422 días. Los mayas lo habían fijado en 365,2420 días, o sea que, con error de diezmilésimas, habían llegado a la misma cifra que nosotros después de largos cálculos. Es posible que los egipcios alcanzaran la misma aproximación, pero, para admitirlo, hay que reconocer las discutidas concordancias de las Pirámides mientras que, de los mayas, poseemos el calendario. »El arte admirable de éstos presenta otras analogías con Egipto. En sus pinturas murales, en sus frescos, en las paredes de sus vasijas, vemos representados hombres de violento perfil semita dedicados a todas las actividades de la agricultura, de la pesca, de la construcción, de la política, de la religión. Sólo Egipto ha pintado de esta guisa con la misma verdad cruel, pero la alfarería maya hace pensar en los etruscos, sus bajorrelieves, en la India, y las grandes escaleras rígidas de sus templos piramidales, en Angkor. Si no recibieron los modelos del exterior, es que su cerebro estaba constituido de tal modo que pasó por las mismas formas de expresión artística de todos los grandes pueblos antiguos de Europa y de Asia. ¿Nacería la civilización en una región geográfica determinada y se propagaría poco a poco como un incendio en un bosque? ¿O aparecería espontánea y separadamente en las diversas regiones del Globo? ¿Hubo un pueblo maestro y otros pueblos discípulos, o bien muchos pueblos autodidactas? ¿Hubo semillas aisladas, o un tronco único con brotes en todas partes?» No se sabe, y no poseemos ninguna explicación satisfactoria de los orígenes de tales civilizaciones... ni de sus finalidades. Algunas leyendas bolivianas, recogidas por Madame Cynthia Fain1 y que parecen remontarse a más de cinco mil años, refieren que las civilizaciones de aquella época se derrumbaron después de un conflicto con una raza no humana y cuya sangre no era roja. La altiplanicie de Bolivia y del Perú evoca otro planeta. Aquello no es la Tierra, es Marte. La presión del oxígeno es allí la mitad de la del nivel del mar, y, sin embargo, se encuentran hombres hasta los tres mil quinientos metros de altura. Tienen dos litros de sangre más que nosotros, ocho millones de glóbulos rojos en vez de cinco, y su corazón late con mayor lentitud. El método de establecer la antigüedad por medio de radiocarbono revela la presencia humana hace unos nueve mil años. Algunas precisiones recientes nos inclinan a... 1. Cynthia Fain, Solivie, Ed. Arthaud, París. ...pensar que allí vivían hombres hace 30.000 años. No se excluye la posibilidad de que seres humanos que sabían trabajar los metales, que tenían observatorios y poseían una ciencia, construyeran, 30.000 años atrás, ciudades gigantescas. ¿Guiados por quién? Algunas de las obras de irrigación efectuadas por los preincas serían a duras penas realizables con nuestras perforadoras eléctricas. ¿Y por qué unos hombres que no utilizaban la rueda construyeron grandes carreteras pavimentadas? El arqueólogo americano Hyatt Verrill consagró treinta años a la busca de las civilizaciones desaparecidas de la América Central y de la América del Sur. Según él, los grandes trabajos de los antiguos no fueron realizados con útiles de tallar piedra, sino con una pasta radiactiva que roía el granito: una especie de grabado a escala de las grandes pirámides. Verrill pretendía haber visto en manos de los últimos hechiceros esta pasta radiactiva, legada por civilizaciones todavía más antiguas. En una novela muy. buena, The bridge of Light, describe una ciudad preinca a la que se llega por medio de «un puente de luz», un puente de materia ionizada, que aparece y desaparece a voluntad y permite franquear un desfiladero rocoso, de otro modo inaccesible. Hasta sus últimos días (murió a los ochenta años), Verrill afirmó que su libro era mucho más que una leyenda y su esposa, que le sobrevivió, sigue afirmándolo. ¿Qué significan las figuras de Nazca? Se trata de unas líneas geométricas inmensas trazadas en la llanura de Nazca, visibles solamente desde un avión o desde un globo, y que la exploración aeronáutica ha permitido descubrir recientemente. El profesor Masón, que, como Verrill, no es sospechoso de fantasía, se pierde en conjeturas. Hubiese sido necesario que las construcciones se guiasen desde un aparato flotando en el cielo. Masón rechaza esta hipótesis e imagina que las figuras fueron trazadas partiendo de un modelo reducido o de una cuadrícula. Dado el nivel de la técnica preinca admitida por la arqueología clásica, esto resulta todavía más improbable. ¿Y cuál sería el significado de este trazado? ¿Religioso? Esto es lo que se dice siempre, como último recurso. La explicación por una religión desconocida es el método corriente. Se prefiere suponer toda suerte de desvarios del espíritu, antes que otros estados de conocimiento y de técnica. Es cuestión de categoría: las luces de hoy son las únicas luces. Las fotografías que tenemos de la llanura de Nazca hacen pensar irresistiblemente en las señales de un campo de aterrizaje. Hijos del Sol, venidos del cielo... El profesor Masón se guarda muy bien de tomar en cuenta estas leyendas e inventa, en su totalidad, una especie de religión de la trigonometría, de la cual la historia de las creencias religiosas no nos da ningún otro ejemplo. Sin embargo, un poco más lejos, menciona la mitología preinca, según la cual las estrellas están habitadas y los dioses han descendido de la constelación de las Pléyades. Nosotros no negamos la posibilidad de visitas de los habitantes del espacio exterior, de civilizaciones atómicas desaparecidas sin casi dejar rastro, de etapas del conocimiento y de la técnica comparables a la etapa presente, de vestigios de ciencias englobadas en diversas formas de lo que llamamos esoterismo, y de realidades operatorias dentro de lo que nosotros colocamos en el campo de las prácticas mágicas. No decimos que lo creemos todo, pero en el próximo capítulo demostraremos que el campo de las ciencias humanas es probablemente mucho más vasto de lo que se pretende. Sólo integrando todos los hechos, sin exclusión alguna, y aviniéndose a considerar todas las hipótesis derivadas de aquellos hechos sin el menor prejuicio, podrán un Darwin o un Copérnico de la antropología crear una ciencia completamente nueva, por poco que se establezca, además, una comunicación constante entre la observación objetiva del pasado y las sutilezas del conocimiento moderno en materia de parapsicología, de física, de química y de matemáticas. Tal vez comprenderán que la idea de una constante y lenta evolución de la inteligencia, de un prolongado avance del saber, no es una idea segura, sino un tabú que hemos erigido por creernos beneficiarios, hoy, de toda la historia humana. ¿Por qué las civilizaciones pasadas no pudieron conocer bruscos relámpagos, a la luz de los cuales les fuese revelada la casi totalidad del conocimiento? ¿Por qué lo que se produce a veces en la vida del hombre, la iluminación, la intuición fulgurante, la explosión del genio, no pudo producirse muchas veces en la vida de la Humanidad? ¿No interpretamos erróneamente los pocos recuerdos de aquellos instantes, calificándolos de mitología, de leyendas, de magia? Si me muestran una fotografía no compuesta de un hombre flotando en el aire, no digo: es la representación del mito de ícaro, sino que digo: es una instantánea de un salto o de un plongeon. ¿Por qué no puede haber estados instantáneos en las civilizaciones? Citaremos otros hechos, agruparemos otras ideas, formularemos otras hipótesis. Sin duda, en nuestro libro habrá muchas tonterías, repitámoslo. Pero poco importa, si este libro sirve para despertar algunas vocaciones y para preparar, en cierta medida, caminos más amplios de investigación. No somos más que dos pobres picapedreros: otros construirán la carretera. V La memoria es más vieja que nosotros... — Donde los autores encuentran pájaros metálicos. — Historia de un curiosísimo mapa del mundo. — Bombardeos atómicos y naves interplanetarias en los «textos sagrados». — Otra idea sobre las máquinas. — El culto del «cargo». — Otra división del esoterismo. —- Carácter sagrado de la inteligencia. — Permítannos otra historieta. Desde hace diez años, la exploración del pasado se ve facilitada por los nuevos métodos fundados en la radiactividad y por los progresos de la cosmología. De ella se desprenden dos hechos extraordinarios.1 1.° La Tierra sería contemporánea del Universo. Tendría, pues, unos 4.500 millones de años. Se habría formado al mismo tiempo o acaso antes que el Sol, por condensación de partículas en frío. 2.° El hombre que conocemos, el Homo sapiens, existiría desde hace sólo 75.000 años. Este período brevísimo habría bastado para pasar del ser prehumano al hombre. Aquí nos permitimos formular dos preguntas: a) En el transcurso de estos 75.000 años, ¿conoció la Humanidad otras civilizaciones técnicas además de la nuestra? Los especialistas, a coro, responden que no. Pero no es evidente que sepan distinguir un instrumento de un objeto llamado de culto. En este terreno, la investigación no ha comenzado siquiera. Sin embargo, existen problemas desconcertantes. La mayoría de los paleontólogos consideran los eolitos (piedras descubiertas cerca de Orleáns en 1876) como objetos naturales. Pero otros ven en ellos la mano del hombre. ¿De qué «hombre»? No del Homo sapiens. Se han encontrado otros objetos en Ipswich, en Norfolk, que demostrarían la existencia de «hombres» terciarios en la Europa occidental. 1. Doctor Bowen, La exploración del tiempo, Londres, 1958. b) Los experimentos de Washburn y de Dice demuestran que la evolución del hombre pudo ser causada por modificaciones muy triviales. Por ejemplo, un ligero cambio en los huesos del cráneo.1 Una sola mutación, y no, como se creía, un conjunto complejo de
Hofburg Vídeň – Císařská apartmá, Sisi Museum, Stříbrná komnata
V září roku 1898 pobývá Alžběta na několikatýdenním lázeňském pobytu v Territetu u švýcarského Montreux a se svou dvorní dámou Irmou Sztarayovou podniká 9. září výlet do Prégny, aby tam navštívila baronku Rothschildovou. Večer pak cestuje Alžběta do Ženevy, kde nocuje, a chce se příštího dne opět vrátit do Montreux. Jelikož cestuje Alžběta jako soukromá osoba, užívá pokaždé v takovém případě jeden ze svých titulů, aby ji nikdo nepoznal. Jako hraběnka z Hohenembsu se ubytuje v ženevském hotelu Beau Rivage. Indiskrece však zapříčiní, že se následujícího dne objeví v místních novinách zpráva, že se v hotelu ubytovala rakouská císařovna. Tuto zprávu čte i Luigi Lucheni, italský anarchista, který přijel do Ženevy, aby zavraždil prince Orleánského. To, že princ v posledním okamžiku změnil plán cesty a do Ženevy se nedostavil, Luchenimu nevadí – náhoda mu přihrála do cesty mnohem prominentnější oběť. 10. září dopoledne Alžběta ještě obstarává nákupy a navštěvuje svou oblíbenou cukrárnu. V poledne má v úmyslu nastoupit na palubu lodi, aby se vrátila do Montreux. Na cestě k přístavišti již na ní Lucheni číhá, vrhne se na císařovnu a pilníkem ji bodne do hrudi. Alžběta padne k zemi, hned nato však opět vstane a spěšně pokračuje v cestě do přístaviště, aby nezmeškala loď. Avšak krátce nato po nastoupení na palubu se císařovna zhroutí. Při otevření živůtku je nalezena drobná bodná rána. Loď okamžitě otočí a smrtelně zraněná císařovna je dopravena do hotelu, kde krátce nato umírá. Když František Josef obdrží zprávu o smrti své ženy, jsou jeho jediná slova: „Vy nevíte, jak jsem tuto ženu miloval.“ www.hofburg-wien.at | Download Tour-Guide (PDF)© by Schloß Schönbrunn Kultur- und Betriebsges.m.b.H.